Kwiecień 2013

Jak rozpoznać wampira energetycznego

Czasami zdarzają się ludzie, którzy jak czarna dziura wysysają z innych wszystko, co najlepsze. Wampiry energetyczne, bo tak się ich nazywa, to nie tylko ludowe gusła. Istnieją w świecie rzeczywistym. Jak rozpoznać wampira i uratować się przed negatywnymi skutkami jego działania?

 

Wampirów energetycznych wśród nas jest bardzo wielu, zwłaszcza w naszym pięknym kraju. Spotkać takiego człowieka można w dowolnym miejscu.  Po rozmowie z nim zwykle zaczyna się złe samopoczucie, zmęczenie, irytacja. To działa tak jakby nastąpiło jakieś naruszenie równowagi energetycznej.

 

Często spotyka się ludzi, którzy wręcz potrzebują dostaw energii, dlatego pokazują nam stały poziom dokuczliwości. Nasze zdenerwowanie może być celem jego działania. Jak rozpoznać takiego "złodzieja energii"?  Może to być, na przykład, twój sąsiad, który stale prosi cię o pomoc.  Niektórzy próbują wywoływać tak zwane „szczere rozmowy”, a potem zaczynają "współczuciem" wysysać krople siły życiowej.

 

Istnieją wampiry energetyczne, które wywołują współczucie u przeciwników, skarżąc się na swój własny los i złe życie. Najgorzej, gdy małżeństwem zostają dwa wampiry energetyczne, wtedy ich związek jest drogą do katastrofy. Jednak czasami zdarzają się bardzo dobrane pary. Jeśli wampiry energetyczne spotykają aktywnego dawcę energii, to ci ludzie mogą się rozwinąć w wielką parę.  Jedna osoba będzie korzystać wtedy z oddawanej energii partnera, który chętnie ją zwalnia. Jeśli nie masz nadwyżki witalności, to musisz nauczyć się, jak chronić się przed atakami wampirów energetycznych.

 

Staraj się zachować spokój, zwłaszcza, jeśli ktoś prowokuje do skandalu. Jeśli w twoim otoczeniu jest człowiek, który ciągle narzeka na swój los, ogranicz kontakt z nim do minimum.  Poza tym staraj się nie być wampirem energetycznym i jeśli na przykład masz jakieś kłopoty, nie dziel się nimi z obcymi, próbując wzbudzić ich sympatię.

 

 



Obserwacja UFO w okolicy bazyliki w Meksyku

Podczas wieczornego nabożeństwa w Bazylice w Mexico City widziano niezidentyfikowany obiekt latający. Jeden z uczestników mszy przebywający poza kościołem zdołał uchwycić to zjawisko.

 

Jakość nagrania niestety nie jest najlepsza, ale wyraźnie widzimy kilka świateł, które zmieniają pozycję. Najprawdopodobniej może to być jakiś obserwacyjny dron policyjny. Trudno powiedzieć co miałby obserwować, skoro najwyraźniej trwała tam msza.

Z pewnością znajdą się i tacy, którzy uznają to za dowód na to, że obcy czerpią energię emitowaną przez zgromadzenie modlących się ludzi.

 



Idź i znajdź siebie

Spędzaj czas na łonie natury. Tam nie ma domów, ulic, samochodów, tłumów ludzi, nowoczesnych wynalazków. Tam możesz otworzyć się na naturalne doświadczenie. Uświadamiasz sobie przemijanie, zmienność wszystkiego. Przestajesz się chwytać i przywiązywać.

 

Faktem jest, że ludzie umierają. Nasi bliscy odejdą, również my sami. W kulturze jest wielki hałas. W naturze możesz znaleźć ciszę. Oczywiście da się ją odkryć w swoim wnętrzu, ale natura wspiera cię i łatwiej jest ją odszukać. Tu, wśród drzew, ptaków, traw itd. uświadamiasz sobie swój boski, duchowy, świadomy potencjał. Odkrywasz, że nie umierasz - że to, co nazywamy duchem, pomimo powszechnej zmienności świata zewnętrznego, nie przemija, nie kończy się. Odłącza się od ciała i trwa dalej. To jest naturalne odkrycie. Każdy człowiek ma do niego prawo.

Dzięki kontaktowi z przyrodą połączysz się z naturalnymi rytmami. Nie zapominaj jednak, nigdy o tym nie zapominaj, że poza ciałem istnieje jeszcze energia. Naucz się ją wyczuwać, postrzegać, odbierać jej impulsy, rozróżniać pięć eterycznych świateł - żółte, niebieskie, czerwone, zielone i białe. Lama Tenzin Wangyal Rinpocze, gdy był dzieckiem przyjętym do klasztoru bon (teraz żyje jako świecki mistrz) otrzymał od swojego nauczyciela instrukcję, by poszedł do przyrody (tam było niewiele miejsc do spacerowania) i znalazł siebie.

 

Idź i znajdź siebie. Możesz to zrobić. Idź w blisko położone miejsce, gdzie spotkasz drzewa i inne naturalne elementy środowiska, i znajdź siebie samego. Uda ci się. Możesz wychodzić z takim nastawieniem. Zaczniesz otwierać się na ducha i jego prawdę, wiedzę o życiu przed życiem i po śmierci. W taki właśnie naturalny sposób osiągają poznanie szamani.

Czytają z natury jak z otwartej księgi. Są tam różne akapity: o reinkarnacji, o stanie przejściowym (bardo), o ciałach subtelnych, o uzdrawianiu i wiele więcej. Sam możesz to znaleźć i czytać. Nikt nie musi cię niczego na ten temat uczyć i niczego ci udowadniać. Kontakt z naturą jest tym, czego potrzebujemy. Mamy bliski kontakt z kulturą, ale kulturę wytworzył człowiek. Jest równie ograniczona, jak jego własne pojęcia o świecie i nawyki. W naturze masz zawsze świeże doświadczenie. My nudzimy się kulturą. Ale żyjemy w niej, jakbyśmy mieli nigdy nie umierać.

Śmierć nasza i bliskich, niewiedza z nią związana to wystarczające powody, by uzdrowić swoją relację z naturą i znaleźć dzięki jej wsparciu siebie takimi, jakimi jesteśmy - bez zafałszowania, jakie kreują systemy myślowe czy religijne.

 

 



Tajemniczy jasny obiekt widziany nad półwyspem Jamał

Co jakiś czas w sieci pojawiają się nagrania przedstawiające niesamowity widok przypominający kometę. Oficjalnie to starty rakiet i może tak być w rzeczywistości, ale na portalach ufologicznych wyciągane są rozmaite wnioski. Przed kilkoma dniami do wielokrotnej obserwacji niezidentyfikowanego obiektu latającego, prawdopodobnie rakiety, doszło na półwyspie Jamał w Rosji.

 

Najczęściej tego typu obserwacje bywaja nazywane "portalami", które mają rzekomo powstają w trakcie jakichś eksperymentów dokonywanych nad rosyjskim niebem. Pogłoski są czesciowo zgodne z prawdą, bo z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że to są rzeczywiście jakieś tajne testy.

Teorie o portalach wzięły się zapewne stąd, że często odrzucane człony rakiet wykręcają swoiste spirale zanim wypalą całe paliwo. Tak przynajmniej brzmi oficjalne wyjaśnienie dziwacznych spiralnych wzorów widzianych często w takich okolicznościach.

Niektórzy sugerują, że nie jest to odlatująca rakieta a wręcz przeciwnie, jakiś obiekt wchodzący w atmosferę. Nie jest to jednak zbyt logiczne, aby oczekiwać takiego usytuowania chmury gazów wylotowych, jakie widzimy na tych nagraniach.

Sam fakt, że obiekty te są widziane nad Rosją może świadczyć o tym, że to jakieś starty rakiet należących do wojska. Rakieta obserwowana 25 kwietnia tego roku w okolicach półwyspu Jamal mogła zostać wystrzelona z kosmodromu w Plesiecku. Nie wiadomo czy coś wyniesiono podczas tego startu, ani jaki był jego cel.

 

 

 

 



Majowie mogli być bardziej starożytnym ludem niż Olmekowie

W Gwatemali odkryto budynki, podobne do tych, jakie wznosili starożytni Olmekowie. To dowód przemawiający za twierdzeniem, że w Mezoameryce istniała starożytna i bardzo rozwinięta cywilizacja, której spadkobiercami byli Majowie.

 

Odkrycie sugeruje, że Majowie ulegli wpływom kultury jakiejś innej cywilizacji.  Przyczyny upadku Majów, do czego doszło tysiąc lat temu są jednymi z największych zagadek historii. Hipotezy, co do przyczyn nagłego upadku tak rozwiniętej cywilizacji są różne, ale najpoważniejsza z nich zakłada suszę, która zupełnie zniszczyła rolnictwo i struktura społeczna upadła.

 

O przeszłości Majów wiemy jeszcze mniej, dlatego nowo odkryte przez archeologów piramidy, które okazały się być o kilka wieków starsze niż wszystkie inne ruiny Majów jeszcze bardziej zdezorientowały historyków. Tak zwany okres klasyczny trwający od roku 300 do 950 naszej ery jest stosunkowo dobrze poznany, ale wcześniejszy jest swoistym terra incognito.

 

Niektórzy badacze przeszłości Ameryki twierdza, że pierwszą zaawansowaną cywilizacją na kontynencie byli Olmekowie. Z tym nikt nie polemizuje, ale co z Majami? Założenie jest takie, że Olmekowie upadli a Majowie przejęli ich osiągnięcia. Według tych założeń w starożytności nie byli oni tak zaawansowaną cywilizacją leczy ludem prowadzącym nomadyczny tryb życia. Nowe odkrycie dokonane przez Profesora antropologii z Uniwersytetu w Arizonie, Takeshi Inomatę, dokonane w Ceibal podważa tą teorię.

Widok wykopaliska na stanowisku archeologicznym A-24

To, co wykopano tam na stanowisku A-24 zostało wybudowane około 1000 lat przed naszą erą i nie należy do znanej nam kultury. Oznacza to, że Olmekowie i poprzednicy Majów z dużym prawdopodobieństwem żyli w tym samym czasie a obie kultury wpływały na siebie poprzez sieć powiązań. Datowanie radiowęglowe próbek organicznych znalezionych na budynkach wykazało, że odkryta w Ceibal mała piramida została zbudowana około 850 roku p.n.e.

Głowa Olmeków - źródło: wikipedia.org

Powszechnie znane piramidy w La Venta stanowiące pozostałość po cywilizacji Olmeków powstały po tym, gdy istniały już piramidy w Ceibal. Innymi słowy są o 200 lat starsze od pozostałych zabytków Majów i budynków z La Venta.  W związku z tym zasadne wydaje się pytanie, kto się uczył i od kogo, bo równie prawdopodobne jest teraz, że to wcześni Majowie wywarli pewne wpływy kulturowe na Olmekach.

 

Historycy utonęli w sporach i zapewne potrwają one jeszcze długi czas. Może się jeszcze okazać, że dzięki nowym odkryciom w Gwatemali dowiemy się o losach ludzkości w przeszłości tak zamierzchłej, że nie sięga tam niczyja pamięć. Dobrym dowodem na to jest unikalna astronomia Majów, która mogła powstać tylko wtedy gdyby ktoś obserwował niebo nie przez setki a tysiące lat. Być może początki wielkich cywilizacji na Ziemi sięgają nawet 25 tysięcy lat. Ta wiedza powoli dociera do wszystkich, ale nie wiadomo ile jeszcze przełomowych odkryć potrzeba aby przełamać skostniały historyczny beton naukowy.

 

 

 

 

 

 



Niezidentyfikowany obiekt w okolicy Słońca

Wczoraj doszło do kolejnego przypadku obserwacji niezidentyfikowanej anomalii w okolicy Słońca. To już kolejna taka rejestracja bardzo nietypowych zjawisk w pobliżu obserwowanej przez nas tarczy słonecznej do której doszło w ostatnich dniach. Ostatnio miało to miejsce 28 kwietnia 2013.

 

Przelot obiektu zaobserwowano w czasie transmisji z obserwatorium SDO. Przelot był bardzo szybki i trudno było to uchwycić, jednak miało to miejsce a zwolnienie obrazu pozwala na krótką analizę tego co widzieliśmy.

Przelot obiektu był tak szybki, że trudno podejrzewać, aby była to kometa lub asteroid, który zabłąkał się w okolicę naszej gwiazdy. Jak zwykle w takich przypadkach są kłopoty z oceną odległości w jakiej obiekt mógł się znajdować więc wyrokowanie na temat tego jak wielki jest nie ma za bardzo sensu. Wiemy za to na pewno, że coś tam przeleciało w obiektywie satelity SDO.

Jest to dobrze widoczne za pomocą instrumentu AIA i filtra 131. Poza tym widać wyraźnie, że filtr 1600 również coś tam zobaczył. Być może to po prostu gwiazda, ale nie jest to do końca pewne, bo miejsce wystąpienia anomalii koresponduje z tym z filtra 131.

 

Zaskakująco wygląda też to co pokazał filtr 211 tego samego urządzenia, bo to naprawdę wygląda tak, jakby ktoś coś nieudolnie wyretuszował. Może to jednak tylko obłok gazu. Czekamy na propozycje racjonalnych wyjaśnień dla tego fenomenu.



Wiele zwierząt, które dziś znamy, długo uważano za mityczne

Kryptozoologia na pierwszy rzut oka wydaje się być czymś niemądrym. Ciągle poszukiwanie pozostałości plezjozaurów zwane potworem z Loch Ness czy też tropienie chupakabry może się wydawać strata czasu. Ziemia jest jednak planetą pełna niespodzianek i gdy prześledzi się historię można dojść do wniosku, że wiele z tych rzekomych "wymysłów" okazało się prawdą.

 

Aż trudno w to uwierzyć, ale bardzo długo nie wierzono w istnienie goryli. Co prawda niektórzy naukowcy powracający z dżungli w Afryce mówili o ogromnych potworach, które wyglądają jak ludzie, ale historie te dla ówczesnych ludzi brzmiały zbyt sensacyjnie. Pierwsze wzmianki o gorylach znane są z 5 wieku przed Chrystusem. Już w 1625 roku goryle zostały opisane przez brytyjskiego naukowca. Dopiero w 1847 roku podróżnik Thomas Savage pozyskał ogromną czaszkę jak sam donosił "mitycznego goryla". Jednak w to, że goryle istnieją powszechnie nie wierzono jeszcze do początków XX wieku. Dotyczyło to szczególnie istnienia dużego goryla górskiego.

Foto: 123rf.com

Podobnie wygląda historia z Pandą olbrzymią. Długo sądzono, że są to jakieś nieudane niedźwiedzie. Dopiero w 1869 roku Armand David odnalazł skórę pandy w Europie, ale aby ten kontynent dowiedział się o istnieniu takiego gatunku potrzeba było następnych 47 lat. Ostatecznie dopiero w 1916 roku niemiecki zoolog Hugo Veygold kupił niedźwiedzia i przewiózł go do Europy. Od tego czasu wszyscy kochają pandy.

 

Dobrym przykładem całkiem realnego kryptozwierzęcia jest Kraken. Gigantyczne kałamarnice od zawsze uważano za mit towarzyszący żegludze. Ludzie, którzy widzieli te zwierzęta woleli milczeć, aby nie zostać wyśmiani. Pogłoski o Krakenie jednak nigdy nie ustały i trwały nieprzerwanie od średniowiecza. To aż nadto istotne poszlaki, aby jednak się nad tym zastanowić. Pierwsze zdjęcie kałamarnicy olbrzymiej naukowcom udało się zrobić dopiero w 2004 roku.

Znalazło się wtedy na czołówkach wszystkich gazet, oto uzyskano dowód, że kryptozwierze w postaci wielkiej ośmiornicy rzeczywiście istniało. Dotychczas zidentyfikowane osobniki tego gatunku byłyby jednak w stanie zagrozić jedynie małym jednostkom pływającym. Nie ma jeszcze dowodów na istnienie wielkich kałamarnic zdolnych do pochwycenia wieloryba czy też zatopienia statku, jeszcze.

 

Podobny mityczny status uzyskały pytony. Wielu badaczy sugeruje, że historie o smokach to tak naprawdę opowieści o dokonaniach olbrzymich pytonów, Niektórzy kronikarze jak na przykład Izydor z Sewilli już w 7 wieku naszej ery opisywali smoka, jako wielkiego węża, który jest w stanie zadusić nawet słonia. Może jest w tych słowach trochę przesady, ale gdy czyta się dalej, że największe smoki istnieją w Etiopii i w Indiach to może się okazać, że faktycznie chodzi o wielkie pytony.

 

Gdy jesteśmy przy "smokach" nie sposób nie wspomnieć warana z Komodo, który również długo rozpalał wyobraźnię. Już od czasu gdy zwierzęta zobaczyli pierwsi żeglarze chodziły pogłoski o tajemniczej wyspie pełnej smoków. Nic dziwnego, że próbowano tam dotrzeć, aby zweryfikować te historię. Efektem tych wizyt były doniesienia o gruntach pełnych dziwnych prehistorycznych krokodyli. Dopiero w 1910 roku ostatecznie zweryfikowano te doniesienia, gdy jeden z holenderskich wojskowych po prostu schwytał dziwnego zwierzaka. Dopiero wtedy okazało się, że gigantyczne jaszczurki istnieją w rzeczywistości a nie są tylko wytworem wyobraźni.

 

Jaki z tych historii morał? Potrzeba więcej pokory względem natury, bo umie zaskoczyć w taki sposób, o którym nie śniło się filozofom.

 

 

 



W Ekwadorze dostrzeżono UFO w okolicy Księżyca

Przed trzema dniami nad Ekwadorem zaobserwowano niezidentyfikowany obiekt, który przemknął w okolicy tarczy księżyca. Nagranie tego zdarzenia dokonano przypadkiem i dopiero analiza materiału wideo pozwoliła na jego dostrzeżenie oraz analizę.

 

Nagranie zostało wykonane przez jeden z lokalnych kanałów telewizyjnych, Chanel 9. Obiekt przelatuje w pewnej odległości od tarczy Księżyca. Trudno powiedzieć, czy nie mógł to być samolot, ponieważ istnieje taka ewentualność.

Jednak zbliżenia obiektu nie są aż tak jednoznaczne, aby odrzucić to nagranie, więc ocenę jego autentyczności oraz przede wszystkim interpretację niech każdy dokona we własnym zakresie.

 

 

 

 



Dziwny obiekt pojawił się w okolicy Słońca na chwilę przed rozbłyskiem

Okolice naszego Słońca tylko pozornie mogą się wydawać nieinteresujące. Od dawna obserwuje się tam wielkie obiekty, które zdają się nagle pojawiać w jego pobliżu. Kilka dni temu miał miejsce kolejny taki przypadek.

 

Cylindryczny obiekt wyśledzono 25 kwietnia 2013 roku za pomocą instrumentów transmitujących wygląd naszej gwiazdy zamontowanych na pokładzie sondy kosmiczne SDO. Wielkość zarejestrowanej anomalii jest na tyle duża, że aż trudno pojąć jak to możliwe, aby istniał tam obiekt o średnicy przekraczającej ziemską.

 

Oprócz tego po jego pojawieniu się dochodzi do rozbłysku słonecznego, który według autora powyższej kompilacji może być związany z jego pojawieniem się. NASA nie komentuje oficjalnie takich obserwacji i stara się raczej ich nie zauważać. Racjonalne wytłumaczenia oscylują zwykle wokół stwierdzenia, że rzekome obiekty są efektami matryc światłoczułych, na których powstają przekłamania.

Zakłócenia cyfrowe mają jednak to do siebie, że niezwykle rzadko przybierają regularne formy i biorąc pod uwagę specyfikę kodowania obrazu oraz algorytmy korekcyjne stosowane w fotografii oraz transmisjach wideo przy zakłóceniach należałoby raczej oczekiwać chaotycznej pikselizacji a nie symetrycznych wzorów przedstawiających ewidentne figury geometryczne.

 

 

 



W Rumunii znaleziono szkielety „Romea i Julii”

Archeolodzy, którzy prowadzili badania na terenie dawnego klasztoru dominikanów w mieście Cluj, odkryli niezwykłą historię miłości, zachowaną w kościach w średniowiecznym grobowcu. Dwa szkielety młodych mężczyzn i dwa kośćce kobiet znaleziono zakopane razem. Pary trzymały się za ręce.


Strony