Sierpień 2013

W Detroit grasuje tajemniczy kot, który przeraża mieszkańców

W północno - wschodniej części Detroit grasuje niezidentyfikowane zwierzę. Mieszkańcy twierdzą, że jest to wielki kot, albo bardzo dziwne stworzenie. Prawdopodobnie intruz waży ponad dwadzieścia kilogramów i mierzy grubo ponad metr, podaje Detroit Free Press.


Latający spodek zarejestrowany w Turcji

Tureckie wiadomości pełne są doniesień o niesamowitej obserwacji poczynionej w mieście Gebze. Z tego, co wiadomo UFO, które widoczne jest na zdjęciu pojawiło się w lipcu 2013 roku.

 

Według świadka zdjęcie powstało, ponieważ około szóstej po południu w miejscowym parku technologicznym rozszczekały się patrolujące teren psy. Skupiło to uwagę ochrony. Jeden z pracowników zauważył coś na niebie. Wyciągnął komórkę i zrobił zdjęcie. Potem wykonał jeszcze drugie, ale nie uwieczniło ono obiektu.

 

Zdjęcie zostało poddane analizom przez ufologów tureckich, którzy potwierdzili, iż nie było modyfikowane za pomocą programów graficznych. Oznacza to, że w tureckim Gebze doszło do obserwacji niezidentyfikowanego obiektu latającego, który ma niemal klasyczny kształt spodka.

 

 

 

 



Oblot jednego z kręgów w zbożu w okolicy Wiltshire

Jakiś czas temu donosiliśmy o jednym z piktogramów z hrabstwa Wiltshire, który odnaleziono na jednym z okolicznych pól. Tym razem okazało się, że pojawiło się nagranie z oblotu tego miejsca wykonane za pomocą amatorskiego drona z żyroskopem.


Wojsko zainteresowało się tak zwanym "bałtyckim UFO"

W sumie odbyły się już trzy wyprawy w celu spenetrowania wraku tak zwanego bałtyckiego UFO. Pisaliśmy o tej sprawie wielokrotnie, ale niestety nadal brak konkretnego stwierdzenia, co leży na dnie. Teraz okazuje się, że znaleziskiem zainteresowała się szwedzka marynarka wojenna. Wiele osób twierdzi, że to znak wskazujący na to, że nigdy nie dowiemy się prawdy.

 

Ustalono, że obiekt emituje jakieś pole elektromagnetyczne zakłócające pracę niektórych urządzeń. Odnaleziono również warstwę wyglądającą na efekt działania wysokiej temperatury. Pokrywa wydaje się być rodzajem bazaltu z elementami spalonego materiału organicznego. Znaleziono również coś, co wygląda na okrągły otwór znajdujący się na szczycie tego tajemniczego obiektu.

Jeden z głównodowodzących dotychczasowymi pracami eksploracyjnymi, Denis Asberg, potwierdził podczas sesji pytań, że Szwedzka Marynarka Wojenna również wyraziła zainteresowanie dziwną cyrkularną anomalią wielkości jumbo jeta. Może to niestety oznaczać, że wkrótce dowiemy się, że nie ma tam nic interesującego a znaleziskiem zajmą się odpowiednie służby.

 

 

 

 

 



Nemezis, bliźniak Słońca, jest winny masowemu wymieraniu gatunków lądowych

Większość gwiazd, jakie obserwujemy we wszechświecie to tak zwane układy podwójne. Tak naprawdę występowanie samotnych gwiazd, takich jak Słońce jest czymś rzadko spotykanym. Być może jednak nasze Słońce ma towarzysza, o którym nie wiemy nic lub prawie nic.

 

Naukowcy David Taup i Jack Sepkoski twierdzą, że kolejne masowe wymierania organizmów na Ziemi występują cyklicznie, co 26-27 milionów lat. Rozwijając tę teorię liczni astronomowie zaproponowali, że regularność ta może być wyjaśniona dzięki hipotezie zakładającej, że co jakiś czas zbliża się gwiazda towarzysząca Słońcu, tak zwana Nemesis albo Gwiazda Śmierci.

 

To, że obiekt ten jeszcze nie został odnaleziony może oznaczać, że posiada on bardzo wydłużoną, eliptyczną orbitę. Astronomowie proponujący tę hipotezę stwierdzają również, że Nemesis powoduje zaburzenia w ruchu komet w tak zwanym obłoku Oorta. Powoduje to ostrzelanie za pomocą komet i ryzyko impaktu. To dlatego w przeszłości wymierania wiązane były z uderzeniami dużych komet lub asteroidów.

 

Nemesis jednak prawdopodobnie nie jest gwiazdą w pełnym tego słowa znaczeniu. Jest albo czerwonym karłem, lub jak uważają inni, brązowym karłem. Jednak skan nieba za pomocą teleskopu kosmicznego WISE nie wskazuje na to, by którykolwiek z odkrytych brązowych karłów znajdujących się w odległości 20 lat świetlnych mógł być Nemesis.

 

Fakt, że naukowcy dalej aktywnie poszukują towarzysza Słońca świadczy o tym, że nie jest to teoria całkowicie wyssana z palca. Wiele właściwości odkrywanych przez nas ciał niebieskich sprawia wrażenie jakby ekscentryczność ich orbity była czymś zaburzana. Jest to oddziaływanie ciała, które musi być większe od gazowego giganta, ale mniejsze od gwiazdy.

 

Nie wiadomo czy kiedykolwiek uda się ustalić lokalizację tego hipotetycznego obiektu, ale nawet obecnie jest wiele dowodów na to, że coś o sporej masie wpływa na niektóre obiekty. Przykładem jest duża planetoida Sedna znajdująca się aż za Neptunem. Astronomowie twierdzą, że obiekt ten nie ma prawa się tam znajdować, chyba, że na jego wydłużoną orbitę wpływa coś jeszcze. No właśnie tylko, co?

 

 

 

 

 



Naukowcy starają się rozwikłać tajemnicę dziwnych stworzeń morskich

Niezwykłe morskie stworzenie, który niedawno został znaleziony na jednej z plaż w Hiszpanii wzbudziło kontrowersje wśród naukowców. Według wielu świadków, stworzenie to wyglądało jak potwór z głębin morza. Być może, tajemnica pochodzenia tego stworzenia mogła zostać wyjaśniona.

 

Wielkość niezwykłego stworzenia, które znajdowało się już na etapie rozkładu wynosiła około 4 metry. Znalezisko zostało określone w mediach, jako "ryba mutant"'. Często padały porównania do słynnego potwora z Loch Ness.  Wrażenie zrobiły zwłaszcza dwa wielkie rogi na czymś, co mogło być głową istoty.

 

Według pierwotnej teorii było to ciało stworzenia nazywanego wstęgorem królewskim. Gdyby nie rogi można by było uznać, że są podobieństwa.  Ale hipoteza ta została jednak obalona. Jak twierdzą ichtiolodzy z University of Florida, dziwne zwłoki to tusza rekina.

Wstęgor Królewski - źródło: wikipedia.org

Specjaliści sami przyznają, że niektóre fragmenty ciała mogą mylić, ale po jakimś czasie staje się jasne, że widać szczątki płetwy ogonowej, a rzekome rogi to kości ramion, które obsługują płetwy piersiowe. Trudno powiedzieć, czy tak prozaiczne wytłumaczenie zostanie przyjęte przez przejętych miejscowych mieszkańców. Jest to przynajmniej jakakolwiek odpowiedź na dręczące tych ludzi pytania.

 

 

 



Zbadano odciski stóp uważane za ślady przybycia starożytnych "bogów"

W małej indyjskiej wiosce Piska Nagri znajdującej się w stanie Jharkahnd znajduje się niezwykłe znalezisko. W kamieniu odciśnięte są ślady stóp, które według miejscowych są dowodem na zstąpienie z nieba starożytnych hinduskich bogów.

 

Sprawą zainteresowali się naukowcy i na miejsce przybył geolog Nitish Priyadarshi. Przeanalizował strukturę tych śladów, bo zaintrygowała go wiara miejscowych, że to pozostałość po pierwszym lądowaniu bogów, czy też istot za nich uchodzących.

 

Odciski stóp znajdują się w skale i przypominają ślady po drewnianych sandałach noszonych przed tysiącami lat. Wymiary odcisków to w jednym przypadku 28 cm na 13 cm i 25 cm na 11 cm. W mitologii hinduskiej w tym obszarze mieli się zatrzymać Lord Rama i Lord Lakshmana, którzy poszukiwali żony tego pierwszego o imieniu Sita,

Priyadarshi stwierdził, że odciski są wykonane w granicie i to jest na tyle twarda skała, że jest mało prawdopodobne, aby zostały odciśnięte i zostały raczej wyłupane na pamiątkę "boskiej obecności". Bardzo interesująco wygląda dodatkowy ornament, jaki zdobi to miejsce. Przedstawia jakiś latający obiekt i znajduje się to w bliskiej odległości od rzekomych odcisków, co może świadczyć o związku z tym monumentem.

Być może stworzeniem tego swoistego parku pamięci o boskiej wizycie starożytni mieszkańcy tych ziem chcieli oddać to co widzieli, a dostrzegli latający obiekt z którego wyszli dwaj „bogowie”. Wiek tego znaleziska nadal nie został potwierdzony, ale po zniszczeniu na skutek oddziaływania procesów erozyjnych można stwierdzić, że liczy to sobie tysiące lat.

 

 

 

 



Dziwny obiekt na niebie nad USA

W stanie Georgia zarejestrowano lot dziwnego, niezidentyfikowanego obiektu latającego. Obserwacji dokonano w biały dzień, na tle błękitnego nieba.


Indyjska armia raportuje kolejne obserwacje UFO w Ladakh

W okolicy granicznego regionu Ladakh dochodzi wciąż do dz8iwnych obserwacji. Według przedstawicieli armii indyjskiej w ciągu ostatnich miesięcy na granicy chińsko - indyjskiej doszło już do ponad 100 incydentów skalsyfikowanych, jako UFO.

 

Ostatnia obserwacja miała miejsce 4 sierpnia w okolicy Langan Khel w regionie Ladakh. Informacje pochodzą od źródeł wojskowych i są traktowane z najwyższą powaga. Trudno zakładać, że liczne dziwne światła to coś normalnego. Wojsko podejrzewa, że jest to jakoś związane z aktywnością strony chińską. Zabawnie robi się wtedy, gdy okazuje się, że Chińczycy myślą podobnie.

 

Sprawa jest bardzo tajemnicza, bo władze indyjskie uznały, że wystarczającym wyjaśnieniem dla tych fenomenów będzie stwierdzenie, że dziwne światła to ... Jowisz i Wenus widoczne dobrze z dużej wysokości ze względu na cieńszą atmosferę. Jednak planety mimo, że poruszają się szybko na nieboskłonie to jednak nie wykonują ewolucji, a takowe obserwowano w przeszłości.

 

Raporty sugerują, że żółtawe kule wylatujące w Ladakh wydają się wznosić od strony chińskiej i powoli przemierzają niebo. Nie potwierdzono oficjalnie czy te fenomeny powoduje jakaś chińska aktywność, ale pojawiły się sugestie, że obszar ten może być pod tym względem podobny do wulkanu Popocatepetl w Meksyku, gdzie jak wiemy dochodzi do manifestacji podobnego zjawiska. Stąd tylko krok do konkluzji, że w Ladakh znajduje się jakieś wyjście z podziemnych baz, w których nie wiadomo kto robi nie wiadomo co i lata nie wiadomo czym.

 

 

 

 

 



W Bułgarii znaleziono czternastowieczny pierścień do zabijania ludzi

Bułgarscy archeolodzy odkryli pierścień z XIV wieku, który był używany jako broń, donosi Dobrudża Dnes.