Październik 2014

Jak wygrać wojnę o własny umysł

Wszelkie batalie, wojny, walki na pięści i barowe bijatyki, wszystkie konflikty, bez względu na miejsce i czas ich trwania (z wyjątkiem tych, w których za sznurki obydwu stron pociąga ten sam lalkarz), zaczynają i kończą się jako bitwy o umysł. O wyniku jakiejkolwiek walki nie decyduje wyłącznie jakość sił zbrojnych.

 

W rzeczywistości, technologicznie zaawansowany przeciwnik, wyposażony w wyszukaną broń palną, jest niejednokrotnie bardziej bezbronny niż jego tradycyjnie uzbrojony odpowiednik. Fakt ten, oczywiście, stoi w sprzeczności z naszym zachodnim sposobem myślenia, który każe nam wierzyć, że człowiek dysponujący większą bronią palną (tudzież większym dronem) zawsze wygrywa.

 

Aby zorientować się, że jest inaczej, musieliśmy, niestety, doznać wielu druzgocących klęsk i uczestniczyć w przeciągających się interwencjach zbrojnych w Azji. Jedną z największych niewypowiedzianych prawd naszych czasów jest fakt, że unowocześnienie działań wojennych w znikomym stopniu wpłynęło na przeobrażenie sztuki zwyciężania wojen. Jak pokazuje historia, dominującymi czynnikami w jakiejkolwiek kampanii są wiedza, siła woli oraz zasady przewodnie.

 

Zatem, pozostaje nam tylko przyznać, że bitwą najwyższej wagi, w jakiej kiedykolwiek przyjdzie nam wziąć udział, jest bitwa psychologiczna, tocząca się w nas samych, bitwa o nasze wnętrze; powodzenie w walce o własny umysł determinuje bowiem sukces we wszystkich innych przedsięwzięciach.

Niestety, niewiele osób ma świadomość tego, że wojna o umysł jest sprawą wielkiej wagi, a co dopiero, w jaki sposób bronić się przed psychologicznym atakiem. Tak jak w przypadku każdej metody samoobrony, konieczny jest nieustający trening.

 

W minionym stuleciu, w każdym razie w Stanach Zjednoczonych, prowadzono wywrotową, potajemną zimną wojnę przeciwko ludziom, w formie psychologicznego zniewolenia. Jej celem było osłabienie naszej determinacji, dziedzictwa, wiary w swoje siły, pewności siebie i integralności, co miało służyć przygotowaniu nas do prowadzonej przez elity „gorącej wojny” przeciwko naszym, uświęconym tradycją, prawom konstytucyjnym. 

 

Elita rządząca świetnie zdaje sobie sprawę z faktu, że najbardziej skuteczna strategia zwycięstwa polega na przekonaniu wroga do kapitulacji jeszcze przed rozpoczęciem walki. Obecnie społeczeństwo amerykańskie jest przyzwyczajane do sytuacji, w której dobrowolnie idzie na ustępstwa i umiera wskutek mentalnej śmierci, poddaje się w walce o własne wnętrze, kiedy więc wybuchnie prawdziwa, zewnętrza wojna, będzie już pokonane.

 

Zdemoralizowane rządy posiłkują się w dużym stopniu tzw. operacjami psychologicznymi (psy-ops), które sprowadzają się głównie do propagandowych inicjatyw, służących podcinaniu skrzydeł wybranemu celowi (zwykle obywatelom). W przypadku rządów despotycznych, psycho-operacje obejmują rozpowszechnianie kłamstw, szerzenie pół-prawd, wzbudzanie poczucia zagrożenia i uciekanie się do aktów brutalności, co ma służyć wywołaniu konkretnych reakcji.

 

Psycho-operacje prowokują do silnego, emocjonalnego, masowego odzewu, który ma sprzyjać interesom oligarchii. Poniższe wskazówki mogą być dla ciebie tarczą, dzięki której ochronisz się przed próbami manipulacji, zachowasz kontrolę i nie ulegniesz nieświadomym oddziaływaniom, nakłaniającym cię do podejmowania działań wbrew własnym interesom.

 

Nie lękaj się potencjalnych zagrożeń

Bronią zwolenników totalitaryzmu jest strach. Podbijające armie i biurokracja znane są z tego, że w przejaskrawiony sposób eksponują swoją rzekomą siłę i liczebność, aby stłamsić ducha walki u tych, nad którymi zamierzają sprawować władzę. Na przykład, bezwzględnemu ludobójstwu dokonywanemu na rozkaz Czyngis-chana towarzyszyła taktyka upowszechniania fałszywych informacji na temat zawyżonej liczebności jego wojsk po to, aby wzbudzić przerażenie wśród ludzi, mieszkających na terenach, których nie zdołał jeszcze podbić. Hordy mongolskie cieszyły się tak złą reputacją (po części sfabrykowaną) w regionach, do których jeszcze nie dotarły, że niektóre z nich poddawały się natychmiast bez żadnego sprzeciwu.

 

Stając się aktywistą, przeciwstawiającym się przestępczym praktykom establishmentu, łatwo stać się celem kampanii strachu. Obecnie do tych z nas, którzy działają w ruchu na rzecz wolności, docierają nieustające ostrzeżenia z „przypadkowych”, zatroskanych o nasz los instytucji, z przekazem, że nasze wysiłki „idą na marne”, że „wystawiamy się na atak”, że system globalny jest dalece zbyt silny i nowoczesny, aby udało się go pokonać, że dysponuje dronami, bazami danych NSA, żołnierzami pozbawionymi empatii, etc.

 

Mają nadzieję, że wystraszymy się potencjalnych okoliczności, których wystąpienia ani nie da się potwierdzić, ani wykluczyć, że będziemy mieć obsesję na punkcie hipotetycznych „trudności”, zamiast koncentrować się na naszym celu. Innymi słowy, próbują doprowadzić do stanu powszechnego tchórzostwa. Aby zniweczyć tę taktykę, musisz być nieustająco skoncentrowany na własnym celu, bez względu na możliwe niebezpieczeństwa. Oznacza to, że siła wroga, realna lub wyimaginowana, jest nieistotna. Nie ma żadnego znaczenia. Goliat jest wyłącznie przeszkodą, a z każdą przeszkodą można sobie poradzić. Podążaj za własnym celem i nigdy nie ustawaj.

 

Nie pozwól, aby drobne niedogodności i problemy osobiste rozpraszały ci uwagę

W Niemczech Wschodnich, w czasach głębokiego komunizmu, tajna policja Stasi wdrożyła taktykę zwaną „Zersetzung”, co w wolnym tłumaczeniu oznacza „rozkład, zepsucie” lub „podkopywanie, nadszarpywanie”. Polegała ona na wykorzystywaniu wyrafinowanych technik manipulacyjnych w stosunku do namierzonej osoby, które zakłócały jej życie osobiste, uniemożliwiając w efekcie normalne funkcjonowanie oraz pełne zaangażowanie w działalność dysydencką. Agenci Stasi pozorowali włamania do domu lub robili w nim przemeblowanie.

 

Nierzadko usiłowali doprowadzić do emocjonalnego konfliktu pomiędzy dysydentem i jego żoną, innymi członkami rodziny czy przyjaciółmi, bądź do zniszczenia relacji biznesowych. Celem tych działań było zmuszenie wybranej osoby do przekierowania jej uwagi z działalności politycznej lub społecznej na kwestie o drugorzędnym znaczeniu.

 

Osobiste zawirowania, czy to wyreżyserowane przez Stasi, czy pojawiające się w sposób naturalny, mają destruktywną moc tylko wtedy, gdy poświęcasz im nadmierną uwagą i nadajesz im przesadne znaczenie. Niektórzy ludzie stają się całkowicie zafiksowani na punkcie własnych, prywatnych oper mydlanych, a agenci rządu skrzętnie tę słabość wykorzystują.

 

Tak naprawdę, nasze prywatne życie i pojawiające się w jego ramach napięcia mają znaczenie marginalne, kiedy mowa o obronie naszych zasad i naszej kultury przed zniewoleniem i zapomnieniem. Problemy damsko-męskie, rodzinne kłótnie i ingerencje w nasze prywatne życie powinny zejść na dalszy plan. Liczy się tylko misja. Misją Ruchu na rzecz Wolności (Liberty Movement) jest wyrwanie ze snu opinii publicznej, zakłócanie procesu indoktrynacji mas, a jeśli to konieczne, fizyczne odsuwanie elit od władzy. Rodzinę i przyjaciół, którzy stają nam na drodze czy to samoistnie, czy wskutek manipulacji, należy ignorować.

 

Nie daj się przekupić podarunkami

Tyrani uwielbiają obsypywać społeczeństwo prezentami, zwłaszcza na początku procesu zdobywania władzy. Mogą one przybierać formę obietnic utworzenia nowych miejsc pracy, lepszej infrastruktury, darmowej opieki zdrowotnej, zwiększonego bezpieczeństwa, a nawet gratisowych telefonów komórkowych. Mogą też prezentować ofertę uczestnictwa w płatnych akcjach prowokacyjnych lub propozycję płatnego donosicielstwa. Chodzi im o to, aby nie oferując nic w zamian, zwabić obywateli jakąś błyskotką lub przynajmniej wcisnąć im kit. Jeśli jakiś rządowy oficjel (lub ktoś podobnego pokroju) obsypuje cię prezentami, czas nabrać podejrzeń.

 

Rządy nie „płacą” za prezenty, które od nich otrzymujesz. To ty za nie płacisz – albo w formie podatków, albo pośrednio przez inflację. Bojownik o umysł nigdy nie powinien dać się ogłupić jakiemukolwiek biurokratycznemu czy korporacyjnemu podmiotowi, który chce zaskarbić sobie jego sympatię, obsypując go gratisowymi błyskotkami. Nigdy nie daj się przekupić. Jedyne skarby –cokolwiek warte – to nasz indywidualizm i szacunek do samego siebie.

 

Nigdy nie ufaj medialnej maszynie. Zawsze weryfikuj informacje.

Nie ma czegoś takiego jak „obiektywne dziennikarstwo” w mediach głównego nurtu. To, co widzisz i słyszysz, nie jest prawdą – to jej zniekształcona replika, tyle tylko, że zawsze z korzyścią dla establishmentu. W dzisiejszych czasach dziennikarze nie weryfikują przebiegu wydarzeń. Wręcz przeciwnie, utrudniają dochodzenie do prawdy, relacjonując wydarzenie wyłącznie z jednego punktu widzenia oraz atakując każdego, kto kwestionuje przyjętą przez nich wersję. „Oficjalna wersja” jakiegokolwiek doniesienia to prawie zawsze zawiła manipulacja, która chroni wizerunek i interesy oligarchów.

 

Nikt, kto uważa się za inteligentnego człowieka, nie powinien akceptować oficjalnych doniesień w podanej wersji. Zawsze kwestionuj przekazane informacje oraz weryfikuj je, wykorzystując w tym celu niezależne źródła, relacje z pierwszej ręki lub oryginalne dokumenty. Nigdy nie pozwalaj na to, aby cię „edukowano”. Za każdym razem staraj się samodzielnie docierać do faktów. Żądaj, aby tuby establishmentu udostępniały źródła pozyskanych informacji; pokaż im, że nie jesteś kimś, kto – jak tego oczekują – przyjmuje wszystkie ich doniesienia na ślepą wiarę.

 

Nie obawiaj się ośmieszenia

Walka z dezinformacją ma żywotne znaczenie, nasza osobista duma – niekoniecznie. Ochrona własnego ego to strata czasu. Nie jesteś w stanie nieustająco wszystkich zadowalać; to niemożliwe, ale też mało istotne. Aktywistów wystawia się na pośmiewisko nie tylko po to, aby ich zdyskredytować, ale również po to, aby sami zaczęli kwestionować wytknięty sobie cel, podkopywać własną determinację. Jeśli nie jest łatwo cię zakłopotać lub onieśmielić, nie dasz się zastraszyć ani pokonać wyłącznie słowami.

 

Zadając przeciwnikom zasadne pytania, wymagaj od nich konkretnych odpowiedzi. Nie zważaj na próby odwrócenia uwagi i dalej drąż właściwy temat. Domagaj się merytorycznych argumentów. Jeśli nie są w stanie tego uczynić i uciekają się do ataków ad hominem, obnażają słabość własnego stanowiska, a to oznacza, że jesteś górą.

 

Zaakceptuj ryzyko, zanim staniesz twarzą twarz z wrogiem

Wciąż jestem zdumiony faktem, że istnieją dysydenci i bojownicy o wolność, sprawiający wrażenie zaskoczonych, gdy stają się celem ekstremalnego ataku, którego nigdy nie należy wykluczać. Czy nie zdawali sobie sprawy z ryzyka, jakie pociąga za sobą przystąpienie do walki? Czy naprawdę byli przekonani, że wszystko się jakoś potoczy i że nie będzie aż tak źle?

 

Angażując się w jakikolwiek konflikt przeciwko większemu, bezwzględnemu, pozbawionemu wszelkich zasad moralnych przeciwnikowi, zawsze zakładaj, że będziesz musiał przejść przez piekło, żeby cokolwiek osiągnąć. Przyjmij do wiadomości, że twoje życie nigdy już nie będzie spokojne i komfortowe. Zrozum, że możesz nie doczekać chwili, w której będą widoczne efekty twoich wysiłków. Uświadom sobie, że być może będziesz musiał przejść przez ogień i doznać cierpienia. Jeśli tego nie pojmiesz, pozostaniesz żałosnym i śmiechu wartym, nieprzydatnym żołnierzem w wojnie o umysł.

 

Osobiste ryzyko jest nieważne. Liczy się tylko prawda i przyszłość. Jeśli chcesz być skuteczny, będziesz żył „pod lupą”. Jeśli otwarcie wychodzisz przed szereg i stanowisz namacalne zagrożenie, oczekuj, że na piersi wymalują ci tarczę.

Rozpoznaj i zgłębiaj własne słabości

Udawanie, że nie masz żadnych słabości, że jesteś nieskazitelny, to najlepsza droga do tego, aby udzielić wsparcia twemu wrogowi. Jeśli przepełnia cię pycha, twoja nadmierna pewność siebie zostanie wykorzystana przeciwko tobie. Jeśli jesteś złośliwy z powodu zazdrości, wykorzystają ją, aby odciągnąć twoją uwagę. Jeśli łatwo wpadasz w złość, twoja wściekłość pomoże wciągnąć cię w proces autodestrukcji. Dokładnie i gruntownie przebadaj swoje wnętrze tak, jak byś prześwietlał wroga. Może zabrzmi to jak banał, ale w gruncie rzeczy, niewykluczone, że sam zaczniesz kopać pod sobą dołki, że staniesz się wrogiem we własnej sprawie, znacznie gorszym niż armia zebrana przez twego oponenta, bez względu na jej liczebność.

 

Paradoksalnie, rozpoznając własne ograniczenia, możemy jednocześnie stać się biegli w dostrzeganiu słabych punktów u innych. Jeśli nie jesteśmy zaślepieni przez własne uprzedzenia, to uprzedzenia przeciwnika stają się lepiej widoczne.

 

Nie dawaj wiary drobnym autorytetom

Niewykluczone, że wynika to z naszej plemiennej natury, ale zdaje się, że wiele osób przejawia niezaspokojone pragnienie hierarchii i przywództwa – nawet jeśli owo przywództwo oparte jest na kłamstwie. Najlepszą ochroną przed demoralizacją jest wejście w rolę własnego przywódcy, zamiast wyczekiwanie cudownie nieskazitelnego nadzorcy (czy też utalentowanego oszusta), który wskaże ci drogę. Licząc na to, że inni zdecydują za ciebie, ryzykujesz całkowitą utratę prawa wyboru.

 

Drobna władza to władza powstała raczej w oparciu o fałszywy pretekst niż zasłużony szacunek i uznanie. Żaden człowiek, bez względu na posiadany tytuł, nie stoi ponad prawdą i z pewnością nie jest więcej wart niż ty. Podobnie jak tytuł, również mundur jest symbolem autorytetu, wzorca; ale już jego właściciel może być daleki od ideału. Nie zważaj na mundur. Skup się na człowieku, który go nosi, i zadaj sobie pytanie, czy postępuje on zgodnie z zasadą „mundur zobowiązuje”, czy też nie.

 

Jeśli ktokolwiek chce decydować za ciebie, którą drogą masz pójść, poddaj go możliwie najbardziej rygorystycznym próbom. Niech dowiedzie, że działa w twoim najlepszym interesie oraz że jest wystarczająco mądry i rozważny, aby decydować o twojej przyszłości.

 

Pojmij potęgę symboli i mitów

Aby wpłynąć na zbiorową podświadomość, oligarchowie wykorzystują sztukę teatralną i wielkie gale. Wiedzą, że ludzki umysł ciąży w kierunku rytuałów, które zaspakajają naszą wewnętrzną potrzebę odwoływania się do mitu i symbolu. Psycholog Carl Jung te wrodzone, symboliczne, nieświadomie zachodzące w naszej psychice procesy określił mianem „archetypów”. Są one obecne w sztuce, w marzeniach sennych, w życiu duchowym każdej społeczności, bez względu na czas, miejsce, religię czy kulturę. Posiadając wiedzę na temat tych uniwersalnych symboli oraz uzmysławiając sobie, jakie emocje w nas wzbudzają, można uchronić się przed ich oddziaływaniem.

 

Nie każde niewiarygodne, zaskakujące wydarzenie w historii miało spontaniczny charakter. Niektóre z nich zostały zaaranżowane, jako sposób na odwołanie się do wybranej części zbiorowej podświadomości narodu. Działania „pod fałszywą flagą”, bo o nich mowa, bardzo często nawiązują do wybranego, cenionego w danej kulturze symbolu. Stworzenie lub zniszczenie owej symbolicznej opoki – reprezentowanej przez cenioną postać, jakiś społeczny mechanizm lub wymarzoną wizję przyszłości, wywiera trwałe, głęboko zakorzeniające się wrażenie na tysiącach, jeśli nie milionach, ludzi.

 

To niecodziennie zjawisko lub wydarzenie wciąga ich emocjonalnie – ogarnia ich szaleństwo, przerażenie, wściekłość – bez krzty świadomości, dlaczego tak reagują. Aby móc doprowadzić do stanu równowagi swoje rozbite wnętrze, zostają wmanewrowani w zgubne, katastrofalne w skutkach czyny. Decydują się na udział w wojnie, dobrowolnie oddają się do niewoli lub wybierają śmierć – a wszystko to w zamian za obietnicę ochrony przed urzeczywistnieniem się lub zniknięciem mitu.

 

Sekret polega na tym, aby więcej czasu poświęcać na intensywne badanie własnej psychiki niż na fantazjowanie. Odkrywając nasz wewnętrzny mit, a w konsekwencji, indywidualizm, stajemy się nieczuli na oddziaływanie akcji pod fałszywą flagą. Utrzymamy w ryzach swoje emocje, pozbędziemy się uprzedzeń, a obawy przestaną mieć znaczenie. Zniknie potrzeba nadmiernego przywiązywania się do wyobrażeń, do mało realnych, powierzchownych oczekiwań, czy do zbiorowości. Spektakle teatralne na rzecz walki o twój umysł stracą moc – od tej chwili sami będziemy decydować o swoim przeznaczeniu.

 

Nigdy nie zapominaj o własnym indywidualizmie

Zwolennicy materializmu konsekwentnie twierdzą, że istoty ludzkie to nic więcej niż puste naczynia; pojawiają się na świecie niczym „czyste tablice”, zapisywane dzięki oddziaływaniu środowiska, lub niczym biologiczne maszyny, wyposażone w podstawowe zwierzęce instynkty, które „błędnie bierzemy za dusze”. Jak już wspomniałem powyżej, wyniki badań Carla Junga dotyczące wrodzonych, nieświadomych archetypów, dowodzą, że tak naprawdę NIE jesteśmy li tylko pustymi naczyniami, jak utrzymują materialiści.

 

Każdy z nas rodzi się ze wspólnymi dla wszystkich właściwościami, takimi jak sumienie i intuicja, ale również z cechami, które odróżniają nas od siebie nawzajem, czyniąc nas unikatowymi, jedynymi w swoimi rodzaju. Przychodzimy na świat z wiedzą o dwóch przeciwstawnych siłach: dobru i złu. Dzięki świadomości istnienia tego dualizmu, posiadamy moc wyboru – kierujemy się sumieniem lub je ignorujemy.

 

Zwolennicy materializmu hołdują poglądowi o “czystej karcie”, gdyż chcą, abyśmy uwierzyli, że nie posiadamy żadnych wrodzonych cech, a zatem również sumienia. Pragną, abyśmy ignorowali podszepty intuicji i zostali wyznawcami moralnego relatywizmu. Jeśli każdy człowiek jest jak wydmuszka, to w takim razie nie istnieje dobro i zło, a zatem nie ma czegoś takiego, jak „przestępcze” działania elit. Jeśli każdy człowiek wierzy, że jest wyłącznie produktem wpływu otoczenia, to łatwo go przekonać do porzucenia własnej woli i zdania się na tych, którzy rzekomo lepiej potrafią zapanować nad rzeczywistością. Jeśli głęboko wierzy w to, że nie posiada zdolności samostanowienia, to jest gotowy uznać, że pełni tylko rolę robota, oczekującego na zaprogramowanie przez zewnętrzne siły.

 

Krańcowym marzeniem wyznawców materializmu jest wcielenie się w rolę “wielkich wytwórców i serwisantów” mas. Marzą o tym, aby decydować za nas w kwestii tego, co jemy, w co się ubieramy, czego się uczymy; chcą narzucać nam swój własny sposób myślenia. Widzą się w roli malarzy, a nas w roli płótna. Tylko wtedy, w ich mniemaniu, społeczeństwo sięgnie „ideału”.

 

Jeśli człowiek zatraci poczucie własnej indywidualności i przyklaśnie koncepcji czystej karty, to w walce o umysły jest na z góry straconej pozycji, prawdopodobnie nawet nie zdając sobie z tego sprawy.

Komentarz SOTT: Większość z tego, o czym pisze autor artykułu w powyższym akapicie, jest prawdą. Jednakże nie bierze on pod uwagę faktu, że większość ludzi rodzi się – wskutek uwarunkowania genetycznego – jako autorytarianie, bezkrytycznie akceptujący decyzje władz. Zgodnie z tym, co mówił Gurdżijew, ludzie posiadają tylko „potencjał duszy”, który należy doskonalić poprzez ciężką Pracę. Przy czym nie każdy jest w stanie ją wykonać. Większość istnień ludzkich to urodzone roboty, posłusznie podążające za reprezentującymi je władzami. A zatem, to co ma znaczenie, to natura władz. Każdy, kto pomija ten aspekt, ma znacznie zubożony ogląd rzeczywistości.

W wątku: „Power: A radical View

Umysł ponad materią

Pobicie przeciwnika lub zabicie go z broni palnej zdaje się być w zasięgu naszych możliwości. Stawienie czoła kłamstwu lub idei, która chce zniszczyć nasz wewnętrzny opór, jest tymczasem kwestią o niewiarygodnej złożoności. Jeśli oponent usiłuje nami manipulować, to daje nam sygnał, że nie jest w stanie ujarzmić nas wyłącznie dzięki sile fizycznej. Fakt, że przez tyle lat rząd i stojące za nim struktury władzy z tak wielką desperacją uciekają się do prób manipulowania społeczeństwem, pokazuje, że doskonale zdają sobie sprawę z tego, że nie są w stanie narzucić narodowi scentralizowanej władzy i znieść imperatywu wolnościowego, ot tak po prostu, przy wykorzystaniu przewagi militarnej. Żadna broń, bez względu na jej siłę, nie pozwoli im zdobyć tego, co chcą. W związku z tym, konsekwentnie chwytają się manipulacyjnych sztuczek, licząc na to, że tym sposobem stłamszą naszą determinację i osłabią wolę walki.

 

Jeśli chcemy odnieść zwycięstwo, musimy stać się odporni na gierki systemu. Musimy oddalić je od siebie, całkowicie się od nich odseparować. Musimy porzucić wszelkie niepotrzebne obawy i wątpliwości, wyzbyć się nienawiści i robić to, co do nas należy. Musimy stać się głusi na retorykę porażki i nihilizmu. Musimy z podniesioną głową wyjść spoza zasłony niepewności, pamiętając, że wszyscy wielcy żyjący przed nami toczyli swoje boje pomimo świadomości „nieuchronnej śmierci”.

 

Jeśli nie potrafimy zapanować nad naszym własnym wewnętrznym światem, to jesteśmy z góry skazani na porażkę w każdym innym angażującym nas konflikcie. Bez nieskazitelnej, niewzruszonej woli, nie da się zatriumfować i zaznać spokoju.

 

 

 


Tłumaczenie: PRACowniA
Artykuł na SOTT.net: How to win the war for your mind



Tajemnicze ogólnoświatowe wzięcie!

Całościowe porwanie chrześcijan do innego wymiaru jest zdefiniowane charakterystycznym wyrazem „pochwycenie”, lub z języka angielskiego jako odczytywany „rapczer” (rapture). Natura tego zjawiska jest okryta wielką tajemnicą. Część badaczy Pisma Świętego zastanawia się jaka technologia może pozwalać na pewien rodzaj „teleportacji” oraz jednoczesne przeistoczenie ciał ludzkich w wyższe formy egzystencji (ciała chwalebne, anielskie, świetliste „…Bo gdy powstaną z martwych, nie będą się żenić ani za mąż wychodzić, lecz będą jak aniołowie w niebiosach….” Ew. Marka 12:25).

 

W Nowym Testamencie opisano tych specyficznych, pochwyconych ludzi jako zdolnych nawet sądzić istoty anielskie ! „…Czyż nie wiecie, że będziemy sądzili także aniołów…” 1 List do Kor. 6:3 Niektórzy sądzą, że w Bibli nie istnieje dosłowny termin określający to niecodzienne „uniesienie” wierzących. Poniższy znakomity filmowy wykład przeczy takim twierdzeniom.

 

Pochwycenie Kościoła jest wydarzeniem, poprzez które Bóg zabierze wszystkich wierzących z ziemi, aby rozpocząć sprawiedliwy sąd nad ziemią, inaczej zwany uciskiem. Pochwycenie Kościoła, inaczej zwane paruzją, zostało opisane po raz pierwszy w 1 Liście św. Pawła do Tesaloniczan 4:13-18 i w 1 Liście do Koryntian 15:50-54. 1 List św., Pawła do Tesaloniczan 4:13-18 opisuje pochwycenie jako wydarzenie, gdzie Bóg poprzez swoją potęgę wzbudza z martwych wszystkich wierzących, którzy umarli, i daje im specjalny rodzaj ciał (ciała chwalebne ), i potem opuszczają oni ten wymiar, ziemię, wraz z wierzącymi, którzy jeszcze żyją, którym w tajemniczym procesie pochwycenia także zostały dane anielskie ciała.

„…Sam bowiem Pan zstąpi z nieba na hasło i na głos archanioła, i na dźwięk trąby Bożej, a zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi. Potem my, żywi i pozostawieni, wraz z nimi będziemy porwani w powietrze, na obłoki naprzeciw Pana, i w ten sposób zawsze będziemy z Panem…” (1 List św. Pawła do Tesaloniczan 4:13-18).

1 List św. Pawła do Koryntian 15:50-54 skupia się na tym, że pochwycenie będzie trwało zaledwie kilka chwil, będzie to niesłychanie krótki odcinek czasu, o którym opowiada w poniższym filmie Chuck Missler. Wspomniany List do Koryntian opisuje w niezwykle zagadkowy sposób to szokujące wydarzenie, jest w nim wzmianka, iż nastąpi specjalny sygnał, a wtedy rozpocznie się życie wieczne w niebiańskich ciałach:

 „…Oto ogłaszam wam tajemnicę: nie wszyscy pomrzemy, lecz wszyscy będziemy odmienieni. W jednym momencie, w mgnieniu oka, na dźwięk ostatniej trąby – zabrzmi bowiem trąba – umarli powstaną nienaruszeni, a my będziemy odmienieni…” (1 List św. Pawła do Koryntian 15:51-52).

Pochwycenie jest zbawczym, Boskim wydarzeniem, którego wszyscy prawdziwie wierzący powinni wyczekiwać, o tym też opowiada wspaniały amerykański teolog Chuck Missler. Wtedy gdy to nastąpi, nareszcie zostaniemy uwolnieni od grzechu. Będziemy od tej chwili na zawsze doświadczali Bożej obecności. Wielu teologów twierdzi, że w dzisiejszych czasach jest o wiele za dużo teologicznego rozważania na temat znaczenia i zasięgu pochwycenia. Bóg tego nie chce. Zamiast tego, jak mówi Pismo Święte, Stwórca chce, byśmy „zachęcali się nawzajem tymi słowy„, byśmy wzmacniali naszą wiarę poprzez przypominanie o wspaniałym przeistoczeniu w wyższe formy istnienia kosmiczno/ inno wymiarowego !

Osobiście podejrzewam, że słynne filmy „Odyseja kosmiczna 2001” oraz następnie 2010 były w wielu miejscach inspirowane na chrześcijańskim pochwyceniu. Holywood ekranizując powieść Arthura C. Clarke’a stworzyło filmowy obraz w ramach materializmu naukowego (ewolucjonizmu), oczywiście nie ma w nim bezpośrednich odniesień do Biblii, wydaję mi mi się jednak, że widać tam wiele zapożyczeń z Nowego Testamentu. Główna postać Dr David, „Dave” Bowman zostaje w pewnym sensie kosmicznie „pochwycony„, w rezultacie tego zdarzenia jego ciało staje się niematerialne, z możliwością materializacji. Może on również symbolizować Chrystusa, który udał się wcześniej do Domu Ojca, a miliony monolitów rozpoczynających kolaps Saturna były by w tym ujęciu wziętymi – pochwyconymi wcześniej chrześcijanami. Sztuczna inteligencja komputera HAL 9000 portretować mogła by biblijnego opozycyjnego anioła, walczącego z Bogiem i ludzmi.

 (Kadr z „Odysei 1010″, materializacja „pochwyconego”)

Pochwycenie nie jest też obce ideologii New Age. Tam ukazane jest ono jako świetlna „teleportacja” do pojazdów obcych. Wiele sekt ufologicznych propagowało taki przebieg wydarzeń w nadchodzących ziemskich kataklizmach. Chrześcijańskie ogólno ziemskie „wzięcie” będzie w mojej ocenie znacznie bardziej niesamowite i tajemnicze niż jakakolwiek próba opisu go w kategoriach fantastyki naukowej. Sam fakt przemiany naszych ciał w coś niewyobrażalnego jest czymś, czego wielu ludzi nie dopuszcza do świadomości, nie wspominając o nieśmiertelności, na którą czekają wszyscy wyznający Jezusa.

Jak wyjaśnia znawca Biblii w prezentowanym wykładzie, nastąpi czas, w którym Żydzi kolejny raz doświadczą holokaustu, jednak tym razem będzie on znaczniej dotkliwszy, niż za czasów Hitlera ! Więcej o tym, w przetłumaczonym wykładzie. Praca naukowa Chucka Misslera na temat tajemnicy pochwycenia jest bardzo cenną perłą, która zapewne pozwoli wielu zrozumieć świat chrześcijan. Szczerze zapraszam państwa do zapoznania się z tą szalenie wartościową pracą wybitnego amerykańskiego teologa.

Odnośnie tej zagadki jak i wielu innych związanych z podobnymi tajemnicami, odsyłam czytelników pod podany adres, gdzie znają państwo znacznie więcej tego typu  informacji:

 http://popotopie.blogspot.com/2013/06/kim-sa-istoty-z-innego-wymiaru.html

Pochwycenie kościoła chrześcijan – Rapture – Chuck Missler, polskie napisy

 

 

 

 



Wulkan Popocatepetl znowu zadziwia - Meksykanie twierdzą, że znajduje się tam baza UFO

Aktywny wulkan Popocatepetl był już w przeszłości sceną dziwnych zdarzeń związanych z UFO. Do jego krateru wlatywały i wylatywały dziwaczne obiekty.

 

Ufolodzy od dawna obserwowali dziwne obiekty w okolicy krateru wulkanu Popocatepetl. Żywioł jest śledzony przez bardzo wiele kamer internetowych, co skutkuje obfitym materiałem badawczym.

Niektórzy twierdzą, że praktycznie co tydzień daje się zobaczyć dziwny obiekt wlatujący, lub wylatujący z krateru tego niebezpiecznego wulkanu. Na dodatek obiekty mają różne kolory.

Pewną nowością jest to, że zaczęto obserwować po ich przelotach coś co wygląda na smugi kondensacyjne. To powoduje, że można zauważyć więcej niezidentyfikowanych przelotów.

 

 

 

 

 



Naga kobieta z nagim dzieckiem długo szła po śniegu, aby uwolnić się od „złych duchów”

Nietypowe zdarzenie miało miejsce 26 października br. w Niżniewartowsku w Rosji.


Polowanie na czarownice w Kambodży: dwie osoby zabite w związku z podejrzeniem czarnej magii

W Kambodży aresztowano pięcioro mężczyzn oskarżonych o morderstwo "czarownika". Trzej bracia stwierdzili, że 35-letni mężczyzna jest odpowiedzialny za śmierć ich matki. Jak donosi Kambodża Daily, rzekomy czarownik został zabity maczetą przed swoim domem.

 

Okazało się, że mordu dokonali między innymi bracia w wieku 23, 29 i 34 lata. Podejrzewali oni swoją ofiarę o uprawianie czarnej magii. Według nich jego magiczne praktyki doprowadziły do ​​śmierci ich matki. Bracia postanowili wraz z trzema kolegami, że wymierzą "sprawiedliwość".

 

Ich matka zachorowała trzy tygodnie wcześniej. Lekarze twierdzili, że wszystko jest wszystko w porządku. Kobieta zwróciła się też do uzdrowiciela, a on powiedział jej, że ktoś rzucił na nią zły czar. Po jej śmierci, dzieci postanowiły zatem zemścić się na tym, kogo uważały za "czarownika". Morderstwo popełnione zostało w siódmym dniu po śmierci matki.

 

Drugi przypadek to zbrodnia, która miała miejsce kilka dni po tym incydencie. Trzy osoby oskarżone zostały o zabójstwo 32-letniej kobiety. Mieszkańcy uznali, że jest ona wiedźmą, czarownicą i odpowiada za wiele tajemniczych zgonów. Mężczyźni porwali ją z domu, a następnie przeciągnęli ją za samochodem kilka kilometrów w drogi. Kobieta zmarła ponieważ złamała kark, sprawcy następnie wyrzucili ciało na poboczu drogi.

 

 

 



Nowe kręgi w zbożu zlokalizowano w Brazylii

W Europie sezon kręgów w zbożu już się praktycznie zakończył, ale w Ameryce Południowej jest w pełni. Właśnie dotarły informacje o zlokalizowaniu dwóch kręgów w zbożu w Brazylii.

 

Piktogram zlokalizowano w okolicy miejscowości Ipuacu. Pierwsze doniesienia o kręgach w zbożu są z 26 października.

 

Niektórzy internetowi komentatorzy twierdzą, że krąg ma jakiś związek z ostatnią aktywnością słoneczną, która rzeczywiście jest obecnie na wysokim poziomie. Nie wiadomo jednak jak to wyczytali.

 

 

 



Koncepcja natury falowej i spiralnej wszechświata oraz natury czasu i astrologicznego wpływu planet

W tym artykule podzielę się swoimi przemyśleniami nt. dwóch spraw: natury wszechświata w tym natury znaków zodiaku i natury czasu…

 

1. Wprowadzenie

Wszechświat ma naturę falową oraz spiralną. A dokładniej spiralną strukturę która ma naturę falową w czasie. Dlaczego tak sądzę ? Zacząć by chyba trzeba było od tego że w mojej opinii we wszechświecie działają dwie główne rodzaje energii oraz ich kolejne przeobrażenia (emanacje). Nadmienię tu że moim zdaniem (i nie tylko moim) cały wszechświat jest energią w tym również materia…Te dwie energie można w skrócie ująć jako energia plus i energia minus. Nie jestem pierwszym który na to wpadł bo ma to swój zdecydowany wyraz w taoistycznej filozofii yin yang pochodzącej jak zapewne czytelnicy kojarzą ze starożytnych Chin a także de facto w różnych koncepcjach religijnych z całego świata które zawsze podkreślały walkę lub koegzystencję światła i ciemności dobra i zła itd… Ale pójdźmy dalej. Te dwie energie przeobrażając się tworzą różne swoje mutacje które w naszym widzialnym świecie można podpisać 4 żywioły:Ogień-energia uwolniona ze stanu materii-podlegająca przemianie symbolizująca przemianę z jednego stanu materii do następnego, woda (płyny), ziemia (ciała stałe) i powietrze (gazy). Znowu oczywiście jest to odniesienie do starożytnej wiedzy ludzkiej która ma swoje odbicie w większości religii, naukach ezoterycznych, astrologii oraz magii. Magia-słowo tożsame ze słowem wiedza to po prostu nauka tylko że ukryta lub niepoznana przez ludzi. W historii z resztą jest wiele przykładów zjawisk które uważane były za magiczne a później wyjaśniono je naukowo.

 

2. Przeciwieństwa kreujące wszechświat

Wróćmy zatem do natury falowej i spiralnej wszechświata. Otóż jak każdy mechanizm aby działał musi być zasilany energią. Ta energia aby w ogóle przepływać, aby działać w jakimś mechanizmie, aby przemieszczać się i jednocześnie-jak w tym wypadku TWORZYĆ STRUKTURĘ W PRZESTRZENI musi poruszać się od plusa do minusa czyli od biegunu do biegunu tzn. między wspomnianymi-żywiołami których potencjał energetyczny przy zestawieniu jest naprzemienny. Ta struktura musi mieć kształt okręgu ponieważ jest to kształt doskonały i nie ma żadnych przesłanek za tym by taka wolna energia miała przybierać inny kształt ponieważ tylko taki gwarantuje harmonijne funkcjonowanie opisywanego mechanizmu w pustce (próżni). Spójrzmy teraz na przykłady które nas zewsząd otaczają jako przykłady na właśnie taka naturę wszechświata w ujęciu holistycznym (obejmującym wszystko): natura falowa światła, dzień-noc, falowa natura fali elektro-magnetycznej, ciepło-zimno, wysoko-nisko, jasno-ciemno, ruch-bezruch (specjalnie nie piszę wolno-szybko dlatego że to jest ciągle ruch) lekkie-ciężkie… Jak widać cały wszechświat zbudowany jest na zasadzie współistniejących ze sobą przeciwieństw. I nie mogących istnieć bez siebie. Patrząc na to holistycznie dochodzimy do wniosku że głównym energiami i motorami całej jego natury jest zasada plusa i minusa lub zasada czterech naprzemiennych potencjałów energetycznych (żywiołów) należących do dwóch przeciwnych sobie ładunkiem zbiorów (plus i minus). Stąd też wynika koncepcja spiralno-falowej natury wszechświata. Tak jak napisałem wcześniej.

 

3. Czas, przestrzeń, ruch i początek wszechświata

Co się dzieje kiedy dwie przeciwstawne siły będą musiały ze sobą współistnieć w czasie i przestrzeni ? A może to ich współistnienie generuje powstanie czasu i przestrzeni ? No właśnie. Poruszając się w spirali i tworząc na przemian różne formy-stany materii, generują jednocześnie powstanie przestrzeni a ponieważ te zmiany mają naturę dynamiczną powstaje też czas który zostaje wymuszony przez ruch.

Jak doszło do pierwszego momentu-inicjacji tego mechanizmu ? Trzeba sobie zadać pytanie: co się stanie jeśli idealna równowaga między nimi zostanie zachwiana ?

Wyobraźmy sobie dwie połówki koła z których jedna jest czarna o znaku minus a druga biała o znaku plus. W pewnym momencie dochodzi do tego że jedna i druga energia „wchodzą na swoje terytorium”. Dlaczego jedna i druga razem ? Ponieważ musi zostać zachowana ogólna ilość pierwotnej energii w przestrzeni koła, więc jedna wchodząc wymusza wejście drugiej. Gdzie więc będzie umiejscowiony punkt inicjacji ? Do epicentrum wybuchu-”wejścia” musiało dojść logicznie w centrum tego koła ponieważ tam istniała największa różnica potencjałów. Musiała też istnieć pewna różnica między jedną a drugą stroną każdego półkola. Dlaczego ? Ponieważ inaczej te energie zawsze by się równoważyły ! Stąd koncepcja że aby powstał ruch i dalej siłą rzeczy-czas a więc i spirala wszechświata, każda z nich musi dzielić się jeszcze na dwa rodzaje emanacji-żywioły ale o tym samym ładunku (plus bądź minus). W astrologii ogień i powietrze należą do energii dodatnich a woda i ziemia do energii ujemnych. Więc koło będzie podzielone na dwie odmienne emanacje półkola dodatniego i dwie ujemnego a więc o dwóch różnych ładunkach, ułożone naprzeciw siebie na krzyż pod kątem rodzaju tych emanacji energii tak aby tworzyły system stopniowego przepływu energii nakręcającego spiralę. Więc będzie to kolejno: ziemia-powietrze/ogień-woda. Oczywiście nazewnictwo jest stricte astrologiczne ale obrazuje stany-emanacje energii.

 

W ten sposób doszło do zaistnienia ruchu między tymi przeciwnymi sobie potencjałami ale o innej nazwijmy to „gęstości energetycznej”. Wprowadzam to pojęcie. Wychodzę bowiem z założenia że np. powietrze ma mniejszą „gęstość energetyczną” niż ziemia i mimo że jeden żywioł należy do energii plus a drugi do minus to nie ma to znaczenia. Energie nie różnią się gęstością energetyczną a tylko ładunkami i potencjałami. Czyli gęstość energetyczna to po prostu ilość energii w przestrzeni spirali przynależącej do obojętnie jakiego rodzaju-ładunku (plus lub minus). Tym pojęciem będę się jeszcze posługiwał w artykule. Proponuje sobie to narysować dla lepszego zrozumienia. Tak powstał i cały czas kreuje się dalej wszechświat w którym żyjemy. Żywioły-formy energii na skutek tego ruchu spiralnego zaczęły tworzyć odpowiadające różnym przeobrażeniom i modyfikacjom nowe mniejsze spirale jak wiry w spuszczanej wodzie z dużego zbiornika wodnego i tak powstały galaktyki które z kolei wytworzyły układy planetarne poruszające się nimi również ruchem spiralnym. Ale jak wyjaśnić że są one ułożone pod różnymi kątami dla obserwatora ? No właśnie ! Uważam że na skutek falowania energii w omawianej spirali wszechświata. Rozszerzająca się powierzchnia wszechświata ma naturę falową które to fale zataczają coraz szerszą spiralę.

 

4. „Co w górze to na dole”

Zasada połączenia wszystkiego ze wszystkim we wszechświecie która jest z resztą główną zasadą magii ujętą dawno temu miedzy innymi w ten sposób: ” Co w górze to na dole” a obecnie potwierdzana przez wybitnych naukowców min. Edvina Schrodingera- laureata Nagrody Nobla mówi o tym że wszystkie cząsteczki, wszystkie zjawiska we wszechświecie są ze sobą połączone. Idąc dalej widzimy że możemy wyjaśnić naturę znaków zodiaku. Jestem pewien że istnieją bo przekonałem się o tym wielokrotnie trafiając za pierwszym razem w czyjś znak lub czytając interpretacje mojego kosmogramu napisane przez innych. Moim zdaniem kod DNA zapisany w formie spirali tak jak jest zapisany w każdej komórce żywego organizmu jest podobny do spirali wszechświata oraz spirali naszego układu słonecznego który jak pokazują najnowsze a ukrywane badania (opublikowane jednak w internecie) ma całkowicie inny ruch niż dotąd to ludziom wmawiano. Link: http://www.youtube.com/watch?v=ZHx6-keJbi8 .

Ten ruch jest również spiralny tak jak spiralne są wszystkie żyjące układy we wszechświecie. Więc stosując zasadę połączenia wszystkiego ze wszystkim.

 

W naszym DNA geny na spirali są aktywowane współmiernie do pozycji odpowiednich sobie planet w spirali naszego układu słonecznego. A to dlatego że układ energetyczny w układzie słonecznym ulega modyfikacjom wraz z pozycją planet. Przypominam że zgodnie z omawianą koncepcją materia to forma energii. Odpowiednie planety odpowiadają za odpowiednie geny które wchodzą w rezonans z energią danego dnia lub nocy aktywując się bardziej lub mniej. To oczywiście jest tylko element składający się na charakter człowieka. Szczegóły oddziaływań planetarnych na naszą psychikę i budowę ciała można znaleźć w książkach astrologicznych. To wszystko to swoiste połączenie skali makro ze skalą mikro które w każdym połączonym układzie istnieje. Czy można się więc pokusić o stwierdzenie że cały wszechświat jest żyjącym ogromnym organizmem- BOGIEM ? Myślę że tak ale każdemu pozostawiam to do oceny… W żydowskiej kabale JHWS jest interpretowane po prostu jako kosmos.

 

5. Natura czasu i spirala liczb

Czym więc jest czas ? Czas jest uzależniony od przestrzeni a przestrzeń od ruchu i to one go generują a nie na odwrót. Kluczem do zrozumienia czasu jest spirala wszechświata lub po prostu spirala która możemy sobie narysować. Narysujmy więc spiralę i zaznaczmy na niej punkty w tej samej odległości od siebie. Punkty się będą nazywać: niedziela N. Co widzimy ? Że powstaje różnica między ilością koniecznych odcinków między N a N potrzebnych do zajęcia całego obwodu kolejnych powstających potencjalnych kręgów wyznaczanych od dowolnego punktu na spirali. Czyli że jeśli liczyć od dowolnego miejsca na spirali pełny okrąg to takich samych odcinków przestrzeni od niedzieli do niedzieli potrzeba więcej do zajęcie kolejnych okręgów lub muszą być dłuższe. Tu trafiamy na trop istoty czasu… To rozszerzająca się spiralnie przestrzeń kreuje-generuje czas. Im większa przestrzeń tym więcej czasu. Lecąc z prędkością światła czas się zatrzymuje. Co to oznacza ? Że wszechświat się rozszerza spiralnie z prędkością światła. Lecąc z tą prędkością bylibyśmy cały czas w tym samym punkcie na kręgu spirali i przestrzeń nad nami procentowo by nie przyrastała a zostawialibyśmy ją nijako w tyle.

 

Starożytni, nie do końca wiadomo kto, pozostawili nam pismo arabskie i system dziesiętny. Wpiszmy zatem te liczby w koło. Koło jako kształt doskonały jest takim kształtem który ma taki sam kąt w każdym miejscu i domyka „całość”. Jest dla nas narzędziem do wyjaśnienia natury liczb. Zauważmy że każda kolejna liczba ma w sobie każda poprzednią wartość. Czyli jeśli byśmy chcieli to wyrazić procentowo na kole to co nam powstaje ? Znowu spirala: Od 0 do 9 gdzie 9-tka ma „w sobie” wszystkie poprzednie liczby. Przyjrzyjmy się kształtowi graficznemu cyfry 9.

 

To jakby wyjście z poprzedniej pozycji w stronę 0 czyli doskonałości. Ostatnia liczba zwiastująca bezpośrednio doskonałość. Bo czym jest 0 ? Jest całością-obejmuje wszystko nie marnując ani skrawka powierzchni przez własną formę. A czym w takim razie jest 10 ? To 1 i 0 czyli pierwszy cykl na spirali. Pierwsze okrążenie. Ta jedynka przy zero zawiera w sobie cały procent powierzchni koła z tego pierwszego cyklu ale jednocześnie jest już jedynką a nie zerem. Czyli dokonujemy jakby przeskoku o 9 do 1. Ta brakująca powierzchnia między 9 a 10 to ubywający czas-coś co umożliwia ruch, rozwój spirali bo inaczej wszystko krążyłoby po okręgu ! Inne spojrzenie: Ile jest cyfr na kole od 0 do 0 ? Dziewięć ? Ile jest odcinków ?

 

Jest 10 odcinków. Więc samo to .że nie liczymy od 0 do 0 tylko od 1 do 10 itd… sugeruje że mamy do czynienia ze spiralą a nie z zamkniętym układem- kołem bo stale przyrasta powierzchnia. Tak więc wszystkie liczby można wyrazić graficznie jako spiralę. Mimo że procent każdego kolejnego kręgu na tej spirali zajmuje ta sama kolejna liczba to to zajmuje jednocześnie więcej procent z poprzedniego kręgu. To constans rozszerzanie się powierzchni do którego potrzebny jest ruch i czas. Więc: CZAS JEST RÓŻNICĄ „GĘSTOŚCI ENERGETYCZNEJ” ORAZ POTENCJAŁU ENERGETYCZNEGO KOLEJNYCH FAZ ROZSZERZAJĄCEJ SIĘ Z PRĘDKOŚCIĄ ŚWIATŁA POWIERZCHNI PO SPIRALI W OPARCIU O ZASADĘ RÓŻNICY POTENCJAŁÓW GŁOWNYCH ENERGII-PLUS I MINUS. Wyobraźmy sobie jak będzie się poruszać jedynka po spirali stopniowo w jedną stronę zataczając kręgi. No właśnie jak wskazówka na zegarze…

 

 

 



Liczne przypadki obserwacji UFO w okolicy Międzynarodowej Stacji Kosmicznej

Od czasu do czasu kamery zamontowane na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej - ISS, rejestrują dziwne obiekty pojawiające się w okolicy tego największego obiektu kosmicznego zbudowanego przez ludzi. Przed kilkoma dniami doszło do kolejnej takiej obserwacji.

 

Przekazy na żywo z ISS są bardzo często oglądane i rejestrowane przez rozmaitych zapaleńców. Potem analizują oni każdą anomalię, a jest ich bez liku.

 

Zdecydowana większość dziwnych obiektów w okolicy ISS to kosmiczne śmieci, ale niektóre z tych "śmieci" potrafią zmieniać kierunek lotu, pojawiają się i znikają. To dosyć nietypowe zachowania jak na dryfujące śmieci.

 

Najnowsza obserwacja z 21 października przedstawia dwa cylindryczne obiekty, które pojawiają się nagle w zasięgu kamery obserwującej jeden z krańców stacji kosmicznej. Jak zwykle NASA natychmiast wyłączyła przekaz, co tylko wzmogło podejrzliwość niektórych.

 

Ta obserwacja wzbudziła ogólnoświatowe zainteresowanie. NASA zapytana o jej charakter oświadczyła tylko, że rzekome UFO mogły być częściami którejś z rakiet wynoszących kapsuły transportowe z Ziemi na ISS.

 

 

 



W Grecji znaleziono rzadką drewnianą figurę

Greccy archeolodzy odkryli rzadki drewniany zabytek podczas prac związanych z budową tunelu metra w Atenach. Znalezisko dokonano w rejonie portu w Pireusie, który jest częścią Aten.


Rzymscy gladiatorzy byli wegetarianami

Rzymscy gladiatorzy byli wegetarianami, a jako środek wzmacniający po treningu spożywali napój, sporządzony z wody i popiołu. Takiego odkrycia dokonali austriaccy antropolodzy, prowadzący wykopaliska w ruinach Efezu (Azja Mniejsza). Wyniki badania zostały zaprezentowane przez Science Daily na podstawie informacji, przekazanych przez Uniwersytet w Wiedniu.