Sierpień 2015

W Norweskim Åfjord zrobiono kolejne zdjęcia nisko latającego UFO

Norweskie małżeństwo podczas przejażdżki w okolicy miasta Åfjord zrobiło zdjęcia czemuś co bez wielkiej przesady można nazwać UFO. Świadkowie zdarzenia twierdzą, że w trakcie robienia zdjęć ciekawym formacjom chmur udało im się uchwycić kilka  cylindrycznych kształtów, które wyłaniają się zza pobliskich gór.

 
Co ciekawe zgodnie z ich relacjami nie dostrzegli oni nic dziwnego, aż do momentu gdy zgrali zdjęcia do komputera. Wtedy to okazało się, że niektóre z ujęć uchwyciły coś dziwnego. Świadkowie twierdzą, że sfotografowane przez nich przypadkiem obiekty znajdowały się kilkaset metrów dalej. Sprawa ta dostała została przyjęta przez organizację Mufon i otrzymała numer 69842.





Jest to jedynie kolejny przypadek dostrzeżenia UFO lecącego relatywnie blisko ziemi. Sytuacje, w których UFO są fotografowane dużo poniżej poziomu chmur nie są co prawda niezmiernie rzadkie, ale ostatnio zdarzają się one coraz częściej.  Inny tego typu przypadek miał miejsce choćby w Dżakarcie 17 Lipca 2015 roku, kiedy to UFO nagrane telefonem komórkowym latało na wysokośi 300-500 metrów.  To zdarzenie również zostało przyjęte przez organizacje Mufon i otrzymało numer 68460.

Nieco wyżej, bo już na poziomie chmur schowały się UFO sfotografowane w Bolton w Anglii. Trudno uwierzyć w to co mówi autor zdjęcia, ale rzekomo w kierunku chmury zmierzały dwa obiekty, z których tylko jeden wyleciał po drugiej stronie. To właśnie ten obiekt został przez niego uwieczniony na zdjęciu. To tylko niektóre z ostatnio dostrzeżonych obiektów, ale można chyba bezpiecznie założyć, że na pewno nie ostatnie.

 
 



Słowianie to 12 kolorów tęczy

Co jakiś czas na IM, lub podobnych portalach pojawiają się pytania dotyczące Słowian, skąd przybyli, kim byli i jakie wiedli życie. Fakt, wszystko jest owiane tajemnicą. Od bardzo dawna zachodnia cywilizacja stara się udowodnić, że Słowianie to kompletna dzicz, biegająca z dzidami i łukami po stepach Euroazji, więc nie warta wspomnienia. Jednak losy bywaja przewrotne i z tej niby "dziczy" wyłaniają się sylwetki wspaniałych wojów, wodzów, budowle wspólnot rodowych, ludzi kochających naturę i żyjących zgodnie z jej rytmem. 

 

Chcę przybliżyć nie tylko fizyczną stronę naszych korzeni, ale także połączoną z nią energetykę, która ma bardzo duże znaczenie w życiu całej Ziemi, jak i kazdego z nas. Jest to niezwykła tematyka, która mnie również zaskoczyła, ale pozwoliła równocześnie zrozumieć wiele spraw, które działy się na przestrzeni wieków i dzieją się także teraz. Aby podzielić się z Wami tymi wiadomościami, posłużyłam się bardzo zajmującą lekturą p.t."Tęczowa terapia" pani Anny Dąbrowskiej, terapeutki leczącej kolorami. Zaznaczam,, że jest to duże streszczenie.

 

Wiadomym jest, że tęcza to efekt rozszczepienia światła białego. Też mi rewelacja, powiecie. Tak, ale z powierzchni Ziemi widać tylko część kolorów, aby zobaczyć wszystkie 12 barw, trzeba wznieść się do pułapu chmur. Każda z tych 12 barw, a właściwie ich częstotliwości, oznaczają 12 praw, według których toczy się istnienie na Ziemi i w Kosmosie, a ich definicje opisywały grupy jasnowidzących badaczy. Dlaczego 12 a nie więcej, lub mniej?

 

Ponieważ na naszej planecie obowiązuje system 12-stkowy (12 miesięcy, 12 godzin, 12 zodiaków) pokrywających się z barwami planety, na której rzeczywistość kreuje taką ilość bodźców. Dotyczy to również istot żyjących na planecie, przyrody i klimatu, ponieważ Ziemia współistnieje z 11-stoma innymi planetami, by realizacja praw miała zapewnione zewnętrzne wsparcie w zaplanowanym doświadczeniu.

 

Częstotliwości 12-stki barw wyznaczają funkcje poszczególnych pasm kolorystycznych i ich przeciwstawnych cech:

 

BRĄZ (4drg/s)- rozwój/hamowanie

GRANAT (21drg/s)-decyzja/apodyktyczność

ŻÓŁCIEŃ (12drg/s)-rozumienie/nietolerancja

POMARAŃCZ (8drg/s)-komunikacja/zamknięcie

CYTRYNA (6drg/s)- zgoda/walka

J.ZIELEŃ (15drg/s)-tworzenie/niszczenie

CZERŃ (1drg/s)-neutralność/intryganctwo

FIOLET (18drg/s)- opieka/kontrola, ingerencja

C.ZIELEŃ (16drg/s)-reaktywność/uporczywe ścieranie się racji

CZERWIEŃ (2drg/s)- konsekwencja/tępy upór

KARMIN (3drg/s)- umiarkowanie/gwałtowna ekspansja

BŁĘKIT (24drg/s)- wiedza/wybujały intelekt (ograniczenie poznania)

 

Te przeciwstawne cechy w obrębie jednego koloru świadczą o ekstremalnych doświadczeniach na planecie; klimatycznie-ciepło/zimno, krajobrazowo-wysoko/nisko, emocjonalnie-miłość/nienawiść, fizycznie- siła/niemoc.

 

Doświadczenie, któremu została poddana ludzkość miała na celu wzbudzenie jednostkowego rozwoju-INDYWIDUALIZMU. Hasłem nawołującym do rozbicia pierwotnej wspólnoty ludzkiej stała się WOLNA WOLA-czyli zachęta do rywalizacji, walki, dominacji nad innymi. Indywidualizm miał wymusić dążenie do doskonałości przy pomocy wolnej woli. W przypadku człowieka takie doświadczenie umożliwia podniesienie na wyższy poziom fizyczności, umysłu, lub ducha.Gdy te działają w rozbiciu, u jednego człowieka wykształci się piękne ciało, u drugiego intelekt, a inny rozwinie się duchowo.Syntezą po takich konfliktujących doświadczeniach wewnątrz siebie, jak i w zewnętrznych relacjach międzyludzkich musi być pojednanie.

 

CAŁOŚĆ rozumiana jako człowiek, planeta, zyskawszy wyższy poziom, potencjał poznawczy, automatycznie będzie wzbudzać kolejny etap rozwoju, odmienny od dotychczasowego.

 

A teraz... skąd się wzięli Słowianie?

 

Tak jak napisałam na wstępie,  na Zachodzie utarło się, że Słowianie to prymitywne plemiona. Pogardzano ich prostotą, brakiem bogów i wspólnotowe istnienie. Jednak mimo to, Słowianie pozostawali tajemniczym przeciwnikiem dla zachodnich nacji, bo nie łatwo było im narzucić wolę najeźdźców, nie poddawali się wpływom zewnętrznym i mieli niezwykłą wewnętrzną moc 

 

Naukę historii w szkołach zaczyna się od informacji, że dzieje Ziemi wzięły początek od wspólnoty rodowej, co znaczy, że plemiona słowianskie musiały być fundamentem późniejszych struktur społecznych. Śladów z tego okresu jest niewiele, gdyż narody zachodniej Europy chcąc wyeksponować swoją rolę w kreowaniu indywidualizmu na planecie eliminowały rolę Słowian. Jednak zanim zdegradowano rolę Słowian, w wyniku stopniowego materializowania się poszczególnych częstotliwości 12 kolorów, wyłoniło się 12 podstawowych rodów słowiańskich.

 

1.SŁOWACY (brąz)- rozwój, utrzymanie harmonii męskie-żeńskie

2.POLANIE(granat)-decyzja-przenikliwe spojrzenie, odczuwanie

3.UKRAINI (żółcień) - rozumienie-utrzymanie międzyludkiego porozumienia

4.ŁUŻYCZANIE (pomarańcz)- komunikacja - łączność z Kosmosem

5.RUSINI (cytryna)- zgoda -współpraca między nacjami

6. CZESI (zieleń j.) - tworzenie - strażnicy fizycznego przejawu życia

7.WIŚLANIE (czerń) - neutralność - utrzymanie wzorca energetycznego w spełnianiu się człowieka

8.MAZOWSZANIE (fiolet) - opieka - egzekwowanie realizacji zamysłu

9. MAZURZY (zieleń c.) - reaktywność- utrzymanie dyscypliny w człowieku

10. LECHICI (czerwień) - konsekwencja - porządkowanie struktur międzyludzkich

11. SŁOWENI (karmin) - umiarkowanie - utrzymanie równowagi demograficznej

12. ŁEMKOWIE (błękit) - wiedza- łączność z wiedzą wewnętrzną.

 

Jak widać Słowianie to kolory tęczy Smile

 

Pierwsze podstawowe plemiona Słowian pojawiły się jako istoty energetyczne o określonych częstotliwościach. Wyłoniły się z dwunastu kolorystycznych pasm białej kuli- przstrzeni powołanej przez Świadomość do przeprowadzenia eksperymentu wolnej woli. Ziemia stała się polem doświadczalnym do przeprowadzenia eksperymentu idywidualizacji. Wolna wola jest w tym przypadku kluczową iluzją. Chełpią się nią wszyscy, niezależnie od tego kim są, bo wszyscy marzą o wolności, o samostanowieniu. Mało kto jednak zauważa jak bardzo to jest złudne.

 

W zasadzie to nieliczni mogą się "pochwalić" wolną wolą. są to: wodzowie, guru, ideolodzy, twórcy ustrojów, religii. Jest to przysłowiowa marchewka do indywidualnego doskonalenia się, to pretekst do badania rzeczywistości w poszczególnych pasmach kolorystycznych i odkrywania możliwości jaką ta przestrzeń stwarza. Każdy z nas urodził się w jakimś paśmie koloru, w którym działa w całej jego rozciągłości, od jednego bieguna do drugiego. Jeżeli pojawiliśmy się w paśmie granatu (luty), to wypracowaliśmy decyzyjność, łatwiejsze postrzeganie potrzeb swoich i innych, większą intuicję, ale sięgnęliśmy także po przeciwieństwa tych cech tzn.apodyktyczność, narzucanie swojej woli i przekonań, wymuszanie bezwzględnego posłusznstwa innych dla swoich racji itd.

 

To zmaganie się w poszczególnych pasmachz wszelkimi skrajnościami, miało wyprowdzić człowieka ze struktur wspólnotowych i doprowadzić na szczyt indywidualizmu,tzn. jednostkowej doskonałości. A szczyt to szlak pogłębiajcej się alienacji i wreszcie wszechogarniającej samotności. Bez niej nie ma pełni człowieka. Uniwersalna istota ludzka musi mieć w swoim doświadczeniu doznania wszystkich stanów przestrzeni, w której przyszło jej żyć, zrozumieć, że samotność nie jest karą- jest jednostkową korzyścią, która prowadzi do samodzielnośći. Im szybciej przystaje się na przeżycie odosobnienia, tym łatwiej sięga się po doskonałość w różnych specjalnościach, a ze szczytu samotności tylko krok do sięgania po mądrość Wszecxhświata.

 

Życie kazdego człowieka oscyluje we wszystkich 12 barwach na przstrzeni całego życia. Dotykamy każdej barwy tak w pozytywie, jak i w negatywie, przez co jednostki bardziej ruchliwe i "ciekawskie" mogą zyskiwać dodatkową wiedzę, wzbogacając się o doswiadczenia i cechy pozostałych przestrzeni.

 

Tak rozpoczęto różnicowanie wspólnoty Słowiańskiej i rozwój indywidualny istot ludzkich. Proces był wspomagany przez wyspecjalizowanych przybyszy z innych planet, odnotowany w dziejowych zapisach jako wyprowadzenie Adama i Ewy z raju. Wspólnot słowiańskich było 12 i wyprowadzeń tyleż samo.

 

Póki Słowianie nie osiągnęli całkowitej fizyczności, byli włodarzami Ziemi. Bez trudu mogli przenikac i penetrować Kosmos. Słowiańscy Adamowie i Ewy zostali wyprowadzeni z leśnych rajów, by po krzyżówkach z kosmicznymi9 przybyszami dać początek nowym narodom Europy. Dzieje kolejnych cywilizacji układały się tak, by wzmocnić wolną wolę i indywidualizm, toteż program wspólnotowy był wypierany, a rola Słowian minimalizowana. Zrobiono wszystko, aby pamięć o kolebce ludkości zniknęła, zacierając przez wieki wszelkie ślady.

 

Jednak jak to się mówi"prawda sie sama obroni", wspólcześni badacze dziejów Ziemi odkrywają na nowo miejsca i rolę Słowian w istnieniu planety. Nie brak na świaexie dowodów, materialnych dokumentów świadczących o obecności słowiańskiejw różnych miejscach, np. w Chinach, nie tak dawno odkryto słowiańskie cmentarzysko. Zwłokichowane były w lekkich łodziach, jakich azjaci nigdy nie używali. Autentyczność odkrycia potwierdzają badania DNA, które świadczą o obecności Słowian na terenach Państwa Środka, zanim azjaci sie na nich osiedlili. Prasłowianie bywali również w Indiach, w epokach starej ery.

 

Potwierdają to badacze sanskrytu. Na złotych, glinianych i drewnianych tabliczkach rozczytano wreszcie zapisy, które wskazują na powinowactwo sanskrytu z prasłowiańskimi runami, uznając słowiańskie pierwszeństwow stosunku do ich własnego pisma, np. Wedy, których tytuł maja zapożyczony od słowiańskiego słowa Wieda, czyli wiedza. Przez całe wieki nie można było dokonać takiej identyfikacji, gdyż wszystko co słowiańskie było deprecjonowane. Naukowcy latami trudzili się, aby rozczytać starozytne zapisy przy pomocy języków zachodnich, nawet łaciny i bez skutku. Stało się to możliwe dopiero, gdy użyto alfabetu starosłowiańskiego.

 

Zapisy znalezione w hinduskich księgach, opisujące zdarzenia sprzed 14 tys.lat informują o starcie pojazdu kosmicznego, którym odlecieli Słowianie. Hindusi uważali ich za wyżej rozwiniętych technologicznie od siebie. Odnosili sie do Słowianz wielkim szacunkiem. Za kolejną sensację można uznać odkrycie wspólnego genotypu RIA dla Rusiczów i Hindusów (ok.4 tys lat temu) i stwierdzenie, że praród hindusów jest o 950 lat młodszy od Słowian. Obecność Słowian została odnotowana również w Egipcie, a starozytni Grecy uważali, że Apollo przybył z Hiperborei z Arktyki tzn.,że miał rodowód słowiański.

 

Święto prasłowiańskie Kupały, obchodzone w najkrótszą noc w roku, przeznaczone było na oczyszczanie wspólnoty rodowej, mające również na celu przywołanie na następny rok zdrowia, urodzaju, dostatku i szczęścia. Przez długi czas celebrowana była w Imperium Rzymskim pod nazwą SABATINA (Sobótka). Prasłowiańskie święta upowszechniali także Celtowie w krajach Europy Zach. Współcześni badacze odnajdują ślady prasłowiańskie nawet w Ameryce. Bardzo interesującym tematem nawiązującym do wątków prasłowiańskich jawi sie Etruria.

 

Z oficjalnych informacji wynika, że Etruskowie w Italii pojawili sie ok.8 tys lat p.n.e. i wywarli ogromny wpływ na kulturę rzymską. Przypuszcza się, że byli oni najstarszym rdzennym narodem Italii. Na ich słowiański rodowód wskazał w XIXw. polski archeolog Tadeusz Wolański. Udało mu sie rozszyfrować etruski tekst przy pomocy cyrylicy i częściowo alfabetu polskiego Z tego by winikało, że Etruskowie to Rusowie. Niestety praca Wolańskiego trafiła do rejestru ksiąg zakazanych i razem z takowymi spalona przez polskich jezuitów. Uwięziony Wolański uszedł z życiem tylko dzięki interwencji Aleksandra I.

 

Niszczenie etruskich śladów jako słowiańskich na wiele się nie zdało, bo wielu etruskich bogów przeniknęło do mitologii greckiej. Wspólcześni badacze dopatrują się podobieństwa między etruską Księgą Sądu i początkowymi rozdziałami Biblii-Księga Życia.  W XV w. w stolicy Toskanii (ros.słowo toska-tęsknota) Florencji pojawiło się wiele traktatów o Etrurii. Ówcześni kronikarze opisują w nich pogańską wiarę Etrusków, ale odnotowują też, że to oni wprowadzili do Italii prawa, że byli pierwszymi budowniczymi miast, filozofami, geometrami. artystami, lekarzami, a w czasach starozytnych, ukształtowali potęgę Rzymu. Traktaty te zostały jednak zakazane. W miejsce zakazanych tekstów, wpiosano nowe. mowiące o tym, że Słowianie w ogóle nie istnieli.

 

Mam nadzieję, że ten krótki artykuł trochę rozjaśnił te tajemnicze mroki naszej historii.  Smile

 



Nic nie jest stałe w świecie fizyki kwantowej

Nagroda Nobla dla fizyków, którzy dowiedli ponad wszelką wątpliwość, że świat fizyczny jest jednym wielkim morzem energii, która miga do wewnątrz i na zewnątrz istnienia w milisekundach, ciągle, w kółko. Nic nie jest stałe. To jest właśnie świat fizyki kwantowej.

 

Naukowcy udowodnili, że myśli są tym, co trzyma razem to ciągle zmieniające się pole energii, spajając je w "obiekty", które widzimy. Dlaczego więc widzimy osobę zamiast migającego klastra energii? Pomyśl o rolce filmu. Film jest zbiorem około 24 klatek na sekundę. Każda ramka jest oddzielona szczeliną. Jednak, ze względu na szybkość, z jaką jedna klatka zastępuje inną, nasze oczy są oszukiwane do "myślenia", że widzimy stały i ruchomy obraz.

 

Pomyśl o telewizji. Kanał TV jest po prostu kanałem ze stertą elektronów uderzących w ekran w określony sposób, tworząc złudzenie formy i ruchu. To jest tym, czym w każdym razie są wszystkie obiekty. Masz 5 zmysłów fizycznych (obraz, dźwięk, dotyk, zapach i smak). Każdy z tych zmysłów ma określone spektrum (na przykład pies słyszy inny zakres dźwięku niż ty, wąż widzi inne spektrum światła niż ty, i tak dalej).

 

Innymi słowy, zestaw zmysłów postrzega to morze energii z pewnego dokładnie ograniczonego własnym zakresem punktu widzenia i sporządza obraz dokładnie z tego. To nie jest pełne, ani też nie jest dokładne. To jest tylko interpretacja. Wszystkie nasze interpretacje opierają się wyłącznie na "mapie wewnętrznej" rzeczywistości, którą mamy, a nie realnej prawdy. Nasza
"mapa" jest wynikiem zebranych doświadczeń z naszego osobistego życia.

Nasze myśli są związane z tą niewidzialną energią i determinują, w co ta energia się formułuje - co ona tworzy. Twoje myśli dosłownie przenoszące wszechświat, bazując cząstka po cząstce, tworzą Twoje życie fizyczne. Rozejrzyj się wokół siebie. Wszystko, co widzisz w naszym świecie fizycznym rozpoczęło się jak idea. Pomysł, który dorastał współdzielony i wyrażony, aż urósł do obiektu fizycznego przez wiele etapów.

 

Dosłownie dzieje się to, o czym najbardziej myślisz. Twoje życie stanie się tym, co sobie wyobrażasz i w co wierzysz najbardziej. Twój świat jest dosłownie Twoim lustrem, pozwalalącym przeżyć Ci w fizycznej płaszczyźnie to, czego się będziesz trzymał jako prawdziwego ... dopóki tego nie zmienisz. Fizyka kwantowa pokazuje nam, że świat nie jest trudną i niezmienną rzeczą, jak może się wydawać. Zamiast tego, jest to miejsce bardzo płynne, ciągle budujące się za pomocą naszych indywidualnych i
zbiorowych myśli.

 

Coś o czym myślimy, że jest prawdą, jest naprawdę iluzją, prawie jak magiczna sztuczka. Na szczęście zaczęliśmy odkrywać iluzję i co najważniejsze, poznawać jak ją zmieniać. Z czego złożone jest Twoje ciało ? Dziewięć systemów składa się na ludzkie ciało : układ krążenia, pokarmowy, hormonalny, mięśniowy, układ nerwowy, rozrodczy, oddechowy, układu kostny i układ moczowy. Z czego one są złożone ? Z tkanek i narządów. Co tworzy tkanki i narządy? Komórki. A z czego składają się komórki? Z cząsteczek. Z czego zatem są zrobione cząsteczki? Z atomów. A atomy ? Z cząstek subatomowych. A te cząstki elementarne?Z Energii!

Ty i ja jesteśmy czystą energią -światłem w jego najpiękniejszej i inteligentnej konfiguracji. Energia, która stale się zmienia pod powierzchnią ikontroluje to wszystko potężnym umysłem. Jesteś jedną wielką gwiezdną i potężną Istotą Ludzką. Gdybyś mógł zobaczyć siebie w potężnym mikroskopie elektronowym i przeprowadzać eksperymenty na sobie, to zobaczyłbyś, że składasz się ze stale zmieniającego energię klastra w postaci elektronów, neutronów, fotonów i tak dalej.

 

Więc tak samo wszystko wokół ciebie. Fizyka kwantowa mówi nam, że jest to akt obserwacji obiektu, który powoduje, że będzie tam, gdzie i w jaki sposób go obserwujemy. Obiekt nie istnieje niezależnie od jego obserwatora! Tak więc, tak jak
widzisz, Twoja obserwacja, Twoja uwaga na czymś, intencja, dosłownie tworzą to coś. Jest to naukowo udowodnione.

 

Twój świat jest z ducha, umysłu i ciała. Każdy z tych trzech, ducha, umysłu i ciała, ma funkcję, która jest unikalna dla niej i nie jest dzielona z drugą. To, co widzisz na własne oczy i doświadczasz własnym cieleśnie, to jest świat fizyczny, który powinno się
nazywać Ciałem. Ciało jest efektem, stworzonym przez przyczynę. Tą przyczyną jest myśl.

Ciało nie może stworzyć. Ono może tylko doświadczać i być doświadczane ..., to jest jego unikalna funkcja. Myśl nie może doświadczyć ... może tylko uzupełnić, tworzyć i interpretować. Potrzebuje świata względności (fizycznego świata, ciała)
żeby doświadczyć siebie samej. Duchem jest wszystko to, co daje życie myśli i ciału.

 

Ciało nie ma siły tworzenia, choć daje złudzenie mocy, żeby to robić. Ta iluzja jest przyczyną wielu frustracji. Ciało jest czystym efektem i nie ma uprawnień do wywoływania lub tworzenia. Kluczem z wszystkich tych informacji jest : można nauczyć się widzieć wszechświat inaczej niż Ty teraz - tak, że możesz przejawiać wszystko to, czego naprawdę pragniesz.

 

 

Przetłumaczył Kacper Wypchlak



Tajemniczy kamień z symbolami odnaleziony w New England

W Stanach Zjednoczonych ponad sto lat temu odnaleziono niezwykły artefakt. Jest to kamień w doskonałym kształcie dużego jaja. Ktoś wyrył w tym kamieniu ludzką twarz i jakieś znaki. Nikt nie wie co to reprezentuje, ani jaka kultura to wytworzyła.

 

Znalezisko zlokalizowano w 1872 roku w New Hampshire (New England). Niedaleko jeziora Winnipesaukee, podczas kopania studni robotnicy znaleźli kawałek gliny, z której wystawało coś ciemnego. Wewnątrz tej glinianej otuliny odnaleziono jajowaty kamień z bardzo dziwnymi ornamentami.

 

Na jednej stronie tego osobliwego kamiennego jaja wycięto twarz jakiejś istoty. Można również znaleźć kukurydzę, koła, spirale oraz półksiężyc. Wcześniej nikt w historii nie znalazł czegoś podobnego. Do dzisiaj nie sposób odpowiedzieć na pytanie kto stworzył kamień? Czym on jest? Ile ma lat? Jak wykonano jego obróbkę? Ladd zakładał, że ​​kamień może być symbolem porozumienia między plemionami. Inni sugerowali, że to kamień celtycki lub eskimoski. Odkrycie prawdziwego przeznaczenia tego artefaktu będzie jednak bardzo trudne, a kto wie czy nie niemożliwe.

To taki rodzaj artefaktu, ze względu na ilość niewiadomych jest zmorą historyków, więc został nazwany po prostu "tajemniczym kamieniem". Za odkrywcę tego kamienia uważany jest Seneka Ladd, miejscowy biznesmen, który zatrudnił pracowników, którzy go wykopali. Potem tajemniczy kamień pozostawał w jego posiadaniu aż do śmierci w 1892 roku. W roku 1927 jedna z jego córek przekazała kamień lokalnemu społeczeństwu i od tego czasu znajduje się on w Muzeum Historii New Hampshire. Ostatnio był eksponowany w 1996 roku.

 

Ciekawostką było to, że na obu końcach kamienia były luki w różnych rozmiarach. Według analizy przeprowadzonej przez urzędników państwowych w 1994 roku, na obu krańcach kamiennego jaja znajdują się wyżłobienia, a pęknięcie w okolicy dolnego otworu sugerują, że kamień był kilkukrotnie montowany na czymś w rodzaju metalowego wału.

Archeolog Richard Boisvert stwierdził, że otwory są na tyle idealnie wywiercone, że trudno mu uwierzyć, żeby było to możliwe z zastosowaniem narzędzi z epoki kamiennej. Zasugerował, że otwory musiały być wywiercone za pomocą elektronarzędzi : na przełomie XIX i XX wieku. Z analizy przeprowadzonej przez geologa Eugene Boudette wynika, że ​​kamień składa się głównie z kwarcytu. Taki materiał jest utworzony w wyniku przemieszczania warstw skalnych wzdłuż uskoku. Takiego rodzaju skały nie występują w New Hampshire, zatem źródło pochodzenia kamienia również pozostaje nieznane.

 

Nic nie wskazuje na to, abyśmy mogli się dowiedzieć w najbliższym czasie czym jest ten tajemniczy kamienny artefakt. Wszystkie opcje pozostają możliwe i równie prawdopodobne jest to, że to pozostałość po jakiejś dawnej cywilizacji, jak to, że to zgrabna fałszywka z XIX wieku.

 

 

 



W Rosji rybak znalazł nieznane nauce zwierzę

Nieznane małe zwierzę znalazł rybak z Sosnowoborska. Ludzie mówią, że to coś wlazło człowiekowi w rękawicę. Obecnie działacze społeczni z organizacji, która bada dziwne zjawiska, noszą mutanta do różnych instytucji naukowych, aby dowiedzieć się, co to jest i skąd pochodzi. Zagadkę, wspólnie z biologami, próbowała rozwiązać Daria Sennikova, podają Nowosti Prima.


Dziewczyna obudziła się w trumnie na własnym pogrzebie

Nysy Perez, szesnastolatka z Hondurasu, nagle zaczęła krzyczeć na własnym pogrzebie. Krewni, którzy nieśli trumnę z ciałem dziewczynki, byli zaskoczeni i przerażeni. Nieżyjąca rozbiła szybkę w bocznej ścianie sakofagu.


Kosmici mogą wydobywać ciekłe złoto wprost z wnętrza wulkanów

Ufolodzy wielokrotnie zastanawiali się ,dlaczego tak często NOL-e wlatują do aktywnych i nieaktywnych wulkanów. Do tej pory dominującą teorią było uznanie wulkanów za portale do wnętrza ziemi, gdzie obcy mieli mieć swoją sekretną bazę. Jednak zgodnie z nowymi odkryciami badaczy z Nowej Zelandii UFO może wykorzystywać wulkany jako kopalnie złota i innych cennych metali.

 

Starożytne cywilizacje pełne były historii o ucisku ze strony istot pozaziemskich, które wykorzystywały swoich ludzkich niewolników do pracy w ich kopalniach złota. Niektórzy dzisiejsi teoretycy spiskowi (jak np. David Icke) twierdzą nawet, że złoto jest im potrzebne do życia. Tym ciekawiej brzmi informacja, że na terenie strefy wulkanicznej Taupo właśnie odkryto podziemne jaskinie pełne ciekłego złota.

Zgodnie z ostatnim raportem dla czasopisma naukowego Geothermics, geolodzy pracujący na obszarze wulkanu Taupo w nowej Zelandii odkryli przynajmniej 18 gigantycznych podziemnych zbiorników wypełnionych ciekłym złotem, srebrem i innymi cennymi metalami. 

 

Całkowita ilość ciekłego złota i srebra w zbiornikach może liczyć dziesiątki tysięcy uncji złota i setki tysięcy uncji srebra, ale i to nie jest ostateczną liczbą - twierdzi Stuart Simmons geolog z Uniwersytetu w Utah

 

Dotychczas nie znaleziono logicznego wyjaśnienia na pojawienie się tych zbiorników ale geolodzy skonstruowali model fizyczny tłumaczący choćby niektóre z zagadnień. Zgodnie z nim aktywność wulkaniczna i wrząca kwaśna woda, które są żrące dla otaczających je formacji skalnych, w skutek reakcji chemicznych wydzielają złoto i inne metale również do pobliskich zbiorników wodnych. Zdarzało się nawet, że ciekłe złoto osadzało się na krawędziach takich kwaśnych jezior.

Model skonstruowany przez geologów z Nowej Zelandii
Złoto osadzające się na krawędzi jeziora 
 
Warto w tym momencie wspomnieć historię Marcusa Harveya, który w 1971 roku pracował na terenie kopalni uranu w Karnes City. Pewnego razu razem z szóstką innych pracowników dostrzegł na niebie dziwne światło, które spowiło obszar kopalni . Po krótkim czasie światło stało się rzadsze a on spostrzegł owalny obiekt lewitujący nad jego głową. Naokoło obiektu spostrzeżono setki świateł, mieniących się różnymi barwami. W pewnej chwili obiekt zaczął się unosić powoli w powietrzu i w przeciągu kilku sekund zniknął mu z oczu.
 
Ta historia byłaby pewnie potraktowana jako nieśmieszny żart, gdyby nie fakt, że zaledwie dwa dni po zdarzeniu przeprowadzono badania gleby na terenie kopalni. Cały uran znajdujący się w promieniu 250 stóp od miejsca zdarzenia przekształcił się w białą substancję o konsystencji kredy, bez jakichkolwiek właściwości promieniotwórczych. Co ciekawe uran spoza wytyczonego przez światło okręgu pozostał nietknięty.
 
Kierując się tą historią nie trudno uznać, że Niezidentyfikowane Obiekty Latające dysponują jakiegoś rodzaju technologią umożliwiającą transport dużych ilości kruszcu. Naukowcy z Nowej Zelandii zgodnie stwierdzili, że próba wydobycia metalu z dna tych zbiorników, przy naszej dzisiejszej technologii mogłaby zaowocować trzęsieniami ziemi i groźną aktywnością wulkaniczną. Nie można sobie chyba wyobrazić lepszej metody na składowanie złota niż umieszczenie go pod naszym nosem ,uniemożliwienie nam wydobycia i odebranie go gdy będzie ono im potrzebne.

 
 


Dieta człowieka w ujęciu ewolucyjnym

Tematem mojego eseju będzie sposób odżywiania się ludzi na przestrzeni dziejów oraz to jakie nawyki żywnościowe towarzyszyły naszym odleglejszym przodkom. Postaram się pokrótce przybliżyć wpływ żywności na rozwój człowieka, a także naszej kultury oraz to jakie konsekwencje obecnie niesie dla nas przystosowanie naszych organizmów do diety paleolitycznej.

 

Ewolucja choć bezsprzecznie udowodniona naukowo została już jakiś czas temu wciąż kryje przed nami wiele tajemnic. Jedną z nich jest to czy jesteśmy potomkami drapieżników czy też może potulnych wegetarian? A może nasi przodkowie zajadali się padliną? Ludzka historia jest fascynująca i każde pytanie dotyczące naszej natury przybliża nas do odpowiedzi kim jesteśmy, kim byliśmy i kim stać się możemy.

 

Wielu współczesnych ludzi w tym ja sam z dużą rozwagą wybieramy to co warto jeść ze względów zdrowotnych. Ze wszystkich stron jesteśmy informowani o wciąż rosnącej skali epidemii otyłości, cukrzycy, nowotworów które są konsekwencją podejmowania błędnych decyzji odnośnie wyborów żywnościowych. Czy to prawda że nasze organizmy nie zdążyły zaadaptować się do rewolucji kulinarnej jaka nastąpiła w neolicie? I czy klucz do tych tajemnic można odkryć dzięki paleoantropologii oraz biologii ewolucyjnej?

 

Sam nie byłem tego pewien gdy rozpoczynałem prywatne śledztwo w tej sprawie. Odkrywanie prawdy choć jeszcze nie pełnej było dla mnie jednak niezwykle fascynujące ze względu na fakt iż od kilku lat jestem wegetarianinem z przyczyn etycznych. Edukacyjna podróż którą odbyłem częściowo przewartościowała mój światopogląd zostawiając jednak jeszcze więcej pytań.

 

Zanim omówię dietę homo sapiens w skrócie przedstawię jak się miały sprawy z odżywianiem we wcześniejszych etapach ewolucji. Nasi odlegli przodkowie żyjący na drzewach albo w wodzie gdyż to też jeszcze do końca nie jest wyjaśnione odżywiali się owocami i liśćmi drzew lub roślin nabrzeżnych o czym świadczą proporcje naszych współczesnych przewodów pokarmowych porównywanych do narządów typowych mięsożerców jak np. koty których układ pokarmowe są znacznie krótsze. Spowodowane jest to tym że mięso w przeciwieństwie do pokarmu roślinnego zawierającego spore ilości celulozy jest trawione bardzo szybko.

 

Dłuższe trawienie wymaga dłuższego układu pokarmowego. Nasze układy nie zmniejszyły się gdyż rośliny stanowiły istotny dodatek w menu archaicznych łowców. Najważniejsze zmiany dzięki diecie zachodziły w mózgu który rozwinął się dzięki dużej ilości kwasów tłuszczowych stąd wniosek że o ile nie w wodzie żyli nasi najdalsi przodkowie to z pewnością w jej pobliżu. Łowienie ryb i zbieranie mięczaków oraz drobnych owadów było z pewnością pierwszym z wyzwań przed jakimi stanęły hominidy. Następnie po opanowaniu sawann do diety dołączono padlinę. Jednak w ówczesnych realiach nawet o padlinę wcale nie było tak łatwo.

 

Konkurencja była spora bo zarówno hieny jak i sępy dla naszych odległych przodków mogły być niebezpieczne. Homo habillis dzięki zwiększonemu mózgowi mógł jednak przechytrzyć konkurencję w walce o wartościowy pokarm. Najprawdopodobniej odbierały padlinę, a z czasem nawet świeżo zdobytą ofiarę drapieżnikowi uporczywym nękaniem. Świetnie w tej kwestii spisywały się nasze ramiona wręcz stworzone do ciskania różnymi przedmiotami. Czy wyewoluowały do tego dzięki pływaniu czy też przeskakiwaniu z gałęzi na gałąź jednak nie wiadomo.

 

Dodatkowym atutem hominidów była współpraca całej grupy. Nasi przodkowie z pewnością wielokrotnie stawali się ofiarami większych drapieżników. Jednak dzięki doskonałej adaptacji udało im się dostać na sam szczyt łańcucha pokarmowego. Pomysłowość hominidów była zaskakująca. Stosunkowo szybko stworzyli prototyp motyki krzemiennej dzięki której mogli której modli wykopywać z ziemi pożywne bulwy i korzenie. Musiało minąć jednak wiele czasu zanim zaczęliśmy sami polować. Z początku z powodu braku odpowiedniej technologii konieczne było tropienie ofiary przez setki kilometrów. Człowiek bowiem pomimo niskich osiągów na krótkich dystansach (ok.36km/h) świetnie sprawdza się w ultramaratonach dzięki o wiele większej wytrzymałości niż inne zwierzęta.

 

Mógł więc ścigać antylopy bądź dowolne inne zwierzęta aż te padły z wycieńczenia. Wymagało to jednak dużej mobilności pierwszych grup łowców-zbieraczy z Afryki. Kolejną istotną sprawą jest wpływ użytkowania ognia do obróbki termicznej żywności. Najprawdopodobniej pierwszym hominidem który stał się kucharzem był homo erectus gdyż najstarsze ślady świadomego używania ognia sięgają 500 000 tys. wstecz. Był to wielki krok na przód, gdyż pieczenie mięsa i bulw przeniosło ważny etap trawienia na zewnątrz naszych układów trawiennych. Takie niezwykle łatwostrawne i kaloryczne potrawy były kolejnym czynnikiem umożliwiającym jeszcze większy rozwój mózgu.

 

Wiele roślin dotychczas trujących mogło urozmaicić jadłospis dawnych człowiekowatych dzięki rozkładaniu substancji toksycznych podczas podgrzewania. Kolejną zaletą używania ognia jest zabicie wszystkich bakterii żyjących w mieście. Z pewnością odbiło się to korzystnie na zdrowiu i długości życia gdyż zatrucia pokarmowe mogły być częstą przyczyną zgonów. Olbrzymia ilość dodatkowych kalorii dała hominidom dużo więcej wolnego czasu który mógł spożytkować na rozwój zalążków kultury. Kluczową rolę mięsa w diecie istot od których się wywodzimy potwierdzona między innymi brak możliwości syntezowania witaminy B12 charakterystyczny dla drapieżników.

 

Jak to jednak możliwe że świetnie odżywione zwierzęta stały się istotami zdolnymi do autorefleksji? Według Terence'a McKenna było to możliwe dzięki substancjom psychoaktywnym zawartych w grzybach które rosną na odchodach rogatych zwierząt. Teoria ta wydaje się wielce prawdopodobna. Włączenie do diety powszechnych na Afrykańskich sawannach grzybów halucynogennych nawet w niewielkich ilościach sprawiło że żywiące się nimi grup zyskiwały olbrzymią przewagę nad innymi konkurencyjnymi grupami hominidów. Niewielki ilość psylocybiny wyostrza bowiem zmysły takie jak wzrok i słuch co z pewnością było korzystne podczas polowań.

 

Kolejną zaletą owej substancji jest jej działanie afrodyzyjne które sprzyjało prokreacji. W dodatku większe ilość wpływają na doznawanie wizji więc mogły przyczynić się do rozwoju wyobraźni, a co za tym idzie języka. Zastrzyk ewolucyjny był więc olbrzymi, a dowodem potwierdzającym tą teorię może być fakty iż 90% znanych nam pierwotnych kultur miało styczność z różnego rodzaju roślinami psychoaktywnymi. Być może symbioza ta sięga o wiele głębiej niż do tej pory podejrzewaliśmy i magiczne grzyby jak często bywają nazywane były dosłownym katalizatorem przyśpieszającym rozwój świadomości.

 

Wszystkie te zmiany dietetyczne wprowadzane przez naszych archaicznych przodków sprawiły że homo sapiens świetnie zaadoptowany do środowiska i różnorodnego pokarmu mógł zaludnić całą planetę. Do przetrwania na nowych ziemiach wciąż odkrywanych przez tych niestrudzonych podróżników istotny był podział obowiązków w grupie. Mężczyźni zajmowali się polowaniem ze względu na większe możliwości fizyczne oraz testosteron który jest odpowiedzialny m.in. za wysoki poziom agresji która na łowach jest kluczowa by osiągnąć sukces. Kobiety zaś w tym czasie zajmowały się zbieractwem różnego rodzaju owoców, korzeni. Teoria tzw. „pomocnej babci” tłumaczy jak wielkie znaczenie mogły mieć starsze kobiety w społecznościach archaicznych.

 

Dzięki doświadczeniu ale i braku możliwości rozrodu z powodu menopauzy starsze kobiety zajmowały się pilnowaniem wnuków oraz uczeniem ich rozpoznawania roślin nadających się na strawę. Próbowanie nowych roślin które można było by zjeść na nowych nieznanych dotąd ziemiach nie było wcale takie niebezpieczne jak mogłoby się wydawać. Istnieje bowiem bardzo stara metoda sprawdzania jadalności nieznanych roślin. W pierwszym etapie należy należy rozetrzeć roślinę i wetrzeć ją w skórę po wewnętrznej stronie łokcia. Jeśli nie nastąpi reakcja alergiczna do 15 minut można przejść do etapu drugiego w którym należy włożyć kawałek rośliny do ust i possać przez chwile po czym wypluć.

 

Gdy nie pojawi się uczucie pieczenia ani żadne inne negatywne dolegliwości można spróbować zjeść kawałek nieznanego nam gatunku i odczekać około godziny. Później w ostatnim etapie jeśli nie czuje się negatywnych odczuć należy zjeść odrobinę większą porcję i poczekać mniej więcej 5 godzin. Gdyby pojawiły się bóle brzucha lub zawroty głowy należy szybko zwymiotować, jeśli takowych nie będzie z duża dozą ufności możemy założyć że dana roślina nie jest trująca. Jak stary jest to sposób niestety nie udało mi się ustalić ale podejrzewam że ludy pierwotne znały go bardzo dobrze gdyż w wielu współczesnych plemionach żyjących według starych tradycji przeciętny osobnik zna około 90% roślin rosnących w jego otoczeniu.

 

Wiedza ta jest przekazywana od pokoleń i prawdopodobnie była odkrywana poprzez podobne jak wyżej eksperymenty. Medycyny ludowe wielu kultur skrywają wiedzę pozwalającą wyleczyć praktycznie każde schorzenie dlatego warto do niej sięgać. W pierwotnych obozowiskach zostawały prawdopodobnie młodsze kobiety z małymi dziećmi zajmując się pilnowaniem domowego ogniska oraz prowadzeniem innych prac obozowiskowych. Mężczyźni o ile udało im się dożyć sędziwego wieku prawdopodobnie mogli zajmować się łowieniem ryb oraz polowaniem na ptactwo za pomocą różnego rodzaju pułapek co z pewnością zwiększało efektywność zdobywania pożywienia.

 

Każdy miał swoją role i chodź nie wszystko jest jeszcze udowodnione bądź odkryte możemy się domyślać że prace przebiegały bardzo wydajnie. Podstawą diety ludzi paleolity było mięso dzikich zwierząt, ryb, owady, a także produkty roślinne takie jak owoce, różnego rodzaju orzechy, pestki, korzonki oraz miód. Rozwój kultury i poznanie świata sprawił że do menu włączono wiele ziół pomagających uporać się ze strawieniem zróżnicowanego pokarmu. Kolejnym pytaniem związanym z odżywianiem jest pora jadania posiłków. Według Ori Hofmelkera pierwotni ludzi jedli nie 4/5 posiłków dziennie jak zalecają współcześni dietetycy tylko jeden. Wskazuje on na fakt iż najprawdopodobniej cała wspólnota zbierała się na posiłek po zmroku co było i jest najzdrowszym sposobem odżywiania. W ciągu dnia nasi przodkowie pili wodę (ewentualnie napary ziołowe) i co jakiś czas podjadali jakieś drobne przekąski.

 

Teoria ta wydaje się bardzo kontrowersyjna i można by się obawiać wprowadzenia takiego nawyku żywieniowego jednak jak pokazuje historia w taki sposób odżywiali się również wojownicy Spartańscy i Rzymscy co jednoznacznie świadczy iż sposób ten jest nie tylko zdrowy i bezpieczny, ale także bardzo wydajny. Niewielu dzisiejszych ludzi miało by odwagę zmierzyć się z tymi starożytnymi wojownikami ze względu na ich niebywałą siłę którą rozwijali dzięki progresywnemu systemowi treningów z masą własnego ciała. Poszczególne prehistoryczne wspólnoty jadły odmienne rzeczy w zależności od pory roku jak i terenów na których przebywały. Wszystko to sprawia że dieta ludzi była niezwykle bogata i różnorodna czyli po prostu zdrowa.

 

Pierwsza rewolucja neolityczna oraz późniejsze rozpoczęcie hodowli zwierzą zmieniły na zawsze obraz naszej historii. Do diety włączone zostały różnego rodzaju zboża oraz roślinny strączkowe które ze względów ekonomicznych nie opłacało się dotychczas zbierać. Dzięki rolnictwu ilość węglowodanów spożywanych przez człowieka drastycznie wzrosła. Pasterstwo z kolei dało możliwość spożywania mleka i jego przetworów. Dostęp do mięsa stał się również prostszy, a polowania stały się zajęciem dodatkowym. Początki były jednak trudne.

 

Wiele znalezisk archeologicznych świadczy że pierwsi rolnicy byli przygarbieni, słabsi i niżsi niż ludzie starego świata. Wielu z nich cierpiało na osteoporozę i inne zwyrodnienia. Nie wiadomo więc co ich skłaniało do zmiany stylu życia skoro wiązała się ona z ciężką pracą. A jak wynika z badań nad szamanizmem człowiek w pewnym momencie zgromadził taki zasób wiedzy że świat przyrody nie stanowił dla niego już dużego zagrożenia. Dostępność pożywienia była bardzo dobra, a ludzki genotyp przystosował się do cyklicznych okresów sytości i następujących po nich miesiącach długich lekkich postów. Prawdopodobnie rozwój sztuki naskalnej był związany z pierwszymi sztukami uwodzenia.

 

Mężczyźni musieli bowiem zaimponować kobietom już nie tylko umiejętnościami łowieckimi ale także artystyczną duszą. Taką koncepcje stworzyło dwóch badaczy analizujących prehistoryczne dzieła sztuki. Upowszechnienie rolnictwa spowodowało pojawienie się pierwszych przypadków próchnicy która dziś dotyka całą ludzkość. Kolejnym problemem związanym ze zmianą gospodarki było zarażenie się pasożytami. Pewne gatunki tasiemcy zaadoptowały się do żerowania na ludziach którzy odżywiali się mięsem hodowanego bydła.

 

Taka adaptacja musiała trwać wiele wieków. Ludzie są również jedynymi zwierzętami które spożywają mleko po uzyskaniu dorosłości. I chodź pewien stopień społeczności zyskał zdolność tolerancji laktozy nawet po ukończeniu dzieciństwa to jednak krowie mleko jest najzdrowsze dla cielaków, a nie dla nas. Jest to z wiązane z całkiem odmiennymi proporcjami składników odżywczych. Ludzkie dzieci potrzebują na osiągnięcie dorosłości wielu lat i jest to czas nieporównywalnie dłuższy niż czas rozwoju cieląt. Picie dużych ilości mleka może u dorosłej osoby spowodować obciążenie układu pokarmowego z powodu zbyt dużej ilości białka.

 

Sytuacja zmienia się jednak gdy sięgamy po kefir który już w pewny sposób został przetrawiony przez bakterie podczas procesu fermentacji. Również sery wydają się świetnym produktem jednak z pewnością proces ich produkcji nastąpił wiele wieków po pierwszej rewolucji. W prawie dzięki obfitym zbiorom można było cieszyć się zapasami całą zimę jednak z pewnością zdarzały się również okresy nieurodzaju których konsekwencją był głód. Hodowla z czasem również postępowała. Do kóz, owiec i bydła dołączyło ptactwo dzięki któremu człowiek uzyskał dostęp do jajek. Nośność kur była jednak w przeszłości wielokrotnie niższa niż dziś podobnie jak mleczność krów.

 

Podsumowując te trudy związane z początkami stałego osadnictwa i nową gospodarką decyzja podjęta przez tych ludzi wydaje mi się nieracjonalna. Ryzyko głodu było również duże, a praca nie adekwatna do korzyści. Hmm.. analizując stanowisko w Göbekli Tepe oraz alkoholowe uczty które się tam odbywały trzeba przypomnieć że rewolucję w sposobie życia poprzedzała jakaś rewolucja religijna. Być może to grupa szamanów użyła perswazji by zaszczepić wśród rzeszy idee uczynienia sobie ziemi podległą.

 

Z pewnością ludzie budujący tamtejszą najstarszą znaną nam świątynie mieli ku temu jakiś cel. Być może nowa kasta kapłanów która się tam narodziła poczuła że człowiek jest gotów aby z gościa stać się gospodarzem planety. Stwierdzenie że pierwsi rolnicy byli niewolnikami kasty kapłańskiej było by zbyt pośpieszne i potrzeba na to wielu lat badań i analiz. Tysiąclecia minęły od tamtych chwil, a mięso które obecnie możemy dostać w sklepach ni jak nie ma się do tego jedzonego przez naszych przodków. Dziczyzna bowiem nie zawiera ani konserwantów ani antybiotyków podawanych zatłoczonym zwierzętom na farmach w celach profilaktycznych.

 

Co również istotne współczesne zwierzęta hodowlane mają zupełnie inne proporcje w zawartości tłuszczów nasyconych i nie nasyconych niż ich dawni dzicy przodkowie. Wpłynęła na to selekcja dokonywana przez hodowców przez wieki. To wszystko sumuje się na globalną epidemie różnorakich chorób cywilizacyjnych. Kilka lat temu gdy zdecydowałem się zostać wegetarianinem byłem wstrząśnięty tym jak ludzi potrafią traktować zwierzęta. Dziś wydaje mi się że w tym szalonym wyścigu o czymś istotnym zapomnieliśmy. Gatunkowizm to choroba stawiająca na piedestale interesy własnego gatunku nie uwzględniając strat ponoszonych przez inne istoty.

 

Brak szacunku dla naszych zwierzęcych sąsiadów jest niezwykle przygnębiający. Choć dziś odkrywamy kosmos i zaglądamy w głąb naszych własnych ciał to czy aby na pewno podążamy w dobrym kierunku? Łowcy i zbieracze byli ludźmi wolnymi mogącymi przemierzać całą planetę. Dziś Ziemia podzielona została przez egoistyczne jednostki i poprzecinana granicami. Człowiek chodź żyje w wysokich standardach jest uzależniony od zdobywania pieniędzy za młodu by na starość nie być w stanie samemu funkcjonować.

 

W większych miastach na wszystkich ulicach są zamontowane dla naszego bezpieczeństwa kamery, które defakto pozbawiają nas prywatności. Z pewnością długość życia się zwiększyła ale czy jakość aby na pewno? Czy więzi między ludzkie nie ulegają osłabieniu z powodu cyberświata w którym coraz więcej nastolatków woli się realizować niż w realnym świecie?? Wielu ludzi dziś zaczyna dostrzegać absurd w jakim się znaleźliśmy i wraca do korzeni by żyć w harmonii z planetą tak jak nasi odlegli dziadkowie.

 

Coraz popularniejsza staje się paleo dieta, chodzenie boso, a także wiele innych starożytnych praktyk. Być może w przyszłości uda nam się stworzyć neoarchaiczne społeczeństwo które nie eksloatuje w nadmiarze planety prowadząc do stopniowego jej zniszczenia. Miejmy nadzieje że te rewolucja nastąpi już wkrótce ponieważ ludzkość stoi przed kolejnym wyzwaniem: jak wykarmić wciąż rosnącą liczbę populacji? Jak zatrzymać dewastację środowiska naturalnego? Oraz jak zaprowadzić na świecie pokój?

 

Chodź dziś ogrom ludzi, zwłaszcza w Europie i Ameryce wyznaje filozofie: żyje aby jeść, wierze że coraz większa rzesza ludzi powróci do stanu równowagi i konsekwentnie będzie dbać nie tylko o siebie ale także, a może przede wszystkim o nasz wspólny dom - Ziemie. Nigdy wcześniej w dziejach ludzkości nie mieliśmy przed sobą tyle pokus aby zaspokajać swoje zmysły. Według niektórych analityków sytuacji gospodarczej w najbliższych dziesięcioleciach może dojść do paradoksalnej sytuacji w której większa ilość zgonów będzie spowodowana obżarstwem niż głodem.

 

Bezsprzecznie potrzebna jest rewolucja w światopoglądzie, w podejściu do pobierania energii w celach zapewnienia wysokiej jakości egzystencji. Żyjemy wprawdzie dłużej ale czy lepiej i mądrzej niż nasi przodkowie? Jak mówi porzekadło stare tym jesteśmy co jemy. W stwierdzeniu tym istotnie wielka mądrość tkwi! Związki chemiczne zawarte w pożywieniu istotnie wpływają na nasze samopoczucie, wydajność, oraz koncentracje.

 

Są też takie potrawy które potrafią wyostrzyć nasze zmysły, a nawet podnieść poziom agresji wojowników przed walką. Świat od dawna zna również wiele afrodyzjaków, a także roślin psychoaktywnych. Wszystkie te elementy były kluczowe w procesie uczłowieczania się ludzi. Z wielu z nich niepotrzebnie zrezygnowaliśmy. Jak potoczy się nasze dalsze losy czas pokaże. Mam jednak nadzieje że wszyscy zaczniemy się znów zdrowo odżywiać.

 

 

Bibliografia:

Clottes J. & Lewis-Williams D., Prehistoryczni szamani. Trans i magia w zdobionych grotach, Warszawa 2009,

Cordain L. & Friel J., Dieta dla aktywnych, Warszawa 2010,

Gardenfors P., Jak homo stał się sapiens, Warszawa 2010,

Hofmekler O., The warrior diet, Saint Paul 2003,

Konarzewski M., Na początku był głód, Warszawa 2015,

Łuczaj Ł., Dzikie rośliny jadalne Polski, Krosno 2004,

McKenna T., Pokarm Bogów, Warszawa 2007,

Ryszkiewicz M., Homo sapiens. Meandry ewolucji, Warszawa 2013,

Staszewska A., Pierwotne ciało, pierwotny umysł (…), Warszawa 2014,

Wrangham R., Walka o ogień, Warszawa 2009.

 

 



W Rosji odnaleziono arbuza z rzekomym komunikatem od obcych

Ogrodnik z okolicy rosyjskiego Aktarska, Siergiej Suzjumow, przyniósł do lokalnej redakcji gazety niezwykłego arbuza. Jego zdaniem jest on ozdobiony wzorem niewiadomego pochodzenia.

 

Rosjanin odkrył na swojej plantacji, że jeden z arbuzów, a miał ich aż pięć odmian, jest pokryty tajemniczym wzorem. Reporterzy zobaczyli na własne oczy, że na ciemnozielonej skórce owocu pojawiły się dziwaczne spirale przypominające coś co zwolennicy science-fiction mogą nazwać "pismem" obcej cywilizacji.

Szczęśliwiec, który odnalazł tą niezwykłą roślinę, zajmuje się uprawą arbuzów od wielu lat, ale jak sam twierdzi tak dziwny wzór spotyka po raz pierwszy. Podobno wcześniej kręgi na arbuzach znalazł też jeden z mieszkańców okolic Chabarowska na Białorusi. Zdaniem ekspertów ani owady, ani żadne inne zwierzęta nie mogły zostawić takich śladów na arbuzie.

Wzór pojawił się na owocu nagle w ciągu jednej nocy, więc nie jest to też mutacja. Siergiej sugeruje, że wzorce na roślinie to rodzaj wiadomości, którą otrzymaliśmy do zdekodowania. Jego zdaniem jest analogia między kręgami na arbuzach i słynnymi kręgami w zbożu, których pochodzenie do dzisiaj nie zostało wyjaśnione.

 



W tym miesiącu już trzykrotnie widziano UFO nieopodal ISS

Przypadki dostrzegania UFO w pobliżu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej na przestrzeni ostatnich kilku lat stały się czymś bardzo powszechnym. Mimo wszystko rzadko zdarza się sytuacja, żeby w ciągu kilku tygodni miały miejsce aż trzy takie obserwacje.

 
Pierwszy przypadek miał miejsce już 3 sierpnia, kiedy to podczas przemieszczania się zamontowanej na ISS kamery, uchwycono różowe światło nieznanego pochodzenia. Ta obserwacja nie wzbudziła jednak większych kontrowersji, ponieważ z racji tego, że obiekt nie poruszał się w żaden sposób, łatwo zdyskredytowano go jako najzwyklejszy błąd kamery.

Drugi przypadek miał miejsce kilka dni później 7 sierpnia. Przedstawia on obiekt, który został uchwycony przez kamerę ISS w czasie gdy na Ziemi była noc (stąd słaba jakość nagrania).  Udostępnione w sieci nagranie nie jest co prawda najlepszej jakości, ale wyraźnie widać na nim dwa punkty świetlne poruszające się powoli po przestrzeni kosmicznej. 

Trzecia obserwacja miała miejsce 19 sierpnia i była niewątpliwie najbardziej bezdyskusyjną.  Obiekt nie zbliżył się zbytnio do stacji, ale sugerując się nawet i czystym nagraniem bez jakiegokolwiek spowalniania obrazu, widać wyraźnie, że rzeczywiście jest tam jakiś obiekt. Czy jest to kolejny przykład na to, że UFO obserwują nasze poczynania w kosmosie ? Bez wątpienia należy potraktować to jako możliwość.