Listopad 2015

W Chinach nieznana siła poprzewracała samochody na skrzyżowaniu

Kamery CCTV zainstalowane na ulicach jednego z chińskich miast zarejestrowały niezwykle wydarzenie. Podczas normalnego ruchu ulicznego doszło do niezidentyfikowanego zjawiska, które dosłownie poprzestawiało samochody na skrzyżowaniu.

 

Samochody powywracały się jak zabawki. Wyglądało to jak efekt oddziaływania jakiegoś wielkiego magnesu. Można tak wnioskować ponieważ ludzie, którzy przechodzili w okolicy zdarzenia, nie zostali odrzuceni jak metalowe pojazdy.

 

Nadal nie ma też informacji, w którym mieście doszło do tego wydarzenia, ale chińskie media donoszą, że incydent jest obecnie wyjaśniany. Bardzo możliwe, że porozstawiane pojazdy mają jakiś związek z jakąś nową chińską technologią militarną.

 



Rosjanie, prowadzący naloty w Syrii, są obserwowani przez UFO

Niezidentyfikowane obiekty latające często są widywane w tych miejscach świata w których dzieje się coś nadzwyczajnego. Nikog zatem nie zaskakuje to, że w Syrii widziano niedawn dwa dziwne obiekt latające. Sfilmowano je za pomocą dronów, tuż po nalocie na obiekty ISIS.


Trwają badania szkieletów gigantów odnalezionych w Amazonii

W puszczy amazońskiej na granicy Peru i Ekwadoru odnaleziono niezwykłe wielkie szkielety humanoidów. Te gigantyczne szczątki dowodzą, że w amazońskich lasach deszczowych, setki lat temu, żyli bardzo wysocy ludzie. Nie były to przypadki chorobowe gigantyzmu, ale cała rasa ludzi o średniej wysokości powyżej 2,2 metra. Media nazwały ich gigantami z Amazonii.

 

Odkrycia szczątków sześciu bardzo wysokich istot dokonał brytyjski antropolog Russell Dement. Z wywiadu, którego udzielił on portalowi Cuenca High Life, w 2013 roku zespół naukowców stwierdził, odnalezienie sześciu ludzkich szkieletów, należących do osobników mierzących od 213 do 243 cm wysokości. Eksperci sądzą, że szczątki pochodzą z początku XIV i połowy XV wieku.

 

Dement powiedział, że dopiero ostatnio rozpoczęto badania szkieletów, i obecnie dysponuje tylko ogólnym opisem tego, co znaleziono. Podczas badań przeprowadzanych z pomocą specjalistów niemieckich z Freie Universitaet, ustalone zostaną zarówno wszelkie kwestie antropologiczne jak i medyczne dotyczące tych niezwykłych wysokich istot.

Pierwsze znalezisko było dokonane przypadkiem w ekwadorskiej prowincji Loja. Jeden z mieszkańców wykopał szkielet, który zainteresował Russella Dementa. Były to szczątki kobiety a długość szkieletu to aż 223,5 cm. W ciągu sześciu miesięcy pracy naukowcy odkryli pięć kolejnych ziemnych gigantyczne szkielety i więcej artefaktów. Wykopaliska prowadzone były w dwóch miejscach: w pobliżu Cuenca i 32 km od granicy Ekwadoru z Peru. Dement i jego współpracownicy uważają, że odkryli plemię gigantów mieszkających w tych miejscach przez co najmniej 150 lat. Trzy pełne i dwóch częściowych szkieletów nie zostały w żaden sposób zdeformowane, więc naukowcy sugerują, że ich właściciele byli zdrowi.

Najwyższy człowiek świata, Robert Wadlow - mierzył 2,72 m

Zwłoki były przeważnie zawinięte w liście i pochowane w grubej warstwie gliny, która chroniła je przed wnikaniem wody, tak, że są one dość dobrze zachowane. Co ciekawe, szkielety nie wykazują żadnych oznak chorób towarzyszących znanym medycynie przypadkom gigantyzmu, takim jak problemy hormonalne w zakresie wzrostu. Jeden ze nich, należał do kobiety, w wieku około 60 lat, a to znacznie więcej niż dożywa się w przypadkach gigantyzmu.

 

Dement wcześniej studiował życie rdzennej ludności Amazonii przez ponad dwie dekady i jak twierdzi słyszał legendy o bardzo wysokich ludziach o jasnej karnacji skóry, którzy mieszkali w pobliżu amazońskich Indian, zwykle niezbyt wysokich. Według miejscowych lud ten nazywał się Shuar. Starszyzna plemienna mówiła o wysokich ludziach, którzy według tego w co wierzą miejscowi, należeli do świata duchowego.

Rysunek gigantyczny szkielet mężczyzny i kobiety krasnoluda - źródło: Royal College of Surgeons

Czy mogli to być potomkowie gigantów wymienianych w Biblii? Trudno w tej chwili wyrokować czy pozwoli to na potwierdzenie starożytnych legend o mitycznej rasie zamieszkującej Ziemię, ale na pewno taka szansa istnieje. Wyniki badań zostaną opublikowane najwcześniej za rok. W tym czasie naukowcy zbadają próbki DNA ze szkieletów z DNA mieszkających obecnie potomków ludu Shuar, żyjących na terenie wykopalisk. Dzięki temu może się udać potwierdzić lub wykluczyć, że są potomkami starożytnych gigantów z Amazonii.

 

 

 



W Boryspolu na drzewie pojawił się obraz Matki Boskiej z Dzieciątkiem

W Boryspolu nieopodal Kijowa na jednym z drzew w pobliżu Centralnego Szpitala Rejonowego objawił się wizerunek Matki Boskiej z Dzieciątkiem, podaje portal chasovnja.ucoz.ru.


Sztuczna konstrukcja w kształcie kopuły odkryta za pomocą łazika Opportunity

Jak wiadomo Mars jest jedyną znaną nam planetą zamieszkałą wyłącznie przez roboty. Na to przynajmniej zdają się wskazywać fakty. Jeden z nich, należący do NASA łazik Opportunity, sfotografował coś bardzo niespodziewanego. Jakiś rodzaj sztucznej kopuły znajdującej się na Marsie.

 

Dwa panoramiczne zdjęcia przedstawiające tę nietypową anomalię zostały wykonane 10 lipca 2015 roku, czyli w dniu SOL 4073. Samotna sferyczna kopuła znajduje się na szczycie wzniesienia i wygląda zdecydowanie inaczej od typowej gleby marsjańskiej.

Znajduje się tam nawet jakiś rodzaj blasku w centrum struktury, co może sugerować że jest ona wykonana z jakiegoś odbijającego światło metalu. Może to być tez jakiś rodzaj okna, przez które widać wewnętrzne światło w obiekcie. Poza tym po prawej koło kopuły znajduje się też jakiś obiekt, który wygląda na powiązany z nią. Być może jest tam na przykład wejście do jakiegoś podziemnego kompleksu?

 

Źródło:

http://mars.nasa.gov/mer/gallery/all/1/p/4073/1P489773398EFFCNK6P2413L7M1.HTML

http://mars.nasa.gov/mer/gallery/all/1/p/4073/1P489773398EFFCNK6P2413R1M1.HTML



Tajemnicze Bramy Bogów, mogą być przejściami do innych wymiarów

Tajemnicze kamienne monumenty są odnajdywane na całej planecie. Do tej pory nie jest nam znana ani geneza ich powstania ani nawet ich cel. Tym ciekawiej brzmią tajne dotychczas dokumenty, które zakładały, że latające spodki mogły pochodzić z innego wymiaru.

W 1996 roku odkryto konstrukcję skalną zwaną Bramami Bogów. Z jej odnalezieniem stał Jose Luis Delgado Mamanu, lokalny przewodnik. W czasie podziwiania krajobrazu Hayu Marca, góskiego regionu w południowym Peru natrafił on na ogromną strukturę przypominającą drzwi wyryte w skale.

Peruwiańskie legendy opowiadają o miejscu znanym jako "Bramy Bogów". Zgodnie z ich przesłaniem inkaski kapłan zwany Amaru Muru uciekał przed konkwistadorami. Jego misją było zabranie ze swojej świątyni złotego dysku zwanego "kluczem siedmiu promieni". Kapłan dotarłszy do Bram Bogów w Hayu Marca pokazał swój klucz kapłanom i szamanom z tamtych rejonów. Po przeprowadzeniu stosownej ceremonii bramy zostały otwarte a z ich wnętrza wydostawało się niebieskie światło. Kapłan Amaru Muru przekazał złoty dysk jednemu z szamanów i przekroczył próg bram. Nigdy więcej już go nie widziano.


 

Opowieści o tajemniczych "drzwiach" są dość częste w folklorze Indiańskim. Według starożytnych podań mniejsze drzwi były przeznaczone dla dusz zmarłych ludzi, w czasie gdy większe wykorzystywały jedynie boginie i bogowie, w czasie swojej obecności na ziemi.Bramy do ziemi bogów, o których można usłyszeć z legend Indian były też częstym elementem opowieści o wielkich bohaterach, którzy w ramach nagrody przeszli przez tajemnicze drzwi, gdzie byli nagradzani nieśmiertelnością i wiecznym szczęściem.

Warto zauważyć, że nie jest to jedyna konstrukcja w Peru określana mianem Bramy Bogów. Inna konstrukcja leżąca w okolicy jeziora Titicaca a zwana przez miejscowych Tiwanaku, również posiada podobnie wyglądającą konstrukcję. Oczywiście jest tego dużo więcej, a jeśli przyjrzeć się dostępnym dowodom Bramy Bogów można odnaleźć niemalże na całym świecie.

Tym ciekawiej brzmią więc upublicznione dokumenty FBI, które wprost sugerują, że odpowiedzialne za fenomen latających spodków mogą być między–wymiarowe istoty. Czytając jeden z fragmentu możemy się dowiedzieć np:
 

Bardzo poważna sytuacja może mieć miejsce, w związku z "latającymi spodkami". Jeżeli jeden z nich miałby być zaatakowany, atakujący samolot najprawdopodobniej zostanie zniszczony. Dla opini publicznej, może to być powód do paniki i mięczynarodowych podejrzeń. Posiadane informacje muszą zostać przeanalizowane niezależnie jak fantastycznie i idiotycznie mogą one brzmieć dla nieprzygotowanych do tego umysłów.

1. Część z dysków posiada załogi, inne są sterowane zdalnie.
2. Ich misja jest pokojowa. Ci obcy (
w orginale visitors) rozważają zamieszkanie na tej planecie.
3. Ci obcy są humanoidami, ale wzrostem znacznie przerastają ludzi
4. NIE posiadają oni "planety" w naszym rozumieniu tego słowa.
5. NIE pochodzą oni z innej planety ale raczej z innego planu egzystencji, który nie jest dostępny naszemu sposobowi postrzegania.
6. Ciała istot i kadłuby ich pojazdów, materializują się automatycznie po wejściu w nasz zakres częstotliwości.
7. Dyski potrafią wydzielać dziwny rodzaj wiązki energetycznej lub promienia, który może z łatwością zdezintegrować jakikolwiek atakujący statek. Mogą ponownie wkroczyć na inny plan egzystencji o dowolnej porze i zniknąć z naszego pola widzenia bez jakiegokolwiek śladu.
8. Obszar z którego przychodzą nie jest jednym z "planów astralnych" ale w pewnym stopniu łączy się z koncepcją Lokas i Talas. Studenci ezoteryki (
możliwe, że pomyliłem się w tłumaczeniu), będą wiedzieli o co chodzi.
9. Prawdopodobnie nie można skontaktować się z nimi za pomocą radia, ale nie wykluczone, że można z użyciem radaru, jeżeli system sygnałów zostanie odpowiednio skonfigurowany.

 

Powyższy fragment jest jedynie drobną częścią tego co można było przeczytać w dokumentach FBI. Zakładając, że istnienie równoległych planów egzystencji zawartych w wielu religiach świata (włączając w to chrześcijaństwo) jest prawdą to technologia Bram Bogów byłaby jak najbardziej sensownym rozwiązaniem na wprowadzenie ludzi do tej innej częstotliwości lub gęstości. W tym momencie trudno powiedzieć, czy brak wiary ludzkości w mity i podania starożytnych kultur bierze się z naszej dużej wiedzy czy może z niezdrowego sceptyzmu, który zasłania nam dawno odkrytą już prawdę o historii rodzaju ludzkiego.

 

 



Pasażer amerykańskich linii lotniczych sfotografował dziwny obiekt, na pustyni w Nevadzie

Nevada to dość szczególne miejsce jeśli chodzi o kwestie związane z UFO. To właśnie tam znajdować się ma słynna strefa 51, która rzekomo skrywa jedne z najpilniej strzeżonych sekretów Stanów Zjednoczonych, w tym również i szczątki wielu pozaziemskich pojazdów, odkrywanych na przestrzeni ostatnich 50 lat. Nie powinien więc nikogo dziwić fakt, że gdy tylko w sieci pojawiły się zdjęcia dziwnego obiektu sfotografowanego nad przestrzenią powietrzną Nevady, zainteresowanie tym zdarzeniem rosło w zatrważającym tempie.

 

Zgodnie z zeznaniami świadka, który był pasażerem samolotu lecącego na trasie San Jose w Kalifornii – Houston w stanie Texas, w dniu 30 października 2015 roku. W trakcie przelotu nad pustynną Nevadą świadek zauważył dziwne migające światła odbijające się od powierzchni ziemi. Co ciekawe, żaden z pozostałych pasażerów, a nawet i kapitan samolotu nie zwrócili uwagi na dziwne zdarzenia pod ich stopami.

Świadek zdarzenia wykonał kilka fotografii dziwnego obiektu po czym udał się ze swoim odkryciem do agencji MUFON, gdzie jego sprawa otrzymała numer 72656. Jak nie trudno się domyślić, rewelacje odkryte przez tego anonimowego świadka wywołały niemałe poruszenie w środowisku ufologicznym.

Zgodnie z opinią jednego z blogerów zajmujących się tematyką UFO Scotta Warringa, pokazany na zdjęciu obiekt może być kamuflującym się pojazdem kosmicznym, który z racji kąta padania promieni słonecznych stał się na krótki moment widzialny. Zdaniem Warringa tego typu aktywności są dość powszechne w obserwacjach UFO i jak sam mówi:

"Niektóre z nich kamuflują się jako chmury, inne jako element otoczenia, w czasie gdy jeszcze inne osiągają pełną niewidzialność. Myślę, że w tym wypadku obiekt dopiero co wylądował i z racji kątu padania promieni słonecznych był częściowo widoczny dla obserwatora z góry."

 

Oczywiście od razu pojawiły się też głosy sprzeciwu. Zdaniem sceptyków dziwny obiekt widoczny na zdjęciach anonimowego świadka, może być poprostu skupiskiem ognisk słonecznych. Wyjaśniałoby to nie tylko oślepiający blask opisywany przez pasażera samolotu, ale i również dlaczego tego typu instalacja znajdowałaby się na środku pustyni.

Rzeczywiście w tym wypadku najlepszym wyjaśnieniem zdaje się być odpowiedź sceptyków. Zarówno kształt jak i barwa dziwnego obiektu w zaskakującym stopniu koresponduje z ulokowanąna pustyni Nevady instalacją solarną Crescent Dunes Solar Energy Project. Ta 110 MW elektrownia została ukończona we wrześniu tego roku i z racji jej kształtu mogłaby rzeczywiście zostać pomylona z latającym spodkiem. Kwestią sporną pozostaje fakt, czy to nad nią przelatywał wtedy samolot z ów świadkiem, ale wszystko wskazuje na to, że najprawdopodobniej tak właśnie było.

 

 



Prawdziwa Historia cz. III - Co To Jest Słowianin

Na pytanie co to jest Słowianin uczciwie może odpowiedzieć tylko i wyłącznie kronika jego działań. Zapis czynów jakich dokonał. Żaden nawiedzony bełkot lub pobożne mrzonki nigdy nie zastąpią historycznych faktów i dlatego właśnie po czynach a nie urojeniach ich poznacie - mądrzy powiadają. Tak więc znacznie lepiej będzie na spokojnie przedstawić rzeczywiste dokonania starożytnego człowieka o nazwie Słowianin.

 

O tym, że Słowianin żyje w Europie jako lud pierwotny - ściśle spokrewniony ze sobą mimo mnóstwa różnych plemion - od ponad 10 tysięcy lat - każdy, kto śledzi temat już wie doskonale na podstawie badań DNA. Badań, których nikomu jeszcze nie udało się podważyć lub obalić. 10 700 lat - na tyle naszej obecności w Europie są niepodważalne dowody i w związku z tym jest to kwestia absolutnie bezsporna.

 

Pozostają zatem do przedstawienia tylko owoce słowiańskiej bytności, czyli opisy jego historycznych dokonań, aby samodzielnie wyrobić sobie opinię na temat tego, kim jest Słowianin.

 

Te opisy to nie będą bajki ku pokrzepieniu serc, to nie będą dyrdymałki paranaukowe ale ścisły i mocno precyzyjny zapis jego rzeczywistych dokonań na podstawie starożytnej kroniki. Kroniki Prokosza. Kroniki, której potomkowie starożytnych Słowian nigdy nie mieli zobaczyć na własne oczy. Kroniki tak zaciekle tępionej przez zaborców, wszystkie odmiany judaizmu oraz oczywiście masonerię, że tylko przypadek sprawił, że nie zaginęła bezpowrotnie jak wiele innych kronik w przeszłości. Wielu ludzi doskonale wie jak zaciekle kościół tępił starożytne kroniki podczas tak zwanej ewangelizacji Ameryk, podczas której wymordowano kilkaset milionów Indian. Palono i niszczono wszystkie święte księgi Majów, Azteków, mordowano kapłanów, rabowano tubylców, wywożono ich majątek i tak dalej. Do dziś ocalały zaledwie trzy księgi z czasów sprzed chrystianizacji Ameryk. Dużo ludzi o tym wie. Bardzo mało ludzi natomiast zdaje sobie sprawę, że w Polsce podczas tak zwanego katoliczenia było dokładnie... to samo. Po wkroczeniu na nasze ziemie obcej religii mającej korzenie w judaiżmie natychmiast niszczone były nasze kroniki, bóstwa i świątynie słowiańskie, wycinane były święte dla Słowian dęby i gaje. Każde miejsce rodzimej wiary było plugawione judaistycznymi bałwanami. Mające wcześniej jedną religię i jeden język plemiona i słowiańskie narody nawzajem były przeciwko sobie podjudzane. Słowiańskie miejsca kultu były burzone, kapłani zabijani a w ich miejsce i na ich kościach stawiano demoniczne kapliczki sił ciemności... kościoły. Najzacieklej jednakże, bo ogniem, mieczem i egzekucjami niszczono starożytną wiedzę: zwyczaje, święta, kapłanki, wymazując wszelkie starożytne ślady dotyczące naszej wcześniejszej historii oraz przyrodzonej wiary. Zamiar tych działań był tak prosty, że aż oczywisty: brutalnie wprowadzić niewolnictwo wcześniej wolnych ludzi (feudalizm), obarczyć zniewoloną ludność systemem podatkowym narzuconym przez pseudo władzę, eksploatować gotową i w pełni niepodległą infrastrukturę (miasta, wsie i grody), potem zaprowadzić u niewolników historyczny analfabetyzm, a następnie pokazać późniejszym - (łatwo)wiernym analfabetom "dowód", że przed katolikiem Mieszkiem Pierwszym na ziemiach Słowian nie było... niczego. Pustka. Nie było nic, tylko dzikie zające tam biegały do czasu, aż z dobrą nowiną i sercem na dłoni przyszedł ksiądz dobrodziej i wyczarował Polskę, kiedy pomachał kropidłem jak Harry Potter. A jak już wyczarował no to mamy od tysiąca lat:

WIADOMOSCI DUSZPASTERSKIE

Według na przykład Kroniki Prokosza, drodzy parafianie, okazuje się jednak, że było odwrotnie - przed katolikiem Mieszkiem Pierwszym było WSZYSTKO to, o co się modlą katolicy - idealnie czyste środowisko oraz duchowy i podatkowy raj na ziemi, a dopiero po nim nastąpiła... pustka. Zero. Zamiast na przykład Starej Baśni:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Stara_ba%C5%9B%C5%84_(powie%C5%9B%C4%87)

przygody jakiegoś pedałkowatego Hary Pottera muszą czytać polskie dzieci w ramach lektur szkolnych. Zamiast polskiej gramatyki oraz ortografii, wymuszono naukę niemieckiego w każdym polskim gimnazjum. Pochylając się życzliwie nad arcyśmieszną problematyką polskich baranków bożych mam nikłą ale optymistyczną nadzieję, że katolicy wreszcie zrozumieją niepodważalną oczywistość, że od czasu Mieszka Pierwszego całemu narodowi wyrwano serce, które sobie położył judaistyczny najeźdźca na drapieżnych szponach. Dedykuję ten rozdział gorliwym katolikom modlącym się już tysiąc lat do Jezusa. Mam dla was radosną nowinę boziowe baranki - płynącą z obiektywnego rozumu obserwatora stojącego z zaciekawieniem z boku. Jezus się chyba cieszy ludziska, że w niego wierzycie i jego nauki bierzecie głęboko do serca. Jestem niemal pewny, że jest zadowolony z tego, że wy zamiast pławić się w bogactwie żyjecie w ubóstwie i że nie zlekceważyliście jego najważniejszej nauki, że prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne niż bogaty trafi do nieba. Tak się składa dziwnym zbiegiem okoliczności, że Jezus był żydem no więc rozejrzyjcie się proszę przekazując znak pokoju. Widzicie po lewej i po prawej tych wszystkich żydów, którzy zabrali wam fabryki, kraj, pracę, przemysł, czas wolny, majątek oferując w zamian długi w żydowskich bankach? Widzicie, prawda? To jest nic innego tylko efekt waszych modłów. Jezus się na pewno teraz cieszy, widząc waszą biedę. Dlaczego zatem katolicy nie idziecie już do nieba, skoro już dawno gorliwie wypełniliście wszystkie jego nauki? Nie chcecie chyba zaprzepaścić jego starań edukacyjnych i waszych dotychczasowych osiągnięć na polu biedy, na przykład jakimś nierealnym i blokującym dostęp do nieba pożądaniem dóbr doczesnych, nieprawdaż? Jeśli tylko macie czyste i oddane Jezusowi serduszka no to nie powinniście pożądać mamony, samochodów, domów i całej reszty utrudniającej dostęp do niebiesiech zamieszkałych przez anieli. Ucho igielne was czeka, jeśli uporczywie będziecie pożądali pracy, kosztownych tabletów albo nowych iphonów. Jak nie oddacie tego co pochowaliście w skarpecie przed wzrokiem Jezusa nie pomoże wam nawet wypatroszenie wielbłąda i wejście w jego środek aby się do raju przemycić od dupy strony. Nie z Jezusem takie numery. On jak fiskus widzi wszystko. Słyszy również - wie od "waszego" spowiednika ile kasy i dóbr doczesnych macie zachomikowane w słoiku z cukrem i pod pościelą. On zna ceny, inflację, kursy walut oraz średnią krajową i stąd wie doskonale ile nakradliście żydom filmów na torrentach, windowsów i programów komputerowych. On wie nawet na ile oszukaliście w urzędzie skarbowym jego handlowe plemię nie odprowadzając podatków od rzuconych na tacę darowizn. Za niezjedzony chleb, który beztrosko oddaliście żebrakowi również jeszcze żaden z was nie zapłacił podatku, czyż nie? A chciwość to grzech kardynalny! Za grubą kasę dla Owsiaka również nigdy żaden katolik nie rozliczył się z urzędem skarbowym! Lista waszych grzechów finansowych nie ma końca po prostu - jest jak lista ocalałych z holokaustu - nigdy się nie wypłacicie i nie doliczycie. On jak sami doskonale wiecie, widzi że non stop działacie na jego szkodę, że go na każdym kroku kantujecie no i najprawdopodobniej dlatego blokuje wam dostęp do nieba. I to dlatego teraz - kiedy sytuacja jest sprzyjająca a wy jesteście maksymalnie ubodzy nie idziecie do nieba pohasać sobie z aniołkami lub potrzymać obolałe głowy na łonie Abrahama - starego jak Mieszko I żyda. Chcecie złożyć twarz na jego łonie, tak to prawda, ale póki co jest to niemożliwe, gdyż nieczyste sumienie was na ziemi nadal trzyma. Wyrzuty sumienia są potworne i w pełni zrozumiałe. Schizofrenii jednak nie sposób pojąć i tym samym tego waszego dwojakiego postępowania. Zamiast żyć w zgodzie z nauką Jezusa bez przerwy szukacie wykrętów i usprawiedliwień - z pokolenia na pokolenie coraz mniej opartych na rozumie. Co was dręczy obecnie? Martwi was i nie pozwala do nieba odejść świadomość, że ludzie się budzą z judeo letargu i odchodzą od pseudo religii, której jedynym rzeczywistym celem było zniewolenie i rabunek całego majątku? Czy to nie pozwala wam udać się na wieczny odpoczynek? No to nie lękajcie się i już nie przejmujcie - wasze miejsce wypełni islam - to też jest religia judaistyczna, to też jest zatem jahwistyczna patologia, ale w odróżnieniu od waszej jest dużo efektywniejsza. Muzułmanin nie pożąda wódki jak katolik, nie pożąda kóz bliźniego swego, drogich narkotyków, nie pożąda samochodów, on nie pożąda pracy nawet - muzułmanin to taki miły gość, który jest szczęśliwy kiedy ma maczetę, meczet i sukienkę na dupie. To wszystko i muzułmański prorok Jezus na pewno bardziej woli zabrać do nieba biednych muzułmanów niż zmotoryzowanych u volkswagena katolików tylko udających ubogich. Wasze zatem wygórowane żądania na temat pracy, samochodów mercedesa i jakiegoś dodatkowego majątku kierowane roszczeniowo do Jezusa lub jego prawnych opiekunów są naprawdę nie na miejscu. Za słabo się staraliście wypełnić nauki Jezusa aby wasze modły dotarły do niego lub zostały wysłuchane przez osoby, które go przyadoptowały. Chcecie go obłaskawić i koronować na króla Polski? Nic z tego moi drodzy parafianie. Wazelina tutaj nic nie zdziała, gdyż Jezus jako osoba skazana prawomocnym wyrokiem sądowym nie może pełnić funkcji publicznych. Wiecie chyba że nikt, nigdy go nie zrehabilitował i nie ułaskawił. Ani Bolek, ani Bronek, ani Kaczor. Lipa. Macie tylko jego nauki z czasów zanim okazał się skazańcem. Te jednak już od dawna nie działają. Nauki Mahometa zatem je zastąpią. A ci, którzy wymyślają te "nauki" - tak zwani "naukowcy" - za pomocą islamu znacznie szybciej to czego pragną osiągną - wyekspediują was do nieba. Wy zakłamańcy. Kogo chcecie tym łażeniem po kościółkach oszukać, skoro nawet samych siebie nie udało wam się nabrać? Jezus za was życie oddał a wy za niego ciągle się migacie. Poza tym to chciwość was najbardziej zgubiła - niedorzeczne przywiązanie do mieszkań, pieniędzy, pojazdów dwuśladowych oraz zbytnie ociąganie się przed nadstawieniem policzków w sytuacji, kiedy chętnych do bicia was po ryju są miliony. I uwierzcie, kiedy zaprawdę wam powiadam, że jakby nie mierzyć i na sprawę nie spoglądać dupa zawsze będzie z tyłu. I w związku z tym dużo łatwiej przez ucho igielne przejedzie muzułmanin na kozie, niż wielbłąd z pojedynczym katolikiem w dupie, albo volkswagen van pełen chrześcijanów. Prawa fizyki są straszne i nieubłagane. Straszniejsze niż gniew matki boskiej plastikowej.

Łudzicie się, że prawda was wyzwoli, hę?

W ramach pokuty za wasze grzechy przekonajcie się, że jednak nie.

Oto bowiem prawda, tylko prawda i nic ponad czystą historyczną prawdę a wy po zapoznaniu się z nią nie zostaniecie wyzwoleni, lecz pod naporem jej oślepiającego blasku jeszcze głębiej zanurzycie się w judaistycznym gnoju. Zamiast nieba pochłonie was po sam czubek głowy dzika, cuchnąca jak zleżałe łajno, jahwistyczna patologia.

KRONOKA PROKOSZA

Na początek parę słów o samej Kronice Prokosza, aby dokładnie przedstawić ten naprawdę sensacyjny temat. Z Kroniką Prokosza jest dokładnie ten sam "problem" co z Protokołami Mędrców Syjonu - natychmiast po ujawnieniu jej i opublikowaniu rozległ się dotkliwy skowyt masonerii, że ta publikacja to jest falsyfikat. To nic że (w obydwu przypadkach) są setki faktów historycznych potwierdzających niezależnie od siebie ich autentyczność, to nic że te fakty historyczne w pełni się zgadzają z treścią, to nic że całość jest potwierdzona po wielokroć w zupełnie niezależnych i odległych od siebie nawzajem innych źródłach i kronikach. Masoni wiedzą lepiej co jest prawdziwe a co nie - w końcu to przecież prawda najbardziej boli w oczy. I jak na ironię to nikt inny tylko żydzi przyczynili się do ujawnienia Kroniki Prokosza, jako że historia jest przewrotna jak cholera. Czyż to bowiem nie szczęśliwy kaprys opatrzności sprawił, że jej egzemplarz udało się odnaleźć na żydowskim kramie - gdzie wyrywane z niej kartki służyły żydowi do pakowania towaru?

Jako pierwszy zarzucił fałsz Kronice Prokosza wysoki stopniem mason Joahim Lelewel. Jak tylko się z nią pobieżnie zapoznał rozpoczął niesamowicie histeryczny jazgot jakoby to fałszerz dokumentów, niejaki Przybysław Wyjamentowski napisał Kronikę Prokosza dopiero w XVIII wieku. Do dziś tępe i upośledzone umysłowo barany pracujące dla Niemców na posadach polskojęzycznych historyków jego "ekspertyzą" jak kaleki się podpierają. Tymczasem, gdyby Lelewel dokładniej się z samą Kroniką Prokosza zapoznał to by dostrzegł nie tylko, że zawiera komentarze ale również to, że jeden z nich pochodzi z XVI wieku - o czym tenże komentator pisze! Komentarz drugiego komentatora pochodzi z XVIII wieku a kronika Prokosza wydana w 1825 roku. Ta, którą "czytał" bez zrozumienia Lelewel zawiera oczywiście obydwa komentarze. Myślę więc, że najlepiej będzie działań tego sługusa zaborców nie komentować, bo i tak najlepiej zrobiła to historia - i jak podaje wikipedia:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Joachim_Lelewel

Joachim Lelewel, był to rzeczywiście tak naprawdę prusak Loelhoeffel von Lowensprung o spolszczonym jedynie nazwisku pełniący wówczas funkcję polskojęzycznego "patrioty" albo heh... "historyka". Ten histeryk (nie mylić z historykiem) tak samo jak dzisiejsi polskojęzyczni masoni o rodowodzie niemieckim lub żydowskim nawet nie czytając i nie konfrontując wiedzy zawartej w Kronice Prokosza względem innych źródeł od razu wydał wyrok - aj waj, no to jest proszę ja was, fałszerstwo, inaczej być nie może...

Biedny, nieszczęśliwy idiota ośmieszył się po wsze czasy, (i to nie jednokrotnie!), bo nic tak dobrze jak czas nie weryfikuje histerii i pozoranctwa chwilowych "autorytetów". Dziś po prawie wieku od zaborów każdy już doskonale wie, że skazane na porażkę powstania Polaków przeciwko zaborcom były organizowane przez takich jak on masonów tylko po to, aby zlikwidować fizycznie najbardziej patriotyczny kwiat młodzieży polskiej wywodzący się z rycerstwa oraz przejąć po zabitych lub zesłanych szlachcicach majątki ziemskie. Wszystkie powstania, które zakończyły się starannie zaplanowaną porażką i ubojem biologicznie najwartościowszej części społeczeństwa miały rodowód żydo-niemiecko-masoński. Wszystkie, albowiem masoneria to tylko podżegacze nieuznający narodów lub narodowości. Z takimi wartościami więc jak patriotyzm lub narodowość oni zawsze walczą w interesie międzynarodowego koczownika - jedynej nacji nie posiadającej stałego kraju lub narodu. Od prehistorii podawali się za: Anunaków, żydów, Niemców, Aszkenazów a obecnie za Chazarów, i kto wie może kiedyś powrócą do swoich rzeczywistych korzeni - plemienia neandertalskich Mongołów - cudem ocalałych podczas tej hecy z potopem. Zaciekłe ataki na Kronikę Prokosza stają się w pełni zrozumiałe, kiedy zapozna się z jej treścią - z prawem do władzy, które jest w niej zagwarantowane przez króla Lecha I Wielkiego wyłącznie dla szlachty wywodzącej się z najznamienitszych rodów o tradycjach rycerskich. Nie dla przybłędów, nie dla zdrajców, nie dla oszustów lub podszywających się na potomków Lecha lub Lechitów. Władza nad narodem przynależy się wyłącznie osobom szlachetnie urodzonym, z rodów królewskich o ugruntowanych i potwierdzonych czynem wartościach politycznych i bojowych. Ponadto władza ta musi być zaakceptowana demokratycznie - przy pomocy prawomocnego wiecu słowiańskiego - czyli bezpośredniej woli ogółu - a nie jakichś sfałszowanych pseudowyborów lub tajnych zakulisowych negocjacji dokonanych poza plecami narodu. Za uczynki tajne obowiązuje w Lechii kara śmierci - i chyba ten fakt wzbudził u masonerii aż taką lawinę przypominającej skowyt kopniętego kundla histerii. Władza w Lechii pochodziła od zawsze od dołu społeczeństwa wybierającego na wiecu swojego króla, a nie od narzuconej lub odziedziczonej władzy decydującej nizinom społecznym odgórnie jaki będzie system i prawo. Efekt był taki, że w Lechii nigdy nie było niesprawiedliwych panów, bo jak byli to raz dwa dostawali w czapę. Nie było gdyż to Lechia (dziś Polska) w całości jest krajem panów - od których pochodzi zresztą nazwa "państwo". Jedynie w Lechii ilość prawdziwej szlachty (mającej idealnie takie same jak reszta prawa) wynosiła około 20 procent - i na tym polegała nasza moc - ogromna ilość wiernych rycerzy gotowych zawsze do obrony kraju. Na tak zwanym Zachodzie  tymczasem żałosna parodia naszej szlachty, czyli ilość tchórzliwej i trzymającej się z dala od walk pseudoszlachty (tak zwanych "lepiej" urodzonych) nigdy nie przekroczyła 1 - 2 procent! Zachodnia "szlachta" nie ma niczego wspólnego z istotą prawdziwego szlachectwa - to tylko żałosne, zdegenerowane genetycznie pasożyty pełne wad wrodzonych - nigdy nienażarte larwy toczące jak rak zachodnie narody. Nasza lechicka szlachta natomiast to była siła życiowa narodu dająca mu oparcie i gotowa zawsze do jego obrony - jej najlepsza naj-szlach-etniejsza część, jak sama nazwa wskazuje.

Na szczęście Kronikę Prokosza uznali za autentyczną prawdziwi historycy i naprawdę wybitne postacie z polskiej nauki i kultury, tacy jak historyk Julian Ursyn Niemcewicz lub archeolog Tadeusz Woliński uznany numizmatyk i kolekcjoner starosłowiańskich monet. Jego zbiór i olbrzymią kolekcję, mason Lelewel oczywiście również uznał za fałszerstwo, gdyż według niego Woliński to amator a Słowianie przed Mieszkiem nie znali pieniędzy, chodzili po drzewach i płacili zajęczymi łapkami, nie znając oczywiście cudów hebrajsko niemieckiej polityki monetarnej.

Ech ten prusak. Oto zbiory monet, których według Lelewela "nie było":

https://audiovis.nac.gov.pl/zespol/1:4759/

Tych monet "nie było", no bo króla Kraka "nigdy nie było", nie było też kopca króla Kraka, z którego wykopano owe monety, których nie było. Były jak wiemy zajęcze łapki, a może królicze...

Ale nieważne, poza tym Kronikę Prokosza potwierdziły odkrycia archeologiczne oraz wyniki najnowszych badań genetycznych. Jako wisienkę na torcie można uznać fakt, że Prokosz zawarł w swojej Kronice tak ogromną liczbę starożytnych wierzeń, obyczajów oraz zdarzeń, szczegółów życia politycznego, metod prowadzenia wojen, wyborów władcy i wojewodów, że absolutnie nikt żyjący 800 lat później nawet teoretycznie nie byłby w stanie sobie tego zmyślić. Pokrycie zaś faktów historycznych zawartych w Kronice Prokosza z faktami opisywanymi w zagranicznych źródłach - do których nie mógł się dobrać aby je spalić kościół katolicki lub późniejsza żydomasoneria - (Starożytny Rzym, Starożytna Grecja, kroniki frankońskie, itp.) - to już jest nie jedna ale cała garść kolejnych wisienek.

Kronika Prokosza, jak podaje źródło, to najdziwniejsza z kronik polskiego państwa. Napisana w X wieku ale znaleziona w czasach późniejszych przypadkowo przez kogoś bardziej światłego niż niepiśmienny żyd handlujący na kramie. Przetrwała we fragmentach większej części, zawiera sensacyjne dzieje dawnej Polski. Uznana za nieprawdziwą, przez długie lata pozostawała poza mediami głównego ścieku. Dziś zestawiona z innymi źródłami z tamtego okresu, wydaje się dokumentem zastanawiająco zgodnym z rzeczywistym zapisem dziejów dawnej Lechii. Jest zaginionym pomnikiem starożytności. Jest zgodna w detalach panowania poszczególnych władców z dziełami innych historyków i kronikarzy żyjących w innych miejscach świata i innych czasach. Prokosz był biskupem żyjącym w czasach Mieczysława Pierwszego (Mieszka I) miał więc odrobinę szczęścia, gdyż od czasu rzymskiej chrystianizacji zaistniało w Lechii całe grono zaciekłych przeciwników przeszłości - niszczycieli dawnego świadectwa - należał do nich nawet Bolesław Chrobry, który "starożytne rękopisma popalić kazał." Nie można sobie nawet wyobrazić większego barbarzyństwa. Jak podaje wydawca: "Odkrycie kroniki Prokosza winniśmy znanemu ze świata i gorliwości generałowi Morawskiemu. Dziwnym trafem ten ważny rękopism wynaleziony został w kramie żydowskim w Lublinie, gdzie go nieświadomy właściciel chciał na funciki obrócić i wiele nawet kartek zaginęło tym sposobem dla potomności."

SŁOWIANIE

Najdawniejsze wzmianki o Słowianach pochodzą z pradziejów - z czasów kiedy rękami Herodota dopiero wymyślono to dziwne coś o nazwie historia. Te prastare dokumenty, w tym Herodota nazywającego Słowian Scytami a Lechię Scytią, dowodzą że Słowianie żyli na naszych ziemiach od co najmniej osiemnastego wieku przed naszą erą. Odnalezione na dzień dzisiejszy kroniki i zapiski po prostu dalej nie sięgają.

Dużo dalej sięga genetyka i badania DNA, nie tylko fakty spisane potwierdzają, ale jeszcze przenoszą dowody naszego istnienia przede wszystkim w dorzeczu Odry i Wisły dużo bardziej w przeszłość, bo aż do okresu 10 700 lat temu, ale to już wiemy.

Genetyka, starożytne mapy oraz oczywiście lingwistyka doskonale wypełniają lukę na temat skąd się wzięli w Europie Słowianie. Według najstarszych wzmianek dorzecze Odry, Wisły i Donu nazywano Sarmacją. Lud Sarmatów zamieszkujący tę ziemię wywodzi się od starożytnego Iranu - Airy -an - kraju Ariów - ludzi szlachetnych. Iran od czasów podboju przez Ramę był zamieszkały przez Ariów - tak jak Europa przez Słowian. Najstarszą cywilizacją zamieszkałą na tym terenie był Elam - której rozkwit przypada na okres czwartego tysiąclecia przed naszą erą. Stolicą była Suza założona około 6 tysięcy temu. I właśnie z Elamu Sarmaci - wysocy Aryjczycy - wyemigrowali na północ do Europy jeszcze przed czasami Starożytnego Rzymu. Elam upadł w wyniku podbojów na rzecz Akadu około 2250 lat przed nasza erą. Być może to było przyczyną emigracji Sarmatów do ziemi spokrewnionych z nimi genetycznie Słowian. Być może niemal identyczny język jakim się obydwa narody posługiwały. Tak czy siak w następnych wiekach kilka razy niszczono Elam atakując Sarmatów: ze strony Babilonu, Asyrii, ponownie Babilonu i wreszcie Persji. Potem Naród Elamicki zniknął z kart historii. Elamici ulegli rozproszeniu, migracji lub wchłonięciu przez inne narody. Ocalał jedynie ród Sarmatów, który wyruszył na północ do Europy... ale to już za chwilę...

Podboje starożytnej Persji są dobrze udokumentowane. Tak to już jest bowiem, że każdy chełpi się swoimi zwycięstwami a Arabowie to już szczególnie mają do wazeliny ciągoty. Dlaczego więc nie aktualizuje się podręczników do historii, skoro znane są doskonale wyżej wymienione fakty?

Dlaczego nie umieszcza się sprostowań co do niezbitych faktów, że nasza historia nie rozpoczęła się wcale razem z Mieszkiem Pierwszym?

No cóż przyczyna jest prozaiczna - te same siły, które nasz kraj zapragnęły po prostu zniewolić - po prostu brutalnie wymazały naszą historię po to abyśmy jej nie znali. Efekty są straszne - 99 na 100 współczesnych Polaków nawet nie ma pojęcia o tym, że od czasu istnienia naszej sfałszowanej historii jesteśmy niewolnikami. Niemal wszyscy tę oczywistą niewolę pozwolili sobie wmówić jako niepodległość, dobro cywilizacyjne lub osiągnięcie a jest dokładnie na odwrót. Okupanci, zaborcy oraz zdrajcy narodowej sprawy starannie i drobiazgowo zataili przed naszym Narodem fakt, że przed Mieszkiem Pierwszym byliśmy największym mocarstwem światowym, którego normy obyczajowe, prawo i egzystencja były oparte wyłącznie na nieskrępowanej wolności, prawdziwej demokracji, powszechnej prawdzie, dobru i stuprocentowej sprawiedliwości. Starannie skradziono nam Europę, starannie skradziono historię a obecnie starannie kradną nam naszą narodową dumę i resztki majątku.

Zapoznajmy się więc z tym co mieliśmy jako Słowianie zanim nas zaczęto okradać a tym co mamy obecnie jako niewolnicy złodziei, ponieważ tylko kiedy się zapoznamy i porównamy Lechię przed i po chrześcijańską, odrodzić się może na powrót nasza skradziona duma i utracone dziedzictwo naszego Narodu.

Znany wszystkim doskonale Mieszko Pierwszy był wybrany na słowiańskim wiecu na króla lechickiego w roku 957. Był władcą samodzielnym i sprawował niepodzielną władzę, ponieważ wiec był prawomocnym systemem uznawanym przez wszystkich Słowian od zarania dziejów - to była słynna Słowiańska Siła której żałosną parodię doskonale znacie pod nazwą "demokracja". Parodia ta jest tak nędzna i haniebna, że do władzy w sposób "tajemniczy" dostają się żydy, transwestyci lub murzyni - których nikt nigdzie nie wybierał - o których nikt nigdy nie słyszał nawet i na których oczywiście nikt nigdy nie oddał nawet jednego głosu. Po przyjęciu chrztu w roku 966 sytuacja samego Mieszka diametralnie także się zmieniła - został zdegradowany do zaledwie roli księcia zależnego od papieża i tak właśnie był od tamtej pory postrzegany. Innymi słowy przyjęcie tego obrządku rzymskiego w cudowny i nadprzyrodzony sposób przemieniło go z roli właściciela suwerennego kraju do roli dozorcy pewnej nadwiślańskiej prowincji. To nie był zatem awans moi drodzy a już na pewno nie cywilizacyjny. Okres jego rządów to był dla Słowian moment przełomowy - chwila, od której w praktyce zaczęły się wszystkie nieszczęścia Słowian - Sarmatów - Lechów - Polaków.

A dawna Lechia była potężna i wspaniała. Poznajmy więc najpełniejszy z zachowanych ciąg dalszy pasjonującej historii Sarmatów, którzy z upadającego Elamu wyemigrowali, czyli:

POCZET KRÓLÓW LECHII

1. Król Sarmata - panował w roku 1800 przed naszą erą. Po przybyciu na nasze ziemie został wybrany na króla na prawomocnym wiecu słowiańskim. Był Aryjczykiem - Sarmatą pochodzącym z Persji - ziemi ludzi szlachetnych "Airy-an" (dziś Iran). Jako wielki i szanowany wojownik wprowadził szlachetne normy i zasady co było zalążkiem pierwszej państwowości na naszych ziemiach. Sarmaci słynęli z trzech rzeczy: wartości bojowej, jazdy konnej i prawdomówności - których to według Herodota uczyli od małego swoje dzieci. Od Króla Sarmaty pochodzą nazwy z owego okresu: Sarmacja, sarmacki, Góry Sarmackie (dziś Karpaty), Morze Sarmackie (dziś Bałtyk), Ocean Sarmacki (dziś Morze Północne), Sarmaci. Istnienie Sarmacji potwierdzają między innymi liczne mapy sporządzane w okresie rozrostu Imperium Rzymskiego.

Król Sarmata zmarł w I połowie XVIII wieku przed naszą erą. Jeszcze do zaborów szlachta doskonale wiedziała i powoływała się na swoje sarmackie, szla-chet-ne, rzecz jasna pochodzenie. Trzy i pół tysiąca lat świadomość tego w narodzie przetrwała!

2. Król Kodan - panował około 1700 roku przed naszą erą. Był założycielem miasta portowego u ujścia Wisły Kodan (póżniej Codanum, dziś Gdańsk). Potwierdza to także powyższa mapa Pomponiusza Meli oraz inne źródła,

https://pl.wikipedia.org/wiki/Pomponiusz_Mela

gdzie miasto te nosi nazwę Codanovia. Półwysep Helski był jak widać wówczas zbiorem wysp a nie półwyspem, co jest dodatkowym dowodem na starożytność tego zmapowanego w starożytności rejonu i autentyczność Kroniki Prokosza. Kodan tradycyjnie dla ówczesnych zwyczajów był stolicą Sarmacji.

3. Król Lech I Wielki - panował w latach 1729 - 1879 przed naszą erą. Był wnukiem króla Sarmaty. Panował 50 lat i według kronikarzy był bardzo waleczny, gdyż wojował z wieloma narodami, znacznie poszerzając granice Lechii. Nazwa Lechia pochodzi oczywiście od nazwiska tego króla jak również nazwa Lechici (poddani króla Lecha), lub Laszki - kobiety - poddane króla Lecha. Lech oznacza jednocześnie, pana, władcę, króla - stąd obecnie słowo "Państwo" - "kraj szlachetnych panów". Król Lech I został patriarchą królestwa znanego później jako Lechia, Lechistan, Lehestan. Lech I wprowadził system organizacji władzy poprzez rycerstwo. Nominowani na rycerzy nosili nazwę szlachta (z lacha) co oznaczało, że rycerze są towarzyszami broni króla/Lecha z nadania pana tej ziemi. Ustanowił też prawo, że kandydat na króla musi pochodzić z powszechnie szanowanego rodu szlacheckiego (z Lacha), czyli być rycerzem i mieć ukończone 25 lat. Stolica Lechii była wówczas w Gnieźnie i tam zmarł założyciel wielkiej starożytnej dynastii lechickiej, która przetrwała ponad 3000 lat - do śmierci króla Kazimierza Wielkiego. Od niego wywodzi się też oczywiście nazwa Polachy - potomkowie Lachów, czyli dzisiejsi Polacy.

4. Król Filan - panował w latach 1679 -1649 przed naszą erą. Był synem Lecha I Wielkiego i według Kroniki Prokosza panował 30 lat. Od jego nazwiska pochodzi nazwa Filania (dziś Finlandia), ponieważ król Filan podbił i zhołdował tę ziemię.

5. Król Car - brak dokładnych danych na temat lat jego panowania, gdyż żyd wyrwał kartkę handlując w swym kramie. Około 1550 roku przed naszą erą król Car założył miasto Carodom, gdzie tradycyjnie przeniósł stolicę (późniejsza nazwa to Carodonum a dziś dzielnica Stradom w Krakowie). Miasto było na drugim brzegu Wisły dokładnie naprzeciwko dzisiejszego Wawelu. Te święte dla Słowian miejsce zostało później splugawione i w miejscu tym obecnie stoi jakiś kościółek co uniemożliwia badania archeologiczne.

6. Król Lasota - znana jest tylko data jego śmierci 1479 przed naszą erą. Był bezpośrednim potomkiem króla Lecha I Wielkiego. Rządził w Carodomie - ówczesnej stolicy Lechii. Mieszkał na Wzgórzu Lasoty nazwanym tak oczywiście od jego imienia. Na wzgórzu tym pochowano później króla Kraka usypując kopiec. Nazwa tego wzgórza przetrwała niezmieniona od 3500 lat!

7. Król Szczyt - zaczął panować w 1482 przed naszą erą. Król ten wybudował nad Morzem Sarmackim (Bałtykiem) miasto Szczyt (dziś Szczecin) gdzie tradycyjnie przeniósł stolicę, w której sprawował rządy. Miasto powstało około 1450 roku przed naszą erą. Co ciekawe według watykańskiego dokumentu Dagome Iudex niemal 2500 lat później Mieszko I także po raz drugi przeniósł stolicę do Szczecina - było to w roku 957 naszej ery. Badania archeologiczne zlokalizowały ruiny starożytnego miasta - portu z XV wieku przed naszą erą oraz ślady świątyni słowiańskiej na Wzgórzu Zamkowym. W sumie w tym mieście były trzy słowiańskie świątynie - po jednej na każdym wzgórzu.

8. Król Alan II - zmarł w 1272 roku przed naszą erą. (Dwustuletnia "luka" w okresach rządów niewątpliwie zostanie kiedyś wypełniona - najprawdopodobniej królem Alanem Pierwszym skoro są dane że panował Alan Drugi). Według aż pięciu różnych kronik król Alan II został wybrany na króla na prawomocnym wiecu słowiańskim ze względu na swoją wartość.

9. Król Wandal - panował około 1272 roku przed naszą erą. Był najstarszym synem króla Alana II i został wybrany na króla na wiecu słowiańskim. Panował nad wszystkimi plemionami Ariów - Słowian zamieszkującymi wówczas Lechię: Wandalami, Indoscytami, Scytami, Sarmatami - mówiącymi oczywiście jednym wspólnym prasłowiańskim językiem. Od nazwiska tego króla Wisłę zaczęto nazywać Wandala.

10. Król Lech II Chytry lub Lis/Listyg - panował w latach 336 - 323 przed naszą erą. Zasłynął pokonaniem Aleksandra Macedońskiego, który po pokonaniu Ilyrii i Panonii zapragnął podbić Lechię. Przysłał do Carodomu (Caraucas, Krakowa) posłów z żądaniem hołdu i okupu. Posłowie zostali przez Lechitów zabici co "obraziło majestat" Aleksandra tak więc w "celu ukarania sprawców" poprzez Morawy wkroczył do Lechii. Spustoszył ziemię śląską i krakowską i sam starożytny Kraków. Napisał nawet do swojego nauczyciela Arystotelesa mało skromny list: "Ażeby troskliwości twojej o powodzenie nasze nietrzymać w niepewności, donosimy ci, iż nam sie bardzo dobrze wiedzie przeciwko Lechitom. Sławne miasto ich Caranhas (Kraków) zwane, potężniejsze walecznością Rycerzów niżeli zamożnością w bogactwie, warowniejsze sztuką niż położeniem i inne przyległe zawojowaliśmy szczęśliwie". Do wyparcia wojsk macedońskich walnie się przyczynił wódz wybrany na czas wojny - wojewoda Lech, który zorganizował tak skuteczną obronę jak i udane kontrataki, że najeźdźca odstąpił. Za zasługi na polu bitwy na wiecu został wybrany na króla Lecha II Chytrego - przydomek pochodzi od sprytu, jakim się wobec znacznie liczebniejszego wroga wykazał, kiedy aż do stanu kompletnego wyczerpania wodził wojska macedońskie po bagnach, stepach do chwili aż sami się wycofali nie mogąc znieść dalszych trudów wyprawy. Wojewoda Lech zasypywał studnie, wycinał sady, budował na rzekach tamy zmieniając ich bieg, organizował zasadzki tak uporczywie, że widmo śmierci z głodu skłoniło Aleksandra Macedońskiego do wycofania armii.

11 Król Polach - panował w latach 231 - 188 przed naszą erą. Z kronik Narkosza, Warmisza oraz Prokosza wiadomo, że został wybrany na słowiańskim wiecu i panował 43 lata. Nosił królewską czapkę i berło należne prawomocnie wybranym władcom Lechii.

12. Król Lisz - nie wiadomo kiedy panował. Wiadomo tylko, że był wnukiem króla Polacha.

13. Król Posnan - nie wiadomo kiedy panował. Wiadomo tylko, że on także był wnukiem króla Polacha. Założył miasto Poznań i przeniósł tam tradycyjnie stolicę Lechii.

14. Książęta Sandomir, Lublin, Lubusz - nie wiadomo kiedy panowali ale wiadomo, że założyli miasta Sandomierz, Lublin i Lubusz.

15. Król Lech III, Ariowit/Ariowist - panował w latach 74 - 25 przed naszą erą. Ariowit był królem Ariów - Słowian a jego nazwisko oznacza dosłownie pan, władca, pasterz Ariów. Ariowit długo walczył  o Galię (dziś Francja) z wojskami Juliusza Cezara i na jego wniosek został w 59 roku przed naszą erą uznany oficjalnie przez senat Starożytnego Rzymu za króla i przyjaciela Rzymu - zapewne po zakończeniu wojny lub podczas traktatów pokojowych. W tamtym okresie słowo Germania oznaczało "sąsiada" lub "brata" a nie jak dzisiaj "Niemca" i w wyniku zmagań z cesarstwem rzymskim po 14 latach panowania w Galii utraciliśmy na pewien czas podbite przez Rzym te ziemie. Po zaciętych walkach w czasie 10 letniej kampanii jaką toczył w Galii a zwłaszcza po trzech przegranych bitwach stoczonych ze Słowianami Juliusz Cezar zaoferował Lechowi III Ariowitowi starszą siostrę Julię na żonę wraz z Bawarią w posagu ale pod warunkiem zawarcia pokoju i wstrzymania ataków Słowian. Juliusz Cezar pamiętał, że podczas tej kampanii jego wojska zabiły dwie poprzednie żony naszego króla w Galii. Król Lech III przystał na to poślubił Julię i podarował jej w prezencie ślubnym ziemię serbską - część podległego mu Imperium Lechitów. I tak oto Lechici wkroczyli do Rzymu jako oficjalni Przyjaciele Rzymu zaakceptowani przez rzymski senat. W wyniku tej małżeńskiej umowy Bawaria od 56 roku przed naszą erą należała do Lechii. Od tamtej pory bawarskie miasto Vindelicum nazywane było miastem Lecha. Po śmierci Cezara w 44 roku przed naszą erą, (którego zamordowanie zorganizowali żydzi - których wypędził z miasta zakazując im lichwy) w senacie toczyły się spory i naciski o wyrwanie Bawarii wraz z miastem Lecha z rąk Lechii.

16. Król Awiłło Leszek IV, Uznany - panował w latach 25 przed nasza erą - 34 naszej ery. Ten pół Słowianin pół Rzymianin był synem króla Lecha III Ariowita i Rzymianki królowej Julii Caesaris Major - czyli siostrzeńcem Juliusza Cezara. Jego największym wyzwaniem było utrzymanie w Lechii Bawarii, którą Rzym oczywiście razem z miastem Lecha usiłował odebrać i ponownie włączyć jako prowincję do swojego imperium. I tak w 9 roku cesarz August Oktawian wysłał armię w celu zdobycia miasta Lecha. W ciężkich walkach dosłownie cały legion rzymski razem z generałami, pretorem i trybunem wojskowym, został do nogi wybity przez Słowian. Miejsce tej klęski położone dziś w centrum miasta nosi obecnie nazwę Perleich (Perdito Legio - zniszczony legion). Równina ciągnąca się obok miasta nazywa się Lechfield (Lechowe Pole) a sama rzeka do dziś nosi nazwę Lech. W tym samym roku Rzym stracił jeszcze kolejne trzy legiony wycięte w pień wraz z dowództwem przez koalicję Słowian z Imperium Lechitów oraz plemion celtycko-galijsko-normańskich. To w tych walkach Lechici zdobyli rzymski sztandar z orłem białym. Dowódcą Ariów - Słowian który wciągnął Rzymian w słynną zasadzkę w Lesie Teutoburskim był słowiański książę Arminiusz. Był Ariem - Słowianinem a nie Germanem jak go w późniejszych czasach ogłosił kłamliwie zaborca niemiecki. (Niemcy do dziś stawiają mu pomniki i na siłę zniemczają jego imię Arminiusz na "Herman"). Trzy lata później w roku 12 naszej ery cesarz August zdobył jednak i zniszczył miasto Lecha i zmienił jego nazwę na Augusta Vindelicorum (dziś Augsburg). Z nazw historycznych z tamtego okresu ocalały do dziś jeszcze: Lechrain (Region Lecha), rzeka Lech, Lechfall (wodospad na tej rzece) i Lechschlucht (przełom na rzece Lecha), Lechbrucke (most Lecha), Lechenhausen sud, ost, west, (dzielnice Augsburga), Lechkanale (kanał Lecha) oraz Lechradweg (sieć ścieżek rowerowych Lecha). Droga przez Alpy przez miasto Lecha została nazwana przez Rzymian Via Julia na cześć żony króla Lecha III. We Włoszech zachowała się też marmurowa płyta nagrobna z I wieku ufundowana przez cesarza Tyberiusza Klaudiusza o treści "Na pożegnanie, Awiłłowi Leszkowi, Tyberiusz Klaudiusz, grób ten z czterema framugami, na osiem urn popielnych, jeszcze za życia jemu jedynie dla zaszczytu, na zupełną własność oddał" (CAVILLO LESCHO TI CLAVDIVS BVCCIO COLVMVIARA III OLL VIII SE VIVO A SOLO AD FASTIGIVM MANCIPIO DEDIT).

17. Król Wisław I - panował w latach 35 - 91. Rządził Lechią ponad 50 lat i od jego nazwiska zmieniono nazwę Wandalu na Wisłę.

18. Król Witosław - panował w latach 91 -127. Był synem króla Wisława i pojął za żonę Armenię pochodzącą z Gotlandii.

19. Król Alaryk I - panował w latach 127 - 162. Był synem króla Witosława i pojął za żonę Wellę z Kolina (dzisiejszej Kolonii).

20. Król Dieteryk - panował w latach 162 - 201. Był synem króla Alaryka I i pojął za żonę księżniczkę Dianę z Trewiru (dzisiejszy Trier).

21. Król Teneryk - panował w latach 201 - 237. Był synem króla Dieteryka i pojął za żonę księżniczkę Wignonę.

22. Król Heldwiryk - panował w latach 237 - 292. Był synem króla Teneryka i niestety strony z opisem tego króla zostały z Kroniki Prokosza wyrwane.

23. Król Wizymir, Budowniczy - panował w latach 292 - 340. Był synem króla Heldwiryka i wybitnym lechickim władcą na którego polecenie Nakorsz Warmisz spisał swoją kronikę. Miał kilka żon. Walczył z Gotami, Szwedami i Duńczykami - zdobył i zajął Jutlandię. W jednej z bitew wziął do niewoli syna księcia Jarmaryka oraz córki króla duńskiego Sywarda I. W roku 340 założył miasto Bukowiec (dzisiejsza Lubeka) oraz rozbudował i nazwał miasto Wizymierz (dzisiejszy Wismar). Rozbudował także starożytny Kodan (dziś Gdańsk) wybudował w nim port i skład kupiecki na cały wschodni region. Podczas jego panowania stolicą Lechii był Wizymierz.

24. Król Mieczysław - panował w latach 340 - 386. Za jego rządów w Lechii nastąpił taki dobrobyt i przyrost ludności słowiańskiej, że wystąpiło przeludnienie i produkcja żywności zaczynała być niewystarczająca. Duża część Ariów - Słowian przygotowała się i wyruszyła w poszukiwaniu nowych ziem do zasiedlenia. Byli to Scytowie, Suewowie, Wandale, Burgundowie, Alanowie i Goci. Dotarli do dzisiejszej Francji i Hiszpanii zakładając tam słowiańskie królestwa. Król Mieczysław pojął za żonę księżniczkę Bulgę z Trewiru (dzisiejszy Trier).

25. Król Radgoszcz - panował w latach 388 - 394. Był starszym synem króla Mieczysława. Był zadeklarowanym wrogiem Rzymu i religii chrześcijańskiej. Zaplanował wielką wyprawę Słowian na Italię w celu obalenia cesarstwa rzymskiego. W późniejszych latach Słowianie czterokrotnie Rzym zdobywali i plądrowali.

26. Król Witosław II - panował w latach 394 - 405. Był młodszym synem króla Mieczysława i przy akceptacji wiecu słowiańskiego przejął władzę od ustępującego dobrowolnie brata Radgoszcza. W roku 405 ogromna armia ponad 200 tysięcy Ariów - Słowian na czele z bratem króla - wojewodą Radgoszczem przekroczyła Alpy i wkroczyła do Italii, gdzie wybuchła panika. Ludność chroniła się za murami miast a niewolnikom wstępującym do armii automatycznie dawano wolność. W roku 406 Radogoszcz został jednak wzięty do niewoli podczas oblężenia Florencji a jego woje złożyli wówczas broń. Jego zabito a większość wojowników wymordowano lub sprzedano do niewoli. Nielicznych wcielono do armii rzymskiej.

27. Król Corsico - panował w latach 405 - 454. Był synem króla Radgoszcza i panował w Krakowie. W 413 roku zorganizował i poprowadził wyprawę Słowian do Galii. Zarówno on jak i jego syn zaginęli w Galii - prawdopodobnie zginęli lub zostali uwięzieni przez Rzymian.

28. Król Wisław II - panował w latach 477 - 486. Rządził w Lechii przez 9 lat i pojął za żonę księżniczkę Adelę z Saksonii.

29. Król Alaryk II - panował w latach 487 - 507. Był synem króla Wisława II i pojął za żonę księżniczkę Teodorę.

30. Król Alberyk II - panował w latach 507 - 526. Był synem króla Alaryka II i pojął za żonę księżniczkę Silrilię. On także przyczynił się do rozwoju i wzrostu potęgi Lechii.

31. Król Jan - panował w latach 526 - 566. Był synem króla Alberyka II i pojął za żonę Eufenię. Za jego rządów Imperium Lechitów osiągnęło swój szczyt rozwoju i potęgi militarnej oraz terytorialnej. Imperium rozciągało się od Renu na zachodzie aż po Wołgę na wschodzie. Od Bałtyku na północy aż po Adriatyk i Morze Czarne na południu.

32. Król Radgoszcz II - panował w latach 566 - 613. Był synem króla Jana i pojął za żonę Albertinę. Kontynuował wielkie dzieło swojego ojca i utrzymał potęgę Imperium Lechitów.

33. Król Wisław III - panował w latach 613 - 652. Był synem króla Radgoszcza II. W czasie jego panowania doszło do podziału i wyodrębnienia się Słowian Południowych: Morawian, Słowaków, Czechów, Karyntian oraz Słoweńców, którzy po wyborze własnego króla Samona powołali państwo Samona. Te nie wykształciło nigdy żadnych struktur państwowych i przetrwało zaledwie 35 lat - do śmierci króla Samona po czym zniknęło z areny dziejów.

Bezkrólewie - panowało w latach 652 - 659. Po śmierci króla Wisława III nastąpił siedmioletni okres bezkrólewia do czasu wybrania na wiecu słowiańskim władzy zarządzającej Imperium w formie:

Dwunastu Wojewodów - po raz pierwszy - panowało w latach 659 - 694. Na wiecu pod Gnieznem wybrano do rządzenia Lechią 12 wojewodów reprezentujących 12 prowincji Imperium. Każdy z nich mógł w swoim województwie mianować urzędników, zwoływać wiece i podejmować decyzje wewnętrzne. W przypadku wrogich najazdów 12 wojewodów wybierało spośród siebie dwóch najlepszych dowódców biegłych w rzemiośle wojennym: hetmana i jego zastępcę. Ich zadaniem było przeprowadzenie mobilizacji rycerzy Lechitów, odparcie nieprzyjaciela oraz zabezpieczenie granic przed wrogiem. W początkowym okresie rządy wojewodów były prawidłowe, stanowione prawo słuszne i zrozumiałe, jednak z czasem poczucie władzy, bezkarności i szukanie korzyści własnej zamiast dobra ogółu, prowadzić zaczęły do konfliktów. Kronika Prokosza tak podaje: "Uprzykrzywszy sobie Polacy prędko Arystokracyą - to iest rząd wielu Panów - znowu się do Monarchii to iest iednego panowania Męża, iak było z wieku powrócili. W Gnieźnie tedy, po długim tey rzeczy rozmyśle Roku stworzenia świata 4649 zdodnymi głosamy obrany iest od Polaków za Pana"

34. Król Krak I - panował w latach 694 - 728. Był jednym z wojewodów, spośród których na prawomocnym wiecu słowiańskim został wybrany królem Lechii za waleczność, prawość i ogromne doświadczenie w prowadzeniu udanych wypraw wojennych. Panował w Carodomie, który rozbudował po lewej stronie Wisły i nazwał od swojego imienia Krakowem. Na wzgórzu zbudował gród i nazwał go Wawelem. Zorganizował sądy, ustanowił sędziów w każdej dzielnicy Lechii. Podporządkował i zhołdował oderwane wcześniej ziemie tak zwanego państwa Samona ponownie włączając je do Imperium Lechitów. W walnej bitwie pokonał Franków nad Dunajem. Walczył też z Sasami broniąc zachodniej granicy. W Kronice pisze: "Franków rozgromił. Węgrów odepchnął. Rzymianów od granic odstraszył. A Sasów zwyciężył powtórzonymi fortunnie utarczkami." Miał kilka żon a z nimi dwóch synów i córkę. Po śmierci został pochowany na Wzgórzu Lasoty (kopiec Kraka). Nigdy nie zbadano dokładnie tego kopca a prace archeologiczne przerwano nagle bez ważnego powodu.

35. Król Krak II - panował w latach 728 - 733. Był synem króla Kraka I zaaprobowanym przez słowiański wiec. Panował tylko pięć lat, ponieważ został zamordowany z zazdrości przez młodszego brata Lecha, który przekupił zbira jakiegoś i zamordował brata na polowaniu a później twierdził że Krak II zginął w wypadku. Podobnie jak jego ojciec został pochowany w kopcu. Nigdy nie zbadano archeologicznie tego kopca.

36. Król Lech V Zabójca - panował w latach 733 - 735. Objął tron w Lechii po uzyskaniu zgody wiecu słowiańskiego. Z łatwością okłamał wszystkich sztucznymi łzami jakoby jego brat zbytnio się zbliżył do rannego niedźwiedzia i ten go strącił z konia a potem zabił. Spreparował nawet fałszywych świadków tego zdarzenia. Panował dwa lata nim jego zbrodnia wyszła na jaw w wyniku zeznań leśniczego, który widział morderstwo. Przez radę starszych wiecu słowiańskiego został skazany na karę śmierci przez rozerwanie końmi, jednak jego siostra Wanda wybłagała dla niego wygnanie z kraju. Wypędzono go w 735 roku i słuch po nim zaginął.

37. Królowa Wanda - panowała w latach 735 - 740. Kronika pisze: "Wendą dla osobliwey nazywana była urody i piękności, któremi iako wędką ryby serca do siebie przypatruiących się ciągnęła kawalerów." Książę Markomanów wysłał do niej posłów aby ją nakłonić do małżeństwa jednak Wanda wolała być królową Lechii niż żoną księcia Markomanów i odmówiła. Obrażony odprawieniem posłów książę stanął z wojskiem u granic Lechii ale Wanda go pokonała w krótkiej batalii i ze wstydem musiał powrócić do ziemi swojej. Wanda z wojskiem dumnie powróciła do Krakowa, oddała ofiarę swoim bogom i z całym rynsztunkiem na koniu się do Wisły rzuciła dla zachowania panieństwa, które poświęciła słowiańskim bogom. Milę od Krakowa jej ciało wyłowiono i została tam pochowana ze wszystkimi honorami na wyniosłym wzgórzu, gdzie na wieczystą pamięć polskiej bohaterki usypano mogiłę. Tego kopca także nigdy nie zbadano.

Dwunastu Wojewodów - po raz drugi - panowało w latach 740 - 760. Po tragicznej śmierci królowej Wandy ponownie zapanowało bezkrólewie. Dwunastu wojewodów podobnie jak poprzednio początkowo panowało zgodnie, lecz później nastąpił okres wzajemnych sporów i waśni co prowadziło także do niepokojów wśród ludności w poszczególnych dzielnicach. Ponieważ zaczęło to prowadzić również do najazdów Markomanów, Sasów i Prusów zwołano wiec w Gnieźnie, na którym wybrano na króla jednego z wojewodów.

38. Król Lech VI, Przemysław - panował w latach 760 - 780. Był królem  odważnym, przemyślnym (sprytnym) i walecznym. Nad Sanem wybudował gród Przemyśl, gdzie przeniósł stolicę Lechii. Na zachodzie walczył z najeźdźcami frankońskimi Pepina Krótkiego, na południu wygrał wojnę z Morawami. Poskromił Sasów nad Łabą jeszcze jako wojewoda i odzyskał zagarnięte tereny i miasta. Po sukcesach militarnych stał się tak sławny, że sąsiedzi zaprzestali najazdów. Jego jedyny syn okazał się kaleką niezdolnym do sprawowania władzy królewskiej.

39. Król Lech VII - panował cztery godziny 6 października 780 roku. Po śmierci Lecha VI wiec słowiański zadecydował o przeprowadzeniu zawodów o koronę króla Lechii spośród szlacheckich rycerzy, którzy mieli ukończone 25 lat. Pod Krakowem na drewnianym posągu bóstwa słowiańskiego umieszczono insygnia królewskie - historyczną czapkę i berło króla Polacha. Wyścig do posągu wygrał Leszek - jeden z możnowładców. Okazało się jednak, że wieczorem poprzedniego dnia rozkazał rozsypać na trasie wyścigu żelazne szyszki co sprawiło, że konie konkurentów poraniły sobie kopyta i nie dotarły do mety tak szybko jak jego koń, który był podkuty. Kiedy oszustwo się wydało ucztujący już król został zatrzymany, osądzony i jednomyślnie skazany na rozerwanie końmi. Wyrok natychmiast wykonano i tak panowanie króla Lecha VII trwało tylko od godziny 9:00 do 13:00. Do lechickiej tradycji pozostał jedynie po tym królu praktyczny zwyczaj podkuwania koni i noszenia butów z podkówkami.

40. Król Lech VIII - panował w latach 780 - 800. Był drugim w wyścigu do posągu więc automatycznie został królem Lechii. Rządził z Krakowa. Był władcą łaskawym, pokornym i kochającym sprawiedliwość. Był także waleczny i skutecznie toczył wojny z Prawęgrami, Morawami i Sasami, którzy najeżdżali ziemię myszyńską (dziś Meklemburgia) oraz luzacką (dziś Holzacja). Wprowadził zwyczaj szkoleń rycerskich dla młodzieży organizując wysokie nagrody w konkursach, turniejach i pojedynkach, które wręczał osobiście tym, którzy zwyciężyli.

41. Król Lech IX, Waleczny - panował w latach 800 - 824. Tron w Krakowie objął po ojcu przy akceptacji wiecu słowiańskiego. Przerósł ojca dzielnością, podbojami i sprawnością rycerską. Umocnił Imperium Lechitów całkowicie podporządkowując ziemie pomorskie nad Morzem Sarmackim (Bałtykiem), włącznie ze wszystkimi grodami pomiędzy miastem Brzemię (dziś Brema) aż po Kodan (dziś Gdańsk). W okresie jego panowania w skład Imperium Lechii wchodziły: Bohemia (Czechy), Morawy, Słowacja, ziemie prawęgierskie oraz Ruś Kijowska aż po rzekę Don i Nowogród. Król Lech IX walczył z Karolem Wielkim. Prawęgrów wyzwolił od płacenia haraczu Włochom i Grekom. Wysyłał jednocześnie gratulacje Karolowi Wielkiemu za jego sukcesy na polu walki w Hiszpanii przeciwko Arabom. Zawsze uczestniczył osobiście w wojnach i bitwach na obrzeżach Imperium i przeważnie zwyciężał. Był niezwykle sprawnym administratorem. Za jego panowania nigdy więcej wojska Karola Wielkiego nie odważyły sie wkroczyć na terytorium Imperium Lechitów. Na rok przed śmiercią zwołał wiec w Gnieźnie, na którym zaproponował i uzyskał zgodę na podział Lechii z dotychczasowych 12 na 20 dzielnic, zarządzanych przez książąt lechickich - jego 20 synów.

42. Król Popiel I - panował w latach 824 - 830. Był najstarszym z dwudziestu jeden synów króla Lecha IX. Po odebraniu uroczystej przysięgi na wierność od 20 młodszych braci został zaakceptowany na wiecu słowiańskim na króla Lechii. Przeniósł stolicę z Krakowa do Kruszwicy, gdyż obawiał się najazdów ze strony Karola Wielkiego. Kronika podaje że był tchórzem, żarłokiem oraz kobieciarzem. Cnotę miał jedną gdyż był bardzo łagodny i łaskawy dla poddanych, lecz uciekał od problemów i wojen. Imperium funkcjonowało tylko dzięki jego braciom. Zmarł na serce w roku 830.

43. Król Popiel II - panował w latach 830 - 840. Był synem Popiela I. Na zwołanym w Gnieźnie wiecu został wybrany na króla decyzją dwudziestu stryjów - książąt dzielnic Imperium Lechitów. Miał tylko dwanaście lat kiedy obejmował rządy więc przydzielono mu doradców. Po ojcu odziedziczył skłonność do ucztowania i rozpusty. Wśród żon miał kilka księżniczek - czeską, ruską, saską oraz lechicką. Oprócz saskiej wszystkie pozostałe były pogankami. Księżniczka saska Ryksa została specjalnie przygotowana i wysłana przez ojca i dwór Saksonii oraz władze kościelne do Popiela aby zniszczyć słowiańskie, niepodległe i niezależne od nikogo Imperium Lechickie - od 2 tysięcy lat nieujarzmione i niepodbite przez nikogo. To czego nie udało się dokonać Persom, Rzymianom, Bizancjum i Frankom saska księżniczka zrobiła. Przez kilka lat Ryksa urabiała króla Popiela II sącząc nienawiść do jego stryjów. Zdominowała całkowicie pozostałe żony i władcę Lechii. Dopięła swego, kiedy podczas uczty otruła wszystkich jego dwudziestu stryjów - książąt wszystkich dzielnic Imperium. Było to niewyobrażalnie podłe ze strony chrześcijańskich władz Saksonii. Takiej zbrodni jeszcze nigdy wcześniej nie było na naszej ziemi. Ta katastrofa była możliwa także z powodu rozprężenia, arogancji i braku czujności ze strony książąt. Według wielu kronik to jeden z książąt sąsiadujących z Saksonią, dał się przekonać i polecił królowi Popielowi księżniczkę Ryksę za żonę. Po ujawnieniu zbrodni wśród rycerstwa nastąpił szok a potem ogólny bunt ludności. Król Popiel II wraz z żoną morderczynią i dziećmi (dwóch synów i córka) uciekł do Kruszwicy, gdzie zostali zabici przez rozwścieczone tłumy. Tylko trójka starszych synów zbiegła na ziemie pomorskie. W tym samym czasie czekający na sygnał od Ryksy, że dwudziestu książąt już nie żyje, książę Saksonii ruszył ze swoim wojskiem na ziemie Imperium Lechitów. Nawet na wieść że zabito jego córkę Ryksę oraz jej dzieci - jego wnuki - najazdu nie przerwał. Widocznie liczył się z tym i miał to wkalkulowane w realizację spisku. W czasie kiedy w Lechii trwała żałoba na Imperium runęli: Niemcy znad Renu i Wezery, Litwini, Łotysze, Jadźwingowie i Roksolanie. Ponadto po nieurodzajnym lecie wylała Wisła, zapanował głód i część ludności wymarła zamykając tragicznie okres nieudolnych rządów Popielów. Za jego panowania miały miejsce pierwsze chrzty w Lechii w obrządku słowiańskim. O tych chrztach oficjalni historycy całkowicie milczą.

Bezkrólewie - panowało w latach 841 - 842

44. Król Koszyszko, Piast - panował w latach 842 -862. W maju 841 roku zwołano wiec w Kruszwicy na który zjechali się także rycerze i krewni pomordowanych książąt ze wszystkich dzielnic Imperium. Przybyli też ocalali synowie i krewni Popiela II. Narady i kłótnie ze znienawidzonymi powszechnie potomkami Popiela trwały a Imperium zaczęło się rozpadać, bo dzielnice zachodnie za Odrą zaczęły nawiązywać kontakty z księstwami niemieckimi. Dopiero na wielkim wiecu rok później, zgodnie z prawem i obyczajem wybrano na króla szlachcica, rycerza, zarządcę dworu królewskiego - nazywanego piastunem - doświadczonego i rozważnego "urzędnika" Koszyszko herbu Kroy. Starał się uspokoić sytuację w pomorskich i zachodnich dzielnicach ale tamci synowie Popiela wyłamywali się z powinności wobec króla. Dopiero jak poślubił ich córki i siostry książęce ustały wszelkie wojny domowe i rozboje. Podczas jego panowania 14 książąt 1 stycznia 845 roku przyjęło chrzest w obrządku rzymskim w dzielnicach południowych nie chcąc być ofiarami napadu ze strony Czechów i Morawian, którzy przyjęli chrzest już w 818 roku. Rok później w 846 roku król wschodniofrankoński Ludwik Niemiec najechał zbrojnie Wielkie Morawy "odwiedzić" Czechów i "poznać" nowo ochrzczonych Lechitów. Czesi go tak rozgromili, że ledwo uszedł z życiem. Po jego kolejnej wyprawie w roku 855 misjonarze zostali ostatecznie wypędzeni z Ołomuńca i Wielkiej Morawy. O tych chrztach nie ma nawet wzmianki we współczesnych źródłach historycznych. Król Koszyszko oprócz Rzepichy miał jeszcze kilka żon, z którymi miał dwóch synów i trzy córki. Zmarł w 862 roku.

45. Król Ziemowit, Reformator - panował w latach 862 - 892. Wybrano go na króla na wiecu słowiańskim. Tolerował na obszarze Lechii rozwój chrześcijaństwa obrządku słowiańskiego (cyrylo-metodiańskiego). Miał charakter wojownika, był dzielny i zahartowany na wojnach, w których się zaprawiał jeszcze jako książę - syn króla Koszyszko. Nie narzekał na niewygody, jadał proste potrawy a z alkoholu pił tylko piwo. Był hojny i szczodry. Nagradzał odwagę i sukcesy a polu walki. Prawie wszystkie bitwy wygrał. Dbał o lud i wojsko, które zreorganizował, unowocześnił i dozbroił. Utworzył stanowiska dowódców - dziesiętników, setników i tysięczników. Wprowadził dyscyplinę i wydzielił drużyny. Zorganizował od początku piechotę, jazdę lekką i jazdę pancerną. Ustawił strażników wojskowych nad granicami Lechii. Powołał kasztelanów na zarządców grodów a starostów na zarządców miast oraz rajców miejskich. Na jego rozkaz pozakładano wsie służebne - leżące przy grodach, w których produkowano broń, pancerze, żywność, wytapiano stal, hodowano konie i gromadzono zapasy dla wojska. Takich wsi utworzył w Lechii ponad tysiąc. Brał udział w trzech wojnach i podjął działania zbrojne przeciwko dzielnicom Lechii, które oderwały się za czasów nieudolnych Popielów oraz bezkrólewia. Najechał i zhołdował Wielkie Morawy. W roku 880 król Ziemowit najechał, złupił i odzyskał zagrabione Pogórze Karpackie. Podbił też i zhołdował plemiona Prusów odbierając im Mazowsze i dwie córki pruskiego księcia - jedną wziął dla siebie a drugą oddał hetmanowi w nagrodę za zwycięstwo. Założył szkołę dla rycerzy. Zmarł w 892 roku i nie zdążył odbić ziemi krakowskiej, pomorskiej i kaszubskiej oraz prowincji zachodnich między Wezerą a Odrą.

46. Król Wrocisław - panował w latach 892 - 896. Po objęciu tronu udał się na zjazd władców do Hangesfeld w 892 roku. W Kronice Prokosza brak kartek z opisem panowania tego króla ale w rocznikach bawarskich ten zjazd tak jest opisany: "Ten Arnuff (król wschodniofrankoński) wczesną wiosną podążył ku południowej granicy Bawarii, a na miesiąc maj (892 roku) zarządził wspaniały zjazd królestwa w Hangsfeld. A jako że Swiętopełk wzgardził przybyć na niego, uznano go za wroga państwa. Wzięli zaś w tejże radzie udział: Wrocisław, odległej Polski władca, a także Kurszana król Węgrów, którzy do tych pór po niepewnych siedliskach w Sarmacjii Europejskiej się błąkali. Posłowie przyrzekając wszystkie swoje siły przeciwko Swietopełkowi, jeśliby dano im niby za żołd ziemie, jakie zbrojnie zajmą." Wyprawa uderzyła i po spustoszeniu Wielkiej Morawy król Wrocisław wrócił do Gniezna. Podczas kolejnej wyprawy na północ, aby podporządkować Lechii Kaszuby i Pomorze zginął w zasadzce w roku 896.

47. Król Lech X, Dzielny - panował w latach 896 - 921. Po nagłej śmierci brata wstąpił na tron po aprobacie wiecu słowiańskiego. Tak jak jego ojciec był chrześcijaninem obrządku słowiańskiego. Postanowił pomścić brata i przygotował wyprawę wojenną na Pomorze i Kaszuby złożoną z dwóch armii. Pierwsza pod rozkazami hetmana Starży herbu Topór, dostała się w okrążenie Pomorzan, Kaszubów i sprzymierzonych Sasów lecz w krytycznej chwili nadeszła druga armia dowodzona przez króla Lecha X. Niemal wszyscy zbuntowani książęta zginęli - reszta dostała się do niewoli. Król Lech darował im życie ale przeszedł i podbił po kolei wszystkie ich ziemie, pomorskie, kaszubskie, zachodnie aż do Łaby i je zhołdował. Zarządził trybut, który będą co roku płacić i zażądał ich synów jako zakładników oraz przysięgi na wierność. Po powrocie do Gniezna złożył podziękowania bogom słowiańskim i chrześcijańskim, gdyż uczestniczył w ceremoniach obydwu religii. W późniejszym okresie uwolnił i odesłał do domów większość zakładników, którzy mu wierność przysięgali. Wszyscy w czasach jego panowania słowa dotrzymali. Król Lech X nie utrudniał akcji misjonarskich - kolejne cerkwie wyrastały w Lechii. Do dziś o tym obrządku się nie wspomina nawet słowem, mimo iż są dowody archeologiczne, że cerkwie znajdowały się w Wiślicy, Krakowie, Gnieźnie, Wrocławiu, Ostrowie Lednickim, Poznaniu, Przemyślu, na Wawelu. We wszystkich przypadkach cerkwie zostały później zburzone (ocalały jedynie fundamenty) a na gruzach wzniesiono katedry i kościoły. Innym dowodem wcześniejszego chrztu Lechii jest list - skarga arcybiskupa Theotmara z Salzburga z 900 roku, do papieża że cały wschód (Małopolska, Śląsk, Wielkopolska) jest już ochrzczony przez uczniów Metodego i w związku z tym bawarscy misjonarze obrządku rzymskiego nie mają co robić. W roku 904 król Lech X odzyskał podczas rozpadu Wielkiej Morawy Małopolskę z Krakowem, która powróciła do Lechii. Odzyskał Pomorze i ziemie zachodnie między Łabą i Odrą. Król zmarł w Gnieźnie w 921 roku. Miał dziesięć żon, trzech synów i córkę. Umarł stosunkowo młodo i nie zdążył trwale i żelazną ręką na nowo skonsolidować ledwie co odzyskanego Imperium Lechitów. Za jego panowania powstało państwo niemieckie z połączenia księstw: Saksonii, Turyngii, Szwabii, Bawarii oraz Lotaryngii.

48. Król Ziemomysł - panował w latach 921 - 957. Zaakceptowany przez wiec słowiański wstąpił na tron w 921 roku w Gnieźnie. Był władcą sprawiedliwym, mądrym, łagodnym i hojnym. Dbał o lud i państwo. Nie był niestety zdobywcą ani pogromcą. Gdyby był taki jak jego ojciec historia wyglądałaby inaczej. On także uczestniczył w ceremoniałach starej i nowej religii. Nie zdołał mocno zjednoczyć odzyskanych przez ojca dzielnic w jeden sprawy organizm państwowy i w konsekwencji za jego rządów pogłębił się proces podziału Ariów - Słowian na Słowian Zachodnich i Wschodnich. Książęta dzielnic zachodnich wciąż pamiętający potworną zbrodnię z czasów Popiela II bardziej skłaniali się do Niemiec niż Lechii. Król Ziemiomysł nie miał odwagi powtórzyć kampanii swojego ojca i wymusić u Słowian siłą jedności w działaniu. W tym czasie Niemcami rządził agresywny król Henryk I, który natychmiast zaczął realizować "Drang nach Osten und Slawen" - Marsz na wschód i Słowian. W 928 roku zaatakował ziemie serbskie. Jego chrześcijańskie armie wycinały w pień kobiety i dzieci. Na zagrabionych ziemiach przejmował słowiańskie grody i miasta oraz stawiał nowe - które musieli utrzymywać podbici Słowianie. W nastepnych latach zostały najechane ziemie pomorskie, myszyńska (Meklenburgia), wizymirska, lunieńska z miastami słowiańskimi: Arkona, Radgoszcz (Radegast), Roztoka (Rostock), Bukowiec (Lubeck), Bugbór (Hamburg), Wizymierz (Wismar), Dziewiń (Magdeburg). W roku 936 król saski Otton I zaatakował ziemie pomorskie aż do Odry. Saski margrabia Geron najechał ziemie południowe. W roku 937 Geron wezwał trzydziestu słowiańskich książąt na spotkanie, podczas którego upił ich i kazał wymordować! Po raz drugi Sasi - chrześcijanie dokonali potwornej zbrodni, po tym jak otruli dwudziestu książąt Lechii w Gnieźnie. Odpór Nemcom w owym czasie mogli dać wyłącznie zjednoczeni pod jednym sztandarem Słowianie nie podzieleni na Wschodnich i Zachodnich i jest tak aż do dzisiaj. Wybuchały co prawda przeciwko Niemcom powstania jednak wszystkie zostały stłumione.

49. Król Mieszko I - panował w latach 957 - 992. Jako słowiański król objął władzę po wiecu. Przyjął niesławny ale osławiony chrzest - czyli tak naprawdę tylko przeszedł z obrządku cyrylo-metodiańskiego na rzymski - co zdegradowało go z roli niepodległego króla do księcia zależnego od kościoła i papieży. Natychmiast wydał rozkaz zburzenia cerkwi i wybudowania na ich miejscu katedr i kościołów. Siedem żon zamienił na jedną - chrześcijankę - Dąbrówkę, którą najlepiej chyba opisuje Kronika Czeska z XI wieku: "Roku pańskiego 977 umarła Dąbrówka Niecnotliwa i stara Baba. Gdy ją Xiążę Polski zaślubił, zrzuciła czepiec i iakoby Panienka przypięła sobie na głowę wieniec, co było wielkm szaleństwem i wszeteczeństwem". W 979 roku Mieszko I rozbił i zadał olbrzymią klęskę wojskom cesarza Ottona II. Cesarz został całkowicie pokonany. Mieszko I zdobył wówczas taką sławę, że gratulowano mu w całej Europie. Przeniósł stolicę do Szczecina a swoje Państwo oddał pod "opiekę" papieżowi i państwu kościelnemu, pragnąc je "uchronić" przed Niemieckim Cesarstwem Rzymskim. Ta "opieka" trwa do dziś (konkordat = 1 % dochodu Narodu Polskiego idzie co roku dla Watykanu), "ochrona" również trwa nieprzerwanie (tylko niemieckie firmy oraz media mogą normalnie w Polsce funkcjonować - polskie są zarzynane podatkami, przepisami oraz gospodarczo).

I to tyle pocztu - reszta jest znana ze szkoły, gdzie niemieccy nauczyciele napiali dla nas miłe bo krótkie podręczniki do historii.

Jaki morał jest z tej długiej opowieści?

Morały są dwa: po pierwsze, tylko i wyłącznie jeden silny władca jest w stanie czegoś dokonać aby nas wyzwolić - nigdy tego co on nie zrobi jakieś stado (sejm, wojewodowie, parlamentarni lamenciarze, oszołomy religijne lub inni krzykacze). Po drugie: aby Niemców i Watykan - naszych odwiecznych wrogów, dla których Słowiańszczyzna jest solą w oku - raz na zawsze pokonać można to zrobić tylko i wyłącznie jako zjednoczone siły Słowian - na przykład coś jak dawny Układ Warszawski. Jako jedna Lechia, aż cztery razy Rzym zdobywaliśmy i rozpędzaliśmy na cztery strony świata wrogie armie imperialne, które jedynie swój grób na słowiańskiej ziemi odnalazły. Jako rozdrobnieni Słowianie - unieszkodliwieni ponadto perfidnie obezwładniającą religią przyuczającą do nadstawiania wrogom dupy - niezliczoną ilość razy nas albo z Niemiec albo z Watykanu podbijano. Słowianie aby przetrwać po prostu muszą się zjednoczyć. Muszą też sobie wreszcie odpuścić jahwistyczne bajki o żydach chodzących po wodzie, gadających wężach, mesjaszach z probówki i pozbawionych płci aniołach. No i muszą na normalnym słowiańskim wiecu wybrać spośród siebie najlepszego do wojaczki wodza. Inaczej zostaną po prostu wyrżnięci a z nimi ich kobiety i dzieci - tak jak to w przeszłości bywało! Niedobitki będą wypędzeni na zatracenie lub niewolnikami, tak jak to miało już miejsce podczas niemieckich zaborów - zaakceptowanych nota bene i popieranych z całego serca przez Watykan moi mili - wszystkich co do jednego papieży. Spośród narodów świata - tylko Turcy nigdy naszych rozbiorów nie uznali.

A teraz moi drodzy katolicy, jeśli jeszcze macie jakieś wątpliwości czy aby poczet ten nie jest jakąś przypominającą psalmy opowieścią z krainy baśni proszę ja was oto dowód hm, to dobre słowo... koronny.

To co widzicie na obrazku powyżej to jest jak podaje źródło właśnie (niepełny ale jednak) poczet Lechickich królów starannie ukryty przez cały ten czas tuż przed waszymi oczami. Macie go jak na ironię bez przerwy tuż pod nosem ale jest on przed waszym wzrokiem starannie ukryty zgodnie ze starą złodziejską zasadą: "pod latarnią najciemniej". Znajduje się on na heh... Jasnej Górze, gdzie go ukrył wasz największy wróg na Ziemi - judaistyczny kler - i jak tylko skończycie pełznąć do Częstochowy spróbujcie raz tak wyjątkowo powstać z klęczek i unieść na jakiś moment umęczoną podróżą twarz z podłogi. Stygmatycy i biczownicy ze względu na wyniszczenie organizmów mogą się jedynie obrócić delikatnie na plecy, aby się do końca nie wykrwawić. Potem trzeba tylko odrobinkę wysiłku aby otworzyć na chwilę zamglone religią oczy i Poczet Królów Lechickich uda wam się dostrzec. Poczet jest umieszczony wysoko - na wysokości sześciu metrów nad podłogą, do której kleją się wasze twarze - to po to aby wasz wzrok wbity w przybitego żyda nie napotkał czegoś co rozprasza. Bezdzietni "ojczulkowie" z Jasnej Góry to dobrzy przedsiębiorcy i znają na pamięć zasady dobrego marketingu, dlatego zawsze najlepszy towar umieszczają na najwyższych półkach. Na wysokości oczu wykładają natomiast odpustowy chłam który nie schodzi - tandetne medaliki i różańce do demona wiecznej dziewicy lub plastikowe figurki nabitego na krzyż żyda. Ojczulkowie musieli celująco zaliczyć marketing i zarządzanie albo odbywać praktyki w mediamarket.

Gorący apel do społeczności pokutników. Słuchajcie, być może ktoś mieszka blisko Jasnej Góry, być może ktoś akurat czołga się niedaleko, gdyby przy epicentrum był ktoś taki to może zawsze zweryfikować tę informację, nieprawdaż? Idzie grudzień, mróz i parę wolnych dni no więc skoro katolikom i tak zawsze idzie jak hmm... po grudzie, no to może jakiś zbłąkany wędrowiec, czy ja wiem czołgista, którego nie wpuścili do domu aby nie narobił przy stole wigilijnym trzody - mógłby dla dobra sprawy otrzeć stalagmity z nosa, zamylić paulińskich ciecio ochroniarzy no i zdobyć dla potomności jakąś lepszą fotkę pocztu królów Lechii? Hę?

A może wiecie, co? To może dobijmy po prostu targu, jak pan Jezus z panem Judaszem. A więc tak, w zamian za każde lepsze zdjęcie Pocztu Królów Lechii z Jasnej Góry, dam każdemu śmiałkowi, który je wyrwie z rąk paulińskich reptilianów i tu na komentarze zarzuci, bardzo świętą i bardzo dobrą reprodukcję żydomurzyńskiej monorozpłodowej kapłanki woo doo Ezili Dantor.

 

Powinno zadziałać myślę, a jeśli jakoś nie zadziała użyję jak ojciec chrzestny zamiast kija zdrowej i pożywnej marchewki heh...

Posłuchajcie katolicy - zaprawdę powiadam wam - posiadam ponad 325 - letnią Ewangelię Jezusa Chrystusa, w której oprócz słowa bożego jest jeszcze słowo apostolskie oraz ze trzydzieści kartek bezcennej dla każdego komika wazeliny: pod adresem papieża, króla, kościelnych monsiniorów i całej zgrai arcybiskupów - którzy ze trzydzieści lat autoryzowali, akceptowali no i pozwalali wydać drukiem tę, hmm... Kronikę Ludzkiej Ciemnoty. Kupa bardzo ważnych ludzi przez wielką kupę czasu się w tę Ewangelię na poważnie zaangażowała. Wartość tego czegoś spora - jakieś parę tysięcy zeta - tak więc jeśli nie chcecie abym staropolskim zwyczajem pozawijał w tę Ewangelię klocki hamulcowe, alternator, wymyte z grubsza rozpuszczalnikiem pędzle albo inne akcesoria garażowe, to wy lepiej biercie aparat i róbta co chceta, aby się tu znalazły lepsze zdjęcia moich królów Lechii. Losy Ewangelii Jezusa Chrystusa, drodzy parafianie składam w wasze... hmm... składnie poskładane dłonie. Jeśli jakiś niewierny Tomasz nie ufa, że marchewka jest prawdziwa, proszę o propozycje - mogę zapodać fotkę ewangelii wedle życzenia: z góry, z boku, z zagiętym albo oderwanym na życzenie narożnikiem, z podkreślonym wg osobistej sugestii takim to a takim przykładowym wyrazem np. trzecim w siódmej linijce na dwudziestej stronie albo... i to chyba jest najlepsza koncepcja - z wzniosłym lecz treściwym komentarzem bacy Smile Akurat mam niekiepski komplet niezmywalnych flamastrów, który doskonale się nadaje, aby do Ewangelii autoryzowanej przez najwyższe władze kościelne wstawić również uzupełnienie od mojej ekscelencji - zrobię wszystko aby ją uświetnić oraz udowodnić autentyczność, czyli pokazać, że Ewangelia to nie jest jakiś z neta wzięty obrazek. To autentyk zdobyty z autentycznym trudem, podczas autentycznej krucjaty, drodzy parafianie! Prawdziwa Ewangelia Jezusa Chrystusa, ot co! Z tysiąc sześćset dziewięćdziesiątego! O Jezu, matko boska, na rany Chrystusa, rycerze niepokalanej, ładujcie na przyczepkę miecze, łuki, topory, czarnoprochowce i pompki do roweru, przyczepkę podłączcie do golfa lub matiza no i ratujcie Jezusa, na rany boskie, bo jak nie... jak nie... bo jak nieeeeee... to opchnę Jezusa Chrystusa do żyda...

... lub ocieplę alternator.

He, he... no i ciężko uzbrojeni jezuici pojechali. Miejmy nadzieję, że chociaż część nie pomyli Jasnej Góry z Jelenią...

No dobra, skoro pod Łysą Górą właśnie się zakotłowało, możemy już na spokojnie zapomnieć o nich na chwilę (oraz o tych, którzy jednocześnie jak ci Szwedzi od Potopu, walczą pod Jelenią Górą w ramach równoległej krucjaty) i powrócić do rozważań na temat obrazu, który jak nazwa wskazuje już nikogo z katolików nie... obraża. Ten obraz, który nieobecnych nie obraża - ten, który niebawem nadejdzie od zwycięskich katolików toczących właśnie Bitwę O Jasną Górę (plus Jelenią) - powinien być potem wyeksponowany niczym Panorama Racławicka lub Bitwa Pod Grunwaldem - gdzieś na honorowym miejscu wypasionego muzeum no i być dostępny 24/7 dla Narodu Polskiego, bo póki co jednak nie jest. Jest umieszczony na zadupiu, na plebanii, w miejscu niedostępnym dla gawiedzi, a ponadto wysoko, a jeszcze ponad ponadto nie ma zgody na jego fotografowanie ze strony pazernych i przeżartych chorobliwą zazdrością zakonników - których jedyną zaletą jest to, że się nie rozmnażają.

Czy są tu jeszcze jacyś maruderzy, którzy pod Jelenią Górę nie pojechali? Są? Golf wam zimą nie odpalił? To dobrze, zgadnijcie zatem niezdolni do walki dezerterzy, dlaczego waszemu klerowi tak bardzo zależy aby NIKT Z POLAKÓW nie wiedział o tym obrazie?

Zgadliście?

Brawo, wielkie brawo. A teraz w nagrodę przeczołgajcie się pod stolik rzeźnika, ołtarz znaczy, to może jakiś pedofil ręką, którą się podciera włoży wam do buzi kanibalistyczny przysmaczek i poklepie was po skołatanej buzi. Porzućcie zdrowy rozsądek zdając się na znany wam do bólu kolan poniżający was jak należy ceremoniałek. Jak już pedofil potrząśnie dzwoneczkami uklęknijcie z otwartą buzią czekając na pokarm jak pisklaki. I kiedy już pożrecie łapczywie kawałek waszego bożka wyglądający śmiesznie jak zaschnięta sperma i jak tylko klecha wychłepcze trochę jego krwi natychmiast poczujecie się lepiej - dosłownie jak młody zombie podczas wskrzeszania wszystkich zmarłych. Potem was dobrodziej pedofil jeszcze tylko łagodnie porówna do synów i cór Koryntian po czym zelży dobrodusznie od baranów i już, już jedną nogą poczujecie się jak w niebie. Będziecie wniebowzięci jakbyście pana boga złapali za palec albo on wam palca wsadził w dupę. Powrócą miłe wspomnienia kiedy jako ministranci byliście za młodu palcowani. Pierwsza komunia, pierwsze molestowanie, pierwszy seks analny. Nie otwierajcie zdziwionej buzi bo jeszcze nie pora. Jeszcze nie wszyscy są odurzeni tym opium dla ubogich. Co to będzie, jak ktoś trzeźwy zobaczy was z otwartymi buziami i pomyśli że to białe to sperma która przyschła do podniebienia i będzie z was polewał? Odczołgajcie się dyskretnie na bok aby inni też mieli odrobinkę zabawy w kanibalizm i tam odpalcie sobie jakiś potężny różaniec. Wasze dzieci też chcą być molestowane no więc odsuńcie się wreszcie od ołtarza wy cholerne chamy. No a teraz zapoznajcie się łaskawie z fizycznymi dokonaniami Słowianina, drodzy parafianie. Tego nie stworzył żaden bozio, żaden synuś boziowy lub mamisynek jakiejś Maryi. To co jest poniżej on sam stworzył od zera a oni wszyscy... jedynie mu ukradli.

SŁOWIAŃSKIE MIASTA W EUROPIE

Z map Ptolemeusza wynika, że w czasach kiedy Jezus jeszcze nie był obrzezany już istniały: Wolin, Darłowo, Szczecinek, Gniezno, Pyrzyce, Kalisz, Konin, Bydgoszcz, Kraków, Zgorzelec, Bieruń, Kostrzyń nad Odrą, Głogów, Racibórz.

Z miast, które pod sztandarem zbrodniczego kościoła nam ukradli pracownicy pana bozia wymienić należy również inne zbudowane przez Ariów - Słowian w pradziejach: Brzemię (Brema), Bugbór (Hamburg), Wizymierz (Wismar), Brunświg (Braunschweig), Aregelia (Lipsk), Jenawa (Jena), Radgoszcz (Radegast), Strzałowo (Stralsund), Bralin (Berlin), Kolin (Koln), Ćwikawa (Zwickau), Kamienica (Chemnitz), Roztoka (Rostock), Zwierzyn (Schwerin), Dziewiń (Magdeburg), Chociebórz (Cottbus) Bukowiec (Lubeck), Mogucz (Mainz), Branibór Nowy (Neubrandenburg)...

Ta lista nie ma końca, albowiem działalność cywilizacyjno twórcza Słowian sięga aż 6 tysięcy lat przed naszą erą. Starszych osad póki co jeszcze po prostu nie wykopano ale te mające 6 tysięcy lat owszem. Jedno jest pewne - w czasach Starożytnej Grecji i Starożytnego Rzymu, Europa już dawno była przez Słowian zurbanizowana i zarządzana. Tysięcy miast, grodów i wsi nie da się po prostu wyczarować.

A na koniec mały i przyjemny konkurs prosty jak teleaudio na polsacie: czy ktoś wie spośród czytających czym jest tytułowa ilustracja tego artykuła? Hę?

Tak, tak, to jest zieeew... piastowski orzeł w koronie. Nasze godło.

Niestety to zła odpowiedź. Prawidłowa powinna brzmieć: Dlaczego do ku*wy nędzy, nasze godło narodowe jest herbem "niemieckiego" Frankfurtu Nad Menem?

No dlaczego niemieccy kosmonauci - reprezenujący Ziemię w walce z obcymi najeźdzcami - noszą na skafandrach naszywki jak powyżej?

Nie wiemy? A to bardzo proste. Otóż nasze godło jest godłem tego miasta, ponieważ Frankfurt (dawniej Frankobród) był jak sama nazwa wskazuje... furtą/wrotami/brodem/przejściem na krainę Franków - stare dzieje - to się działo kiedy jeszcze nie było Niemców, kościołów, Jezusów, świętych Rzymów i całej reszty nadprzyrodzonego inwentarza. Frankobród, jako garnizon graniczny już sobie stał od dawna a Frankowie i Rzymianie nazywali nas w tamtym okresie Germanie - sąsiedzi, (od słów gór manie - ludzie z gór) albowiem te słowo dawniej wcale nie oznaczało Niemca jakiegoś jak w dzisiejszych czasach. Po łacinie "germanus" to po prostu "sąsiad". Germanie w znaczeniu Niemcy to tylko kolejny przekręt zorganizowany przez jahwistycznych koczowników. W przeszłości podprowadzili Chazarom Chazarię, Prusom Prusy, Lechitom Germanię, Palestyńczykom Palestynę, Rusinom Rosję, a obecnie kradną zachodnim Europejczykom zachodnią Europę, Lechitom Ukrainę i Syryjczykom Syrię.

Tak że drodzy katoliccy parafianie fakty są takie, że to Słowianin hm... stworzył większość miast w Europie. W skali geologicznej wręcz błyskawicznie ten kontynent zurbanizował i ucywilizował. Ponad milion ton stali wyeksportował do Starożytnego Rzymu - produkując ją na skalę przemysłową w tysiącach grodów. Pan bozio natomiast - mimo iż "wszechmogący", mimo iż miał całą heh... "wieczność" niestety ale od czasu stworzenia ziemi chyba jest na emeryturze, bo nie wyczarował nawet jednej wioski. Kościół także w sumie to jest "wieczna dziewica" gdyż bardzo niepokalanie podchodzi do zagadnienia... tworzenia. Kościół jedynie stosy trupów i cmentarzy tu naprodukował i obecnie wegetuje jak hiena na tych grobach - taki Watykan na przykład - to nic innego tylko miasteczko grobowe - przesiąknięte do szpiku kości odorem rozkładu oraz trupim jadem. Bardzo dużo spraw nam te hieny nakradły. Bardzo dużo i każdy kto ma rozum zna powtarzane do bólu jahwistyczne baśnie. Historyjka o Kaine i Ablu uderzająco podobna jest do historii braci Kraków, nieprawdaż? Historyjka o Maryji - wiecznej dziewicy - coś tu zalatuje plagiatem historii królowej Wandy, czyż nie? Pseudo religijna mega historyjka napisana w szóstym wieku przez jahwistycznych bajkopisarzy dla Arabów pod tytułem "Allach jest wielki" zadziwiająco wiernie odpowiada historii Al-Lacha, który rzeczywiście w owych czasach był wielki, no bo jakże by nie, skoro stworzył najpotężniejsze państwo na świecie - Imperium Lechitów i to zanim jeszcze jakiś iluzjonista samozwaniec ogłosił się królem żydów. Ba, Imperium od wieków w najlepsze sobie istniało, zanim samozwaniec został plemnikiem. Judaistyczne opowieści dziwnej treści to tylko zwyrodniała parodia rzeczywistych faktów i wydarzeń przekręcona i przekłamana wręcz na niewyobrażalnie wielką skalę na dziką, jahwistyczną, antyludzką, rasistowską modłę. Nawet szlachetne i dumne określenie "rasa panów" udało im się ukraść, przekłamać, totalnie wypaczyć oraz przepoczwarzyć w swoje chore, rzekome wybraństwo lub zorganizowane ludobójstwo - czego dokonali całkiem niedawno rękoma (jak podaje niżej wikipedia) żydowskiego bękarta - Hitlera.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Maria_Anna_Schicklgruber

Nawet nasz starożytny symbol szczęścia swastykę ukradli i splugawili. To nie są żydzi tylko Lewici - potomkowie egipskich kapłanów. Żydom też opowieści dziwnej treści stworzyli i w efekcie... prawdziwych żydów już dawno wymazali. To co dziś włóczy się i koczuje po calutkim świecie i twierdzi że jest żydami to tylko Mongoły, które przekonwertowały się tysiąc lat temu na judaizm. Łyknęli jak pelikany jahwistyczną historyjkę napisaną po upadku Starożytnego Egiptu przez Lewitów, zapobiegliwych kapłanów, którzy ten upadek starannie zorganizowali. Wszystkie oparte na judaizmie pseudo religie są autorstwa Lewitów - szczwanego plemienia, które trzyma się na uboczu, żyje po cichu w skromności i o którym niemal nikt nic nie wie, ponad to, że chodzą z ogolonymi na łyso baniami. To oni pracowicie tworzą ze zlepków starych religii, informacji i wydarzeń nowe sekty, nowe religie, nowe religijne odłamy, nowe ustroje polityczne, bankowe machinacje, po to, aby w dalszym ciągu sprawować władzę, kontrolować ludzkość i zapobiegać jej rozwojowi. Robią to tylko po to aby ludzkość nie wymknęła się z ich łap. Z całej tej ogromnej judaistycznej patologii, jaką w ubiegłych wiekach wyprodukowali już tylko islam w tym kierunku działa - i to jest prawdziwym powodem islamizacji Europy, Azji, Ameryki oraz usilnych dążeń do wymazania chrześcijan i żydów - na których chrześcijaństwo lub judaizm po prostu już nie działają. System prymitywnego kija i marchewki czyli piekła i nieba zwyczajnie się w tych odłamach judaizmu wypalił i tylko zacofani o tysiąc lat muzułmanie jeszcze w te brednie dają wiarę - stąd Lewici obecnie na nich właśnie stawiają - im ciemniejszy plebs - tym łatwiejszy do eksploatacji i kontrolowania. A islam, hmm... tam plebs nie ma niczego natomiast kler... posiada wszystko... złote samochody, haremy, całe bogactwa świata i tak dalej...  ale to zupełnie inna opowieść... ta się kończy tak, że na początku było słowo. Słowianin znaczy.

źródła:

Najważniejsze źródełko to Słowiańscy Królowie Lechii - Starożytna Polska Janusza Bieszka - naprawdę warte aby je nabyć. To całkiem nowa pozycja - z tego roku - i zanim Watykan wrzuci ją na indeks ksiąg zakazanych, (nie śmiejcie się - Kronikę Jana Długosza kościół niedawno na stosach palił i zakazywał czytania tak skutecznie że ocalały jedynie egzemplarze za granicą) jest do nabycia tutaj:

https://ksiegarnia.bellona.pl/?c=ksiazka&bid=8116

Ta książka to hmm... biblia każdego Słowianina. Autor zrobił bardzo poważną robotę, przeanalizował kilkadziesiąt kronik, pobiegał po muzeach, to i owo przetłumaczył, postudiował kilkadziesiąt starożytnych map, zapisków dawnych wodzów, skrybów, kronikarzy, opisał terytorium Lechii, no i zebrał to wszystko ładnie do kupy aby opowiedzieć co się działo. Nawet podał dokładne namiary na grobowiec naszych starożytnych władców Lechii - ale nie będę zdradzał - kupcie to sobie poczytacie sami. Co ciekawe w potężnej bibliografii autor aż trzykrotnie podał jako swoje źródło Innemedium - tak więc to naprawdę miło, że ten portal stał się i opiniotwórczym i poważnym. Osobiście mi też jest miło, że w tej książce znalazłem parę swoich przemyśleń o Słowiańskiej Sile - czyli Słowiańskim Wiecu - istocie i sednie prawdziwej Słowiańskiej Demokracji. Hmm... wygląda że Słowiański Wiec dostał skrzydeł, wzniósł się wysoko, pofrunął w szeroki świat do ludzi, aby powrócić do bacy i nawet nie udało mi sie uchwycić tego ulotnego momentu, kiedy za Słowiański Wiec przyszło mi nagle w księgarni he, he... zapłacić...

 

 

 

inne źródła:

3000 Lat Państwa Polskiego Jakiego Nie Znamy - Tadeusz Miller

Kronika Prokosza - cała ona jest u wujka googla:

https://books.google.ca/books?id=FrRbAAAAcAAJ&printsec=frontcover&hl=pl#...

http://www.poselska.nazwa.pl/wieczorna2/lechia/dawna-lechia-z-xvii-wiecz...

https://www.youtube.com/watch?v=rG4MKEK2HEA

http://www.pch24.pl/nagla-smierc-mistrza-lelewela,662,i.html

 



Według najnowszej interpretacji jednej z centurii Nostradamusa, 25 listopada nastąpi koniec świata

Słynne centurie Nostradamusa charakteryzują się tym, że bywają rozmaicie interpretowane. Według najnowszej z nich zapisano tam, że już 25 listopada nastąpi oczekiwany od dawna koniec świata.

 

Chodzi o interpretację badacza posługującego się pseudonimem Arteuza, który twierdzi, że wyczytał konkretne informacje czytając jedną z centurii.

"Nieszczęście wielkie na pochyłe ziemie, Przez Hesperię i Insubrię: Ogień na statku, plaga i zniewolenie, Merkury w Strzelcu, Saturn zajdzie”

Układ planet, który zawiera przepowiednia ma pojawić się już 25 listopada. Badacz sugeruje, że świat zaskoczy wielka katastrofa. Hesperia i Insubria są interpretowane jako południe Europy, a to przecież właśnie stamtąd nadciąga inwazja islamska nazywana jeszcze w Europie "kryzysem migracyjnym".

 

Nie trzeba wielkiej wyobraźni, aby poukładać sobie fakty i zasugerować interpretację, wedle której 25 listopada, jak wskazuje układ gwiazd zapisany w centurii, dojdzie do jakiegoś nieszczęścia w Europie. Po tym gdy dowiedzieliśmy się, że trzech samobójców terrorystów, którzy wysadzili się w Paryżu, przybyło do Europy kilka tygodni wcześniej, oznacza to, że podobne wielkie zamachy jak te z Paryża mogą wystąpić na przykład w Watykanie, lub po prostu w Rzymie, który przecież znajduje się na południu Europy tak jak wskazuje przepowiednia.

Trzeba jednak pamiętać, że wieloznaczność tak zwanych przepowiedni Nostradamusa to ich ogromne ograniczenie, ponieważ zarówno ich zwolennicy jak i przeciwnicy mają wielkie pole do popisu interpretując centurie w sposób wygodny dla siebie. Jednak trzeba przyznać, że akurat w tym przypadku konotacja astronomiczna pozwala na precyzyjne określenie dni w których mogłoby do tego dojść i taki dzień przypada jutro.

 

Trzeba przyznać, że po dzisiejszym zestrzeleniu rosyjskiego samolotu wojskowego nad Syrią szalone scenariusze dla dnia jutrzejszego wydają się jeszcze bardziej prawdopodobne. Miejmy nadzieje, że jutro koniec świata jednak nie nadejdzie, tak jak nie nadszedł w przypadku poprzednich interpretacji. Z pewnością też jeszcze usłyszymy o kolejnych rewelacjach wyczytanych w słynnych centuriach.

 

 

 

 



Triumf ostateczny

Smutne, a jednak... Nasz czas dobiega końca, przeliczy się ten kto liczy na happy end jak w filmach, zło zalało świat i wyjścia nie ma, jest już za późno na wszystko, pozostało tylko gdybać, kiedy to wszystko się skończy. Coraz realniejsze wydaje się pytanie „co potem?” „czy będzie jakieś potem”

 

Kim są ludzie, którzy do tego doprowadzili? Trudno nawet określić czy to są ludzie, czy przedstawiciele innych cywilizacji, którym ziemia jest potrzebna dla siebie. Sterowanie rządami państw, doprowadziło do niezrozumiałych zachowań tych, których my zwykli, uważamy za zarządców świata.

 

Religie dojrzały już na tyle, że przyszła przyszła pora je wymieszać, co jest istnym otwarciem „puszki pandory” prowadzącym do rozlewu krwi na niespotykaną skalę, to co obserwujemy dziś, jest niczym w porównaniu z tym co będzie dalej. Zło polegnie w walce ze złem, dobro w walce z dobrem...wymyślenie religii stworzyło fanatycznych ludzi walczących między sobą o prawdę, której nigdy nie będzie dane im poznać.

 

Jeśli istnieje życie po śmierci, zapewne miliony z tych którzy będą się zabijać, dopiero po śmierci będą mogli przejrzeć na oczy i pomyśleć „jaki ja głupi byłem”. Fala wzajemnej nienawiści ogarnia świat wraz z napływem imigrantów, obserwując to wszystko, widać jak ludzkość jest potwornie zaprogramowana, czyżby właśnie taki był plan redukcji populacji? Żadna ze stron nie jest w stanie przejrzeć na oczy jak są manipulowani.

 

Każdy będzie walczył za swojego boga, jednak boga nie będzie wtedy, kiedy będzie najbardziej potrzebny, jednak na opamiętanie, nie będzie już czasu. Czy to ludzie są odpowiedzialni za takie masowe ogłupienie narodów?  Czy świat musi spłynąć krwią, by ludzie zrozumieli, że żaden bóg nikomu nie przyjdzie z pomocą?...że to tylko tak ma wyglądać do czasu, gdy bezpowrotnie życie z nas uleci.

 

Wszystko wskazuje na to, że zatriumfuje ten kto wydał już na nas wyrok.