Kwiecień 2016

Powstała strona internetowa katalogująca dziwne dźwięki

 Fenomen dziwnych dźwięków rozpoczął się na dobre w 2011 roku i trwa do dzisiaj. Od tego czasu pojawiło się wiele rodzajów odgłosów, które nie sposób jakoś zaklasyfikować. Przypadków jest tak dużo, że w Kanadzie powstała specjalna strona internetowa mają za zadanie zebranie wszystkich doniesień o tych niezwykłych fenomenach.

 

Mieszkaniec kanadyjskiej prowincji Kolumbia Brytyjska, Glen MacPherson, stworzył stronę internetową poświęconą zjawiska znanemu jako "szum Ziemi". Jak twierdzi autor, pierwszy raz usłyszał dziwny dźwięk w 2012 roku. Na początku myślał, że to szum z nisko lecącego samolotu, ale później okazało się, że to wyjaśnienie nie jest możliwe.

Zadziwiony McPherson zaczął szukać odpowiednich informacji w internecie i okazało się, że wiele osób w różnych częściach świata, słyszało podobny szum i zjawisko to nie ma nawet swojej nazwy. Niektórzy podejrzewają, że szum jest spowodowany przez jakieś emisje o niskiej częstotliwości fal radiowych, które są zwykle wykorzystywane przez wojsko do komunikowania się okrętów podwodnych. Tylko, że to przecież nie jest nowa technologia, więc dlaczego nagle zaczęło to wywoływać tak spektakularne anomalie?

 

Inni wierzą, że odgłosy to połączenie różnych dźwięków związanych z działalnością człowieka, począwszy od samochodów i ruchu do różnych form odgłosów przemysłowych. Według trzeciej popularnej teorii odgłosy powstają na skutek naturalnych procesów geologicznych. Glen McPherson zebrał świadectwa na temat dziwnych dźwięków od ludzi z całego świata, i każdy z nich został zarejestrowany w bazie danych. Do chwili obecnej zgromadził ponad 9000 przypadków.

 

 



Wiele legend plemion obu Ameryk opowiada o białowłosych gigantach

Wiele plemion Ameryki Południowej posiada legendy o rasie białych gigantów, którzy w pewnym momencie zostali wybici co do jednego. Opowieści takie pojawiają się choćby u plemion Czoktawów, Komanczy, Nowajów czy peruwiańskich Mantów. Zadziwiająco wiele z nich w znacznym stopniu się ze sobą pokrywa.

 

W legendach Czoktawów rasa białych gigantów zamieszkiwała dzisiejszy stan Tennessee, a przodkowie tego plemienia Indian wdawali się z nimi w liczne walki po ich migracji na zachód. Zgodnie z opowieściami zapisanymi w książce Horatia Bardwella Cushmana rasa gigantów była nazywana Nahullo.

Obecnie termin Nahullo odnosi się do wszystkich białych ludzi lecz jego geneza pochodzi właśnie od nazwy gigantów. Zgodnie z podaniami Nahullo mieli skłonności kanibalistyczne dlatego Czoktawowie starali się zabijać ich przy każdej nadarzającej się okazji.

Komanczowie opowiadają dość podobną historię. Zgodnie z opisem wodza wioski Komanczów który opowiedział tę historię w 1857 roku:

"Wiele księżyców temu istniała rasa białych ludzi o wzroście 10 stóp byli oni o wiele potężniejsi i bogatsi niż dzisiejsi biali. Ich osady pokrywały cały kraj zaczynając się na wschodzie i kończąc na zachodzie. Ich fortyfikacje pokrywały szczyty gór, ochraniając populacje miast usytuowanych w okolicznych dolinach"

"Przewyższali każdą inną nację jak pojawiła się na świecie. Byli odważni, waleczni i niepodzielnie rządzili światem który wyrwali z rąk swoich starożytnych poprzedników. W porównaniu z nimi dzisiejsze blade twarze są zaledwie pigmejami, zarówno w sztuce jak i na wojnie"

Na koniec wódz dodał, że gdy rasa ta zapomniała o sprawiedliwości i miłosierdziu oraz stała się zbyt dumna Wielki Duch pozbył się ich z powierzchni Ziemi a wszystko co pozostało to zbudowane przez nich monumenty.

Plemię Nowajów nie posiada zbyt wielu źródeł opowiadających o tych istotach jednakże zgodnie z książką badacza indiańskich plemion Dr.Donalda Yatesa w ich kulturze również funkcjonuje ta legenda. W ich przekazach mówi się o nich jako o królewskiej rasie białych gigantów, która zajmowała się rozwojem górnictwa i zdominowała niemalże cały zachód podbijając i niewoląc przy tym wszystkie okoliczne plemiona. Zgodnie z opowieściami Nowajów zostali oni "wygaszeni" lub w innym tłumaczeniu "wrócili spowrotem do nieba".

 

W legendach ludu Mantów pojawiły się przedstawienia pierwotnego przyjścia tych istot na kontynent Amerykański. Zgodnie z opowieściami:

"Przybyli na wybrzeże w łodziach zrobionych z trzciny, ale wielkich jak największe ze statków. Grupa mężczyzn tak wielkiej postury, że od ziemi do kolan ich wzrost był taki jak zwyczajnych ludzi. Ich kończyny były proporcjonalnie duże do ich zdeformowanego ciała, a ich włosy sięgały im aż do ramion."

Zgodnie z "Kronikami Peru" napisanymi w 1864 przez Hiszpana Pedro de Cieza de León nawyki seksualne gigantów wstrząsnęły ludem Mantów, a niebiosa po pewnym czasie pozbyły się ich z Ziemi. Zaskakujące jak wiele w tych wszystkich historiach widać nawiązań do opowieściach o biblijnych Nefilim, a nie można przecież zapominać o Inkaskim Bogu Wirakoczy, który zgodnie z opisami również był jednym z białych gigantów.

Naturalnie wyjaśnia to też dlaczego Inkowie, którzy nigdy wcześniej Hiszpanów nie widzieli sądzili, że przybyli oni z nieba i przynajmniej początkowo nie myśleli nawet możliwości walki z nimi. Pozostaje jednak pytanie czego to wszystko dowodzi? Każdy może sam to ocenić, ale ilość informacji składających się w jedną logiczną całość jest wręcz ogromna i wyłania się z tego układanka, która wskazuje nam na to, że w przeszłości Ameryki Południowej rzeczywiście mogło dojść do interakcji tubylców z jakimiś tajemniczymi wysokimi blondwłosymi istotami o jasnej karnacji skóry, które to istoty przewyższały rdzennych mieszkańców tych ziem pod każdym praktycznie względem. Czy byli to kosmici? Nie wiadomo na pewno, ale wiele poszlak zdaje się na to wskazywać.

 

 

 

 

 

 



Naukowcy potrzebują jeszcze około roku, aby przywracać do życia ludzi z zaświatów

Amerykańscy naukowcy mają nadzieję, że już w przyszłym roku będą mogli przywrócić do życia zmarłego po śmierci mózgu. Nieśmiertelność stanie się rzeczywistością. Biotechnolodzy, działający w Bioquark w Stanach Zjednoczonych, twierdzą, że nieśmiertelność jest realna i zamierzają wywołać sensację w świecie nauki.

 

 

 

Naukowcy są przekonani, że w 2017 roku będzie możliwy powrót ludzi z martwych. Dotyczy to tylko jednak tych, u których zdiagnozowano śmierć mózgu.

 

Ira Pastor, szefowa amerykańskiej firmy Bioquark, ogłosiła, że wcześniej ludzkość nie mogła sobie nawet wyobrazić, że proces śmierci mózgu może być odwracalny. Wkrótce będzie to jednak możliwe. Organizm ludzki nie posiada zdolności do regeneracji ośrodkowego układu nerwowego, ale inne stworzenia posiadają takie umiejętności. Niektóre gatunki ryb i płazów są w stanie naprawić uszkodzony obszar mózgu, nawet jeśli został on śmiertelnie zraniony.

 

Projekt ReAnima ma na celu zbadanie potencjału współczesnej biomedycyny w odzyskaniu aktywności mózgu. Biomedycy planują przeprowadzenie testów na ludziach, którzy są uznani przez lekarzy za nieżyjących i są podtrzymywani sztucznie przy życiu przez specjalistyczną aparaturę.

 

Badanie potoczą się bardzo szybko, ponieważ naukowcy otrzymali stosowne pozwolenia, aby przetestować swoją metodę. Jeżeli wyniki tych eksperymentów będą pozytywne, nie oznacza to od razu, że będzie możliwe uchronienie człowieka od starości lub zatrzymania akcji serca. Nowa technologia będzie użyteczna tylko w przypadku zatrzymania akcji mózgu.

 

W planach naukowców są także wielkie badania. W 2045 roku biotechnolodzy zamierzają wprowadzić unikalną technologię przeszczepu mózgu do sztucznego ciała, które umożliwi ludziom życie po śmierci swojego ciała.

 

W XVI wieku wielki wieszcz Nostradamus przewidział to wszystko i zapowiedział, że wydarzy się już w 2015 roku. Francuski astronom i alchemik prorokował, że w roku 2015 ludzkość wymyśli eliksir życia, który da nieśmiertelność i zapewni długi żywot nawet 200 lat. Według Nostradamusa, ludzie nie będą jednak szczęśliwi z tego powodu, ponieważ dożyją silnego promieniowania słonecznego, które wypali wszystko co żywe.

 

Prorok przewidział także śmierć czterech światowych liderów i początek serii wielkich konfliktów zbrojnych. Zdaniem Francuza, Niemcy i Francja będą cierpiały z powodu poważnego kryzysu gospodarczego, a w Stanach Zjednoczonych potężne trzęsienie ziemi zapoczątkuje katastrofę humanitarną. Włochy zaleje lawa z Wezuwiusza, a na całym świecie zostaną zniesione podatki. Znikną bariery językowe nie tylko między narodami, lecz także między człowiekiem, a zwierzęciem.

 

 



Tajemniczy humanoid dowodem na istnienie życia pozaziemskiego

Ufolodzy i specjaliści od teorii spiskowych na całym świecie po raz kolejny przypomnieli sobie o Alioszeńce, znanej również jako „karzełek kysztymski". Maleńkie ciało tajemniczego humanoida zostało znalezione w maju 1996 roku w małej miejscowości Kysztym w okręgu kaolińskim niedaleko Czelabińska, a następnie zaginęło w tajemniczych okolicznościach.

 

Policja znalazła maleńkie ciało w maju 1996 roku w pobliżu miasta Kysztym. Jego właścicielką była lokalna emerytka Tamara Proswirina, lecząca się w szpitalu psychiatrycznym.

 

Proswirina powiedziała w maju 1996 roku, że głosy w jej głowie kazały iść na miejscowy cmentarz, a tam znalazła małą istotę. Kobieta zabrała ją do domu i nazwała Alioszeńka. Potem dbała o nią, jak o własne dziecko.

 

Wiadomość, że u Proswiriny pojawiło się dziecko rozeszło się szybko po wsi. Jednak ze względu na nawrót schizofrenii Rosjanka znowu trafiła do szpitala, choć tłumaczyła medykom, że w domu zostało małe dziecko, które wymaga opieki. Lekarze uznali jednak, że niewiasta majaczy. Pozostawiona bez pomocy istota w krótkim czasie zmarła z głodu. Po jej śmierci sąsiad Proswiriny Władimir Nurdinow udał się do jej domu i zabrał ciało, które zdążyło się zmumifikować.

 

Policja natknęła się na obcą mumię podczas przeszukiwania domu złomiarza Nurdinowa, podejrzanego o przechowywania skradzionych przewodów elektrycznych. Policja przekazała ciało obcego do badań miejscowym ekspertom. Co potem stało się z ciałem, pozostaje tajemnicą do dziś. Zaginęło ono prawdopodobnie w drodze do Moskwy. Zgodnie z teoriami spiskowymi, ciało porwały służby bezpieczeństwa, aby ukryć jego istnienie.

 

Według opowieści krążących wśród ufologów i zwolenników teorii spiskowych, eksperci jeszcze w Kysztym doszli do wniosku, że nie mają do czynienia ani z człowiekiem, ani ze zwierzęciem. Wiedzieli, że trafiła im się nieznana forma życia.

 

Sceptycy nazywają tą historię miejską legendą. Moskiewski Instytut Genetyki Ogólnej przeanalizował ślady pozostawione na tkaninie, w którą była owinięta istota. Według oficjalnego komunikatu, wydanego 15 kwietnia 2004, badania DNA wykazały, że ciało należało do płodu ludzkiego płci żeńskiej w wieku od 20 do 25 tygodni z silnymi wadami rozwojowymi. Eksperci twierdzą również, że płód nie mógł przetrwać na świecie dłużej niż kilka godzin.

 

Twierdzenie to zostało jednak zakwestionowane przez mieszkańców. Co najmniej trzy osoby widziały dziecko Proswirin żywym. Zapewniają też, zmarło ono z głodu po hospitalizacji Proswiriny. Jednocześnie władze lokalne oskarżyły ludzi o wymyślenie tej historii w celu ściągnięcia zagranicznych dziennikarzy do Kysztymu.

 

Zwolennicy obcego pochodzenia Alioszeńki wierzą, że władze celowo zorganizowały  utratę ciała i po latach opublikowali fałszywe wyniki badań. Zdaniem miejscowych, przed wysłaniem ciała do Moskwy badał je miejscowy zespół naukowców, kierowany przez specjalistę od anatomii chorób dr Stanisława Samoszkina. Samoszkin doszedł do wniosku, że zwłoki nie mają pochodzenia ludzkiego. W raporcie zapisano, że czaszka zbudowana była tylko z czterech kości, podczas gdy człowiek ma sześć. Wiele nieprawidłowości odkryto w szkielecie, przypominające wady wrodzone. Anatomowie zauważyli, że dwudziestocentymetrowe stworzenie z dużą głową i oczami, które zajmują dużą część twarzy, nie jest człowiekiem.

 

Wielu badaczy i ufologów twierdzi, że istnieje wstrząsające podobieństwo pomiędzy Alioszeńką, a obcym, przechowywanym w USA (np. z tym znalezionym w Atakama w 2003 roku).

 

Wadim Chernobrow, rosyjski badacz, reprezentujący organizację Kosmopoisk, który widział ciało w Moskwie przed jego zniknięciem, stwierdził, że ma ono pozaziemskie pochodzenie na podstawie przeprowadzonych rzekomo analiz genetycznych.

 

„Gen wykryty w próbce DNA nie pokrywa się z żadnym z genów człowieka lub małpy. Eksperci genetyki nigdy wcześniej nie spotkali się z tak długą cząsteczką DNA".

 

Wielu zwolenników pozaziemskiego pochodzenia Alioszeńki uważa, że ciało zostało skradzione przez tajne służby w celu uniknięcia dalszej analizy przez niezależne laboratorium, które mogłyby potwierdzić, że należy ono do innego świata. Są i tacy, którzy wierzą, że zostało ono zrabowane przez współplemieńców. Istnieje też wersja, że ciało zostało sprzedane do prywatnej kolekcji bogatego kolekcjonera. Wszystkie podjęte wysiłki, aby odnaleźć zgubę, nie powiodły się, mimo ustanowienia nagrody 200 tys. dolarów przez japońską telewizję.

 

Po zniknięciu ciała zaczęły pojawiać się też plotki o klątwie. Osoby zaangażowane w tą sprawę umierają w tajemniczych okolicznościach. Pierwszą ofiarą była Tamara Proswirina, która zginęła w wypadku w 1999 roku. Naukowiec Mark Milkiker, który badał ciało, zachorował i zmarł na zawał serca. Jednak zdaniem wielu, te historie zostały zapoczątkowane przez władze w celu zastraszenia niezależnych badaczy, których interesuje odnalezienie szczątków istoty.

 



Archeolodzy z Tajwanu odkryli 4800-letnie szczątki matki z dzieckiem

Naukowcy z Tajwanu znaleźli najstarsze ślady działalności człowieka na wyspie. Według Euronews, odkryto tam szczątki kobiety, trzymającej dziecko w ramionach.

 

 

 

Analiza wykazała, że skamieniałe szczątki liczą około 4800 lat  i pochodzą z neolitu. Zdaniem naukowców, kobieta mierzyła około 160 cm, a dziecko około 50 cm.

 

To nie pierwsza niespodzianka w ostatnich miesiącach. W ubiegłym roku, chińscy archeolodzy odkryli szkielety matki i dziecka z wczesnej epoki brązu. Naukowcy twierdzą, że kobieta starała się uchronić swoje dziecko w czasie trzęsienia ziemi.

 



Wielka chmura w kształcie grzyba nad Strefą 51

Strefa 51 znajduje się w stanie Nevada i od kilkudziesięciu lat przyciąga zwolenników UFO, którzy twierdzą, że w okolicy tej bazy bardzo często można spotkać niezidentyfikowane obiekty latające. Para takich poszukiwaczy przygód zdołała uchwycić coś dziwnego - chmurę w kształcie grzyba, która nagle pojawiła się na horyzoncie w miejscu gdzie ma się znajdować słynna Area 51.

 

Autorzy nagrania, Jimmy i Jackie, twierdzą, że byli porażeni widokiem ogromnego pióropusza czarnego dymu, który pojawił się na horyzoncie formując grzyb widoczny z daleka. Kiedy dotarli do ogrodzenia z wyraźnymi znakami ostrzegawczymi o zakazie wstępu, była tam już grupa czterech osób również oglądających niezwykły dym na horyzoncie.

Pewnie nigdy nie dowiemy się co było przyczyną tej chmury. Jedni sugerują, że może być to połączone z HAARP. Inni proponowali wersję z jakimś rodzajem geoinżynierii na pustyni. Możliwe też, że po prostu były to skutki jakiejś próbnej eksplozji,  lub nieudanego eksperymentu.

Rząd USA potwierdził oficjalnie istnienie Strefy 51 dopiero w 2013 roku. Przyznano, że na pustyni rzeczywiście znajduje się jeden z najbardziej strzeżonych ośrodków wojskowych. Oświadczono, że trwają tam testy nowych rodzajów broni. Co jakiś czas pojawiają się też sugestie, że na terenie bazy znajdują się przechwycone pojazdy UFO, w tym ten z Roswell. Strefa 51 ma być miejscem gdzie dochodzi do industrializacji zreplikowanych technologii obcych.

Disclose.tv - Mushroom Cloud Over Area 51

 

 

 

 



W Indiach urodziły się bliźnięta syjamskie z jedną głową

26 kwietnia br. o wschodzie słońca w Gujarat w Indiach urodziły się bliźnięta syjamskie z jedną głową i podwójnym ciałem. Każde z dzieci miało swoje własne serce, ręce i nogi.

 

 

 

 

Dzieci żyły tylko sześć minut po urodzeniu.

 

Dr Kirtan Viyas ze szpitala w Rajkot, gdzie bliźniaki przyszły na świat, powiedział, że lekarze spodziewali się tak smutnego finału i ostrzegli rodziców, że rozdzielenie dzieci nie będzie możliwe ze względu na wspólny mózg.

 

Anomalia takie w praktyce położniczej występują niezwykle rzadko – może raz na milion przypadków. Viyas tłumaczy, że takie odchylenia są diagnozowane w pierwszym trymestrze, ale matka tych konkretnie bliźniąt pierwszy raz zrobiła USG dopiero w siódmym miesiącu ciąży.

 

 



Ufolog odkrył budynki i miasta na Wenus

Jak może wyglądać cywilizacja, rozwijająca się na innej planecie w nieziemskich warunkach? Jest prawdopodobne, że będzie ona miała kształt, odpowiadający koncepcji obcej rasy. Jej wygody i estetyka prawdopodobnie nie pokrywają się z wizjami i poglądami Ziemian.

 

 

 

Jeden z ufologów od wielu lat uważnie studiował obrazy powierzchni Wenus, uzyskane z dwóch sond, które monitorują jej powierzchnię. W wyniku tych badan stworzono nawet mapy topograficzne o wystarczająco wysokiej rozdzielczości, które stały się głównym przedmiotem studiów.

 

Drobne szczegóły na powierzchni Wenus przykuły uwagę badaczy. Ich kształt jest bardzo niezwykły. Niektóre powstały zapewne w naturalny sposób. Inne struktury emitują tajemnicze światło. Pojedyncze elementy i ich grupy łączą się w wielkiej aglomeracji, usytuowanej na całej powierzchni planety w różnych strefach klimatycznych i geologicznych. Nie przemawia to na korzyść ich naturalnego pochodzenia.

 

Ufolodzy są pewni, że formacje geologiczne na Wenus to wynik działalności obcej cywilizacji.



Czy XX wieczny Włoski Program Kosmiczny może być odpowiedzialny za wzrost obserwacji UFO ?

Były pracownik amerykańskiej agencji U.S. Naval Intelligence Operative, William Tompkins podzielił się swoją wiedza na temat rzekomego włoskiego programu kosmicznego. Twierdzi on, że szpiedzy amerykańskiej marynarki wojennej jeszcze w czasach II wojny światowej przeniknęli do wielu z najważniejszych spółek zajmujących się tworzeniem maszyn powietrznych dla nazistowskich Niemiec. Zgodnie z uzyskanymi przez nich informacjami Benito Mussolini miał być w posiadaniu maszyny, którą dzisiaj bez większej przesady określilibyśmy mianem UFO.

 

Zgodnie z dokumentami wypuszczonymi do opinii publicznej w późnych latach 90 pojazd ten został odnaleziony 13 czerwca 1933 roku. Zarówno jego konstrukcja jak i zasada działania były nieznane włoskim naukowcom jednakże dzięki skrupulatnie prowadzonej dokumentacji, która została zweryfikowana przez dzisiejszych badaczy pod kątem fałszerstwa wiemy na pewno, że zdarzenie to rzeczywiście miało miejsce.

Co ciekawe oznaczałoby to że najgłośniejszy przypadek upadku pozaziemskiego statku jakim jest wydarzenie z Roswell byłoby dopiero drugim tego typu zdarzeniem a nie pierwszym w historii jak się powszechnie uważa.

Ilustracja dziwnego obiektu

A oto i opis całego zdarzenia:

Czerwiec 13, 1933. Owalny pojazd przypominający złączone spodki połączone ze sobą od zewnątrz rozbił się nieopodal miasteczka Maderno w Lombardii, w północnych Włoszech. Obiekt jest zbudowany z cienkiego srebrnego metalu i mierzy kolejno 50 stóp szerokości i mniej niż 7 stóp grubości. W środku nie odnaleziono żadnych pasażerów.

 

Co do rzekomego kierownika Włoskiego Programu Kosmicznego to zgodnie z informacjami podanymi przez Tompkinsa miał być nim Włoch Guglielmo Marconi. Jakby tego było mało to program kosmiczny prowadzony przez Marconiego był zupełnie niezależny od podobnej inicjatywy przeprowadzanej przez Mussoliniego w ramach programu zaawansowanych podróży powietrznych. Już od dawna istniały zresztą pogłoski o tym, że na terenie Ameryki Południowej budowano latające spodki i że kierownikiem prac miał być właśnie Marconi, który rzekomo sfingował własną śmierć w 1937 roku.

Sam Marconi to dość tajemnicza persona i wiele faktów z jego życia pozostaje zagadką. Wiadomo jednak, że w późnych latach 30 opracował on wiele przełomowych eksperymentów, których to jednym z rezultatów miała być wiązka fal potrafiąca wyłączać przyrządy elektryczne na dużych odległościach.

Rzekomo wykorzystał on tę broń na jednej z włoskich dróg na prośbę Benito Mussoliniego skutecznie paraliżując cały ruch na autostradzie na blisko 5 minut. Historia ta została nawet opublikowana w oficjalnej autobiografii żony dyktatora Rachele Mussolini. O dziwo wynalazek ten pomimo pozyskania aprobaty Mussoliniego został odrzucony za sprawą interwencji papieża Piusa XI, który zmusił włoskiego duce do zatrzymania badań. Dopiero wtedy zdaniem niektórych naukowiec wyruszył do Ameryki Południowej.

Historia ta staje się jeszcze ciekawsza gdy wie się o tym, że rzekoma grupa badawcza składała się z 98 naukowców, którzy zbudowali swoje osiedla w wygasłym kraterze wulkanu gdzieś na południu Wenezueli. To właśnie tam mieli oni kontynuować pracę Marconiego nad energią słoneczną, energią kosmiczną oraz napędem anty-grawitacyjnym. To czy im się udało pozostaje jednak tajemnicą.

Zdjęcie z tajemniczego pojazdu UFO przelatującego nad Francją w 1959 roku

W tym momencie warto zwrócić uwagę na związek tej historii z innym znanym naukowcem jakim był bez wątpienia Nikola Tesla. Rzekoma znajomość obu panów miała rozpocząć się w 1943 roku kiedy to sam Tesla oficjalnie umarł, a w teorii również sfingował swoją śmierć i wyruszył do ukrytego miasta Marconiego by razem z nim rozwijać technologie nowej generacji. Nie da się ukryć, że dziwna korelacja pomiędzy rzekomymi badaniami prowadzonymi przez Marconiego i Teslę a nagły wzrost obserwacji UFO po 1947 roku jest co najmniej warta głębszej analizy.

 

 



Dziwna śmierć ikony muzyki pop - Prince umarł rzekomo nagle na grypę

Śmierć legendarnego artysty znanego jako Prince wzbudziła wątpliwości zwolenników teorii spiskowych. Prince znany był z tego, że miał bardzo otwarty umysł i często publicznie wypowiadał się na tematy związane z opryskami chemtrails oraz o planach budowy NWO. Głównie z tego powodu nagła śmierć artysty została przyjęta z pewnymi kontrowersjami.

 

Oficjalnie Prince umarł na skutek powikłań grypowych. Zwolennicy teorii spiskowych sugerują, że jego śmierć to próby uciszenia niewygodnego artysty. Jak dowód potwierdzający tę teorię, wskazuje się na wypowiedzi muzyka na temat wolności osobistych, a także na tak kontrowersyjne tematy jak opryski chemtrails, depopulacja i budowa NWO.

Zwraca się też uwagę na teksty w piosenkach artysty, które ostatnio często dotyczyły kwestii uważanych powszechnie za teorie spiskowe.

"Czy kochasz swój kraj tak jak Boga? Gdyby rząd chciał umieścić w tobie mikrochip czy dalej byś go kochał?" - pytał retorycznie Prince w tekście piosenki "The War" z 1998 roku

Świadczy to o tym, że Prince Rogers Nelson robił naprawdę wiele aby jakoś podnieść poziom pojmowania ludzi odnośnie tego co dzieje się dookoła nich.

Wiedząc o jego uważanych za radykalne poglądach nieco więcej, łatwiej jest pojąć dlaczego nagła śmierć 57 letniego artysty,na grypę, wzbudziła niedowierzanie. Niektórzy sugerowali nawet, że ta grypa mogła być wywołana sztucznie. Oczywiście teraz jest to nie do zweryfikowania, bo Prince nie żyje, a jego ciało zostało skremowane. Niewątpliwie ten niewysoki artysta zapisze się na wieki w historii muzyki popularnej. Bardzo przykre jest to, że Prince nic więcej już nie wyprodukuje. Odchodzi kolejna z wielkich ikon muzyki popularnej. Pozostanie wspaniała muzyka, która jeszcze długo będzie wypełniać nasze serca.

 

 



Strony