Kwiecień 2016

Niemal niewidzialne UFO zarejestrowane nad USA

Jeden z łowców UFO ze Stanów Zjednoczonych,  twierdzi, że uzyskał "wspaniały materiał" pokazujący zakamuflowany niezidentyfikowany pojazd, który patroluje okolice przez chmury. Według entuzjastów ma to być po prostu kolejny dowód istnienia UFO. 

 

Nagranie pokazuje tajemniczy pojazd znajdujący się na niebie nad miastem Frayser w North Memphis, Tennessee. Na pierwszy rzut oka, "pojazd" jest trudny do zauważenia, ponieważ ukrywa się za chmurami, Ale po przestudiowaniu wersji nagrania o zwiększonej ekspozycji, okazało się, że istnieje tam jakiś  dziwny cień.

Według świadków cytowanych przez brytyjski dziennik The Daily Mail, nagranie wykonał jeden z mieszkańców, który usłyszał na zewnątrz niepokojący hałas. Sądził, że uda mu się ustalić jego pochodzenie i dzięki temu udało się uchwycić ten niezwykły obiekt. 

 



1500 letnia mumia nosiła buty „Adidasa”

Czyżby kolejny dowód podróży w czasie? Być może znane marki odzieżowe stanowiły inspirację dla starożytnych Mongołów... W górach Ałtaju w Mongolii na wysokości 3 tys. m n. p. m. archeolodzy odkryli zmumifikowane ciało starożytnego człowieka. Zaskakujące jest zwłaszcza bardzo współcześnie wyglądające obuwie na jego nogach.

 

Trudno w to uwierzyć, ale na nogach zmarłej kobiety (w grobie brak było łuku i stąd takie ustalenia) odkryto buty, do złudzenia przypominające dzisiejsze produkty niemieckiej marki Adidas. W oczy rzucają starannie szyte, białe paski trampek.

 

Użytkownicy Internetu zaczęli żartować, że Mongołowie wymyślili słynną markę obuwniczą ponad 1500 lat temu, produkując jednocześnie wysokiej jakości buty. Pochówek górski znaleziono w miejscu, gdzie w okresie wczesnego średniowiecza nie było nomadów.

 



Czy Annunaki stworzyli rodzaj ludzki do wydobywania minerałów ?

Istnienie starożytnej rasy Annunaki już od wielu lat jest obiektem debat i sporów pomiędzy badaczami. Mimo iż ich obecność była rejestrowana w wielu starożytnych tekstach to historycy „głównego nurtu” konsekwentnie decydują się je ignorować. Czy to że jakaś pozaziemska cywilizacja dotarła kiedyś na naszą planetę jest wystarczającym powodem by negować istnienie źródeł historycznych mających często po kilkaset tysięcy lat ?

 

 

Zgodnie z badaniami prowadzonymi przez Zecharia Sitchina, Annunaki czyli „Bogowie” byli twórcami pierwszych ludzi zwanych Adamu, którzy mieli pełnić rolę niewolników. Pierwsi ludzie mieliby więc być rezultatem działania inteligentnego projektu rasy Annunaki, która manipulowała materiałem genetycznym prehistorycznego człowieka 450 000 lat temu.

Z historycznego punktu widzenia nie da się zaprzeczyć, że istnieje wiele podobieństw między starożytnymi Sumeryjskimi tekstami a dzisiejszymi świętymi księgami takimi jak np. Biblia. Jednak czy można założyć że ich źródło jest takie samo ? Niektóre z afrykańskich ludów wierzą, że pozaziemskie istoty odwiedzały nas już dziesiątki tysięcy lat. Jedna z legend ludu Zulu opowiada o „gościach z gwiazd”, którzy przybywali na Ziemię by wydobywać złoto i inne zasoby naturalne. Ich kopalnie miały być obsługiwane przez „Pierwszych Ludzi”.

 

Opowieści o Annunaki – tych których Anu zesłał z Nieba na Ziemię – są o wiele bardziej tajemnicze niż zdaje się większości osób zainteresowanych tym tematem. Przykładowo podczas prac archeologicznych w biblijnym mieście Nineveh, zespół kierowany przez dr Austena Henry'ego Layarda odkrył ruiny starożytnej asyryjskiej biblioteki Ashurbanipal. Jednym z odkrytych artefaktów był zestaw tabliczek z pismem klinowym zwanych Enűma Eliš lub „Siedem Tablic Stworzenia”. Opowiadają one historię o przyjściu Annunaki z niebios i o ich rządach nad rasą ludzką.

O wiele ważniejsza wydaje się jednak inny teksty znany jako Sumeryjska Lista Królów, która nadaje wyraźne ramy czasowe rządom „Bogów” nad ludźmi.

" Gdy królestwo zstąpiło z nieba, królestwo było w Eridug . W Eridug , Alulim został królem ; rządził 28 800 lat. Alaljar rządził przez 36 000 lat. 2 królowie ; oni rządzili 64 800 lat. "

Najwcześniejsze zapisy w Liście pozwalają określić istnienie co najmniej 8 królów, którzy rządzili Ziemią przez blisko 241 200 lat od powstania rasy ludzkiej aż do „Wielkiej Powodzi, która utopiła cały ląd”. Tuż po skończeniu się Wielkiej Powodzi z nieba zstąpili kolejni królowie aż do momentu, gdy tron objęli pierwsi ludzie.

Co ciekawe pierwsze opowieści o Wielkiej Powodzi pochodzą właśnie z sumeryjskich tekstów. Starożytna księga nazywana Genesis z Eridu opowiada historię człowieka Utnapishtima, któremu Bogowie rozkazali zbudowanie ogromnego statku i zebranie w środku „ziarna życia”. Całość tekstu miała być napisana 2,300 lat p.n.e.

Istnieje wiele dowodów wskazujących na to, że Annunaki rzeczywiście istnieli i wykorzystywali rodzaj ludzki jako swoich niewolników. Przykładowo leżące 150 kilometrów od Port Maputo (południowa Afryka) miasto którego powstanie datuje się na okres kiedy człowiek zdaniem naukowców nie powinien jeszcze zejść z drzewa.

Zdaniem badacza Michaela Tellingera, jednego z pierwszych, którzy zdecydowali się zbadać te ruiny ich istnienie może całkowicie zmienić sposób w jaki postrzegamy ludzką historię. Co więcej Tellinger sugeruje wprost, że całość starożytnego miasta może być jedynie częścią większej konstrukcji składającej się z 10 000 kilometrów kwadratowych a powstałej blisko 160 000- 200 000 lat p.n.e.

Opowiadając o Annunaki nie sposób jednak nie wspomnieć o ich rodzimej planecie znanej przez nas jako Nibiru. Gdy w 1976 roku Zecharia Sitchin opublkował swoją książke pt” Dwunasta Planeta” i zaprezentował swoje tłumaczenia sumeryjskich tekstów opowiadających o Annunaki, świat dowiedział się o wielu interesujących fragmentach stawiajacych to czego dowiadujemu się w szkole pod zupełnie innym kątem.

 

Nibiru miałoby być mityczną planetą, która jest ulokowana za Plutonem i okrąża nasze słońce po znacznie wydłużonej orbicie. Zgodnie z tłumaczeniami Sitchina rodzinna planeta Annunaki była w jakiś sposób zagrożona a jedynym sposobem na jej uratowanie było … złoto. Sitchin zakładał, że Nibiru krąży wokół Słońca po eliptycznej orbicie trwającej 3600 lat. Złoto miało rzekomo pomóc w utrzymaniu istnienia atmosfery Nibiru.

 

Z racji swoich właściwości, złoto potrafi odbijać promieniowanie podczerwone, a dzięki swojej ciągliwości stanowi świetną barierę przed ciepłem. Co więcej, złoto to jedyny metal który w zasadzie nie ulega żadnym czynnikom atmosferycznym, a mimo to jest stosunkowo łatwy w obróbce. Warto zauważyć, że starożytne monumenty tworzone przez te dawne cywilizacje miały być oryginalnie obudowane złotem i kto wie, może to właśnie dlatego Egipskie piramidy przetrwały próbę czasu. Może dla Annunaki złoto nie było wcale materiałem zdobniczym tak jak dla nas, ale pełniło rolę zabezpieczenia budowli przed korozją.

 

Niestety ale liczne braki w ciągłości historycznej naszego gatunku powodują, że traktujemy zamierzchłą przeszłość, jako coś, co odeszło w niebyt i nie wpływa na nasz los. Może być jednak zupełnie inaczej a człowiek pozbawiony dziejów swego rodu pozostaje w niewiedzy i ignorancji ,która mimo iż pozwala żyć w spokoju to nie daje nam szansy na poznanie prawdy o tym jakie były początki rodzaju ludzkiego.



Zwoje z Qumran - zagubiona prawda

qumran

…Czy zachowały się listy pisane ręką samego Jezusa z Nazaretu?… Książka ‘‘Święty Graal, święta krew’’ była jedną z tych, o których nie zapomina historia, była jedną z najgłośniejszych i najbardziej kontrowersyjnych pozycji końca XX wieku. To dzieło, po prostu rozpętało prawdziwą burzę na świecie i w samym Watykanie. Teorie i hipotezy, które zostały przedstawione i opisane w tej książce stały się źródłem inspiracji dla wielu twórców i pisarzy.

 

Najbardziej znani to, DanBrown i jego dzieło ‘‘Kod Leonarda da Vinci’’ na podstawie, której powstał film o tym samym tytule w reżyserii Rona Howarda, film okrzyknięty mianem najlepszego thrillera wszechczasów. To zainteresowanie filmem i książką jednoznacznie dowodzi, że w dzisiejszych czasach ludzie i świat domagają się wyjaśnienia licznych spornych kwestii związanych z Jezusem, judaizmem, chrześcijaństwem oraz oczywiście z wydarzeniami, które miały miejsce 2000 lat temu. Przez ostatnie dziesięciolecia warstwa niedomówień i różnego rodzaju teorii, czasem bardzo skrajnych, urosła już do takich rozmiarów, że nawet sam Watykan woli milczeć niż podjąć próbę konfrontacji z owymi teoriami i hipotezami. Stanowisko Watykanu jest poniekąd destrukcyjne, jest samobójstwem, ponieważ milczenie do niczego nie prowadzi, mało tego, milczenie jest oznaką słabości.

 

Nie mniej jednak na koniec wstępu, powstaje dość smutne pytanie, czy Watykan może bronić Jezusa skoro sam w sobie jest podzielony przez różne frakcje dążące do władzy? Czy ostatnie wydarzenia w centrum, których była abdykacja Ratzingera, konklawe przeprowadzone w błędny sposób, pioruny uderzające o kopułę Bazyliki, i wreszcie czy obecny papież rzeczywiście jest papieżem czy tylko jak twierdzi znany włoski pisarz Antonio Soccibiskupem odzianym w biel? Bardzo dużo fundamentalnych pytań, na które kościół nie chce odpowiedzieć. Kapłani nabrali wody w usta i milczą, smutne, bardzo smutne.

 

Michael Baigent historyk i pisarz, często utrzymuje w swoich książkach czy też artykułach, że miał w ręku dwa listy wykopane pod kamienicą w Jerozolimie. Mają one pochodzić z I wieku naszej ery. Zostały spisane po aramejsku i adresowane są do ówczesnego Sanhedrynu, czyli nie jako sądu żydowskiego. Treść listów to obrona przed zarzutami o świętokradztwo i przypisywanie sobie boskich atrybutów, czy boskiego pochodzenia. Baigent twierdzi, że zostały one spisane ręką samego Jezusa z Nazaretu, ponieważ jak utrzymuje, Jezus przeżył ukrzyżowanie. Na potwierdzenie swojej hipotezy autor często przytacza opinie innych historyków i naukowców. Ostatecznie ciężko jest mu odmówić dobrych chęci w dążeniu do poznania prawdy. Jest to tylko jedna z hipotez, do której nie odnosi się w żaden sposób Watykan, przynajmniej nie oficjalnie. Czy zatem milczenie jest przyznaniem racji? A może po prostu chodzi o cos więcej, chodzi o inną jeszcze bardziej szokującą informację? Oczywiście nie możemy tego wykluczyć zwłaszcza, że Watykan może być również nazwany twierdzą informacyjną. Lata jednak mijają, a to, co ukryte często wychodzi na jaw w najmniej oczekiwanym momencie.

 

Rok 1944. Beduiński pasterz i wieśniak Mohamed ed-Dib wędruje po okolicy północnego krańca Morza Martwego, jak często mu się zdarzało, poszukiwał zagubionej kozy. Fakt, że w tej okolicy panowała duża bieda sprawiał, iż można dosłownie napisać, że koza była na wagę złota. Po kilkunastu minutach poszukiwań natrafia na jaskinię, nigdy jej wcześniej nie widział, przynajmniej nie zwracał na nią wagi. Uznał, że koza może być w środku, ponieważ jaskinie to naturalne miejsce schronienia. Mohamedpochylił się, wziął do ręki kamień i rzucił nim do wnętrza ciemnej jamy. Niestety nie usłyszał beczenia kozy, usłyszał trzask pękającego naczynia. Zdziwiony wszedł powoli do wnętrza jaskini i zamiast kozy dostrzegł gliniane naczynia, jedno z nich było pęknięte, za sprawą owego kamienia. Szybko dostrzegł pierwszy zwój, wystający z uszkodzonego miejsca. Był to jednak pierwszy element układanki, układanki od teraz nazywanej Zwojami z nad Morza Martwego lub Zwojami z Qumran.

 

Zwoje wywołały burzę, było to odkrycie, które zainteresowało różne kręgi, nawet CIA chciało pozyskać owe znalezisko. Badania nad zwojami z nad Morza Martwego trwają po dzień dzisiejszy, część z nich została zatajona, cześć sprzedana na czarnym rynku, część ujawniona. Jedno jednak jest pewne, części prawdy to za mało, gdzieś tam, być może w archiwach Watykanu lub prywatnych kolekcjach milionerów leżą zakurzone elementy zwojów z nad Morza Martwego a w raz z nimi leży prawda. W kolejnych częściach przyjrzymy się bliżej owemu znalezisku i temu, jakie ono wywołało konsekwencje w świecie i samym Watykanie.

 

 

Więcej na ten temat możecie przeczytać na www.tajemnice-swiata.pl

Tajemnice Świata

 

 



W Legnicy miał mieć miejsce cud eucharystyczny

Zgodnie z oficjalnym komunikatem biskupa Legnicy Zbigniewa Kiernikowskiego 25 grudnia 2013 roku w parafii św. Jacka miało mieć miejsce „Wydarzenie Eucharystyczne o znamionach cudu eucharystycznego”. Podobno na hostii, która upadła na posadzkę i została później podniesiona i złożona do naczynia z wodą (zgodnie z obowiązującym zwyczajem) po pewnym czasie pojawiły się czerwone odbarwienia przypominające krew.

 

Zdecydowano nie informować o tym wiernych, a ówczesny biskup Legnicy Stefan Cichy powołał specjalną komisję, której celem miała być weryfikacja tego zdarzenia. W lutym 2014 roku wyodrębniono fragment czerwonej substancji z hostii i poddano go analizie w kilku niezależnych laboratoriach. Wyniki badań okazały się jednak znacznie wykraczać poza wyobrażenia biskupa.

Zgodnie z tym co napisano w komunikacie:

Ostatecznie w orzeczeniu Zakładu Medycyny Sądowej czytamy: „W obrazie histopatologicznym stwierdzono fragmenty tkankowe zawierające pofragmentowane części mięśnia poprzecznie prążkowanego. (…) Całość obrazu (…) jest najbardziej podobna do mięśnia sercowego” (…) ze zmianami, które „często towarzyszą agonii”. Badania genetyczne wskazują na ludzkie pochodzenie tkanki.

Wydarzenie zostało już zgłoszone do Watykanu i przedstawione Kongregacji Nauki Wiary. Odpowiedzialnemu za odkrycie tajemniczej hostii księdzu proboszczowi Andrzejowi Ziombrze biskup Legnicy polecił stworzenie odpowiednich warunków do zaprezentowania relikwii oraz stworzenie księgi gdzie zapisywano by wszelkie ewentualne cuda jakie mogłyby nastąpić za pośrednictwem hostii.

Całą treść komunikatu możecie przeczytać TUTAJ



Ogromne UFO widziane podczas transmisji z ISS

Wszystkie przekazy na żywo transmitowane na Ziemię z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej są oczywiście pod stałą obserwacją rozmaitych zapaleńców poszukujących w nich interesujących sekwencji. Od czasu do czasu udaje się zaobserwować dziwne obiekty poruszające się w okolicy ISS oraz w zasięgu jej kamer. Tym razem jest to bardzo intrygujący obiekt prawdopodobnie o sporych rozmiarach.

 

Zdarzenie miało miejsce 5 kwietnia 2016 roku i widziało to jednocześnie kilku internautów obserwujących przekazy z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Obserwacja ta była bardzo szeroko komentowana w kręgach ufologicznych. Niektórzy nazywali ten obiekt "statkiem obcych" zbliżającym się do ISS.

Liczne obserwacje wokół stacji to rzeczywiście UFO, ale w większości są to po prostu niezidentyfikowane śmieci kosmiczne. Nie zapominajmy, że stacja kosmiczna pozostaje na relatywnie niskiej orbicie kilkuset kilometrów, gdzie często kumulują się deorbitujące szczątki wystrzeliwanych w przeszłości rakiet i satelitów.

Jednak w tym konkretnym przypadku ilość osób twierdzących, że to nie są zwykłe kosmiczne śmieci jest zadziwiająco duża. Zwraca się uwagę na kolorystykę obiektu i sposób w jaki odbija się od niego światło. Nie wygląda też na to, aby obiekt miał niepewną orbitę i koziołkował w przestrzeni w chaotyczny sposób. Skojarzenie do wahadłowca wydaje się w tym wypadku uzasadnione.

Skończyło się tym, że jeden z łowców UFO zaskoczony tym co zobaczył zgłosił ten incydent jako oficjalny przypadek obserwacji UFO do organizacji MUFON zajmującej się katalogowaniem i wyjaśnianiem takich spraw. Ostatecznie obserwacja została zarejestrowana pod numerem 75648.

 

 

 

 



Czym jest tajemnicza święta Góra Uluru w Australii

Góra Uluru znajduje się w środkowej części Australii i jest największym monolitem na naszej planecie. Dodatkowo Aborygeni uznają to miejsce za święte i nietykalne. Z kolei dla samych turystów góra Uluru jest miejscem docelowym licznych wycieczek, to miejsce po prostu zapiera dech w piersiach. Zatem czy warto się tam kiedyś wybrać i na własne oczy zobaczyć to majestatyczne miejsce? Odpowiedz wcale nie jest taka jednoznaczna mimo, że góra Uluru to coś niepowtarzalnego, coś wręcz nie z naszej planety. W okolicy tego tajemniczego monolitu często dochodzi do zagadkowych zdarzeń, część z nich kończy się dramatycznie.

 

Wyliczanie można rozpocząć od częstych wypadków, do których dochodzi w strefie otaczającej świętą górę. Zwiedzający bardzo często tracą przytomność, części z nich zdarza się to po raz pierwszy w życiu. Z kolei inne osoby dostają zawału serca, wylewu bądź udaru, chociaż dotąd cieszyły się doskonałym stanem zdrowia. Zdarzają się także przypadki, w których turysta skręca sobie kark, łamie nogę czy rękę. Czy to przypadek? Zapewne część z owych wydarzeń jest losowa, ponieważ w tego typu miejscach nie trudno o jakieś drobne urazy, nie mniej jednak takie natężenie owych negatywnych zjawisk daje do myślenia.

 

Co ciekawe wielu turystów i zwiedzających zabiera na pamiątkę jakiś kamyk czy kawałek czegoś z góry Uluru, po upływie kilku miesięcy owe kawałki powracają do dyrekcji parku w małych paczuszkach, mimo iż nikt o nie się nie upominał. Dlaczego więc turyści sami zwracają owe pamiątkowe fragmenty skał? Czyżby nie przynosiły one szczęścia a zupełnie coś innego? Tutaj nie musimy pozostawać w sferze domysłów, ponieważ część paczek zawiera listy informujące o nieszczęściach, jakie zaczęły nawiedzać osoby, które postanowiły zabrać ze sobą cześć tej świętej góry.

 

Nasza planeta skrywa w sobie wiele niewyjaśnionych tajemnic, do jednych z nich możemy zaliczyć świętą górę Aborygenów. Miejsce wyjątkowe a mimo to wzbudzające jakąś formę szacunku i strachu. Nie pierwszy już raz możemy spotkać się z miejscem, które łączy w sobie pierwiastki piękna i czegoś nieodgadnionego być może nawet niebezpiecznego. Właśnie ta wyjątkowość i tajemnica są tak magnetyzujące i przyciągające. Aborygeni często mawiają, że ich góra jest górą śmierci. Szczególnie dla tych, którzy w sposób niegodny odwiedzają to miejsce.

 

Na własnej skórze mógł się o prawdziwości tych słów przekonać Greg Leeding 54 letni ojciec, mąż i głowa rodziny. W trakcie wspinaczki na Uluru doznał rozległego ataku serca, atak był na tyle silny, że ratownicy nie byli w stanie nic zrobić. Mężczyzna zmarł. Po jakimś czasie, syn tragicznie zmarłego turysty relacjonuje całe zdarzenie w ten sposób. „Ojciec czuł się źle przed podejściem, był niespokojny i pełen obaw, zupełnie bez powodu. Wszyscy jesteśmy w szoku, nie wiemy jeszcze, co tak naprawdę się stało.”

Do wypadków nie dochodzi tylko i wyłącznie na samym miejscu, przykład dwóch brytyjskich turystów pokazuje, że przekleństwo czy klątwa góry Uluru nie zna granic. Ci dwaj młodzi ludzie po powrocie z wycieczki, której celem była święta góra aborygenów, nagle giną pod kołami śmieciarki w samym centrum Nowego Yorku. Przypadek czy może realne oddziaływanie czegoś lub kogoś? Dodatkowo należy także zwrócić uwagę na owe paczki zwrotne zawierające ‘‘kamienie pamiątki’’ zabrane z tego miejsca i dołączone do tych paczek listy.

O to jeden z opublikowanych listów, którego fragment wydaje się dość tajemniczy. „Jest we mnie dość mocno zakorzeniona niepewność, co do duchowości i kultury aborygenów, a gdy nie wiesz czegoś dobrze, lepiej jest zachować dużą dozę ostrożności, więc zwrócenie kamienia będzie pewną formą zabezpieczenia dla mnie” Zabezpieczenia? Przed czym? Przed oddziaływaniem martwego kamienia?

 

Góra Uluru to miejsce święte, niepowtarzalne, niebezpieczne, dla każdego będzie ono uosobieniem czegoś innego. Takie rejony świata przyciągają po mimo swojej często negatywnej opinii. Świadczą o tym dziesiątki tysięcy turystów, którzy co roku odwiedzają Uluru. Część z nich nawet nie ma pojęcia o istnieniu doniesień czy też legend ostrzegających przed tą świętą górą z kolei inna część odwiedzających zna doskonale ryzyko, jednak gra jest warta swojej ceny. Kto wie, może wystarczy tylko i wyłącznie podejść do tego miejsca z szacunkiem, a żadna klątwa czy też negatywne zdarzenia nas nie spotkają i wizyta w tym świętym miejscu będzie dla nas przeżyciem które zapamiętamy na całe życie.

 

Artykuł pochodzi z portalu www.tajemnice-swiata.pl

Tajemnice Świata

 

 



Niezidentyfikowany obiekt widziany w koronie słonecznej

Postęp w zakresie amatorskiej astronomii jest tak znaczny, że obecnie prawie każdy może sobie pozwolić na kupno teleskopu solarnego lub po prostu odpowiedniego filtra do konwencjonalnego teleskopu, który może pozwolić na przyzwoitej jakości obserwacje naszej dziennej gwiazdy dokonywane bez ryzyka utraty wzroku. Właśnie podczas jednej z takich sesji jeden z astronomów amatorów zauważył niezwykłą ogromną anomalię widoczną w koronie słonecznej.

 

Internauta posługujący się pseudonimem MrMBB333 opublikował kilka dni temu intrygujący materiał wykonany 8 kwietnia bieżącego roku. Jak twierdzi, za pomocą swojego teleskopu Celestron Nexstar typu SE w układzie Maksutowa, wyposażonego w filtr słoneczny własnej roboty, udało mu się uchwycić coś co wygląda na ogromny obiekt znajdujący się w pobliżu Słońca.

 

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że to, co MrMBB333 uważa za sferyczną anomalię w koronie gwiazdy, może być też po prostu jakimś rodzajem zanieczyszczenia. Tyle tylko, że mężczyzna odpiera taki oczywisty zarzut twierdząc, że obserwował niezwykłą anomalię aż do momentu gdy Słońce zaszło za dom jego sąsiada.

Każdy może sobie sam wyrobić zdanie co widzi na tym nagraniu, ale warto zaznaczyć, że w przeszłości również satelity obserwacyjne NASA rejestrowały anomalie wyglądające jak wielkie bąble rozpychające koronę słoneczną. W niektórych przypadkach widziano nawet wiry z plazmy, które mogą sugerować, że dochodziło do jakiegoś rodzaju "tankowania". Wedle tej teorii wielkie sferyczne anomalie to po prostu pola siłowe potężnych pojazdów, które wykorzystują jakoś naszą gwiazdę na przykład jako źródło zasilania dla napędu.

 

 

 



Odkryto dokładną lokalizację przejścia Hannibala przez Alpy

Międzynarodowy zespół naukowców po raz pierwszy przedstawił przekonujące dowody, wskazujące, gdzie kartagiński wódz Hannibal przekroczył Alpy podczas przejścia do Italii. Wyniki badań opublikowano w czasopiśmie Archaeometry, a krótką wzmiankę umieszczono także w The Conversation.

 

 

Naukowcy i politycy (łącznie z Napoleonem) od wielu lat starali się ustalić dokładne miejsce przejścia. W najbardziej popularnej wersji wskazywano Col de Clapier pomiędzy Sabaudią i Piemontem. Tą hipotezę zasugerował rzymski historyk Liwiusz, który żył jednak 200 lat po wojnie z Kartaginą.

 

Autorzy najnowszych badań są jednak przekonani, że przejście nastąpiło przez Col de la Traversette, znajdujące się w południowo-wschodniej części Grenoble i południowo-zachodniej części Turynu. Na korzyść tej teorii wskazywać mają rozległe ślady końskich odchodów w pobliżu miejsca marszu. Analizy radiowęglowe dały dokładne datowania tego nawozu - około 200 lat p. n. e. Ponadto w starych ekskrementach stwierdzono wiele bakterii klasy Clostridia. Obok miejsca wypoczynku armii był mały staw, gdzie prawdopodobnie pojono konie Hannibala.

 

Nawóz został znaleziony przez przypadek w czasie ekspedycji geologicznej. Dzięki odkryciu obraz wydarzeń rysuje się na nowo. Cechy przełęczy zbiegają się ze szczegółami podanymi w opisie kampanii Hannibala.

 

Ponadto, naukowcy próbowali wyjaśnić, dlaczego Hannibal wybrał wejście do Italii przez Col de la Traversett, a nie łatwiejszą drogę przez Alpy. Prawdopodobnie dowódca nie miał żadnego wyboru. Na jego żołnierzy czyhały miejscowe plemiona Galów, przygotowujące zasadzki na armię Hannibala.

 

Obecnie odchody są badane przez mikrobiologów, którzy szukają m. in. jaj tasiemców. Jeśli jaja pasożytów pokażą się, to przy pomocy DNA ustalone zostanie, czy pochodzą od słoni, czy koni i tym samym przejście Hannibala przez Alpy w tym konkretnie miejscu będzie można uznać za udowodnione.

 

Kartagiński wódz Hannibal jest znany ze swoich zwycięstw nad Rzymem podczas drugiej wojny punickiej (218-201 r. p. n. e.). Jednym z jego wyczynów jest przejście z Hiszpanii do Italii przez Alpy z 30 tys. żołnierzy, 15 tys. koni i 37 słoniami. Potem przez co najmniej dziesięć lat wojska kartagińskie gromiły armie Republiki.
 



Programowanie materii, a biblijne znamię

Tajemnice starożytności są bardzo dobrze strzeżone, nie tylko przez byty anielskie i Stwórcę, ale i przez naniesioną w czasie globalnego kataklizmu glebę. Z tego co mówią geolodzy kreacjoniści, wynika że, w niektórych miejscach po potopowa pokrywa ma od 5 do 7 kilometrów grubości. Stąd też istnieją małe szanse na odkopanie jakiejś „cudownej” technologii viman lub samych viman. Istnieją za to  znaleziska OOPArt (z jęz. ang. Out Of Place Artifacts), przeczące nauce ewolucjonistów o tym jakoby w dalekiej przeszłości żyły tylko prymitywne hominidy, powstałe z mitycznej prazupy. Zresztą jak łatwo się przekonać na szczytach władzy globalistów nie ma materialistów. Włodarze oraz finansowi magnaci tak naprawdę wierzą w istoty niematerialne, zwłaszcza jedną, która jak państwo zapewne wiedzą nieść ma ludzkości (zwodnicze) światło.

 

Z coraz bardziej licznych książek jak i opracowań dostępnych w sieci, wynika, że tzw. elita jest w kontakcie z bytami niematerialnymi (braćmi ludzkości) – ufonautami (Patrz film "Niewidoczne istoty sterujące światem"). Od czasów biblijnego Noego historia pod tym względem nie tylko się powtarza, ale jest starannie przed nami ukrywana. Dzięki niezależnym badaczom, zwłaszcza chrześcijańskim, opierającym się o Biblię oraz Ducha Świętego możemy zastanowić się nad przyszłością ludzkiej cywilizacji, starać się w ramach naszych skromnych możliwości ją przemyśleć. Bytowość stworzonych Ziemian jest z pewnością tak niezwykła jak stworzonych istot niematerialnych, mowa jest też o świecie dla nas niewidzialnym. Ktoś zza kurtyny tym wszystkim steruje i Ktoś to wszystko nadzoruje. Dzięki Biblii wiemy, że istnieją wspomniane wyżej istoty duchowe Elohim/aniołowie/Synowie Boga (porównaj z tekstem pt.: "Widziałam bogi wychodzace z Ziemi"). Na podstawie badań starożytności jesteśmy przekonani, że kosmiczna sytuacja opisana w Piśmie Świętym tak właśnie się przedstawia. Nie jest to zwykła Książka, ale przekaz od Istoty Nadprzyrodzonej – Duchowej „Bóg jest duchem: potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie" – Ew. Jana 4:24

 

 

 

Pogląd o tym że Wszechmogący Byt stworzył i zaplanował wszystko co istnieje, a także przewidział to co ma się wydarzyć jest dla wielu zbyt ekstremalnym. Podobnie jest w przypadku mało poznanych zdarzeń sprzed globalnej katastrofy, są one nie tylko wysoce zagadkowe, ale w wersji biblijnej dla wielu nie do przyjęcia. Równie, a może jeszcze bardziej nieznana jest przyszłość, tą najdalszą zna tylko Stwórca. Poprzez swoich starożytnych proroków przekazał nam w dużym zarysie co ma się wydarzyć. Święci Hebrajczycy którzy widzieli przyszłe zdarzenia, opisali je słownictwem pochodzącym z ich epoki, stąd też wielu znawców tematu odkodowania Pisma Świętego dwoi się troi nad zrozumieniem natchnionej informacji.

 

O niektórych jej momentach sądzi się, że za pomocą specyficznych znaków, figur oraz symboli przekazuje nam wiedzę o sytuacja przyszłej ludzkości. Z postępu technologii jaki obserwujemy może wynikać, że będzie to świat w dużej mierze trans humanistyczny. W XXI wieku członkowie ruchu New Age, w większości zwolennicy techno "rozwoju", chcą widzieć wszystko w różowych kolorach, jednak rzeczywistość Nowego Porządku tworzona przez technokratyczne elity jest coraz bardziej mroczna. Jeżeli ludzkość nie zmieni kierunku, a wiele wskazuje, że pozostaniemy na tym kursie, to przyszły świat może wyglądać jak z filmu sci-fi, aczkolwiek z dodatkiem słowa 'horror'.

To co chcielibyśmy tu zaprezentować, to nie jakieś definitywne tłumaczenie Biblijnego proroctwa, czy samych słów Pisma świętego, ale jedna z (przyszłych) ewentualności, jej niedokładny i nieprecyzyjny opis, opcja wydarzeń. Zdania takie nazywa się ‘komentarzem biblijnym’. Na podstawie dostępnych biblijnych materiałów jak i wyłaniającej się technokratycznej rzeczywistości, z mocą propagowanej jako jedyna nadzieja na rozwiązanie ludzkich problemów, można przedstawić państwu (realną) wizję, pojawią się w niej wynalazki zdolne zmieniać ludzką naturę. Powtórzmy rozpowszechnione zdanie, że pewnym momencie przyszłości eksperymenty z technologią (od) UFO mogą okazać się przerażające: "I w owe dni ludzie szukać będą śmierci, ale jej nie znajdą, i będą chcieli umrzeć, ale śmierć od nich ucieknie" - Apokalipsa 9:6. Temat jest niezmiernie głęboki, tak jak sama Biblia ! Podkreślmy, że tajemnica człowieczeństwa jest w wielu miejscach Pisma Świętego elementem wielkiej wagi. Ważne by zastanowić się również nad tym jak moglibyśmy opisać, przyszłe wynalazki, jakich słów użyć dla rzeczy jeszcze nie poznanych, przecież z podobnym problemem zmagał się biblijny Daniel, żyjący na przełomie VII i VI wieku p.n.e.?!

Zacznijmy od planu wspomnianych technokratów (zwanym czasami planem NWO). Marzeniem (piekielnym) ludzi owładniętych ideą zastąpienia całego stworzenia technologią jest kulminacja i kumulacja wszelkiej myśli technicznej jako tzw. ‘Technologiczna Osobliwość – z jęz. ang. Singularity. Jest to moment całkowitego opanowania ludzkiego ciała, umysłu i natury przez byt „elektroniczny” – sztuczną inteligencję, co można określić mianem 'zhakowania' ludzkiego organizmu. (Patrz tekst pt.: "Porwane czy asymilowane"). W najskrytszym zamyśle ma to być jakiegoś rodzaju ‘urządzenie” posiadające w sobie również element duchowy, ewentualnie sterowanej przez byt anielski. Podejrzewa się, że ma to być duch nefilim(ów) – demona, lub cokolwiek co ma związek z istotą, o ktorej wspomina Jezus: "Wtedy rzekł do nich: «Widziałem szatana, spadającego z nieba jak błyskawica." Ew.Łukasza 10:18

 

Planuje się różnorakie możliwości opanowania (zhakowania) ludzkiego istnienia i jego zmiany na INNĄ („to coś – tego czegoś” co zbliżało się do ofiary porwania przez UFO – sytuacji opisanej w artykule pt.: „Technologiczna osobliwość na wyciągnięcie ręki”), połączenie bio-elektroniczne z ludzkim umysłem, wire lub wireless, zmianę DNA przez wprowadzenie wirusowych mutacji, grzebanie przy/z in vitro, inteligentną programowalną materię (Film Gonz'o Shimury)  itp., itd. W ocenie technokratów wszystko to ma być oczywiście „polepszeniem” ludzkiej kondycji, co dumnie nazywali kolejnym etapem ewolucji. Kluczem w zrozumieniu tej sytuacji jest słowo wiara. Jeżeli naprawdę wierzymy w istnienie Stwórcy, który stanowczo egzekwuje Jego moralne prawa i nakazy to owczy pęd technologów widzieć będziemy z innej perspektywy,  a wizje które przed nami roztaczają inżynierowie NWO staną się bardziej zrozumiałe. Nie tylko transhumanizm daje do myślenia, istnieje przecież zakazana archeologia, w której napotykamy na szokujace konstrukcje szkieletów 'nefilim', w przebadanych kościach "zainstalowano" bliżej nierozpoznane włókna, nadające im wielką wytrzymałość. Mowa tu o odkryciu Lloyda Pie, tzw. "Gwiezdnym Dziecku". Badana przez tego odkrywcę czaszka posiadała cechy, mogące świadczyć o zaawansowanej inżynierii genetycznej. (Poniżej zdjęcia mikroskopowe kości "Gwiezdnego dziecka")

W dokumentalnej produkcji Gonz'a Shimury z dnia 05/04/2016 pt.: „The black goo theory” informowani jesteśmy o pomysłach z najwyższej technologicznej (technokratycznej) półki. Mowa jest o produkcji-stworzeniu inteligentnej programowalnej materii, lub przeprogramowaniu już istniejącej, z języka komputerowego - jej zhakowaniu, co w konsekwencji ma poskutkować tym, że nie będzie ona więcej posłuszna Stwórcy, ale samej sobie lub „duchowi” w niej przebywającemu (proszę sobie przypomnieć relację L.A. Marzulliego w filmie „Technologia Starożytnego Babilonu” o zarejestrowanym zmiennokształtnym UFO). To nie wszystko, bo taki inteligentny byt "maziowy-brejowaty" (z jęz. ang. 'goo') mógłby dokonywać zmian w innym od niej tworzywie (białkowym), lub  ewentualnie można by go wszczepić w człowieka, tak by ten stał się za jej przyczyną odmienny (ta ich ciągła chorobliwa pogoń za innością - genderyzm, homoseksualizm, LGBT...), podległą komputerowi centralnemu (biblijnej bestii). Oczywiście efektem tego typu inżynierii mogą być zmiany wyglądu ludzi, lub ich części ciała. W ideologii trans humanistycznej przedstawia się więc ludzkie organizmy oszpecone za pomocą "nowoczesnych" urządzeń jako "modne" i idące z postępem ! (Borgowie z filmu Star Trek).

 

Dochodzimy w tym punkcie do sedna artykułu, a mianowicie do słów przepowiedni, która mówi, że w czasach wielkiego ucisku (apogeum NWO) pojawić się ma coś obrzydliwego (w formie humanoidalnej lub na niej/na "tym czymś" -  ciele ?). Zacznijmy od słów proroka Daniela 9:27 - "Utrwali on przymierze dla wielu przez jeden tydzień. A około połowy tygodnia ustanie ofiara krwawa i ofiara z pokarmów. Na skrzydle zaś świątyni będzie ohyda ziejąca pustką i przetrwa aż do końca, do czasu ustalonego na spustoszenie" Kolejnym wersetem jest ten z Ewangelii Mateusza 24:15 oraz Marka 13:14

 

Gdy więc zobaczycie ohydę spustoszenia, zapowiedzianą przez proroka Daniela, stojącą w miejscu świętym — kto czyta, niech rozumie -  wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry!  Kto będzie na dachu, niech nie schodzi, by zabrać rzeczy z domu. A kto będzie na polu, niech nie wraca, żeby wziąć swój płaszcz. Biada zaś brzemiennym i karmiącym w owe dni!  A módlcie się, żeby ucieczka wasza nie wypadła w zimie albo w szabat. Będzie bowiem wówczas wielki ucisk, jakiego nie było od początku świata aż dotąd i nigdy nie będzie. Gdyby ów czas nie został skrócony, nikt by nie ocalał. Lecz z powodu wybranych ów czas zostanie skrócony.” - Ew. Mateusza 24:15

Marka 13;14 -  „A gdy ujrzycie ohydę spustoszenia, zalegającą tam, gdzie być nie powinna - kto czyta, niech rozumie - wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry.  Kto będzie na dachu, niech nie schodzi i nie wchodzi do domu, żeby coś zabrać. A kto będzie na polu, niech nie wraca, żeby  wziąć swój płaszcz. Biada zaś brzemiennym i karmiącym w owe dni.  A módlcie się, żeby to nie przypadło w zimie.  Albowiem dni owe będą czasem ucisku, jakiego nie było od początku stworzenia Bożego aż dotąd i nigdy nie będzie. I gdyby Pan nie skrócił owych dni, nikt by nie ocalał. Ale skróci te dni z powodu wybranych, których sobie obrał."

Mamy więc tu „ohydę ziejącą pustką", następnie „ohydę spustoszenia, zapowiedzianą przez proroka Daniela, stojącą w miejscu świętym” oraz „ohydę spustoszenia, zalegającą tam, gdzie być nie powinna”. Z urywków tych może wynikać, że mowa jest tam o świątyni, o fizycznej budowli sakralnej. Tak może być w rzeczywistości, ale pamiętajmy, że Biblia pełna jest przenośni, alegorii, tajemniczych zwrotów, duchowych przesłań oraz zawiera w sobie specjalny (znaczeniowy) kod. "I ujrzałem na prawej ręce Zasiadającego na tronie księgę zapisaną wewnątrz i na odwrocie zapieczętowaną na siedem pieczęci" Apokalipsa 5:1

 

Jak zaznaczyłem na początku artykuł, ten ma być tylko rodzajem komentarza do słów świętych Bożych, o niczym nie przesądza, jest tylko jedną z możliwości w rozpatrywaniu zagadki. Abyśmy jednak nie pojmowali Ewangelii jak faryzeusze przytoczmy tu słowa samego Jezusa: „Jezus dał im taką odpowiedź: «Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo». Powiedzieli do Niego Żydzi: «Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?» On zaś mówił o świątyni swego ciała” Ew. św. Jana 2:19, w tym kontekście ważnym jest także ten cytat: „Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie?” 1 List do Koryntian 6:19

 

Musimy być świadomi, że istnieje coraz większa grupa ludzi silnie owładniętych ideą transhumanistyczną, dodatkowo obserwuje się w społeczeństwie post chrześcijańskim (NWO) coraz więcej jednostek niestabilnych umysłowo, chcących uciec od koszmaru rzeczywistości, z premedytacją przeprogramowanych, w wyniku tego pragnących stać się kimś innym (UFOnautyczna ideologia Gender !), w przypadkach skrajnych widać to najlepiej na przykładzie ekstremalnego (demonicznego) piercingu ! (Demoniczny Piercing z to z jęz. ang. tatuaże połączone z przekłuwaniem/nakłuwaniem ludzkiego ciała przedmiotami metalowymi, np. ćwiekami, mające upodabniać ludzi do demonów, wykonuje się dodatkowo wszczepy podskórne przedmiotów, tzw. kształtek). Osoby które doszły już do tego stadium można śmiało zaliczyć to rodzaju tych, które w przyszłości pierwsze się podłączą do centralnego mega komputera (bestii), lub zainstalują w sobie/na sobie ‘ohydę spustoszenia’, która zmieni ich (DNA), bądz ich osoby w twory borgo podobne, w borgów.

 

Artykuł jest w pewnym sensie dodatkiem do wideo Gonz'a Shimury, który w swoim dokumentalnym filmie wspomina, iż greckie słownictwo użyte w cytowanych urywkach Biblii wskazuje, dodatkowo, że może chodzić tam o fizyczny zapach zgnilizny ! Nie będzie przesadą jeśli założymy, że coś mogło by być podłączone do ludzkiego ciała i utrzymywane za pomocą środków farmakologicznych, miejscowej mutacji (cytowany wcześniej fragment Apokalipsy 9:6), bądz techniki jeszcze nie odkrytej, wydając w ten sposób bardzo nieprzyjemny zapach. Z całą siłą zaznaczam, że tłumaczenie i rozumienie tych urywków możliwe jest także na sposób bardziej duchowy, nie związany z transhumanizmem i materią tego wymiaru.

 

Tekst Pisma Świętego przedstawia sobą nie lada tajemnicę, w większości przypadków dotyczy spraw ducha/duchowych. Jest przekazem dotyczącym spraw niematerialnych i większej mierze powinniśmy raczej go odbierać. W związku z tym moglibyśmy się zastanowić przez chwilę, czy od tysięcy lat na Ziemi nie odbywa się proceder duchowego hakowani ludzi ? Przypomnijmy sobie, że jeden z apostołów, a mianowicie Judasz, został poddany temu procesowi: "A po spożyciu kawałka [chleba] wszedł w niego szatan" - Ew. Jana 13:27 W tym trudnym temacie, odczytywania treści duchowo kodowanych, zaprezentujmy bardzo ważną wypowiedz jednego z Ojców Kościoła, żyjącego w II wieku n.e.

"Sądzę, że nie bez słuszności stwierdziliśmy to zastanawiając się nad Ewangelią i odróżniając w swym myśleniu ewangelię zmysłową od rozumowej czy duchowej. Tymczasem teraz należy przełożyć ewangelię zmysłową na duchową. Czymże bowiem byłaby interpretacja ewangelii zmysłowej, gdybyśmy jej nie przetłumaczyli na ewangelię duchową ? Niczym, albo też czymś mało znaczącym, i pierwszy lepszy człowiek byłby przekonany, iż na podstawie samych słów potrafi pojąć jej znaczenie. Tymczasem natrafiamy na wielką trudność, gdy próbu­jemy zgłębić myśl Ewangelii i szukać w niej prawdy wolnej od figur."

Przyszła sytuacja rozumiana na sposób transhumanistyczny, pokrótce tu opisana, wcale nie musi się ziścić, jest tylko wnioskiem z analizy zjawisk porwań przez byty UFO oraz planów tajnych organizacji antyludzkich (NWO). Wiemy, że wszystkie te istoty podlegają Bogu Wszechmogącemu YHWH. To On kieruje wszystkim i wszystkimi, i to On wyśle w odpowiednim momencie Zbawiciela Jezusa by zebrał oraz zabrał ze sobą wierzących.

 

 

Linki:

 

 



Strony