Kwiecień 2016

Duch Jana Pawła II podróżuje z Papieżem Franciszkiem!

Katolicy z całego świata byli mocno zaskoczeni w ostatnich dniach, kiedy zobaczyli w telewizji coś tajemniczego i niewyjaśnionego. Wiele osób twierdzi, że widziało ducha Jana Pawła II, który jechał z Franciszkiem w papa mobile. Takim pojazdem wożono Ojca Świętego w Meksyku podczas jego wizyty w Ameryce Południowej.

 

 

 

Ogromna liczba widzów jest przekonana, że na pustym siedzeniu za Franciszkiem pojawił się poprzedni Przywódca Kościoła Katolickiego, który, jak wiemy, zmarł w kwietniu 2005 roku. Jeśli przyjrzeć się bliżej, można rzeczywiście zobaczyć coś, co przypomina głowę mężczyzny z białą piuską. Znaleźli się oczywiście i tacy, którzy są dość sceptyczni w odniesieniu do przedmiotowego zdarzenia.

 

Warto zauważyć, że już od wielu lat istnieją pogłoski o duchu poprzednika w otoczeniu Franciszka. Plotka głosi, że postać Jana Pawła II często pojawia się w Watykanie. Uważa się, że papież był bardzo oddany swojej pracy, a nawet po swojej śmierci, nie mógł opuścić świata. Można przypuszczać, że Następca Piotra postanowił, jak w dawnych czasach, przejechać się w papa mobile na oczach wiernych. 

 

Wątpiący, jak można się spodziewać, próbują inaczej wyjaśnić incydent. Niektórzy Internauci sądzą, że za Franciszkiem siedział jakiś meksykański duchowny, choć nikt oficjalnie tego nie potwierdza. Inni uważają, że to gra światła i cienia za fotelem obecnie panującego papieża.

 

Trudno powiedzieć, czy w Meksyku zmaterializował się duch poprzedniego papieża. Wiele chrześcijan jest jednak o tym święcie przekonanych. Być może jest to zapowiedź wielkiej zmiany w Watykanie lub nawet na całym świecie. To może nie być przypadek. W rękopisie pt. „Proroctwa Papieży Rzymskich” św. mnicha Malahiya, który żył w latach 1092-1148, zapisano, że gdy umrze Piotr II, nastąpi upadek Rzymu i rozpocznie się Apokalipsa. Obecnie panujący papież Franciszek, jak się okazało, po urodzeniu przy chrzcie otrzymał imię Piotr. Prorok mnich dokładnie przewidział wszystkich papieży, którzy rządzili Kościołem katolickim.



Ogromne sferyczne głazy mogą być pozostałością po dawnej cywilizacji technicznej

Dr. Semir Osamanagich, naukowiec odpowiedzialny za badanie i rozpowszechnianie wiedzy o Bośniackich piramidach ulokowanych w miejscowości Visoko, właśnie ogłosił nowe znalezisko. Jeśli wierzyć twierdzeniom naukowca to zdołał on odnaleźć największy przykład kamiennej sfery na świecie, która z dużym prawdopodobieństwem może pochodzić od tej samej cywilizacji, która zbudowała piramidy w Bośni.

 

 

 

Tego typu sferyczne kule, są dość powszechnie odnajdowane na południowym wybrzeżu Kostaryki, w zachodnim Meksyku, w Rosji, Nowej Zelandii, Egipcie, Argentynie a nawet na Antarktydzie. Pomimo tak dużej ilości obserwacji tego zjawiska odnalezienie ich w Europie przynajmniej do tej pory nie zainteresowało żadnego z badaczy... Przynajmniej do tej pory.

 

Po rozwinięciu działalności związanej z eksploracją Bośniackich piramid Dr Osamanagich stworzył specjalną grupę badawczą, która rozpoczęła badania nad dziwnymi kamiennymi sferami. W czasie swojej pracy odnaleźli oni kule złożone z granitu, skał magmowych czy piaskowca w wielu lokacjach położonych na terenie zachodniej i centralnej Bośni. Jednak zaskakująco większość z nich znajdowała się nieopodal małego miasteczka Zavidovici.

 

Zgodnie z materiałami archiwalnymi w 1930 roku w szczytowym momencie znajdowało się tam 80 sferycznych kul. Niestety w miarę upływu czasu część z nich została porwana z nurtem rzeki, inne zostały zniszczone ponieważ uważano że w środku może znajdować się złoto a jeszcze inne zostały przetransportowane przez mieszkańców na ich ogródki jako element ozdoby. Tym sposobem z 80 pozostało jedynie 8 sfer, co oczywiście nie przeszkodziło Osamanagichowi w stworzeniu tam Parku Archeologicznego.

 

Po upływie zimy ekipa powróciła na miejsce w celu wydobycia kul z wnętrza ziemi. Jakie musiało być ich zdziwienie gdy okazało się że jedna z masywnych sfer umiejscowiona nieopodal miasteczka Zavidovici to ponad 30 tonowy gigant, największy w całej Europie. Co więcej jeśli można zawierzyć dotychczasowym testom to wiele wskazuje na to że może i na całym świecie.

 

Do tej pory dopiero nieco ponad połowa kuli została odkopana ale ze wstępnych estymacji można założyć że jej wymiary wynoszą około 1,2m - 1,5m. Materiały z jakich składa się sama kula nie zostały jeszcze dokładnie przebadane ale sądząc po czerwono brązowym kolorze można wnioskować że w dużej mierze składa się ona z żelaza. Czy oznacza to że odpowiedzialną za jej istnienie jest inna technologiczna rasa żyjąca na naszym świecie, czy może raczej powinno się tutaj szukać zjawisk naturalnych ? Na odpowiedź na to i wiele innych pytań musimy niestety poczekać.

 

 

 



Na terenie Egiptu odkryto tajną podziemną bazę

Dzięki usłudze Google, a w szczególności Google Earth, wielu ludzi odkrywa wszystkie zakątki świata bez wychodzenia z domu, a czasem, poza pięknem egzotycznych miejsc, znajduje coś dziwnego, czego akurat oczywiście nie było w planach.

 

Na przykład, w Egipcie odkryto grupę obcych obiektów, składający się z betonowychh konstrukcji na powierzchni i, jak widać wokół, otworów wentylacyjnych. Nie ma żadnych oficjalnych danych na ten temat, choć zdjęcia satelitarne wskazują inaczej.

 

Sądząc po wielkich masywnych konstrukcjach, większość budynków położonych jest na dużych głębokościach. Było wiele różnych założeń dotyczących funkcji podziemnej bazy, wśród których nawet podano wersję, że to jest jedno z wyjść z owianego tajemnicą pojazdu, penetrującego wnętrze ziemi. Nie wszyscy zgadzają się z tą hipotezą, ale większość uznaje, że konstrukcja w każdym przypadku jest przedmiotem zainteresowania.

 

 



W okolicy wulkanu Popocatepetl ponownie zaobserwowano niezidentyfikowane obiekty

Liczne obserwacje UFO wlatujących i wylatujących z krateru czynnego meksykańskiego wulkanu Popocatepetl, skłoniły ufologów do umieszczenia własnych kamer monitorujących ten żywioł. Na efekty nie trzeba było długo czekać i ponownie udało się zarejestrować jakieś obiekty latające.

 

Nowy sprzęt do monitorowania aktywności w pobliżu wulkanu Popocatepetl przydał się już 30 marca gdy zaobserwowano jasny obiekt przelatujący w pobliżu krateru. Oczywiście nie sposób powiedzieć co to był za obiekt, ani w jakim celu latał w pobliżu aktywnego wulkanu.

 

Według niektórych hipotez UFO wlatują do kraterów wulkanów w celu ukrycia swojej obecności przed ludźmi, co wydaje się bardzo dobrym pomysłem, ponieważ nasza cywilizacja nie potrafi penetrować wnętrza wulkanów. Byłby to zatem kamuflaż idealny, gdyby nie liczne przypadki obserwacji obiektów wlatujących w ich czeluście.

Popocatepetl przoduje w takich obserwacjach i widywano już tam pojazdy wlatujące jak i wylatujące z krateru. Naukowcy proszeni o odniesienie się do tego bredzą coś o meteorach trafiających z kosmosu w krater, ale przecież kosmiczne skały nie maja zwyczaju odlatywać.

Popocatepetl to drugi najwyższy szczyt w Meksyku, o wysokości 5458 metrów, wyższy jest tylko Pico de Orizaba mierzący 5610 metrów nad poziomem morza.

 



Obcy wyglądający na szaraka zarejestrowany przypadkiem na Machu Picchu

Machu Picchu to najbardziej tajemnicze i najlepiej zachowane miasto Inków. Nikt nie wie tak naprawdę, po co je zbudowano ani jak, bo biorąc pod uwagę jego miejsce (położone jest 2090-2400 m n.p.m.) nie było to z pewnością zadaniem łatwym. Od 1911 roku, gdy miasto zostało odkryte, stanowi ono cel wędrówek wielu osób zainteresowanych tym cudem architektury. Na wielu zdjęciach przywiezionych stamtąd widać często niezwykłe rzeczy.

 

Od jakiegoś czasu pojawiają się liczne nagrania i zdjęcia przedstawiające rozmaite niezidentyfikowane obiekty latające rejestrowane w tej właśnie okolicy. Tym razem jednak zarejestrowano coś co wielu badaczy UFO uważa za wizerunek obcego, w rodzaju pospolicie nazywanym "szarakiem".

 

Jak twierdzi Peruwianka, która wykonała niezwykłe nagranie, udała się na Machu Picchu ze swoimi przyjaciółmi i gdy byli na szczycie, w pewnym momencie dostrzegła jakiś humanoidalny kształt wyglądający zza skały. Poprosiła swoich współtowarzyszy o ciszę, wyciągnęła telefon komórkowy i wykonała krótkie ujęcie przedstawiające istotę, która ukrywa się za jednym ze skalnych wyłomów.

Jak twierdzi większość archeologów, Machu Picchu jest najwybitniejszym osiągnięciem cywilizacji inkaskiej. Nikt nie wie jednak, po co ktoś wpadł na szalony pomysł zbudowania miasta na wysokości ponad 2100 m n.p.m. Jednak Machu Picchu nie dość, ze musiało być zbudowane z wielkim wysiłkiem to jeszcze w kilkadziesiąt lat po zasiedleniu po prostu opustoszało i nikt nie wie, dlaczego.

 

Możliwe, że historycy się mylą i tak naprawdę nie jest to wytwór Inków tylko jakiejś innej cywilizacji, a Inkowie mogli się tam po prostu tylko czasowo wprowadzić. Mnogość obserwacji UFO w okolicy tego zabytku zdaje się wskazywać na to, że ruiny te mają jakichś dodatkowych strażników

 



Heinrich Himmler - Bogowie i Bestie

himller

Heinrich Himmler, czyli drugi człowiek po Hitlerze, chociaż wielu historyków uważa, że to tak naprawdę on był głównym myślicielem III Rzeszy, to on stworzył Nazizm i to on był najważniejszym kreatorem planów, które realizował Hitler. Ponad to szef SS, którego głównym celem było przekształcenie Nazizmu w mistyczną religię. Innymi słowy, Himmler był okultystą znającym się na rzeczy, posiadał swojego ducha przewodnika, który nakazał mu w ramach ofiary wymordować jak największą liczbę żydów, a zamek w Wewelsburgu miał być ich prywatnym Watykanem.

To właśnie w tym zamku dochodziło do tajnych spotkań, na których dokonywano seansów spirytystycznych, różnego rodzaju obrzędów, to w tym zamku nawiązywano kontakt z duchami przewodnikami. Sam zamek stoi po dzień dzisiejszy i jest przepełniony symbolami okultystycznymi. Jednym z najważniejszych symboli, na jakie będziemy mogli natrafić jest czarne słońce. W okultyzmie symbolizuje astrologiczny emblemat słońca i alchemiczny symbol złota, jest to również symbol kumulacji ukrytych energii w danym miejscu. Czarne słońce składa się z trzech swastyk i znajduje się na podłodze zamku w Wewelsburgu jako ornament. Ale zacznijmy od samego początku.

 

Już na samym początku, czyli w latach trzydziestych ubiegłego wieku, Heinrich Himmler nakazał utworzenie Deutches Ahnenerbe, czyli Instytut Niemieckiego Dziedzictwa, jego zdaniem było między innymi poszukiwanie świętego Graala i matecznika rasy aryjskiej. Można napisać, że Himmler był zawsze w cieniu swojego imperatora, był człowiekiem za kurtyną, który swoimi działaniami inspirował Adolfa Hitlera. Nieoficjalnie mówi się, że Himmler miał swój dekalog, czyli konkretne przykazania do zrealizowania, na pierwszym miejscu widniał holocaust Żydów. Na kartach historii mówi się nam, że Hitler wymordował Żydów, ponieważ ich nie znosił, byli oni kategorią pod ludzi, ale istnieje inne wytłumaczenie.

 

Hitler nakazał wymordowanie Żydów z inspiracji Himmlera, który z kolei otrzymał polecenie od swojego ducha przewodnika, że jeżeli złożą dużą ofiarę z tego narodu, wówczas ich plany się powiodą i opanują cały świat. Tutaj należy wspomnieć, że to jest dość ciekawe, iż akurat cień padł na Żydów, naród wybrany Starego Testamentu, i akurat jakiś duch przewodnik nakazuje wymordować jak największą ilość ludzi z tego narodu. Pewien badacz historii napisał, wprost, że Hitler był prekursorem Antychrysta a sam Nazizm jednym z królestw, które będą poprzedzać ponowne nadejście Jezusa. Zauważa też pewną zależność, największe imperia świata, zawsze obierały sobie czy to żydów czy Chrześcijan na ofiary, dlaczego ot taki przypadek? Rzym, Hitlerowskie Niemcy, być może jest to widoczny przejaw wojny po między dobrem a złem, po między Bogiem a Demonem, przejaw wojny, która trwa od tysiącleci, ale przybiera różne formy.

 

Od roku 1930 Himmler zamienił dotychczasowe brunatne mundury SS na czarne z trupią czaszką i runicznymi błyskawicami zwycięstwa na kołnierzyku. Swastyka oraz inne symbole pochodzą z pradawnego alfabetu runicznego. Dodatkowo błyskawica symbolizuje upadającego Lucyfera, gdy został wyrzucony z niebios. Sam proces wstępowania do szeregów SS był niemal jak akt religijny. Należy także zauważyć, że sam zamek w Wewelsburgu był w średniowieczu warownią, w której to dokonano kaźni tysięcy czarownic. Tego typu zbrodnia, jest doskonałym fundamentem dla miejsca, w którym kiedyś ktoś będzie chciał odprawiać magiczne rytuały. To też oficjalnie zamek mieścił w sobie elitarną szkołę oficerów SS, a w rzeczywistości był on ośrodkiem i centrum rodzącego się kultu. W roku 1941, przed atakiem na Rosję, Himmler urządził w Wewelsburgu wielogodzinne medytacje dla swoich generałów, okultystyczny seans miał na celu połączenie zgromadzonych z germańskimi nadludźmi, bytami już typowo duchowymi.

 

Dusty Sklar autor znanej książki Bogowie i bestie. Naziści i okultyzm twierdzi, powołując się na dokumenty z tajnych przesłuchań członków SS, że na zamku w Wewelsburgu składano nawet ofiary z żywych ludzi, byli to więźniowie pobliskiego obozu Niederhagen. Jeżeli przejrzy się obrzędy konkretnych sekt czy mrocznych stowarzyszeń, to szybko dojdziemy do wniosku, że bardzo nieliczne grupy decydowały się na tego typu działania. Głównie są to sataniści, masoneria a także współczesna i mroczna grupa Bohemian Grove. Trzeba też zdać sobie sprawę z faktu, że ów rytuał, czyli dokonanie morderstwa rytualnego, nie jest czynnością wymyśloną od tak sobie. Tego typu działanie ma swoje źródło, swojego inspiratora. Zazwyczaj jest to istota duchowa, z którą mają kontakt wybrani. Teraz na koniec zauważmy jedną rzecz, bardzo ważną rzecz. Po wnikliwszym przeanalizowaniu tylko jednej postaci z szeregów Hitlera, możemy dojść do wniosku, że całe Hitlerowskie Niemcy, holocaust, i wojna światowa, były wynikiem w dużej mierze działań okultystycznych, były w dużej mierze i być może inspirowane z innego świata, świata duchowego. Jest to szokujące odkrycie, ponieważ mało ludzi wie, że w ogóle świat duchowy istnieje a jeszcze mniej wie, co to jest okultyzm.

 

Artykuł pochodzi z portalu www.tajemnice-swiata.pl

Tajemnice Świata



Brytyjski badacz: pod pseudonimem Szekspira pisała Żydówka z weneckiej rodziny muzyków

Świat obchodzi 400. rocznicę śmierci wybitnego brytyjskiego dramaturga, klasyka literatury światowej, Williama Szekspira. Pomimo dużego zainteresowania ze strony badaczy, tożsamość Szekspira wciąż pozostaje tajemnicą. Brytyjski naukowiec John Hudson uważa, że pod tym pseudonimem faktycznie skrywała się kobieta o imieniu Amelia Bassano.

 

Hudson po raz pierwszy swoją teorię ogłosił w 2008 roku. Od tamtej pory starannie gromadził dowody w tej sprawie, pisze Blitz Quotidiano. Według niego, „Szekspir” Amelia Bassano była ciemnowłosą Żydówką z rodziny weneckich artystów, którzy mieszkali w Londynie. Hudson dowodzi, że Bassano urodziła się w 1569 roku w rodzinie nadwornych muzyków Elżbiety I i w młodym wieku została kochanką kamerdynera Chamberlain Henry Carey, który pracował u barona Hansdona. Handson odpowiadał za wszystkie teatry w Wielkiej Brytanii i patronował wydawnictwu, które publikowało dzieła Szekspira.

 

Bassano była dobrze przygotowana i posiadała wszystkie umiejętności, wiedzę i kontakty, które kanonicznie przypisywane są Szekspirowi. Zdaniem Hudsona, „Ciemna Dama” miała również związek z dramaturgiem Christopherem Marlowe, twórcą Doktora Faustusa. Zaszła wówczas w ciążę. Potem zmarła w ubóstwie w 1645 roku.

 

Jednym z głównych argumentów Hudsona przemawiającym za tym, że Szekspir był wenecką Żydówką, jest fakt, że Bassano dokładnie opisuje włoskie dania i Włochy, a Szekspir, który jest uważany za autora „Hamleta” i „Romeo i Julii”, nie opuszczał Anglii przez całe życie. Ponadto, Amelia znała hebrajski.

 

Teoria Hudsona nie zyskała szerokiego wsparcie ze strony naukowców i była jedną z wielu krążących w Internecie spiskowych teorii na temat tożsamości Szekspira. Jednak zwolennicy Bassano wskazują, że nie przypadkiem w „Otello" odnajdujemy postać o imieniu Amelia, a w „Kupcu weneckim" - Bassanio.

 

Warto również zauważyć, że nie jest to pierwsza wersja, według której to kobieta była wybitnym dramaturgiem, a nie Szekspir mężczyzna. Istnieją sugestie, że autorem dramatów była Anne Hatuey, żona Szekspira. Autorstwo dzieł przypisywano także hrabinie Pembroke, Mary Oxford.

 

William Szekspir urodził się w Stratford-upon-Avon w 1564 roku, a zmarł w dniu 23 kwietnia (3 maja) w 1616 r. Tradycyjnie przyjmuje się, że pisarz odszedł w dniu swoich urodzin, ale historycy nie są pewni, czy Szekspir urodził się 23 kwietnia. Trzy dni po śmierci ciało Szekspir zostało pochowane w absydzie kolegiaty Świętej Trójcy w Stratford.

 

Artystyczny dorobek dramaturga składa się z 38 sztuk, 154 sonetów i 4 poematów. Dramaty Szekspira zostały przetłumaczone na wszystkich główne języki świata i odgrywane są na scenach teatrów częściej niż dzieła innych dramaturgów.



Złowieszcze prognozy Baby Wangi dla Europy zaczynają się spełniać?

Bułgarska Baba Wanga przepowiedziała, że rok 2016 będzie straszny. Przynajmniej dla Europy.

 

Baba Wanga zmarła w 1996 roku, a wcześniej przewidziała wiele globalnych wstrząsów, takich jak tsunami w 2004 lub ataki na bliźniacze wieże. Jedna z ostatnich prognoz Wangi zakłada, że 2016 będzie rokiem, w którym Europa będzie zmagać się „muzułmańską inwazją”.

 

Wanga przewiduje, że w 2018 roku Chiny staną się pierwszym „supermocarstwem” w świecie, przejmując inicjatywę po „wypalonym” USA. Dodała, że w tym samym roku, sonda kosmiczna odkryje „nowe formy energii" na planecie Wenus. Ale to nie koniec. Wielka jasnowidzka powiedziała, że sytuacja w USA zacznie się pogarszać, a „czarny” będzie ostatnim prezydentem tego kraju.

 

Vangelia Pandev Dimitrova przewidział również w 1989 roku atak na bliźniacze wieże. Mówiła wówczas:

„Horror, horror! Na amerykańskich braci spadną stalowe ptaki. Wilki zawyją przy buszu, a niewinna krew będzie przelana "(1989).

Bułgarka przewidziała również katastrofalne tsunami w 2004, które uderzyło w tajskie wybrzeża.

„Wielkie fale obejmują wybrzeże z ludźmi i wsie, gdzie wszystko zniknie pod wodą”.

 

W 2013 roku zmianie ulegnie orbita Ziemi, „stopią się bieguny” i „zapłonie Bliski Wschód”. Staruszka zapowiedziała „Wielką Wojnę Islamską”, która rozpocznie się w Syrii, a skończy się na pełnej kontroli muzułmanów w Rzymie w 2043.

 

Stwierdziła również, że ustalone zostaną ostateczne kalifaty, a Europa „przestanie istnieć" i będzie „prawie pustym kontynentem”, „martwym pustkowiem". Jedną z najbardziej szokujących prognoz ślepa staruszka wypowiedział w 1980 roku:

„Kursk zostanie pokryty wodą w sierpniu 1999 lub 2000, a cały świat będzie płakał nad nim".

 

Przewidywanie, wydawać by się mogło, nie miało żadnego sensu. Dwadzieścia lat później słowa te nabrały przerażającego sensu, kiedy zatonął rosyjski okręt podwodny...Wśród wielu przewidywań, istnieje kilka bardzo egzotycznych. Na przykład, bułgarska niewiasta twierdziła, że obcy pomogą ludziom żyć pod wodą w 2130 lub o ewentualnej wojnie na Marsie w 3005. I wreszcie, być może najbardziej fantastyczne i najbardziej apokaliptyczne: Wanga zapewniła, że ludzkie życie na Ziemi zniknie w 3797 roku.

 

Oto lista prognoz na najbliższe lata:

2016. Muzułmanie atakują Europę.

2023. Znacząca zmiana w orbicie Ziemi.

2025. Na skutek wojen zniknie ludność w Europie.

2028. Próba podróży na inne planety, tj. Wenus, aby znaleźć inne źródła energii.

2033. Poziom wody wzrośnie ze względu na topnienie biegunów.

2076. Widmo komunizmu powróci do Europy i reszty świata.

2084. Ożywienie natury.

2100. Nowe słońce oświetli ciemną stronę naszej planety. Może odnosić się to do projektu naukowego, który rozpoczął się w 2008 roku. Jego celem jest stworzenie sztucznego słońca z wykorzystaniem energii jądrowej.

2170. Susza na świecie.

2187. Dwa duże wybuchy wulkanów.

2262. Mars będzie zagrożony  przez komety.

2480. Dwa sztuczne słońca zgasną. Ziemia pogrąży się w całkowitej ciemności.

3005. Wojna na Marsie zmieni trajektorię planety.

3010. Kometa uderzy w księżyc, a następnie Ziemię obejmie pierścień z kamieni i popiołu.

3797. Ziemia umrze, ale ludzkość będzie wystarczająco zaawansowana, aby przejść do nowego systemu słonecznego.

5079. Koniec Wszechświata.

 

 



Terminator – żołnierz przyszłości

żołnierz piechoty

Historia ludzkości od wieków obfitowała w krwawe konflikty. Wrogie sobie armie regularnie ścierały się dzierżąc broń i sztandary. Ludy walczyły ze sobą o dominację i terytoria. W ubiegłych latach wojna wkroczyła jednak w nową erę. Otwarte bitwy ustąpiły miejsca atakom partyzanckim i terrorystycznym, a grupy bojowników wyparły tradycyjne armie.

W obliczu tych rewolucji siły zbrojne musiały zmienić dotychczasowe podejście. Żołnierze piechoty znów wysunęły się na pierwszy plan. Uzbrojeni w nowoczesną broń oraz wsparcie robotów i dronów, stali się bardziej przebiegli i mobilni a przede wszystkim silniejsi. Ale czy te przemiany znają granicę ? Czy żołnierze przyszłości będą swoistymi terminatorami, maszynami do zabijania i istnymi nadludźmi ? Naukowcy, producenci, oraz przywódcy z całego świata bezustannie prześcigają się w zbrojeniu coraz potężniejszych piechurów. Rozpoczął się wyścig którego celem jest stworzenie niepokonanego, samo wystarczalnego żołnierza.

U schyłku drugiego tysiąclecia, wojna nawiedziła takie rejony jak Iran, Irak, Kuwejt, kraje byłej Jugosławii, Afganistan. Przybrała też nowe oblicze. Walki przeniosły się do miast, a wróg nie jest już jasno określony. To pospolite ruszenie, terroryści oraz członkowie grup przestępczych. Od zakończenia wojny Algierskiej ponad 50 lat temu, francuskie siły zbrojne  przeprowadziły blisko czterysta akcji militarnych jednak tylko czterokrotnie starły się z pełnoprawną nieprzyjacielską armią. We wszystkich pozostałych przypadkach mieli do czynienia z niezorganizowanymi grupami, a konflikty miały naturę na wskroś asymetryczną. Nieprzyjaciel posługuje się całkiem odmiennym orężem niż regularne wojska.

Najczęściej są to terroryści uciekający się do takich rozwiązań jak zamachy bombowe, oraz porwania. Bojownicy często ukrywają się wśród cywilów, co znacznie utrudnia prowadzenie bombardowań oraz akcji z wykorzystaniem armii i broni ciężkiej. Do łask wróciła zatem piechota. Jednak od wielu lat, ta najstarsza z wojskowych jednostka była bardzo zaniedbywana. Piechurzy wyposażeni w przestarzały sprzęt nie radzili sobie na współczesnych polach walki. W odróżnieniu od innych jednostek piechota nie zmieniła się zbytnio od zakończenia II wojny światowej aż do teraz. Odsunięta niegdyś na margines piechota dziś odgrywa na polach walki najistotniejszą rolę. Państwa całego świata snują ambitne plany jej modernizacji. Jak wygląda taki nowoczesny sprzęt żołnierza piechoty ?. Możemy to sprawdzić na przykładzie wyposażenia żołnierza francuskich sił specjalnych, używającego bojowy systemu FELIN, zwiększający możliwości bojowe. Pod na pozór zwykłymi mundurami i hełmami kryje się skąplikowany i bardzo przemyślany system.

Famas

Każdy taki system posiada odbiornik GPS, zestaw kamer gogle z noktowizją, a przede wszystkim broń i środki komunikacji oparte o najnowocześniejsze zdobycze techniki.

famas 2

W skład systemu wchodzi karabin szturmowy FAMAS będący na standardowym wyposażeniu francuskiej armii. W 2010 r wzbogacono go o celownik elektroniczny. Luneta jest wyposażona we wskaźnik laserowy, oraz kamerę chwytającą obraz w wysokiej rozdzielczości. Podobna kamera znajduje się także z przodu hełmu żołnierza. Dzięki kamerom, żołnierz może w czasie rzeczywistym sprawdzić gdzie celuje. Znacznie zwiększa to celność prowadzonego przezeń ognia zarówno za dnia jak i nocą.   Wystarczy uruchomić noktowizor. Jeśli rzeźba terenu na to pozwala, dzięki kamerom żołnierz może dostrzec nieprzyjaciela nawet z 900 metrów, i oddać celny strzał z 400 metrów. Do niedawna efektywny strzał  w podobnych warunkach wynosił zaledwie do 150 m. Nowy system umożliwia także żołnierzowi prowadzenie ognia z bezpiecznej pozycji. Może skryć się przed zmasowanym ostrzałem nieprzyjaciela, i spokojnie dzięki zainstalowanym kamerom, wymierzyć do niego nawet zza węgła. Jak do tej pory, siły zbrojne całego świata wyraziły ogromnie zainteresowanie tym projektem.

famas 5

Żołnierz w wyposażeniu FELIN. Widoczne kamery i wyświetlacze na hełmie oraz na karabinie FAMAS

Na polu walki o przetrwaniu decyduje jeszcze jeden czynnik, łączność. Żołnierze od niedawna korzystali na froncie z radiostacji i krótkofalówek. Ten system nie należy do najbezpieczniejszych, ponieważ wróg może łatwo podsłuchać transmisje. Armia francuska opracowała zatem całkiem nowy system tzw mikrofon osteofoniczny. Pozwala on żołnierzom porozumiewać się nawet szeptem. Urządzenie niemal w całości mieści się pod hełmem. Mikrofon nie przenosi fal dźwiękowych, wydawanych przez nasze usta, a wychwytuje wibracje czaszki i przekazuje je nie do bębenków, a bezpośrednio do ucha środkowego. Aby uruchomić system, żołnierz musi wcisnąć tylko jeden guzik. System wychwyci wibracje jego strun głosowych, i przekaże je do pozostałych hełmów. Ucho środkowe natomiast zinterpretuje wibracje jako mowę. Pozwala to na dyskretną komunikację nawet w pobliżu wrogich pozycji. Gdy żołnierz chce zachować ciszę, wystarczy że obniży głos. Pozostali członkowie jego jednostki nadal będą go słyszeli głośno i wyraźnie. Rewolucyjny system ma też inna zaletę. Żołnierze nie muszą nosić masywnych słuchawek i nie są głusi na inne dźwięki. W trakcie rozmowy są zatem nadal świadomi swojego otoczenia, co znacznie zwiększa szanse na przetrwanie. Jest to nowość, a jednocześnie rewolucyjny sposób porozumiewania się, w sposób nie dający się podsłuchać wrogowi, czy osobom postronnym. System, znalazł już wielu naśladowców we współczesnych systemach bojowych armii całego świata.

Ale to dopiero początek innowacji. Pewni eksperci chcą się posunąć o krok dalej, i pozwolić żołnierzom nie tylko rozmawiać, ale czytać sobie w myślach. Amerykańska armia, modernizuje swoja piechotę już od dziesięcioleci. Najlepsze państwowe laboratoria podjęły się projektów, które wkrótce mogą zatrzeć granice między rzeczywistością a science fiction. Aż strach pomyśleć jak będzie wyglądał żołnierz piechoty za jakieś 50 -100 lat, wyposażony we wszystkie nowinki techniczne, wsparty mobilnymi robotami i dronami bojowymi. Potrafiący porozumiewać się telepatycznie ze swoimi kolegami żołnierzami, i być może potrafiący podsłuchiwać telepatycznie inne osoby, bądź wroga. Stanie się samoistnym i niezniszczalnym  mechanizmem do zabijania, na niespotykaną dotąd skalę.

 

 

Źródła: 

http://www.defence24.pl/197604,felin-francuski-zolnierz-przyszlosci-w-pr...
http://www.armia24.pl/na-ladzie/2649-modernizacja-systemu-felin-do-wersj...



Mała dziewczynka z Magnitogorska przemówiła w języku staroegipskim

Rodzice małej Angeliny byli zaskoczeni, kiedy ich córka wypowiedziała pierwsze słowa w życiu. Opiekunowie myśleli, że dziecko mówi niewyraźnie, więc trafiło do logopedy, psychologa i innych specjalistów, ale zagadkę „dziwnych dźwięków” rozwikłał dopiero lingwista.

 

 

Nietypowy język, którym mówiła dziewczynka, okazał się być już dawno nieużywanym staroegipskim. 

 

Obecnie Angelina ma dwa i pół roku. Doskonale rozumie, co mówią do niej jej rosyjscy rodzice, choć ta dalej używa starożytnej mowy.

 

Zjawisko mocno zainteresowało badaczy, lekarzy, językoznawców, a także tych, którzy studiują zjawiska paranormalne. Okazuje się, że dzięki małej dziewczynce znacznie poszerzona zostanie dotychczasowa wiedza językoznawcza z egiptologii. Eksperci badają także procesy, zachodzące w mózgu, jak również aktywność umysłową Angeliny.

 



Strony