Maj 2016

Podziemne francuskie Stonehenge może zmienić nasze postrzeganie Neandertalczyków

Francuscy archeolodzy odkryli podziemny kompleks umiejscowiony we wnętrzu jaskini na południowym zachodzie Francji. Ciekawe jest jednak to, że odpowiedzialnymi za jego powstanie mieli być ludzie żyjący blisko 175 tys. lat temu. Po raz kolejny dowodzi to, że nasi przodkowie nie byli wcale tak prymitywni jak się to powszechnie uważa.

 

Struktury odnajdywane w jaskini, były zbudowane z kawałków złamanych stalagmitów poukładanych w przeróżnych konfiguracjach. Naukowcy uważają, że odpowiedzialni za te konstrukcje są jednak nie ludzie z gatunku Homo Sapiens, a raczej nasi krewni Neandertalczycy. Odkrycie to stanowi pierwszy materialny dowód na to, że dawni ludzie penetrowali podziemia naszej planety.

 

Neandertalczycy żyli w Eurazji przez setki tysięcy lat, aż do momentu gdy ok 40 tys. lat temu zniknęli oni nagle a na scenie pojawili się współcześni ludzie. Archeolodzy umożliwili nam poznanie wielu aspektów życia Neandertalczyków takich jak ich styl życia, odżywiania czy polowania, ale do tej pory nie dysponowaliśmy wiedzą na temat ich zdolności konstrukcyjnych, z racji czego uznawano, że były one dość prymitywne.

Zespół archeologów natrafił na przeszło 400 fragmentów stalaktytów i stalagmitów poukładanych w przeróżne struktury włączając w to dwie o wyraźnie owalnym kształcie. Naukowców szczególnie zaskoczył fakt, że wiele ze stalagmitów jest zabarwionych na czerwono i wyraźnie popękanych co oznacza, że były one podgrzewane w czymś na kształt prehistorycznych pieców.

 

Naukowcy wskazują również na fakt, że "pierścienie" czyli owalne struktury odkrywane w jaskini były zbudowane z kawałków skał o podobnej wielkości. Wyraźnie wskazuje to na stopień w jakim Neandertalczycy dokładnie zaplanowali tę budowę, co jak na tamten okres czasu zgodnie z obowiązującą wiedzą, nie miało prawa mieć miejsca.

Pracowniczka Uniwersytetu w Leiden Marie Soressi w reakcji na to przełomowe odkrycie skomentowała je następującymi słowami:

„Wyraźnie widać tutaj, że Neandertalczycy biorąc pod uwagę ich zdolności i umiejętności nie różnią się jakoś szczególnie od współczesnych ludzi pod względem rozwoju. Bez wątpienia jest to bardzo dziwne zachowanie i chciałabym wiedzieć jaki był cel istnienia tych konstrukcji.”

Jak więc widać, biorąc pod uwage świeżość tego odkrycia, archeolodzy nie są pewni jaki cel mógł przyświecać budowie tego podziemnego kompleksu. Pikatnerii dodaje tutaj fakt, że jest to pierwsze tego typu znalezisko na świecie, które jednocześnie prezentuje nieznaną nam do tej pory kartę z historii naszych przodków Neandertalczyków, z którymi zgodnie z częścią źródeł koegzystowaliśmy i toczyliśmy wojny.

 

W tym momencie nie trudno nie zadać sobie pytania, dlaczego inne budowle pochodzące z okresu gdy w Europie żyli Neandertalczycy nie zostały jeszcze odnalezione ? Jeśli natrafiliśmy na ślady ich bytności pod ziemią to dlaczego nie na powierzchni ? Co takiego mogło spowodować, że gatunek człowieka, który 100 tys. lat temu był zdolny do tworzenia budowli o wiele bardziej rozbudowanych niż prymitywne chaty z liści, został praktycznie zmazany z powierzchni planety ?

 



Zwierzęca intuicja - cud matki natury

oko

Odkąd tylko zwierzęta zaczęły towarzyszyć człowiekowi zadziwiają one swoją wiernością i spostrzegawczością. Od bardzo wielu lat słyszy się od ludzi historie o niezwykłych i niecodziennych zachowaniach zwierząt tuż przed nadchodzącą katastrofą. Czy rzeczywiście potrafią one przewidzieć tsunami, trzęsienia ziemi, powodzie i inne klęski żywiołowe? Jeśli tak, to jak one to robią? Czy używają do tego telepatii? Czy mają one dar jasnowidzenia, czy bardzo wrażliwy instynkt? „Zwierzęta wiedzą, kiedy ma się wydarzyć coś złego. Istnieje wiele dowodów na telepatyczny dar stworzeń” przekonuje dr Rupert Sheldrake, biolog i autor wielu publikacji

Potężne tsunami u południowo- wschodnich wybrzeży Azji, które miało miejsce w grudniu 2004 roku zabiło setki tysięcy ludzi, a tylko nie liczne zwierzęta. Znienacka napadło na tysiące niczego niespodziewających się plażowiczów. Wielka ściana wody zaatakowała także całe rodziny. Już wiadomo, że mało, kto ocalał z tego kataklizmu. Oprócz zwierząt. Dlaczego? Bardzo prawdopodobnym jest, że świat zwierząt wyczuł to ogromne zagrożenie swoim szóstym zmysłem. W jednej z miejscowości zginęło ponad trzy tysiące osób, a co ciekawe – ani jedno zwierzę. Wielu ludzi uważa, że wszystkie zwierzęta mają jakiś system wczesnego ostrzegania i wyczuwają, co się „święci”. Po tej tragedii jeden z biologów będący prezesem Towarzystwa Ochrony Dzikiej Przyrody na Sir Lance. Postanowił on pytać ludzi, czy słyszeli jakieś informacje o zatonięciu słonia. Nie było żadnych. Dziś wiadomo, że w Tajlandii na chwilę przed uderzeniem fali słonie w pewnej nadmorskiej miejscowości zerwały się z łańcuchów i uciekły w głąb lądu. Wynika z tego, że musiały one wiedzieć, o czymś, czego nie spodziewali się ludzie.

 

Istnieje bardzo dużo takich opowieści – o górskich zwierzętach, które uciekają z alpejskich stoków przed lawinami; o tym, że węże, szczury i stonogi miały uciekać ze starożytnego miasta na kilka dni przed bardzo silnym i tragicznym w skutkach trzęsieniu ziemi, a także o tym jak w 2004 roku oznakowane rekiny na Florydzie w jednej chwili uciekły w otwarte morze, tuż przed tym jak uderzył huragan Charley. Oczywistą sprawą jest, więc fakt, że zwierzęta mają jakąś tajemniczą moc, jaką nie dysponują ludzie – słonie mają między innymi w stopach czujniki sejsmiczne, dzięki którym wyczuwają one nawet najmniejsze wibracje; rekiny posiadają czujniki elektromagnetyczne, które potrafią wykryć najmniejszy ruch przyszłej ofiary. Jeśli chodzi o zwierzęta, które są bardziej udomowione, takie jak na przykład psy, które mają zmysł węchu nawet o sto razy lepszy i wrażliwszy od człowieka, czy koty, które matka natura wyposażyła w czterokrotnie lepszy słuch od nas.

 

O swoich pupilach najchętniej opowiadają sami właściciele. Obie historie, opisane poniżej miały miejsce 28 lutego 2001 roku w Stanach Zjednoczonych. Trzęsienie ziemi w stanie Waszyngton miało siłę 6,8 w skali Richtera. Po tym kataklizmie głośna stała się historia pewnej suki o imieniu Jade. „Usłyszałem jak szczeka. Popiskiwała jakby chciała mi coś powiedzieć. Słyszałem jak kręci się po patio w tę i z powrotem, ale myślałem, że po prostu domaga się jedzenia. A potem zatrząsł się dom. Okazało się, że było to trzęsienie ziemi” wspomina właściciel Jade. Druga, bardzo podobna historia wydarzyła się zaledwie 100 kilometrów dalej w tym samym dniu. To historia właścicielki dwóch kotów. „Jeden z moich kotów jest wielki i tłusty i  bez przerwy je. Wtedy od 2-3 dni nic nie jadł i nie pił. Schował się w piwnicy, bardzo ciemnej i wilgotnej. Tego samego dnia zatrzęsła się ziemia”.Również w Stanach Zjednoczonych w Kalifornii, gdzie wstrząsy są bardzo częste żyje pewien człowiek, który twierdzi, że może przewidzieć, kiedy te wstrząsy nastąpią. Do obliczeń tego służą mu zwierzęta. Jak? Otóż zauważył on, że przed trzęsieniem ziemi gwałtowanie wzrasta liczba zaginionych zwierząt, przykładowo z 2 do 27. Jego prognozy sprawdzają się w 75 procentach.

 

Dr Rupert Sheldrake wie, jak zwierzęta przewidują katastrofy. Uważa on także, że nie jest to sposób naturalny. „Przeczucia u zwierząt wydają się związane bezpośrednio z zagrożeniem, kataklizmami i katastrofami. Chodzi o nieustanną czujność. To jednak nie wszystko. Człowieka z jego pupilem łączy pewien rodzaj telepatycznej autostrady. Należy mieć tylko otwarty umysł”. Teoria telepatii u zwierząt nie jest jednak niczym nowym. W XVIII wieku o zjawisku jasnowidzenia u zwierząt zaczęto wspominać już na salonach. Ulubienicą Londynu była wtedy jasnowidząca świnka, która rzekomo potrafiła czytać w myślach wskazując odpowiednie karty z napisanymi na nich słowami. Najprawdopodobniej zwierzęta zostały wyposażone w umiejętność wykrywania najmniejszych zmian w polu elektromagnetycznym Ziemi, który występuje wszędzie. Uważa się, że kataklizmy nawiedzające naszą planetę powodują w nim zakłócenia. I to właśnie te zakłócenia są wyczuwane przez zwierzęta.

 

Artykuł pochodzi z portalu: www.tajemnice-swiata.pl

Tajemnice Świata

 



Przyczyną upadku egipskiego samolotu może być UFO

Przyczyny upadku egipskiego A320, który uległ wypadkowi w rejonie Morza Śródziemnego, nie zostały jeszcze wyjaśnione. Eksperci badają wrak, który został odnaleziony po kilku dniach poszukiwań. W katastrofie zginęło w sumie 66 osób. Wiadomo, że na pewno nikt nie ocalał.

 

 

W kontekście opisanych wydarzeń zyskująco brzmią wypowiedzi tureckich pilotów. Pilotowali oni maszynę, która godzinę wcześniej przemierzała tą samą trasę, gdzie zaginął A320. Według ich relacji, nad ich samolotem przeleciało dziwne UFO, świecące na zielono. Turcy tłumaczą, że pojawiło się ono nagle „znikąd”, a potem po prostu szybko zniknęło. Obsługa naziemna lotów nie odnotowała takiego zdarzenia na radarach i nie potwierdza ww. wersji.

 

Według skorygowanych danych wiadomo, że egipski samolot przed upadkiem zaczął się dziwnie zachowywać. Stracił wysokość i zaczął gwałtownie kiwać się na boki, jakby chciał uniknąć zderzenia z czymś. Tureccy piloci sugerują, że mogło to być UFO, które widzieli.



Teorie odnośnie dziwnego migania gwiazdy KIC 8462852 mogą okazać się błędne

Wszyscy dobrze pamiętamy rewelacje związane z istnieniem rzekomej Megastruktury Obcych umieszczonej na orbicie gwiazdy KIC 8462852 znanej również pod nazwą Tubby. Nowa teoria odnośnie rzekomej wiekowości tych dziwnych obserwacji może jednak pokazać to zdarzenie pod innym kątem.

 

Warto jednak przypomnieć sobie pierwotne teorie naukowców. Początkowo, gdy wykluczyli oni błąd aparatury oraz ocenili że nawet planeta wielkości Jowisza mogłaby zmniejszyć jej jasnośc najwyżej o 1% naukowcy podejrzewali, że odpowiedzialną za dziwne spadki jasności gwiazdy może być chmura komet.

Teoria ta upadła niemalże tak szybko jak się pojawiła, dzięki odkryciom poczynionym przez astronoma Bradleya Shaefera określono, że podobne zjawiska miały też miejsce w przeszłości. Z wyliczeń naukowca wynikło, że aby chmura komet była w stanie okrążać słońce przez blisko 100 lat musiałaby ona liczyć blisko 648 tysięcy naprawde ogromnych komet, które dziwnym trafem krążą wokół tej konkretnej gwiazdy.

Teraz jednak, badanie przeprowadzone przez Uniwersytet Vanderbilt wskazuje na to, że wyniki obserwacji dziwnego zachowania KIC 8462852 odkryte przez Shaefera mogą być rezultatem tego, że Uniwersytet Harvarda w latach 1950-1960 otrzymywał płyty fotograficzne z różnych telskopów a po tej dacie tylko z jednego. Jeśli okazałoby się, że naukowcy rzeczywiście mogą odrzucić teorię o długotrwałym miganiu gwiazdy Tabby liczba ogromnych komet koniecznych do wyjaśnienia tego zjawiska skurczyłaby się 648 tysięcy do 36.

Odkrywczyni dziwnego zachowania gwiazdy Tabetha Boyajian od której to imienia pochodzi jej nazwa stwierdza jednak, że dopóki nie sprawdzi się innych repozytoriów astronomicznych płyt fotograficznych nie można odrzucić teorii Shaefera. Tym samym po raz kolejny, zamiast znaleźć odpowiedzi na pytania naukowcy natrafili na kolejny problem, którego rozwiązanie w żaden sposób nie przybliży nas do wyjaśnienia tajemnicy gwiazdy KIC 8462852.

 

 



Tajwański rybak złowił fragment ludzkiej szczęki, należący do prehistorycznego giganta

Jeden z tajwańskich rybaków wyciągnął z sieci ludzką kość i nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, ale wątpliwości wzbudziły rozmiary niebywałego znaleziska. Nietypowy fragment szkieletu ludzkiego trafił do badań, który potwierdziły, że kość należała do mężczyzny giganta. Świadczą o tym rozmiary dziwnego przedmiotu.

 

 

 

Przybliżony wiek kości wpisuje się w przedział lat od 10 do 200 tysięcy. Najprawdopodobniej jednak wyłowiony fragment liczy 55 tys. lat. Były to czasy, gdy homo sapiens na pewno nie występował na jakichkolwiek obszarach naszej planety. Eksperci uważają, że w tym czasie mogły istnieć różne podgatunki rasy ludzkiej, nieznane współczesnej nauce.

 

W ostatnich latach archeolodzy coraz częściej odnajdują szkielety niezidentyfikowanych stworzeń, zarówno ludzi, jak i zwierząt. Wynika z tego, że historia ewolucji człowieka, jako dominującego gatunku, jest bardziej skomplikowana niż mogłoby się to wszystkim wydawać.

 



Poszukiwania drogi do innego wymiaru ?

CERN to wielce tajemniczy ośrodek naukowo-badawczy położony na północno-zachodnich przedmieściach Genewy, na granicy Szwajcarii i Francji. Obecnie do organizacji należy dwadzieścia państw. CERN zatrudnia około 10.000 naukowców i inżynierów reprezentujących ponad 500 instytucji naukowych z całego świata. Z tych tysięcy jakiś niewielki procent jest z pewnością wtajemniczony i zna prawdziwy cel badań nad tzw. konstrukcją ‚materii’. Podejrzewa się także, iż buduje się tam w rzeczywistości maszynerią Nowego Babilonu, która ma być w końcowym etapie, nadzorowana przez nadprzyrodzoną istotę Apollyona.

Oczywistością dla wszystkich jest informacja o otrzymaniu przez CERN posągu hinduskiego bóstwa Siwy, w postawie Nataradźa. Jest to najbardziej charakterystyczne przedstawienie Śiwy. Śiwa-Nataradźa ma lewą nogę uniesioną, skierowaną na prawo i ugiętą w kolanie, a prawą również ugiętą w kolanie. Prawą stopą stoi na zabitym demonie Apasmara co symbolizuje zwycięstwo boga nad niewiedzą.

W pierwszej ręce Śiwa trzyma damaru (bębenek w kształcie dwóch stożków), co jest symbolem stworzenia, a także jedności dwóch przeciwstawnych pierwiastków: wody i ognia, pierwiastka męskiego i żeńskiego. Druga dłoń Śiwy jest uniesiona co oznacza opiekę i ochronę, którą otacza on świat. W trzeciej ręce Śiwy płonie ogień, świadczący o tym, że gdy odpowiedni termin nadejdzie świat zostanie zniszczony. Czwarta ręka Śiwy wskazuje na jego uniesioną stopę, która jest symbolem zbawienia i wyzwolenia. Śiwę-Nataradźę otacza krąg płomieni, oznaczający, że prawdziwa boska natura rzeczywistości jest ukryta przed człowiekiem. Nataradźa to powszechne indyjskie hinduistyczne przedstawienie Śiwy jako Boskiego tancerza, podczas swojego tańca, który symbolizuje nieustannie dokonywane przez niego niszczenie i tworzenie wszechświata.

Uznając tą symbolikę można zrozumieć głosy zaniepokojonych obywatelii Unii Europejskiej. Podejrzewa się, że aspekt niszczycielski ma odgrywać w badaniach CERN-u rolę decydującą. Niestety symbolika Siwy nie kończy się tylko na tańcu, jego zachowanie może być zmienne do tego stopnia, że jest utożsamiany jako usposbienie śmierci (Bhajrawa), zniszczenia i przemijalności materialnych rzeczy, upływu czasu. W takim kontekście przedstawiany jest jako niszczyciel wędrujący po cmentarzach w otoczeniu straszliwych upiorów. Często jest całkowicie nagi, w rękach trzyma rozmaitą broń, a przy nim znajdują się ścięte ludzkie głowy, girlandy z głów, czaszek i rąk.

Towarzyszy mu często pies i wąż. Statuetki Śiwy obsypane popiołem symbolizują zniszczenie wszechświata, gdy nastanie właściwy czas. Śiwa otworzy wówczas swoje trzecie oko i wszystko spłonie, a zostanie "tylko popiół". Wibhuti jest powszechnym akcesorium kultowym wśród śiwaitów, używanym między innymi do nakładania śiwaickiej tritilaki. Siwa ma też i dobrotliwe formy swojej osoby, które były częściowo wspomniane na początku. Głosy badaczy w temacie tajnych organizacji, działających na terenie CERNu, świadczą raczej o poszukiwaniu przez nich elementu niszczycielskiego tego bóstwa, niż jego dobroczynnej działalności, mowa jest tam dodatkowo o kontaktowaniu się z innym światem/kosmosem/duchami, czy sterowaniem procesami całej planety (Patrz "ANTHONY PATCH - CERN WATCH LIVE: DNA, UFOs, Quantum Computers, Saturn & the Golden Age of Kronos). Siwę wiąże się również z greckim Apollyonem, który w języku hebrajskim nosi nazwę Abaddona z Apokalipsy 9:11 Wszystko to jest doskonale zobrazowane w filmie pt.: "C E R N the Opening of the Abyss ? - C E R N otwieranie czeluści ?"

Wiemy z Biblii, że Bóg Wszechmogący YHWH ma moc zsyłania ognia na wyjątkowo niepokornych śmiertelników, nie jest to tylko cechą bóstwa hinduistycznego: "Gdy zobaczyli to uczniowie Jego Jakub i Jan, powiedzieli: Panie, czy chcesz, byśmy rozkazali, [aby ogień spadł z nieba i ich pochłonął, jak i Eliasz uczynił?] Ew. Łukasza 9:54, aczkolwiek w przypadku naukowców kontrolowanych przez niewidoczne byty, jest to próba konstruowania czegoś niebezpiecznego dla nas ludzi.

Zródła:

http://biblia.oblubienica.eu/interlinearny/index/book/3/chapter/9/verse/54

http://popotopie.blogspot.com/2016/05/statua-wolnosci-istoty-nadprzyrodz...

Wieża Cern - symbolika CERN, portal do innych wymiarow ?

https://www.youtube.com/watch?v=TiKbE1Y5mDQ



Naukowcy z Harvardu natrafili na pozostałości "Starożytnej Ziemi"

Grupa badaczy z uniwersytetu Harvarda uważa, że odnalezione przez nich dowody mogą wskazywać na istnienie "Starożytnej Ziemi" tuż pod powierzchnią naszej planety. Uważają oni, że niewyjaśniony do tej pory wysoki wskaźnik izotopów odkrywanych w głębokich warstwach ziemskiej litosfery może być rezultatem resztek materiałów skalnych pochodzących z czasów z przed powstania ziemskiego księżyca.

 

 

Niestety, dla zwolenników teorii pustej Ziemi Agartha termin "Starożytna Ziemia" ma sie tyczyć tylko i wyłącznie warstwy geologicznej powstałej na samym początku istnienia naszej planety. Dla badaczy tego okresu, powstanie księżyca to wielka zagadka, która niestety nadal nie doczekała się swojego rozwiązania.

Najbardziej poważaną obecnie teorią odnośnie powstania naszego ziemskiego satelity jest ta zgodnie z którą Ziemia blisko 4,5 miliarda lat temu zderzyła się z planetą wielkości Marsa, która określa się nazwą "Theia". Zgodnie z teorią ciepło wygenerowane w wyniku kolizji stopiło z sobą fragmenty naszej planety tworząc tym samym naszego ziemskiego satelitę.

Jednak zgodnie z badaniami naukowców z Uniwersytetu Harvarda tylko fragment ziemskiego płaszcza uległ stopieniu. Zgodnie z nową teorią, siła zderzenia Ziemi z Theią (mimo iż oczywiście ogromna) nie była równo rozdystrybuowana po całej planecie. Innymi słowy przeważająca część naszej planety musiała ulec spopieleniu, ale półkula która stała po przeciwległej stronie do zderzenie mogła zostać osłonięta i przynajmniej w pewnym stopniu uniknąć całkowitego stopienia.

Źródło: futura-sciences.com

Co jednak zmienia to w naszym rozumieniu początków naszej planety ? Otóż okazuje się, że wielki impakt do jakiego doszło przed miliardami lat nie musiał wcale przekształcić całej Ziemi w jeden wielki ocean magmy tak jak sie powszechnie uważa. Jeśli teoria ta okaże się zgodna z prawdą to wiele z powszechnie przyjętych prawideł dzisiejszej nauki będzie musiało ulec zmianie, włącznie z początkami istnienia organicznego życia.

 

 



Fenomen UFO - Dowody i wątpliwości

ufo

Piąty marca 2004 roku, dochodzi do zaskakującego spotkania na Meksykańskim niebie. Załoga Meksykańskiego samolotu zwiadowczego, dostrzega szereg obiektów, których nie można zidentyfikować. W pewnym momencie można ich naliczyć aż jedenaście. Na ekranie pokładowego systemu wykrywania podczerwienią, owe obiekty wyglądają jak jasne punkty światła. Piloci próbują za wszelką cenę dostrzec, co to może być, niestety bez rezultatu.

Pokładowy ekran pokazuje coś bardzo gorącego, natomiast nie można dostrzec żadnej konstrukcji czy kształtu, za oknem samolotu nic nie ma. W tym samym czasie, kontrolerzy lotu twierdzą, że nie widzą niczego podejrzanego. Samolot ląduje, ale załoga, kontrolerzy i wojsko nadal nie wiedzą, co się stało, i czym były owe obiekty. Po jakimś czasie okazało się, że źródłem dziwnych świateł był ogromny kompleks platform wiertniczych. Płomienie wystrzeliwujące czasem nawet na kilka set metrów w górę, to płonący nadmiar gazów a także źródło owych niezidentyfikowanych obiektów.

 

Innym dowodem, który ma posłużyć za uwierzytelnienie relacji o UFO są tajemnicze kręgi w zbożu. Ludzie spostrzegają bliżej niezidentyfikowane kule światła nad polami, by później odkryć fantastyczne wzory wykonane właśnie na zbożowych polach. Niestety dziś istnieją zorganizowane grupy, czy to pasjonatów czy po prostu ludzi kreatywnych, którzy są w stanie utworzyć takie kręgi w zbożu i to na przełomie paru godzin. Niektóre z tych kręgów są tak przemyślane i skomplikowane, iż twierdzenie, że zostały wykonane przez człowieka, jest kwitowane uśmiechem, niestety często okazuje się, że tak właśnie było. To jednak nie znaczy, że dzieje się tak we wszystkich przypadkach, po prostu ludzka działalność w tej materii rozmywa ów dowód, przez co staje się on mało wiarygodny dla wielu osób.

ufo

Kolejnym dowodem przemawiającym za UFO są nagrania z seansów hipnotycznych. Dzięki hipnozie dana osoba jest zdolna przypomnieć sobie, co działo się z nią w trakcie uprowadzenia, czy po prostu w trakcie tych traumatycznych wydarzeń, które mózg mógł zepchnąć do podświadomości. Jeszcze do nie dawna tego typu badania były bardzo mocnym dowodem, niestety dziś inne badania mówią nam, że po przez seans hipnotyczny można często danej osobie wmówić coś na tyle mocno, że ta osoba po prostu w to uwierzy. Zatem kolejne dowody upadają, a przynajmniej stają się mniej pewne niż dotychczas.

 

Współczesne raporty o UFO były znacznie częstsze w czasach zimnej wojny, kiedy to ludzie obawiali się samolotów szpiegowskich czy nadlatujących rakiet. Ale główne źródło narodzin UFO to tak na prawdę dopiero rok 1947. Na ranczu pod Roswell w pobliżu amerykańskiego lotniska wojskowego znaleziono dziwne szczątki. Już następnego dnia, lokalna gazeta napisała, że wojsko weszło w posiadanie statku kosmicznego. Na stanowisko amerykańskiej armii nie trzeba było długo czekać, bardzo szybko wydano oświadczenie, że są to tylko szczątki balonu meteorologicznego. Nieskutecznie, ponieważ wojsko ewidentnie coś ukrywało. Co to mogło być? Są dwie opcje, albo nowa technologia, którą USA chciało ukryć przed światem, albo rzeczywiście było to UFO.

 

Jedenasty lipca 1991 roku. Całkowite zaćmienie słońca spowija ciemnością niebo nad Meksykiem, wówczas tysiące ludzi kieruje swój wzrok i kamery w górę, po to by upamiętnić owo wydarzenie. Na niebie pojawia się świecący punkt, srebrny dysk, najprawdopodobniej UFO. Owo zajście widziały wówczas setki osób. Niestety po pewnym czasie, stwierdzono, że jednak nie był to statek kosmiczny a planeta Wenus. Do dziś jest to kwestia sporna, ponieważ zdjęcia wyraźnie ukazują jakiś metaliczny obiekt, w kształcie dysku z ciemną podstawą.

ufo

Kwestia UFO jest na tyle złożona, że ciężko znaleźć niepodważalny dowód. Nie mniej jednak, rozum i przeczucie podpowiadają nam, że wszechświat jest na tyle duży, iż może w nim znajdować się inne życie niż nasze. W kolejnej części przyjrzymy się bliżej słowom Generała MacArthura zamieszczonym na samym początku tego artykułu, ponieważ z tych słów wynika, nie tylko to, że życie pozaziemskie istnieje, ale także to, że ziemia powinna szykować się na jakąś miedzy planetarną wojnę. Brzmi to jak scenariusz Gwiezdnych Wojen, jednak osoba, która wypowiedziała te słowa, nie była byle kim, była Generałem który zapewne posiadał informacje jakich nie posiadają zwykli obywatele.

 

Artykuł pochodzi z portalu: www.tajemnice-swiata.pl

Tajemnice Świata

 

 



Wielka kula ognia, która eksplodowała nad USA mogła zostać zestrzelona przez UFO?

Niektórzy eksperci z dziedziny ufologii twierdzą, że na nagraniach dużej kuli ognistej widzianej przed kilkoma dniami nad Stanami Zjednoczonymi, widać efekty interwencji UFO, które najwyraźniej zestrzeliwuje ten obiekt, prowadząc do jego fragmentacji na dużej wysokości.

 

Przez kilka ostatnich dni na całym świecie dochodziło do wielu przypadków obserwacji dużych kul ognistych. Wywołują je przeważnie meteory lub deorbitujące szczątki satelitów. ale od czasu do czasu dochodzi do wejścia w atmosferę większych obiektów i właśnie z czymś takim mieliśmy do czynienia nad USA, 17 maja bieżącego roku.

Zdaniem ekspertów z American Meteor Society, w ziemską atmosferę weszły dwa obiekty. Mniejszy leciał z tyłu towarzysząc większemu, albo raczej ścigając go. Gdy pojawiła się już spora kula ognia, mniejszy obiekt uderzył w ten większy wywołując jego eksplozję na dużej wysokości.

 

Według naukowców kosmiczne skały wybuchają przeważnie przy wejściu w atmosferę, albo w jej wyższych partiach. Eksperci przekonują, że to fizyka, a nie obca interwencja odpowiada za to, że meteory tunguski czy czelabiński eksplodowały jeszcze w powietrzu. Astrofizycy przekonują, że o tym czy obiekt z kosmosu dotrze do powierzchni ziemi odpowiada głównie jego wielkość, gęstość i skład chemiczny.

 

 



W piwnicach jednego z londyńskich domów odkryto szczątki dziwnych stworzeń

Londyn słynie z zabytkowych budynków, z których wiele liczy setki lat i ma ciekawą historię. W mieście tym mieszkali czarodzieje, świry, szaleni geniusze, znachorzy oraz inne nieprzeciętne i nietuzinkowe osobowości. Postaci te, można powiedzieć, stały się integralną częścią angielskiej stolicy.

 

 

Miasto kryje jeszcze wiele nierozwiązanych tajemnic. Zdarza się, że i dziś dokonywane są niesamowite odkrycia.

 

Ostatnio podczas rozbiórki w ścianach jednej z piwnic domu po dawnym sierocińcu znaleziono zbiór dziwnych antropomorficznych stworzeń. Niektóre z nich były zmumifikowane, a w innych przypadkach ostały się tylko szkielety, przerażająco podobne do ludzi. Nie natrafiono jednak na żadne rękopisy lub inne dokumenty dot. tajemniczego zbioru.

 

Zebrane artefakty zakwalifikowano, jako Kolekcja Merlina, sugerując, że należały one do Theodora Thomasa Merlina, który namiętnie studiował biologię i kryptozoologię.

 

Opinie dotyczące eksponatów, jak to zwykle bywa, są podzielone. Uważa się, że to nie są prawdziwi ludzie, a po mistrzowsku wykonane rzeźby lub zmodyfikowane szczątki dzieci z sierocińca. Jaka jest prawda? Na razie nikt nie wie.



Strony