Maj 2016

Potajemne spotkanie naukowców, chcą stworzyć "to coś" !

Nastąpiło potajemne spotkanie 150 wybitnych naukowców w celu stworzenia syntetycznej informacji DNA. Eksperci ostrzegają, że prowadzić to będzie do biologicznego wyścigu zbrojeń. Etycy wyrażają swoje zaniepokojenie sposobem omawiania tej sprawy. Tak doniosłe, dla globalnego zdrowia, rzeczy nie powinny być rozpatrywane w ukryciu ! Potajemne spotkanie odbyło się we wtorek 10 maja 2016 roku w ośrodku Harvard Medical School, w Bostonie/USA.

 

Uczestników nakłaniano by nikogo o tym nie informowali. Stworzenie całkowitego syntetycznego genomu ma być gotowe za 10 lat. Czołowi światowi eksperci chcą "poprawić" syntezę długich łańcuchów DNA, tak by zastosować je w zwierzętach, roślinach i mikrobach. Synteza całej informacji DNA może przynieść nieoczekiwane dla ekosystemu rezultaty, dlatego projekt poddany został krytyce.

Profesor Drew Endy z Uniwersytetu Bioengineering at Stanford oraz profesor Laurie Zoloth zajmujący się etykę medycznę na Uniwersytecie Northwestern w Chicago stwierdzają, że stworzenie pełnego syntetycznego ludzkiego genomu jest "gigantycznym moralnym gestem". Twierdzi się, że jeśli się to uda, to przetestuje się to najpierw w labolatoriach, gdzie zainstaluje się sztuczną informację DNA w ludzkiej komórce, Następnie ma ona zastąpić naturalne ludzkie DNA. Chociaż się tego oficjalnie nie mówi, w planach jest stworzenie syntetycznego "człowieka". Na początek chcą tak zamieszać z informacja, by ludzie stali się odporni na wszelkie choroby: " I w owe dni ludzie szukać będą śmierci, ale jej nie znajdą, i będą chcieli umrzeć, ale śmierć od nich ucieknie" Apokalipsa 9:6

Mowa jest też o tworzeniu syntetycznych Einstainów lub aplikowaniu "informacji geniusza" tym, którzy chcą górować nad innymi. Szacuje się, że koszt budowy całej informacji wyniesie 90 milionów dolarów (suma taka dla bilionerów to wydatek na przysłowiowe "waciki"), syntetyczna konstrukcja ma się składać z trzech miliardów genetycznych par. 

Razem z projektem pojawiły się głosy by stworzyć nowe prawo dotyczące "nowego" humanoida, i jego jakoby "nowego życia". Warto przy tej okazji wspomnieć o planach jakie z tym projektem wiążą bardziej wtajemniczeni. Chodzi na przykład o przeniesienie w syntetyczne ciała ludzkiej świadomości (transfer umysłów uploaded minds), o którym pisane było w tekście "Stary dobry Bóg, stara dobra Ziemia - przygotowania do 'nowej' ?" pamiętajmy również o przeżyciach ludzi porwanych do UFO, którzy opisują ufonautów jako "to coś".

[…]Otóż te istoty nie szły, ale… szybowały nad ziemią… to nie był chód, ale ruch przypominający szybowanie. Kiedy zbliżyły się do samochodu, położyły na nim ręce i jak sądzę, zastanawiały się, jak otworzyć drzwi. Moody otworzył drzwi, uderzając nimi jedną z istot, a następnie obrócił się ku drugiej i z całej siły uderzył ją pięścią w twarz. Następne pamiętał jak został sparaliżowany. Kiedy odzyskał przytomność, leżał na czymś, co wyglądało jak plastykowy lub metalowy stół w kształcie prostopadłościanu. Czuł się skrępowany za pomocą jakiejś siły. Stół miał wymiary porównywalne ze zwykłym łóżkiem. Obok niego stała obca istota. Jak powiedział, jego pierwszym odruchem była „chęć wyrżnięcia tego czegoś, ale nie mogłem się poruszyć, w ogóle nie miałem kontroli nad kończynami.[…] Zwrot „tego czegoś” jest ważny bo pokazuje iż mogą to być twory sztuczne, nie-naturalne, nie stworzone przez NATURĘ !

Zródła informacji o tajnym spotkaniu:

http://www.dailymail.co.uk/sciencetech/article-3589785/Secret-meeting-15...

 

 

 



Demony Słowiańskie

demon

Demony Słowiańskie to byty duchowe, zajmujące pozycję po między światem Bogów a światem ludzi. Posiadają one cechy przynależne jednej i drugiej ze stron, co czyni je niebezpiecznymi, ponad to potrafią one, jak podają legendy, wtopić się w otoczenie, czyli przyjmować chociażby ludzką czy zwierzęcą postać. Mowa tutaj o czarnych kotach, krukach czy sowach, na które nie zwracamy uwagi, bo przecież są takie pospolite.

Wierzenia Słowiańskie od zawsze dostrzegały pewien duchowy pierwiastek czynnika nadprzyrodzonego pozostawionego dla bytów duchowych, z których część, jak wierzono była dobra i przychylna człowiekowi, dopiero z czasem Chrześcijaństwo wyparło tego typu postrzeganie na rzecz całkowitego zanegowania tych duchowych bytów. Czasy inkwizycji były tym okresem w historii ludzkości, który został w dużej mierze napiętnowany terrorem, strachem i przelewem krwi, często ludzi niewinnych.

 

Co gorsza wszystko pod dyktando osób często powiązanych z Kościołem. Mimo to nie udało się wyplenić wszystkich praktyk okultystycznych, część z nich przetrwała po dziś dzień i jest praktykowana przez tajne sekty, stowarzyszenia a w ostatnich latach coraz częściej przez zwykłych ludzi, których być może mijamy na ulicy. Owe praktyki mają na celu oddawanie czci demonom, przywoływanie ich obecności, wstawiennictwa. Praktyki te są proszeniem o ingerencję jakichś bliżej niezidentyfikowanych energii w naszym życiu. Co ważne, skutki takich praktyk są różne, bardzo często kończą się one dramatycznie.

Teraz przyjrzyjmy się kilku demonom Słowiańskim, które bardzo często są bohaterami dawnych legend i opowieści, zazwyczaj ukazujących ich negatywny charakter. Pierwszy z nich to Wodnik, był on bytem tajemniczym, zamieszkiwał tereny zalesione w obrębach rzek czy jezior, w których topił nieświadomych ludzi. Leśna baba, lub Babajaga, demon ten przyjmował postać starszej kobiety. Mieszkała ona samotnie w odizolowaniu, ciemny las to jej ulubione miejsce.

 

Ten, kto odnalazł jej dom, lub jego drogi skrzyżowały się z jej wówczas często taka osoba kończyła w rozgrzanym kotle cierpiąc niewysłowione katusze. Topielec to z kolei popularny na Warmii i Mazurach demon wodny, którego początkiem istnienia było samobójstwo lub poronienie. Te wydarzenia sprawiały, że Topielce przybywały w dane miejsce, lub powoływano nowe do życia. Są to byty niebezpieczne, ponieważ jak donoszą legendy, posiadały one nieposkromiony pęd mordowania, i zawłaszczania kolejnych dusz. Łatwo dojść do wniosku, że bardzo często głównym celem demonów było odbieranie życia człowiekowi lub sprawianie mu cierpienia, przepełnianie egzystencji lękiem i strachem, które mogą w dalszej kolejności pchnąć do samobójstwa.

demon

Borucha znany także, jako Leszy czy pan lasu. Panował on nad dzikimi zwierzętami, przybierał postać starszego mężczyzny o długiej brodzie i białej karnacji skóry. Jego działania były różne, czasem pomagał wędrowcom przejść bezpiecznie przez jego królestwo, a czasem zwodził pojedyncze osoby w głąb lasu, gdzie ślad po nich dosłownie znikał. Ponad to nocami krążył między drzewami i straszył okrzykami, wrzaskiem i wyciem. Upiory, nazywane także wampirami. Według Słowiańskich wierzeń wampirem stawała się osoba, której zwłok nie spalono.

 

Ponad to ich śmierć była gwałtowano a za życia ciążyła na nich klątwa powiązana z przekleństwem. Upiory żywią się ludzką krwią, przybierają ludzką postać i posiadają liczne zdolności paranormalne. Słowiańskie wierzenia w te istoty nasiliły się w momencie przyjęcia przez Polskę wiary chrześcijańskiej. Jednak najgroźniejszym i budzącym największy strach w ludziach był demon Bies, utożsamiany z mroczną siłą, mogącą opętać każdego człowieka. Bies jest uosobieniem najczystszego zła. Przebywał głównie w lasach, ciemnych grotach i głębinach wodnych. Mógł wnikać w ludzi i przejmować nad nimi kontrolę. Po rozpowszechnieniu wiary chrześcijańskiej demon ten stał się synonimem i odpowiednikiem diabła.

 

Istnieją także inne demony Słowiańskie, które możemy podzielić na leśne, wodne, powietrzne i domowe. Nie mniej jednak, jeżeli porównamy je z demonami Chrześcijańskimi to szybko dojdziemy do wniosku, że między nimi występuje duża różnica. Różnica ta polega na sile oddziaływania i istocie zła. Demony Chrześcijańskie to prawdopodobnie najgroźniejsze byty, o jakich możemy przeczytać, posiadają one liczne cechy nadprzyrodzone a do tego cechuje je nieposkromiona nienawiść względem człowieka. Demony Chrześcijańskie wydają się także być tymi istotami, których opis cechuje duża wiarygodność i spójność. I właśnie o demonach Chrześcijańskich napiszemy w trzecim i ostatnim artykule poświęconym demonom.

 

Kolejne części możecie przeczytać na www.tajemnice-swiata.pl

Tajemnice Świata

 

 



Wulver - tajemniczy humanoidalny wilk żyjący na północy Szkocji

Legendy o wilkołakach pojawiały się na całym świecie, a tak jak już kiedyś wspominałem w znacznej większości z nich są to krwiożercze i okrutne stwory, których jedynym celem jest szkoda i śmierć ludzi. Pomijając nieliczne przypadki gdy stwory te były uznawane za niegroźne szkodniki lub nawet zwiastuny fortuny, szczególnie ciekawie jawią się legendy na temat Wulvera czyli Szetlandzkiego człowieka wilka.

 

Nie bez powodu użyłem tutaj terminu człowiek wilk a nie wilkołak, bowiem zgodnie z podaniami istota ta nie jest efektem klątwy zmiennokształtności, w zasadzie określanie go mianem „człowieka” też byłoby błędne ponieważ był on raczej czymś w rodzaju nieśmiertelnego ducha. Podania określały go jako spokojną i niekonfliktową istotę, która w razie potrzeby potrafiła być jednak agresywna. Opis tej istoty przedstawia ją jako pokrytego szarym futrem człowieka o głowie wilka. Jego domem miała być jaskinia wydrążona we wzgórzu, a jego ulubionym zajęciem było łowienie ryb, które okazjonalnie zostawiał na oknach ubogich mieszkańców.

 

Jedną z najciekawszych opowieści o Wulverze, jest jednak historia zawarta w wydanej w 1912 roku książce autorstwa Eliotta O'Donell-a pt. „Wilkołaki”. Autor publikacji opowiada w niej o tym jak niejaki Andrew Warren na własnej skórze doświadczył spotkania z tą zdawałoby się mityczną istotą.

Źródło: warriorsofmyth.wikia.com

Zgodnie z zeznaniami Warrena całość zdarzenie miała mieć miejsce gdy miał on 15 lat i mieszkał w archipelagu Hebryd wraz ze swoim dziadkiem, który wtedy bardzo interesował się geologią. Cały jego dom miał być wręcz zasypany różnego rodzaju skamielinami odkrytymi w pobliskich jaskiniach. Pewnego ranka dziadek Warrena przybiegł do niego strasznie podekscytowany i poprosił go o podążenie za nim. Gdy dotarli oni na miejsce gdzie niegdyś znajdowało się wyschnięte jezioro oczom chłopaka ukazał się zagadkowy szkielet, który początkowo uznał on za zdeformowanego człowieka.

 

Jego korpus wyglądał na szkielet człowieka ale głowa, wyraźnie przypominała czaszkę wilka. Chłopak naturalnie odrzucił możliwość, że jest to wilkołak już na samym wstępie jednakże jego dziadek nie mógł opanować swojej radości. Podobno żywił on przekonanie, że cała wyspa była kiedyś pełna wilkołaków, satyrów i różnych tego typu istot a szczątki te są jedynie jednym z dowodów. Warren razem z dziadkiem zanieśli dziwne kości do swojego domu i dopiero wtedy historia stała się niepokojąca.

Zgodnie z tym co powiedział sam Andrew Warren:

„ Zrobiłem to co kazał i zanieśliśmy kości na stół kuchenny. Tego samego wieczora dziadek razem zresztą domowników wyruszyli na spotkanie całej parafii i w rezultacie pozostałem sam w domu. Przez pewien czas starałem się zająć czytaniem, gdy nagle usłyszałem dziwny dźwięk ze strony kuchni. W domu nie mogło być nikogo dlatego uznałem, że mógł to być po prostu szczur. Wtedy usiadłem koło szczątków rzekomego wilkołaka i czekałem na powrót dziwnego odgłosu.

(…) nagle usłyszałem jak ktoś stuka w okno, więc od razu odwróciłem się w jego stronę. Za oknem dostrzegłem ciemną twarz patrzącą się na mnie, ale dopiero po czasie zauważyłem, że za oknem znajduje się ogromny stwór o głowie wilka i ciele człowieka. Po jakimś czasie, gdy udało mi się zwalczyć początkowy szok zacząłem szukać czegokolwiek co mogło odbijać się w oknie i tworzyć tak nierealistyczne miraże. Niestety, jedyne źródło światła jakie było w domu pochodziło z zachodzącego słońca. Ponownie spojrzałem w stronę stwora i dostrzegłem więcej z jego rysów twarzy. Jego szczęka była nabrzmiała z gniewu, a z jego ust wydobywał się dziki warkot, jego zęby były białe i ostre, oczy świeciły na zielono, a uszy były skierowane ku górze, bez wątpienia wyglądał jak wilk. Wyraz jego twarzy był złośliwy, lecz co gorsza jego wzrok był skierowany wprost na mnie. „

Warren twierdzi, że istota w pewnym momencie wyciągnęła jedną ze swoich pokrytych pazurami rąk i wyglądała jak gdyby chciała skoczyć na okno. Warren przypomniawszy sobie rady jego dziadka odnośnie złych duchów usiłował odpędzić potwora znakiem krzyża, ale nie miało to jakiegokolwiek efektu. Przerażony nastolatek uciekł więc z kuchni i zamknął ją na klucz aż od momentu powrotu reszty rodziny. Gdy tylko jego dziadek usłyszał o zdarzeniu stwierdził, że brak reakcji ze strony ducha na znak krzyża musiał być rezultatem jego braku wiary. Pomimo tego już następnego dnia dziadek Warrena poprosił go aby ten pomógł mu odnieść kości na miejsce, z którego je zabrali. Od tamtej pory istota nigdy nie pojawiła się w tamtej okolicy.

 

Oczywiście z naszej perspektywy, historia ta brzmi mało wiarygodnie, a brak dowodów materialnych w postaci rzeczonego szkieletu tylko pogarsza jej status. Badaniem tego przypadku zajął się jednak również Dr Karl Shuker; zoolog, konsultant medialny, pisarz naukowy oraz jeden z najbardziej znanych kryptozoologów na świecie.

Badacz bazując na zeznaniach Warrena określił jej wiarygodność w następujących słowach:

„ Pomijając dość sensacyjny opis całego zdarzenia, potraktowanie kogoś kto poważnie uważa, że Hebrydy były kiedyś pełne satyrów i wilkołaków (dziadek Warrena) jest dość trudne! Dla porównania opinia dość młodego przecież wtedy chłopaka zgodnie z którą szkielet to zdeformowany człowiek wydawałaby się nieco bardziej realistyczna – i przynajmniej w pewnym stopniu uwiarygadnia jego zeznania. Mimo wszystko określenie czy rzeczywiście widział innego przedstawiciela rzekomej rasy wilkogłowych istot, który domagał się zwrotu szczątków swojego pobratymca jest raczej niemożliwe. Warto jednak zauważyć, że podobne historie przewijały się w niezliczonych baśniach i legendach.”

Czy oznacza to więc Wulver albo nawet cała rasa Wulverów rzeczywiście istnieje ? Z całą pewnością można stwierdzić, że widziana przez Warrena istota to wytwór jego wyobraźni bądź nawet kłamstwa wywołanego chęcią stworzenia sensacji wokół siebie. Można też ponieść wodze fantazji i na moment uwierzyć w jego zeznania. Jeśli uznamy, że jego słowa to prawda, to co takiego widzał mały Andrew Warren i czy tego typu istoty mogą znajdować się wokół nas ?

 



W Holandii ponownie pojawiły się kręgi w zbożu

W tym roku w Holandii w pobliżu małego miasteczka Hoeven pojawiły się kręgi zbożowe. Około miesiąc temu miejscowi odkryli prosty wzór pięciu kół. Miesiąc później pojawił się kolejny, bardziej złożony kształt. Niektórzy twierdzą, że może to być mapa układu słonecznego.

 

 

 

Sprawa przyciągnęła uwagę słynnego ufologa Scotta C. Waringa, który dostrzegł dziwną asymetrię w elementach graficznych. Jedna z nich w kształcie litery L różni się od reszty schematu i znajduje się pod innym kątem w stosunku do koła. Według niego, może to oznaczać, że jest to praca obcych, ale sugeruje równocześnie, że te konkretnie rysunki mogły zostać wykonane przez ludzi, którzy nie są w stanie stworzyć idealnych figur.

 

W ostatnim czasie ufolodzy zwracają uwagę, że z każdym rokiem zmniejsza się liczba występowania tajemniczych zjawisk tego typu. „Kręgi w zbożu” jest to termin zarezerwowany dla rysunków w postaci pierścieni, kół i innych figur geometrycznych, utworzonych na polach uprawnych. Wzory zazwyczaj są małe, ale zdarzają się większe, które podziwiać można jedynie z pokładu samolotu.

 

 



Skąd UFO na monetach z XVII wieku?

W zbiorze Kennetha Bresseta, byłego Prezydenta Stowarzyszenia Numizmatycznego Stanów Zjednoczonych, znajduje się kilka starych monet z tajemniczymi obrazami. Są na nich wybite rysunki pewnych latających spodków w kształcie dysków. Bresset jest przekonany osobiście, że są to wizerunki obcych statków kosmicznych i do tej pory nikt nie był w stanie obalić tego założenia.

 

 

 

Obrazy latających spodków na francuskich monetach z siedemnastego wieku przez dziesięciolecia zadziwiają naukowców i ekspertów z dziedziny numizmatyki. Na pierwszy rzut oka trudno jest sobie wyobrazić, co to może być innego, jeśli nie UFO? Łaciński napis „Opportunus Adest” wokół obręczy jednej z tych monet tylko dodaje pikanterii sprawie i oznacza mniej więcej „dzieje się to obecnie".

 

Niektórzy naukowcy uważają, że na monetach może być przedstawiona interpretacja kół Ezechiela ze Starego Testamentu. Z kolei inni badacze uważają, iż ww. starotestamentowe kręgi są niczym innym, jak starożytnymi statkami kosmicznymi obcych.



Antyislamska „Mapa Piekła” z końca XV wieku opisuje koniec świata

Naukowcy odkryli „Mapę Piekła” z XV wieku, która rzekomo mówi o końcu świata, podają zagraniczne media.

 

 

 

„Mapa Piekła” zawiera napisy w języku łacińskim. Znajdują się tam m. in. informacje o przyjściu Antychrysta, ale także o powstaniu islamskim i o Dniu Sądu Ostatecznego, który miał rzekomo nastąpić już w 1651 roku.

 

Nie da się wykluczyć, zdaniem ekspertów, że to dzieło ma charakter wyraźnie antyislamski. Naukowcy nie wiedzą jeszcze, kto był autorem tajemniczej mapy, ale sugerują, że mógł ją utworzyć jeden z wybitnych lekarzy, działający w tamtych czasach.

 

Rękopis znaleziony w niemieckiej Lubece , a obecnie znajduje się on w bibliotece w Kalifornii. Zdaniem ekspertów, mapa powstał między 1486 a 1488 rokiem.
 



Znaleziono grób zmumifikowanego płodu

Egiptolodzy z Fitzwilliam Museum w Cambridge badali ostatnio drewniany sarkofag. Po przeskanowaniu okazało się, że zawiera on ciało maleńkiego dziecka. Pochowano je prawdopodobnie przeszło 2 tys. lat temu, podaje The Telegraph.

 

 

 

Ustalono, że rodzice dziecka poczynili ogromne wysiłki w celu zapewnienia mu dostatniego życia pozagrobowego. Naukowcy szacują, że płód liczy 16-18 tygodni, co czyni go najmłodszym, jaki kiedykolwiek znaleziono.

 

Sarkofag wykonany jest z drewna cedrowego, choć wewnątrz umieszczono cenne przedmioty, które z czasem uległy zniszczeniu. Chodzi o delikatne rzeźby i ozdoby. Naukowcy z Wydziału Zoologii Uniwersytetu Cambridge przeprowadził również własne oględziny, a dzięki obrazowi rentgenowskiemu poznali dokładnie wizerunek szkieletu, ukryty wewnątrz.

 

Mały sarkofag został znaleziony podczas wykopalisk w Gizie w 1907 roku przez członków British School of Archaeology i w tym samym roku został wysłany do muzeum. Naukowcy twierdzą, że odkrycie jest doskonałym przykładem drewnianego sarkofagu królestwa starożytnego Egiptu, datowanego na lata 664 - 525 r. p. n. e.
 



Obserwatorzy "Watchers 10" - sensacyjny film Marzulliego

Zakazana archeologia przedpotopowa to wielce tajemniczy okres dziejów. Jej zakres obejmuje czas od pojawienia się na Ziemi stworzonego przez Boga YHWH człowieka, do powstania hybryd, dziwnych budowli megalitycznych oraz Viman. Badanie tego okresu możliwe jest jedynie metodami archeologicznymi (ostatnio dodatkowo za pomocą genetyki). Prehistoria megalityczna kończy się prawdopodobnie wraz z nadejściem globalnej katastrofy, znanej pod nazwą potopu Noego.

 

W ocenie badaczy tej tematyki, większość zagadkowych budowli oraz artefaktów (Out-of-place artifact - OOPArt) pochodzi z czasów przedpotopowych, w których istniały wspomniane pojazdy latające. Jeśli mówimy o okresie wznoszenia wielkich konstrukcji , należy wspomnieć o występowaniu w tamtym okresie dziejów hybryd humanoidalnych (wielkoczaszkowych). 

Na podstawie znalezisk, twierdzi się, że istnieli wówczas fizyczni giganci. Odkopuje się również pozostałości istot o czaszkach z większą pojemnością niż typowy homo sapiens. Sceptycy oraz ludzie omamieni teorią ewolucji (Film pt.: "Konferencja ufologiczno biblijna - L. A. Marzulli 2014") nie chcą i nie mogą przyjąć do wiadomości prawdy, o zaginionej ludzkości, zwłaszcza jeśli ma ona związek z Biblią. Z tego co udało się ustalić istnieją w tej chwili dwa poważne badania genetyczne, które na razie nieoficjalnie potwierdzają istnienie starożytnych hybryd, to jest istot powstałych z połączenia ludzkiego DNA oraz bytów z innego wymiaru/planet/kosmosu.

W związku z tym pojawiła się zapowiedz (ang. trailer), nowego odcinka amerykańskiej serii "Watchers", jest to już część dziesiąta. Na okładce widnieje czaszka istot z Paracas, które nie są istotami ludzkimi, co potwierdziły wspomniane wcześniej badania. Twórcami serii są L.A. Marzulli oraz producent Richard Shaw. W nowym odcinku widzimy zapowiedz ujawnienia nowych badań informacji genetycznej nietypowych czaszek. W wywiadach prowadzonych z Marzullim, jest mowa o prezentacji niezwykłej tajemnicy, szokujących nowych faktach. Widać tam relację wojskowych, którzy mieli być świadkami zastrzelenia jednego ze "starożytnych" gigantów. Sprawę tą badał inny specjalista Stephen Quayle, który twierdzi, że dane o tym przypadku pochodzą z 'solidnych' zródeł. W jednym z programów Marzulliego została pokazana przedziwna czaszka (zdjęcie poniżej).

Jej wygląd jest nie tylko szokujący, ale w mojej ocenie niezbyt wiarygodny. Nie widać szwów czaszkowych, co oczywiście nie musi być argumentem świadczącym o fałszerstwie. Niestety zęby czaszki są w tym samym kolorze co jej "kość". Ocena wiarygodności tego zdjęcia pozostawia wiele do życzenia. Nie powinno jednak to nikogo zrażać, bo już za chwilę będziemy mieli kolejne potwierdzenie starożytnych relacji o kontakcie ludzkości z inną (kosmiczną) rasą. Niestety żyjemy w okresie wielkiego zwiedzenia ewolucjonizmem, którego kolejną formą (jedną globalną religią) będzie  kosmiczny post darwinizm, mówiący jakoby ludzie zostali stworzeni z połączenia UFOnautów (kosmitów) i małp człekokształtnych. 

Obroną przed nowym kształtem kosmoewolucji powinno być wzmocnienie naszych możliwości rozumu, który jest częścią niematerialnego umysłu/duszy, niestety i to wymaga wiary w istnienie świata nadnaturalnego. Pismo Święte naucza, że człowiek składa się z ciała, psychiki i ducha (1Tes.5:23; Rdz.2:7). Słowo "duch" (hebr. ruah, neszmah, gr. pneuma) znaczy "oddech". Ten oddech życia ("duch") powraca do Stwórcy, "który go dał" (Koh.12:7; Łk.23:46; Dz.7:59). Ciało obraca się w proch (Koh.12:7), zaś "dusza" (hebr. nefesz, gr. psyche), to po prostu osoba (psychika), na którą składa się: umysł, uczucia i wola: "Ukształtował Pan Bóg człowieka z prochu ziemi i tchnął w nozdrza jego dech życia [ruah]. Wtedy stał się człowiek istotą [nefesz] żywą" - Rdz.2:7. Należy podkreślić, że przekaz od Boga YHWH daje kochającym Go, nadzieję na istnienie po śmierci ciała fizycznego, w innej formie, w innej rzeczywistości: "lecz właśnie głosimy, jak zostało napisane, to, czego ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują." 1 List do Koryntian 2:9.

 

 

 

 

 



Powiązania Adolfa Hitlera z rodem Rothschildów

adolf

Adolf Hitler to jedna z najbardziej kontrowersyjnych i tajemniczych osób, jakie kiedykolwiek żyły. Dla jednych uosobienie zła, dla innych człowiek postępowy i wizjoner a jeszcze dla innych prekursor antychrysta. Kim więc był ten człowiek i wreszcie, jakie było jego prawdziwe pochodzenie? Jeżeli wczytamy się w różne biografie szybko dostrzeżemy, że czasem występują rozbieżności, co do początków życia Adolfa Hitlera.

 

Najczęściej jednak dowiemy się, że urodził się on 20 kwietnia 1889 roku w Braunau, rodzicami byli Alois Schicklgruber i Klara Poelzl. Jednak po dziś dzień, nawet wśród ekspertów, istnieje pewna hipoteza, o której nie mówi się głośno, owa hipotez utrzymuje, że ojcem przyszłego Fuhrera był ktoś inny. Sam Hitler wpadał w furię, gdy ktoś w jego obecności podnosił ten temat. Zatem powstaje pytanie, dlaczego tak się działo? Czy w rzeczywistości mógł mieć on innego ojca? Ojca, który życzył sobie pozostać w cieniu?

 

Ludzie nie mogą się dowiedzieć, kim jestem. Nie mogą wiedzieć skąd pochodzę. Te słowa miały zostać wypowiedziane przez Hitlera jako komentarz definitywnie zamykający próby dochodzenia do prawdy, przez jego najbliższych współpracowników. Zatem prawda miała nigdy nie ujrzeć światła dziennego. Jednak do sedna przybliżają nas badania DNA, które jednoznacznie wskazywały, że w żyłach przywódcy III Rzeszy płynie krew sefardyjskich Żydów. Innymi słowy człowiek, który dopuścił się zbrodni na narodzie wybranym, a w zasadzie zaaprobował ją na wniosek Himmlera, w rzeczywistości sam był po części Żydem a to już wystarczający powód do tego by ukrywać swoje prawdziwe pochodzenie, by ukrywać tożsamość swojego prawdziwego ojca. Sam materiał genetyczny zawierał chromosom Haplogroup Elbib, który praktycznie nie występuje w populacji Niemieckiej czy Zachodnio Europejskiej, za to najczęściej występuje właśnie w populacji Żydowskiej. Czy zatem ojcem Fuhrera był Żyd, a jeżeli tak to, kto?

 

Wokół pochodzenia Hitlera istnieje także wiele doniesień i opowieści przekazywanych z ust do ust, mówią nam one, że Klara Poelzl jego matka miała romans z bardzo bogatym księciem mieszkającym czasowo na zamku Ottenstein, który z kolei, jak relacjonują doniesienia miał inną krew i był baronem z rodziny Rothschildów. To by tłumaczyło pierwiastki Żydowskie i bogate usytuowanie nieznanego ojca Hitlera. Przełomową książką w tej całej sprawie jest pozycja ‘‘The Mind of Hitler’’ Waltera Langera, który utrzymuje, że rodzina Rotschildów intensywnie wspierała Hitlera w sięganiu po władzę. Dziś wiele teorii spiskowych dopatruje się ogromnych sum pieniędzy, jakie płynęły z USA jako forma wsparcia dla przyszłego Fuhrera, i to jest prawda, jednak należy tutaj sprecyzować, że były to pieniądze z kieszeni, Rotschildów, jednego z rodów Iluminatów i jednego z najpotężniejszych rodów obecnych czasów.

 

Czy zatem to przypadek, że postać Adolfa Hitlera łączy się tak mocno z tym rodem? Zapewne nie, ale tutaj możemy wywnioskować jeden ważny szczegół. Dziś rodzina Rotschildów to filantropi, bankierzy i zbawcy świata, przynajmniej tak nam wmawiają media i ogólna propaganda. Jednak Adolf Hitler był Rotschildem, płynęła w nim tak krew i widzimy, do czego to doprowadziło. Hitler był wizjonerem i fanatykiem a jednocześnie człowiekiem o diabelskiej inteligencji człowiekiem, który porwał ówczesne Niemcy za sobą. Jaki z tego wniosek? Ród Rotschildów to bardzo niebezpieczny ród, jego pochodzenie w zasadzie jest nieznane, a to udokumentowane bardzo często podważane. Ród ten to potężni ludzie, mogący zachwiać światem ludzie, których celem jest szerzenie anarchii i szaleństwa, wystarczy spojrzeć tylko na wzmianki o finansowaniu samego Hitlera, będącego bękartem tej rodziny.

 

Przez tysiąclecia naszym globem targały wichry zła i bestialskich zachowań, których dopuszczali się ludzie, owe wichry dmą i obecnie, jednak wydaje się, że zaczynają przybierać na sile, przeradzają się w huragan, który przetoczył się przez Europę w czasie I i II wojny światowej i dziś zdaje się powracać z nowa siłą. Zastanawiające jest także to, że w wielu przypadkach przetaczając się gdzieś w tle chociażby takie rody jak Rothschildowie czy Rockeffelerowie. Wielkie pieniądze rządzą światem i ludzkim sumieniem. Powstaje dziś zasadnicze pytanie o przyszłość, czyli gdzie nas to doprowadzi? Czy jest możliwe przejęcie całkowitej władzy przez kilka rodów, które za sprawą wielkich fortun będą w stanie kontrolować świat? W dobie dzisiejszego rozwoju techniki, która ostatecznie często służy jako forma zniewolenia ludzi, można odpowiedzieć, że jest to możliwe.

 

Artykuł pochodzi z portalu:  www.tajemnice-swiata.pl

Tajemnice Świata

 



Najstarszy człowiek na świecie ma 120 lat i mieszka w Rosji, w pobliżu Astrachania

Okazuje się, że obecnie najstarszym mieszkańcem Ziemi jest Tanzilja Bisembejewa (Танзиля Бисембеева) z wsi Islamgaza  w rejonie Astrachania. Z oficjalnych dokumentów wynika, że w marcu 2016 roku skończyła aż 120 lat, co zanotowano oficjalnie jako rekord.

 

Babcia Tanzilja mieszka w Islamgazie przez całe życie. Urodziła się jeszcze w XIX wieku, w 1896 roku, czyli w carskiej Rosji. Przeżyła zarówno rewolucję październikową, II wojnę światową, kolejne zmiany reżimu aż do upadku Związku Radzieckiego. Jak twierdzi syn nobliwej staruszki, opowiadała mu, że w trakcie swojego życia, pracowała nawet na znajdującej się w okolicach Astrachania, plantacji Rasputina.

 

Jej życie osobiste było naznaczone dramatami. Pierwsze dziecko zmarło jeszcze jako niemowlę, a jej pierwszy mąż zginął na froncie II wojny jak 20 milionów innych Rosjan wysłanych do nierównej walki w tak zwanej Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej. Po wojnie miała już 49 lat, ale ponownie wyszła za mąż i urodziła jeszcze trójkę synów. Teraz babcia Tanzilja przebywa w otoczeniu kochających synów i jej dziesięciu wnuków, 24 prawnuków i dwóch praprawnuków. Różnica wieku między najmłodszym z nich, a nią wynosi 119 lat.

 

 

 



Strony