Czerwiec 2016

Proroctwo Baby Wangi o rozpadzie Europy

W wyniku skandalu wokół Brexitu brytyjscy dziennikarze przypomnieli przepowiednię legendarnej jasnowidzki Wangi, która przewidziała upadek Europy pod koniec 2016 roku. Uważa się, że proroctwa „bułgarskiego Nostradamusa” sprawdziły się już w 85 %.

 

 

Według wielu, Vanga zapowiedziała ataki terrorystyczne z 11 września i katastrofalne tsunami w Tajlandii. Mówiła też o upadku Europy w 2016 roku. Na razie mamy Brexit, ale w ślady Wielkiej Brytanii mogą pójść kolejne kraje UE.

 

Na Wyspach przypominają także, że Vanga przestrzegała także, że Europę podbiją ekstremiści islamscy i mają użyć broni chemicznej do osiągnięcia tego celu. UE ma stać się kartą przetargową pomiędzy siłami opozycyjnymi Stanów Zjednoczonych, a islamistami. 

 

Wanga zmarła w Sofii w 1996 roku w wieku 85 lat. Zjawisko bułgarskich proroctw było tak często krytykowane, jak i chwalone. Według niektórych doniesień, w rozpuszczania plotek i mitów na temat Wangi miało swój udział radzieckie KGB.



Dziwna chmura nad Genewą może być związana z działalnością CERN

Europejska Organizacja Badań Jądrowych znana powszechnie jako CERN, już od wielu lat jest obiektem zainteresowania zaniepokojonych fizyków i rzeszy teoretyków spiskowych. Całkiem niedawno, w pobliżu CERN zaobserwowano zagadkową chmurę, która swoim wyglądem przypomina coś na kształt ogromnej sfery energii.

 

Całe zdarzenie miało mieć miejsce 24 czerwca br. i zostało ono uwiecznione na trzech fotografiach wykonanych przez różnych twórców. Wszystkie zdjęcia poddano odpowiednim badaniom i stwierdzono ponad wszelką wątpliwość, że są one autentyczne. Jednak co tak naprawdę udało się sfotografować nad Genewą i czy rzeczywiście jest to w jakiś sposób związane działalnością LHC ?

Źródło: Dean Gill

Na przestrzeni lat pojawiło się oczywiście wiele niesamowitych teorii odnośnie prawdziwego celu istnienia samego CERN. Przykładowo według jednej z nich poszukiwanie bozonu Higgsa jest tylko przykrywką, a prawdziwym celem budowy LHC jest odtworzenie starożytnej technologii umożliwiającej generowanie tuneli podprzestrzennych. Okazuje się, że takie urządzenia mogły już istnieć w przeszłości Ziemi. Niezależni badacze zwracają uwagę na pewne poszlaki wskazujące na to, że LHC może mieć dużo wspólnego z czymś, co znane jest, jako Ta-Wer określane też "Maszyną Ozyrysa".

Miało być to urządzenie, dzięki któremu Ozyrys udawał się do tak zwanych zaświatów. Według mitów bóg ten wchodził przez ogon węża i wychodził jego paszczą. Można powiedzieć, że to próba nazwania tunelu za pomocą aparatu pojęciowego znanego tamtejszym ludziom. Idealnie komponuje się to też z teorią zgodnie z którą posąg Shivy umiejscowiony przed siedzibą CERN i wyglądający jak gdyby Shiva wychodził z portalu o kształcie LHC, to zapowiedź rzeczywistych planów naukowców z Genewy.

Naturalnie nieco mniej fantastyczne teorię zakładają, że LHC ma służyć jako narzędzie do kontroli pogody. Przykładem może być choćby dziwne zjawisko, które pojawiło się na mapach pogodowych 8 maja br. Na radarach zauważono coś pokroju chmury deszczowej, która miała regularny okrągły kształt, zupełnie niespotykany w tego typu formacjach pogodowych. Anomalię widziano nad Lozanną, kilka kilometrów na południe od Genewy, gdzie znajduje się CERN.

Naturalnie CERN nie odniosło się w żaden sposób do tych zarzutów. Swoją drogą, niepokojąco wiele z ekstremalnych zjawisk pogodowych nasiliło się tuż po ponownym uruchomieniu LHC. Trzęsienia ziemi, powodzie, gwałtowne burze, jest tego zdecydowanie zbyt wiele by uznać to tylko za oddziaływanie natury.

 



W Kazachstanie urodziło się dziecko z czterema nogami

W jednym ze szpitali położniczych Aktobe urodziły się bliźnięta, z których jedno miało cztery nogi.

 

 

Według gazety regionalnej Diapazon, chłopcy mieli urodzić się zdrowe bez żadnych wad. Młodą kobietę w czasie ciąży obserwowali lekarze. USG płodu nie wykazało żadnych anomalii.

 

Według publikacji, dziecko o czterech nogach ma malformację naczyń serca i wady odbytu z uwagi dodatkowe kończyny.

 

Dziecko przeszło operację i znajduje się na oddziale intensywnej terapii. Zdaniem lekarzy, niemowlę przejdzie jeszcze kilka zabiegów.

 

Gazeta poinformowała również, że w poniedziałek w innym szpitalu Aktobe urodziło się dziecko ze zrośniętymi palcami rąk i nóg. Według lekarzy anomalia ta będzie leczona w miarę upływu czasu.
 



Czy starożytne ludy posiadały zapomnianą przez nas technologię do obróbki kamienia ?

Czy to możliwe, że niezliczone megalityczne budowle umiejscowione na całym świecie, zostały zbudowane przy pomocy utraconej przez nas technologii? Co jeśli w bardzo odległej przeszłości, tysiące lat temu, starożytne kultury z Ameryki Południowej, Azji, Afryki i innych części świata, posiadały starożytną metodę, która pozwalała im na transport, cięcie i formowanie megalitycznych kamieni wedle ich woli ?

 

 

 

Istnieje wiele miejsc na całym świecie, których początki są niewytłumaczalne. Wśród nich warto wspomnieć takie budowle jak Stonehenge, Piramidy w Gizie, Ollantaytambo, Puma Punku i Sacsayhuaman. We wszystkich tych lokacjach, starożytni ludzie znacząco przewyższyli nawet i dzisiejsze osiągnięcia techniki, która ma przecież być wyznacznikiem naszego rozwoju.

Stąd też bierze się pytanie, czy to możliwe, że starożytne kultury w Peru i Boliwii miały dostęp do "technologii", która pozwoliła im na obróbkę kamieni i choćby zmiękczanie ich tak jak gliny? Według wielu badaczy, takich jak Jan Peter de Jong i Christopher Jordan Jezus Gamarra, niektóre granitowe ściany w Cuzco wskazują na to, że kamienne bloki były ogrzewane do bardzo wysokiej temperatury. Ten "zapomniany" proces zeszklił powierzchnie bloków przekształcając je w olbrzymie konstrukcje o szklanych i gładkich bokach.

Na podstawie tych i innych obserwacji obaj badacze stwierdzili, że "starożytni ludzie" posiadali zaawansowane urządzenie, które pozwoliło im stopić kamienne bloki, które zostały następnie umieszczone na swoim miejscu i pozostawione do ostygnięcia obok innych już twardych, wielokątnych bloków. Całość tego procesu tworzy jednak niezwykłą zagadkę, która wymyka się racjonalnemu zrozumieniu po dziś dzień.

 

Nie da się ukryć, że bardzo trudno w to wszystko uwierzyć. Szczególnie, że wszystko to miało zostać osiągnięte tysiące lat temu. Jednak wcześniej wspomnieni naukowcy wierzą, że nie tylko kultury w starożytnym Peru i Boliwii posiadają technologię topienia kamienia, a dowody na stosowanie podobnej metody można znaleźć na całym świecie. Jeśli starożytni, rzeczywiście, posiadali zdolność do zmiękczania kamieni bądź nawet ich topienia, to z pewnością wyjaśniałoby to niezliczoną ilość niezwykle podobnych do siebie starożytnych budowli należących nie tylko do Inków i kultur inkaskich ale również Majów, Azteków i Olmeków.

Ponadto, ważne jest aby wziąć pod uwagę, że wiele ze starożytnych miejsc bytowania kultury inkaskiej jest zaopatrzonych w kamienne mury które mają często od 12 do 13 kątów prostych na ich widocznej powierzchni. Problem ten prezentuje się jeszcze ciekawiej, biorąc pod uwagę fakt, że nawet przy dzisiejszej bardzo zaawansowanej technologii, inżynierowie i architekci zwyczajnie nie są w stanie osiągnąć takiego samego efektu jak w przypadku Sacsayhuaman.

Oczywiście należy pamiętać, że mówimy tu o czasach odległych o tysiące lat i w czasie gdy wiele z funkcjonujących dziś spekulacji brzmi niesamowicie, to potwierdzenie ich w praktyce może się okazać bardzo trudne, jeśli nie niemożliwe. Nie ma więc co się dziwić, że zagadka megalitycznych bloków to jeden z największych problemów dzisiejszych historyków. Nie tylko ze względu na to że nie mogą oni znaleźć na nią ostatecznego rozwiązania, ale głównie dlatego, że prawda może znacząco podkopać ich "oficjalną wersję".

 



Ostatnie miejsce spoczynku świętego Mateusza

W 2015 roku naukowcy z Uniwersytetu w Tomsku odkryli pozostałości starożytnych cywilizacji w głębinach kirgiskiego jeziora Issyk-Kul, które jest uważane za dziesiąte co do wielkości na świecie i drugie pod względem zasolenia zaraz po Morzu Kaspijskim. Naukowcy odkryli dwieście artefaktów, z których jeden stanowi duży garnek ceramiczny, zawierający armeńskie i syryjskie zwoje.

 

 

To odkrycie jest ważne, ponieważ ma potencjał, aby rozwikłać tajemnicę miejsca pochówku świętego Mateusza. Tradycja katolicka utrzymuje, że apostoł został pochowany w katedrze w Salerno we Włoszech. Z drugiej strony, istnieje teoria wśród wyznawców prawosławia, sugerująca, że szczątki świętego Mateusza znajdują się w ormiańskim klasztorze w jeziorze Issyk-Kul.

 

Wielu ludzi wierzy, że apostoł zmarł w Syrii. Jego zwolennicy ukryli ciało, a następnie wywieźli do Kirgistanu, aby uniknąć rzymskich prześladowań. Tej teorii nikt nie potwierdził jednak do tej pory. Odkrycie starożytnych artefaktów z napisami w języku armeńskim i syryjskim w Issyk-Kul daje do myślenia, że naprawdę istniał tam niegdyś ormiański klasztor.
 



Olbrzymie kamienne topory odkryto w Botswanie

Olbrzymie kamienne topory zostały odkryte we wrześniu 2009 roku na pustyni Kalahari (Botswana). Oczywiście, ludzie nie byli w stanie się nimi posługiwać. 

 

 

Wydaje się, że te przedmioty zostały stworzone przez rasę gigantów, którzy żyli prawdopodobnie przed nami na naszej planecie. Ze starożytnych legend wynika, że giganci mierzyli od 3 do 5 metrów, więc jest całkiem możliwe, że oni stworzyli te ogromne narzędzia.

 

Botswana - kraj w Afryce Południowej. Geograficznie 70% powierzchni kraju zajmuje pustynia Kalahari.
 



Czy kosmiczna chmura mogłaby spowodować kolejny Potop ?

Historia o wielkim potopie, który miał być karą za występki aniołów i ludzkości pojawia się nie tylko w chrześcijańskiej Biblii, ale także wielu innych tekstach religijnych włączając w to legendy sumeryjskie, indyjskie czy nawet indiańskie. Do tej pory największą zagadką pozostawał głównie jeden aspekt całej tej historii. Skąd wzięła się woda, która spowodowała starożytną zagładę ludzkości ?

 

Odpowiedź na to pytanie mogła przyjść do nas jeszcze w 2011 roku, kiedy to naukowcy, odkryli ogromną kosmiczną chmurę złożoną z lodu, która poruszała się w przestrzeni kosmicznej. Samo jej istnienie skłoniło nas do refleksji nad tym co, jeśli w pewnym momencie jedna z tych chmur przeszłaby przez nasz Układ Słoneczny?

Kosmiczna chmura zawierająca wystarczająco dużo wody, aby zapełnić ziemskie oceany 2000 razy

Co prawda dotarcie tej konkretnej chmury w okolice naszej planety zajmie pewnie sporo czasu, i na ten moment nie jest to raczej wielkie zagrożenie. Jednak co stałoby się w momencie gdy taka chmura przeleci przez naszą planetę ? Zgodnie ze spekulacjami naukowców, gdy tylko zbliżyłaby się ona do Ziemi, zamarznięta woda zaczęła by się gwałtownie ogrzewać w ziemskiej atmosferze. Wtedy moglibyśmy się spodziewać opadów deszczu jakich ludzkość nie doświadczyła od czasów biblijnego potopu.

Cała Ziemia byłaby stale zalewana potokami wody przez bliżej nieokreślony czas. Naturalnie, cała woda będzie spływać do oceanów, ale nawet one mają swoją granicę. Innymi słowy, wszystkie ludzkie miasta położone w pobliżu rzek, mórz i oceanów będą zatopione przez wodę.

Sytuacja na Ziemi w dużej mierze przypominałaby tę znaną chociażby z filmu 2012. Wiele z zaawansowanych kultur które jednak znajdują się w pobliżu akwenów wodnych zostałoby zatopionych, a te umiejscowione na wyżynach bądź nawet w górach pozostaną bezpieczne. Tego typu zdarzenie najprawdopodobniej wywołałoby ogólno-światowy reset i zapisało się w historii ludzkości jako "Drugi Wielki Potop".

 

 

 

 



Uczeni odkryli, że po śmierci aktywują się geny które próbują przywrócić organizm do życia

Naukowcy z Uniwersytetu w Waszyngtonie udowodnili, że konkretne geny w zwłokach zwierząt i ludzi pozostają hiperaktywne przez pewien czas po śmierci. Można wyjaśnić to w ten sposób, że organizm próbuje po prostu walczyć ze śmiercią. Najnowsze odkrycie pokazuje jak mało jeszcze wiemy o tym co dzieje się z organizmami po ich śmierci.

 

Śmierć postrzegana jest raczej jako koniec życia, lecz paradoksalnie jak stwierdził mikrobiolog oraz główny autor badania Peter Noble, dzięki niej możemy jeszcze więcej dowiedzieć się o życiu. Badając aktywność genów u martwych myszy i rybek zebrafish (tzw. danio pręgowane) odkryto kilkaset genów które w przypadku gryzoni były nadaktywne przez 24 godziny od śmierci, a w przypadku rybek nawet przez 4 całe dni.

 

Wcześniej naukowcy zaobserwowali, że nawet geny w ludzkim organizmie stają się nadaktywne przez co najmniej 12 godzin od momentu zgonu. Co ciekawe, chodzi tu o geny odpowiedzialne za system odpornościowy i zwalczanie stresu, które aktywują się w sytuacjach awaryjnych. Mowa jest również o genach które są aktywne w stadium rozwoju zarodka po czym przechodzą w stan uśpienia - i jak się okazuje, stają się znów aktywne dopiero po śmierci aby przywrócić ciało do życia, oczywiście bezskutecznie.

 

Odkryto również, że ponowna aktywacja uśpionych genów jest powiązana z formowaniem się komórek nowotworowych, co wyjaśnia dlaczego biorcy narządów od zmarłych dawców mają większą zachorowalność na raka. Jak wyjaśnił Peter Noble, odkrycie może się zatem okazać przydatne nie tylko w transplantologii przy ustalaniu "jakości" narządów do przeszczepu, ale także pozwoli ustalić kiedy dokładnie doszło do zgonu człowieka.

 

 



W Pietrozawodsku obserwowano upadek UFO

Pietrozawodsk od dawna znany jest z przypadków obserwacji dziwnych świecących obiektów i niezrozumiałych zjawisk przyrodniczych.

 

 

Obecnie jeden ze świadków sfilmował telefonem komórkowym dziwny kulisty przedmiot, który powoli spadał z nieba na terytorium zakładu Petrozawodskmasz. Obiekt „ostatnim tchnieniem” sprawia wrażenie chęci wzniesienia się w górę, ale niestety bez większego powodzenia, bo siła napędowa słabnie. 

 

Nagranie w ciągu zaledwie kilku godzin obejrzało setki Internautów. W miejsce zdarzenia wyruszyły liczne grupy entuzjastów UFO i zjawisk paranormalnych, aby zbadać obszar lądowania i nawiązać jakiś kontakt z przedstawicielami obcych cywilizacji. Jednak do tej pory brak oficjalnych doniesień i komunikatów na ten temat.



Dziennikarka poruszona wyglądem małej hinduski

Arindam Deywas przybyła do Indii w 2013 roku, aby fotografować życie mieszkańców tego kraju. Podróżowała więc po różnych miejscach i robiła zdjęcia. Po wizycie w wiosce o nazwie Tripura kobieta była bardzo wstrząśnięta, ponieważ zszokowało ja to, co ujrzała tam na własne oczy.

 

 

Sześcioletnia dziewczynka Roona Begum ze względu na swoją ogromną głowę z powodu wodogłowia nie mogła nawet wstać, a jej wygląd wzbudzał powszechne zainteresowanie. Jednak Arindam nie pozostała obojętna i postanowiła pomóc zakłopotanej rodzinie.

 

Zdjęcia dziewczyny, cierpiącej na wodogłowie, rozeszły się za pośrednictwem Internetu po całym świecie. W sumie zebrano 62 tys. dolarów na leczenie dziecka. Roana przeszła dziesięć operacji, po czym jej głowa znacznie się zmniejszyła około półtorej razy. Obecnie mała uśmiecha się i, co najważniejsze, porusza się samodzielnie.



Strony