Lipiec 2016

Pojawiają się kolejne fakty na temat badań rządów w sprawie UFO

W dzisiejszym świecie, stało się to chyba oczywiste, że "istnieją rzeczy na niebie i ziemi, które nie śniły się nawet filozofom". Jak się okazuje maksyma ta tyczy się również głębin oceanów. W czasie gdy wielu z nas widziało rzeczy, których nie potrafi wyjaśnić, to właśnie ludzie pokroju personelu wojskowego, astronautów, pilotów, a nawet urzędników państwowych, którzy pomimo całej swojej wiedzy klasyfikują jakieś zdarzenie jako "paranormalne" zmieniają nasze postrzeganie świata.

 

Przykładowo w 1960 roku, były szef CIA, Roscoe Hillenkoetter wydał oświadczenie, mówiąc:

"Za kulisami, wyżsi oficerowie sił powietrznych są poważnie zaniepokojeni UFO. Ale ze względu na zachowanie tajemnicy służbowej, oficerowie poprzez wyśmiewanie tych doniesień sprawiają, że ludzie skłonni są uwierzyć, że nieznane obiekty latające są nonsensem."

W tym kontekście ciekawie prezentuje się inne zdarzenie zawarte w odtajnionych już dokumentach amerykańskiej armii. Cytat pochodzi z odtajnionego raportu Agencji Obrony Narodowej Stanów Zjednoczonych w sprawie spotkania z UFO, które miało mieć miejsce w Iranie w 1976 roku.

"... Gdy F-4 zbliżył się na odległość 25 mil morskich stracił wszystkie przyrządy i narzędzia do komunikacji. Gdy F-4 odwrócił się od obiektu i najwyraźniej nie był już dla niego zagrożeniem, samolot odzyskał cały sprzęt i komunikację. "

Innym niezwykle interesującym pisemnym oświadczeniem jest to pochodzące od byłego ministra obrony Kanady, Paula Hellyera:

"... W jednym z przypadków w okresie zimnej wojny, w 1961 roku, około pięćdziesięciu UFO lecących w formacji zmierzało na południe Rosji wzdłuż całej Europy. Najwyższy Dowódca był bardzo zaniepokojony i już szykował się, aby nacisnąć "przycisk paniki", kiedy nagle kolumna odwróciła się i wróciła na biegun północny."

Wojsko postanowiło przeprowadzić dochodzenie, a całą tę sprawę badano przez blisko trzy lata. Nie wiadomo nam nic na temat ich odkryć, jednakże zdaniem Hellyera pod koniec śledztwa zdecydowano bez cienia wątpliwości, że cztery różne gatunki obcych, odwiedzają naszą planetę już od tysięcy lat.

Wyjątkowo interesująco brzmią też słowa wypowiedziane w 1979 roku przez generała Carlosa Castro Cavero w imieniu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Hiszpanii:

"Wszystko jest w trakcie dochodzenia, zarówno w Stanach Zjednoczonych i Hiszpanii, a także w innych częściach świata. Narody świata są obecnie w trakcie współpracy w zakresie dochodzenia źródła zjawiska UFO. Cały czas zachodzi międzynarodowa wymiana danych. "

Wszystkie powyższe dane mówią nam wyraźnie, że w przeszłości, wojsko na całym świecie aktywnie śledziło UFO i przechwytywało je od czasu do czasu.

Źródło: Alex Mistretta

Fakt ten prowadzi nas nieubłaganie do zbioru fascynujących obrazów udostępnionych dzięki badaczowi Alexowi Mistretcie. Według niego pochodzą one z łodzi podwodnej należącej do Amerykańskiej Marynarki Wodnej i zostały wykonane w marcu 1971 roku. Okręt podwodny o który chodzi rzekomemu znalazcy fotografii to USS TREPANG (SSN 674). Pojazd miał podobno przeciąć ścieżki z niezidentyfikowanym obiektem przez przypadek, w trakcie wykonywania rutynowej wyprawy wojskowo/naukowej.

Źródło: Alex Mistretta

Po raz pierwszy, obiekt miał być zaobserwowany przez niejakiego John Klika oficera który początkowo zauważył go z pomocą jego peryskopu. Jak nie trudno się dziwić wiele osób podchodzi dość sceptycznie do tych obrazów i zeznań, ale może to i dobrze. Nie należy być zbyt naiwnym, szczególnie w sprawach pokroju UFO, jednak bezmyślnie zachowują się ci, którzy z miejsca odrzucają teorię, że wojsko ciągle styka się z niewyjaśnionymi obiektami na wodzie, ziemi, w powietrzu i przestrzeni kosmicznej niemalże na codzień. Obiektami które najprawdopodobniej nie pochodzą z Ziemi.

Źródło: Alex Mistretta

 

 

 



Czarny duch dusiciel z Peru

W połowie maja w Peru udokumentowano liczne przypadki szaleństwa wśród dzieci w wieku szkolnym. 

 

 

Dzieci nawiedzał tajemniczy „czarny duch – dusiciel”, który próbował je zabić. Rodzice są przekonani, że demon opętał ich pociechy, a lekarze i lokalne władze są w szoku.

 

Uczniowie w tym samym czasie podczas lekcji wpadali w trans i histerię, a następnie z przerażeniem opowiadali swoje wizje. Wszystkie one były zbieżne – ich zdaniem, nękał ich i próbował dusić duch z długą brodą.

 

Do tej pory przyczyna masowej histerii u młodych ludzi nie została jednoznacznie wyjaśniona.
 



NASA odkryło niewidzialne "tunele" w ziemskim polu magnetycznym

Jak się okazało rzeczywistość , jest bardzo złożonym pojęciem, które ma zdolność do zmiany naszego postrzegania życia, naszej planety, układu słonecznego, znanej fizyki i możliwości istnienia obcego życia. Chociaż wiele z tych przedmiotów jest częścią niezliczonych teorii spiskowych, ludzie na Ziemi przebyli daleką drogę w ostatniej dekadzie w naszym dążeniu do zrozumienia tajemnic wszechświata.

 

Tymczasem jedna z nich jest bliska rozwikłaniu. Naukowcy twierdzą bowiem, że w polu magnetycznym naszej planety mogą znajdować się "ukryte" tunele podprzestrzene. Naukowo rzecz biorąc, tunel podprzestrzenny jest "hipotetyczną" cechą czasoprzestrzeni, która przede wszystkim działa jako pewnego rodzaju skrót przez wszechświat. Idea ta została już przedstawiona w wielu filmach science fiction i zaakceptowana jako możliwy sposobu podróżowania zaawansowanych pozaziemskich istot.

Założenia science fiction w tym wypadku  stały się rzeczywistością a wszystko to za sprawą odkrycia, które NASA poczyniło w ziemskim polu magnetycznym. Podobno zaobserwowali oni tam pewien rodzaj magnetycznych portali. Odkryto, że istnieją pewne obszary ziemskiego pole magnetycznego, które są silnie związane z polem magnetycznym Słońca, w związku z czym tworzą one swoistą "ścieżkę", która prowadzi od Ziemi do Słońca, znajdującego się około 93 miliony mil dalej.

W celu dokonania odkrycia, NASA wykorzystała statek kosmiczny THEMIS, który zbadał zjawisko. Według NASA dziwne Portale otwierają się i zamykają kilka razy dziennie. Co dziwne, w interesującym stopniu pokrywa się to z tym co twierdzą  łowcy UFO. Ich zdaniem nasze Słońce jest częścią gigantycznego systemu gwiezdych wrót wykorzystywanych przez "bogów" lub wysoko zaawansowane cywilizacje pozaziemskie aby podróżować przez wszechświat w zatrważającym tempie.

Według badań NASA  portale znajdują się w większości dziesiątki tysięcy kilometrów od Ziemi. W czasie gdy niektóre z nich są małe, inne zdają się być gigantyczne, rozległe i trwałe. Według naukowców, portale te przenoszą ogromne ilości cząstek naładowanych magnetycznie, które wywodzą się ze Słońca.

Portale magnetyczne są niewidoczne, nietrwałe i ulotne. Otwierają się i zamykają bez ostrzeżenia, i nie ma żadnych wskazań, którymi możnaby się kierować przy ich poszukiwaniu - Dr Scudder, University of Iowa.

Na ten moment istnieje wiele pytań bez odpowiedzi: Dlaczego portale tworzą co 8 minut? W jaki sposób pole magnetyczne wewnątrz skręca się w środku? I co owe portale oznaczają dla naszej planety ?

 

 



Czy to niezwykłe zdjęcie przedstawia duszę opuszczającą ciało?

Przy międzystanowej autostradzie 15 pomiędzy Campton i Stanton w Kentucky doszło do wypadku drogowego, w którym śmierć poniósł motocyklista. Jego świadkiem był Saul Vazquez, który jechał tam akurat swoją ciężarówką. Intrygujące jest zwłaszcza jedno ze zdjęć wykonanych przez niego na miejscu wypadku. Wygląda na to, że udało mu się uchwycić coś co przypomina duszę umierającego.

Rzeczywiście na zdjęciu widać coś co można uznać za kształt człowieka majaczący nad miejscem gdzie pracują ratownicy medyczni i lekarze starający się przywrócić funkcje życiowe młodego motocyklisty. Jak wiadomo było to bezskuteczne.

Vazquez twierdzi, że to co udało mu się sfotografować przypomina duszę i mógł to być moment gdy chłopak umierał. Przypadkiem udało mu się uchwycić ten moment z odpowiedniej perspektywy. Potem opublikował to w serwisach społecznościowych czym wzbudził liczne kontrowersje.

 

 

 



Według internetowego proroctwa 29 lipca 2016 roku nastąpi Koniec Świata

Jak przystało na XXI wiek, proroctwa są obecnie obwieszczane na kanałach YouTube. Jedno z nich przewiduje, że do końca tego miesiąca dojdzie do końca świata. Ma się to wydarzyć konkretnie w dniu 29 lipca. Globalna apokalipsa, ma rzekomo zetrzeć w pył całą ludzką populację.

 

Według kanału informacyjnego o jakże wymownej nazwie "End Time Prophecies", nadchodzi drugie przyjście Jezusa Chrystusa. W trakcie tego procesu wiele miejsc zostanie zniszczonych, na skutek nagłego przebiegunowania ziemskiego pola magnetycznego.

Jednak ci rzekomi prorocy z End Time Prophecies, w tym roku przewidywali już również asteroidę, która miała uderzyć w Ziemię 6 maja i sugerowali, że w czerwcu Barack Obama przyzna się, że jest antychrystem. Tym razem dokładają w promocji powtórne przyjście Chrystusa i towarzyszącą mu zmianę biegunowości ziemskiego pola magnetycznego jako siły zdolnej do wywołania katastrofalnych globalnych trzęsień ziemi.

 

 



Tajską modelką podczas kręcenia programu na żywo zawładnął zły duch

Na video, które zebrało ponad milion odsłon, widać dziewczynę, która jest nawiedzona przez ducha. Zły demon wcielił się w kobietę w trakcie trwania programu. Tajska modelka, która znana jest pod pseudonimem Pui, zaczęła zachowywać się dość dziwnie na wizji, wrzeszczeć, jak małpa i przemawiać męskim głosem.

 

 

Zły duch, który wcielił się w Pui, zgodził się nawet na przeprowadzenie wywiadu. Powiedział prowadzącemu, że bardzo podobają mu się włosy i ciało dziewczyny. Stwierdzenia te wstrząsnęły modelką i ta zaczęła krzyczeć. Prowadzący program próbował uspokoić niewiastę, wyciągając medalion z wizerunkiem Buddy. To zadziałało - zły duch uspokoił się nieco.

 

Później Pui tłumaczyła, że duch wcielił się w nią podczas wizyty w Zatoce Tajlandzkiej. Jednak w przeważającej większości Internauci nie wierzą dziewczynie. Wielu twierdzi, że kobieta udaje, aby zdobyć sławę i skupić na sobie uwagę opinii publicznej.



Popularna gra Pokemon GO może być narzędziem CIA do zdobywania informacji

Pokémon Go przypomina powstający dopiero ruch społeczny, który może się okazać bardzo denerwujący. Wystarczy pójść do dowolnego miejsca publicznego i jest całkiem duże prawdopodobieństwo, aby zobaczyć tam stadko ludzi stłoczonych wokół jakiegoś pomnika lub kościoła i usiłujących odblokować kolejną partię nagród. Tymczasem, jest conajmniej kilka elementów całej tej gry wskazujących na to, że może ona stanowić idealne narzędzie dla służb specjalnych.

 

Nie byłoby przesadą powiedzieć, że Pokemon GO to chyba najbardziej udana gra w rozszerzonej rzeczywistości na świecie. Ale co jeśli jej sukces ma coś wspólnego nie z  dziecinnymi marzeniami o zostaniu trenerem Pokemon a raczej z programem nadzoru CIA, który ma dać dostęp rządowi Stanów Zjednoczonych do ogromnej ilości danych lokalizacyjnych?

Teoria ta pojawiła się na jednym z subforów reddita w którym jeden z użytkowników tłumaczył dlaczego rząd może mieć zastosowanie dla masowego pobierania lokalizacji do gry jak Pokemon Go. Autor sugeruje w niej, że Pokemon GO może stanowić rozszerzenie idei Google Maps, umożliwając agencjom wywiadowczym zdobycie zdjęć wnętrz domów ludzi którymi się interesują. Wystarczyłoby "wysłać" do domu takiego delikwenta kilka Pokemonów i czekać aż ten skorzysta z opcji robienia zdjęć i po dość krótkim czasie uzyskuje się wgląd w całe wnętrze.


Cóż, prawdopodobnie jest to kolejny przykład nadwrażliwości teoretyków spiskowych, ale ni da się ukryć, że aplikacja prosi o dość duży dostęp od samego jej zainstalowania zwłaszcza jeśli jesteś na Androidzie. Innym interesującym punktem tej historii jest fakt upubliczniony przez dziennikarza Lee Fanga odnośnie wpisów umieszczonych kilka miesięcy temu na GamesIndustry.biz, w których dyskutowano finansowanie Pokemonów Go przez deweloperów ze studia Niantic.

 

 

Oto i wspomniany cytat, który rzeczywiście jest dość zastanawiający:

Podczas mojego pobytu w w in-Q-Tell,  prowadziłem inwestycje w 3 firmie Johna, Keyhole - która została przejęta przez Google i ostatecznie stała się Google Earth - i na własne oczy widziałem, co jest możliwe pod jego kierownictwem. Jestem również podekscytowany i zaszczycony, tym że dołączam do zarządu Niantic i ciesze się pomagając im w pełni zrealizować swój potencjał w powstającym rynku AR / VR / MR.

Dla niewtajemniczonych In-Q-Tell, jest w zasadzie firmą należącą do CIA. Jest ona technicznie niezależna od CIA, ale inwestycje jakie czyni w technologię następują z wyraźnym zamiarem utrzymania wyposażenia agencji w najnowsze technologie informatyczne.

Reasumując Prezes Niantic John Hanke założył Keyhole, który był finansowany przez CIA i który później stał się Google Earth, który obecnie umożliwia zabawę z uroczymi kieszonkowymi potworami. Wzamian za to pozwalasz im wejść do siebie do domu, miejsca pracy a zdaniem niektórych nawet do swojej skrzynki pocztowej.

Zdaniem Ashleya Feinberg z portalu Gawker to tylko kwestia czasu zanim rządy zaczną umieszczać "przynęty" gdzieś, gdzie potrzebują wglądu w lokalizację lub dane przestrzenne i BUM! Dziesiątki kochający Pikachu nastolatków będzie tam w mgnieniu oka, tak aby uchwycić swoje wielkie zwycięstwo i udostępnić je na facebooku. Nie da się ukryć, że jeśli teoria ta ma pokrycie w rzeczywistości to jest to chyba najlepszy przykład zarządzania zasobami ludzkimi w historii.

 

 

 



Niezwykłe odkrycie w Izraelu - kobieta szaman otoczona 86 żółwiami

Naukowcy pracujący w Galilei w północnym Izraelu odkryli grób kobiety sprzed około 12 tysięcy lat. Archeolodzy twierdzą, że jest to miejsce pochówku szamanki, ponieważ szczątki ludzkie otaczają kości zwierząt.

 

 

Oprócz szkieletu szamanki, w grobie odkryto ludzką nogę, skrzydło orła, kości lamparta, a także 86 skorup żółwi.

 

Ustalono, że kobieta przeżyła na ziemskim padole 45 wiosen. W życiu cierpiała na rozmaite choroby, więc wyglądała zapewne bardzo niezwykle. Na pewno była także niewielkiego wzrostu.

 

Naukowcy twierdzą, że jest to grób, należący do kultury natufijskiej, która istniała około 10 tysięcy lat przed naszą erą.
 



Kolejne dziwne światło zostało zaobserwowane w okolicy wulkanu Popocatépetl

Nie powinno chyba nikogo dziwić, że już po raz kolejny zaobserwowano nadzwyczajną aktywność w pobliżu wulkanu Popocatépetl w Meksyku. W dniu 17 czerwca 2016 roku kamera na podczerwień uwieczniła wydłużony świetlisty obiekt, który zbliża się do wulkanu.

 

Niezidentyfikowany obiekt poruszał się bardzo szybko w kierunku wierzchołka wulkanu i kontynuował swoją drogę, dopóki nie zniknął za kraterem. Zdaniem niektórych obserwatorów zjawiska, którzy widzieli je za pomocą serwisów streamingowych, nie wyglądało ono na zwykłe UFO, ale raczej jak to określili przypominało "świetlistą istotę". Naturalnie tak jak zwykle w przypadku tego typu obserwacji, możemy jedynie załamać ręce i wierzyć, że to świetliki zdecydowały się zabawić naszym kosztem.

Żywioł zwany przez tubylców pieszczotliwie "El Popo" już niejednokrotnie zaskakiwał badaczy UFO. Dochodziło tam do tego, że w październiku 2012 roku jedna z kamer zarejestrowała dziwny cylindryczny obiekt wlatujący do krateru, a za kilka tygodni ten sam obiekt wyleciał z niego. Zupełnie położyło to oficjalną teorię, że to, co nagrała kamera to upadek meteorytu, który trafił do krateru. Ostatecznie sceptycy mogą powiedzieć, że meteoryt postanowił wrócić na orbitę.

 

 



Nadal nie wiemy zbyt wiele na temat wczesnych lat życia Jezusa

Dzisiejsi uczeni wierzą, że Jezus urodził się około 5 roku p.n.e i że został ukrzyżowany około 30 roku n.e. Jak więc widać, istnieje ogromna luka w jego biografii. W praktyce, nie wiadomo nam nic o życiu Jezusa od momentu, gdy w wieku 8 lat nauczał w świątyni aż po jego jego ponowne pojawienie się gdy był już po trzydziestce.

 

Jest tylko jeden wyjątek od tej reguły. Zgodnie z Ewangelią Łukasza w wieku dwanastu lat, Jezus wyjechał z rodzicami do Jerozolimy, aby obchodzić Paschę. To wszystko co mamy... Poza tym życiorys Jezusa to blisko trzydzieści lat absolutnej ciszy. Nie da się ukryć, że fakt iż jedna z najbardziej wpływowych osób w historii ludzkości jest dla nas wielką zagadką ma prawo zaskakiwać. Całość jego działalności zaczyna się zaledwie na trzy lata przed ukrzyżowaniem. Oczywiście nie jest to objaw złej woli historyków, a raczej rezultat tego, że źródła wiedzy o Jezusie jako nastolatku zwyczajnie nie istnieją.


 
Jak dobrze wiemy Jezus był w stanie porozumiewać się w języku hebrajskim, aramejskim a niektórzy spekulują nawet czy nie znał on również greckiego? Oznaczałoby to, że musiał on otrzymywać edukację na o wiele wyższym poziomie niż zwyczajny syn cieśli. Tymczasem ten okres w jego życiu jest całkiem pominięty, a Jezus pojawia się na scenie historii nagle w późnych latach 20 n.e. To właśnie w tym czasie, dojrzały Jezus ogłasza ideę "Królestwa Bożego" i stwarza podwaliny do przemian prorokowanych przez Biblię hebrajską.

Zdjęcie autorstwa Adriana Pingstona

Niektórzy spekulują nawet, że pojawiające się na przestrzeni wieków pisma apokryficzne wyjaśniają te nieścisłości i wiążą ten okres życia Jezusa z jego rzekomym małżeństwem.  Przykładowo, autorzy książki pt. The Lost Gospel twierdzą, że Jezus ożenił się z Marią Magdaleną, z którą miał mieć również dzieci. Źródłem tej informacji ma być rzekomy starożytny dokument odnaleziony w British Library, który ma ostatecznie odpowiadać na pytania postawione w powieści Dana Browna pt "Kod Da Vinci".

Zresztą, zdaniem niektórych badaczy, fakt że Jezus miał żonę nie powinien nas zbytnio zaskakiwać. Małżeństwo i dzieci były elementami oczekiwanymi od Żyda zarówno przed dwoma tysiącami lat jak i teraz. Zwolennicy tej teorii podpierają się założeniem, że gdyby Jezus nie był żonaty, to spowodowałoby to konsternację wśród jego rodziny oraz całej wspólnoty, a Nowy Testament z pewnością napisałby o tym, choćby i tylko po to by wyjaśnić jego nietypowe zachowanie.

 

Oczywiście, nie bez kozery tego typu pisma są nazywane apokryfami. W czasie gdy spekulacje odnośnie wielkich postaci pokroju Jezusa są czymś ciekawym i interesującym to nie należy zapominać, że to iż coś jest prawdopodobne nie oznacza, że jest faktem. Biorąc pod uwagę ilość tekstów pokroju "Ewangelii Judasza", która zakłada że Judasz działał zgodnie z wolą Jezusa, albo apokryfami znalezionymi przez Roelofa van den Broeka, które opisują Jezusa jako zmiennokształtnego kosmitę, powinniśmy nauczyć się patrzyć na nie przez palce.

Ale kto wie, nawet jeśli niewielka część z tych tekstów jest autentyczna i opisuje rzeczywistą historię to wpływ jaki mogłyby one wywrzeć na świat jest niewyobrażalny. Może to własnie w obawie przed tymi nieprzewidywalnymi konsekwencjami, historie z życia nastoletniego Chrystusa, które istnieją gdzieś w archiwach Watykanu zostały celowo wykluczone i na zawsze zapomniane.

 

 



Strony