Lipiec 2016

W Meksyku znaleziono szkielet inkrustowany kamieniami w zębach

Archeolodzy w Meksyku odkryli niedaleko ruin Teotihuacan szkielet kobiety z wyższych sfer, w której zębach inkrustowano minerały. Wiek znalezionych szczątków szacuje się na około 1600 lat.

 

 

W chwili śmierci niewiasta miała około 35-40 lat. Według Narodowego Instytutu Antropologii i Historii, w grobie znaleziono również garnki. Czaszka zmarłej miała wydłużony kształt. Zwykle z takimi deformacjami spotykano się w południowej części Mezoameryki, ale nigdy w regionie Środkowym, gdzie specjaliści pozbierali kości.

 

Zniekształconym szczątkom ludzkim, znalezionym w Teotihuacan, nadano nazwę „kobieta Tlaylotlakana" (termin pochodzi od obszaru, na którym spoczywały kości). Charakterystyczną cechą nieboszczki jest obecność dwóch okrągłych pirytów, montowanych w górnych siekaczach. Może to oznaczać, że kobieta była „obca” w Teotihuacan. Podobnych technik używali Majowie w obszarach w południowym Meksyku i Ameryce Środkowej. Eksperci wykryli także u niewiasty protezy dolnych zębów, które zostały wykonane z zielonego serpentynu.
 



W Google Maps znaleziono arktyczne monstrum z XVII wieku

Internauci znaleźli w Google Maps starożytnego arktycznego potwora Krakena - głowonoga, który, według legend, zatopił niejeden statek u wybrzeży Islandii. Płetwy potwora są dobrze widoczne na podstawie współrzędnych podanych przez odkrywców.

 

 

Sądząc po informacjach z dolnych ramek, obecnie Kraken, lub coś podobnego do niego, usytuowany jest koło Deception Island w archipelagu Szetlandów Południowych w pobliżu Antarktydy.

 

Na Google Maps można zobaczyć dużą białą płetwę i masywne ciało, które jest częściowo ukryte pod warstwą wody. W Internecie można znaleźć wiele wersji tego, co to może być, ale większość ludzi uważa, że jeśli nie jest to Kraken, to na pewno przynajmniej jakaś wcześniejsza forma życia.

 

Kraken to islandzkie słowo z pierwszych legend, które wprowadził do obiegu duński przyrodnik Erik Pontoppidan w XVII wieku. Według niego, istota ta była zwierzęciem „wielkości pływającej wyspy". Według przekazów, żeglarze islandzcy ginęli często z winy tego potwora, ponieważ mylili go z wyspą i szli na zatracenie.
 



Pierwszy w historii filistyński cmentarz znaleziony w Aszkelonie

https://commons.wikimedia.org/wiki/Category:Ruins_in_Ashkelon#/media/File:Ashkelon_180814_01.jpg

Odkryto ogromny, liczący 3000 lat filistyński cmentarz położony poza murami starożytnego Aszkelonu, który pomiędzy XII a VII wiekiem p.n.e. był głównym miastem Filistynów. Cmentarz jest pierwszą w swoim rodzaju nekropolią odkrytą w przeciągu stuletnich badań archeologicznych prowadzonych w pięciu Filistyńskich miastach.

 

Bogate znalezisko 160 grobów, na południowym wybrzeżu Izraela, datowane jest na 11-8 wiek p.n.e. i w końcu rzuci trochę światła na pochodzenie tajemniczych postaci biblijnych, jak na przykład Goliat zastrzelony z procy przez Dawida.

"Znaleźliśmy już mnóstwo garnków, ale nigdy wcześniej nie spotkaliśmy się z Filistynami „twarzą w twarz”" – powiedział jeden z podekscytowanych archeologów.

Na aszkelońskim cmentarzu, w grobie pozostawiano juglet, mały pojemnik na płyny, który prawdopodobnie niegdyś zawierał perfumy i w czasie pogrzebu był umieszczany w okolicach nosa zmarłego.

Od 1985 r. aszkelońska ekspedycja była prowadzona przez Lawrence'a Sagera, emerytowanego profesora Harvardu i Assaf Yasur-Landau z Uniwersytetu w Hajfie.

„Poszukiwania (na cmentarzu) stały się tak beznadziejne, że archeolodzy... zaczęli żartować, że zmarli filistyni byli chowani w morzu, tak jak Wikingowie” – wyjaśnia Yasur-Landau.

 

 

 



Rosyjski Batman zwalcza przestępców w Moskwie

Według rosyjskiej gazety Moskovskij Komsomolets, w Rosji pojawił się niedawno pierwszy prawdziwy "superbohater", który określa się mianem Żniwiarza. W mediach jest on jednak określany jako "Batman z Khimki"?

 

 

Około miesiąc temu, taksówkarz o imieniu Slava doniósł, że widział mężczyznę ubranego jak postać w komiksie, która w środku nocy wchodzi do znanego z powodu handlu narkotykami budynku. Slava twierdzi, że niedługo po wejściu postaci do środka słyszał krzyki i dźwięki tłuczonego szkła, a następnie mężczyzna w pelerynie wyszedł, rzucając za siebie jakiś płonący obiekt i zniknął w ciemności. Udało mu się nawet nagrać krótki siedmiosekundowy klip uwieczniający dziwną postać.

Slava twierdzi, że policja przyjechała chwilę później a po wkroczeniu do budynku wyszli z dwoma zmaltretowanymi mężczyznami w kajdankach. Po jakimś czasie redakcja tabloidu Moskovskij Komsomolets zdołała nawet nawiązać kontakt z ów "bohaterem" za pośrednictwem policji. Opublikowano nawet list od niego, w którym podaje on swoją misję:

    Nie znacie mnie i jest to bardzo mało prawdopodobne żebyście kiedykolwiek o mnie słyszeli. Nazywam się Żniwiarz, a przez ostatnie sześć miesięcy zmagam się z chorobą, która od dawna dręczy nasze społeczeństwo - przestępczością. Walczę z handlarzami narkotyków, gwałcicielami i gangami.

Co ciekawe Reaper ma nawet swój profil na Twitterze (@JnecReaper), gdzie policja, zaniepokojeni obywatele i informatorzy mogą wysyłać mu wskazówki co do zwalczania przestępczości. Jednak zgodnie z tym co sam napisał:

 Nie szukam chwały, ani sojuszników lub naśladowców. Po prostu prosze o pomoc w kwestii informacji. Pozostawiajcie swoje dane kontaktowe na portalach społecznościowych jeśli chcecie ze mną współpracować. Egzekucja czeka na wszystkich.

Z poważaniem, pierwszy superbohater ludzkości

- Żniwiarz

Reaper twierdzi, że na dobry początek, złapał ponad 40 bandytów i zamknął szereg laboratoriów narkotykowych w ciągu zaledwie miesiąca. Według Moskovskij Komsomolets te sumy nie zostały potwierdzone przez władze lokalne.

Jednak biorąc pod uwagę, że życie to nie komiks, czy fakt że Żniwiarz patroluje ulice swojego miasta i walczy z przestępczością jest na pewno czymś dobrym? Z drugiej strony, biorąc pod uwagę, że cała ta historia wyszła spod pióra rosyjskiego tabloidu można chyba zakładać że jest to poprostu oszustwo. Interesujące, niemniej tak samo autentyczne jak chociażby sam Batman.

 



W Tatarstanie złowili rybę mutanta

W Tatarstanie na rzece Kama wędkarze złapali przerażająco wyglądającą rybę mutanta.

 

 

Zdjęcia niezwykłego mieszkańca rzeki zostało zamieszczone na portalu społecznościowym VKontakte. 

 

Stworzenie przypomina wyglądem okropnego, uzębionego potwora i złapało się na zwykłego „robaka”. Sami wędkarze sugerują, że to prawdopodobnie ryba rotan, która przeszła jakąś dziwną mutację.



Na polu w centrum Anglii znaleziono trupa ogromnego wieloryba

Kolejne tajemnicze wydarzenie, poza kręgami w hrabstwie Yorkshire, przykuło uwagę światowej opinii publicznej. Tym razem nie chodzi jednak o wzory w polu, ale o trupa wielkiego wieloryba, który pojawił się znikąd.

 

 

Ten gatunek nigdy nie występował w tych szerokościach geograficznych. Wielki ssak zjawił się tam w niewytłumaczalny sposób w środku lądu dziesiątki kilometrów od wybrzeża. Zdaniem okolicznych mieszkańców, nie ma śladów, wskazujących, że wielka tusza została przyciągnięta w to miejsce z użyciem ciężkiego sprzętu.

 

Synoptycy nie rejestrowali w tej strefie tornada, trąby powietrznej i innych anomalii pogodowych. Mieszkańcy twierdzą, że kilka lat temu w tym samym miejscu w niewytłumaczalny sposób natrafiono na zwłoki rozkładającego się rekina.
 



UFO we Włoszech ujawnione dzięki błyskawicom podczas burzy

Oto niezwykłe nagranie, na którym udało się uwiecznić więcej niż się spodziewano. Celen była burza i przelatujący na jej tle samolot pasażerski, ale nagle na rozświetlonym błyskawicami niebie udało się zauważyć jakiś niezwykły obiekt w kształcie spodka.

O nagraniu wiadomo tyle, że powstało przed kilkunastoma dnami, gdzieś we Włoszech. Widać na nim wyraźnie, że za samolotem podąża jakiś inny dziwaczny statek powietrzny, który nie dysponuje typowymi dla awiacji światłami obrysowymi.

 

Jego kształt zupełnie nie przypomina znanych nam maszyn latających. Obiekt wyglądający jak klasyczny "latający spodek", który najwyraźniej ukrywał się wcześniej w chmurach. Pojazd pozostałby zapewne niezauważony gdyby nie rozświetlające niebo wyładowania atmosferyczne.

Obserwacje UFO w trakcie burz zdarzały się też w przeszłości. Wielokrotnie widywano niezidentyfikowane obiekty pojawiające się w okolicy chmur burzowych. Ukuto nawet teorię, wedle której pojazdy te w jakiś sposób pobierają w ten sposób energię wykorzystywaną potem do lotu. Czy tak jest w rzeczywistości? Trudno powiedzieć, ale z pewnością mamy do czynienia z zaskakującą anomalią.

 

 

 

 

 

 



Wolna wola może być iluzją - mózg sam siebie oszukuje stwarzając wrażenie wyboru

Naukowcy dochodzą do wniosku, że to co uważamy za wolną wolę nie istnieje. Gdy wydaje nam się, że o czymś decydujemy i tak jesteśmy w jakiś sposób kierowani podświadomością i wrażenie wyboru jest tylko swego rodzaju kompensacją mózgu.

 

Gdyby rzeczywiście tak było to implikacje tego faktu mogłyby być znaczące. Co zrbić z moralnością czy etyką, która przecież opiera się na założeniu, że możemy coś zrobić lub nie. Skoro wszystko jest i tak zdefiniowane, to okazuje się, że nie ma to zbytniego sensu.

 

Amerykański fizjolog Benjamin Libet wykazał już w 1980, że nie mamy wolnej wolnej. Aktywność elektryczna gromadzi się w mózgu człowieka, zanim na przykład poruszy dłonią. Libet pokazał, że nagromadzenie występuje zanim dana osoba świadomie podejmuje decyzję, aby tą rękę podnieść. Świadome doświadczenie decydowania się na działania, które zwykle kojarzy się z wolną wolą, wydaje się być dodatkiem, rekonstrukcją zdarzeń, które występują w mózgu już zanim dojdzie do chęci jakiegoś ruchu.

 

Złudzenie wolnej woli potwierdzili potem eksperymentalnie liczni naukowcy. Stosowano przy tym różne metody. Okazało się, że istotne jest przekonanie danej osoby do wiary w przeznaczenie lub wolność wyboru. Wyniki badań behawioralnych przeprowadzonych przez Roya Baumeistera z Florida State University, sprowokowały go do stwierdzenia, że wolna wola jest tylko iluzją. Na dodatek uświadomienie tego ludziom powoduje, że spada w nich kreatywność czy chęć uczenia się na własnych błędach. Zauważono też spadek empatii i wdzięczności do innych ludzi. Można powiedzieć, że świadomość zdefiniowanej przyszłości powoduje, że człowiek przechodzi na "ciemną stronę".

 

Wnioskiem po tych doświadczeniach badawczych jest też przekonanie naukowców, że wiedza na temat determinacji przyszłości powinna raczej pozostawać nieznana dla ogółu społeczeństwa. Trudno się nie zgodzić, że negatywne skutki ujawnienia takiej prawdy mogły by być opłakane dla całej ludzkości.

 

 

 



Misja DAWN przedłużona - NASA wciąż czegoś szuka na powierzchni Ceres

Dotarcie sondy Juno w pobliże Jowisza skupiło na sobie całą uwagę naukowców ale też i zwykłych amatorów astronomii. Tymczasem sonda Dawn otrzymała swój kolejny rozkaz z NASA. Okazuje się, że Dawn na kolejny rok pozostanie na orbicie planety karłowatej Ceres.

NASA ogłosiła, że po tym gdy ten etap jej misji zostanie już ukończony w lipcu może wysłać Dawn do zbadania kolejnego już trzeciego obiektu kosmicznego. Proponowanym celem wyprawy była asteroida 145 Adeona. Plan zakładał aby sonda doleciała do tej asteroidy w maju 2019 r. Ostatecznie zdecydowano, że o wiele ważniejsze jest aby zidentyfikować czym są tajemnicze światła widywane na Ceres.

Wygląda zresztą na to, że przyszłośc sądy Dawn wywołała wiele kłótni wśród pracowników NASA. Jednakże Jim Green, dyrektor działu NASA, odpowiedzialnego za eksploatacje sondy ostatecznie poparł utrzymanie jej na orbicie Ceres. Zgodnie z tym co powiedział:

Długoterminowy monitoring Ceres, zwłaszcza że zbliża się do peryhelium - część orbity z najkrótszą odległością do słońca - ma potencjał, aby zapewnić bardziej znaczące odkrycia naukowe niż przelot obok Adeony.

Z drugiej strony Carol Raymond, zastępca głównego badacza Dawn stwierdził, że nie pozostało tam nic czego można by się dowiedzieć na przykładzie Ceres i popierał misję do Adeony. Decyzja musiała być wykonana szybko, bo możliwość do wyruszenia w kierunku Adeony znika w dniu 12 lipca, gdy ilość paliwa spadnie poniżej poziomu, który jest potrzebny do podróży. Na ten moment Dawn ma wystarczającą ilość paliwa, aby utrzymać swoją orbitę wokoło Ceres co najmniej do 2017 roku.

To wystarczająco dużo czasu, aby zakwestionować teorie na temat pochodzenia tajemniczych świateł na Ceres. Najnowsze wyjaśnienie tłumaczy zmiany jasności plam za pomocą płonących pióropuszów gazu, które są schładzane z powodu jakiejś jeszcze nie ustalonej podziemnej aktywności termicznej. Innymi słowy, jest to nadal zagadka.

 

 



Znaleziono starożytne wizerunki scen z Biblii

Przy odkopywaniu synagogi z czasów cesarstwa rzymskiego na terenie osady Huqoq izraelscy archeolodzy odkryli dwie nowe mozaiki paneli. Można na nich łatwo rozpoznać obraz Arki Noego i scenę rozstąpienia morza podczas exodusu Żydów z Egiptu. Podobne znaleziska, dotyczące tego okresu, są niezwykle rzadkie.

 

 

„Ja znam tylko dwa obrazy rozstąpienia morza w starożytnych synagogach” - powiedziała Jodi Magness, kierownik badań. „Jeden z nich to fresk w syryjskim mieście Dura Europos, a drugi, słabo zachowany znajduje się w Wadi Hamam w Izraelu".

Magness wymienia również tylko dwa obrazy Arki Noego – jeden w Jerash w północnej Jordanii, a drugi w Misis (starożytne Mopsuestia) w Turcji.

 

Na mozaice można zauważyć kilka niedźwiedzi z długimi pazurami, lamparta goniącego gazelę, parę osłów, lwów, a także owce, kozy, strusie, wielbłądy, słonie, węże i inne zwierzęta, które, według Biblii, wstąpiły na Arkę przed potopem. Mozaiką wyłożono północną część synagogi, ponieważ zgodnie ze zwyczajem, ludzie przebywając w głównym wejściu, tradycyjnie powinni znajdować się na południu.

 

Wykopaliska prowadzono w 2012 roku. Niedawno archeolodzy pracujący w wschodniej części świątyni znaleźli szereg niezwykłych obrazów, inskrypcje w języku hebrajskim, maski teatralne, figurki aniołów i tancerzy. Odkryto też najstarszą mozaikę trzypoziomową ze sceną niebiblijną, przedstawiającą spotkanie dwóch mężczyzn, którym towarzyszą żołnierze w zbrojach i słonie bojowe.

 

Prace na terenie starej synagogi będą kontynuowane od maja przyszłego roku.

 



Strony