Sierpień 2016

Starożytna sumeryjska pieczęć jest jednym z najstarszych śladów Planety X

Czasem warto wrócić do starych znalezisk archeologicznych i przypomnieć sobie jak niewielka jest nasza wiedza w zakresie starożytności.  Dobrym tego przykładem jest sumeryjską pieczęć, która ma przedstawiać nasz Układ Słoneczny sprzed około 4500 lat. Co ciekawe, Słońce jest na niej okrążane przez aż dwanaście planet. Jedna z nich to najpewniej legendarna Nibiru zwana przez niektórych planetą X.

Pieczęć, datuje się na co najmniej trzecie tysiąclecie p.n.e. i można ją znaleźć na stronie Państwowego Muzeum Bliskiego Wschodu w Berlinie, gdzie skatalogowano ją numerem porządkowym VA/243. Według wielu badaczy, ten starożytny akadyjski artefakt jest jedną z najstarszych pieczęci cylindrycznych odkrytych na świecie.

Historia tego znaleziska została opisana przez pisarza i znawcę tematu Nibiru Zecharia Sitchina, który opowiadał o niej w swojej książce pt. The 12th Planet. Według Sitchina, rysunki zawarte na cylindrze bez wątpienia przedstawiają nasz system słoneczny z licznymi ciałami niebieskimi i wskazaniem ich relatywnej wielkości.

 

Oczywiście, jak zwykle pojawiają się sceptycy. Według Michaela S. Heisera, rzekome planety zidentyfikowane przez Sitchina nie są planetami, ale zwyczajnymi gwiazdami. Heiser przypomina też, że nie ma żadnych dowodów na to, że Sumerowie posiadali wiedzę o więcej niż pięciu planetach z Układu Słonecznego.

Heiser wskazuje zresztą trzy główne problemy w teorii Sitchina:

  1. Napis na pieczęci nie mówi nic o astronomii, Nibiru, czy innych planetach.
  2. Domniemany symbol "Słońca" na pieczęci nie jest Słońcem. Wiemy to na pewno, bo nie jest on zgodny z utrwalonymi przykładami symboliki słońca na setkach innych pieczęci cylindrycznych, zabytków i dzieł sztuki Sumeryjsko-mezopotamskiej.
  3. Nie ma ani jednego tekstu który mówiłby o tym, że Sumerowie wiedzieli o więcej niż pięciu planetach Układu Słonecznego. Istnieje szereg tabliczek glinianych, które zajmują się astronomią, z których wszystkie zostały zebrane i opublikowane. Źródła te są dostępne dla czytelnika, ale prezentują różny stopień trudności.

Jednak nawet po zasianiu ziarna zwątpienia do całej tej historii, Heiser nie wyjaśnił jednej ważnej rzeczy. Dlaczego twórcy postanowili umieścić na pieczęci wielką gwiazdę (która przypomina Słońce) w samym centrum, w otoczeniu innych ciał niebieskich. W pewnym momencie, badacz zasugerował nawet, że gwiazda w środku nie jest naszą gwiazdą, ale jakąś inną. Wobec tego jaki miałby być cel malunku ? Czyżby starożytni Akadyjczycy wiedzieli o istnieniu innych systemów gwiezdnych ?

Kolejnym interesującym faktem jest to dlaczego rozmiar gwiazdy w środku jest zdecydowanie większy niż reszta ciał niebieskich. Ponadto, jeśli wszystkie ciała niebieskie są gwiazdami, jak wskazuje Heiser, to dlaczego tylko jedna z nich na dorysowane linie przypominające wychodzące z niej promienie?


Zwyczajowy symbol słońca

Czy wszystkie te cechy tylko kolejny przypadek czy może raczej dowód na sprytną manipulację Sitchina ? Czy to możliwe, że cała ta historia nie jest tak jasna jak wydaje się naukowcom a tajemnicze obiekty przedstawione na pieczęci są rzeczywiście planetami ?  W pierwszym wypadku możemy zwyczajnie zignorować tą interpretacje i iść do przodu z naszym życiem. Ale jeśli okaże się że Sitchin miał rację, to czy oznacza to, że starożytni Akadyjczycy wiedzieli więcej o astronomii niż cała nasza współczesna cywilizacja?

 

 



Znaleziono glinianą tabliczkę z pismem sprzed 5 tys. lat

Bułgarski zespół archeologów, podczas wykopalisk dotyczących starożytnego osadnictwa, odkrył glinianą tabliczkę ze znakami pisanymi, których wiek szacuje się na więcej niż 5 tys. lat. Informację taka podają bułgarskie media, powołując się na wypowiedź Wołodi Popowa, dyrektora Regionalnego Muzeum Historycznego w miejscowości Plewen.

 

 

 

„Znaleźliśmy glinianą tabliczkę z piktogramami, które leżą u podstaw piśmiennictwa” - powiedział Popow.

 

Archeolodzy wierzą, że tabliczka odkryta w obszarze wsi Riben, poprzedza sumeryjskie i egipskie pisma, które powstawały około 2 tys. lat temu.

 

„Ta tabliczka potwierdza wersję, że pisemne przekazywanie informacji w świecie poprzez znaki malowane na glinie, urodziło się tu na Bałkanach. W sumie w tej okolicy archeolodzy znaleźli około 120 artefaktów ze starożytnym pismem" – tłumaczy naukowiec.

 

Popow twierdzi, że odczytanie znaków będzie bardzo trudne i trzeba się spodziewać długoterminowych badań w tej kwestii. Znaleziska archeologiczne zostanie oficjalnie zaprezentowane pod koniec września na specjalnej wystawie w Muzeum Historycznym w Plewen.

 

 



W Boliwii posąg Matki Boskiej zapłakał krwią

Parafianie z kościoła w boliwijskim regionie Pando byli przerażeni, przypatrując się, jak stojąca w kościele statua Matki Boskiej zaczęła płakać krwią. Czerwoną ciecz widziano w okolicy oczu i rąk pomnika. Pobrano próbki, które trafiły do badań do lokalnych laboratoriów.

 

 

 

Boliwijskim kapłanom trudno wyjaśnić pochodzenie krwawych łez na posągu. Nie mają też pojęcia, czemu posąg Marii Dziewicy zaczął płakać.

 

Co ciekawe, na początku sierpnia, podobne zjawisko obserwowano w Kolumbii. Przedstawiciele kościołów obu krajów czekają obecnie na decyzje Watykanu dotyczące niesamowitych zjawisk.

 

Komentatorzy zauważają, że takie niezwykle rzadkie zdarzenia traktowane są w kategorii cudu. Zdarza się jednak też, że dochodzi do mistyfikacji, tak jak to miało miejsce w Stanach Zjednoczonych i Malezji, aby rozbudzić wielkie zainteresowani wśród ludzi wierzących – potencjalnych pielgrzymów.



Ofiary z ludzi w instytucie fizycznym CERN? Dziwny film poruszył opinię publiczną

Światło dzienne zobaczył właśnie niezwykle zdumiewający, a nawet przerażajacy film, który najwyraźniej został nagrany na terenie ośrodka badawczego CERN w Genewie. Na nagraniu widać słynny posąg Sziwy znajdujący się na wejściu do kompleksu, w którego okolicy dochodzi do jakiegoś dziwacznego rytuału. Z przebiegu nagrania wynika, że mogło tam dojść do rytualnego zabójstwa człowieka.

 

Nagrywający to zdarzenie świadek był początkowo pewny, że to co widzi to jakiś żart, ale z każdą minutą mina mu rzedła, aż w momencie zasztyletowania młodej kobiety, zrozumiał, że stało się tam coś bardzo złego i zaczął panikować. Incydent został potwierdzony i uznany za na tyle poważny, że na temat rzekomego zabójstwa rytualnego na terenie campusu CERN wypowiedział się nawet rzecznik tej instytucji. Powiedział jednak tylko tyle, że wciąż trwa dochodzenie w tej sprawie.

Instytut CERN to miejsce gdzie odbywają się najbardziej zaawansowane eksperymenty fizyczne. Na terenie kompleksu znajduje się największy na świecie akcelerator cząstek. Ze względu na skalę eksperymentów jakie są tam przeprowadzane, od lat zwraca się uwagę na niebezpieczeństwa jakie na nas czyhają gdy uprawiana tam eksperymentalna fizyka wymknie się spod kontroli. Okazuje się, że spod kontroli mogą też wyjść dziwaczne rytuały odprawiane tam pod osłoną nocy. Niektórzy sugerują, że to co widać na nagraniu ma jakiś związek z satanizmem, ale mogą to być też jakieś starohinduskie rytuały, często wykorzystujące ofiary z ludzi.

Fakt, że do incydentu doszło w okolicy statui Sziwy jest w tym wypadku pewną poszlaką. Od dawna sugerowano, że Wielki Zderzacz Hadronów znajdujący się w CERN, tylko oficjalnie ma służyć do poszukiwań nowych wirtualnych cząstek elementarnych. Podejrzewano, że celem jest stworzenie tuneli podprzestrzennych do jakiegoś innego świata, być może tego, w którym rzekomo funkcjonuje wspomniany Sziwa. Teoria ta od zawsze uchodziła za jedną z bardziej fantastycznych, ale w obliczu ostatnich wydarzeń z CERN, być może trzeba przynajmniej uwierzyć w to, że w ośrodku naukowym działa jakaś dziwna i niebezpieczna sekta. Bardziej jednak prawdopodobne jest to, że w obliczu coraz większego szumu medialnego jaki robi się na ten temat zostanie to okrzyknięte niesmacznym żartem i mistyfikacją.

 

 

 



Majowie dokładnie mapowali niebo na 700 lat przed Kopernikiem

Majowie byli jedną z najbardziej zaawansowanych starożytnych cywilizacji, które kiedykolwiek istniały na naszej planecie. Tym ciekawiej prezentuje się fakt, że według ostatnich badań, ich mapy gwiezdne prezentowały odwzorowanie planet w naszym Układzie Słonecznym na ponad 700 lat przed Kopernikiem.

 

Do osiągnięć Majów zalicza się między innymi: bardzo dobrze rozwinięte rolnictwo i ceramikę, stworzenie własnego pisma hieroglificznego, rozwój dwudziestkowego systemu liczbowego i kalendarza oraz przede wszystkim astronomii. Mimo, że starożytni Majowie znani są z tworzenia wyrafinowanych map nieba odwzorowywanych z niezwykłą precyzją, umożliwiającą odliczanie miesięcy i lat, ich astronomiczne osiągnięcia mogą być niedoceniane przez naukowców.

Według nowego badania, astronomiczna wiedza cywilizacji Mezoameryki była tak zaawansowana, że ​​ich znajomość astronomii rywalizowała nawet z tą stosowaną przez naszego rodaka, Mikołaja Kopernika około 700 lat później. Według ustaleń antropologów,starożytni astronomowie Majów zaobserwowali planety w naszym Układzie Słonecznym ponad 1000 lat temu.

Dr Gerardo Aldana, badacz z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Barbara, twierdzi, że starożytni Majowie byli w stanie przeprowadzać takie obserwacje już w 870 roku n.e, setki lat przed tym, gdy Kopernik skonstruował swoją teorię heliocentryczną. Zgodnie z jego wypowiedzią:

"Kiedy traktuje się ich teksty jako pisma historyczne, zmienia się ich interpretacja. Majowie używali Wenus nie tylko do określania gdy miało się ono pojawiać, ale wykorzystywali ję do badania cyklów obiegowych. Skonstruowali całą serię czynności rytualnych, w czasie których całe miasto zbierało się razem i wykonywało pewne czynności bazując na obserwacji Wenus ".

Powszechnie wiadomo, że tak zwana Tabela Wenus stworzona przez Majów zawiera korekty matematyczne dla wykresów przejścia Wenus na niebie służące korygowaniu kalendarza Majów. Ze względu na fakt, że cykl Wenus jest nieregularny i trwa 583,92 dni wymaga on okazjonalnych poprawek podobnie jak w przypadku lat przestępnych w kalendarzu gregoriańskim. Jednak dr Aldana wskazuje, że tradycyjne interpretacje Tabeli Wenus i hieroglifów na niej zawartych nie doceniają prawdziwej wartości wiedzy naukowej osiągniętej przez starożytnych Majów tysiące lat temu.

Tablice Wenus

Odkrycia dr Aldana zostały opublikowane w czasopiśmie Journal of Astronomy and Culture. Jego praca wskazuje, że Majowie wykonywali swoje badania astronomiczne w mieście Chichen Itza w bardzo konkretnym okresie czasu. Okres szczegółowych studiów astronomicznych miał przypaść  pod panowanie króla K'ak 'U Pakal K'awiila, jednego z najwybitniejszych władców tego miasta.

Rozwikłanie tajemnicy Tabeli Wenus, zawdzięczamy badaniom dr Aldana, któremu udało się odkryć znaczenie kluczowego czasownika w piśmie hioroglificznym Majów. Słowo "prawdziwy" miało zupełnie inne znaczenie niż dotychczas sądzono. Uważa się, że ​​czasownik został użyty w innym znaczeniu i miał oznaczać "załączenie" co nadawałoby mu zarówno kontekst historyczny jak i kosmologiczny.

Mówiąc o odkryciu dr Aldana powiedział:

"Nazywam to "odkryciem odkrycia ", ponieważ to nie tylko kwestia znaleziska. To te wszystkie opaski na oczy, które sami skonstruowaliśmy i umieściliśmy na miejscu nie pozwalają nam dostrzec, że Majowie opowiadali o własnym naukowym odkryciu, poczynionym przez Majów w ich własnym mieście.

Oczywiście minie jeszcze dużo czasu, zanim reszta antropologów uzna, ze wiedza Majów znacząco przewyższała tę posiadaną przez inne ludy tamtej epoki. Odpowiedź na pytanie dlaczego tak jest, wydaje się jednak prosta. Gdyby uznać, że Majowie przewyższali nas w tylu aspektach to jak wyjaśnić niemalże tysiąc lat ich stagnacji, która w rezultacie doprowadziła do ich porażki przeciwko Europejczykom ? Czyżby, na początku swojego istnienia otrzymali oni od kogoś pomoc ?

 

 

 



Kobieta, ważąca 272 kg, urodziła 18 – kilogramowe dziecko

„Myśleliśmy, że urodzą się trojaczki, ale ostatecznie okazało się, że jest tylko jedno dziecko – 18 – kilogramowy noworodek” – mówią zaskoczeni położnicy z Australii, którzy odbierali poród u kobiety, ważącej 272 kilogramy.

 

 

18-kilogramowy noworodek to obecnie rekord świata. Podobny przypadek narodzin odnotowano w odległym 1839 roku.

 

Do jednego z australijskich ośrodków położniczych zgłosiła się ogromna kobieta w zaawansowanej ciąży. Lekarze wpadli w panikę, myśląc o ewentualnych powikłaniach, gdyż brzemienna nie była poddawana regularnym badaniom ginekologicznym. W związku z tym podjęto decyzję o cięciu cesarskim.

 

 

Wszystko na szczęście skończyło się dobrze. Stan nowonarodzonego dziecka jest zadowalający, choć nie wiadomo, jakich problemów można spodziewać się w pierwszych miesiącach życia, biorąc pod uwagę wagę noworodka.

 



W Portugalii sfilmowano dziwnego humanoida podejrzewanego o to, że jest mityczną chupacabrą

W Portugalii nakręcono wideo przedstawiające dziwne humanoidalne stworzenie, które porusza się na dwóch nogach i przemierza okolicę. Stwór nie przypominał niczego znanego i raczej nie poruszał się jak człowiek.

 

Według jednej z teorii może to być mityczna chupacabra, czyli wampir, który słynie z tego, że wysysa krew ze zwierząt. Jego zamiłowanie do kóz zdeterminowało potoczną nazwę tej istoty. Chupacabra jest znanym motywem legend Ameryki Środkowej i Południowej.

Pierwsze wzmianki o jej pojawieniu się pochodzą z Puerto Rico na początku 1950 roku. Wtedy to znaleziono tam kilka martwych kóz i stwierdzono, że została z nich utoczona cała krew. Jednak skojarzenie to można też chyba uzasadnić po prostu skojarzeniami Portugalczyków związanymi z pozostawaniem w latynoskim wzorcu kulturowy,

Ktoś inny mógłby powiedzieć, że na nagraniu widać raczej długorękiego "slandermana" albo w ostateczności jakąś pozaziemską istotę. Z pewnością pojawi się też duża rzesza sceptyków, którzy domyślnie każdy taki film klasyfikują jako oczywiste fałszerstwo. To rzeczywiście uspokaja, ale czy faktycznie tak jest?

 

 



W Kazachstanie odnaleziono piramidę o 1000 lat starszą niż te w Egipcie

Naukowcy właśnie odkryli, pierwsze ruiny piramidy w Kazachstanie, a jeśli wierzyć wstępnym testom, to została ona zbudowane 1000 lat przed piramidami w Egipcie. Zdaniem jednego z odkrywców, jej kształt przypomina nieco mniej znaną piramidę Dżesera (w Egipcie).

 

W rzeczywistości, to fascynujące odkrycie, zostało poczynione jeszcze w ubiegłym roku przez Saryarkinski Instytut Archeologii w Karagandzie, ale naukowcy postanowili zachować sensacyjne znalezisko w tajemnicy do momentu gdy zostaną wykonane dalsze badania. Eksperci odkryli nieznaną wcześniej piramidę w odległych stepach Kazachstanu, nieco ponad 6000 km na północny wschód od Kairu.

Piramida Dżesera
Archeolodzy planują zbadać rzekome komory grobowej piramidy w najbliższych dniach, jednak już teraz byli oni w stanie wypowiedzieć się na temat możliwego inicjatora budowy tego obiektu:

"Została ona zbudowana ponad 3000 lat temu w Saryarke dla lokalnego " faraona ", lidera potężnego plemienia pochodzącego z późnej epoki brązu".

Prace nad otwarciem głównej komory grobowej rozpoczną się w ciągu kilku dni. Wszystkie znaleziska zostaną przekazane do muzeum archeologii Uniwersytetu w Karagandzie. Wiele wskazuje na to, że nowe odkrycia ostatecznie udowodnią, że tysiące lat temu region ten był zamieszkany przez bogatą i zaawansowaną kulturę, która zgodnie z oficjalną wersją historii posiadła tajniki budowania piramid na 1000 lat przed Egipcjanami.

Porównanie obu piramid

Naukowcy wciąż nie są pewni, dlaczego tak dużo różnych kultur na całym świecie budowało w przeszłości tysiące piramid. Co więcej archeolodzy nadal nie są w stanie wyjaśnić, dlaczego istnieje tak wiele piramid ozdobionych w podobne wzory budowle, pomimo faktu, że budowle, te oddzielały tysiące kilometrów a przedstawiciele tych kultur podobno nigdy nie byli w kontakcie. Oczywiście są i tacy, którzy widzą w tym interwencję innej, bardziej zaawansowanej cywilizacji spoza naszej planety, ale przecież to tylko "teorie spiskowe".

 

 

 



Naukowcy twierdzą, że mają dowody na istnienie życia po śmierci

Jak wiadomo śmierć jest nieuniknionym końcem życia i czeka to każdego z nas. Trudno się zatem dziwić, że ludzie od zawsze zastanawiali się czy czeka ich potem coś więcej. Okazuje się, że brytyjscy uczeni posiadają dowody wskazujące na to, że jakaś forma życia po śmierci jednak istnieje.

 

Eksperci z University of Southampton od kilku lat prowadzą badania w zakresie śmierci klinicznej. Uważa się, że po ustaniu  akcji serca mózg pozostaje aktywny jeszcze przez 30 sekund i potem wyłącza się wraz z naszą świadomością. Jednak badania brytyjskich specjalistów wskazują na coś innego. Ich zdaniem ludzie doświadczają świadomości nawet w czasie trzech minut od zatrzymania serca. Naukowcy twierdzą tak po przebadaniu 2060 pacjentów z USA, Austrii i Wielkiej Brytanii, którzy w przeszłości doświadczyli zatrzymania akcji sera, ale zostali uratowani.

 

Z tych analiz wynika, że 40 procent z nich było w stanie odczuwać jakąś formę świadomości po tym gdy zostali uznani za znajdujących się w stanie śmierci klinicznej. Jednak tylko 2 procent z ankietowanych obstawało przy tym, że odczuwali uczucie przebywania poza ciałem. Dla ekspertów intrygujące było ustalenie, że świadomość w jakiejś formie pozostaje aktywna nawet kilka minut po ustaniu akcji serca. Do tej pory uważano to za niemożliwe. Oznacza to, że może istnieć jakiś wyższy poziom, na którym nasza świadomość istnieje nawet po śmierci.

 

Oczywiście badanie to nie przesądza jak do tego dochodzi, ale sugeruje, że proces taki następuje. Może odbywa się to wtedy w jakiś sposób na poziomie kwantowym i może trafia się wtedy gdzieś, gdzie czas nie istnieje? Na te pytania nie umiemy jeszcze odpowiedzieć, ale niewątpliwie zbliżamy się do tego momentu.

 

 



Tajemniczy czarny obiekt w okolicach księżyca

Grupa ufologów, badająca powierzchnię Księżyca, przypadkowo sfilmowała coś niezwykłego, choć nie miała tego w planach. Na nagraniu, opublikowanym 11 sierpnia br., widać ogromnych rozmiarów czarny dysk UFO.

 

 

 

Obiekt osiągnął imponującą prędkość i poruszał się z odchyleniami zygzakiem, wybierając najdogodniejszą dla siebie trasę.

 

Po opublikowaniu filmu, jak to zwykle bywa, opinie widzów są podzielone. Nikt nie jest w stanie dokładnie określić, jaki rodzaj obiektu pojawił się nad księżycem. Niektórzy spekulują, że mógł to być balon meteorologiczny, widziany pod nietypowym kątem. Inni uważają, że na pewno był to statek UFO, przeznaczony do kolonizacji obcych księżyców.



Strony