Wrzesień 2016

Rozpoczęły się poszukiwania meteorytu, który spadł na Ziemię w osiemnastym wieku

W Krasnojarsku zebrała się międzynarodowa ekipa, kierowana przez prof. Holgera Pedersena z Uniwersytetu w Kopenhadze, której celem jest znalezienie meteorytu. Obiekt, zwany „pallasowe żelazo”, spadł na Ziemię w osiemnastym wieku, podaje kanał telewizyjny Jenisej.

 

 

 

 

„Mamy teraz nowe metody, aby potwierdzić, gdzie znajduje się meteoryt. Wiemy, że to był duży obiekt, który uległ częściowemu zniszczeniu w atmosferze lub rozpadł się na kilka kawałków. Jest bardzo prawdopodobne, że uda nam się go odnaleźć”  - powiedział Pedersen.

 

Naukowcy z Danii i Rosji w tym tygodniu będą penetrować Masyw Nemir przy użyciu profesjonalnego sprzętu, w tym wykrywaczy metali. Pobiorą też próbki gleby do badań.

W osiemnastym wieku w rejonie Tajgi Nowoselowskiego na Górze Nemir odnotowano upadek meteorytu. Kilka lat później o zdarzeniu dowiedział się Niemiec Peter Pallas, który podróżował na Syberię. Naukowiec znalazł 19 kilogramowy fragment obiektu i wysłał go do Sankt – Petersburga. W latach 1976 – 1979 próbowano ustalić dokładne współrzędne upadku przedmiotowego ciała niebieskiego, ale bez powodzenia.



UFO na okładce książki z osiemnastego wieku

Na okładce książki z XVIII wieku, znaleziono obraz obcego statku. Zdaniem ufologów, to kolejny dowód, że przed trzystu laty UFO mogło regularnie odwiedzać naszą planetę.

 

W 1716 roku Johann Kaspar Funk opublikował traktat o matematyce. Na czarno - białej sztywnej obwolucie dzieła widać obcy statek. Jest to niezidentyfikowany obiekt latający, unoszący się w powietrzu i otoczony przez pioruny.

Naukowcom wciąż przybywa dowodów na istnienia życia pozaziemskiego i niektórzy wierzę, że nasi przodkowie widzieli UFO, a nawet wchodzili z nim w kontakt. Warto zauważyć, że spodek z okładki nie różni się od współczesnych obrazów, czy wizerunków UFO. Oczywiście, nie można mieć pewności, że w siedemnastym wieku obcy przybyli na Ziemię. Wydaje się jednak, że nawet 300 lat temu nie brakowało ludzi, którzy wierzyli w istnienie pozaziemskich cywilizacji.

 

 

 



W Chinach urodził się chłopiec z 31 palcami

W południowych Chinach urodziło się dziecko - mutant z 31 palcami. Zdaniem lekarzy, wada ma podłoże genetyczne. Chłopiec przejdzie kilka skomplikowanych operacji na korektę stóp i dłoni, polegającą na amputacji zbędnych palców, donosi Fox News.

 

 

 

Dziecko ma 15 palców na rękach i osiem na każdej stopie. Wszystkie palce u rąk i nóg są asymetryczne, co nie jest typowe dla polidaktylii. Medycy obawiają się, że chłopiec jest chory na coś bardziej poważnego.

 

Specjaliści planują zakończyć wszystkie operacje zanim dziecko pójdzie do szkoły. Polidaktylia to anatomiczne odchylenie, które zdarza się raz na pięć tysięcy przypadków.



Pluton zdaje się emitować promieniowanie rentgenowskie

Naukowcy właśnie odkryli że planeta karłowata Pluton emituje promienie rentgenowskie. Jest to nie tylko bardzo dziwne, ale także podważa naszą wiedzę o Układzie Słonecznym. Nasza dotychczasowa obserwacja obcych planet, zakłada bowiem, że coś takiego poprostu nie ma prawa mieć miejsca.

Gdy ponad rok temu sonda New Horizons wysłała nam pierwsze zdjęcia Plutona wydawało się, że ma dużo więcej tajemnic niż jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. Nikt jednak nie spodziwał się, że planeta karłowata emituje promieniowanie rentgenowskie. Znalezisko to zostało poczynione przypadkiem tuż po tym gdy okazało się, że Pluton, na przekór wszystkiemu co wiemy posiadał cienką atmosferę składającą się z węgla, azotu i tlenu.

Znalezisko to przyciągnęło uwagę Carey Lisse z Laboratorium Fizyki Stosowanej na Uniwersytecie Johnsa Hopkinsa i Scotta Wolka z Center for Astrophysics w Instytucie Harvard-Smithsonian. Obydwoje badaczy zastanawiało się, czy istnienie "cienkiej" atmosfery może sprawić, że planeta karłowata będzie widoczna w widmie rentgenowskim. Teoretycznie, jeśli cząstki o wysokiej energii wiatru słonecznego zderzają się z zimnym gazem w atmosferze Plutona, na poziomie atomowym takie zderzenie powinno tworzyć emisje promieni rentgenowskich.

Aby zbadać to zagadnienie, naukowcy skoncentrowali teleskop Chandra X-ray w kierunku Plutona i stwierdzili ze zdziwieniem, że sama planeta karłowata emituje promieniowanie. Co ciekawsze robi to w ilości, która okazała się znacznie wyższa niż oczekiwano. Jeśli Pluton miałby własną magnetosferę, cząstki słoneczne powinny powodować zorze, które byłyby widoczne w widmie rentgenowskim, ale kiedy New Horizons przeszła w pobliżu planety ani jedno, ani drugie nie zostało wykryte przez sondę.

Naukowcy nie mają pewności, co tak naprawdę dzieje się na niedoszłej dziewiątej planecie naszego Układu Słonecznego. Mają oni oczywiście kilka teorii, które mogą wyjaśnić tajemnicę promieni rentgenowskich z Plutona ale nic co możnaby eksperymentalnie sprawdzić. Szacunki wskazują na to, że promieniowanie rentgenowskie emitowane przez Plutona pochodzi z jego egzosfery. Niemniej jednak, nikt nie ma jeszcze gotowych wyjaśnień.

Artykuł pochodzi z portalu

 



Badania naukowe dowodzą, że ludzie potrafią dzielić się energią

Czy kiedykolwiek zdarzyło się wam, że poczuliście od kogoś tak zwane złe wibracje lub  odnieśliście wrażenie, że dana osoba dosłownie wysysa z was energię życiową ? Nie wykluczone, że najnowsze badania naukowe potwierdziły to spostrzeżenie i nadały mu nowe naukowe ramy.

 

Naukowcy z Uniwersytetu w Bielefeld w Niemczech, wykazali, że rośliny mogą absorbować energię z innych roślin. Badania przeprowadzono na algach, zwłaszcza z gatunku Chlamydomonas reinhardtii. Odkryto że ​​oprócz swojego podstawowego źródła energii czyli fotosyntezy mają też inną metodę, która umożliwia im dzielić się swoją energią między sobą.
 
Wyżej rzeczone badanie zainspirowało Olivię Bader-Lee, lekarkę i terapeutkę, która zdecydowała się na dalsze badanie tego tematu. To co odkryła było niesamowite, ponieważ w dużej mierze pokrywa się z zagadnieniami opisywanymi przez kryptonaukę znaną jako Bioenergetyka. Według Bader-Lee, nasze ciała są jak gąbki, które pochłaniają energię wokół nas ale mogą być też z niej wyciśnięte.

"To właśnie dlatego, istnieją ludzie, którzy czują się nieswojo, gdy są w pewnej grupie osób z konkretną mieszaniną energii i emocji. Organizm ludzki jest bardzo podobny do roślin, które  pochłaniają energię potrzebną do zasilenia swojego stanu emocjonalnego. Może to również pobudzać tworzenie się nowych komórek i zwiększyć ilości kortyzolu. W pewnym sensie karmimy w ten sposób komórki w zależności od potrzeby emocjonalnej. "

Wielu z nas zawsze wiedziało o tak zwanych wampirach energetycznych ale zazwyczaj tłumaczyło się to za pomocą terminologii paranaukowej. Jednak słysząc że bioenergie rzeczywiście istnieją, a ludzie są w stanie przesyłać je między sobą podobnie jak rośliny całość nabiera bardziej naukowego a zarazem realnego obrazu.

Bader-Lee uważa, że ​​w ciągu wieków ludzkość utraciła związek z naturą, która umożliwiała im czerpanie energii potrzebnej do funkcjonowania. W dzisiejszych czasach ludzie, którzy mówią o energii i duchowości są często krytykowani przez główny nurt społeczności naukowej, ponieważ nie może być ona zmierzona przez ziemską technologię. Wygląda jednak na to, że wpływ otaczającej nas energii na człowieka w końcu zostanie potwierdzony naukowo, co samo w sobie jest dużym krokiem naprzód.

 

Źródło:
http://www.nature.com/articles/ncomms2210  (artykuł o Algach)

http://www.choiceandtruth.com/2016/08/science-confirms-that-people-absorb.html



Nazistowskie mapy głębin mogą wskazywać drogę do wnętrza Ziemi

Chociaż wiele osób mocno wątpi w to, że istnienie zdatnej do zamieszkania wewnętrznej części naszej planety jest czymś więcej niż alegorią zawartą w baśniach i mitach, są tacy, którzy uważają, że są ku temu dowody. Dobrym przykładem może być chociażby mapa, autorstwa kartografów III Rzeszy z oznaczonym kanałem używanym przez niemieckie U-booty, aby uzyskać dostęp do podziemnego świata.

 

Cała ta sprawa staje się jeszcze bardziej interesująca, gdy skonfrontujemy ją z listem który został wysłany przez niejakiego Karla Ungera, na pokład U-Boata 209. Pojazdu który pod dowództwem Heinricha Brodda, miał dopłynąć na  wewnętrzną stronę Ziemi i nigdy nie wrócić. Co ciekawe oficjalny raport w sprawie jego zaginięcia zakłada, że ​​U-Boat 209 "zniknął z niewyjaśnionych przyczyn".

A oto i tajemniczy list razem z jego tłumaczeniem na angielski: :

Zanim odrzucimy te historie i uznamy, ją za oczywistą bujdę ważne, aby pamiętać, że Niemcy od dawna fascynowali się Antarktydą. Niemiecki naukowiec Johann Carl Friedrich Gauss (1777-1855), który jest klasyfikowany jako jeden z najbardziej wpływowych matematyków w historii, stwierdził przecież, że cała historia, fizyka i geografia Ziemi może być wyjaśniona tylko wtedy jeśli nasza planeta jest pusta w środku. On sam, podbnie jak i wielu badaczy przed nim sądził, że wejście do jej wnętrza jest umieszczone zarówno na biegunie Północnym jak i Południowym.

Od 1901-1903 Niemcy przeprowadzili zresztą pierwsze badanie Antarktydy. Wyprawa zwana potocznie Ekspedycją Gaussa umożliwiła niemcom zajęcie dla siebie rozległych obszarów najbardziej południowego kontynentu naszej planety. Zresztą, zafascynowany odkryciami dokonanymi przez niemieckich naukowców podczas Ekspedycji Gausa, wielki amerykański badacz i admirał Robert Edwin Peary, S. (1856-1920) rozpoczął podobną misję w 1909 roku stając się pierwszym człowiekiem, który dotarł do bieguna północnego.

Cała sprawa w dużej mierze ucichła, aż do momentu gdy Adolf Hitler zamówił kolejną wyprawę na Antarktydę, która trwała do 1939 roku. To co odkryto na Antarktydzie przez hitlerowców podczas wyprawy 1938-1939 pozostaje do dziś tajemnicą. W kontekście teorii pustej Ziemi, pojawia się jednak wiele spekulacji odnośnie tego, że Niemcy konsekwentnie pokonywani przez wojska alianckie pod koniec zawarli porozumienie z Amerykanami. Aby zakończyć wojnę w Europie, Niemcy udostępnili Amerykanom niemiecką technologię (bomby atomowe, technologie rakietową, odrzutowce etc.) w zamian za umożliwienie najwyższym rangą niemieckim oficerom (w tym Adolfowi Hitlerowi) na "relokację" do swoich ogromnych baz wybudowanych na południowym kontynencie.

Nieco światła na tę sprawę może rzucić ujawniony ostatnio raportu FSB. Zgodnie z nim, mapy produkowane przez nazistowski reżim w 1930 i 1940 roku wyszczególniają ich podziemne bazy znajdujące się na Antarktydzie. Najbardziej szokujące wśród nich jest to, że na dużej głębokości pod powierzchnią Antarktydy, odnaleźli oni sieć podziemnych tuneli.

Nie wykluczone, że dowiedzieli się o tym również alianci, ponieważ w 1946 roku na czele ze Stanami Zjednoczonymi najwyraźniej usiłowali oni odzyskać Antarktydę z rąk nazistów w tym, co nazwano "Operacją Highjump". Pomimo tego, że misja została rzekomo przerwana ze względów naukowych, wiele innych raportów opisuje, że ​​amerykańskie siły zostały zmuszone do odwrotu po stracie ponad 1500 żołnierzy i poniesieniu ogromnych strat materialnych.

Po powrocie w 1947 roku do Stanów Zjednoczonych, admirał Richard Byrd (1888-1957), dowódca „Operacji Highjump”, twierdził, że dostrzegł tam „ sterowce, które mogą osiągać imponujące prędkości. ". Jeżeli raport FSB jest prawdziwy, to Stany Zjednoczone zawarły pakt z tymi, którzy zamieszkują wewnętrzną część Ziemi. Co zabawne starożytny symbol związany z tymi wewnętrznymi narodami Ziemi jest najstarszym na Ziemi, oczywiście teraz znany jest on ze swojego ostatniego wcielenia jako symbol śmierci,zagłady i wojny. Oczywiście chodzi o swastykę, symbol który przez wiele wieków był symbolem szczęścia i dobrobytu. Doprawdy ciekawe czy zbieżność znaków była w tym wypadku przypadkowa.

 

 



Wykazano, iż Czyngis-chan posiadał europejskie korzenie

Genetycy z Mongolii i Korei Południowej uznali, że Czyngis-chan miał europejskie korzenie. Naukowcy przeprowadzili analizę genetyczną ciał znajdujących się na terytorium kopalni węgla kamiennego Tavan Tolgoi i materiału pobranego od członków rodziny założyciela imperium mongolskiego.

 

 

W celu określenia więzi rodzinnych, łączących ludzi, którzy znaleźli się wśród odkrytych szczątków,  naukowcy porównali markery genetyczne w genomie mitochondrialnym, substytucje nukleotydowe i mutacje, wpływające na powtarzające się fragmenty DNA. Ponadto, genetycy zbadali niepełne chromosomy (autosomy) i Y-chromosomy.

 

Stwierdzono, że rodzina należała do haplogrupy R1b-M343, czyli grupy ludzi, mających wspólnego przodka i mieszkających głównie w Europie Zachodniej oraz w południowym Uralu. Tak więc, mimo mongolskiego wyglądu, krewni Czyngis-chana posiadają również korzenie europejskie.

 

Naukowcy uważają, że imperium mongolskie Czyngis-chana należało do haplogrupy R1b-M343, a nie C3c-M48 – powszechnej w Azji i mającej związki z rodziną cesarską. Genetycy uważają, że ludzie, których ciała znaleziono w Tavan Tolgoi mogą pochodzić z małżeństw między dynastią Bordjigin (rodzina, która należała do Czyngis-chana) i klanów Ongudai lub Hongirad, donosi Lenta.ru.

 



Wilki, chupakabra, czy zdziczałe psy zagryzły daniele pod Szubinem?

Hodowca pod Szubinem znalazł 23 zagryzione daniele na terenie swojego gospodarstwa. Incydent wydarzył się w ostatni weekend w nocy w z soboty na niedzielę. Na razie nie wiadomo, czy masakry dokonały wilki, chupakabra, czy zdziczałe psy.

 

 

 

W wyjaśnienie sprawy zaangażowali się przedstawiciele Polskiego Związku Łowieckiego. Jeden z członków tej organizacji jest pewien, że destrukcji dokonały wilki.

 

„Zostawiły nawet sierść. Podkopały się przez ogrodzenie” – cytuje wypowiedź reprezentanta Związku Gazet Pomorska.

 

Zdaniem myśliwych, wilki są już we wszystkich okręgach łowieckich województwa kujawsko - pomorskiego.

 

Wątpliwości budzi jednak sposób uśmiercenia danieli. Większość z nich ma poszarpane, a właściwie podziurkowane szyje, wyssaną krew w okolicach gardeł i pokąsane zady.

 



Stephen Hawking ostrzega naukowców przed komunikacją z obcymi

Świadomość, że możemy nie być sami we wszechświecie sprawiła, że naukowcy chcą badać różne sposoby komunikowania się z obcymi i wysyłają do nich sygnały z Ziemi. Stephen Hawking uważa jednak, że jest to bardzo ryzykowne, ponieważ nikt nie ma pojęcia, jak obcy zareagują.

 

Hawking stwierdził, że jeśli kosmici przybędą na Ziemię, ich lądowanie będzie prawdopodobnie wyglądać podobnie, jak kiedy Kolumb przybył do Ameryki, co nie skończyło się zbyt dobrze dla rdzennych Amerykanów.

 

Pomysł naukowców z Search for Extraterrestrial Intelligence Institute w Kalifornii wymaga potężnych radioteleskopów, które mają wysłać dane do pobliskich gwiazd i planet. Systemy gwiezdne znajdują się w odległości 20 lat świetlnych. Jak dodatkowo twierdzi David Brin z NASA, każdy kontakt z obcymi ma możliwość wpłynąć na całe ludzkie istnienie i powinien być przeprowadzony przy pełnej świadomości konsekwencji.

 

 



Przyczyna dziwnego zaćmienia na Półwyspie Jamalskim sprzed 78 laty wciąż nie została wyjaśniona

78 lat temu a dokładnie 18 września 1938 w godzinach popołudniowych doszło do niewytłumaczalnego zjawiska. Współcześni naukowcy wciąż nie potrafią znaleźć wyjaśnienia na zajście nagłych ciemności, jakie zapadły nad Półwyspem Jamalskim.

 

 

Zgromadzono wiele zeznań świadków w tej sprawie. Najbardziej szczegółowy raport złożyła jednak grupa geologów, którzy pracowali wówczas na tym terenie. Zgodnie z ich zeznaniami, zegar wskazywał południe, kiedy w ciągu kilku sekund zrobiło się ciemno, a światło zupełnie zgasło. Nie można powiedzieć o tym zjawisku wiele więcej ponieważ główni świadkowie zdarzenia opisywali je poprostu jako nagły atak ciemności.

 

Geolodzy wymyślali szereg wyjaśnień, włączając w to anormalnie niskie chmury, które nie przepuszczały światła i na dodatek zakłócały także łączność radiową. Ciemność zawisła nad półwyspem przez godzinę, a potem zniknęła bez śladu a promienie Słońca znowu dotarły w tamte rejony. Przyczyny powstawania tych dziwnych chmur nigdy nie zostały odkryte. Zjawisko, zdaniem geologów, to fenomen który wystąpił tylko raz i nie powtórzył się nigdy później. Oficjalnie, zjawisko to pozostaje niewyjaśnione do dziś.

 



Strony