Wrzesień 2016

Tajemnice Fatimskie i kłamstwa Watykanu

fatima

Niebawem minie sto lat od objawień w Fatimie z roku 1917. Jest to dobra okazja do tego by przypomnieć sobie trzy tajemnice, wówczas przekazane ludzkości, tak zwane Tajemnice Fatimskie.

 

Jest też inna przyczyna, współcześni teologowie i osoby zajmujące się badaniem tego typu zjawisk, sądzą, że po upływie stu lat, od tamtych wydarzeń zatajona część objawień zacznie się realizować w tych najbardziej dramatycznych miejscach przesłania. Innymi słowy, nie wszystko zostało nam przedstawione, Watykan w obawie o prawdę zataił pełną treść przesłania Maryjnego. Tutaj należy jasno napisać, że Maryja poleciła, aby najpóźniej do roku 1960 ujawnić całe przesłanie. Niestety Kościół Rzymsko- Katolicki z papieżem Janem XXIII uznał, że lepiej będzie wszystko zamknąć w dużym sejfie archiwów Watykańskich i sprawa jakoś przycichnie.

 

Czyli spójrzmy. Fatima to przesłanie o znamieniu apokaliptycznym, jest to przesłanie z nieba dla ludzi, wszystkich ludzi. Co w tej sytuacji robi papież? Sprzeciwia się woli nieba, czyli Boga i decyduje nie ujawniać trzeciej tajemnicy Fatimskiej. Dziś papież ten jest ogłoszony świętym. Jeżeli zestawimy jego postępowanie w tej materii i to, że został uznany za świętego to zaiste zachodzi tutaj pewien zgrzyt, o którym się nie wspomina.

 

Kościół tak już ma, że woli milczeć sądząc, iż nikt nic nie zauważy, niestety jest odwrotnie a Watykan na milczeniu tylko traci. Podobnie sytuacja miała się w przypadku Ojca Pio czy wielu innych świętych, gdzie Rzym wydawał się być niczym ślepy błądzący w ciemnościach. Dlaczego? Ojciec Pio za życia był bardzo prześladowany przez Kościół, podobnie sytuacja miała się w przypadku innych świętych, jednak dziś o tym się już nie pamięta, ponieważ ten sam Kościół, który ich prześladował ogłosił po ich śmierci, że są święci. Kolejna schizofreniczna sytuacja.

 

Watykan nakazał też milczenie siostrze Łucji, tak jak gdyby obawiał się, że ta może wyjawić światu prawdę, którą z kolei Papież Jan XXIII postanowił zakopać na zawsze. O niedorzecznościach związanych z tajemnicami Fatimskimi a w zasadzie z tym jak wobec nich zachowywał się Watykan można by pisać bardzo długo, i rzeczywiście w przyszłości poświęcimy temu tematowi więcej czasu, natomiast dziś powróćmy już do setna, czyli do samego przesłania ujawnionych części objawienia Maryjnego.

 

Pierwsza część to wizja piekła. Dzieci dostrzegły morze ognia, które wydawało się znajdować w głębinach ziemi. W morzu tym przebywały demony i dusze będące niczym żarzące węgliki rzucane w ogień. Wszystkie unosiły się w ogromnym pożarze, padały na wszystkie strony jak iskry w czasie wielkich pożarów, pośród bolesnego wycia i rozpaczliwego krzyku. Jak dodają widzący, na ich widok można by ogłupieć i umrzeć ze strachu. Jakiś czas temu na stronie tajemnice świata opublikowaliśmy artykuł pod tytułem ‘‘Wrota do piekła’’. Pisaliśmy w nim, że owe wrota mogą znajdować się tutaj na ziemi, a owe piekło to nic innego jak centrum naszej planety. Wszystkich zainteresowanych tym tematem zapraszamy do zapoznania się z wyżej wymienionym artykułem.

 

Druga część to przestroga przed wojną. Maryja mówi, że jeżeli ludzkość nie przestanie obrażać Boga, wówczas za pontyfikatu Piusa XI rozpocznie się druga, gorsza wojna. Znakiem nadchodzącego wypełnienia się tej części przesłania było światło nieznanego pochodzenia, które oświetliło noc. To był wielki znak. Jest także mowa o prześladowaniu kościoła, Papieży a także zniszczeniu wielu narodów.

 

I te właśnie informacje od lat były ujawnione, świat znał prawdę, natomiast trzecia tajemnica leżała w archiwach i czekała na swój czas, który notabene miał nigdy nie nadejść za sprawą Papieża Jana XXIII, stało się jednak inaczej. Trzecia część tajemnicy Fatimskiej została ujawniona w roku 2000 i sprawiła wielkie zdziwienie lub pisząc dokładniej, rozczarowanie. Dlaczego? Przyjrzyjmy się samej treści.

 

Po dwóch częściach, które już przedstawiłam, zobaczyliśmy po lewej stronie Naszej Pani nieco wyżej Anioła trzymającego w lewej ręce ognisty miecz; iskrząc się wyrzucał języki ognia, które zdawało się, że podpalą świat; ale gasły one w zetknięciu z blaskiem, jaki promieniował z prawej ręki Naszej Pani w jego kierunku; Anioł wskazując prawą ręką ziemię, powiedział mocnym głosem: Pokuta, Pokuta, Pokuta! I zobaczyliśmy w nieogarnionym świetle, którym jest Bóg: ‚coś podobnego do tego, jak widzi się osoby w zwierciadle, kiedy przechodzą przed nim’ Biskupa odzianego w Biel ‚mieliśmy przeczucie, że to jest Ojciec Święty’.

 

Wielu innych Biskupów, Kapłanów, zakonników i zakonnic wchodzących na stromą górę, na której szczycie znajdował się wielki Krzyż zbity z nieociosanych belek jak gdyby z drzewa korkowego pokrytego korą; Ojciec Święty, zanim tam dotarł, przeszedł przez wielkie miasto w połowie zrujnowane i na poły drżący, chwiejnym krokiem, udręczony bólem i cierpieniem, szedł modląc się za dusze martwych ludzi, których ciała napotykał na swojej drodze; doszedłszy do szczytu góry, klęcząc u stóp wielkiego Krzyża, został zabity przez grupę żołnierzy, którzy kilka razy ugodzili go pociskami z broni palnej i strzałami z łuku i w ten sam sposób zginęli jeden po drugim inni Biskupi, Kapłani, zakonnicy i zakonnice oraz wiele osób świeckich, mężczyzn i kobiet różnych klas i pozycji. Pod dwoma ramionami Krzyża były dwa Anioły, każdy trzymający w ręce konewkę z kryształu, do których zbierali krew Męczenników i nią skrapiali dusze zbliżające się do Boga.

 

Sądzono, że trzecia część będzie dotyczyć przyszłych wydarzeń, będzie zawierać przesłanie dotyczące stricte czasów ostatecznych, czy więc owe przekonania były na wyrost, pomylono się? Zachodzi wiele rozbieżności w relacji Watykanu i samej widzącej. Te rozbieżności są często tak radykalne, że można a nawet należy przypuszczać, iż prawdziwa część trzeciej tajemnicy Fatimskiej po dziś dzień nie została opublikowana.

 

Sam fakt, że siostra Łucja w wielu wypowiedziach stwierdzała jasno i wyraźnie, iż trzecia tajemnica dotyczy tego, co dopiero ma nadejść a mówiła to po roku 2000, kiedy to rzekomo prawda w pełni została ujawniona. Natomiast to, co przedstawił nam Watykan jest wizją tego, co już było. Zatem ktoś tutaj kłamie i mija się z prawdą, albo jest to Watykan albo siostra Łucja, która musiała przejść wiele prześladować ze strony Rzymu i zapewne jeszcze wiele przejdzie, mimo iż już nie żyje.

 

Na koniec nie pozostaje nic więcej jak tylko napisać dwie rzeczy. Po pierwsze prawda w dziwny sposób bardzo często przeszkadzała Watykanowi, a to dziwne, ponieważ kapłani jako przedstawiciele Boga na ziemi, powinni kochać prawdę. Sprawa druga, nie powinniśmy się dziwić, że tak właśnie jest, dlaczego? 2000 lat temu na ziemi przebywał Jezus, który skończył na krzyżu, za sprawą ówczesnego kościoła, można by napisać, ówczesnego Watykanu. Można przypuszczać z dużą dozą pewności, że gdyby dziś Jezus stanął przed Rzymem, to jego los nie był by dużo lepszy niż ten z przed dwudziestu wieków.

Artykuł pochodzi z portalu www.tajemnice-swiata.pl

Tajemnice Świata

 

 

 



David Icke został wyśmiany w trakcie wywiadu w programie TODAY

Kilka dni temu, w programie telewizji śniadaniowej TODAY gościem był znany przez wielu propagator teorii o reptilianach, David Icke. Jak nie trudno się domyślić program ten w dużej mierze przypominał publiczny lincz niż rzeczywistą rzeczową dyskusję na temat obcych.

 

Nie twierdze oczywiście, że teorie Davida Icke'a są dla mnie w 100% przekonywujące, niemniej wiele z ich elementów jest definitywnie warte uwagi, lub przynajmniej dogłębnej analizy. Tymczasem, podejście prezenterów było karygodne, gdyż nie tylko wprost wyśmiewali oni gościa swojego programu, ale na dodatek wyraźnie nie mieli najmniejszej chęci słuchać tego co miał on do powiedzenia.

W takich momentach przypomina mi się kultowy już cytat Ghandiego:

Najpierw cię ignorują. Potem śmieją się z ciebie. Później z tobą walczą. Później wygrywasz.

Trudno powiedzieć czy David Icke ma rację co do tego co wygłasza na swoich spotkaniach, ale takie zachowanie mediów sugeruje, że definitywnie jest na dobrej drodze.

 



Świat Aniołów cz.1 Krew Aniołów i ich dziedzictwo

"Kobiety stały się brzemienne i wydały na świat potężnych olbrzymów mierzących trzysta łokci. Pożarli oni cały ludzki dorobek, a kiedy ludzie nie mogli ich więcej utrzymać, ci obrócili się przeciwko nim i ich pożarli. […] Potem olbrzymi zjadali siebie nawzajem i pili własną krew"

 

Anioły istoty duchowe, czy może fizyczne? Posiadają swoje ciało czy tylko postać eteryczną? Anioły i demony a jednak ich początek był ten sam, to późniejsze wybory sprawiły, że dzisiaj dokonujemy takich właśnie podziałów. Tajemnicze istoty, na których temat istnieją liczne doniesienia, legendy czy chociażby pisma jak Biblia. Dziś przyjrzymy się tym istotom, nie mniej jednak od innej strony, spojrzymy na nie od strony bardziej zagadkowej i tej, o której się nie mówi w Kościele czy nie pisze w podręcznikach. Dziś zagłębimy się w nieuchwytny świat Aniołów i ich tajemnic, które narastały przez tysiąclecia aż po dzień dzisiejszy.

 

Odrzucona przez Kościół księga Henocha opisuje Anioły, które stąpiły na ziemię a następnie spłodziły potomstwo z ludzkimi kobietami. To właśnie zapoczątkowało gniew Boga, który postanowił zesłać Potop, aby oczyścić ziemię i wyniszczyć zło rozprzestrzeniające się po całej planecie. Możemy sobie, zatem wyobrazić, że jeżeli Bóg stwórca ziemi decyduje się na dokonanie tak skrajnego aktu to rzeczywiście przyczyny musiały być poważne. To jednak nie wszystko, ponieważ jak wiemy Noe wraz z wybranymi przetrwał biblijny potop. Biblia wspomina to wydarzenie, nie wspomina jednak innego wydarzenia, a mianowicie tego, iż część potomków Aniołów i kobiet ludzkich także przetrwała a co za tym idzie, ich krew płynąca w żyłach człowieka i wybranych rodów prawdopodobnie krąży po świecie i dziś.

Na pewno jest to zaskakująca informacja, jednak istnieją pisma potwierdzające tę hipotezę a całość uzupełniają teorie spiskowe donoszące o ludziach wysokiej postury, z twarzą jak gdyby nie ludzką, mają to być dzisiejsi ludzie za kurtyną. Jeżeli jednak to nadal mało, to sam Edward Snowden wspomina wielokrotnie, że jako pracownik NSA miał styczność z tymi istotami. Stwierdza on także, że najbardziej owe istoty są podobne do ludzi pochodzących z krajów skandynawskich. Czy zatem to potomkowie aniołów władają współczesnym światem? Jest to tak możliwe jak i nie możliwe, ale ten fakt należy odnotować i mieć go w pamięci, nawet w ramach ciekawostki.

 

Czas bliżej przyjrzeć się samej księdze Henocha, która ze względu na kontrowersyjną zawartość nie weszła do kanonu Biblijnego. Księga ta była znana już pierwszym chrześcijanom, ponad to została znaleziona pośród słynnych zwojów z nad Morza Martwego, o których to zwojach nie tak dawno pisaliśmy na naszych stronach. Księga Henocha składa się z pięciu części, z których nas najbardziej będzie interesować część pierwsza nosząca nazwę ‘‘Księga Obserwatorów’’. Opisuje ona dzieje dwustu upadłych Aniołów, którzy związali się z kobietami ludzkimi płodząc potomstwo zwane później potomstwem Boga lub też synami Boga. Dziś nazywamy ich także Nefilim.

 

"Kobiety stały się brzemienne i wydały na świat potężnych olbrzymów mierzących trzysta łokci. Pożarli oni cały ludzki dorobek, a kiedy ludzie nie mogli ich więcej utrzymać, ci obrócili się przeciwko nim i ich pożarli. […] Potem olbrzymi zjadali siebie nawzajem i pili własną krew"

"Azazel nauczył ludzi, jak kuć miecze i noże […], Semjaza nauczył zaklinania i ogrodnictwa, Armaros - odczyniania uroków, Barachiel - astrologii, Kokabiel - rozpoznawania konstelacji, Ezekiel - wiedzy o chmurach, Arakiel - wiedzy o znakach ziemskich, Szamsiel nauczał o znakach na Słońcu, a Sariel o księżycowych cyklach".

 

To fragmenty opisujące Aniołów, którzy nie tylko spłodzili potomstwo, ale także pomogli rozwinąć się naszej cywilizacji na wielu płaszczyznach. Mimo to jednak ostateczny rezultat był straszny, był naznaczony rozlewem krwi i śmiercią wielu osób oraz samych przedstawicieli rasy Nefilim. To wszystko sprawiło, że Bóg nie czekał, lecz zesłał potop, tym samym niszcząc oraz usuwając tę kartę historii ziemi na wieki.

 

Jedynie podania, legendy i niektóre pisma pozwoliły na zachowanie się tych informacji po dzień dzisiejszy. To jednak nadal nie wszystko, lecz zaledwie kropla w morzu informacji o Aniołach i ich poczynaniach. Świat tych istot duchowych, które jak widać mogą przybrać również formę cielesną w wybranych okolicznościach wiąże się z filozoficzną i okultystyczną nauką, która nie zawsze podoba się Kościołowi, historykom czy naukowcom badającym przeszłość.



Czy Hillary Clinton nie żyje i została zastąpiona sobowtórem?

Dziwne rzeczy dzieją się ostatnio wokół kandydatki Partii Demokratycznej w wyborach prezydenckich w USA - Hillary Clinton. Po jej ostatnim zasłabnięciu, kwestia jej wątłego stanu zdrowia już nie jest uważana za teorię spiskową

 

Niezależne media od dawna wskazują na to, że Hillary Clinton jest tylko marionetką rozmaitych grup interesów. Jednak wiedza ta nie jest zbyt popularna. Zwracano też uwagę, że forsowana na prezydenta Hillary Clinton, nie jest w stanie podołać temu stanowisku, tak jak nie podołała drugiej kadencji Sekretarza Stanu USA. Wszystko przez tajemniczą chorobę.

 

Choroba ta długo pozostawała tajemnicą, ale ostatnio kilkukrotnie publicznie udowodniła jej istnienie sama kandydatka, wraz ze spektakularnym zasłabnięciem podczas uroczystości 15 rocznicy zamachów terrorystycznych na Amerykę z 11 września 2001 roku. To co stało się potem jeszcze bardziej rozpaliło falę spekulacji.

Kilka godzin po zasłabnięciu widziano kogoś, podającego się za Hillary Clinton, kto zachowywał się sztucznie i nienaturalnie, a którego twarz przypominała raczej maskę pogrzebową niż uśmiech normalnego człowieka. Zasugerowano od razu, że to nie Hillary tylko jakiś jej sobowtór.

Na dowód przedstawiano inną budowę małżowiny usznej i inne długości palców u rąk. Z kolei zwolennicy teorii zmiennokształtnych reptilian uznają to z dowód na kruchość jej cielesnej powłoki i zwracają uwagę na dziwaczne zachowania jak wypluwanie do szklanki zielonej substancji podczas jednego z niedawnych wieców.

Chociaż trudno w to uwierzyć, inni idą jeszcze dalej sugerując, że Hillary Clinton niestety zmarła czyniąc tym spory kłopot dla ludzi, którzy w nią zainwestowali. Być może na kilkadziesiąt dni przed wyborami okazuje się, że kampanię musi dokończyć ta miła pani podająca się za nią. Brzmi to dość dziwacznie, ale rzeczywistość potrafi zaskoczyć i to co dzisiaj jest jeszcze dziką teorią spiskowa jutro może stać się medialnym newsem.

 

 

 

 

 



UFO były obserwowane na Ziemi już od tysięcy lat

Zdaniem niektórych historyków, obserwacje dziwnych obiektów na niebie wbrew pozorom nie są czymś nowym, a tego typu zjawiska były rejestrowane przez bardzo długi czas. Bynajmniej, nie mam tu na myśli lat 40 XX wieku a okres historii, gdy większość z ludzi uważała, że ziemia jest płaska i leży na grzbiecie ogromnego żółwia.

Przykładowo, przypadek tego typu miał mieć miejsce 7 sierpnia 1566 roku o świcie, w samym centrum Bazylei. Zgodnie z opowieściami mieszkańców miasta tuż po wschodzie słońca dziwne pojazdy pojawiły się na niebie i pozostały tam przez conajmniej kilka godzin.

W 217 roku n.e w okolicy jeziora Arpi zaobserwowano latające tarcze zwane potocznie "Parma". Parma była małą okrągłą tarczą wykonaną z żelaza, brązu i innych metali. Tarcze te, miały lewitować i wydzielać jakąś formę światła stąd część badaczy wiąże ich istnienie z aktywnością słońca. Problem polega na tym, że Rzymianie, którzy wtedy rządzili tymi terenami znali zjawisko słońca pobocznego określanego przez nich mianem "podwójnych słońc" lub nawet "potrójnych słońc".

 

Innym przykładem może być obraz, znany jako  "Złota kula". Obiekt ten był widziany w Spoletium, we włoskiej Umbrii, w 91 roku p.n.e. Jak widać, definitywnie wyróżnia się on na tle krajobrazu i o ile jego istnienie nie jest jedynie rezultatem zbyt bujnej wyobraźni malarza, w dużym stopniu przypomina dzisiejsze pojazdy UFO.

W 173 roku p.n.e w leżącym pod Rzymem mieście Lanuvium zaobserwowano coś co określono "wielką flotą unoszącą się na niebie" (Liv. 42.2.4). W 104 roku p.n.e, mieszkańcy Ameriu i Tuder obserwowali nawet pościg obiektów na niebie, przylatujących ze wschodu i zachodu. Te z zachodu zdawały się ścigać te ze wschodu.

Jednak najbardziej interesującym dokumentem, który morze wskazywać na obecność obcej cywilizacji jest pismo wedyjskie pt. Ramajana. Jej początki sięgają IV / V wieku p.n.e.. W jednym z jej fragmentów, pojazd antygrawitacyjny znany przez nich jako vimana był opisywany jak "rydwan, który przypomina słońce". Co więcej, w większości tekstów wedyjskich pojazdy te są wykorzystywane nie tylko jako środek transportu, ale nawet jako broń za pomocą której "Bogowie" toczyli swoje bitwy.

Aż do dnia dzisiejszego, niezliczona ilość kultur z całego świata posiada zapiski o obserwacjach takich dziwnych obiektów. I choć wiele z dzisiejszych obserwacji można wyjaśnić balonami meteorologicznymi, chińskimi lampionami bądź wreszcie dronami tłumaczenie wszelkich anomalii w zapiskach starożytnych kultur za pomocą "symboliki" jest poprostu śmieszne. Czy nam się to podoba czy nie, tamci ludzie doświadczali zjawisk UFO już od tysięcy lat, a to że uznajemy je za coś nowego i wyjątkowego dla naszej kultury dobitnie pokazuje arogancję z jaką podchodzimy do dawnych wieków. Po więcej informacji na temat historii niezidentyfikowanych obiektów latających zapraszam pod poniższy link.

 

 



NASA: obcy są już wśród nas

Astronauta Leroy Chiao twierdzi, że kosmici są od dawna wśród Ziemian, ale ludzie ich nie zauważają, podaje portal Limon.

 

 

Ekspert NASA jest przekonany, że w tej chwili istoty pozaziemskie wpadły w letarg, ale wkrótce otrząsną się z tego stanu i będą żyć normalnie razem z nami. Astronauta jest przekonany, że nastąpi to w przeciągu 200 lat, kiedy Ziemia przejdzie Apokalipsę.

 

Chiao przyznał, że pojawiły się oznaki życia na innej planecie obcych, a jako człowiek wychodzący  w przestrzeń, nie ma zamiaru zaprzeczać wszelkim domysłom.



Starożytne podziemne tunele są odnajdywane w całej Europie

Czy to możliwe, że starożytne kultury były ze sobą  połączone tysiące lat temu? Zdaniem niektórych może o tym świadczyć, ogromna sieć podziemnych tuneli, które rozciągają się od północnej Szkocji w kierunku Morza Śródziemnego. Niektórzy eksperci uważają, że te tajemnicze tunele były odpowiednikiem współczesnych autostrad, umożliwiając ludziom dostanie się do odległych miejsc w całej Europie.

 

Choć pochodzenie tych sieci tuneli pozostaje tajemnicą, wielu ekspertów uważa, że ​​ta ogromna, liczący 12 000 lat sieć została zbudowana jako ochrona przed drapieżnikami i innymi zagrożeniami. W książce pt. Secrets Of The Underground Door To An Ancient World niemiecki archeolog dr Heinrich Kush stwierdza jednak, że ​​ślady po takich ogromnych tunelach były odnajdywane pod wieloma z neolitycznych osad na całym kontynencie europejskim.

Zgodnie z jego wypowiedzią:

"W Niemczech odkryliśmy setki metrów podziemnych tuneli. W Austrii udało nam się znaleźć setki innych. Te podziemia można znaleźć wszędzie w całej Europie i istnieją ich tysiące. "

Chociaż niektóre z tuneli są relatywnie niewielkie, niektóre z nich mierzą ponad metr szerokości. Część z nich była wykorzystywana jako pomieszczenia magazynowe.
Oznacza to, że starożytni ludzie mieli wiedzę i narzędzia do tworzenia złożonych struktur podziemnych ponad dziesięć tysięcy lat temu. Idealnym przykładem są Piramidy w Bośni i ich niesamowite tunele podziemne, które ciągną się kilometrami.

Kapadocja w Turcji jest kolejnym niesamowitym przykładem. Podziemne miasto Derinkuyu to zdaniem wielu jedno z największych osiągnięć w budownictwie podziemnym. Geologiczne cechy kamienia z Derinkuyu wskazują też na głębokie zrozumienie geologii ponieważ znajdujące sie tam skały są bardzo miękkie. Starożytni budowniczowie Derinkuyu musieli być bardzo ostrożni podczas budowania tych podziemnych komór i zastosować wiele środków bezpieczeństwa ponieważ w przeciwnym wypadku miasto rozpadło by się na kawałki. Jednak jak dotąd, archeolodzy nie znaleźli żadnych dowodów na jakiekolwiek zapadliska w Derinkuyu.

Według wcześniej wspomnianego dr Kuscha, chrześcijańskie kościoły były często budowane przy wejściach do tych podziemnych tuneli. Twierdzi on, że Kościół obawiał się pogańskiego dziedzictwa reprezentowanego przez te tunele, a przede wszystkim jego celem było utrzymywanie ich istnienia jako sekret. O tym czy jest to prawda, najprawdopodobniej już się nie przekonamy.

 

 

 



Krótka refleksja na temat braku kontaktu z innymi cywilizacjami i własnej świadomości

Witam!! Chcę wam opowiedzieć pewną krótką refleksję co do tematu obcych,  oraz dlaczego oni się z nami nie kontaktują.

 

Najpierw zacznę od siebie samego, jako jednostki indywidualnej w ramach efektu motyla. Będąc wszystkim i niczym tu i teraz, myślałem od wielu, wielu lat nad tym, czy oni są, i gdzie są, i dlaczego ich z nami nie ma! Kiedy pierwszy raz zobaczyłem UFO w TV myślałem: "ale paskudy" i że są na 100% naszymi wrogami, jak w woda w gąbkę odbierałem ten telewizyjny chłam, nie mając o niczym pojęcia, czułem strach i obrzydzenie co do obcych, myślałem o tym jak wytresowana małpa, (myślałem) haha, powtarzałem i czułem to co oni nam wszystkim podświadomie i świadomie wmawiali.

 

Ale kiedyś, w sumie niedawno, bo 2 godziny temu, stalo się wielkie BUM! I mnie o świeciło, wszystko stało sie jasne jak śnieg na kacu, a o co chodzi? Już wam teraz wyjaśniam.

 

A zacznę od pytania, być czy mieć? I o to, i tylko o to w tym chodzi, tylko o to jedno pytanie. Według mnie, jeżeli ktoś potrafi pokonać miliony lat świetlnych, prawdopodobnie zaginając czaso/przestrzeń i przybyć do nas, na naszą piękna unikalną planetę, to po co w sumie? Zobaczyć ludzi którzy posiadają duszę i wyższe JA, a po mimo tego zachowujących się jak pierwotniaki! Nieee!! Chcą zobaczyć piękne byty ludzkie, które się kochają, rozumieją i wypełniają razem wszystko dookoła jako jedność. Chcą zobaczyć nas ludzi, tych którzy w końcu coś zrozumieli, czegoś się nauczyli, sami wiecie że jedno jedyne odkrycie potrafi zmienić wszystko i wszystkich, materię i niematerię, na lepsze lub gorsze, tak czy nie?

 

A my co? Kim jesteśmy? Co robimy? Gdzie podążamy? Już sami dobrze wiecie i znacie odpowiedź na to pytanie. No więc dalej mówiąc, im istota mądrzejsza tym proporcjonalnie się zmieniają priorytety tej osoby! Tak czy nie? Oni, obcy, są dużo, dużo bardziej inteligentniejsi niż my, co oznacza że mają inne, wyżej i bardziej rozwinięte priorytety. I tu wracamy do pytania: "być czy mieć".

 

Oni wiedzą, że człowieka opisują czyny i słowa, że istnienie naturalnie polega na tym żeby być, tak czy nie? My ludzie (nie wszyscy) chcemy najczęściej mieć!! Tak jak by ta chwila zwana życiem, przez którą tu jesteśmy, była alfa i omega, że to już wszystko i nie ma więcej nic, zapominając o wszystkim innym, koncentrujemy się na kwestii posiadania zapominając, że posiadamy także duszę i rozwój duchowy. A dla nich to oczywistość, dla każdej wyżej rozwiniętej formy życia w tym wszechświecie! Bo to jest ogólne prawo rządzące i pozwalające nam na kreowanie nowych osiągnięć. To jest prawo bycia Bogiem samym w sobie, dane mam przez samego Boga.

 

No i my tego właśnie nie rozumiemy, lub mniej lub więcej, albo źle to interpretujemy. Dopóki nie rozumiemy, że bycie i kreowanie otoczenia poprzez rozwój duchowy da nam więcej niż ktokolwiek, i cokolwiek, oraz że to właśnie jest istotą rzeczy każdej istoty samej w sobie, dopóty oni nie staną z nami w cztery lub dziewięcioro oczu.

 

W skrócie - jesteśmy zbyt słabo rozwinięci duchowo. Kto z nas, tak szczerze, potrafi zawsze wziąść za siebie samego odpowiedzialność? Być zawsze sobą i być zawsze prawdziwym? Być dla drugiego tym czym jesteśmy sami dla siebie? Kto z nas ma tyle siły by stanąć na przeciwko wszystkiemu, manifestując własne zdanie, tylko dlatego że w nie wierzymy? Kto z nas szuka odpowiedzi i winny w samych sobie, nie wytykając palcami innych?? Kto z nas ma na tyle siły żeby być zawsze prawdziwym? Noo, i kiedy to nam się uda, poczujcie ciszę, spokój, i wielką światłość bijącą że środka, będąc niczym latarnia dla zagubionych okrętów na zaburzonych wodach ogólnej świadomości, tej tutaj Terry i nas samych!

 

Wtedy, właśnie wtedy po osiągnięciu tego osobistego i indywidualnego dla każdego z nas etapu oni się ukażą, wylądują sobie spodkiem w centrum, wysiądą i zaczną bić brawo, no tak czy nie?

 

Tak myślę, pozdrawiam - Cezar.

 

"Zmieniając siebie, zmeniasz wszystko". "Kiedy my czekamy na niego, ona czeka na nas, kiedy my się modlimy do niego, to on modli się do nas".

 



Co wiedzieli starożytni kapłani i astronomowie?

Prehistoryczni astronomowie i magowie przez dziesięciolecia zebrali zdumiewająca wiedzę o kosmosie, i zapisali ją w liczbach. Po dziś dzień naukowcy próbują rozwiązać wszystkie zagadki przeszłości, jednak bardzo szybko przekonują się, że wcale nie jest to proste zadanie. 

 

Na szczęście część pradawnej wiedzy udało się poznać i przełożyć na współczesny język. Już od ponad stu lat znana jest święta liczba Majów, która z kolei została odziedziczona po znacznie starszej cywilizacji. To właśnie na tej liczbie urywa się kalendarz Majów. Ta sama liczba 11804 zapisana inaczej znajduje się w słynnej na cały świat płaskorzeźbie Zodiaku z Dendery w Egipcie. Ma on, co najmniej sześć, siedem tysięcy lat i jest wyrytym w kamieniu przesłaniem.

 

Podobna informacja zapisana została przy użyciu tak zwanych świętych liczb, lub magicznych liczb. Odpowiada im położenie trzech wielkich piramid w Gizie, w Egipcie i równie wielkich w Teoihuacan w Meksyku. Na tej podstawie możemy wnioskować nie tylko to, że starożytni po przez budowę monumentalnych budowli, chcieli przekazać jakąś wiadomość przyszłym cywilizacjom, możemy także i może przede wszystkim wnioskować, że wiele wielkich cywilizacji, pochodzących z różnych rejonów naszej planety wywodziło się z wspólnego pnia.

 

Zatem, do czego w dużej mierze sprowadza się wiedza starożytnych magów i astronomów, co było tak ważne, że absorbowało większość prowadzonych badań? Co było tak ważne, że różne cywilizacje w pewnym momencie natrafiały na podobne zależności i powiązania, po czym za wszelką cenę próbowały je pogłębić i zrozumieć? Była to data a przynajmniej konkretny okres w historii, który miał być momentem kolejnej fali zmian, miał być wielką próbą dla ówczesnej cywilizacji.

 

Co ciekawe tego typu podejście do naszej potencjalnej przyszłości oparte na wiedzy z przeszłości jest obecnie analizowane na wielu płaszczyznach, począwszy od astrofizyki i astronomii po przez geofizykę a skończywszy na geologii i informatyce. Przy okazji prowadzonych prac badawczych z zastosowaniem nowoczesnego sprzętu, wielu naukowców nie może zrozumieć i pojąć skąd tak rozległą i często bardzo precyzyjną wiedzę na tematy związane z kosmosem i globalnymi procesami posiadali starożytni. Oni nie dysponowali tym, czym dysponują współcześni badacze, a mimo to na wielu płaszczyznach wiedzieli to, co my dopiero się dowiadujemy. Jest to jedna z największych zagadek starożytności.

 

Kapłani i magowie dawnych cywilizacji posiadali wiedzę o ruchach ciał niebieskich i złożonej mechanice nieba, która w wielu miejscach nadal przewyższa naszą. Ową wiedzę przejęli od tych, którzy byli przed Egiptem czy Majami. Ci pierwotni uczeni nakazali hermetycznej kaście kapłanów prowadzić ciągłe obserwacje nieba oraz co istotne, przekazywać tę wiedzę przyszłym pokoleniom. Niestety z czasem nastąpiło załamanie rozwoju cywilizacji, co również przewidzieli, dlatego najważniejsze informacje zapisano w liczbach, tak by kiedyś ktoś mógł na nowo odczytać starożytne przesłanie z przeszłości. Co ciekawe nie dokonano zapisu na dyskach czy taśmach, lecz wyryto je w kamieniu i odzwierciedlono w konkretnych budowlach, które po dziś dzień stanowią dla uczonych i badaczy zagadkę.

 

Więcej na:  http://www.tajemnice-swiata.pl/wiedzieli-starozytni-kaplanie-astronomowie/

Tajemnice Świata

 

 

 



Coraz więcej rzek na całym świecie przybiera krwistą barwę

Przypowieści biblijne zgodnie z którymi Mojżesz zamienił wody Nilu w krew, od dawna były obiektem zainteresowania. Tymczasem, zbiorniki wody na całym świecie stają się krwisto czerwone, co naturalnie doprowadziło wiele osób do wniosku, że zbliża się globalna katastrofa. Zjawisko to tyczy się zarówno mórz jak i rzek. Liczne zbiorniki wodne zmieniają swoją barwę w ciągu jednej nocy, bez jakiejkolwiek przyczyny.

 

Zgodnie z informacjami z gazety The Washington Post jeden z takich incydentów miał miejsce w Chinach w mieście Wenzhou. Mieszkańcy twierdzą że całe zjawisko miało trwać zaledwie kilka minut. Kilka osób, które przebywało w pobliżu rzeki jeszcze w okolicach godziny 5 rano twiedziły że wszystko było normalne. Potem, w ciągu kilku minut woda rozpoczęła proces zmiany barwy i ostatecznie przybrała kolor czerwony.

Źródło: Central European News

Biorąc pod uwagę fakt, że Wenzhou stanowi główny ośrodek wiary chrześcijańskiej, na terenie Chin, wielu z wiernych żyjących w okolicy "krwawej rzeki" obawia się że jest to znak zapisany jeszcze w Apokalipsie św. Jana.

    "A trzeci wylał swą czaszę na rzeki i źródła wód: i stały się krwią. [ Apokalipsa św. Jana 16: 4] "

Tymczasem chiński Departament ds. Ochrony Środowiska twierdzi, że testy wykazały, iż woda w rzece zmieniła kolor nie ze względu na boską interwencję a ze względu na nielegalny zrzut, sztucznych barwników z pobliskich fabryk odzieży. Jednak czemu jedynym barwnikiem jakiego się pozbyli był barwnik czerwony ?

 

O kolejnym zjawisku tego typu powiadomiło czasopismo The Telegraph. Miało ono miejsce w Australii i doprowadziło do zamknięcia plaż w Sydney. Turyści początkowo obawiali się, że krew była wynikiem ataku rekina, ale szczęśliwie, żaden taki atak nie miał miejsca. Lokalni urzędnicy zauważają, że krwisto-czerwony kolor mógł być wynikiem rozkwitu glonów w okolicy. Pomimo wstępnego wyjaśnienia zagadki, plaże zostały zamknięte, a zdjęcia zjawiska zaczęły krążyć w Internecie.

Według BBC, mieszkańcy leżącej na Pacyfiku wyspy Tonga również zostali zaskoczeni przez czerwone morze. Podobnie jak mieszkańcy Chin, oni również obawiali się że jest to zwiastun końca świata. Tak jak w przypadku plaży w Australii, czerwone morze miało być związane z zakwitem glonów.

Takie nagromadzenie się przypadków krwawych rzek i mórz może być oczywiście zbiegiem okoliczności. Kwitnięcie glonów może mieć przecież miejsce o zbliżonych porach i nie musi wcale zwiastować Armagedonu. Jednak co, jeśli takie subtelne relacje między organizmami oddalonymi przecież od siebie o wiele tysięcy kilometrów nie są oderwanymi od siebie zjawiskami. Co jeśli mamy doczynienia ze związkiem przyczynowo skutkowym, zapoczątkowanym przez istoty, lub istotę, która stara się nas przed czymś ostrzec ? Można to oczywiście zignorować i dla wielu tak będzie chyba najłatwiej.

 

 



Strony