Wrzesień 2016

W Indiach przy kąpieli bóstwa utonęło 12 osób

W indyjskim stanie Karnataka w pobliżu miasta Shivamogga 12 osób utonęło, próbując wykąpać posąg bóstwa w rzece Tunga.

 

 

 

Według naocznych świadków, 35 osób, znajdujących się w łodzi, próbowało zgodnie ze zwyczajem zanurzyć statuę boga Ganesh na środku rzeki, gdy doszło do wypadku.

 

Silny prąd wywrócił „łajbę” i porwał wiernych, nie umiejących pływać. Pięć osób dotarło do brzegu o własnych siłach. Resztę ratowali mieszkańcy okolicznych wsi. Do zdarzenia doszło podczas festiwalu Ganesh - Caturthi, poświęconej bóstwu mądrości Ganesh.

 

Ceremonia trwa zwykle cały dzień. Wieczorem grupa najzagorzalszych wyznawców wypływa na środek jeziora lub rzeki, aby zanurzyć glinianą figurę, która stopniowo rozpuszcza się w wodzie.



Mieszkaniec Korsyki sfilmował uderzenie pioruna w UFO

Bardzo rzadkie i nietypowe zjawisko udało się uchwycić na wideo podczas gwałtownych burz na Korsyce, należącej do Francji.

 

 

 

Ludzie nie tylko mogli podziwiać burzę i pioruny, ale także zobaczyć kilka klastrów UFO. Niektóre z nich miały kształt kulisty, a podczas uderzenia pioruna otaczała je pomarańczowa poświata. Sprawiały wówczas wrażenie rozpalonych kręgów, spadających w kierunku powierzchni ziemi. Inne obiekty przybierały formę płyt, znikających w jasnych błyskach.

 

Wyspecjalizowani ufolodzy są zaznajomieni z tym zjawiskiem. Panuje powszechne przekonanie, że podczas burzy UFO uzupełnia zapasy energii. Jest również bardzo mało prawdopodobne, aby obiekty ulegały zniszczeniu w wyniku wyładowań. Ludzie, zajmujący się tematem, wiedzą, że tajemnicze obiekty są dość często obserwowane w obszarach burzowych.

 



Fala porwań i okaleczeń zwierząt może być rezultatem testów nowej tajnej broni

Jeśli popkultura nauczyła nas czegoś prawdziwego ma temat zjawisk UFO to jest to fakt porywania bydła lub ogólnie zwierząt, w celu wykonywania na nich eksperymentów. Cały ten proceder ma miejsce już od wielu lat jednakże teraz, niejaka Linda Moulton Howe opowiedziała na temat ogólnoświatowej fali porwań oraz okaleczeń zwierząt, włączając w tym koty domowe na obszarze Stanów Zjednoczonych i duże zwierzęta z sześciu krajów świata.

 

Cała sprawa miała mocno wyeskalować gdy pięćset krów zniknęło z farmy Ashburton w centralnym Canterbury, w Nowej Zelandii. Zwierzęta zwyczajnie zniknęły bez śladu i jak to zwykle bywa, nie było żadnych świadków. Łączne straty właściciela farmy szacuje się na przeszło milion dolarów.

W kilka dni później uderzenie pioruna zabiło 323 renifery w południowej Norwegii. Według urzędników, całość zdarzenia miała mieć miejsce ze względu na niezwykle wysokie wyładowania elektryczne związane z burzą w dniu 27 sierpnia 2016 roku. W wyniku uderzenia piorun miał porazić zwierzęta ze względu na mokre podłoże.

Jednak kwestia zdarzenia z Norwegii pozostawia pewne pole do dyskusji. Zdaniem niektórych badaczy, zwierzęta te nie zostały zabite przez piorun, ale przez wybuch mikrofalowy. Teoria ta bierze swoje podstawy w fakcie, że niektóre z reniferów nie miały głów lub miały splątane poroża. Piorun nie miał prawa tak wpłynąć na ich ciała, ale zakłada się, że broń na bazie mikrofal mogła sprawić, że ich głowy zaczęły gotować się od wewnątrz i w efekcie wybuchły.

Źródło: www.earthfiles.com
Wzrost ilości znikających lub poranionych zwierząt odnotowuje się mniej więcej od początku tego roku. Wszystko rozpoczęło się od kilku zaginionych kotów, lisów czy krów, ale wyraźnie widać, że tendencja jest w tym wypadku rosnąca. Oczywiście nikt nie zaobserwował niczego podejrzanego, ani nie ma też żadnego dowodu na to że zdarzenia te są związane, ale zniknięcie takich ilości zwierząt jest zbyt podejrzane by mogło być przypadkiem.

Naturalnie nie ma żadnego dowodu, że "istoty z kosmosu" są winowajcami. Jak już wcześniej wspominałem całkiem możliwe, że zwierzęta te są ofiarami nowego rodzaju broni, który może być dopiero w fazie testów. Wiadomo nam o wpływie broni ultradźwiękowej na rozpraszanie demonstracji, ale aż strach pomyśleć co rządy mogłyby zrobić z bronią będącą w stanie dosłownie wysadzić nam mózgi. Wizja ta może wyglądać na przerysowaną, ale definitywnie oddaje obraz sytuacji, przed którą stajemy.

 

 



Czy ludzkość stała się zbyt sceptyczna by uwierzyć w Obcych?

Istnieje wiele dowodów na poparcie teorii, które sugerują, że ściśle tajne, programy kosmiczne bazujące na implementacji obcej technologii do ziemskich maszyn to nie bajki, a skrywana od lat rzeczywistość. Jednak czy istnienie tajnego programu badawczego bazującego na technologii z pojazdów UFO nie jest aż zbyt niedorzeczne? Cóż, prawda jest taka, że ​​istnieje wiele dowodów na to, że rzeczywistość może nas mocno zaskoczyć.

 

Tylko w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat wiele osób włączając w to naukowców, byłych astronautów i urzędników wojskowych wysokiej rangi opowiadało o UFO a nawet wkładzie istot pozaziemskich w rozwój ziemskiej technologii. Oczywiście odrzucenie tych zeznań i przypisanie ich w całości domniemanej chorobie psychicznej jest prostsze niż uwierzenie choćby i na moment, że zagadnienia związane z UFO i kosmitami to coś innego niż zwyczajny żart.

Jednym z najlepszych przykładów ludzi, którzy chcący lub nie podpowiedzieli nam prawdziwą naturę badań prowadzonych na naszej najbliższej przestrzeni kosmicznej jest dr Farouk El Baz, naukowiec NASA, który wprost powiedział, że:

"Nie każde odkrycie zostało ogłoszone".

Oczywiście, każdy zdaje sobie chyba sprawę z tego, że technologia udostępniona dla ogółu społeczeństwa a ta należąca do armii to dwie różne bajki. Niemniej w tym konkretnym przypadku naukowiec odnosił się bezpośrednio do kwestii odkryć, a to daje nam już duże pole do interpretacji.

Społeczeństwo pozostaje z reguły ostrożne i sceptyczne, jeśli chodzi o pozaziemskie życie, a co dopiero inteligentną cywilizację odwiedzających nas istot z innego miejsca we wszechświecie. Czemu? Głównie z powodu naszej popkultury, która "zaindukowała" w naszych głowach obraz małych zielonych ludzików w latających spodkach jako coś groteskowego. Całości tematu nie pomaga systematyczny wzrost ilości fałszywych obserwacji UFO umieszczanych w internecie.

Jednak przed odrzuceniem teorii o UFO, warto znać przynajmniej kilka przykładów wysokich rangą ludzi, którzy wypowiadali się na te tematy i definitywnie nie mieli tutaj nic do zyskania:

Były Szef CIA, Roscoe Hillenkoetter w 1960 roku w wypowiedzi dla gazety New York Times stwierdził, że:

"Wyżsi rangą oficerowie sił powietrznych są poważnie zaniepokojeni UFO. Ale z uwagi na potrzebę zachowania tajemnicy służbowej i oszczędzenia sobie śmieszności, obywatele mają uwierzyć, że nieznane obiekty latające są zwyczajnym nonsensem. "

Kolejna postać, Prof. Hermann Oberth niemiecki ekspert w dziedzinie rakiet uważany za ojca technologii rakietowej i podróży kosmicznych. W 1955 roku został zaproszony przez Dr. Wernhera von Brauna do Stanów Zjednoczonych, gdzie współpracował z Wojskową Agencją Pocisków Balistycznych i NASA. Pewnego razu w czasie rozmowy powiedział:

"Moja teza jest taka, że ​​latające spodki są prawdziwe i że te kosmiczne statki pochodzą z innego układu słonecznego. Myślę, że możliwe iż są one obsługiwane przez inteligentnych "obserwatorów", którzy są przedstawicielami rasy, która mogła badać Ziemię przez wieki. Myślę, że prawdopodobnie zostali oni wysłani do prowadzenia systematycznych, badań zakrojonych na szeroką skalę."

 

Podobnie uważał zresztą zmarły w tym roku amerykański astronauta Edgar Mitchell. Był to jedyny astronauta, który kiedykolwiek wypowiadał się na tematy związane z UFO i jednocześnie twierdził, że jest w 90% pewny że zagadkowe pojazdy obserwowane od połowy lat 40 są pilotowane przez istoty z innych planet. Zgodnie z jego słowami:

Nie jesteśmy sami we wszechświecie. Oni towarzyszą nam przez bardzo długi czas ...

W przeciągu ostatnich kilkudziesięciu lat, naprawde wielu z wysokich rangą urzędników wypowiadało się na temat UFO, włączając w to amerykańskiego prezydenta Jimmiego Cartera. Jak jednak nam wiadomo tego typu relacje z reguły nie otrzymują zbyt wiele uwagi. Biorąc więc na wzgląd niewiarygodną wręcz skalę sceptycyzmu odnośnie spraw związanych z UFO i istotami pozaziemskimi warto zadać sobie pytanie; Jaki rodzaj dowodów byłby wystarczający, by przekonać ludzi do istnienia UFO?

 

 



W Chinach urodził się prosiak z ludzką twarzą

W Chinach urodziła się świnia z ludzką twarzą i narządami płciowymi na czole. Na filmie widać, że prosiak ma problemy z oddychaniem. Ostatnio takie mutanty dość często przychodzą na świat w Azji, donosi Xendan.

 

 

 

Ostatni przypadek odnotowano w gospodarstwie rolnika Lu Tao z miejscowości Nanning. Do Tao zaczęto kierować oferty, ponieważ pojawiło się wielu chętnych, chcących odkupić monstrum. Nagranie z prosiakiem szybko zyskało popularność na portalach społecznościowych na całym świecie. Dziwne stworzenie jest inne niż jego bracia i siostry z jednego miotu (w sumie urodziło się ich 19).

 

Niestety, malec padł, bo maciora nie chciała go karmić i nie było możliwości, aby podawać mu pokarm z butelki. Na sprzedaży „potwora” Chińczyk mógł zarobić, jak sam twierdzi, krocie. Teraz żałuje, że tego nie zrobił wcześniej.



Według apokryfu, Jezus Chrystus nie został ukrzyżowany i nie był synem Boga

W Turcji znajduje się Biblia, spisana ponad 1500 lat temu, która spowodowała poważne zaniepokojenie Watykanu. Stara księga zawiera Ewangelię Barnaby – jednego z uczniów Jezusa Chrystusa, który podróżował z apostołem Pawłem.

 

Biblię znaleziono w 2000 roku, ale przez 14 lat fakt ten utrzymywano w ścisłej tajemnicy. Obecnie dzieło przechowywane jest w Muzeum Etnograficznym w Ankarze. Jego strony, wykonane ze skóry zwierzęcej, poczerniały na skutek upływu lat. Cały tekst napisany jest w dialekcie aramejskim, a więc w języku Jezusa Chrystusa.

 

Eksperci udowodnili, że książka jest oryginalna. Odkryto w niej treść tekstu, z którego wynika, że Jezus Chrystus nie został ukrzyżowany i nie był synem Boga. Stwierdza się jednak, że Jezus był prorokiem i żywy wstąpił do nieba, a Paweł nie był apostołem, lecz samozwańczym oszustem. Kolejna rewelacja – zamiast Jezusa ukrzyżowano Judasza Iskariotę. Z tekstu wynika również, że wkrótce spodziewać się należy nadejścia ostatniego mesjasza z kręgu islamskiego.

 

Watykan zamierza przeprowadzić bardziej szczegółowe badania Biblii. Sprawą mają zająć się katoliccy eksperci wraz z ich tureckimi odpowiednikami. Uważa się, że na Soborze Nicejskim Kościół Katolicki wprowadził cenzurę fragmentu, który był częścią Biblii, usuwając Ewangelię Barnaby.

 



Odkrycie dwóch ogromnych struktur we wnętrzu Ziemi może potwierdzać teorię pustej Ziemi

Naukowcy odkryli dwie gigantyczne struktury znajdujące się we wnętrzu Ziemi. Umieszczone są po przeciwległych stronach planety i mają wielkość kontynentów. Każda z tych struktur jest niemal 100 razy większa od Mount Everest i wspiera się na jądrze Ziemi, na głębokości 2900 km. Zlokalizowane są mniej więcej w połowie planety. Badania sejsmiczne wskazują, że odkryte formacje mają inny skład niż reszta ziemskiego płaszcza.

 

Według obowiązującej wiedzy, Ziemia jest zbudowana z warstw. Na samej górze mamy skorupę ziemską, czyli to co widzimy dookoła. Pod nią znajduje się warstwa płaszcza, a pod nią ciekłe jądro zewnętrzne i stałe żelazne jądro wewnętrzne. Nowe struktury, odkryto pod Pacyfikiem i między Afryką a Atlantykiem, nieoczekiwanie wspierają one wyśmiewaną przez lata teorię pustej Ziemi. Przypomnijmy zatem czego ona dotyczy.

 

W 1692 roku, znany astronom,  Edmund Halley, zaproponował hipotezę, wedle której we wnętrzu Ziemi znajduje się pusta przestrzeń. Sugerował, że pod ziemią znajdują się dwie puste struktury o grubości około 800 km znajdujące się naprzeciw siebie. Zdaniem Halleya obie struktury oddziela atmosfera i obracają się one z różną prędkością posiadając dzięki temu własne pola magnetyczne.

W 1818 roku ideę tą podchwycił amerykański uczony,  John Cleves Symmes, który zaproponował, że we wnętrzu Ziemi znajdują się cztery puste przestrzenie o grubości 1300 km. Stwierdził, że można się do nich dostać na biegunach, które jego zdaniem zawierają wejście do tego podziemnego świata. Cleves Symmes próbował nawet zorganizować ekspedycję na biegun północy, ale ostatecznie nie znalazł finansowania i pomysł upadł.

Postacią, której nie sposób nie wspomnieć w tym kontekście jest też amerykański Admirał Richard E. Byrd. Wejścia do podziemnego świata, poszukiwał od 1926 roku, kiedy przeleciał samolotem nad biegunem północnym. Trzy lata później dokonał oblotu bieguna południowego. Pierwszą ekspedycję w poszukiwaniu wejścia do wnętrza Ziemi odbył w 1947 roku. Przymierzył wtedy 2750 km i jak sam mówił jego celem było osiągnięcie tego, co znajduje się poza biegunem, a co uważał za "Wielką Enigmę".

Prawdopodobnie Byrd wiedział o tym, że próby odkrycia wejścia do podziemnego świata podjęli też Niemcy. W czasach panowania nazistów tematem tym interesowało się Stowarzyszenie Thule. Przygotowany przez nich plan ekspedycji wsparł również Adolf Hitler,  który zarządził poszukiwania wejścia na Antarktydzie. Niektórzy twierdzą, że ostatecznie się to udało, ale odkrycie zostało utajnione.

W każdym razie wiele osób twierdzi, że wejście do pustej Ziemi istnieje. Mają temu dowodzić zdjęcia satelitarne bieguna północnego wykonane w 1968 roku. Widać na nich otwór, który, może wskazywać na to, że jest zakończeniem jednej z pustych struktur. Jednak do dzisiaj oficjalnie nie potwierdzono tego znaleziska. Dopiero w 2014 roku zaplanowano ekspedycję w poszukiwaniu wejścia do tego podziemnego świata - "The Nord Pole Inner Earth Expedition", ale w tajemniczych okolicznościach zaczęli ginąć jej organizatorzy. Z tego powodu przedsięwzięcie zakończyło się fiaskiem.

Przez wiele lat teoria pustej Ziemi była wyszydzana jako absurdalna. Prawda wychodzi stopniowo. Parę lat temu dowiedzieliśmy się, że głęboko pod ziemią znajduje się bardzo dużo wody. Więcej niż w ziemskich oceanach. Teraz dowiadujemy się, że puste przestrzenie prawdopodobnie istnieją tak jak przewidywano. Aż chciałoby sie powiedzieć ten się śmieje, kto się śmieje ostatni.

 



Trup tajemniczego zwierzęcia na brzegu Wołgi

Zdjęcie niezwykłego zwierzęcia wykonano niedaleko miejscowości Pljos (org. Плёс) w obwodzie Iwanowskim nad brzegiem Wołgi.

 

 

 

Autorem fotografii jest nijaki Sergiej, który zgłosił swoje odkrycie redaktorom portalu Ivanovo News. Rosjanin zbierał olchę, którą wykorzystuje do wędzenia ryb. Robił to w miejscu bardzo rzadko odwiedzanym przez ludzi, choć sam bywał tam wielokrotnie.

 

Podczas jednej ze swoich ekspedycji mężczyzna znalazł martwe zwierzę.

 

„Ani ja, jako myśliwy, ani moi towarzysze z wieloletnim doświadczeniem na polowaniach, nie byli w stanie określić, co to za stworzenie. Jaki to gatunek?”

 

Zwierzę przypomina jakby fretkę, ale uszy są duże i cofnięte do tyłu. Przednie i tylne kończyny sprawiają wrażenie bardzo mocnych, a na tych przednich widać ogromne pazury. Fretki mają małe łapki, gładką sierść i krótki ogon. Niektórzy sugerują, że Sergiej natknął się na trupa chupakabry.

 



Już za 2000 lat Ziemianie zbudują sferę Dysona wokół Słońca

Gdy niedawno cały świat astronomiczny zaczął się fascynować niezwykłą przygasającą gwiazdą, po raz kolejny w historii rozważano czy nie jest to dowód na istnienie obcej cywilizacji. W tym kontekście wspomniano hipotetyczną konstrukcję, tak zwaną sferę Dysona, ktora miałaby zostać wybudowana wokół gwiazdy przez obcą cywilizację typu II w skali Kardaszewa. 

 

Skala ta powstała w 1964 roku za sprawą rosyjskiego astrofizyka, Mikołaja Kardaszewa. Według jej założeń poziom rozwoju obcej cywilizacji zależy od tego ile energii jest w stanie zużyć. Określa to jednocześnie jej rozprzestrzenianie we wszechświecie. Według Kardaszewa zdolność pozyskania energii i kroczący wraz z tym postęp technologiczny, są ze sobą nieodłącznie związane. Kierując się takim kryterium rosyjski uczony zaproponował następującą skalę rozwoju danej inteligentnej cywilizacji.

Typ 0: Kultura Subglobalna - Taka cywilizacja polega na spalaniu drewna,  wegla i innych paliw kopalnych, a rozwój technologii uzależniony jest od pozyskanych rud metali. Jeśli taka cywilizacja zdoła się dostać poza swoją planetę to do napędu swoich statków kosmicznych używa reakcji chemicznych. Według tej klasyfikacji nasza cywilizacja osiągnęła właśnie taki poziom. Umiemy opuścić naszą planetę, ale poruszamy się w kosmosie tak powoli, że o jakiejkolwiek eksploracji czegoś więcej niż najbliższej okolicy Układu Słonecznego, nie ma jeszcze szans. 

Typ I: Kultura Planetarna - To cywilizacja do której poziomu rozwoju dopiero aspirujemy. Osiągnięcie tego poziomu oznacza, że będziemy w stanie wykorzystać wszystkie zasoby naszej planety. Odpowiada to energii 1015 watów. Naukowcy przewidują, że o ile coś temu nie przeszkodzi, na przykład wojna, to poziom cywilizacji typu I powinniśmy osiągnąć za 100 do 200 lat. 

Typ II: Kultura Gwiezdna - Taka cywilizacja jest na znacznie wyższym poziomie rozwoju niż nasza. Ziemianie mają szansę dorównać dopiero za 1000 do 2000 lat. W tym przypadku mówimy o zdolności do wykorzystania energii gwiazdy, na przykład za pomocą sfery Dysona . Umownie odpowiada to wielkości przynajmniej 10/26 watów. Przykładem wyobrażenia takiej cywilizacji jest serial Star Trek. Zakłada się zatem zdolność takich istot do podejmowania podróży międzygwiezdnych. 

Typ III: Kultura Galaktyczna - To już zupełnie inna liga. Cywilizacja taka jest w stanie pozyskać energię galaktyki, czyli jakieś 10 miliardów razy więcej niż cywilizacja typu II. Ziemianie mogą osiągnąć ten poziom za 100 tysięcy do miliona lat rozwoju. Taka cywilizacja jest w stanie samodzielnie kolonizować całą galaktykę i pozyskiwać energię z miliardów gwiazd. Jej przykładem w popularnej serii Star Trek jest "gatunek" zwany Borg.

Typ IV: Kultura Wszechświata -  Trudno pojąć ten poziom rozwoju. Cywilizacja tego typu jest w stanie poruszać się w calym wszechświecie pozyskując energię z trylionów gwiazd. Istoty te byłyby w stanie prowadzić projekty o iście gargantuicznej skali. Z naszego punktu widzenia posiedliby zdolności niemal boskie. Na przyklad, mogliby manipulować czasoprzestrzenią w tym spowolnić, a nawet odwrócić entropię, osiągając w ten sposób nieśmiertelność. Rozważa się też czy taka cywilizacja nie byłaby w stanie istnieć wewnątrz horyzontu zdarzeń w supermasywnych czarnych dziurach znajdujących się w centrum wielu galaktyk.

Typ V: Kultura Multiświata - Tego typu cywilizacja to dla nas zupełna abstrakcja. Wiemy tylko, że jest ona zdolna do obcowania z innymi wszechświatami, nie tylko ze swoim macierzystym. W grę wchodzi skaknie między światami zawierającymi różne formy materii, inne prawa fizyki czy też inaczej skonstruowaną czasoprzestrzeń. Niewątpliwie dla nas istoty zdolne do czegoś takiego miałyby status niemal boski. 

 

Trzeba przyznać, że to nieco zastanawiające, iż nasza ziemska cywilizacja, którą uważamy za tak bardzo rozwiniętą, na skali Kardaszewa, uważana jest za dopiero rozpoczynającą swój rozwój. Nie wiadomo też czy Ziemianom dane będzie dokonać takiego rozwoju, bo skłonności naszego gatunku do samozniszczenia są wystarczająco silne, aby wątpić w to, że uda nam się awansować chociaż na poziom reprezentowany przez cywilizację typu I.

 

Artykuł pochodzi z portalu

 

 



Ukraińscy archeolodzy odkryli w obwodzie lwowskim pozostałości krosna z czasów Cesarstwa Rzymskiego

W pobliżu miasteczka Bełz w obwodzie lwowskim, archeolodzy znaleźli szczątki krosna sprzed 2 tys. lat, podaje Interfax - Ukraina.

 

 

 

„Dla nas najbardziej interesującym odkryciem jest pozostałość pionowego krosna, którego historia sięga czasów rzymskich. Obiekt znaleźliśmy na głębokości jednego metra w kącie ruin zabudowania, gdzie zachowało się trzydzieści jego glinianych fragmentów. Do naszych czasów nie przetrwały elementy, wykonane z drewna” – powiedział Taras Miljan, kierownik zespołu badawczego.

 

Według ośrodka badawczego, w miejscu wykopalisk istniała osada, która prowadziła handel z Cesarstwem Rzymskim. Należy zauważyć, że prace wykopaliskowe prowadzone są w ramach programu pn. Ochrona i zachowanie dziedzictwa kulturowego regionu lwowskiego 2016-2018. Wszystkie wyniki wykopalisk w okolicach Bełza zostaną przedstawione pod koniec roku na konferencji naukowej, organizowanej przez ukraiński Instytut Archeologii NAN.

 

 



Strony