Październik 2016

Czy Ziemia to kosmiczny rezerwat czy więzienie ?

Naukowcy już dawno dowiedli, że "hominidy" istniały na Ziemi przez bardzo długi czas. Wiele dowodów wskazuje jednak na to, że Homo Sapiens mógł zostać sprowadzony na Ziemię przez obcą cywilizację. Szereg obserwacji UFO niemalże wszędzie w obrębie ziemskiego globu może stanowić dowód na to, jak niewiele wiemy o historii rodzaju ludzkiego. Amerykański ekolog Ellis Silver, twierdzi nawet, że Ziemia jest rodzajem więzienia.

 

 

Ludzkość od zarania dziejów stykała się z dziwnymi istotami, które zdawały się wnikać niepostrzeżenie do naszego otoczenia. Przez lata nazywano te stworzenia demonami, zmorami, diabłami a niedawno, szarakami. Do tego dochodzi zjawisko porwań przez UFO i od opowieści o marach sennych różni je tylko zastosowany katalog pojęciowy. Co jeśli wszystkie te obserwacje były rezultatem obserwacji ludzi przez istoty pozaziemskie.

Niestety nie sposób zweryfikować teorii, wedle których istnieją różne rodzaje obcych a tak zwane szaraki są tak naprawdę klonami lub rodzajem biologicznych robotów. Nie da się tego zweryfikować dopóki w rękach ludzkosci nie będzie choć jeden ujawniony przypadek, ciało lub najlepiej żywy osobnik. Jeśli dołoży się do tego fakt, że wiele z fizjologicznych funkcji ludzkiego ciała, znacząco różni się od reszty mieszkańców naszej planety, całość tej historii tworzy interesującą układankę.

Przykładowo bazując na fakcie, że ludzie często cierpią na choroby pleców i układu mięśniowo-szkieletowego, Ellis Silver dochodzi do wniosku, że człowiek został stworzony w warunkach niższej grawitacji niż ta na Ziemi. Zastanawiająca jest również nietolerancja na promieniowanie słoneczne i powstające w jej wyniku, oparzenia słoneczne. Ellis Silver twierdzi, że najprawdopodobniej, planeta ludzi było nieco dalej od Słońca. Zwraca on uwagę, że nie ma innych gatunków na tej planecie, które miałyby takie problemy. Nawet jaszczurki mogą codziennie wygrzewać się na Słońcu, bez żadnych konsekwencji dla ich ciała. Ponadto, naukowcy badający sen i cykl życia ludzkiego twierdzą, że zgodnie z naszym zegarem biologicznym, optymalna dla nas doba, trwałaby 25 godzin.

Sumując to wszystko, wielu z teoretyków spiskowych doszło do wniosku że nowoczesna ludzkość, a także jej boczne gałęzie i przodkowie, oraz neandertalczycy zostali "przeniesieni" przez współpracujące pozaziemskie rasy, które przyniosły je na Ziemię, od 60 do 200 tysięcy lat temu. Teoretycy zajmujący się tym zagadnieniem sugerują wiele możliwości odnośnie celu takiego działania. Jedna z nich zakłada, że planeta ta miała umożliwić dokładną obserwację naszego gatunku, która jest zresztą kontynuowana od zarania dziejów. W tym samym czasie inni uważają, że Ziemia miała skutecznie odizolować nas od reszty zamieszkałych układów planetarnych tymczasem Księżyc pełni rolę wieżyczki strażniczej.

Kwestią sporną pozostaje więc dość kluczowa sprawa. Czy Ziemia jest rezerwatem czy raczej więzieniem? Oczywiście nie posiadamy obecnie żadnych bezwzględnych dowodów na to że jakakolwiek z tych teorii ma odniesienie do rzeczywistości. Posiadamy jedynie poszlaki, które bez wątpienia złączone w całość dają do myślenia. Nie wykluczone, że jeśli ludzkość zdoła opuścić swoją planetę i wyruszyć chociażby w kierunku Marsa, to już wkrótce dowiemy się prawdy.

 

 



Konopie były przewodnikiem, ułatwiającym zmarłym przejście w zaświaty

W Kotlinie Turfańskiej w północno - zachodniej części Chin w prowincji Sinciang znaleziono grobowiec, w którym znajdował się ludzki szkielet pokryty konopiami. W badania zaangażowany jest zespół archeologów kierowany przez Hongen Jiang  z Uniwersytetu Chińskiej Akademii Nauk. Roślina miała ułatwić przejście do innego świata, stanowiąc coś w rodzaju przewodnika dla zmarłego. O rytualnym wykorzystaniu konopi można przeczytać w artykule, opublikowanym na łamach czasopisma Economic Botany.

 

 

Stwierdzono, że szkielet, którego wiek wynosi 2,5 - 2,8 tysięcy lat, należał do 35 - letniego mężczyzny. Pod jego głową umieszczono wiklinową poduszkę, a szczątki, od czaszki do miednicy, przykryte były czymś w rodzaju całunu z konopi. Nieboszczyk spoczywał w jednym z 240 grobów w obszarze znanym jako cmentarz Jiayi. Zdaniem archeologów, była to niegdyś oaza na pustyni – miejsce wypoczynku dla podróżnych, przemierzających Jedwabny Szlak.

 

Naukowcy znaleźli nasiona i liście konopne także w innych grobach. Wiele ciał pokrytych było włóknami z łodyg konopi, zawierających tetrahydrokannabinol (THC). Uznano, iż ówcześni ludzie musieli powszechnie i aktywnie wykorzystywać roślinę. Na pewno używano jej przy okazji obrzędów pogrzebowych. Ludzie, którzy żyli tysiące lat temu, stosowali konopie dla swoich potrzeb w gospodarstwach domowych. Wytwarzano z nich sznurki, liny, odzież, a z nasion pozyskiwano olej. Palono je również, aby powstawał dym, wywołujący poczucie euforii.



Teleportacja kobiety koło wsi Podymałowo

Brytyjskie tabloidy i blogerzy aktywnie omawiając film z kobietą w roli głównej w pobliżu wsi Podymałowo w Baszkirii. Vido opublikowano na brytyjskim kanale YouTube Paranormal Elite.

 

 

W komentarzach użytkownicy zauważają, że film to dowód na wprowadzenie w Rosji teleportacji. Podobnie sugerują dziennikarze tabloidu Daily Mail, w którym ukazał się artykuł zatytułowany „Teleportacja, czy szczęście przechodnia?”.

 

Z kolei w Daily Star stwierdzono, że „rosyjscy naukowcy byli w stanie teleportować pieszego na ruchliwej drodze”. W artykule jest również mowa o rosyjskim programie rządowym pn. Inicjatywa Technologiczna. Jego autorzy sugerują, że do 2035 roku planowane jest wdrożenie teleportacji kwantowej w Rosji.



Naukowcy będą pracować nad "uwolnieniem" ludzkości z symulacji komputerowej

Teoria, która zakłada że wszyscy żyjemy w symulacji komputerowej, stała się niezwykle popularna. Niektórzy podobno uwierzyli w nią do tego stopnia, że postanowili przeznaczyć pewne środki finansowe aby, w jakiś sposób, uratować ludzkość i wydostać ją z "cyfrowego więzienia".

 

Zakładając, że nasza rzeczywistość jest jedynie symulacją, wszystko to co robimy, to co dzieje się wokół nas, to o czym myślimy a nawet my sami, to nic innego jak twór programu komputerowego, który mogła stworzyć jakaś zaawansowana cywilizacja. Pokrótce mówiąc, nasze życie byłoby niczym gra komputerowa, ale niczym więcej.

 

Jest to jeden z ulubionych tematów Elona Muska. Miliarder powiedział kilka miesięcy temu, że wszyscy najwyraźniej jesteśmy tylko produktami symulacji komputerowej. Stwierdził również, że prawdopodobieństwo tego iż żyjemy w prawdziwej rzeczywistości wynosi zaledwie jeden do miliardów. Są to oczywiście tylko i wyłącznie jego przekonania a my możemy uznać, że mówi prawdę, albo wygaduje bzdury.

 

Powyższa teoria, której nie jesteśmy w stanie potwierdzić, znalazła ogromne zainteresowanie w Dolinie Krzemowej, czyli w samym centrum amerykańskiego przemysłu tzw. nowych technologii. Tam właśnie powstała "technoreligia", która ma rozwiązać problem śmierci wyłącznie dzięki technologii. W głowach dwóch miliarderów narodził się również pomysł aby... wyciągnąć ludzkość z tej symulacji komputerowej.

 

Jakkolwiek to brzmi, sprawa jest całkiem poważna. Dwie obrzydliwie bogate osoby, których nazwisk nie znamy, potajemnie nawiązują współpracę z naukowcami aby rozpocząć prace nad tym dziwnym projektem. Zadajmy więc bardzo proste pytanie - czy postacie z gry komputerowej, zdane wyłącznie na siebie, mogłyby tak po prostu wyjść z monitora i pojawić się w naszym świecie? Niby jest to bez sensu, ale tak właśnie należy rozumieć to, co próbują osiągnąć wspomniani miliarderzy.

 

Wiadomość pochodzi z portalu tylkonauka.pl

 



Rzekomy powrót Annunaki na Ziemię może być wstępem do projektu Blue Beam

Wielokrotnie pisaliśmy już o istotach z legendarnej rasy obcych która odwiedzała ludzi przed tysiącami lat. Jedni nazywali ich Chitauri, inni Annunaki a jeszcze inni znali ich po prostu jako swoich bogów. Tymczasem zgodnie z jednym z rzekomych wycieków mających źródło w samym amerykańskim Pentagonie, Anunnaki wracają na Ziemię.

 

Nieco ponad 5 lat temu niejaki Stan Deyo twierdził, że NASA i Pentagon uważają, że Annunaki powrócą wraz z przyjściem Nibiru. Nie wiedzieli oni czy jest to planeta, brązowy karzeł czy coś jeszcze innego jednak można być pewnym, że coś się zbliża. Co ciekawe, całość wywiadu radiowego z tym rzekomym źródłem z Pentagonu, została trwale usunięta z portalu Youtube. Oczywiście w internecie nic nie ginie, dlatego różne obcięte i obrobione wersje z fragmentem na temat powrotu sumeryjskich Bóstw, nadal znajdują się w sieci.

Pojawienie się takich informacji musiało wywołać szereg dyskusji wśród zwolenników teorii spiskowych. Istnienie starożytnej rasy Annunaki jest obiektem wielu debat i sporów pomiędzy badaczami. Mimo iż ich obecność była rejestrowana w wielu starożytnych tekstach to historycy „głównego nurtu” konsekwentnie decydują się na postrzeganie ich jako zwyczajnej symboliki bądź poprostu wolą je ignorować. Jedno jest jednak pewne, według większości źródeł bóstwa te "zstąpiły" do nas z planety znanej jako Nibiru. Sumerowie twierdzili, że jeden rok na planecie Nibiru, był równoważny w czasie do 3600 ziemskich lat.

Dużą ością niezgody w sprawie tego rzekomego źródła w Pentagonie jest fakt, że zdaniem większości ufologów, Obcy są już wśród nas. Sugerowanie że ich pojazdy dopiero docierają lub są w drodze do naszej planety wzbudza więc spore kontrowersje. Nie wykluczone, że rzekomy "przeciek" został wtedy przeprowadzony celowo, a jego zadaniem miało być zasianie ziarna paniki przed wprowadzeniem w życie czegoś na kształt sławnego projektu Blue Beam. Oczywiście jak dobrze nam wiadomo, w 2011 roku niemalże nikt nie słyszał o takim przecieku. Jednak teraz, gdy sieci społecznościowe rozwinęły się do niebotycznych rozmiarów, położenie podstaw pod projekt Blue Beam może okazać się dużo prostsze.

Hipotetyczne hologramy, które miałyby pojawić się jednego dnia, mogą stanowić część większego projektu mającego uzasadnić powstanie jednego światowego rządu. Trudno wyobrazić sobie bardziej jednoczące wydarzenie niż rzeczywista inwazja Obcych. Bez względu na to czy statki obcych będą prawdziwe lub tez okażą się hologramami ich pojawienie się może oznaczać jedno.  Jeśli będzie to Blue Beam można oczekiwać spektaklu, którego finałem byłaby ostateczna globalizacja i wprowadzenie w życie projektu na kształt Unii Europejskiej zwannego w szerszych kręgach jako Nowy Porządek Świata.

 

Na ten moment jest to tylko gdybanie nad możliwymi rezulatami takiego zdarzenia. Na przestrzeni ostatnich lat, pojawiło się zdecydowanie zbyt wiele ostrzeżeń co do zbliżających się konfliktów zbrojnych, niszczących asteroid czy bliżej niezdefiniowanych końców świata by każde z nich mogło być traktowane z powagą. Ważne jednak aby pamiętać, że świat który widzimy w telewizji to jedynie ładnie ubrane kłamstwo. Nawet, gdy któregoś ranka rzeczywiście w wiadomościach będą pokazywali latające spodki nad miastami, zdrowy sceptyzm i chłodna ocena sytuacji może się okazać kluczowa.

 

 



W Indiach chłopak usunął ogon, który przeszkadzał mu osiemnaście lat

W indyjskim stanie Maharasztra młody człowiek pozbył się operacyjnie 18 – centymetrowego ogona. Hinduscy rodzice cały czas żyli w przeświadczeniu, że to symbol pomyślności i nie bardzo godzą się z decyzją syna.

 

 

Hindus usunął ogon, bo odczuwał z tego powodu duży dyskomfort – często odczuwał ból, bo nie mógł siedzieć i spać na plecach.

 

Lekarze chcieli odciąć podłużną narośl zaraz po urodzeniu, ale rodzice odmówili poddania dziecka zabiegowi. Teraz operacje pomyślnie przeprowadził dr Pramod Giri i młodzieniec już bez odrostu rozpoczął nowe życie. Chirurg powiedział również, że nigdy nie widział podobnej anomalii. To chyba najdłuższy ogon, jaki kiedykolwiek wykryto u ludzi.



W Indiach kobieta po trzech porodach zmniejszyła się dwukrotnie

Hinduska o imieniu Shanti Devi przeżyła ponad dwadzieścia lat, skazana na łaskę najbliższej rodziny i przyjaciół. Shanthi nie może poruszać się samodzielnie, a jej ciało i kończyny są poskręcane i skostniałe.

 

 

Przed urodzeniem trzeciego dziecka Shanti nie różniła się niczym od innych kobiet, ale po porodzie jej stan zdrowia pogorszył się znacznie. Kobieta zaczęła maleć i nic na to nie mogli poradzić medycy, których ta odwiedzała systematycznie wraz z mężem.

 

Stopniowo nogi i ręce słabły. Potem Shanti mogła przemieszczać się jedynie na czworakach. Następnie nogi całkowicie odmówiły posłuszeństwa, aż wreszcie Hindusa utraciła zdolność poruszania się. Na domiar złego jej ciało zmniejszyło się o połowę. Od 20 lat Shanti leży bez ruchu. Do wsi zagląda wielu ciekawskich turystów, którzy chcą poznać niewiastę.

 

Miejscowy lekarz sugerował, że kobieta może cierpieć na wrodzoną łamliwość kości (łac. osteogenesis imperfecta), ale ta choroba ma podłoże genetyczne i objawia się, inaczej niż w przypadku Shanti, zazwyczaj w dzieciństwie.



Minister transportu Iraku twierdzi, że 7000 lat temu Sumerowie latali w kosmos

Iracki Minister Transportu, Kazem Finjan, zszokował świat twierdzeniem, że na terenie jego kraju, 7000 lat temu istniał kosmodrom, z którego latano w kosmos. To oczywiście zupełnie sprzeczne z oficjalną nauką.

Iracki polityk powiedział podczas konferencji prasowej, że planowana budowa lotniska Dhi Qar, zostanie zlokalizowana w miejscu, z którego jego zdaniem, 5000 lat przed naszą erą, startował pojazdy kosmiczne, które pomogły odkryć Plutona i mityczną planetę Nibiru. Według Kazema Finjana, Sumerowie nie zbudowali kosmodromu sami, tylko pomogła im w tym pozaziemska rasa.

"Pierwszy port lotniczy, który powstał na planecie Ziemia był w tym miejscu. Został zbudowany 5000 lat przed Chrystusem. Wyjątkowe w tym miejscu jest to, że pozostaje najbezpieczniejsze do lądowania i startu samolotów, ze względu na korzystne warunki pogodowe. Kiedy Sumerowie osiedli na tej ziemi, byli tego świadomi i wybrali je specjalnie dla swoich lotów do innych planet. "

Iracki dygnitarz twierdzi, że wyczytał o tym w książkach słynnego "historyka" Zecharia Sitchina. Finjan jako dowód wymienił też opracowania Samuela Kramera w tym książki "Historia zaczyna się w Sumerze", w której jego zdaniem zostało dowiedzione, że pierwsze ziemskie lotnisko powstało 7000 lat temu w okolicy dzisiejszego miasta el Naciria.

 

 



Niska aktywność Słońca może zaowocować "Małym Zlodowaceniem"

Według wielu prognóz Ziemia zmierza w kierunku kolejnej epoki lodowcowej. Niezwykły spadek aktywności solarnej może spowodować, że już w 2019 roku, doświadczymy bardzo niskich temperatur, które najprawdopodobniej utrzymają się nawet przez kilkadziesiąt do kilkuset lat. Wszystko to ponieważ nasze Słońce, już po raz czwarty w ciągu ostatniego roku weszło w fazę uśpienia.

 

Według najnowszych analiz, obecny spadek liczby plam jest czymś bardzo złym. Flary słoneczne i duże ilości energii magnetycznej które są przez nie uwalniane to ważny element w utrzymaniu temperatury Ziemi na jej obecnym poziomie. Niektórzy eksperci teoretyzują, że nowa epoka lodowcowa może nadciągnąć już w 2019 roku.

Przewidywania naukowców nie są dobre. Obawiają się, że ze względu na zmniejszoną aktywność na powierzchni Słońca, moglibyśmy doświadczyć mrozu podobnego do tego, który rozpoczął się około 1645 roku i trwał aż do 1850 roku. Okres ten jest znany jako małego zlodowacenie i mimo iż daleko mu do surowej zimy spowodowanej przez rzeczywiste zlodowacenie to wywołało ono szereg wojen i pomniejszych konfliktów w Europie oraz stanowiło poważny problem dla nieprzygotowanych na nie rolników.

Bynajmniej nie jest to pierwszy raz kiedy, eksperci przewidywali podobny bieg zdarzeń. W ubiegłym roku prof Valentina Zharkova przewidywała, że małe zlodowacenie może nastąpić w 2030 roku.
Zgodnie z jej wypowiedzią:

"Jestem absolutnie przekonana co do naszego badania.
Ma ono solidne podstawy matematyczne i zostało przeprowadzone w oparciu o wiarygodne dane, które zostały prawidłowo przetworzone. Zasadniczo, nasze wyniki mogą być powtórzone przez jakikolwiek zespół naukowców z podobnymi danymi dostępnymi w wielu obserwatoriach słonecznych, dzięki czemu mogą one czerpać własne dowody co nadchodzącego Minimum Maundera w polu magnetycznym i spadku aktywności słonecznej ".

Cóż, wygląda na to że globalne ocieplenie nie jest aż tak dużym problemem jak zdawało się ekologom i działaczom różnorakich środowisk . Jeśli prognozy pogodowe na nadchodzące lata okażą się bowiem prawdą to wiele wskazuje na to że znikająca czapa lodowa na Antarktydzie nie jest rezultatem używania dezodorantów a poprostu częścią naturalnego cyklu. Ludzie przez własną arogancję byli jednak w stanie uwierzyć w nadchodzące zagrożenie ze strony wzrastającej temperatury.

Warto zauważyć że to właśnie sekta globalnego ocieplenia jest odpowiedzialna za szereg podatków ograniczających rozwój przemysłu opartego na spalaniu paliw kopalnych. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że temperatura spada. A ludzie wbrew mediom głównego ścieku nie wyrośli w tym procesie nawet do rangi trybika w wielkiej machinie zwanej przez nas naturą.

 

 

 



Wstrząsające historie o znanych świętych

Szczególną  czcią w Kościele Katolickim darzy się świętych. Chrześcijanie wierzą, że są to ludzie obdarzeni przez Boga mocą dokonywania cudów. Ich postawy wynikały też jednak z samozaparcia i czasem dobrowolnego wikłania się w męczeństwo. Dzisiaj zachowania niektórych osób kanonizowanych, uznać należałoby, delikatnie mówiąc, za szokujące…

 

 

 

Święta Lidwina urodziła się w holenderskim Schiedam w 1380. Gdy miała 16 lat, niewiasta spadła z konia. W wyniku tego wypadku doświadczyła przewlekłego bólu, miała nadwrażliwość na światło i była częściowo sparaliżowana. Większość swojego życia spędziła w łóżku, będąc w stanie poruszać tylko lewą ręką. Zgodnie z dokumentem, spisanym w Schiedam, Lidwina miała rany na ciele. W końcu jej ciało zaczęło gnić i odpadały od niego kawałki. Ale, o dziwo, te fragmenty ciała wydzielały słodką wspaniałą woń i rodzice zdecydowali, że będą je przechowywać w wazonie. Chora twierdziła, że jej cierpienie, to dar od Boga. Prawda jest taka, że Lidwina chorowała prawdopodobnie na stwardnienie rozsiane i ciężkie odleżyny, które powstały, ponieważ nie mogła się poruszać wskutek paraliżu.

 

Św. Aniela z Foligno żyła w XIII wieku we Włoszech i słynęła ze swej miłości i pobożności. Przed śmiercią Angela przedyktowała swoje wspomnienia skrybie. Aniela opowiedziała, że umyła niegdyś nogi trędowatemu, a potem wypiła brudną wodę z miednicy.

 

„Piłam wodę, która została użyta do mycia. Słodycz była tak wielka, że czułam ją jeszcze w drodze powrotnej do domu, a gdy parch rany trędowatego utknął w gardle, starałam się go przełknąć. Moje sumienie nie pozwalało mi tego wypluć, tak jak gdybym przyjmowała Komunię świętą”.

 

Katarzyna ze Sieny jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych średniowiecznych świętych, znaną ze swojej miłości i mądrości. Zasłynęła także z faktu, że dość wcześnie w młody wieku zaczęła pościć. W wieku 25 lat nie chciała nic jeść, więc ją do tego zmuszano, choć nawet najmniejszy kawałek sera lub warzywa wywoływał ból. Nie pomagało zapijanie wodą i kończyło się na wymiotach, a także rzyganiu krwią. Któregoś dnia Katarzyna zjadła jednak ropę, która wyciekła z rany umierającej kobiety i powiedziała, że „w życiu nie próbowała nic bardziej wyrafinowanego i słodkiego”.

 

Św. Maria Magdalena De Pazzi urodziła się we Florencji w około 1566 roku, a jako nastolatka wstąpiła do klasztoru karmelitanek. Wkrótce okazało się, że na jej ciele pojawiły się stygmaty. Dziewczyna skutecznie zaczęła uzdrawiać ludzi. Lizała otwarte rany chorych na trąd i choroby skóry. Zasysała też larwy pasożytów z zainfekowanych ran. W wyniku tego działania doszło do infekcji dziąseł i niewiasta dość wcześnie straciła uzębienie. Zmarła w wieku 37 lat.

 

Włoska szlachcianka Katarzyna z Genui postanowiła poświęcić się i czyniła dobre uczynki w piętnastym wieku na znak przywiązania do Ukrzyżowanego. Wkrótce zakochała się we wszystkich swoich pacjentach i ludziach bezdomnych. Katarzyna ledwo przetrwała spektakl zarazy, pijąc ropę z ran i wyjadając wszy ze swoich zainfekowanych podopiecznych. Działania te miały wzmocnić ducha. W 1737 ogłoszono ją świętą.

 

Od najmłodszych lat Francesca Romana pragnęła zostać zakonnicą, ale jej ojciec zmusił ją do poślubienia bogatego człowieka w wieku 13 lat. Wywołało to straszliwą depresję u kobiety, ale jej poczytalność została przywrócona ukazaniem się Świętego Aleksa. Francesca stała się nawet posłuszną żoną, aż tak długo, jak jej męża nie zabili neapolitańczycy. Kobieta chciała zachować czystość duchową. Aby nie uprawiać seksu z mężem, zadała sobie wiele bólu, zalewając rozgrzanym tłuszczem swoje genitalia. Była znana także z częstego biczowania. Kanonizowano ją w 1608 roku.

 

Symeon Słupnik był syryjskim świętym, żyjącym w szóstym wieku, który stał się znany z powodu ascetycznego trybu życia. Chłop ostro pościł przez 30 lat na słupie. Lina, którą przywiązał sobie do nogi, wbiła się w głąb ciała. Rana krwawiła, śmierdziała i roiło się w niej od robaków. Mimo to męczennik nie pozbył się sznura. Zamiast tego łapał robaki, które wychodziły z rany i pchał je tam z powrotem, powtarzając: „jedz to, co Bóg nakazał”.

 

Ofiarność była wówczas oczywiście bardzo popularna. Jedno z dziwnych zachowań należy wiązać ze świętym Makarym. Któregoś dnia ukąsił go komar i mężczyzna zabił intruza instynktownie. Makary był pełen skruchy za zamordowanie żywej istoty. Po tym zdarzeniu zdecydował się na zadośćuczynienie, wchodząc do bagna, w którym roiło się od much i komarów. Żył tak goły przez sześć miesięcy, stale gryziony przez insekty, a gdy wrócił do ludzi, jego ciało było pokąsane i owrzodzone.

 

Święta Weronika Giuliani w siedemnastym wieku była znana ze swoich aktów pokory. Na przykład, trzymała gnijące ryby w celi, aby je wąchać i kosztować. W wyniku tego rzekomo bardziej doceniała później smak świeżych ryb. U kobiety pojawiły się stygmaty i tym samym zwróciła na siebie uwagę Kościoła. Wysłano do niej jezuitę - ojca Crivelli, aby ten przetestował jej pokorę. Crivelli nakazał Weronice opuszczenie celi i zamieszkanie w opuszczonej latrynie. Było tam pełno pająków i owadów. Jednocześnie kobieta miała dbać o czystość pomieszczenia poprzez lizanie podłóg i ścian. Ku zdziwieniu mnicha, Weronika wyczyściła wnętrze przybytku, wyjadając przy okazji wszystkie pająki i pajęczyny. Niewiastę kanonizowano w 1839 roku.

 

 



Strony