Listopad 2016

Czy Trump, tak jak Kennedy, zostanie skasowany przez NWO ?

"Trump jest prostakiem, rasistą, przygłupem, marionetką prawicowców, zboczeńcem, chamem, obłudnym bogaczem który chce wszystkich oszukać, a najbardziej emigrantów i czarnoskórych". To tylko niektóre określenia jakie padały z lewackich rozgłośni. To też pokazuje, że globalne elity, posiadające większość sieci informacyjnych, są wściekłe.

 

Ktoś się odłączył od "nadludzkich elit" ("Nadzwyczajnej kasty ludzi"), ten ktoś nie należy, zdaniem czołowego polityka Newtona Gingricha, do politycznej mafii okultystycznej. Wielka historia dzieje się na naszych oczach. Patrząc z punktu karmy, albo Bożej sprawiedliwości duch Kennediego powraca ! Bardzo możliwe, że Niebiosa gdzie zasiada Istota Wszechmocna, zadecydowały by ofiara JFK nie poszła na marnę, by jego pierwotny plan dla zwykłych ludzi został przywrócony i zrealizowany. To oczywiście jest nie na rękę globalnego salonu, wierzącego coraz bardziej otwarcie w nadprzyrodzoną "świetlistą" istotę, wroga ludzkości i opozycjonistę względem Jezusa Chrystusa.

To co się dzieje w USA, wybór Donalda Trumpa, jako tego, który ma rozwalić system Nowego Babilonu, a przynajmniej go mocno osłabić, jest czymś niezwykłym i tajemniczym. Stąd można zadać bardzo ważne pytania: jakie procesy są odpowiedzialne za cykle historii, czy Bóg zaprogramował rzeczywistość w odpowiedni sposób, czy historia się powtarza, lub czy rzeczywiście istnieją jakieś cykle planetarnych zdarzeń ?

 

Czy historia jest bardziej zależna od czynnika nadprzyrodzonego, niż przypuszczamy, od nadzorujących nas aniołów ?! Po części tym wszystkim zajmuje się nauka nazywana "Filozofią historii" (inaczej "Filozofią Dziejów"), jest to nauka filozoficzna zajmująca się refleksją nad sensem i istotą dziejów rozumianych jako całość uporządkowanych lub nieuporządkowanych zmian zachodzących w czasie.

Podstawowe problemy historiozofii to: czy istnieje uporządkowany proces historyczny (sens dziejów), czy też może dzieje mają charakter przypadkowy ?, czy dzieje zależą od jednostek, czy też może są zdeterminowane przez jakieś wewnętrzne lub zewnętrzne (np. ekonomiczne, ufonautyczne, duchowe) prawa ?, czy każde wydarzenie historyczne ma charakter niepowtarzalny i indywidualny, czy też może istnieje jakaś powtarzalność w historii ? To ostatnie pytanie ma związek z hipotezą "Wiecznego powrotu" (inaczej apokatastasis lub palingenezą światów), która to koncepcja przyjmuje, że świat powtarzał się i będzie powtarzać się wciąż w tej samej postaci nieskończenie wiele razy. Koncepcja ta ma swoje korzenie w starożytnym Egipcie. Stamtąd przywędrowała do Grecji.

 

Po raz pierwszy pojawia się w filozofii Milezyjczyków (Milezyjczycy głosili, że wszystko bierze swój początek z Arche i do niej powraca). Później idea została przejęta przez pitagorejczyków a następnie stoików. Stoicy wierzyli, że świat to wciąż na nowo odgrywany spektakl, za każdym razem w najdrobniejszym szczególe identyczny z poprzednim. Wieczny powrót był ważną częścią filozofii Heraklita z Efezu (świat podlega zognieniu w wiecznym ogniu i powstaje na nowo) oraz Anaksymandra (Apeiron Anaksymandra). Wraz z końcem starożytności i rozprzestrzenianiem się chrześcijaństwa koncepcja ta została zapomniana. W czasach nowożytnych była rozwijana na nowo przez Fryderyka Nietzschego. Jest to koncepcja zupełnie fizyczna, nie występuje w niej wędrówka dusz (reinkarnacja), ponieważ byty powracają wciąż w tych samych ciałach.

nh76tgv

Czas postrzegany jest jako cykliczny a nie prostoliniowy. Podstawą wiecznego powrotu jest stwierdzenie, że Wszechświat jest skończony przestrzennie, zawiera w sobie ograniczoną liczbę materii ale czas postrzegany jest jako nieskończony. Wszechświat nie ma stanu początkowego albo końcowego, stan materii w nim zawartej wciąż się zmienia. Ilość możliwych zmian jest skończona, dlatego prędzej czy później ten sam stan materii powtórzy się. Należy wspomnieć, że najnowszy film "Arrival" (2016), z coraz bardziej demonicznego Holywoodu, prezentuje "powrót" tzw. "kosmitów", przybywających w wielkich owalnych statkach (jajach). Tam to pojawia się tajemniczy okrągły znak, który okazuje się zakamuflowanym Uroborosem, symbolem węża lub smoka, pożerającego swój własny ogon.

Symbol ten był dla renesansowych alchemików cechą wiecznego powrotu. Ale wróćmy do historiozofi i kolejnego punktu-pytania, którym się zajmujemy: Czy dzieje mają charakter finalny (posiadają jakiś ostateczny cel), czy są procesem nieskończonym ? Jeżeli mają jakiś cel, a tak zakłada większość, jeśli nie wszystkie religie, to mamy do czynienia z finalizmem, który to pogląd mówi, że dzieje stale zmierzają do określonego z góry celu, który jako realizacja wszystkiego, co w nich zalążkowo zawarte, stanowi ich rozwiązanie i zakończenie oraz nadaje im sens.

 

Przykładowo zapoczątkowanie ludzkiej cywilizacji przez tzw. "Kosmitów" ("Gwiezdny Ewolucjonizm") doprowadzi do takiego rozwinięcia i postępu, że dorównamy naszym kosmicznym projektantom i odlecimy z Ziemi w ich poszukiwaniu (lub zostaniemy jako ich dzieło przez nich wchłonięci). Często analogicznie do finalizmu historiozoficznego sądzi się, że ten sam cel mają przed sobą także natura i świat jako całość, np. ostateczne "zjednoczenie" ze Stwórcą.

Finalizm ukształtował się przede wszystkim na gruncie chrześcijaństwa. Największe znaczenie miał tu św. Augustyn, który sformułował filozoficznie nową, liniową koncepcję czasu, wywodzącą się z dogmatów chrześcijańskich. Stoi ona w opozycji do koncepcji przedchrześcijańskiej czasu cyklicznego, w której nie występuje jakieś wyrazne pojęcie celu dziejów. Celem dziejów w koncepcji chrześcijańskiej jest Drugie Przyjście Jezusa. No ale co to wszystko ma wspólnego z Donaldem Trumpem ? Otóż jak wspomnieliśmy, wybór amerykańskiego Blondyna może być odpowiedzią istot nadprzyrodzonych, ochraniających ludzkość, na dokonany w przeszłości mord na prezydencie JFK. Trump wcale nie jest prostakiem, zboczeńcem ani rasistą ! To bardzo mądry człowiek, dlatego podczas inauguracyjnego przemówienia wypowiedział tajemnicze kilka zdań ! Proszę zobaczyć...

Czy Donald Trump zostanie zamordowany przez NWO ?

 



Nowe wycieki z Wikileaks sugerują wyginięcie ludzkości za 20 lat

Wybory w Stanach Zjednoczonych i ich rezultat przytłumiły niemalże wszystkie inne wiadomości. Tymczasem całkiem niedawno po wyjściu na jaw kolejnej części poczty mailowej adresowanej do Johna Podesty doszło do jednego z najważniejszych odkryć do tej pory. Okazuje się, że były menedżer kampanii na rzecz kandydatki na urząd prezydenta USA Hilary Clinton, otrzymał e-mail, w którym rzekomy członek tajnej organizacji, twierdził, że ludzkość może wyginąć już za 20 lat. Powodem tej globalnej katastrofy ma być przebiegunowanie Ziemi.

Co ciekawe, według najnowszych badań, pole magnetyczne naszej planety może ulec odwróceniu jeszcze za naszego życia. Wiadomo nam, że pozycja bieguna południowego przesunęła się i nie znajduje się dokładnie w Antarktydzie, biegun północny znajduje się z kolei po drugiej stronie Oceanu Arktycznego. Pole magnetyczne Ziemi może być więc zagrożone, a jego domniemany upadek jest w stanie nie tylko uszkodzić nasz klimat ale i wymazać sieci energetyczne na całym świecie.

Człowiek, który skontaktował się z Podestą twierdził, że ruch biegunó magnetycznych może sprawić, że ludzkość zniknie z powierzchni Ziemi dużo szybciej niż do tej pory sądzono.
Zgodnie z treścią maila:

"Nasze interesy leżą we wkładzie do pozytywnego rozwoju ludzkości. Uważamy, że możemy uczynić świat lepszym, szczęśliwszym i bardziej spokojnym. Ale nie możemy tego zrobić, jeśli doświadczymy masowego wymierania ludzi. Biegun magnetyczny zmierza w kierunku równika i potrzebujemy pomocy. Biegun północny jest teraz nad Syberią. W ciągu 10 lat będzie nad Morzem Czarnym. W ciągu 20 lat będzie nad Indonezją. "

Co ciekawe teoria ta ma poparcie w materialnych dowodach. Naukowcy doszli przecież do wniosku, że magnetyczny biegun północny już obecnie porusza się z prędkością 40 km na rok. Eksperci przewidują, że nawet w ciągu kilku dziesięcioleci przemieści się on aż do Azji. Oznacza to, że ludzkość naprawdę doświadczy przebiegunowania ziemi, a bieguny rzeczywiście zostaną odwrócone podobnie jak w filmie 2012.

Zdecydowana większość naukowców zakłada jednak, że nie nastąpi to zbyt szybko i najprawdopodobniej nie wydarzy się w ciągu najbliższych kilku albo i kilkudziesięciu lat. Zdarzenie to miało już miejsce w przeszłości i nie wpłynęło znacząco na życie ludzi. Rożnica między tym co było wtedy a dziś jest jednak kolosalna a utrata całej technologii opartej o prąd elektryczny najpewniej wywołałaby masowe zamieszki na całym świecie.

Email do Podesty staje się jeszcze bardziej ciekawy gdy zdamy sobie sprawę z tego, że porusza temat UFO i Obcych. Człowiek, który kontaktował się z Panem Podesta napisał też:

"Wymagamy pełnego ujawnienia wszystkich obcych kontaktów i wszystkich traktatów jakie USA zawarła z obcymi. Możemy mieć słaby wywiad, ale jest to aż nad wyraz jasne, że jesteśmy trzodą, pracownikami i generatorami zasobów dla obcych władców. Nasze informacje pochodzą z waszego własnego Departamentu Obrony z wiarygodnych źródeł[...] Musimy tylko wiedzieć, z kim i czym mamy do czynienia. Jakie są ich zamiary? Czy są one wrogie? Czy możemy ich powstrzymać w razie potrzeby? Jakie są nasze układy? Nasze nieudane próby łapania UFO pokazały, jak słabi byliśmy w stosunku do nich. To dlatego, że nie wiemy, z czym mamy do czynienia. Potrzebujemy więcej danych."

W jednym ze swoich ostatnich tekstów mówiłem, że aż strach pomyśleć co jeszcze kryło się w skrzynce mailowej Podesty. Wiadomo, że mail ten jest autentyczny zatem jedyna możliwa ostoja dla sceptyków tematu UFO to zakładanie że sam autor maila czyli niejaki Ken Coffin jest zwyczajnym kłamcą lub "lepiej" niespełna rozumu. Wszelkie inne interpretacje tego maila prowadzą do jednej bardzo niepokojącej konkluzji. Nadchodzące lata będą bardzo ważne dla przyszłości rodzaju ludzkiego, a decyzje podjęte na najwyższych szczeblach władzy mogą zadecydować o naszym przeżyciu bądź śmierci.

 

 



Czarny pierścień rozpłynął się na niebie nad kazachską wsią na oczach przerażonych ludzi

Przerażeni mieszkańcy jednej z kazachskich wsi wylegli na ulice 08 listopada br., aby oglądać czarny pierścień powoli unoszący się na niebie.

 

 

Wyraźne ciemne kontury dużego owalnego krążka stopniowo przekształcały się w szarą mgłę, aż wreszcie stały się przezroczyste. W jego miejscu utworzyła się biała chmura. Niezwykłe zjawisko spowodowało ogromne zainteresowanie wśród świadków i wydaje się, że odwróciło uwagę od głównego uczestnika zdarzenia.

 

W pierwszych sekundach filmu można zobaczyć pod ciemnym kółkiem dysk w kształcie UFO. To właśnie UFO było najprawdopodobniej przyczyną tej niezwykłej formacji.

 

Podobny czarny owalny pierścień o średnicy około 20 metrów zaobserwowano w 1957 roku w amerykańskiej bazie wojskowej Fort Belvoir w Wirginii. Tam krąg także zniknął na oczach obserwatorów i przekształcił się w śnieżnobiały obłoczek. Dochodzenie, które wówczas prowadzono, wykazało, że chmura mogła powstać w wyniku jonizacji powietrza wokół jakiegoś obiektu latającego. Być może kazachskie zjawisko także należy kojarzyć z wizytą UFO.



W Argentynie znaleziono doskonale zachowany szkielet glyptodona

Rolnik Jose Antonio Nievas z Argentyny na rozmytym przez rzekę terenie w odległości  około 25 kilometrów od Buenos Aires zupełnie przypadkowo dokonał niesamowitego odkrycia. W pierwszej chwili pomyślał, że znalazł „ogromne czarno jajo” i zaczął je odkopywać na własną rękę, podaje portal Partilhado.pt.

 

 

Po odsłonięciu większej części tajemniczego obiektu było jasne, że jajo nie ma nic wspólnego z żadnym ze współcześnie żyjących stworzeń. Ponadto, obiekt wyposażony był w kończyny, ogon i głowę. Naukowcy, którzy dotarli na miejsce potwierdzili, że ogromny szkielet należy do zwierzęcia, które wyginęło ponad 10 tys. lat temu.

 

Szkielet i jego powłoki należą do glyptodona – ogromnego pancernika, który powszechnie występował niegdyś w całej Ameryce Południowej. Skorupy tych zwierząt mają jedną ciekawą cechę - ich wzór jest niepowtarzalny, jak odciski palców. Dobrze zachowane szczątki, znajdujące się w Argentynie, mają wielką wartość dla biologów, historyków i archeologów.



Asgardia i tajemnicze Oko Horusa

Kilka tygodni temu świat obiegła wiadomość o powstaniu pierwszego w historii ludzkości państwa kosmicznego o nazwie Asgardia. Gdy wchodzimy na stronę internetową Asgardii, pierwsze co rzuca się w oczy to wielkie Oko Horusa. Obecność tego symbolu przyczyniła się do powstania wielu teorii.

 

Założycielem Asgardii jest przewodniczący instytutu Aerospace International Research Center (AIRC), Igor Ashurbeyli, który w całości finansuje projekt. Jest on rosyjskim biznesmenem i doktorem nauk inżynieryjnych. Jakiś czas temu ogłosił, że Asgardia będzie suwerennym państwem kosmicznym, zupełnie niezależnym od praw stosowanych na Ziemi.

Wiele osób ma poważne wątpliwości, czy projekt można w ogóle zrealizować. Przynajmniej oficjalnie wiemy, że Asgardia będzie posiadała własną flagę i hymn, własne prawo oraz własne społeczeństwo. Kosmiczny twór będzie posiadał własny rząd i 12 ministerstw a pierwsze wybory odbędą się w przyszłym roku. Aby zostać obywatelem tego kraju, należy wypełnić formularz i trzeba spełniać pewne kryteria. Asgardczycy mają otrzymać dowody osobiste, paszporty, a w przyszłości będą mogli zamieszkać na orbicie. Na dzień dzisiejszy, ponad 530 tysięcy osób z całego świata wypełniło wniosek, w którym należy podać swoje prawdziwe dane osobowe.

W przyszłym roku wystrzelony zostanie pierwszy satelita, należący do Asgardii. Dr Igor Ashurbeyli będzie przywódcą tego kraju i chce, aby jego twór został uznany przez ONZ. Państwo kosmiczne będzie spełniać więcej funkcji - Asgardia, dzięki zaawansowanej tarczy, ma chronić Ziemię przez impaktem asteroidy i wszelkimi innymi zagrożeniami. Ashurbeyli powiedział, że jego kraj będzie promować pokój w kosmosie i zapobiegać przenoszeniu się ziemskich konfliktów zbrojnych w przestrzeń kosmiczną.

 

Podczas gdy projekt Asgardia realizowany jest krok po kroku, część osób zastanawia się jaką funkcję tak naprawdę będzie spełniać ten twór. Najbardziej niepokojący jest symbol Oka Horusa, który towarzyszy każdej grafice, reklamującej ten projekt. Po prostu nie da się go nie zauważyć.

Pojawiły się rozmaite teorie na ten temat. Niektórzy ludzie są przekonani, że Asgardia jest kolejnym projektem, który ma zniewolić ludzkość. Najwięcej mówi się o tym, że w państwie kosmicznym mogą zamieszkać najbogatsi ludzie, należący do tajnych stowarzyszeń, którzy z orbity będą rządzić światem. Wiemy przecież doskonale, że symbol oka oznacza opatrzność bożą nad ludźmi, a illuminaci to przecież samozwańczy bogowie naszego świata, który opiera się wyłącznie na pieniądzach.

Jeden ze scenariuszy zakłada, że na Ziemi wybuchnie totalny chaos a wtedy wszyscy miliarderzy, prawdziwi władcy naszej planety, uciekną do Asgardii i tam ustanowią jeden światowy rząd. Dzięki zaawansowanej technologii, Asgardia będzie mogła monitorować i kontrolować wszystkich mieszkańców planety. Ziemia stanie się globalnym więzieniem, z którego nie będzie ucieczki.

 



Proroctwo o 44 prezydencie Stanów Zjednoczonych - czy Barack Obama jest ostatni?

Na wstępie należy przypomnieć proroctwo Federico Martelli o ostatnim prezydencie Ameryki, które dotyczy bezpośrednio aktualnego 44 prezydenta Stanów Zjednoczonych. W Internecie można znaleźć stare forum, gdzie temat został omówiony na długo zanim można było nawet mówić o tym poważnie.

 

 

W rozwiniętej w 2004 roku dyskusji na wspomnianej platformie omówiono przepowiednie o ostatnim 44 przywódcy USA i wskazano, że będzie on czarny. W 2004 roku nikt nawet w żartach nie mógł zakładać, że Amerykanie wybiorą Afroamerykanina. Było to głoszone z pewną dozą humoru.

 

Przy tej okazji warto wspomnieć o treści tych i innych przepowiedni o ostatnim prezydencie Stanów Zjednoczonych. W jednym z klasztorów we włoskiej Bolonii w XV wieku żył mnich astrolog Federico Martelli. Nadano mu przydomek Ragno Nero, co tłumaczy się jako „Czarny Pająk”, a swoje proroctwa spisał w „Wiecznej Księdze”. W 1972 roku archeolodzy przeprowadzili radioizotopową analizę tego rękopisu i stwierdzili, że dzieło napisano w średniowieczu. Naukowców zainteresowały zapisy, odnoszące się do obecnego prezydenta USA Baracka Obamy.

 

„Kraj nad brzegiem dwóch oceanów będzie najsilniejszy na ziemi. Panowanie władców będzie trwało cztery lata, a 44 z nich będzie ostatni”.

 

Barack Obama został wybrany w 2008 roku. Pierwsze cztery lata jego prezydentury zakończyły się w 2012 roku. Według Nostradamusa po odejściu 44 prezydenta kraj czekają wielkie zmiany. Każdy wie, że słowo zmiany (change) stało się hasłem wyborczym nowo wybranego prezydenta USA. We wczesnych latach trzydziestych amerykański jasnowidz i mistyk Edgar Cayce znalazł się, podczas jednego z transów, na pokładzie statku, który mógł poruszać się w czasie. Obcy z UFO pokazali mu początek życia na Ziemi w XXI wieku. Casey zobaczył, że amerykańskie i japońskie tereny nadmorskie, a także Europa Północna, leżą w ruinie. I nie były to rzekomo skutki wojny, a wynik ruchu płyt tektonicznych na dnie oceanu. Edgar nie wskazał dokładnej daty tego wydarzenia. Powiedział, że nastąpi ono po zakończeniu panowania 44 prezydenta Stanów Zjednoczonych. Przewidywania Baby Wangi, mimo osobistej niechęci do Stanów Zjednoczonych, są również komentowane. Wanga podczas transu w 1978 roku powiedziała:

 

„Kiedy czarny człowiek wygra, Ameryka zamarznie i wpadnie w przepaść poważnego kryzysu. Może nawet rozpaść się na stany północne i południowe”.

 

Wszyscy zgadzają się co do jednego, że 44 prezydent Stanów Zjednoczonych jest czarny. Zdaniem Wangi, będzie on ostatni. W 2008 roku prezydent Barack Obama został wybrany 44 prezydentem Stanów Zjednoczonych. Kolejne wybory odbyły się we wtorek 6 listopada 2012 roku, a inauguracja nowej kadencji miała miejsce 20 stycznia 2013 roku. Następnej już nie będzie – nie pozwala na to prawo. Warto wspomnieć, że Anders Rasmussen, sekretarz generalny NATO powiedział, że Barack Obama, jako prezydent USA, działał „zbyt niepewnie” w dziedzinie interwencji zbrojnej w konfliktach światowych.



Obcy mogli przejąć kontrolę nad sondą kosmiczną Voyager 2

Agencja kosmiczna NASA jakiś czas temu opublikowała informacje na temat dziwnego incydentu z 2010 roku, którego ofiarą padła sonda kosmiczna Voyager 2. Urządzenie zaczęło nagle bez wyraźnego powodu, transmitować dziwne wiadomości. Niektórzy uważają, że sonda mogła zostać zhakowana przez przedstawicieli obcych cywilizacji.

Niemiecki uczony, Hartwig Hausdorf, sądzi, że dziwne niezrozumiałe komunikaty, które zostały wysłane przez sondę Voyager 2, co miało miejsce 22 kwietnia 2010 roku, to nie błąd oprogramowania, jak twierdzi NASA, tylko dowód ingerencji pozaziemskiej w to urządzenie.

Hausdorf twierdzi, że bardzo dziwne jest to, iż wszystkie systemy operacyjne pojazdu, poza komunikacyjnymi działały prawidłowo. Miałoby to wskazywać na to, że rzekoma awaria była zamierzona, a Voyager 2 został zhakowany, w celu nawiązania kontaktu z nami.

Argumentacja ta oparta jest zapewne o to, jaką funkcję pełnią obie sondy Voyager, a na ich pokładzie znajduje się miedziany, pozłacany dysk zawierający pozdrowienia w 55 ziemskich językach.

Ta swoista kapsuła czasu znajduje się tam właśnie po to, aby przekazać podstawowe informacje o nas, w razie gdyby na ziemski pojazd natknęli się przedstawiciele obcej cywilizacji.

Hartwig Hausdorf uznał zatem, że ktoś mógł odkryć trwające od dziesięcioleci transmisje danych wysyłanych na Ziemię przez tę sondę i podjęto próbę komunikacji z naszą planetą próbując przejąć kontrolę nad jej modułem komunikacji.
 

 

 

 



Podesta złapany na uczestnictwie w okultystycznym rytuale znanym jako "Spirit Cooking"

Wycieki Wikileaks na temat bliskiego współpracownika Hillary Clinton czyli Johna Podesty robią się coraz ciekawsze. Wcześniej, dowiedzieliśmy się o jego związku z astronautą Edgarem Mitchellem oraz rzekomymi tajemnicami Watykanu w kwestii obcych i UFO. Tym razem sprawa jest o wiele gorętsza bo okazało się, że wielokrotny doradca prezydentów Stanów Zjednoczonych mógł brać udział w czymś co przypomina okultystyczny rytuał.

W e-mailu wysłanym do Podesty w 2015 roku, jego brat Tony Podesta przesłał mu zaproszenie na tak zwany "spirit cooking". Podobno miał to być obiad wydany przez Marinę Abramovic, artystkę i peformerkę znaną z tworzenia instalacji przypominających raczej praktyki rytualne niż sztukę. Email Mariny wyraźnie pokazuje przyjazne stosunki z obydwojgiem braci Podestów co bez wątpienia skłania do zastanowienia.

Jednak na czym polega problem? Przecież to tylko sztuka... prawda ? Przykładowy "spirit cooking" w wykonaniu Mariny Abramovic nagrany i udostępniony na Youtubie wyraźnie odpowiada na to pytanie. "Artystka" wykorzystuje w nim zakrzepłą krew świni aby malować albo raczej zwyczajnie pisać komunikaty na ścianach pustego domu lub oblewa wiadrami z krwią lalki przypominające małe dzieci. Wszystko staje się jasne, gdy podąży się śladem samego terminu "Spirit Cooking" który jako pierwszy został wymyślony przez angielskiego pisarza i okultystę Aleistera Crowleya. Crowley przedstawił ten rytuał jako sakrament w założonej przez niego religii Thelemy.


W dużym skrócie, polega ona na kulcie starożytnych egipskich bóstw. Crowley założył ją po tym, gdy rzekomo skontaktował się z nim bezcielesny byt nazywający siebie Aiwass który podyktował Crowleyowi tekst określający podstawę religii Thelema. Słowa zapisane na ścianie przez Marinę Abramovic to przepis na rytułał, który ma stanowić symbol jedności człowieka z mikro i makro kosmosem. Podobno zazwyczaj używa się go w czasie okultystycznych rytuałów seksualnych a sam przepis ma pełnić funkcję afrodyzjaku.

Nie wiadomo czy Podesta brał udział w tego typu rytuałach niemniej istnieją dowody na to, że uczestniczył on w spotkaniu wspomnianym w mailu. Podczas nagrania z "wyczynami artystycznymi" Mariny Abramovic przewija się fraza "With a sharp knife cut deeply into the middle finger of your left hand". Eat the pain. Oznacza to po polsku Ostrym nożem wbij się głęboko w środkowy palec lewej ręki. Karm się bólem. Dziwnym trafem, w kilka dni po rzeczonym spotkaniu Podesta napisał do swojego lekarza, obawiając się możliwej infekcji palca.

W związku z niezwykłym charakterem tego wydarzenia, niektórzy mogą twierdzić, że "Spirit Cooking" w tym wypadku był po prostu jednym z prowokacyjnych spektakli Abramovic. Jednak sama gospodyni wydarzenia twierdzi, że te rytuały są sztuką jedynie jeśli zostaną wykonane w miejscach publicznych. Jeśli są one wykonywane w miejscach prywatnych, stanowią one coś zupełnie innego - głęboki, intymny kontakt na poziomie duchowym. Podesta i jego brat, i prawdopodobnie wielu innych w elitarnych kręgach amerykańskich polityków, mogą być częścią tej okultystycznej religii, której rytuały wielbią okrócieństwo, śmierć, ofiary i seks.

 

 



Picasso wykorzystywał fekalia córki zamiast farb

Nic dziwnego, że mówią, że geniusz i szaleństwo idą ramię w ramię. Ostatnio stwierdzono, że największy artysta i twórca kubizmu Pablo Picasso używał do malowania ekskrementy, donosi The New York Post. O tych rewelacjach opowiedziała Thomasowi Girstowi i Magnusowi Reschowi, autorom książki pt. 100 zagadek świata sztuki, wnuczka Diana Widmaier Picasso.

 

 

Krewna mistrza postanowiła ujawnić opinii publicznej jeden z jej małych rodzinnych sekretów. W 1938 roku do narysowania martwej natury z jabłkiem dziadek wykorzystywał kał swojej nieślubnej córki Mai, matki Diany.

 

„Według niego, ekskrementy trzyletniej dziewczynki, którą matka karmiła piersią, miały niepowtarzalną fakturę i kolor" - mówi Widmaier Picasso.

 

Autorzy książki weszli w ekstazę po otrzymaniu tej informacji.

 

„Wstręt, który może spowodować wykorzystanie tego materiału zamienia się w zdziwienie, gdy uświadomimy sobie intencję autora" - piszą w swojej książce Girst i Resch.

 

Ciekawe, jaka będzie reakcja świata sztuki na te rewelacje, ponieważ oznacza to, że Brytyjczyk Chris Ofili, który w 1996 roku przedstawił obraz, powstały z wykorzystaniem łajna słonia, nie jest twórcą tego nurtu.

 

Tytuł org. książki: 100 Secrets of the Art World: Everything You Always Wanted to Know from Artists, Collectors and Curators, but Were Afraid to Ask Paperback – Thomas Girst, Magnus Resch, 2016

 



W Egipcie znaleziono starożytną monetę z wizerunkiem obcego

Dziwny artefakt został znaleziony podczas remontu jednego z domów w Egipcie, donosi thesun.co.uk. Niektóre źródła podają, że znaleziono wiele monet, ale jedna wśród nich jest bardzo niezwykła. Na awersie widać łysą istotę z ogromnymi pustymi oczami i zapadłymi policzkami. Postać przypomina klasycznego obcego, a na rewersie wybito obrazek z dziwnymi pojazdami powietrznymi.

 

 

Na monecie widnieje napis po łacinie „Opportunus Adest”, co tłumaczy się jako „tutaj, w swoim czasie”. Odkrycie natychmiast wywołało kontrowersje, co do pochodzenia i autentyczności monety. Przypomina ona bowiem żetony  -  „produkty moneto podobne” epoki Ludwika XIV, a także kojarzona jest z amerykańską modą na produkcję chipów z obrazkiem łudząco przypominającym wizerunek na awersie.

 

Czy nowo znaleziona moneta, przedstawiająca obcego stwora, jest prawdziwa, pozostaje głęboką tajemnicą. Eksperci twierdzą, iż wiele wskazuje na to, że moneta z Egiptu to fałszywka. Jej analogii można kupić i zamówić  w specjalistycznych sklepach internetowych.



Strony