Styczeń 2017

Czy człowiek nigdy jeszcze nie stanął na Księżycu?

apollo

XXI wiek to era rozwiniętej technologii, rozwiązań o których nawet nam samym nie śniło się jeszcze kilka lat temu. Człowiek jedną nogą jest w kosmosie – planuje podróże, odkrywa nowe planety i gwiazdozbiory, przymierza się do kolonizacji księżyca. Przy tej okazji powraca jak bumerang jedno pytanie: czy człowiek w ogóle kiedykolwiek był na księżycu? Czy wszystkie sześć wypraw z drugiej połowy XX wieku to sfingowana historia, doskonale wyreżyserowana manipulacja?

 

Sceptycy, którzy już na starcie próbowali torpedować sukces Neila Armstronga i jego towarzyszy, wystosowali szereg zarzutów. Jednak zostały tak zmielone i przeinaczone w taki sposób, że nie da się ich uznawać za poważne. Teoria o fladze powiewającej mimo braku atmosfery czy o śladach po montażu filmu w  studio są już dziś tylko skrawkami afery sprzed lat, które dziś mało kto traktuje poważnie. Współcześnie, gdy podróżami w kosmos interesują się takie koncerny jak Boeing czy SpaceX, a technika pozwala na uzyskanie z Ziemi coraz lepszej jakości zdjęć, pokazujących powierzchnię Srebrnego Globu, wątpliwości pojawiają się na nowo.

 

Zdjęcia uzyskiwane przy pomocy nowoczesnych teleskopów wskazują na podobne ukształtowanie terenu księżyca, jednakże zauważane są drobne różnice. Również dokumentacja zdjęciowa przywieziona rzekomo z wypraw Apollo różni się od obrazów, które zdobywamy dziś. Najnowsze zastrzeżenia, które pojawiły się w związku z wiedzą, zdobywaną przez sceptycznych naukowców, odnoszą się właśnie do zgromadzonej w trakcie wyprawy dokumentacji. Okazuje się, że klisze filmowe, zawierające rejestrację tych historycznych chwil, nie mogłyby przetrwać podróży z księżyca na ziemię – czyli 380 tysięcy kilometrów w linii prostej. Promieniowanie gamma, wytwarzane przez Słońce, zniszczyłoby te materiały. W związku z powyższym, to co pokazywano całemu światu, nie może pochodzić z księżyca.

 

NASA oczywiście odpiera ataki twierdząc, że dokumenty zabezpieczono przed promieniowaniem, stosując ołowiane pojemniki. Jednak z oficjalnych informacji, zgromadzonych i upublicznionych m.in. przez rosyjski Komitet Śledczy, wynika że takich pojemników nie było na pokładzie żadnego z amerykańskich statków kosmicznych. Po publikacji tej sensacji, NASA natychmiast orzekła, że promieniowanie na powierzchni księżyca jest na tyle niskie, że nie uszkodziło nagrań i zdjęć. Był to strzał w dziesiątkę, bowiem do dziś dnia nie da się zweryfikować tej informacji. Rzecznik rosyjskiej komórki zajmującej się badaniem wypraw w kosmos, Władimir Markin, doprowadził ponadto do upublicznienia jeszcze jednej istotnej informacji w sprawie lądowania człowieka na księżycu. Mianowicie, w 2009 roku NASA przyznała, że nie jest w posiadaniu oryginalnych nagrań ani żadnych próbek pochodzących z pierwszego lotu Apollo w 1969 roku. Wydaje się skandaliczne, że wydarzenie, któremu nadawany jest status przełomowego dla historii ludzkości, zostało potraktowane w tak niedbały sposób, że zniszczono najważniejsze pamiątki po nim. To jeszcze bardziej utwierdza wszystkich zwolenników teorii spiskowej przy słuszności wszelkich wątpliwości.

 

Z pewnością spory w tej przestrzeni będą trwały, ponieważ dowody przedstawiane przez NASA nie są przekonujące a wątpliwości nigdy nie zostały wiarygodnie rozwiane. Nadal jest całkiem możliwe, że cała wyprawa powstała w jednym ze studiów filmowych, a inscenizacja została profesjonalnie wyreżyserowana. Mimo, iż wkrótce kolejni ludzie (być może turyści?) pojawią się na Srebrnym Globie, wciąż nie wiemy czy nie będą to pierwsze prawdziwe wyprawy w historii świata. Także, kto pierwszy?

 

Artykuł pochodzi z portalu: www.tajemnice-swiata.pl

Tajemnice Świata

 

 



Asymilacja do cywilizacji ufonautycznej

Definicja samej cywilizacji, czy też określenie liczby cywilizacji, które istniały na Ziemi, bądź istnieją obecnie, jest sporna. Standardowo rozumiana cywilizacja to między innymi poziom rozwoju społeczeństwa oraz jego organizacji, z którymi jednostki się identyfikują.

 

W przypadku coraz bardziej widocznej cywilizacji ufonautycznej, z którą identyfikuje się zwłaszcza rzesza ludzi młodych, owładniętych WIZJĄ techno „postępu”, mamy do czynienia ze stopniowym upodabnianiem się życia zbiorowego do struktur ufonautów, zwyczajowo określanych mianem „kosmitów”, lub „obcych”.

W procesie tym występują silne prądy umysłowe, propagowane, przez wydawało by się niezależne od siebie rządy, organizacje, czasopisma czy ufologów. Gdy jednak przeanalizujemy osiągalne już informacje, wyłoni się przed nami plan, który jest stopniowo wdrażany. Jest to zamysł bliżej nieokreślonych bytów/istot duchowych lub duchowo materialnych, angażujących się w budowanie cywilizacji demonicznej – obcej w stosunku do chrześcijaństwa i jego moralnych zasad. Mamy więc naprzeciw siebie dwie cywilizacje.

Dziwacznie organizowane społeczeństwa post chrześcijańskiego zachodu, w oparciu o obcą filozofię "kosmitów", to forma „zbiorowej śmierci” - opisana w tekście "Polska przyszłość, czy Słowianie przetrwają Rozkaz 66 ?", w której wykorzystuje się między innymi, obcą ludzkiej naturze ideologię Gender, lub technologię laboratoryjnego rozrodu humanoidów GMO (pokrótce streszczoną w artykule "Polska cywilizacja człowiecza"), przeciwną do niej mamy cywilizację człowieczą, zwaną cywilizacją życia, opartą o Ducha Świętego Boga Ojca Jezusa Chrystusa i Jego nauki.

Wdrażanie cywilizacji ufonautycznej, nazywane asymilacją do UFO struktur, postępuje i wydaje się, że nie można go/jej zatrzymać. Biblia, a dokładnie Apokalipsa św. Jana wydawała się przez wieki opisem przyszłych wydarzeń. Kierowany zapewne przez Ducha Świętego Gonzo Shimura poskładał w jedno dostępne dane, a te skłaniają nas do stwierdzenia, że znajdujemy się w określonej fazie przepowiedni Apokalipsy, że nie jest ona dla nas już więcej przyszłością, ale terazniejszością. Zapraszamy do obejrzenia filmu wspomnianego japońsko amerykańskiego badacza.

Produkcja istot humanoidalnych - Gonz Shimura

 
 

 



We Francji można oficjalnie wziąć ślub ze zmarłym

Jeżeli żyjesz we Francji i życzysz sobie, aby zarejestrować małżeństwo ze zmarłym, to masz taką możliwość, informuje Unreal Facts.

 

 

Małżeństwa ze zmarłymi mogą być zawierane zgodnie z przepisami francuskiego kodeksu cywilnego. Rejestracji mogą podlegać poważne przypadki, a władze powinny wyrazić na to zgodę. Muszą istnieć jednak ku temu pewne dowody, że w czasie życia zmarły rzeczywiście chciał legitymizacji relacji z osobą, która składa oświadczenie.

 

Od 1960 roku, kiedy ustawa weszła w życie, oficjalnie zrejestrowano ponad 1500 takich małżeństw. W 95% wniosków o rejestrację związków chodzi o kobiety.



Zlot Nad Kukułczym Jajem – część VII

W tej części słów będzie minimum natomiast obrazków maksimum. Dziś publikuję zapowiadane dowody na zaplanowane zaszczuwanie mnie, jakie jest realizowane już od sześciu lat z wyrachowaną premedytacją przez kwiat lokalnych szumowin. Robione jest to po to przez tę sitwę, aby zmasowanymi pomówieniami i prowokacjami zniszczyć mi reputację, dobre imię, wetknąć przy pomocy oszczerstw do zakładu psychiatrycznego, a następnie kiedy już tam będę pozbawiony jakiejkolwiek wiarygodności na spokojnie ukraść mój dorobek życia.

 

To co ta lokalna szujnia przeciwko mnie spreparowała to się po prostu w pale nie mieści, albowiem są to ludzie mający rzekomo stać na straży przepisów, porządku i prawa. Te podłe świnie pragną pozbawić mnie dosłownie wszystkiego: całego majątku, spokoju a nawet wolności. Na przekór bezspornym dowodom, na przekór oczywistym faktom, na przekór przepisom prawa. Całkowicie bezprawnie.

Oto więc podkład muzyczny doskonale wyrażający tęsknotę za wolnością wyrażony przez naszego ulubionego kompozytora, który, myślę godnie umili dalszą lekturę:

Hitler Singing " I Want To Break Free " By Queen

Bardzo dużo czytam, sporo też buszuję po Internetach, gdzie ludzie piszą rzeczy nigdzie indziej nie opisywane no ale tak zmasowanego zaszczuwania, jakie mnie spotkało jeszcze nigdzie nie znalazłem aby go z moim porównać. Ludzie uczciwi są od zawsze niszczeni przez system lub lokalne kliki, owszem zdarzają się tego typu zjawiska no ale żeby policja, prokuratura, sądy i armia bezproduktywnych darmozjadów urzędniczych, rzuciły się wspólnie na pojedynczego człowieka – no tego jeszcze nie grali w radio albo telewizji. To jest kompletna nowość w tym dzikim kraju i niestety ale moja wrodzona skłonność do precedensów stała się moim fatum.

Polecam tę część Kukułczego Jaja zwłaszcza osobom, które ośmielały się wątpić w moje słowa w poprzednich częściach biorąc Ewcię, Prosiaki i resztę patologii w obronę.

Tego cygańskiego dziadostwa nic nie jest w stanie wybronić. Ludzka podłość jest co prawda bezgraniczna ale nawet ona nie zahacza o obszary zwierzęcej perfidii, do jakiej są zdolne te wszystkie cygańskie bękarty, które mi naniosły brudu w spokojne życie.

Osoby uważające ten cykl za jakiegoś rodzaju eksperyment społeczny, czyli lecenie sobie z czytelnikami w kulki, również pragnę uspokoić. To żaden eksperyment z mojej strony a tylko proza życia i stuprocentowa prawda.

Dokumentów są tysiące, bo spamowany jestem tą makulaturą nieustannie – ale wybrałem z tego gnoju najistotniejsze. Mimo to nadal jest to całkiem sporo syfu a zatem pozaznaczałem najistotniejsze fragmenty, aby czytelnik nie musiał brnąć w tym bagnie bez końca. To co istotne jest zaznaczone ludziska abyście nie musieli za długo nad tym gnojem ślęczeć i szukać igieł w stogu siana. Ta dokumentacja to jest kompletny obraz metodologii zjawiska zaszczuwania, bowiem wcale nie jestem jedyną osobą niszczoną w tym kraju w podobny sposób. Takich jak ja są w Polsce dosłownie dziesiątki tysięcy. Jednak nigdzie aż do tej pory nie było aż tak szczegółowo udokumentowanego tego procesu. To co wymiar sprawiedliwości i organa ścigania wyczyniają pozostawiam dla waszej oceny. Mi się już dawno skończyły cenzuralne określenia aby całokształt ich działań w mojej sprawie opisać normalnym słownictwem.

A oto w miarę chronologicznie dowody na każde słowo w mojej opowieści.

Na dobry początek donosiki rybaczek od których cała heca (po kilku nieudanych prowokacjach) wreszcie pomyślnie dla sitwy się rozpoczęła.

 

 

Awanturka z powodu mojego zdewastowanego auta miała miejsce 28 października2010. Skończyła się tym że rybaczka kryjąc męża dla odwrócenia uwagi wszczęła awanturę w czasie której wpadła w szał, bo nie zniosła garści moich ripost, a więc wezwałem policję żeby ją uspokoiła. Jak widać w zeznaniach złożonych dopiero na drugi dzień –  kiedy rybaczka już ochłonęła – ona i jej córka podały zgodnie między innymi numer rejestracyjny mojego samochodu. Obie podały ten sam numer jednakże „pomyliły” się identycznie bowiem mój numer jest taki.

To bezsporny dowód na to że się zmówiły i wyuczyły na pamięć błędnej wersji po czym ją na komendzie wyrecytowały na drugi dzień dopiero po to, aby się od demolki mojego błotnika wykręcić. Widać też w zeznaniach rybaczki, że nie wie ona kto konkretnie zadzwonił po policję. Tak ona sama zeznała.

Potem przydzielono do sprawy wesołego aspiranta Mirka który prowadził dochodzenie. Jedyne co wytworzył wypuszczając bąki na komendzie to dwie durne wersje: że ja wezwałem policję do napadu a policja przybyła i wypuściła elegancko bandytę do domu i drugą że rybaczka wezwała policję do napadu – którego rzecz jasna śladów nie widział żaden z czterech gliniarzy przybyłych tamtego dnia na miejsce zdarzenia. Były więc dwie wersje wysłane do prokuratury ale żadna logiczna lub prawdziwa czyli ta, że to ja wezwałem policję do uszkodzonego samochodu a policja po prostu mnie spławiła każąc się po prostu uczestnikom awantury rozejść.

To co ważne to policyjna notatka z interwencji, która stwierdza że rybaczka wpadła w szał i to taki że nie można z nią było nawiązać kontaktu podczas kiedy ja byłem zdenerwowany ale spokojny.

Mirek uznał wówczas że mimo debilnego założenia to będzie całkiem dobry powód aby mnie razem z rybaczkami wrobić i bez końca badać psychiatrycznie.

Prokuratura jednak nie łyknęła tych debilizmów Mirka i kazała mu:

Co zrobił Mirek? Mirek nakłamał na mój temat do prokuratury i „ustalił” coś niemożliwego do ustalenia – to że policję wezwała rybaczka, oto dowód:

To czego nie można ustalić on „ustalił” w notatce policjantek które mu życzliwie dopisały do niej że przybyły do tak zwanej „wzywającej”. A co tymczasem zeznała „wzywająca”? Jak pamiętamy z donosu rybaczki ona zeznała że „nie wie konkretnie kto wezwał policję”. W ten właśnie sposób Mirek mnie wrobił na przekór logice, a potem konsekwentnie coraz bardziej pogrążał. Przy mojej kompletnej niewiedzy oczywiście bo mi gadał bez końca nie o napadzie w jaki mnie potajemnie wrobił lecz o moim błotniku w sprawie którego „niestety nic się nie da zrobić”. Przez jakieś pół roku mnie wzywał na komendę i w ten sposób zwodził i jeszcze ośmielił się napisać że to moje zeznania są niedorzeczne!

Tymczasem sąd zaniepokojony wnioskami Mirka i okłamanej przez niego prokuratury na temat mojej poczytalności troskliwie „wyznaczył” mi obrońcę z urzędu jeszcze na początku 2011 roku.

Moja obrońca tak jak i ja co prawda nic o tym fakcie nie wiedziała ale policja od Mirka zaczęła mnie intensywnie „poszukiwać”, bowiem latami „się ukrywałem” też co prawda niczego o tym nie wiedząc.

  

Zamieszczam trzy przykładowe poszukiwania mojej skromnej osoby z dziesiątek tego typu dokumentów. Jak widać szukano mnie bezskutecznie przez 4 (słownie cztery lata) i to jest dziwne bo przez ten cały czas byłem nawet o tym nie wiedząc pod jednym (budowanym wówczas) dachem z Ewcią – policyjnym kapusiem. Szukano w praktyce więc mnie tak aby przypadkiem nie znaleźć. W tym celu mylono nagminnie imię mojego ojca, miejsce urodzenia, nazwisko, etc. Dlaczego? Po to robiono ten sztuczny zamęt aby mnie oczywiście nie znaleźć ale mi już zawczasu przygotować psychiatryczną teczkę ukrywającego się przed wymiarem niebezpiecznego psychola. Groteskowe jest w tych sfingowanych poszukiwaniach to że „szukano mnie” w prokuraturze rejonowej i na policji od Mirka na długo po tym jak ja sam jesienią 2014 sam złożyłem do tej prokuratury zawiadomienie o kradzieży moich faktur oraz sam wezwałem policję z tej komendy do usunięcia Persila z mojej budowy.

Kabaret udawanych poszukiwań trwał zatem w najlepsze a kiedy na pierwszej rozprawie z Kukułczym Jajem o zniesienie współwłasności ujawniłem sędzi Agnieszce cały przekręt Ewci związany z fałszywymi fakturami, przy pomocy których chciała już od dawna wyrolować mnie i przejąć ten budynek, kilka dni po tym ujawnieniu NATYCHMIAST skierowano wniosek do sądu karnego aby mnie zamknąć w zakładzie psychiatrycznym. Teczki i papiery były już od lat gotowe na ten moment. Czekano z tym posunięciem po prostu do momentu aż się wykrwawię czyli wydam wszystkie pieniądze i zbuduję tę kamieniczkę. Nieco przyśpieszyli tę chwilę kiedy nie mieli już wyjścia albowiem nie mogli dalej udawać że mnie szukają w sytuacji kiedy ja nie tylko samodzielnie ich znalazłem czyli policję i prokuraturę lecz również sąd, w którym to ja z kolei pragnąłem poszukać odrobinkę sprawiedliwości. To był już piąty rok przypomnę tego potajemnego i w pełni sfingowanego dochodzenia prokuratury i aspiranta Mirka o którym ani ja ani moja obrońca nie mieliśmy bladego pojęcia.

  

Mimo iż psychiatrzy badali mnie pięć lat, (ukrywając oczywiście niezgodnie z prawem cele tych badań oraz ich wyniki) niczego oczywiście nie wybadali bowiem nie da się stwierdzić czy byłem poczytalny w chwili popełnienia czynu kiedy ten czyn nigdy nie miał miejsca, czyli został zmyślony. To przecież logiczne. Wybadali jedynie że należy mnie dalej „badać”. Co za draństwo, bo ci przeklęci zakłamani biegli to są przecież rzekomo lekarze!

W maju 2015 czyli kilka dni po sądowym ujawnieniu Ewci przekrętu „powiadomiono” też na papierku (w tej ściśle tajnej teczce) o tym mnie i moją adwokat po raz kolejny. Rzekomo powiadomiono oczywiście.

 

To naprawdę śmieszne bowiem tych pism nikt nikomu tak naprawdę nigdy nie wysłał – to tylko istnieje w prokuratorskiej teczce – chodziło o to aby ten psychiatryk załatwić mi kompletnie bez mojej wiedzy - zaocznie. Bez podejrzanego i bez jego obrońcy. Chamówa totalna.

Jeśli ktoś nadal nie wierzy że byłem wirtualnie poszukiwany i miałem przez pięć lat wirtualnego obrońcę oto pismo od Pani Mecenas z grudnia 2015 – kiedy toczyła się już walka o dostęp do tych akt i sprawa w sądzie była niemal na ukończeniu.

Zbieżność tych wydarzeń – ujawnienie oszustwa i wniosek o psychiatryk nie jest przypadkowa. To grubszy wałek – mający na celu wyrolować nie tylko mnie ale też skarbówkę - oto więc dowody o co w nim dokładnie chodzi.

Z powyższej lipnej „faktury” wnika że Babcia Kazia „mieszkająca” pod nieistniejącym nawet do dziś adresem (!) już w roku 2014 „kupiła” kupę materiałów budowlanych „inwestując” w moją kuźwa budowę. W tajemnicy przede mną – co jest już samo w sobie prześmieszne.

Na zamówieniu do tej dostawy jakie w biurze obsługi klienta uzyskałem bawiąc się w prywatnego detektywa wynika jednak coś zupełnie innego: okazuje się, że prawdziwym klientem tego zamówienia był synek Ewci a nie jej psychicznie chora matka, oraz to że cały towar z tej faktury pojechał na zupełnie inną nieruchomość.

Kolejna lipna faktura to

I znowu mamy biedną chorą Babcię Kazię która ma Alzheimera i nic nie pamięta ale kupiła rzekomo kupę materiałów, miedzy innymi drzwi 90-tki i 60 – tki. Na mojej budowie są co prawda  szersze drzwi to znaczy 100-tki i 90-tki ale to pikuś bowiem wyciąg z transakcji bankowej udowadnia jednak że tak naprawdę nabył to wszystko znowu synek Ewci na swoją posesję. I tam gdzie on mieszka rzeczywiście są jedne drzwi do mieszkania 90-tki oraz jedne 60-tki, te do łazienki.

 

Przypomnę że to był kapitalny remont mieszkania po zaszczutym w podobny sposób bracie Babci Kazi Panu Adamie, które przejęła zamiast niej… sitwa Ewci przy pomocy wymuszonego na biednym zaszczutym człowieku testamentu, na krótką chwilę przed wpędzeniem go do grobu. Tam wymieniano wszystko: okna, drzwi, kable, rury podłogi, burzono ścianki i przerabiano wannę na prysznic przebudowując kompleksowo łazienkę. Tam poszły oczywiście egzotyki z „faktur” Babci Kazi – panele podłogowe oraz grzejniki, bo na mojej budowie wszędzie zrobiłem glazurę i ogrzewanie podłogowe i te materiały z lipnych faktur najzwyczajniej nie istnieją.

Kolejna rzekoma faktura Babci Kazi to

Wynika z niej że kiedy Mirki i prokuratura mnie szukały (bo byłem za granicą) Babcia Kazia jeszcze w roku 2013 kupiła na moją budowę zlew oraz słynną wannę do której roszczenia ma o ile dobrze pamiętam z sześć osób i instytucji.

Na mojej budowie jest co prawda w tym miejscu prysznic ulepiony przeze mnie z mozaiki i kolorowych luksferów no ale faktura twierdzi co innego.

Na paragonie przypiętym do niej widać jednak, że ktoś płacił za to kartą bankową maestro. Zobaczmy więc transakcje bankowe do tego zamówienia…

 

Ojej jaki wałek, okazuje się że wannę do wyparzania prosiąt tak naprawdę kupił ojczym Prosiaka i razem z nim zajebali mi też na te przeklętą wannę rabat z mojej karty lojalnościowej. Przywłaszczyli skurwiele moje tysiące punktów warte tysiące złotych na rabat warty jakieś 14 zeta. No i przy okazji wpadli, bo płacąc kartą chcieli nie tylko wyrolować mnie ale również skarbówkę preparując fikcyjne wkłady budowlane po to aby sitwę która ograbiła z mieszkania Babcię Kazię uchronić od zapłacenia podatku.

No i to chyba wystarczy tych faktur. Na innych też są egzotyki których nigdy nie widziano na mojej budowie. Plastikowe rury zamiast stalowych, inna glazura, inny osprzęt elektryczny, etc.

Tymczasem w sądzie karnym gdzie zbyt intensywnie jak na gusta policji i prokuratury zacząłem się interesować aktami „mojej” sprawy jaką wymyślił mi Mirek nadając jej przy okazji kierunek psychiatryczny szybko zostałem hm… awansowany z podejrzanego na oskarżonego i z osoby której obecność jest nieobowiązkowa (chcieli mnie bowiem wsadzić w kaftan zaocznie) nagle w osobę której obecność przeistoczyła się w obowiązkową. Tak naprawdę jednak musiałem się wręcz prosić aby się dostać na tę salę sądową.

Te wezwanie to oczywiście lipa wyprodukowana przez buddyjską sekretarkę, która tygodniami na przekór zgodzie udzielonej mi ze strony miłej pani prokurator nie chciała abym dostał dostęp do akt mojej własnej sprawy. „Awans” na oskarżonego to jest oczywiście tak naprawdę kolejna lipa, bo nigdy nie byłem o nic oskarżony gdyż coś takiego jak akt oskarżenia po prostu nie istnieje. To tylko hucpa ten „awans” na oskarżonego – kolejna „pomyłka pisarska” jakich są dziesiątki w mojej sprawie.

Już po rozpoczęciu na dobre procesu - kiedy szujnia była pewna ze Platforma Oszustów wygra wybory i pozostanie przy władzy czyli że ja i tak wkrótce trafię do psychiatryka - dorzucili na moje konto garść donosów do prokuratury aby mnie do końca pogrążyć. Kukułcze Jajo, Persil i Kurewna poczuli się znieważeni tym że do urzędu miasta złożyłem wniosek o wymeldowanie tej patologi z pobytu stałego na jaki się potajemnie zameldowali aby przejąć tę nieruchomość drogą nielegalnego zasiedzenia – kompletnie bez mojej wiedzy. Zameldowali się pod fikcyjnymi nieistniejącymi adresami, co obarczyło mnie opłatami za śmieci i podatkami i sprawiło że dopiero wówczas się o tym dowiedziałem kiedy zaczęły spływać na mnie owe opłaty. Nielegalność tego meldunku polega też niezależnie na tym że ten budynek to jest budowa i ustawa prawo budowlane surowo zabrania jego użytkowania. Jak policja, która rzekomo mnie poszukiwała przybyła i usunęła szantażującego mnie Prosiaka, on i reszta sitwy natychmiast zasypali mnie donosami do prokuratury.

 

Oczywiście autorem tego gnoju jest czosnek. Styl pisania tej kanalii jest niepowtarzalny. He he zarzuca mi „przetrzymywanie dziennika budowy” czyli mojej niezbywalnej własność (?) do której Ewcia ma guzik wielki oraz „opóźnianie procesu budowy” (?). To drugie jest naprawdę dobre bo ten skurwiel wcześniej pisał wnioski do sędzi Agnieszki o to abym wstrzymał prace a jak ona takie postanowienie wydała – donosy pisze do prokuratury że to ja opóźniam budowę. To nie koniec – na sali sądowej to mnie pomawia że moje działania są… schizofreniczne – mimo iż to on wypełnia swoimi działaniami podręcznikową definicję schizofrenii. Pierdo…. czosnek z którego mam masę polewki widząc całą żałość tej skończonej kanalii. Jest tak zakłamany i tak wredny że chyba sam siebie uważa jedynie za coś z rodzaju orła palestry. Nie wie jednak że orły są białe i szybują wysoko. A ta jego strategia oczerniania to przecież kolor charakterystyczny nie dla orłów a czegoś z rodzaju sępa…

Tymczasem Oszuści przegrali wybory. Niewinni ludzie zaczęli opuszczać zakłady psychiatryczne a nie być tam przetrzymywani, prokuratorzy zaczęli uciekać na emerytury ze strachu przed ministrem Ziobro, a ja dostęp do akt otrzymałem bo i w „mojej” sprawie nagle zmienił się prokuraor – obrona więc szła w sądzie w najlepsze. Poza tym po kradzieżach prądu wstawiłem kratę aby prosięta już mi się ponownie, to dobre słowo… nie wprosiły. Jeszcze przed samym wstawieniem kraty Ewcia sprowadziła na budowę prowokatora Gienka. Ten szczur zaczął węszyć po mieszkaniach do których miał skradzione mi klucze a potem niszczyć mi wyposażenie. Strącił kubeł z farbą i czekał co zrobię. Wezwałem policję która go wyprowadziła z budowy. A poza tym całe najście na wideo nagrałem. Mimo to i tak złożyli na mnie kolejny donos z zupełnie inną wersją tego zdarzenia.

  

W donosie jest oczywiście całkowicie co innego niż na nagraniu ale nie przeszkodziło to czosnkowi aby okłamać sąd Agnieszki, do którego oczywiście ten swój donos kanalia ta także z obmierzłym uśmiechem na mordzie zaniosła. Wyjątkowo odrażający typ. Oczywiście kiedyś za to wszystko odpowie… strzegąca mnie od zawsze Pani Karma niechybnie go dopadnie, bo ona już taka jest że jeszcze nikomu mojej krzywdy nie podarowała.

A jak już jesteśmy przy donosach oto niesamowity kwiatek. Ten donos Ewci został złożony do nory Orki. I jak zawsze to mnie oskarżono o czyn popełniony przez jej sitwę – czyli o mieszkanie i użytkowanie budowy. Mimo iż to ona z rodziną tam całymi latami mieszkała nielegalnie to mnie o to oskarżyła aby mi życie do reszty zatruć.

W donosie oskarżyła mnie legalnego inwestora o to że jestem na swojej budowie a Blondyneczkę o to że ona wynajmuje tam lokal chociaż ona specjalnie wynajęła w tym celu lokal na innej ulicy – właśnie dlatego ponieważ na budowie nie wolno. Ta cygańska suka musiała przekupić też Orkę bo Orka nie tylko umorzyła jej dwie samowole mające naprawdę miejsce – prace bez zezwolenia Prosiaka i jego ojczyma oraz nielegalne zamieszkiwanie które jest totalnym bezprawiem.

Jak złożyliśmy z mocno ciężarną Blondyneczką wyjaśnienia Orce, ta uznała je za znieważenia funkcjonariusza publicznego i też dorzuciła na mnie donosik do prokuratury.

Ten donos jest zakłamany nie mniej od donosów czosnka. Ona „nie stwierdziła samowoli Prosiąt” co jest szczytem chamstwa kiedy do tej samowoli sami sprawcy się w sądzie przyznali. Orka stwierdziła natomiast swoje własne brednie na temat dokumentacji… no ale do tego przejdziemy jak skończę sprawę donosów ze strony tej szujni.

To nie jest bowiem koniec donosów mających mnie zaszczuć, bo jeszcze jakiś jeden co najmniej złożył czosnek w związku z publikacją poprzednich części tej opowieści. Odgrażał się skarżącym tonem do sędzi Ani w czasie rozprawy, że ja rzekomo obrażam i tym podobne pierdoły i że on złoży zawiadomienie do prokuratury. Tak więc coś tam w prokuraturze jeszcze się znajduje ale jako że ta prokuratura jest tajemnicza i prowadzi wobec mnie same potajemne postępowania – nikt nic nie wie, nikt nic na ten temat nie może mi opowiedzieć. Z parę lat zapewne się wszystko tradycyjnie „wyjaśni”.

Mądrzy ludzie powiadają że wszelka ohyda bierze się od żyda ale to nie jest prawda. Sam czosnek bowiem to niepełny obraz jako że sporo tej ohydy jest produktem również cygańskiej patologii jak widać po powyższym.

A teraz produkty Orki – inspektora budowlanego nadzoru - od trzech lat tuszującej… samowole budowlane Ewci i Prosiaków – osób kompletnie nieupoważnionych do prac na tej nieruchomości i nie mających w przypadku Persila i Kurewny nawet prawa do niej żadnego.

Orka przeprowadziła na wniosek prokuratury sfingowaną kontrolę podczas której nie stwierdziła ich samowoli ale… dopatrzyła się uchybień u mnie. Fikcyjnych oczywiście, że budynek stoi na działkach sąsiada, ze jest ponad metr nad ziemią, że nie ma kanalizacji i tym podobne bzdury. Zażądała pomiarów geodezyjnych aby te swoje urojenia udowodnić. Oto więc inwentaryzacja powykonawcza która stwierdza całkowitą zgodność budynku z projektem, czyli że jej urojenia są błędne.

Z tym dokumentem mógłbym wysłać kierownika budowy zgłosić budynek do odbioru. Na dosłownie dzień przed Orka to wrednie mi zablokowała. Z pieczątki widać że te papiery były jeszcze 2 lutego w ośrodku geodezyjnym gdzie geodeta wprowadzał go do ewidencji. Otrzymałem te papiery (których żądała bezpodstawnie Orka) bodajże do rąk 5 lutego. Żeby jednak mi uniemożliwić oddanie budynku do eksploatacji i normalne zamieszkanie we własnym domu Orka błyskawicznie wszczęła szereg kolejnych postępowań 4, 5, i 8 lutego wydając szereg kolejnych decyzji. Bezprawnie rzecz jasna bo jak przynieśliśmy jej z Blondyneczką inwentaryzację której sama żądała wyrzuciła nas z nią z biura nie przyjmując po świńsku jej do wiadomości – tego że jej zarzuty są wyssane z palca. Te szybkie kolejne decyzje Orki także zawierają same urojone zarzuty – ona chce tym razem wymusić na mnie projekty zamiennie i zablokować mi możliwość odbioru budynku abym jak najdłużej nie miał źródeł utrzymania oraz dachu nad głową. Orka to najbardziej podła kreatura z tej szujni która mnie nęka.

Po każdym z tych jej pism mam niezbywalne prawo do złożenia wyjaśnień w ciągu siedmiu dni ale ona złamała te prawo wydając te decyzje dzień po dniu dosłownie i uniemożliwiając jakiekolwiek wyjaśnienia. Ta wredna suka nie lubi jak się ktoś ośmiela bronić – zawsze chce być i prokuratorem i sędzią w swojej własnej sprawie. To nielegalne oczywiście i Orka też za to odpowie.

Oto jedno tylko z jej pośpiesznych pism.

 

Natworzyła tam kolejnych zarzutów, że nie ma warunków technicznych w projekcie, że budynek jest ponad metr nad ziemią, że nie ma kanalizacji w budynku oraz w projekcie, że się wybudowałem na sąsiednich działkach, etc… sam zakłamany bełkot.

Oto warunki których rzekomo nie ma

Jest nawet protokół odbioru tej kanalizacji sprzed 8 lat oraz jej inwentaryzacja (której tak samo jak inwentaryzacji powykonawczej) podobno nie ma Smile

Tak że to czego rzekomo nie ma jest ponadto zgodne z projektem i sztuką budowlaną ale… tego rzekomo nie ma.

Co do budynku stojącego ponad metr nad ziemią – to na tej ulicy jest po prostu celowo nie wspomniany przez nią spadek i jedna strona budynku ma parter kilka cm nad ziemią a druga więcej. Poza tym jeszcze nawet nie wiadomo jaki będzie poziom ostateczny terenu, bo nie został położony polbruk. Zupełne zbędne były zatem żądane przez Orkę geodezyjne pomiary a te pomiary między innymi obaliły jej kłamstwa między innymi jakobym się wybudował samowolnie na działkach sąsiadów, ponieważ to ich budynki stoją po kilka nieistotnych centymetrów na mojej posesji a nie na odwrót.

Orka wręcz się wściekła jak chora suka kiedy Wojewoda obnażył działania drugiej takiej jak ona kanalii – tej niezaspokojonej naczelniczki wydziału spraw obywatelskich - która zameldowała potajemnie na mojej budowie całe brudne plemię Prosiaków. Jego decyzja była druzgocąca dla sitwy i wzbudziła wściekłe ataki ze strony Orki, która nadal mnie niszczy i nadal wysuwa żądania jakichś projektów aby mnie finansowo zniszczyć.

W ten właśnie sposób jestem niszczony ludziska. A teraz przejdziemy do tego w jaki sposób za żadne skarby świata nie mogę doszukać się nawet odrobinki sprawiedliwości. W Policach to jest niemożliwe jeśli mirkopodobna policja z uporem maniaka i na przekór przepisom prawa, zawzięcie tuszuje wszelkie przestępstwa ze strony Ewci – policyjnego kapusia oraz jej sitwy, która na wszelkie możliwe sposoby chce okraść mnie z mojego legalnie i uczciwie zdobytego dorobku życia i w jakimś psychiatryku do końca zniszczyć. Zgłaszałem jedynie najbardziej rażące przestępstwa: kradzież kluczy, mieszkań, prądu, moich faktur za naprawdę z wielkim trudem nabyte materiały budowlane, fałszowanie faktur Babci Kazi, samowole budowlane, które okradły mnie z mojej legalnej pracy na którą tylko ja mam pozwolenie i owoców pracy jakie już wypracowałem wcześniej. Nigdy się nie zniżyłem do poziomu tych świń i poziomu czosnka i nie zgłaszałem jakichś dupereli: „znieważeń”, „obrazy”, „naruszeń nietykalności” itp., uznając że to bez sensu chodzić ze skargą jeśli się już ukończyło 5 lat i wyszło raz na zawsze z piaskownicy. Co zrobiła prokuratura i policja z prawdziwymi przestępstwami? Poumarzała kapusiom i donosicielom dosłownie wszystko. Jak leci umarzano wszystkie fałszerstwa i kradzieże zamieniając moje życie w koszmar, bo cieszący się totalną bezkarnością złodzieje i oszuści nadal mogli mnie bezprawnie nękać.

     

Jak widać dzięki dzielnej policji w Policach, ofiarnie służącej całemu społeczeństwu, w mieście tym przestępczość… po prostu nie istnieje. Obywatele złodzieje czują się w pełni bezpiecznie. Obywatele niezłodzieje dla własnego bezpieczeństwa kierowani są w kaftan… ech…

Oprócz tego Orka też oczywiście poumarzała wszystko – ich samowole – swoje kłamstwa no i swoje zaniechania.

Prokuratura z kolei na podstawie jej kłamstw poumarzała też samowole budowlane Prosiąt ale nawet mi tego nie przekazała – po prostu obserwowała sobie proces a kiedy oni się składając zeznania sami nieopatrznie do wszystkiego poprzyznawali – umorzyła to gdzieś tam po cichu abym nie wiedział nawet o tym.

A psychiatryk?

Pani Mecenas dopiero po pięciu latach (!) dostała od łaskawej prokuratury zgodę na dostęp do akt – hm… adwokat czekała na ten wielkopomny moment nawet dłużej ode mnie – dali jej te akta dosłownie tuż przed samiutkim końcem procesu w którym byłem na niby „oskarżony”.

Ten Sąd jak wiadomo jeszcze w lutym 2016 roku zakończył się tym że Sędzia kazała spadać świniom, które chciały mnie wrobić w przymusową obserwację psychiatryczną.

Sitwa jednak jak też już wiemy olała sobie bezprawnie prawomocne Postanowienie sądu. Prokuratura oraz policja znowu zaczęli udawać że się ukrywam i że oni mnie poszukują, normalnie masakra. Po całym tym roku nękania mnie telefonami z policji abym się leczył psychiatrycznie – a dzwoniły do mnie nieustannie dokładnie te same policjantki które umarzały wszystkie przestępstwa sitwy – nawet prokurator się w końcu oficjalnie przełamała i w listopadzie nadesłała mi kolejne wezwanie. Tym razem jednak nie na badania psychiatryczne w jakimś gabinecie ale nakaz stawienia się do szpitala psychiatrycznego na 7 grudnia.

Oczywiście wiem o tym doskonale, że jakbym tam się pojawił to bym już nigdy nie wyszedł. Coś by na pewno sprowokowali aby mnie tam trzymać bez końca…

25 listopada zadzwoniła z policji młodsza aspirant Ewa K. z zapytaniem czy wezwanie do psychiatrów otrzymałem. Uspokoiłem ją że owszem listonosz przyniósł więc je mam i zamierzam sobie o nim porozmawiać z panią prokurator która je przysłała.  Kiedyś – kiedy policjantka Ewa K umarzała Ewci kradzieże moich faktur i fałszowanie faktur „Babci Kazi”, podpisywała się jako sierżant sztabowy. Teraz – kiedy umarza kradzieże kluczy i mieszkań jest to młodszy aspirant więc z mojej wiedzy na temat stopni policyjnych wynika że Ewa K. między tymi umorzeniami wzięła i awansowała. Zapewne w uznaniu zasług na polu wykrywalności która przez nią osiągnęła tak wysoki poziom na jakim jest obecnie. Z obawy że zostanie awansowana na majora w policji czyli odpowiednik starszego szeregowca poza placem zabaw, wyraziłem niepokój o jej wykrywalność i zapytałem czy tak słaby jej poziom nie rzutuje przypadkiem na jej karierę zawodową ale uspokoiła mnie abym się nie martwił. Pogadaliśmy więc sobie bez niepokojów – były śmiechy, chichy i nikt nie został obrażony – wzorowy dialog na linii obywatel – służba zdrowia. Bardzo sympatyczna jest młodsza aspirant policji Ewa K. przez telefon – jest dużo sympatyczniejsza od chłodnych jak zwłoki pań pracujących w recepcji przychodni rejonowej. Ewa K. ma ciepły, seksowny głos, nie wymaga numerków do lekarza, składek na zusy, ubezpieczenia jakiegoś czy porannego przychodzenia w deszczu – tylko sama na swój koszt dzwoni o ludzkiej godzinie do domu i umawia z lekarzami podejrzanego o chorobę. Idealnym byłaby lekarzem rodzinnym, bo ma doskonały instynkt opiekuńczy. Niestety dla ludzi chorych ale wybrała pracę w policji i jest idealnym policjantem od umorzeń. Te jej umorzenia trochę jednak mnie martwią bo nie dopatrzyła się znamion czynów zabronionych kiedy mi ukradziono faktury, kiedy fałszowano inne – które miały moje skradzione zastąpić, kiedy mi skradziono klucze no i kiedy Prosięta ukradły mieszkania które z wielkim trudem już wybudowałem. Zawiadomię więc chyba jakąś prokuraturę bo coś mi wewnętrznie mówi że nie jestem chorym na głowę człowiekiem tylko osobą przez Ewę K. bardzo wiele razy już pokrzywdzoną. Prokuratura ma bowiem pod ręką gotowych o posługi lekarzy i kto wie czy w świetle dokumentów jakie naprodukowała to nie jej przydałby się jakiś doktor od głowy. Martwię się po prostu o nią i jest to uczucie jak widać mocno już odwzajemnione. To uczucie które się narodziło między mną i policjantką Ewą K. to już prawie miłość. Jest wzajemne zrozumienie, dużo ciepła, odwzajemniona troska o dobre zdrowie, pomoc wzajemna o dostęp do najlepszych lekarzy – słowem wszystko.

2 grudnia podjechałem sobie do tej pani prokurator która od prawie roku napuszcza na mnie policję a ta bezprawnie nęka mnie telefonami usiłując namówić na badania psychiatryczne. Pani prokurator też się dopytywała czy otrzymałem jej wezwanie. Uspokoiłem ją mówiąc że mam od niej wszystkie listy jakie mi przysłała i że nie rozumiem dlaczego ignoruje dowody na moją niewinność jakie ma w swoich własnych aktach. Poprosiłem ją o zaniechanie nękania i uszanowanie prawomocnego postanowienia sądu który jej wysiłki oddala.

To co jest dziwne i kompletnie niezrozumiałe to że ona zaczęła mi „wyjaśniać” że chyba sobie tego postanowienia dobrze nie doczytałem, bo tam rzekomo pisze że mam być badany.

No kurwa, znowu czarne robi się białym. Dla oceny czytelników pozostawiam zatem owo Postanowienie bo moje oczy… doczytały się w nim że:

- prokurator nie ma racji,

- takiego środka jak przymusowa obserwacja psychiatryczna nie stosuje się, (ten fragment jest nawet pogrubionym drukiem)

- i że brak jest podstaw do czegoś takiego.

   

Prokurator jednak mimo to przy swoim się upierała i widać było że moje wyjaśnienia i dowody na wrobienie mnie przez Mirka i rybaków zaczynają niepotrzebnie ją denerwować, bo w pewnym momencie zaczęła udawać że ją obrażam i zaczęła mi wprost grozić że może mnie aresztować i siłą doprowadzić na badania. Po to rzecz jasna aby wreszcie „zakończyć” tę sprawę. Te „zakończenie” wg niej ma chyba wyglądać tak że będę dożywotnio faszerowany psychotropami lub więziony pasami w jakiejś klatce aby sitwa mogła zrealizować swoje podłe plany, a więc jest nie do zaakceptowania.

No nic w tej sytuacji pożegnałem się z nią chłodno i po wyjściu z prokuratury rejonowej zadzwoniłem do Ministerstwa Sprawiedliwości. Pan Sędzia na linii wysłuchał mojej historii i chyba go wzruszyła moja opowieść, bo poradził abym natychmiast zaskarżył działania prokuratorki do sądu który wydał Postanowienie. Powiedział też abym nie stawiał się w szpitalu psychiatrycznym ale wysłał jeszcze dodatkową skargę do Prokuratury Krajowej oraz jej kopię do niego – do Ministerstwa Sprawiedliwości.

Tak też zrobiłem, psychiatryk szatniarkopodobnej prokuratury olałem ciepłym moczem i zamiast do niego pokolędowałem sobie przed świętami po wszystkich warszawskich instytucjach stojących na straży prawa.

Efekty tego chodzenia z kolędą są takie że obecnie działają w tej sprawie Departament Postępowań Przygotowawczych Prokuratury Krajowej, Wydział do spraw przestępczości gospodarczej Prokuratury Okręgowej w Szczecinie, Główny Urząd Nadzoru Budowlanego no i Kancelaria Prezesa Rady Ministrów która też niezależnie ww. instytucje poprosiła o interwencję oraz o poinformowanie jej o cyt: „sposobie załatwienia sprawy”.

To przecież nie będzie tak że ja sobie z małym Bąbelkiem zdechnę bezdomny i bezrobotny pod jakimś płotem pozbawiony środków do życia i pracy, a cygańska złodziejska patologia, która ukradła mi pracę, to co wcześniej wypracowałem, możliwość dalszej pracy, teraz ukradnie mi dom i wpędzi w długi, przy pomocy zapewne skorumpowanej policji, sądu i prokuratury.

Heh… oni wszyscy w tym jawnym bezprawiu zabrnęli już tak daleko w obszary nielegalnego działania że już po prostu nie mają odwrotu. Będą mataczyć, kłamać i łamać prawo do samego końca… tak jak zresztą i ja będę do samego końca walczył o sprawiedliwość. Idzie więc tym samym na noże.

No i na dziś to tyle ale to nie koniec zaszczuwania mojej skromnej osoby. W następnej części zobaczycie jak z człowieka nie będącemu nikomu niczego winnym, sąd fingując egzekucję komorniczą robi bezprawnie „dłużnika” aby go finansowo zniszczyć i wpędzić w nieistniejące długi. Te same sądy które złodziei chronią od odpowiedzialności, chcą mnie pozbawić domu, pracy i szans na normalne życie. Wasze niedoczekanie skur…. bo wszystko i tak zostanie ujawnione.



Na czym polega współczesna teoria płaskiej Ziemi?

Niektórzy ludzie uważają, że ziemia jest pusta w środku, inni sądzą, że na dodatek to my żyjemy w jej wnętrzu. Dzisiejsza teoria, nie jest aż tak nowa jak te wspomniane wcześniej, ale niewątpliwie, budzi ona największy sprzeciw. Choćby dlatego, warto przyjrzeć się na czym tak naprawdę polega współczesna teoria płaskiej Ziemi.

 

 

Jak wiemy, koncepcja geocentryczna bo to właśnie z niej narodziła się idea płaskiej ziemi, została sformułowana jeszcze w okresie starożytności. Zgodnie z jej założeniami, nieruchoma, płaska Ziemia, która stanowi centrum wszechświata, jest okrążana przez planety i Słońce. Oczywiście, poza tym zakładano, że swoją nieruchomość, zawdzięcza ona nie prawom fizyki a niewidzialnym siłom sprawczym najprawdopodobniej mających swe źródło u Boga. W niektórych wersjach opowiadało się również o czterech słoniach podtrzymującym ją swoimi grzbietami, a które na dodatek stoją na ogromnym żółwiu przemierzającym kosmos, ale początki tej koncepcji nie są do końca jasne zgodnie z posiadanymi źródłami datowane są na XVII wiek.

Dzisiaj brzmi to jak oczywisty absurd, a osoba, która podzieliła by się takimi przemyśleniami z innymi zostałaby posądzona o niewątpliwe przedawkowanie narkotyków, jednak nie wolno nam zapominać, że wtedy dysponowano zupełnie inną wiedzą, a co za tym idzie aparatem pojęć. Zanim zacznie się więc krytycznie oceniać współczesnych teoretyków płaskiej Ziemi, warto byłoby w przybliżeniu poznać dowody na tą teorię. Po pierwsze, większość filmów z satelit kosmicznych lub międzynarodowej stacji kosmicznej to w rzeczywistości produkt animacji komputerowej. Warto zauważyć, że dokładnie ten sam argument jest wykorzystywany przez niebocentryków choć w przypadku teoretyków płaskiej ziemi winę za to ponosi nie obiektyw rybiego oka a bliżej niezdefiniowania konspiracja naukowców.

Idąc dalej, według osób które propagują teorie płaskiej Ziemi, Antarktyda jest otoczona wysokim na 50 metrów murem z lodu, jego istnienie ma być ukrywane przed ludźmi poprzez międzynarodową agendę, która wzbrania przeciętnym obywatelom wstępu na Antarktydę. Mało tego, grawitacja jest ich zdaniem jedynie mitem, a wyjaśnieniem jej istnienia ma być ruch pionowy wykonywany przez naszą planetę. Poza tym, Słonce oraz Księżyc są o wiele mniejsze niż podają światowe agencje kosmiczne i liczą one około 50 km średnicy oraz krążą na wysokości około 4800 kilometrów.

Można oczywiście powiedzieć, że cała ta teoria to stek bzdur nie warty uwagi, ale to samo mówiono niegdyś o naszym rodaku Mikołaju Koperniku. Wbrew pozorom, nowoczesna teoria płaskiej Ziemi usiłuje wspierać swoją argumentację dowodami naukowymi, a konkretnie matematycznymi. Nikt nie opowiada już o słoniach, żółwiach czy centrum wszechświata, ponieważ mało kogo przekonały by takie dywagacje. Obecnie, teoretycy płaskiej ziemi prezentują własne wyjaśnienia na zagadnienia takie jak zjawisko horyzontu, następstwa dnia i nocy czy wreszcie pór roku. Jest to uczciwe podejście w prezentowaniu swojej teorii, które dość dobrze świadczy o ich moralności, jako ludzi, którzy uznają się za współczesnych Ptolmeuszy. W większości tego typu teorii wszystko można podporządkować pod wybraną, przez nas tezę, a to co nie pasuje uznaje się za oszustwo.

 

Problemem jaki moim zdaniem pozostaje jednak bez rozwiązania i to nie tylko w przypadku teorii płaskiej Ziemi, jest kwestia motywu. Po co rządy miały by nas okłamywać odnośnie kształtu naszej planety i cechach otaczającego nas świata? Nie wykluczone, że można byłoby to logicznie wytłumaczyć, ale twierdzenie, że astronauci, astrofizycy, piloci samolotów, stewardessy, pracownicy kontroli lotów i wielu innych ludzi pracujących w podobnych zawodach to element międzynarodowego spisku jest zwyczajną paranoją. Oczywiście, rządy kłamią i to nagminnie, ale w większości przypadków chodzi wtedy o pieniądze lub inną formę zysku. Jeśli założylibyśmy, że teoria płaskiej Ziemi to prawda, to w jaki sposób zyskali by oni na trzymaniu nas w niewiedzy, lub lepiej co mogliby stracić, gdyby ludzkość poznała prawdę?

 

Źródła:

http://ziemia.friko.pl/fakty.htm

https://pl.wikipedia.org/wiki/Klaudiusz_Ptolemeusz

http://www.ancient-code.com/mind-bending-video-shows-what-the-earth-really-looks-like-from-space/



W Peru znaleziono dziwną rękę z trzema długimi palcami

Kilka miesięcy temu w Peru znaleziono czaszkę obcego. Teraz odkryto unikalną rękę z trzema długimi palcami. Nietypowa dłoń trafiła do dalszych badań i licznych analiz, donosi portal Sia Magazin.

 

 

W tej chwili naukowcy nie potrafią dokładnie powiedzieć, do kogo dziwna część kończyny mogła należeć. W miejscu znaleziska natrafiono także na małą figurę, przypominającą mumię obcego.

 

Badania rentgenowskie wykazały, że struktura dłoni nie odpowiada anatomii człowieka. Dopatrzono się na niej wielu pęknięć i małych ubytków. Eksperci naliczyli sześć kości z pięcioma stawami. Na jednym z palców odkryto przedmiot, przypominający gwóźdź i kawałek dziwnego metalu w skórze. Po przeprowadzeniu badań DNA być może dowiemy się więcej, do kogo ta ręka mogła w przeszłości należeć.



Przepowiednie Wangi zaczynają się spełniać

Mówi się, że trzecia wojna światowa rozpocznie się po zakończeniu wojny w Syrii. Być może nadszedł właśnie ten czas. 29 grudnia 2016 roku ogłoszono rozejm w tym kraju. Od północy 30 grudnia Rosja i Turcja są jego gwarantami.

 

 

Wystarczy się jednak lepiej rozejrzeć. Administracja Obamy wciąż nie pogodziła się z porażką i nie chce przyznać sukcesu ekipie Trumpa. Już od lat nie było próby zamachu stanu w Stanach Zjednoczonych, a w anonimowej sieci Tor rozpoczęto zbiórkę pieniędzy na zamordowanie nowego prezydenta elekta.

 

Obama piętrzy dodatkowe trudności. Zarządził nowe sankcje wobec Rosji, aby upiec kilka pieczeni na jednym ogniu. Wywołał problem, bo wiadomo, że Trump będzie dążył do poprawy stosunków z Kremlem. Ponadto, po raz kolejny oskarżono Moskwę o próby wpływania na wybory w Stanach Zjednoczonych. Wygląda na to, że komuś zależy na zniszczeniu integralności Ameryki.

 

A wiecie, co może oznaczać rezolucja ONZ wobec izraelskich osiedli w Palestynie? Izrael jest małym, ale za to bardzo dumnym krajem z najlepiej rozwiniętym wywiadem na całym świecie. Oni nie potrzebują siły militarnej, aby pchnąć inne państwa do wojny. Komuś najwyraźniej się do czegoś spieszy… Izraelski minister obrony Avigdor Lieberman wezwał Żydów mieszkających we Francji do opuszczenia tego kraju.

 

Premier Benjamin Netanjahu nakazał MSZ zmniejszyć kontakty robocze z państwami, które poparły rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ wobec izraelskich osiedli. To obrazuje powagę problemu i gotowość Żydów do obrony swoich interesów. Nawiasem mówiąc, mają bardzo dobrą tradycję, pokazując, jak potrafią się jednoczyć.

 

Do tego należy dodać wysoki poziom wyszkolenia i wyposażenia izraelskiej armii. Okres obowiązkowej służby dla mężczyzn wynosi trzy, a dla kobiet dwa lata. Oni tam przecież nie zamiatają podwórek w tym czasie. W tej chwili izraelskie drony są uważane za najlepsze na świecie, co jest bardzo ważne dla prowadzenia nowoczesnej wojny.

 

Nowa koalicja nie ma co liczyć na krótką i małą konfrontację, decydując się walczyć z Izraelem.

 

Nawiasem mówiąc, Rosja podpisały również wspomnianą wyżej rezolucję 23 grudnia 2016 roku. Dwa dni później 25 grudnia rozbił się w dziwnych okolicznościach TU-154... Przyczyny tragedii nadal są wyjaśniane. Podanie prawdziwych powodów katastrofy może spowodować eskalację konfliktu, biorąc pod uwagę emocje rosyjskich obywateli. Tak długo, jak ludzie będą słuchać ekspertów, którzy budują odwrotną wersję wydarzeń, utrzymywany jest chwiejny pokój, ale czas działa niestety na niekorzyść współczesnego świata.



Strony