luty 2017

Niezwykłe UFO zaobserwowane nad Szkocją

10 lutego, nad Szkocją poajawił dziwny obiekt. Jeden ze świadków zdołał uwiecznić telefonem komórkowym coś, co rzeczywiście wygląda na UFO.

Początkowo sugerowano, że to nagranie wykonano w Normandii we Francji, ale ostatecznie rozpoznano, że niezidentyfikowany obiekt zarejestrowano nad szkockim Edynburgiem.

Rzekome UFO przez kilka minut pozostawało w powietrzu po czym zniknęło nagle. Nie można wykluczyć, że zarejestrowano po prostu przelot dużego drona, ale nie wygląda to na typowy bezzałogowy pojazd, zatem nie można wykluczyć, żadnej możliwości.

 

 



Mieszkańcy Bratysławy podziwiali zachód słońca z dwoma słońcami

Po raz drugi w tym roku Miroslav Kordyak - mieszkaniec Bratysławy, podziwiał niesamowite piękno zachodu z dwoma słońcami.

 

 

"Pierwszy raz zauważyłem ten niezwykły fenomen około godz. 16.00 dnia 23 stycznia 2017. Otworzyłem okno w celu uniknięcia zakłóceń i zniekształceń przy robieniu zdjęcia".

 

A jakie było jego zdziwienie, gdy kilka dni później słońce znów zaczęło toczyć dwa jasne dyski. Wydaje się, że jedno z nich to prawdziwe słońce, ale czym jest ten drugi obiekt? Ufolog Scott C. Waring twierdzi, że jest kolejny dowód na istnienie UFO.

 

„Ponownie mówię wam, jeśli chcesz zobaczyć UFO, obserwuj zachody słońca. Zdarza się, że UFO staje się widoczne z uwagi na kąt padania promieni u schyłku dnia”- Waring skomentował wideo wykonane na Słowacji.

 

Scott jest przekonany, że świetlne płyty często pojawiają się w górzystych rejonach USA w stanie Kolorado. Ostatnio taki ogromny, jasny obiekt widziano nad meczetem Kopuła na Skale w Jerozolimie.

 



Dr Simon Young poszukuje dzieci, które w 1979 roku spotkały się z gnomami

Ze wszystkich dziwnych zdarzeń, które stały się tematem badań historycznych, to bez wątpienia jest jednym z najdziwniejszych. Dotyczy ono informacji o szóstce dzieci które w 1979 roku spotkały się z grupą gnomów. Zdarzenie zainteresowało dr Simona Younga. Osobliwy incydent, który wydarzył się w Wollaton Park w Nottingham, obejmuje grupę dzieci w wieku od ośmiu do dziesięciu lat, z których każde twierdziło, że było świadkiem niezwykłego zdarzenia.

 

Według relacji, młodzi ludzie rozmawiali z kilkudziesięcioma białobrodymi krasnoludami, które nosiły kolorowe kapelusze w stylu Noddy. Jakby tego było mało, istoty dorastały zaledwie do pasa przeciętnego dorosłego człowieka oraz jeździły po parku w swoich małych samochodzikach. Zdaniem dzieci, spotkanie trwało nie dłużej niż piętnaście minut. Obecnie pisarz i historyk dr Simon Young wrócił do sprawy i zadał sobie trud ustalenia prawdy. Na tą chwile, badacz poszukuje świadków widowiska, którzy obecnie mają przeciętnie po czterdzieści lat.

Świadkowie zdarzenia, na zdjęciu z dyrektorem ich szkoły.

„Ludzie ze zrozumiałych względów są bardzo wrażliwi na te kwestie. Dawne obserwacje w Wollaton Park wymagają wyjaśnień. Chciałbym porozmawiać z świadkami wydarzeń o ich wspomnieniach. Gwarantuję absolutną anonimowość ."

Nie można wykluczać najprostszego z rozwiązań, czyli że było to kłamstwo sprokurowane przez grupkę żądnych uwagi dzieci, albo błędna interpretacja występu artystycznego bądź innego typu happeningu. W rzeczywistości, ów tajemnicze gnomy mogły przecież być osobami chorymi na karłowa tość, które wykorzystywały swój stan do rozbawienia grupki dzieci. Jedni będą się chylić do pierwszej wersji inni do drugiej, kto wie może ktoś stwierdzi, że to zmiennokształtni obcy którzy w ten sposób zamaskowali swoją obecność. Jedno jest pewne. Dr Young ma 100% rację, ze jest to bardzo dobry pomysł na książkę.

 

 



Czy obcy obserwują chiński łazik na powierzchni Księżyca?

Od grudnia 2013 roku na Księżycu znajduje się chiński łazik Yutu dostarczony tam przez sondę Chang'e-3. Okazuje się, że niektóre zdjęcia przesyłane przez lądownik na Ziemię przedstawiają niezwykłe anomalie. Padają nawet sugestie, że Chińczycy odkryli jakiś pojazd obcych, który najwyraźniej nadzoruje jednostkę poruszającą się na powierzchni Księżyca.

Niezwykłe zdjęcie przedstawia UFO składające się z trzech zielonych świateł wyraźnie widocznych na tle czerni kosmosu. Obserwacja dokonana przez to urządzenie jest bardzo trudna do wytłumaczenia, bo jakkolwiek na orbicie ziemskiej wszystko można wyjaśniać jako kosmiczne śmieci, to na orbicie księżycowej nie jest to już takie łatwe, gdyż znajduje się ich tam zdecydowanie mniej.

Lądownik Chang'e-3, nazwany tak po chińskiej bogini księżyca, osiągnął orbitę Księżyca i wykonał udane, miękkie lądowanie, 6 grudnia 2013 roku. Warto odnotować, że był to pierwszy statek kosmiczny, po radzieckiej automatycznej stacji Łuna-24, który wylądował na Księżycu.

 

 

 



Niesamowite zdjęcia UFO przelatującego nad Szwecją

Szwedzcy narciarze na własne oczy zobaczyli tajemniczą różową chmurę, która być może była statkiem UFO.Niezwykły okrągły obiekt unosił się nad ośrodkami narciarskiami Åre and Duved, a obecni na stoku miłośnicy zimowego szaleństwa, nie odmówili sobie możliwości zrobienia zdjęcia tego niezwykłego zjawiska, a następnie udostępnienia go za pomocą Instagrama.

Miejscowi badacze twierdzą jednak, że nie jest to zjawisko nadprzyrodzone, a tzw. soczewkowa chmura, która powstała w wyniku skondensowania się mas gorącego powietrza, unoszącego się ponad górskimi szczytami. Nie da się jednak ukryć, że obiekt do złudzenia przypomina ludzkie wyobrażenia latającego spodka, którym przybysze z kosmosu podróżują po całej galaktyce.

 

 



Czy na półwyspie kolskim rzeczywiście dokopano się do "Bram Piekła"?

Większość osób zainteresowanych tematem zjawisk paranormalnych, przynajmniej raz musiała usłyszeć o Półwyspie Kolskim, a raczej o znajdującym się na jego terenie najgłębszym odwiercie wykonanym przez człowieka. Niektórzy nazywają to miejsce "bramą do piekła" i zdaniem wielu ludzi nie jest to poetyckie wyolbrzymienie, ponieważ zgodnie z krążącymi opowieściami, odwiert ten został zakończony po tym gdy pracujący przy nim inżynierowie zaczęli rejestrować dziwne dźwięki z głebi Ziemi.

 

Odwiert został zakończony na głębokości 12,262 metrów i po dziś dzień jest to najgłębszy punkt na naszej planecie przebijając pod tym względem nawet Rów Mariański. Po upływie 26 lat intensywnych wysiłków wiertniczych, obiekt ten spełnił swój cel, a eksperci odkryli wiele interesujących faktów na temat składu  skorupy ziemskiej.

Przykładowo w czasie wiercenia natrafiono na ogromne pokłady, gorącej zmineralizowanej wody wypływającej wzdłuż ścieżki wiercenia. Poza tym, natrafiono też na ogromne zasoby różnorakich gazów. Znaleziono tam, hel, wodór, azot i dwutlenek węgla. Co więcej, naukowcy odkryli ślady skamieniałości w granicie na około 7000 metrów pod powierzchnią. Pod koniec prac wiertniczych, temperatura na dnie otworu osiągnęła zawrotną wartość 180 stopni Celsjusza, oficjalnie zbyt gorącą, aby kontynuować projekt zyskując tym samym przydomek "Bramy do piekła".

Ale czy to cała prawda? Przez długi czas w internecie krążyła historia zgodnie z którą odwierty nie zostały przerwane przez problemy z temperaturą a raczej przez to, że naukowcy niechcący dokopali się do rzeczywistego piekła. Poniższa historia pojawiła się w finlandzkim czasopiśmie Ammenusastia a potem w Weekly World News.

"Jako komunista nie wierzę w niebo lub w Biblię, ale jako naukowiec od teraz wierzę w piekło", powiedział dr Azzacove. "Musze przyznać, że byliśmy zszokowani dokonaniem takiego odkrycia, ale wiemy, co widzieliśmy i wiemy, co usłyszeliśmy. I jesteśmy absolutnie przekonani, że przewierciliśmy się przez bramy piekła! "
[...] Wiertło nagle zaczęło obracać się w niekontrolowany sposób, wskazując, że dotarliśmy do dużej pustej przestrzeni lub pieczary. Czujniki temperatury wykazały gwałtowny wzrost aż do 2000 stopni Celsjusza. Obniżyliśmy mikrofon, zaprojektowany do wykrywania dźwięków ruchów płyt tektonicznych w dół szybu. Ale zamiast ruchów płyt usłyszeliśmy ludzki głos krzyczący z bólu! Na początku myśleliśmy, że dźwięk pochodzi z naszego własnego laboratorium. Ale kiedy dokonaliśmy korekty nasze najgorsze podejrzenia zostały potwierdzone. Krzyki nie pochodziły jednak od pojedynczego człowieka, były to krzyki milionów ludzi!"

Większość osób traktuje to jako zwyczajne oszustwo, a brak dowodów poza dość ciekawym nagraniem domniemanych dźwięków z piekła, które można odnaleźć w internecie nie świadczy zbyt dobrze o całej tej sprawie. Myślcie o tym co chcecie, ale prawda jest taka, że Odwiert Kolski jest jedną z tajemnic, które najpewniej nigdy nie uzyskają satysfakcjonującej odpowiedzi. Oczywiście legenda odwiertu SG-3 jest dzięki temu o wiele ciekawsza, a nie można wykluczać, że jak w każdej legendzie i tutaj mogłoby być ziarnko prawdy.

 

 



Dziwaczne obrazy Davida Hugginsa

David Huggins ma w tej chwili ponad 70 lat. Obecnie mieszka w Haboken, New Jersey. Jako dziecko wychowywał się na wsi. Twierdzi, że od młodości, mniej więcej od 8 roku życia, był porywany do UFO. W tamtym czasie spotykał ufonautów w postaci wielkiej modliszki, a także niewysokiego osobnika, bardzo podobnego do "Wielkiej Stopy".

Od lat 17 był przymuszany do stosunków seksualnych z "kosmitkami". Studiował sztuki piękne, malarstwo na nowojorskim Art Students League, co pozwoliło mu znakomicie oddać scenerię "spotkań" z załogantami ufonautycznych "pojazdów".

Będąc w podeszłym wieku nadal jest odwiedzany przez przybyszy z innego wymiaru - lub co najbardziej prawdopodobne, z "Drugiego Nieba", jak dowodzą tego badania Grahama Hancocka, L.A. Marzulliego, i wielu innych.

To tam mieszczą się światy istot chcących uprawiać z ludzkością "seks". David Huggins twierdzi, że (...)jego wzięcia, cała atmosfera związana ze "spotkaniami", była dla niego zawsze wielce depresyjna - nikt nie chce o tym opowiadać, w nich uczestniczyć, a tym bardziej należeć do klubu ofiar tych istot.(...)

Ufologia w pigułce - Davida Hugginsa obrazy

 

 



Światowid ze Zbrucza – słowiański model świata

Czworościenny, kamienny posąg, zwany słupem ze Zbrucza lub potocznie Światowidem od dziesięcioleci budzi duże zainteresowanie badaczy. Wnikliwe analizy owej monumentalnej rzeźby dostarczają cennej wiedzy o świecie wierzeń dawnych Słowian.

Posąg, będący graniastosłupem, z każdej strony zdobią płaskorzeźby ułożone w trzy poziomy. Górny poziom – zależnie od przyjętej koncepcji badaczy - wyobraża cztery postacie (aspekty) Boga Najwyższego (wspólny kapelusz przykrywający jedną głowę z czterema twarzami)[2] lub też przedstawia cztery najważniejsze bóstwa, sprawujące pieczę nad czterema głównymi dziedzinami świata, przy czym całość posągu utożsamiana jest z naczelnym bóstwem słowiańskim[3]. Środkowy poziom, przedstawiający postacie niejako w tanecznym korowodzie, obrazuje świat ziemski, ludzki. Poziom dolny przedstawia natomiast bóstwo sprawujące pieczę nad podziemnymi zaświatami. W owym symbolicznym przekazie posąg ten doskonale wręcz ukazuje, że poza naszą ziemską płaszczyzną (zarówno "nad" jak i "pod") istnieją także inne.

 

Według jednej z koncepcji posąg ze Zbrucza stanowi dodatkowo zapisany przy pomocy form plastycznych "tekst", który kiedyś był przez kogoś do kogoś adresowany. Jego symboliczny charakter określa natomiast uniwersalność kodu. O jego znaczeniu nie decyduje realizm przedstawienia, lecz rzeczywistość, do której przedstawienie się odnosi. Każdy symbol jest wieloznaczny, a wieloznaczność symboliki pozwala na co najmniej dwojaką (obok religijnej) jego interpretację: kosmologiczną i socjologiczną. W przypadku pierwszej człowiek zwykle przedstawiał sobie wszechświat jako twór powiązanych ze sobą zależności, zorganizowany. Porządek ten - czyli kosmos - jest dla człowieka Porządkiem Najwyższym, Najwyższą Instancją. Ujmowany bywa jako największy i najwspanialszy twór Boga, albo też jest z Nim wręcz utożsamiany. Prawa kosmosu czy natury to prawa obiektywne, a jednostka ludzka im podlegająca, będąca jedynie mikroskopijnym elementem gigantycznego systemu, zyska najwięcej, jeśli będzie żyć i postępować zgodnie z zasadami funkcjonowania całości.[4]

 

Najszerzej rozpowszechnioną przez dawne kultury ideą kosmosu była wizja, w której skrajne człony - dynamiczne niebo i statyczną ziemię - przedziela kilka kosmicznych poziomów, tzw. sfer niebieskich (nieb). Skrajne człony stopniowej opozycji - niebo / ziemia - wiąże przenikająca kolejne sfery oś. Jej dół wyznacza środek ziemi, zaś górę punkt obrotu nieba astralnego. Wokół tej osi krążą należące do kolejnych sfer ciała niebieskie - Słońce, Księżyc, planety i tzw. gwiazdy stałe. Tak więc słup ze Zbrucza to przede wszystkim przedstawienie idei osi kosmicznej, kolumny która wyznacza środek świata i wokół której krążą ciała astralne.[5]

 

Obok przedstawionego wyżej (wyrażonego w pionie) statycznego aspektu kosmosu, posąg zawiera również dynamiczny (wyrażony w poziomie) model jego struktury, odnoszący się do idei czasu, którego istotą jest powtarzalność, cykliczność i czterofazowość. W poziomie górnym posągu zawarte są symboliczne wyobrażenia czterech ćwiartek nieba, w środkowym - czterofazowy, roczny bieg Słońca (przy czym razem poziomy te oddają ideę czterech pór roku, gdzie kolejno strona zawierająca postać z rogiem reprezentuje lato, z dyskiem - wiosnę, z bronią i koniem – jesień, zaś postać bez atrybutu - zimę), płaskorzeźby poziomu dolnego nawiązują z kolei do czterech faz księżyca (pełnia, nów, pierwsza i ostatnia kwadra).[6] Tym samym słup ze Zbrucza jest modelem opisującym czasoprzestrzenną strukturę kosmosu, wyprowadzonym z geocentrycznej teorii zależności.[7]

 

W przypadku interpretacji socjologicznej kluczowe jest użycie przedstawień antropomorficznych dla wyobrażeń prawd o kosmosie. Na podstawie analizy zależności (przede wszystkim układu rąk postaci) uzyskujemy model hierarchicznej struktury socjalnej. Ów plastyczny model tzw. drabiny społecznej pozwala wyodrębnić trzy grupy ludzi: poziom górny, postacie ze złożonymi rękami - warstwa społeczna skupiająca ideologię i władzę; poziom środkowy, postacie z rozłożonymi rękami - warstwa, której zadaniem jest przekaz treści między poszczególnymi poziomami lub też (zależnie od przyjętej interpretacji) ogół społeczeństwa, tzw. klasa średnia; poziom dolny, postać klęcząca - warstwa najniższa społecznie, która jednocześnie na swych ramionach podtrzymuje dwie poprzednie. Co istotne, poszczególne sfery owej trójstopniowej hierarchii społecznej mają odpowiedniki w kosmologicznej warstwie symboliki słupa (są tożsame z odpowiednimi sferami hierarchii kosmicznej), tym samym przekaz posągu ze Zbrucza określić można jako utwór dwugłosowy, w którym obok poszczególnych głosów równie ważne jest ich współbrzmienie.[8]

 

W tym miejscu szczególną uwagę poświęcić należy strefie górnej słupa, której znaczenie podkreśla choćby rozmiar jej wykonania, jak i ilość przypisanych atrybutów. Dwie męskie i dwie żeńskie postacie, przedstawione na tym poziomie, powiązano ściśle spinając je pasem bez klamry i zaopatrując we wspólną dla czterech postaci głowę oraz jedno, również wspólne, jej nakrycie. Pomimo zarysowanych drugorzędnych cech płciowych wzajemne podobieństwo postaci jest wyraźne, co wskazywałoby na wspomniane już wyżej przedstawienie tej samej osoby w czterech różnych aspektach. Czterotwarzowość przedstawienia jest szeroko rozpowszechnionym ikonograficznym wyrazem wszechwidzenia i wszechpanowania, przypisywanym zarówno niebu, jak i wielkiemu władcy. Także poszczególne atrybuty, jak róg, koń i broń czy dysk wskazują na władcę identyfikowanego z niebem. Mamy tu więc do czynienia z czteropostaciowym bóstwem, będącym zarówno ojcem i matką w jednej osobie, który z wierzchołka kosmicznej osi (a tym samym z centrum świata) sprawuje nad wszystkim pieczę.[9]

 

Według innej koncepcji, wywodzącej się z archeoastronomii kultowej (w wielu przypadkach ułatwiającej zrozumienie znaczenia i celu różnego rodzaju konstrukcji takich jak np. kamienne kręgi czy też budowane parami kopce), tylko przy zorientowaniu ścian posągu względem stron świata możliwe jest stosunkowo pełne zrozumienie znajdujących się na nim wyobrażeń. Podstawą staje się tu odwieczny, uznawany i znajdujący się w centrum uwagi rozmaitych ludów ruch (kierunek) Słońca, które w swoim biegu rocznym wschodzi i zachodzi w różnych punktach horyzontu, przesuwając się ze skrajnego położenia na południu podczas przesilenia zimowego do skrajnego położenia północnego podczas przesilenia letniego.[10]

 

Przy skierowaniu czołowej strony posągu (za punkt odniesienia przyjmując klęczącą postać męską dolnego poziomu widzianą od przodu) w kierunku wschodu Słońca podczas zimowego przesilenia (jako centralnego punktu cyklu rocznego obiegu Słońca) zauważymy, że w tę samą stronę zwrócona jest postać z figurką obok głowy na środkowym poziomie oraz postać z rogiem na poziomie górnym. Symbolikę tej sceny interpretować można jako rodzące się z zorzy porannej (przedstawionej za pomocą poziomu środkowego)[11], podczas przesilenia zimowego, Słońce. Będąc bogiem, który przezwyciężył swą śmierć (w postaci klęczącego oponenta zobrazowanego na poziomie dolnym), za chwilę podniesie się nad horyzontem. Wypija (przedstawiony na poziomie górnym) nowy róg boskiego napoju jako symbol powtarzającego się odrodzenia i odmłodzenia, zapowiadając dostatek i obfitość.[12]

 

Ściana słupa z postacią trzymającą kółko lub pierścień, ukazaną w górnym poziomie, skierowana jest w kierunku zachodu Słońca, w dniu poprzedzającym zimowe przesilenie. Wiązana jest najpewniej z wiarą, iż zachodzące Słońce (pomimo chwilowej słabości) pozostaje nieśmiertelne. Poniekąd tłumaczy to utrwalony zwyczaj przeprowadzania pogrzebów właśnie przed zachodem Słońca, wywodzony z kolei z wiary o duszach zdążających do umiejscowionego gdzieś na zachodzie zaświatu, prowadzonych przez to Słońce. Zapowiedzią odrodzenia się Słońca zdaje się być wyobrażenie zorzy wieczornej jako kobiety na środkowym poziomie.[13]

 

W kierunku wschodu Słońca podczas przesilenia letniego zwrócona jest z kolei postać z koniem i szablą. Słońce osiąga wówczas największą moc i najwyższy punkt nad horyzontem przebywając najdłuższą drogę w ciągu najdłuższego dnia, co symbolizował koń. W tym dniu potężne Słońce przebywało najkrócej w świecie zmarłych, więc nic mu nie zagrażało. Z tego względu postać górnego piętra skierowana na północny zachód nie posiada żadnego atrybutu. Poranna i wieczorna zorza nie mają uwidocznionych piersi, ponieważ w tym dniu Słońce się nie rodziło. Znaczenie koła szprychowego (krzyża słonecznego) widniejącego na najniższym poziomie odczytywane jest - podobnie jak symbolika konia na sąsiedniej ścianie posągu - jako szybki ruch nocnego Słońca.[14]

 

Reasumując - zabytek ten uznać można za znak pisemny (ideogram) zdarzeń, odnoszących się do cykliczności bóstwa słonecznego podczas przebywania w dwóch opozycyjnych położeniach - podczas zimowego przesilenia, będącego tryumfem ponownego narodzenia, albo podczas letniego przesilenia, jako tryumfu najwyższej władzy i mocy.

 

Treść pochodzi z publikacji udostępnionej na licencji CC3.0, pt.: Rodzimy Kościół Polski: Statut – Historia – Założenia programowe – Kult – Etyka – Obrzędy, 2013 r.

___________________________________
[1] Przy czym metoda porównawcza pozwoliła stwierdzić, iż słup ze Zbrucza wykazuje rozliczne powiązania z różnymi innymi kulturami, choć głównie pochodzącymi z indoeuropejskiego kręgu - Adam Łapiński, Światowid czy model świata?, w: Z otchłani wieków, z.2, 1984.
[2] W opinii m.in. Leszka Pawła Słupeckiego.
[3] W opinii m.in. Borysa Rybakowa.
[4] Adam Łapiński - Światowid czy model świata?, w: Z otchłani wieków, z.2, 1984.
[5]Adam Łapiński - Światowid czy model świata?, w: Z otchłani wieków, z.2, 1984.
[6] Adam Łapiński - Światowid czy model świata?, w: Z otchłani wieków, z.2, 1984.
[7] Dla lepszego zobrazowania można go sobie wyobrazić jako trójkondygnacyjną oś, której poszczególne poziomy obracają się w tym samym kierunku lecz z różnymi prędkościami wokół wspólnej osi. Adam Łapiński - Światowid czy model świata?, w: Z otchłani wieków, z.2, 1984.
[8] Adam Łapiński - Światowid czy model świata?, w: Z otchłani wieków, z.2, 1984.
[9] Adam Łapiński - Światowid czy model świata?, w: Z otchłani wieków, z.2, 1984.
[10] Janusz Kotlarczyk - Tryumfalny słup słonecznego boga, w: Z otchłani wieków, z.1, 1987.
[11] Postacie ze środkowego poziomu, przedstawione jako taneczny korowód, utożsamiane są w tej interpretacji ze zjawiskiem “tańczącego Słońca” - skaczącego, to ukazującego, to znów chowającego się za horyzont - ściśle wiązanego z porą występowania zórz. Według innej interpretacji postacie te przedstawiać mogą duchy przodków, a nawet istoty demoniczne - Janusz Kotlarczyk - Tryumfalny słup słonecznego boga, w: Z otchłani wieków, z.1, 1987.
[12] Janusz Kotlarczyk - Tryumfalny słup słonecznego boga, w: Z otchłani wieków, z.1, 1987.
[13] Janusz Kotlarczyk - Tryumfalny słup słonecznego boga, w: Z otchłani wieków, z.1, 1987.
[14] Janusz Kotlarczyk - Tryumfalny słup słonecznego boga, w: Z otchłani wieków, z.1, 1987.



Tajemnice wtajemniczonych joginów

Psyche w mitologii greckiej, to bogini i uosobienie duszy ludzkiej; przedstawiana jako młoda dziewczyna ze skrzydłami motyla, natomiast "psyche"  w psychologii to termin odnoszący się do całokształtu procesów oraz dyspozycji niematerialnych, psychicznych człowieka.

 

Według tradycyjnej psychologii akademickiej psychika obejmuje procesy poznawcze, emocje, procesy motywacyjne i osobowość przeciwstawiane procesom cielesnym (fizjologicznych). Standardowa psychologia analityczna dzieli psychikę na dwa systemy: świadomość i nieświadomość. Tyle ogólna 'naukowa teoria', a trochę dokładniej...

Procesy psychiczne duszy, to uporządkowany ciąg zachodzących po sobie stanów psychicznych, które są "poruszeniami umysłu. Czym są te "poruszenia" ? Psychologia, jak i inne nauki związane z badaniem "stanów psychicznych" nie potrafią na to odpowiedzieć. Z punktu nauki akademickiej wymienia się "poruszenia umysłu" jako: spostrzeganie, myślenie, zapamiętywanie, odczuwanie emocji, uczenie się, regulowanie uwagi i świadomość (ta ostatnia jest "stanem psychicznym", najmniej zrozumiałym i najbardziej zagadkowym !). Każde z wymienionych jest dla akademików tajemnicą. Potrafią je całkiem sprawnie opisywać, ale nadal nie wiedzą czym w gruncie rzeczy są. Bardzo ciekawą i celną definicję "umysłu" podaje teologia katolicka uznaje że psychikę tworzy współdziałanie ciała człowieka z jego duszą, a co w tym temacie ma do powiedzenia starożytność ?

Wydaje się, że pierwsza ludzkość jest bardziej intrygująca, niż najlepsze dzisiejsze naukowe elaboraty. Jeśli chcemy zrozumieć cokolwiek z duchowej prehistorii, to należy studiować symbole. Starożytność stoi symbolami, jest na nich zbudowana !  Globalne elity są na ich punkcie oszalałe, do takiego stopnia, że za sprawą ich magicznych mocy chcą nas zniewolić. Natomiast katolicyzm jest kontynuacją starożytnej wiedzy o języku symboli, którą w sporej części gromadzili Ojcowie Kościoła. Ponieważ Innemedium jest portalem wiedzy alternatywnej, dlatego zaprezentujmy w tym temacie kilka zdań joginów, ale nie takich "zwykłych",  będą to wyznawcy Jezusa, syna Boga YHWH, posiadającego klucze do szyfru i klucze do Nieba.

 

Posłużymy się w tym celu urywkiem pracy wtajemniczonego Paramahansy Joganandy: (...)Mistrz wykładał także chrześcijańską Biblię z przepiękną jasnością. Właśnie dzięki memu hinduskiemu guru, nieznanemu szerszemu ogółowi chrześcijan, zdołałem poznać nieśmiertelną treść Biblii i zrozumiałem prawdę twierdzenia Chrystusa ־ na pewno najbardziej wstrząsającą i nieprzemijającą wśród wypowiedzianych przez Niego: "Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą" (Mat. 24, 35). Wielcy Mistrzowie Indii kształtują swoje życie według tych samych boskich ideałów, które ożywiały Jezusa; należą oni do Jego rodziny: "Ktokolwiek by uczynił wolę Ojca mego, który jest w niebiosach, ten jest bratem moim i siostrą i matką jest" (Mat. 12; 50). "Jeśli trwać będziecie przy mowie mojej", wskazywał Chrystus, "prawdziwie będziecie uczniami moimi; i poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi" (Jan 8; 31־ 32). Św. Jan zaświadczył: "A ilukolwiek go przyjęło, dał im moc, aby się stali synami Bożymi, nawet tym, którzy wierzą w Imię Jego" (nawet tym, którzy się utrwalili w Chrystusowej świadomości; Jan; 12).

 

Wszyscy ludzie wolni będący panami samych siebie, jogowie Indii, należą do nieśmiertelnego braterstwa tych, co osiągnęli wyzwalającą wiedzę o Jedynym Ojcu. ־ Historia o Adamie i Ewie jest dla mnie niezrozumiała ־ oświadczyłem pewnego dnia z dużym uniesieniem, a było to w okresie początkowych mych zmagań z alegorią. ־ Dlaczego Bóg ukarał nie tylko parę, która zawiniła, ale i niewinnie, nienarodzone jeszcze pokolenia?

Mistrz bardziej był ubawiony moją gwałtownością aniżeli niewiedzą. ־ Genezis jest księgą głęboko symboliczną i nie można jej zrozumieć w dosłownej interpretacji ־ wyjaśniał mi. ־ "Drzewo życia" w Genesis jest ludzkim ciałem. Stos pacierzowy jest jakby odwróconym pniem drzewa, włosy jakby jego korzeniami, a nerwy odśrodkowe i dośrodkowe gałęziami.

 

Drzewo systemu nerwowego wydaje wiele przyjemnych owoców ־ wrażenia światła, dźwięku, węchu, smaku i dotyku. Z nich wszystkich może człowiek swobodnie korzystać; zostało mu zakazane doświadczenie płci, "jabłko" w środku cielesnego ogrodu. ("Z owocu drzew, które są w raju, pożywamy; ale z owocu drzewa, które jest pośród raju, rozkazał nam Bóg, abyśmy nie jedli i nie dotykali się go, byśmy snąć nie pomarli" ־ Genesis 3-2-3). Wąż reprezentuje zwijającą się wzwyż energię kręgosłupa, pobudzającą nerwy organów płciowych. "Adam" to rozum, a "Ewa" to uczucie. Gdy uczucie, czyli świadomość Ewy, w jakiejś istocie ludzkiej zostaje opanowana przez impuls seksualny, wtedy również rozum, czyli Adam, ulega. ("Niewiasta, którąś mi dał za towarzyszkę życia, dała mi z drzewa i jadłem... - A ona odpowiedziała: Wąż mnie zwiódł i jadłam", Genesis 3; 12-13).

Bóg stworzył rodzaj ludzki materializując ciało mężczyzny i kobiety potęgą Swej woli; wyposażył On nowy rodzaj w zdolność stwarzania dzieci w podobny "niepokalany" czyli boski sposób. ("I stworzył Bóg człowieka na obraz swój; na obraz Boski stworzył go: mężczyznę | niewiastę stworzył ich. I błogosławił im Bóg i rzekł: Rozradzajcie się i mnóżcie się i napełniajcie ziemię, a czyńcie ją sobie poddaną" Genesis 1:27-28).(...)

Zapewniam państwa, że "hinduskich" tajemnic związanych z Biblią jest znacznie więcej. Gdyby tak nie było, Pismo Święte nie było by święte ! Więcej w podanym linku.

 

Zrozumienie Boga - Bhaktivedanta Prabhupada

 



Udowodniono pozaziemskie pochodzenie ośmiornic

Amerykańscy naukowcy z Uniwersytetu w Chicago odkryli, że ośmiornice mają obce DNA. Wynik badań na ten temat opublikowano w czasopiśmie Nature.

 

Zdaniem ekspertów, genom ośmiornicy ma niesamowity poziom złożoności. Po zbadaniu DNA głowonogów, naukowcy odkryli, że ośmiornice mogą pochwalić się genomem, składającym się z 33 tys. genów kodujących białka, które czasami przekraczają liczbę podobnych genów w ludzkim ciele.

 

W oparciu o te dane, naukowcy doszli do wniosku, że w przeciwieństwie do innych zwierząt, które zamieszkują Ziemię, ośmiornice mogą nie być „rdzennymi mieszkańcami” naszej planety. Naukowcy podkreślają, że istoty te mają bardziej złożoną strukturę niż reszta mieszkańców Błękitnej Planety. Nie udało się na razie ustalić dokładnie, jak stworzenia te znalazły się na Ziemi. Pozostaje to niewyjaśnioną zagadką.



Strony