Marzec 2017

Oko Horusa – wrota do nieznanej percepcji umysłu

Oko od zawsze było utożsamiane z mądrością, świadomością, wszechwiedzą i oświeceniem umysłu. Dopiero w połowie XX wieku odkryto maleńki, ok. 7-8 milimetrowy, znajdujący się w centrum naszej głowy gruczoł dokrewny, który posiada niektóre atrybuty prawdziwego oka. Połączone razem z przysadką mózgową dają możliwość wewnętrznego widzenia.

 

Religijny kult trzeciego oka

Koncept trzeciego oka głosi, że istnieje zmysł, dzięki któremu mamy możliwość „widzenia niewidzialnego”, czyli innych światów, nadprzyrodzonych sił i duchów. Miejsce to nazywane jest właśnie trzecim okiem, znajdującym się w centrum ponad oczami i nasadą nosa. Różne religie świata dokładnie opisują, czym tak naprawdę jest trzecie oko.

 

Buddyści od dawna uznają trzecie oko za źródło mądrości i zwierciadło duszy. Wierzą, że medytujące osoby mogą otworzyć bramę do wyższych progów świadomości i dzięki temu osiągają głęboki wgląd w siebie. Wierząc w reinkarnację głoszą także, że duch zmarłego człowieka przenika do kobiecego ciała przez punkt trzeciego oka a następnie zagnieżdża się w macicy i rodzi się ponownie. Największe znaczenie trzeciego oka można zaobserwować jednak w kulturze tybetańskiej i indyjskiej. Tikka noszona przez hinduskie kobiety na czole w punkcie trzeciego oka symbolizuje bezpośrednie łączenie się z boską siłą.

 

Szósta czakra i jej „spółka”

Rok po swoim oświeceniu Budda obwieścił światu naukę wedle której przez meridiany, czyli kanały energetyczne rozprowadzone po całym ciele, przepływa subtelna energia. Centrami i miejscem przetwarzania tej energii – energii kundalinii jest 7 czakr, które zaopatrują w energię gruczoły hormonalne oraz odzwierciedlają elementy jaźni – od pożądania seksualnego na samym dole przez trzecie oko, czyli szóstą czakrę aż po duchowe spełnienie. Owa szósta czakra, za którą skrywa się połączona z szyszynką przysadka mózgowa, pełnią wspólnie ważną rolę w dochodzeniu do głębin naszej duszy.

 

Zadaniem trzeciego oka (szóstej czakry) jest sterowanie wglądem w wyższe poziomy aż po pozazmysłowe siły. Przysadka mózgowa nazywana jest przez ezoteryków „siedzibą umysłu”. Jej przednia część odpowiada za regulację emocji, myśli i twórczość, zaś tylna za myśli i intelekt. Z kolei szyszynka spełnia rolę biologicznego zegara, wpływa na wiele funkcji fizjologicznych organizmu zaś pobudzona produkuje światło. Podobnie jak ludzkie oko posiada fotoczułe komórki oraz pigment, jednak o ile zwykłe oczy widzą świat materialny, szyszynka pozwala zobaczyć świat duchowy, otworzyć intuicję i kosmiczną świadomość. Kiedy szyszynka i przysadka mózgowa są w pełni rozwinięte ich wibracje pobudzają akcję trzeciego oka. Dzięki temu w człowieku uruchamiana jest wysoka mądrość oraz aktywowany jest klucz do kosmicznej wiedzy.

 

Obudzić prawdę

Uaktywnienie trzeciego oka, zwanego przez Egipcjan „Okiem Hoursa” sprawia, że zaczynamy widzieć całą prawdę – spostrzegamy to, co się dzieje na świecie wokół nas przez pewien pryzmat – lustrując i oceniając dokładnie to, co jest prawdą, a co kłamstwem. Obudzona wewnętrzna energia kundalinii sprawia, że mózg człowieka otwiera się na mądrość i oświecenie, które następnie wpuszcza w całe ciało. W ten oto sposób opuszczamy niskie plany trzech wymiarowe – ziemskie i przenosimy się w te najwyższe.

 

Nowa energia przynosi wielkie zmiany w ciele człowieka. Najpierw wzrok zmienia się na tzw. wzrok astralny a następnie całe ciało uaktywnione rosnącą częstotliwością energetycznych drgań zmienia się w tzw. organizm astralny. Nowe warunki bytowania fizycznych właściwości ludzkiego organizmu sprawiają, że zmienia się sposób widzenia, słyszenia, postrzegania. Nagle w astralnym ciele ewoluują pewne ośrodki, które pozwalają zobaczyć to na co do tej pory nie zwracaliśmy uwagi, czy zobaczyć rzeczy, których dotąd nigdy wcześniej nie dostrzegaliśmy. Zwykłe organy przeobrażają się niejako w mocno rozbudzone wibrujące ośrodki w wysokiej oktawie wszechświata. Takie zmiany sprawiają, że człowiek staje się bardziej oświecony – zaczyna widzieć świetliste barwy, aurę, słyszeć niewidzialne dźwięki, których do tej pory nie słyszał, postrzega inne twarze, inne krajobrazy…

 

Symbol ochronny

W starożytnym Egipcie symbol Oka Horusa uważano za niezwykły amulet, który miał zapewnić jego właścicielowi bezpieczeństwo, zdrowie, dobrobyt i mądrość. Przypisywano mu ochronne i oczyszczające moce. Często stanowił element biżuterii ze złota, srebra, kamienia, drewna i porcelany. Dziś Oko Horusa (Udżat) uważa się za jeden z najskuteczniejszych symboli ochronnych. Chroni przed zawiścią, zazdrością, złorzeczeniem, nieszczęściami, klątwami i negatywnymi wpływami. Zadaniem tego amuletu jest odbijanie tzw. złych spojrzeń i odrzucanie złej energii wysyłanej przez inne osoby. Noszącemu go właścicielowi pomaga utrzymać zdrowie, wzmocnić twórczość i aktywność, odnowić witalność oraz spojrzeć na świat z różnych punktów widzenia.

 

 

Artykuł pochodzi z portalu: www.odkrywamyzakryte.com

Tajemnice Świata

 



W dopływie rzeki Jangcy znaleziono ponad 10 tysięcy artefaktów

Chińscy archeolodzy przebadali dno rzeki Minjiang – dopływ Jangcy i znaleźli tam ponad 10 tysięcy starożytnych artefaktów starszych niż 300 lat, donosi agencja Xinhua. Poinformowano, że na dnie rzeki znajdowało się wiele złotych, srebrnych i brązowych monet oraz biżuteria, a także broń, tj. miecze, noże i lance.

 

 

Znalezisko zostało dokonane zaledwie 50 kilometrów na południe od miasta Chengdu. Artefakty sięgają czasów dynastii Ming, której panowanie przypada na lata 1368-1644. Prace archeologiczne rozpoczęto w styczniu br. i będą one kontynuowane do kwietnia.

 

„Przedmioty są niezwykle cenne dla nauki, sztuki i historii. Mają duże znaczenie dla badań nad życiem politycznym, gospodarczym i społecznym dynastii Ming" - powiedział Li Boqian, jeden z archeologów z Uniwersytetu w Pekinie.



Taktyka małych kroków

Spora część poszukiwaczy prawdy dostrzega w historii ludzkiej cywilizacji anomalie. Pojawiają się one na przestrzeni ostatnich kilku tysięcy lat. Można je zauważyć w pradawnych opowieściach, starożytnych rejestrach, ale i w dziejach najnowszych. Jedną z najlepszych książek w temacie polskich przedziwnych historycznych nieprawidłowości, jest szalenie interesująca praca o tytule „Baśń jak niedźwiedź” - Tom II", jej autor Gabriel Maciejewski, skumulował w swoim dziele ogromną ilość zaburzeń "historycznej czasoprzestrzeni". Polska od 15 wieku była coraz bardziej sterowana z zewnątrz. Do tego celu służyły nie tylko środki fizyczne, ale i moce nadprzyrodzone !

 

Sprawa nieprawidłowego odczytywania historii najnowszej ma swoje zródło. Wielu badaczy jest przekonanych, że jest nim oderwanie się od prawdy Chrystusa i zgodnie z Pismem Świętym podążanie za tym, który ma w swojej oszukańczej mocy kulę ziemską (1 Jana 5:19), jest nim " wąż starodawny, zwany diabłem i szatanem, który zwodzi cały zamieszkały świat" Apokalipsa 12:9

Niestety w Polsce, tak jak i innych rejonach tej planety, mamy tych, którzy dali się uwieść. Są to jednostki które bardziej, lub mniej świadomie, wprowadzają tajemniczy plan "małych kroczków". Najbardziej znanymi polskimi demaskatorami zamysłu istoty niewidzialnej dla ludzkiego wzroku są: doktor Krajski, profesor Zwoliński oraz Ks. Natanek. To dzięki ich pracy możemy poznać sprytną taktykę "małych kroczków".

Niewidzialne małe kroczki

 

 



Jagnię mutant z pięcioma nogami przyszło na świat w Wielkiej Brytanii

Na farmie w brytyjskim hrabstwie Derbyshire urodziło się zmutowane jagnię z pięcioma nogami. Owieczka jest zdrowa i wiadomo, że nie zostanie zabita w celu pozyskania mięsa. Nazwano ją Forrest Gump, donosi Daily Mail.

 

 

Imię nadano nieprzypadkowo. Właściciel chce w ten sposób wywołać większą akceptację i miłość do dziwoląga wśród ludzi, choć wiadomo, że i tak wielu rozkochało się już w owcy, która porusza się z wdziękiem.

 

„Najpierw chcieliśmy sprzedać zmutowane jagnię, ale potem postanowiliśmy zatrzymać je na farmie wśród innych owiec i krów” – powiedział Mark Bailey, właściciel gospodarstwa.

 

Brytyjczyk powiedział, że nie wie, dlaczego Forrest urodził się z pięcioma nogami.

 

„Nie wiadomo, dlaczego mamy do czynienia z mutacją w tym przypadku. Ważne, że jagnię jest zdrowe. Lekarze weterynarii przebadali je dokładnie” – tłumaczy Bailey.



Jasny słup światła nad kraterem Etny

W nocy z 18 marca 2017 roku podczas erupcji Etny, najwyższego stratowulkanu w Europie, obserwowano bardzo dziwne zjawisko - pionowy słup światła. Przypomnijmy, że 16 marca 2017 zespół dziesięciu śmiałków, którzy wspięli się na szczyt wulkanu Etna, ucierpiało z powodu gwałtownego uwolnienia lawy. Ludzie znaleźli się zbyt blisko epicentrum eksplozji hydrotermalnych. Na szczęście żaden z eksploratorów nie został poważnie ranny. Większość ma oparzenia, siniaki i doznało wstrząsu.

 

 

Niezwykła opowieść o niedawnym wzroście aktywności Etny rozpoczęła się 28 lutego i na razie się nie kończy. Wulkanolodzy, prowadząc monitoring najaktywniejszego europejskiego wulkanu obserwowali dziwnie wyglądający blask od północnej strony góry. Pionową kolumnę światła można zobaczyć na kilku zdjęciach wykonanych w ośmiosekundowych odstępach przez kamerę internetową z filtrem na podczerwień.

 

Aparat, ustawiony na statywie, zarejestrował jasny słup światła nad kraterem. Bijący z środka blask blednie stopniowo wysoko na niebie, choć nie widać uwieńczenia kolumny w polu widzenia. Ze względu na niezwykłą aktywność UFO, która niedawno została zaobserwowana przy erupcji wulkanów Popocatepetl i Colima w Meksyku, ufolodzy uważają, że głęboko pod wulkanem Etna znajduje się baza obcych. Dziwny słup światła nad wulkanem może być związany z przybyszami z kosmosu.



„Cudowna lecznicza woda” sączy się z ust posągu Jezusa w Anambra w Nigerii

Ze statuy Miłosierdzia Bożego ostatnio tajemniczo kapie woda. Konkretnie dziwne źródełko bije z ust kiczowatego posągu Jezusa. Ludzie twierdzą, że ta ciecz ma rzekomo właściwości lecznicze.

 

 

Chidi Wazinga Ilechukwu udostępnił na swoim profilu na Facebooku zdjęcia i filmy rzeźby, która znajduje się w kościele w Amichi w prowincji Anambra. Woda, mająca właściwości lecznicze, kapie z szczęki miejscowego Jezusa. Miejscowi kapłani przypisują zjawisku cudowne moce, ponieważ niektórzy ludzie skorzystali rzekomo z daru uzdrowienia.

 

„Na początku byłem sceptyczny, udostępniając te zdjęcia w Internecie. Niektóry księża mówili, aby się wstrzymać, dopóki cud nie zostanie potwierdzony. Woda ze szczęki figury Miłosierdzia Bożego wciąż kapie. Od Środy Popielcowej aż do dziś sączy się nawet w najgorętszym słońcu. Przyjdź do Jezusa i Maryi w Amichi, a przekonasz się sam. Kropla zawsze pojawia się i wisi na brodzie, ale nigdy nie spada na ziemię. Wycierasz brodę i pojawia się kolejna”.

 

Ludzie potwierdzają uzdrowicielską moc tej wody.

 

„Pan uczynił cud na naszych oczach. Zbierajcie te krople i rozgłaszajcie wszystkim wieści o boskim zjawisku”.

 



Kolonizatorzy Marsa zamienią się w mutanty

Eksperci z USA zaczęli badać, jak zmienią się ludzie, którzy postanowili podbić czerwoną planetę. Badacze z University Rice w Houston uważają, że ze względu na unikalne środowisko Marsa w organizmie człowieka nastąpią mutacje, z powodu których powstanie zupełnie nowy gatunek ludzi.

 

 

Naturalnie, koloniści nie od razu staną się mutantami. Według specjalistów, proces ten będzie trwał co najmniej sześć tysięcy lat odkąd ludzkość postawi stopę na Marsie. Drastyczne zmiany w ludzkim ciele wywoła promieniowanie, które na Marsie jest kilkakrotnie wyższe niż na naszej planecie. Aby jakoś temu przeciwdziałać, mieszkańcy Marsa musieliby sporzywać więcej karotenoidów, co bezpośrednio odbije się na ich kolorze skóry czyniąc ją bardziej pomarańczową.

 

Ponadto swoje piętno na ludziach odbije również niższa grawitacja. Z jej powodu kości ludzi staną się słabsze i bardziej łamliwe. Dużym problemem jest też różnica w składzie atmosfery (ziemska składa się w 78% z azotu a marsjańska w 95% z dwutlenku węgla) oraz rozkładzie temperatur (ziemski biegun osiąga temperatury rzędu −60°C  natomiast marsjański -125°C). Na tą chwilę, naukowcy nie są w stanie określić niczego więcej ponieważ ilość danych jest zwyczajnie niewystarczająca, ale nie da się ukryć, że nawet i to daje do myślenia.

 

 



Na Księżycu znaleziono kolejną "bazę obcych"

Należący do NASA satelita Lunar Reconnaissance Orbiter, okrąża Księżyc już od 8 lat. W tym czasie zebrano wiele danych i wykonano ogromną ilość zdjęć powierzchni srebrnego globu. Część z nich została upubliczniona. Na jednym z nadesłanych zdjęć wirtualni archeolodzy wypatrzyli coś co wygląda jak baza księżycowa.

Eksperci z grupy SecureTeam10 twierdzą, że znaleźli na zdjęciach Księżyca, bazę obcych. Twierdzą oni, że nie jest to na pewno formacja naturalna. Jako dowód pokazują zdjęcia. Ekipa SecureTeam10 do ich znalezienia użyła narzędzia Google Moon, które jest dość podobne w obsłudze do Google Earth, ale daje możliwość eksploracji zboru dostępnych zdjęć Księżyca.

 

Dzięki temu odkryto coś co wygląda jak telekomunikacyjna stacja przekaźnikowa, której przecież nie powinno być na powierzchni naszego satelity, bo przynajmniej oficjalnie nie mamy takiej technologii. 

Poza tym wskazano na dziwny trójkątny kształt widoczny na innym dostępnym zdjęciu. Kratery uderzeniowe zwykle nie przyjmują kształtu trójkąta. Zdaniem SecureTeam10,  może to świadczyć o sztucznym pochodzeniu takich struktur.

Ufolodzy od dawna uważają, że NASA jest świadoma, że na Księżycu, znajdują się bazy obcych, ale informacja ta jest ukrywana. Pojawiają się nawet opinię, że zabroniono ludziom na loty na Księżyc, ponieważ od 45 lat człowieka na srebrnym globie nie było, a wedle niektórych teorii, nie było go tam nigdy, a rzekome lądowania zostały sfabrykowane.
 

 

 



Cylindryczne UFO sfotografowane podczas burzy nad Kanadą

Nad Zatoką Fundy w Nowej Szkocji wykonano zdjęcie przedstawiające wyładowanie atmosferyczne, które ujawniło obecność czegoś jeszcze, pierwotnie niewidzialnego. Wygląda to jak cylindryczne UFO kryjące się na horyzoncie.

 

 

Zdjęcie niezidentyfikowanego obiektu wykonano przypadkowo, celem była burza i wyładowania atmosferyczne, które zdaniem anonimowego świadka, wyglądały spektakularnie. Gdy wykonał zdjęcia obiektu nie zauważył go, ale jego zarys jest wyraźnie widoczny na jednym z ujęć.

Fotkę wykonano prawdopodobnie w sierpniu 2016 roku, ponieważ świadek twierdzi, że zwlekał przez 8 miesięcy z jego upublicznieniem, z obawy przed śmiesznością. Ostatecznie zainteresował sprawą amerykańską organizację MUFON, która zarejestrowała incydent pod numerem 82086.

 

 



W chińskim mieście Zhengzhou odnaleziono mini-piramidę

Pracownicy firmy budowlanej w chińskim mieście Zhengzhou w prowincji Henan, w czasie robót przypadkowo natrafili na tajemniczą piramidę przypominającą te z Egiptu. Oczywiście, nie jest ona tak ogromna jak inne tego typu konstrukcje znajdowane na świecie i mierzy nieco ponad 180 cm. Pomimo tego że minął już miesiąc od poczynienia tego odkrycia, jej pochodzenie jest nadal owiane tajemnicą.

 

Po odnalezieniu piramidy, natychmiast wezwano archeologów z  Biura Zabytków Kultury w Zhengzhou w celu ustalenia, czym tak naprawde jest ów tajemniczy monument. Okazało się, że mini-piramida (jak okrzyknięto ją w mediach) jest w rzeczywistości grobowcem a w zasadzie jednym z dwóch w komorze grobowej. Drugim jest podobna pod względem wielkości konstrukcja w kształcie półkola. Sama komora grobowa ma mierzyć około 30 metrów długości i 8 metrów szerokości. Niestety, po ponad miesiącu wykopalisk podczas których odkopano ceglaną piramidę i komore grobową, archeolodzy nie byli w stanie ustalić zbyt wiele. Nadal nie wiadomo kto znajduje się w tym grobie lub kiedy została on zbudowany.

Podobne grobowce w kształcie piramid odnajdywano również i w innych obszarach Chin i zazwyczaj datowano je na okres panowania dynastii Han (202 rok p.n.e - 220 n.e). Najbardziej znanym grobowcem tego typu jest Mauzoleum Pierwszego Cesarza Qin, położone na północny wschód od Xi'an. To właśnie w pobliżu tego grobowca odkryto słynnych Wojowników z terakoty. Inne, dużo mniejsze, ale podobne w kształcie mauzolea położone są na północny zachód od Xi'an i są uważane za groby cesarzy i ich krewnych.

Naturalnie, nie wszystkie piramidy w Chinach są tak drobnej budowy, a najlepszym przykładem jest historia "Wielkiej Białej Piramidy". Po raz pierwszy została ona opisana w czasie II wojny światowej przez pilota amerykańskich sił powietrznych Jamesa Gaussmana, który twierdził, że widział pokrytą klejnotami piramidę podczas lotu między Indiami i Chinami. W kilka lat później, pułkownik Maurice Sheahan z Trans World Airlines twierdził, że widział i sfotografował piramidę w 1947 roku.

Wracając do tematu mini-piramidy z Zhengzhou. Chińscy urzędnicy wydają się nie mieć żadnego problemu z dystrybucją fotografii znaleziska na całym świecie, więc nie wykluczone, że już wkrótce poznamy prawdę na jego temat. Część portali informacyjnych przekazujących informacje na jego temat, sugerowały domniemany związek piramidy z chińskim Jedwabnym szlakiem i nie da się ukryć, że Zhengzhou znajduje się w okolicy tej trasy handlowej.  Jednak o tym jaka jest prawda, przyjdzie nam się dopiero przekonać.

 

 



Strony