Marzec 2017

Brytyjski historyk ujawnił prawdziwy wizerunek Jezusa Chrystusa

Przez wiele wieków naukowcy nie mogli dowiedzieć się, jak naprawdę wyglądał Jezus Chrystus. Brytyjski historyk biblijny Ralph Ellis twierdzi, że drobne monety z brązu pochodzące z I w. n. e. to jedyny prawdziwy, zachowany portret Chrystusa.

 

 

Jak pisze The Daily Mail, do tej pory sądzono, że 24 mm moneta przedstawia oblicze króla Manu, władcy mezopotamskiego królestwa Edessa (obecnie obszar ten znajduje się w południowo-wschodniej części Turcji).

 

Po 30 latach badań Ellis doszedł do wniosku, że Manu i Chrystus byli w rzeczywistości jedną i tą samą postacią. Według Ralpha, jego ustalenia to jedno z najważniejszych odkryć w historii współczesnej. Badacz powiedział, iż jest przekonany, „ponad wszelką wątpliwość”, że „król Izas Manu” i „Król Jezus Emmanuel” to ta sama osoba, którą tak nazywano pośmiertnie. Podobieństwo między tymi postaciami nie jest przypadkowe.

 

Jeśli Ralph ma rację, to obraz na monecie przedstawia dokładny portret Chrystusa. Wizerunek Jezusa jest przyjęty i powielany w sztuce zachodniej, chociaż brak fizycznego opisu tej postaci w Biblii. Obrazy, przedstawiające proroka, jako mężczyznę z długimi włosami i w białej szacie, pochodzą dopiero z szóstego wieku.

 
Wyniki swoich badan Ellis prezentuje w  swojej książce pt. „Jezus, król Edessy”, która ukazała się w Wielkiej Brytanii w tym tygodniu. 59-letni autor przyznał, że jego ustalenia są niespójne i sprzeczne z ogólnie przyjętymi dziejami Chrystusa. Autor powiedział m. in., że „poza Ewangelią istnieją bezcenne dowody, wskazujące na realne istnienie wizerunku Chrystusa. Poświęciłem całe życie, aby badać życiorysy ludzi z Biblii. Moneta pomaga odtworzyć przekonujący przykład prawdziwej tożsamości Jezusa i genealogii biblijnej".



Mieszkańców angielskiego Nottingham przestraszyły dziwne metaliczne dźwięki

Tak zwane "Trąby Apokalipsy" rozbrzmiały ponownie. Dziwne dźwięki słyszano 26 marca 2017 r. nad angielskim miastem Nottingham. Mieszkańcy zostali zmuszeni do słuchania dziwnych głośnych i metalicznych dźwięków. Według naocznych świadków, odgłosy słychać było gdzieś w niebie a sama kakofonia trwała dłużej niż godzinę. Mimo wielu telefonów na policję od zaniepokojonych obywateli, nie było możliwe ustalenie źródła tego niezwykłego dźwięku. 

 

Warto zauważyć, że w ostatnich latach podobne odgłosy słyszano w wielu miejscach na świecie, w tym w Polsce oraz w takich krajach jak Rosja, USA, Kanada, Holandia, Niemcy, Słowacja, Ukraina, Białoruś, Maroko czy odległa Australia. Szczyt ich aktywności miał miejsce jeszcze w 2012 roku, a teraz są one raczej sporadyczne.

Naukowcy twierdzą, że wystąpienie dziwnego dźwięku przypominającego trąbę, może wynikać z tego, że pochodzi on z samej Ziemi. Nie wykluczone, że to być jakiś proces w polu magnetycznym naszej planety (na przykład fale akustyczno-grawitacyjne). Inna z hipotez zakłada również, że to ruch płyt tektonicznych stwarza takie dziwne wibracje dźwiękowe. Jednak dowodu przekonującego środowisko naukowe do dzisiaj nie znaleziono, a biorąc pod uwagę losowość tego typu zdarzeń istnieje bardzo mała szansa że kiedykolwiek się to uda. 

 



Zdaniem fizyka jądrowego kosmici objęli Ziemie kwarantanną

Niejaki Stanton T. Friedman, fizyk jądrowy i były współpracownik wielu światowych korporacji, wojskowych kontrahentów a zarazem uczestnik  niezliczonych tajnych rządowych projektów, wydaje się być coraz bardziej niewygodny dla środowiska naukowego. Jego problemy rozpoczęły się w momence, gdy uzyskał on wątpliwy zaszczyt bycia pierwszym cywilem, który badał zdarzenie z Roswell. Od tego czasu stał się znany jako "Fizyk UFO" co wiązało się oczywiście z wieloma szykanami pod jego adresem.

 

Friedman, wielokrotnie wypowiadał się na tematy związane z niezidentyfikowanymi obiektami latającymi. Ostatnio nawiązał on zresztą do ujawnionych przez Wikileaks dokumentów, które jego zdaniem wspierają głoszone przez niego tezy. Zgodnie z jego opinią, obce cywilizacje już dawno odnalazły Ziemię a w wyniku ich działań, rasa ludzka zostałą objęta swego rodzaju kwarantanną. Ma się to objawiać nie tylko brakiem załogowych misji kosmicznych, ale również poprzez liczne przypadki utajniania zjawisk UFO przez rządy poszczególnych państw. Przyczyny takiej kwarantanny nie zostały przez niego uściślone, ale biorąc pod uwagę obecną sytuację geopolityczną i ciągłe konflikty na naszej planecie nie da się ukryć, że pozostawienie nas samym sobie jest dobrym rozwiązaniem.

Jednak warto byłoby przypomnieć o co tak naprawde chodzi z wspomnianymi wcześniej dokumentami. Ich publikacja miała miejsce podczas kampanii prezydenckiej w USA, a ich najgłośniejszym elementem była pedofilska afera Pizzagate. Niemniej jednak, równie istotnym elementem całego tego przecieku był wątek UFO. Na przestrzeni tygodni dowiadywaliśmy się o spotkaniu prezydenta Baracka Obamy z byłym astronautą-ufologiem Edgarem Mitchelem, o posiadanych przez Watykan archiwach na temat UFO oraz o domniemanej katastrofie, mającej wybić większość ludzkiej populacji. Jak więc widać, maile Podesty miały prawo wywołać zamieszanie w środowisku ufologicznym. Zresztą jeśli uznajemy, że maile dotyczące fundacji Clintonów, oszustw przy zadawaniu pytań na debatach prezydenckich czy wcześniej wspomnianego Pizzagate to prawda, to dlaczego z założenia odrzuca się tematy wspierające hipotezy o UFO?

Zresztą, koncepcja wygłoszona przez wspomnianego wcześniej doktora Friedmana nie jest wcale jego wytworem, a raczej próbą rozwinięcia idei "teorii rezerwatu" oraz podparcia jej fizycznymi dowodami (jakie by one nie były). Prawda jest taka, że jeżeli będziemy z miejsca odrzucać każdy dowód na istnienie UFO, ponieważ brzmi on niedorzecznie to nigdy nie dojdziemy do prawdy. Coraz większa rzesza naukowców zdaje sobie z tego sprawę, ale jest to zaledwie kropla w morzu potrzeb.

 

 

 

 



W Kanadzie znaleziono meteoryt z pozaziemskimi hieroglifami

W prasie zagranicznej od niedawna żywo dyskutowane jest odkrycie dokonane w 1908 roku. Pierwszy artykuł na ten temat opublikowano 15 marca 1908 roku. W 2015 roku przypomniano tą historię w TW Patterson at the Conwichan Valley Citizen on Jan. Do zdarzenia doszło w Kanadzie, gdzie spadł meteoryt z dziwnymi wzorami. Przez wiele lat informacje o znalezisku starannie ukrywano.

 

 

Tajemniczy meteoryt, zawierający obce hieroglify, uderzył w podwórko przy prywatnej posesji w Dolinie Cowichan - region wokół rzeki Cowichan i jeziora Cowichan niedaleko Vancouver w prowincji Kolumbia Brytyjska w Kanadzie. Świadkiem incydentu był czternastolatek Willie McKinnon, syn Angusa McKinnon, który twierdził, że kamień spadł  z nieba z dużą prędkością. Na miejsce wezwano specjalistów, który przejęli okrągły obiekt z tajemniczymi napisami.

 

Meteoryt ukraszony pozaziemskimi wzorami wzbudził duże zainteresowanie naukowców. Wielu ekspertów, zajmujących się kryptografią, próbowało rozszyfrować wiadomości z kosmosu, ale nikomu się to nie udało. Później w pewnym momencie tajemniczy kamień zniknął. Informowano, że zabrali go ludzie, którzy go znaleźli lub po prostu został sprzedany. Obrazki z meteorytu nie zostały skopiowane. Podjęto jednak próbę odtworzenia wyglądu niepowtarzalnego i jedynego w swoim rodzaju ciała niebieskiego.



W indonezyjskim lesie zarejestrowano niezidentyfikowaną humanoidalną istotę

Podczas przejażdżki motocyklowej w jednym z lasów indonezyjskiej prowincji Bandah Aceh, doszło do nieoczekiwanego spotkania. Nagle pojawiła się dziwna, niewielka istota, która wybiegła z lasu. 

W rezultacie jeden z motocyklistów wywrócił się, a kolejny widząc to, co się stało podążył za uciekającym humanoidem na motocyklu. Stworzenie uciekało jednak bardzo szybko i w pewnym momencie  uskoczyło w wysoką trzcinę. Motocykliści próbowali jeszcze udać się na poszukiwana istoty, ale bezskutecznie.

 

Istnieje wiele spekulacji na temat tego czy ta postać była człowiekiem. Jedna z hipotez zakłada, że był to jakiś mężczyzna z karłowatością, który mieszka samotnie w lesie. Sugerowano również, że mógł to być członek jakiegoś izolowanego plemienia, o którym nic nie wie reszta świata. 

Jednak pod wątpliwość poddano, że w Indonezji mogą jeszcze istnieć plemiona żyjące w lesie w prowincji Bandah Aceh. Za to z pewnością nadal istnieją plemiona żyjące w lasach Kalimantanu i na Papui Nowej Gwinei. Rozwiązanie tej zagadki może być jednak w tym przypadku bardzo trudne. Pozostanie jednak dowód tego niezwykłego spotkania, w postaci nagrania, które można zobaczyć poniżej.

 

 



W Brazylii urodził się kurczak z czterema łapkami

Właściciele farmy na zachodzie Brazylii znalazł w swojej hodowli ptaka mutanta. Na farmie urodził się kurczak, który wywołał poruszenie wśród okolicznych rolników, jak i lekarzy weterynarii drobiu. Specjaliści nie są w stanie określić przyczyn mutacji, gdyż obszar, gdzie doszło do zdarzenia, jest uważany za przyjazny dla środowiska.

 

 

Dlaczego ten kurczak jest niesamowity? Stworzenie posiada cztery nogi. Dwie tylne kończyny zwisają bezwładnie i nie spełniają swojej funkcji, co widać na załączonym filmie. Weterynarze dokładnie przebadali nietypowego pacjenta i doszli do wniosku, że kurczak nie odczuwa bólu, ani żadnego dyskomfortu. Spokojnie wędruje na dwóch łapkach tam i z powrotem.

 

Wiadomo, że niezwykły okaz urodził się 14 marca br. w małej prywatnej hodowli w gminie Manso Lima w brazylijskim stanie Acre. Właściciel myślał początkowo, że kurczak nie pożyje dłużej niż jeden dzień, ale mutant, wbrew wszelkim oczekiwaniom, żyje, ma się dobrze i raczej na pewno nie ma zamiaru wyzionąć ducha. Nadano mu żartobliwy przydomek „Kurczak Franco”.



Inwazja Porywaczy Dusz

Jednym ze środków prowadzących do obezwładnienia mas stał się telewizor. Jeżeli oglądamy nie to co trzeba, lub stacje nadające „całą prawdę całą dobę”, to możemy zostać poddani praniu mózgu ! W najgorszym przypadku zostaniemy zainfekowani złą duchowością, która wprowadzi w nas, w nasze ciała i umysły, rzeczy niepożądane. W ten sposób staniemy się poddanymi globalnej dyktatury. 

"Inwazja łowców ciał" to amerykański horror science-fiction w reżyserii Philipa Kaufmana z 1978 roku, ta produkcja jest remakiem filmu "Inwazja porywaczy ciał" z 1956 roku. W pierwszym z wymienionych chodzi o ludzkość, która zostaje zaatakowana przez kosmitów, ci przybywają na Ziemię w postaci zarodków pasożytujących na roślinach. Po osiągnięciu dojrzałości są one w stanie skopiować osobę, która ich dotknie. Zmienieni ludzie okazują się całkowicie pozbawieni uczuć. Co ciekawe podobne rzeczy są opisywane w raportach ufologów ! Ale nie tylko to, możemy zauważyć wiele podobieństw w działalności prawdziwej Inwazji Porywaczy Dusz należących do tajnych bractw ! Z tego względu należało by się zastanowić czy humanoidy rządzące obecnie światem i Polską to ludzie ?! Oczywiście pod względem fizycznym wyglądają na homo sapiens, lecz czy są nimi naprawdę ?! Odnośnie tworzenia sobowtór przez ufonautów, przypomnijmy co o tym mówią czołowi ufolodzy:

 

Gdy podczas seansu Xavier mówił o swoim sobowtórze sporządzonym przez istoty, które go porwały, Carole Ramis użyła słowa "klon". Jest to jasne, że odnosiło się to do nowej techniki dziedziny inżynierii genetycznej zwanej "klonowaniem", oznaczającej tworzenie jednej lub więcej istot w oparciu o kod genetyczny zaczerpnięty z pojedynczej macierzystej komórki. Nie sądzę jednak, żebyśmy mieli do czynienia z tą metodą w przypadku Xaviera. Uważam, że doszło tutaj do reprodukcji, na co wskazuje obcięcie mu włosów. Jego włosy zostały tak wyskubane, że musiał następnego dnia udać się do fryzjera, aby doprowadzić je do porządku. Gdy w pełni zdał sobie sprawę z istnienia swojego sobowtóra, sama myśl o tym fakcie napawała go przerażeniem i jednocześnie oburzeniem. Nieustannie zadawał sobie pytanie: W czym mógł uczestniczyć? Dlaczego go wykonano? W jakim celu?"

Komentarz Gordona Creightona

wydawcy Flying Saucer Review: "Jeśli chodzi o problem "sobowtórów", nie muszę dodawać, że nie jest to pierwszy przypadek, o jakim słyszeliśmy. Weźmy chociażby przedstawiany już na łamach naszego pisma [Flying Saucer Review] przypadek Antonia Alvesa Ferreiry. Od początku dziejów historii spotkać można przykłady obecności tych demonicznych istot pośród nas, które wyczyniają z nami różne dziwne rzeczy. Czy można się dziwić, biorąc to pod uwagę, tak dużej ilości nieporozumień, porażek i katastrof, od których się roi w naszej historii! Wystarczy tylko rozważyć inne możliwości zdarzeń, aby ujrzeć to wszystko we właściwym świetle! Znanych jest z historii kilka przypadków, kiedy na jej scenie pojawiały się ni stąd, ni zowąd nie tylko "sobowtóry", ale także różni nieznani osobnicy, odgrywając czasami decydujące role w punktach zwrotnych naszych dziejów. I to nie zawsze z pożytkiem dla nas."

W artykule "Niewidoczne przygotowania do Dnia Pana" zostało wspomniane, iż "Środkami do zniewolenia i wyprodukowania armii duchowych demonicznych obłąkańców są telewizja, nazywana przez Steva Quayla "piekłowizją", z jęz. ang. "Hell vision" (także "piekielnym holiłudem" z jęz. ang. "Hell wood", zamiast hollywood-em), demoniczna "kultura", sztuka i odpowiednie media internetowe. Quayle nie nazywa części obywateli, zwłaszcza rządzących elit ludzmi, ale nierozpoznanymi istotami. Jest to zgodne z raportem ufolog Karli Turner, o tym też wspomina w swoich kazaniach Ks. Natanek, czy doktor Krajski w jego wykładzie o wprowadzaniu istot duchowych w ludzkie ciała. Świat jest w sidłach złego, przygotowano, i dalej się to robi, duchowe wojsko, które ma stoczyć bój "w wielkim dniu Boga Wszechmogącego" Apokalipsa 16:13." Telewizja w znacznej mierze stała się narzędziem zniewolenia społecznych mas. Za ogólnoplanetarną psychomanipulacją stoją siły, którym wcale nie zależy na dobru wspólny,m, ale wspólnym złu !

Głównym celem diabła jest to, by nas zniechęcić, wystraszyć i zmęczyć – abyśmy się odwrócili od Jezusa i nie przyjęli od Niego daru zbawienia. Gdy zaczynamy wchodzić w żywą relację z Jezusem, w relację miłości – uczymy się patrzeć na różne sytuacje naszego życia przez pryzmat tej miłości. To wytrąca szatanowi wszelkie argumenty z rąk, ponieważ w miłości nie ma miejsca dla lęku, który jest okazją dla złego, by nas „skubać”. Dlatego wielką mądrość powiedział św. Jan – „W prawdziwej miłości nie ma lęku” (1 J 4, 18) Zgodnie z tym papież Jan Paweł II mówił:

"Obserwując aktualną sytuację w świecie stwierdzić trzeba, że w sposób szokujący szerzy się zło w wielorakich społecznych i politycznych przejawach: od nieładu społecznego po anarchię i wojnę, od niesprawiedliwości po przemoc wobec drugiego i jego unicestwienie. By wytyczyć własną drogę wśród przeciwstawnych nacisków dobra i zła, rodzina ludzka koniecznie musi czerpać ze skarbu wspólnego dziedzictwa wartości moralnych, otrzymanego w darze od samego Boga. Dlatego do tych, którzy zdecydowani są zwyciężać zło dobrem, św. Paweł kieruje zachętę, by postępować szlachetnie, bezinteresownie, z wielkodusznością i umiłowaniem pokoju (por. Rz 12,17-21).(...)By wprowadzać pokój, zwyciężając zło dobrem, trzeba zwrócić szczególną uwagę na dobro wspólne oraz jego formy społeczne i polityczne. Kiedy bowiem na wszystkich płaszczyznach krzewi się dobro wspólne, krzewi się pokój. 

 

Czyż osoba może się w pełni realizować, nie uwzględniając swej natury społecznej, czyli bycia “z” innymi i “dla” innych? Dobro wspólne dotyczy jej z bliska. Dotyczy z bliska wszystkich form, w jakich wyraża się społeczna natura człowieka: rodziny, grup, stowarzyszeń, miast, regionów, państw, wspólnot ludów i narodów. Wszyscy w jakiś sposób uczestniczą w budowaniu dobra wspólnego, w stałym poszukiwaniu dobra bliźnich, tak jakby chodziło o nasze własne dobro. Ta odpowiedzialność spoczywa w szczególności na władzy politycznej na każdym szczeblu jej sprawowania, ponieważ jest ona wezwana do tworzenia tych wszystkich warunków społecznych, które pozwalają człowiekowi na integralny rozwój własnej osoby i ułatwiają go.(...)Jednakże wizje zdecydowanie upraszczające ludzką rzeczywistość przekształcają dobro wspólne w zwykły dobrobyt społeczno-ekonomiczny, odbierają mu wszelkie ukierunkowania transcendentne i pozbawiają go jego najgłębszej racji bytu. Tymczasem dobro wspólne ma również wymiar transcendentny, ponieważ to Bóg jest ostatecznym celem dla swoich stworzeń. Chrześcijanie wiedzą ponadto, że Jezus ukazał w pełnym świetle realizację prawdziwego dobra wspólnego ludzkości. Ku Chrystusowi zmierza i w Nim osiąga szczyt historia: dzięki Niemu, przez Niego i ze względu na Niego każda ludzka rzeczywistość może znaleźć całkowite spełnienie w Bogu..."

 

Inwazja porywaczy dusz

9/11 - Wielka Amerykańska Operacja Psychologiczna - Klucz PL]

 

 



Szkice XVIII wiecznego podróżnika wskazują na istnienie zaginionej "czarnej piramidy"

XVIII wieczny duński podróżnik, kapitan Frederic Norden swego czasu wypłynął na wyprawę do Egiptu. Ledwie zbadana kraina piramid i zagadek starożytnych Egipcjan, musiała wywołać w nim wiele pozytywnych emocji, bo na podstawie swoich podroży napisał książkę w której przedstawiał szkice starożytnych monumentów, ciekawej architektury oraz ... czterech wielkich piramid w Gizie.

Jak dobrze nam wiadomo, obecnie płaskowyż w Gizie jest domem dla 3 dużych piramid oraz kilku mniejszych zbudowanych w późniejszym okresie. Domniemana czwarta piramida zaobserwowana przez Nordena nie ma prawa istnieć.

Zgodnie z jego opisem, miała ona wyraźnie różnić się od pozostałych piramd zarówno wykorzystanymi do jej budowy materiałami jak i barwą. Oto jak opowiadał o niej w swojej książce:

"Największe piramidy znajdują na wschodzie, a konkretnie na południowy wschód od Gizy. Wyjątkowo ciekawe są cztery z nich. Mimo iż w okolicy znajduje się siedem lub osiem innych mniejszych budowli, ich skala blednie w porównaniu do tej czwórki.
Dwie usytuowane najbardziej na północ piramidy są największe i mierzą pięćset stóp wysokości. Pozostałe dwie są znacznie mniejsze, ale mają pewne szczególne cechy, które okazały się być równie warte zbadania i zainteresowania".
"[Czwarta piramida] nie ma zewnętrznej powłoki, jest zamknięta i podobna do innych, ale bez jakiejkolwiek świątyni tak jak i pierwsza.
Ma jednak jedną szczególną cechę; Jej szczyt jest zakończony przez jeden wielki kamień, który zdawał się służyć jako cokół. Została wykonana, z kamienia bardziej czarnego niż zwykły granit, ale przynajmniej tak twardego. Jej szczyt jest zrobiony z żółtego kamienia."

Oczywiście już w czasach publikacji tej książki, sugerowano, że Norden, mógł pomylić się w swoich obserwacjach i opisywać znajdującą się nieopodal piramidę Mykerinosa albo inną ze znajdujących się w Gizie piramid satelitarnych. Problem polega jednak na tym, że jeśli pomylił się on nawet w identyfikacji samej piramidy to w dalszym ciągu nie zmienia to faktu, że żadna z piramid na płaskowyżu w Gizie nie jest czarna.

Co więcej, na ilustracjach duńczyka widać tylko i wyłącznie te 4 piramidy i nie ma tutaj mowy o żadnych mniejszych obiektach. Nie wykluczone, że wtedy, znajdowały się one jeszcze pod warstwą piasku. Zresztą, jeśli piramida Mykerinosa nie była zakopana, to trzeba przyznać, że wykorzystany w niej kamień rzeczywiście jest dużo ciemniejszy niż ten z którego korzystano przy budowie wielkich piramid.

Problem polega na tym, że jeśli uznamy, że opis Nordena jest zgodny z prawdą to nadal nie jest ona czarna. W obecnej sytuacji są tylko dwie możliwości, albo doszło tam do aktu niewyobrażalnego wandalizmu podczas którego "czwarta piramida" została pozbawiona swoich czarnych elementów i rzeczywiście chodziło o piramidę Mykerinosa albo domniemana tajemnicza piramida poprostu rozpłynęła się w powietrzu.

 

 



W Ekwadorze z wulkanu Chimborazo wyleciało jasne niebieskie UFO

Uśpiony wulkan Chimborazo, który jest jednym z najwyższych wulkanów na naszej planecie i znajduje się w pobliżu miasta San Pedro de Riobamba w Ekwadorze, przyciąga uwagę ufologów na całym świecie.

 

 

W portalu UFO MUFON świadek opublikował zdjęcia, na których widać dziwny kulisty, niebieski obiekt, który wyleciał z wulkanu na tle zachodzącego słońca. Potem przyspieszył, skierował się w stronę nieba , gdzie trudno było go rozróżnić.

 

Niektóre zdjęcia, które dokumentują zdarzenie, są sprawdzane pod kątem autentyczności, ale ufolodzy zauważają, że niebieskie kule energetyczne dość często spotykane w pobliżu wulkanów i można je zobaczyć pod pewnym kątem padania promieni słonecznych. Nie stanowią one żadnego zagrożenia dla ludzi, ale ich pojawianie się jest bardzo intrygujące i zawszy wzbudza wiele emocji.



Potwierdzono istnienie tuneli ciągnących się kilometrami pod powierzchnią Księżyca

Japońscy naukowcy, na podstawie danych otrzymanych z ich sondy kosmicznej Kaguya, potwierdzili istnienie ogromnych tuneli pod powierzchnią Księżyca. Ich zdaniem rozciągają się one na wiele kilometrów.

Po raz pierwszy istnienie tuneli pod powierzchnią satelity Ziemi, zostało ogłoszone w 2009 roku i od tego czasu naukowcy analizują to zjawisko z wykorzystaniem księżycowych orbiterów. Według jednej z hipotez istnienie tych pustych przestrzeń może mieć związek z dawnym wulkanizmem Księżyca.

 

Pierwszy z odkrytych księżycowych tuneli to znaleziono dzięki otworowi Marius Hils, który początkowo uważano za krater poimpaktowy. Okazało się jednak, że to wejście do podziemnej pustej przestrzeni. Spekulowano, że pod powierzchnią znajduje się coś jak pusta komora magmowa.

Potem poszukiwania pustych miejsc pod powierzchnią Księżyca przeprowadzano w czasie misji NASA, Gravity Recovery and Interior Laboratory (GRAIL). Orbitery dokonały pełnego mapowania anomalii grawitacyjnych naszego satelity, co sugerowało istnienie wielu takich struktur.

Teraz do tej pracy dołożyli się również uczeni japońscy, którzy dzięki pomiarom radarowym, wykonanym przez sondę Kaguya, potwierdzili puste przestrzenie w okolicy wspomnianego Marius Hills. Ich zdaniem tunele te ciągną się tam na dziesiątki kilometrów.

 

Następny etap poznania tych struktur wymaga fizycznej eksploracji czy to za pomocą robotów czy też astronautów. Dopiero wtedy po zebraniu geologicznego materiału badawczego, będzie można potwierdzić lub wykluczyć, że te puste przestrzenie powstały na skutek aktywności wulkanicznej.

Naukowcy twierdzą, że fakt istnienia tych księżycowych tuneli ciągnących się na kilometry pod jego powierzchnią to bardzo dobra wiadomość dla planów przyszłego osadnictwa na Księżycu. Te formacje z pewnością mogą zostać wykorzystane do tworzenia stałych baz kosmicznych na srebrnym globie.