Marzec 2017

Koran przepowiedział powstanie i zmierzch państwa islamskiego

Mufti Tatarstanu Kamil Iskanderowicz Samigullin informuje, że prorok Mahomet, jak się okazuje, już dawno przewidział powstanie państwa islamskiego - międzynarodowa organizacja terrorystyczna i nieuznawany kraj, który ogłosił globalny kalifat i opanował głównie terytorium Syrii i Iraku, a także prowadzi dziś walkę na terytorium innych państw.

 

 
Legendarny założyciel islamu przewidział zmierzch ISIS i nawet przyczynę upadku przyszłych terrorystów. Mufti jest postacią religijną, która cytuje starożytne hadisy (tradycja słów i czynów Proroka), w których Mahomet przewidział m. in. pojawienie się młodych i głupich muzułmanów, którzy interpretują treść Koranu nie tak, jak trzeba. Z tego powodu wydarzyło się wiele zła.

 

Drugi hadis ze świętej księgi mówi, że głupi muzułmanie chcą ustanowić własne państwo pod czarnymi flagami, ale to nie będzie funkcjonować, bo w końcu ci grzesznicy z pewnością powstaną przeciwko sobie nawzajem ze względu na ich wewnętrzne podziały.

 

Słów proroka nie da się inaczej zinterpretować. Mahomet, jak można wnioskować, także widział przyszłość i uświadomił sobie, że jego zwolennicy, którzy zeszli z właściwej drogi, użyją islamu jako broni, a nie narzędzia do osiągnięcia duchowego oświecenia muzułmanów. Samigullin ma nadzieję, że przestępcze państwo islamskie utonie w zapomnieniu tak szybko, jak to możliwe, a w krajach Wschodu nastąpi długo oczekiwany przez zwykłych ludzi pokój.



W Kairze znaleziono posąg Ramzesa II

Archeolodzy uważają, że w Kairze w trakcie wykopalisk znaleziono posąg egipskiego faraona Ramzesa II, który sprawował władzę około trzy tysiące lat temu, pisze brytyjska gazeta The Guardian.

 

 

Wcześniej informowano, że fragmenty figury zostały znalezione w jednym z najbiedniejszych obszarów stolicy Egiptu podczas prac remontowych. Eksperci, którzy przyjechali na miejsce podnosili statuę w częściach, tj. oddzielnie głowa, korona, prawe ucho i część oka. Według wstępnych szacunków, rzeźba wykonana jest z kwarcytu.

 

Zdaniem egipskiego ministra kultury, odkrycie jest jednym z najbardziej znaczących w historii kraju. Należy zauważyć, że naukowcy są przekonani, że za panowania Ramzesa II miały miejsca wydarzenia, które opisano w Drugiej Księdze Mojżeszowej (Księga Wyjścia).



UFO w kształcie psa obserwuje pracę polskich rolników z początkiem wiosny

W województwie dolnośląskim w okolicach Wrocławia 11 marca br. na niebie pojawił się niezwykły obiekt, przybierając postać wilka, psa lub kangura. „Dziwny kształt” przyglądał się pracy polskich rolników na przednówku.

 

 

Zdarzenie udało się sfilmować, choć nie wzbudziło ono większego zainteresowania ludzi zaangażowanych w prace polowe. UFO, przybierające kształt niezwyklej chmury, rozpłynęło się po kilku minutach. Potem niebo pozostawało bezchmurne przez kilka godzin aż do wieczora, a przebronowana gleba lśniła w blasku księżyca.



Ciężarna kobieta rozpoznała wizerunek zmarłej babci na zdjęciu USG swojego dziecka

Louise Corkill, 30-letnia mieszkanka brytyjskiego Halewood, oglądała obraz swojego czteromiesięcznego płodu i znalazła tam wizerunek swojej uśmiechniętej babci Mary Parkinson, który zmarła w 2001 roku. Młoda matka była zachwycona. Corkill była bardzo blisko z babcią i jest pewna, że ona chroni jej dziecko, informuje Liverpool Echo.

 

 

„Ten obraz mnie zastanawia. Myślałam, że będzie dziewczynka, a jest chłopiec. Po drugie to było dziwne, że na zdjęciu rozpoznałam twarz mojej babci. To było niewiarygodne” – powiedziała Corkill.

 

„Moja babcia zmarła bardzo młodo, gdy miała 66 lat. Jej śmierć była wielką tragedią dla mnie, ale teraz zdaję sobie sprawę, że patrzy na mnie, a ja jestem zrelaksowana...” – opowiada Brytyjka. Louise Corkill umieściła zdjęcie swojego przyszłego dziecka w ramce i powiesiła je w salonie.



Niezwykły księżyc Saturna wygląda jak latający spodek

Sonda kosmiczna Cassini od kilku lat prowadzi eksploracje Saturna i jego licznych księżyców. W tym czasie na Ziemię były wysyłane zdjęcia niezwykłej jakości. Tym razem naukowcy z NASA przyjrzeli się niewielkiemu saturnowemu księżycowi Pan. Okazało się, że wygląda on jak latający spodek.

 

Niektórzy jednak mają raczej inne skojarzenia i nazywając kształt tego księżyca używają raczej kulinarnych określeń, sugerując, że wygląda jak pieróg, albo ravioli. Z kolei zwolennicy astronomicznego podejścia twierdzą, że malutki księżyc Pan stara się imitować Saturna. Jak jednak mógł powstać obiekt o tak dziwnym kształcie? 

Zdjęcia, które nadesłała 7 marca sonda Cassini, mają być jeszcze poddane postprocessingowi, co zapewni jeszcze większą ich szczegółowość, ale i bez tego widać, że księżyc ten wygląda jak wyobrażenie latającego spodka. Wynika to ze zjawiska zwanego akrecyjnym zniekształceniem równikowym, które zostało wywołane przez nietypowe warunki grawitacyjne panujące w tej części przestrzeni kosmicznej, w której przebywa, czyli w przerwie Enckego w pierścieniu A Saturna. Zresztą mierzący raptem 20 km księżyc Pan odpowiada za powstanie tej przerwy.

W okolicy orbity tego ciała niebieskiego znajduje się sporo pyłu, który sprzyja akrecji, czyli temu samemu procesowi, który spowodował powstanie pierścieni wokół Saturna. Jednak ze względu na niewielkie rozmiary tego satelity, zamiast formowania się typowego dysku akrecyjnego doszło do powstania struktury wokół równika, która wygląda na tyle niezwykle, że doczekała się paranormalnych i kulinarnych skojarzeń. 

 

 

 



Antygrawitacja – czy można zaprzeczyć prawom fizyki?

Antygrawitacja, mimo że jest typowym zaprzeczeniem znanych praw fizyki i jak głosi encyklopedia to tylko „hipotetyczne oddziaływanie odpychające się mas i dotychczas nie potwierdzono istnienia antygrawitacji”, wciąż budzi wielkie zainteresowanie w świetle badań naukowych. Niektórzy fizycy twierdzą, że istnienie antygrawitacji jest niezaprzeczalnym faktem.

 

Wyjaśniają to mówiąc, że przecież mamy materię i wykrytą w kosmosie antymaterię. I skoro w przypadku materii mamy do czynienia  z masą i przyciąganiem, to w przypadku antymaterii możemy mówić o odpychaniu, czyli  o antygrawitacji. Ale czy mówienie o antygrawitacji ma w ogóle sens? Czy istnieją jakieś fakty, które chociaż po części mogłyby potwierdzić jej istnienie?

Podróż w czasie i tajemnicze pojazdy

Od bardzo dawna wielcy uczeni zajmowali się zagadnieniem antygrawitacji. Einstein niestety nie dokończył swoich prac nad antygrawitacją. Był nawet taki moment w jego życiu, w którym próbował wycofać się z teorii czterech wymiarów (jak pierwszy znany nam naukowiec wprowadził czwarty wymiar do badania praw fizyki, czyli czas). Jego następcą w tym wymiarze badań był Theodor Kaluza, który w 1921 roku stworzył teorię pięciowymiarowości, dokładając do czterowymiarowego modelu świata piąty wymiar – czasoprzestrzeń. I to właśnie dzięki dołożeniu tego piątego wymiaru jest podobno możliwe wykorzystanie antygrawitacji do podróży w czasie.

18 listopada 1955 roku w Nowym Jorku odbyła się konferencja poruszająca temat antygrawitacji, w której uczestniczyła cała czołówka amerykańskich fizyków, w tym m.in. konstruktor bomby atomowej prof. Edward Teller. Z dokumentów konferencyjnych, które zachowały się do dzisiaj wynika, że wówczas profesor Teller uznał, iż konstrukcja urządzeń antygrawitacyjnych jest tylko kwestią czasu a pierwszy pojazd latający, który wykorzysta tę technikę powstanie w ciągu najbliższych (wtedy) 5 lat. Niestety, po zakończeniu konferencji sprawy dotyczące antygrawitacji zostały w Stanach Zjednoczonych objęte tajemnicą wojskową.

 

Pierwszym uczonym, który publicznie ujawnił, że udało mu się opracować zasady antygrawitacji był japoński fizyk prof. Shinichi Seike, autor książki „Zasady ultra względności”. To właśnie tam opisał, w jaki sposób energię grawitacyjną można zamieniać w pewnym momencie w energię elektryczną. Udało mu się nawet stworzyć teoretyczny model pojazdu, który mógłby wykorzystywać napęd antygrawitacyjny, jednakże żeby tak się stało, swym wyglądem musiałby przypominać latający spodek. Opisywał, że wokół takiego pojazdu będą występowały zjawiska świetlne w postaci jarzenia i wielobarwne smugi.

 

Nazistowskie projekty

Do dziś głośno jest o licznych teoriach spiskowych dotyczących tajemniczych technologii, których zasady działania wciąż opisywane są w pozornie naukowych opracowaniach. Do dzisiaj też nie znamy dokładnych szczegółów nazistowskiego projektu Vril. Igor Witkowski, ekspert i autor książek dotyczących niemieckich projektów tamtych czasów dowodzi, że na terenach dzisiejszych Gór Sowich w kompleksie „Reise” produkowano dla Hitlera „cudowną broń” (Wunderwaffe) – silnik antygrawitacyjny w kształcie dzwonu. Nikt do końca nie wie, w jaki sposób działało to urządzenie, ale wewnątrz znajdowały się dwa szybko obracające się cylindry, poruszające się przeciwstawnie, z rtęcią pod wysokim napięciem. Wszystko jednak owiane było wielką tajemnicą, a zbędni świadkowie udanych eksperymentów z antygrawitacją byli prewencyjnie rozstrzeliwani.

Co ciekawe, sprawa Niemców i ich powiązań z antygrawitacją na tym się nie kończy. Podobno  w latach trzydziestych Niemcy bez większego problemu wykorzystywali napęd antygrawitacyjny, a co więcej – budowali i testowali na terenie Polski latające talerze wykorzystujące antygrawitację. Faktem potwierdzającym doniesienia w tym temacie miały być zdjęcia (niestety sfabrykowane) niejakiego pojazdu „Haunebu 2”, który latał 6000 km/h oraz jego niewidzialnego następcy, „Haunebu 9”. Owe talerze miały startować z tzw. Muchołapki, czyli dużej, betonowej konstrukcji pierścienia stworzonej przez Niemców na terenie dzisiejszych Ludwikowic Kłodzkich. Podobno nawet alianckie samoloty 300 razy zauważyły na terenie Rzeszy pojazdy antygrawitacyjne. Świadkowie twierdzą, że niemieckie dyski antygrawitacyjne były również widoczne z terytorium Szwajcarii.

 

Amerykańskie pojazdy antygrawitacyjne

Ci, którzy kiedykolwiek zajmowali się zagadnieniem antygrawitacji z pewnością słyszeli o dwóch najsłynniejszy amerykańskich dyskach antygrawitacyjnych. Oczywiście oficjalnie nic w tym temacie nie wiadomo… O pierwszym z nich X-22 Dark Star wiadomo z przecieków z Lockheed Martin. Amerykańscy żołnierze widzieli takie pojazdy w czasie wojny w Zatoce Perskiej. Podobno dyski stacjonują w podziemnym kompleksie pod King’s Peak, ok. 130 km na wschód od Salt Lake City. I jak twierdzi dr R. Boylan, prawdopodobnie pojazdy te są wyposażone w broń, która potrafi niszczyć na poziomie molekularnym.

 

Natomiast drugi antygrawitacyjny pojazd amerykański TR-3B Astra ma kształt trójkąta i był często widywany oraz filmowany na terenach Belgii, Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Rosji, a najczęściej w okolicach Strefy 51. Najprawdopodobniej tam te pojazdy stacjonują i właśnie tam znajduje się jeden z ośrodków badań nad antygrawitacją. Największą tajemnicą tego pojazdu jest jego napęd, po krótce mówiąc wykorzystujący jakoby zasadę działania nazistowskiego silnika antygrawitacyjnego.

 

Eksperyment Podkletnova

W 1996 roku rosyjski fizyk Jewgienij Podkletnow opublikował wyniki kontrowersyjnego eksperymentu, który stoi w sprzeczności ze znanymi prawami fizyki. Otóż Podkletnow stworzył dysk z materiału nadprzewodzącego (tlenku itru, baru i miedzi), który otoczył elektromagnesami. Następnie przepuszczał przez nie prąd o wysokiej częstotliwości, co sprawiało, że dysk zaczynał lewitować w polu magnetycznym, a jednocześnie wirował z prędkością kilku tysięcy obrotów na minutę.  Nie byłoby w tym nic dziwnego, jednak fizyk nad tak wirującym dyskiem ważył różne przedmioty. W wyniku prowadzonych obserwacji zauważył, że niezależnie od tego, z czego były one wykonane i jak dużą miały masę, zawsze traciły na wadze i stawały się ok. 2% lżejsze. Ostatecznie Podkletnow stwierdził, że wirujący dysk w tajemniczy sposób osłania przedmioty przed działaniem ziemskiego ciążenia (a przecież zdaniem współczesnej fizyki grawitacja przenika bez przeszkód przez wszelkie przeszkody). Doniesienie to wzbudziło w środowisku naukowym zarówno sceptycyzm, jak  i pewnego rodzaju sensację, bowiem takie „antygrawitacyjne urządzenie” zmieniłoby oblicze fizyki i znalazło zastosowanie w rozwiązywaniu setek problemów. Od czasu pierwszych publikacji, mimo negatywnej opinii ze strony środowisk naukowych, niektóre firmy i uczelnie podjęły próby odtworzenia eksperymentu rosyjskiego fizyka. Eksperyment Podkletnova powtórzyli nawet specjaliści NASA, jednak oni także nie potwierdzili jednoznacznie prawdziwości antygrawitacyjnego działania owego dysku.

 

Antygrawitacyjna kula i silnik przeczący prawom fizyki

Współcześnie naukowcy wciąż prowadzą badania nad antygrawitacją i pracują nad rozwikłaniem zagadek działań zaprzeczających prawom fizyki. W 2013 roku amerykańscy naukowcy z Instytutu Technologii w Massachusetts stworzyli metalową kulę ZeroN, która… potrafi unosić się w powietrzu. Co więcej owa kula może przemieszczać się tak, jakby nie dotyczyły jej żadne prawa grawitacji. Kula utrzymuje się w powietrzu dzięki silnie nakierowanemu polu magnetycznemu.

Kula ZeroN: 

ZeroN

Bardzo interesującym odkryciem w zakresie antygrawitacji jest opracowywany przez NASA silnik EmDrive. Na pomysł jego stworzenia wpadł w 2001 roku londyński naukowiec Roger Sawyer. Twierdził on, że silnik bazujący na odbijaniu mikrofal w zamkniętej przestrzeni mógłby generować w próżni ciąg i to bez wykorzystywania paliwa. Zasilany byłby jedynie energią słoneczną. Założenie, że fala elektromagnetyczna zapewni silnikowi ciąg uznano w środowisku naukowym za nonsens. Dopiero w 2009 roku zespół chińskich naukowców zaciekawiał się założeniami Sawyera i zbudował pierwszy silnik generujący niewielki ciąg.

 

Prawie trzy lata temu zespół naukowców z NASA, któremu przewodził dr Harold White, stworzył własny napęd EMDrive i również uzyskano ciąg. Zjawisko to próbowano wyjaśnić na wszelkie możliwe sposoby, ale podobnie jak w przeszłości, świat naukowy podchodził do tego bardzo sceptycznie. Jednak w połowie 2015 roku wszelkie hipotezy zostały obalone. Najnowsze badania inżyniera z NASA, Paula Marcha, które tym razem przeprowadzono w próżni, ponownie potwierdziły fakt, że wspomniany napęd uzyskał ciąg. Zatem, jeśli napęd rzeczywiście działa tak jak opisują go uczeni, chociaż zupełnie przeczy to prawom fizyki, to być może uda się opracować statki kosmiczne, dzięki którym podróż na Księżyc potrwa jedynie kilka godzin, natomiast na Marsa – około 70 dni.

 

Antygrawitacja jest potęgą, szansą i nadzieją na wykorzystywanie jej w różnych celach.  W przypadku badań wojskowych jest to idealne zabezpieczenie wszelkiego rodzaju pojazdów wojskowych, infrastruktury wojskowej i punktów dowodzenia przed każdym rodzajem pocisków nieprzyjaciela. W życiu każdego z nas ułatwiałaby codzienne funkcjonowanie. Gdyby istniała antygrawitacja moglibyśmy mówić o możliwości transportowania ludzi i towarów na dowolne odległości nad ziemią. Potrzebna byłaby jedynie energia do poruszania się w poziomie i manewrowania takim pojazdem. W ten sposób moglibyśmy całkowicie pozbyć się dzisiejszych środków komunikacji…

 

Artykuł pochodzi z portalu: www.tajemnice-swiata.pl

Tajemnice Świata

 

 



Watykan jest gotowy na kontakt z obcymi

W lutym, kiedy NASA ogłosiła odkrycie siedmiu nowych planet, nadających się do życia, nie ma wątpliwości: kontakt z pozaziemską inteligencją jest tylko kwestią czasu. Zaskakujące jest to, że jedyną siłą polityczną, która to przewidziała, był ... Watykan. Okazuje się, że katolicy od dawna deklarują gotowość przyjęcia obcych do Kościoła, a papiestwo ma swój własny program kosmiczny. „Musimy otworzyć drzwi i pozwolić innym wejść do wspólnoty. Kościół jest otwarty dla wszystkich!”- Te słowa papieża kilka miesięcy temu zaszokował świat.

 

 

Papiestwo ma rzekomo swoich własnych astronomów, własny program kosmiczny (obejmujący urządzenia lepsze od tych, jakimi dysponuje NASA), a nawet konsultantów do spraw UFO. Warto w tym miejscu wspomnieć o teleskopach papieskich we Włoszech i w Arizonie (USA), które nieustannie skanują przestrzeń kosmiczną.

 

Księża astronomowie od co najmniej dziesięciu lat biorą czynny udział w konferencjach naukowych. Dokumenty o eksploracji kosmosu i ludzkiego kontaktu z pozaziemskimi cywilizacjami są przechowywane w tajnych archiwach Watykanu. O potwierdzeniach pomyślności badań usłyszeć można w wystąpieniach przedstawicieli Kościoła.

 

„Nie jesteśmy sami we wszechświecie. Nauka porusza się do przodu i prawdopodobnie w najbliższej przyszłości będziemy wiedzieć o istnieniu naszych nowych braci i sióstr, z którymi wymieniamy znaki. Będzie to największy dzień dla całego świata chrześcijańskiego” - powiedział Franciszek w kwietniu 2016 r.

 

Poprzedni papież Benedykt XVI podniósł kwestię dostępności sakramentów dla mieszkańców innych światów - 10 lat przed Franciszkiem.

 

„Działanie Eucharystii nie ogranicza się do Kościoła. Jej znaczenia i wartości są miarą przestrzeni..." - powiedział Benedykt XVI.

 

Watykański astronom Guy Consolmagno zauważa, że obcy, którzy szukają chrztu, powinni otrzymać go od Kościoła, ponieważ „każda żywa istota - bez względu na to, ile ma macek - ma duszę".

 

Ks. Corrado Balducci, referent watykańskiej ufologii, powiedział w 2006 roku: „Teraz, nawet Kościół Święty nie może dłużej ignorować istnienie UFO, przywołując biblijne psalmy, związane z wszechświatem i jego stworzeniem - innymi słowy czasami odnoszą się one do istot pozaziemskich" - i pokazał włoskiej telewizji nieznany wcześniej obraz, gdzie kilka obiektów UFO przemieszcza się, tworząc krzyż na niebie.

 

W sprawach ufologii Watykan wyprzedza NASA o kilka lat. W 2003 kuria papieska zainteresowała się przestrzenią kosmiczną i uczestniczyła w tworzeniu ICRANet - International Center for Relativistic Astrophysics Network. Innym uczestnikiem programu były Stany Zjednoczone (Arizona i uniwersytety Stanford), Włochy, Armenia, a od 2011 także Brazylia. Watykan, jako pierwszy w tym wieku, stworzył tzw. Specola Vaticana - Instytut Badawczy z własnym obserwatorium. To ciekawe, że organizacja podlega bezpośrednio i osobiście papieżowi.



Laleczka voodoo ma stać za opętaniem ponad 30 mieszkańców Nikaragui

Ministerstwo Zdrowia w Nikaragui podjęło wysiłki aby pomóc urzędnikom w małej wsi, która doświadczyła przypadku opętania ponad 30 mieszkańców. Jak twierdzą sami poszkodowani i ich rodziny, zostali oni "opanowani przez diabła", który przybył do nich w postaci laleczki voodoo.

 

Bynajmniej nie jest to pierwszy raz, kiedy masowe opętanie wystąpiło w tym obszarze. W zasadzie, zdarza się to na tyle często, że ta osobliwa choroba zyskała własną nazwę czyli "Grisi siknis", co w wolnym tłumaczeniu oznacza "choroba szaleńców". Problem wydaje się poważny, bo na ten temat wypowiedziała się również Rosario Murillo, rzecznik Wiceprezydenta Nikaragui. Zgodnie z jej wypowiedzią, pierwszy wybuch "Grisi siknis" został odnotowany w dniu 10 lutego we wspólnocie Raití w Alto Wangki. Niewielka liczba mieszkańców cierpiała na drgawki i halucynacje, a wielu z nich biegało, aż do omdlenia. Po wszystkim ludzie budzili się nie pamiętając zupełnie nic.

To zbiorowe szaleństwo, następnie przeniosło się do Santo Tomás de Umbra, gdzie wybuch tajemniczej choroby okazał się o wiele bardziej poważny. Odnotowano 27 przypadków urojeń i niczym nieuzasadnionych krzyków rdzennych mieszkańców. Dotknięte osoby, to Indianie z plemienia Miskito którzy wierzą, że Grisi siknis jest rezultatem działalności złego ducha. Osoby dotknięte wykazują oznaki nudności, niepokoju, zawrotów głowy, irracjonalnego gniewu oraz wizje duchów i demonów.

Jedna z ofiar opętania, niesiona do znachorki
Źródło:
YT

Ich zdaniem jest to przykład demonicznego opętania, które jak wirus przenosi się z osoby na osobę. Lokalna uzdrowicielka z Santo Tomás nazywana Marisella, podobno z powodzeniem leczyła opętanych korzystając z bliżej niezdefiniowanych maści leczniczych, którymi smarowała plecy ofiar. Twierdziła ona również, że główną przyczyną opętań jest laleczka voodoo z czarną wstążką i krzyżykiem narysowanym na jej twarzy odnalezione w okolicy wioski.

Domniemana przyczyna całej fali opętań
Źródło:
YT

Oczywiście, Ministerstwo Zdrowia wolałoby aby tego typu zjawiska były objęte kuratelą dyplomowanych lekarzy a nie lokalnych szamanów. Ich zdaniem winę za kolejny incydent z masową histerią (poprzednie miały miejsce w 2014, 2009 i 2003) ponoszą właśnie lokalni znachorzy, którzy przyczyniają się do rozprzestrzeniania historii o złych duchach, przez co ludzie odmawiają poddania się opiece lekarzy.

 

Mieszkańcy Santo Tomás de Umbra nie podzielają tego zdania, a ci którzy jeszcze nie są pod wpływem objawów Grisi siknis profilaktycznie spalili laleczkę voodoo. Jeśli objawy zanikną, szamani uzyskają kolejny dowód, na ich dobre intencje, a zarazem utrą nosa współczesnej medycynie. Nie można jednak wykluczać, że tajemnicza "choroba szaleńców" może być związana nie tyle paranormalnymi zjawiskami co raczej ordynarnym oszustwem, które wiele ludzi przypłaca swoim zdrowiem.

 

 



Młodzieniec chce usunąć sobie genitalia, aby stać się obcym

22-letni mieszkaniec Los Angeles Vinny Ohh wydał dziesiątki tysięcy dolarów na operacje plastyczne. Młodzieniec od 17 lat czuje się bezpłciowo „obcy" i szybko planuje usunąć swoje genitalia. Młody człowiek jest i chce pozostać samotnikiem, odludkiem – pisze The Sun.

 

 

Vinny powiedział, że od kilkunastu lat czuję się jak wyrzutek.

 

„Każdego dnia ubieram ogromne buty i obcisłe kostiumy. Dla mnie to norma”.

 

Amerykanin powiedział, że szybko zdał sobie sprawę, że jest przedstawicielem trzeciej płci.

 

„Nie jestem gejem, nie jestem biseksualny, nie jestem transpłciowy. Ja chcę wyglądać i żyć zgodnie z moim wewnętrznym światem”.

 

W ciągu ostatnich pięciu lat Ohh wydał ponad 50 tysięcy dolarów na różne operacje chirurgiczne twarzy.

 

„Moim celem teraz jest usunięcie genitaliów. Nie czuję pożądania seksualnego, więc dlaczego muszę nosić dodatkowe części ciała?" – tłumaczy Vinny Ohh. W 2017 roku młodzieniec przejdzie kilka zabiegów w tym zakresie.



Złowieszczy czarny sześcian na niebie nad Teksasem

Złowieszczo wyglądająca czarna kostka, która pojawiła się na niebie nad Teksasem, mocno wystraszyła mieszkańców. Film, dokumentujący niewytłumaczalne zjawisko, opublikowano  w sieci przed kilkoma laty i od tej pory stało się ono obiektem gorącej debaty.

 

 

Czarny sześcian powstał zupełnie niespodziewanie. Zdaniem świadków, niewytłumaczalne zjawisko miało miejsce niedaleko El Paso, w tajnej bazie wojskowej US Army, gdzie po raz pierwszy na świecie zdetonowano bombę atomową. Film z fruwającą kostką pojawił się w sieci ponad dwa lata temu, ale dopiero teraz przykuł większe zainteresowanie internautów. Naoczny świadek tłumaczy, że chmury nagle przekształciły się w czarną konstrukcję. Niektórzy twierdzą, że na pewno widzieli ciężki przedmiot na niebie, a jego przelotowi towarzyszył gromki szum.



Strony