Marzec 2017

Fragmenty czaszek tajemniczych Denisowian zostały odnalezione w Chinach

Tak zwani, Denisowianie to tajemniczy gatunek ludzi, którzy kiedyś, żyli na terenie Syberii i Wschodniej Azji. Niestety, znamy ich jedynie z nielicznych fragmentów ich kości i DNA, ale do tej pory brakowało jakichkolwiek większych śladów po tej kulturze. Szczęśliwie, odkrycie w Chinach dwóch starożytnych czaszek może to zmienić.

 

W 2007 roku naukowcy odkryli cały zestaw krzemiennych narzędzi datowanych na okres pomiędzy 105 a 125 tysiącami lat. To właśnie wtedy odnaleziono położone w tej samej warstwie osadów, fragmenty czaszek. Teraz, nowe badanie opublikowane na łamach czasopisma Science, sugeruje, że nie pasuje to do żadnej z obecnie znanych skamieniałości archaicznych gatunków ludzkich z tego regionu.Zdaniem autora pracy, odpowiedzią na tę zagadkę mogą być Denisowianie.

 

Nie da się ukryć, że jest to dość niespodziewana sugestia, ponieważ po raz pierwszy, nazwa tego tajemniczego ludu pojawiła się dopiero w 2010 roku i badanie ich przeszłości zdawało się być czymś niemożliwym. Sama sugestia ich istnienia wstrząsnęła środowiskiem archeologicznym, choćby i tylko dlatego, że mimo iż mamy ich DNA, nie mamy fizycznych dowodów istnienia ich szczątków, większych niż kawałek kości palca. W związku z tym, odnalezione w Chinach fragmenty czaszki wydają się być pierwszym udokumentowanym przypadkiem dla tego gatunku.

Źródło: Praca naukowa pt. Late Pleistocene archaic human crania from Xuchang, China

Zresztą, odnalezione fragmenty prezentują pewne podobieństwo do innej niezidentyfikowanej czaszki, która została odkryta 850 kilometrów na północ od najnowszego znaleziska. Również i w jej przypadku ocenia się, że pochodziła ona z około 100 tysięcy lat temu. To prowadzi nas do sugestii, że wszystkie wspomniane czaszki pochodzą od członków regionalnego gatunku ludzkiego, po którym nie ma praktycznie żadnych śladów. Wiadomo na pewno, że Denisowianie żyli w Azji Wschodniej pomiędzy 100 i 50 tysiącami lat temu, i że obcowali oni zarówno z ludźmi jak i neandertalczykami żyjącymi w tym okresie. Jednak niestety do tej pory, (jak zdążyłem już wspomnieć) mamy niewielką ilość fizycznych dowodów ich istnienie, składającą się na zaledwie kilku małych kości dłoni.

Autorzy wspomnianej pracy oczywiście chcą uważać na wszelkie mocne słowa, ponieważ narazie, nadal czekają na dalsze testy DNA. Ich znalezisko wyraźnie różni się od czaszek neandertalczyków znalezionych w Europie Zachodniej i na Bliskim Wschodzie, co oczywiście nie wyklucza że różnice te są poprostu przykładem różnicy regionalnej znanego już gatunku. Ich zdaniem jest to przynajmniej tak samo prawdopodobne jak zakładanie, że mamy doczynienia z Denisowianami. Cóż pozostaje jeszcze opcja zakładająca, że odnalezieono kolejny nieznany gatunek archaicznego człowieka, który kiedyś żył na terenie Azji.

 

 



Cud na Krymie – łzy na popiersiu cara Mikołaja II

Natalja Pokłońska, deputowana Dumy Państwowej z partii Jedna Rosja i była prokurator na Krymie, ogłosiła, że popiersie cara Mikołaja II, ustawione przy kaplicy w budynku prokuratury w Symferopolu, zapłakało świętymi łzami. Kobieta powiedziała o tym oficjalnie w wywiadzie udzielonym 03 marca br. TV Cargrad.

 

 

„Wzywam moich kolegów z Krymu prokuratorów, aby dbali o kaplicę. Wszyscy muszą się dowiedzieć, że dzisiaj rano popiersie Mikołaja II, zainstalowane w parku przy kaplicy, zaczęło płakać”. Zdaniem Pokłońskiej pod monumentem gromadzą się ludzie z chorymi dziećmi z nadziejami na uzdrowienie.

 

„To cud, którego nie potrafią wyjaśnić naukowcy. Nikt nie potrafi! Car nam pomaga” – powiedziała deputowana. Zdaniem kobiety, rodzina Mikołaja umarła, „abyśmy uczynili z Rosji kraj sprawiedliwy i wielki. My musimy to zrobić” – dodała na zakończenie.



Mężczyzna w przebraniu Chrystusa zahaczył krzyżem o sufit w metrze i zablokował się na schodach ruchomych

W kolońskim metrze nieznany mężczyzna, naśladujący Chrystusa, zablokował się na ruchomych schodach, po tym, jak niesiony przez niego krzyż wbił się w sufit. Film opublikowano 28 lutego br. na youtubowym kanale Last FilmStar.

 

 

W nagraniu widać, jak człowiek z drewnianym krzyżem jedzie na ruchomych schodach. Wielki krucyfiks utkwił jednak niespodziewanie w suficie i przyblokował samozwańczego proroka. „Jezusy”, noszące drewniane krzyże w Kolonii, wiązać należy z obchodami karnawału tzw. Fastnacht.

 

Przypadkowi świadkowie zareagowali na zdarzenie gromkim śmiechem. Przebieraniec sam zdołał uwolnić się z eskalatora, wyszarpując zblokowany krzyż. W opisie do filmu napisano, że „karnawał przyniósł mu ogromne cierpienie”.

 

Fastnacht to doroczne święto przed Wielkim Postem, obchodzone przez mieszkańców miasta od 1823 roku. W 2017 roku obchody odbywały się od 23 lutego do 1 marca. Podobne imprezy organizowane są także w innych miastach w południowo-zachodniej części Niemiec.



Dziwne błyski na niebie przestraszyły mieszkańców Wołgogradu

Dziwne błyski na niebie przestraszyły mieszkańców Wołgogradu. Niektórzy uważają, że ich źródłem może być UFO. Inni mówią o emisji światła z jakiejś instalacji.

 

 

Użytkownicy portali społecznościowych komentują sprawę dziwnych błysków nad dzielnicą Krasnoarmiejską w Wołgogradzie. Zjawisko było tak mocne, że obserwowało je wiele osób.

 

Nikt na razie logicznie nie potrafi wytłumaczyć, co to było? Mieszkańcy mówią o niespodziewanej wizycie obcych i o jakiejś awarii podczas eksploatacji elektrowni. W sieci komentowanych jest wiele wersji i przyczyn zdarzenia. Pewna grupa wskazuje na tzw. „lisi ogon”, który pojawia się w wyniku reakcji utlenienia tlenku azotu tlenem.

 



Wieki humanoidalny kształt na niebie przeraził mieszkańców Zambii, którzy uciekali w popłochu

W mieście Kitwe w afrykańskim kraju Zambia, doszło do dziwnych wydarzeń. W pobliżu centrum handlowego Mukuba w centrum miasta, doszło do obserwacji dziwnego fenomenu, przypominającego kształtem ogromnego humanoida.

 

Do zjawiska doszło w zeszłym tygodniu. Dziwaczna wielka figura humanoidalnej istoty pojawiła się nagle w chmurach. Świadkowie twierdzą, że utrzymywało się to przez około 30 minut. Wiele osób uciekało sądząc, że to nie wróży niczego dobrego, niektórzy jednak podziwiali ciekawy fenomen do samego końca.

Wszyscy zgodnie twierdzą, że ludzki ogromny kształt totalnie ich zaskoczył i nikt nie umie dać racjonalnego wytłumaczenia. Obiekt wydawał się zrobiony z innego materiału niż otaczające go chmury. Świadkowie twierdzili, że można było odnieść wrażenie, jakby humanoid przyglądał się centrum handlowemu. Niektórzy sugerują, że wyglądało to bardzo podobnie do dementora z sagi o Harrym Potterze.

Wiele osób uznało, że musi być to jakaś forma manifestacji Boga. Nie można jednak wykluczyć, że był to jakiś głupi żart, albo akcja promocyjna. Można było tego dokonać na przykład za pomocą drona. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że doszło do tego w biednej Zambii, jest to mało prawdopodobny performance. Może zatem przestraszeni ludzie słusznie uciekali w popłochu, skoro do teraz nie wyjaśniono natury tego zjawiska.

 

 

Źródła:

https://www.thesun.co.uk/news/3009118/horrified-onlookers-spot-harry-pot...
http://www.dailymail.co.uk/news/article-4281314/Human-shaped-cloud-appea...

 



Dziwne obłoki świetlne nad Brazylią

Dziwne chmury świetlne została sfotografowane przez młodego człowieka z miasta Goiania – stolica brazylijskiego stanu Goiás, znajdującego się w centralnej części Brazylii. Obserwatora zaintrygował widok zachodzącego słońca, świecącego w chmurach usytuowanych na wschodzie.

 

 

„Zadałem sobie pytanie. Jak to jest możliwe, jeśli słońce jest na wschodzie? W pierwszej chwili pomyślałem, że światło słoneczne odbija się zwyczajnie” - napisał świadek zdarzenia 03 marca 2017, w swoim raporcie do organizacji MUFON, zajmującej się badaniem UFO. Brazylijczyk zauważył, że światło emitowane było z chmury, w której nie było widać żadnego obiektu.

 

Kilka dni przed zdarzeniem można było rzekomo obserwować chmury wpisane w pole prostokąta, które nagle zaokrągliły się wokół tajemniczego obiektu. UFO było widoczne tylko 3-4 sekundy, a młodzi ludzie nie mieli włączonego aparatu, aby zrobić zdjęcie. Po tym incydencie, tropiciele UFO dosłownie nie spuszczali oczu z nieba. Dodali, że w ostatnich latach często widzieli dziwne formacje i tajemnicze ruchy w chmurach.



Duch dziecka pojawia się w argentyńskim szpitalu

Pracownicy jednego ze szpitali dziecięcych w argentyńskim mieście Córdoba, twierdzą, że sfilmowali coś, co wygląda na duch dziecka. Ilość tych obserwacji jest tak duża, że albo mamy do czynienia z masowymi halucynacjami, albo rzeczywiście z jakimś zjawiskiem paranormalnym.

 

Historie o duchu widywanym na szpitalnym korytarzu potwierdziło kilku lokalnych lekarzy. Twierdzą, że widywali ducha nawet kilka razy w ciągu doby. Podobne rzeczy mówią rodzice dzieci, które leczą się w tej placówce. 

 

Ducha sfotografowano w korytarzu, który łączył dwa budynki. Teraz ta część szpitala jest prawie nieużywana. Personel kliniki nazywa poltergeista "duchem z sali 500" , czyli obok pierwszego miejsca gdzie widziano to zjawisko. Argentyńscy lekarze sugerują, że to duch chłopca, który zmarł wiele lat temu właśnie w sali o numerze 500. 

 



Budynki na Marsie wymazane przez NASA ze zdjęć z łazika Curiosity

Lista anomalii marsjańskich wypatrzonych na zdjęciach wysyłanych przez łazik Curiosity jest doprawdy imponująca. Widywano już liczne "dowody" będące rzekomo reliktami istniejącej tam kiedyś cywilizacji. Należy do nich na przykład zdjęcie "budynku", które zostało wykonane w dniu 16 września 2013 roku. Okazuje się, że NASA prawdopodobnie wyretuszowała to zdjęcie pozostawiając skały, ale bez budynku.

Dostępne początkowo w wersji czarno-białej wydawało się pokazywać spory budynek, częściowo widoczny zza skał. Drugi obraz z dnia 11 lutego 2017 pokazuje tę samą formację skalną, ale tym razem w kolorze i co zaskakujące, "budynek" zniknął z obrazka. 

Może to być jeden z dowodów na to, że NASA regularnie retuszuje zdjęcia nadsyłane przez marsjańskie łaziki. Wirtualni archeolodzy, którzy wiele godzin poświęcają na analizy udostępnianych zdjęć, dowodzą, że amerykańska agencja kosmiczna celowo ukrywa dowody (byłego) życia i cywilizacji na planecie Mars. 

Obraz z 2013: http://www.gigapan.com/gigapans/140357/snapshots/529824 


Obraz z 2017: http://www.gigapan.com/gigapans/195984/snapshots/529825

 

 



Chilijscy policjanci zostali przepędzeni przez duchy

Według chilijskiej stacji telewizyjnej o nazwie Cooperativa, oddział Carabineros został wezwany do domu w południowej części chilijskiego miasta Puerto Montt. Zdarzenie miało miejsce w niedzielę, 26 lutego, gdy mieszkańcy domu poinformowali, że są świadkami dziwnych zjawisk paranormalnych. Rodzina twierdziła, że odnotowano kilka małych pożarów, które powstawały dosłownie z niczego, a różnorakie obiekty były bez powodu wyrzucane w powietrze.

 

Zdołali oni nawet nagrać wideo całego tego zdarzenia. Niestety, zamiast rzeczywistych zjawisk paranormalnych, uświadczymy tutaj raczej więcej krzyków i odgłosów tłuczonego szkła, ale to nie to jest tutaj ważne. Policja przybyła około 2 rano, kiedy to dom znajdował się w stanie kompletnego nieładu a na podwórku widać było ślady kilku rozbitych okien i różnych przedmiotów gospodarstwa domowego.

Sierż. Boris Olavarria twierdził, że po przybyciu do domu od razu poczuł obecność ciemnych sił:

Od początku poczułem się dziwnie, ale gdy znaleźliśmy się w środku, podczas przesłuchiwania jednego z właścicieli, ze strychu nagle spadła kielnia. Krzyknąłem do diabła żeby się stamtąd wynosił, a kiedy wychodziłem poczułem jak przelatujący nóż, otarł się o moje plecy. Ponieważ miałem na sobie kamizelkę kuloodporną, udało mi się uniknąć obrażeń.

Carabineros byli wystarczająco przestraszeni by ewakuować się z rzeczonego domu i przenieść z zamieszkującą go rodzinę do pobliskiego schroniska. Zresztą, to nie wszystko, bo również i lokalna reporterka, która odwiedziła wspomniane domostwo, twierdziła, że czuła w nim ciemną obecność, która wywołała u niej niepokój i drętwienie jej kończyn. Policja nie była w stanie zaoferować żadnego logicznego wyjaśnienia dla tych zdarzeń.

Kilku egzorcystów odwiedziło już ten dom próbując wypędzić złe duchy. Podobnie jak w przypadku większości z tych historii, dowody są dość skąpe, a film z całego tego zdarzenia nie pokazuje nic poza wyraźnie podekscytowaną grupą ludzi i trzęsącą się kamerą. Zresztą, poddanie w wątpliwość zeznań religijnego policjanta wraz z żądną sensacji reporterką również nie wydaje się wybitnie trudne. Fakty są jednak takie, że coś przestraszyło ludzi zamieszkujących ten dom i było to wystarczająco groźne by ich z niego przepędzić. Nie wykluczone, że rzeczywiście mamy tu doczynienia ze zjawiskiem paranormalnym, ale przynajmniej na tą chwile nie mamy na to dostatecznych dowodów.

 

 



Naukowcy wyjaśnili wrogość ludzi m. in. do dźwięków skrzypienia kredą na tablicy

Międzynarodowy zespół psychologów doszedł do wniosku, że uczucia, które pojawia się, gdy ktoś słyszy szczęk gwoździ na szkle i inne nieprzyjemne dźwięki, związane są z niekontrolowanymi emocjami. Eksperci wykazali również, że reakcje na takie bodźce różnią się od odpowiedzi na inne impulsy, które wywołują niesmak. Praca została opublikowana w czasopiśmie Frontiers in Psychology.

 

 

W języku hiszpańskim istnieje słowo grima, które opisuje reakcję na dźwięki, tj. skrzypienie kredy na tablicy, lub skrobanie widelcem po talerzu. Psychologowie od wielu lat starają się wyjaśnić naturę tego uczucia, ale wciąż nie jest ono w pełni rozpracowane. Na przykład niektóre badania wykazały, że te dźwięki mieszczą się w zakresie od 2000 do 4000 Hz, przy czym ludzkie ucho jest bardziej czułe na to wszystko, co powoduje silną reakcję. Pojawienie się grima jest bardzo podobne do częstotliwości alarmowych u szympansów, więc nasza reakcja jest wynikiem ewolucji. Wiadomo również, że te dźwięki zwiększają aktywność ciała migdałowatego - obszar mózgu często związany z doświadczeniem lęku.

 

Autorzy badania postanowili zbadać, jak ludzie charakteryzują grima, a także porównać różne reakcje na to zjawisko. W tym celu poproszono 116 latynoskich studentów, aby powiedzieli, co według nich, oznacza grima. W odpowiedziach pojawiały się bardzo charakterystyczne słowa i zwroty, tj. „nieswojo”, „drżenie”, „dźwięki”, „niesmak”, „odgłosy kojarzone z szlifowaniem noża”, „skrobanie paznokciami po szybie”, „skrzypienie kredy na tablicy” i „szuranie po gładkiej powierzchni”. Uczestnicy badania odczuwali przeważnie emocje związane z zdegustowaniem.

 

Następnie poproszono 37 psychologów wolontariuszy z Wielkiej Brytanii i Niemiec, aby ci poszukali w swoich rodzimych językach odpowiednika słowa grima, które odnosić się miały do uczucia obrzydzenia, wywołanego nieprzyjemnymi dźwiękami. Respondenci wskazywali na odgłosy towarzyszące wymiotom, krzyk powodujący dyskomfort i głośny chichot. Stwierdzono, że podczas słuchania dźwięków grima ludzkie serca biją początkowo powoli, a potem nagle przyspieszają przed powrotem do normalnego stanu po sześciu sekundach. Podczas słuchania nieprzyjemnych dźwięków każdy ze słuchaczy reagował inaczej. U niektórych tętno spadało i ostro przyspieszało, a u innych obserwowano reakcję odwrotną. Emocjonalne pobudzenie pozostawało na jednym poziomie. Według naukowców, wyniki te sugerują, że dźwięki grima, w przeciwieństwie do dźwięków obrzydzenia i awersji, nie wywołują mocnego bodźca obrony, ale sprawiają, że człowiek jest gotowy do działania.

 

Po tych eksperymentach monitorowano reakcje ochotników na dźwięk szurania widelcem po talerzu. Poproszono, aby uczestnicy eksperymentu próbowali zupełnie ignorować ten dźwięk. Wydawało się pozornie, że ludzie nie zwracają na niego uwagi, ale mimo wszystko czuli się nieprzyjemnie. Zdaniem autorów, wykazano, że grima to specjalny rodzaj doświadczenia emocjonalnego, które wprowadza pewne procesy poznawcze i jednocześnie kontrolę nad sobą.

 

Ostatnio naukowcy próbowali wyjaśnić inne zjawisko w dziedzinie percepcji dźwięku, tj. dlaczego muzycy preferują brzmienia przeciążonych wzmacniaczy lampowych w zestawieniu ze wzmacniaczami półprzewodnikowymi. Okazało się, że wzmacniacze lampowe przyczyniają się do wydawania głównie harmonicznych sygnałów parzystych, a te drugie do emitowania harmonicznych sygnałów nieparzystych. Jedna z ostatnich prac naukowców obejmuje także zagadnienie dźwięków, które są charakteryzowane jako dysonans na Zachodzie, ale wywołują przyjemne wrażenia u przedstawicieli innych kultur w odległych zakątkach świata.

 



Strony