Maj 2017

Mieszkańcy Kenii ujrzeli wizerunek Matki Boskiej z Dzieciątkiem w wielkiej skale

Ogromną skałę w wiosce Kaila w prowincji Seme (obszar Kisumu) skojarzono z postacią Maryi, dzierżącą w rękach Jezuska. Pomnik przyrody skupia uwagę wiernych i przyciąga pielgrzymów. Potężny głaz stoi od niepamiętnych czasów, ale rewelacyjnego odkrycia dokonano dopiero teraz.

 

 

Urocza wioska Kaila chwilowo stała się atrakcją turystyczną po doniesieniach w mediach, że odkryto tam postać Chrystusa i jego Matki. Miejscowość nawiedzają turyści i pielgrzymi. Chodzi głównie o skałę zwaną  Kidi Achiel, co w luźnym tłumaczeniu znaczyć ma „jedna skała”.

 

Ciekawe, że obraz jest widoczny tylko dla tych, którzy zwracają uwagę na ostre krawędzie skały. Większość członków sekty Legio Maria, którzy nagłośnili sprawę, tańczy w transie obok wielkiego kamienia. Żaden z wyznawców nie był gotowy mówić o „objawieniu", a szczegóły dotyczące obserwacji są tak mętne, jak domniemany wizerunek.

 

Członkowie Legio Maria licznie przybywają jednak na miejsce odkrycia. W ostatni niedzielny wieczór sekciarze opanowali większość skał i wszystkie jaskinie w okolicy. Lider organizacji głosi rewelacje o nagłych zmianach, zachodzących na powierzchni niezwykłego głazu. Ludzie modlą się żarliwie i twierdzą, że widzą postać siedzącej Matki Boskiej w pięknej sukni, która trzyma w rękach niemowlę, kojarzone z małym Jezuskiem. Pamela Atieno, jedna z pierwszych kobiet, która dostrzegła wizerunek powiedziała:

 

„Mieszkam w domu około 100 metrów od tych skał. Dzieci zawołały mnie, abym poszła za nimi, bo stało się coś niezwykłego. Szybko tam pobiegłam  i w jednej ze skał zidentyfikowałam święte postaci. Natychmiast padłam na kolana, aby się modlić”.

 

Tłum zgromadzonych ludzi tańczy i wznosi okrzyki: Ave Maria! Wierni są przekonani, że nadchodzi koniec świata. W wiosce Kaila znalazło się też jednak kilku przedsiębiorców, którzy zaczęli pobierać sowite opłaty za dopuszczenie do skały.



Perfekcyjny piktogram z kręgami odnaleziony na polach hrabstwa Wiltshire

W angielskim hrabstwie Wiltshire, które jest światową mekką obserwacji kręgów w zbożu, znowu odnaleziono niezwykły piktogram. Tym razem znajdował się w pobliżu słynnego geoglifu zwanego Białym Koniem z Uffington.

 

W pobliżu tej białej figury konia o długości 110 metrów, na przestrzeni ostatnich lat, zaobserwowano kilka intrygujących kręgów w zbożu. Ten najnowszy również zastanawia precyzją wykonania. Jest tak idealny, że jeśli powstał za pomocą linki i deski, to należy się najwyższe uznanie dla jego twórców.

Najnowszy piktogram składa się z 10 okręgów wpisanych w siebie. Jego poziom skomplikowania jest zdumiewający, ale oczywiście nie jest to najbardziej niezwykły skomplikowany piktogram, który na przestrzeni ostatnich lat znaleziono w tej okolicy. Perfekcyjny kształt struktury niewątpliwie daje do myślenia.

 

 

 



W Chinach zaobserwowano rzecznego potwora

W Chińskiej Republice Ludowej wydarzyło się coś niezwykłego. Okryto tam niezidentyfikowanego stwora o wielkich rozmiarach, który żyje w głębinach jednej z lokalnych rzek. Film, który dokumentuje spotkanie z potworem, wywołał wiele plotek i ożywioną dyskusję na temat tajemnic życia w mętnym cieku.

 

 

Autor nagrania przebywał kilka dni temu w okolicach zbiornika Czeshelin w Parku Lushan. Na powierzchni rzeki, która wpada do jeziora, widać czarne paski, które przypominają głowę i szyję słynnego potwora z Loch Ness. Zdaniem świadków, długość ciała rezydenta akwenu waha się od 7 do 10 metrów.

 

Mieszkańcy miasta Jiujiang, które znajduje się blisko rzeki i zbiornika, chcą zorganizować polowanie  na potwora. Chińscy urzędnicy, odpowiedzialni za ochronę przyrody, wydali nawet oświadczenie w tej sprawie, gdy film uzyskał ponad 5 milionów odsłon, informując, że nie jest to żadne monstrum, a wielki jesiotr, który uciekł z lokalnej hodowli ryb. Gospodarstwo prowadzone jest tam od co najmniej ośmiu lat i mogło się zdarzyć, że jakiś okaz wielkich rozmiarów wydostał się na wolność.

 

Okazuje się jednak, że największe osobniki tego gatunku osiągają  maksymalnie 5 metrów długości ciała. Ludzie sceptycznie podchodzą do informacji, rozpowszechnianych przez władze. Większość chce wierzyć, że mamy do czynienia z „chińską wersją potwora Loch Ness”. Być może jest to jakiś relikt z epoki dinozaurów, który przetrwał do dnia dzisiejszego? Są tacy, którzy twierdzą, iż zwierzę mogło przybyć do nas z równoległej rzeczywistości…

 



Ludzie są kosmitami, którzy podbili Ziemię - twierdzą naukowcy

Profesor Chandra Vikramasing z Cardiff University twierdzi, że 3,5 miliona lat temu nasiona życia zostały sztucznie przywiezione na Ziemię. Dowody jego teorii zostały opublikowane w International Jouranl of Astrobiology. Jego zdaniem Ziemia została najpierw terraformowana, co uczyniło ją odpowiednią do życia, a następnie skolonizowana przez ludzi.

Naukowiec twierdzi, iż ma wystarczająco dużo dowodów na to, że ludzie nie pojawili się na Ziemi, podobnie jak wszystkie inne organizmy, ale przybyli tu z innego świata. Przykładowo sądzi, że ludzkie ciało nie jest wcale przystosowane do naturalnych warunków naturalnych Ziemi. Ludzie nie tolerują ciepła, zimna, silnej wilgoci, nasze oczy nie są dostosowane do jasnego światła słonecznego i znacznie więcej.

 

Profesor Vikramasing wyjaśnia, że ludzie nie mogą żyć na Ziemi bez ubrania, narzędzi, maszyn, budynków mieszkalnych chronionych przed zewnętrznymi wpływami środowiska. Ludzie żyją w zgodzie nie z naturą, ale z mechanizmami, które umożliwiają im istnienie na tej planecie.

Naukowiec zauważa także, że ludzie są jedynymi żyjącymi istotami na naszej planecie, które charakteryzują się taką chorobą jak żylaki, a to dlatego, że nie jesteśmy przystosowani do silnego przyciągania ziemskiego. Stąd wszystkie problemy z układem mięśniowo-szkieletowym, kręgosłupem, osteochondrozą. Według naukowca wskazuje to na fakt, iż ludzie przybyli ze świata o znacznie słabszej grawitacji.

 

Badacz twierdzi, że ludzie są kolonistami, którzy podbili Ziemię i czekają na przybycie reszty kosmitów. Jako zaawansowany oddział zesłany w celu opanowania planety i przeobrażeniu jej wedle własnych potrzeb, pozostaje nam czekać na przybycie „obcych”, którzy, co nie powinno nas dziwić, będą wyglądać zupełnie jak my.  

 

 



Dziwna solarna anomalia, albo kolejne tankowanie UFO ze Słońca

Ufolodzy twierdzą, że obcy znowu zatankowali jeden ze swoich pojazdów korzystając ze słonecznej plazmy. Na przestrzeni kilku ostatnich lat coś podobnego zaobserwowano kilkukrotnie zatem pomysł, że są to "tankowania" pojazdów nie jest nowy. Astrofizycy nazywają tą anomalię "protuberancją".

Zdaniem ekspertów od zjawisk paranormalnych, wspiera to forsowaną w niektórych kręgach teorię, że Słońce jest ważnym ogniwem systemu umożliwiającego podróże międzygwiezdne, wręcz czymś w rodzaju gwiezdnych wrót. Podobną funkcję mają pełnić inne gwiazdy, a supermasywne czarne dziury to rodzaje hubów transportowych umożliwiających transport między galaktykami. Czy kolejne rzekome pojazdy, wykrywane w pobliżu naszego Słońca, dowodzą prawdziwości tej fantastycznej teorii?

 

Niezwykłe nagranie wykonał należący do NASA satelita SDO, a konkretnie instrument AIA171. Anomalię zaobserwowano 25 maja, 2017 roku. Niektórzy widzą w tym przekazie zwykły bąbel plazmy, a inni duży okrągły obiekt, albo pojazd i jego pole ochronne w kształcie sfery, znajdujące się w pobliżu naszej gwiazdy. 

 

Zwolennicy tej teorii twierdzą, że plazma emitowana przez Słońce wygląda tak, jakby omiatała ewentualny obiekt osłaniając go i uniemożliwiając w ten sposób ustalenie jego dokładnych konturów. Z kolei naukowcy twierdzą, że ta tajemnicza kula, jest po prostu rzadką anomalią słoneczną, formą protuberancji. Pojawia się ona wtedy, gdy plazma staje się chłodniejsza niż otaczająca Słońce korona gwiazdy o średniej temperaturze dwóch milionów stopni. 

Jak jest w rzeczywistości? Czy to po prostu zjawisko astrofizyczne czy też dowód na obecność obiektów, które pojawiają się cyklicznie w pobliżu tarczy słonecznej? Każdy sam musi stwierdzić co widzi na tym nagraniu.

 

 



Niesamowite - dziecko w minutę po urodzeniu próbuje chodzić

W Brazylii przyszedł na świat noworodek, który podejmuje próby chodzenia zaraz po urodzeniu.

 

 

Nagranie, dokumentujące to zdarzenie, cieszy się ogromną oglądalnością i jest rozpowszechniane w sieci. Niemowlę, opierając się na ręce akuszerki, stara się iść.

 

Film obejrzało już ponad 70 milionów widzów.



W oknach Białym Domu zauważano podejrzane światła

Uwagę mediów i użytkowników sieci społecznościowych przyciągnął dziwny błysk czerwonego światła w oknach w Białym Domu.

 

 

Niektórzy z internautów twierdzą, że w rezydencji prezydenta Stanów Zjednoczonych odbywała się jakaś dyskoteka. Do tej pory sytuacja nie powtórzyła się więcej, ale kanał telewizyjny Fox5 Atlanta mocno zainteresował się sprawą i prowadzi specjalną transmisję na żywo na Facebooku, a użytkownicy sieci społecznościowych nadal zastanawiają się, co tak naprawdę się stało.

Biały Dom nie ustosunkował się do doniesień mediów na temat tajemniczej iluminacji.

 



Coś dziwnego spadło w Holandii - czy doszło tam do katastrofy UFO?

W nocy z 26 na 27 maja 2017 roku, w Holandii, okolicy miejscowości Groningen, zaobserwowano dziwne zjawisko na niebie. Dla wielu osób wyglądało to na katastrofę UFO na skutek jego awarii lub zestrzelenia.

 

Do zdarzenia doszło w nocy, około 3:30 i dowodem na to jest nagranie wykonane przez jednego ze świadków. Film pokazuje spadający obiekt, który zdaniem obserwującego, starał się odzyskać kontrolę nad lotem. Chaotyczny lot miałby być zatem próbą poprawienia kursu. Niektózy widzą korelację między słabym trzęsienem ziemi, 2.6 stopni, do którego podobno tam doszło tej samej nocy, chwilę przed tą niezwykłą obserwacją.

Ufolodzy spekulują, że spadający obiekt wyglądał tak, jakby główny system napędowy pojazdu był uszkodzony, a ewentualna załoga próbowała zastosować inne formy napędu. Niestety prawdopodobnie bezskutecznie. Nagranie pokazuje obiekt podążający wedle trajektorii, która musiałaby się zakończyć katastrofą. Nie ustalono jednak gdzie do tego doszło.

 

Sceptycy twierdzą, że to co zaobserwowano, to po prostu metaliczna powłoka balonu meteorologicznego. Świadczyć ma o tym właśnie ten chaotyczny lot, który ufolodzy nazywają próbą odzyskania kontroli, a sceptycy, swobodnym spadaniem balonu stratosferycznego.

 

 

 



Największy Grobowiec W Polsce

Za siedmioma górami, za siedmioma lasami, za siedmioma rzekami, na końcu świata znajduje się ogromny Grobowiec. Długi on na 660, szeroki na 60 i wysoki na 82 metry. Powstał w zaledwie kilka lat i jest po prostu gigantyczny. A waży, hmm… ponad dwa miliony ton.

Dwa miliony, a więc dla szybkiego porównania: piramidkę Cheopsa budowano 20 lat, waży ona coś z 6 milionów ton i jak głoszą pradawne legendy, nie ma współczesnej techniki budowlanej zdolnej powtórzyć ten starożytny wyczyn.

Czyżby?

Tak się bowiem elegancko składa, że tytułowy Grobowiec Polacy zbudowali w zaledwie osiem lat i gdyby tylko dać im ten sam okres czasu co popychaczom głazów z Egiptu, to nie tylko powtórzyliby ich osiągnięcie, lecz je przegonili ze sprawiedliwą nawiązką. Inna sprawa, że z egipskiej kupy gruzu nie ma kompletnie żadnego pożytku. Tymczasem z naszego Grobowca owszem – jest to odnawialna energia i to w kolosalnych ilościach. Ekologiczna, nie trująca środowiska, nie wytwarzająca odpadów i tak dalej. Na wskroś czysta.

Grobowiec był przyjazny dla środowiska zanim jeszcze wprowadzono do powszechnego użytku słowo ekologia. Wytwarzał czystą energię, kiedy cały świat truł go jeszcze węglem. Rzekomo truł oczywiście… ale tak czy siak, nasza polska myśl wyprzedziła o pół wieku myśl zachodnią pod tym ekoodnawialnym względem.

Przy okazji warto wtrącić ze trzy grosze na temat rzekomej szkodliwości węgla. Otóż wspomniany węgiel był na Zachodzie głównym źródłem energii dopóki… on tam był. Jak tylko się skończył, natychmiast stał się bardzo szkodliwy. Niesamowity zbieg okoliczności. Na szczęście zdążyli go zużyć na Zachodzie zanim stał się toksyczny i to prawdziwy cud, że nikt nie zginął. Ale obecnie węgiel jest szkodliwy i to bardzo, po to oczywiście aby Polacy, węglowa potęga, nie mogli z własnego bogactwa odnieść nawet grama korzyści a cały nasz przemysł i dobrobyt oparty właśnie na węglu… runął. Robiąc z węgla diabła wcielonego sprawnie wykończono żywotne podstawy całego Narodu. Ćwierć wieku temu dzięki węglu byliśmy wysoko rozwinięci. Wyżej niż Chiny. Dziś kiedy w Chinach co tydzień stawia się nową elektrownię węglową oni są wysoko rozwinięci a nasz kraj się zwija. Zachód troskliwie dopilnował abyśmy upadli i nie mogli się podnieść.

Oczywiście Zachód jako taki, sam z siebie nigdy niczego nie wytworzył, gdyż od bardzo dawna jest intensywnie arabizowany i rabinizowany a więc jak sama nazwa wskazuje prowadzi gospodarkę wyłącznie… rabunkową. Na Zachodzie przyjazna zatem nagle zrobiła się najszkodliwsza możliwa energia jądrowa oraz… gaz. A w takiej na przykład Ameryce na punkcie tego gazu dostali w międzyczasie autentycznego pierdolca. Brak powszechnego dostępu do węgla wywołał tam bowiem epidemię sraczki a ta z kolei pandemię radości, bo przecież nic tak nie bawi amerykańskich stulejarzy jak rozwolnienie stolca. Co druga „komedia” z Hollywood jest przecież tylko o tym. I z całej tej zasranej radości stulejarze odkryli w Ameryce nowe złoża gazu z (g)łupków a więc do poprzednich problemów doszła jeszcze plaga małpiego rozumu. Amerykanie nazwali gaz nie „gaz” lecz „naturalny gaz” po to oczywiście, aby go lepiej lansować jako źródło energii dla ludzi chorych na biegunkę. Gaz nie truje, bo gaz jest gazem naturalnym – takie jest przesłanie tej głębokiej jak muszla myśli wyprodukowanej w kiblu która się narodziła podczas dłuższej serii naturalnie gazowych wypierdów. Tymczasem uzyskanie „naturalnego gazu” nie tylko zatruwa wody podskórne na całe wieki, ale też jednym z produktów jego spalania są oczywiście związki… węgla, jako że tak zwany naturalny amerykański gaz jest oczywiście związkiem z grupy węglowodorów. Bardzo biedna jest ta sztuczka ze słowem naturalny dodanym do gazu. Ale dzięki niej amerykańska i generalnie zachodnia populacja uważa gaz za nieszkodliwy oraz oczywiście naturalny. Bo i jest on w sumie naturalny ale przecież węgiel jest od gazu naturalniejszy, gdyż jest on kilka razy bardziej kaloryczny i rzecz jasna nie wybucha.

Ale czy ktoś słyszał określenie „naturalny węgiel”?

No właśnie. A przecież to tylko jeden z wielu surowców naturalnych.

Te określenie międzynarodowa mafia, pragnie wprowadzić w życie dopiero gdy… naturalny gaz im się skończy i kiedy przyjdzie im chętka po raz kolejny zrobić rozbiory Polski aby położyć łapę na polskich surowcach. Dopiero wówczas węgiel będzie się nazywał naturalny węgiel, a gaz jak się skończy będzie największym wrogiem ludzkości. Nie ma co do tego wątpliwości, bo dokładnie ta sama sztuczka co z węglem zdarzała się w przeszłości już wielokrotnie. Swołoczownia, która chce mieć na surowce monopol zawsze ją stosuje według dokładnie tej samej metody: najpierw jakiś surowiec eksploatuje obwarowując go mnóstwem praw na wyłączność, a potem kiedy on się kończy – natychmiast robi z niego największego wroga środowiska, planety, ludzkości. Tak właśnie zrobiono na przykład z azbestem, który na drugi dzień po skończeniu się w Ameryce stał się szkodliwy dla całego świata i nagle jakiś taki rakotwórczy. Z dnia a dzień zrobiono z tego nieszkodliwego materiału najbardziej szkodliwy na świecie. Stało się to natychmiast po tym jak stulejarzom, skończyły się jego zapasy i jedynym producentem azbestu pozostał kraj słowiański, Rosja. Podobnie było z freonem, stosowanym do chłodzenia lodówek. Ten nieszkodliwy, tani i popularny gaz szlachetny, zrobił się nagle z dnia na dzień odpowiedzialny za wszystkie nieszczęścia planety. Stworzył dziurę ozonową, zatruł środowisko, spowodował inne zagrożenia z obowiązkowymi nowotworami na czele stawki no i…? No i stało się to na drugi dzień kiedy wygasły na niego stulejarskie patenty. A wspomniana dziura lodówkowa uporczywie tkwiąca nad biegunem, tymczasem jest tak naprawdę żadną dziurą ozonową tylko wejściem do wnętrza planety. Wejściem, które istniało tam od zawsze… no ale to zupełnie inna opowieść. Nad każdą przecież dziurą w ziemi, zdjęcie satelitarne pokaże dziurę, ponieważ jak sama logika wskazuje dziura jest dziurą i w związku z tym zawiera inny skład atmosferyczny – wyglądający z orbity dokładnie jak dziura. To chyba oczywiste, a zatem „dziura ozonowa” znad bieguna nie jest rzecz jasna dziurą wywołaną freonem ale po prostu dziurą w Ziemi. Jest to kolejny dowód na pustą Ziemię no ale został on jak zwykle przekabacony na pseudo dowód rzekomej szkodliwości freonu. Tak działa chora propaganda zawsze posiadająca na swój użytek całe hordy sprostytuowanych pseudonaukowców gotowych do ogłaszania światu niewyobrażalnych wręcz bredni pod płaszczykiem nauki. Gdyby nie było akurat freonu pod ręką niechybnie za dziurę ozonową zrobiliby się odpowiedzialni palacze tytoniu, bo jak się chce psa uderzyć to zawsze się znajdzie jakiś gorliwy Salomon pod ręką. Obecnie zatem trwa demokratyczna walka z węglem… (kolejnym problemem nieznanym zupełnie w innych ustrojach) i już do bólu jest przewidywalna jako że przecież faktem jest że ona trwa tylko dlatego, ponieważ żaden stulejarz po prostu tego węgla nie ma. Zastanawiające, że ci z nich, którzy koczują na pustyni nie ogłosili jeszcze światu najważniejszej naukowej rewelacji. Tej, że piasek jest dla środowiska toksyczny. Chociaż nie, całkiem niedawno dokładnie to ogłosili. Hmm… czasami naprawdę ciężko za ich obłędem jest być na bieżąco… W Arabii Saudyjskiej bowiem, piasek również stał się niedawno… szkodliwy dla środowiska a dla człowieka bezużyteczny. To smutne i jakże tragikomiczne ale prawdziwe. On nie nadaje się rzekomo do niczego według oficjalnej pseudonauki. Piramidy kiedyś z niego ulepiono, obory dla wielbłądów i jakieś oboropodobne meczety a teraz nic się nie da z niego zrobić. A to pech… lecz na całe szczęście w porę odkryli i zaradzili temu pechu koczownicy. I tak Arabia obecnie jako kraina bardzo pechowa nie używa do budownictwa swojego własnego piasku, którego posiada… pustynię, lecz otwiera świnkę skarbonkę z kasą ze sprzedaży naturalnej ropy  i… importuje gigantyczne ilości „naturalnego” piachu z… Australii. Piasek australijski jest bowiem lepszy niż piasek arabski. Jest bardziej piaszczysty i procentowo zawiera więcej ziarenek piachu w piasku – udowodnili to amerykańscy i australijscy naukowcy o pozmienianych na amerykańskie i australijskie nazwiska. Jego doskonała piaszczystość i piachowość jest bezdyskusyjna a poza tym australijski piasek niesie zbawienny wpływ na zdrowie Arabów, jeśli go rytmicznie wcierają w obolałe od koranu oczy. Arabski piasek jak podaje wikipedia zawiera po prostu za dużo żelaza. O, i to jest wielki problem. Ten problem polega chyba na tym, (gdyż tego wikipedia już nie podaje i trzeba się domyślać), że budynki ulepione z niego mogą zardzewieć kiedy raz na tysiąc lat spadnie kropla deszczu w pechowej Arabii. Ewentualnie dwie krople deszczu jako że nieszczęścia lubią chodzić parami. Lepiej więc chuchać na suche i na wszelki wypadek sprowadzać nierdzewny piasek z Australii. Ponadto ten naturalny piasek australijski jest ekologiczny bo całkowicie nieszkodliwy dla arabskiego środowiska, nie rdzewieje oczywiście a więc nadaje się do budownictwa, no i zupełnie bez znaczenia jest fakt, że za transport piasku z pustyni na pustynię przez pół planety cała kupa stulejarzy po drodze może się pożywić. Mają naturalne rurociągi z naturalną ropą prowadzące do Europy z Afryki a więc kwestią czasu jest aż pociągną sobie z Australii do Afryki jakieś naturalne taśmociągi z naturalnym piaskiem australijskim. Ziemia zamieni się wówczas w imponującą kosmiczną klepsydrę, w której stary dobry Salomon będzie przelewał bez końca z pustego w próżne.

Tylko patrzeć jak lodowiec na biegunie północnym nagle stanie się szkodliwy dla środowiska i operatywni stulejarze zaczną importować naturalny lód z bieguna południowego po to, żeby Eskimosi mogli w końcu żyć w zgodzie z naturą i budować swoje domy z naturalnego lodowca, zamiast tego w którym jest azbest, freon, żelazo i kupa węgla. Idąc za ciosem można by jeszcze pierdzących dwutlenkiem Sycylijczyków wyeksportować na Brooklyn z Sycylii, tych z Brooklynu na Madagaskar, a kangury trujące metanem Australię wysłać powiedzmy do Murmańska aby wykończyć Rosjan. Szkodliwych dla Afryki Murzynów już rozpoczęto masowo eksportować do Europy więc nie jest to wcale takie niedorzeczne. To zwykły fakt – taki sam jak ten że Murzyni mają pecha żyć tam gdzie znajdują się największe na świecie surowce: naturalna ropa, naturalny gaz, naturalne diamenty. Ruszyła więc z rozmachem cała propaganda aby naturalnych afrykańskich Murzynów zneutralizować a potem znaturalizować i zrobić z nich docelowo naturalizowanych Amerykanów i naturalnych Europejczyków. Indian natomiast, chociaż są na wskroś naturalni dla amerykańskiego środowiska nigdy nie naturalizowano w Ameryce ani też nie wyeksportowano jak nazwa wskazuje chociażby do Indii, lecz zamiast tego zrobiono im holokaust. Aż dziw ogarnia, że stulejarze nie przyjęli indiańskich nazwisk, indiańskiej historii i nie roszczą sobie praw chociażby do indiańskich miast. Być może nie robią tego, ponieważ to były namiotowe miasteczka a być może dlatego ponieważ w Ameryce naturalny bizon już się dawno skończył. Zastanawiające jest te niedopatrzenie i w ogóle nie rozumiem dlaczego Indianom nie napisano jeszcze biblii, w której Jezus Duży Rybak, jako syn Józefa Dużego Topora, ocalił ludzkość kiedy ostrzegł Noe Duże Kanoe że nadchodzi tsunami i potop. Mojżesz Tańczący Po Wodzie przecież ocalił Komanczów przed faraonem Apaczów Jakubem Wielka Stopa i każdy Indianin ma prawo to wiedzieć. Indianom należy się jak psu buda indiańska biblia, bo bez niej nie uda się nigdy legalnie zabrać im ich rezerwatów oraz surowców. Trzeba im dać życie pozagrobowe oraz słowo boże żeby ukraść doczesną ziemię inaczej przecież się nie da tego z prawem boziowym pogodzić.

Innymi słowy wszędzie gdzie tylko osiedli się jakiś stulejarz, tam wszystko co było korzystne i naturalne dla rdzennej ludności nagle staje się rzekomo szkodliwe i nienormalne. To zadziwiająca prawidłowość a u nas „wypadło” akurat na nasz największy skarb – węgiel.

I to tyle dygresyjki. Proszę zastanowić się chwilę nad tym to być może uda się dojść do jakże naturalnych wniosków – jak chociażby ten że gdzie tylko parchaty idiota postawi swoją racicę, natychmiast ulega zwyrodnieniu naturalny porządek rzeczy i następuje niedorzeczny konflikt interesów. Konflikt pomiędzy chorym na chroniczną paranoję pasożytem uporczywie wymyślającym urojone problemy a rdzenną zdrową ludnością. Białym ludziom na Zachodzie wymyślili urojony problem z komunizmem, Słowianom urojony problem z kapitalizmem a obydwu typom białego człowieka urojony problem z terroryzmem. Wszystkie izmy stworzył koczownik ale trzyma to w tajemnicy. Tym natomiast nielicznym szczęśliwcom, którzy nie znają blasków i cieni komunizmu, kapitalizmu i terroryzmu stulejarz wymyślił agresywne jak tajlandzki transwestyta ufoludki. Fantazja pochlastów nie zna granic, jednakże tak jak kiedyś Kennedy jak obecnie Putin dostrzegli wcale nie urojony problem z talmudyzmem… czyli jedyny rzeczywisty izm dręczący ten świat... no ale to zupełnie inna opowieść.

A powracając do kwestii Grobowca. Nasz Grobowiec swoim ogromem może zatem zawstydzić nie tylko starożytnych popychaczy głazów ale również współczesnych – tych którzy aktualnie popychają kozy.

Dwa miliony ton to jednak nie w kij dmuchał a więc powiedzmy to sobie jasno: no… nie zbudowały tego małe zielone ludziki albo krasnoludki.

Nasz Grobowiec powstał niesłychanym wręcz nakładem ludzkich sił i środków, oczywiście według naszych standardów, bowiem jeśli go nadal porównywać do piramidy Cheopsa to w jego budowie brał udział zaledwie ułamek procenta ludzi w porównaniu do nieprzeliczonych hord spędzonych do przepychania gruzu po pustyni. Nawet na tym polu zawstydzamy egipskich dziwaków, których nawet dziś musi być cała armia żeby zrobić cokolwiek sensownego, na przykład wstawić drzwi do szałasu. Nas ten problem organizacyjny oczywiście nie dotyczy jako, że od zawsze jeden Polak wart był tysiąca pustynnych popychadeł.

Uczciwie jednak mówiąc nie wszystko podczas budowy naszego Grobowca poszło gładko i pięknie.  Tak tylko twierdzi propaganda ale to niestety nieprawda. Są bowiem skwapliwie skrywane bardzo mroczne fakty, ale zanim do nich dojdziemy omówmy jego...

BUDOWĘ

Grobowiec miał być budowlą mającą za zadanie ujarzmić swoim ogromem nieokiełznaną przyrodę – i tak też się stało w istocie - lecz zanim ktokolwiek się zorientował on stał się jednak Grobowcem, gdyż pożarł ponad setkę ludzi. Dosłownie pożarł. Żywcem.

Grobowiec pożerał jednego człowieka za drugim i to jest naprawdę straszne gdyż spoczywa w nim do dziś mnóstwo ludzi. Żaden z nich nie tylko nie otrzymał godnego pochówku ale nawet słowa uznania za swoje poświęcenie. To prawdziwa hańba dla wszystkich władz Polski od dziesięcioleci uporczywie tuszujących tę kwestię. Nikt nie oddał nigdy czci Polakom tragicznie zmarłym przy jego budowie. Nikt nie wspominał ich ofiary mimo iż stracili życie wznosząc ten Grobowiec. Nikt o nich nie pamięta a zwłaszcza ci niegodziwcy, którzy ich tam zatrudnili. Wszystkie powojenne władze okupujące Polskę kolejno tuszują ich śmierć i wręcz wymazują istnienie ofiar z wszelkich dokumentów oraz ludzkiej pamięci zwodząc ponadto jeszcze w nieskończoność niegodziwie ich rodziny.

Wypadki na budowach się zdarzają, owszem. Ale ponad setka? Dokładnie takich samych? W tym samym miejscu? W identycznych okolicznościach? Przecież to bez najmniejszego sensu, jako że w przypadku serii powiedzmy dwóch lub trzech podobnych nieszczęść, natychmiast coś się robi w ramach zmiany procedur po to, aby kolejnym zapobiec. Dlaczego więc zginęła bez żadnego echa ponad setka ludzi dokładnie w tym samym miejscu i w dokładnie taki sam sposób?

Oficjalne kłamstwa są takie że… nikt nie zginął. Prawda, jakie to proste?

W rzeczywistości zginęła jednak ponad setka ludzi. Dlaczego? Jak? Odpowiedzi nie ma, gdyż oficjalnie nikt nie zginął, pozostają zatem domysły.

A domysły są straszne, gdyż jakby na tę sprawę nie spoglądać, dochodzimy do logicznego wniosku że celowo ich tam wysyłano na pewną śmierć nie licząc się zupełnie z ludzkim prawem do życia. Ewentualnie z premedytacją ich zamordowano. Przecież wypadków przy pracy nie tuszuje się nigdy, bo i po co? Gdy są wypadki znajduje się winnych i następnie kara. A jak komuś ważnemu to nie odpowiada, ewentualnie ktoś niewinny robi za kozła. Ale samych wypadków nie tuszuje się przecież nigdy! Tuszuje się zawsze jedynie masowe mordy. I właśnie to w naszym Grobowcu myślę się stało.

Ten posępny Grobowiec jest nie tylko całkowicie przemilczany jako miejsce spoczynku naszych rodaków ale ponadto służy współczesnym kacykom do zarabiania na nim pieniędzy, aczkolwiek żaden z tych żałosnych pajaców nie przyłożył nigdy swojej małpiej ręki do tego aby go wybudowano. Jak zwykle, rozmaitej maści kanalie jedynie położyły swoje chciwe łapy na owocach pracy Polaków. Ręce i własne życie poświęcili natomiast ci, o których polskojęzyczne władze pragną po prostu nie pamiętać, przemilczeć lub co gorsza pośmiertnie ich oszczerczo zniesławić. Nie dziwi to w ogóle, w sytuacji kiedy przecież cały Naród uporczywie jest oskarżany od dekad o jakiś antybandytyzm lub polskie obozy zagłady po to tylko aby za brak oskarżeń zapłacić haracz na rzecz oszczerczych szumowin. Całe państwo nie może się jakoś od lat przed tą nagonką obronić. Cóż więc mogą zrobić zwykli Polacy?

A mogą. Mogą opisywać i nagłaśniać wszelkie tego typu szwindle, albowiem oszczercy i wyłudzacze boją się jak świat światem tylko jednego – Prawdy przez duże P ogłaszanej na ich temat publicznie. Tylko tego się boją więc tylko to ma sens, jeśli chodzi o walkę z tą międzynarodową mafią. Zamiast się z nie bycia wielbłądem bez końca tłumaczyć, dużo lepiej i mądrzej jest ujawniać ich oszczerstwa i powszechny bandytyzm. A co do rzekomego antysemityzmu najlepszym możliwym rozwiązaniem jest zamiana tego dziwacznego słowa – nie określającego prawidłowo zjawiska – słowem „antybandytyzm” po prostu – czyli idealnie trafnym określeniem tego co jest nieprawidłowo nazwane.

Czy Polacy to antysemici? Ależ skąd, Polacy to antybandyci. Proste nieprawdaż? Jedno trafne nowe słowo które od ręki naprawia całe stulecia funkcjonowania rażąco nietrafnej nazwy. No bo jak może być antysemitą ktoś kto szanuje na przykład Palestyńczyków? To niedorzeczne. Antybandytą natomiast miłośnik semickich ludów Palestyny, może być i to jak najbardziej. Antybandytyzm to idealne określenie prostujące raz na zawsze te nieporozumienie wynikłe z nieprawidłowo nazwanego antysemityzmu jakiegoś. Ale mniejsza z tym…

Grobowiec powstał niedługo po II Wojnie Światowej. Prehistoria normalnie gdyż to było w czasach kiedy telewizor był czarno biały. W wersji oficjalnej podczas jego budowy nikt nie zginął jak już wspomniałem. Pełny sukces i rozkwit polskojęzycznej propagandy. Plan wykonano, orkiestra tusz, uścisk dłoni sekretarza i aleluja! W wersji mrocznej jednak lecz niestety prawdziwej Grobowiec stanowi ostatnie miejsce spoczynku dla ponad setki ofiar. Aby go zbudować w narzuconym przez stulejokomuchów terminie naruszono dosłownie wszystkie możliwe prawa; człowieka, bezpieczeństwa, normy, zasady, przepisy, kodeksy, etc, co kosztowało życie wspomnianej setki istnień ludzkich.

A ich śmierć… totalnie przemilczano.

Dla szybkiego zatem porównania: natychmiast po zbliżonej liczebnie katastrofie smoleńskiej rodziny ofiar otrzymały wszystko – pomoc polskojęzycznego psychologa, mnóstwo polskojęzycznych pieniędzy, darmowe polskojęzyczne porady prawne, bizantyjskie rekompensaty oraz całą resztę przywilejów włącznie z nadętym do groteskowych rozmiarów, korowodem pompatycznych pogrzebów na których toczyli pianę polskojęzyczni kapłani. Żałoba narodowa, czarno biała telewizja i nawet Internet poszarzał – dosłownie jakby nastał koniec świata a ludzkość straciła… no właśnie… kogo? Nadludzi? Półbogów? Niezastąpionych biblijnych megamocnych herosów? Kto ze zmarłych pod Smoleńskiem dokonał… czegoś? Czegokolwiek?

Proszę mnie nie posądzać pochopnie o brak empatii lub jakąś bezduszność tylko przerwać lekturę chwilą zadumy po czym rozwiązać samodzielnie poniższe, nieskomplikowane zadanie:

Zastanów się głęboko i wymień poczciwy człowiecze, chociaż jedno nazwisko oprócz pary prezydenckiej, z ponad setki ofiar katastrofy smoleńskiej. Czas minuta, start.

I jak?

Słabo, prawda?

Nie martw się poczciwy człowiecze, całkiem dobrze ci poszło. Problem byłby poważny, gdybym ci zadał podchwytliwe pytanie o dwa, trzy nazwiska no ale jak widzisz nie jestem bezdusznym sadystą… i oszczędziłem ci sam wiesz czego…

Tak więc, po tej „narodowej tragedii” czy ktoś z obywateli zauważył jakąkolwiek różnicę lub zmianę swojego życia? Czy brak tych którzy zginęli w wypadku lotniczym odbił się jakoś na losie trzydziestu milionów Polaków? Tak ja wiem że mochery od czasu katastrofy noszą na przygiętych barkach co miesiąc krzyże pokutne, no wiem o tym, ale to nie oznacza zmiany ich życia ponieważ ten rzadki gatunek już tak ma, że dziecinnieje przed śmiercią. Oni przecież pokutowali jeszcze przed katastrofą ponieważ jeszcze za szczeniaka usłyszeli od stulejarzy, że mają grzech pierworodny i przerąbane u matki boskiej a więc od tamtej pory i tak nie robią nic innego tylko błagają kawałek drewna o przebaczenie. Ich życie nie uległo zatem absolutnie żadnej zmianie – po prostu ich pokuta po katastrofie smoleńskiej zrobiła się bardziej zorganizowana. I regularna zupełnie jak fazy księżyca. Wcześniej bezładnie to robili, w luźnych niezorganizowanych grupkach, w piątek, świątek, nawet w szabas, a teraz mają miłą dla oka zbiórkę co miesiąc w wyznaczonym miejscu pokutnym. Wygląda to tak przyjemnie że aż miło popatrzeć, bowiem to jak pokaz dojrzałych czirliderek. Nie ma co prawda połykaczy ogni i tych zręcznych ludzi chodzących po linie lub żonglerów skaczących przez płonące obręcze ale i tak jest to bardzo ładne kiedy oni tam pokutują i czynią taniec deszczu przy dużym kawałku drewna. Folklor jest zawsze w swym źródle po prostu uroczy.

A więc zapytajmy jeszcze raz: czy jest ktoś ze zwykłych Polaków kto żyje zupełnie inaczej od czasu katastrofy smoleńskiej?

Bo z mojej opartej na niezliczonych źródłach wiedzy wynika, że każdy z tych którzy zginęli w tej katastrofie został zastąpiony natychmiast po prostu kimś z drugiego szeregu i wszystko toczy się dokładnie tak samo jak wcześniej. Dosłownie jakby nic się nie stało. To tylko fakt, a poza tym kiedy wypadki chodzą po zwykłych ludziach, nikt z polityków nie uprawia z tego powodu publicznie lamentów, no bo czyż nie? Paru zawsze obowiązkowo uda się na miejsce nieszczęścia podlansować odrobinę swoje notowania no i to tyle ich zainteresowania jakąś tragedią. Nigdy żadna z ofiar żadnej katastrofy, a bywały przecież większe, nie otrzymała takiej pomocy jak rodziny smoleńskie. Nigdy – ani jednego razu. A przecież wszystko co jest dookoła zbudowali zwykli ludzie a nie zawodowi kłamcy, nieprawdaż? Żaden polityk, żaden kapłan, żaden prezydent i to w całej historii Polski tak naprawdę nigdy nie stworzył… niczego. Kiedy im się przytrafi statystyczny wypadek to do lamentów jednak zmuszają zwykłych ludzi zakazując im zabaw i rozrywki w ramach swojej prywatnej przecież żałoby. Konstytucja tymczasem twierdzi jasno – wszyscy obywatele są równi. Dlaczego zatem po politykach ludzie są zmuszani do żałoby a po zwykłych ludziach politycy jakoś nie lamentują? Zamiast zabawy zwykli ludzie muszą w nieskończoność słuchać przykrych dla ucha, niedorzecznych popierdółek jak to prezydent Wałęsa sam jeden obalił komunę, jak prezydent Kwaśniewski obalił prezydenta Wałęsę – największego pojedynczego obalacza ustrojów totalitarnych, jak to prezydent Kaczyński obalił prezydenta Kwaśniewskiego, który obalił obalacza ustrojów, a tak prawdę mówiąc oni wszyscy obalili jedynie pół litra podczas tej pompatycznej walki. Walczą bowiem od dekad dosłownie o wszystko ale jakoś dziwnym trafem żaden z nich nie wywalczył jeszcze niczego. Jak podają niezliczone źródła głupich wiz do Ameryki nie mogą załatwić żeby Polacy mogli pojechać do Waszyngtonu na weekend i zobaczyć osobiście Obieraka Bananów na swoim wybiegu. Nie mogą od drugiej wojny światowej wywalczyć dla Polaków godnych zarobków, a biorą się za bary ze skrzynką wódki. Wywalczyli jedynie bezrobocie, terror fiskalny, zamordyzm gospodarczy, masową emigrację nie mającą na całym świecie precedensu gdyż dziejącą się w kraju bez wojny, klęsk i w którym panuje demokracja oraz dobrobyt, oraz napadli na kilku niewinnych pasterzy w jakichś wioskach na zadupiach świata. Co ci wszyscy prezydenci tak naprawdę reprezentują, co nie byłoby pustym śmiechem?

Jedynie pusty śmiech zatem po nich wszystkich pozostał. Śmiech i trochę żenady. Żaden Polak nigdy nie otrzymał żadnej pomocy od żadnego prezydenta. Chociaż nie, bo jeśli już mam być szczery to muszę uczciwie uderzyć się w pierś i przyznać że jeden ze zwykłych Polaków otrzymał – jak podają niezliczone źródła - od prezydenta zmarłego pod Smoleńskiem dobre słowo: Spieprzaj dziadu – przekazał temu wyróżnionemu Polakowi osobiście prezydent no i tego typu gest do końca życia zapamięta obywatel dziad wyróżniony. Cała reszta Narodu jednak, nawet na życzliwe słowo niestety nie może liczyć. Na całe szczęście Karma to surowa Pani i potrafi dojebać a że szczególnie uwielbia pyszałków i tych którzy podnoszą rękę na Polaków… no cóż, karmiczna odpowiedź na pychę poleciała tym razem z epickim rozmachem biorąc na warsztat ich wszystkich hurtem.

Skrytobójcze morderstwo dla doraźnych politycznych korzyści naczelnego wodza generała Sikorskiego także okazało się w ramach Karmy iście druzgocące dla zdradzieckich Anglików - ich imperium bezpowrotnie upadło i nigdy się nie podniesie, ciapate murzyństwo zalało wyspy, jest tam gruźlica, wściekłe krowy, woda pitna z antybiotykiem, fluorem i psychotropami, chemiczne żarcie, syf i toksyczne opryski, które wzięte razem wykańczają Anglików zupełnie jakby byli karaluchem, co nie jest przecież aż takie niedorzeczne jakby się mogło wydawać.

Szwecja, która napadła na nas w niosącym zagładę jednej czwartej Narodu Potopie teraz sama ma Potop i stoi na krawędzi zagłady. Totalnej.

Niemcy jak wyżej.

Rosja, która pod rządami Niemki połasiła się z innymi Niemcami na nasze rozbiory, sama została rozebrana na kilkanaście państw i ciężką bolszewicką czkawką jej się odbiło zagarnięcie razem z naszymi rdzennymi ziemiami miliona nieoswojonych z tą ziemią żydów. Ponad sześćdziesiąt milionów ofiar kosztował ich ten bardzo poważny błąd, jakim był rabunek Polski.

Trzeci niemieckojęzyczny zaborca, skończył jak dwóch powyższych. Jego imperium i imperator zginęli marnie a obecnie zdradzieccy Austriacy, którym Sobieski wcześniej uratował dupy, ponownie są zalewani islamem z którego tym razem już się nie wyrwą za prędko. Mogą sobie jodłować z rozpaczy i wsadzić palca w dupę – jak ci stulejarze z biegunką zza wielkiej wody - ale tym razem odsieczy wiedeńskiej nie będzie i guten abend Austria – kraik który dał światu Fritzla, Hitlera i najgorsze obozy zagłady. Jeśli jeszcze kiedyś urodzi się tam Mozart to będzie się nazywał Muhammad Ibn Mozart i komponował będzie smętną nutę do meczetu.

Karma to nie przelewki jak widać. Karma to zwykły fakt. Nad Polakami zawsze czuwa opatrzność i choćby nie wiem jak pewny siebie był kolejny okupant zawsze ostatecznie kończy marnie jak wszyscy poprzedni. A że wszyscy poprzedni byli o niebo od obecnego potężniejsi – los aktualnego który jest najlichszy z nich wszystkich jest naprawdę nie do pozazdroszczenia, tym bardziej że z każdym dniem prawda na jego temat nieustannie wycieka jak woda przez durszlak i sytuacja okupanta szybko się… zagęszcza.

Jeśli zatem uczciwie się wysmarkać, otrzeć łzy z napełnionych pustym śmiechem oczu i podsumować na podstawie niezliczonych źródeł na chłodno spuściznę ofiar brzozy smoleńskiej, dojdziemy oczywiście do wniosku że kompletnie nic nie pozostało po tych którzy zginęli w tej katastrofie. Przemówienia z których nic nie wynika. Homilie, których nikt nie czyta i niedopite butelki. Słowem nic wartościowego. Kompletnie zero realnych dokonań, no może oprócz szalejącego bezprawia, urzędniczego debilizmu oraz powszechnej nędzy.

Po bezimiennych ludziach natomiast, którzy postawili od podstaw ten wspaniały tytułowy Grobowiec jest wszystko – darmowa ekologiczna energia i to w kosmicznych ilościach, poprawa tym samym warunków życia dziesiątek tysięcy korzystających z niej Polaków, oraz piękne sztuczne jezioro zbudowane niesłychanym nakładem pracy i wspaniale się komponujące z otaczającą przyrodą.

O zmarłych stwórcach tego budowlanego cudu jednak się nie mówi w ogóle. Ale oni tam nadal są i czekają na sprawiedliwość. Nawet szeptem się nie wspomina o jakichkolwiek odszkodowaniach za ich niewolniczą pracę, do jakiej zmusił ich polskojęzyczny okupant, który nie wybierany przez nikogo zagarnął w Polsce po wojnie całą władzę bezprawnie. Nie ma i nigdy nie było żadnej uroczystości ku czci tych którzy tam zginęli, mszy, minuty ciszy, żałoby lub chociaż jednej procesji pokutnej lub zwykłego znicza. Niczego. Nawet przyrodzone do poruszania się na klęczkach mochery zawiodły na całej linii. Nie ma proszę ja was najskromniejszej nawet tabliczki wymieniającej ich imiona i zasługi dla Narodu. Nie ma dosłownie niczego. Ofiary zwyczajnie wyparowały z pamięci i to tak skutecznie, że nie ma o nich nawet słowa wzmianki w całym Internecie – czy możecie w coś takiego uwierzyć?

A jednak!

A same rodziny ofiar nie tylko nie otrzymały nigdy od państwa żadnej pomocy, lecz wręcz usłyszały na temat zmarłych (lub zabitych) wyłącznie ordynarne kłamstwa. Zrozpaczone rodziny, żony, wdowy, dzieci, szukały, pytały cierpliwie całymi latami lecz zamiast uczciwej odpowiedzi usłyszeli że ich ojcowie, mężowie no tego, że oni… uciekli! Ot tak po prostu. Byli ludzie no i ich nie ma.

Nie bez powodu porównuję do siebie te dwie zbliżone do siebie liczebnie katastrofy. Powtarza się bowiem po raz kolejny i to dosłownie historia Polaków pomordowanych w Katyniu. Zamordowali ich oczywiście – jak podają niezliczone źródła – żydzi, ale wszystkie rządy jak jeden twierdzą już blisko 70 lat że nasi oficerowie… uciekli. Uciekli lub ewentualnie zabił ich system – komunizm jakiś niedobry lub stalinizm jeszcze gorszy. Ewentualnie faszyzm.

Największym chichotem historii jest już wspomniana katastrofa smoleńska. Ci którzy tam Polecieli I Spadli, nie polecieli tam przecież bowiem ujawnić Polakom katyńskiej prawdy. Mimo iż nie tylko niezliczone źródła od dekad podają prawdę o tej żydowskiej zbrodni na Narodzie Polskim ale też sami sprawcy tego mordu z Izraela przyznali się do niego udzielając wywiadów prasie jak jakieś gwiazdy rocka. Władze które udały się do Katynia nie poleciały ujawnić tej oczywistej prawdy Polakom. Jak podają niezliczone wręcz źródła oni polecieli dalej uchlewać się, dalej udawać, że się modlą i dalej okłamywać Naród, że mord na Polakach zorganizował sowietyzm, stalinizm, hitleryzm albo komunizm jakiś. Wersji do koloru do wyboru ale – wbrew niezliczonym źródłom - żadna oficjalnie nie mówi że to robota żydostwa. Tymczasem prawda jest taka, że jak podają niezliczone źródła i ten i tamten antysłowiański system stworzyli żydzi i to żydzi stanowili niemal 90 % NKWD i to żydzi z NKWD osobiście zamordowali pod Katyniem 45 tysięcy oficerskiej elity Polaków. Rosjanie tego nie zrobili. Oni nawet nie mogli tego zrobić z tego bardzo prostego powodu, że oni także zostali tam zamordowani. Rosjan przecież zostało pod Katyniem zamordowanych również 45 tysięcy. Dokładnie w tym samym okresie czasu zamordowano tych rosyjskich oficerów i zrobili to dokładnie ci sami żydzi z NKWD, którzy wymordowali polskich oficerów. Nawet szeregowych Rosjan mordowano za to że nie chcieli strzelać w tył głowy Polakom. I oni też tam leżą pomordowani. Plan był taki żeby wszystkim ofiarom podrzucić fałszywe żydowskie dokumenty a po wojnie oskarżyć o ten mord Stalina, po to aby go utrącić ze stanowiska za… zorganizowany ludobójczy antysemityzm a następnie przejąć w Rosji pełnię władzy. Taki był plan ale wujek Adolf go pokrzyżował, kiedy niedługo po mordzie katyńskim runął z pianą na mordzie na Rosję. Odnalazł ciała naszych Rodaków, wykopał razem z Czerwonym Krzyżem i ujawnił światu tę zbrodnię wojenną wszechczasów. Taka jest właśnie obiektywna – oparta na niezliczonych źródłach - katyńska prawda i polskojęzyczne władze, które poleciały i pod Smoleńskiem spadły nie poleciały tam ujawnić Polakom tej właśnie obiektywnej prawdy na temat tej zbrodni wojennej. Ta nie mająca precedensu w historii czystka etniczna jest ludobójstwem, które nigdy się nie przedawni, bowiem o tym kto miał umrzeć decydowała jedynie narodowość i żaden żydowskiego pochodzenia generał lub biskup lecący do Smoleńska oczywiście nie zamierzał nawet jednego słowa prawdy powiedzieć na ten temat Polakom. Lecieli tam w dalszym ciągu kłamać, po drodze zginęli marnie, a teraz to na ich temat można sobie posłuchać kolejnych kłamstw i dezinformacji, jakich niestrudzenie dostarcza światu na przykład polskojęzyczny Antoni. Kłamstwo rodzi kolejne kłamstwa a okłamani ich natłokiem żydokatolicy co miesiąc celebrują ich śmierć i dźwigają pokutne krzyże zupełnie jakby oni cokolwiek w Katyniu albo Smoleńsku zawinili. Paranoja dosłownie, kiedy się okazuje do czego naprawdę mogą doprowadzić w sumie rozsądny Naród te niezliczone kłamstwa. Nigdy jednakże nie jest tak źle aby nie mogło być… jeszcze gorzej. Prawo Murphiego nie pozostawia złudzeń – jeśli coś można zepsuć, nawet teoretycznie tylko, wówczas na bank ktoś to weźmie i do końca spier*oli. Niedługo zatem te moherowe ofiary jahwistycznej patologii koronują sobie nieżywego człowieka na coś w rodzaju zombie-króla Polski no i to już będzie obłęd totalny… bowiem będą ucztować żrąc jego ciało i chłeptać jego krew popadając w jeszcze głębsze kanibalistyczne bagno, no ale nieważne. To w końcu sprawa co najwyżej dla egzorcystów ewentualnie psychiatrów… i dlatego konieczna będzie teraz oczyszczająca ciało i ducha…

INWOKACJA DO WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH

Dziw ogarnia, że coś tak debilnego jak żydokatolicyzm dali sobie wcisnąć Słowianie. Pewnie będą protestować teraz i odżegnywać mnie od czci i wiary no ale moi drodzy parafianie nie wiem czy wiecie, a bardzo mocno w to wątpię, ale to wy baranki boże modląc się do swoich tak zwanych „wszystkich świętych” modlicie się do… żydów po prostu! Jak zatem nazwać tego typu przypadki?

Żydokatolik jest odpowiednią nazwą – nową lecz trafną - tak samo jak te dziwaczne zjawisko, które wcześniej nie miało właściwej nazwy, gdyż po prostu nie istniało. Teraz już nazwa jest – słowo, „żydokatolik”, które stworzył nie stwórca jakiś magiczny ale zwykły Słowianin.

Żydokatolicy zatem, czy wiecie, że do grona tak zwanych „wszystkich świętych” ukradkiem wprowadzono niedawno… „świętego” Mojżesza i „świętego” Abrahama? Hę?

Nie macie bladego pojęcia o „świętym” Mojżeszu? Naprawdę?

Posłuchajcie zatem wiadomości duszpasterskiej drodzy patafianie, albowiem zaprawdę powiadam wam, że był on semickim bandytą z Orientu. Żałosnym ponadto, bowiem o ile bandyci czasami są sympatyczni jak na przykład Robin Hood lub rewolwerowcy z Dzikiego Zachodu albo dajmy na to karaibscy piraci to w tym przypadku żal aż dupę ściska z rozpaczy, bowiem Mojżesz to był bandyta zupełnie innego kalibru. On nie dokonał romantycznego skoku stulecia na Orient Express, nie napadł bohatersko na bank sam jeden przeciwko jakiejś armii, on nawet konia nie ukradł jakiemuś Ali Babie, o nie. „Święty” Mojżesz z wielu rażąco żałosnych rzeczy, jakich podczas podłego bandyckiego żywota dokonał największą był zbrojny napad na pustynnego pasterza i rabunek czterech baranów. Masakra. I wy się kuźwa modlicie do… czegoś takiego?

Oczywiście nie wierzycie mi żydokatolicy a wiec nacieszcie oczy poniższym źródełkiem, prowadzonym oczywiście przez polskojęzycznych kapłanów:

http://www.opoka.org.pl/biblioteka/M/MR/rajski_mojzesz.html

W „świętego” Abrahama też zapewne mi nie uwierzycie, no bo czyż nie? To co z was za łatwo(wierni) do licha jasnego, skoro w nic nie chcecie uwierzyć? A zatem poniżej jest dobre wiarygodne źródełko o „świętym” Abrahamie – „ojcu wszystkich wierzących a także Jezusa we własnej osobie” – nie wierzycie mi oczywiście a więc proszę ja was bardzo poczciwi żydokatolicy – nacieszcie wasze oczęta ponownie i dowiedzcie się w końcu że Jezus był khe, khe, w imię ojca i syna… synem żyda Abrahama:

http://www.deon.pl/religia/swiety-patron-dnia/art,10,sw-abraham-ojciec-wszystkich-wierzacych.html

Szok? Ano szok. Tak więc w ramach terapii szokowej odpowiedzcie sobie sami: są czy nie są egzotyczni święci?

Ależ są. No właśnie! A jeśli w dalszym ciągu mi nie wierzycie, że „wasze” chrześcijaństwo ukradkiem przemieniane jest w judaizm no to zapytajcie dyskretnie o tych dziwnych „świętych” waszego polskojęzycznego proboszcza jak już znajdzie dla was chwilkę bezcennego czasu i nie będzie molestował akurat waszych dzieci. Zapytajcie księdza dobrodzieja skąd się w gronie chrześcijańskich świętych nagle i po kryjomu wzięli ci dwaj konkretni żydzi. No skąd uny? Znienacka? Dla własnego dobra o to się zapytajcie, bo jak się nie zapytacie to zanim jeszcze ci kapłani wezmą się za molestowanie waszych wnuków to pośród wszystkich świętych znajdzie się Mahomet, potem jego kozy, kochankowie i tak dalej… a wy? Wy no cóż… wy będziecie nosić krzyż, gwiazdę i półksiężyc jakiś i napier*alać badziewne paciorki do wszystkich możliwych demonów, koziołków, jaszczurek i wężów tylko nie Bogów Słowiańskich. Jeśli się któremuś żydokatolikowi wydaje teraz, że jego proboszcz jest dobry, miłosierny no i jego bla, bla, bla, nie dotyczy nic co w oczach bozia niemile widziane, no to wiedzcie jedno – ten wasz dobrodziej nawet jak nie jest satanistą i nie molestuje waszych dzieci bo jest akurat hetero i płodzi po bożemu dzieci z gosposią, no to i tak robi wam coś jeszcze gorszego – umysłowo bowiem gwałci was i to nieustannie bo do śmierci aż od urodzenia – i tego makabrycznego nieporozumienia, jaki on wam wciśnie do bani już nic i nikt nie będzie w stanie posprzątać.

Dla Słowianina po tej hucpie z Mojżeszem i Abrahamem, odnalezionych znienacka w roli wszystkich „świętych”, ta wasza wiara robi się coraz bardziej odrażająca. A będzie jeszcze gorzej… kiedy „świętymi” zostanie jeszcze więcej bandytów… semitów znaczy.

Podłość rządzących krajem po wojnie szumowin jest po prostu niewyobrażalna. Ta nacja zdolna jest od zawsze do najpodlejszego nawet świństwa, ale prawdziwe mistrzostwo świata osiągnęli uny w jednej dziedzinie: w mordowaniu ludzi i oskarżaniu ofiar pośmiertnie o wszystko to co najgorsze. Wyklętych patriotów oskarżają o bandytyzm, według dokładnie tej samej metody jaką zastosowano kiedyś w stosunku do… Indian. Ratujących żydów o antysemityzm. Najbardziej przyjazną ludowi szlachtę o bycie wrogiem ludu. Najuczciwszych o złodziejstwo… itp., itd., bez końca normalnie…

Jest tego taki ogrom że szkoda gadać, ale to da się ogarnąć.

Jaki jest bowiem wspólny mianownik tego oszczerczego obłędu?

Fikcyjne oskarżenia. FIKCYJNE OSKARŻENIA to po prostu ich drugie imię i po tym właśnie można ich bezbłędnie zidentyfikować. FAŁSZYWE OSKARŻENIA to JEST ich uniwersalny i dla ślepego nawet widoczny ZNAK ROZPOZNAWCZY. Te powszechnie znienawidzone kanalie, to niekwestionowani specjaliści od rzucania fałszywych oskarżeń – rutynowo pod adresem swoich niewinnych ofiar.  ZAWSZE I WSZĘDZIE. Robią to przecież jeszcze od czasów sprzed Jezusa i naprawdę dziwne że… NIKT TEGO NIE DOSTRZEGA. Miliardy ludzi patrzą na to swoimi oczami i… nie widzą tego na przestrzeni wieków. To niebywałe. Niewinnych niczemu – pomawiają o grzech pierworodny i to od pierwszych minut ich życia. Tych którzy chcą władzę wybierać – ci niewybierani pomawiają o brak, heh… demokracji. Mowa tu o niewybieranych przez nikogo sędziów, prokuratorów, posłów, kapłanów – oni wszyscy to wręcz urodzeni „obrońcy wolnego wyboru” – czyli właśnie demokracji. Nawet komitety obrony demokracji zakładają aby wybraną władzę… obalić i w dalszym ciągu rządzić niedemokratycznie. Cały ich świat zbudowany jest wyłącznie na kłamstwie i fałszywych oskarżeniach… FAŁSZYWE OSKARŻENIA – proszę to wyrażenie dobrze sobie zapamiętać a w sytuacji kiedy się z nim spotkacie będziecie mieli absolutną gwarancję że człowiek jest niewinny a oskarżyciel chory na stulejkę. I świat stanie się prosty oraz zrozumiały. Fałszywi oskarżyciele – to jest ich uniwersalne imię – najtrafniejsze z możliwych.

Ech znowu odbiegliśmy od tematu a zatem skończmy o stulejarzach i obejrzyjmy filmik z budowy naszego Grobowca, który warto myślę obejrzeć szczególnie uważnie:

https://www.youtube.com/watch?v=hTM6qQbfMZE

Na tym pradawnym materiale widać że starożytni Polacy potrafili wznosić w niedostępnym terenie monumentalne budowle na miarę piramid. To było dawno, dawno temu – kiedy jeszcze robotnicy mieli motywację i coś robili zamiast się na umór uchlewać widząc tę parchatą nędzę w telewizji. Obecnie szczytem cofniętego w rozwoju budownictwa jest nawet nie słomiany Miś lecz plastikowy który wytrzyma jedynie do czasu aż jakiś turysta nie odgasi na nim papierosa. Regresja na tym polu jest już gołym okiem widoczna.

Dla uważnych obserwatorów teraz szybki konkurs na spostrzegawczość: pomódl się do wszystkich świętych dobry człowieku i znajdź na poniższych obrazkach trzy różniące je szczegóły:

MONOLIT

Aby jeszcze bardziej podkreślić wyczyn, jakim było zbudowanie Grobowca należy teraz dodać że ludzie budujący tę zaporę nie byli wcale fachowcami. W znakomitej większości byli to polscy niewolnicy nie mający bladego pojęcia o budownictwie. Byli to trzymani w więzieniach niewinni Polacy, którym w zamian za pracę przy budowie zapory obiecano skrócenie wyroków. Jakże to typowe dla polskojęzycznych okupantów, gnębiących od drugiej wojny nasz naród – oskarżyć niewinnych ludzi za wyimaginowane przestępstwa, zastraszyć tak żeby przyznali się do bycia wielbłądem, potem skazać i zamienić w darmową siłę robocza pracującą dla stulejarzy za miskę zupy. A mimo to ci nieszczęśnicy sprostali wyzwaniu tamtych z Egiptu. Dlaczego jednak ginęli?

Są trzy wersje:

Pierwsza – w ogóle nie ginęli lecz… dali nogę na Zachód. Tę niewyobrażalnie naciąganą lipę wciska się od dekad dociekliwym rodzinom „uciekinierów”. Raczej nikt w to jednak nie uwierzył. Ani jeden z rzekomych uciekinierów nigdy bowiem nie dał znaku życia z rzekomej zagranicy. Ponadto przy budowie zapory pracowali tylko skazańcy o bardzo niskich wyrokach – do 5 lat, czyli tacy którym kompletnie nie opłacało się uciekać. Ta wersja zatem to lipa, bo przecież po upadku komuny wszyscy „uciekinierzy” w chwale by powrócili do kraju bez lęku o siebie. Nie wrócił tymczasem… żaden. Nigdy. Ta wersja zatem definitywnie odpada.

Druga – dochodziło do wypadku za wypadkiem podczas niebezpiecznych prac wysokościowych związanych z wylewaniem betonu. Tej pracy rzekomo nie można było przerwać i tym samym wydobyć nieszczęśników którym rzekomo noga się powinęła, spadli w dół, zabili na sterczących gęsto prętach zbrojeniowych i po prostu zalewano ich betonem. Jest to tak nieprawdopodobne jak tylko możliwe, bowiem jak już wspomniałem po jednym lub najwyżej dwóch tego typu wypadkach, natychmiast zmieniono by procedury i po prostu nakazywano kolejnym robotnikom pracować w uprzęży zapewniającej bezpieczeństwo podczas prac na wysokości. Niemożliwe jest po prostu aby ponad setka ludzi spadła kolejno w wylewany beton, zupełnie jakby nigdy nic, czyli jakby każdemu się to przytrafiało jako pierwszemu. To po prostu niedorzeczne.

Trzecia – jest najbardziej prawdopodobna. Jakieś komando zrzucało ludzi w beton i to z premedytacją. Ewentualnie wysyłało ich jak kamikadze na pewną śmierć, co się sprowadza i tak przecież do celowego mordu.

Światu jednak ujawnił wersję drugą wystraszony czymś człowiek. On ofiara wypadku stawia na to że to był szereg Identycznych jak jego własny wypadków. On jako jedyny przeżył i o ile prawdopodobne jest że bał się o tym jak było mówić w poprzedniej epoce o tyle nie powinien tego już się obawiać po zmianie ustroju. A jednak nadal jest zastraszony i boi się mówić. A zatem coś nie gra z wersją drugą, no bo czyż nie?

Która by jednak wersja nie okazała się ostatecznie prawdziwą to oni wszyscy w tym betonie nadal są, co wywraca do góry nogami cały dosłownie porządek prawny i co sprawia ze zapora jest bezimiennym Grobowcem, w którym leżą sprofanowane szczątki ponad setki ludzi. To czy zginęli celowo czy przypadkowo robi się tym samym drugorzędne.

Wylewanie betonu to trudna budowlana sztuka o której warto myślę powiedzieć wszystko ze szczegółami aby rozebrać problem na czynniki pierwsze a potem ogarnąć całość. Proces ten wygląda tak od strony technicznej. Cieśle machają toporkami i wykonują szalunki, zbrojarze zaś robią zbrojenia z prętów zbrojeniowych – najczęściej sterczących pionowo do góry. Te zbrojenia są co kilkadziesiąt centymetrów mocowane tak zwanymi strzemionami zapewniającymi im określone położenie w stosunku do siebie oraz w szalunkach a docelowo w konstrukcji oraz wymaganą sztywność. Całość jest powiązana drutem wiązałkowym aby się nie rozpadła i nie zmieniła ustalonego precyzyjnie położenia pod naporem napływającego betonu. Teren przygotowany do betonowania wygląda jak las drabin stojących obok siebie. Ważna uwaga, przy betonowaniu szczególnie wytrzymałych konstrukcji typu właśnie zapora, most albo wiadukt, bardzo istotne jest aby beton stanowił tak zwany monolit. Oznacza to że nie wolno przerywać betonowania dopóki nie zostanie wylana cała konstrukcja. Na przykład, budynek wylany z betonu na „raz”, czyli monolitycznie wszystkie ściany, strop oraz klatka schodowa za jednym zamachem, jest o wiele bardziej wytrzymały od takiego samego budynku w którym poszczególne elementy wylewane są oddzielnie i to pomimo faktu iż obydwa wyglądają docelowo tak samo. Jeśli ktoś nie wierzy może sobie zbudować model domu czyli sześcian z tektury. Jeśli użyjemy do tego celu jednego kawałka nasz domek będzie o wiele bardziej sztywniejszą konstrukcją niż gdyby użyć pojedynczych kawałków z których oddzielnie będziemy budować podłogę, ściany, dach, etc.

Z zaporą jest podobnie. Dużo większe siły jest zdolna ona wytrzymać jeśli jest zrobiona z jednego kawałka betonu zamiast dajmy miliona betonowych bloczków. Jest ona co prawda podzielona na tak zwane sekcje ale to zupełnie co innego. Te sekcje to odpowiednik jezdni na każdym wiadukcie. Ta betonowa jezdnia nie jest połączona w monolit z przyczółkami celowo, ponieważ o to właśnie chodzi aby mogła się swobodnie na tych podporach przemieszczać, jako że pod wpływem zmian temperatury ona znacznie zmienia swoje rozmiary, nierzadko o kilkanaście centymetrów jeśli porównać temperaturę zimą i latem w szczytowym okresie. Te elementy mostów i wiaduktów są z reguły umieszczone na stalowych rolkach po to aby mogły się swobodnie przemieszczać i nie odkształcać podczas eksploatacji co mogłoby zniszczyć dany most lub wiadukt. Takie rozwiązania przyjęto przy konstrukcjach o wielkich rozmiarach. To samo dotyczy zapory – zbyt duży monolit mógłby pod wpływem zmian temperatury zmienić rozmiar i sam zniszczyć swoją konstrukcję i dlatego celowo buduje się oddzielne sekcje. Te gigantyczne sekcje jednak są jak najbardziej monolitami i teraz przejdziemy do strony technicznej produkowania owych monolitów. Każdą sekcję należało oszalować, uzbroić po czym nieprzerwanym strumieniem betonu zalać od początku do końca. W tym celu betoniarki stały gotowe w kolejce i po kolei wylewały beton do wózka a potem wózek jechał jak kolejka linowa bezpośrednio na miejsce, gdzie robotnik otwierał go i wypuszczał beton. Wózek następnie robił nawrotkę po kolejna partię betonu i tak właśnie wyglądało wylewanie monolitu podczas budowy zapory.

Tajemnicę Grobowca ujawnił światu anonimowy człowiek pracujący przy jej budowie. Były więzień. On także spadł na wylewany beton lecz jako jedyny przeżył jak już wiemy. Upadając bowiem spadł pionowo i miał tym samym spore szczęście, że nie nadział się na żaden z prętów zbrojeniowych. Inni spadali z reguły poziomo i przebijani byli aż kilkoma prętami jednocześnie. On przeżył ale beton pod spodem był już na tyle twardy że i tak połamał na nim obydwie nogi.

Wózek dowożący beton był sterowany linowo a operator liny daleko na brzegu i nie widział nigdy człowieka, który czekał na przyjazd wózka po to aby go na miejscu otworzyć. Wszystkie polecenia i jego wskazówki przekazywał ktoś będący pośrednikiem a zatem docierały one do operatora z opóźnieniem wystarczającym, aby kogoś nieuważnego, strącić wózkiem w przepaść. Z niezrozumiałych powodów nie wyeliminowano nigdy tego błędu, jakim było zbędne pośrednictwo komunikacyjne powodujące przekłamania i opóźnienia. Przecież w analogicznej sytuacji na każdej jednej kopalni gdzie też operator liny w szybie nigdy nie widzi windy którą do szybu opuszcza albo podnosi, człowiek z obsługi podaje przy pomocy niezawodnej wajchy połączonej z dzwonkiem bezpośrednio umówiony sygnał operatorowi. Jest to sygnał dźwiękowy, przypominający alfabet morse’a. Sygnalista dzięki temu sam może precyzyjnie nakazać podnieść windę dokładnie na poziom chodnika co umożliwi wjazd do niej wagoników i wyładunek lub rozładunek towaru. To jest prosta i niezawodna metoda stosowana na kopalniach bez żadnych pośredników. Podczas budowy zapory jednak nie zastosowano tego systemu ale polegano uporczywie na krzyczeniu do pośrednika a następnie jego krzykach do operatora liny, co powodowało błędy w zrozumieniu lub pomyłki np. zamiast sygnału „trochę do przodu” mogło się przerodzić w „trochę do tyłu” i w efekcie spowodować strącenie wózkiem jadącym w złą stronę niespodziewającego się czegoś takiego człowieka. Sygnały dźwiękowe stosowane na kopalniach są tymczasem tak niezawodne że pozwalają szyny windy zgrać „na oślep” (z punktu widzenia operatora) z poziomem szyn chodnika co do centymetra dosłownie. Dlaczego tego typu sygnałów nie stosowano podczas budowy zapory? Na to pytanie nie ma odpowiedzi bowiem nikt go nigdy nie zadał.

Wypadki zatem?

Czy jednak zabójstwa?

A może celowe narażanie osób pracowników na śmierć przez fatalną organizację pracy w ultra niebezpiecznych warunkach?

Do końca tego nie wiadomo ze względu na panującą na ten temat zmowę milczenia. Jak by jednak nie było ci ludzie spadali w beton jeden za drugim a śmiertelność wśród nich była większa niż w japońskim lotnictwie w czasie wojny na Pacyfiku.

I właśnie to jest po prostu niepojęte.

To nie powinno się nigdy zdarzyć, ponieważ istnieje jeszcze jeden monolit, dużo solidniejszy. A jednak się zdarzyło. Tym drugim monolitem jest przecież tępa do niemożliwości i twardsza niż żelbeton instytucja budowlanego nadzoru. To ten administracyjny mega nowotwór jest w głównej mierze odpowiedzialny za tę tragedię, której miał ustawowy obowiązek zapobiec.

Sam jestem budowlańcem więc wiem małe co nieco o nadzorze budowlanym. To co z własnego doświadczenia wiem przekażę aby nikt nie zarzucił mi że nie wiem o czym piszę. Ten biurokratyczny rak nie dość że nigdy nie zapobiegł żadnej tragedii lub katastrofie budowlanej to niezliczone ilości tragedii spowodował swoimi działaniami. Nadzór budowlany dzieli się na powiatowy, wojewódzki i ogólnopolski i każdy składa się z niewyobrażalnie durnych urzędasów mających proste zadanie: zniszczyć jak najwięcej Polaków i polskich inwestycji budowlanych. Najlepiej fałszywymi oskarżeniami – jeśli jeszcze tego nie pamiętamy. Ja stawiam w moim mieście budynek wielorodzinny. „Mój” powiatowy nadzór do tej pory pod moim adresem wyssał z palca około trzydziestu z dupy wziętych zarzutów, z których ani jeden nie okazał się po zweryfikowaniu prawdziwym. Urojone zarzuty organ ten wypluwa z siebie szybciej niż bydło krowie placki na pastwisku. Niektóre z nich są tak wysoce debilne że się w głowie po prostu nie mieszczą bo same sobie przeczą – aż do tego stopnia są idiotyczne. Na przykład w jednym piśmie z powiatowego nadzoru pisze że wykonałem zjazd do garażu a w drugim (ta sama inspektor) pisze że nie wykonałem zjazdu do garażu – po to oczywiście aby mnie zgnoić pod każdym możliwym względem i uniemożliwić zamieszkanie we własnym domu. Wcześniej zarzucano mi brak w projekcie kanalizacji, wentylacji i kupy innych rzeczy i nie pomagało nawet pokazywanie tych projektów nadzorowi lub protokołów odbioru tej kanalizacji która rzekomo nie istnieje, jako wykonanej zgodnie z projektem. Dokumenty które są niewygodne nie stanowią żadnego „problemu” dla chorego na debilizm inspektora nadzoru bowiem ona twierdzi z maniackim uporem, że ich po prostu „nie ma”. Ba, i za to właśnie że ich rzekomo nie ma obarczano mnie między innymi przymusowymi pomiarami geodezyjnymi mającymi te urojone debilizmy „udowodnić”. Geodeta zrobił więc oczywiście te pomiary i udowodnił, jednakże kompleksowo debilizm nadzoru jako że inwentaryzacja powykonawcza mojego budynku żądana przez nadzór stwierdziła zgodność jego położenia z planem zagospodarowania. I co zrobił powiatowy nadzór w tej sytuacji? Nigdy nie zgadniecie? Z tą inwentaryzacją której sam żądał wyrzucił mnie po prostu ze swojego biura po to, żeby go nie kłuła w oczy a następnie za jej rzekomy brak obarczył mnie po bandycku kolejnym obowiązkiem – tym razem wykonania projektów zamiennych. Już czwarty rok mam niezły cyrk z powiatową inspektor nadzoru w Policach i do tej pory jeszcze nic kompletnie nie dały żadne odwołania od jej debilnych postanowień i decyzji. Ani do nadzoru wojewódzkiego ani ogólnopolskiego. Raz tylko byłem bliski sukcesu. Otóż, kiedy pod koniec ubiegłego roku napisałem skargę na wszystkie nadzory do premier Beaty Szydło ona po zapoznaniu się z dowodami, czyli dokumentami których rzekomo nie ma, nakazała ogólnopolskiemu nadzorowi załatwić tę sprawę i poinformować ją o sposobie jej załatwienia. Wszczęto więc na szczebelku wojewódzkim natychmiast procedurę uchylania debilnych decyzji powiatowej inspektorki nadzoru po czym poinformowano o tym kancelarię prezesa rady ministrów no i mnie przy okazji. Następnie jak tylko sprawa przycichła poinformowano - ale już tylko mnie - że tej debilnej decyzji jednak… nie da się uchylić. Heh… mnie okłamano więc już po raz chyba tysięczny a Panią Premier po raz pierwszy. I…? jesteśmy więc oboje w klubie okłamanych i..? I jest jak było. Decyzja wydana w oparciu o nieprawdziwe, bo wzięte z dupy zarzuty jest nadal utrzymana w mocy. Już któryś rok z kolei. Te powiatowe bydlę niszczące bez powodu ludziom życie okazało się silniejsze nawet niż kancelaria prezesa rady ministrów – masakra po prostu. Mąż powiatowej inspektor ma takie ładne biuro projektowe u siebie na wsi i nie ma to oczywiście żadnego związku z tym że ja mam według jego żony robić nowy projekt. Projekt który jak już zostanie zrobiony będzie oczywiście wyrzucony razem ze mną z jej biura po to aby coś znowu innego wymyślić… tak jak to już było wcześniej robione z pomiarami geodety....

Kabaret trwa, parada oszołomionej inspektor nadzoru nie ma końca, a ja jestem mając budynek legalnie wybudowany pod klucz zgodnie z planem zagospodarowania… już czwarty rok bezdomny. Tak się bowiem składa że możliwość zgłoszenia budynku do odbioru ta podła kreatura zablokowała mi na dosłownie jeden dzień przed tym nakazując mi „wstrzymanie robót budowlanych” – które właśnie pomiarami geodety definitywnie zostały zakończone. Do „zrobienia” zostało tylko zgłosić budynek do odbioru no ale tego nie można „zrobić” dopóki trwa „postępowanie naprawcze”. Jej osobiste „postępowanie” które mimo paru lat jeszcze nie naprawiło ani jednego oszczerstwa lub kłamstwa powiatowej inspektor nadzoru.

Natomiast o całej serii rzeczywistych samowoli budowlanych, czyli prac bez zezwolenia jakie cała grupa ludzi wykonała pod moją nieobecność na mojej budowie za dużo nie warto wspominać, ponad to że te samowole ta sama inspektor nadzoru już trzy lata tuszuje i udaje że ich nie ma. No przyszła na kontrolę i stwierdziła że samowoli nie ma. Dzikim nielegalnym lokatorom bezprawnie mieszkającym na mojej budowie rodzic się zaczęły bękarty w międzyczasie jako że patologia rodzi wyłącznie patologię no ale ona ich obecności nielegalnej nie zauważyła ignorując na terenie budowy nawet płaczące niemowlaki – zamieniając generalnie moje życie po prostu w koszmar. Słowem ja legalny inwestor i posiadacz pozwolenia na budowę „nie mogę” pracować na swojej własnej budowie oraz oczywiście we własnym domu zamieszkać, a tymczasem obcy kompletnie ludzie nieupoważnieni nawet do wstępu owszem mogą bezkarnie sobie wykonywać samowole budowlane i ponadto mogą nawet na cudzej budowie… mieszkać! A mi posiadaczowi nie wolno rzekomo nawet się zameldować. Dla mnie jest tylko przywilej płacenia za nich opłat oraz podatków Smile

To jest po prostu chory obłęd co ta kreatura z nadzoru wyczynia tuszując prawdziwe przestępstwa i wymyślając fikcyjne. Ja nie mogę się zameldować we własnym domu ale od lat byli w nim potajemnie przede mną zameldowani… obcy ludzie (!) – ci sami którzy wcześniej dokonali samowoli budowlanej. Ja nie mogę ponieważ to jest budowa i budynek nie wprowadzony do ewidencji wg naczelnik wydziału spraw obywatelskich a oni mogą ponieważ wg tej samej naczelnik wydziału spraw obywatelskich to jest budowa i są mogą być zameldowani pod fikcyjnym nieistniejącym adresem. Mówimy tu o obcych i nie mających do tej posesji żadnego prawa ludziach. Kafka, normalnie.

Zanim ta biurwa została powiatowym inspektorem w moim miasteczku była powiatowym inspektorem nadzoru w Świnoujściu. I pod jej „nadzorem” tak wyremontowano tamtejszy budynek socjalny dla okradzionych ze wszystkiego i wyrzuconych na bruk Polaków, że zmalwersowano miliony ze środków publicznych a już po samym „remoncie” był w nim syf, grzyb, robactwo i dopiero po głośnej na całą Polskę epidemii świerzbu (!) i kontroli z ramienia NIK kiedy zrobił się skandal ogólnokrajowy zdjęto tą szkodliwą jak krowia opryszczka inspektorkę ze stanowiska a następnie… zesłano na identyczne do mojego miasteczka. Teraz niszczy życie Polakom w Policach i nie tylko mi uniemożliwia wybudowanie domu. Takich inwestorów jak ja niszczonych przez nią jest w mieście znacznie więcej. Jak się jej uprzejmie zapytać na piśmie dlaczego od lat obrzuca potokiem oszczerczych kłamliwych pomówień na temat urojonych uchybień to nie udziela merytorycznej odpowiedzi lecz ze skowytem na cały powiat leci świńskim truchtem do prokuratury gdzie kwiczy jak zarzynana locha i składa zawiadomienie o rzekomym „znieważeniu funkcjonariusza publicznego” lub coś w tym sensie. Niedawno w ramach swojego obłędu dopatrzyła się nawet jakiejś rzekomej samowoli budowlanej u mnie zarzucając że się wybudowałem bez pozwolenia na działkach sąsiadów. Hm… tak debilnego zarzutu nawet Kafka by nie był w stanie wymyślić, jako że sąsiedzi byli już wybudowani na lata zanim ja rozpocząłem budowę i nawet teoretycznie nie mógłbym się wybudować tam gdzie już dawno stały ich gotowe budynki. Oczywiście te pomiary geodezyjne których żądała poprzednio dowiodły między innymi że jest odwrotnie i to sąsiedzi stoją de facto po parę nieistotnych centymetrów na mojej posesji no ale jak już wiemy ja i te pomiary zrobiliśmy wypad z jej biura kiedy przybyliśmy je jej pokazać w wyznaczonym przez nią samą terminie. I? I jest jak było – jej debilne kłamliwe zarzuty nabierają coraz większej mocy prawnej, dotarły już w międzyczasie do Pana Ziobro i Pani Szydło i nie ma siły w tym kraju aby je nie tylko zweryfikować ale… uchylić. Po prostu komediodramat bo nie tylko mnie i Panią Premier zrobiono w chu*a ale też… ministra sprawiedliwości kiedy wszczął postępowanie z ramienia prokuratury krajowej i nakazał prokuraturze okręgowej tę hecę wyjaśnić. Ludzi od ministra Ziobro wystawiono do wiatru trochę inaczej niż ludzi od Pani Premier. Oszukano ich w ten sposób że kiedy prokuratura okręgowa i delegat prokuratury krajowej chcieli wypożyczyć akta z sądu do wglądu na około 7 dni, akta te na jakiś tydzień… zaginęły. Oczywiście oskarżono kłamliwie o ich brak lub niewysłanie mojego adwokata! Fałszywe oskarżenia… heh skąd my to znamy… W tych aktach były między innymi dowody na kłamstwa i obłęd inspektorki nadzoru, czyli dokumenty które według niej nie istnieją (!) no ale jak ich szukano to ich akurat nie było. Ba, samego adwokata spławiano ponad pół roku i nie udostępniano mu akt jego własnej/mojej sprawy. Tego typu już są cyrki związane z moją budową i nawet najwyższe czynniki w kraju jakiś powiatowy inspektor nadzoru robi od lat po prostu w jajco. Jak by mi ktoś to opowiadał w życiu bym nie uwierzył. Ale to niestety dotyczy mnie więc mam pewność że to bolesna prawda…

Te bydlę z nadzoru które mnie fałszywymi samowolami nęka oczywiście ani śni ruszyć swoją tłustą dupę w poszukiwaniu samowoli budowlanych chociażby do Palestyny. Dlaczego? Nie wiem ale chyba z obawy że tam mogłoby znaleźć co krok całe osiedla wybudowane nielegalnie – czyli tysiące rzeczywistych a nie urojonych samowoli budowlanych. Te bydlę woli żerować w Polsce i zarzucać urojone samowole tym Polakom, którzy ośmielili się wybudować swoje domy w Polsce zgodnie z projektem i planem zagospodarowania, na swojej własnej ziemi, za swoje własne pieniądze. W Palestynie natomiast nie mogłaby się pożywić, bowiem byłby to kanibalizm.

Ale to wszystko co powyższe dotyczy wyłącznie Polaków. Nie są szykanowani ze strony nadzoru obcy ponieważ kiedy w trakcie lichej budowy lichego blaszanego hipermarketu Carefur w Szczecinie zawalił się lichy (niemonolityczny) parking z lichego betonu i zabił kilku Polaków, nadzór budowlany nie tylko rutynowo nie zapobiegł tej tragedii (!) ale nawet nie raczył za specjalnie zainterweniować kiedy już się wydarzyła. Szybko to zatuszowano. Nadzór interweniuje tylko w przypadku Polaków, a najlepiej takich którzy uniknęli swoją roztropnością katastrofy budowlanej lub jakichś odstępstw od przepisów. Wtedy nadzór szuka urojonych uchybień aby wymusić łapówkę albo bezinteresownie zatruć Polakowi życie.

Bezmiar krzywd jakie te świnie z nadzorów wyrządziły Polakom jest niewyobrażalny, gdyż takich jak mój przypadki są przecież w kraju tysiące i setki. Wszystkie nadzory budowlane są całkowicie niewydolne w przypadku zapobiegania katastrofom lub tragediom i w związku z tym są one do niczego niepotrzebne. Każda budowa posiada przecież kierownika budowy, który nie tylko jest kompetentny ale i odpowiedzialny za całość danej inwestycji. Nadzór budowlany natomiast to tylko stado parszywych hien, które nikomu do niczego nie służy i niczego jeszcze nie wybudowało.

Powracając natomiast do Grobowca to oczywiście nadzór budowlany „patronujący” tej budowie ponosi za śmierć ponad setki Polaków pełną, bezpośrednią odpowiedzialność. To bowiem nadzór budowlany bał się udać na miejsce tragedii i zapobiec kolejnej. Tak dobrze przeczytaliście: nadzór bał się udać na stanowisko pracy, gdzie zmuszano do niewolniczej roboty Polaków, aż tak było to niebezpieczne miejsce. Dużo prościej było nadzorowi przymknąć oczy i zalać ciała betonem (!) aby zatrzeć ślady a potem uznać że zmarli… uciekli. Na Zachód. To po prostu kryminał proszę ja was. Cały nadzór powinien stanąć przed sądem za zaniechania działań i za uporczywą bezczynność oraz za fałszowanie dokumentów i tuszowanie masowych śmierci robotników.

Co stoi na przeszkodzie aby to zrobić?

Nic nie stoi ludziska. To było zwykłe ludobójstwo. Ono się nie przedawnia. Nie ma żadnych przeszkód, aby pociągnąć winnych do odpowiedzialności a zmarłych wydobyć i zapewnić im w końcu należy pochówek, na który od dekad czekają rodziny ofiar.

Pomijając już bowiem kwestie prawne oraz etyczne, przemawiają za tym właśnie także zagadnienia techniczne.

Co zrobić w tej sytuacji aby przerwać tę zmowę milczenia?

Należy zgłosić do prokuratury krajowej prawdopodobną serię zabójstw ewentualnie zatuszowanych nieszczęśliwych wypadków ewentualnie pozostawić kwalifikację czynów specjalistom, wskazać obiekt i zmusić władze do konkretnego działania. Na oficjalne zawiadomienie muszą oficjalnie zareagować – nikt tu łaski żadnej nikomu nie robi. Takie jest po prostu prawo.

Ponadto należałoby jak najszybciej odnaleźć w Grobowcu ciała naszych rodaków, następnie wydobyć je i godnie pochować. Ciała ofiar katastrofy smoleńskiej przecież wydobywa się na bieżąco i proces ten przybiera nawet ostatnio tendencję rosnącą, gdyż kalendarz ekshumacji nieustannie się zagęszcza. Budowniczym zapory należy się nie tylko pogrzeb na koszt państwa ale także rehabilitacja i ludzka pamięć. Pora skończyć z oskarżeniami ich o ucieczkę. Polacy to nie dezerterzy. Dużo rzeczy należy zrobić ale przede wszystkim powinno się opracować plan aby ich z tego Grobowca jak najszybciej wydobyć. Ofiary pancernej brzozy przecież wydobywa się i chowa bez przerwy po to tylko, aby nikt o tym że zginęli nie mógł w końcu zapomnieć.

Uprzedzając durne komentarze od razu powiem, że nieprawdą jest że niemożliwe jest ich odnalezienie. Współczesna technika bowiem pozwala uzyskać precyzyjne prześwietlenie nawet obiektów wielkości piramidy. Ciała naszych rodaków można zlokalizować z łatwością przy pomocy odpowiedniej aparatury. Można a wręcz należy to zrobić. Inna bowiem sprawa że pomijając względy związane z sumieniem należy to zrobić jak najprędzej jak już wspomniałem również z powodów czysto technicznych. Po to mianowicie, aby uniknąć budowlanej mega katastrofy. Konstrukcja tamy bowiem, przewidziana jako monolit, co nieustannie się wszędzie podkreśla, w sytuacji kiedy zawiera ponad setkę ciał ludzkich w swoim wnętrzu, które należy traktować jako „puste” przestrzenie oczywiście żadnym monolitem nie jest. W betonie bowiem niesłychanie istotne jest aby nie było „pustych” przestrzeni. Nawet małe pęcherzyki powietrza potrafią bowiem skutecznie zrujnować betonową konstrukcję. Bardzo dużo zatem uwagi zawsze przykłada się do usuwania z wylewanego betonu wszelkich pęcherzyków powietrza na bieżąco, jeszcze kiedy beton jest płynny. Używa się do tego celu tak zwanych wibratorów – długich na parę metrów stalowych węży które mimośrodowo obracają się w sztywnej osłonie i w efekcie swojego celowego niewyważenia, bardzo mocno drgają. Wibracje w jakie wpadają powodują rytmiczne wstrząsanie wylanego materiału i w efekcie wypływanie na powierzchnię uwięzionych w płynnym betonie pęcherzyków powietrza. A to z kolei powoduje intensywne opadanie świeżego betonu. Nawet o kilka lub kilkanaście centymetrów – aż tyle jest w płynnym betonie uwięzionego powietrza. Im bardziej zawibrowany beton – tym gęstszy i tym lepiej dla jego późniejszej wytrzymałości. Z betonem bowiem tak jest że on sam nie ma zbyt wielkiej wytrzymałości na obciążenia boczne jak np. w przypadku tamy. Swoją niesłychaną wręcz wytrzymałość beton uzyskuje dopiero w połączeniu ze stalą zbrojeniową znajdującą się w jego wnętrzu ale pod jednym warunkiem - całkowitego braku wewnątrz pustych obszarów na przykład pęcherzyków powietrza. Sam beton bowiem jest wytrzymały wyłącznie na ściskanie. Nie ma on żadnej wytrzymałości na rozciąganie oraz zginanie. Stal zbrojeniowa natomiast jest wytrzymała jedynie na rozciąganie i nie posiada żadnej wytrzymałości na ściskanie lub zginanie. Dopiero umiejętne połączenie tych dwóch materiałów zapewnia konstrukcji wytrzymałość zarówno na ściskanie jak i na rozciąganie oraz oczywiście zginanie, które jest pochodną dwóch pierwszych. Pręt zbrojeniowy można z łatwością zgiąć nawet w rękach, ale po połączeniu go z betonem stanie się to niemożliwe, bo twardy pracujący na ściskanie beton w żaden sposób się nie ugnie. No chyba że pręt zbrojeniowy nie jest dokładnie „objęty” na swoich karbach zastygłym betonem, na przykład z powodu obecnych w nim pęcherzyków powietrza. Wówczas jeśli poddać zginaniu element z betonu, taki pręt z łatwością wysunie się z niego a sam beton z bez trudu pęknie poddany siłom działającym bocznie. Innymi słowy nawet niewielkie ilości powietrza obecne w żelbetonie mogą zrujnować kompletnie jego konstrukcję i drastycznie zaniżyć jego wytrzymałość, a co dopiero kiedy w betonie zamiast pęcherzyków powietrza znajdują się ciała ponad setki ofiar? To są dziesiątki metrów sześciennych powietrza i jest to koszmar każdego projektanta. Każdy z robotników nosi przecież gumiaki, waciaki oraz inną odzież w której jest niesamowita wręcz ilość powietrza. Same ciała natomiast ponabijane na pręty zbrojeniowe – niestety ale nie zapewniają betonowi żadnej „przyczepności” do karbów wykonanych fabrycznie na owych prętach. W tych miejscach, gdzie zamiast betonu pręty „trzymają” ludzkie ciała – ta konstrukcja nie ma żadnej wytrzymałości, bowiem ludzkie ciało nawet nie ma szans czegokolwiek utrzymać w ten sposób. Jest pod kątem technicznym po prostu za miękkie.  W 90 procentach to przecież woda. A woda jest jak płynny beton – zero wytrzymałości. Beton 7 dniowy ma 5 % wytrzymałości, 2 tygodniowy 10 %  i dopiero po 4 tygodniach „schnięcia” osiąga on w końcu 100 % swojej wytrzymałości. Chyba nikt nie wie z braku danych jak wygląda rozkład ciał wrzuconych do betonu ale ja wiem a autopsji, że chemikalia dodawane do betonu powodują bardzo silne oparzenia. Wystarczy dosłownie kilkanaście minut kontaktu skóry z betonem i skóra ulega po prostu spaleniu aż do żywego mięsa. Ciała ofiar muszą być zatem potwornie poparzone i jedyna pociecha jest taka, że oni albo umarli natychmiast po nabiciu na pręty zbrojeniowe lub ewentualnie udusili się wkrótce potem z braku powietrza kiedy ich zalewały kolejne partie betonu. Głowa boli kiedy się człowiek zastanawia jak strasznie oni musieli umierać. Beton jednakże szybko zastyga i przestaje być płynny, a zatem można przypuszczać że nawet jeśli ciała ofiar uległy spaleniu lub procesom innego rozkładu to tylko na swojej powierzchni i w żadnym bądź razie beton nie zalał miejsca po ludzkich ciałach bowiem zanim one ewentualnie uległy zniszczeniu on już zastygł na dobre. Ta ogromna ilość powietrza zawarta w samych ciałach ofiar, jak również ich odzieży oraz sam fakt niezakotwienia należycie prętów zbrojeniowych w aż tak wielu miejscach konstrukcji jest przyczyną tego, że tama nie posiada nie tylko zakładanej wytrzymałości ale również stanowi realne zagrożenie dla ludzi żyjących poniżej. Ona może po prostu runąć i stać się grobowcem kolejnych ofiar a ich liczba może iść tym razem w tysiące.

Zlokalizowanie szczątków ludzkich, wydobycie ich i następnie wypełnienie (zaplombowanie) przestrzeni po nich betonem to wręcz konieczność w tej sytuacji. W ten sposób zginie mniej osób a ci, którzy już zginęli uzyskają należne im pochówki.

Samą natomiast instytucję budowlanego nadzoru w tej sytuacji należy jedynie rozwiązać w diabły. To jedyne logiczne wyjście jako że tych tak zwanych „inspektorów” i tak nigdy przecież nie ma tam gdzie są potrzebni. A jeśli nawet już są to i tak się boją udać na miejsce tragedii ordynarnie ją tuszując. Setki razy pod rząd! No przecież to nie do wiary. Te przykre mendy pojawiają się wyłącznie tam gdzie ich w ogóle nie potrzeba po to tylko aby wyłudzać łapówki. Jeszcze nigdy w dziejach Polski, żaden inspektor budowlanego nadzoru nie zapobiegł żadnej budowlanej tragedii. Nigdy. Ani razu. Oni jak sępy pojawiają się dopiero po niej i w związku z tym są całkowicie zbędni skoro w sprawach przeciwdziałania tragediom okazują się całkowicie niewydolni. No co komu inspektor nadzoru po szkodzie? Nie wiadomo. Na co komu inspektor nadzoru kobieta, która nie ma żadnej praktyki lub budowlanego doświadczenia? Nie wiadomo. W przypadku Grobowca kanalie z nadzoru powinny ponad sto razy wstrzymać budowę – po każdym kolejnym „wypadku” – szybko zanim zastygnie beton wydobyć ciała i sto razy surowo ukarać sprawców naruszeń przepisów dotyczących bezpieczeństwa. Mieli ponad sto doskonałych ku temu „okazji” a jednak nie zareagowali w ogóle, ponad sto razy udając że problemu nie ma. Ponad sto razy ordynarnie zaniechali działań! Problem zatem jest niebywały, gdyż ten stos zaniechań działań sprawił bezpośrednio, że w tamie znajdują się zamiast betonu ciała ponad setki ludzi co rujnuje kompleksowo jej wytrzymałość. Ale to nie koniec, gdyż tylko i wyłącznie z winy zaniechań ze strony nadzoru zaistniało także bardzo realne ryzyko gigantycznej katastrofy budowlanej jaka może w każdej chwili nastąpić. Katastrofy wręcz na niewyobrażalną skalę. Inspektorzy budowlani po prostu powinni już dawno być w areszcie. Wszyscy i to bez żadnego gadania. A ta zbędna instytucja po prostu rozwiązana jako całkowicie do niczego niepotrzebna. Nic tak jak Grobowiec nie udowodniło ponad wszelką wątpliwość że jest to patologicznie szkodliwa dla budownictwa instytucja. Gigantyczne koszty naprawy tego co przysporzyły ich zaniechania powinni ponosić wszyscy inspektorzy nadzoru jako jedna wielka pasożytnicza rodzina, czyli działająca w zmowie przestępcza mafia.

Nie pozwólmy tej sprawie przyschnąć. Nie pozwólmy jej zepchnąć a boczny tor lub jakimś pseudo ekspertom zagadać. Sprawmy odrobinką dobrej woli Polacy, aby Grobowiec przestał być Grobowcem Polaków a stał się Grobem tej parszywej instytucji budowlanego nadzoru. Zróbmy coś, i niech w końcu ciała ofiar zostaną wydobyte i godnie pochowane, a sama tama naprawiona i osoby odpowiedzialne ukarane. Oni nieustannie karają bezlitośnie niewinnych niczemu Polaków. Oni tuszują nawet idące w setki serie „wypadków”. Są tym samym po prostu współwinni tej zbrodni. Teraz więc pora aby te bezproduktywne pasożyty odpowiedziały w końcu za swoje rażące naruszenia prawa oraz niezliczone zaniechania działań. Zniszczmy wspólnie tę parszywą instytucję zanim ona zniszczy polską przedsiębiorczość. Znajdźmy prawnika, który napisze profesjonalne zawiadomienie do prokuratury a ona znajdzie w tej tamie bez trudu ciała naszych rodaków. Władza bowiem łaski nikomu nie robi jeśli się Naród skrzyknie. Władza jest przecież zdolna nawet do szukania baśniowych złotych pociągów przy pomocy wszystkich możliwych służb, naukowców oraz wojska, więc tym bardziej znajdzie naszych rodaków uwięzionych w Grobowcu. Naukowcy powinni sobie poradzić bez trudu, jeśli im pokazać na mapie tamę i powiedzieć gdzie mają szukać – nie wszyscy z nich są przecież debilni.

Nie możemy po prostu pozwolić aby pasożyty zmuszali nas do harówki za miskę zupy a jak zdechniemy z wyczerpania to chowali jak zwierzęta pod mostem. W masowych bezimiennych mogiłach! No kurwa ludziska, tak nie może być do jasnej Anielki. Już najwyższy czas powiedzieć dość tej parchatej swołoczowni i zażądać wydobycia naszych ludzi oraz bizantyjskich odszkodowań dla okłamywanych od dekad na szczeblu państwowym rodzin. Rodzinom smoleńskim jakoś nie wciskano kilu że zmarli… uciekli za granicę, no bo czyż nie? I nie dajmy się zwieść że to niewykonalne, bo wszystko jest wykonalne. Są przecież jak wiemy aparaty zdolne do prześwietlenia nawet piramidy Cheopsa. Są też miniaturowe roboty zdolne do ciężkich prac w wąskich przestrzeniach. Są specjalistyczne kamery zdolne dotrzeć i zajrzeć wszędzie. No i są niezliczone „puste” przestrzenie tam gdzie rzekomo ich nie ma. Tragedia wisi na włosku, gdyż ta tama w ponad stu miejscach ma osłabioną i to bardzo poważnie konstrukcję i dlatego tama musi zostać natychmiast naprawiona a puste przestrzenie profesjonalnie należy zaplombować i to najlepszym możliwym betonem. Odpowiednia do tego technika także istnieje – w Alpach i Pirenejach na masową skalę plombuje się urwiste zbocza wysokogórskie po to, aby je wzmocnić i zabezpieczyć tym samym górskie drogi przed spadającymi skałami. Wszystko co potrzebne do naprawienia tego gnoju spowodowanego przez nadzór budowlany istnieje. Jedynie instytucja nadzoru budowlanego istnieje niepotrzebnie. A to są tysiące kompletnie bezproduktywnych darmozjadów, współwinnych niejednej tragedii.

Jeżeli niczego nie zrobimy powtórzę to raz jeszcze. Oni będą nas nadal wpędzać bezkarnie w nędzę, następnie nadal zmuszać bezkarnie do niewolniczej harówki, a jak już zdechniemy z wyczerpania harując za michę zupy będą nas nadal bezkarnie chować jak bezpańskie psy pod mostem. Dosłownie w masowych bezimiennych mogiłach. Nic się u onych bowiem od czasu Katynia nie zmieniło na lepsze i nigdy nie zmieni. Gad pozostanie przecież zawsze gadem, nawet jeśli mu nadać zupełnie nie gadzią nazwę. Więc tylko od nas samych zależy: czy sobie pozwolimy na takie traktowanie, czy w końcu coś zrobimy z tą swołoczownią?

KONIEC

Artykuł zainspirowany dziełem Pana Albina Siwaka pt. Bez Strachu – najlepszą polską książką napisaną od czasu upadku komuny – lektura obowiązkowa dla Patriotów oraz Polaków – jeśli do niej zajrzycie znajdziecie setki takich jak Grobowiec epizodów, otwierających oczy na polskojęzyczną rzeczywistość.

 



Jezus nie umarł po ukrzyżowaniu

Być może, każdy wie, że Jezus Chrystus został pochowany w Jerozolimie, w miejscu, gdzie dziś stoi Grób Święty, ale nie wszyscy zgadzają się z tym stwierdzeniem. W mieście Srinagar (Indie) jest mauzoleum świętego Yuz Asaf. Muzułmanie Ahmadi porównują go do Jezusa Chrystusa. Według nich, Jezus nie umarł po ukrzyżowaniu. Umieszczono go w trumnie, ale trzy dni później obudził się i pieszo skierował na wschód.

 

Wersja ta brzmi, jak tani scenariusz, ale jest bardzo interesująca. Niektórzy twierdzą też, że na Kalwarii nie cierpiał Mesjasz, a jego brat. Zbawiciel miał opuścić Jerozolimę i w swej podróży dotarł do Japonii. Założył tam rodzinę i dożył 106 roku życia.

 

Na strojach japońskich mieszkańców wsi Shingō po dziś dzień wyszywane są Gwiazdy Dawida. Ponadto, każdemu dziecku, które rodzi się w okolicy, rysuje się rzekomo krzyż na czole w pierwszych chwilach życia. W miejscowości znajduje się grób, w którym, zdaniem mieszkańców, pochowano prawdziwego Jezusa Chrystusa.



Strony