Maj 2017

Tajemnicza gwiazda ze sferą Dysona znów traci jasność

Tajemnicza gwiazda KIC 8462852 stała się właśnie jeszcze bardziej tajemnicza. Już od 2011 roku mówi się o nietypowych spadkach jasności, które sięgały nawet 20%. Naukowcy wyrywają sobie włosy z głowy, ponieważ nie są w stanie zrozumieć i wyjaśnić pochodzenia tego zaskakującego zjawiska.

 

KIC 8462852 to gwiazda znajdująca się w konstelacji Łabędzia, odległa o około 1480 lat świetlnych. Już sama odległość praktycznie wyklucza teorię, która głosi, że za drastyczne spadki jasności gwiazdy może odpowiadać egzoplaneta - jej rozmiar musiałby być niewyobrażalnie wielki.

 

Istnieją bardziej i mniej racjonalne wyjaśnienia dla tego fenomenu. Te drugie zakładają, że wokół KIC 8462852 znajdują się zaawansowane urządzenia tworzące tzw. sferę Dysona. Niektórzy naukowcy twierdzą, że obca cywilizacja typu II w skali Kardaszewa stworzyła megastrukturę celem pozyskiwania energii z gwiazdy.

Spadki jasności KIC 8462852 mogą wynosić nawet 20% i trwać od kilku dni do kilku tygodni. Jak dotąd każda próba wyjaśnienia tego zjawiska kończy się niepowodzeniem. Naukowcy oficjalnie przyznają, że nie wiedzą z czym właściwie mają do czynienia. Żeby było jeszcze ciekawiej - w ostatnich dniach znów zrobiło się głośno o tym obiekcie. Astronomowie donoszą, że jasność gwiazdy najwyraźniej znów zaczyna spadać.

Obserwatorium Fairborn w Arizonie potwierdziło, że od 18 maja zaobserwowano spadek jasności o 3%. Jest to stosunkowo mało, ale liczne obserwatoria, astronomowie oraz amatorzy z całego świata bacznie przyglądają się tej gwieździe. Naukowcy będą próbowali ustalić co jest przyczyną obecnego spadku jasności i mają nadzieję, że uda im się wreszcie rozwiązać tę łamigłówkę. Na pierwsze informacje oraz na rozwiązanie tej zagadki będziemy musieli cierpliwie poczekać.

 



Pojawiły się dowody na to, że homo sapiens nie pochodzi z Afryki

Antropolodzy z Niemiec i z Bułgarii dokonali sensacyjnego odkrycia. Po badaniach szczątków czaszki starożytnego przodka naczelnych okazało się, że może ona mieć 7,2 miliona lat. Oznacza to, że gatunek homo sapiens pochodzi jednak z Europy, a nie z Afryki, jak twierdzi oficjalna nauka.

 

Niezwykłe ustalenia zawdzięczamy zespołom pod przewodnictwem prof. Madelaine Böhme z Senckenberg Centre for Human Evolution and Palaeoenvironment Uniwersytetu w Tybindze i prof. Nikołaja Spassova z Bułgarskiej Akademii Nauk. Specjaliści analizowali szczątki osobników z gatunku Graecopithecus freybergi. Eksperci twierdzą, że znaleziona na terenie dzisiejszej Grecji, żuchwa może mieć nawet 7,2 miliona lat.

 

Dlaczego to sensacja? Oficjalna nauka stwierdza, że homo sapiens ostatecznie oddzielił się od swoich małpich przodków około 5 milionów lat temu w Afryce. Skąd zatem nagle szczątki istoty znalezione w Europie, na dodatek mające ponad 7 milionów lat? To chyba jasne, że takie ustalenia stanowią poważny problem dla obowiązujących teorii, de facto unieważniając je.

Fragment żuchwy gatunku Graecopithecus freybergi

Zdaniem specjalistów żuchwa, a zwłaszcza znaleziony przy niej ząb, to fundamentalne odkrycie, bo po analizie struktury korzeni uzębienia okazało się, że jest ono zbliżone do naszego, a nie zębów małp. To oznacza, że Graecopithecus freybergi żył w Europie wcześniej niż wydawało nam się, że przywędrowali na nasz kontynent przedstawiciele istot z rodzaju naczelnych.

Odnaleziony ząb gatunku Graecopithecus freybergi

Powoduje to, że cała oficjalna teoria o Homo sapiens pochodzącym rzekomo z Afryki, rozpadła się i paleontologia ma poważny problem, aby jakoś dopasować znane fakty. Tymczasem informacje na temat rezultatów badania szczątków gatunku Graecopithecus freybergi, zostały opublikowane na łamach periodyku naukowego PLOS ONE.

 

 



Po wyborach Wielka Brytania może odtajnić dokumenty w sprawie UFO

Część wstrzymanych wcześniej dokumentów o UFO może ukazać się w najbliższym czasie. Zbiór 18 dokumentów, które miały zostać ujawnione już w 2013 roku, został wstrzymany z nieznanych przyczyn i oczekuje na jego publikację od lat.

 

 

Nie jest do końca jasne, co zawierają dokumenty, ale generalnie uważa się, że dotyczą one brytyjskich przypadków UFO, a nawet mogą zawierać szczegóły dotyczące zdarzenia z Rendlesham Forest.

 

Na pytanie niemieckiej strony internetowej o status dokumentów, Archiwa Narodowe odpowiedziały, że dokumenty nie mogą być opublikowane w tej chwili z powodu wyborów powszechnych.

„Ze względu na zbliżające się wybory w Wielkiej Brytanii i zasady dotyczące departamentów rządowych w okresie przedwyborczym, pliki nie mogą na razie zostać ujawnione.” – odpowiedzieli.

Mimo rozczarowania, odpowiedź sugeruje, że pliki mogą wkrótce ujrzeć światło dzienne.

„Dokumenty nie zawierają sensacyjnej informacji, która potwierdzi istnienie kosmitów, ale jest tam wiele fascynujących sprawozdań z obserwacji UFO i dokumentów Ministerstwa Obrony, więc to prawdziwe „Archiwum X”.” – powiedział Nick Pope, badacz UFO, który kierował działem UFO w Ministerstwie Obrony w latach 1991–1994.

 



W okolicach Melbourne zarejestrowano UFO, które pojawiło się w dziwnym blasku

Kamera monitorująca, zainstalowana we wschodnioaustralijskim mieście Bundoora, która znajduje się 16 km od Melbourne, w nocy 20 maja br. zarejestrowała dziwny obiekt ze skrzydłami na nocnym niebie.

 

 

Niezwykłe zjawisko zachwyca swoim pięknem wszystkich widzów. Z jasnego błysku, który pojawił się nagle, wyłoniło się UFO o długim i jasnym kadłubie o łukowatym kształcie. Wszystko działo się bardzo szybko. Niezidentyfikowany statek oddalił się z dużą prędkością w kierunku horyzontu.

 

Właściciel aparatu, badacz Brad Morris, zasugerował, że był to prawdopodobnie upadek meteorytu, ale nie jest to do końca trafne stwierdzenie. Po powiększeniu obrazu widać  niezwykłą czerwoną poświatę i dwa skrzydła. Według wstępnych ustaleń, długość obiektu wynosiła 300 – 400 metrów.



Zagadka przełęczy Diatłowa nadal pozostaje nierozwiązana

Tragedia na Przełęczy Diatłowa to jedna z największych zagadek XX wieku. Dziś, prawie sześćdziesiąt lat później, nikt nadal nie wie co stało się z dziewięcioma osobami, które straciły życie podczas wędrówki po północnych górach Ural. Niestety, nie wygląda na to żebyśmy zbliżali się do wyjaśnienia tej zagadki.

 

W ostatnich dniach stycznia 1959 r. grupa dziesięciu studentów Uralskiego Uniwersytetu Federalnego (ośmiu mężczyzn i dwóch kobiet), rozpoczęła podróż przez góry Ural, aby zbadać szczyt Otorten. Przewodnikiem ekipy został 23-letni Igor Diatłow. Grupa przybyła do Wiżaju, wioski u stóp gór, gdzie Jurij Judin, jeden z badaczy, musiał opuścić grupę z powodu infekcji jelitowej.

 

Reszta kontynuowała marsz i założyła obóz na zboczu góry Chołatczachl, aby spędzić noc. Od tej chwili nie wiadomo nic o dalszych losach ekspedycji. W związku z brakiem wiadomości od turystów, 20 lutego, rozpoczęły się poszukiwania. 26 lutego poszukiwacze znaleźli porzucony i uszkodzony namiot na zboczu góry.

Wygląd obozowiska mocno zaskoczył ekipę ratunkową. Michaił Szarawin, student, który odnalazł namiot, powiedział:

„Namiot był rozdarty na pół i pokryty śniegiem. W środku nie znalazłem nic oprócz rzeczy i butów członków ekipy.”.

Śledczy stwierdzili potem, że namiot został rozcięty od środka. Nieopodal namiotu, obok leżącej w pobliżu sosny grupa poszukiwawcza odnalazła pierwsze dwa ciała. Były półnagie i pokryte cienką warstwą śniegu. Ich dłonie były pokaleczone, jakby próbowali wspiąć się na drzewo.

 

W pobliżu znajdowały się jeszcze trzy ciała, w tym ich przewodnik Igor Dyatłow, który nie posiadał żadnych widocznych ran. Jego zwłoki były jednak ułożone w sposób, który świadczył o tym, że próbował powrócić do obozu. Dwa miesiące później odnaleziono ciała pozostałej części grupy. Mieli oni złamane żebra i wgniecione czaszki. Ponadto, jedna ze zmarłych, Ludmiła Dubinina, była pozbawiona języka i oczu. Zdaniem śledczych, przyczyna jej śmierci, pozostaje nieznana.

Eksperci stwierdzili, że ubrania ekspedycji wykazały wyraźne ślady promieniotwórczości, a ich skóra miała dziwny brązowy kolor. Tajemniczość zjawiska potęguje fakt, że inna grupa podróżników przebywająca nieopodal miejsca tragedii, poinformowała śledczych o tym, że tej samej feralnej nocy widziała dziwne światła nad okolicą. Ponadto zostały one zauważone przez jeszcze inną grupę turystów (około 50 kilometrów na południe od zdarzenia).

 

Dziwne pomarańczowe kule na niebie zobserwowano również w Iwdelu i w jego okolicach w okresie od lutego do marca 1959 r. przez różnych niezależnych świadków (w tym członków służb meteorologicznych i wojskowych). To właśnie stąd wzięła się teoria zgodnie z którą zdarzenia z przełęczy Diatłowa mogły być związane ze zjawiskiem UFO.

Do dziś, zdarzenia z przełęczy pozostają niejasne i nikt nie jest w stanie powiedzieć, co stało się ze studentami. Oficjalne doniesienia mówią, że sześć ofiar zmarło z powodu hipotermii, podczas gdy inne miały oznaki urazu fizycznego. Zdaniem ekspertów, trzech członków grupy doznało śmiertelnych obrażeń: Thibeaux-Brignolle miał uszkodzoną czaszkę, a Dubinina i Zołotariow miały rozległe obrażenia klatki piersiowej. Zdaniem dr Borysa Vozrozhdena siła potrzebna do spowodowania takiego urazu jest porównywalna jedynie do energii uderzenia w wypadku samochodowym.

 

Co takiego mogło spowodować, że 9 osób w samym środku śnieżnego pustkowia zginęło w bliżej nieokreślonych okolicznościach? Czy padli oni ofiarą ataku okolicznego ludu Mansów? A może tajnego wojskowego eksperymentu? Kto wie, może w rzeczywistości zostali oni porwani przez obcych? Niestety, ale nie zapowiada się na to abyśmy znaleźli się choć odrobinę bliżej wyjaśnienia tajemnicy przełęczy Diatłowa.

 



Opuszczony szpital Old Changi w Singapurze to jedno z najstraszniejszych miejsc na Ziemi

Szpital Old Changi, powszechnie uznawany za jeden z najbardziej nawiedzonych miejsc świata, widział w swoich murach wiele śmierci i okrucieństwa. Miejsce to było wcześniej znane jako Szpital Królewskich Sił Powietrznych. Został zbudowany przez rząd brytyjski w 1935 r. W okresie japońskiego zajęcia miejsce to służyło jako szpital wojskowy dla rannych japońskich żołnierzy, a także był tymczasowym głównym obozem więziennym.

 

Ludzie zaczęli wierzyć w duchy zamieszkałe w szpitalu. Każdy, kto został uznany za działacza antyjapońskiego został odizolowany, zabierany do opuszczonych części Singapuru i zabity.

 

Uważa się jednak, że wielu zabrano do obozu w celu dokonania na nich straszliwych tortur. W 1997 r. szpital zamknięto. Miejscem zainteresowali się badacze miejsc paranormalnych. Dziś opuszczony szpital Old Changi zalicza się do jednych z najstraszniejszych miejsc na Ziemi.

W 2006 r. prywatni inwestorzy zabrali się za rozwój szpitala. Firma Bestway Properties chciała przekształcić historyczną witrynę w kompleks wypoczynkowy z uzdrowiskiem i restauracją. Jednak plany nigdy nie doszły do skutku prawdopodobnie ze względu na kryzys finansowy w 2008 r. Zapomniany szpital został ponownie opuszczony - przypadek?

 



W Azerbejdżanie znaleziono zmumifikowaną chupakabrę

W towuzskim regionie Azerbejdżanu w miejscowości Ibragim Gadzili znaleziono szczątki zmumifikowanego stworzenia. Odkrycie, zdaniem ekspertów, może stać się magnesem, przyciągającym turystów. Już teraz wielu tubylców, przybywających z okolicznych wsi, chce oglądać zasuszonego potwora.

 

 

Szczątki należą do zwierzęcia niewielkich rozmiarów. Starsi mieszkańcy mówią, że nigdy nic podobnego nie znaleziono w tej okolicy. Mumię ze szczeliny skalnej wydobył miejscowy pasterz Murwet Gulijew. Pazury i zęby drapieżnika różnią się od struktury powszechnie znanych nam wszystkich małych ssaków.

 

Właściciel „zasuszka” chce go przekazać do analiz i dalszych badań, mając na uwadze zainteresowanie ciekawskich. Być może naukowcy rozwiążą zagadkę i ustalą, co to za zwierzę.

 



Duch zauważony na jednej z dróg w Kuala Lumpur

Kierowca, który wracał późną nocą na jedną z dróg na przedmieściach stolicy Malezji, Kuala Lumpur, nagle zobaczył tajemniczą postać siedzącą na środku drogi. Film z tego zdarzenia został nagrany przez wideorejestrator.

25-letni dziennikarz Asuan Yap jechał ze swoim przyjacielem po krętej drodze w rejonie Bukit Tinku, gdy postać siedząca na środku drogi zwróciła ich uwagę. Ten widok był przerażający dla obu mężczyzn, a kierowca natychmiast zatrzymał się i pojechał z powrotem – wyjaśnia Daily Mail.

Wiele osób, które widziały film zamieszczony w Internecie, uznało, że na drodze siedział mężczyzna, który czekał aż samochód się zatrzyma, by jego ukrywający się wspólnicy mogli okraść pasażerów. Aswan Yap twierdzi jednak, że postać, którą widział z przyjacielem, była duchem. Na poparcie swoich słów dziennikarz powiedział, że ​​w chwili zatrzymania samochodu, wszystkie kontrolki na tablicy rozdzielczej samochodu zaczęły migać. Doniesiono również, że niedaleko od tego miejsca znajduje się słynny w Kuala Lumpur „nawiedzony dom”.

 

 



Chłopiec z zespołem Downa sfotografował swojego anioła stróża

Chłopiec wykonał zdjęcie podczas lotu z Houston do Baltimore. Dziecko fotografowało niebo za oknem i przypadkowo uwieczniło obraz swojego anioła stróża.

 

 

Według Kerry Liles, jej siedmioletni syn bardzo lubi robić zdjęcia za pomocą swojego telefonu komórkowego i jednocześnie boi się latać samolotem. Siedmiolatek wykonał kilka zdjęć podczas podróży, a kiedy matka postanowiła później usunąć nadmiar plików, aby zwolnić miejsce w telefonie, była bardzo oszołomiona tym, co ujrzała.

 

Kerry sugeruje, że może to być anioł stróż jej dziecka, który obserwował malca podczas lotu. Sceptycy uważają, że „anioł w niebie” to złudzenie optyczne, ale przyznają jednocześnie, że kształtem przypomina ono wizerunek osoby. Na zdjęciu wyraźnie widać kończyny i głowę.



Naukowcy planują stworzyć klona Leonardo da Vinci

W całej historii ludzkości nie było wielu ludzi, którzy posiadali tak genialny umysł, jak słynny włoski geniusz Leonardo da Vinci.

 

 

Łączył on w sobie zdolności wszechstronne. Ten wyjątkowy twórca był malarzem, rzeźbiarzem, architektem, muzykiem, matematykiem, inżynierem, wynalazcą, anatomem, geologiem, kartografem, botanikiem i kryptologiem. Leonardo da Vinci potrafił spojrzeć w przyszłość w swoich projektach. Cały świat zachwyca się wciąż tym człowiekiem i próbuje rozczytać jego koncepcje, pomysły i plany.

 

Naukowcy, reprezentujący jedno z najbardziej zaawansowanych laboratoriów genetycznych na świecie działające pn. Boyalife Group, chcą stworzyć klona da Vinci przy wykorzystaniu najnowszych technologii. Specjaliści z ww. firmy wierzą, że poprzez obdukcję dzieł da Vinci, a zwłaszcza jego osobistych pamiętników i notatników, łatwo znajdą mikroskopijne elementy tkanek biologicznych w postaci komórek skóry i włosów. Pozwoli to na odtworzenie największego wynalazcy w dziejach ludzkości - Leonardo da Vinci. Ten geniusz wciąż inspiruje współczesnych.



Strony