Czerwiec 2017

Naukowcy rozważają istnienie życia w oceanach Plutona

Głosy naukowców o istnieniu wody na Plutonie pojawiły się po raz pierwszy w lipcu 2015 roku, kiedy za sprawą sondy kosmicznej NASA New Horizons dostrzeżono podobno  ocean pod powierzchnią planety karłowatej. Od tego czasu badania nad topograficzną strukturą Plutona doprowadziły do potwierdzenia, że występuje na nim woda.
Podziemny ocean ma znajdować się pod powierzchnią regionu o nazwie Sputnik Planitia, który jest częścią obszaru zwanego Regionem Tombaugh. Jest to zamarznięta równina w kształcie serca o szerokości 1000 km. Składa się głównie z lodu azotu, tlenku metanu i tlenku węgla. Według badacza Williama McKinnon, profesora nauk o Ziemi i planetach na Uniwersytecie Waszyngtońskim w St. Louis, rzekomy ocean jest przykryty amoniakiem.


Tam gdzie jest woda, istnieje duże prawdopodobieństwo, że może rozwinąć się życie. McKinnon jest przekonany, że pomimo obecności amoniaku, w zamarzniętych wodach Plutona istnieją formy życia.

"Na Ziemi drobnoustroje występujące w glebie przekształcają azot w amoniak, używany do wytwarzania DNA i białek" – argumentuje naukowiec. Dodaje on dalej - "Jeśli zamierzasz dyskutować o życiu w oceanie, który jest całkowicie pokryty powłoką lodową, wydaje się, że najprawdopodobniej możesz liczyć jedynie na bardzo prymitywny rodzaj organizmu".

Inne formacje geologiczne sugerują, że woda znajdowała się również wzdłuż rowu Virgil Fossa, na zachód od obszaru zwanego kraterem Elliot, a także w Viking Terra i w górach Baré Montes. Według danych zebranych przez sondę New Horizons, miejsca te wykazują oznaki występowania lodu wodnego. 

Być może, jeśli woda jest podstawą do znalezienia życia pozaziemskiego, istnieją na to większe szanse na dwóch księżycach Jowisza. Na Tytanie znajduje się pierwotny ocean metanu, na Europie – zamarznięty ocean, zawierający więcej wody niż na Ziemi.
 

 

 



Czy na granicy Układu Słonecznego istnieją dwie nieznane planety?

Na początku 2016 roku Michael Brown i Konstantin Batygin, pracownicy Instytutu Technologicznego w Kalifornii, ogłosili że mogą określić pozycję dziewiątej planety w Układzie Słonecznym. Tak zwana „planeta X", ważąca według nich 10 razy więcej niż Ziemia, znajduje się w odległości 41 miliardów kilometrów od Słońca.

Naukowcy nie mają jescze mocnych dowodów na poparcie swojej tezy, za wyjątkiem dziwnie poruszających się planetoid i skupisk planet karłowatych w pasie Kuipera. Według wstępnych szacunków, okres obiegu „planety X" wokół Słońca wynosi 15 tysięcy lat.

Pół roku temu badacze z Uniwersytetu Arizony (USA) - Kathryn Volk i Renu Malhotra przedstawili obliczenia dotyczące możliwych orbit „planety X", a następnie wysnuli przypuszczenie, że istnieją dwa takie obiekty, a nie jeden. Jeśli założymy, że wszystkie planety w Układzie Słonecznym są już odkryte, to niemożliwe jest znalezienie innego wyjaśnienia odkrytych anomalii. Jedynie planeta, przynajmniej wielkości Marsa, może być ich powodem. W trakcie analizy orbity obiektów w różnych częściach pasa Kuipera odkryto dwie grupy planet karłowatych o niezwykłym nachyleniu i wydłużeniu orbity w stosunku do orbit innych obiektów na granicy Układu Słonecznego.

Pierwsza grupa znajduje się w odległości 40-42 j.a. (jednostek astronomicznych - jedna j.a. to około 150 milionów kilometrów) od Słońca, a planety z drugiego skupiska około 50-80 j.a. Pierwsza anomalia w postaci nagromadzenia planet karłowatych ma być związana z ruchem gazowych olbrzymów i „planety X" odkrytej przez Briana i Batygina, druga ma dawać informacje o innej, dość dużej planecie. Krzywizna orbit tych obiektów nie jest jednak równie silna, co wskazuje na znacznie mniejsze rozmiary dziesiątej planety w porównaniu z "planetą X", która już nazywana jest "Super-Ziemią" i "Mini-Neptunem".

Dziesiąta planeta, zgodnie z obliczeniami Malhotry i Volk, jest podobnej wielkości co Mars i znajduje się znaczniej bliżej Słońca niż „Super-Ziemia” - około 65 jednostek astronomicznych. Z tego powodu odkrycie tej planety może nastąpić znacznie wcześniej niż planety, której istnienie postulowane jest przez Browna i Batygina. Według planetologów do odkrycia jak dotąd nie doszło, ponieważ „dziesiąta planeta” mogła przecinać niebo na tle jasnego fragmentu Drogi Mlecznej, której blask miałby przyćmić obiekt.

 

 



Joe Navarro – ekspert od komunikacji niewerbalnej

W dzisiejszych czasach dezinformacji i fałszywych doniesień, kiedy ujawnienie faktów nie zawsze leży w intencji rządów państw, koncernów i innych instytucji, dochodzenie do prawdy to kwestia niezwykle istotna. Nieważne czy mówimy tutaj o jakiejś większej intrydze czy o odczytaniu rzeczywistych intencji lokalnego działacza w ważnej dla nas sprawie. Informacja zawsze jest w cenie.

 

Przydatną umiejętnością w związku z tym będzie umiejętność rozpoznawania sygnałów w komunikacji niewerbalnej. Wiedzą to rozmaite służby wywiadowcze i agencje specjalne. Opanować ją może każdy w mniejszym lub większym stopniu, natomiast dojście do perfekcji wymaga wielu lat doskonalenia i oczywiście naturalnych predyspozycji. Osobą, która spełnia te kryteria w zupełności jest Joe Navarro, były pracownik amerykańskiego FBI (Federalnego Biura Śledczego), zwerbowany przez organizację w bardzo młodym wieku. Urodził się na Kubie w 1953 roku i przez 25 lat pracował jako specjalny agent i nadzorca z zakresu kontrwywiadu i oceny behawioralnej, będąc jednym z założycieli specjalnego programu behawioralnej analizy w FBI. Przez ten okres dał się poznać jako świetny specjalista i uważny obserwator ludzkiego zachowania.  

 

Po skończeniu służby, pozostał w pewien sposób związany z instytucjami państwowymi, pracując m.in. jako konsultant dla Departamentu Stanu, niemniej jednak rozgłos zdobył jako autor i mówca. Wykorzystując swoją rozległą wiedzę i bogate doświadczenie, chętnie dzielił się nimi na łamach magazynu Psychology Today, gdzie regularnie publikuje artykuły, podczas organizowanych przez siebie licznych seminariach i warsztatach, czy na spotkaniach autorskich i specjalnych wydarzeniach. W 2005 roku zaangażował się w World Series of Poker Academy, gdzie uczył profesjonalnych pokerzystów rozpoznawania tak zwanych „telli”, czyli elementów zachowania zdradzających prawdziwe intencje graczy. Od tego czasu aktywnie udziela się w tym aspekcie, oferując swoje spostrzeżenia, które zawodnicy mogą wykorzystać do zapisywania nietypowych zachowań zawodników, co jest niezbędnym elementem strategii czytania przeciwnika. Poza tym Navarro wspiera inne inicjatywy edukacyjne, stawiając sobie za cel dotarcie do szerszej grupy odbiorców, w szczególności tych, którzy nie mają możliwości wzięcia udziału w jego seminariach. Stąd też seria programów z dziedziny samodoskonalenia się pod tytułem „The Power of Body Language” („Siła mowy ciała”) oraz kursy internetowe, gdzie podpowiada jak skutecznie obserwować, rozszyfrować i wykorzystać niewerbalne komunikaty, zarówno w życiu osobistym jak i zawodowym.

 

Navarro popełnił kilka książek przetłumaczonych na wiele języków. Jedną z bardziej znanych pozycji jest „Mowa ciała” („What Every Body is Saying”). Autor odkrywa przed czytelnikiem tajniki trudnej sztuki komunikacji niewerbalnej, skupiając się na komunikatach jakie nieświadomie wysyła, jego zdaniem, każdy. Zwraca uwagę nawet na niewielkie niuanse, jak gesty, pozycję i drobne ruchy ciała, postawę, odruchy, mimowolne dotykanie, czy utrzymywanie odległości w kontaktach z innymi. „Louder Than Words: Take Your Career from Average to Exceptional with the Hidden Power of Nonverbal Intelligence” to z kolei wskazówki z tej dziedziny dla sektora biznesowego, a „Read ‘Em and Reap” - pokłosie pokerowych zainteresowań. Ostatnia propozycja, z kwietnia 2017 roku („Three Minutes to Doomsday”), stanowi opis prawdziwych wydarzeń z życia Joe Navarro – młodego współpracownika FBI, mającego okazję pokazać pełnię swoich talentów w rozczytywaniu ludzkich emocji podczas długich i skomplikowanych przesłuchań świadków. To także ciekawa pozycja dla wszystkich tych, którzy lubią czytać o ważnych wydarzeniach w historii ludzkości niejako od kuchni, zyskując lepszy pogląd na sytuację od tego, jaki odbiera się bazując tylko na oficjalnych przekazach.

 

 

 



W Egipcie znaleziono najstarszą protezę na Ziemi

Eksperci z Uniwersytetu w Bazylei poinformowali, że w Egipcie znaleziono najstarszą protezę na naszej planecie. Przedmiot znajdował się w pochówku kobiety z rodziny szlacheckiej. Proteza została odkryta niedaleko Luksoru w miejscu, gdzie grzebano bogate rodziny. Wiek artefaktu wynosi około 3-3,5 tysiąca lat.

 

 

W ostatnich latach archeolodzy penetrowali wiele grobowców, które zostały wykute w skale. Niestety, większość z nich okazała się być splądrowana.

 

Eksperci odkryli jednak w jednym z tych grobów szczątki kobiety. Przy jednej z kończyn nieboszczki zachował sztuczny fragment nogi. Proteza jest wykonana po mistrzowsku. Jej twórca, bądź twórcy, posiadali niezbędną wiedzę z zakresu anatomii człowieka. Surogat został idealnie dopasowany w miejscu stopy i był dopinany do ciała za pomocą rzemieni. Jest oczywiste, że proteza była modyfikowana kilka razy w związku ze wzrostem młodej dziewczyny. Odkrycie badaczy robi wrażenie i rzuca nowe światło na osiągnięcia medycyny w starożytnym Egipcie.

 



Peruwiańska rodzina jest prześladowania przez nawiedzoną lalkę

Rodzina w Peru jest prześladowana przez nawiedzoną lalkę, którą otrzymali w prezencie. Jak twierdzą, zabawka wydaje przerażające dźwięki, porusza się z własnej woli i przyspożyła już masę zadrapań i siniaków. Historia tej rodziny nie zostałaby pewnie potraktowana poważnie, gdyby nie fakt, że sprawą zainteresowały się media.

Wideo na temat historii o rodzinie Nunez zamieszkałej w El Callao w Peru jest idealnym przykładem działania marketingu wirusowego. Rodzice trójki dzieci, twierdzą że otrzymali uroczą lalkę od krewnego, który zmarł z niewyjaśnionych przyczyn. Zdaniem rodziny przyczyna jego śmierci jest nader oczywista i wiąże się bezpośrednio z lalką nazwaną przez dzieci "Saritą". Jest to też główny powód dla którego nawet po upływie 9 lat od otrzymania jej od zmarłego wujka, rodzina obawia się pozbycia lalki.

Dziwne incydenty miały rozpocząć się wkrótce po śmierci krewnego. Objawy opętania są dość sztandarowe. Poza wspomnianymi wcześniej tajemniczymi odgłosami i ranami, rodzinie towarzyszy stałe poczucie bycia obserwowanymi. Ivonne Nunez, matka dzieci, twierdzi że lalka porusza się w nocy i odprawia modlitwę, jeśli ktoś próbuje ją odepchnąć.

Większość przemocy ze strony lalki jest kierunkowana w 18 letniego Stevena Nuneza. To właśnie on budzi się z niewyjaśnionymi zadrapaniami na plecach i szyi. Rodzina skorzystała nawet z pomocy medium, które stwierdziło, że czuje obecność kobiety i widziało okręgi światła, podczas próby oczyszczenia domu. Co ciekawe, Ivonne przyznaje, że jej szwagierka zabiła się dokładnie w miejscu gdzie medium odczuło obecność kobiety. Problem polega na tym, że to nie ona podarowała rodzinie lalkę.

Największa trudność z tego typu obserwacjami duchów polega na tym, że zestaw czynników jakie zachodzą podczas nawiedzenia jest już na tyle znany, że zmyślenie historii oraz dodanie do niej kilku elementów popkultury sugerujac się słynną historią lalki Annabelle bądź nawet serią filmów o laleczce Chucky jest dziecinnie proste. Czy oznacza to, że mamy tu doczynienia z oszustwem? Brak zdjęć lub filmów z niewyjaśnionymi zjawiskami zachodzącymi w pobliżu lalki zdaje się o tym świadczyć. Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że rodzina była nawiedzana od 9 lat. To zdecydowanie zbyt długo by nie być w stanie uwiecznić jakiegokolwiek niewyjaśnionego zachowania lalki. No ale cóż, nie wykluczone, że mogę się mylić.

 

 



Niemcy szukają Bursztynowej Komnaty

Niemieccy archeolodzy wreszcie uzyskali zezwolenia władz Turyngii, aby rozpocząć prace na przedgórzu Harzu. Naukowcy uważają, że jest to miejsce, gdzie ukryto legendarną Bursztynową Komnatę – symbol łączący Niemcy i Rosję. Arcydzieło wykonali pruscy rzemieślnicy, a był to dar króla Fryderyka Wielkiego dla cara Piotra Wielkiego.

 

 

Niestety, unikalna komnata została skradziona z Rosji w czasie drugiej wojny światowej i nadal nie została znaleziona. Niemieccy archeolodzy wyznaczyli miejsce, gdzie należy jej szukać. Jest to Nordhausen, w którym hitlerowcy zorganizowali obóz koncentracyjny Mittelbau-Dora. Więźniowe  oflagu pracowali przy budowie legendarnych rakiet V-1 i V-2.

 

Ludzie, którzy przeżyli Mittelbau-Dora, przypominają, że naziści w 1945 roku kazali kopać głębokie tunele w okolicach obozu w celu ukrycia wartościowych przedmiotów, zrabowanych w podbitych krajach. Jeden ze świadków wskazał nawet miejsce, gdzie umieszczono wielkie pojemni z jakimiś kosztownościami.

 

Uznano, że wielkość skrzyń, wskazana przez świadka, odpowiada wielkości Bursztynowej Komnaty, której ślady zostały utracone w 1945 roku, a prowadziły do Nordhausen. Przypomnijmy, że polscy archeolodzy z kolei wierzą, że słynna Bursztynowa Komnata schowana jest w „złotym pociągu” Trzeciej Rzeszy, który, jak na razie bezskutecznie, próbują wykopać w okolicach Wałbrzycha.

 



NASA odkryła dziesięć planet, które mogą być domem dla żywych organizmów

Naukowcy pracujący przy projekcie Kepler, mają przed sobą trudne zadanie. Już od kilku lat, korzystając z teleskopu Kepler, poszukują oni możliwych do zamieszkania planet pozasłonecznych i życia pozaziemskiego. Całkiem niedawno, ogłoszono że odnaleźli oni kolejne planety potencjalnie przyjazne dla istot organicznych.

Na początku tego roku, NASA zaskoczyła świat astronomii odkryciem siedmiu nowych egzoplanet, orbitujących wokół czerwonego karła TRAPPIST-1, znajdującego się w Gwiazdozbiorze Wodnika. Trzy z nich mogą być zamieszkiwane przez żywe organizmy. Misja ta wciąż trwa, a dotychczasowe komunikaty budzą nadzieję, że możemy znaleźć kolejne miejsce w kosmosie, w którym rozwija się życie.

Na konferencji prasowej należącego do NASA, Cetrum Badawczego im. Josepha Amesa, naukowcy Misji Kepler ogłosili odnalezienie 219 nowych planet pozasłonecznych, z których dziesięć znajduje się w strefie, w której może rozwijać się życie czyli tak zwanej ekosferze. To odkrycie zakończyło poszukiwania Misji Kepler w Gwiazdozbiorze Łabędzia i jego okolicach.

Mario Perez, astrofizyk pracujący przy Projekcie Kepler twierdzi, że poszukiwania egzoplanet to pierwszy krok w odnajdywaniu życia pozaziemskiego:

„Dane uzyskane dzięki Misji Kepler są wyjątkowe, ponieważ zawierają informacje na temat planet podobnych pod wieloma względami do Ziemi. Odkrycie częstości ich występowania w danej galaktyce pomoże NASA pracować nad przyszłymi misjami mającymi na celu odkrycie życia pozaziemskiego.”

Biorąc pod uwagę tempo naszego rozwoju, "kolejna Ziemia" może być koniecznym elementem dla utrzymania naszego gatunku przy życiu. Póki co, Misja Kepler odnalazła ponad cztery tysiące planet, z których istnienie ponad połowy została potwierdzone. Z tych 2335 planet 50 posiada rozmiar podobny do Ziemi, a na około 30 może rozwijać się życie. Nie da się ukryć, że biorąc pod uwagę skalę całej galaktyki, liczby te nie wyglądają imponująco.

 

 

 

 



UFO zostało zaobserwowane w stanie Utah, nieopodal bazy wojskowej

Dwa pulsujące obiekty pojawiły się na niebie w Layton, w stanie Utah, w USA. Świadek zdarzenia sfilmował je 19 czerwca 2017 roku. Oba pojazdy kierowałt się w górę i zniknęły z pola widzenia po przekroczeniu górnej toposfery (6000-12000 m). Całe zdarzenie trwało około 20 minut.

Świadek zdarzenia spędzał czas na dworze wraz ze swoją rodziną. Nagle na niebie pojawił się samolot sił powietrznych, który przykuł ich uwagę. Chwilę później, zauważyli w tym samym miejscu tajemniczy, pulsujący obiekt poruszający się na południe. Po chwili dołączył do niego następny pojazd, który był jednak nieco inny. Zgodnie z opisem świadka miał miedziany kolor i był okrągły jak kula. Niestety nie udało się sfotografować drugiego statku, ponieważ był on zbyt wysoko na niebie.

Two Pulsating UFO's near Hill AFB, Layton, Utah (June 19 2017)

Ponieważ obserwacja miała miejsce niedaleko bazy wojskowej, nie mogły to być balony meteorologiczne, ale nie można wykluczać, że zaobserwowano drony wojskowe. Obiekty zostały zaobserwowane bardzo wysoko na niebie. W momencie, gdy zniknęły z pola widzenia świadków znajdowały się około 4 kilometry nad ziemią. Sprawa została zgłoszona organizacji MUFON. 

 

 



W jednym z regionów Armenii doszło do urodzenia zmutowanej owcy

Niezwykłe wydarzenie miało miejsce wczoraj w regionie Armawir w Armenii, podaje portal Nowosti-Armenia.

Według shamshyan.com, 35-letni Zohrab Khudojan, mieszkaniec wsi Dzhararat, od wielu lat zajmuje się zwierzętami hodowlanymi. Tym razem okazało się, że jedno z nowonarodzonych jagniąt posiada osiem nóg, dwa ogony i troje oczu.

Nietypowe narodziny są zaskoczeniem dla całej wsi. Coś takiego wydarzało się tam po raz pierwszy. Dziwna owca nie pożyła jednak długo i padła dzień po urodzeniu.

 



Niezwykła mumia "obcego" odnaleziona na płaskowyżu Nazca w Peru

Niesamowite odkrycie archeologiczne miało miejsce w Peru. Jak się okazało, natrafiono tam na zmumifikowane szczątki istoty, którą zgodnie z dzisiejszą nomenklaturą większość osób określiła by mianem Obcego. Tajemnicze znalezisko zostało ujawnione przez portal Gaia.com na ich kanale na Youtubie.

 

Zgodnie z udostępnionymi informacjami, humanoid został odnaleziony na Płaskowyżu Nazca w Peru. Wstępne badania szacują wiek zgonu istoty na okolice 245 do 410 roku n.e. Mumia posiada trzy palce u każdej z dłoni i trzy palce u każdej ze stóp. Została odnaleziona w pozycji embrionalnej a jej szacowany wzrost wynosi 168 cm.

Najprawdopodobniej, za życia nie miała ona uszu a jej czaszka w dużym stopniu różni się od czaszki człowieka. Wiadomo o tym nie tylko dzięki analizie zewnętrznej powłoki mumii, ale głównie dzięki przeprowadzanych na niej prześwietleniach. Jeśli wieżyć ich wynikom, wewnątrz znajduje się niemalże nietknięty szkielet.

Źródło: Gaia.com

Oczywiście kilka elementów tego odkrycia pozostaje zagadką. Przykładowo, nie uściślono gdzie konkretnie na płaskowyżu Nazca znaleziono wspomnianą mumię. Co więcej, obserwując jej kształt trudno nie odnieść wrażenia, że bardziej niż starożytne zwłoki, przypomina ona gipsową rzeźbę. W nagraniu wykonanym przez portal Gaia.com usiłowano wyjaśnić że jest to rezultatem działania mieszanki minerałów mających osuszyć skórę denata. Kwestia tego czy takie wyjaśnienie jest wiarygodne pozostaje już sprawą indywidualną.

Źródło: Gaia.com

Pierwszym co przychodzi na myśl po obejrzeniu wspomnianego nagrania, jest to, że niezależnie od tego z jak nieprawdopodobnym znaleziskiem mamy tutaj doczynienia z pewnością będzie ono wymagało więcej badań. Tego typu fascynujące mumie humanoidów o trzech palcach u rąk i nóg spełniają wszelkie kryteria by wstrząsnąć środowiskiem naukowym, jednakże szansa na to, że mamy tu doczynienia ze zwyczajnym fałszerstwem jest zbyt wielka.

Źródło: Gaia.com

Warto nadmienić, że sami badacze zwracają uwagę na to że ich celem nie jest udowodnienie że tajemnicza istota jest kosmitą, ale raczej zbadanie czym jest. Jest to prawidłowe podejście i niewykluczone, że dzięki temu, już wkrótce dowiemy się nieco więcej.

 



Strony