Czerwiec 2017

Niezbadana indyjska jaskinia zawiera rzekome rysunki UFO

Niecałe trzy lata temu internet obiegła informacja o znalezisku poczynionym w Indiach w stanie Chhattisgarh. Podobno, odkryte tam rysunki naskalne będące dziełem jaskiniowców miały przedstawiać obraz pozaziemskich istot. Jak się okazało, bardzo podobne malowidła znajdują się nieco dalej, w oddalonej o 1200 km wiosce Onake Kindi znajdującej się w południowych Indiach.

 

Na wstępie warto zaznaczyć, że wspomniane znalezisko mimo iż istniejące w świadomości badaczy już od kilkunastu lat, jak dotąd nie zostało jeszcze odpowiednio przebadane przez żaden zespół archeologów. Mając to na względzie, podstawym problemem jaki się nasuwa jest sam "znalazca", który mógł zarówno znaleźć dziwne malunki co samodzielnie wyskrobać je na ścianie lub co gorsza dorysować domniemane UFO nad rzeczywistymi rysunkami z epoki neolitu. Jednak załóżmy na moment, że znalezisko jest autentyczne i skupmy się na tym co przedstawia.

Na pierwszym planie widać duży kulisty obiekt górujący nad zwierzyną łowną, w którego centrum można dostrzec 2 humanoidalne postacie. Wydaje się, że trzymają się one czegoś w rodzaju drabiny, zupełnie jak gdyby zamierzały zejść z góry. Nogi tych figurek są pomalowane jak fale zamiast prostych co sugeruje że ich nogi mogły wyglądać inaczej niż w przypadku zwyczajnego człowieka. Czy oznacza to, że starożytni ludzie uwiecznili na skale jedną z najstarszych w historii obserwacji UFO?

Najpewniej, tego typu dowód nie wystarczy by przekonać kogokolwiek do tematyki paleokontaktów. Nie da się zresztą ukryć, że obiekt narysowany nad grupą zwierząt może być właściwie wszystkim. Może on przedstawiać symbolikę solarną, wczesne eksperymenty z kołem, jakąś formę naczynia kuchennego czy jakiś abstrakcyjny koncept, którego dzisiaj nie jesteśmy w stanie rozszyfrować. Nie wykluczone, że kształt przedstawiony na skale rzeczywiście przedstawia starożytne UFO, które przybyło z bliżej nieokreślonej nam przyczyny, ale minie jeszcze dużo czasu nim ktokolwiek zdoła to udowodnić.

 

 



W Egipcie istnieje niezbadany labirynt, który może zmienić oblicze historii

Tajemniczy, podziemny labirynt został odkryty w Egipcie. Znalezisko to można uznać za jedno z największych odkryć ostatnich czasów, jednakże współczesna historia nie wspomina o istnieniu tej budowli. Wzmianki o niej, pojawiają się jedynie w dziełach starożytnych, m. in. w „Dziejach” Herodota.

 

Wszyscy wiemy jak wyjątkowe są piramidy w Gizie i jakie fascynujące tajemnice mogą skrywać, lecz w Egipcie istnieją miejsca równie interesujące, lecz dużo mniej znane. Istnieje wiele przełomowych odkryć, które mogłyby zmienić sposób patrzenia na historię starożytnego świata. Jednym z nich może być zapomniany kompleks podziemnych komnat i tuneli, które pozostawały niezbadane przez wieki. Labirynt był uznawany za wytwór wyobraźni, który pojawiał się w niektórych mitach, dopóki nie został odkryty przez badaczy.

 „…Ten ja widziałem, a przewyższa on zaiste wszelki opis. Bo gdyby nawet ktoś razem zliczył wzniesione przez Hellenów mury i wykonane przez nich budowle, pokazałoby się, że kosztowały one mniej trudu i wymagały mniejszych wydatków niż ten labirynt (…). Były wprawdzie i piramidy wyższe ponad wszelki opis, a każda z nich dorównywała wielu i wielkim helleńskim dziełom; ale oczywiście labirynt nawet piramidy prześcignął.” – Herodot „Dzieje”, księga II.

Uważa się, że ten tajemniczy podziemny zespół komnat zawiera tajemnicę pochodzenia ludzkości. Może znajdować się tam również tekst pochodzący z zaginionej cywilizacji Atlantydy. Labirynt został opisany przez autorów takich jak Strabo, czy Herodot, którzy mieli okazję odwiedzić i opisać niesamowite, podziemne komnaty. Według „Dziejów” Herodota z IV w. p.n.e.:

„Postanowili także pozostawić po sobie wspólny pomnik, i stosownie do tej decyzji zbudowali labirynt, który leży nieco powyżej Jeziora Mojrisa, całkiem blisko tak zwanego Miasta Krokodyli.”

Na podstawie opisów starożytnych tekstów, takich jak dzieło Herodota, czy innych, które opisywały labirynt, niemiecki jezuita żyjący w XVII w. – Atanasius Kircher, stworzył pierwszą obrazową reprodukcję podziemnego labiryntu.

„Ma on mianowicie dwanaście krytych podwórców, których bramy stoją naprzeciw siebie, sześć zwróconych jest na północ, a sześć na południe, jedna obok drugiej; a od zewnątrz otacza je jeden i ten sam mur. Są w nim dwojakie komnaty, jedne podziemne, drugie nad tymi w górze, w liczbie trzech tysięcy, po tysiąc pięćset z każdego rodzaju.”

Według starożytnych autorów, podziemna świątynia składa się z ponad 3000 pomieszczeń, które wypełnione są hieroglifami i obrazami. Podziemny kompleks znajduje się mniej niż 100 km od Kairu, w Hawarze. W 2008 r. grupa naukowców z Belgii i Egiptu przybyła tam, aby zbadać zagadkowy kompleks przy użyciu georadarów. Dzięki temu, ekspedycja belgijsko-egipska potwierdziła obecność podziemnej świątyni niedaleko Piramidy Amenemhata III.

To niesamowite odkrycie nie zostało ogłoszone opinii publicznej. Wyniki wyprawy zostały opublikowane w 2008 r. w czasopiśmie naukowym NRIAG oraz wspomniane na wykładzie na Uniwersytecie w Gandawie, w którym uczestniczyły również belgijskie media. Odkrycie zostało szybko zatuszowane, ponieważ Sekretarz Generalny egipskiej Najwyższej Rady Starożytności wstrzymał wydawanie jakichkolwiek dalszych komunikatów dotyczących odkrycia. Louis de Cordier, wiodący badacz wyprawy czekał cierpliwie przez dwa lata, aby egipski organ wykonawczy uznał wyniki wyprawy i podał je do wiadomości publicznej, lecz niestety nigdy się to nie zdarzyło. W 2010 r. Cordier otworzył stronę internetową, „Labirynt Egiptu”, aby podzielić się odkryciem ze światem co jak mogliśmy zauważyć nie dało większych rezultatów.

 

 

 



Koty chronią przed złymi ludźmi, wchodzą w kontakt z siłami nieziemskimi i przemieniają złą energię w pozytywną

Często słyszymy, że koty to magiczne zwierzęta, które są ściśle związane z mistycyzmem i innym światem. Pytanie brzmi, czy jest to fakt  czy może mit niepoparty żadnymi konkretnymi dowodami?

Koty mają zwyczaj ocierania się o ludzkie nogi, wskakiwania na kolana i wylegiwania się na swoim właścicielu. Nie każdy toleruje takie zachowania, choć stworzenia te mruczą przyjaźnie. A jeśli się zastanowicie, to zauważycie, że koty nie z każdym wchodzą w taki kontakt. Jeżeli do domu przychodzą goście, to czworonogi do jednych podchodzą chętniej, do innych mniej. Także w rodzinach, koty zawsze wybierają do kontaktu gospodarza  - lidera.

 

Liderem jest ten, który wydaje się być ładny dla kota lub który potrzebuje energii do doładowania po jakimś psychicznym, czy fizycznym osłabieniu. Kot może spędzić wiele godzin leżąc na bolesnym obszarze ciała, także u chorej osoby. Dlatego koty często nazywane są uzdrowicielami. Kot, leżący w obrębie głowy, robi fantastyczny masaż, eliminuje bóle głowy i inne nieprzyjemne odczucia.

 

Koty odsysają negatywną energię. W przeciwieństwie do ludzi, koty są bardziej odpowiednie dla tak zwanych stref geopatycznych, ponieważ ich własne biopole ma ładunek ujemny. Jeśli kot lubi leżeć w jakimś konkretnie miejscu, to znaczy, że jest ono wolne od złej siły. Nie zmienia to faktu, że koty mają zdolność przekształcania złej energii w pozytywną. Zwierzęta te, to pewnego rodzaju „odkurzacze” czyszczące przestrzeń.

 

Koty wchodzą w kontakty z siłami nieziemskimi. Wróżki i parapsychologowie potwierdzają, że koty są w stanie żyć zarówno w naszych i równoległych wymiarach. W rzeczywistości są one w stanie zobaczyć różne subtelne istoty. Tak naprawdę nie wiem, kto żyje wokół nas – duchy, demony, czy pewnego rodzaju zło. Ludzie zwykle tego nie dostrzegają, ale zwierzęta to czują i być może obserwują wizualnie. Nic dziwnego, że istnieje tradycja wpuszczania do nowo zakupionego mieszkania najpierw kota. On jest w stanie „negocjować” z byłymi „mieszkańcami” z domu. Jest to szczególnie przydatne, jeśli zasiedlamy nieruchomość, w której wcześniej ktoś mieszkał.

 

Kot dość szybko odkrywa „obcy” podmiot. Przez chwilę patrzy na niego, próbując odczytać intencje. Jeśli kot widzi istotę zagrożenia, to próbuje usunąć go z domu. Czasem nawet „rysuje” zło. To właśnie z tego wynika przekonanie, że na kontach „jeździ siła nieczysta”. Jak można określić, czy nasz ulubieniec zetknął się z tajemniczymi istotami? Bardzo proste. Jeśli kot przyjmuje stałe pozy w pustym narożniku pokoju i bawi się z czymś niewidzialnym, biega w tym zakątku, atakuje, to nie ma wątpliwości, że w domu występują rozliczne istoty astralne.

 

Niestety, kontakt z tą substancją może być także niebezpieczne dla samych kotów. Zdarzało się, że zwierzęta podczas takiej komunikacji stawały się ranne lub po prostu ginęły. Ludzie wówczas również  mogą być w niebezpieczeństwie. Przejawia się to w postaci choroby, kłopotów, itp. ... W związku z tym zaleca się stosowanie w tych miejscach oczyszczających rytuałów, czasami pomaga modlitwa (np. Ojcze Nasz) lub pokropienie święconą wodą. Warto przynieść do domu piołun - tradycyjne starożytne remedium na zło. Jednakże, jeśli nie wierzycie w moc rytuałów, należy usunąć kota z kontrowersyjnego lokalu, aby nie wzniecać „dialogu” z duchami.

 

Koty na pewno chronią przed złymi ludźmi. W środowisku często napotykamy ludzi, z którymi komunikacja nie jest dla nas pożądana. Mam tu na myśli głównie negatywne zamiary wampirów energetycznych. Niektóre osoby dysponują magicznymi technikami, wywołującymi zło i przynoszącymi szkody. Jeśli ktoś taki cię odwiedza, to warto mieć kota w pobliżu i głaskać jego kark lewą ręką, a prawą ogon. W ten sposób i przy tej bliskości zwierzęcia aura znajduje się w jednym obiegu energii i pomoże oprzeć się niemiłemu oddziaływaniu.

 

Jeśli kot przejawia agresję przeciwko komuś z twoich gości (np. atakuje, drapie, syczy), to jest możliwe, że mamy do czynienia z nieprzyjacielem lub wrogiem (nawet jeśli ten na zewnątrz wytwarza zupełnie inne wrażenie). Konkludując, nawet jeśli nie wierzysz w mistycyzm, warto trzymać w domu kota tak na wszelki wypadek.

 



Podczas transmisji z pożaru w Londynie zaobserwowano niezidentyfikowany obiekt

Londyńczycy są zdruzgotani ostatnim pożarem w Grenfell Tower a nowe informacje na temat ofiar oraz zdjęcia z miejsca zdarzenia pojawiają się praktycznie codziennie. Okazało się, że audycje telewizyjne z samego centrum wydarzeń, pozwoliły widzom na zaobserwowanie dość nietypowego zdarzenia.

Telewidzowie obserwujący rozwój wydarzeń za pośrednictwem kanału BBC lub Euronews byli świadkami zjawiska UFO. Co najmniej dwie osoby zauważyły tajemniczy biały kształt w okolicy strażaków oraz umieściły nagranie ze zdarzenia w serwisie Youtube. Biorąc pod uwagę, że nagranie pochodzi z dwóch osobnych programów telewizyjnych rejestrowanych zewnętrznym urządzeniem, możemy chyba wykluczyć iż jest to fałszerstwo.

Obiekt sprawia wrażenie chmury, która w szybkim tempie przemieszcza się za strażakami. Nie pozostawia żadnych śladów na niebie, więc można chyba wykluczyć iż jest to samolot. Z drugiej strony, standardowe wyjaśnienie pokroju obserwacji drona, może wydać się równie absurdalne. Możliwe, że dziwna barwa obserwowanego obiektu jest rezultatem mgły lub niedostrzegalnej przez telewizyjnego widza chmury dymu. Trudno byłoby wysnuć jakiekolwiek logiczne wyjaśnienie dla tego fenomenu, ale jak najbardziej warto próbować.

 



Dziwaczne stworzenie odnaleziono w ruinach zabytkowego budynku

Niezwykłe niezidentyfikowane zwłoki jakiegoś stworzenia, odnaleziono w ruinach poniemieckiej budowli na Dolnym Śląsku w okolicach Wrocławia. Na znalezisko natknięto się przypadkiem 15 czerwca br. w dniu uroczystości Bożego Ciała.

 

 

Istota znaleziona w ciemnym pomieszczeniu ma ciało o długości ok. 15 cm i dobrze zachowane duże, krągłe oczy. Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że mamy do czynienia z zasuszoną myszą. Eksperci sądzą jednak, że ciało tego zwierzęcia przypomina krzyżówkę ssaka z płazem. Bardzo możliwe, że jest to jakiś niezidentyfikowany mieszkaniec, który znalazł się tam nie wiadomo skąd.

 

Ustalono, że zwierzę padło dość niedawno. O dziwo świadkowie donoszą, że małe truchło wcale nie śmierdzi tak bardzo, jakby można było oczekiwać po tych rozmiarów stworzeniu. Uwagę komentatorów przekłuwają szczególnie jasne (jakby specjalnie polerowane), wybałuszone oczy oraz kształt niezwykłej istoty.

 



Lew - mutant spogląda na mieszkańców z fasady zabytkowej kamiennicy w Kursku

Kurski lew – mutant stal się bohaterem Internetu. W sieciach społecznościowych ludzie dyskutują o skutkach rekonstrukcji obiektu dziedzictwa kulturowego  o znaczeniu regionalnym przy ulicy Sowieckiej w Kursku.

 

Sprawę nagłośnili użytkownicy forum lokalnego portalu Pikabu. Ludzie starają się ustalić, kto i kiedy wykonał niezwykła pracę. Budynek przy ulicy Sowietskiej 3 w Kursku powstał w pierwszej dekadzie dwudziestego wieku. Wybudował go bogaty kupiec Puzanow. Jak podano na stronie Old-kursk.ru, po rewolucji październikowej dwór został znacjonalizowany, a w latach dwudziestych mieściła się tam poradnia gruźlicza. W 1946 roku urządzono w obiekcie galerię sztuki.

 

13 maja 1947 w gazecie „Kurska  Prawda” pisano: „Otwarcie galerii w nowej, przestronnej sali to wielkie wydarzenie w życiu kulturalnym Kurska”. W obiekcie na powierzchnie 600 m2 eksponowano kolekcje obrazów i rzeźb. Obecnie dawny Dwór Puzanowa wykorzystywany jest raczej jako magazyn dzieł sztuki, a wystawy odbywają się przy ulicy Gogola. Społeczność internetowa skupiła jednak swoją uwagę na rzeźbach i maszkaronach, zdobiących fasadę zabytkowej kamiennicy. Jej członkowie snują domysły i założenia, dlaczego wygląd jednej z lwich głów odbiega od innych i straszy przypadkowych przechodniów?

 

Igor Pripaczkin, dyrektor galerii sztuki imienia A. A. Dejneki w wywiadzie dla internetowego wydania 46tv tłumaczy to w następujący sposób:

„Pracuję tu od 1984 roku i ten pysk już wtedy tak wyglądał. Trudno mi powiedzieć, czy w latach sześćdziesiątych, czy wcześniej budynek był restaurowany i pewnie wówczas popełniono jakiś błąd w sztuce konserwatorskiej. Kamienica nie zawsze była zabytkiem, a remont został wykonany, kiedy nie przysługiwał jej ten status”.

 



Przeklęta lalka odwraca głowę, mruga oczami i mówi

Peruwiańscy miłośnicy okultyzmu nabyli przeklętą lalkę. Mieszkańcy miasta Cusco w południowo-zachodniej części kraju uważają, że zabawka posiada złego ducha, który sprawia, że nawiedzona kukła spontanicznie obraca głowę, mruga oczami i rozmawia, nawet po wyjęciu baterii. Na materiale filmowym widać nadzwyczajną interakcję ludzi z tym niezwykłym przedmiotem.

 

 

Blondynka, pozornie nijaka lalka, reaguje na zgromadzonych Peruwiańczyków, obracając głowę w ich kierunku i mówi: „Dziękuję ... przyniosę wam radość ... Gdzie jestem?” Jest oczywiste, że te zwroty zostały zaprogramowane przez producenta, ale w jaki sposób zabawka działa bez akumulatorków? Na filmie widać, jak okultysta otwiera komorę od baterii i pokazuje, że jest ona pusta.

 

W sieci nagranie obejrzało już setki tysięcy widzów. Wielu komentatorów uważa, że lalka posiada siły nadprzyrodzone. Sceptycy twierdzą, że plastikowa blondynka wyposażona jest w dodatkowe źródło zasilania. Inni zauważają, że tajemniczy obiekt odzywa się tylko wówczas, gdy znajduje się w rękach ludzi i jest uciskany w ich dłoniach. Większość internautów wierzy jednak, że mamy do czynienia z czymś niezwykłym. Ludzie chcą wierzyć w cuda!

 



Astrofizyk z Chile sfotografował niezwykły obiekt wyglądający jak Nibiru

Znany chillijski astrofizyk Roberto Antezana, poinformował, że 31 maja 2017 roku, prowadząc normalną obserwację nocnego nieba nad Chile, zaskoczyło go to co na nim zobaczył. Był świadkiem obserwacji czegoś co poruszało się po nieboskłonie niczym jakaś nieznana ludzkości planeta. Na dodatek za nią uformowały się pewnego rodzaju struktury przypominające warkocze komet, które tworzyły coś wyglądającego na literę V jasno świecącą na nocnym niebie.

Astronom był bardzo zaskoczony tym co widzi, ale na szczęście wykonał kilka zdjęć dokumentujących to wydarzenie. Roberto Antezana twierdzi, że prowadził obserwację przez około 35 minut. W tym czasie obiekt był cały czas w ruchu, który określił jako niejednostajny. Niekiedy przyspieszał a niekiedy zwalniał. 

 

Chilijczyk był bardzo zaskoczony tym co widzi i nie umiał tego racjonalnie wyjaśnić. Szybko pobiegł do swojego teleskopu i postanowił zbadać to zjawisko za pomocą bardziej zaawansowanej optyki. Uzyskane wyniki zszokowały go jeszcze bardziej. 

Obiekt otoczony był jakimiś rodzajem pyłowej chmury układającej się w literę V. Jasne stało się też dla niego, że znajdował się tam kolejny obiekt, który podążał za nim. Ekspert przesłał te zdjęcia specjalistom z NASA, którzy jednak nie wypowiedzieli się na temat tej obserwacji. Pojawiają się za to doniesienia, że widziano to również z Argentyny (La Cocha, Tucumán)


Według jednej z hipotez co do przyczyn tego zjawiska zaproponowano na przykład, że mógł to być przelot jakiegoś satelity, ale zmienna prędkość przelotu nie pasuje, chyba, że przyjmiemy, że była to deorbitacja. Tylko dlaczego nie było w takim razie płomieni przy wejściu w atmosferę?

Niektórzy widzą w tym zjawisku objawienie mitycznej zaginionej Nibiru, o której wspominali starożytni Sumerowie. To dodatkowa planeta, której przylot ma wywołać rzekomo liczne kataklizmy na Ziemi. Rzeczywiście w sumeryjskich przekazach Nibiru jest nazywana skrzydlatą planetą bo ciągnie warkocze pyłowe. Tylko, że to na pewno nie to, ponieważ w trakcie obserwacji "mgławica"w pewnym momencie rozproszyła się tworząc coś na kształt komy.

Najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie tego dziwnego fenomenu jest takie, że astronomowie obserwowali jakiś start kilkuczłonowej rakiety wynoszącej satelitę. Bardzo możliwe, że jest to skutek startu japońskiej rakiety nośnej wynoszącej satelitę Michibiki 2, który ma się stać częścią konstelacji satelitów nawigacyjnych należącej do Japonii. Drugi obiekt, który w pewnym momencie obserwował Roberto Antezana był zapewne kolejnym członem rakiety nośnej H-IIA użytej do wyniesienia ładunku na orbitę.

 

 



Dzięki podpowiedzi ducha odnaleziono tajemniczy skarb

Ktoś ukrył w fundamencie domu srebrne monety Mikołaja II. 40-letnia Elena Vavilova z wioski Aashap w Kraju Permskim, nie jest poszukiwaczką złota, ale od zawsze ma szczęście do cennych znalezisk. Pewnego dnia znalazła monetę z czasów Katarzyny I i zabytkowy krzyż. A potem przeżyła naprawdę mistyczną historię.

 

 

- Mój brat umarł 10 lat temu - Elena wspomina w wywiadzie dla Komsomolskaya Pravda. - Pięć lat później sąsiad przyszedł do nas i przyznał, że brat przychodził do niego we śnie i powiedział, że pod domem babki podobno pochowano skarb. Nikt z nas mu wtedy nie wierzył. 

Pod koniec kwietnia 2017 r. rodzina postanowiła pozbyć się domu rodzinnego - budynek był zniszczony i sprawiał wiele kłopotów. Do ciężkiej pracy zatrudniono ekspertów a śmieci trafiały do czyszczenia do Eleny i jej siostry.

„Zaczęliśmy czyścić teren, na którym kiedyś stał dom i nagle zobaczyliśmy coś, co migotało w ziemi, w miejscu, w którym była ściana” - mówi Elena Vavilova. „Patrzymy, a w zniszczonym garnku jest kilka srebrnych monet”. Przeszukaliśmy ziemię naokoło i odłamki budowlane, które już zostały wyrzucone i ostatecznie znaleźliśmy 14 monet - rubli i pięćdziesiąt kopiejek.


Pieniądze, jak stwierdza Elena, były w dobrym stanie, lśniące, wszystkie inskrypcje i rysunki były widoczne. Wszystkie z czasów panowanie Mikołaja II z lat dziewięćdziesiątych XIX wieku. Po namyśle, rodzina Eleny zadecydowała o podziale znaleziska równo między odkrywców. W rezultacie kobieta dostała tylko dwa kawałki, pozostałe otrzymali krewni. Pozostaje tajemnicą, kto schował owe monety. Rodzina Eleny zamieszkała w tym domu w 1979 roku. Wcześniej przez około pięć lat mieszkała w nim jej babcia, jeszcze wcześniej - strażnik straży pożarnej Alexander Kuleshov, ale kolejne informacje o mieszkańcach zostały utracone.


Czy Elena i jej rodzina mogą zachować monety? Dmitrij Berezin, prawnik, odpowiada - Jeśli skarb został znaleziony przez właścicieli ziemi, należy do nich zgodnie z prawem. Jedyną przeszkodą jest to, że monety mogą reprezentować wartość kulturową, i w takim przypadku państwo zabierze je i zapłaci znalazcy kwotę równej połowie wartości znaleziska. Z tej połowy będzie również potrącony podatek od dochodów w wysokości 13 procent. Aby dowiedzieć się, czy monety są cenne, czy nie, trzeba je zgłosić policji, gdzie zostanie sporządzony spis i skąd zostaną wysłane do sprawdzenia.
 



Szamani modlą się o pokój między USA i Koreą Północną

Szamani w Peru modlą się o pokój w Wenezueli i o uniknięcie konfliktu między USA i Koreą Północną, pisze portal Ruptly.

 

 

„Zebraliśmy się, aby wykonać specjalny rytuał dla utrzymania świętego spokoju między USA i Koreą Północną, ponieważ państwa te używają nowoczesnej broni. Nasza planeta potrzebuje pokoju bez konfliktów, wojen, zniszczenia i zabijania” - powiedział peruwiański szaman Juan Osco.

 

W listopadzie 2016 roku ci sami szamani tańczyli z tamburynami przy wizerunku kandydata na prezydenta USA Donalda Trumpa i jego rywalki Hilary Clinton, a także przy obrazku rosyjskiego przywódcy Władimira Putina.

 



Strony