Lipiec 2017

Były pracownik NASA twierdzi, że Obcy ukrywają się w pierścieniach Saturna

Zdaniem inżyniera pracującego niegdyś dla organizacji NASA, obce pojazdy eksploatują pierścienie Saturna. Bynajmniej nie jest to plotka, a rzeczywista opinia Dr Normana Bergruna byłego pracownika wspomnianej wcześniej amerykańskiej agencji kosmicznej oraz firm takich jak AMES, NACA czy słynnego Lockheed Martin.

 

Co ciekawe, nie był to nawet pierwszy raz gdy złożył on tak wstrząsające oświadczenie. Zgodnie z jego ostrzeżeniami, sytuacja jest "krytyczna", a statki kosmiczne badające nasz Układ Słoneczny kolonizują go szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. Wszystko to, ma przebiegać pod obserwacją światowych organizacji kosmicznych i przy niewiedzy przeciętnych obywateli.

Można byłoby odrzucić to wszystko jako słowa szaleńca, ale Bergrun nie jest poprostu kolejnym whistleblowerem. Dr Bergrun był wybitnym inżynierem NASA, który w znacznym stopniu przyczynił się zarówno do rozwoju amerykańskich pocisków rakietowych jak i programów kosmicznych. Inżynier uzyskał wiele nagród naukowych, w tym nagrodę Archimedesa wydawaną przez Kalifornijskie Towarzystwo Inżynierów.

Tezy Bergruna są traktowane z wielką powagą przynajmniej przez społeczność amerykańskich ufologów. Nie da się zresztą ukryć, że fakt, iż pracował nad niektórymi z najważniejszych projektów rządu Stanów Zjednoczonych czyni go co najmniej wartym wysłuchania. Czy to możliwe, że opowieści Bergruna ujawniły najbardziej tajne informacje NASA na temat zaawansowanych technologicznie obcych gatunków?

Opowieści o masywnych statkach kosmicznych usytuowanych w pobliżu Saturna pojawiły się po raz pierwszy w 1986 r. w  publikacjach z serii Ringmakers of Saturn autorstwa tego samego dr. Bergruna. To właśnie tam, były inżynier NASA opowiedział o tym, w jaki sposób wykrył obecność inteligentnych obcych istot kolonizujących pierścienie Saturna. Bergrun twierdzi, że statki kosmiczne "zaparkowane" na pierścieniach Saturna są "żyjącymi isotami" które traktują go jako bazę wypadową do dalszej kolonizacji. Podobno rozprzestrzeniają się tak szybko, że pewnego dnia mogą stanowić zagrożenie dla ludzkości.

Zgodnie z jego słowami:

"Dowiedziałem się, że te istoty zamieszkują Saturn, gdzie odkryłem je po raz pierwszy, oraz rozprzestrzeniają się dalej. Można je odnaleźć w okolicy Urana i Jowisza. Gdziekolwiek znajdują się jakieś pierścienie, tam też pojawiają się statki."

Bergrun wierzy, że te kosmiczne statki tankują i karmią się materiałem skalnym zawartym na pierścieniach Saturna. Były inżynier NASA twierdzi, że istnieją materiały, które pokazują rodzaj "spalin" wychodzących od obcych statków wokół Saturna. Czy jest to tylko szalona teoria spiskowa? Czy może krzyk człowieka który wie zbyt wiele, ale nikt nie jest skory go posłuchać? Możliwe że pewnego dnia, przekonamy się o tym my, albo nasi potomkowie.

 

 



Emerytowany weteran sił powietrznych USA sfotografował tajemniczy obiekt na niebie

Tajemniczy statek został przypadkowo sfotografowany w trakcie lotu nad jeziorem Boysen Reservoir w Wyoming, USA. Mężczyzna przypadkowo zrobił zdjęcie obiektu, wyglądającego jak obcy statek kosmiczny.

Fotografię wykonał były pracownik Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych, 1 lipca 2017 roku. Mężczyzna powiedział:

„Wracałem do domu z Las Vegas, zatrzymałem się, aby skorzystać z toalety niedaleko jeziora Boysen Reservoir. Kiedy chciałem wrócić do samochodu, okazało się, że zatrzasnąłem kluczyki w środku. Zadzwoniłem do żony, żeby przywiozła mi zapasowe klucze. Byłem niecałe 150 km od domu, dojechanie do mnie zajęłoby jej około półtorej godziny. Zrobiłem kilka zdjęć jeziora i wysłałem je do mojego syna. To mogło być około godziny 15, kiedy dotarliśmy z żoną do domu, dochodziła 19. Pobrałem zdjęcia z telefonu na komputer jakieś dwa tygodnie później. Kiedy je obejrzałem, zobaczyłem coś co przykuło moją uwagę. Powiększyłem zdjęcie i zobaczyłem dziwny kształt na niebie. Razem z żoną przypatrywaliśmy się mu, ale nie mogliśmy zrozumieć co to jest. Pracowałem w siłach powietrznych i przez 20 lat służby nie widziałem nic podobnego.”

Sprawa ta została przekazana organizacji MUFON, obecnie poszukiwane są dalsze dowody lub zeznania świadków, którzy również mogli zaobserwować to osobliwe zjawisko.

 

 



W okolicy Wałbrzycha zaobserwowano tajemnicze zwierzę

W Szczawnie-Zdroju, uzdrowiskowej miejscowości w województwie dolnośląskim, kobieta napotkała tajemnicze zwinne zwierzę. Stworzenie było wielkości średniego psa o sterczących uszach, szarej sierści z rudawym odcieniem, krótkim „kocim” ogonem i pysku krótszym od większości psów i wilków. Zwierzęcia nie udało się jednak sfotografować, ponieważ szybko zniknęło wśród krzewów. 

 

Nieznany ssak nie przypominał żadnego zwierzęcia charakterystycznego dla tego regionu. Ręce załamują także leśnicy, którzy po złożonym przez kobietę opisie spekulują nad dużym kotem oraz jenotem. Jenoty zamieszkują w pobliżu terenów wodnych, a z wyglądu przypominają szopa pracza.

W ciągu kilku ostatnich miesięcy coraz częściej pojawiają się doniesienia o zaobserwowanych przy granicy z Czechami szakalach złocistych. Ten gatunek wcześniej występował jedynie w Indochinach, na Bliskim Wschodzie oraz Bałkanach, jednak postępujące zmiany klimatyczne mogły zachęcić go do poszerzenia swojego terytorium.

 

Nowoprzybyłe szakale złociste, którym zdjęcia wykonano między innymi za pomocą fotopułapek, mogą stanowić nową konkurencję dla polskich wilków, a także utrapienie dla właścicieli gospodarstw i ich zwierząt. „Coraz częściej na terenie Polski pojawiają się nietypowe, egzotyczne ptaki, a to samo może dotyczyć innych zwierząt” – twierdzi Gabriel Grobelny, nadleśniczy z Wałbrzycha.

 



Jezus w grzybie uzdrawia mieszkańców Meksyku

W Meksyku co roku obchodzony jest festiwal pn. Jezus w grzybku. Uważa się, że grzyb, stanowiący cel pielgrzymek, liczy 137 lat.

 

 

Wizerunek Chrystusa na krzyżu w grzybie jest bardzo ważny dla lokalnej społeczności. We wtorek mieszkańcy miasta Chignahuapan obchodzili coroczne uroczystości, które mają upamiętniać odkrycie sprzed 137 lat.

 

Historia mówi, że grzyb został znaleziony w lesie przez drwala, który przywiózł go do Chignahuapan. Potem ludzie zaczęli licznie się gromadzić, aby oglądać to cudo. Z biegiem lat peregrynanci złożyli tyle ofiar, że spokojnie starczyło na wybudowanie kościoła Iglesia del Honguito. Obecnie grzyb umieszczony jest w specjalnej komorze, a wierni wierzą, że przynosi on szczęście.

 

„Mój bratanek miał wypadek i modliłam się, aby go nie stracić, bo był w bardzo krytycznym stanie i prawdopodobnie nie przeżyłby operacji, ale dziękuję Bogu, że wszystko poszło dobrze. Wybłagałam to, wizytując grzyb” – powiedziała jedna z kobiet, uczestnicząca we wtorkowych uroczystościach.

 



Fizyk z CERN-u twierdzi, że naukowcy popełnili straszny błąd

Wielki Zderzacz Hadronów (LHC), największy instrument badawczy zbudowny przez człowieka – pierścień o średnicy 20 kilometrów zlokalizowany pod powierzchnią ziemi na terenie Szwajcarii i Francji – powstał w celu badania fizyki Wszechświata podczas jego narodzin. Pojawiają się jednak głosy, że LHC jest również wykorzystywany do badań nad UFO.

Za wszystkim ma stać rząd USA, Wielkiej Brytanii i Francji. Starają się dowiedzieć skąd pochodzi UFO, w jakich okresach pojawia się na Ziemi i co się za tym kryje. Z tajnych odkryć naukowców może wynikać, że LHC i stojąca za nim fizyka otworzą nam wrota do innych wszechświatów. Dalsze potencjalne konsekwencje to np. uzyskanie niewyczerpalnego źródła energii i broń zasilana laserowo. 

 

Tajemnicze eksperymenty miałby być przeprowadzane raz na pół roku przez okres 10 lat. Sekretna grupa naukowców nadawała wtedy cząstkom energię przekraczającą dopuszczalne limity. Podczas pewnego eksperymentu jeden z naukowców zniknął bez śladu. Pozostały po nim jedynie ubrania i biżuteria. Czy była to teleportacja? Może został przeniesiony do alternatywnej rzeczywistości? Czy CERN jest obecnie w posiadaniu maszyny czasu? Nie znamy odpowiedzi na te i mnóstwo innych intrygujących pytań. 

 

Poniżej znajduje się rzekomo prawdziwa historia fizyka z CERN-u, która może rzucić światło na tajemnicze eksperymenty prowadzone w ośrodku. 



W Chinach urodziła się świnia z sześcioma nogami i dwoma ogonami

Chiny wyprodukowały kolejną zmutowaną świnię. Dziwaczny osobnik urodził się 22 czerwca br. w Baicheng w północno – wschodniej części kraju. Prosiaczek posiada sześć nóg i dwa ogony - informuje Daily Mail.

 

 

Zwierzę, mimo powikłań, wygląda na zdrowe i świetnie się czuje na rękach właściciela. W ostatnim czasie w Chinach odnotowano co najmniej kilka mutacji wśród trzody chlewnej i ta ostatnia uchodzi za przeciętną.

 

Kilka miesięcy temu głośno było o przypadku świni z prowincji Guizhou z obliczem małpy i dwoma językami. Na początku tego roku w prowincji Anhui urodził się prosiak z nosem na tułowiu, a w zeszłym miesiącu świnia z dwoma głowami, która pożyła tylko czternaście dni, choć czyniono wszystko, aby ją ocalić. Nie wiadomo, czy ostatni przypadek, prezentowana na filmie, używa wszystkich sześciu nóg do chodzenia i jak sobie radzi w życiu.

 

W ostatnich latach w Chinach toksyczne i niebezpieczne zanieczyszczenia chemiczne spowodowały wiele klęsk żywiołowych, odcięcie dostaw wody pitnej i prowadziły do poważnych problemów zdrowotnych. Agencja rządowa zidentyfikowała 58 rodzajów trujących chemikaliów, które są produkowane i konsumowane w Chinach, ale zakazane w wielu rozwiniętych krajach. Około połowa rzek Chin nie nadaje się do użytku domowego, a około 20% uważa się za bezużyteczne nawet do celów przemysłowych.

 



W Kalifornii uchwycono zdjęcie stworzenia przypominającego „Wielką Stopę”

Mężczyzna mieszkający w północnej Kalifornii założył kamerę, aby obserwować swój kurnik, po tym, jak lisy zaczęły atakować jego zwierzęta. Pewnej nocy, na nagraniu został uchwycony obraz tajemniczej postaci, wyłaniającej się z lasu.

Świadek usłyszał dziwne dźwięki dochodzące z podwórka, więc postanowił wyjść na zewnątrz, aby zbadać ich przyczynę. Kiedy podszedł do kurnika, wydawało mu się, że zauważył ogromną postać, która po chwili zniknęła w ciemnościach.

Następnego dnia mężczyzna sprawdził kamerę, aby dowiedzieć się, czym mogła być tajemnicza postać. To co zobaczył, przeraziło go. Na kilku ujęciach widać ogromną, ciemną kreaturę o świetlistych oczach, która przemieszcza się blisko krawędzi lasu.

Mężczyzna udostępnił zdjęcia na portalu Midnight in the Desert, który zajmuje się zjawiskami paranormalnymi. Czy postać uchwycona na zdjęciu może być tajemniczą „Wielką Stopą”?

 

 



W obrazie Mona Lisy Leonarda da Vinci zaszyfrował wizerunek obcego

Geniusz Leonarda da Vinci nie jest jeszcze w pełni poznany. Kluczem do jego odkodowania może być zamiłowanie Da Vinci do zwierciadlanego odbicia. To dzięki refleksji naukowcy zobaczyli w portrecie Mona Lisy wizerunek obcego w ciemnych szatach.

 

Przykładając lustro do centralnej części obrazu, odnajdziemy tam rzekomo odbicie kosmity z wydłużona czaszką i złożonymi rękami na piersiach. Ufolodzy są przekonani, że tak wyglądają prawdziwi reptilianie. Leonardo prawdopodobnie, zdaniem ekspertów, wyprzedził sobie współczesnych poprzez komunikowanie się z obcymi lub z jakąś inną cywilizacją.

 



Kolejne szczątki z wydłużoną czaszką zostały odkryte na Krymie

Archeolodzy pracujący na półwyspie Krymskim odkryli szczątki dziecka podczas wykopalisk w Kiz-Blue. Nekropolii położonej w pobliżu miasta Kerch na Krymie. Sam ten fakt nie byłby aż tak niezwykły gdyby nie to, że odnaleziona na miejscu czaszka była wyraźnie wydłużona. Zupełnie jakby nie należała do człowieka.

W chwili śmierci, dziecko miało nie więcej niż rok. Uważa się, że przeszło ono starożytną praktykę deformacji czaszki. Tego typu praktyki były odnotowywane w tym regionie Europy, a nawet w Afryce i obojgu Ameryk. Szczątki dziecka są datowane na około 2000 lat. Podczas gdy archeolodzy pracujący przy tym znalezisku obstają przy teorii zgodnie z którą długie czaszki były uważane przez starożytne kultury za piękne, są i tacy którzy sugerują nieco bardziej abnormalne wyjaśnienie.

Zwolennicy teorii o starożytnych kosmitach, uważają że właściciele takich wydłużonych czaszek mogli być hybrydami ludzi oraz istot pochodzenia pozaziemskiego. Powszechnie, uważa się, że sztucznie wydłużone czaszki były znakami prawdziwego wojownika. Jak wspominałem, sam ten proces był praktykowany przez różne starożytne cywilizacje na całym świecie. Pozostaje jednak jedno dość trudne pytanie. Po co? Dlaczego tak wiele starożytnych kultur pozornie niezależnych od siebie, wykonywało sztuczne deformacje czaszek noworodków?

Zgodnie z dzisiejszą wiedzą, cały proces zaczynał się, gdy dzieci były jeszcze młode, a ich kości względnie plastyczne. Starsi mieszkańcy wioski przyczepiali do ich głowy specjalne drewniane płyty naciskające na kości w określony sposób. Gdy w miarę upływu lat, głowa dziecka rosła, zmieniała ona swój pierwotny kształt, tworząc wydłużoną czaszkę. Niektórzy uważaja że deformacje wpływały również na zmianę charakteru młodych ludzi, czyniąc z nich niezwykle agresywnych wojowników.

Najbardziej zdumiewającymi znaleziskami tego typu są bez wątpienia wydłużone czaszki odkryte w Peru. W 1928 r. peruwiański archeolog, Julio Tello natknął się na złożony i wyrafinowany cmentarz kultury Paracas zawierający różne przedmioty. W tym znajdowały się między innymi niezliczone wydłużone czaszki, które od tamtej pory były nazwane czaszkami z Paracas.

Ich kształt pozostawia wiele miejsca na rozważania nad ich możliwą genezą, a jak się okazało nawet genetyka stawia ich pochodzenie pod wielkim znakiem zapytania. Ostatnie badania DNA przeprowadzane na czaszkach na życzenie Muzeum Historii Paracas wskazują bowiem na to, że wspomniane czaszki, nie należą do przedstawicieli gatunku Homo Sapiens. Jak się okazało ich mitochondrialne DNA, które zawsze powinno być dziedziczone po matce wykazywały ślady mutacji nieznanych u ludzi, naczelnych ani żadnych zwierząt żyjących na Ziemi.

Wyniki badań wskazywały na to że badacze mieli do czynienia z kompletnie nowym humanoidalnym gatunkiem który wyraźnie różnił się od Homo Sapiens, Neandertalczyków czy Denisowian. Zgodnie z raportami, istoty z Paracas różniły się od innych gatunków w tak wielkim stopniu, że mieszanie się genów między nimi a ludźmi byłoby biologicznie niemożliwe. Oznaczałoby to, że ludzie z Paracas nie wpisują się nawet w znane dotychczas drzewko ewolucyjne.

Oczywiście nie oznacza to wcale że wszystkie wydłużone czaszki nie są pochodzenia ludzkiego. Niemniej jednak wypadałoby zaakceptować fakt, że znaleziska takie jak to z Krymu, z półwyspu Paracas czy innych miejsc na naszej planecie istnieją. Kto inny, jeśli nie ludzie może mieć okazję odpowiedzieć na pytania, które z jakiejś przyczyny boimy się zadać. Kim były te tajemnicze hominidy na których wzorowały się ludy deformujące swoje czaszki? Dlaczego tak bardzo różnią się one od innych przedstawicieli gatunku ludzkiego? I co chyba najważniejsze czy jest możliwe że te istoty nie pochodziły z naszej planety ?

 

 



Na monitoringu stacji benzynowej przy Głogowie zarejestrowano zjawę

Kamera monitorująca teren przy stacji paliw pod Głogowem zarejestrowała tajemniczy obraz. Okazuje się jednak, że zaskakujące nagranie nie jest pojedynczym przypadkiem, pracownice restauracji znajdującej się w pobliżu stacji już nie raz spotkały się z duchem błąkającym się w okolicy budynku.

Kobiety pracujące w restauracji "Oberża" nazywają ducha Andrzej. Zdaniem kobiet, zjawa regularnie daje o sobie znać, włączając w kuchni urządzenia lub klimatyzację, a także trzaskając drzwiami.

„Nie jest wtedy przyjemnie, ale staramy się wierzyć, że to dobry duch, który nie zrobi nam krzywdy” – mówią panie Ewa i Małgorzata.

Z dziwnymi zdarzeniami miało do czynienia w sumie osiem kobiet, a w szczególności te pracujące na nocną zmianę. Niektóre wiążą to z tragiczną śmiercią właściciela stacji paliw, który został zamordowany. Nagranie rejestruje „zjawę” w tym samym miejscu, w którym mężczyzna parkował swój samochód.

Na stacji także dzieją się niewytłumaczalne rzeczy, między innymi spadanie towaru z półek, samoczynne włączanie urządzeń lub widmo ducha w lustrze, a wszystko dzieje się między 3 a 4 rano. W restauracji duch nie oszczędza nawet wesel, na dwóch potrafił wyłączyć prąd. Według relacji świadków, dziwne zdarzenia najczęściej występują w listopadzie, są też określone pory w ciągu roku, w których duch się „uspokaja”. Podobno, rozważano nawet poproszenie o pomoc księdza.

 

 



Strony