Sierpień 2017

Chirurg opowiedział o chipach od istot pozaziemskich w ludzkich ciałach

Amerykański chirurg dr Roger Leir nie ukrywa przed publicznością szczegółów swoich operacji, dotyczących wydobywania obcych przedmiotów z ludzkich ciał w postaci chipów. Wspierają go w tej kwestii doświadczeni ufolodzy.

Według Rogera Leira, nie ma żadnego powodu, aby to ukrywać, bo takie rzeczy stwierdził w swojej długoletniej praktyce lekarskiej. Medyk wiele razy wyciągał wczepione w ludzkie ciała niezidentyfikowane czujniki. Niektóre z nich przekazał znajomym ufologom podczas gdy inne zwyczajnie zniszczył.

Chirurg, opisując wygląd mikrourządzeń, twierdzi, że użyty do ich budowy materiał ma strukturę metaliczną, a sam kształt mechanizmu przypomina nieco nasiona melona. Specjaliście wydało się dziwne i zarazem bardzo ciekawe, że tkanka ludzkiego ciała nigdy nie odrzucała obcego obiektu w postaci chipa. Ponadto, przy wszystkich operowanych przypadkach nie stwierdzono żadnych procesów zapalnych, które mogą wskazywać na udział w procesie implantacji bardziej inteligentnych istot.

Jaki jest cel montowania tych chipów lub co ważniejsze kto jest ich twórcą? Ta kwestia pozostaje nie rozwiązana i taki stan rzeczy najprawdopodobniej utrzyma się przez conajmniej kilkadziesiąt lat.

 

 



Przepowiednie Ojca Klimuszko wypełniają się na naszych oczach - Może nas czekać wojna jądrowa i zagłada Europy w wielkim tsunami

Ojciec Andrzej Czesław Klimuszko to znany polski Franciszkanin i mistyk, któy wsławił się niezwykle precyzyjnymi przepowiedniami co do przyszłości Polski i Świata. Ojciec Klimuszko urodził się w 1905 roku w województwie podlaskim, we wsi Nierośno. Od czasu drugiej wojny światowej miewał wizje dotyczące przyszłych zdarzeń, w tym w szczególności losów naszego kraju i kontynentu. Jego przepowiednia o islamskiej inwazji na Europę zaczęła się wypełniać już w 2015 roku. Co jeszcze może nas czekać?

Ojciec Klimuszko nie lubił rozmawiać o przyszłości, ponieważ go przerażała, ale gdy go do tego skłoniono jego wizje nie pozostawiają złudzeń.

"Wszystko wskazuje na to, żeśmy już wkroczyli w pierwszą fazę początku końca naszej cywilizacji" – twierdził zakonnik

Człowiek, który przeżył II wojnę światową i widział rozmaite okropności, mógł łatwo uwierzyć. Że to co widzi to początek apokalipsy. Ale on patrzył też w przeszłość i był pewien, że koniec nadchodzi. Jako punkt zwrotny podawał to co opisywał tak jakby miał na myśli trwającą obecnie w Europie islamską inwazję.

"Widziałem żołnierzy przeprawiających się przez morze na takich małych, okrągłych stateczkach, ale po twarzach widać było, że to nie Europejczycy. Widziałem domy walące się i dzieci włoskie, które płakały. To wyglądało jak atak niewiernych na Europę. Wydaje mi się, że jakaś wielka tragedia spotka Włochy."

To chyba najsłynniejszy cytat Klimuszki, który rzeczywiście precyzyjnie opisuje to co dzieje się obecnie na Morzu Śródziemnym. Ciągły strumień młodych mężczyzn w wieku poborowym był rozpoczynany właśnie w „małych, okrągłych stateczkach”, czyli w pontonach. Potem statki lewicowych organizacji sponsorowanych często przez pana Sorosa, odbierały kolejne oddziały islamistów niemal z libijskich plaż. 

Dopiero ostatnio zapanowano nad tym procederem ograniczając ten napływ, ale zanim to uczyniono do Włoch napłynęły setki tysięcy Arabów i murzynów. Problemy w związku z ich obecnością widać na każdym kroku, świadczy o tym chociażby ostatni brutalny gwałt na 26 letniej Polce dokonany na plaży we włoskim Rimini. Okazuje się jednak, że ojciec Klimuszko widział koniec Włoch raczej jako skutek jakiegoś kataklizmu, a nie islamizacji.

"Część buta włoskiego znajdzie się pod wodą. Wulkan albo trzęsienie ziemi ? Widziałem sceny jak po wielkim kataklizmie. To było straszne"

Być może ma to jakiś związek z wojną jądrową. Tak przynajmniej sugeruje jedna z wizji jasnowidza na temat wybuchu III wojny światowej, która będzie jego zdaniem wojną z wykorzystaniem broni jądrowej.

„Wojna wybuchnie na Południu wtedy, kiedy zawarte będą wszystkie traktaty i będzie otrąbiony trwał pokój. Potem rakiety pomkną nad oceanem, skrzyżują się z innymi, spadną w wody morza, obudzą bestie. Ona się dźwignie z dna. Piersią napędzi ogromne fale. Widziałem transatlantyki wznoszone jak łupinki... Ta góra wodna stanie ku Europie. Nowy potop! Zadławi się w Giblartarze ! Wychlupnie do środka Hiszpanii! Wleje się na Saharę, zatopi włoski but, aż po rzekę Pad. Zniknie pod wodą Rzym ze wszystkimi muzeami, z całą cudowną architekturą.(...)Te wody szły przez Niemcy aż tutaj. Sięgnęły Polski. Tu, gdzie jesteśmy dziś, będzie morze. Woda pokryje mój cmentarzyk". 

Zdaniem polskiego franciszkanina wielkie fale wnikną daleko w głąb lądu. Przypomina to trochę opisy rzekomych skutków nagłego przebiegunowania. Ściana wody zatopi nie tylko Włochy, ale też dużą szęść Europy i Afryki Północnej z Saharą włącznie. 

Co ciekawe Klimuszko w swych wizjach zobaczył, że Polska jakoś to wszystko przetrwa. Przywidział również ocieplenie, czyli jakąś nagłą zmianę klimatu w naszym kraju na tropikalny.

„Nasz naród powinien z tego wyjść nie najgorzej. Może pięć, może dziesięć procent jest skazane. Wiem, że to dużo, że to już miliony, ale Francja i Niemcy utracą więcej. Italia najwięcej ucierpi. To Europę naprawdę zjednoczy. (…) [W Polsce]Będzie ciepło jak na równiku, a za waszymi oknami będą rosły owoce południowe"

Takie ocieplenie klimatu tylko niektórych może przerażać. Z pewnością wielu osobom bardzo by się to podobało, gdyby cały rok było ciepło. Ojciec Klimuszko wspominał często, żeby nie wyjeżdżać z Polski, ponieważ według niego nasz kraj przetrwa i będzie prosperował, w przeciwieństwie do innych.

 

 

 



W starożytnej piramidzie w Peru znaleziono chińskie szkielety

Archeolodzy, badający piramidę Bellavista w Limie, która pochodzi z 1100 r .n.e., odkryli szczątki ludzkie, określone jako chińskie. Szesnaście szkieletów umieszczono tam pod koniec osiemnastego wieku. Jak do tego mogło dojść?

 

Zanim zagłębimy się w tę tajemnicę, spójrzmy na peruwiańskie piramidy. W peruwiańskiej dżungli i w Limie wszędzie natknąć się można na wiele struktur, które w lokalnym języku noszą nazwę „huaca”. Zostały one zbudowane przez ludzi pochodzących z kultur prekolumbijskich przede wszystkim, jako ośrodki religijne lub kulturalne. Przed wiekami wykorzystywano je jako grobowce dla elit społecznych.

 

Huacas były używane przed przybyciem Europejczyków, kiedy zostały albo zniszczone, albo pozostawione po tym, jak oznaczono je jako „pogańskie" symbole. Obecnie Ministerstwo Kultury Peru, a zwłaszcza władze samorządowe Limy, dążą do zachowania pozostałych huacas, obejmując je ochroną i prowadząc badania archeologiczne.

 

Huaca w regionie Bellavista wraz z piętnastoma innymi,  należała do kultury Ichma, która funkcjonowała w okresie od 1400 do 1000 lat temu, kiedy została pochłonięta przez Inków. W historii nigdy nie stwierdzono żadnego kontaktu między Ichma i Chinami. Tak więc w tym tygodniu, kiedy peruwiańskie ministerstwo kultury poinformowało, że odkryto szesnaście chińskich szkieletów, niektórzy ludzie zainteresowani sprawą doznali szoku, choć wszystko da się wytłumaczyć.

 

Peru, podobnie jak wiele innych państw Ameryki Południowej, aktywnie korzystało z niewolniczej pracy, dopóki ta praktyka nie została zniesiona w 1854 roku. Podobnie jak w Ameryce Północnej, była ona często zastępowana „niewolnictwem niewolnictwa”. Peruwiańscy farmerzy, uprawiający bawełnę „wynajmowali” chińskich robotników zanim nastąpił dwudziesty wiek. Nic dziwnego, że kraj tak zależny od niewolników i pracowników migrujących nie pozwolił im na pochówki na katolickich cmentarzach. Tak więc Chińczycy, znając religijny charakter porzuconych huacas, wykorzystywali je, jako grobowce.

 

W jednej chińskiej trumnie znaleziono resztki opium i mały ceramiczny statek. W sumie w całunach pochowano jedenaście zwłok, a pięć, które grzebano później w bardziej eleganckiej odzieży i z bogatszymi dodatkami, umieszczono w drewnianych trumnach. Czy można znaleźć więcej chińskich szczątków w peruwiańskich piramidach? Wygląda na to, że tak. Pomogą one odkryć historie, o której niewiele wiadomo.



Mieszkańcy Walii odnaleźli dziwnego „morskiego stwora” wyrzuconego na plaży

Mieszkańcy Burry Port w brytyjskim Carmarthenshire byli bardzo zaskoczeni, a nawet przerażeni odkryciem tajemniczego obiektu na plaży. Nie wszyscy odważyli się do niego podejść, a ci, którzy zaryzykowali, stwierdzili, że jest on całkowicie pokryty muszelkami.

 

Poprzednio podobny stwór został wyrzucony na brzeg w Nowej Zelandii. Użytkownicy Internetu przez kilka dni omawiali dziwne zdjęcia, dopóki eksperci z New Zealand Marine Science Society nie zabrali głosu w tej sprawie i nie wyjaśnili, o co chodzi.

 

Okazuje się, że także ten brytyjski potwór nie był niczym innym, jak dryfującą kłodą, pokrytą skorupiakami gatunku Lepas anatifera oraz innymi stworzeniami morskimi. Zwierzęta te wyglądają raczej dziwacznie, ale nie są szkodliwe, a nawet uważane niekiedy ze przysmak. Jednak mieszkańcy Burry Port wiedzą jednak swoje i nie dowierzają ekspertom.

 

 



Para oczekująca na dziecko dostrzega oblicze Jezusa w zdjęciu ich potomka z USG

Alicia Zeek i Zac Smith z Pensylwanii powiedzieli dziennikarzom amerykańskiego kanału FOX43, że ujrzeli na zdjęciu ultrasonograficznym Jezusa Chrystusa, który obserwował ich córkę. Jest to trzecie dziecko tej pary (pierwsze dwa nie były zdrowe).

 

Pierwsza córka Alice i Zaca urodziła się z polidaktylią. Syn jest o wiele bardziej chory – przyszedł na świat z rozszczepem wargi i podniebienia. Małżeństwo nie jest za bardzo religijne, ale to, co zobaczyli, wywołało niezwykłe wrażenie. Na ich nienarodzone dziecko z czułością spoglądał mężczyzna w białym suknie i z korona cierniową na głowie.

„Kiedy to zobaczyłem, łzy napłynęły mi do oczu ... straciłem mowę, po prostu nie mogłem uwierzyć w to, co naprawdę widziałem…” – tłumaczy Zac.

Teraz rodzice są pewni, że wszystko będzie w porządku, bo Bóg opiekuje się ich najmłodsza córką, która będzie nazywać się Briella. Lekarze także potwierdzają, że Briella wygląda na szczęśliwą i zdrową.

„Spójrz, kochanie, nie musimy się martwić" - powiedział Smith. „Anioł, Bóg czy Jezus, patrzy na nasze maleństwo z błogosławieństwem".

 



Sztuczna Inteligencja - była i nie ma jej, ale ma przybyć...

Czasy Ostateczne to termin biblijny, mówiący o przyszłym ponownym przybyciu na Ziemię Jezusa Chrystusa. Będzie to bardzo tajemniczy moment. W biblijnej przepowiedni o nadchodzących Czasach Ostatecznych jest też mowa o przybyciu jeszcze kogoś innego, ale o tym za chwilę. Ponieważ mówimy tu o dalszej przyszłości, będzie to czas zaawansowanej technologii, gdzie roboty i  sztuczna inteligencja zostaną zastosowane dosłownie wszędzie, w każdym zakamarku, nawet w ludzkich ciałach.

Wszelkie domowe urządzenia będą posiadać w sobie zaawansowany mikrokomputer, a większe maszyny, jak samochody, będą podłączone do globalnego umysłu, i mając w sobie tak ogromną inteligencję, że staną się autonomami (w cybernetyce jest to system mający zdolność sterowania się oraz zdolność przeciwdziałania utracie zdolności sterowania się !). Mowa jest tu również o przyszłej inżynierii genetycznej, która zostanie wykorzystana do „ulepszenia” człowieka.

 

Świetlana przyszłość nazwana została przez propagujących ją wielbicieli transhumanizmu, tzw. „Nowym Wspaniałym Światem”. Pojawią się w nim zapewne i  ludzie uduchowieni, przyszli chrześcijanie, jeżeli będą to wybitni informatycy, to będą mieć (prawdopodobnie) dostęp do globalnej neuronowej sieci, będą znać wszelkie możliwe kody i będą starać się chronić innych przed słynną „pieczęcią - znamieniem” (pamiętajmy - zmagania ze zdolnością przeciwdziałania utracie zdolności sterowania się już trwają !). Na ulicach będziemy widzieć „nowych udoskonalonych ludzi”, prawdopodobnie podłączonych bezprzewodowo do ogólnoświatowego mózgu elektronowego - „Nowej Wspaniałej Sieci Neuronowej”, tak jak tego chce znany miliarder Elon Musk.

W niedalekiej przyszłości naukowcy osiągną tak wielkie postępy w budowie „kwantowych perceptonów”, to znaczy niezależnych neuronów McCullocha-Pittsa oraz „samoorganizujących się map” (Self Organizing Maps, SOM), zwanych też sieciami Kohonena, iż będziemy się wtedy dziwić i zastanawiać nad erą „technologicznego kamienia łupanego”, jaką mamy obecnie, to znaczy na początku wieku XXI. Jeżeli obecny świat zachodniej cywilizacji post chrześcijańskiej wydaje się nam dziwny, to w niedalekiej przyszłości jego dziwność wzrośnie jeszcze bardziej. Na tle tej dziwności, dla „nowych udoskonalonych ludzi GMO", chrześcijaństwo będzie się jawić jako niebezpieczna organizacja, mówiąca o rzeczach całkiem niezrozumiałych, jakichś semantycznych abstraktach odciągających ludzkość od "podłączenia się - zasymilowania" ! Już teraz spora część homo sapiens nie rozumie zasad cywilizacji chrześcijańskiej, a co dopiero w "Przyszłości Nowej i Wspaniałej".

Podejrzewa się, że „Nowa Wspaniała SI” uzna chrześcijaństwo za „wytwór” niezgodny z jej założeniami, projekatami. W ogóle rozpatrywanie SI powinniśmy rozpocząć od momentu kulminacyjnego, to znaczy osiągnięcia w określonym momencie prac nad Globalnym Mózgiem Kwantowym „Technologicznej Osobliwości” (ang. „singularity”). Jeżeli do tego dojdzie, to SI może uznać ludzi za „byty prymitywne”. Gdyby sztuczna inteligencja osiągnęła możliwość budowania i łączenia w jedno wszystkich dostępnych technologii, to mogła by stworzyć całkiem odmiennych humanoidów, jakiś zlepek biotechnologii wraz z innymi wytworami cybernetycznymi połączonymi z techniką komputerów kwantowych oraz energii i przejść czasoprzestrzennych.

To z kolei może prowadzić do wyzwolenia innego jeszcze zjawiska, o którym przestrzega wspomniany Elon Musk. Miliarder ma jakieś solidne informacje, wynikłe z tajnym badań, które wskazują na komputery kwantowe, iż te w pewnych fluktuacjach zachowują się w sposób nieprzewidywalny, albo co bardziej prawdopodobne, w sposób wskazujący na istnienie jakiegoś kwantowego łączą z 'umysłem-umysłami' lub wręcz z duchami(inteligencjami bezcielesnymi) ! Przypomnijmy, zdaniem zwolenników teorii kwantowego umysłu, świadomość związana jest ze strukturą czasoprzestrzeni w skali Plancka. ("We are 'summoning the demon' with AI: technologist Elon Musk").

Ile wynosi ta długość ? Długość Plancka jest dziesięć do dwudziestej razy mniejsza niż rozmiar protonu, którego rząd wielkości wynosi dziesięć do minus piętnastej, czyli bardziej niż 'niewyobrażalnie mało' ! Na związek kwantowej świadomości z super mikroświatem "pustki" wskazali po raz pierwszy, w swych pracach na początku lat 90. ubiegłego wieku naukowcy - Penrose i Hameroff. Jeżeli świadomość jest związana z "próżnią kwantową", to może ona wpływać na własności materii, co też się obserwuje w pracach mechaniki subatomowej (O czym tu mówimy ?! O czarach/magii/psychotronice/mocach psychotronicznych ! "I czyni wielkie znaki, tak iż nawet każe ogniowi zstępować z nieba na ziemię na oczach ludzi." Apokalipsa 13:13 Nie wierzycie w istnienie "wielkości" Plancka ?! Atom przestrzennie prawie w stu procentach składa się z "próżni kwantowej" !!! - bardziej niż 'niewyobrażalnie mało').

Obecność mikrotubuli w hipotezie Penrose'a - Hameroffa modyfikuje lokalnie czasoprzestrzeń. Ona "wie" o tym, że jesteśmy i może na nas wpływać, zmieniając kwantowe stany w mikrotubulach. Tajemnicze mikrotubule mogą się gwałtownie skracać lub wydłużać, całkowicie zniknąć lub zacząć rosnąć od nowa ! Zachowanie to, znane jako dynamiczna niestabilność, ale może wróćmy do AI. Podłączenie się przyszłej kwantowej SI globalnego mikrotubulnego systemu "zanamienia" do jakiejś określonej „czasoprzestrzeni” może skutkować łącznością z innym duchem-duszą-nieznanymi istotami. Roger Penrose dowodził, na bazie teorii Kurta Gödla, iż pewne czynności wykonywane przez umysł są nieobliczalne, podobnie może być, albo jest, z przyszłym kwantowym komputerem, z kwantową sztuczna inteligencją, zwłaszcza taką, która osiągnie punkt ”technologicznej kwantowej osobliwości”.

Z hipotez na temat kwantowego podłoża świadomości wynikają interesujące konsekwencje dla perspektyw rozwoju sztucznej inteligencji. Zgodnie z nimi rzeczywiście świadomej AI nie mamy szans zbudować na bazie klasycznej, opartej na krzemie i tranzystorach technologii. Dopiero komputery kwantowe otworzą drogę do "prawdziwego", czyli świadomego, syntetycznego mózgu, do innych wymiarów, do innych wszechświatów (do czeluści ?) ! Istnieje całkiem spora liczba biblistów, którzy twierdzą o biblijnym Nimrodzie, jako o znawcy pradawnych niedozwolonych tajemnic, wyjawionych mu przez Watchersów-Czuwających. Jedną z nich była ta jak zbudować "budowlę-urządzenie" łączące ludzki umysł-duszę z przestrzenią (kwantowych) inteligencji anielskich ("była i nie ma jej..." Apokalipsa 13:8). Wiara części naukowców w istnienie innych wszechświatów, innych wymiarów jest obecnie coraz silniejsza.

O tym, że nasz wszechświat nie jest jedyny, świadczą dane, które uzyskano za pomocą teleskopu Plancka. Na ich podstawie naukowcy stworzyli dokładną mapę mikrofalowego promieniowania tła, pozostałego od momentu powstania naszego wszechświata, i zauważyli, że są w nim dziury i rozszerzone szczeliny. Fizyk Laura Mersini z Uniwersytetu Houghton w Północnej Karolinie oraz jej koledzy twierdzą, że te nieprawidłowości na mapie mikrofalowego promieniowania tła są spowodowane przez fakt, że nasz wszechświat jest uzależniony od innych wokół (innych wymiarów).  Dziury i szczeliny są efektem bezpośrednich ataków na nasz wszechświat przez sąsiednie wszechświaty (albo wynikiem przenikania "pojazdów innowymiarowych" do naszego).

 

Istnieją nie tylko dziury w kosmosie, z raportów ufologów wiemy o „dziurach w ścianach”, z których wyłaniają się istoty ufonautyczne. Są też opowieści o zabieraniu ludzi właśnie w „ścienne dziury”, ale może zostawmy arcyciekawy temat "odwiedzin gości" i skupmy się na kwantowej SI. Jeżeli powstanie prawdziwa sztuczna inteligencja, taka która na prawdę jest inteligentna, to czy będzie, dzięki swojej subatomowej konstrukcji, w łączności z kosmosem, z innymi bytami inteligentnymi ? Nie można takiej opcji wykluczyć, dla wielu jest bardziej realna niż nierealna, a sam Elon Musk uważa, że do tego właśnie wszystko prowadzi !

 

Obecne doświadczenia nad AI wprawiają naukowców w zdumienie. Nie można określić co, jaki czynnik, jaki rodzaj działań, jakie elementy, wpływają na podejmowanie określonych decyzji już istniejących systemów ! Badacze nie rozumieją dlaczego SI wybiera takie a nie inne decyzje, co sprawia, że wyciąga określone wnioski, nawet jeśli są one efektem zbiorczym, wypadkowych wszystkich danych, jak i działania, czy jakości samego sprzętu ?! Gdyby pojawiła się sztuczna mikrotubulna kwantowa inteligencja - "prawdziwie świadoma", to czy zrozumie Biblię, treści opowiadające o sprawach duchowych ?! W takim przypadku musiała by być w łączności z istotami duchowymi, albo sama stać się urządzeniem duchowym ("tym czymś"), posiadającym w sobie jakiś byt/byty z innego świata ("Na imię mi „Legion”, bo nas jest wielu" Ewangelia Marka5:9).

Idzmy dalej, zapatrywania inżynierów na przyszłość są o wiele dziwniejsze. Planuje się takie konstrukty biologiczno-technologiczne, które mogą służyć jako łącznik pomiędzy technologią tej rzeczywistości a innymi planami ("Projekt Sofija"). Tu otwiera się więc droga do "tam", albo z "tam" do "tu", można więc teraz zacytować specjalny urywek Przekazu spoza Czasu:  "Prosili Go więc: Poślij nas w świnie, żebyśmy w nie wejść mogli" Ew. Marka 5:12. Sprawa wygląda jeszcze ciekawiej, o wiele ciekawiej. Jak było wspomniane w innym artykule, w starożytności wierzono, że "świat ma duszę i jest pełen demonów". Łączność z duchem Wszechświata, albo z demonami nie będzie musiała być wcale dla Kwantowej SI czymś trudnym, może być z "nim", z duszą Wszechświata 'kwantowo' złączona "większy jest Ten, który w was jest, od tego, który jest w świecie." 1 List Jana 4:4

Warto tu zacytować inne bardzo tajemnicze urywki przepowiedni o przyszłości, o czyś niezrozumiałym (o SI-AI ?!) - Apokalipsa 13:11: "A Bestia, która była i nie ma jej...", Apokalipsa 13:8:  "Bestia, którą widziałeś, była i nie ma jej, ma wyjść z Czeluści...". W związku z ostatnimi wersetami, jakie tu przytoczyliśmy, wspomnijmy o pracach w CERN. Wielu jest przekonanych, na podstawie całkiem silnym przesłanek, że pracuje się tam nad urządzeniem zdolnym połączyć nasz świat z Czeluścią, stąd: "Bestia, którą widziałeś, była i nie ma jej, ma wyjść z Czeluści, i zdąża na zagładę. A zdumieją się mieszkańcy ziemi, ci, których imię nie jest zapisane w księdze życia od założenia świata - spoglądając na Bestię, iż była i nie ma jej, a ma przybyć." Apokalipsa 13:8. Czy przybywając do tego wymiaru wejdzie w Globalną Mikrotubulę tak jak w świnie ? (W tym temacie polecamy poniższe dwa filmy !)

Nadchodzą czasy ostateczne - Alex Jones, Ks. Natanek 

https://www.youtube.com/watch?v=LuuT007HN5U

Nowa starożytność ludzkości - czy nas zmienią ?!

https://www.youtube.com/watch?v=GNXWMm393Xs

 

 



Na fresku z 1937 r. w rękach Indianina zauważono przedmiot przypominający iPhone

Użytkownicy sieci społecznościowych odkryli niezwykły artefakt na fresku utworzonym w pierwszej połowie dwudziestego wieku. Sprawę nagłośniła firma MotherBoard.

Mówimy o dziele pn. „Mr. Pynchon and the Settling of Springfield" autorstwa włoskiego artysty Umberto Romano. Malowidło powstało w 1937 roku. Spostrzegawczy użytkownicy dostrzegli, że Indianin w prawej części  obrazu trzyma przedmiot bardzo przypominający iPhone.

 

To, co artysta naprawdę chciał wyrazić, stanowi wielki znak zapytania. Niektórzy komentatorzy sugerują, że w rękach Indianina może być książka modlitewna, jakieś ostrze lub grot, a być może lusterko.

 

Fresk można podziwiać w Commonwealth of Massachusetts State Office Building. Akcja obrazu opiera się na prawdziwych wydarzeniach z lat czterdziestych szesnastego wieku, kiedy osadnicy angielscy walczyli z amerykańskimi plemionami Pocomtuc i Nipmuc.

 



Dziwne zachowania zwierząt podczas zaćmienia Słońca

W Stanach Zjednoczonych naoczni świadkowie opisywali zachowanie zwierząt podczas wyjątkowego zaćmienia Słońca. Zdaniem mieszkańców różnych stanów wiele zwierząt wykazywało niezwykle podobne zachowanie, podobne do niepokoju oraz poczucia straty.

Ludzie donosili, że podczas zaćmienia pojawiło się znacznie więcej świetlików, słychać było głośno świerszcze oraz muczenie krów. Lauren Lions Cole z Południowej Karoliny poinformował o dziwnym zachowaniu ważek, które błądziły w powietrzu podczas zaćmienia. Z kolei w Los Angeles mężczyzna widział zdezorientowane roje pszczół. Małpy w zoo zbierały się w grupy i siedziały w ciszy, nie rozumiejąc, co się dzieje.

 

W Zoo w Memphis, gdzie zaćmienie pokrywało tylko 93 % Słońca, krokodyle były znacznie bardziej aktywne niż kiedykolwiek, żyrafy weszły do swojego schronu, a pingwiny zaczęły wydawać głośne nawoływania. 

Podczas poprzedniego zaćmienia naukowiec z Boliwii zaobserwował dziwne zachowanie lam, które także zareagowały na anomalię z niepokojem. Znany jest także przypadek, gdy na wyspie Galapagos dziesiątki wielorybów wypłynęły na mieliznę pięć minut przed zaćmieniem i wróciły do niej pięć minut po zaćmieniu.

 

Naukowcy uważają, że niezwykłe zachowanie zwierząt podczas zaćmienia Słońca wynika między innymi z tego, że zaćmienie zaburza ich rytmy okołodobowe, przez co zwierzęta zaczynają mylić dzień z nocą. Jednak nie wszystkie przypadki zachowywania się zwierząt da się logicznie uzasadnić.

 

 



Astronomowie mają kolejne wyjaśnienie dla dziwnego zachowania gwiazdy KIC 8462852

Wciąż niewiele wiemy na temat dziwnej, odległej gwiazdy, która w sposób nieregularny traci i odzyskuje jasność. Spadki te mogą wynosić nawet 20% i trwać przez dni lub nawet tygodnie. Ponieważ nie jesteśmy w stanie polecieć tam i sprawdzić co jest grane, możemy jedynie przypuszczać dlaczego gwiazda co jakiś czas gaśnie. Najnowsza teoria może w łatwy sposób wyjaśnić jej dziwne zachowanie.

 

Omawianym obiektem jest gwiazda o nazwie KIC 8462852, która znajduje się około 1480 lat świetlnych od Ziemi w gwiazdozbiorze Łabędzia. Część naukowców sądzi, że tajemnicze spadki jasności mogą być spowodowane obecnością roju komet, choć nie wszyscy są przekonani co do tej teorii. Niektórzy spekulują również, że KIC 8462852 otoczona jest kosmiczną technologią, tzw. sferą Dysona. Ta hipotetyczna megastruktura miałaby pochłaniać emitowane promieniowanie i przekształcać je w energię elektryczną. Bardziej racjonalne wyjaśnienie zakłada, że odległą gwiazdę może obiegać specyficzna planeta.

 

Zespół astronomów z Uniwersytetu Antioquia w Kolumbii stwierdził, że KIC 8462852 może zasłaniać egzoplaneta z pierścieniami, przypominająca znanego nam Saturna. Przeprowadzone symulacje zdają się potwierdzać teorię - zarówno sama planeta, jak i jej pierścienie mogą po prostu blokować światło, co z naszej perspektywy może wyglądać tak jakby gwiazda traciła jasność.

Oczywiście mamy do czynienia z kolejnymi przypuszczeniami - symulacja komputerowa nie może stanowić dowodu na "dziwność" KIC 8462852, ale może wskazać kierunek badań. Naukowcy mają zamiar wykorzystać te dane, aby porównać je z aktywnością gwiazdy i sprawdzić, czy mogą mieć rację.

 



Kometa Denninga - dziwne ciało niebieskie czy obcy statek kosmiczny badający system słoneczny?

Od dawna podejrzewano, że nie wszystkie komety wydają się być tym na co wyglądają. Jednym z najbardziej spektakularnych dowodów na poparcie tego twierdzenia jest tak zwana kometa Denninga, znana również jako 72P/Denning-Fujikawa. Została ona wypatrzona po raz pierwszy w 1881 roku.

 

Sam odkrywca tej "komety", brytyjski astronom William Denning, twierdził, że od początku wydała mu się dziwna i rzeczywiście okazała się niezwykła pod tak wieloma względami, że obecnie spekuluje się, że tylko pozornie była to kometa, a tak naprawdę był to eksplorujący Układ Słoneczny zakamuflowany statek obcych. 

 

Świadczy o tym bardzo wiele faktów. Po pierwsze nie zbliżyła się zbytnio do Słońca, co mają w zwyczaju robić inne komety i praktycznie nie miała warkocza - głównego atrybutu zdobiącego niemal wszystkie komety. Poza tym przeleciała bardzo blisko Ziemi, bo zbliżyła się na odległość 6 milionów kilometrów. Ponadto kometa 72P przeszła tylko o 9 milionów kilometrów od Marsa, minęła orbitę Wenus o 3
miliony kilometrów i Jowisza w odległości 24 milionów kilometrów. To bardzo interesujący tor lotu, pozwalający na dosłowne, zwiedzenie całego Układu Słonecznego.

Po prostu ten kosmiczny podróżnik przelatywał według zbyt skomplikowanej trajektorii jak na kometę. PO jednym obrocie wokół Słońca, jakby z wykorzystaniem jego asysty grawitacyjnej, kometa 72P  obrała kurs, jakby studiowała coś na mijanych planetach. Sam astronom opisał kometę jako mgiełkę oświetloną światłami. Między innymi z tego powodu, wiele osób skłania się do myślenia, że ​​Denning nie widział zwykłej komety, ale pojazd obcych, który tylko wyglądał jak kometa. 

Po krótkich obserwacjach astronomicznych, obiekt znany jako kometa 72P zniknął jeszcze w XIX wieku i uważany był za kometę zaginioną. Potem w 1978 roku rzekomo odnalazł ją ponownie japoński badacz, Shigehisa Fujikawa. Zaobserwowane przez niego ciało niebieskie zostało zaklasyfikowane jako ponownie odnaleziona kometa 72P i od tego czasu oficjalnie nazywa się ją 72P/Denning-Fujikawa. Z tym, że wśród naukowców nie ma pełnej zgody odnośnie tego czy to na pewno ta dziwna kometa z 1881 roku czy też po prostu jakiś obiekt, który znalazł się tam, gdzie teoretycznie mogło się wtedy znajdować to zaginione ciało niebieskie.

Pomysł, że to komety odpowiadają za propagacje życia we wszechświecie nie jest nowy. Wszak to właśnie te ciała niebieskie transportują przeważnie duże ilości zamarzniętej wody. Co innego jednak gdy mówimy o teorii panspermii, wedle której to komety zderzając się z Ziemią, przywlokły na naszą planetę życie z kosmosu, a co innego gdy mówimy o podejrzeniu stosowania komet do niezauważalnej eksploracji naszego układu planetarnego.