Sierpień 2017

W Kongo złapano rybę, która polowała na krokodyle

Powszechnie wiadomo jak śmiercionośne mogą być piranie. Jednak co, jeśli istnieje gigantyczna wersja tego stworzenia? Hydrocynus Goliath, zwany także jako ryba tygrys, czy goliat tygrysi to największy przedstawiciel rodziny alestesowatych. Ryba ta żyje w jeziorze Tanganika i rzece Kongo w Afryce i jest znana jako jedno z najniebezpieczniejszych stworzeń słodkowodnych na świecie.

Ryba posiada 32 ostre zęby, które rozmiarem są podobne do tych, występujących u żarłaczy białych. Lokalni mieszkańcy twierdzą, że jest to jedyna ryba, która nie boi się krokodyli, a nawet poluje na mniejsze osobniki.

Sprawa tego dziwnego stworzenia sięga 2010 roku, kiedy to zainteresowała Jeremiego Wade’a, prowadzącego popularny w Wielkiej Brytanii program „River Monsters’”. Postanowił on wybrać się do Afryki i zbadać tę rybę żyjącą w rzece Kongo. Po ośmiu dniach prób, Wade’owi udało się złapać piranię, która miała ponad półtora metra długości i ważyła niecałe 50 kilogramów. Aby ją złapać, trzeba było użyć przynęty o wadze aż 90 kilogramów.

Wade powiedział: „Ta ryba to z pewnością nie żaden lin, ani sum. Sprawdziliśmy wszystko i jest to po prostu gigantyczna pirania, prawdziwa bestia. Jej zęby są długie i niesamowicie ostre. Potrafi nimi zagryźć stworzenia swojego rozmiaru, a nawet zaatakować ludzi, czy krokodyle. Te ryby atakują odruchowo, kiedy zauważą jakiś ruch. Bardzo trudno jest jakąś złapać, tym bardziej, że środowisko rzeki Kongo jest bardzo nieprzyjazne.”

Giant 50 kg Piranha Monster Fish was catch by 2 fisher man at Congo river What a Catch C H 7 News

Wade planował wpuścić rybę z powrotem do wody, jednak ta, wyczerpana walką i długim przebywaniem na lądzie, zdechła. Jej pozostałości zostały przekazane tubylcom.



Odkryto, że mumia buddyjskiego mnicha licząca tysiąc lat posiada w pełni zdrowe organy wewnętrzne

Mnisi z buddyjskiego klasztoru Dinghui, położonego w prowincji Hebei, na północy Chin, zwrócili się do lekarzy z prośbą zbadanie mumii mistrza Tsa Xian, która została niedawno pozłocona, aby okazać mistrzowi najwyższy szacunek.

 

Jak donosi brytyjski Daily Mail, lekarze nie spodziewali się otrzymania takiej wyjątkowej możliwości, aby zbadać mumię, która ma już 1000 lat. Procedura odbyła się w obecności mnichów klasztoru, pielgrzymów i dziennikarzy. W klasztorze dokonano tomografii mumii.

Badanie zostało przeprowadzone 8 lipca tego roku, kiedy grupa lekarzy przyniosła sprzęt do klasztoru i przeprowadziła tomografię komputerową mumii mnicha. Wyniki zaskoczyły wszystkich – lekarzy, mnichów, dziennikarzy i pielgrzymów. Tomografia wykazała, że mózg, narządy wewnętrzne, kości, stawy i zęby mumii mistrza Tsi Xian znajdują się w takim stanie, jak u żyjącej osoby.

Doktor Wu Yongqing, badający mumię powiedział: „Jego kości są tak zdrowie, jak u żyjącej osoby. Szczęka, zęby, żebra, kręgosłup, wszystko jest w świetnym stanie, na swoim miejscu.”

Zgodnie z historycznymi zapiskami, Mistrz Tsi Xian pochodził z Indii. Podróżował do Królestwa Kitanów (916-1125) w północno-wschodniej części współczesnych Chin, aby rozpowszechniać filozofię buddyjską.

Uważa się, że przetłumaczył 10 dużych Sutr na chińskie pismo. Został okrzyknięty przez samego króla narodowym mistrzem buddyjskim. Niektóre jego tłumaczenia zostały wyryte na kamiennych tabliczkach, które można oglądać do dziś.

Po tym jak Mistrz Tsi Xian zmarł, jego uczniowie zabalsamowali ciało, które zniknęło na przestrzeni wieków. Jego szczątki zostały ponownie odkryte w 1970 roku, w jaskini.

 

 



Wstępna analiza mumii z Nazca - część II

Przedstawiamy państwu kolejną część wstępnej analizy mumii z Nazca. To co państwo zobaczą może być dla wielu szokiem. Jednak dla przygotowanych i zaznajomionych z Biblią takim być nie musi. Coraz więcej danych wskazuje, że mamy do czynienia z prawdziwymi znaleziskami. Niestety badacze nie są skłonni do ujawnienia wszystkiego o czym wiedzą i co mają w swoim posiadaniu. Pokazują nam jakiś skrawek znalezisk.

Od czasu do czasu jakąś niezwykłą, albo nieziemską czaszkę, szczątki nieznanych ludzkości istot. Są to tylko fragmenty. Jednak ich podstawie możemy sobie wyrobić pogląd, że na prehistorycznej Ziemi działy się rzeczy niewyobrażalne. Ktoś się pojawił w naszym wymiarze i rozpoczął nie tylko nową linię biologicznych humanoidów, ale i zaczął "edukację" rasy Adama. Wszystko to nie było w oczach Boga dozwolone

Pokazane tu fotografie i kompilacje pochodzą z filmu Jaime Maussana, który zamieszczamy na końcu. Nie są zbyt dobrej jakości, ale na tyle wystarczającej, byśmy się przekonali, że szczątki nierozpoznanych istot są prawdziwe, przynajmniej w większości przypadków. Jednym z najbardziej szokujących znalezisk, obok trzypalczastej Mumii z Nazca, jest czaszka pokazanej tu hybrydy, posiadająca ogromne oczodoły (kompilacja zdjęć razem z czaszką ludzką i reszta ze strzałkami). Są dużo większe od ludzkich. Dodatkowo posiada specyficzne wzory kostne-wypukłości, które przynależą także do cech szczególnych 'reptilian z Nazca' (Posiadają reptyliańską skórę, pierwsze zdjęcie poniżej).

Na tomogramie Mumii, na głowie (czerwona strzałka), widać jakby zarys tego typu "wzoru czaszkowego", co może być przesłanką by uznać wszystkie te istoty za pochodzące od jednego typu-rodzaju, zapładniającego w dalekiej prehistorii ludzkie kobiety. Jajme Maussan pokazał również odciski palców trzypalczastego stwora. Zdaniem specjalistów są autentyczne i potwierdzają prawdziwość "nefilimów". Przedstawiona tu czaszka hybrydy posiada dziwne szwy kostne i jak wspomnieliśmy ma ogromne oczodoły, są znacznie większe od ludzkich i dowodzi wielkiej odmienności tych istot, proszę zobaczyć jak wielkie są kości okalające oko (strzałki zielone) !

Strzałki żółte pokazują niezwykły - reptyliański szew kostny hybrydy

Zagadka z jaką przyszło się nam zmierzyć jest tak gigantyczna, że wielu ją odrzuci, określając ją jako fałszerstwo. Proszę pamiętać o wielu znaleziskach jakie przebadał Brien Foerster, L.A. Marzulli i Lloyd Pye. Ten ostatni prowadząc solidne badania nad tymi istotami (pierwsze zdjęcie poniżej), nad ich szczątkami, bardzo szybko zachorował i zmarł, co budzi duże podejrzenia. (Komuś się nie podoba obalanie największego zwiedzenia ludzkości jakim jest ewolucjonizm ?!)

Istoty reptyliańskie jakie prezentuje Maussan mogą być dziećmi stworzeń wyższych opisanych w Księdze Henocha. Mogą być również nimi samymi. Pewności w tej kwestii długo nie będzie. Zacytujmy tu urywek Księgi Henocha, który opisuje sytuację o jakiej wielu nie chce pamiętać. Ludzkość nie chce sobie przypomnieć prawdy. Totall Recall jest możliwy, ale ilu chce przez niego przejść ?! Możemy "zaryzykować" twierdzenie, że pewien rodzaj istot duchowych pojawił się w naszym wymiarze i "stworzył sobie ciała" ! Coś się takiego stało, iż zapragnęli...

"Idź! Powiedz Czuwającym nieba, którzy przysłali cię tutaj, abyś wstawił się za nimi: 'To wy powinniście wstawiać się za ludźmi, nie ludzie za wami. Dlaczego opuściliście wysokie, święte i wieczne niebo i złączyliście się z kobietami i staliście się nieczyści z córkami ludzkimi, wzięliście sobie żony i postąpiliście tak, jak synowie ziemscy i zrodziliście synów gigantów? Byliście duchowymi, świętymi, żyjącymi Życiem wiecznym, a staliście się nieczyści z powodu kobiet. Zrodziliście [dzieci] poprzez krew ciała. Zapałaliście ludzkim pożądaniem i stworzyliście ciało i krew tak, jak czynią to ludzie, którzy umierają i ulegają zniszczeniu.

Dlatego dałem im żony, żeby siali w nich nasienie i żeby dzięki nim mogły się rodzić dzieci, tak, aby niczego nie brakowało na ziemi.  Ale wy pierwotnie byliście duchowymi, żyjącymi wiecznym, nieśmiertelnym życiem po wszystkie pokolenia świata. Z tej racji nie przewidziałem dla was żon, albowiem mieszkanie [bytów] duchowych jest w niebie.  A te-raz giganci, którzy zrodzili się Z duchów i ciała, otrzymają na ziemi nazwę złych duchów i ich mieszkanie będzie na ziemi.

Złe duchy wyszły z ich ciała, albowiem zostali oni stworzeni z tego, co jest na górze. Ich pochodzenie i pierwszy fundament wywodzi się od świętych Czuwających. Będą oni na ziemi złymi duchami i nazywać się będą "duchy złe". Mieszkaniem duchów niebieskich jest niebo, ale mieszkaniem duchów ziemskich, którzy urodzili się na ziemi, jest ziemia. Duchy gigantów, którzy czynią zło i są zepsuci, atakują, walczą i niszczą [ wszystko] na ziemi oraz powodują smutek. Nie spożywają żadnego pokarmu, nie piją, są niewidoczni. Te duchy powstaną przeciwko synom ludzkim i przeciwko kobietom, albowiem z nich one wyszły." - zródło i reszta Księgi Henocha tutaj: http://www.proroctwa.com/Henoh.htm

 

 

 



Trwa dziwna aktywność pod ziemią w meksykańskim stanie Michoacán

Naukowcy badają tajemniczą aktywność podziemną w meksykańskim stanie Michoacán. Ziemia w pobliżu boiska do piłki nożnej rozgrzewa się i pęka, a z powstałych pęknięć uchodzi para. Według lokalnej służby ochrony cywilnej temperatura powierzchni Ziemi w pobliżu boiska w wiosce Pueblo Viejo sięga 250 stopni Celsjusza, w wyniku czego zginęły dwie pasące się owce.

Naukowcy z Narodowego Uniwersytetu Autonomicznego w Meksyku przybyli na miejsce, aby zbadać zjawisko. Pojawiają się spekulacje o formowaniu się nowego wulkanu. Siły obrony cywilnej nie ujawniają jednak póki co przyczyny.

„Nie wykluczamy aktywności wulkanicznej, jednak czekamy wciąż na wyniki badań” – wypowiedziało się Ministerstwo Spraw Wewnętrznych w Michoacán.

Na terytorium Meksyku znajduje się najmłodszy na ziemi wulkan Parikutin, który powstał w 1943 roku na dawnych polach uprawnych w Michoacán. Jego erupcja spowodowała zniszczenie kilku pobliskich wiosek.

 



Najbardziej niewiarygodne ciekawostki ze świata lotto

Z czym kojarzy Wam się lotto? Dla większości osób, zarówno tych biorących udział w grze, jak i stroniących od kolektur, lotto to po prostu dobra zabawa albo możliwość szybkiego wzbogacenia się o wielkie pieniądze. Natomiast mało kto zdaje sobie sprawę, że historia lotto zaczęła się już w starożytnych Chinach, trzy tysiące lat temu, albo że dzisiaj zdarzają się sytuacje, że ktoś wygrywa czterokrotnie, albo nawet siedmiokrotnie główną nagrodę na loterii. Jak to możliwe? Poniżej znajdziecie więcej na temat niezwykłych ciekawostek ze świata lotto.

<--break-> Co ma lotto do Wielkiego Muru Chińskiego?

 

Podobno korzenie lotto sięgają czasów, kiedy to Chińczycy budowali Wielki Mur Chiński. W pewnym sensie powstanie idei loterii liczbowych jest potwierdzeniem przysłowia: „potrzeba matką wynalazku”. Cóż to za potrzeba spowodowała więc, że jeden z ówczesnych chińskich generałów wymyślił grę liczbową? Otóż, zabrakło pieniędzy na budowę kolejnego etapu muru, a ludność burzyła się przed nałożeniem kolejnego podatku lub cyklicznej opłaty.

 

Generałowi Cheung Leung udało się pomysłowością przechytrzyć lud, bowiem znalazł on sposób, jak dobrowolnie skłonić obywateli do wydawania swoich pieniędzy. Tym pomysłem była zabawa, która oferowała wysokie wygrane (źródło: książka „The Criteria to Winner”, autorstwa Hyejung Moon). Gra opierała się pierwotnie o planszę podzieloną na 120 kwadratów – każdy z innym znakiem chińskim. Następnie rzucało się czymś na wzór dzisiejszych pionków. Te pola ze znakami, na których zatrzymały się „pionki” były zwycięskie. Natomiast biorący udział w grze wcześniej kupowali losy, na których typowali, które 10 znaków ich zdaniem wypadnie. Wieść o zabawie wymyślonej przez chińskiego generała z czasem „powędrowała” do Europy i Ameryki, gdzie z biegiem lat ulegała transformacji, aż uzyskała nazwę „Keno”. W Keno z powodzeniem zagramy po dziś dzień, również w Polsce.

 

O polskim królu, co miał wielkie długi…

 

Pozostańmy jeszcze na chwilę w temacie historii… Warto rozejrzeć się także „po polskim podwórku”, aby doszukać się niezwykłych ciekawostek, o których być może na co dzień się nie mówi…

 

Rzecz działa się za czasów króla Stanisława. To właśnie wtedy (dokładnie w 1768 roku) powołano pierwszą oficjalną polską loterię liczbową. A zatem każdy, kto myślał, że lotto w Polsce pojawiło się dopiero w ubiegłym stuleciu, był w wielkim błędzie.

 

Pierwotnie dochód ze sprzedaży losów loterii z 1768 roku miał zasilać skarb państwa. Niemniej jednak, było tak faktycznie tylko przez rok, bowiem później wyszło na jaw, że król Polski zaciągnął takie długi u bogatych Włochów z Kampanii Genueńskiej, że jedynie oddanie im w zarząd polskiej loterii mogło załatwić sprawę. W ten oto sposób ta słynna pierwsza polska loteria miała przez wiele lat obcojęzyczną nazwę „Lotto di Genova”.

 

Czy można wygrać kilka razy z rzędu?

 

Prawdopodobieństwo trafienia „szóstki” w polskim Totolotku wynosi 1 do 13 983 816, co oznacza, że musielibyśmy zakupić 13 983 816 losów i na każdym kuponie zakreślić inną możliwą kombinację sześciu liczb, żeby mieć pewność zwycięstwa. Nie tylko byłoby to bardzo pracochłonne i czasochłonne, ale także nie miałoby najmniejszego sensu, gdyż wydalibyśmy ponad 41 milionów złotych na te wszystkie zakłady (przy założeniu, że pojedynczy zakład kosztuje 3 złote). Samo uświadomienie sobie tego obrazuje jak trudno jest trafić „szóstkę”. A mimo to wielu osobom się to udaje. Niektórym nawet kilka razy z rzędu.

 

Co więcej, loterie amerykańskie często wiążą się z jeszcze mniejszymi szansami wygrania nagrody I stopnia, a mimo to znane są historie osób, którym się to udało więcej niż dwa razy…

 

Swego czasu media chętnie rozpisywały się na temat niejakiej Joan R. Ginther. Forbes przyciągał nagłówkiem: „Poznaj najszczęśliwszą kobietę świata”, a portal Harpers.org pisał o niej: „Największa szczęściara na ziemi”. Dwa lata temu nawet tvn24.pl opublikował obszerny artykuł o tej kobiecie. Dlaczego?

 

Ponieważ cztery razy w przeciągu kilku lat udało jej się wygrać bardzo wysokie nagrody dzięki zdrapkom i loteriom liczbowym. Łącznie na jej konto wpłynęło ponad 20 milionów dolarów i wiele osób uważa (zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę niskie prawdopodobieństwo wygrania), że czterokrotna wygrana graniczy z cudem. Inni posądzili ją nawet o oszustwo, gdy wyszło na jaw, że kobieta ma wykształcenie związane z matematyką i statystyką oraz że pracowała jako wykładowca na prestiżowym uniwersytecie Stanford. Po dziś dzień nikomu nie udało się jednak rozwikłać tej zagadki, a sama Joan R. Ginther przyznała, że po prostu uśmiechnęło się do niej szczęście.

 

Na świecie znane są przypadki jeszcze większych szczęściarzy. Wystarczy wpisać w wyszukiwarce nazwisko „Richard Lustig” i natkniemy się na historię człowieka, który wygrał aż siedmiokrotnie! Co więcej, opracowywanie sposobów na wygraną stało się jego pasją i nawet napisał na ten temat książkę.

 

Najpopularniejsze „przepisy” na wygraną

 

A skoro mowa o sposobach na wygraną… Okazuje się, że każdy wierny gracz prędzej czy później zaczyna szukać w sieci przepisów na wygraną. Wiele z nich oczywiście okazuje się zwykłymi wymysłami wyssanymi z palca. Jedni mówią, że należy typować gorące numery, czyli liczby, które wypadły ostatnio najczęściej. Inni twierdzą, że jest na odwrót – typować należy liczby zimne, czyli te, których od dawna nie wylosowano. I komu tu uwierzyć?

 

Warto zdać sobie sprawę, że nie ma niezawodnego przepisu na lotto. Natomiast w zasięgu naszych możliwości jest zwiększenie szans na wygranie. Jedni grają systemem, zaznaczając więcej liczb niż zakłada format danej gry, a inni wybierają syndykat. Na przykład 210, 462 i 924 to kombinacje, które dostępne są dla lotto na stronie Lottoland. Cóż to oznacza w praktyce? Za niewielką dopłatą dołączamy do gry zakładem systemowym, na który składa się kilkaset zakładów pojedynczych (tutaj odpowiednio mamy opcje: 210, 462 i 924).

Zdecydowanie bardziej opłaca się wypróbować tego typu metody, które nie zagwarantują nam co prawda zwycięstwa, ale zdecydowanie sprawią, że rachunek prawdopodobieństwa zacznie działać na naszą korzyść.

 

Nie ma znaczenia czy wytypujemy liczby samodzielnie, czy zdecydujemy się na opcję chybił-trafił, bo każda z nich ma takie same szanse na wylosowanie.

 

Największe możliwe nagrody

 

Rekordowa kumulacja w historii gier liczbowych w naszym kraju wyniosła niespełna 60 milionów złotych, ale ponieważ aż trzem osobom udało się wówczas wytypować „szóstkę”, każda z nich otrzymała jedną trzecią tej kwoty. Natomiast rekordowa wypłacona do tej pory nagroda wyniosła 36,7 miliona złotych.

 

Mimo iż kumulacje w Totolotku są często wydarzeniami, które przyciągają tłumy do polskich kolektur, to wcale nie są one wysokie w porównaniu z tym ile można wygrać w loteriach zagranicznych. Dla przykładu, najwyższa wygrana w EuroMillions (jedna z najpopularniejszych gier w Europie) wynosi 190 milionów euro. Zaś w ulubionym lotto w Stanach Zjednoczonych wygrać można nawet 1,6 miliarda dolarów! Mowa o lotto PowerBall, które oferuje obecnie najwyższe wygrane spośród wszystkich gier liczbowych świata. Cóż… przy stanie konta 1,6 miliarda dolarów, popularne w Polsce hasło „teraz to mi to lotto” nabiera zupełnie nowego wydźwięku…

 



Astrolodzy przewidują w sierpniu zabójstwo Donalda Trumpa

Czołowi amerykańscy astrologowie przepowiadają prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi los Johna Kennedy’ego, informuje Newsweek. Wade Caves i Marjorie Orr sugerują, że istnieje związek między tragicznymi wydarzeniami historycznymi w Stanach Zjednoczonych i dużymi zaćmieniami słońca, które występują seryjnie w sierpniu.

 

 

Eksperci tłumaczą, że Trump urodził się przy zaćmieniu księżyca, a to daje do myślenia - jego los zależy od ruchu planet. 21 sierpnia tego roku spodziewane jest zaćmienie słońca, które będzie widoczne w Ameryce (pierwsze takie od 1776 roku). Marjorie Orr twierdzi, że takie zdarzenia w sierpniu zawsze kończą fatalnymi konsekwencjami dla kraju, np. 1909 roku próbowano zabić Williama Tafta, w 1927 miały miejsce zamieszki w Chicago, w 1945 po śmierci Franklina Roosevelta dokonano bombowego ataku atomowego na Hiroszimę i Nagasaki, w 1981 próbowano zabić Ronalda Reagana, a w 1991 mieliśmy do czynienia z impeachmentem Billa Clintona.

 

Astrologowie wierzą, że podobny los po zaćmieniu w sierpniu 2017 roku grozi prezydentowi Trumpowi, który może ucierpieć z powodu napadu fizycznego lub wypadku. Może wydarzyć się też coś niepokojącego w skali globalnej. W dniu 21 sierpnia br. okaże się, czy prognozy astrologów mają jakieś uzasadnienie.

 



Nad Chinami pojawiło się miasto duchów

Mieszkańcy chińskiej dzielnicy miejskiej Wuzhong uchwycili na wideo całe miasto z kilkoma wieżowcami, które nagle pojawiło się w chmurach. Internauci zastanawiają się i analizują, co mogło się wydarzyć. Czy to może być okno do równoległego świata? Wiadomość od obcych, czy hologram wykonany przez władze w jakimś nieokreślonym celu?

 

 

Wspaniałe niebiańskie miasto pojawiło się nad głowami mieszkańców Wuzhong, a internauci próbują to racjonalnie wyjaśnić. Według niektórych, nagranie z pływającą aglomeracją jest klasycznym przykładem zjawiska „Fata Morgana”, złożoną iluzją optyczną, składającą się jednocześnie z kilku form miraży. Obiekty były widoczne z różnych miejsc Wuzhong mimo rozmaitych zakłóceń.

 

Najprawdopodobniej ludzie widzieli w sposób szczególny załamanie cienia budynków na wysokości kilku kilometrów. Co ciekawe, w październiku 2015 roku również w Chinach, ale w przypadku innych miejscowości, obserwowano podobne iluzje.

 



Poznano nowe fakty dotyczące tankowania UFO ze Słońca w 2012 roku

11 marca 2012 roku internet zawrzał, gdy pojawiła się informacja zgodnie z która w koronie Słońca zarejestrowano olbrzymią sferę, która zdawała się zbierać energię ze Słońca. Jednak po co odkopywać te sprawę po tylu latach? Otóż jak się okazuje, sfer było więcej, co najmniej o jedną więcej.

Odkrycie tego faktu zawdzięczamy analizie Youtubera UFOvni2012, który po przeanalizowaniu zdarzenia twierdził, że widać również drugą sferę, która zdaje sie pochłaniać plazmę nieopodal pierwszej. Nie zmienia to oczywiście faktu że nadal nie wiadomo z czym mamy doczynienia, ale kuriozalność tego obiektu staje się przez to o wiele większa. Jakby nie patrzeć, wyjaśnienie pojedynczego zjawiska tego typu to nie to samo co symultanicznej zajście dwóch enigmatycznych anomalii.

Zresztą, do tego typu zjawisk dochodziło już kilka razy. Zazwyczaj w ściśle określonej sekwencji zdarzeń. Najpierw coś podlatuje do Słońca i wtedy formuje się ten owalny bąbel. To w jego kierunku zmierza solidny wir plazmy, który jest dobrze widoczny na wielu zdjęciach wykonywanych przez specjalistyczne satelitarne obserwatoria kosmiczne. Po jakimś czasie bąbel odłącza się i odlatuje w przestrzeń kosmiczną z ogromną prędkością.

Astrofizycy uważają, że te bąble to efekt normalnej interakcji gazu o różnej temperaturze. Z kolei dla zwolenników teorii o UFO są to raczej odciśnięte ślady pola siłowego chroniącego pojazd od niszczącego promieniowania i wysokich temperatur. Ich zdaniem Obcy dosłownie "tankują" swoje pojazdy słoneczną plazmą czyniąc je swoistą stacją benzynową. Oficjalnie jednak, ta niezwykła obserwacja, tak jak wszelkie poprzednie, jest tłumaczona jako nietypowe zjawisko naturalne towarzyszące aktywności słonecznej.

 

 

 



W Brazylii znaleziono nietoperza z dwiema głowami

W Brazylii odkryto drugi w historii przypadek dwugłowego nietoperza, który może pomóc zrozumieć powstawanie zaburzeń rozwojowych. „W mojej karierze badawczej widziałem wiele nietoperzy o bardzo interesujących cechach anatomicznych, jednak ten przypadek jest szczególny”- twierdzi Marcelo Nogueira ze State University of Northern Rio de Janeiro.

 

Często słyszy się o przypadkach zwierząt, które przyszły na świat z dwiema głowami lub dodatkowymi kończynami – cechami typowymi dla bliźniąt syjamskich. W ostatnich latach biologowie odnotowali dziesiątki takich przypadków, wśród zwierząt lądowych, morskich oraz ptaków. Tego typu mutacje są wynikiem naruszenia rozwoju bliźniąt, których organizmy z jakiegoś powodu nie mogły oddzielić się na wczesnym etapie rozwoju płodu. Dlaczego tak się dzieje pozostaje tajemnicą, a większość przypadków okazuje się być śmiertelna.

Odkrycie „syjamskich nietoperzy” jest jeszcze rzadsze, ponieważ samice nietoperzy zwykle wydają na świat tylko pojedyncze potomstwo. Wcześniejszy przypadek dotyczył odkrycia dwugłowego nietoperza w 1969 roku. Najnowszy dwugłowy nietoperz został znaleziony wraz z łożyskiem i umarł najprawdopodobniej w chwili urodzenia. Naukowcy mają nadzieję zrozumieć na jego przykładzie, co prowadzi do pojawiania się podobnych komplikacji rozwojowych u ludzi.

 

 



Poszukiwacze skarbów natknęli się na czaszkę chupakabry

Zafascynowany poszukiwaniami skarbów człowiek zasugerował, że czaszka znaleziona na pustyni w Nowym Meksyku na południe od Las Vegas, prawdopodobnie należy do mitycznej chupakabry. Martin Mcosker, uzbrojony w niezawodny wykrywacz metalu, przez ostatnie piętnaście lat zajmuje się wyłącznie poszukiwaniami skarbów i podczas wszystkich swoich podróży, odkrył wiele dziwnych przedmiotów.

 

 

Jednak ostatnie, najbardziej tajemnicze odkrycie zawdzięcza swojemu psu, który obwąchiwał rozpadające się szczątki. Mcosker natychmiast przyłączył się do „współpracy” ze swoim czworonożnym przyjacielem i odkrył coś, czego nie spodziewał się nigdy zobaczyć. Zdaniem eksploratora, okropnie wyglądająca czaszka z ostrymi, wilczymi kłami, mogła należeć do chupakabry.

 

"Nie pomyślałem o niczym innym. Spójrz na te zęby. Są po prostu ogromne” - powiedział oszołomiony poszukiwacz. „Cieszę się, że mój pies nie znalazł żywego osobnika". Sceptycy nie mogą zgodzić się jednak z opinią Mcoskera, ale faktem jest, że czerep wygląda dość strasznie, czemu trudno zaprzeczyć.

 



Strony