Październik 2017

Niewyjaśniona kolumna świetlna pojawiła się na niebie nad Argentyną

W Argentynie zaobserwowano dziwne zjawisko. Wyglądało jak świetlna kolumna biegnąca ku niebu. Obserwacji dokonano 24 października 2017 r. w okolicach miasta Feliciano. Niezwykła kolumna światła widoczna na zdjęciach została skomentowana przez ekspertów.

 

Zdjęcia niezwykłego fenomenu wykonała mieszkanka okolicy, która miała w zwyczaju codziennie spacerować w Parku.  Jak twierdzi zadziwiły ją chmury i chciała sfotografować wygląd nieba przed burzą, gdy nagle niebo zapaliło się.

 

Źródło: Realidadregional.com

Wyglądało to jak piorun, który uderzyłby w oddali, ale po bliższej obserwacji jasne okazuje się, że była to tylko jakaś kolumna światła, coś  jak jakiś świecący portal do nieba.

Źródło: Realidadregional.com

Naukowcy poproszeni o ustosunkowanie się do zaprezentowanego im materiału stwierdzili, że prawdopodobnie jest to jakiś rzadki, naturalny fenomen, który wystąpił, gdy zimny front spotkał się z ciepłym. Dwa tak różne fronty nie mogą się łatwo zmieszać ze względu na różnicę w temperaturze i gęstości. Kiedy takie skrajnie różne rodzaje mas powietrza  zderzają się, mogą wystąpić ekstremalne zjawiska pogodowe, w tym błyskawice, a nawet tornada. 

 



Świat astronomiczny w szoku! Coś przyleciało z obcego układu gwiezdnego!

Astronomowie korzystający z teleskopu PANSTARRS1 na Hawajach, często odkrywają nowe komety. Tym razem też odkryli obiekt, który wyglądał na kometę, ale po krótkiej obserwacji i przeprowadzeniu kilku wyliczeń zorientowali się, że coś jest nie tak. Okazało się, że nasz Układ Słoneczny odwiedził zupełnie niezwykły obiekt kosmiczny. 

Zdaniem naukowców to co zaobserwowano może być kometą, która jako pierwsza w historii obserwacji astronomicznych, nie obraca się wokół Słońca. Według naukowców konieczne są dalsze obserwacje tego obiektu, aby ostatecznie potwierdzić założenie, że może to być pierwszy zaobserwowany przypadek  komety międzygwiezdnej!

Astronomowie nigdy nie wcześniej nie zauważyli komety, która pojawiłaby się gdzieś spoza Układu Słonecznego. Przeważnie takie obiekty przylatują z obłoku Oorta lub pasa Kuipera. Ze względu na dużą ekscentryczność orbity tego obiektu, eksperci doszli do wniosku, że przeleciał z kosmosu na zewnątrz Układu Słonecznego z kierunku gwiazdy Vega w gwiazdozbiorze Liry (Lutni).

Ten nietypowy obiekt kosmiczny nazywa się oficjalnie C/2017 U1 i ma średnicę około 160 metrów. Porusza się on z dużą prędkością, około 26 km na sekundę! Nietypowa "kometa" przeszła w odległości 38 mln km od naszego Słońca. Obiekt C/2017 U1 przeleciał też już obok Ziemi, co miało miejsce 14 października 2017 r. w odległości około 24 mln km. Teraz ten tajemniczy przedmiot po okrążeniu Słońca, poleciał z powrotem w kierunku swojego pierwotnego systemu gwiezdnego.

 

Niezwykłość "komety" C/2017 U1 polega na tym, że wpadła do Układu Słonecznego prawie prostopadle do płaszczyzny orbity Ziemi i innych planet. Astronomowie twierdzą, że nie wiadomo jeszcze na 100%, czy ten obiekt opuści nasz Układ Słoneczny na zawsze czy może jednak nasza gwiazda wpłynęła na jego trajektorię tak znacznie, że stanie się regularną kometa okresową i powróci do Słońca po jakimś czasie. 

Na zdjęciach z 25 października 2017 r. wykonanych przez teleskop Very Large Telescope (VLT) obiekt został odkryty ponownie, a jego cechy wskazały na brak cech charakterystycznych dla komet. Ostatecznie dziwny obiekt został przemianowany na A/2017 U1 ze względu na brak wymaganych atrybutów dla określenia go kometą i teraz jest on wymieniony jako niezidentyfikowana asteroida.

 

Na początku obiekt ten został uznany za kometę międzygwiezdną, teraz za asteroidę, innymi słowy, astronomowie po prostu nie są w stanie określić z czym mają do czynienia i jakie jest  pochodzenie tajemniczego obiektu. Nie można nawet wykluczyć tego, że to nie jest ani kometa ani asteroida, ale pierwszy oficjalnie zarejestrowany obcy obiekt z kosmosu, który odwiedził nasz Układ Słoneczny! 

Wystarczy pomyśleć o znaczeniu tego epokowego odkrycia. Coś co mogło być nawet obcym statkiem kosmicznym, takim jak nasz Voyager albo Pionier, mogło odwiedzić nasz Układ Słoneczny i jeśli tak było, prawdopodobnie pochodziło z jakiejś planety znajdującej się w pobliżu gwiazdy Vega w konstelacji Liry. Co jeśli potencjalna obca cywilizacja nie zdająca sobie nawet sprawy z istnienia innej inteligentnej rasy wysłała ten obiekt przed tysiącami lat?

 

Nie wykluczone, że fakt iż niedoszła kometa okrążyła naszą gwiazdę miał służyć wykorzystaniu przez nią grawitacji Słońca do wystrzelenia się na kurs powrotny. Oczywiście, naukowcy zakładają zawsze, że mamy do czynienia ze zwykłą zabłąkaną kosmiczną skałą, która nawet bez konotacji z pozaziemski cywilizacjami, wydaje się wyjątkowo dziwnym gościem w naszym systemie planetarnym.

 

 



Podczas obrządku w Malezji szaman sam ugotował się żywcem

W taoistycznej świątyni w Malezji starszy człowiek ugotował się w kotle opalanym stosem drzewa. Ofiara nazywała się "szamanem" i przez ostatnie dziesięć lat wielokrotnie przechodził rytuał, mający  oczyścić jego duszę.

Tym razem człowiek jak zwykle wspiął się do kociołka, zawieszony nad ogniem. Ale po pół godzinie obsługa świątyni usłyszała, rozpaczliwe uderzanie w ścianki kotła przez spanikowanego samozwańczego szamana.

Mężczyzna został wyciągnięty, ale nie zdołano go ocalić. Oficjalnie zmarł z powodu zawału serca i oparzeń drugiego stopnia. Poinformowano również, że ostatnio starszy mężczyzna cierpiał na nadciśnienie tętnicze i lekarze wielokrotnie odradzal mu praktykowanie takich rytuałów.

 

 

 



Błyskawica uderzyła UFO na niebie nad USA

W amerykańskim stanie Delaware naoczny świadek zrobił niezwykły film. Udało mu się uchwycić moment, kiedy jedna z błyskawic w trakcie burzy, uderzyła w coś co wygląda jak UFO.

 

Na nagraniu widać jakiś obiekt, który świeci jasnym światłem i znajduje się w zawisie, niemal stacjonarnie, jakby czekając na to co musi nastąpić. PO chwili widać, że jedna z błyskawic dosięgła tego obiektu, nie powodując jednak żadnych jego widocznych uszkodzeń.

Ufolodzy sugerują, że trafienie przez wyładowanie atmosferyczne mogło być celem tego niezidentyfikowanego obiektu. Padają sugestie, że taka dawka elektryczności może być przez takie pojazdy magazynowana i wykorzystywana do lotu. 

Są to oczywiście wyłącznie domniemania, ale takie obserwacje jak ta z pewnością zasiewają wątpliwości wśród tych, którzy sądzą, że UFO z pewnością nie istnieją i są tylko nowożytną legendą.

 

 



Pierwsza słoneczna anomalia w postaci domniemanego gigantycznego UFO, została zaobserwowana z Ziemi!

Tajemnicze anomalie obserwowane w okolicy tarczy słonecznej to bardzo interesujące, a zarazem coraz częstsze zjawiska. Co prawda zdaniem niektórych, różnorodność dziwnych obiektów obserwowanych w okolicy naszej dziennej gwiazdy jest rezultatem błędów matrycy obserwujących ją teleskopów, ale w dalszym ciągu są i tacy, którym takie wyjaśnienie poprostu nie wystarcza. Jak się jednak okazuje, jedna z takich anomalii mogła być widoczna nawet z naszej planety, bez wykorzystania zaawansowanych kosmicznych teleskopów.

Teoria ta pojawiła się za sprawą zeznania świadka oraganizacji MUFON, który to zaobserwował cylindryczny obiekt UFO, niezwykle przypominający anomalie z okolic Słońca. 

"Właśnie miałem wsiadać do samochodu, kiedy podniosłem głowę i zobaczyłem biały prostokątny przedmiot. Nie jestem pewny, dlaczego w tej chwili zdarzyło mi się patrzeć w górę. Początkowo myślałem, że może to być odbicie od pajęczej sieci, od drzewa do drzewa, ale zdałem sobie sprawę, że tak nie było. To było ponad linią drzew i poruszało się tam (tam iz powrotem (jak widać w filmie). Byłem zaskoczony, więc zacząłem myśleć że może dostrzegłem refleks słoneczny? Jednak cylinder pokazał się również w filmie. Niestety, musiałem odjechać, więc nie wiem co stało się później" - twierdzi świadek obserwacji

Zdaniem niektórych, obserwacja ta przypomina obiekty widywane od dawna w okolicach Słońca. Do tej pory takie anomalie słoneczne były nazywane "błędami matrycy" i obserwowały je przeważnie kosmiczne koronagrafy zamontowane na pokładzie ziemskich satelitów obserwujących Słońce. 

Źródło: kadr z YouTube

Od dawna ufolodzy zwracają na to uwagę sugerując, że wokół naszej gwiazdy odbywa się spory ruch niezidentyfkowanych obiektów. Snuto nawet teorie, że Słońce może być częścia jakiejś sieci transportowej w której centralnie położone supermasywne czarne dziury sa hubami transportowymi a gwiazdy zakońćzeniami tej sieci. To miałoby tłumaczyć dlaczego wokół gwiazdy pojawia się tak wiele obiektów.

Oczywiście trudno jest jednoznacznie zweryfikować czy rzeczywiście mamy tu doczynienia z pozaziemskimi pojazdami, a co dopiero dowieść korelacji pomiędzy Słońcem i cylindrycznymi obiektami widywanymi na Ziemi. Nie oznacza to oczywiście, że powinniśmy udawać iż ich nie dostrzegamy. 

Pierwszy raz w historii takich obserwacji rzekomy obiekt zauważono nie tylko na obrazach z SDO czy SOHO, ale z powierzchni Ziemi. Organizacja MUFON ma teraz pole do popisu, aby zbadać ten niezwykły przypadek.

 

 

 



Dziwny fenomen zaobserwowany w Nowym Meksyku. Startujące UFO czy nietypowe tornado?

Do niezwykłej anomalii doszło 25 kilometrów od miejscowości Carlsbad w stanie Nowy Meksyk. Świadkowie twierdzą, że podczas jazdy samochodem zauważyli niezwykły fenomen, który pojawił się w zasięgu ich wzroku. Udało im się uwiecznić tę dziwną anomalię na nagraniu, które następnie upubliczniono w serwisie Youtube.

 

Ponieważ zjawisko nagrywano podczas jazdy, praca kamery pozostawia wiele do życzenia. MImo to widać wyraźnie, że coś niezwykłego dzieje się nad pustynią w Nowym Meksyku. Zapaleńcy doszukujący się we wszystkim zjawisk paranormalnych zaproponowali, że to co widać, może być dowodem na start zamaskowanego pojazdu UFO, który startował akurat z pobliskiej pustyni.

Wydaje się jednak, że taka interpretacja jest mocno naciągana, ponieważ zjawisko to prawdopodobnie było wirem pyłowym (ang. Dust Devil). Jest to krótkotrwała anomalia występująca zwykle w miejscach, które pełne są suchego piasku, dokładnie tak jak na pustyni. Takie coś mogło powstać na przykład jako skutek przejazdu ciężarówki, lub wielu samochodów.

 

 



Szokujący przypadek we włoskim szpitalu! Kobieta „POCI SIĘ” krwią

21-letnia kobieta trafiła do szpitala we Włoszech z bardzo rzadką chorobą, która powoduje krwawy pot na jej ciele. Lekarze byli zszokowani pojawieniem się zakrwawionej pacjentki, która nie posiadała żadnych obrażeń. Okazało się, że nagłe krwawienie na ciele pacjentki pojawia się niezależnie od czynników zewnętrznych – nawet podczas snu.

Lekarze z Florencji informują, że pacjentka boryka się z nietypowymi objawami od trzech lat, a każdy epizod chorobowy trwa od jednej do pięciu minut. Kobieta popadła w depresję i izolowała się od społeczeństwa ze względu na swój stan zdrowia.

 

Specjaliści stwierdzili, że krew pacjentki nie posiada żadnych problemów z krzepnięciem, wykluczono także wiele innych dolegliwości zdrowotnych. W końcu zdiagnozowano u kobiety hematohydrozję – pocenie się krwią w wyniku silnego stresu. Przypadłość ta dotyka jedną na 10 milionów osób.

Na zdjęciach 7-letnia dziewczynka z Tajlandii, która także cierpi na hematohydrozję. Obecnie pacjentka z Włoch jest w trakcie leczenia, które znacznie zmniejszyło objawy jej dolegliwości, jednak nie można zatrzymać ich całkowicie. Na podstawie przeprowadzonych badań stwierdzono, że hematohydrozja ma szczególny wpływ na naczynia krwionośne, które otaczają gruczoły potowe. Naczynia krwionośne mogą pod wpływem stresu rozszerzyć się na tyle, że dochodzi do ich pękania, co skutkuje krwawym poceniem.

 

Co ciekawe, pocenie się krwią opisywano już w Biblii, gdy Jezus Chrystus modlił się w Ogrójcu. Hematohydrozję charakteryzował w jednym ze swoich dzieł Arystoteles, wspominał o niej także Leonardo Da Vinci, który zobaczył, jak żołnierz przerażony perspektywą wojny zalał się krwią.

 

 



Na pustyni w Arabii Saudyjskiej odkryto setki tajemniczych kamiennych „bram”

Naukowcy odkryli około 400 wcześniej nieudokumentowanych struktur kamiennych w Arabii Saudyjskiej za pomocą zdjęć Google Earth. Badacze uważają, że zostały one zbudowane tysiące lat temu przez nomadyczne plemiona.

 

„Podczas gdy Arabia Saudyjska jest w dużej mierze uważana za jałowe góry i pustynię, to jest także domem dla ogromnej liczby stanowisk archeologicznych, które nie zostały jeszcze zidentyfikowane, zarejestrowane i zmapowane” - powiedział David Kennedy, badacz z University of Western Australia.

„Wrota” nie wyglądają jak budowle, w których żyli ludzie, ale mogły one pełnić funkcje pułapek na zwierzęta, czy jakiś pomników na cmentarzyskach. Naukowcy nie wiedzą dokładnie, jak był cel ich powstania i jakie było ich przeznaczenie. To pozostaje tajemnicą. Od 1997 roku Kennedy penetruje obszary Arabii Saudyjskiej, fotografując rozmaite obiekty z pokładu helikopterów i samolotów. Zazwyczaj są to trójkątne i podobne do kół struktury rozrzucone na saudyjskich polach lawy.

Niewiele wiadomo o ludziach, którzy stworzyli te budowle. Prawdopodobnie powstawały one, zdaniem naukowców, w okresie od 2 tys. do 9 tys. lat temu. Niektórzy sugerują, że budowali je przodkowie współczesnych Beduinów i określają je, jako „dzieła starożytnych ludzi”.

 

 



W Brazylii odkryto domniemane "lądowisko UFO"

Zespół brazylijskich ekspertów prowadzi badania domniemanego lądowisko UFO z Peruíbe.  Jest to brazylijskie miasto znajdujące się w stanie São Paulo. Rzekome lądowanie UFO miało tam mieć miejsce rankiem 7 października. Nie zostało ono jednak od razu ogłoszone, aby nie wzbudzać sensacji.

 

Oficjalne informacje na temat lądowania UFO pojawiły się dopiero 12 dni później. Rzekome lądowanie UFO wzbudziło taką sensację, że zdecydowano się zamknąć teren wokół miejsca zdarzenia, aby ludzie nie przeszkadzali w prowadzeniu śledztwa. Mieszkańcy okolicy zgłosili służbom, że w nocy poprzedzającej odkrycie lądowiska widzieli z okien swoich domów bardzo jasne światło.

Kilka osób zeznało, że w czasie przypuszczanego lądowania UFO w pobliskich domach zabrakło też energii elektrycznej, a jedna para poinformowała, że widziała zstępujący z nieba promień światła, który skierował się także na ich dom.

Na miejscu rzekomego lądowania UFO odkryto również niezwykły ślad. Wygląda on tak jakby rzeczywiście doszło tam do jakiegoś lądowania. Rośliny nie były tam jednak zmiażdżone ani połamane, a jedynie zgięte, jakby pod wpływem nieznanej siły. Przypomina to nieco ustalenia jakie podejmowano analizujac wnętrze kręgów w zbożu. Póki co nie znaleziono żadnego oficjalnego uzasadnienia dla tej anomalii, ale badania nadal trwają. 

 

 



W pobliżu Bahamów zlokalizowano dwie ogromne podwodne piramidy

Wirtualni archeolodzy twierdzą, że na mapie dna morskiego opublikowanej w serwisie Google Earth, widać dwie stojące obok siebie duże struktury o formie przypominające klasyczne piramidy. Obiekty usytuowane są obok Bahamów.

 

Pierwszym, który zwrócił uwagę na te rzekome podmorskie budowle, był  znany ufologa Scott Warring, który zauważył te piramidy na mapach Google. Szczegóły swojego znaleziska opublikował 18 października 2017 r. Rzekome piramidy leżą 6,6 km na południe od wyspy New Providence na Bahamach. Współrzędne obiektu w Google Earth to 24 ° 56'26.50 "N 77 ° 19'39.35" W.

Dopiero po pewnej obróbce graficznej odkryte obiekty wyglądają bardziej wyraźnie. Rzeczywiście struktury te przypominają piramidy i są one dość duże. Jedna z nich ma prawie 100 metrów szerokości i ponad 57 metrów wysokości. 

Parametry drugiej piramidy nie są wskazane, nie ma wyraźnego kształtu piramidy, ale uszkodzenia mogą być wynikiem erozji wynikającej z zalania obiektów. Według sugestii Warringa, piramidy te mogły zostać zbudowane jeszcze przez starożytnych Majów, Azteków lub innych cywilizacji prekolumbijskich.

Sceptycy twierdzą, że nie widać tam nic konkretnego, a te rzekome piramidy, to tylko jakieś naturalne formacje. Podobieństwo do ostrosłupów nazywają pareidolią, czyli doszukiwaniem się znajomych rzeczy w przypadkowych kształtach.