Październik 2017

Halloween czyli anglosaskie Dziady, powoli wypierają ich katolicką wersję

Dzisiaj przypada stare słowiańskie święto Dziady. Jego korzenie sięgają dawnych czasów podstawowym celem jest upamiętnienie przodków. Niestety dzisiaj zwyczaj ten jest prawie zupełnie zapomniany i został zawłaszczony przez chrześcijan, którzy przejęli niemal wszystkie tradycyjne pogańskie święta, po prostu nazywając je na nowo. Katolicy jednak też doczekali się konkurencji, w postaci anglosaskiego Halloween, którego obchody bardzo ich denerwują.

 

Dziady, to nazwa słowiańskiego rytuału polegającego na przekonaniu, że raz w roku można nawiązać kontakt ze zmarłymi. Było to święto, które zobowiązywało do zaprowadzenia porządku w domostwie. Wychodzono też wtedy wspólnie na miejsca pochówku zmarłych i rozpalano tam dla nich ogień, przeważnie były to wielkie ogniska. Brzmi znajomo?

 

Według mitologii słowiańskiej dusze zmarłych w trakcie dziadów miały przybywać w miejsca zgromadzeń, dusze zawieszone miedzy dwoma światami, a modły do nich wznoszone mogły im pomóc przy przejściu w zaświaty. Zawsze obchodzono je z 31 października na 1 listopada. Dawni Słowianie wierzyli, że tej nocy granica między światem żywych i zmarłych zanika.

Z kolei anglosaski zwyczaj zwany Halloween, jest konsekwentnie implementowany w kolejnych krajach poddających się wpływom kulturowym narzucanym przez Stany Zjednoczone. Obchodzenie tego zwyczaju, przeważnie objawia się to tym, że dzieci przebierają się za różne maszkarony i udają się w podróż po domach, niczym chrześcijańscy kolędnicy.

 

Zarówno Dziady jaki Halloween przypadają tego samego dnia,  31 października, ale na tym podobieństwa się kończą i na próżno w tradycji Halloween, poszukiwać jakiegokolwiek odniesienia do przodków. Trzeba przyznać, że na tym polu dużo lepiej robią Katolicy ze swoim dniem Wszystkich Świętych, czyli katolickich bóstw pomniejszych i przypadającym dzień potem, tak zwanym Dniem Zadusznym.

To właśnie jedyna odrębność względem starosłowiańskich Dziadów, na jaką zdobyli się naśladujący ten zwyczaj przedstawiciele wiary "watykańskiej". Propagowany obecnie model obchodzenia Halloween jest często wiązany z klasycznym okultyzmem.  Świadomie czy nie, jest on przemycany wśród najmłodszych. Właśnie to bardzo nie podoba się Kościołowi Katolickiemu, który zwłaszcza w Polsce, aktywnie zwalcza tę nową anglosaską modę.

Jak wiadomo mało kto lubi konkurencję, a odpowiednik chodzenia po domach, u Katolików przypada dopiero po Saturnaliach czyli po Szczodrych Godach, które przypadkiem wypadają 24 grudnia, akurat wtedy, kiedy Katolicy obchodzą tak zwane Boże Narodzenie. Takich zbiegów okoliczności jest znacznie więcej. Przypadkiem zupełnym Jare Gody zbiegają się z Wielkanocą, a Dzień Kupały wypada akurat w Świętego Jana Smile

 

 

 



W USA samolot zderzył się z niezidentyfikowanym obiektem

Samolot, przewożący amerykańską drużynę koszykówki Oklahoma City Thunder, która leciała z Minneapolis do Chicago uderzył w UFO.

 

Na nosie maszyny widoczne jest ogromne wgniecenie. Steven Adams, jeden z członków zespołu, który przebywał na pokładzie podczas nieoczekiwanego incydentu, zrobił zdjęcia i udostępnił je w sieci. Inny koszykarz Patrick Patterson opublikował film, dotyczący zajścia. Sportowiec  zażartował, że to Superman wziął na celownik ich środek transportu.

„Lot był, łagodnie mówiąc, trudny" - powiedział sportowiec, dzieląc się swoimi wrażeniami.

Według oficjalnej wersji linii lotniczych Delta, Boeing zderzył się z ptakiem. Uzasadnione wątpliwości i przerażenie budzą rozmiary zniszczeń.

<

 

 



W szpitalu w Kapsztadzie doszło do tajemniczego zaginięcia. Czy mógł być to przypadek teleportacji?

Pracownicy Szpitala Stellenbosch w Kapsztadzie w Republice Południowej Afryki byli świadkami mrożącej krew w żyłach sytuacji. Wszystko zaczęło się na początku października, gdy 61-letni mężczyzna został przyjęty na oddział szpitala Paarl, ze względu na operację jamy brzusznej. Po operacji mężczyzna został przeniesiony do Szpitala w Stellenbosch na rekonwalescencję. Pielęgniarka sprawdziła stan pacjenta 5 października, a następnie wyszła z pokoju po czystą pościel.

Kiedy pielęgniarka wróciła, mężczyzna zniknął. Policja i pracownicy szpitala przeszukali cały budynek i okolice, lecz nie znaleziono śladu zaginionego pacjenta. Po trzynastu dniach ciało mężczyzny zostało znalezione w suficie szpitala, w części budynku, która była mocno odosobniona. Pracownicy szpitala i policja nie mają pojęcia, w jaki sposób mógłby tam dotrzeć, szczególnie w stanie pooperacyjnym.

Rzecznik wydziału Zdrowia w Prowincji Przylądkowej Zachodniej, Mark van der Heever wydał krótkie oświadczenie dotyczące tego incydentu:

„Zanim pacjent zniknął, odwiedziła go pielęgniarka. Kiedy poszła po czystą pościel, mężczyzna po prostu rozpłynął się w powietrzu. Niestety, ciało pacjenta zostało odkryte 13 dni później w odosobnionym miejscu szpitala, wewnątrz sufitu. Jest to bardzo niepokojąca sytuacja. Obecnie trwają prace budowlane w szpitalu, co przyczyniło się również do trudności w poszukiwaniach. Obecnie są badane okoliczności dotyczące dostępu pacjenta do tego miejsca.”

Historia ta brzmi dość podejrzanie. Czy mogła to być spontaniczna teleportacja? Mężczyzna nie mógłby wyjść z sali tak szybko niezauważony. Co prawda udokumentowano w historii kilka teleportacji, ale konkretne dowody na istnienie takich sytuacji są niezwykle rzadkie. Dopóki nie uda się ujawnić dalszych szczegółów – sytuacja pozostaje zagadką.

 



Nowy koniec świata zaplanowano na 19 listopada 2017

Można być już nieco zmęczonym biorąc pod uwagę ilość "końców świata", z którymi musieliśmy się zmagać w tym roku. Praktycznie cały czas mamy do czynienia z mutacją przepowiedni, że ​​tajemnicza Nibiru, lub Planeta X, zbliży się do Ziemi i ja zniszczy.

 

Nic takiego nie stało się 23 września 2017 roku, kiedy zapowiedziano największy w 2017 roku Armageddon. Na szczęście do niczego nie doszło, ale plotki były tak niepokojące dla ludzi, że nawet NASA musiała to zagrożenie oficjalnie zdementować. Jednak mimo, że 23 września zakończył się niczym, zwolennicy teorii spiskowych zaczęli proponować kolejne daty. Najnowsza z nich to 19 listopada 2017 r. i podobno zginiemy znowu z powodu nadlatującej Nibiru.

Ostatnia prognoza dotycząca Nibiru pojawiła się na witrynie Planetxnews.com Według tych doniesień są dowody na to, że w ostatnich tygodniach na Ziemi dramatycznie wzrosła liczba erupcji wulkanicznych i trzęsień ziemi. Zdaniem zwolenników tej teori spiskowej jest to konsekwencją zbliżania się do Ziemi tak zwanej Planety X, która wpływem grawitacyjnym wywoła szereg problemów.

 

Badacze Nibiru twierdzą, że szczyt globalnej aktywności wulkanicznej związanej z ty kosmicznym fenomenem nastąpi dopiero w najbliższych dniach, a konkretnie w ciągu pierwszych dwóch tygodni listopada. Dokładną datę globalnego kataklizmu zdefiniowano na 19 listopada 2017 r. i wyjaśniono, że w tym dniu "Ziemia przechodzi za Słońcem w stosunku do planety Nibiru". NIe wiadomo jednak dlaczego akurat wtedy ma nam się coś stać.

Według badaczy planety Nibiru, może ona nie być planetą skalistą tylko gazową, jak Jowisz, ale jeśli jest od niego większa to może to być również tak zwany brązowy karzeł, czyli obiekt o dużej grawitacji, który mógł stać się gwiazdą, ale nie zdołał i obecnie podróżuje przez przestrzeń kosmiczną. Zwyczajnie było mu brak odpowiedniej masy do zapoczątkowania reakcji jądrowej, aby stać się pełnoprawną gwiazdą, taką jak Słońce. Potwierdzałoby to jednocześnie terię o Nemezis, czyli nieudanej bliźniaczej gwiazdy Słońca, poruszającej się po znacznie wydłużonej orbicie.

 

Brązowy karzeł praktycznie nie emituje promieniowania lub emituje go bardzo mało, więc takie obiekty są prawie niemożliwe do wykrycia przez astronomów. Miałoby to tłumaczyć dlaczego jeszcze tego nie zauważyli. Ale ze względu na znaczną masę, takich nieudanych gwiazd, mogą z łatwością wpływać na inne gwiazdy i planety. I właśnie na takiej obawie oparte są te wszystkie końce świata Nibiru.

Według zwolenników tej teorii spiskowej, katastrofy, które rozpoczną się dzięki zbliżenia Nibiru do Ziemi, to na przykład olbrzymie trzęsienia ziemi wzdłuż linii łączenia płyt litosferycznych od Indonezji do Gibraltaru. Temu miałaby towarzyszyć silna aktywność wulkaniczna obserwowana od Włoch po Francję.

 

Brązowe karły są prawie niemożliwe do wykrycia ze względu na ich niewielkie promieniowanie. Ich obecność jest tak trudna do stwierdzenia, że ​istnienie brązowych karłów pozostawało tylko teoretyczne do końca lat 80-tych XX wieku! Ich występowanie w kosmosie potwierdzono w 1995 roku, kiedy po raz pierwszy go potwierdzono. Od tego czasu znaleziono jedynie kilkaset takich obiektów.
 

 

 



Kolejny niezidentyfikowany obiekt w okolicy Słońca!

Tajemnicze anomalie pojawiające się w okolicach naszej dziennej gwiazdy, są obserwowane coraz częściej. Dla zwolenników teorii o UFO jest to dowód na to, że jakieś obiekty regularnie pobierają z naszego Słońca paliwo potrzebne na przykład do zasilania napędu. Zatwardziali sceptycy stwierdzają z kolei, że jest to zwykłe zawirowanie plazmy na Słońcu, a sferyczne ukształtowanie jest efektem naturalnie oddziałujących pól magnetycznych.

Nagranie umieszczone na portalu YouTube przez kanał Paranormal Crucible przedstawia kolejne z długiej serii masywnych obiektów UFO przelatujących w pobliżu Słońca. Co więcej, w momencie gdy obiekt "wpada" w naszą gwiazdę, generuje się wyraźny jasny błysk światła. Zdaniem łowców UFO jest to jeden z dowodów sugerujący, że obiekt który widzimy na filmie, nie był wynikiem artefaktów obrazu, ale rzeczywiście oddziaływał na Słońce.

Obserwacja jest dość interesująca, ponieważ jeśli założylibyśmy że jest ona zgodna z prawdą, to tajemniczy obiekt musiałby być wielkości Jowisza. Sugeruje się, że odkryte UFO tak jak wiele poprzednich tego typu pojazdów, mogło korzystać ze Słońca jako źródła paliwa bądź dla innych trudnych do określenia celów. Niestety, ale identyfikacja prawdziwej natury solarnych anomalii może się okazać zadaniem ponad możliwości dzisiejszej cywilizacji.

 



"Gwiezdne wojny" toczone przez UFO w okolicach Saturna nagrane przez astronoma amatora!

Obserwacje UFO w okolicy Księżyca zdarzają się relatywnie często, ale tym razem mamy do czynienia z czymś całkowicie nietypowym. Jeden z astronomów amatorów, obserwujących gazowego giganta Saturna, zaobserwował coś co wygląda na sekwencję zupełnie niezwykłych zdarzeń, przypominających starcie w kosmosie!

Amatorka astronomii posługująca się pseudonimem sieciowym DiversityJ, opublikowała w serwisie YouTube niezwykłe nagranie dziwnego zdarzenia, które miało miejsce wieczorem 26 października 2017 roku podczas prowadzonej przez niego obserwacji Saturna. 

 

Autorka nagrania dostrzegła nagle obiekt UFO, który leciał z dużą prędkością. Wygląda na to, że ścigał jakis inny obiekt, który był niemal przezroczysty, ale zdołał odkształcić światło Saturna docierające do Ziemi. Z punktu widzenia obserwatora, mogło to wyglądac tak jakby przeleciał bezpośrednio nad Saturnem, ale raczej znajdował się między Saturnem, a Ziemią. Najdziwniejszą rzeczą w tej anomalii jest właśnie to zdumiewające chwilowe zniekształcenie światła emitowanego przez tego gazowego giganta z pierścieniami. 

Po chwili jasne UFO jakby coś wystrzeliło, co spowodowało podświetlenie innego obiektu, tym razem pomarańczowym blaskiem. Gdy jeden z tych NOLi minął Saturna, dało się zaobserwować coś jakby wybuch, i właśnie wtedy na chwilę stał się widoczny ten zamaskowany najwyraźniej pojazd. Autorka nagrania twierdzi, że jego wymiary przekraczały wielkość Saturna, ale nie zapominajmy, że przy takich obserwacjach nie sposób właściwie ocenić perspektywę. 

 

Warto zaznaczyć, że wszystkie te zdarzenia wystąpiły w ciągu zaledwie 2 sekund i potem nie widać było już żadnych anomalii. Na szczęście udało się to zarejestrować. Ufolodzy, którzy analizowali to nagranie uznają je przeważnie za bardzo interesujące świadectwo niewyjaśnionych zjawisk w kosmosie, ale wymagające jednak dalszej analizy, zanim stwierdzimy z całą pewnoscią, że było to jakieś starcie pozaziemskich pojazdów operujących w naszym Układzie Słonecznym. 

 

 

 



Rabin przewidział trzecią wojnę światową w 2017 roku

Rabin Israel Meir Kagan, znany również jako Chafeca Chaim, mieszkał w Polsce w latach 1839-1933. Przez Żydów uznawany jest współcześnie za jednego z największych proroków. Dom Chaima w Raduniu na Białorusi w latach 2001-2002 został rozebrany i zabrany do USA. Przed śmiercią w 1933 r. Chafeca Chaim poczynił kilka przepowiedni, dotyczących wojny Gog i Magog, wielokrotnie wspominanych w religijnych zwojach żydowskich. Według niego, wojna Gog i Magog będą prowadzone w trzech etapach.

 

Rabin powiedział, że pierwszą była wojna lat 1914-1918, a drugi etap Gog miał nastąpić 25 lat po niej i miał być o wiele bardziej brutalny niż poprzedni. Druga wojna światowa rozpoczęła się w 1939 r., czyli dokładnie 25 lat po rozpoczęciu pierwszej wojny światowej. Końcowa część proroctwa Chafeca Chaima oznacza, że trzecia część wojny Gog nastąpi w ciągu 72 lat po zakończeniu drugiego krwawego konfliktu.

 

Od samego początku dla tłumaczy nie było jasne, czy rabin mówił o 72 latach po wybuchu drugiej wojny światowej, czy o 72 latach po jej zakończeniu? Jeśli liczyć od 1939 roku, wówczas miałoby to nastąpić w 2012 roku. W tym czasie wizualnie wojna Gog i Magog była nieaktywna. Mając jednak na uwadze zakończenie wojny w 1945 roku, data prowadzi nas do 2017 roku. W swojej nowej książce pn. „Mesjasz idzie. Czy jesteś gotowy?” Rabin Alon Anawa cytuje kilku uczniów Chafeca Chaim, którzy osobiście słyszeli, jak ten czynił te przepowiednie.

 

„I ta wojna [wojna światowa] zakończy się bezprzykładnymi ofiarami" - przewidywał Chafeca Chaim. W czasie drugiej wojny światowej zginęło ponad 60 milionów osób, bojowników i cywilów, w tym sześć milionów Żydów podczas Holokaustu. W czasie drugiej wojny światowej zmarło więcej ludzi niż w jakimkolwiek poprzednim konflikcie militarnym w historii ludzkości.

 

Następnie Chafeca - Chaim przewidział: „Ale widzę, że Żydzi uznają dziesięć lat sobót, które zakończą się przed końcem [2015]. Pod koniec 2015 roku będzie ostatnia z tych sobót. Wtedy dotrzemy do [2016] i na całym świecie rozpocznie się niewiarogodna liczba konfliktów ... szczęśliwy, ci, którzy je przeżyją".

 

Rabin Pinchas Winston, znawca Talmudu, wyjaśnił w specjalnym wydaniu Breaking Israel News związek pomiędzy końcem świata, a wojną Gog i Magog i przyjściem Mesjasza. „Mesjasz jest przyczyną tej wojny. On jest za Jerozolimą i przybędzie do nas z powodu wojny” - powiedział Winston. Innymi słowy, ochrona Jerozolimy przez Mesjasza przed zagrożeniami ze strony innych narodów jest potencjalnym katalizatorem dla trzeciego etapu wojny Gog, który zgodnie z przewidywaniem Chafeca - Chaim, jest oczekiwany w 2017 roku.

 

 



Olbrzymia kula światła w pobliżu wulkanu Popocatépetl

Wielokrotnie pisaliśmy już o meksykańskim wulkanie Popocatepetl. Zawsze w tym samym kontekście czyli odnośnie pojawiających się w jego okolicy niezidentyfikowanych obiektów latających, które albo wlatywały bądź wylatywały z krateru tego aktywnego wulkanu albo przelatywały w jego okolicy. Nieco ponad tydzień temu, doszło do następnego takiego incydentu.

Zdarzenie miało miejsce 23 października 2017 roku. Tak jak zwykle, zaobserwowanie tego fenomenu zawdzięczamy kamerce internetowej, zlokalizowanej na jednym ze zboczy w okolicy stratowulkanu. Jak się okazało, tym razem zarejestrowano ogromną kulę światła przelatującą w pobliżu krateru.

Na pierwszy rzut oka, obiekt przypomina Księżyc jednakże problem polega na tym, iż ziemski satelita jest widoczny kawałek dalej po zupełnie innej stronie nieba. Wyjaśnienie tego fenomenu jest o wiele trudniejsze niż w większości zjawisk w okolicy wulkanu Popocatepetl ponieważ zazwyczaj, mamy doczynienia z o wiele mniejszymi obiektami niż w tym wypadku. Ich rozmiar bywa traktowany jako argument za tym, że większość z nich to rezultat aktywności świetlików.

Tym razem mamy doczynienia z czymś zupełnie innym co w rezultacie, wymaga od nas zupełnie nowego wyjaśnienia. Najprawdopodobniej sceptycy zapowietrzą się na sugestii że jest to błąd kamery lub przelatująca w pobliżu obiektywu flara ostrzegawcza. Oba wyjaśnienia mają logiczny sens niemniej jednak czy oznacza to że muszą być zgodne z prawdą? O tym zadecydujcie już sami.

 

 



Na południowym zachodzie Anglii obserwowano chmury podobne do UFO

Mieszkańcy hrabstwa Dorset w Anglii, wypatrzyli na niebie niesamowite chmury, podobne kształtem do UFO. Ich niezwykły kształt szczególnie zwraca na nie uwagę.

To rzadkie zjawisko atmosferyczne, znane jest jako "perforacja" chmur. Polega ono na tym, że w pewnym momencie tworzy się otwór w pokrywie chmur na niebie. Wygląda to ona tyle niesamowicie, że niekiedy ufolodzy rozważają nawet czy rzeczywiście nie ma to jakiegoś związku z niezidentyfikowanymi obiektami latającymi, ale meteorolodzy przekonują, że anomalie te mają znacznie bardziej przyziemne wytłumaczenie.

 

Takie "otwory" w chmurach są zwykle formowane po przelocie samolotów. Po prostu pozostawiają one za sobą kryształki lodu, które "konsumują" kropelki wody. Kiedy powiększają się i stają się cięższe, zaczynają spadać, tworząc otwór w chmurze. Takie zjawisko może potrwać nawet kilka godzin po locie samolotu.

Źródło: Lena Copeland

W środę po południu coś takiego pojawiło się na niebie nad wioską West Bay. Zdjęcia tego fenomenu wykonała Lena Copeland. Według niej na niebie były dwa takie otwory w chmurach przypominające UFO, a potem jeden z nich zaczął zaniknął wypełniając się powoli nową pierzastą chmurą.

 



Resztki nieznanego stworzenia znaleziono na Alasce

Myśliwy Bjorn Dile z Alaski powiedział, że odkrył wewnętrzne organy nieznanego zwierzęcia. Części ciała mają delikatnie biały odcień, najprawdopodobniej, według eksperta, może to być wątroba.

 

Materiał weryfikuje przybyła na miejsce grupa naukowców. Zgodnie z założeniem, części ciała mogą należeć do rekina polarnego, ale rybacy twierdzą, że nie mógł on osiągnąć tak ogromnych rozmiarów. Ponadto, ryby te żyją w głębinach nawet do sześciu kilometrów pod powierzchnia wody. W związku z tym wątpliwie jest, aby padlina przedstawiciela tego gatunku mogła być wyrzucona na brzeg.

 

Ludzie morza głoszą teorię, że rekiny polarne polują i zjadają foki, ale osobiście nikt od lat nie widział takiego zdarzenia. Trudno więc zrozumieć obecną sytuację. Badacze próbują wyjaśnić sprawę i być może za jakiś czas poznamy prawdę.