Listopad 2017

Dziwny obiekt z kosmosu, Posłaniec Oumuamua, asteroida spoza Układu Słonecznego czy statek obcych?

Całkiem niedawno, opowiadaliśmy o zupełnie niezwykłej obserwacji astronomicznej poczynionej na Hawajach. Pracujący tam astronomowie, zaobserwowali obiekt który początkowo wydawał się być zwykłą kometą. Szybko jednak okazało się że jego trajektoria jest na tyle dziwna, że trudno nazwać go czymkolwiek ze znanych nam obiektów kosmicznych. Pojawiła się więc teoria, zgodnie z którą jest to przybysz z obcego systemu planetarnego. Biorąc pod uwagę wagę tego znaleziska naukowcy wymyślili dla tego obiektu specjalną hawajską nazwę, Oumuamua, co oznacza Posłaniec.

Ten dziwny obiekt, nazywany przez niektórych planetoidą może być równie dobrze jakimś pojazdem który odwiedził nasz Układ Słoneczny. Kosmiczny gość znany również pod astronomiczną nazwą 1l/2017 Ul to pierwsze znane nam międzygwiezdne ciało niebieskie.

Astronomowie na szczęście nie ukrywali informacji na temat tego odkrycia, co z pewnością podsyciłoby teorie spiskowe, ale bardzo szybko sklasyfikowali obiekt jako planetoidę. Tylko czy jest nią naprawdę?

Na podstawie wszystkich dostępnych badań tego obiektu, oficjalnie opublikowanych przez naukowców, oraz na podstawie danych zebranych przez Very Large Telescope należący do europejskiej ESA, to enigmatyczne ciało niebieskie przyleciało do układu słonecznego z przestrzeni międzygwiezdnej.

 

Zdaniem uczonych obiekt ma głęboki czerwony kolor,kształt wydłużonego walca, i składa się z metalu. Czy to brzmi jakby była to normalna asteroida, które rzekomo leciała samotnie przez wszechświat przez miliony lat, a potem przypadkowo doleciała do naszego systemu planetarnego i wykorzystała Słońce do asysty grawitacyjnej, metody, którą stosują również ziemskie statki kosmiczne?

Wszelkie dane wskazują na to, że obiekt ma konstrukcję metalową i absorbuje do 96% światła słonecznego. Porusza się z prędkością 90 tys km/h, ma około 400 metrów długości, ma kształt cylindrycznego UFO, a na dodatek obraca się co 7,3 godziny tak jakby stymulowano tak w ten sposób sztuczną grawitację. Obiekt 1l/2017 Ul wpadł też do Układu Słonecznego prawie prostopadle do płaszczyzny orbity Ziemi i innych planet.

 

Wszystkie te czynniki wskazują, że obiekt ten może nie być tworem naturalnym i powinien być brany pod uwagę nawet jako zwiastun hipotetycznego pierwszego kontaktu z obcą cywilizacją. Zamiast tego uznano, że to po prostu cylindryczna metalowa planetoida spoza naszego systemu i nie ma w tym nic dziwnego, mimo, że była to pierwsza w historii obserwacja obiektu tego typu.

 

A co jeśli jednak był to obcy statek kosmiczny, który przybył do naszego układu w celach badawczych? Mogła ich przecież zainteresować ta dziwna niebieska kropka na niebie.

 

Co ciekawe posłaniec Oumuamua, przeleciał obok Ziemi 14 października 2017 r. kiedy znalazł się w odległości około 24 mln km. Astronomowie po raz pierwszy zobaczyliśmy go 19 października 2017 za pomocą teleskopu Pan-STARRS na Hawajach. Wyglądał wtedy jak mały punkt światła.

Po kilku obserwacjach obliczono trajektorię obiektu i stało się jasne, że pochodzi on spoza Układu Słonecznego i przybył z obszaru kosmosu, który nazywamy przestrzenią międzygwiezdną. Jest to oficjalnie pierwszy zarejestrowane ciało niebieskie, które nie zostało uformowane w Układzie Słonecznym, jak reszta znanych nam planetoid lub komet.

Naukowcy twierdzą na jakiejś podstawie, że ich zdaniem w przestrzeni międzygwiezdnej znajduje się dużo takich obiektów jak 1l/2017 Ul. Szacują nawet ich ilość na około 10 tysięcy i zapowiadają kolejne odkrycia. Jednak to może być trudne, bo te rzekomo naturalne cylindryczne UFO maskowało się i przeleciało niezauważone w okolicy Ziemi, więc wykrycie kolejnych cylindrycznych anomalii z dalekiego kosmosu może być bardzo trudne.

 

Trzeba też przyjąć, że mógł to być pozaziemski statek kosmiczny na zwiadach w naszym Układzie Słonecznym, a jeżeli tak było to oprócz tego, że to fascynujące może się to okazać niebezpieczne gdy za nim przyleci więcej takich "naturalnych cylindrycznych UFO".

 



Szybkie jasne orby zaobserwowano w Kanadzie

Ogromny orb pojawił się na niebie nad prowincją Manitoba w Kanadzie. Zdarzenie miało miejsce 19 listopada 2017 roku. Tajemniczy obiekt został nagrany, a na filmie widać, że w pewnym momencie pojawia się również drugi, mniejszy punkt świetlny. Obiekty poruszały się z ogromną prędkością.

 

Po chwili nagrywania szybko poruszającego się punktu świetllnego, na niebie pojawił się drugi, podobny obiekt, który jednak po chwili zniknął. Więszy pojazd wydaje się być silniejszym źródłem światła. Póki co nie istnieją żadne wyjaśnienia pochodzenia zagadkowego obiektu.

 

Mało prawdopodobne, żeby był to dron emitujący mocne światło, ponieważ poruszał się zdecydowanie zbyt szybko dla nowoczesnych bezzałogowców. Oprócz tego, obiekt wydaje się „śledzić” ruch nagrywającego. Przypomina to orby, które widywano nad polami, gdzie potem odnajdywano kręgi w zbożu. 

 

Na nagraniu wyraźnie słychać podekscytowanych świadków pytających czy jest to UFO. I trzeba odpowiedzieć, że przynajmniej formalnie, tak. Dopóki ktoś nie udowodni, że był to dron jest to niewątpliwie Niezidentyfikowany Obiekt Latający. Poniżej znajduje się oryginalne nagranie tej obserwacji.

 

 



Mężczyzna twierdzi, że przybył z 2028 roku! Podróżnik w czasie opublikował szokujące ostrzeżenie!

Mężczyzna imieniem Noah, oświadczył że cofnął się w czasie o ponad 10 lat i ryzykował życie, by ostrzec ludzkość na temat przyszłości. Całą swoją wypowiedź nagrał w szokującym filmie, który zamieścił w sieci.

W transmisji wideo na kanale YouTube Paranormal Elite, anoniomwy mężczyzna, który przedstawił się jedynie jako Noah, twierdzi że ryzykował życie aby cofnąć się w czasie i ostrzec ludzi przed tą technologią.

„Nie próbuję nikogo oszukać, moim jedynym celem jest udowodnienie, że podróż w czasie istnieje i że ja sam podróżuję w czasie. Podróże w czasie stały się możliwe w roku 2003, są wykorzystywane wyłącznie przez ściśle tajne organizacje. Możliwość tych podróży nie zostanie udostępniona publicznie aż do 2028 r.” - powiedział Noah

Stwierdził też, że z powodu lat podróży w czasie cierpi na anoreksję i depresję. Powiedział, że zażywał leki, które przywróciły mu młodzieńczy wygląd, jednak w rzeczywistości ma 50 lat. Podróżnik w czasie, zdradził też kilka przepowiedni na temat przyszłych zdarzeń.

„W 2020 roku Donald Trump zostanie wybrany na drugą kadencję na prezydenta USA. W 2021 roku pojawi się naprawdę popularne urządzenie, coś jak Google Glass, które będzie wyglądać jak normalna para okularów, ale będzie miało moc obliczeniową dzisiejszych komputerów. W 2028 r. rząd przyzna, że podróże w czasie są prawdziwe, a następnie staną się one możliwe dla wszystkich.”

Organizacje zajmujące się badaniem zjawisk paranormalnych zorganizowały nawet zbiórkę pieniędzy, aby pomóc Noah dostosowanie się do życia w 2017 roku.

Podróże w czasie są możliwe i wiadomo to od dawna. W pracy astrofizyków Johna i Mary Gribbin, dowiedziono, że nie istnieją prawa fizyki, które zapobiegają możliwości podróżowania w czasie. Może to być niezwykle trudne do zrealizowania, ale jest to możliwe. Z badań pani Gribbin wynika, że ​​obecnie potrzebne do tego jest lepsze zrozumienie ogólnej teorii względności Alberta Einsteina oraz teorię czarnych dziur.

„Możliwość podróżowania wymaga użycia najbardziej ekstremalnych obiektów, czyli czarnych dziur, a ponieważ teoria Einsteina jest teorią czasu i przestrzeni, nie powinno dziwić, że czarne dziury oferują sposób podróżowania nie tylko w przestrzeni, ale również w czasie.” - twierdzą Gribbinowie

Ponieważ rozróżnienie czasu i przestrzeni otaczającej czarną dziurę jest niemal niemożliwe, eksperci uważają, że te tajemnicze byty mogą być kluczem do podróży w czasie. Drobiazg polega na tym, że jeden z jego końców trzeba by było ropędzić do prędkości światłla, a nie jest to takie proste. Istotnym problemem jest też to, że wszystko, co zbliża się do czarnej dziury znika w niej. Jednak w pewnych warunkach czarna dziura, może stanowić portal czasu.

Czy to możliwe, że odpowiednia technologia do skoków w czasie będzie dostępna już za 10 lat i Noah jest jednym z jej użytkowników? Niestety o wiele łatwiej stwierdzić, że może mieć on ze sobą jakieś problemy, co zresztą przyznaje on sam, niż potwierdzić że to rzeczywiście wynik "podróży w czasie" .

 



Odnaleziono gliniane tabliczki, które ujawniają lokalizację 11 zapomnianych, starożytnych miast

Archeolodzy pracujący na terenie dawnej Mezopotamii dokonali niedawno niesamowitego odkrycia. Dzięki odnalezieniu glinianych tabliczek, wykonanych w Asyrii 4 tysiące lat temu zdołano zlokalizować 11 zaginionych, starożytnych miast. Tabliczki znaleziono na terytorium współczesnej Turcji, w miejscu istnienia dawnego miasta handlowego Kanesh. 

Cenne, gliniane tabliczki są pokryte pismem klinowym wyrytym na nich jeszcze przez Asyryjczyków. Tłumacze zajmujący się badaniem znaleziska twierdzą, że opisano na nim transakcje między obywatelami Asyrii, ich rachunki, umowy, a nawet akty małżeńskie. Starożytne tabliczki ujawniły także, że Kanesh, z pozoru niewielka osada handlowa, była jednym z kluczowych miejsc handlu w regionie.

Po rozszyfrowaniu i zebraniu wszystkich informacji badacze zaczęli określać możliwe położenie miejsc wymienionych na glinianych tabliczkach. Zapisano szczegółowe informacje na temat odległości między miastami w północnej Mezopotamii. Część z nich została już odkryta przez archeologów, ale o niektórych nikt do tej pory nie miał pojęcia. 

Badaniem wyjątkowego znaleziska zajął się Gojko Barjamovic, wykładowca asyriologii na Uniwersytecie Harvarda. Okazuje się, że po zbadaniu ponad 12 tysięcy glinianych tabliczek, które znaleziono w Kanesh, możliwe jest opracowanie szczegółowej mapy miast starożytnej Mezopotamii. Teraz naukowcom pozostaje jedynie rozpoczęcie wykopalisk w pozostałych lokalizacjach. Nie wykluczone, że już wkrótce uzyskamy nowe informacje na temat zaginionej historii naszej planety.

 

 



Astrofizyk z USA twierdzi, że podróżowanie w czasie jest możliwe

Fizyka teoretyczna nie posiada chyba żadnych ograniczeń. Dlatego też nie brakuje ludzi, którzy głowią się nad możliwością podróżowania w czasie. Ostatnio duże nadzieje pokłada się we wciąż tajemniczej dla nas ciemnej materii i energii. Póki co podróż w czasie była możliwa jedynie w książkach i filmach science-fiction, choć nie brakuje teorii spiskowych na temat przeprowadzania jej w realnym życiu.

Sama koncepcja podróży w czasie jest dobrze znana współczesnemu społeczeństwu, ale tak naprawdę fantazjowały o niej już starożytne cywilizacje. Dziś wiemy, że w ciągu ostatnich dekad dokonaliśmy niesamowitego postępu technologicznego, jednak podróże w czasie pozostają niezmiennie niemożliwe.

 

Astrofizyk, Ethan Siegiel, z Lewis & Clark College jest zupełnie innego zdania. Mężczyzna twierdzi, że podróże w czasie są możliwe, jednak konieczne do tego jest odkrycie cząstek ciemnej materii. Kluczem do stworzenia tunelu czasoprzestrzennego miałoby być stworzenie dwóch czarnych dziur: jednej powstałej ze znanej nam energii i materii oraz jej odpowiednika w świecie ciemnej materii.  Połączenie tych obiektów miałoby utworzyć tunel czasoprzestrzenny, który niezależnie od swojej długości pozwalałby na natychmiastową podróż z jednego końca na drugi. 

Gdzie w tym wszystkim podróż w czasie? Jeden koniec tunelu musiałby pozostać nieruchomy, a drugi poruszać się z prędkością bliską prędkości światła. Gdybyśmy na przykład 40 lat temu stworzyli taką splątaną parę czarnych dziur i jedną z nich wysłali w kosmos z ogromną prędkością, bliską prędkości światła, a drugą pozostawili na Ziemi, to wkraczając dziś w jeden jej koniec pojawilibyśmy się nie tylko w miejscu odległym o 40 lat świetlnych w przestrzeni, ale także odległym o 40 lat w przeszłość w czasie.

Rozwiązanie astrofizyka z pewnością nie spełnia oczekiwań fantazyjnych wizji na temat podróży w czasie, wymaga także osiągnięcia jeszcze większego postępu technologicznego. Czy teoria zostanie kiedyś sprawdzona w praktyce? Któreś z naszych przyszłych pokoleń być może tego doczeka.

 

 



Czy słowiański mag Radomir, rzeczywiście obudzi się z tysiącletniego snu?

Dziewięć lat temu znaleziono ciało ludzkie w Iranie, które zachowało swoją biologiczną aktywność przez tysiące lat. Następnie media odkryły, że osoba ta nosiła imię Radomir. Radomir był szamanem. Nie udało się uzyskać więcej wiadomości na ten temat.

 

Przez te wszystkie lata władze nie mogły ujawniać żadnych informacji o tajemniczym człowieku, ale ostatnio zakaz ten został zniesiony. Naukowiec Walery Chudinow, który osobiście badał ciało, powiedział, że dziewięć lat temu na jednej z działek planowano zbudować budynek. Budowniczowie po wykopaniu dołów pod fundamenty odkryli ruiny starożytnego miasta.

 

Wśród nich znaleziono trzy sarkofagi, w jednym leżał Radomir i kilka przedmiotów, w tym złote księgi, figurki i mapa ziem tamtych czasów. Profesor badał ciało i doszedł do wniosku, że ma ono około tysiąca lat. Mimo tak zaawansowanego wieku mag pozostaje biologicznie aktywny.

Walery uważa, że ciało przeszło w etap zawieszonej animacji. Od czasu do czasu guru słowiańskie daje oznaki życia, a to trwa już od kilku lat. Może Radomir ożyje. Według legendy na Ziemi pochowano czterech magów. Kiedy oni wszyscy powstaną, świat zmieni się na lepsze.

 

Legenda o Radomirze vel Jaromirze, bo tak się o nim wypowiada literatura rosyjskojęzyczna, jest znana od dawna. Jednak gdy legendy zaczynają się potwierdzać to już zupełnie coś innego. Zwłoki maga Radomira, które zostały rzekomo odnalezione w Iranie, mogą być rzeczywiście sensacją archeologiczną, ale fakt, że do dzisiaj słyszało o tym tak mało osób świadczy o tym, że moóżna to równiez traktować jak liczne sekcje zwłok obcych z Rosewell.

 

 



Już jutro ma nadejść koniec świata! Czy planeta Nibiru pojawi się na niebie?

Pod koniec października informowaliśmy o kolejnym już w tym roku końcu świata, zapowiedzianym przez fascynatów teorii o 10 planecie zwanej Planetą X lub Nibiru. Potencjalny koniec naszej cywilizacji ma nadejść już jutro 19 listopada, w związku z czym warto chyba przyjrzeć się po raz kolejny temu co ma się wydarzyć.

 

Ostatnia prognoza dotycząca Nibiru pojawiła się na witrynie Planetxnews.com. Jak twierdzą twórcy tej teorii przez ostatni miesiąc, na Ziemi dramatycznie wzrosła liczba erupcji wulkanicznych i trzęsień ziemi. Zdaniem zwolenników tej teori spiskowej jest to konsekwencją zbliżania się w naszą stronę Planety X, która wpływa na nas poprzez swoją masę.

Badacze Nibiru twierdzili, że szczyt globalnej aktywności wulkanicznej związanej z ty kosmicznym fenomenem nastąpi dopiero w ciągu pierwszych dwóch tygodni listopada. Dokładną datę globalnego kataklizmu zdefiniowano na 19 listopada 2017 roku. Ich zdaniem, Nibiru nie jest planetą skalistą taką jak Ziemia tylko gazową, jak Jowisz.

Część z osób zainteresowanych tym tematem sugerowała nawet, że może to być brązowy karzeł czyli obiekt o dużej masie, który mógł stać się gwiazdą, ale nie zdołał ponieważ była ona niewystarczająca do rozpoczęcia reakcji jądrowej. Brązowe karły praktycznie nie emitują promieniowania lub emitują go bardzo mało, wobec czego takie obiekty są prawie niemożliwe do wykrycia przez astronomów. Miałoby to tłumaczyć dlaczego żadne z obserwatoriów kosmicznych jeszcze tego nie wykryło.

Co ciekawe, ostatnie kilka tygodni było dość obfite pod względem trzęsień ziemi oraz uaktywnieniem się części z ziemskich wulkanów. Zjawiska te, nie są jednak zbyt potężne a ich ilość nie odbiega znacząco od normy. Martwić może jedynie dziwna korelacja pomiędzy przepowiednią końca świata a wzrostem aktywności sejsmicznej oraz wulkanicznej choć możliwe, że jest to jedynie przypadek. Tak czy inaczej, o tym czy rzeczywiście nadchodzi Armagedon przekonamy się już jutro.



Człowieka bez skafandra kosmicznego na zdjęciach NASA z Księżyca!

Przeglądając fotografie zrobione przez amerykańskiego astronautę z NASA, znaleziono na jednej z nich coś zupełnie niezwykłego. W odbiciu szybki z hełmu widać jakąś osobę i to bez skafandra kosmicznego! Rzeczywiście, jeśli przyjrzy się czarno-białemu obrazowi, postać w lustrzanym odbiciu wygląda raczej niecodziennie.

 

Zidentyfikowana istota nie jest uzbrojona w gruby kombinezon i ciężki plecak, w którym znajduje się system podtrzymywania życia astronauty. Zamiast tego, „księżycowy człowiek” ubrany jest w kurtkę z kapturem, a na nogach ma buty zupełnie nie przypominające tych kosmicznych. Dziwne odbicie, upublicznione przez Streetcap1 na YouTube, wywołało duże zainteresowanie. Przy okazji posypało się wiele pytań i komentarzy.

Ludzie pytają wprost, kto stoi na powierzchni księżyca obok astronautów z misji Apollo 17? A może oni w ogóle nie byli na Księżycu? Czy zdjęcia z lądowania Amerykanów na satelicie Ziemi są prawdziwe?”

Streetcap1, w obawie, że może być ocenzurowany, zamierza opublikować kolejne dowody i obrazy, które ukażą tą anomalię. Temat będzie więc kontynuowany i być może spowoduje wielką międzynarodową dyskusję, obejmującą te zagadnienia.

 



Czyżby rozwiązano tajemnicę Piramid? Nowe badania mogą zmienić oblicze współczesnej nauki!

Kiedy mówimy o piramidach, myślimy natychmiast o Egipcie, płaskowyżu Giza i trzech piramidach na obrzeżach Kairu. Jednak mało kto wie, że w samej Ameryce Środkowej jest ponad 1000 piramid. W Chinach znajduje się ich 300, a w Sudanie ponad 200. Egipt ma ich tylko około 120! Ważne jednak jest to, że nie wiemy do końća po co powstawały te budowle. Podstawowa hipoteza zakłąda, ze były to miejsca pochówku, ale są też inne ekscytujące hipotezy.

 

Bez względu na to, w którą stronę spojrzymy, znajdziemy piramidy rozproszone po całym świecie. Jednak dlaczego akurat takiego kształtu enigmatyczne struktury znajdują się na całej planecie? Dlaczego mają je prawie wszystkie starożytne cywilizacje, Majowie, Aztekowie, kultury preinkaskie, starożytni Chińczycy i wielu innych. Co więcej, nie wiadmo z jakiego powodu tak wiele piramid na całym świecie ma tak bardzo do siebie podobną do konstrukcję. Czy to możliwe jest, że służyły one zupełnie innemu celowi niż pochówek?

 

Pewien ukraiński naukowiec uważa, że ​​w końcu rozwiązał zagadkę kryjącą się za piramidami oraz twierdzi, że teraz rozumie, jakie było ich przeznaczenie. Dr Volodymyr Krashnoholovets, fizyk z Ukrainy, który spędził dekadę budując i badając piramidy, od dawna fascynuje się tymi starożytnymi budowlami.

Mężczyzna stworzył pod Moskwą piramidę o wysokości ponad 40 metrów. Uważa on, że pozwoliło mu to zrozumieć działanie i szczególną moc, jaką są obdarzone piramidy. Oto jego podsumowanie odkryć dotyczących tych specjalnych właściwości:

  1. Poprawiony układ immunologiczny organizmów (zwiększony skład leukocytów we krwi).
  2. Poprawiona regeneracja tkanek.
  3. Nasiona przechowywane w piramidzie przez 1 do 5 dni wykazywały wzrost wydajności o 30%-100%
  4. Wkrótce po budowie piramidy odnotowano wyraźny wzrost poziomu ozonu nad tym obszarem.
  5. Aktywność sejsmiczna w pobliżu obszarów badań piramidy zmniejszyła się pod względem intensywności i wielkości.
  6. Pogoda również wydaje się być lepsza w pobliżu piramid.
  7. Piramidy zbudowane w południowej Rosji (Baszkirii) okazały się mieć pozytywny wpływ na wydobycie ropy naftowej, a olej stał się mniej lepki o 30%.  Wydajność szybów naftowych wzrosła zgodnie z testami przeprowadzonymi przez Moskiewską Akademię Nafty i Gazu.
  8. Przeprowadzono badanie na 5000 więźniach, którzy spożyli sól i pieprz, które zostały wystawione na działanie pola energetycznego piramidy. Badani wykazywali znacznie mniejszy wskaźnik przemocy, a ogólne zachowanie uległo znacznej poprawie.
  9. Standardowe testy hodowli tkankowej wykazały wzrost przeżywalności tkanki komórkowej po infekcji wirusami i bakteriami.
  10. Substancje radioaktywne wykazują obniżony poziom promieniowania wewnątrz piramidy.
  11. Istnieją doniesienia o spontanicznym ładowaniu kondensatorów.
  12. Fizycy zaobserwowali znaczące zmiany progów temperatury nadprzewodnictwa oraz właściwości półprzewodnikowych i węglowych nanomateriałów.
  13. Woda wewnątrz piramidy pozostaje w stanie ciekłym do minus 40 stopni Celsjusza, ale zamarza natychmiast, jeśli zostanie ruszona w jakikolwiek sposób.

Wszystkie wyżej wymienione odkrycia dokonane przez dr. Wołodymyra Krashnoholowiec są wyjaśnione w filmie autorstwa badacza Davida Wilcocka. Czy to możliwe, że piramidy nie były używane jako grobowce w czasach starożytnych? Być może te majestatyczne starożytne budowle – rozproszone po całym świecie – mają inny cel, który nie został jeszcze dokładnie zbadany.

 

 



Czy 200-letnia mumia buddyjskiego mnicha może być „żywa”?

Nie pierwszy to raz gdy docierają informacje o rzekomo żyjących mumiach buddystów, którzy rzekomo żyją dalej po osiągnięciu specjalnego stanu. Potwierdzał to nawet znany mnich buddyjski – doktor Barry Kerzin. Jego zdaniem mumia siedzącego w pozycji lotosu mnicha, która została odnaleziona w Mongolii w styczniu 2016 roku, „żyła” kiedy ją odnaleziono.

Doktor Kerzin wytłumaczył, że mnich ten pogrążył się w bardzo mocnym transie medytacyjnym znanym jako „tukdam”. Dzięki tego typu medytacji, mnisi mogą osiągnąć stan Buddy. Osoby, które znalazły mnicha uważają, że był on o krok od osiągnięcia tego stanu, jednak trans został przerwany przez złodzieja, który natknął się na osobliwą „mumię”.

Jeśli medytującemu uda się pozostać w stanie transu ponad trzy tygodnie, ich ciała kurczą się, a z ciała pozostają jedynie włosy, paznokcie oraz ubrania. Kiedy mnich osiąga stan Buddy, osoby, które przebywają niedaleko mogą doświadczyć dziwnych zjawisk, np. widzieć tęczę na niebie przez kilka dni z rzędu. Jednakże w tym wypadku proces medytacji został zakłócony przez złodzieja, który próbował porwać ciało i sprzedać je na czarnym rynku.

 

Czy mnich faktycznie żył przez te wszystkie lata? Państwowe Centrum Medycyny Sądowej w Ułan Bator przeprowadziły badania, które potwierdziły, że zmarł on w wieku około 70 lat, 130 lat temu.

 

Mumia została zidentyfikowana jako Tsorzh Sanzhzhav, uczeń Lamy Ovgona Gesera, który był znanym nauczycielem w regionie. Tsorzh został pochowany wraz ze swoim mistrzem w jaskini, skąd po latach jego ciało zostało skradzione. Lama Geser również zmarł medytując w pozycji lotosu w 1890 roku, a jego ciało zostało oczyszczone i zabalsamowane. Miejsce pochówku Lamy stało się świętym miejscem. Ciało mnicha zostało przeniesione do jaskini, w której został pochowany. Powzięto również środki mające zapobiec dalszym kradzieżom.