Listopad 2017

Dziewczyna twierdzi, że była w Piekle. Widziała tam Jana Pawła II i Michaela Jacksona!!

Osiemnastoletnia dziewczyna z Ekwadoru, twierdzi, że widziała piekło oraz torturowane w nim dusze. Angelica Elizabeth Zambrano Mora miała udać się tam za nakazem Boga, który w tym celu uśmiercił ją i po 23 godzinach przywrócił jej życie. Jak twierdzi, podczas swojej wędrówki, widziała umęczone dusze zmarłych członków swojej rodziny, Michaela Jacksona a nawet Jana Pawła II.

Zgodnie z opowieścią dziewczyny, Bóg bezpośrednio skontaktował się z nią po raz pierwszy we wrześniu ubiegłego roku, gdy miała jeszcze 17 lat. Jak twierdzi miał on obiecać dziewczynie, że pokaże jej niebo i piekło oraz, że dzięki niemu pozna wiele tajemnic o których nikt nie ma pojęcia. Kilka miesięcy później podczas modlitwy, dziewczyna dostrzegła postaci aniołów, które również przepowiadały jej rychłą wizytę w niebie i w piekle oraz jej nadchodzącą śmierć.

Jak nie trudno się domyśleć, dziewczyna była przerażona choć duch święty prędko zapewnił, że Bóg przywróci ją do życia, bo przecież musi podzielić się swoim wyznaniem z resztą świata. Śmierć nadeszła już 7 listopada kiedy to 18 latka rzeczywiście umarła i jak twierdzi, rzeczywiście wybrała się w podróż po zaświatach w towarzystwie Boga.

To co widziała jest niezwykłe pod wieloma względami. Przykładowo, dziewczyna twierdzi, że spotkała tam dusze celebrytów pokroju Michaela Jacksona którzy mieli sprzedać swoje dusze wzamian za sławę i którzy cierpią zawsze gdy ktoś słucha lub śpiewa ich piosenki. Jednak co ciekawsze, widziała tam również papieża Polaka Św. Jana Pawła II. Bóg miał pokazać jej całe życie papieża oraz zaprezentować wszystkie niewygodne fakty, o których nikt nie ma pojęcia. Zdaniem Boga, papież Polak nie żałował swoich grzechów oraz był kłamcą i materialistą, który przedkładał pieniądze ponad zbawienie. Dziewczyna miała widzieć papieża otrzymującego tysiące monet i banknotów które ojciec święty zachowywał dla siebie.

Angelica Mora twierdzi, że Bóg krytykował również kult świętych wiliczając w to kult maryjny. Jak twierdzi, podczas swojej wędrówki przez niebo, Jezus przedstawił jej Maryję i zapewnił, że wszelkie objawienia które miały być jej udziałem to fałsz. To jednak nie wszystko, ponieważ na koniec wizyty, gdy miała ona wrócić do ciała, Bóg pokazał jej sąd ostateczny oraz słynne pochwycenie chrześcijan.

Nie da się ukryć, że przekaz Angelici Elizabeth Zambrano Mora brzmi conajmniej fantastycznie. Jest to zresztą problem większości objawień, w których to mamy doczynienia z tylko jednym świadkiem. Opisywane przez nią widoki są też dość kontrowersyjne, ponieważ podczas gdy można byłoby przetrawić fakt, że Michael Jackson który zdaniem niektórych otwarcie wyznawał satanizm skończył w piekle, o tyle uświęcony przed kilkoma laty Jan Paweł II przedstawiany tutaj jako udręczony w ogniu, chciwy, kłamca zdecydowanie nie pasuje do ogólnoprzyjętego obrazu tej postaci.

Najprawdopodobniej, większość z ludzi uzna te wyznania za objaw choroby psychicznej. Fakt, że zgodnie z opowieścią ciało dziewczyny leżało martwe przez 23 godziny i to nie w szpitalu a w rodzinnym domu nie pomaga w weryfikacji całego zajścia. Zresztą, nawet jeśli rzeczywiście doszło tutaj do stanu śmierci klinicznej to w dalszym ciągu nie mamy odpowiedzi na to, jakim sposobem niedotleniony mózg, który powinien być nieodwracalnie uszkodzony po 8 minutach od zgonu zdołał się przebudzić po 23 godzinach i to bez jakiegokolwiek uszczerbku na zdrowiu. Możliwe, że mamy tu doczynienia z rzeczywistym cudem, ale o tym zadecydujcie już sami. Film z zeznaniem dziewczyny znajdziecie poniżej, a jeśli ktoś preferuje wersje tekstową to zapraszam TUTAJ.

 



Dziewczyna ze "smartphonem" na starym obrazie

Na obrazie austriackiego artysty Ferdinanda Georga Waldmüllera z 1860 r. pt. „Oczekiwany” zauważono iPhone w rękach kobiety. Zwrócił na to uwagę Peter Russell, były urzędnik z Glasgow.

 

Zdjęcie przedstawia dziewczynę, która wpatruje się uważnie w mały przedmiot, trzymany w rękach. Russell napisał na swoim profilu na jednym z portali, że młodzi ludzie zachowują się teraz tak samo, nie spuszczając wzroku ze swoich smartfonów. Najbardziej uderzające jest to, jak technologia zmienia percepcję obrazu i wpływa na kontekst.

„Dziewczyna z obrazu Waldmüllera nie gra na iPhonie, prawdopodobnie idzie do kościoła, a w rękach dzierży mały modlitewnik” - powiedział Gerald Weinpolter, dyrektor wykonawczy austriackiej agencji artystycznej.

W sierpniu 2017 r. na fresku pn. „Pan Pynchon i rozliczenie Springfielda” z 1937 roku, namalowanym przez włoskiego artystę Umberto Romano, również znaleziono smartphone. Indianin na zdjęciu trzyma prostokątny przedmiot, przypominający iPhone'a w dłoniach. To, co malarz rzeczywiście chciał przedstawić, do dziś nie jest jasne.

 

Prawdopodobnie obserwacje te można zaklasyfikować jako pareidoie, podobne do tych, które są często widywane na zdjęciach z Marsa. Po prostu nasze mózgi klasyfikują kształty według schematów, których się kiedyś nauczyliśmy. Skoro większość ludzi na obrazie widzi smartphona, a nie modlitewnik, jest to po prostu znak naszych czasów.



Niezidentyfikowany obiekt nad Oklahoma City w USA

Do ciekawej obserwacji niezidentyfikowanego obiektu latającego doszło na początku listopada w Oklahoma City w Stanach Zjednoczonych. Bardzo szybki obiekt, który nie mógł być samolotem, widzieli wszyscy, którzy akurat oglądali lokalną telewizję.

Obserwacja miała miejsce podczas wejścia na żywo stacji KOCO 5. Pokazywano widok z kamery przekazującej na żywo to co widać było akurat w Oklahoma City. W pewnym momencie na ekranie przelatuje bardzo szybki obiekt.

 

Ze względu na prędkość wygląda jakby był cylindryczny, ale jego kształt nie jest pewny. Oczywiste jest jednak, że nie był to lądujący samolot. Być może był to jakiś dron, ale to bardzo wątpliwe, że dostępne na rynku urządzenia tego typu są w stanie lecieć tak szybko.

 



Gromy dźwiękowe nieznanego pochodzenia były znowu słyszalne w USA

Po niemal roku, fenomen gromów dźwięków niewiadomego pochodzenia znowu powrócił do Stanów Zjednoczonych. Tym razem, dotknięci nim zostali mieszkańcy stanu Alabama, którzy licznie informowali służby, o bardzo głośnych odgłosach słyszanych w ciągu dnia. Zdarzenie zostało już potwierdzone przez amerykańskie organizacje, USGS a nawet NASA.

Ostatnia udokumentowana rejestracja gromów dźwiękowych niewiadomego pochodzenia, została odnotowana przed ponad rokiem. Najnowsze zdarzenie miało miejsce 14 listopada przed godziną 14:00. Przez ponad godzinę wielu mieszkańców dzwoniło na policję aby dowiedzieć się, co mogło spowodować te przerażająco głośne wybuchy dochodzące z nieba.

Niestety tym razem nikt, nie zdołał uwiecznić tego dziwnego odgłosu na nagraniu. Jednak dzięki zlokalizowanym w Alabamie instytutom badawczym, mamy pewność, że to zjawisko rzeczywiście miało miejsce. Agencja geofizyczna USGS, monitorująca trzęsienia ziemi na obszarze Stanów Zjednoczonych, zarejestrowała to zjawisko na swoich urządzeniach. Jak twierdzą jej przedstawiciele, grom dźwiękowy został odnotowany w okolicach godziny 15:00 czasu lokalnego, a wywołane przez niego wibracje trwały około 10 minut.

Niestety nie wiadomo wiele na temat jego pochodzenia chociaż sugerowano, że mogł to być na przykład eksplodujący w stratosferze meteor. Zgodnie z oświadczeniem agencji kosmicznej NASA, o ile teoria z meteorem okazałaby się nieprawdziwa, to nie wykluczone, że źródłem dziwnego wybuchu mógł być samolot przełamujący barierę dzwięku albo jakieś naziemne eksplozje niewiadomego pochodzenia. 

 

Warto przypomnieć, że podobne wydarzenia miały już miejsce wielokrotnie, zwłaszcza w USA. Ostatnio odgłosy słyszano w ubiegłym roku. Wtedy dotknęło to mieszkańców stanu Oregon oraz kanadyjskiej prowincji Quebec. Podobne odgłosy, zwane przez Amerykanów "Seneca Guns" czyli "Dział Seneki" występowały już w XIX wieku.

Nazwa ta pochodzi od zjawiska przeciągłego grzmotu nieznanego pochodzenia słyszalnego od 1850 roku w okolicach Jeziora Seneca i Jeziora Cayuga w stanie Nowy Jork. Zjawisko to można opisać właśnie jako odgłosy przypominające wystrzały z dział artyleryjskich. Nie da się ukryć, że idealnie odzwierciedla to opis zdarzenia ze środy.

 

 

 

 



Izraelski mistyk zapowiedział, że "mesjasz" już działa na Ziemi

Rebbe Nir Ben Artzi, znany izraelski mistyk, wydał niezwykłe oświadczenie w ubiegłą niedzielę, przewidując, że tożsamość biblijnego Mesjasza zostanie ujawniona w najbliższej przyszłości, podając nawet konkretne szczegóły dotyczące tego, jak to ma wyglądać.

 

„Mesjasz działa teraz", powiedział rabin Ben Arzi w swoim ostatnim kazaniu. „Żydzi, radujcie się! Wkrótce Mesjasz zostanie objawiony wszystkim!” Rabin wyjaśnił szczegółowo, w jaki sposób zacznie się to niezwykłe wydarzenie.

„Święty i Błogosławiony Stwórca przyjdzie do rabinów we śnie z wizją i powie im, kogo wybrał jako króla Masziacha. Powie im dokładnie”.

Temu wyjątkowemu objawieniu, które mu przekazano, towarzyszyły niezwykłe szczegóły. Wybranym rabinom zostanie pokazany żółty zwój pergaminu, podobny do zwoju Tory, ale będzie zawierał święte litery zapisane w języku aramejskim i bezpośrednie wskazanie tożsamości Mesjasza. Zostanie on wezwany bezpośrednio, nie pozostawiając żadnych wątpliwości rabinom, ale ich wybór będzie inny.

 

Rebbe Nir Ben Artzi najwyraźniej widział już wspomniany zwój, gdyż dokładnie przeczytał tekst na początku.

„Ja, Bóg, rozkazuję ci powiedzieć i pokazać, kim jest król Masziach – osoba wybrana przez Boga".

Rabbi Ben Artzi wyjaśnił również, dlaczego Bóg wybrał ten szczególny czas na objawienie Mesjasza.

„Stwórca nie może dłużej czekać, obserwując cierpienia Żydów w Izraelu i poza nim. Ich cierpienie dla niego jest nie do zniesienia, ponieważ lud Izraela jest jego ludem wybranym”.

W wywiadzie dla Breaking Israel News rabbi Ben Artzi wyjaśnił też rolę wybranych chrześcijan w erze mesjanistycznej.

„W epoce pojawienia się chrześcijaństwa w judaizmie doszło do rozłamu, a wśród pierwszych chrześcijan żyli Żydzi. Niektórzy Żydzi nadal podążają drogą chrześcijaństwa. Dlatego wśród chrześcijan są tacy, którzy mają iskierkę judaizmu w swojej duszy i żydowskiego ducha. Dlatego mają pokrewieństwo z judaizmem i miłość do Żydów, które budzą się, gdy zbliża się Mesjasz”.

„Bóg dał człowiekowi wolny wybór, aby zjednoczyć się z Bogiem i z Ziemią Izraela. Jeśli naprawdę uwierzą w Boga, powrócą do Izraela z własnej, nieprzymuszonej woli. Wszystko wskazuje na to, że nadszedł czas na powrót: rosnący antysemityzm na całym świecie, bezprecedensowe kataklizmy w naturze i zwiastuny wielkich konfliktów geopolitycznych. Każdy, kto patrzy na to wszystko i nie widzi znaków, ma słabą  wiarę, ale kiedy otworzy oczy musi zrozumieć, że nadszedł czas, aby natychmiast udać się do Izraela. Z tego wszystkiego, co się dzieje i co się wydarzy na tym świecie, tylko Izrael jest całkowicie chroniony ".

Rabbi Ben Artzi również jest przerażony ostrzeżeniem dla wszystkich Żydów, którzy obecnie mieszkają poza Izraelem, ponieważ Mesjasz niebawem zostanie ujawniony, a ten, który nie uczyni aliyah (nie wyemigruje do Izraela), nie zostanie zbawiony.

 

 



W Chinach sfotografowano nietypowe UFO w kształcie obręczy

Tajwański turysta, który wybrał się na wycieczkę do Chin, wykonał kilka fotografii malowniczego jeziora Dinachi. Jak się jednak okazało, w kadrze aparatu pojawił się nie tylko pejzaż ale również trudna do wytłumaczenia anomalia. Mężczyzna przypadkowo sfotografował tajemniczy okrągły obiekt, który unosił się na niebie.

Dziwny NOL został uchwycony przez Tajwańczyka podczas wycieczki na jezioro Dianchi w chińskiej prowincji Yunnan na początku listopada. Po powrocie z wyprawy, John Chen, odkrył na zdjęciach dziwny przedmiot w kształcie pierścienia. Mężczyzna porównał je ze zdjęciami swoich kolegów, którzy również byli na wycieczce, jednak na ich zdjęciach nie było żadnego podobnego obiektu.

Mężczyzna zastanawiał się nad pochodzeniem obiektu, dlatego postanowił pokazać zdjęcie specjaliście. Fotografię obejrzał znany brytyjski badacz UFO – Phillip Mantle, który również nie ma pojęcia czym może być ten tajemniczy NOL. Historia szybko rozprzestrzeniła się po Internecie choć w dalszym ciągu, wielu niedowiarków uważa, że to jedynie zabawka dla psa lub inny podobny w kształcie obiekt rzucony przypadkiem w powietrze w chwili robienia zdjęcia.

 



Megality z Góry Szoria. Co kryje się za tym odkryciem z 2014 roku?

W 2014 roku, ogłoszono odnalezienie obiektów, które mogą stanowić kolejny dowód na istnienie nieznanej dotąd technologii w odległej przeszłości naszej planety. Mowa tu o niezwykle masywnych megalitycznych blokach skalnych ważących do 3000 ton każdy.

Znalezisko ma mieścić się w obrębie Góry Szoria w południowej Syberii. Większość z megalitów, przejawiała wyraźne ślady obróbki na co wskazują płaskie powierzchnie i obrobione ostre krawędzie skał. Odkrycie zrozumiale zszokowało naukowców i zarówno wtedy jak i teraz, nikt nie ma pojęcia kto byłby zdolny do stworzenia oraz przetransportowania tak ogromnych skał w odległej przeszłości. Nawet obecnie trudno byłoby trafić na dźwig zdolny do przemieszczania tak ogromnego głazu... i to na wysokość 40 metrów.


Jeden z "megalitów" z Góry Szoria


Kamień z Baalbek

Pod względem wagi, kamienie z Góry Szoria znacznie przewyższają zdecydowanie najsłynniejszy megalityczny blok ery starożytnej czyli kamień z Baalbek. Znajdujący się w Libanie megalit jest niemal dwa razy lżejszy choć waży 1500 ton. Oczywiście tuż po ogłoszeniu znaleziska sugerowano, że te prostopadłościany to poprostu formacje naturalne i tworzono rozmaite wyjaśnienia bazujące na rzadkich zjawiskach atmosferycznych, które dziwnym trafem miały tutaj miejsce.

Problem polega na tym, że od ogłoszenia znaleziska w 2014 roku, nie ma prawie żadnych danych na temat dalszych badań lub ewentualnych prac prowadzonych w tamtej lokalizacji, zupełnie jakby megality zapadły się pod ziemię. Dyskusja toczona w tej kwestii na anglojęzycznej Wikipedii sugeruje nam kilka możliwych wyjaśnień, które są jednak oparte o osobiste i trudne do weryfikacji informacje twórców wpisu. Jak twierdzą albo znalezisko wogóle nie miało miejsca i zostało spreparowane, albo jest to źle interpretowany efekt zjawiska naturalnego.

Takie wyjaśnienie napewno wystarczy niektórym aby zupełnie odrzucić te odkrycie i kto wie może mają oni rację. Niemniej jednak, dopóki nie pojawią się kolejne wzmianki o tych megalitach, warto pozostać otwartym na ewentualne nowe dowody w tej sprawie. Zresztą, nawet jeśli megality z Góry Szoria są zwykłymi skałami, to mnogość niezwykłych budowli kamiennych znajdowanych na wszystkich kontynentach Ziemi jest czymś nie do zakwestionowania. Niektórzy mogą uważać iż sam ten fakt jest dowodem na to, że nie jesteśmy pierwszą zaawansowaną cywilizacją zamieszkująca tę planetę. O tym co uważamy za bardziej prawdopodobne, powinniśmy decydować sami.

 



Nieznane stworzenie zostało wyrzucone na krymski brzeg

Morze wyrzuciło na brzeg Sewastopola dziwne stworzenie. Na jednej z piaszczystych plaż w Sewastopolu miejscowi odkryli dziwną morską istotę. Mieszkanka Krymu, która ją znalazła, umieściła zdjęcia w sieci społecznościowej. Potwor morski przestraszył i jednocześnie przykuł uwagę użytkowników Internetu.

Niektórzy ludzie sugerują, że może to być ptak zjadany żywcem przez kraby. Inni odlatują z teoriami twierdząc, że monstrum ma coś wspólnego z obcymi. Świadek zdarzenia Anastazja Miroszniczenko twierdzi, że stworzenie poruszało się za pomocą 30-40 centymetrowych macek. Jak dotąd nikt nie był w stanie określić, do jakiego gatunku żywych stworzeń należy to znalezisko.

 

 



Nowożytna "czarownica" zmusiła swoje koty, aby okradały jej sąsiadów!

83-letnia kobieta, została aresztowana i oskarżona o szkolenie swoich kotów, aby kradły biżuterię i inne kosztowności od sąsiadów. Niezwykłe zdarzenie miało miejsce w amerykańskim stanie Ohio.

Miejscowa policja rozpoczęła dochodzenie w sprawie Ruth Gregson i jej 65 kotów w październiku, po tym jak kilku sąsiadów zgłosiło, że drobne przedmioty zostały skradzione z ich domów. Kilka ofiar kradzieży zeznało, że zanim zauważyli zniknięcie przedmiotów, odwiedziły ich koty pani Gregson.

Mimo początkowego sceptycyzmu, policjanci rozpoczęli śledztwo i byli zaskoczeni tym, co odkryli. Według komendanta policji w Columbus, Ohio – Kim Jacobs, dziesiątki kotów codziennie przynosiły swojej właścicielce drobne kosztowności. Po przeszukaniu domu pani Gregson, okazało się, że przechowywała ona biżuterię o wartości 650 000 dolarów.

 

Okazało się, że starsza kobieta ​​tresuje swoje koty, aby kradły drobne przedmioty. Kobieta dodała, że jej koty muszą „zarobić na swój posiłek”. Ruth Gregson karmiła zwierzęta tylko wtedy, gdy przynosiły do domu cenne przedmioty, więc zwierzęta musiały kraść każdego dnia, aby przeżyć. Większość z nich była celowo głodzona, aby łatwo zdobyć współczucie sąsiadów i dostać się do ich domów.

Według policji, zwierzęta pani Gregson mogły okraść ponad 5000 domów i mieszkań w okolicy. Kobieta jest pierwszą osobą w historii, która została oskarżona o szkolenie kotów na złodziei, lecz nie jest to pierwszy przypadek, w którym zwierzęta są szkolone do popełniania przestępstw.

W 2009 r. schwytano małpę, która wykradła rośliny warte setki dolarów z roślin ze szkółki w Teksasie. Policja ustaliła, że małpa została wyszkolona do wykradzenia roślin i przekazania ich wspólnikowi. Również w 2013 r. sąd w Chicago skazał mężczyznę na pięć lat więzienia za szkolenie fretek, które miały kraść telefony komórkowe od osób w miejscach publicznych.

 

 



Gwiazda Betlejemska powraca na nocne niebo. Niezwykłe zjawisko nadeszło już dziś!

Jak dobrze nam wiadomo, gdzieś na przełomie 30 roku p.n.e i 30 roku n.e miało dojść do narodzin jednego z najbardziej wpływowych ludzi w historii rodzaju ludzkiego, czyli Jezusa Chrystusa. Droga do miejsca jego narodzin, miała być wskazywana przez niezwykłe zjawisko astronomiczne zwane Gwiazdą Betlejemską. Jeśli wierzyć opiniom badaczy, dzisiaj zaobserwujemy ją ponownie.

Eksperci z różnych dziedzin spierali się co do pochodzenia tak zwanej Gwiazdy Betlejemskiej już od setek lat. Na przestrzeni wieków pojawiło się wiele hipotez na temat tego, co takiego mogło sprowadzić trzech mędrców do stajenki w Betlejem. Jedna z nich zakłada, że Gwiazda Betlejemska była tak naprawdę koniunkcją Jowisza i Wenus. Dzisiaj mamy doczynienia z kolejną inkarnacją tego rzadkiego zjawiska astronomicznego. Niestety, wspomniane zjawisko nie będzie widoczne na naszym nocnym niebie. Obie planety schowały się za horyzontem około godziny 15 czasu polskiego i w związku z tym, nie jest nam dane obserwować ich przelotu na własne oczy.

Warto pamiętać, że przez ostatnie lata proponowano rozmaite dziwaczne wytłumaczenia fenomenu "Gwiazdy Betlejemskiej" włącznie z tak absurdalnymi teoriami jak podróżujący piorun kulisty. Adwentyści Dnia Siódmego twierdzili nawet, że rzekoma gwiazda to tak naprawdę grupa aniołów, która wskazywała miejsce urodzenia "Zbawiciela". Bardzo możliwe, że w dzisiejszych czasach obserwacja tego typu zostałaby sklasyfikowana, jako UFO.

Oczywiście pojawiło się też wiele naukowych teorii zakładających, że mogła to być chociażby supernowa w gwiazdozbiorze Koziorożca, przypadkowa kometa lub niesamowite ułożenie planet w czasie którego Słońce, Jowisz, Księżyc i Saturn były położone przed gwiazdozbiorem Barana, który w tamtym okresie był idealnie widoczny w trakcie równonocy wiosennej.

Niezależnie od tego która teoria wydaje się nam bardziej prawdopodobna trudno nie przyznać, że dzisiejsza koniunkcja jest wyjątkowa w kategoriach historycznych. Kwestie tego czy to rzeczywiście Jowisz i Wenus poprowadziły trzech mędrców w kierunku stajenki w Betlejem możemy chyba pozostawić historykom i astronomom. Oczywiście o ile zakładamy, że rzeczywiście chodzi o zjawisko astronomiczne a nie coś bardziej niezwykłego.