Grudzień 2017

Samozapłon w samym centrum Londynu? Policja nie wie co robić!

Samozapłon to zjawisko, które umykało się zrozumieniu nauki już od dziesiątek lat. Mimo wielu przypisywanych mu zgonów, oficjalnie naukowcy zaprzeczają jego istnieniu. Tymczasem, okazuje się, że zmarły we wrześniu 70 letni Irlandczyk paść ofiarą tego fenomenu w samym centrum Londynu.

Zgodnie z ogólną wiedzą na temat samozapłonu bardzo często towarzyszy mu jasnoniebieski kolor płomieni oraz gęsty gryzący dym wydobywający się z ciała, z którego w ciągu zaledwie kilku minut zostają jedynie popioły. Część z obserwatorów tych zjawisk wspominała jeszcze o syku, do złudzenia przypominającym odgłos ulatniającego się gazu.


John Nolan

Jak odnosi się to do przypadku Johna Nolana? Mężczyzna miał zginąć 17 września 2017 roku, w wyniku poparzeń 3 stopnia, po tym gdy niespodziewanie całe jego ciało zajęło się ogniem. Okoliczni przechodnie usiłowali zdusić ogień, ale dopiero przyjazd i interwencja strażaków pozwoliły na jego zgaszenie. Jeszcze żywy, Nolan został przetransportowany helikopterem do okolicznego szpitala, ale zmarł w drodze. Londyńska straż pożarna rozpoczęła śledztwo co do przyczyn zdarzenia. Przez kilka miesięcy, poszukiwali oni śladów substancji, która tak bardzo rozjuszyła ogień który objął Nolana. Niestety bez większych rezultatów. Teraz, sprawę przejęła londyńska policja, która prosi o pomoc okoliczną ludność.

Zgodnie ze słowami oficera prowadzącego śledztwo:

Rozmawialiśmy z wieloma świadkami, którzy widzieli gdy pan Nolan zaczął płonąć ale nikt nie ma pojęcia co rozpoczęło ogień. Pan Nolan był bardzo lubianym członkiem okolicznej społeczności i żadne z naszych przesłuchań nie wskazywało na to aby ktoś mógł mu źle życzyć. Żadne z zeznań nie wskazuje na to aby pan Nolan rozmawiał z kimkolwiek w chwili pojawienia się płomieni.

Jak więc widać, nie ma tutaj ani słowa o niebieskich płomieniach czy tajemniczym syczeniu, a ofiara była jeszcze żywa w chwili gdy zgasły płomienie. Nie odpowiada to więc opisom większości samozapłonów, co nie oznacza że nie mamy tutaj doczynienia z inną formą tego samego zjawiska. Samozapłon nie oznacza zresztą, że całe zjawisko zachodzi w wyniku działania magicznych mocy. Zazwyczaj, osoby usiłujące zrozumieć to zjawisko tłumaczą je za pomocą poziomu alkoholu we krwi lub poprzez tak zwany "efekt świeczki" czyli zjawisko w wyniku którego tłuszcz z ludzkiego ciała jest absorbowany przez ubranie danej osoby i to on służy za katalizator dla całego procesu.

Trudno ocenić co mogło mieć miejsce w przypadku 70 letniego Johna Nolana. Jednak gdy słyszy się o idącym samotnie mężczyźnie który nagle staje w płomieniach, których nie da się zgasić bez pomocy strażaków, trudno nie odnieść wrażenie że mamy tu doczynienia z czymś niezwykłym. Czymś co posiada wszelkie atrybuty, negowanego przez społeczności naukowe zjawiska samozapłonu.

 

 



Zakazana geologia to zakazana planetarna pamięć

Odpowiednio interpretując badania niezależnych naukowców można stwierdzić, że warstwy geologiczne są o wiele młodsze, niż twierdzą ewolucyjni geolodzy. Poważne i uczciwe podejście do błędów Darwina, do geologicznych świadectw rzekomo długich epok, daje nam silne przeświadczenie, poparte przez badaczy, iż Ziemia nie ma miliardów lat.

Błędy w nauczaniu (oprócz perfidii owładniętych darwinowskim duchem) wynikają ze zniekształcania danych albo/oraz ich błędnych inter­pretacji ? Coraz większa część naukowców przyznaje, że propagowane przez oficjalną naukę długie epoki dziejów Ziemi to zwykła fikcja. Pomiary i przegląd geologicznych struktur sugerują inne datowanie wieku naszej planety, niż to oficjalne - akademickie. Rzekomo powoli, ziarnko po ziarnku przyrastające for­macje geologiczne utworzone zostały w bardzo krótkim czasie, podczas katastroficznych zdarzeń. 

Na przykład gigantyczne fale tsunami kompletnie prze­kształcają krajobraz i tworzą nowe warstwy geologiczne w ciągu godzin, a według normalnych scenariuszy (sedymentacji, erozji) zmiany takie wyma­gałyby setek tysięcy albo i więcej lat. Coraz częściej świat nauki  zadaje sobie pytanie, czy rozciągniętych granic czasowych epok geologicznych nie należy drastycznie skrócić.

 

Utrzymywane w nauce sztywne powiązanie epok geologicznych z biologicznymi (ewolucyj­nymi) prowadzi do uznania za bajkę propagowanego przez naukę poglądu o rzekomo niepostrzeżenie wolno zachodzącej ewolucji. Jeżeli bowiem czas trwania procesów geologicznych gwałtownie się skróci, oznaczałoby to też, że jakiś nasz małpi przodek musiałby nagle zmutować i przekształcić się we współczesnego człowieka. Niestety mutacje powodują zwykle dalsze mutacje, co skutkuje raczej dewolucją, niż ewolucją.

Wielkie katastrofy naturalne zawsze owocują swego rodzaju skokiem czaso­wym (impaktem czasowym) na obszarach, których dotykają. Jak wiemy katastroficzne procesy zachodzą w tempie błyskawicznym, niejako zastępując jednostajne, powolne i długotrwałe procesy sedymentacji geologicznej. Jeżeli się nie uwzględni impaktu czasowego, to skutki krótkotrwałej katastrofy wydadzą się świadectwem niewyobrażalnie długich procesów geologicznych, z którymi z kolei wiąże się wymagającą mnóstwa czasu ewolucję.

Prowadząc badania i analizy geologiczne można dojść do zaskakujących wniosków, a te mają ogromny wpływ na naszą świadomość, ale co ważniejsze na duchowość , na to jak postrzegamy świat, kosmos, samych siebie. Nowe podejście do wieku Ziemi, do tego co się działo kilka tysięcy lat temu uruchamia wewnątrz nas pokłady niezwykłych doznań, wszyscy chcemy ich doświadczać, są jak życiodajny tlen, odżywiający nie tylko nasze ciała, ale i dusze. 

W kontekście tego co zostało napisane na początku, w związku z zakazaną geologią, warto przytoczyć tu pewien urywek opracowania: (...)Przemiana Sahary z subtropikalnej sawanny z hipopotamami, krokodylami i słoniami w piaszczystą, złowrogą pustynię nastąpiła zaledwie 5000, najwy­żej 6000 lat temu. Takie datowanie wynika z rekonstrukcji warunków klima­tycznych przeprowadzonej w 1998 roku przez poczdamski Instytut Badań Kli­matycznych. Nagłe zmiany klimatu miałyby wynikać z niewielkich okresowych zmian ziemskiej orbity i kąta nachylenia osi ziemskiej...

 

Jeszcze 6000 lat temu jezioro Czad pokrywało na Saharze obszar 330 000 kilometrów kwadratowych. Dziś na północy Sudanu góry kredy jeziornej, tak zwanej yardangi, wystają z pustynnego piasku niczym góry lodowe z morza, świadcząc o tym, że przed zaledwie 5000 lat na obszarze tym istniał wielki słodkowodny akwen. „Wiek radiometryczny węgla zawartego w związkach organicznych uwięzionych w sedymentach jeziornych rozciąga się od 8100 (...) do 5200 lat temu", co według prof. dr. Hansa-Joachima Pachura (Freie Universitat, Berlin) potwierdza nagłą zmianę klimatu, jaka zaszła wówczas na wschodniej Saharze (Pachur, 2002, s. 86).

 

Geoekologiczna rekonstrukcja środowiska, jakie istniało na obszarze, który dziś nie sprzyja życiu, oparta jest między innymi na liczących sobie około 5000 lat kościach bydlęcych i równie starej ceramice. Potwierdzenie znajduje też w rysun­kach naskalnych (petroglifach), znajdowanych w otaczających ten rejon górach: kobieta doi krowę pośrodku odpoczywającego stada, a na „drzewach i palach wiszą naczynia ceramiczne, tak jak 200 lat temu Bath obserwował u pewnego ludu ho­dowców bydła żyjącego 800 kilometrów na południe od Czadu" (Pachur, 2002, s. 86). Wygląda na to, że od powstania Sahary nie było żadnego rozwoju kulturo­wego. W każdym razie ludzie byli świadkami tego, jak tworzyła się Sahara.

 

Na dużych obszarach dzisiejszej Sahary do stosunkowo niedawna było wiel­kie morze. Jednocześnie z Czadu wypływała Amazonka, a Afryka i Ameryka Południowa stanowiły jeden ląd. W którym momencie jednak te kontynenty się oddzieliły? Czy stało się to zaledwie parę tysięcy lat temu? W Nigrze, na obszarze długości 175 kilometrów, ciągnie się masowy grób dinozaurów. Ich kości nawet dziś przebijają się ponad piaski pustyni! Na tere­nie Nigru (który od zachodu sąsiaduje z Czadem) leżą skromne resztki niegdyś wielkiego akwenu. Czy to na jego brzeg wyrzucone zostały niezliczone dino­zaury? Jezioro Czad stale kurczy się od czasów powstania Sahary. W roku 1963 miało jeszcze 25 000 kilometrów kwadratowych, z czego do dziś pozo­stało żałosne 4% (około 1000 kilometrów kwadratowych). W ciągu ostatnich 6000 lat powierzchnia jeziora zmniejszyła się 3300 razy. Albo rzecz ujmując inaczej: 6000 lat temu jezioro było 3300 razy większe!(...)

Zakazana geologia, tak jak zakazana archeologia, udowadnia niezwykłą historię planety, na której przyszło nam żyć ! Niestety ktoś chce pozbawić nas naszej planetarnej pamięci. Globalne prehistoryczne wydarzenia potwierdzają nie tylko to co jest napisane w Biblii, ale także założenia Inteligentnego Projektu, a to oznacza, że świat jest dziełem niewyobrażalnie wielkiej potęgi, Inteligencji przekraczającej nasze najwznioślejsze wyobrażenia, co powinno być dla otwarych ludzi wspaniałym doświadczeniem, czymś co może uruchomić prawdziwy i dobry "Totall Recall", inny od tego jakiego doświadczał filmowy Doug Quaid (Arnold Schwarzenegger). Totall Recall, czyli Pamięć Absolutna, powinna być doświadczeniem raczej duchowym, wynoszącym nas w nowe rejony doświadczania prawdziwej niezafałszowanej historii.

 

dr Don Patton ZAPISKI SKAŁ - zakazana archeologia - THE RECORD OF THE ROCKS

 



Kooperant NASA twierdzi, że Obcy żyją na Ziemi razem z ludzmi

Znany przemysłowiec Robert Bigelow, który prowadzi badania i rozwój w przemyśle kosmicznym twierdzi, że kosmici żyją pomiędzy ludzmi, tu na Ziemi. Jest on niemal stuprocentowo przekonany, że obcy są stale obecni, i żyją pomiędzy nami.

 

Tuszowanie obecności obcych na Ziemi prowadzi do powstawania rozmaitych wariactw. O wielu sprawach po prostu nie wolno mówić , a o innych mówi się tylko w kreślony sposób.

 "Od zawsze tu byli i ciągle tu są. Wydaję na ten temat wiele milionów dolarów, bardzo dużo milionów. Finansuję te tematy zapewne więcej niż inni w USA, albo najwięcej ze wszystkich" - stwierdza w wywiadach Bigelow.

Zapytany czy chciałby udać się w dalekie rejony kosmosu, by tam odkryć kosmitów, stwierdza: "Obcy są tuż przed naszymi nosami.". Przemysłowiec wspomina o tym, że miał osobiste spotkanie z ufonautami, ale nie podaje dokładnych danych o tym zajściu.

Postać i poglądy Bigelowa nie są odosobnione. Większa część elit wierzy w istnienie kosmitów, a spory ich odsetek buduje im nawet lądowiska, lub  stara się z nimi kontaktować. Tego typu informacje nie powinny nas dziwić. Profesor David M. Jacobs również jest przeświadczony o tym, iż na Ziemi przebywa obca rasa kosmitów. Ten amerykański naukowiec wie o istniejącym specjalnym programie jaki Obcy wdrażają na "naszej" planecie, mającym prawdopodobnie związek z Biblią, prehistorią, i z naszą przyszłoscią, ale to już inna historia.

 

 



Amerykańscy wojskowi badali zjawiska UFO jeszcze w 2012 roku!

Pentagon przyznał się do prowadzenia tajnego programu do badania niezidentyfikowanych obiektów latających UFO przez pięć lat do 2012 r. Przydzielono na ten cel miliony dolarów. Opublikowano zresztą kilka filmów, które zostały przeanalizowane podczas programu o nazwie Advanced Aerospace Threat Identification Program (Wiki).

Jak twierdzi Pentagon, program został już zamknięty, a departament obrony oficjalnie nie wyciągnął z niego żadnych wniosków, które pozwoliłyby na udowodnienie istnienia kosmitów. Sugeruje się jednak, że wiele osób nadal pracuje nad tym tematem, a niektóre dane są nadal klasyfikowane. Informacje o programie zostały opublikowane niemal jednocześnie przez dwie amerykańskie gazety - The New York Times i Politico. W NYT twierdzą, że na program nadal wydaje się miliony po jego oficjalnym ukończeniu. Z kolei Politico podkreśla, że nowe dowody powinny dodać wiary i entuzjazmu zwolennikom teorii o życiu pozaziemskim.

Program obserwacji UFO trwał od 2007 do 2012 z rocznym dofinansowaniem w wysokości 22 milionów dolarów (budżet obrony dla porównania wynosi 600 mld dolarów). Program "WIKI" został zainicjowany na prośbę byłego przywódcy Senatu USA Harry'ego Reeda, który od dawna wyrażał entuzjazm dla kosmicznych zjawisk. Sam program nie był tajny, ale bardzo wąski krąg ludzi był świadomy szczegółów jego funkcjonowania. Według NYT, szefem programu był tajny pracownik Luis Elizondo, który pracował w swoim gabinecie na piątym piętrze „wewnętrznego pierścienia” Pentagonu. 16 grudnia br. Pentagon przyznał, że program był finansowany przez wiele lat i został ukończony w 2012 roku.

„Stwierdzono, że istnieją inne zagadnienia o wyższym priorytecie, które zasługują na finansowanie i to leży w interesie ministerstwa obrony, aby dokonać zmian” - powiedział rzecznik Ministerstwa Obrony.

Szef programu, Luis Elizondo, przeszedł na emeryturę. Według NYT, w swoim liście rezygnacyjnym ze służby do szefa Pentagonu Jamesa Mattisa, narzekał że program „nie został potraktowany poważnie". W wywiadzie dla Politico tłumaczył się tym, że program zebrał dziesiątki dowodów istnienia tajemniczych obiektów na niebie, ale trudno było wykorzystywać te informację z poziomu instytucji państwa. Głównie dlatego po blisko 5 latach badań nie wyciągnięto żadnych oficjalnych wniosków na temat istnieniu kosmitów. Wiadomo jednak, że po rezygnacji Elizondo rozpoczął pracę w firmie non-profit o nazwie To The Stars Academy of Arts and Sciences. Jednym z jej założycieli był Tom DeLong, były gitarzysta zespołu Blink-182, muzyk i biznesmen, człowiek, który „ma obsesję" na punkcie teorii o istnieniu obcych i podróżach na inne planety. Kto wie, może to tam kontynuują oni swoje badania?

 

 



Serial The Simpsons ponownie przewidział przyszłość!

Słynny serial animowany „The Simpsons" emitowany jest w telewizji od 28 lat. Zdaniem fanów serialu, fabuły części z odcinków przewidywały wiele rzeczy, które potem naprawdę się spełniły. Dotyczyło to na przykład wyboru Donalda Trumpa na prezydenta USA, gorączkowej epidemii wirusa Ebola w Afryce Zachodniej, ataków terrorystycznych z 11 września 2001 r. itp.

 

Najnowsza "przepowiednia" Simpsonów spełniła się całkiem niedawno, kiedy okazało się, że studio filmowe Disney kupiło firmę 21stCenturyFox za 52,4 miliarda dolarów. Nie byłoby w tym nic niezwykłego gdyby nie fakt, że dokładnie to samo zdarzenie zostało wspomniane w 1998 r. kiedy to bohaterowie „Simpsonów" żartowali na ten temat. Teraz wykupienie stacji miało miejsce.

 

Trudno określić czy profetyczne zdolności scenarzystów serialu to rezultat ich paranormalnych mocy czy może raczej wiedzy przekazywanej wśród tajnych stowarzyszeń. Teorii na ten temat jest oczywiście wiele, ale ich weryfikacja jest niestety niemożliwa.


Treser psów twierdzi, że posiada zwłoki Wielkiej Stopy!

Niewielki kanał na Youtubie poświęcony szkoleniu psów zadziwił szerokie rzesze internautów. 4 stycznia 2017 roku jego autor Peter Kane, udostępnił na nim nagranie zawierające w sobie ujęcia dwóch włochatych stóp. Mężczyzna zapewnił przy tym oglądających, że właśnie widzą szczątki Wielkiej Stopy!

Zgodnie z opowiadaną przez niego historią, bestia miała zostać zabita jeszcze w 1953 roku przez jego ojca, który najpierw zastrzelił a potem zamroził ciało stwora. Peter Kane zdecydował aby upublicznić znalezisko i udostępnił je na dwóch nagraniach w których pokazuje ucięte stopy potwora oraz niedługo potem, nawet jego głowę.

Oczywiście, w dalszym ciągu możemy mieć tutaj doczynienia z oszustwem ale podsumujmy co nam wiadomo. Kane opublikował dziesiątki filmów na temat Yeti, jednakże dopiero niedawno zaprezentował dowody na istnienie stworzenia które zostało zastrzelone przez jego ojca. Jak twierdzi, zwłoki stworzenia zostały pocięte na fragmenty dla ułatwienia ich transportu z bagna oraz zabrane do jego domu. Tutaj historia staje się troche niejasna ponieważ mężczyzna utrzymuje, że Wielka Stopa był przechowywany w zamrażarce przez ponad 60 lat. Pytanie brzmi dlaczego? Autor tych nagrań nie zaprezentował żadnego wyjaśnienia takiego zachowania lub możliwe, że nie zdołałem go wychwycić.

Interesujące jest też to, że podczas gdy teraz z poważną miną opowiada on o realiach tego znaleziska i zarzeka się, że "lubi żartować, ale tym razem to prawda" wiele z jego starszych filmów nakierowuje na zupełnie inny wydźwięk tego "odkrycia". Większość z jego filmów to poprostu bzdurne żarty o clickbaitowych tytułach pokroju "zostałem zgwałcony przez Wielką Stopę" albo "Wielka Stopa zabiła arbuza". O ile ktoś jest w stanie traktować taką osobę na poważnie, jego filmy na temat szczątków Sasquatcha zamieszam poniżej.

 



Mieszkaniec Anglii nagrał w swoim mieszkaniu ducha i obawia się, że dom może być nawiedzony

Mieszkaniec angielskiego hrabstwa Kent twierdzi, że zarejestrował obecność ducha, który poruszał się po pokoju w jego mieszkaniu. Teraz zaczął obawiać się, że jego dom może być nawiedzony.

 

Stephen Lee założył w salonie monitoring, aby mieć lepszą kontrolę nad swoimi dwoma francuskimi buldogami. Jednak pewnej nocy kamera ustawiona na drzwi wyjściowe do ogrodu zarejestrowała zjawę, która dwa razy pojawiła się na tym nagraniu. Wygląda to tak jakby duch przemieszczał się po pokoju.

Sam właściciel początkowo podchodził do tego sceptycznie, lecz z czasem nabrał poważnych podejrzeń. Jak sam twierdzi, od momentu nagrania ducha, w jego mieszkaniu miały miejsce dziwne zdarzenia. Któregoś dnia, jeden z jego psów dziwnie spoglądał do korytarza i zaczął warczeć. Innym razem po ubraniu choinki widział migające lampki. Zaniepokoiły go również przedmioty, które samoistnie spadały na podłogę.

Stephen Lee jest obecnie przekonany, że jego mieszkanie jest nawiedzone. Jest to tym bardziej prawdopodobne ze względu na fakt, iż budynek funkcjonował kiedyś jako szpital. Być może dusza zmarłego pacjenta postanowiła w nim zamieszkać. Nie wiadomo jednak, czy mężczyzna nie planuje przeprowadzki, czy też ma zamiar pozbyć się niechcianego lokatora z zaświatów.

 



W Wielkiej Brytanii urodziła się dziewczynka z sercem poza klatką piersiową

W brytyjskim Bulwell urodziła się dziewczynka z rzadką wadą wrodzoną - ektopią serca, przy której mięsień sercowy znajduje się poza klatką piersiową, donosi The Guardian.

 

Lekarze zdiagnozowali problem w dziewiątym tygodniu ciąży. Podali, że szanse przeżycia u dziecka są niewielkie - ponad 90% noworodków z ektopowym sercem rodzi się martwe lub umiera w pierwszych dniach życia. Eksperci zalecili przeprowadzenie aborcji, ale rodzice byli temu przeciwni.

 

Dziecko przyszło na świat żywe. W pierwszej godzinie życia przeprowadzono trzy operacje, w których uczestniczyło ponad pięćdziesięciu lekarzy. Chirurdzy uformowali nową klatkę piersiową i umieścili w niej serce. W rezultacie gazeta zauważa, że noworodek był pierwszym w Wielkiej Brytanii, któremu udało się przeżyć z taką wadą.

 

 



Mężczyzna nagrał obiekt UFO lecący obok samolotu pasażerskiego!

Niezidentyfikowany obiekt latający był widziany na niebie nad Wielką Brytanią - co to tak naprawdę było? Pasażer samolotu pasażerskiego nie był w stanie tego zidentyfikować i rozpoznać.

Grand Brenton filmował swój przelot nad Wielką Brytanią, kiedy nagle zauważył dziwny obiekt lecący tuż pod samolotem. Biała płyta pojawiła się znikąd i poruszała z niezwykłą prędkością, pobłyskując na niebie. UFO wyleciało z chmur i początkowo powoli opadało, po czym gwałtownie odleciało w dół.

Zdarzenie miało miejsce nad hrabstwem Kent, które jest popularnym miejscem wśród latających podejrzanych obiektów. Według ufologów linie brzegowe wokół wschodniego Kent i południowego Kent są głównymi obszarami, penetrowanymi przez obcych. Czy to zdarzenie miało jednak związek z innymi cywilizacjami?

 

 

 



Łowca UFO odkrył humanoidalną postać na Księżycu

Tajemniczy obiekt przypominający obcego został wypatrzony na Księżycu przez jednego z łowców UFO. Na zdjęciu wykonanym przez chiński lądownik Chang’e 3 wyraźnie widać coś, co przypomina humanoidalną postać.

 

Łowca UFO Streetcap1 dogrzebał się do fotografii przedstawiającej księżycowe skały. W pobliżu jednej z nich zauważono tajemniczy obiekt, który wygląda jak kosmita. Co ciekawe, obcego nie widać na drugim zdjęciu wykonanym z innej perspektywy, który przedstawia dokładnie to samo miejsce.

Odkrycie zyskało spore zainteresowanie, choć niektórzy i tak utrzymują, że wskazany na zdjęciu obiekt to tylko skała. Jeśli rzeczywiście jest to tylko księżycowy kamień o charakterystycznym wyglądzie to jak wyjaśnić fakt, że na drugim zdjęciu go nie ma?

Jeśli nie mamy do czynienia z pareidolią to albo Streetcap1 odkrył obcego, albo przypadkiem znaleziono dowód na to, że Chińczycy wcale nie wylądowali na Księżycu i zainscenizowali całą misję kosmiczną, aby zadziwić świat swoimi możliwościami. Może to być na przykład jakiś rekwizyt przypominający sztuczną skałę, który później usunięto ze sceny, albo po prostu widzimy człowieka przebywającego na planie zdjęć. Interpretacja oczywiście dowolna.