luty 2018

Niezidentyfikowany obiekt został nagrany nad amerykańskim stanem Nebraska!

Pilot awionetki przelatujący nad amerykańskim stanem Nebraska, zdołał uwiecznić dość intrygujące zjawisko. Jak sam twierdzi, na wykonanym przez niego nagraniu widać obiekt UFO, który przelatuje na horyzoncie.

Zdarzenie miało mieć miejsce 11 lutego 2018 roku nad wschodnią częścią stanu Nebraska. Twórca nagrania twierdzi, że nie widział obiektu na własne oczy i dopiero obejrzenie wykonanego przez niego nagrania uzmysłowiło mu co takiego zaobserwował.

Kwestią dyskusyjną pozostaje czy zarejestrowany obiekt nie jest poprostu rezultatem odbicia się promieni słonecznych w soczewce kamery. Niemniej jednak nagranie to zainteresowało sobą szerokie rzesze internautów i choćby tylko dlatego, jest warte głębszej uwagi.



W Indiach, dziewczyna płacze krwawymi łzami

W Indiach, mężczyzna nazwał swoją żonę czarownicą i wyrzucił ją z domu ze względu na rzadką chorobę, która sprawia, że dziewczyna płacze krwawymi łzami. 

 

Gita z miasta Saharsa w stanie Bihar, cierpi na chorobę znaną jako hematohydrozja. Z tego powodu jej oczy zaczynają niekiedy krwawić. 21-letnia dziewczynka przyznała, że właśnie to było przyczyną separacji z mężem, który nie chciał żyć pod jednym dachem z „czarownicą”.

 

Ojciec Gity mówi, że choroba rozwija się z każdym dniem, a krew zaczęła pojawiać się w innych częściach ciała. Jednakże, miejscowy lekarz powiedział, że dziewczyna jest zdrowa ma normalne ciśnienie krwi i nie ma problemów z jej krzepnięciem. Hematohydrozja to bardzo rzadka choroba. W historia ludzkości znanych jest nie więcej niż 30 takich przypadków. 

 

 



W Malezji urodziła się koza cyklop

Na farmie w malezyjskim stanie Sabah urodziła się jednooka kozę. Właściciel nazwał ją Thue Jabali. Według właściciela zwierzęcia, hodowcy kóz Rosli Awang Mat Taiba, noworodek mutant był tak dziwaczny, że cała wioska przyszła go oglądać. 

 

Właściciel dziwnej kozy pokazał ją już weterynarzom i zwrócił uwagę, że oprócz tej anomalii, mała koza jest całkowicie zdrowa. Niemniej jednak musi być karmiona przez rolnika, ponieważ ma zbyt małe usta i nie może ssać wymienia matki.

Malezyjski hodowca nazywa swoje zwierze cyklopem na podobieństwo jednookich istot z greckiej mitologii. W medycynie taka przypadłość nazywa się cyklopią i jest znaną od wielu lat anomalią Występuje u jednego na 16 tysięcy zwierząt. Najczęściej osobniki rodzące się z mutacją nie żyją zbyt długo.

 

 



Krzysztof Jackowski ostrzega. III wojna światowa nastąpi w 2018 roku!

Najpopularniejszy polski jasnowidz, Krzysztof Jackowski już od wielu lat ostrzegał Polaków przed nadchodzącą III wojną światową. Niemalże co roku opowiada on o kolejnych oznakach nadchodzącej wielkiej wojny, która zmieni cały świat. Jeśli wierzyć jego najnowszym przewidywaniom, ten epokowy konflikt zbrojny ma rozpocząć się na dobre już w 2018 roku.

Polski jasnowidz dodaje przy tym, iż sama wojna miała rozpocząć się już po wydarzeniach z 11 września i ataku wojsk Stanów Zjednoczonych na Irak. Zdaniem Jackowskiego, obserwowany przez nas obecnie konflikt zbrojny w Syrii i wojna na płaszczyźnie medialnej prowadzona na całym świecie, to dopiero przygotowanie do rozpoczęcia prawdziwej konfrontacji. Iskrą która rozpali ten konflikt ma być Bliski Wschód!

Jest to o tyle interesujące, że ten motyw przewijał się w przepowiedniach wielu światowej sławy jasnowidzów takich jak Baba Vanga która wiązała początek III wojny z upadkiem Syrii czy Edgar Cayce który również zapowiadał początek tego konfliktu w okolicach Syrii i Libii. Podobnie twierdził zresztą Polak, ojciec Czesław Klimuszko który zapowiadał początek III wojny tuż po ogłoszeniu traktatu pokojowego na "południu". W przypadku Jackowskiego, problem polega jednak na tym, że zapowiada on wojnę praktycznie co rok. Tymczasem jego najnowsza przepowiednia zakłada, że w bieżącym roku wydarzy się bliżej niezdefiniowane "coś bardzo złego", a więc nawet z perspektywy czasu trudno byłoby stwierdzić czy doszło do jej spełnienia.

Nie da się ukryć, że Jackowski ma na swoim koncie wiele trafnych przepowiedni, takich jak choćby zestrzelenie ukraińskiego samolotu pasażerskiego nad Ukrainą (co przewidział jeszcze w 2009 roku), rozpoczęcie bombardowań Syrii przez Stany Zjednoczone czy nieco drobniejsze sprawy takie jak pomoc w odnalezieniu kilkuset zaginionych dzieci czy sprawców zabójstwa. Jeszcze w 2016 roku zapowiadał on, że wojna już na stałe znajdzie się w Europie, ale że będzie to dziwna wojna. Jackowski twierdził również, że na ulichach europejskich miast znajdzie się wojsko, ale wszyscy będą udawali, że nic się nie dzieje. Właściwie taki stan rzeczy już teraz ma miejsce w Belgii, Francji, Niemczech czy Szwecji.

Jego zdolności są więc dość imponujące, co w dalszym ciągu nie zmienia faktu, że do tej pory nadejścia III wojny światowej nie zgadł nigdy. Jeśli wspominamy o jego sukcesach to nie wolno również zapomnieć o spektakularnych pomyłkach takich jak zeszłoroczna zapowiedź upadku Unii Europejskiej lub zjednoczenia się Sejmu które miało mieć miejsce w wyniku jakiejś narodowej tragedii. Najnowsza przepowiednia Jackowskiego jest o tyle interesująca, że zakłada iż Polska nie zostanie dotknięta tym konfliktem tak mocno jak inne państwa. Dodał on jednak, że już przed kilkoma laty przeczuwał, że Polacy będą uciekać z kraju ze względu na problem z powietrzem. Stawia to nas w dość interesującej sytuacji ponieważ niezależnie od tego czy Jackowski ma racje czy nie, nasza przyszłość praktycznie nie ulegnie zmianie.

 



Czy starożytne cywilizacje potrafiły korzystać z energii elektrycznej?

Kompleks świątynny z egipskiego miasta Dendera jest domem dla jednego z najciekawych znalezisk starożytnego Egiptu. Jeśli wierzyć pojawiającym się na przestrzeni lat teoriom, znajdująca się w nim świątynia poświęcona bogini Hathor posiada relief przedstawiający bardzo prymitywną żarówkę. Czy to jednak możliwe, że tysiące lat temu, tuż przed tym gdy ludzkość zdecydowała się rozpocząć spisywanie swojej historii, ludzie posiadali już kontrolę nad energią elektryczną?

 

Płaskorzeźba znana w polsce jako relief z Dendery wywoływała kontrowersję już od wielu lat. Powielana przez wiele lat teoria sugeruje, że ta domniemana żarówka jest jednym z wielu przykładów na istnienie zaawansowanych technologii wykorzystywanych w starożytnym Egipcie. Znani w środowiskach pseudonaukowych pisarze tacy jak Erik von Daniken, Reinhard Habeck, Peter Krassa sugerują iż relief przedstawia nie tylko samą żarówkę, ale również skrzynię, kable i izolatory służące przesyłowi prądu.

Tymczasem, oficjalna nauka zakłada, że sam relief jest jedynie symbolicznym przedstawieniem stworzenia świata według mitologii starożytnych Egipcjan. Domniemana żarówka ma być w rzeczywostości tak zwaną stelą wężową wyrastającą z kwiatu lotosu. Scena przedstawiana na płaskorzeźbie ma prezentować wyłonienie się z pierwotnych wód kwiatu lotosu a z niego węża będącego symbolem Somtusa, syna bogini Hathor i Horusa.

Jednakże nawet jeśli odrzucimy to znalezisko i uznamy je za symboliczne przedstawienie kosmogonii starożytnego Egiptu, istnieją i inne równie interesujące znaleziska. Mowa to między innymi o słynnych Bateriach z Bagdadu, czyli osadzonych w glinianych wazach ogniwach galwanicznych mogących służyć za rzeczywiste baterie. Naczynia składały się z glinianego pojemnika, korka osadzonego w asfalcie i miedzianego walca zamontowanego wewnątrz. Ich funkcjonalność została udowodniona między innymi w popularnym programie telewizyjnym pt. Pogromcy Mitów gdzie stworzono jej działający model.

Oznacza to, że ponad 2000 lat temu, starożytni mieszkańcy Mezopotamii byli zdolni do tworzenia baterii przechowujących ładunek elektryczny. Jednak po co mieliby oni to robić jeśli zgodnie z naszą wiedzą nie mieli oni co marzyć o rozwiniętej technologii? Historycy sugerują, że ówcześni złotnicy wykorzystywali je do zdobienia przedmiotów i że nie byli oni świadomi ich innych zastosowań.

Jak więc widać, każde z tego typu odkryć można zakwestionować stosując dowolnie logicznie brzmiące wyjaśnienie. W oczach niektórych osób, tłumaczenie tego typu znalezisk symboliką prymitywnych ludów lub wręcz ich ignorancją wydaje się pewnie logiczne. Niemniej jednak odkrycia takie jak Bateria z Bagdadu czy żarówka z Dendery mogą kryć za sobą o wiele większą tajemnicę. Jeśli przyjmiemy na chwilę, że ich istnienie może dowodzić tego, że dawne cywilizacje posiadały dostęp do jakiejś formy technologii, to pojawia się pytanie kto mógł się nią z nimi podzielić? No chyba, że zakładamy iż wszelkie tego typu odkrycia to objaw nadinterpretacji spragnionych sensacji osób.

 



W Indonezji krowa urodziła cielę i żółwia

We wsi Hutabohu miał miejsce niezwykły incydent. Powodem zamieszania są unikalne narodziny u bydła należącego do rolnika o imieniu Rimin Nggadu. W poniedziałek o godz. 20.00 wieczorem 5 lutego 2018 krowa urodziła cielę. W kilka godzin później rolnik dostrzegł jednak dodatkowy czarny obiekt, który zdawał się przychodzić na świat. Tym razem był to jednak żółw.

Stan cielaka i żółwia jest doskonały. Gospodarz osobiście uczestniczył w porodzie, ale większość mieszkańców początkowo nie wierzyła w jego historię. Teraz ludzie są przekonani, że w prowincji Gorontalo w Indonezji nastąpił prawdziwy cud.

„Po kilku minutach wyszło cielę, ale nagle zobaczyłem też coś przyklejonego do ciała krowy. Po głębszej analizie ujrzałem małego żółwia” - powiedział Rimin, właściciel krasuli.

Mężczyzna był zaskoczony i natychmiast wezwał sąsiadów, aby ci byli świadkami tego wyjątkowego zjawiska. Wieść o dziwnym zdarzeniu szybko rozeszła się po okolicy. Ludzie mówią o wielkości Allaha. Wierni uważają, że człowiek wiele rzeczy uznaje za niemożliwe, ale jeśli Bóg zechce, to nic nie jest dla Niego niewykonalne.

„To jest dowód znaków Allaha Wszechmogącego, że to co się dzieje, jest Jego wolą" - powiedział szef prowincji Gorontalo.

Aneh, Sapi Di Gorontalo Melahirkan Kura-kura https://t.co/nmnbtyoh7r pic.twitter.com/A01K3eUH0y

— Gorontalo News (@GorontaloNews_) 6 lutego 2018

 



Amerykanka wydłubała sobie oczy w kościele! Nikt nie wie dlaczego!

Straszny incydent miał miejsce w jednym z kościołów w amerykańskim okręgu Anderson w Południowej Karolinie. Dziewiętnastoletnia dziewczyna, której personaliów nie podano, wydłubała sobie oczy stojąc w zatłoczonym miejscu w kościele. Ranna niewiasta przebywa obecnie na oddziale intensywnej terapii, donosi Fox News.

Dziewczyna trzymała wyciśnięte oko w dłoniach, krzyczała i pokazywała je przechodniom. „Nie zbliżaj się do mnie!" – mówiła z trudem. Miejscowi wezwali policjantów, którzy początkowo nie chcieli uwierzyć, że coś takiego może się wydarzyć.

„Przechodziłam obok tej dziewczyny, kiedy to wszystko się wydarzyło. Najpierw usłyszałam krzyki, potem zobaczyłem krew i od razu zrozumiałam, że dzieje się coś strasznego" – powiedziała Elizabeth Hiott, mieszkanka regionu Anderson.

W końcu udało się doprowadzić pokrzywdzoną do samochodu i zabrać ją do szpitala. Funkcjonariusze policji potwierdzili, że dziewczyna wydłubała sobie oczy. Dlaczego Amerykanka to zrobiła? Nie wiadomo.



Niezwykła kula światła została zarejestrowana nad Alaską!

Kamera zamontowana na jednej z alaskańskich stacji pogodowych zarejestrowała bardzo ciekawe zdarzenie. Nieopodal kadru widać wyraźnie przemykającą kulę światła, która w mgnieniu oka zmienia kierunek lotu.

Tego typu obiekty bywają nazywane orbami i są dość popularnymi lecz mało rozumianymi zjawiskami. Zazwyczaj obserwacje tych świateł mają miejsce głównie za kadrem aparatu lub tak jak w tym wypadku kamery.

Zdarzenie z Alaski zostało zarejestrowane 8 lutego bieżącego roku i tego samego dnia udostępniono je na włosko-języcznym kanale na Youtubie pt. Mario Barba. Autor nagrania niestety nie doprecyzował miejsca położenia tej konkretnej stacji meteorologicznej. Wystarczą jednak krótkie poszukiwania aby dowiedzieć się, że zdarzenie miało miejsce w miejscowości Nome.

Wróćmy jednak do samego zjawiska. Zachowanie emitowanego z kuli światła wobec otaczających ją budynków sugeruje, że obiekt istotnie mógł przelatywać w tej okolicy. Ewentualnie mamy tu doczynienia z bardzo dobrym fałszerstwem. Biorąc pod uwagę, że dotarcie do archiwalnych nagrań z tego okresu wydaje się chwilowo dość trudnym zadaniem, z racji tego, że nie są one nigdzie udostępniane, dojście do prawdy może się okazać niemożliwe.

 



Finlandzki kamień Kummakivi, możliwy dowód na istnienie biblijnych gigantów!

Starożytne świątynie, grobowce czy miasta to nie jedyne przykłady na niewytłumaczalne zdolności poprzedzających nas pokoleń. Wiele z równie intrygujących obiektów na naszej planecie, kryje za sobą legendy, które mogą sugerować ich związek z nieznaną historią rasy ludzkiej. Jednym z takich obiektów jest niezwykła finlandzka skała Kummakivi.

Oficjalnie, zakłada się że ta niezwykła skała jest jedynie naturalnym wytworem znanym w Polsce jako Chybotek. Zgodnie z definicją:

Jest to blok skalny, którego powierzchnia styku z podłożem jest o wiele mniejsza niż ta w najszerszym miejscu, tak zrównoważony, że możliwe jest wprawienie go w ruch wahadłowy w niewielkim zakresie np. przy użyciu siły ludzkiej. Powstaje w wyniku nierównomiernego wietrzenia, charakterystyczny dla skał granitowych – w Polsce występuje m.in. w Karkonoszach i Górach Izerskich.
~Wikipedia

Nie da się ukryć, że Kummakivi spełnia większość z kryteriów zaliczających go do tej grupy obiektów. Tym co wyróżnia go na tle innych skał tego typu jest jednak niezwykła legenda kryjąca się za jego powstaniem. Okazuje się bowiem, że zgodnie z miejscowym folklorem, kamień został tam umieszczony przez grupę trolli lub gigantów, którzy wnieśli skałę na jej dzisiejszą pozycję.

Legendy o mitycznych gigantach funkcjonowały na całym świecie a różne inkarnacje tych istot przewijały się w praktycznie każdej ze znanych nam starożytnych kutur. Plemiona obydwu ameryk nazywały ich bogami, grecy znali ich jako tytanów, Sumerowie jako Annunaki, Irlandczycy jako Tuatha de Danan tymczasem Biblia nazywała ich Nefilim. Nawet nasi przodkowie Słowianie posiadali przekazy na temat spotkań z tymi istotami.

Oficjalnie uważa się, że kamień Kummakivi został przyniesiony na swoją pozycję przez cofający się lądolód. Nie da się ukryć, że to wyjaśnienie brzmi zdecydowanie bardziej naturalnie, ale czy oznacza to że jest ono zgodne z prawdą? Biorąc pod uwagę, że wspomniana skała ma być niemożliwa do ruszenia i utrzymuje swoją pozycję nieprzerwanie od tysięcy lat, możemy chyba bezpiecznie założyć że nie jest to cała prawda. Czy legendarni giganci mogli mieć związek z powstaniem tej niezwykłej struktury? A nawet jeśli nie to skąd wzięła się legenda która powiązała ich istnienie z tym niezwykłym wytworem natury? Przecież jak wszyscy wiemy, każda legenda kryje w sobie ziarnko prawdy.



Masywna bryła lodu spadła na ulicę w Londynie. Człowiek cudem uniknął śmierci

W londyńskiej dzielnicy Kew na jedną z ulic niespodziewanie spadła potężna bryła lodu. Incydent o dziwo nie wyrządził żadnych szkód - lód roztrzaskał się między człowiekiem a jednym z domów. Zdarzenie zostało nagrane przez kamerę monitoringu.

 

Ciężka bryła lodu upadła z dużą prędkością tuż przy krawężniku. Kilka metrów dalej stał mężczyzna, który w tym czasie sprzątał ulicę. Niewiele brakowało, aby doszło do tragedii. Serhiy Mysehkov twierdzi, że miał wiele szczęścia.

Świadek tego zdarzenia, które miało miejsce w środę szacuje, że bryła lodu mogła ważyć około 20 kilogramów. Takie uderzenie z powodzeniem mogłoby zabić człowieka lub poważnie uszkodzić samochód.

 

Rzecznik Urzędu Lotnictwa Cywilnego powiadomił, że w skali roku dochodzi do około 30 takich zjawisk. Lód ten mógł uformować się na powierzchni samolotu pasażerskiego, gdy ten znajdował się na bardzo dużych wysokościach. Następnie gdy maszyna obniża wysokość lotu, lód podgrzewa się i odrywa, a następnie spada na powierzchnię Ziemi. Są to jednak bardzo rzadkie przypadki. Wspomniany urzędnik nie wyklucza, że upadek potężnej bryły lodu mógł być rezultatem jakiegoś zjawiska meteorologicznego.