Największa Tajemnica Na Ziemi

Kategorie: 

internet

Pod latarnią najciemniej i chyba dlatego tak mało wiemy o czymś czego na ziemi jest… najwięcej. Tak to już zresztą jest że im większa tajemnica, tym łatwiej jest ją ukryć. A czy może być coś większego niż zajmujący ¾ powierzchni Ziemi wszechocean? Hm?

 

Przed całą spragnioną informacji ludzkością ukryto nieprzebrane ilości wiedzy na temat wody. O wspaniałych właściwościach najbardziej tajemniczej substancji na Ziemi, jaką jest woda, pisałem już zresztą kiedyś tutaj: http://innemedium.pl/wiadomosc/magia-zastosowania-praktyczne

 

Ale dziś poznamy jeszcze wspanialsze właściwości tej tajemniczej substancji, a konkretnie zajmiemy się wodą morską, inaczej słoną, albowiem jej cechy w porównaniu z wodą słodką, są jeszcze bardziej cudowne i dobroczynne dla człowieka, co zakrawa już niemal o cuda lub zjawiska nadprzyrodzone co najmniej. Z najniezwyklejszych cech wody morskiej bacologii znane są trzy – wręcz nieziemskie, czyli takie o których niemal nikt wcześniej nie słyszał.

 

Jej na pozór cudowne właściwości oczywiście zostaną szczegółowo omówione, bo czego jak czego ale żadnych cudów w przyrodzie nie ma. Jest tylko co najwyżej niewiedza. I ta niewiedza właśnie na temat morskiej wody nie bierze się z braku naukowców lub chęci do badania wody ale oczywiście z ich nadmiaru.

 

Tak jak bowiem nadmiar bezwartościowych przepisów powoduje nadmiar bezwartościowych ludzi czyli przestępców, lub nadmiar obór czyli obozów koncentracyjnych dla krów jest przyczyną śmieciowego jedzenia, tak też i nadmiar naukowców powoduje zjawisko śmieciowej nauki, która jest obecnie po prostu powszechna. Przez niepotrzebny bowiem nadmiar tych wszystkich dyplomowanych palantów, spada bardzo jakość we wszystkich dziedzinach nauki które badają i często dochodzi do sytuacji, że zamiast prawdziwego wołowego steku z prawdziwej wołowej Mućki, która za życia dzieliła się z nami mlekiem, dostajemy do przetrawienia zupełnie bezimienny kawałek zmielonej z kopytami krowy albo co gorsza żylastego byka.

 

Ten nadmiar naukowców bierze się stąd, że koczownicy u koryta, tylko po to, aby maksymalnie udebilnić ludzkość, radykalnie obniżyli poziom nauczania do żenującego levelu na przełomie ostatniego stulecia, czyli odkąd położyli swoje chciwe łapy na Banku Rezerw Federalnych, i w efekcie ktoś kto sto lat temu miałby szansę wyłącznie  na karierę pasterza przy lokalnym folwarku, dziś bez najmniejszego trudu zostaje „światowej sławy”… profesorem. Na przykład Bronisław „profesor” Bartoszewski – znany przedwojenny kryminalista. Nie wiadomo nawet czego jest/był on profesorem ale wiadomo, że to na pewno profesor czegoś tam – pewnie jakichś paranauk z holokaustu. Tam, Bartoszewski, dziś każdy nauczyciel wuefu albo religii jest profesorem ha ha rzecz jasna. To zjawisko w Ameryce poszło nawet jeszcze dalej niż na ziemi europejskiej i tam każdy uczeń to „student”, każde liceum to „szkoła wyższa”, każdy krawężnik to „oficer”, każdy żyd to ofiara holokaustu a każdy afroamerykanin ma dyplom ukończenia przedszkola.

Ale to i tak jest nieważne, bo oto przed nami:

 

Pierwsza zadziwiająca właściwość wody morskiej.

Pierwszą niesamowitą rzeczą do jakiej jest zdolna woda morska to fakt, że jest ona bez żadnych procesów technologicznych… idealnym nawozem. Wystarczy wsiąść do kabiny, zatankować beczkowóz no i lać. Jakieś 3 tony na hektar. Na dzień dzisiejszy być może z 10 % ludzi ma o tym jakiekolwiek pojęcie.

Dlaczego?

Ponieważ żydomasońska światowa mafia trzyma łapę nie tylko na produkcji pieniędzy i długów, ale również na przemyśle chemicznym, a ten z kolei zaraz po broni i amunicji zajmuje się innym wykańczaniem ludzkości – truciem jej przy pomocy nawozów sztucznych.

Te bowiem nawozy nie są żadnym nawozem w rzeczywistości. To tylko i wyłącznie odpad po produkcji amunicji, którego całe góry pozostały koncernom chemicznym po II Wojnie Światowej z hitlerowskim IG Farben Rothschilda i dzisiejszym BAYEREM i BASF-em na czele stawki.

Prawdziwy nawóz powinien zawierać minimum 16 minerałów niezbędnych roślinom do prawidłowego wzrostu. Tak zwane nawozy sztuczne zawierają jedynie trzy – potas, azot i coś tam jeszcze. Nie ma w nich najważniejszego – magnezu.

I stąd epidemia chronicznego zmęczenia i stąd epidemia otyłości – ci biedni ogłupiali ludzie okupowani przez plemię Rothschildów żrą te pędzone odpadami przemysłu zbrojeniowego płody no i…?

I za żadną cholerę nie mogą się najeść. Ot co. Brzuchy mają pełne martwej, zatrutej żywności, w jelitach chemiczne szambo przypominające żel do czyszczenia toalet, a składników rzeczywiście potrzebnych im do trawienia (enzymy) i procesów życiowych (minerały) tam nie ma w ogóle. No więc jedzą jeszcze więcej tej martwej żywności i…?

I kółko się zamyka. Matoły puchną. Paranoja. Puchną z przejedzenia a są de facto… umierający z głodu. Ich organizmy same się zjadają i pojawia się np. cukrzyca, kiedy chcą tę beznadziejną sytuację „nadrobić” wpier*alając jeszcze hurtowo jakieś chemiczne batony, w których jest jakaś lakiero-bejca zamiast czekolady.

No ale cóż się dziwić że kiedy ktoś wper*ala jak hipopotam to potem wygląda jak świnia.

W odróżnieniu od nawozów sztucznych woda morska jest natomiast nawozem prawdziwym.

Nawozem rzecz jasna w stu procentach… naturalnym. Darmowym i w niezmierzonej ilości! Nawozem o tak fenomenalnych właściwościach, że już teraz, ot tak, z dnia na dzień, mogłyby… rozwiązać klęskę głodu. Na całym, szerokim świecie.

 

Dlaczego?

Bo dzięki tym właściwościom nawozy z wody morskiej zwiększają plony o jakieś 200 procent. Za darmo. Wystarczy tylko wylać 3 tony morskiej wody na hektar aby się cieszyć dwa razy większymi owocami, o wspaniałym oryginalnym smaku, z roślin które… uwaga… zdrowieją. Roślin i drzew podlewanych wodą morską nie ruszają pleśnie, zarazy, szkodniki. Odpada więc problem oprysków, czyli kolejny cios dla chemicznej żydomasonerii!

 

Pytania za sto punktów: Dlaczego żaden rolnik o tym nie wie? Dlaczego żadna rolnicza szkoła tego nie naucza? Dlaczego żaden profesor od gnoju tego nie wykłada nigdzie? Dlaczego karmi się ludzkość… nawozami sztucznymi lub co najwyżej odchodami czyli właśnie gnojem… wciskając propagandowy mit, że jedzenie gnoju to zjawisko „bio” albo „naturalne”?

 

No chwileczkę ku*wa… jedzenie zwierzęcych odchodów nie jest… naturalne! Dawanie do zjedzenia zwierzętom suszonych odchodów ludzkich też nie jest, ale to się właśnie w krajach koczowniczych nieustannie robi – to bardzo niesmaczne ale to niestety udokumentowany fakt. Oprócz odchodów ludzkich krowy trzymane w oborach dostają, tony zmutowanych genetycznie roślin z kukurydzą na czele, których nigdy by nie wzięły do mordy jako że przecież to krowy a nie jakieś w dupę szpaki i kukurydzą się nie żywią, dostają też do przetrawienia zmielone martwe zwierzęta (!!!) pozbierane z poboczy dróg oraz z uboju w „schroniskach” oraz już chyba na deser ponad 80 antybiotyków żeby się po takiej diecie z marszu nie posrały. Tak więc standardowy kotlet z McDonalda pochodzący z takiej właśnie śmieciowej krowy, ma tyle w sobie chemii farmaceutycznej, że jest w stanie niemal od ręki wyleczyć rzeżączkę o czym mało kto wie z konsumentów.

 

Ale nieważne, wróćmy do dobroczynnych dla zdrowia właściwości wody morskiej jako nawozu. Morska sól oprócz chloru i sodu zawiera ponad 80 cennych pierwiastków (siarkę, miedź, fluor, tytan, stront, mangan…), z czego aż 21 (magnez, potas, wapń, cynk, żelazo, krzem, fosfor, jod…) jest zwyczajnie niezbędnych do życia

Budowa natomiast oraz sam skład kryształków soli morskiej są tak bardzo skomplikowane, że nie sposób jest odtworzenie ich w warunkach laboratoryjnych. I właśnie te pierwiastki są pobierane prosto z nawożonej wodą słoną gleby. Te pierwiastki są na poziomie później atomowym wbudowane w roślinę i nie da się tego procesu zastąpić na przykład dodawaniem soli lub jakichś przypraw do przyrządzanych potraw w kuchni. Takie dodawanie daje tylko smak a nie wartości odżywcze.

 

Są dowody i teraz je przytoczę. Po przejściu tsunami w Indonezji w 2004 roku, później kiedy wody opadły zaobserwowano niezwykły wzrost płodności gleby na zalanych morzem terenach. Zalane pola dały około dwa razy większe plony niż przed tsunami. Tę właściwość znano zresztą również w starożytności. Przecież wszyscy wiemy, że z uprawą ziemi rolnicy w starożytnym Egipcie czekali na… wylew Nilu, prawda?

 

Jak Nil nie wylał… była klęska głodu! I nie było amciu ani kasy żeby wypchać kota albo chociaż krokodyla. Jak natomiast Nil wylał, to był i pełny brzusio i kapucha nawet na wypchanie faraona ze stadem kochanek.

 

Woda morska jest znacznie bogatsza niż woda rzeczna, bo zawiera WSZYSTKIE pierwiastki dostępne na Ziemi. Ponadto glebie najbardziej właśnie są potrzebne te, które są z niej wypłukane. I właśnie te przez tysiąclecia wypłukane i spławione rzekami – czekają spokojnie w oceanie. Są tak wspaniale tam skomponowane, że wystarczy je po prostu wsiąść i wylać. Za darmo! Woda morska jest tak bogata w mikroelementy, że właśnie zwierzęta morskie biją rekordy długowieczności a takie na przykład rekiny w ogóle nie chorują. Na nic a zwłaszcza na raka.

 

Dlaczego?

Ponieważ sól jest śmiertelnym wrogiem raka! A woda morska to nie jakaś tam sól tylko bukiet najwspanialszych soli – kiedy ten bukiet zajmie się rakiem „grupowo” – rak znika jak ręką odjął. Był przed wojną lekarz francuski, (do którego jeszcze powrócimy), który z nudów łapał bezdomne, chore psy i robił im jak to lekarz… zastrzyki. Zastrzyki z wody morskiej.

 

Efekty?

Wszystkie zwierzęta, nawet te z rakiem, chore na dosłownie wszystko… zostały uleczone. Ze wszystkiego! Mafia medyczna oczywiście skazała tego lekarza na przemilczenie. Standardowa procedura w żydomasoneri. Wróćmy zatem do nawozów.

 

Woda morska to nie jest tylko jakaś tam słona woda. Gdybyśmy tak wzięli trochę ochoty i posolili wodę z kranu solą z kuchni do stężenia podobnego w oceanie (3%) i podlali kwiatka – to kwiatek padnie nam jak mucha pod naciskiem packi. Zrobi faceplanta o parapet i już się nigdy nie podniesie. Kobita drze szaty, trochę mordę, czasami pochlipie. Żałoba.

 

Gdybyśmy do podlania kwiatka użyli tymczasem wody morskiej – kwiatek rozpieprzy doniczkę z radości i urośnie nam pod sufit. Skąd ta różnica się bierze?

 

Po pierwsze sól czyli chlorek sodu. W soli kuchennej jest go 99,9 procent a reszta to „antyzbrylacze” jakieś. Ta sól to po prostu biała śmierć, nic więcej. Tylko serwowana dla Polaków sól drogowa jest od niej gorsza! Dlatego kwiatek padł kiedy jej posmakował.

 

W soli kamiennej, na przykład z Wieliczki, tego chlorku sodu jest tylko 97 procent a reszta to minerały i „zanieczyszczenia”. I właśnie te zanieczyszczenia są tym co jest… najzdrowsze. Mafia chemiczna oczywiście życzliwie nam usuwa je z soli kamiennej po to… aby potem je sprzedać osobno… na przykład jako magnez czyli „suplement” za minimum 5 Euro/pudełko.

 

Innymi słowy biada tym, którzy kupują „sól kamienną” w której jest więcej jak 97 procent chlorku sodu – bo przepłacają za coś co jest identyczne z solą kuchenną. Za coś co jest śmiertelną trucizną. W wodzie morskiej chlorku sodu jest tylko uwaga, 90 procent, proszę państwa. To oznacza, że aż 10 procent tej wody to bezcenne dla nas pierwiastki. Tak bogatej soli i takiego bukietu życiodajnych mineralnych pierwiastków jak pochodzące z wody morskiej nie ma nigdzie na świecie.

 

I WŁAŚNIE TE 10 % „ZANIECZYSZCZEŃ” STANOWI TAJEMNICĘ WODY MORSKIEJ JAKO NAWOZU

Tam jest WSZYSTKO i one, te pierwiastki powodują, że u roślin zanikają wszystkie choroby, znikają szkodniki a plony są niewyobrażalne!

 

Ci którzy znają sekret, na przykład francuscy rolnicy z Normandii, nie pieprzą się z nudów w wydeptywanie kręgów w zbożu żeby jakoś doczekać dożynek. O nie. Oni nawożą swoje pola wodą morską, sam Golfsztrom też notabene ciągle to robi nawiewając słoną mgiełkę znad oceanu na pola i w efekcie ci sprytni ludzie mają niebywałe plony! Średnio trzy razy w roku! Kombajny nie stygną po prostu a kombajniści nawet nie mają czasu się nachlać.

 

Pamiętajmy też, że te bezcenne pierwiastki nie są wsypywane jako granulat w glebę, jak to ma miejsce w przypadku nawozów sztucznych, tylko one wsiąkają w formie płynu, a potem są systemem korzeni po prostu wbudowywane na poziomie atomowym w same płody. To nie wszystko. Zwierzęta karmione taką paszą… nie chorują po prostu. Są większe, są zdrowsze. Krowy mają smak krowy a nie penicyliny wyciągniętej z szamba. Steki z normandzkiej krowy są dwa razy droższe i jak diamenty na giełdzie w Amsterdamie posiadają certyfikaty… autentyczności. Ta krowa smakuje jak cielę, a tamtejsze ciele jak miód Smile

 

A wy jak myślicie jak by się ludzie zachowali na takiej diecie w stu procentach naturalnej?

Dobrze myślicie Smile

I właśnie dlatego nie naucza tego żaden profesor od gnoju na żadnym gnojowisku czyli współczesnym rolniczym uniwersytecie.

On nigdy nikomu nie powie, że nawet CELOWO, eksperymentalnie, zarażone grzybem chorobotwórczym drzewka owocowe po zastosowaniu wody morskiej ZDROWIEJĄ I TO NA ZAWSZE nie wymagając już nigdy absolutnie żadnych OPRYSKÓW!!!

 

Dlaczego?

Woda morska po prostu resetuje DNA roślin do poziomu oryginalnego – tego sprzed nawozów sztucznych, sprzed modyfikacji DNA, sprzed innych działań „hodowlanych”, czyli sztucznie wywołanej degeneracji każdego „hodowanego” gatunku.

 

Notabene jest jeszcze jeden mało znany sposób na udany reset roślin do stanu pierwotnego, który jest przed ludzkością trzymany w sekrecie. Otóż aby tego dokonać wystarczy zabrać nasiona na pewien czas w kosmos. Promieniowanie kosmiczne również resetuje program DNA i nastawia go na maksymalną, początkową wydajność. Owoce po spacerku kosmicznym są po prostu dwa razy większe niż te uzyskiwane drogą szklarni lub szklarni plus nawozów sztucznych. Gruszki po wycieczce w kosmos lub wodzie morskiej wyglądają jak małe melony a głupia kukurydza wyrasta na 3-4 metry.

 

Ale tego się nie mówi, tego się nie wykłada. Mamy chorować żreć się do dostęp do toksycznego koryta no i to generalnie wszystko w temacie nawozów co zadecydowała żydomasoneria. Jej koniec będzie straszny… ale nieważne bo przed nami:

 

Druga zadziwiająca właściwość wody morskiej.

Ta niezwykle niezwykła cecha wody morskiej to fakt, że jest w 98 procentach identyczna z… krwią ludzką! O tej właściwości morskiej wody wie jeszcze mniej osób – jakieś 5 procent zaledwie. Jedyna istotna różnica między krwią a wodą morską jest taka, że w wodzie morskiej jest magnez a we krwi ludzkiej żelazo. Cała zaś reszta się pokrywa idealnie.

 

Co to oznacza?

Ano nie mniej nie więcej tylko to, że woda morska po rozcieńczeniu do stanu takiego samego jak krew może być używana do… transfuzji! Może być również używana do leczenia – od zaraz, natychmiast! To nie jest więc jakaś tam woda morska, tylko życiodajne, bezcenne i oczywiście darmowe, pełnowartościowe osocze!

 

Już wiemy że zastrzyki z morskiej wody niszczą nawet raka, prawda? To nie wszystko. Woda ta jest sterylna, gotowa do użycia. Jest to ta woda morska znajdująca się około 50 km od brzegu na głębokości 30-50 metrów, czyli w krainie alg i wodorostów.

 

Nawet chorzy na kiłę wegetarianie unikający rzeżączkobójczej diety z McDonalda puchną jak cienkie Bolki z braku witamin występujących tylko w mięsie. Witamin z grupy B bodajże, bez których nawet nie można popierdzieć z żalu w taboret, bo bez nich nawet trawa tym matołkom się… nie trawi. No i padają jak kawki te wegańskie matołki głównie na anemię i aby nie paść żrą właśnie algi i wodorosty, bo tam jest to co potrzeba dla wegańskich matołków czego nie mogą znaleźć w mięsie.

 

I również dlatego (witaminy grupy Dirol woda morska pobrana z chłodnych głębokości w pobliżu wodorostów jest wprost idealna jako płyn do transfuzji. Odpadają problemy z grupami krwi. Odpadają problemy z żółtaczką, hiv i bukietem innych bezpłatnych patogenów obecnych w stacjach krwiodawstwa. Woda morska nie dość że jest idealnie czysta to zabija choroby w już chorej krwi, z białaczką włącznie!

 

Tam jest dużo soli pamiętamy, prawda? To ta sól, no i rzecz jasna promienie Słońca, tak sterylizuje wodę morską i sprawiają, że woda morska to naturalna, idealna, SÓL FIZJOLOGICZNA. Sól bogata ponadto we WSZYSTKIE ziemskie pierwiastki, z atomowym złotem włącznie.

 

Jeszcze na długo przed przejęciem Banku Rezerw Federalnych przez żydomasonerię, w 1897 roku francuski lekarz Rene Quinton, odkrył że woda morska jest w 98 procentach identyczna jak krew. On pierwszy zwrócił uwagę, że wody oceanicznej nie wolno traktować jak wody z solą ale jako osocze. Kolejnym odkryciem jakie ten geniusz dokonał było te, że komórki krwi z dodatkiem wody morskiej mają zdolność regeneracji. Uzasadnił to tym, że wszystkie ziemskie minerały nieskażone, koncentrują się w wodach oceanu gdzie są gotowe do zastosowania. To dlatego małże żyją po 400 lat a żółwie lub walenie po 200. Dwa razy dłużej niż zwierzęta lądowe!

 

To właśnie on robił zastrzyki z wody morskiej bezpańskim psom i udało mu się wyleczyć wszystkie i to ze wszystkich chorób i dolegliwości! Quinton wiedział doskonale o tym, że odkrył coś rzeczywiście rewolucyjnego na polu medycyny i niezwłocznie założył bezpłatne kliniki na terenie całej Francji, gdzie natychmiast za darmo zaczął leczyć dzieci z biegunki, gruźlicy i cholery.

 

Odkrył, że zastrzyki z wody morskiej uruchamiają w organizmie człowieka proces polegający na samoleczeniu. BAJECZNIE TANI, PAMIĘTAJMY – NIEMAL DARMOWY PO PROSTU! Odkrył technikę na podobny jak w przypadku nasion restart ludzkiego organizmu polegający na rozpoczęciu samooczyszczania krwi. A że krew dociera do każdego zakamarka organizmu… wiadomo – pomaga leczyć wszystko i wszędzie!

 

Jego doświadczenia na polu transfuzji notabene bardzo szeroko były wykorzystywane w okresie II Wojny Światowej kiedy na każdym froncie były ostre niedobory krwi do transfuzji. Niemcy na szeroką skalę zastępowali krew oczyszczoną wodą morską.

 

Wystarczy tylko się zastanowić i uzmysłowić ile obecnie jest pieprzenia z krwią do przetaczania, różne grupy krwi, wirusy, HIV, bla, bla, zapalenie wątroby i porównać to do materiału najczystszego i z najlepszą możliwą jakościowo zawartością osocza, to widać że współczesna medycyna jest chora. Chora na żydomasonerię, która nigdy nie dopuści wody morskiej do leczenia.

 

Sam Quinton zmarł w 1925 roku. Francuski rząd, który początkowo dobrze traktował jego terapię, potem po wojnie dostał się jak reszta Europy pod wpływ amerykańskiej żydomasoneri rządzącej światowym przemysłem chorobowym i farmaceutycznym i nie tylko że nie dopuścił terapii poza Francję ale i we Francji przeforsował zakaz tego „podejrzanego procederu”. „Procederu”, który jeszcze w czasie wojny uratował tysiące i setki tysięcy żołnierzy od śmierci z wykrwawienia!!!

 

Żydomasoneria i to także ma na swoim koncie. Jej koniec musi być straszliwy po prostu…

Obecnie na przekór żydom i masonom działa włoski onkolog Tullio Simoncini – właściwie to już „były onkolog” Smile ponieważ z powodzeniem leczy raka z pomocą zastrzyków wody morskiej. Oprócz raka woda ta podawana dożylnie niszczy wszelkie, grzyby, pasożyty, wirusy i mnóstwo innych czynników chorobotwórczych nie znoszących „białej śmierci” czyli zwykłej morskiej soli. A pamiętajmy, że w wodzie morskiej nie ma jednej soli, tam jest bukiet soli a więc atak na chorobę jest… grupowy. Blitzkrieg po prostu i nie ma choroby Smile

 

Oczywiście bez nadziei na jakieś efekty uboczne. Dlaczego więc nie stosuje się terapii dra Quintona obecnie? Po pierwsze, kasa – wiadomo żydomason prędzej się zesra niż wypuści z ręki pieniążek. Przecież ci najbogatsi na Ziemi chodzą w podartych skarpetkach.

 

Po drugie, ta cała żydomasońska mętna satanistyczno okultystyczna klika, potrzebuje ludzkiej krwi do swoich obrzydliwych obrzędów. Piją ją, kąpią się w niej i robią jeszcze inne plugawe rzeczy. To po to są stacje krwiodawstwa. To po to dla Żyda Katza – Wojtyły w „darze” po którejś tam pielgrzymce ofiarowano… TIR-a krwi ludzkiej – krwi polskiej. Krwi której oczywiście po pielgrzymce brakowało w całym kraju do transfuzji! To po to przyłapany na lotnisku amerykański wiceprezydent targał walizkę pełną ludzkiej krwi, której przeznaczenia nie potrafił sensownie wytłumaczyć organom porządkowym na lotnisku. To jest chore i pora z tym w końcu skończyć – pora uświadomić pożytecznych idiotów, czyli „honorowych krwiodawców” że ich dar jest BEZ SENSU. Na jaką cholerę potrzebna ich pełna alkoholu i pochodzącego z martwej żywności chorego syfu krew, kiedy jest do dyspozycji ocean mogący zalać na 2 kilometry każdą stację krwiodawstwa, każdą lożę masońską?

 

Wasz dar frajerzy idzie zupełnie nie tam gdzie wam się wydaje – a ponadto jest totalnie bez sensu. Swoim naiwnym poczciwym ziemniaczano buraczanym serduszkiem wspomagacie tylko swoją własną pętlę narażając się zupełnie niepotrzebnie na zakażenie igłą i oddając to co macie najcenniejsze ostatnim, najgorszym i najbardziej zdegenerowanym bydlakom na Ziemi wartym tego daru oczywiście no i za co? W zamian za kubek kawy i jakąś bejcowaną czekoladę?

 

Ha ha „honorowi dawcy” to takie matoły, że niemal żaden z nich nie wie o jedynej rzeczywistej korzyści dla siebie wynikającej z faktu, że jest krwiodawcą – o tej że na tę swoją śmieszną książeczkę ma prawo do parkowania na miejscu dla inwalidów. Oni po prostu tego nie wiedzą kuźwa no i parkują prawie za miastem żeby wejść do biedronki.

 

To są bardzo pożyteczni idioci, bo baca nie oddaje honorowo nic, no może poza odrobiną moczu, no ale ma wypasioną śmieszną książeczkę i parkuje jak panisko przed samym wejściem do skelpu hy hy hy…

Na tych przyjaznych człowiekowi niebieskich kwadratach, tam można spokojnie załadowanym wózkiem operować z każdej strony, nie ma ryzyka że się odłupie lakier przy cumowaniu krążownika, nie ma tłoku, nie ma oczywiście żadnych inwalidów no bo skąd mieliby być skoro parkują za miastem, jest luzik i pełen komfort… a nawet na pomoc strażników miejskich można liczyć, kiedy się im opowie jakąś wzruszającą historyjkę o na przykład chorym serduszku i pomacha książeczką – wtedy prawie biegiem lecą, aby grzecznie odprowadzić opróżniony z cargo wózek i drugim biegiem przynieść z wózeczka pieniążek… no cóż szkoda, że o tym nasi honorowi dawcy nie mają bladego pojęcia, wielka szkoda, bo jak sobie tak porządnie spuszczą krwi to sami wyglądają jak anemicy potrzebujący natychmiast transfuzji…

Ale to wszystko nieważne bo oto przed nami:

 

Trzecia zadziwiająca właściwość wody morskiej.

Ostatnią niezwykłą jak cholera cechą wody morskiej jest fakt, że tylko w niej występują… nagie surferki Smile

Ha, wyłącznie w wodzie morskiej można je spotkać i wie o tym zaledwie garstka ludzi na całej Ziemi.

O tym gdzie je konkretnie można odnaleźć wiedzą tylko najwyżsi rangą kapłani Kościoła Bacologicznego i zaprawdę powiadam wam śmiertelnicy, już naprawdę najwyższa pora aby się określić w zakresie powołań i poszukiwania zbawienia.

 

O wiele łatwiej jest bowiem znaleźć świętego Grala na rogu Jednorożca siedzącego w arce przymierza, niż ujrzeć własnymi oczami nagie surferki w swoim środowisku naturalnym – na łonie natury. Ten cud nad cudami występujący tylko raz na bardzo długo, wyłącznie w wodzie morskiej nie jest dostępny na zawołanie. Nagą surferkę trudniej ujrzeć w morzu niż ptaka Dodo albo Diabła Tasmańskiego, bo tylko przez kilka dni w roku ona jest zdolna się ukazać śmiertelnikowi na oczy. Resztę czasu krwawi, zrzędzi, powiększa cyca albo niańczy jakieś bachory więc to jest zjawisko naprawdę niezwykle unikalne i to nawet jeśli wziąć pod uwagę rozmiary kosmosu.

 

Tylko z kościołem Bacologicznym można ujrzeć cuda nad cudami, dostąpić raju no i aha… u bacy zero tacy, kochani. No i to tyle artykuła, za który na bank dla bacy będzie przyznany przyszłoroczny Nobel z medycyny i Nobel z rolnictwa. Nobla za foczki raczej nie będzie ale i tak warto trzymać kciuki… najlepiej oba i w buzi Smile

 

 

Ocena: 

1
Średnio: 1 (1 vote)


Komentarze

Portret użytkownika m666

Autor - mog prosić o namiary

Autor - mog prosić o namiary Twojego dilera? BTW jak już sobie zrobisz transfuzję z wody morskiej to napisz coś. Razem się pośmiejemy - o ile to przeżyjesz. Że też ludziom chorym psyxhicznie pozwala się korzystać z internetu i wypisywać takie brednie. To powinno być karalne...

0
0
Portret użytkownika ela

nim sie taki komentarz

nim sie taki komentarz zamiesci, warto spr. info...np zolnierze amerykanscy w Iraku podczas operacji dostawali morska wode, bo czasami brakowalo zapasowej krwi, i maja sie swietnie do dzisiaj..

0
0
Portret użytkownika CzySzaMan

A ty palo sprawdzales ten

A ty palo sprawdzales ten temat,obczajales zrodla ktore podaje autor? Takich kwasicieli jak ty jest niestety mnostwo.Mozna by ludziom w latwy sposob zycie ratowac bo natura ma na to mnostwo sposobow.Schowaj sie w swoim ograniczonym umysle,jeszcze sie zaszczep i wez profilaktycznie chemioterapie,tyle ci pozostalo imbecylu.

 

0
0
Portret użytkownika kicimial

PODOBNO WSTRZĄSY ELEKTRYCZNE

PODOBNO WSTRZĄSY ELEKTRYCZNE DOBRZE ROBIĄ TAKIM A SWOJĄ DROGĄ SZKODA, ŻE NA MONACHIUM TO NIE SPADŁO CI KOCZOWNICY IM PRZYGOTOWALI

0
0
Portret użytkownika kicimial

KATZ CZYLI NASZ PAPIEŻ POŁ

KATZ CZYLI NASZ PAPIEŻ PIŁ LUDZKĄ KREW. MYŚLE ,ŻE NA KREW TEGO SHIZA NIE BYŁO BY CHĘTNYCH NAWET GDYBYŚMY O TO POPROSILI KLOACZNY DÓŁ.

0
0
Portret użytkownika Iwo

Po przeczytaniu akapitu "Ten

Po przeczytaniu akapitu "Ten nadmiar naukowców bierze się stąd, że koczownicy u koryta, [...] a każdy afroamerykanin ma dyplom ukończenia przedszkola." - dałem sobie spokój z czytaniem reszty, nie mój poziom, szkoda czasu na czytanie wywodów kogoś o takim poziomie intelektu. Nie pozdrawiam.

0
0
Portret użytkownika Ewelina WIeczorek

Trochę szacunku dla płci

Trochę szacunku dla płci przeciwnej proszę. 

"Resztę czasu krwawi, zrzędzi, powiększa cyca albo niańczy jakieś bachory..."

Gdyby nie to niańczenie bahorów to by Was nie było drodzy Panowie. 

 

Pozdrawiam

 

 

0
0
Portret użytkownika Ohana

Alooooha!!! Myślę ,że pora

Alooooha!!! Myślę ,że pora podzielic się z HUNĄ. Pierwsza zasada - IKE- Świat jest taki, jak myślisz że jest.Jeśli postrzegamy Naszą Matkę Ziemię ,jako truciznę ,to tak się dzieje.Lekarstwem jest nie tylko rozum a Serce Smile Jeśli szukamy prawdy i mądrości,to możemy ją nie spotkac ,tak więc, w czasie poszukiwań znajdziemy Miłośc a przy okazji prawdę i mądrośc.Z całego serca zachęcam do zapoznania się z Huną - wiedza strażników Hawai'i.Pozdrawiam z moca aloha ,Ja

 

0
0
Portret użytkownika wiem, wiem

A to tak do Waszych dyskusji

A to tak do Waszych dyskusji mądrość Indian Smile

Kochaj ziemię. Odziedziczyłeś ją po swoich przodkach, pożyczyłeś ją od swoich dzieci.

Wewnątrz każdego człowieka trwa walka złego wilka z dobrym. Zawsze wygrywa ten wilk, którego karmisz.

Dobry człowiek widzi dobre znaki.

Dopóki każdy człowiek nie zazna spokoju w swojej duszy, pokój między narodami niemożliwy.

Nie wierz starym ludziom, którzy mówią, że śmierć za młodu jest wyróżnieniem. Biały człowiek ma nad sobą za dużo kierowników.

Dlaczego bierzecie siłą to, czego nie potraficie zdobyć miłością?

Dziecko jest gościem w twoim domu. Nakarm, naucz i puść wolno.

Ten, kto milczy, wie dwa razy więcej niż gaduła.

Nie można obudzić człowieka, który udaje, że śpi.

Wiedza jest schowana w każdej rzeczy. Kiedyś cały świat był biblioteką.

Jedno „weź” jest lepsze od dwóch „dam”.

Dobrze powiedziane słowo jest lepsze od celnie rzuconej siekiery.

Niech mój wróg będzie silny i groźny. Jeśli go pokonam, nie będę odczuwał wstydu.

Aby usłyszeć siebie, potrzebujemy milczących dni.

Kiedy urodziłeś się, płakałeś, a świat się cieszył. Żyj tak, abyś umierając się cieszył, a świat płakał.

Dąż do mądrości, nie do wiedzy. Wiedza — to przeszłość. Mądrość — przyszłością.

Nie chcemy kościołów, ponieważ nauczą nas sporów o Bogu.

Nie idź za mną — możliwe, że nie poprowadzę cię. Nie idź przede mną — możliwe, że nie pójdę za tobą. Idź obok, a zostaniemy jedną całością.

Zanim osądzisz innych, popatrz na ślady własnych mokasynów.

Ojczyzna to miejsce, w którym jest ci dobrze.

Jeśli masz coś do powiedzenia, podnieś się, aby cię zauważono.

Nie zawsze przyjaciel jest przyjacielem, a wróg — wrogiem.

Nawet martwa ryba potrafi płynąć z prądem.

Kiedy przywiązujesz konia do słupa, chyba nie liczysz, że nabierze sił?

Człowiek powinien sam przygotować swoje strzały.

Wszystko na tej ziemi ma swój cel, każda choroba — panaceum na nią, a każdy człowiek — przeznaczenie.

Ropucha nie wypija stawu, w którym mieszka.

Powiedz mi, a zapomnę. Pokaż mi, a nie będę mógł zapamiętać. Zaangażuj mnie do działania, a zrozumiem.

Dopiero gdy zostanie ścięte ostatnie drzewo, ostatnia rzeka zatruta, a ostatnia ryba złapana, człowiek odkryje, że nie naje się pieniędzmi.

0
0
Portret użytkownika antares

jak dla mnie w tym artykule

jak dla mnie w tym artykule to przede wszystkim aż kipi od pogardy do ludzi.. mnóstwo chamskich epitetów itp. mam wrażenie, że autor tego artykułu ma chyba coś do przepracowania w temacie zaniżonego poczucia własnej wartości... przydałoby się mu więcej pokory i szacunku dla drugiego człowieka.

 

0
0
Portret użytkownika kasiaja

do morza mam rzut beretem...

do morza mam rzut beretem... na dniach kupię dwa kwiatki, jednego będę podlewać wodą morską, drugiego kranówą... ciekawe co pierwsze padnie Blum 3

0
0
Portret użytkownika Itsari

tak?to obejrzyjcie to https:/

tak?to obejrzyjcie to https://www.youtube.com/watch?v=p7wT8W1Qr_8 woda ma pamiec i reaguje na mysl po zamrozeniu wyglada inaczej gdy wysyłamy jej pozytywne mysli a inaczej negatywne to nie jest bajka New Age lecz odkryl to chinski naukowiec .wszystkim jajogłowym polecam bo pojecia nie macie o wodzie

 

0
0
Portret użytkownika nauk owiec

Artykuł pisany chyba przez

Artykuł pisany chyba przez chorego psychicznie gimba...ale jakieś 50 % to prawda. Dr Simonici leczy raka sodą a nie wodą morską.Woda morska to chyba na nawóz się nie nadaje bo sól szkodzi roślinom i glebie;co rośnie nad brzegami mórz i oceanów ??? NIIIIIIIIIIC !

1
0
Portret użytkownika MarcinG

Namorzynowiec rośnie nie

Namorzynowiec rośnie nie tylko na brzegu, ale też jest często zalewany przez wodę morską. Proponuję zapoznać się z zasiegiem występowania. Ogólnie rośliny pojawiaja się tuż za strefą działania fal. Więc o czym Ty piszesz człowieku?

0
0
Portret użytkownika Neo

Czytam na tym portalu dość

Czytam na tym portalu dość długo , żeby się wypowiedzieć to powiem , że te artykuły są po prostu bajką dla dzieci :/
 

1
0
Portret użytkownika benet

Zawsze twierdziłem,że to

Zawsze twierdziłem,że to właśnie w przyrodzie znajduje się antidotum na wszystkie nasze "bolączki" .Jeśli  jednak  woda morska kiedykolwiek miała takie właściwości jak opisujesz, to były to zamierzchłe  czasy. Te wszystkie katastrofy ekologiczne Fukuszima, gigantyczny wyciek ropy w Zatoce Meksykańskiej, do tego należy dorzucic podwodne próby nuklearne etc. to obecnie mamy powolną zagładę oceanów,a oceany to właśnie nasz "układ krwionośny" bez którego nie ma życia. Dodam,że nasz Bałtyk najpewniej również czeka katastrofa ekologiczna, a to za sprawą gazu musztardowega jaki zalega na dnie od czasów II WŚ.    Ogólnie ciekawy artykuł, oczywiście prześmiewczej nuty w nim nie zabrakło he he cyt. " każdy żyd to ofiara holokaustu a każdy afroamerykanin ma dyplom ukończenia przedszkola."  wypowiedź  prześmiewcza ale prawdziwa Smile pozdrawiam 

0
0
Portret użytkownika Doriska

dlatego wlasnie chodzi o wode

dlatego wlasnie chodzi o wode morska z dala od brzegu i na odpowiedniej glebokosci,to nie moze byc woda morska z plazy artykul bardzo dobrze napisany jak dla mnie

 

0
0
Portret użytkownika baca

nie tak prosto jest skazić

nie tak prosto jest skazić oceany. ktoś kiedyś policzył że gdyby każdemu z ludzi dać domek i hektar ziemi to cała ludzkośc zajęłaby tylko mały kawałek Australii Benecie - a więc zobacz ile to jest w skali planety, czyli jak to niewiele... ha cała masa planktonu przerasta całą masę ludzkości i myśle że gdyby nawet nie było żadnych oczyszczalni ścieków i cała ludzka ilośc śmieci, scieków i odchodów zostala spuszczona do morza to i tak byłaby to tylko kropelka w... morzu. a woda oceaniczna ma niesamowita zdolność do błyskawicznego samooczyszczania: jak coś np ropa tam wpływa - natychmiast namnażają się bakterie które to zjadają i ropa znika... nie mówie tu o np rozbitych od czasu do czasu tankowcach albo platformach ale o setkach i tysiącach zatopionych statkow z konwojów w czasie II wojny. to były seryjnie zatapiane przez uboty tankowce pełne chemikaliów i masowce z amunicją, benzyną i cała resztą... czy woda w Atlantyku się zatruła?
w porcie w Barii amerykańscy koczownicy zbrodniarza Rosevelta zgromadzili więcej gazów bojowych niz użyto w I wojnie światowej żeby zagazować Monachium ale luftwaffe do tego nie dopuściła robiąc koczownikom drugie Pearl Harbor i zatapiając 28 statków !!! pełnych broni biologicznej i gazów bojowych:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Nalot_na_Bari
czy woda się w Adriatyku skaziła? 
alez skąd... to tylko dziś jak się jeden statek przewróci koczownicza propaganda rozpoczyna histeryczny wrzask o ekologii... jak była wojna nie było heh... partii zielonych i jej ekobełkotu...
Bałtyku nie czeka żadna katastrofa, jak się coś wyleje z zatopionych statków, katastrofa szybko się skończy bo zaraz się pojawią bakterie które to zeżrą...

0
-1
Portret użytkownika Gajdzioch

Baca, to było liczone dla

Baca, to było liczone dla powierzchni jednego ARA, nie HEKTARA Smile

0
0

Dalajlama zapytany o to, co najbardziej zadziwia go w ludzkości odpowiedział: "Człowiek, ponieważ poświęca swoje zdrowie by zarabiać pieniądze. Następnie poświęca swoje pieniądze by odzyskać zdrowie. Oprócz tego jest tak zaniepokojony swoją przyszłości

Portret użytkownika Zihat

Tak wyśmiewasz posty Arona, a

Tak wyśmiewasz posty Arona, a sam piszesz bzdury, już nawet nie skomentuję samej treści tematu, gdzie treść jest, a dowodów na jej autentyczność brak. Wystarczy, że zacytuję tu fragment, który napisałeś w odpowiedzi do Beneta - ,,ktoś kiedyś policzył że gdyby każdemu z ludzi dać domek i hektar ziemi to cała ludzkośc zajęłaby tylko mały kawałek Australii Benecie - a więc zobacz ile to jest w skali planety, czyli jak to niewiele...''

Z prostych obliczeń matematycznych można już wywnioskować jakie herezje piszesz.

Powierzchnia lądów na naszej planecie zajmuje około 149 mln km kwadratowych, gdyby każdemu z ludzi dać hektar ziemi, zajęli by obszar około 75 mln km kwadratowych (zakładając, że ludzi jest 7.5 mld, choć zapewne biorąc pod uwagę przyrost roczny i to, źe w nie wszystkich krajach prowadzi się miarodajną statystykę populacji, jest ich zapewne znacznie więcej). Tak więc, gdyby każdemu z ludzi dać hektar o którym piszesz, zajęli by oni połowę powierzchni lądu !, a nie mały kawałek Australii

2
0
Portret użytkownika rastamike

nie wziales pod uwage

nie wziales pod uwage glebokosci oceanow  i wysokosci gor matole Wink musialbys szesciennie liczyc Wink

0
0
Portret użytkownika benet

 Podwodnych wybuchów

 Podwodnych wybuchów jądrowych po II wś. przeprowadzono tyle, że samo skażenie radiologiczne musi mieć wpływ na organizmy (mutacje genetyczne) wiadomo, że taki proces trwa latami, a skutkiem często jest osłabienie organizmów lub ich wymieranie .Wszystko ma swoje granice. Jak się to razem zsumuje, to tego całego syfu jest już tak wiele, że jakoś ciężko mi uwierzyć by oceany były jeszcze zdolne do samooczyszczenia

1
0
Portret użytkownika huiopuya

Czy jesli wezniemy kranowe i

Czy jesli wezniemy kranowe i rozdrobnimy ja z sola morska tez bedzie dobrym nawozem? Mieszkam dosyc daleko od morza i nie zaeksperymentuje, wiec pytam. Wydaje mi sie ze nie tylko o zawartos soli morskiej w wodzie sie rozchodzi, zreszta to jest w artykule, ale kto pyta nie bladzi Wink

0
0
Portret użytkownika Wkurzony Kosmita

Świetny artykuł, 100% prawdy

Świetny artykuł, 100% prawdy i jak zawsze w mistrzowskim niewybrednym stylu Wink Już od samego czytania można się czuć nieco ozdrowionym i nie mówię tego ironicznie Smile

Szacun i pozdrówka Smile

0
-1
Portret użytkownika cogito 9

Baco,piszesz,ze rekiny na nic

Baco,piszesz,ze rekiny na nic nie choruja, azwłaszcza na raka.Zanim zaczniesz cos głosic,upewnij się,czy to prawda.Te kłamstwa głoszą producenci preparatów z chrząstek rekina,ktorzy zarabiają na swych produktach tak samo niegodziwie jak koncerny farmaceutyczne na swoich.                                                                            http://zmianynaziemi.pl/wideo/rekiny-inne-morskie-zwierzeta-choruja-raka                                                                                                                                                                                                                           Piszac o francuskim lekarzu, który leczył bezpańskie psy,powinienes podac jego nazwisko.Był to dr Rene Quinton.                                                                                                                                                                 http://www.pepsieliot.com/prababka-z-pradziadkiem-czyli-nasza-pierwotna-energia/                                  Na temat właściwosci wody morskiej jako nawozu Maynard Murray napisał ksiązke, więc nie pisz,że te informacje sa zatajane.Twój artykuł to zlepek informacji z powyzszego i z tego                                                       http://permakultura.net/2009/12/30/permakultura-i-naturalne-nawozy-cz-5-jak-wykorzystac-sol-morska-jako-nawoz/                                                                                                                                                      Należało podac źródła ,z których korzystałes.               

1
0
Portret użytkownika Hanna

To ze ktos napisal ksiazke na

To ze ktos napisal ksiazke na taki czy inny temat ,nieznaczy ze ludzie o tym wiedza I ze sprawe sa niezatajane duzo ludzi nie czyta ksiazek I to nawet wyksztalconych znam takich osobiscie 

0
-1
Portret użytkownika baca

przecież podałem nazwisko dra

przecież podałem nazwisko dra Quintona, który leczył dzieci i psy morską wodą  - i nawet go określiłem jako geniusz... nie doczytałeś, prawda ?
nazwisk rekinów które nie chorują nie pamiętam za to wcale...
a o nawożeniu wodą morską pisał kiedyś Nexus - lecz już nie pamiętam który dokładnie numer... nieistotnych rzeczy nie wbijam sobie nigdy w pamięć... najlepiej zapytaj o tę kwestię barabarbary - ona zna tysiące źródeł na ten temat, źródeł których za Chiny Ludowe nie chce nikomu ujawnić Smile

0
-1
Portret użytkownika Juszka1980OGL

nie pierwszy i nie ostatni

nie pierwszy i nie ostatni "twój" artykuł, bacologia chyba baraninologia. Robisz ludziom "wodę" z mózgu a te tępaki ci wierzą no cóż ale jakie społęczeństwo taki król. W sumie to mnie nawet bawi i ciesze się że nie jestem jednym z tych naiwnych i niemylących samodzielnie.

1
0
Portret użytkownika bolko

niedoczytałeś albo

niedoczytałeś albo przeoczyłeś. Baca pisał że Nil jest słodki.

0
0
Portret użytkownika Juszka1980OGL

Coś tam wiesz ale bajduzysz

Coś tam wiesz ale bajduzysz jak Stańczyk. Osoby z jakąkolwiek wiedzą i z jakim kolwiek stopniem rozumowania czytają twoje prawdy objawione tak samo jak prawdy Arona z przymrużeniem oka. 
Z tym wstrzykiwaniem wody to już pojechałeś po bandzie mam jedynie nadzieję, że nie znajdzie się tutaj jakiś debil i nie zrobi sobie takiego zastrzyku - z tego co pamiętam to jakiś Batman testował kurację z wody niby morskiej ale.... steryizowanej, pozbawionej jonów ktore zaburzają równowagę elektrolitową i najważniejsze z jego badań mozna było się dowiedzieć że niestety ale nie pomaga na raka, z tego co pamietam to leczył jelita wątrobę żółądek no i oczywiście (ale to obojętne jaki płyn fizjologiczny się wstrzykuje) chorby związane z ciśnieniem krwi.
ps. chlorek sodu ma małą wartość jako lekarstwo podobno chloran sodu daje efekty które wyżej opisałem.

1
0
Portret użytkownika sternick

Juszka , czego Ty oczekujesz

Juszka , czego Ty oczekujesz od tego portalu, że będzie wykładnią pseudo wiedzy jak naq żydowskich uniwersytetach? Można mieć zastrzezenia do stylu bacy ( mnie sie podoba ) , ale to dotyczy jedynie osób z genetycznym uposledzeniem poczucia humoru ( nawiasem mówiąc smutasom nigdy nie wierzyłem bo smierdza na kilometr czosnkiem i głupotą). Ale wracajac do "meryt-um", Artykuł zmuszający do refleksji i ruszenia dupy żeby się dokształcić. Temat jest wielowątkowy, fakt , po łebkach w stylu Bacy, ale ja to traktuję jak konspekt. Jeżeli ktoś chce więcej wiedzy to niechże aspiruje na docenta. Tego typu artykuły , a dotyczy to absolutnie kazdego tematu niezaleznie od twórcy, zawsze będą skrótem myślowym. 
Sęk w tym , że trzeba by podjąć refleksję. A tej niestety wielu tutaj nie ma. Wiem,wiem,  tacy się urodzili, pół mózgu pół serca , pół główki ...
Docentów jest tu na pęczki ( celowo używam docent bo to najgłupszy tytuł jaki znam) do krytyki pierwsi do refleksji ostatni. 
Ale ponieważ się wszyscy wymądrzają to ja sobie też pozwolę dorzucić cegiełkę.
Jeśli by woda morska była tak toksyczna ( pomijam picie otworem gębowym) to jak wytłumaczyć fakt , że rozbitek z otwartymi , krwawiącymi ranami nie umiera jak wyciśnięta cytryna, ba ma się całkiem nieźle jak na rozprutego jak stara poduszka?
Przeciez kontakt z wodą morską powinien go zabić...

0
0

Portret użytkownika Juszka1980OGL

Widzę,ze jesteś następnym

Widzę,ze jesteś następnym który uwielbia żydów, no cóż wasza sprawa mnei oni nie interesują.
Wiesz masz rację ze wszystkim, przecież ja nigdzie nie zanegowałem tego co on napisał, mnie jedynie drażni podejście połebkach do tematu i narzucanie jednej jedynej prawdy objawionej. Jeżeli coś robisz to rób to porządnie. Po drugie pierwsza zasada nauki zwanej medycyną nie szkodź a takie podejcie oczywiście szkodzi i jak znajdzie sie, jak ty to nazywasz docent :D, to jeszcze sobie zrobi krzywdę.
Odpowiadając na pytanie ciśnienie. 

0
0
Portret użytkownika CzySzaMan

Juszka ty pajacu.Przepraszam

Juszka ty pajacu.Przepraszam ale nie moge inaczej."pierwsza zasada nauki zwanej medycyną nie szkodź"...Idz z marszu sie zaszczepic a na dokladke jebnij sobie chemioterapie i naswietlanie.Widze zes tak swiadomy jak puszka pomidorow,wracaj do lasu,moze ci sie poprawi.

 

0
0
Portret użytkownika sternick

Juszka , czytasz ze

Juszka , czytasz ze zrozumieniem? pisałem , że w jednym artykule nie da się zająć wszystkim. Wiem że ton Bacy może wskazywac na to ,że ma wiedzę objawioną. ale to jego wersja i interpretacja i warto się nad nią pochylić, chociażby dlatego , żeby nie było głupio jak się okaże ,że ma rację.
Docent niech sobie robi krzywdę, jak kto głupi to nie zrozumie i żal takiego nie jest.
Zasada medycyny , którą przytoczyłeś umarła od kiedy lekarze nie składają przysięgi Hipokratesa.
Dziś mówia "przede wszystkim leczyć, jak długo sie da"
Poza tym , nie wiem czy zauważyłeś, na forach są sami eksperci i specjalisci od wiedzy zstępującej. Każdy prawie pisze artykuł , jakby tyle co z góry synaj się stoczył. Więc czemu się dziwisz? Walka na emocje nie ma sensu, może lepiej było czasem podzielić się swoją bibliografią?

0
0

Portret użytkownika baca

widzę z pierwszego zdania, że

widzę z pierwszego zdania, że znowu żebrasz o papierosa ale jako że nie zaczełaś listu proszalnego od "wasza ekscelencjo" to nawet drugiego zdania już nie przeczytałem...
czy mogłabyś zachowując formalności jeszcze raz swoje żenujące prośby powtórzyć?

0
-1
Portret użytkownika barra barra

baca. zalety wody morskiej

baca. zalety wody morskiej przedsatwiłeś, jako ..... mmm, chyba już wielotysięczna osoba na Ziemi. Dziś woda morska to niestety nie ta sama, co tysiąc lat temu. Wspominając o krajach, gdzie według Ciebie każde warzywo i owoc jest dwa albo trzy razy większe niż, np. w Polsce, zapomniałeś o szerokości geograficznej, tj. o klimacie i wielu innych czynnikach, w tym o jakości gleby, która jest najważniejsza razem z ilością słońca.
Woda morska to jedno, B17 to drugie (i nie tylko na raka), MMS, to trzecie, etc. W dobie syfu na Ziemi i chemii w produktach, MMS zawsze będzie górował nad wszelkiego rodzaju chorobami.
Bluzgi w Twych wymiocinach, przypominają zagubionego "omnibusa", co zjadł swój rozum dawno temu. Wyczytałem to już po samym tytule. jakiś niedowartościowany jesteś. A ze wszystkich 5 stron, które wypociłeś, można to sprowadzić do dwóch max. I też byłoby za dużo. Znowu chciałeś zabłysnąć jak w każdym swym poście, jeden temat i milion wątków. Rozmyłeś sięjużw pierwszych akapitach. To nawet nie jest śmieszne ani urocze, bo pomiędzy konkretną wiedzę wrysowałeś komiks samego siebie. ech... marne to było i poklasków brak.
PS. Zastanów się, jak można coś nazwyać "tejemnicą" i o niej mówić/pisać? Sam siebie zapędziłeś w przysłowiowy kozi róg, bo przecież nie ma tejemnic, jest tylko niewiedza. I Ty się nią wykazałeś.

1
0
Portret użytkownika Greg

Baca i barra barra, zamiast

Baca i barra barra, zamiast formułując wobec siebie niekończące się zarzuty powinniście, opublikować jeden tekst waszego autorstwa na temat wody morskiej, pracując razem może nabralibyście do siebie szacunku, niestety czlowiek czlowiekowi wilkiem, przekrzykujecie się jak przekupki na rynku i nic konstruktywnego z tego nie wynika. Jeśli posiadacie wiedzę na danym temat dzielcie się  nią z innymi, lecz barra barra uważa inaczej nie podając źródeł, z których czerpie wiedzę, do grobu jej nie zabierzesz, apstarchując od wszystkiego życzę miłego dnia

0
0
Portret użytkownika baca

no to podaj barabarbaro

no to podaj barabarbaro chociaż parę źródeł (z tych wielu tysięcy które są ci znane) gdzie przedstawiono zalety wody morskiej jako najlepszego nawozu i najlepszego lekarstwa...
no śmiało... podaj chociaż z dziesięć - piętnaście piszących o tym do znudzenia osób o których ci wiadomo Smile
PS teraz się nie gniewaj ale będzie dla ciebie ta trudna część - część logiczno myślowa... otóż nie dręcz mnie zarzutami, że woda morska to jest jedno, a B17 to drugie, a MMS to trzecie... bo ja to wiem... a wiem to bo  przecież nie pisze nigdzie w tekscie ani o B17 ani o MMS
Smile
nadążasz?
a skoro nie nadążasz to powiem ci że skoro w tekscie nie pisze nic z tego o co masz żale, no to nie piszze też że to jest to samo... nie wiem czy masz zdolność zrozumienia tego zdania ale i tak życze ci powrotu do zdrowia psychicznego... życzę bardzo... barabarbaro
PSS. gdybyś chciała wiedzieć to nie pisze też w tym tekscie że woda morska jest ciałem stałym więc się o to także na mnie nie wieszaj, dobrze?
 

0
-1
Portret użytkownika barra barra

Widzę, że Baca może wieszać

Widzę, że Baca może wieszać się na innych a inni na bacie nie mogą (mam nadzieję, że za dużo łez nie poleciało Baco). Nie sądzisz, że codziennie buractwo z Ciebie wychodzi? Bo popelczników i klakierów masz coraz mniej, za to Aron coraz więcej. Fascynujące.
No dobrze, to teraz merytoryki troszkę. Nie podam Tobie żadnych źródeł, ani 10 ani 15 ani 100, bo ja swojej wiedzy nie czerpię z googla. Zresztą nie jest ważne skąd ja wiem czy Ty. Ważne co i o oczym się się mówi a także w jaki sposób.
Dla mnie Baco nic nie jest trudne, nawet Ty. Nie inetersuje mnie co wiesz a czego nie. Nie zachowuj się jakbyś był wszechwiedzącym, czyli omnibusem, bo nim nie jesteś i po prostu nigdy nie będziesz. Nadążasz? To mogło być trudne dla Ciebie, ale to Twoje rozterki a nie moje.
Ciągle komuś zarzucasz durnymi komentarzami, że ktoś (ja również) mam problemy psychiczne, i z myśleniem, ciągle za czymś nie nadążamy, jesteśmy idiotami, żydami, etc. Czy nie uważasz, że masz poważny problem ze sobą?
Może grupa stałych bwalców na IM z chęcią wesprze Ciebie? Musisz tylko powiedzieć z jakimi problemami żyjesz. Podziel się z nami swoim bólem, może ktoś Tobie pomoże? Może dzieciństwo spędziłeś w szafie z laklką bez głowy? może łowiłeś rybki żelazkiem? może prcujesz w fabryce i prostujesz gwoździe? może naprawiasz zuzyte kondony? no nie wiem, co jest z Tobą nie tak i dlaczego.
Tak szydzisz Baco z Arona, a może by Aron Tobie pomógł? Tak jest podczas tradycyjnych egzorcyzmów, ktorych (nie)potrzebują opętani. Ty również takiego przypominsz, ale na szczeście nie mierzysz do takiego kalibru.  Chory boi się lakarza, opętany egzorcysty a Ty normalnej rozmowy. Żałosne, choć smutne.
Wiem, że zdajesz sobie sprawę, że Twój materiał jest słaby, więc z każdym wdajesz sięw dyskusję, ciągle próbując postawić na swoim. Gdybyś miał więcej szacunku dla samego siebie, wówczas z pokorą poczytałbyś komentarze i podszedł do sprawy konstruktywnie. Ale nie potrafisz, bo... No własnie, dlaczego Baco?
PS. No i standardowo się zapytam. A dziś, jaki klej wąchasz? W Castoramie była promocja czy to przepisy Adama Słodowego?

1
0
Portret użytkownika b@ron

barra barra..."Nie podam

barra barra..."Nie podam Tobie żadnych źródeł, ani 10 ani 15 ani 100, bo ja swojej wiedzy nie czerpię z googla. Zresztą nie jest ważne skąd ja wiem czy Ty. Ważne co i o oczym się się mówi a także w jaki sposób."
...a ty kiedy "pójdziesz po sprawy konstruktywne" ?
bo widzisz...baca napisał prawdę i materiał wcale nie jest słaby...ale nie powiem ci skąd wiem bo to przecież nieważne Wink

0
0

W DYSKUSJI WYRAŻAM WŁASNE POGLĄDY KTÓRE NIE MAJĄ NA CELU NIKOGO OBRAZIĆ ,TYM NIEMNIEJ OBRAŻALSKIM WSTĘP DO DYSKUSJI SUROWO ZABRONIONY !!!

Portret użytkownika barra barra

[email protected] W którym miejscu

[email protected]. W którym miejscu swojej wypowiedzi napisałem, że Bacy materiał nie jest prawdziwy?
Co rozumiesz pod podjeciem "kiedy pójdę po sprawy konstruktywne"? Bo konstruktywnie rzecz biorąc, brak logiki w tym zdaniu, tj. sensu? Co autor [email protected] ma na mysli?
Materiał jest słaby , jako całokształt, Byłby bardzo dobry, gdyby pozbawiony był tych chorych i niepotrzebnych wielu, wielu, wieluuuuu słów.

1
0

W DYSKUSJI WYRAŻAM WŁASNE POGLĄDY KTÓRE NIE MAJĄ NA CELU NIKOGO OBRAZIĆ ,TYM NIEMNIEJ OBRAŻALSKIM WSTĘP DO DYSKUSJI SUROWO ZABRONIONY !!!

Portret użytkownika Juszka1980OGL

ojoj ale ty baronie jesteś

ojoj ale ty baronie jesteś przewidywalny, nigdy nie odpowiadaszna pytania bo... nie masz wiedzy nowonaukofcó a po drugie zawsze próbujesz (podkreślam probujesz) manipulować.
konstrukcyjny, konstruktywny w sensie jaki napisał bara bara a ty to tak jakby napisać biały czarnuch i czarny białas niby tylko dwa te same słowa a znaczenie całkiem inne, rozumiesz?

0
0

W DYSKUSJI WYRAŻAM WŁASNE POGLĄDY KTÓRE NIE MAJĄ NA CELU NIKOGO OBRAZIĆ ,TYM NIEMNIEJ OBRAŻALSKIM WSTĘP DO DYSKUSJI SUROWO ZABRONIONY !!!

Strony

Skomentuj