Jedna z piramid na Marsie może być sztucznym tworem? Tak twierdzą naukowcy!

Cydonia Institute for Martian Research udostępnił wiele zdjęć niezwykłej formacji skalnej na powierzchni Marsa, która w dużej mierze przypomina piramidę. Znalezisko okazało się na tyle intrygujące, że naukowcy zdecydowali się na omówienie jego dziwnych cech w pracy naukowej opublikowanej w czasopiśmie Science Journal.

Dziwna formacja skalna była wyraźnie widoczna na pięciu zdjęciach wykonanych przez sondy Mars Global Surveyor oraz Mars Reconnaissance Orbiter. Autorzy pracy naukowej na jej temat czyli George Haas i Bill Saunders sugerowali, że ta domniemana piramida, przejawia oznaki złotego podziału. Oczywiście głównym celem badaczy nie było udowodnienie, że niezwykła struktura z marsjańskiego regionu Candor Chasma została zbudowana przez inną cywilizację. Problemem badawczym który zdecydowali się oni poruszyć, były możliwe zjawiska naturalne które mogłyby doprowadzić do powstania tak niezwykle regularnego kształtu.

Szczególnie ciekawe w tej kwestii jest to, że ta niezwykła formacja zainteresowała sobą innego naukowca, i to blisko 40 lat temu. W 1977 roku światowej sławy astronom Carl Sagan zdecydował się na przedstawienie zdjęcia piramidy podczas wykładu dla Royal Institution of London. Wówczas, mężczyzna postulował iż powstała ona w wyniku erozji, lub pokrewnych jej zjawisk. Wspominał on o tym temacie kilka razy w ciągu kolejnych lat, ale ostatecznie porzucił go na dobre.

Rezultaty pracy naukowej Haasa i Saundersa na temat tej struktury, są dość zaskakujące. Okazuje się bowiem, że ich zdaniem:

Strukturalna forma tej trzystronnej piramidy, obserwowanej wewnątrz zachodniego regionu Candor Chasma, jest prawdziwa i przejawia ślady geometrii i symetrii, która wspiera teorię o jej sztucznym pochodzeniu. Zalecamy aby NASA oraz zespół w University of Arizona skierował MRO na wspomniany sektor Marsa, tak aby uzyskano dodatkowe fotografie tej niezwykłej formacji.

Innymi słowy, mamy to doczynienia z bezprecedensowym zdarzeniem, kiedy przedstawiciele środowiska naukowego uważają, że odnaleźli dowód na istnienie piramid na Marsie. Narazie operujemy w sferze spekulacji, ale zaakceptowanie takiej możliwości w swoich badaniach naukowych jest oznaką bardzo interesujacego procesu. Nie wykluczone, że ta piramida może być pierwszym krokiem w celu poznania prawdziwej historii Marsa.



Niesamowita kolumna światła widziana tuż po upadku meteorytu!

Podczas gdy światowe media z wypiekami na twarzy informowały o niedawnym przelocie meteorytu nad amerykańskim stanem Michigan, mało kto zwrócił uwagę na równie interesujące zdarzenia które towarzyszyły temu zjawisku. Nie dość, że doszło wtedy do trzęsienia ziemi o sile 2 stopni w skali Richtera to zdaniem części świadków widać było coś co wygląda na pionowy promień energii.

William Yeck, geofizyk badawczy w amerykańskim National Geological Survey's Earthquake Information Center w Golden w Kolorado twierdzi, że meteoryt nie mógł spowodować tego trzęsienia ziemi. Trudno nie odnieść wrażenia, że eksplodujący meteoryt, trzęsienie ziemi oraz pojawienie się tajemniczych wiązek energii (i to wszystko jednego dnia), wydaje się dość trudnym do wyjaśnienia zbiegiem okoliczności. Szczególnie biorąc pod uwagę, że światowe media milczą na ten temat, zupełnie jakby spełniały jakieś odgórne zalecenia.

Niemalże natychmiast pojawiło się wiele opinii, że media nie mówią całej prawdy na temat zjawisk które miały miejsce nad USA. Wiele osób zastanawiało się nad tym czy aby na pewno był to meteoryt czy może raczej bezpośredni dowód na istnienie broni klimatycznej lub innego nieznanego nam rodzaju technologii wojskowej. Biorąc pod uwagę to co widzimy na zdjęciach udostępnianych w internecie, bardzo trudno byłoby odrzucić te tezy z miejsca.

W tym momencie, warto wspomnieć że bardzo podobne zjawisko było widziane w innych miejscach świata. Najwcześniejsza, znana nam obserwacja tego fenomenu miała miejsce w Meksyku, nad piramidą Kukulkan. Kilka lat później bo już 10 sierpnia 2015 roku tego typu zjawiska były widziane we Włoszech w okolicy miejscowości Civitavecchia a już w pięć dni później w amerykańskim South Myers na Florydzie. Warte zapamiętania jest również zjawisko z ubiegłego roku, kiedy to kolumna światła była widzana w Argentynie w okolicach miasta Feliciano.

Czy zatem zdarzenia z nad Michigan są kolejnym przykładem na tego typu zjawisko? Może to właśnie wspomniana kolumna światła, jest odpowiedzialna za niezwykłe trzęsienie ziemi i upadek kosmicznej skały miały miejsce 16 stycznia? Niestety, ale obawiam się, że trudno byłoby uzyskać odpowiedź na którekolwiek z tych pytań. Pozostaje więc oddać się spekulacjom i liczyć na to, że prędzej czy później, prawda ujrzy światło dzienne.

 

 



Kolejne dziwne dźwięki były słyszalne na terenie USA! Naukowcy twierdzą, że znają ich przyczynę

Fenomen dziwnych dźwięków trwa w najlepsze od kilku ostatnich lat i nikt nie jest w stanie zapewnić satysfakcjonującego wyjaśnienia dla tego typu zjawisk. Pojawiło się oczywiście wiele teorii, ale żadna z nich nie jest na tyle uniwersalna aby móc przyporządkować do niej wszystkie z rejestrowanych odgłosów. Tymczasem całkiem niedawno, za sprawą głośnych dźwięków słyszanych w miastach Indianapolis oraz Cincinnati zaproponowano nową hipotezę która wydaje się dość interesująca.

Zgodnie z teorią zaproponowaną przez amerykańskich meteorologów, zagadkowe grzmoty dźwiękowe, mogą być powodowane kriosejsmiką, a konkretnie zjawiskiem nazywanym "lodowym trzęsieniem ziemi". Zgodnie z obecną wiedzą, zjawiska tego typu zachodzą kiedy dochodzi do nagłego pęknięcia ziemi lub kamienia posiadających w swoim składzie duże ilości wody lub lodu. Gdy woda raptownie zamarza (np w wyniku nagłych spadków temperatur), powoli nabudowuje się ciśnienie wewnątrz gruntu które wywołuje aktywność sejsmiczną za pomocą gwałtownych wybuchów.

Aby doszło do takiego zjawiska, musimy jednak mieć doczynienia z bardzo chłodną temperaturą. Tak się akurat składa, że Stany Zjednoczone doświadczają obecnie bardzo surowej zimy, a więc wyjaśnienie z kriosejsmiką jest jak najbardziej prawdopodobne. Przy obecnej ilości informacji, bardzo trudno byłoby powiedzieć czy słyszane przez mieszkańców dziwne dźwięki rzeczywiście stanowiły rezultat dość rzadkiego zjawiska naturalnego, czy może raczej były powiązane z niezwykłymi odgłosami słyszanymi na niemalże całym świecie. Niestety, nie dysponujemy żadnymi nagraniami tego zjawiska co znacznie utrudnia ewentualną interpretację zajść z Indianapolis i Cincinnati.

Niektórzy sugerowali że te "lodowe trzęsienia ziemi" to jedynie przykrywka dla jakiegoś tajnego rządowego programu, ale nikt nie ma na to żadnych dowodów. Na ten moment, nie dysponujemy lepszym wyjaśnieniem niż to zaproponowane przez meteorologów, a więc taka jest też oficjalna wersja zdarzeń. Kwestia tego czy jest ona prawidłowa pozostaje nieznana, tak jak w przypadku większości z tego typu fenomenów. Co oczywiście nie znaczy, że nie powinniśmy dociekać jaka jest prawda!



Cahokia, niesamowity relikt zapomnianej cywilizacji Ameryki Północnej

Około czterech wieków przed przybyciem Kolumba na kontynent amerykański, rdzenni mieszkańcy Illinois wznieśli jedno z najbardziej zagadkowych miast Ameryki Północnej. Nie dość, że metropolia ta była zdolna utrzymać populację ponad 20 000 mieszkańców, to na dodatek jej mieszkańcy zbudowali w niej ponad sto tajemniczych ziemnych piramid. Dzisiaj miasto to jest znane jedynie jako Cahokia.

Jego twórcy oraz powody które kierowały nimi podczas osiedlania się w tamtym miejscu, pozostają nieznane. Podobnie jest zresztą z całą historią tego regionu. Nawet wspomniana wcześniej nazwa miasta czyli Cahokia została zapożyczona od plemienia, które mieszkało w tej okolicy w XVI wieku. Historycy zajmujący się tym tematem uważają to miasto za jedno z najbardziej znaczących i wpływowych starożytnych miast kultury Missisipi, która rozwijała się w tym regionie blisko pięćset lat przed przybyciem Europejczyków do Nowego Świata.

Eksperci uważają, że Cahokia była szczytowym osiągnięciem tego ludu a nawet mogła być źródłem tego, co naukowcy określają mianem kultury missisipijskiej. Rozprzestrzeniała się ona na środkowym zachodzie i południowym wschodzie Ameryki Północnej. Jej początek bywa szacowany na 1000 rok n.e, natomiast upadek na okolice  XIII wieku.

Odkrycia dokonane w Cahokii wskazują, że było to ogromne miasto, które wbrew wszelkiej logice zostało zbudowane w niezwykle krótkim czasie. Naukowcy twierdzą, że wydaje się, że całe osiedle pojawiło się gdzieś w okolicach 1050 roku. Ludzie z okolicznego obszaru zaczęli przenosić się do Cahokii, co pozwoliło na stworzenie złożonej infrastruktury mieszkalnej. Cahokanie zbudowali tam również ogromne piramidy z gliniastymi kopułami, zbiornik wodny wielkości 45 boisk piłkarskich oraz różne ceremonialne i religijne pomniki.

Skala tego miasta jest trudna do wyobrażenia o ile nie porównamy go do innych monumentów tego typu. Przykładowo jeśli wejdziemy na najwyższy budynek zbudowany w Cahokii czyli tak zwany Kopiec Mnichów złożony ze 156 stopni, znajdziemy się na szczycie struktury, która jest większa u swojej podstawy niż Wielka Piramida w Gizie. Na dodatek, obwód Kopca Mnichów jest większy nawet od Piramidy Słońca w Teotihuacan. Wszystko to, powstało bez pomocy setek tysięcy niewolników!

Uważa się, że mieszkańcy Cahokii zaczęli budować swoje miasto w okolicach 900-950 n.e, a ukończono ją ok. 1100 n.e. W szczytowym punkcie około 1100 roku, zajmowało ono ponad pięć kilometrów kwadratowych i składało się z 120 ziemnych piramid. Mieszkańcy Cahokii zajmowali się rolnictwem, handlem i myślistwem, ale byli również doskonałymi architektami. Podobnie jak wiele innych kultur tego regionu, ich budowle były skorelowane z konstelacjami gwiezdnymi.

Pomimo tego iż, Cahokanie nie pozostawili po sobie pisma, nie wiemy skąd pochodzili, dlaczego budowali te masywne gliniane piramidy oraz przede wszystkim dlaczego zniknęli, to zdołali oni stworzyć miasto o zupełnie niewyobrażalnych rozmiarach, dla współczesnych im kultur europejskich. Niestety ale biorąc pod uwagę, że z chwilą przybycia w ich regiony Kolumba, ich miasto zostało już dawno opuszczone, poznanie prawdy na ten temat może być niemożliwe.



Pierwszy koniec świata w 2018 roku! Tym razem nadejdzie 24 czerwca

Biorąc pod uwagę, że ostatnimi czasy przepowiednie końca świata zdarzają się średnio raz na kilka miesięcy, nie mają one aż tak silnego wydźwięku jak kiedyś. W samym 2017 roku mieliśmy ich blisko sześć, zatem nie jest to dziwne, że tuż po rozpoczęciu 2018 pojawiła się kolejna przepowiednia, nawiązująca do Apokalipsy świętego Jana.

Jej twórca to niejaki Mathieu Jean-Marc Joseph Rodrigue, który uważa że klucz do tajemnic końca świata znajduje się w Biblii. Interesujące nas fragmenty pochodzą z Apokalipsy św. Jana:

A dano jej usta mówiące wielkie rzeczy i bluźnierstwa,
i dano jej możność przetrwania czterdziestu dwu miesięcy

 

Tu jest [potrzebna] mądrość. Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy: liczba to bowiem człowieka. A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć.

Korzystając z powyższych zdań z Apokalipsy św.Jana, Mathieu Rodrigue określił, że koniec świata nastąpi 24 czerwca 2018 roku. Nie bez powodu nie opisuj jak tego dokonał, ponieważ żaden z portali internetowych piszących na ten temat, nie ma o tym pojęcia.

Co zabawniejsze, jeżeli sprawdzimy jego profil na facebooku zobaczymy jedynie 3 posty, w których mężczyzna udowadnia swoje tezy na podstawie amerykańskiego dolara oraz tablicy okresowej pierwiastków. O ile wspomniany profil należy do niego, to najprawdopodobniej mamy tu doczynienia z osobą chorą psychicznie, której opowieści są wykorzystywane przez światowe media. Tak jak zazwyczaj w przypadku apokaliptycznych opowieści, prawdę na ten temat tak czy inaczej poznamy już wkrótce.

 

 



Strony

Subscribe to innemedium.pl RSS