Atomowe wojny hinduskich bogów to ślad po zaginionej historii ludzkości

Kategorie: 

Źródło:

"Jasność tysiąca słońc, rozbłysłych na niebie, oddaje moc Jego potęgi. Teraz stałem się Śmiercią, niszczycielem światów". To właśnie tymi słowami zaczerpniętymi z hinduskiego sanskrytu, profesor Robert Oppenheimer skwitował udaną próbę z bronią atomową w ramach projektu Manhattan. Dla części osób jest to jedynie niegroźne odwołanie do literatury, ale czy nie kryje się w tym coś więcej?

 

Starożytny indyjski epos Ramayana opowiada historię księcia Ramy, hinduskiego boga, który wyrusza na wyprawę w celu uratowania swojej żony Sity z rąk króla demonów Ravana. Jednym z głównych dowodów na rzeczywiste istnienie ów postaci ma być tak zwany "most Ramy". Długa na 48 kilometrów ścieżka łącząca Indie i Cejlon, którą zgodnie z legendami zbudowano na polecenie Ramy.

Jednak sam fakt istnienia tak imponującej konstrukcji nie jest aż tak ważny jak to co usłyszycie za chwile. W trakcie lektury tej historii, natrafiamy na dość interesujący fragment, w którym zdaniem niektórych przedstawiona jest bomba atomowa, która została wykorzystana w działaniach zbrojnych tysiące lat temu.

"(To była broń) Tak potężna, że mogła zniszczyć Ziemię w jednej chwili. Donośny odgłos, dym i ogień, a na jego szczycie siedzi śmierć"

W innej księdze o nazwie Mahabharata znajduje się kolejny tego typu tekst:

" Gurkha lecąc w swojej szybkiej i potężnej vimanie wyruszył naprzeciw  miastom Vrishis i Andhakas. Pojedyńczy pocisk naładowany całą energią wszechświata. Olśniewająca kolumna dymu i ognia, błyszcząca siłą dziesiątek tysięcy słońc, wzrosła w powietrze. Była to nieznana broń, Żelazny Piorun, gigantyczny posłaniec śmierci, który obrócił w pył wszystkich mieszkańców Vrishis i Andhakas"

Sanskryt opisuje nawet coś co odpowiada naszemu rozumieniu choroby popromiennej i jej profilaktyce.

"Po kilku godzinach, wszystkie zapasy jedzenia były zarażone... by uciec od tego ognia, żołnierze rzucali się do strumieni by obmyć siebie i swoje wyposażenie"

Pojawia się tu też kwestia słynnego miasta Mohenjo Daro, które również miało zostać unicestwione jako rezultat wojny dwóch bogów. W starożytnym hinduskim eposie Mahabharata, napisano, że przyczyną tej strasznej tragedii był potężny wybuch, który nastąpił po oślepiającym blasku "światła bez dymu". Potężna ilość ciepła doprowadziła do wrzenia otaczającą wodę, a "ryby wyglądały jak spalone". Ruiny tego miasta w okolicy rzeki Indus zostały znalezione dopiero w 1922 roku.

Odkrycia na miejscu potwierdziły, że rzeczywiście doszło tam do opisanej w religijnym tekście nieznanej nam katastrofy. Wykopaliska pozwoliły odkryć stopione skały, ślady ognia i niezwykle potężnego wybuchu. Właściwie wszystko w promieniu kilometra zostało całkowicie zniszczone. Wszystkie budynki w mieście zostały promieniście zmiecione. Położenie szkieletów wskazywało na to, że przed śmiercią ludzie ci spokojnie spacerowali ulicami miasta.

Teorie zgodnie z którymi inna, bardziej rozwinięta cywilizacja istniała niegdyś na naszej planecie istnieją już od dawna. Jedni sądzą iż poprzednia ludzka kultura została zniszczona przez jakiś konflikt, który miał miejsce tysiące lat temu a technologia ludzi została wyzerowana. Inni uważają, że ludzie byli niegdyś niewolnikami pozaziemskich istot, które mamiąc słabo rozwinięte ludy tajemnicami rozwiniętej technologii stali się ich bogami.

Brzmi to szczególnie ciekawie gdy zdajemy sobie sprawę z istnienia fenomenu tak zwanego kultu cargo. Konkretnie chodzi o rzeczywiste zdarzenie, gdy to tubylcy z jednej z wysp Melanezji na Pacyfiku, którzy nie mieli nigdy styczności z białymi ludźmi byli wstrząśnięci, gdy zobaczyli nadlatujący wodnopłat, z którego wysiedli odziani dziwnie ludzie o białej skórze. Potem biali odlecieli a gdy po jakimś czasie wrócili okazało się, że na wyspie rozkwita nowa religia, której początek dała właśnie ta pierwsza wizyta samolotu transportowego. Tubylcy zaczęli budować samoloty z patyków i trzciny, przy czym od razu dobudowali ideologię do tego, czego nie rozumieli.

Czytając tego typu teksty nie sposób nie zrozumieć, że ci ludzie mogli doświadczać czegoś podobnego. Pojazdy antygrawitacyjne to tylko początek, jeśli bowiem relacje zawarte w Mahabharacie i innych tekstach sanskryckich są zgodne z prawdą, to technologia z jaką mamy tu doczynienia pozostaje poza naszym zasięgiem conajmniej przez kilka następnych stuleci. Warto w tym momencie wspomnieć, że  technologią viman oraz "żelaznych piorunów" zainteresowali się również naziści. Dzięki podróżom do Tybetu nazistowskiego towarzystwa Vril, Niemcy mieli tworzyć pojazdy o kryptonimie Haunebue, nad którymi eksperymentowano rzekomo w Górach Sowich. Oczywiście temat ten jest mocno dyskusyjny, a wszelkie ślady po planach niemieckich naukowców zniknęły bez śladu. Jednak jeśli traktowali oni tą kwestię z tak dużą dozą powagi to na pewno musieli mieć ku temu powód.

 

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)


Komentarze

Portret użytkownika angelus

Ziemia zaczynała od początku

Ziemia zaczynała od początku po nuklearnej zagładzie, potopie i kosmicznych kolizji wskutek tej wojny.

Jest to pewne.

0
0
Portret użytkownika Rozwinięcie kultu cargo

Strasznie spłycenie kultu

Strasznie spłycenie kultu cargo... W całej sytuacji chodziło o to, że tubylcy dostawali od tych "przybyszów" jedzenie, byli leczeni itp. Byli dla nich jak bogowie. W sytuacji, gdy po wojnie zlikwidowano placówkę wojskową, tubylcy zaczęli budować "pomniki", aby tych bogów na nowo przywołać.

0
0
Portret użytkownika ziwk2

Dodatkowo

Dodatkowo

Do czasów Hiroshimy szkielety ludzi z Mohenjo Daro były najbardziej radioaktywnymi na świecie...

Co do zasięgu działań podczas "wojen bogów" - polecam DOKŁADNE obejrzenie ogólnie dostepnych zdjęć z... Egiptu. Aleja Sfinksów - pomniki są z jednej strony lekko naruszone od udaru termiczego. Niestety obecnie jest prowadzona "konserwacja" i te znaki znikają Sad

0
0

Skomentuj