Czy życie na Ziemi zostało zaprojektowane i stworzone od podstaw?

Kategorie: 

Źródło: NASA

Temat opisu skomplikowania żywych form biologicznych jest niezwykle trudnym zadaniem i wymaga dobrego przygotowania naukowego, chciałbym jednak przedstawić kilka przykładów, które dadzą nam jakiś pogląd na niezwykłość świata, w którym przyszło nam istnieć.  Pochodzenie i dzieje świata od zawsze był problemem kontrowersyjnym.  Jak rozpoczęło się życie na Ziemi? Czy powstało w wyniku przypadkowego, stopniowego procesu, trwającego miliony lat? A może zaistniało dzięki zaplanowanej  ingerencji Super Nadistotystoty, która skonstruowała naszą planetę i całe życie według szczegółowego planu? 

 

Ludzie często stawiają podobne pytania. Ale jak znaleźć na nie odpowiedzi? W ciągu ostatnich kilkunastu lat kontrowersje związane z powstaniem Ziemi doprowadziły do zagorzałej polemiki między przedstawicielami dwóch przeciwstawnych poglądów: ewolucjonistami i kreacjonistami. Toczyły się nawet sprawy sądowe, mające na celu rozstrzygnięcie, czy biblijna koncepcja stworzenia świata może być wykładana w szkołach publicznych na równi z teorią ewolucji. Wielu ludzi odrzuca koncepcję stworzenia tylko dlatego, że pochodzi z Biblii, choć nie znają i nie rozumieją podstaw, na jakich się opiera. Najpopularniejszym modelem opisującym powstanie życia na Ziemi jest teoria ewolucji,  który zakłada, że całe życie ewoluowało przez niezliczone miliony lat.

 

Najpierw rzekomo wykształtowały się podstawowe chemiczne cegiełki życia (tj. aminokwasy, cukry itd z tzw prazupy ale o tym będzie dalej...), potem one budowały bardziej złożone cząsteczki, aż pojawiły się najbardziej podstawowe formy życia, które rozwijały się poprzez przypadkowe mutacje i dobór naturalny, aż powstały zwierzęta oraz ludzie, czyli że samorganizująca się materia wykształciła super złożone organizmy biologiczne ? (A co z dowodami smierci klinicznej na istnienie życia pozagrobowego ?). Znaczna większość naukowców popiera i przyjmuje tę teorię jako jedyne logiczne wytłumaczenie pochodzenia i historii życia na Ziemi. A ponieważ jest ona tak bardzo rozpowszechniona, większość ewolucjonistów już nie uważa jej za teorię, lecz za fakt. Każdego, kto ją podważa, uważa się za religijnego aroganta lub fanatyka. Często reakcją ewolucjonistów na próbę podważenia ich teorii jest gniew i wrogość. Teoria ewolucji nie jest naukowym faktem. Faktami są skamieliny, kości, szkielety.  Okazuje się, że osoby uznające biblijny model stworzenia świata są postrzegana jako naiwni i ograniczeni fanatycy religijni, którzy nie chcą szczerze zbadać istniejących dowodów. Ponieważ w środowisku naukowym ewolucyjny model powstania Ziemi jest powszechnie akceptowany, wiele osób z góry odrzuca model biblijny bez uprzedniego zgłębienia zawartych w nim twierdzeń. Każdy z nas zastanawiał się kiedyś nad powstaniem wszechświata.

Logika i doświadczenie pokazują, że żaden znany nam przedmiot charakteryzujący się uporządkowaną konstrukcją nie mógł powstać w wyniku spontanicznego procesu. Na przykład książka jest efektem wielu godzin starannego planowania i pisania. Obraz odzwierciedla pewną ideę lub scenę widzianą oczyma artysty, którą następnie ludzka ręka przenosi na płótno za pomocą pędzla. Budynki są dziełem architektów kreślących projekty, dzięki którym robotnicy mogą układać złożone struktury w uporządkowaną całość. Świat wokół nas charakteryzuje się taką konstrukcją i złożonością, że wykracza to poza nasze wyobrażenie. Atomy, cząsteczki, komórki i wszystkie żywe organizmy stanowią dowód, że wszechświat powstał w wyniku mistrzowskiego planu i projektu inteligentnej Istoty. Ponadto logiczne rozumowanie potwierdza, że struktury charakteryzujące się uporządkowaną konstrukcją muszą mieć projektanta.

 

W związku z tym, czy uznanie, że konstrukcja wszechświata jest wynikiem pracy inteligentnego Stwórcy-Projektanta, nie jest logicznym rozwiązaniem? Atom jest podstawową częścią składową każdego przedmiotu we wszechświecie. Podstawowymi elementami atomu są: przestrzeń, materia i energia. Głównym składnikiem struktury atomu jest światło Często myślimy, że pojęcie światła ogranicza się jedynie do tego, co możemy dostrzec okiem. Jednak jeśli przyjrzeć się bliżej definicji światła, okazuje się, że wykracza ono daleko poza zakres percepcji wzrokowej. Każda fala zawarta w widmie elektromagnetycznym, ograniczonym z jednej strony promieniowaniem gamma, z drugiej zaś falami radiowymi, jest nośnikiem

różnej energii. Jedynie światło, czyli fale tworzące kolory tęczy, są widoczne dla ludzkiego oka, inaczej zalewająca nas "fala informacji" z całego widma elektomagnetycznego powodowała by chaos w naszej percepcji, czy nie jest ciekawym dlaczego Ktoś tak nas zaprojektował ? Czy ewolucjoniści dysponują odpowiedzią na to, jak powstały nieredukowalnie złożone systemy biochemiczne? Nie. James Shapiro, biochemik z Uniwersytetu Chicagowskiego, napisał: „Nie ma żadnych szczegółowych darwinowskich ujęć ewolucji jakiegokolwiek podstawowego biochemicznego lub komórkowego systemu, są tylko rozmaite nieugruntowane spekulacje”. Świat akademicki długo zakładał, że człowiek wyewoluował zgodnie z założeniami Darwina, mimo iż nie było na to żadnego bezpośredniego dowodu. Teraz wydaje się, że nie jest to nawet biologicznie możliwe! Darwinowskie i niedarwinowskie teorie ewolucjonistyczne nie wniosły w tej sprawie przekonującego rozwiązania. Kiedy dostrzegamy wokół siebie układy o wzajemnie współdziałających częściach, takie jak pułapka na myszy albo zegarek, zakładamy, że są one rezultatem rozumnej aktywności. Powinniśmy rozszerzyć to rozumowanie na bardziej od nich złożone układy komórkowe, które nie mogły powstać stopniowo, gdyż są nieredukowalnie złożone. Ewolucja nie potrafi wyjaśnić takiej złożoności. Tylko inteligencja to potrafi. Dlatego profesor biohemii Michael Behe

 

doszedł do wniosku, że to, co dotąd uważano za wynik przypadku, musi być rezultatem inteligentnego projektu. Nie ma bowiem żadnej metody, którą można by zadowalająco wyjaśnić wyewoluowanie nieredukowalnie złożonych systemów. Osobną sprawą są tak zwane "dowody" ewolucjonistów na istnienie człowieka piewrwotnego, tzw. neandertalczyka:

"...Ewolucjoniści poruszyli niebo i ziemię w poszukiwaniu tak zwanych "brakujących ogniw", szczególnie pomiędzy człowiekiem i małpą, lecz nigdy nie znaleźli żadnego pewnego ogniwa. Niektórzy z nich przedstawili cztery rzekomo "brakujące ogniwa" między człowiekiem i małpą: pitekantropa, człowieka z Heidelbergu, człowieka z Piltdown i neandertalczyka. Nie wytrzymują one jednak dokładniejszych badań i większość naukowców wyśmiewa je z pogardą, szczególnie teraz, gdy próby chemiczne, i inne, udowodniły, że człowiek z Piltdown jest oszustwem.

 

A oto jak powstały owe rzekomo "brakujące ogniwa": Dr Dubois, zapalony ewolucjonista, w 1892 roku znalazł w pewnym piaszczystym miejscu na Jawie małą, górną część czaszki i ząb, który leżał w odległości trzech stóp od niej, a pięćdziesiąt stóp dalej, w jeszcze większym piasku, znalazł kolejny ząb i kość udową. Dr Dubois twierdził, że należały one do tego samego zwierzęcia - "brakującego ogniwa"! Wkrótce po tym odkryciu dwudziestu czterech czołowych naukowców europejskich poddało badaniu te cztery fragmenty. Dziesięciu spośród nich uznało, że wszystkie cztery części należały do małpy, siedmiu, że do człowieka, natomiast siedmiu (ewolucjonistów) stwierdziło, że są one "brakującym ogniwem". Prof. Yirchow powiedział: "Nie ma żadnych dowodów na to, że te kości są częściami tego samego stworzenia". Lecz co ewolucjoniści zrobili z tymi dwoma zębami, kością udową oraz bardzo małą, górną częścią czaszki? Polecili "rekonstruktorowi" posłużyć się wyobraźnią i odtworzyć postać tego, co uważali za brakujące ogniwo, nazywając tę niepewną postać pitekantropem!, czyli małpoludem!

 

Bardzo niewiele kości znaleziono w Piltdown w Anglii, jak również w pobliżu Heidelbergu i Neanderthalu w Niemczech. Wszystkie kości z tych trzech znalezisk razem wzięte nie wypełniłyby naczynia o pojemności 36 l, nie mówiąc już o zapełnieniu całym szkieletem człowieka. Ten sam "rekonstruktor" stworzył, z wyobraźni, trzy postacie "małpoludów", z tych kilku kości. Są one dokładnym wizerunkiem ewolucji - urojeniem! W rzeczywistości stanowią pomniki niesławy dla ewolucji i pośmiewisko z biologów, jednak "zgodnie z planem" zostały one wykorzystane, a niektóre z nich nadal są używane, do wpajania niedojrzałym dzieciom i słabo myślącym dorosłym teorii o pochodzeniu człowieka od zwierząt.

 

Szaleństwo w dążeniu do ustalenia czegoś konkretnego o pochodzeniu człowieka na podstawie kilku skamieniałych części szkieletu jest bardzo dobrze zilustrowane przez przypadek "zęba wartego milion dolarów" znalezionego kilka lat temu w korycie strumienia. Wybitni ewolucjoniści uznali, że pochodzi on z pewnością ze szczęki słynnego urojonego "brakującego ogniwa" - lecz wyobraźmy sobie ich zmartwienie, kiedy trochę później znaleziono w szczęce dzika zęby dokładnie takie same jak ten!

 

CZŁOWIEK Z PILTDOWN ŻARTEM

Ogłoszenie przez Muzeum Brytyjskie, że "czaszka z Piltdown" była podrobiona, wywołało jedną z największych sensacji w kręgach naukowych.

Ujawniając, że człowiek z Piltdown jest fałszerstwem, biuletyn Muzeum Brytyjskiego wyjaśnił, iż pewien nieznany "ekspert": a) miał odłamaną przednią dolną szczękę dużej małpy; b) usunął z niej wszystkie zęby z wyjątkiem dwóch trzonowych; c) zabarwił szczękę, aby była podobna do skamieniałych kości czaszki znalezionych w żwirowni w Piltdown; d) poddane takiej obróbce kości szczęki umieścił w żwirowni, w tym samym miejscu, w którym kości zostały znalezione, czyniąc to tak zręcznie, że dwaj uczeni, którzy natknęli się na tę kość szczękową podczas poszukiwania skamielin, byli zupełnie przekonani, że żwirownia nie była w ogóle naruszana; e) spreparował kości należące do innej czaszki tak, by wyglądały podobnie jak skamieniałości ze żwirowni; f) podrobił ząb trzonowy i spiłował go, by był podobny do zębów szczęki; g) umieścił podrobioną kość czaszki, ząb trzonowy i skamieniały fragment kości czaszki znaleziony w żwirowni w takiej pozycji, że uczeni, Charles Dawson i dr Smith Woodward, byli przekonani, że one wszystkie są prawdziwymi skamielinami.

 

Te zarzuty zostały postawione przez największe autorytety naukowe, włączając drą K. P. Oakleya z Muzeum Brytyjskiego, drą W. E. LeGrosa Clarka i drą J. E. Weinera, profesorów Uniwersytetu w Oxfordzie. Kiedy czaszka została przedstawiona po raz pierwszy, wielu zdolnych naukowców zakwestionowało poprawność tej "rekonstrukcji", twierdząc że kość szczękowa należała do małpy szympansa, lecz ich protesty nie były brane pod uwagę. Jeżeli chodzi o człowieka z Heidelbergu i człowieka z Neanderthalu, to nieliczne pozostające po nich kości wykazują mniej nieprawidłowości, niż można byłoby znaleźć u wielu żyjących dzisiaj ludzi, nie mówiąc już o kościach ludzi zmarłych, zniekształconych przez chemiczne działanie składników ziemi. W rzeczywistości wielu zdolnych naukowców twierdzi od początku, że te odkrycia były kośćmi zdeformowanych ludzi. Podtrzymuje to, między innymi, sporo ewolucjonistów. Mimo to, częściowo na podstawie tak marnych oszustw jak powyższe, płytko rozumujący ewolucjoniści twierdzą, że pochodzenie człowieka od małp jest naukowo udowodnione!

 

Właściwe będzie zacytowanie tu niektórych świadectw ewolucjonistów krytykujących głosy o rzekomym posiadaniu "brakujących ogniw". Prof. Wassman mówi: "Istnieje wiele skamieniałych małp, których pozostałości, począwszy od wczesnego eocenu, aż do końca epoki aluwialnej, zakopane są w różnych warstwach ziemi, lecz nie znaleziono żadnego powiązania pomiędzy hipotetycznymi formami naszych przodków i człowiekiem obecnie żyjącym. Cały hipotetyczny rodowód człowieka nie jest poparty ani jednym kopalnym rodzajem czy gatunkiem [kursywa nasza]". Darwin mówi: "Jeżeli wejdziemy w szczegóły, nie możemy udowodnić, że jakikolwiek gatunek się zmienił [kursywa nasza]". H. G. Wells, ewolucjonista o najbardziej wybujałej wyobraźni, przyznaje w swej historii na stronie 69: "Nie możemy potwierdzić, że pitekantrop jest bezpośrednim przodkiem człowieka". Na stronie 116 umieszcza on diagram pokazujący, że żadne z czterech rzekomych "brakujących ogniw" nie mogło być przodkiem rodzaju ludzkiego, ponieważ byłby on ostatnim w swoim gatunku, a więc nie miałby potomków.

 

Dr Osborn, następny wybitny ewolucjonista, uważa, że człowiek z Heidelbergu "nie wykazuje żadnych oznak pośredniego stadium pomiędzy człowiekiem i antropoidalną małpą". Ponadto, mówiąc o zębach neandertalczyków, powiada: "Już tylko ta szczególna cecha wykluczyłaby neandertalczyka jako przodka rodzaju ludzkiego". Prof. Cope, wielki anatom, mówi: "Kość udowa [pitekantropa] jest kością człowieka; w żadnym wypadku nie jest ona łączącym ogniwem". Dr Orchard oświadcza: "Znaleziono niewiele szczątków mających związek z tą sprawą [tych czterech oszustw], a ich znaczenie jest przedmiotem gorącej dyskusji samych naukowców - zarówno co do ich wieku, jak i tego, czy to są szczątki ludzkie, czy zwierzęce, czy tylko przedstawiają [ludzką] nieprawidłowość". Prof. Bronco, z Geologicznego i Paleontologicznego Instytutu Berlińskiego Uniwersytetu zapewnia, że "Człowiek pojawia się nagle w okresie czwartorzędu. Paleontologia nie mpwi nam nic na ten temat, ona nie wie niczego o przodkach człowieka". Pozostawiamy cztery wspomniane fałszerstwa, wraz z powyższymi uwagami, tym, którzy są łatwowierni i lubią być ogłupiani, podczas gdy sami w swej zarozumiałości uważają się za mądrych. Douglas Dewar, pisząc o tym w Przeglądzie Nauki Światowej, F. Z. S. , oświadcza: "Cały ten obraz jest jednym z pokrętnych i bardzo wątpliwych dowodów".

 

Dowody na istnienie Projektu czyli Projektanta możemy odnalezć także (a może szczególnie)w świecie mikroskopijnym, gdzie nowoczesne przyrządy pozwalają nam na pojęcie skomplikowania świata form ukrytych przed nami w rozmiarach wielkości mikronów. Oto na przykład jednokomórkowy glon wielkości mikroskopijnej oglądany za pomozą mikroskopów elektronowych, jego nazwa to "Diatom" Okrzemka.  Wygląd tego glona to po prostu fantastyka naukowa w czystej formie.

tu kolejna okrzemka

 

i kolejna

 

Wydaje się, że cechą charakterystyczną ludzkiego umysłu jest to, że gdy nie istnieją ograniczenia ze strony wiedzy na temat mechanizmu jakiegoś procesu, to łatwo wyobraża on sobie proste kroki prowadzące do jego funkcjonowania. W świecie biologicznym układy złożone również początkowo mogą wydawać się proste. Dobrym tego przykładem jest WIARA w tzw. spontaniczne powstawanie życia czyli teorii abiogenezy - powstawania życia z materii nieożywionej bez udziału rodziców-Projektanta i Stwórcy, jednak gdy złożoność nawet najprostszego jednokomórkowego organizmu stała się widoczna, wiara w spontaniczne powstawanie życia zanikła. Obecnie nie istnieje uczony, który by utrzymywał, że złożone organizmy, organy czy organelle mogą w naturalny sposób powstać w jednym kroku z prostych składników wyjściowych. Ewolucjonistyczne teorie powstania świata i życia mają czysto spekulatywne, wręcz religijne, nie zaś naukowe, podłoże. Niewiele wspólnego z nauką ma wiara, że świat powstał i wyewoluował z atomu lub materii.

 

Nikt w naukowy sposób jak dotąd nie wyjaśnił skąd się owa materia wzięła. Wszystko czym dysponują ewolucjoniści w tym temacie to przypuszczenia i wyobraźnia. Jakie było źródło energii potrzebnej do zaistnienia tzw. "Wielkiego Wybuchu"? Oczywiście niewielu ewolucjonistów to interesuje. Wystarczy wiara, że tak było gdyż na tej podstawie można budować teoretyczne modele dotyczące pochodzenia życia wykluczające istnienie Stwórcy. Ale jak to wyglądało: około 20 miliardów lat temu miał miejsce „Wielki Wybuch". Używamy oczywiście wielkich liter by podkreślić „boskość" i doniosłość tego wydarzenia, wszak to religia. "Coś" lub "nic" eksplodowało i stworzyło wszystko !. Nikt tego nie zaobserwował, nikt nie wie jak. Nikt nie posiada dowodów na to co się wtedy stało. Proszę uczciwie sobie odpowiedzieć na pytanie: czy to jest nauka? Czy to chociaż ociera się o pojęcie nauki? Idźmy jednak dalej: 4,6 miliardów lat temu (cóż za dokładne wyliczenia w świecie przypadkowych zmian!) ziemia zastygła tworząc twardą skorupę !

 

Deszcz padał kilka milionów lat (skąd deszcz ? ano sam się stworzył...!) i zmienił wszystko w "zupę". "Zupa" ożyła 3 miliardy lat temu. Pierwsza forma życia znalazła sobie partnera, coś do jedzenia i powoli w przeciągu milionów lat ewoluowała do obecnej formy. Tyle ma w wielkim skrócie nam do powiedzenia WIARA ewolucjonistów w "cud" przypadku "materii inteligentnej" Smile Żyjemy w kraju i na kontynencie gdzie wolność wyznania jest gwarantowana, dlatego każdy może wybrać wiarę. Wiarę w proces "samoorganizującego się błota" lub Super Stwórcę stojącym za tym arcydziełem życia.

 

Przejdzmy teraz do "stwora" pokazanego na załączonym zdjęciu.

Czy tak skomplikowany "stwór" jak biologiczny Nesporczak (Tardigrada) mógł wyewoluować ? Osobiście wątpię, zdjęcie tego stworzonka pokazuje nam niezwykłość świata biologicznego, którego częścią jesteśmy. Stworzonko to ma niezwykłe cechy, mianowicie potrafi przez kilkanaście lat "żyć" bez jedzenia czy wody ! Potrafi przeżyć w temperaturach absolutnego zera oraz w temperaturach wyższych od gotującej się wody ! Potrafi przetrwać żywy ciśnienia które panują na dnie oceanów oraz żyć dalej nawet gdy zostanie napromieniowany dużymi dawkami promieniowania. Nesporczak został dlatego wzięty do badań w kosmosie, na pokłady statków kosmicznych jako niezwykłe "osiągnięcie" cudu żywych form biologicznych, przypominających stwory rodem z filmów fantastycznych . Stworzonko to ma inne niezwykłe cechy jak samonaprawialność własnego DNA, czy możliwość zredukowania swojego zasobu wody w ciele do kilku procent ! Projektant który potrafi takie cuda, potrafi także stworzyć istoty ludzkie które będą żyły nawet 950 lat. Czy możliwość życia ludzkiego o długości 950 lat jak jest to opisane w Biblii byłaby dla takiej Nadistoty problemem ? Każdy musi sobie odpowiedzieć sam.

 

W ciągu krótkiego czasu po opublikowaniu przez Charlesa Darwina jego książki O pochodzeniu gatunków, wyjaśniającą moc teorii ewolucji uznała większość biologów. Hipoteza ta łatwo rozwiązała problemy podobieństwa homologicznego, organów szczątkowych, obfitości gatunków, wymierania i biogeografii. Rywalizująca ówczesna teoria, która postulowała bezpośrednie stworzenie gatunków przez jakąś nadnaturalną istotę, wydawała się większości "racjonalnych umysłów" dużo mniej dogodna, gdyż domniemany Stwórca zajmowałby się takimi szczegółami, że byłoby to uwłaczaniem Jego godności. Z upływem czasu teoria ewolucji wyrugowała tę rywalizującą teorię specjalnego stworzenia i praktycznie rzecz biorąc wszyscy "uczeni" badali świat biologiczny z perspektywy darwinowskiej. Większość wykształconych ludzi żyła odtąd w świecie, w którym cudowność i bogactwo królestwa życia zostały wytworzone przez prostą i  zasadę doboru naturalnego.

 

Jednak w nauce bywa tak, że teoria odnosząca sukces niekoniecznie jest teorią poprawną. W dziejach nauki istniały także inne teorie, które osiągnęły ten sam tryumf, jaki zdobył darwinizm: ujęły wiele eksperymentalnych i obserwacyjnych faktów w spójnej ramie roboczej i odpowiadały intuicjom ludzi na temat, jak świat powinien funkcjonować. Teorie te także obiecywały wyjaśnić wiele cech wszechświata przy pomocy kilku prostych zasad. Lecz wiele z tych teorii jest obecnie martwych. Zasługuje na ironię fakt, że zostały one zniszczone przez ten sam postęp nauki, do jakiego się przyczyniły. Czy my jako ludzie myślący Homo sapiens sapiens nie powinniśmy się zastanowić nad poprawnością teori Darwina ? Czy przypadkiem nie skrzywia ona nam widoku na  świat taki jaki jest naprawdę ? Czy odrzucony Stwórca z jego super możliwościami nie jest tym czego bardziej potrzebujemy niż zimnej samoorganizującej się materii oraz przypadkowości istanienia w tym olbrzymim kosmosie z miliardami Galaktyk ? Należy zwrócić uwagę, że nie wnioskujemy istnienia projektu z tego, czego nie wiemy, ale z tego, co wiemy.  Człowiek, należący do jakiejś pierwotnej kultury, widząc samochód, może przypuszczać, że jest on napędzany przez wiatr lub przez antylopę ukrytą pod maską, ale gdy otworzy tę maskę i zobaczy silnik, od razu uświadomi sobie, że został on zaprojektowany. W ten sam sposób nauka Inteligentnego Projektu otworzyła przed nami nowy zapomniany świat.

 

Ludzie żyjący w dziewiętnastym wieku byli zaszokowani, gdy odkryli na podstawie obserwacji, dokonywanych przez naukę, że wiele cech świata biologicznego można przypisać eleganckiej zasadzie doboru naturalnego. Dla nas, żyjących w wieku dwudziestym, jest niemniejszym szokiem odkrycie na podstawie obserwacji dokonanych przez naukę, że podstawowych mechanizmów życia nie można przypisać doborowi naturalnemu, a więc że zostały one zaprojektowane. Musimy się uporać z tym szokiem i iść dalej. Teoria niekierowanej ewolucji jest już martwa, ale dzieło nauki trwa nadal.

 

Przytoczmy tu jeszcze wypowiedzi dwóch noblistów z dziedziny biochemi, genetyki i mikrobiologii

profesor Werner Arber, genetyk i mikrobiolog:

".."Chociaż jestem biologiem, muszę przyznać, iż nie rozumiem w jaki sposób powstało życie... Uważam, iż życie zaczyna się dopiero na poziomie funkcjonalnej komórki. Najbardziej prymitywna komórka może wymagać przynajmniej kilkuset różnych specyficznych makromolekuł biologicznych. W jaki sposób takie już dosyć złożone struktury mogły się połączyć pozostaje dla mnie tajemnicą. Możliwość istnienia Stwórcy, Boga, stanowi dla mnie satysfakcjonujące rozwiązanie tego problemu."

Ernst Boris Chain
biochemik:

"Postulowanie tego, iż rozwój oraz przetrwanie najlepiej przystosowanych gatunków jest wynikiem wyłącznie przypadkowych mutacji wydaje mi się hipotezą nie opartą na żadnych dowodach i nie dającą się pogodzić z faktami. Te klasyczne ewolucyjne teorie są rażąco nadmiernym uproszczeniem niesamowicie złożonej oraz zawiłej masy faktów, i zadziwia mnie, iż są one połykane tak chętnie i bezkrytycznie, i od tak długiego czasu przez tak wielu naukowców bez jakiegokolwiek pomruku protestu."

 

Trzeba tu jeszcze wspomnieć o informacji w układach biologicznych, która ma decydujące znaczenie dla wyjaśnienia niezwykłości i cudu życia, a o której tu nie wspomniałem, ale o tym w kolejnym artykule...

 

Teoria ewolucji a Inteligentny projekt Wygnani Expelled

 

 

Dr. Robert Gentry - Młody wiek ziemi (PL lektor)

 

 

 

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)


Komentarze

Portret użytkownika BIGOS

Panie autor! Chyba pan

Panie autor! Chyba pan pisałeś ten artykuł po mszy w kościółku bo jesteś pan stronniczy i piszesz pan o jakiejś magiku, który stworzył niesamowite istoty jak magik wyciągający królika z kapelusza. W dodatku czemu jest to JEDNA istota Boska? To brzmi jeszcze bardziej nieprawdopodobnie że coś z niczego zostało stworzone przez istotę żyjącą w nicości, to znaczy jak? Lewitował w próżni? Stworzył atomy (z niczego) i posklejał je w różne pierwiastki a potem w obiekty kosmiczne? A skąd się ON wziął? Aaaa... zapomniałam. ... ON istniał ZAWSZE! siedział sobie sam i mu się nudziło to sobie stworzył świat i ludzi po to żeby zsyłać nam aniołki żeby się nami opiekowały no a Bóg na nas wszystkich patrzy jak wielki brat i je sobie popcorn i popija go dietetyczną colą...

0
0
Portret użytkownika Normin

Zaprawdę powiadam wam

Zaprawdę powiadam wam "uwielbiam" fanatyków od NIEświętego pisma strzelających cytatami.
Twarde dyski zapchane głupotami i nie ma siły by je zresetować, więc walą tym co mają wgrane.
Kilka tyśięcy lat te same pierdoły, pierdułki, kłamstwa, kłamstewka- totalny kabaret.
Niestety nie dla tych którzy płonęli na stosach. I nie dla tych którzy będąc dzieckiem
byli gwałceni przez purpurowych zwyrodnialców - a przecież napisano- po owocach ich poznacie.
I tak życie mija w samouwielbieniu, a gdy spotka się PRAWDĘ- jest szok i głupie pytania:
"A co to jest "prawdziwa WIEDZA", bo u św. Pawła to czytam takie coś..."- ręce opadają.
- A ja mam gdzieś takie "coś". Kiedyś bawiła mnie konwersacja "teologiczna"- ale to jest jak
słuchanie zacinającej się płyty- pieprzenie o Chopinie, jak kot goniący własny ogon- do niczego
nie prowadzi. Szkoleni w piśmie mają wgranego WIRUSA który zapętla im muzgi dlatego oni nie są
w stanie ujrzeć PRAWDY choćby nawet się o nią potykali.
Ponieważ "uczeni w cytowaniu" bronią nie tylko swej tzw. wiary, ale też i całego tego kabaretu -
proponuję materiał o szopkach stosowanych przez czarnych :"Pieczęć - czyli jak ukraść człowiekowi duszę"
http://www.taraka.pl/index.php?id=pieczec , oraz: http://www.taraka.pl/zloddusz
- O wielu żeczach nawet filozofom się nie śniło!
"Nie bójcie się o ścieżkę prawdy, bójcie się o brak ludzi, którzy nią kroczą."

1
0
Portret użytkownika pako1205

Idiotów generujących

Idiotów generujących prawdziwe zagrożenie na tej planecie jest bardzo niewielu,problem w tym,że są świetnie rozstawieni.

0
0
Portret użytkownika Juszka1980OGL

szkoda ze jako jeden znich

szkoda ze jako jeden znich trafiles na ten portal 
ile ci placa za trolujace posty???/

1
-1
Portret użytkownika atest

Trafnie to ujmujesz. Religia

Trafnie to ujmujesz. Religia to wirus. Oczywiście są wirusy mniej i bardzej groźne, ale jak widac walki z nimi może nie być wygrana przez naukę, bo wirusy się mutują i adaptują, uadparniając na wciąż kolejne leki

0
-1
Portret użytkownika Normin

Miejscami dyskusja jak na

Miejscami dyskusja jak na kółku różańcowym.
Na szczęście są też tacy, którzy posiadają prawdziwą WIEDZĘ-jak np. ArDoR -
"Jeśli uznasz że mogą istnieć inne, wyższe wymiary, w których nasza rzeczywistość jest zatopiona, to stwierdzisz że wiesz, że nic nie wiesz... i dopiero wtedy zacznie się Twoja przygoda z prawdziwą wiedzą" 
Najwyższy czas dla poszukujących PRAWDY wskazać ŹRÓDEŁKO WIEDZY:
http://quantumfuture.net/pl/falaindeks.htm
"Niebezpiecznie jest mieć rację w sprawach, w których ustanowione autorytety się mylą."
Wskazane materiały przeznaczone są tylko i wyłącznie dla osób Myślących i z Wyobraźnią.
 

0
0
Portret użytkownika hopsiup

"Na szczęście są też tacy,

"Na szczęście są też tacy, którzy posiadają prawdziwą WIEDZĘ"
 
A co to jest "prawdziwa WIEDZA", bo u św. Pawła to czytam takie coś:
"Lecz wiedza wbija w pychę, miłość zaś buduje. Gdyby ktoś mniemał, że coś wie, to jeszcze nie wie, jak wiedzieć należy." (1Kor 8:1-2, bt).
I znowu przypomina mi się masoński podział na wtajemniczonych i profanów. Braci i światowych. A w zasadzie jest tym samym co to:
" Ludzkość jako taka nie dostąpi zbawienia i bynajmniej nie jest ”bracią” równą w oczach Boga. Ludzie, choć wyglądają dość podobnie, różnią się od siebie w sposób zasadniczy. Większość przedstawicieli naszego gatunku nie jest tak naprawdę ludźmi, lecz tylko dwunożnymi istotami obdarzonymi mową i pewną doza intelektu. Są to jednak kreatury powołane do życia przez Demiurga z brudnej materii i należące całkowicie do upadłej sfery materialnej. Część systemów gnostyckich określa ich mianem „hylików” od greckiego „hyle” – materia.
Następną grupą istot są psychicy, choć nie występują oni każdym systemie. Ich nazwa pochodzi od greckiego słowa oznaczającego duszę – psyche. To najogólniej ujmując osoby zaangażowane w oficjalne religie, mające jakieś potrzeby duchowe, ale ich dusze są jednak ograniczone do sfery materii.
Właściwymi ludźmi pozostają pneumatycy, od greckiego słowa oznaczającego ducha – pneuma. Są to tak naprawdę boskie duchy pochodzące z Pleromy i zaklęte w wyniku kosmicznej katastrofy przez demiurga w materialne ciała. Katastrofa spowodowała również drugi skutek – pneumatycy w większości utracili wiedzę (gnosis!) o swoim pochodzeniu i prawdziwej naturze. Gnostyk to pneumatyk, który zdobywa wiedzę (gnozę) na temat swojego pochodzenia i dróg ucieczki z tego zepsutego świata do Pleromy.
-Wszelkie oficjalne religie a szczególnie kościoły – pozostają pod całkowitą kontrolą Jahwe – Demiurga . Co za tym idzie, wiele ruchów heretyckich czy to świadomie, czy nieświadomie nawiązywało do gnozy, poprzez swoje radykalne zerwanie więzi z widzialną, ziemską hierarchią Kościoła.
Jak więc widzimy, nie ma i nigdy nie było w systemach gnostyckich czegoś takiego jak „równość wszystkich ludzi wobec Boga”. Z tej samej przyczyny gnostycy bardzo rzadko zajmowali się w przeszłości czymś takim jak ewangelizacja, działalność misyjna i tak dalej. Ewangelizowanie tłumów hylików miało w ich oczach taki sam sens jak w oczach chrześcijan ewangelizowanie wód Oceanu Spokojnego lub piasków Sahary. Najczęściej zadowalają się stworzeniem szkoły – mistrz i kilku, kilkunastu uczniów." (http://fratresvigilantes.wordpress.com/2006/03/21/gnoza-i-gnostycyzm/)
I stąd ci "wiedzący" uważają się za lepszych od uznanych przez nich za "niewiedzących" i uważają ich za bydło do wyrżnięcia. Zapewne ja jako profan klasyfikuję się w tej perspektywie zwierzęcej, drogi guru @Norminie...

0
-2
Portret użytkownika Endor

Tam gdzie sapiens dał link

Tam gdzie sapiens dał link jest też ten cytat z Biblii:

„(18) Albowiem gniew Boży z nieba objawia się przeciwko wszelkiej bezbożności i nieprawości ludzi, którzy przez nieprawość tłumią prawdę. (19) Ponieważ to, co o Bogu wiedzieć można, jest dla nich jawne, gdyż Bóg im to objawił. (20) Bo niewidzialna jego istota, to jest wiekuista jego moc i bóstwo, mogą być od stworzenia świata oglądane w dziełach i poznane umysłem, tak iż nic nie mają na swoją obronę” (Rz 1)
 
Zresztą wszystko zostało stworzone przez Syna Bożego Mesjasza Chrystusa Pana więc 
wszyscy powinni się starać nawracać na
 prawdziwą wiarę Chrystusową i starać nawiązać kontakt z Duchem Świętym !

0
0

Bóg stworzył nieskończone ilości istot rozumnych o różnych szczeblach bytowania. Choć rozumem nie można dowieść istnienia Aniołów, to jednak można wskazać na odpowiedniość ich istnienia.

Portret użytkownika 85r

Ostatnio chodził mi po klatce

Ostatnio chodził mi po klatce taki jak ty, sprzedawał kalendarzyk z powodu abdykacji papieża. No i jeszcze jehowy mi dzwoniły na domofon też mają dużo wspólnego z tobą.

1
0
Portret użytkownika mistrz

no wiec drugi wpis dla

no wiec drugi wpis
dla wszystkich niedowiarkow Boga
prosze podac mi gdzie Biblia wyklucza ewolucje i gdzie ewolucja wyklucza Biblie bo ja nie widze miedzy tymi dwoma poroznie roznymi drogami zadnej roznicy w Biblii i jej teorii na stworzenie swiata nie jest napisane ze mamy porownywac 1 dzien stworzenia do 1 dnia ludzkiego Biblia to streszczenie niemal 4 miliardow lat w jednym tomie przy czym zdecydowana jej wiekszosc to juz bytowanie ludzkosci - nie da sie prosciej niz jak to jest tam opisane skrocic powstania czlowieka i jego egzystencji wazny jest przekaz zawarty
po za tym
porownajcie sobie budowe atomu z budowa ukladu slonecznego podobienstwo jest uderzajace wrecz szokuje w ukladzie slonecznym mamy wiecej szczegolow 'planet' ale pozostalych czastek atomu ludzkosc poprostu nie odkryla jak narazie...
kolejna rzacza ktora chcialem przedstawic jest podobienstwo ludzkiego mozgu do wszechswiata trafnie to na national albo discovery przedstawili calkiem niedawno gdzie gromady galaktyk polaczaone sa jakjby w sieci pajeczej ktora przypomina w budowie ludzki mozg i to sklania mnie do teorii jak juz w ostatnim poscie pisalem ze wszyscy jestesmy tylko wyobrazeniem Boga i siedzymy w jego glowie
co dalej... mosty einstaina - rosena przez niektorych blednie nazywane tunele czaso - przestrzenne
one nie przenosza do innego miejsca w naszym wszechswiecie ani do innego czasu to tunele do wymiaru duchowego innego swiata wg. mnie kazde zycie korzysta z takiego tunelu 2 razy na poczatku i na koncu
jednak jest cos co kloci sie z moim wyobrazeniem swiata poniewaz...
istnieja czarne dziury ktore skupiaja 'pozorna pustke' w materie coraz gestsza poki nie wpadnie do lejka Smile
wydaje mi sie ze teoria wiekiego wybuchu jest niczym innym jak przedstawieniem tego co dzieje sie po drugiej stronie czarnej dziury gdzie istnieja inne wszechswiaty... badz istnial taki przed wybuchem badz zaistnieje po kolejnym kiedy to materia naszego swiata zostanie dostatecznie skupiona w super masywnej czarnej dziurze nastapi boom

0
0
Portret użytkownika kuzYn

  Bóg stworzył wszechświat, a

 
Bóg stworzył wszechświat, a kto stworzył Boga ?
Ostatnio dużo się mówi o połączeniu ludzkiego mózgu z komputerem. Do niedawna brakowało do tego jednej rzeczy. INTERFEJSU. Czyli takiego łącznika. Ostatnio jednak nauka poszła naprzod, i dziś coś takiego jest już możliwe.
"Naukowcy z California Institute of Technology stworzyli sondę-robota, która ma działać jak interfejs pomiędzy ludzkim mózgiem a komputerem. Urządzenie będzie odczytywać, a być może i modyfikować fale mózgowe, umieszczając małe elektrody w tkance nerwowej i łącząc się z pojedynczymi neuronami. Urządzenie jest na razie we wstępnej fazie prototypu, ale twórcy twierdzą, że gotowe są już algorytmy i całe oprogramowanie służące do sterowania robotem i odczytywania aktywności mózgu. Algorytm śledzenia neuronów jest podobno oparty o wykorzystywane w armii amerykańskiej algorytmy śledzenia samolotów."

To teraźniejszość, ale co będzie za 10, 100, 1000 lat albo i więcej ? Jaka będzie moc obliczeniowa ludzkiego mózgu ?  Nawet teraz trudno sobie wyobrazić co będzie mógł taki mózg połączony z komputerem zdziałać.  A co jeśli połączy się mózg z komputerem kwantowym, który działa dużo szybciej ? Komputer kwantowy wykonuje obliczenia nie na bitach a na qbitach. Każdy qbit może nie jak bit przechowywać albo 0 albo 1 lecz przechowuje informację o tym w jakiej części to jest 0 a w jakiej 1. Ważne jest przy tym powiązanie z innymi qbitami danej maszyny. Mając n qbitów  maszyna może przechowywać jednocześnie 2^n wektorów stanów bitów np. dla n=3 będą to: 0-0-0, 0-0-1, 0-1-0, 0-1-1, 1-0-0, 1-0-1, 1-1-0 oraz 1-1-1. I co ciekawe w jednym cyklu wykonywać przetwarzanie wszystkich tych wektorów naraz. Przy większych ilościach qbitów daje to olbrzymie przyspieszenie obliczeń. Do tego dochodzi jeszcze zwiększanie z roku na rok mocy obliczeniowejkomputerów.
Czy człowiek za kilka tysięcy lat może stać się takim samym Bogiem jak ten który stworzył nasz wszechświat ? Jeśli tak to Bogów może być nieskończona ilość. Ale kto był tym pierwszym Bogiem ?
Tego chyba nikt nigdy się nie dowie.
http://www.medgadget.com/2008/05/in_the_works_mems_braincomputer_interface.html

0
0

 

Portret użytkownika baca

Kuzyn to wiesz że wszechświat

Kuzyn to wiesz że wszechświat stworzył bog a nie wiesz że boga zbudował mechanik?
mechanik stworzony przez innego boga, którego oczywiście zbudował inny mechanik...

1
-1
Portret użytkownika Los Anonimos

Czyli wszystko, każda rzecz,

Czyli wszystko, każda rzecz, każda właściwość oraz każdy stan bytu jest jednym wielkim fraktalem...

0
0
Portret użytkownika Angelus Maximus Rex

No tu jest niestety

No tu jest niestety jednoznaczność. Kura znosi jajko, więc kura była pierwsza.

0
0
Portret użytkownika panKajetan

za przeproszeniem TO jest

za przeproszeniem
TO jest proste jak je.......
nie bylo początku i nie bedzie końca 
po prostu istniejemy i pieprzymy potrawy
smacznego

0
0
Portret użytkownika benet

Kuzyn myślę,że Bogów już jest

Kuzyn myślę,że Bogów już jest nieskończona ilość,bo czasami punkt widzenia zależy od punktu myślenia i tak np.pies myśli: "Mój Pan się o mnie troszczy, karmi, przytula, bawi się ze mną, głaszcze - jest dla mnie Bogiem" kot natomiast myśli tak: "Mój gospodarz się o mnie troszczy, karmi, przytula, bawi się ze mną, głaszcze - jestem dla niego Bogiem" i uwierz mi,są ludzie którzy myślą podobnie Smile

1
-1
Portret użytkownika Homo sapiens

"..Jest jeszcze jeden

"..Jest jeszcze jeden problem, który ewidentnie zaprzecza Wielkiemu Wybuchowi, bądź nie został jeszcze sensownie wyjaśniony. Mianowicie, obracanie się planet w różnym kierunku. Jak zapewne każdy wie, elementy obracającego się ciała, które zostało rozbite powinny się obracać w tę samą stronę, co ciało pierwotne. Jeśli chodzi o cały wszechświat to nie da się zaobserwować, w którą stronę kręcą się poszczególne jego elementy, są po prostu za daleko. Ale to, co można zaobserwować to planety naszego układu słonecznego. Są tu dwie anomalie:
 
1. Wenus - druga pod względem odległości od Słońca planeta Układu Słonecznego. Kręci się w odwrotną stronę niż np. Ziemia. Ewolucjoniści próbują tłumaczyć te sytuację na różne sposoby. Pierwszym najpopularniejszym i równocześnie najbardziej bezsensownym wytłumaczeniem jest wielki meteoryt lub inna planeta, która przy zderzeniu z Wenus zmieniła kierunek jej obrotu. Problem jest taki, że Wenus nie ma żadnych śladów po takim uderzeniu, poza tym orbita tej planety jest prawie idealnie kolista. Druga, bardziej sensowna teoria mówi o tym, że Wenus zatrzymała się i zaczęła kręcić się w drugą stronę. Ta teoria jest trochę lepsza, ponieważ Wenus bardzo wolno się kręci. Jakby to była jedyna planeta kręcąca sie w innym kierunku, być może można by było przystać na takie rozwiązanie. Ale nie jest, druga anomalia to:
 
2. Uran - gazowy olbrzym, siódma w kolejności od Słońca planeta Układu Słonecznego. Kręci się "pionowo", w dodatku jego księżyce także kręcą się "pionowo". Tak samo jak Wenus, Uran ma kołową orbitę i nie ma śladów po uderzeniu. Proces zatrzymania i rozpoczęcia się kręcenia w drugą stronę można sobie wyobrazić, jeśli chodzi o orbitującą planetę wokół Słońca. Natomiast bardzo trudno sobie wyobrazić zmianę osi obrotu Urana. Wie ten, który próbował zmienić oś obrotu koła rowerowego rozkręconego na pręcie. (tu, 3 minuta).  
 
W ogóle cały nasz układ słoneczny to jedna wielka anomalia zarówno w stosunku do reszty wszechświata jak i do samego siebie. Planety naszego układu są bardzo zróżnicowane, nie można zaobserwować żadnych statystycznych odchyleń i korelacji, ani w wielkości, ani w ukształtowaniu, składzie, odległości, ilości księżyców. A już największą anomalią jest sama Ziemia, która po prostu jest idealnie ulokowana do tego, żeby mogło na niej istnieć życie. Jakiekolwiek zmiany w położeniu, prędkości obracania się czy odległości księżyca czy słońca spowodowałyby bardzo duże utrudnienie w dla życia na Ziemi, bądź jego całkowite wyeliminowanie. Osobiście uważam, że zmiany położenia innych planet także zdestabilizowałyby perfekcyjne położenie Ziemi..."
 
http://zjawa.nowyekran.pl/post/89286,cz-3-wielki-wybuch-czy-wielka-sciema
http://www.eioba.pl/a/3zug/planety-ukladu-slonecznego-ewolucja-czy-projekt

0
0

Los dał ludziom odwagę znoszenia cierpień.-Rzeczą człowieka jest walczyć, a rzeczą nieba – dać zwycięstwo.

Portret użytkownika Pacal

Chciałeś napisać że Uran

Chciałeś napisać że Uran kręci sie "poziomo"? Uran "leży" jak jakiś "Pan Boczek" - na boku lewym albo prawym i tak patrząc na całoąść Wrzechświata. Piszę "Pan Boczek" nie dlatego zę nie mam uszanowania ale tylko w imię sprzeciwu naiwnym bałwochwalczym wyobrażeniom. Pozdrawiam.
Może między nami nieporozumienie natuyry jeżykowej tylko wiec dopowiem "naukowo": oś wirowa planety Uran leży nieomal w płaszczyźnie ekliptyki. Naromiast z Wenus jest przeciwnie: oś tej planety, stoi "na sztorc" czyli ortogonalnie a "po naszemu": prostopadle, do tej płaszczyzny.
Pozdrawiam Smile

0
0
Portret użytkownika pako1205

W Układzie Słonecznym

W Układzie Słonecznym niewiele jest tworem czysto naturalnym.Właśnie Ziemia,jej ogromny żyroskop,satelita,największy w stosunku do obiektu,którego jest satelitą w całym chyba znanym nam Kosmosie,odległość od gwiazdy,stabilność właśnie przez ogromnego satelitę i ewenement najistotniejszy,kwintesencja zbioru tych"naturalnych"szczęśliwych "zbiegów okoliczności"-woda,woda w postaci ciekłej... .Nie ma się co wielce dziwować,że coś widziano blisko Słońca,jakieś obiekty...,to percepcja wielu ludzi się skończyła,"to nie może być,hamerykanscy naukowcy przecież tam nic nie wysyłali..."

0
0
Portret użytkownika gus

A ja - moi drodzy zaczynam

A ja - moi drodzy zaczynam się skłaniać ku myślom: czy możliwe ze ten świat jest tak pokręcony bo bogów może być wielu i każdy przeciąga wszystkich na swoją stronę... może żyjemy w jakimś odwiecznym sporze i niekoniecznie w układzie dualnym Bóg i Lucyfer, może jest coś więcej jakiś poli-układ ostatnio czytałem z ciekawości jakieś objawienia Maryjne, szczególnie uderzyło mnie twierdzenie ze jest ona (sama) opiekunką narodów (wybranych) i odmawianie różańca jest czynnością właściwą... hmm... niewiem, w zasadzie jestem wierzącym, jednakże w modlitwach częściej zwracam się do Boga niż do Jezusa a w zasadzie rzadko do Maryi, nie modlę się i nigdy tego nie robiłem przy użyciu gotowych formuł z modlitewnika, nawet nie znam w całości ani jednej z modlitw. Nie uznaję Kościoła Katolickiego w obecnej formie jak i nie bardzo rozumiem jak spowiedź wobec innego człowieka może oczyścić nas z grzechów i dlaczego mamy wyznawać cześć i wznosić modlitwy w wyznaczonych miejscach, jestem pełen wątpliwości a logika cały czas mi podpowiada że coś w tym układzie nie gra, coś jest nie tak i czegoś nie pojmuję, kim lub czym jest to coś?
Spoglądając z perspektywy 40lat życia, balansując chwile szczęścia do nieszczęścia doszedłem do wniosku że najczęstszym stanem emocjonalnym w życiu jest stan cierpienia, nawet wyjątkowe stany spełnienia kończą się cierpieniem, każda chwila szczęścia prędzej czy później równoważy się z nieszczęściem - możliwe że żyjemy po to by cierpieć, ale dlaczego?
 
Święci mówią że poddawani jesteśmy próbom – no dobra, ale po co? W jakim celu i zakresie?
 
Nie ukrywam że lubię czasem pograć na komputerze, w grach postać kierowana wyłącznie przez komputer nazywana potocznie jest „mpc”, postać którą ty kierujesz w zasadzie otacza tyle informacji że z założenia można by było przyjąć że mogłaby mieć możliwość odczuwania, dla tej postaci w zasadzie świat ekranu jest światem realnym i w sumie wcale nie musiałaby zdawać sobie sprawy z tego że jest wyłącznie marionetką sterowaną z klawiatury, pada czy joysticka, postać mpc jak i sterowana dla gracza nie mają żadnej wartości poza emocjami z gry, każda z nich jest albo zabita albo zabijana bez emocji i wartości ich życia, gracz powraca do gry z nowym zestawem postaci – możliwe że nietrafiona, ale jest to analogia której nie mogę się wyzbyć... grając.
 
Następnie oglądając programy o zwierzętach zwrócić można uwagę na sposób w jaki zachodzi relacja pomiędzy zjadanym i zjadającym, każdy może być zjedzonym, a zjadany jest traktowany jak np. hamburger, nie ważne czy krzyczy, kopie i walczy – wkładany do ust i odgryzany po kawałku, jest posiłkiem z którym nie wiąże się nic innego niż bezceremonialne jego pochłanianie, odwracając role możliwe że zjadany mógłby mieć żal do bezduszności czy sposobu jego zabicia który niejednokrotnie jest okrutnym i niehumanitarnym, w zasadzie strasznym, ale czy z punktu widzenia grającego jest to takie straszne? Coś tam wyskoczyło, coś ugryzło, coś zapiszczało i zginęło …a to sobie strzelimy z giwery do tego czegoś, tak z ciekawości... w sumie to dzieje się na ekranie i nikogo tak naprawdę nie krzywdzimy, nie zabijamy, no nie?
 
Czy to życie w którym jesteśmy to taka właśnie gra pomiędzy kilkoma graczami (Jezus, Maryja, Budda, Imhotep, Zeus, Hera) czy grający zdają sobie sprawę że postacie czują a Bóg (stwórca rozgrywki) czy nie popełnił błędu i czy ma świadomość że te ludziki na ekranie mają uczucia i świadomość istnienia, czy właściwie traktowani jesteśmy tak jak my traktujemy naszych bohaterów z gier – bezpłciowo?
 
A co jeżeli powyższa analogia jest błędem, przyjmując że stałą w życiu jest cierpienie – możliwe że żyjąc przez reinkarnację wielokrotnie odsiadujemy wyroki na które zasłużyliśmy będąc w życiu wiecznym, ktoś np. bluźnił i ma odsiadkę 2tyg, przeżywa cierpienie urodzenia i umiera (odchodzi), ktoś inny w raju był niezadowolony lub co gorsza wystąpił przeciw jakiemuś ustalonemu tam prawu lub może żądał by przywrócić odrobinę nieszczęścia do życia wiecznego pełnego szczęśliwości, i np. zostaje zesłany do życia w czasie by poczuć cierpienie i zdać sobie sprawę czy ono naprawdę jest potrzebne, lub przejść odpowiednią resocjalizację w jednym lub wielu wcieleniach...
 
a co jeżeli, tam w raju nie ma cierpienia a pojawiamy się tu by go odczuwać w nadmiernej ilości by w końcu przechodząc na drugą stronę nie zawracać nikomu gitary pytaniami po co tyle szczęścia, łąk i monotonii w życiu wiecznym, możliwe że to życie to jakaś szkółka gdzie jesteśmy moralnie indoktrynowani?
 
A co jeżeli faktycznie żyjemy by być poddawani próbie, za to że być może zwątpiliśmy gdzieś w raju, a tu w życiu następuje test cierpiętniczy, który ma nas złamać i pokazać moment w którym się Go wyrzekniemy, a co jeśli Lucyfer w tym przykładzie jest jednym z Jego pracowników i odgrywa swoją rolę? Tak jak Gabriel ze swoim ognistym mieczem?
 
Ku.. co jest grane w tym życiu! Gdzie jest prawda a gdzie fałsz, jak do cholery rozpoznać co jest właściwe a co nie? Czy właściwie musimy rozpoznawać, czy wystarczy tylko dotrwać do śmierci, co jest dobrem a co złem, czy te wartości w ogóle mają znaczenie? Może nie ma rozgraniczenia na dobro i zło tylko na entropię i równowagę, może Hitler nie był zły, a Tusk to zdrajca Polski, a może nie? Może Zeus i inni bogowie brał udział kiedyś w tej grze ale przegrał rozgrywkę i już nie gra.
A może to wszystko to bzdura, a mi się wydaje że żyję, a może nie?
 
Żyjąc wyłącznie życiem chyba chciałbym żeby ono kończyło się z dniem śmierci, ale w wieku 17lat miałem okazję „prawie” utonąć i zajrzałem na drugą stronę, nie wiem czy to mar czy inne fiku-miku szyszynki czy prawda, ale zdaje mi się że po drugiej stronie było bajecznie fajnie, było tak że nie chciałbym po następnej śmierci wracać tu na ziemię... idę już spać! bo jeszcze wyjdzie że bluźnię...

0
-1
Portret użytkownika papin

refleksja z grą oraz

refleksja z grą oraz zjadającym i zjadanym cholernie trafna.

0
0
Portret użytkownika okrzemek

czy naprawdę da się

czy naprawdę da się kogokolwiek przekonać, że organizm człowieka wraz z jego skomplikowanym kodem genetycznym, niesamowitymi organami, w tym mózgiem, wywodzi się z jakiejś prazupy oceanicznej? bez żartów... panowie nauokofcy niech mi lepiej odpowiedzą skąd się wziął kosmos... o nic więcej nie pytam, a odpowiedzi, że z biga bangu nie chcę słuchać więcej bo to bzdura przecież i slogan taki sam jak globalne ocieplenie...

2
0
Portret użytkownika kolo21

Znowu te pejsy.Może kto się

Znowu te pejsy.Może kto się czubi ten się lubi? he he.Ale serio nie samowicie wyglądają te no bakteriorobaki czy co to tam jest.Jakiej to wielkości jest?Bo ten na dole wygląda jak by  miał kamerkę w pysku.I do jakich mikro wieklości udało się człowiekowi zajrzeć.Bo z czego składa się atom z elektronów i jądra i z czego składa sie elektron i tak dalej to jak te ruskie matroszki.Niby elektron jest cząstką elementarną, tzn. składa się z samego siebie, nie dzieli nie na nic więcej ale coś musi być w środku.

0
0

kolo21

Portret użytkownika Angelus Maximus Rex

Innym wymiarem Boga jest

Innym wymiarem Boga jest Wszechświat jako zmaterializowana jego myśl. Projektant może byc bowiem z poza  ukladu zamknietego jakim jest Wszechświat. Nie mozna tym samym okreslić jak on powstał.
Zagadnienie komplikuje się odpowiedzią na pytanie:
 Jeżeli Wszechświat jest zamknietym układem mysli Projektanta, to gdzie jest sam Projektant?
Przyjmując koncepcję, do czego wręcz prowadzi nieudolnie, lecz krok po kroczku współczesna nauka, że Wszechświat powstał z niczego ( w sensie fizycznym z eteru nie posiadającycm masy i w sensie Einsteinowskim -energiil), można udzielić odpowiedzi, że Bogiem- Projektantem jest eter.. Czyli zjawisko wszechobecne konwertujące masę i energię. W moim przeswiadczeniu magnetyzm jest eterem, gdyż nie ma masy ani energii a je produkuje przez konwersję. Czyli magnetyzm jest...  Bogiem...
 Dopatrywanie się w magnetyźmie zjawisk fotonowych jest domniemaniem nie popartym  żadnymi badaniami, a jest jedynie spekulacją intelektualną. Nie ma jednoznacznej definicji magnetyzmu we współczesnej nauce.
 Zagadnienie komplikuje nastepna odpowiedź na inne pytanie:
 Jak doszło do takiego zaburzenia eteru, że zaczął on konwertować materie?
Odpowiedź może byc tylko jedna;
Eter "pomyślał" i wytworzył impulsy do tego działania.. Jak ludzka myśl powoduje neuronowe przepływy elektryczne tworzące obraz tej myśli
 Bóg pomyslał i stworzył na chwilę Wszechświat i życie, by się nimi nacieszyć w swojej wieczności...
 Tak wygladałoby jego" był zawsze"... i po śmierci Wszechświata ... "jest wieczny"...
 To tyle co wiem...Albo prawda jest inna
 

0
0
Portret użytkownika taurus

To proste Angelus...ciałem

To proste Angelus...ciałem Boga jest stworzony przez niego wszechswiat duchowy ( ten jeszcze zakryty przed nami) i ten materialny przez ktory przechodzimy w swej ewolucji biologiczno-duchowej docelowo w kierunku czysto duchowym sferom. Dla porównania nasza ludzka dusza jest niejako zanóżona w sferze swego ciała...nasze ciało jest dla nas swoistym wszechswiatem.....jak na górze tak i na dole...ave....

0
0
Portret użytkownika Teresa z Torunia

Mamy następujące

Mamy następujące możliwości:
* Wszechświat jako myśl owego Boga.
* Wszechświat jako sen owego Boga.
* Wszechświat jako ciało owego Boga.
(Tutaj mamy do czynienia z myśleniem wschodnim. Bóg tancerz w tańcu przejawia siebie na wszystkich możliwych płaszczyznach. Aktor i widz zarazem. Ocean i kropla - stan świadmoście oceanu i stan świadomości kropli).
 
 
* Wszechświat jako odrębny twór od owego Boga ale przez niego stworzony i nieustannie nadzorowany.
* Wszechświat jako odrębny twór od owego Boga ale przez niego stworzony i pozostawiony sam sobie.

0
-1
Portret użytkownika Zenek

W sumie to i tak ciekawsza

W sumie to i tak ciekawsza jest odpowiedź na pytanie jak materia widzi materię? A moze jej nie widzi i to co nazywamy widzeniem jest czymś innym niz nam sie wydaje. Jakoś nigdy nikt nic mądrego nie powiedział czy oko reaguje na elektryczną czy magnetyczną cześć fali EM. A może niezależnie od fotonów reaguje na fluktuacje samego Eteru?
 

0
0
Portret użytkownika Piotr Crass

Polecam Życie i Nauki

Polecam Życie i Nauki Mistrzów Dalekiego Wschodu i wszystko jasne

1
0
Portret użytkownika Rodakpol

A propo projektowania swiata,

A propo projektowania swiata, rzeczywistosci, eksperymentowania. To mamy idealne projektowanie tu i teraz. Zyjemy w symulacji gdzie programista sa.. No wlasnie kto? Obudzcice sie na chwile i spojrzcie Rodacy - Zrozumcie, że to wszystko co widzimy w mediach tak naprawde to media na swiecie i w Polsce to jest wlasnosc i narzedzie w rekach syjonistow zydowskich i takie afery pompowane jak balon są tylko i wylacznie z premedytacja przez te chazarskie parchy tworzone po to by sklocac i niszczyc narody zgodnie z wytycznymi zawartymi w tzw protokolach medrcow syjonu - sprawdzcie sobie w google co to za szambo z ich zdemoralizowanych pejsatych baniek sie wylewa. Syjonistyczne parchy prowadzaja na sile w mediach tego typu tematy homo itp i inne sztuczne afery. Homosie i ich tolerowanie w imie wyzszzego prawo /sam Bóg potepia homoseksualistow/ jest propagowane przez srodowiska zydowskie o syjonistycznych czytaj faszystowskich i rasistowskich pogladach ta intryga ma wywolac zamet i zniszycz narod. Syjonizm powinien byc wytepiony raz na zawsze. Najpierw od edykowania spolczenstwa co wlasnie czynie dalej tepienie tego szamba moralnie, ideowo - zydowscy megalomani sami wszak daja nam argumenty - po owocach ich poznacie a owoce zydosyjonu sa wyrazne, zdemoralizowane, degrengolada majaca za zadanie bydlo za jakie Nas maja i podludzi ostatecznie zniewolic by sluzyc pejsatym. Rodacy apeluje do Was - czytajcie wolne media, uczcie sie o tym jak i dlaczego i z czego wynika obecna sytuacja i jaka jest rola syjonistycznych zydow i im podobnych w tym wszystkim a nade wszystko dbajcie o swoje zdrowie, dume narodowa, moralnosc i co najwazniejsze badzcie sprytni i stosujcie srodki adekwatne do wroga niczym Pilsudski, ktory raz strategią raz chirurgicznym cieciem usuwal raka toczacego spoleczenstwo i nasza wolnosc..

0
-1
Portret użytkownika Lucifer

Materia w Całości wskazuje na

Materia w Całości wskazuje na Inteligentną Siłę Stwórczą poczynając od najmniejszych obecnie znanych Ludzkości cząstek, przez Układ słoneczny i Galaktykę do Całego Kosmosu=Universum. Dodatkowo Całość tego wielkiego Dzieła w tym wszystkie istoty są ze sobą połączone i stanowią Jedność. Wszystko To co widzimy i wiellle więcej czego Oko nie dostrzega (dzieło Stworzenia=Kreacji) wskazuje na niewyobrażalnie wielką Inteligencję. 
 
 
Co do samego Życia to Człowiek jeszcze nie potrafi Tego stworzyć, mimo że ma wszystkie pierwiastki chemiczne pod ręką z których składają się Żyjące Organizmy występujące na Ziemi Wink
 
Dużo lepiej sam etap stworzenia według mnie został opisany w Mitologi Greckiej Wink
Na początku był Chaos. Któż zdoła powiedzieć dokładnie, co to był Chaos? Niejedni widzieli w nim jakąś istotę boską, ale bez określonego kształtu. Inni - a takich było więcej - mówili, że to wielka otchłań, pełna siły twórczej i boskich nasieni, jakby jedna masa nieuporządkowana, ciężka i ciemna, mieszanina ziemi, wody, ognia i powietrza. Z tej napełnionej otchłani, kryjącej w sobie wszystkie zarodki przyszłego świata, wyłoniły się dwa potężne bóstwa, pierwsza królewska para bogów: Uranos - Niebo i Gaja - Ziemia. Oni dali początek wielu pokoleniom bogów.
Według Hejzoda Gaja wyłoniła się z Chaosu wraz z Uranosem czyli Niebem (wedle niektórych przekazów Uranos wyłonił się dopiero z Gai), a z jej związku z nim narodzili się tytani i tytanidy, a także cyklopi i hekatonchejrowie czyli Sturęcy, którzy wzbudzili strach nawet własnego ojca i zostali przez niego uwięzieni. Gai nie podobało się to, więc namówiła najmłodszego syna, Kronosa, aby pozbawił Uranosa władzy. Tak też się stało: tytan w czasie snu odciął ojcu genitalia  ale jaja Wink i rzucił je do morza (z połączenia jego krwi i piany morskiej narodziła się bogini miłości Afrodyta), a sam objął tron. Jednak i on nie wypuścił cyklopów oraz sturękich, a w dodatku obawiając się, że powtórzy los ojca zaczął połykać swoje dzieci po narodzeniu. Jego żona i siostra Rea poprosiła Gaję o radę, a ta zasugerowała, żeby po narodzinach dziecka zawinęła kamień w pieluszki i podała Kronosowi, zaś dziecko ukryła. Tak też się stało, a kiedy Zeus syn Kronosa podrósł, Gaja pomogła mu w zwycięskiej walce z ojcem. Ale i on nie uwolnił dzieci Gai, więc ta mszcząc się wydała na świat straszliwego smoka Tyfona, który sporo krwi napsuł bogom olimpijskim (wypisz wymaluj smok, gad Yahve Wink …a wszystkim tym panom wystarczyło po prostu posłuchać żony, matki i babki i pewnie jeszcze teściowej Wink

Gaja jest boginią ziemi i to w dosłownym sensie: gleby, skał, lasów i gór. Według mitów wydała na świat mnóstwo stworzeń, często bez pomocy męskiej (w Helladzie długo wierzono w dzieworództwo i możliwość poczęcia dziecka bez pomocy mężczyzny, tylko przez powiew wiatru, polewanie wodą czy dotknięcie magicznej rośliny). Miała także swoje wyrocznie i były one bardzo cenione, nawet bardziej niż wyrocznie Apolla. Znacząca wydaje się tu historia sanktuarium w Delfach, gdzie strażnikiem był Pyton, smok – wąż zrodzony z Gai. Apollo wkroczył na teren wyroczni, zabił Pytona i przywłaszczył sobie to miejsce. Niektórzy naukowcy, m.in. Robert Graves uważają, że ten mit przekazuje historię walki pre-doryckich plemion, gdzie ustrojem był matriarchat (smok symbolizuje kobiecy żywioł ziemi, przyrodę, magię, nieznane oraz boską mądrość, greckie słowo drakeîn od którego wywodzi się określenie "smok" oznacza widzieć wyraźnie) z doryckimi najeźdźcami (Apollo był bogiem Słońca reprezentującego męskość). Niezależnie od tego czy teoria Gravesa ma potwierdzenie w faktach, czy nie, obraz mężczyzny – wojownika walczącego ze smokiem można zaobserwować w wielu różnych kulturach, jednym z najpopularniejszych jest mit o św. Jerzym*.

WIZERUNKI, SYMBOLE I ZWIERZĘTA

Zwierzętami powiązanymi z Gają oraz siłami ziemi są wspomniane już smok oraz wąż, ten ostatni nie tylko dlatego, że pełza po podłożu, ale i dlatego, że dzięki zrzucaniu skóry symbolizuje mądrość, odrodzenie i moc przyrody. Innymi zwierzętami kojarzonymi z Gają są byk lunarny, świnia (podobnie jak u Demeter) oraz pszczoła. Roślinami tradycyjnie z nią kojarzonymi są mak i granat.
http://krainablogini.wordpress.com/2012/04/02/gaja/
 
To samo jest w Egipskiej wersji histori stworzenia tylko aktorzy już trochę inaczej się nazywają.
IZYDA (IZIS, ISET, ASET, AUSET)

Egipska bogini magii, mądrości, odrodzenia, leczenia, władzy, miłości, małżeństwa, macierzyństwa oraz zmarłych. Siostra i żona Ozyrysa, matka Horusa. Jedna z najsłynniejszych i najbardziej wpływowych bogiń nie tylko Egiptu, ale i całego starożytnego Imperium Rzymskiego (a nawet czasów po starożytnych, bo katolicki i prawosławny kult Marii jest w dużej mierze wzorowany na kulcie Izydy). Jej imię oryginalnie brzmiało prawdopodobnie Aset i oznaczało "kobieta tronu"*.

O BOGINI

Według większości mitów Izyda jest córką Geba (Ziemi) oraz Nut (Nieba), ich najstarszą córką, urodzoną czwartego dnia interkalacji i siostrą Ozyrysa, Seta oraz Neftydy (Neftys). Tradycja mówi, że Ozyrys poślubił Izydę, a Set Neftydę; pierwsza para reprezentowała bujność oraz płodność przyrody, podczas gdy druga dzikość i bezmiar pustyni. Istnieje wiele legend związanych z dziećmi Geba i Nut, ja skoncentruję się tutaj na najbardziej znanej, opowiadającej o zazdrości Seta względem Ozyrysa, zabójstwie i wskrzeszeniu tego ostatniego.

Zachowało się kilka wersji tego mitu, najbardziej szczegółowo jest on omówiony przez Plutarcha i znany pod łacińską nazwą De Iside et Osiride. W tym omówieniu podstępny Set Tutaj także jaszczurka występuje Wink wydał ucztę na cześć brata, na której pokazał pięknie ozdobioną skrzynię i oznajmił, że ten kto zmieści się w niej idealnie może ją zatrzymać. Próbowało wielu, ale nie zdawali sobie sprawy, że Set już wcześniej zmierzył Ozyrysa podczas snu i skrzynia mogła pasować tylko do jego wymiarów. Kiedy wszedł do niej mąż Izydy, Set zatrzasnął pokrywę, zaplombował ją ołowiem, porwał skrzynię, uniósł i wrzucił do Nilu. Bogini zaczęła szukać trumny, aby godnie pochować męża**, ale bystry nurt rzeki uniósł ją aż do Byblos w Fenicji i osadził na drzewie cedrowym (lub tamaryszku). Izyda sprowadziła skrzynię z powrotem do Egiptu i ukryła w bagnach, jednak Set udał się w nocy na polowanie i odnalazł ją. Wściekły bóg posiekał ciało Ozyrysa na czternaście (w innych wersjach szesnaście lub czterdzieści dwa) kawałki i rozrzucił po całym Egipcie, aby żona nie mogła wyprawić odpowiedniego pogrzebu. Wówczas obydwie siostry, Izyda i Neftyda, zamieniły się w kanie, drapieżne ptaki o bystrym wzroku, i udały na poszukiwania. Odnalazły trzynaście z czternastu części ciała, za wyjątkiem penisa, który połknęła ryba. Izyda, niezrażona tym, stworzyła członek ze złota, złożyła ciało męża z powrotem w całość i z pomocą Anubisa, boga czuwającego nad balsamowaniem, owinęła bandażami nasączonymi żywicą. Z ziemi i śliny najważniejszego bóstwa czyli Amona Ra sama stworzyła kobrę, a następnie udała się do niego i wypuściła nań węża, który go ukąsił. Tylko ja mam antidotum na jego jad– oznajmiła. Dam ci je, jeżeli zdradzisz mi swoje Tajemne Imię. Mądra bogini wiedziała, że jeżeli posiądzie Tajemne Imię to zdobędzie także władzę, jaką miał jego posiadacz i będzie mogła odprawić rytuały związane z przywracaniem życia. Amon Ra nie miał innego wyjścia niż zgodzić się, Izyda za pomocą śpiewu i magii ożywiła Ozyrysa i poczęła z nim (według niektórych wersji za pomocą samego złotego członka) boga Horusa, który urodził się w delcie Nilu. Ponieważ Ozyrys przeszedł bramę śmierci, nie mógł pozostawać w świecie żywych, dlatego stał się władcą Podziemia. Izyda sama zaopiekowała się dzieckiem, chroniąc je przed gniewem Seta, wychowując i przykazując chronić przed wujem ludność Egiptu, a Ozyrys powracał jako duch i uczył syna poprzez rozmowę kim powinien być władca. Po osiągnięciu dorosłości Horus toczył długie walki z Setem, w pewnym momencie o mały włos go nie zabił, ale Izyda stanęła między nimi i nie pozwoliła na to (okaleczyła nawet Horusa, aby Set mógł uciec, ale potem go uzdrowiła). Dopiero po wyścigu łodzi, który wygrał syn Ozyrysa, Set ustąpił mu pola i oddał władzę nad Egiptem.

Jak już samo jej imię mówi Izyda była powiązana z władzą faraonów, reprezentowała ich autorytet w sposób dosłowny (przedstawiano ją z miniaturą tronu na głowie, faraon był dzieckiem Izydy, która obdarowała go tronem). Była to jednak bogini bardzo wszechstronna i uwielbiana przez wszelkie stany: opiekowała się zarówno władcami, szlachtą, bogaczami jak i rzemieślnikami, niewolnikami, grzesznikami i odrzuconymi, upodobała sobie też wspieranie umarłych oraz dzieci. Jest wielokrotnie wspominana w papirusach pogrzebowych najpierw zmarłych władców, a w późniejszych czasach także możnowładców i ludu. Nie tylko opiekuje się faraonem w zaświatach, ale jest także "matką czterech synów Horusa", czwórki bóstw opiekujących się kanopami czyli urnami, gdzie umieszczano organy wyjęte przed mumifikacją, ona sama pilnuje naczynia z wątrobą (Neftys czuwa nad kanopą z płucami, obydwie te boginie przedstawiane są z rozpostartymi ramionami na trumnach pilnując, aby nikt nie naruszał spokoju zmarłego). Izyda jest na malowidłach przedstawiana jako opiekunka, żona lub matka faraona.

Tutaj pokazana jest (razem z Hathor) jak przeprowadza do Krainy Cieni królową Nefertari

Jej kult rozpoczął się prawdopodobnie w Sebennytos co najmniej 3100 p.n.e i szybko rozpowszechnił się w całym Dolnym i Górnym Egipcie, ale szczególnie czczona była w delcie Nilu w sanktuarium Behbeit El-Hagar oraz na wyspie Philae/File (znajdującej się kiedyś w okolicach pierwszej katarakty na Nilu, obecnie po wybudowaniu tamy w Asuanie komplex świątynny przeniesiono do Jeziora Nassera powstałego po zalaniu terenów w okolicach tamy). Według Herodota była jedyną boginią, w którą wierzyli wszyscy Egipcjanie. Ozyrys, Izyda i Horus od momentu Nowego Państwa stanowili Triadę (Trójcę) najważniejszych bóstw Egiptu

, która w czasach hellenistycznych uległa zamianie na Serapisa (alexandryjskie bóstwo powstałe po złączeniu wierzeń egipskich i greckich) oraz Harpokratesa (jednego z przedstawień Horusa po hellenizacji), jednak sama bogini zachowała swoją pozycję. Kapłani i kapłanki Izydy byli uważani za uzdrawiaczy, potrafili wytłumaczyć znaczenie snu albo wręcz kontrolować pogodę poprzez splatanie i rozplatanie włosów (stąd węzeł Izis uważany był za magiczny). Kult na wyspie Philae przetrwał aż do 6 wieku naszej ery, do czasów Justyniana, było to ostatnie starożytne sanktuarium w historii, które zostało zniszczone.

Na początku kulty poszczególnych bóstw egipskich były lokalne, ale z czasem zaczęły rozpowszechniać się po całym państwie, a boginie i bogów łączono ze sobą, stąd Izyda zaczęła być utożsamiana z boginią Hathor i mniej więcej od tego momentu popularność zyskuje mit o Ozyrysie oraz jego wskrzeszeniu. Natomiast od czasów hellenistycznych poprzez całą epokę Imperium Rzymskiego kult Izydy rozpowszechnił się daleko poza Egipt, a ona sama stała się jednym z głównych bóstw świata starożytnego. W Rzymie 5 marca obchodzono na jej cześć misteria nazywane Navigium Isidis (dosłownie: Naczynie Izis), gdzie w procesjach niesiono ofiary z mleka i przypraw, a także święte przedmioty jej przypisywane, kwiaty i pochodnie oraz latarnie, towarzyszyły temu obowiązkowo śpiew i muzyka. Popularnym rzymskim świętem były także Isia, które miały miejsce między 28 października a 3/4 listopada. Ich treścią był mit o wskrzeszeniu Ozyrysa, a uczestniczyli w nich zarówno kapłani jak i wyznawcy bogini zrzeszeni w bractwach, które spełniały różne funkcje: pastoforowie nieśli kapliczki bogini w czasie procesji, melaneforowie ubierali czarne szaty, przypominając o bólu Izydy po śmierci Ozyrysa. Cześć oddawali jej wszyscy mieszkańcy Rzymu, łącznie z cesarzami (Kaligula wzniósł dla niej świątynię na Polach Marsowych zwaną Isis Campensis czyli Izydą Polną). O tym jak ważną była boginią, świadczy cytat z księgi Metamorfozy rzymskiego pisarza Apulejusza

Oto prośby twymi, Lucjuszu, ubłagana, przychodzę ja, macierz wszechświata, pani żywiołów wszystkich, praźródło wszech wieków, ja z bóstw największa, ja, cieni podziemnych królowa, spośród niebian pierwsza, ja, której twarz obliczem jest pospólnym bogów i bogiń wszystkich, której skinienie rządzi świetlistymi sklepieniami nieba, uzdrawiającymi tchnieniami oceanów, rozpaczliwym piekieł milczeniem, ja, której jedno jedyne bóstwo cały czci świat we wielorakim kształcie, w różnym obrządku i pod różnorakim imieniem. Tam mnie Frygijczycy, na ziemi pierworodni, Pesynuncką bogów Macierzą zowią, tu Attykowie zasię, na ziemicy swej odwiecznie tubylczy, Minerwą Cekropską, ówdzie Cypryjczykowi morscy Wenerą mienią Pafijską; łucznikowie Kreteńczycy zwą mnie Dianą Diktynną, Sykulowle trójjęzyczni Prozerpiną Stygijską, Eleuzynowie odwieczną Cererą, inni Junoną, Belloną inni, Hekatą tamci, Ramnuzją owi, ci zasię, na których wschodzącego słońca promienie naprzód padają: Etiopowie, Ariowie i prastarą mądrość przechowujący Egipcjanie – właściwymi mnie czczą obrzędami i prawdziwym oznaczają imieniem: Izydy królowej. Przychodzę ulitowawszy się nad twą niedolą – łaskawa przychodzę i miłościwa. Ostaw już płacze i żale, precz wyżeń rozpacz: oto ci już z łaski mej świta dzień wybawienia. Pilnie tedy zważ, co ci rozkażę, i o to się frasuj: Dzień, który noc ta z siebie urodzi, ten dzień od prawieków mojej czci jest poświęceń; tego to dnia – w którym kończą się burze zimowe i układają się pogodnie morzą rozhukane bałwany – na morzu do żeglugi już zdatnym poświęcają mi świeżo na nie spuszczony okręt kapłani moi, początki tegorocznego handlu morskiego pod moją oddając pieczę. Tej uroczystości winieneś czekać z sercem skupionym a nabożnym***.

W epoce hellenistycznej, po podboju Wschodu przez Aleksandra Wielkiego, zaczęto utożsamiać ją z innymi boginiami takimi jak Demeter, Asztarte czy Afrodyta, to wtedy zyskała tytuły, które były z nimi związane czyli Królowej Nieba i Gwiazdy Morza (łacińska Stella Maris, helleńska Pelagia – "Morska", opiekunka żeglarzy i kupców, rozpowszechniających jej kult na całym obszarze śródziemnomorskim; w tej wersji przedstawiano ją z żaglem). Jej świątynie zwane Izydejonami znajdowały się w tak ważnych w ówczesnym świecie miejscach jak Delos, Delfy, Eleusis czy Ateny, ale także w Galii (dzisiejszej Francji), Hiszpanii, Portugalii, Brytanii, Panonii (obszary współczesnych Austrii, Węgier i Bałkanów), Niemczech, Azji Mniejszej, Arabii, a archeologowie znaleźli ślady świadczące o tym, że jej wyznawcy byli liczni w Pompejach i Herkulanum. Kultu bogini zaprzestano dopiero po oficjalnym wprowadzeniu chrześcijaństwa i prześladowaniach pogan.

Ale czy rzeczywiście?

Izyda przedstawiana była jako oddana żona i matka, a kiedy chrześcijaństwo zaczęło zdobywać popularność, kultowi Chrystusa brakowało pierwiastka żeńskiego, co było istotnym mankamentem w świecie, gdzie boskość miała i męskie, i żeńskie oblicze. Aby uzupełnić ów opiekuńczy, czuły element, Marii, matce Jezusa zaczęto nadawać cechy Izydy, często w sposób dosłowny na obrazach i rzeźbach:



Oczywiście, "wtajemniczeni" świetnie zdają sobie z tego sprawę, ale przeciętny chrześcijanin mógłby być mocno zdziwiony tym, że tak naprawdę wierzy w odwieczną egipską boginię pod przebraniem Marii.

Istnieją także inne, pośrednie ale nadal symboliczne powiązania Izydy z chrześcijaństwem poprzez postać Magdaleny i jej uczestnictwo w misterium śmierci Jezusa: to właśnie Magdalenie objawia się on jako pierwszej po zmartwychwstaniu, Izyda opiekuje się kanopą, a Magdalena jest powszechnie przedstawiana z dzbanem. Jako ciekawostkę załączam obraz Giovanniego Cimy Madonna z Dzieciątkiem, św. Janem Chrzcicielem i Marią Magdaleną (ok. 1510, Luwr)

 gdzie Magdalena nosi węzeł na kształt Tyetu czyli węzła Izis

(o nim poniżej).
Ta bogini całkiem adekwatnie nosiła miano Izydy o Dziesięciu Tysiącach Imion, oto niektóre z nich: Królowa Nieba, Gwiazda Morza, Matka Bogów, Boska Matka, Wielka Pani Magii, Ta Która Jest Wszystkim, Pani Zachodu, Pani Piramidy, Pani Zielonych Zbiorów, Błyszcząca na Niebie, Pani Domu Życia, Pani Prawdy (razem z Neftys), Ideał Tronu, Ta Która Wie Jak Zrobić Dobry Użytek z Serca, Niebiańska Dawczyni Światła, Dawczyni Życia, Pani Słów Mocy, Księżyc Jaśniejący nad Morzem, Ta Która Szuka Sprawiedliwości dla Biednych, Ta Która Szuka Schronienia dla Słabych, Ta Która Szuka Prawości w Ludziach, Ta Która Rodzi Niebiosa i Ziemię, Pani Grobu Ozyrysa, Ta Która Zna Sierotę, Ta Która Zna Czarną Wdowę.

WIZERUNKI, SYMBOLE I ZWIERZĘTA

Zwierzętami ściśle kojarzonymi z Izydą były ptaki drapieżne zwłaszcza jastrząb oraz kania. Jastrząb był związany z władzą, słońcem, wiatrem oraz elementem męskim, kanopa zawierająca wątrobę, którą opiekowała się Izis była zwieńczona wizerunkiem jastrzębia, również jej syn Horus był przedstawiany z głową tego ptaka. Kania jest ptakiem spokrewnionym z jastrzębiami oraz orłami i występującym w całej Europie i na północy Afryki; potrafi wznosić się na duże wysokości, a kiedy młodym zagraża niebezpieczeństwo matka wysyła im sygnał aby udawać martwych, co robią tak skutecznie, że drapieżnik zazwyczaj zostawia i omija je. Cytując wikipedię, kania może atakować agresywnie inne drapieżniki, nawet gdy są od niej większe, aby odebrać im ofiarę. W ten sposób tłumaczy się znajdowane w żołądkach tych ptaków resztki zwierząt, których osobnik tej wielkości nie dałby rady sam złowić. Kania ma słabe nogi, ale bardzo szerokie skrzydła, a jej lot określany jest jako bardzo elegancki (po angielsku słowo kite określa zarówno "kanię" jak i "latawiec").


Roślinami Izydy są lotus, cedr, drzewo sykomory (faraon Totmes III, bratanek Hatszepsut, przedstawiony był jako ssący mleko z drzewa sykomory, które miało pierś, być może to także nawiązanie do imienia jego matki Iset, jednej z żon Totmesa II, noszącej imię tej bogini) oraz róże, które zaczęto przypisywać jej w czasach hellenistycznych prawdopodobnie ze względu na skojarzenie z Afrodytą i jej symbolami. Co ciekawe, zapotrzebowanie na róże do rytuałów i obrzędów było tak ogromne, że przemysł mający dostarczać potrzebnych kwiatów stał się niezwykle opłacalny. Wieniec z kwiatów róż pozostawiano w grobowcach zmarłych jako symbol bogini.

Planetą wiązaną z Ozyrysem i Izydą jest Syriusz (pojawianie się tej gwiazdy w lipcu zapowiadało wylew Nilu, a poprzez to żyzną glebę, obfite zbiory i oddalenie widma głodu), oboje są poprzez ten sam aspekt przybywania i ubywania łączeni z księżycem i cyklem lunarnym. Poprzez utożsamienie z Afrodytą i Asztarte w czasach rzymskich przypisywać jej zaczęto także planetę Wenus.

Z Izydą związany jest także węzeł zwany Tiet, Tyet lub Tet (albo po prostu węzłem Izydy). Jego nazwę tłumaczy się jako dobrobyt lub życie i jest jak widać jest on związany z symbolem ANKH. Węzeł ten przedstawiany jest jako element ubrania bogów i prawdopodobnie nosiły go do szat także kapłanki bogini. Inną nazwą jest krew Izydy, w tym przypadku jest on amuletem pogrzebowym wykonanym na czerwonym drewnie, szkle lub kamieniu i prawdopodobnie reprezentuje magiczną krew menstruacyjną z łona bogini, a co za tym idzie cykl narodzin i odrodzenia (wspomniany jest w 156 wersie Księgi Umarłych: Twoja jest krew, Izydo, twoja jest władza, Izydo, twoja jest magia. Amulet ten ochroni Władcę przed każdym, kto ważyłby się działać przeciw niemu****).

Tak jak już wspomniałam oryginalnie Izis prezentowana była z miniaturą tronu na głowie, tutaj ma jeszcze ze sobą berło zakończone kwiatem, często noszone przez boginie oraz ANKH, symbol wiecznego życia jako opiekunka zmarłych.


Od chwili kiedy utożsamiać zaczęto ją z boginią Hathor, pokazuje się jako matka Horusa, a na jej głowie pojawia się dysk solarny (symbol Ra, którego Hathor oryginalnie była matką) oraz krowie rogi jako reprezentacja obfitości i płodności. Wtedy także zaczyna się przedstawiać ją z przedmiotami symbolizującymi zabawę takimi jak sistrum i naszyjnik menat, które dotąd wiązane były z Hathor. Nad jej czołem pokazuje się także głowa sępa, kojarzona dotąd głównie z boginiami Nekhbet i Mut oraz ureusza (kobry), symbol bogini Wadżet. Wszystkie te boginie były kojarzone w władzą faraonów.


W Księdze Umarłych istnieje przedstawienie Izydy stojącej na dziobie Słonecznej Barki z rozpostartymi ramionami. A oto współczesne wizerunki Izis – Hathor


Źródło:
http://krainablogini.wordpress.com/2012/05/13/izyda-izis-iset-aset-auset/
 
Życie jest rzeczywistością i tajemnicą. Życie różni się niesłychanie od zwykłej materii chemicznej, poddanej wyższej wiedzy. Życie trwa. Życie jest nitką ognistą, która przetrwa wszelkie stany materii. Wiem. Jestem życiem. Przeżyłem dziesięć tysięcy pokoleń. Żyłem miliony lat. Posiadałem wiele ciał. Ja, posiadacz tych wielu ciał, przetrwałem. Jestem życiem. Jestem nieugaszoną iskrą, która świeci wiecznie i zadziwia oblicze czasu, spełnia wiecznie moją wolę, rozbija mą namiętność o bryłowate skupienia materii, zwane ciałem, które zamieszkuje przejściowo. [fragment z książki J. Londona Kaftan bezpieczeństwa]

0
0
Portret użytkownika hopsiup

Rozumiem, że nie lubisz,

Rozumiem, że nie lubisz, najdelikatniej rzecz ujmując, Kościoła Katolickiego. Twoja sprawa, masz do tego pełne prawo. Czy słusznie... nie ja to będę roztrząsał. Ale robienie z Maryji Izydy to nieznajomość doktryny KK, o tym kim są wg. nauczania KK święci i jaka jest ich rola. Powoływanie się na wtajemniczonych to typowy zabieg masoński.
Otóż w doktrynie KK - a nie w tym co mówi pani w maglu - Bóg działa w świętych i przez świętych. Nie są oni Bogiem ale Bóg działa przez nich. Czcząc świętych czyli to co się nazywa "kultem świętych" katolicy oddają cześć Bogu, który powołał świętych do zadań, które im wyznaczył. W czasie Mszy Św. kapłan wypowiada słowa, przeze mnie już nie raz cytowane: "Zaprawdę święty jesteś Boże, źródło wszelkiej świętości". Św. Paweł tak to ujmuje: "Tym zaś, którzy trwają w związkach małżeńskich, nakazuję nie ja, lecz Pan" (1Kor 7:10, bt), "Jednemu dany jest przez Ducha dar mądrości słowa, drugiemu umiejętność poznawania według tego samego Ducha, innemu jeszcze dar wiary w tymże Duchu, innemu łaska uzdrawiania w jednym Duchu" (1Kor 12:8-9,bt) czy "Lecz za łaską Boga jestem tym, czym jestem, a dana mi łaska Jego nie okazała się daremna; przeciwnie, pracowałem więcej od nich wszystkich, nie ja, co prawda, lecz łaska Boża ze mną." (1Kor 15:10, bt).
W Kościele Katolickim Maryja jest zaliczana do stworzeń. Jest uznawana za najdoskonalsze stworzenie, a nie za boginię jak to się często niedouczonym, domorosłym teologom wydaje, albo jak twierdzą ci, co z rozmysłem sieją zamęt, znając jednak naukę KK. Katolicy traktują Maryję jako wzór do naśladowania tak jaki i w przypadku innych świętych, i są oni dla wyznawców świadectwem obecności Boga w życiu człowieka. Jednakże najdoskonalszy święty nie zastępuje Boga. Jego rola polega na tym, że pomaga Go odnaleźć. Jest w tym podobieństwo do np. buddyjskich guru wskazujących adeptom drogę do doskonałości. Czy w związku z tym ma to od razu ozaczać, że katolicy wyznają "utajony buddyzm"? Są pewne prawidła związane z ludzką psyche wspólne dla wszystkich ludzi nie zależnie od wyznania. Dlatego też Kościół ma w swej nazwie "katolicki" czyli "powszechny". Buddyzm nie ogranicza się do wyznawców jednej razy, judaizm mógł być przyjęty przez niesemitów czyli Chazarów. Pewne zasady są wspólne. Różnimy się postrzeganiem fundamentów. Lakonicznie jest to ujęte w nauce KK, że jest jeden Bóg i człowiek został przez Niego stworzony. Każdy człowiek. Można w to nie wierzyć, ale to co napisałeś jest tylko odzwierciedleniem tego, że uważasz, iż wszystko ma wspólne korzenie. O tym świadczą Twoje uzasadnienia rozumienia kultu w Kościele Katolickim.
Ech, znawcy...
 

0
0
Portret użytkownika Zenek

1. "Uranos - Niebo i Gaja -

1. "Uranos - Niebo i Gaja - Ziemia" - Uranos i Gaja to nie niebo i ziemia w sensie tego co rozumieją dzisiejsi ludzie ale jako zasada YANG - YIN z TAO. Chaosem jest BÓG, jeden z przydomków Śhivy zwanego też jako Odyn (bo szkopy tez chciały mieć coś boskiego wiec jak zydzi (chazarzy) także ukradli coś nie swojego) odwołuje sie właśnie do tego pierwiastka jako mającego MOC TWÓRCZA i NISZCZYCIELSKĄ zarazem. I nie jest to moc bomby atomowej jak się takim jednym "wybrańcom" ubzdurało w głowach.
 
2. "Od chwili kiedy utożsamiać zaczęto ją z boginią Hathor, pokazuje się jako matka Horusa, a na jej głowie pojawia się dysk solarny (symbol Ra, którego Hathor oryginalnie była matką) oraz krowie rogi jako reprezentacja obfitości i płodności." - to nie dysk SOLARNY ale LUNARNY o czym świadczą zresztą same ROGI będące znakiem jednej z KWADR Księżyca. Sama zas bogini byłą jedną z postaci które semitom i ich piedowi yahwe sprawiły niezapomniany do dziś sromotny wpierdol aż biedaczek zapomniał jak się nazywa a żydzi skąd naprawdę pochodzą zyjąc w traumie do dziś. Wink
 
Ale imie Hathor jest wtórne z uwagi na błędne tłumaczenia bo w różnych mitach jest to róznie nazywane Odyn i Valkirie, Śhiva i Dakinie ..... Która jest prawdziwa? Indoeuropejska bo to NASZA BOGINI. ;p
 
Tymi samymi imionami zresztą był nazywany a posiadający w Gobbekli Tepe (pogranicze turecko-syryjskie) swój ośrodek kultu Bodhisattwa Awalokiteśwara o czym można poczytać na http://bialczynski.wordpress.com/ z nawiązaniem do słowiańskiej mitologii.
 
3. "Planetą wiązaną z Ozyrysem i Izydą jest Syriusz" - Brunhilda, Hipolita i PAS AMAZONEK - 3 gwiazdy Oriona tworzą PAS będący nawiązaniem i odpowiedzią wielu antycznych mitów.
 
 
 
 
 
 
 

0
0
Portret użytkownika abcdefg

Niezgodze sie z tobą

Niezgodze sie z tobą baca,deszcz nie jest serylny ,poniewarz powietrze niejest sterylne ani naczynia do których byś ją zbierał tak samo niesą sterylne.W powietrzu roji sie od bakterii wirusów pyłków i zarodników grzybów niemówiąc o zasyfionych naczyniach.Niby jak ta kropla miała by to wszystko ominąć.Sterylna by była  gdybyś ją zamknął szczelnie poddał obróbce termicznej i dla pewnośći napromieniował ultrafioletem.Prostym przykładem może być tutaj kompot poddany tylko pasteryzacji co stoi w piwnicy 10 lat i nic mu niema ,a wystarczy podważyć dekiel nożem by tylko dostało sie do środka powietrze ina efekt nietrzeba będzie długo czekać.Przykładem też mogą być wojskowe konserwy z dwudziestoletnim mięsem jak dobrze pamiętam ze szwecji co trafiły do polski i nic im niedolegało.Co nieznaczy że jestem zwolennikiem kreacjonizmu

0
0
Portret użytkownika ktosław

Nie było, nie ma i nie będzie

Nie było, nie ma i nie będzie dowodu na istnienie Boga, ponieważ nie byłaby to już wiara, tylko fakt. Dla mnie czysto kalkulacyjnie lepiej przyjąć, że jest ktoś wyższy ode mnie niżeli by go nie było. Nic nie tracę a zyskać mogę wiele.

0
-1
Portret użytkownika biedulka

Człowiek jest najwyższej

Człowiek jest najwyższej generecji  biologicznym i świadomym komputero-robotem i ma swojego konstruktora. Niektóre jego funkcje zwłaszcza te w sferze świadomości zostały wyłączone ponieważ podejmowane przez niego decyzje rażąco zaczęły odbiegać  od celów do jakich został skonstruowany. Konstruktor a także uprawnieni przez niego (nazwijmy ich informatykami)  komunikują się z tym biologicznym komputerem  przez sferę podświadomości. Stąd czasami zauważalne postępowanie wbrew logice lub własnym wartością. (np. nie chcę a muszem :P)
Wymieńmy przykładowo kilka podzespołów tego biologicznego komputera, porównując go do naszego poczciwego PC:
Móżdzek -procesor                                                                                                                         Mózg -      dwa dyski                                                                                                                       Szyszynka -  karta  wi-fi                                                                                                                 Serce      - pompa płynu chłodzącego wykorzystywana również do transportu części zamiennych              Nerki, wątroba, trzustka, płuca   - filtry płynów i powietrza                                                                  Oczy       - kamerka                                                                                                                         Język ze strunami głosowymi     - mikrofon                                                                                         Smak, węch, głos i inne    - czujniki                                                                                                   Ręce, nogi  - chwytaki wykonawcze procesów.
Czy ktoś chce czy nie, konstruktora tego biologicznego komputera-robota nazywamy Bogiem, przez duże B. Mniejsze znaczenie w tym ujęciu ma to jakie jest jego imię ponieważ różne narody w przeszłości lub obecnie używają różnych imion. Czasami niektórzy mylą  tego Boga z innymi bogami, przez małe b. Do jednych z ważnieszych obecnych imion tego konstruktora i również czy się komuś podoba czy nie należy imię Jahwe.
Pozostaje do rozważenia pytanie. Do jakich celów został zaprojektowany i wykonany taki świadomy biologiczny komputero-robot?
Moim zdaniem miał on uporządkować i zagospodarować planetę Ziemia. Uczynić ją piękną i bezpieczną dla wszystkich, tych na ziemi i tych w dalekim kosmosie. W następnej kolejności mogły by być zagospodarowane inne planety w naszym układzie słonecznym a potem inne dalsze układy słoneczne. Uczciwej i przyjemnej pracy starczyło by na nieskończenie długi czas.
                                                                                                                                                                                                                                                                      

0
0
Portret użytkownika papin

ludzie, odrobina logiki i po

ludzie, odrobina logiki i po wszystkim.
1. załóżmy, że to genialny projektant stworzył życie i cały wszechświat.
Pytanie-kto stworzył projektanta i gdzie jest to "poza wszystkim" ?
Trywializując, dwie kury w kurniku toczą naukową dysputę, czy klatki w których siedzą wyewulowały samoczynnie czy utworzył je wielki projektant. Odpowieź nie ma sensu, bo źle postawiły pytanie.
Gość z dzidą za cholerę nie znajdzie uzasadnienia na wytłumaczenie fenomeny lecącego w górze samolotu z klientami lecącymi na wczasy na bora bora. I nie pomoże coraz szybsze zapierd...lanie dookoła drzewa z jakimis modłami czy marszczenie kory neandertala w przypływie "naukowego" geniuszu. NIE TEN POZIOM.
Więcej pokory ludziska, na grzęde i znosić jaja.

0
0
Portret użytkownika ArDoR

Pytanie-kto stworzył

Pytanie-kto stworzył projektanta i gdzie jest to "poza wszystkim" ?
Pytanie z kolekcji tych fundamentalnych, może nie być wcale takie trudne...
Jeśli posługujesz się znanymi sobie prawami, wielkościami fizycznymi to nie znajdziesz rozwiązania, bo zakładasz że "realny" świat, który postrzegasz to jedyny świat... a on jest zaledwie 4 wymiarowym odwzorowaniem, taką makietą stworzoną przez projektanta... ja wolę go nazywać Bogiem (chociaż mniejsza o nazwę)
Jeśli uznasz że mogą istnieć inne, wyższe wymiary, w których nasza "rzeczywistość" jest zatopiona,
to stwierdzisz że "wiesz że nic nie wiesz"... i dopiero wtedy zacznie się Twoja przygoda z prawdziwą wiedzą...
Nie można napełnić naczynia które jest pełne... odrzuć to co wiesz, pozbądź się przekonań, stań się pusty, wówczas otworzysz się na strumień z pola wielowymiarowego, w którym zapisane są odpowiedzi na wszystkie pytania.
Bo jeśli ktoś nawet spróbuje Ci wytłumaczyć to co budzi Twoją wątpliwość, a Ty nadal będziesz pełen swoich przekonań, to nie zmieści się tam nowa porcja wiedzy...
                   *        *        *
Na marginesie, zastanawiające jest dla mnie to, że nauka, w sensie matematyka, geometria, tudzież cała reszta nauk przyrodniczych, to musi być jakiś konik tego projektanta, skoro tak to wszystko pięknie zaprojektował. Zastanawiam się czy sam podziw dla jego dzieła wystarczy żeby móc sobie kiedyś z Nim pogadać o tym wszystkim tak po przyjacielsku... a jeśli brak merytorycznego przygotowania, będzie stanowił tutaj jakiś problem w tym dialogu?
Jeśli tak to jestem załamany... noga jestem z rachunku różniczkowego i tych wszystkich całek, szeregi i granice ciągu, zwłaszcza te w nieskończoności też nie są moją mocną stroną... biada mi!... o czym tedy z stwórcą przyjdzie rozmawiać?... stanowczo jestem jeszcze za młody i głupi na takie spotkanie... pora odkurzyć książki i pokłonić się królowej nauk.... oby czasu wystarczyło....  Wink
 

0
0
Portret użytkownika Angelus Maximus Rex

Bardzo piekna i dojrzała

Bardzo piekna i dojrzała Twoja wypowiedź. Masz otwarte wrota, przez które przejdzie swiatło prawdziwej wiedzy. I ja tak sądzę. Matematyka jest wielowymiarowa dziedziną. Szczególnie ciekawe sa liczby "O" i "nieskończoność ( wstęga Mobiusa) Bo chociaz wszystkie kombinacje matematyczne możana sprowadzic do tych liczb, to sądzę, że tworzy je inny algorytm świadczący o granicy świata materialnego i niematerialnego. Bowiem świat niematerialny nie oznacza, że go nie ma... Te dwie liczny określają granice świata materialnego. Po za nimi jest ten, którego wielu nie potraf pojąć... pozdrawiam serdecznie

0
-1
Portret użytkownika Mario123

Stwórca to nie istota

Stwórca to nie istota materialna,a my teraz skupiamy sie na stworzeniu materii.Można by powiedzieć ,że wszystko co żyje posiada w sobie stwórce.Pozatym widać gołym okiem podobieństwo dzieci do Ojca,my także projektujemy i tworzymy.Siedzac w domu mamy wiele rzeczy stworzonych przez czlowieka i dostrzegamy ich mechanizmy.A np w lesie takze wszystko jest powiazane i wszystko ma jakis swoj mechanizm dzialania.

2
-1
Portret użytkownika Krystian

skoro wszystko stworzyła

skoro wszystko stworzyła jakaś nad istota to co stworzyło ją ciekawe tak można w nieskończoność

0
0
Portret użytkownika zoetje80

Wojna miedzy ewolucja a

Wojna miedzy ewolucja a kreacjonizmem zawsze byla intrygujaca.powiem tak jestesmy ludzmi,myslimy w taki a nie inny sposob,wydaje nam sie ze nasz tok myslenia,sposob wyobrazania sobie(zgadywania)czy istnieje Bog,jak i dlaczego zostal stworzony wszechswiat czy wszechswiaty,a nawet dlaczego kabel od zelazka nazywamy kablem jest tylko tym co rozwinelo sie w nas przez czas od kiedy istniejemy.chodzi mi o to ze uwazamy nasze postrzeganie swiata jako jedyne  i prawdziwe,a jesli sie mylimy?we wszechswiecie istnieje zapewne cala masa istot inteligientnych-ciekawe w jaki sposob oni postrzegaja wszystko co ich otacza.swiat nie musi byc wcale taki jak nam sie wydaje,mam nadzieje ze kiedys sie zdziwimy i wreszcie do nas dotrze ze nie jestesmy najmadrzejsi,najwazniejsi w tym swiecie-niestety to daleka droga!!!

0
0
Portret użytkownika baca

sekciarstwo szerzysz Homoś,

sekciarstwo szerzysz Homoś, sekciarstwo  i to te najgorsze bo z żydomasonerii
projektant? architekt?
to są masońskie brednie, (dziwie sie że nie nazwaleś go lucyfer), oparte rzekomo o zdrowy rozsądek a tak naprawdę o zydowskie, megalomańskie bajki
zamrożony byłeś Homoś kiedy ludzkość wychodziła ze średniowiecza i pare spraw już ustaliła?
chcesz dowód na samorozsiewanie i tworzenie się zycia?
to zbierz sobie świeżą deszczówkę do sterylnego naczynia. każda świeża deszczówka jest sterylna a po kilku zaledwie dniach az się roi w niej od życia!!!
życia dużo lepiej zaawansowanego niz jakieś okrzemki albo glony którymi się tak niezdrowo podniecasz jakby były cudownym dowodem na cokolwiek Smile
a to wszystko rodzi się w wodzie samoczynnie, czyli bez srania w banię, bez jehowego, bez "architektów" i bez "projektantów" od siedmiu boleści.
wiesz dlaczego?
bo do tworzenia się życia potrzeba tylko wody i Słoneczka a ci twoi "konstruktorzy" to niestety ale oni wszyscy pochodza z krainy zakłamanych bo żydowskich baśni Smile
pokaż niepodważalny DOWÓD czyi jehowego, architekta, projektanta i tak dalej... a nie tylko ciagle wciskasz same pierdoly o "super nadistotach" na które nie masz nawet grama dowodu...
PS nadal czekam na dalsza część opowieści o Wzięciu Z Tapczana - fantastyka Homos lepiej ci wychodzi, napisz dalszy ciąg Przygód Czesława I Jego Tapczana

1
0
Portret użytkownika Mari

Twój eksperyment opiera się

Twój eksperyment opiera się na błędnym założeniu, które mówi, że deszczówka jest sterylna. Powtórz eksperyment z wodą destylowaną przechowywaną w środowisku pozbawionym drobnoustrojów... Nie jestem w stanie podać dowodu potwierdzającego samoistne powstanie życie co nie znaczy, że nie jest to możliwe. Chcąc podać dowód na stworzenie substancji organicznej powinieneś przytoczyć eksperyment Stanleya Millera (aczkolwiek efekt jego doświadczenia różni się w zależności od źródła), który jest trochę bardziej wyszukany niż Twoje zbieranie deszczówki.
Baca... Jeśli nie wiesz jak coś powstało to nie mów, że powstało samo. Analogicznie mogę powiedzieć, że mikroprocesory powstały same (bo nie wiem jak powstają).
Jeśli masz jakieś argumenty proszę podziel się nimi.   
 
 
 

2
0
Portret użytkownika duch czasu

"bierz sobie świeżą

"bierz sobie świeżą deszczówkę do sterylnego naczynia. każda świeża deszczówka jest sterylna a po kilku zaledwie dniach az się roi w niej od życia!!!"
I na co niby jest ten doświadczalny dowód? Na brak stwórcy?
Bardzo odważna hipoteza, która jednak nie wyjaśnia skąd wzięła się ta twoja sterylna deszczówka - no, chyba że odpowiedzią będzie... z nieba.

0
0

Strony

Skomentuj