Potwierdzono, że Całun Turyński jest prawdziwy, ale nadal nie wiadomo co wypaliło na nim ślad

Kategorie: 

Całun Turynski - Foto: perseomedusa / 123RF Zdjęcie Seryjne

Według tradycji chrześcijańskiej, istnieje tkanina, w którą zostało zawinięte ciało Jezusa Chrystusa. To tak zwany Całun Turyński, który jest płótnem o długości 437 cm i szerokość 111 cm. Od jakiegoś już czasu jest on przechowywany Turynie, w katedrze św. Jana Chrzciciela.

 

Na płótnie znajdują się dwa negatywy odciśniętego okaleczonego ludzkiego ciała odciśniętego od przodu do tyłu. Niektórzy uważają, że wizerunek zawiniętego w płótno Jezusa nadrukował się na tkaninie w sposób nadprzyrodzony. Sceptycy wątpią i podejrzewają, że Całun jest średniowiecznym fałszerstwem. Oznacza to, że znajdujący się na nim wizerunek uzyskano sztucznie. Obie strony zaciekle walczy o swoją wersję.

 

I oto są nowe wyniki. Przemawiają na korzyść tych, którzy wierzą w autentyczność Całunu Turyńskiego.  Zaprezentowali je naukowcy z Uniwersytetu w Padwie. Profesor Giulio Fanti, ekspert w dziedzinie mechaniki i pomiarów cieplnych Wydziału Inżynierii Uniwersytetu w Padwie zapewnia, że płótno, z którego wykonano całun powstał w czasach Jezusa Chrystusa.  A nawet wcześniej około 300 lat przed jego narodzeniem.  Górna granica błędu to 4 wiek naszej ery.

 

Profesor i jego współpracownicy wykorzystali kryminalistyczne podejście do analizy włókna z Całunu Turyńskiego. Wykorzystano spektroskopię w podczerwieni i okazało się, że te włókna pochodzą ze starożytności. Naukowcy sugerują, że można wierzyć w wyniki mniej więcej z 95 procentową skutecznością. Sceptycy cytują badania z 1988 roku, kiedy trzy niezależne laboratoria przeprowadziły analizy tkaniny za pomocą metody datowania radiowęglowego.  I dały wynik, że całun powstał w latach 1260/90.

 

Giulio Fanti wie o tym "wyroku" na autentyczność płótna. Uważa jednak, że wyniki datowania radiowęglowego zostały zniekształcone pod wpływem ognia i wody po tym, gdy płótno omal nie spłonęło w pożarze.  Profesor Fanti swoje ustalenia opisał w książce "Tajemnica całunu" (Mistero della Sindone), napisanej wspólnie z dziennikarzem Saverio Gaeta. Publikacja książki poświęconej Całunowi Turyńskiemu odbyła się 30 marca, w przeddzień katolickiej Wielkanocy.

Foto: soren007 / 123RF Zdjęcie Seryjne

Ustalono poza tym, że odcisk ciała z przodu i z tyłu, wskazuje na to, że mężczyzna został poddany torturom, które doprowadziły do śmierci, co jest widoczne na lnianym Całunie Turyńskim. Poza tym płótno posiada wiele niezwykłych właściwości chemicznych i fizycznych, które nawet obecnie trudno jest odtworzyć w laboratorium, nie mogą się, bowiem powtarzać, a tym samym fałszować obraz na całunie. Ale to również nie pozwalają na sformułowanie wiarygodnych hipotez na temat mechanizmu powstawania tego negatywu. Do dzisiaj, nauka nie jest w stanie wyjaśnić, jak powstał odcisk ciała w płótnie. Udało się jednak wykazać, że ciało na płótnie przebywało tam nie więcej niż dwa dni. Ale pochodzenie śladu na Całunie jest głównym sekretem.

 

 

Paradoksalnie może to wskazywać, że Jezus został zabrany za pomocą jakiejś zdalnej metody przesyłania niemal rodem ze Star Trek. Ktoś, bowiem zauważył, że ślad na płótnie mógł powstać wtedy gdyby ciało było skanowane niczym w tomografie komputerowym z tym, że efektem takiego skanowania było potem zabranie ciała Jezusa i pozostawienie samego całunu z wypalonym śladem stanowiącym efekt tego wydarzenia. Inna mniej kontrowersyjna teoria zakłada, że len był pokryty jakąś substancją z pyłków roślinnych, co dało efekt zdjęcia. Jeśli jednak przyjmiemy, że ktoś za pomoca jakiejś technologii wytransferował ciało Chrystusa to można podejrzewac, że Chrześcijaństwo zostało jakoś sztucznie zaimplementowane na naszej planecie.

 

Nauka nie potrafi wyjaśnić pochodzenia wizerunku na całunie, więc lepiej dla niektórych, aby zdyskredytować ten artefakt, jako fałszerstwo, ponieważ przyjęcie innych rozwiązań albo mocno podbuduje podstawy wiary Chrześcijan lub wręcz przeciwnie nada bardziej techniczny wymiar procesom opisywanym, jako boskie, magiczne, niewyjaśnione.

 

 

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)


Komentarze

Portret użytkownika Janusz

3 renomowane laboratoria

3 renomowane laboratoria datowały tą szmatę na 14 wiek, a wy bezmyślnie piszecie opierając się na ''badaniach" jakiegoś profesorzyny, że to autentyk. A do tego dochodzi jeszcze "efekt kuli", to znaczy,że gdyby owinięto głowę w tą szmatę, to odbicie byłoby 2 razy szersze. Jest też różnica "wzrostu", tył i przód różnią się ok. 4cm. To cały artykuł to jeden wielki stek bzdur, a miałem tą stronę za poważny portal.

0
0
Portret użytkownika Edek

Może akurat przypalał

Może akurat przypalał świętego jointa jak go zwijali i przypał straszny zrobili bo okazało się że gość ma immunitet

0
0
Portret użytkownika Ja

No to jak to z tym całunem

No to jak to z tym całunem jest w końcu, kiedy wyszło że jest fałszywy "bo dostali kawałek który był z okresu sredniowiecza" i chciano przeprowadzic badania powtórnie to został spryskany jakimś środkiem chemicznym "przez dostojników kościelnych" przeciw owadom i w ten sposób mia zostać zniszczony  bezpowrotnie, a naukowcy którzy chcieli go przebadać ponownie mogli się pocałowac w sam środek kloaki. A tu prosze odżył i stał się orgynalny nagle :]

0
0
Portret użytkownika bogusia

Z powodu zasyosowania tego

Z powodu zasyosowania tego środka, o którym piszesz nie powtarzali badania C-14 a zastosowali inną metodę określającą wiek Całunu. Był w Święta o tym program w TVINFO. Badali obecność waniliny, co ma bezpośredni związek z wiekiem. Wyszło, że tej waniliny nie ma, więc Całun pochodzi prawdopodobnie nie ze średniowiecza ale z początku naszej ery. Ponadto były tam drobiny z roślin, które rosły wówczas na obdszarze Palestyny. Splot Całunu był typowy dla stosowanego w okresie Chrystusa, resztki takich lnianycha całunów znajdowano w wyniku badań adcheologicznych innych grobow z tego okresu. Wśredniowieczu był stosowany już inny splot. Wcześniej zasosowano metodę węgla C-14 ale pechowo wzięli próbki z cerowanego miejsca (podbarwiona bawełna). Dopiero po kilku latach zbadano pod mikroskopem resztki pobranych wceśniej próbek i okazało się, że zawierały dwa rodzaje włókien, oryginalne lniane z całunu i bawełniane z cerowania. Stad zniekształcony był wynik badania C-14.
Osobną sprawą jest całkowita zgodność pomiędzy chustą z Manopello (bisior, który nie przyjmuje farby i jest niepalny jak azbest) a Całunem - nałożono komputeowo i wyszło, że to ten sam mężczyzna na pewno (rysy twarzy i rany). Chusta podobno była na samym wierzchu, przez co obraz pojawił się ułamek sekundy później, niż na Całunie, przez co widać już otwarte oczy. Na całunie, który był bliżej ciała, oczy są jeszcze zamknięte a na powiekach były położone monety z okresu Cesarstwa Rzymskiego.

0
0
Portret użytkownika Ja

Nie wzieli z cerowanego

Nie wzieli z cerowanego miejsca sami tylko dostojnicy kościelni wybrali dla nich akurat ten fragment Smile aby jak najmniej ten święty materiał doznał uszczerbku :] A całun został zniszczony substancją chemiczną by juz nie dało się przeprowadzić badań za pomocą izotopu wegla C-14 na innych fragmentach całunu. Po za tym kiedys natknałem się na informacje o zręcznych fałszerzach pracujących dla instytucji kościelnych którzy to rózne relikwie na potrzeby kościoła preparowali :] aby wierni walili tłumami do świątyń i oddawali co cenniejsze, taki chwyt marketingowy jak w supermarketach "nie dla idiotów" Blum 3
 
P.S. Sprytnie to sobie wymyslili :] Bravo,Bravo....
Jeszcze jedno substancja której ponoć uzyto do pokolorowania obrazka a którą odkryto na całunie to ochra Smile Jest wiele zapytań co do sladów krwi itp. rzeczach ale jak narazie nie wolno tykac tych spraw, ciekawe dlaczego?

0
0
Portret użytkownika bogusia

To jest oczywiste, że

To jest oczywiste, że pozwolili obciąć z najbardziej zniszczonego końca. Ale gdyby wiedzieli, że tam kiedyś były wplecione bawełniane nici i skręcone ze starymi, lnianymi - to po co by to robili? Żeby specjalnie "odnłodzić" Całun? Przecież wierni dają kasę przy odwiedzinach, jakoś nie wierzę, by sami chcieli zdyskredytować Całun jako podróbkę. Wręcz działanie Watykanu racej jest odwrotne. Pojawiają się zdania, że pokazywana wiernym w Watyknie tylko raz w roku - i to z daleka - Chusta Św. Weroniki, jest wykonaną przez nich PODRÓBKĄ, i nawet do dziś nie pisnęli bo nie chcieli kasy tracić, jak im skradziono oryginał. Ten oryginał, to chusta z Manopello. Pozdrawiam wszystkich. 

0
0
Portret użytkownika Ja

Z całunem i podobnymi

Z całunem i podobnymi rzeczami "relikwiami, etc." jest tak że gdyby były wykonane przez fałszerza czy nawet samego diabła/szatana/demony to puki dostojnicy kościelni będą mówic inaczej to wierni będą w to wierzyć i nic tego nie zmieni, ślepa wiara tak właśnie działa :]

0
0
Portret użytkownika bogusia

Z tymi demonami, to lepiej

Z tymi demonami, to lepiej ostrożnie. Dawniej mówiono, że zaplatały koniom grzywy, a po wielu latach okazało się, że powodem jest gorączka z choroby. Jak komuś krowa przestała dawać mleko, to winne było diabelskie złe oko wiedźny sąsiadki. I jak się dziwić, że męski kler wymyślił inkwizycję i tortury dla takich wiedźm. Ja tam wolę poczytać, co pisze naukowiec, prof. Giulio Fanti, który pisze o badaniach Całunu, jakie prowadzili przez 15 lat. Jest artykuł na stronie theshroudofturin.blogspot.com/2013/04/new=tests-by-prof-giulio-fanti-show-html Ciekawy.

1
-1
Portret użytkownika Ja

Myli ci się bogusiu fikcja z

Myli ci się bogusiu fikcja z rzeczywistością. Wiedźma to nie czarownica która para się czarną magią, tylko kobieta WIEDZACA
cyt. z Wiki Blum 3
Wiedźma – w przedchrześcijanskich słowiańskich społecznościach kobieta posiadająca wiedzę, związaną z ziołolecznictwem, medycyną, przyrodą. Osoba szanowana przez społeczeństwo, zwracano się do niej po rady. Pierwotnie w kulturach słowiańskich wiedźmę nazywano wiedma, widma. Wiedźma posiadająca zdolności lub cechy magiczne nazywana była ciotą.
ale skoro "ksiądz" tak ci namieszał w głowie to wierzysz we wszystko co ci powie Blum 3
a te demony czy inne szatańskie istoty "którymi ksiądz straszy:P" działaja tu dla naszego dobra my tylko musimy powiedzieć im bye bye i ich pokusom a dadzą spokój :] gdyby było inaczej ludzki trup walałby się wszedzie z ich gniewu, bo Bóg widząc co robimy tu na ziemi już dawno się od nas odwrócił Blum 3
P.S. a ja temu panu nie wierzę ;]

0
0
Portret użytkownika kuzYn

Nie wiem czy całun jest

Nie wiem czy całun jest autentyczny, czyli czy pochodzi faktycznie z okresu w którym żył Jezus. Ponoć powstał w późniejszym okresie, a więc jest fałszerstwem.
Należałoby sie najpierw zastanowić nad tym czy postać Jezusa jest prawdziwa, czy to tylko legenda zaczerpnięta z Egipskiej mitologii. Są dowody na to że 5000 lat temu Egipski Bóg Horus miał podobny życiorys.
Llogari Pujol
(ur. w 1939 r.), Katalończyk, były ksiądz, studiował teologię na uniwersytecie w Strasburgu, biblista, badacz tekstów staroegipskich. Wspólnie z żoną napisał książkę „Jezus, 3000 lat przed Chrystusem.
 

 
"Faraon zwany Jezusem"
"Ten wywiad wywołał burzę. Teolog Llogari Pujol, były ksiądz, który stracił wiarę, twierdzi, że korzeni chrześcijaństwa powinniśmy szukać pięć tysięcy lat temu, w starożytnym Egipcie. Faraon był wtedy uważany za boga-człowieka, zrodzonego z dziewicy i zmartwychwstającego po śmierci.
Llogari Pujol: Boże Dziecię nie narodziło się 2 tysiące lat temu...
To wiadomo, jest różnica w kalendarzu o dwa, trzy lata...
Nie, nie o to mi chodzi, mam na myśli okres sprzed 5000 lat. Idea dziecka-boga zrodziła się około 3000 roku przed Chrystusem.
Jak to? O jakim dziecku-bogu pan mówi?
O faraonie! O postaci faraona w starożytnym Egipcie: uważano go za syna boga.
Nie widzę związku między faraonem a Jezusem.
Jest związek: Jezusowi przypisano nauki i cechy faraona. Zbieżności są niezliczone! Już 3 tysiące lat temu faraona uważano za syna boga, tak jak potem Jezusa. Faraon był człowiekiem, a zarazem bogiem jak Jezus. Jego matce zwiastowano boskie poczęcie, tak jak potem poczęcie Jezusa. Faraon był pośrednikiem między ludźmi a bogiem, jak potem Jezus. Faraon zmartwychwstał, jak potem Jezus. Faraon wstąpił do nieba, jak potem Jezus. . .
A czy pan zna słowa modlitwy Ojcze Nasz, którą podobno ułożył Jezus i nauczył jej ludzi?
Oczywiście: „Ojcze nasz, który jesteś w niebie, święć się imię Twoje... ”
Ta modlitwa znajduje się w tekście egipskim z 1000 roku przed Chrystusem i jest znana jako „Modlitwa ślepca”. W tym samym tekście znajdują się także słowa, które później staną się „Błogosławieństwami” Jezusa. Proszę posłuchać, cała teologia starożytnego Egiptu pojawi się w Jezusie. Również Stary Testament (600 lat przed Chrystusem) jest przeniknięty monoteizmem faraona Aketona (1360 r. przed Chrystusem). Wróćmy do boskiego poczęcia Jezusa. Teogamia (małżeństwo boże) pochodzi z Egiptu: bóg zapładnia królową i rodzi się nowy faraon. Jest też tekst egipski (w języku demotycznym) z 550 r. przed Chrystusem, „Opowieść Satmiego”, w której czytamy: „Cień boga pojawił się przed Mahitusket i oznajmił jej: »Będziesz miała syna, którego będą zwać Si-Osiris«”. Czy to coś panu przypomina?
Anioła ze zwiastowania, Maryję...
A powiedzieć panu, co znaczy Mahitusket? „Łaski pełna”. A Si-Osiris znaczy „syn boga”, czyli syn Ozyrysa.
Kim jest Satmi w tej opowieści?
Mężem Mahitusket. Satmi znaczy „ten, który czci boga”. To samo uczyni później Józef, zwany w Ewangelii „sprawiedliwym”.
Potem Herod będzie chciał zabić Jezusa...
W mitologii egipskiej Set chce zabić dziecko imieniem Horus. Jego matka Izyda ucieka więc z nim. Tak jak Święta Rodzina ucieka do Egiptu.
A co z mirrą, kadzidłem i złotem?
Egipcjanie uważali je za emanacje boga Ra: złoto było jego ciałem, kadzidło jego zapachem, a mirra jego nasieniem.
A obrzezanie Jezusa?
To rytuał wśród kapłanów egipskich. W opowieści Satmiego Ozyrys, w wieku 12 lat, dyskutuje jak równy z równym z mędrcami w świątyni. Tak jak Jezus, o czym opowiada Ewangelia.
Co pan powie o chrzcie Jezusa?
Proszę spojrzeć na ten obraz: kapłan chrzci faraona wodą z Nilu... To wszystko znajduje się w starych tekstach, na egipskich obrazach i płaskorzeźbach. Proszę spojrzeć na ten obraz z 300 r. przed Chrystusem: król Ptolomeusz korzy się przed Izydą, a ona mu mówi: „Dam ci wszystkie królestwa Ziemi”. W Ewangelii szatan kusi Jezusa mówiąc to samo, słowo w słowo.
Co pan sądzi o cudach Jezusa?
Widzi pan ten obraz uczty? Znajduje się on na grobie egipskim w Paheri (1500 lat przed Chrystusem). Przedstawia zamienienie wody w wino przez faraona. Tego samego cudu dokona Jezus w Kanie Galilejskiej. I proszę policzyć dzbany.
Jeden, dwa, trzy... sześć. O co chodzi?
W cudzie, jakiego dokonał Jezus, jest też sześć dzbanów. Teologowie ciągle zadają sobie pytanie, dlaczego sześć. A no dlatego, że skopiowano opowieść egipską.
Czy to również faraon pomnożył chleb i ryby?
Nie, uczynił to bóg Sobk, o czym opowiadają „Teksty z piramid”, z 3000 roku przed Chrystusem. Sobk to bóg-krokodyl. Daje biały chleb i ryby  ludziom na brzegu jeziora Faiun. I chodzi po wodach tego jeziora! Jeszcze jedna ciekawostka: na gotyckich malowidłach przedstawiających cudowny połów ryb przez apostołów odkryłem, że te ryby to specjalny gatunek żyjący tylko w Nilu.
Są jeszcze jakieś inne paralele?
Opowieść o Sinhue (2000 r. przed Chrystusem). Jest on księciem, który boi się objąć władzę, opuszcza pałac, udaje się na pustynię, między Beduinów, gdzie grozi mu wiele niebezpieczeństw.
Ale Jezus wjeżdża triumfalnie do Jerozolimy.
Tak, jak „król”... i na ośle. Czyli jako zwycięzca nad złem. Osioł w Egipcie oznaczał Seta, boga, który zabił Ozyrysa i którego pokonał Horus, syn Ozyrysa, i dosiadł go.
A co z Ostatnią Wieczerzą?
Ozyrys, bóg zboża, umierający co roku, pozwalał Egipcjanom żywić się swoim ciałem (chlebem). W „Tekstach z piramid” zwany jest także „panem wina”. Ozyrys daje Izydzie do picia z kielicha swoją krew, by pamiętała o nim po jego śmierci.
Czy zmartwychwstanie i wniebowstąpienie są także kalką teologii faraońskiej?
Istniał rytuał „zmartwychwstania” zmarłego faraona – uczestniczyły w nim kobiety – po czym wstępował on do nieba.
Czy Jezus świadomie powtarzał te wzory, czy też dopisali to potem ewangeliści?
Moja teza jest inna: Ewangelie zostały napisane przez uczonych żydowsko-egipskich kapłanów ze świątyni Serapisa w Sakkarze, w Egipcie, którzy słowo po słowie przetłumaczyli teksty egipskie."
 

0
0

 

Portret użytkownika Toja

To wydarzenie (czyli

To wydarzenie (czyli narodziny Jezusa) musiało sie już kiedyś w przeszłości wydarzyć. Porównajcie tylko informacje, dotyczące Narodzin Karny (pdf). Uderzające podobieństwo...

0
0
Portret użytkownika baca

skoro to tak to no problemos

skoro to tak to no problemos - zmieni sie nazwe na Oryginalny Całun Staroegipski i każdy katolik będzie mógł go sobie... pocałować

0
0
Portret użytkownika TeoretykSpiskowy

Odnośnie datowanie

Odnośnie datowanie czegokolwiek metodą jakiegoś tam węgla polecam przeczytać tę książkę "

p, li { white-space: pre-wrap; }

Hans-Joachim Zillmer - Kłamstwo Ewolucji"

0
0
Portret użytkownika tropheus

a to prosze :) kawałkiem

a to prosze Smile kawałkiem materiału sie podniecacie a Gaja robi swoje Smile czy mnie oczy nie mylą czy wczoraj wskoczyło na 13 herców ? a dziś dopiero się dzieje Smile
pozdrawiam.
 

0
0
Portret użytkownika SAH

Matka Ziemia robiła i będzie

Matka Ziemia robiła i będzie zawsze robić swoje czy to nam sie podoba czy nie i tak żadnego wpływu nie mamy na to ani my ani obce cywilizacje ona żyje swoim życiem a my jesteśmy tylko gośćmi Smile

0
0
Portret użytkownika SAH

Jak by był prawdziwy to tak

Jak by był prawdziwy to tak samo jak Gral , Włucznia którą podobno był przebity i chociaz  drewno z krzyża lub gwoździe zniknął by , został by ukryty jak wcześniej wymienione żeczy , a takie twierdzenia że badania dowodzą , nałkowcy zbadali i twierdzą bo niby coś oszacowali jakiś czas powstania płutna . Nałkowcy i ich badania które dowądzą o paście do zębów czy wyższości margaryny nad masłem lub badaniami kosmosu to takie same domysły i nic więcej . Nałkowcy dowodzą zawsze to na ile mają opłacane badania i dla kogo je przeprowadzają ale to nic to tylko moje premyślenia a teraz trochę faktów ..........Powołując się na chronologicznie spisane kroniki rzymskich gubernatorów wyrok skazujący Jezusa na ukrzyżowanie został wydany w marcu roku 33. Przypominam, że pod pojęciem ‚ukrzyżowania’ rozumiano w żydowskim prawie religijnym ekskomunikę. Wyrok został wydany przez Poncjusza Piłata, lecz ważniejsze jest, iż wcześniej Sanhedryn podjął decyzję o wyklęciu Jezusa. Analiza słowa „Nazareńczyk” wskazuje, iż istniał wyraźny podział w społeczeństwie żydowskim na dwie, przeciwstawne grupy. Pierwsza to ortodoksyjni Faryzeusze i Sadyceusze, druga to liberalni Nazareńczycy i Esseńczycy. W czasach Jezusa konflikt pomiędzy nimi wyraźnie się zaostrzył, a Jezus, który kilkakrotnie otwarcie łamał tradycyjne zwyczaje stał się przysłowiowym ‚języczkiem uwagi’, to przeciwko niemu skierowali się ortodoksi. Trzeba im przyznać, iż sprawą pokierowali wyjątkowo zmyślnie. Sanhedryn nie mógł bowiem obradować nocą i w czasie Paschy, to zaś stanowiło doskonały pretekst do przerzucenia ciężaru odpowiedzialności płynącego ze skazania Jezusa na śmierć. Sanhedryn ekskomunikuje, Rzym ogłasza wyrok ściągając na siebie uwagę tłumu.. Jak już wiemy ukrzyżowanie Jezusa oznaczało jedynie śmierć duchową, z tą chwilą w świetle prawa żydowskiego umarł – został przecież oskarżony, osądzony i skazany na śmierć. W normalnym toku rzeczy po trzech dniach będących symbolem choroby ducha prowadzącej do śmierci ciała, Jezus zostałby pochowany żywcem. Jednak w ciągu tych trzech dni mógł zostać ułaskawiony i wskrzeszony. Co więcej sam przewidział, że tak się stanie i miał uzasadnione powody do takiej ‚przepowiedni’. Podniesienia z grobu, wskrzeszenia, mógł dokonać jedynie Najwyższy Kapłan lub Ojciec Społeczności – patriarcha. To dlatego Jezusowi groziła śmierć za ‚wskrzeszenie’ Łazarza – nie był nawet zwykłym kapłanem, nie mówiąc już o tym, że nie piastował wymaganego stanowiska. Wtedy Jezusa uratował Herod, który wymusił ułaskawienie na najwyższym kapłanie.. Kto pomógł mu tym razem? Rzecz jasna nie Najwyższy Kapłan, którym był przecież Józef Kajfasz – człowiek, który skazał Jezusa na śmierć. Pomoc przyszła ze strony Ojca Społeczności, którym był… Szymon Zelota – apostoł! W takiej sytuacji nic dziwnego, iż Jezus mógł mieć nadzieję na ‚zmartwychwstanie’.. ‚Ojcze, w ręce twoje polecam ducha mego’.. Co prawda w zaistniałej sytuacji poparcie Jezusa było ryzykowne, ale dzięki sprzyjającemu zbiegowi okoliczności okazało się możliwe i Jezus mógł ‚zmartwychwstać’. Zasadnicze dowody podawane przez kler świadczące o faktycznej śmierci na krzyżu są dwa. Po pierwsze udział Rzymian, którzy szeroko stosowali karę przez ukrzyżowanie, a po drugie krew i woda, które wypłynęły z ciała Jezusa po przebiciu mu boku włócznią. Jeśli chodzi o pierwszą kwestię Ewngelie wyraźnie mówią, iż Piłat oddał Jezusa żądającym jego śmierci (Faryzeuszom i Sadyceuszom) by go ukrzyżowali. Nie może więc chodzić o rzymskie ukrzyżowanie ciała, ale o żydowskie ukrzyżowanie ducha. Kwestia druga związana jest z kolejnym błędnym tłumaczeniem..Czytamy dziś, że Jezus został przebity włócznią, tymczasem w oryginale mówi się jedynie o zadrapaniu! Ewangelie mówią nam współcześnie, iż przebicie nastąpiło po śmierci. Tymczasem z medycznego punktu widzenia jest niemożliwym, by nastąpił wówczas krwotok (‚wypłynęła krew i woda’). Krew wypływająca z rany kłutej jest dowodem życia, bowiem świadczy o akcji naczyniowej! W rzeczywistości Jezus został lekko draśnięty włócznią i z całą pewnością był wtedy żywy.. Inny dowód lingwistyczny: Józef z Arymatei miał zdjąć ciało Jezusa z krzyża. Tu również nastąpiło błędne tłumaczenie! Fragment ten tłumaczono z greki, gdzie użyto słowa ‚soma’, co oznacza ‚żywe ciało’. Jeśli Józef zabierałby zwłoki użyte zostałoby słowo ‚ptoma’.. Kolejnym interesującym zagadnieniem powiązanym z ukrzyżowaniem jest tajemniczo brzmiący fragment mówiący o tym, iż w czasie ukrzyżowania świat na trzy godziny pokrył się mrokiem. Bez wątpienia brzmi to jak kolejny dowód boskości Jezusa, a jednak okazuje się, iż odpowiedź ukryta jest w… systemie liczenia czasu, na co wskazuje też rozbieżność pomiędzy ewangelistami w kwestii godziny ukrzyżowania Jezusa: raz trzecia, raz szósta. W tamtych czasach kalendarz układano według słońca lub księżyca, zaś dzień dzielił się na 12 godzin nocy i 12 godzin dnia. Początek dnia przypadać powinien o świcie, stąd konieczne stawało się dopasowywanie kalendarza do faktycznego położenia słońca. Właśnie w piątek, gdy Jezus wisiał na krzyżu wypadł dzień przesunięcia czasu do przodu o trzy godziny. Tradycyjnie hebrajscy lunarzyści (opierający się na obserwacjach Księżyca) dokonywali zmian w czasie dnia, z kolei solarzyści (badający Słońce) czekali ze zmianą do północy. Brzmi to może skomplikowanie, ale kryje się tu rozwiązanie zagadki.. Według jednych zapisków, które opierały się na kalendarzu księżycowym Jezus ‚umarł’ na krzyżu o godzinie trzeciej, bowiem przesunięcie czasu nastąpiło już w czasie dnia – trzy godziny wcześniej.. Owe trzy ostatnie godziny dnia stały się pierwszymi godzinami nocy i to właśnie znaczą słowa o trzygodzinnym mroku, który zalał świat! Według pism stosujących kalendarz solarny Jezus umarł o szóstej, bowiem zmiana czasu jeszcze nie nastąpiła i czas biegł normalnie aż do północy.. Kalendarz lunarny był tradycyjnym kalendarzem żydowskim, stąd (ze względu na przesunięcie) ortodoksyjni Żydzi rozpoczęli Szabat o godzinie dziewiątej starego czasu. Kalendarz solarny stosowały postępowe frakcje i one rozpoczynały Szabat dopiero trzy godziny później. Właśnie przez te trzy godziny towarzysze Jezusa mogli przeprowadzić działania mające na celu ułaskawienie tudzież wskrzeszenie (dokonane przez Szymona Zelotę), podczas gdy związani religią (Szabatem) Faryzeusze nie mogli się im przeciwstawić i wpadli we własne sidła! Po odbyciu rytuału czuwania przy grobie Jezus ‚wrócił do życia’, lecz – po narodzinach dziecka – musiał ‚wniebowstąpić’ do klasztoru, o czym była już mowa.. I tak dochodzimy do końca ewangelicznej opowieści. Otwarta pozostaje jedynie kwestia późniejszych losów Jezusa i jego rodziny, którą mam nadzieję odkryją wcześniej czy później wielcy tego świata…

0
-2
Portret użytkownika Zenek

Takie bajki to dzieciom w

Takie bajki to dzieciom w kibucu opowiadaj.
 
Żydzi nienawidza Jezusa z zoologicznym zacietrzewnieniem. Jakby była prawda to co opisałeś to by im nienawiść przeszła w max 2 pokoleniu. Więc nie rozpowszechniał ich łgarstw.

0
0
Portret użytkownika jaa

coś mało komentarzy na ten

coś mało komentarzy na ten bądź co bądź interesujący wpis. Jak było nie wiem ale im więcej wiedzy tym mniej fanatyzmu.

0
0
Portret użytkownika Zenek

"Jeśli jednak przyjmiemy, że

"Jeśli jednak przyjmiemy, że ktoś za pomoca jakiejś technologii wytransferował ciało Chrystusa to można podejrzewac, że Chrześcijaństwo zostało jakoś sztucznie zaimplementowane na naszej planecie."
 
- zostało i to przez DEVÓW (przodków Słowian) bo prawdziwe chrześcijanstwo to buddyzm w tradycji Buddy Wairoczany a to co się obecnie zwie chrześcijańswem to splugawione sodomizmem zydów bałwochwalstwo szatana yahwe. Ale KK i reszta semickich satanistycznych sekt prędzej doprowadzi do wyginięcia życia na ziemii niż przyzna się iż jest tylko ideologicznym kłamliwym wypierdkiem Asurów.
 
A to, że jest kradziejstwem widac i w pochodzeniu Bibli (tłumacznie ze sanskrytu), pominiete działalnością cenzorów zbyt miękkie jak na starotestamentową "twórczość" semickich nazistowskich zwyrodnialców nauki Jezusa, mudry na obrazach świętych, aureolki jak i same szaty naczelnego bałwohwalcy - papieża. To wszystko widac tylko brak odważnego któy się ukorzy przed BOGIEM kończąc tę szopkę. 

0
0
Portret użytkownika hesperiada

Jedyny komentarz wart uwagi,

Jedyny komentarz wart uwagi, cieszę się, że wśród tego śmietnika [ciach] tworzących tą wymiotną papkę znalazł się ktoś z głową na karku, brawo!
edit: skasowane
Moderator

0
0
Portret użytkownika Darius

No ja ciebie prosze, przestan

No ja ciebie prosze, przestan bredzic juz, jestes bardzo nie doinformowana osoba, oraz mieszasz wszystko wrzucajac do jednego worka, zajmij sie prosze pisaniem komentarzy na onecie.

0
0
Portret użytkownika RaV

"ktoś za pomoca jakiejś

"ktoś za pomoca jakiejś technologii wytransferował ciało Chrystusa to można podejrzewac, że Chrześcijaństwo zostało jakoś sztucznie zaimplementowane na naszej planecie." - Nie tylko chrześcijaństwo...

0
0
Portret użytkownika Koniu

Jeżeli ktoś wierzy to nie

Jeżeli ktoś wierzy to nie potrzebne są tu całuny, prześcieradła itp. Nasłuchałem się o tym, że Jezus zmieniał twarz, że był kosmitą, ci z projektu cheops w kontakcie telepatycznym przekazują, że Jezus to tylko taki marny przywódca duchowy z jakiejś małej planetki, Zydzi twierdza w swoich telewizjach, że Jezus był nazistą itp. Już niczemu się nie dziwię. Zastanawia tylko fakt pomysłowości ludzkiej związanej z przypisywaniem Jezusowi z Nazaretu przeróżnych dziwactw. A ja mówie, kto wierzy ten nie potrzebuje nic prócz swojej wiary. Kościół okradł ludzi z prawdy i większość pism niosących światło na życie Jezusa zostało zamknięte w tajnej bibliotece watykańskiej jako apokryfy lub dzieła "niebezpieczne". Jestesmy ludźmi dorosłymi i wiemy, że nie jest łatwo zachować przez prawie 2000 lat takiego molocha jakim jest instytucja kościoła, która obrana jest w szaty miłości ale tylko na pokaz. Bo ta potężna instytucja jak każda inna. Mająca rowinięty wywiad, szpiegów i z pewnością zakony, które są w stanie wykonać każdy rozkazjakiegoś zwierzchnika z Watykanu, każdy bez wyjątku - nawet nowoczesny "zawał serca". Nie łudźmy się. My ludzie, żyjemy w kłamstwie. System niewolniczy nie minął tylko ewoluował do pseudowolności. Praca stałą się musem. Musimy pracować nie na siebie, lecz na koncerny. Utrzymywano nas w niewiedzy i kłamstwie, bo niewolnicy nie mogą wiedzieć więcej niż im potrzeba. Tak jak za faraona w Egipcie. Internet powiał wolnością, ale tylko przez chwilę. Portale stały się potężnymi maszynami do inwigilacji. Wystarczy śledzić wpisy delikwenta w komentarzach. Psycholog po jakimś czasie będzie miał profil człowieka jak na talerzu. Potem wystarczy jego IP i służby pozyskają adres od dostawcy internetu. I mają Cię. Włożą do szufladki z kartoteką *antysemita, *choleryk, *antyrządowiec itp. Ogólnie wszystko idzie drogą do zniewolenia, nawet gadżety do zabawy - elektroniczne gadżety pływające w sieci mikrofal, które pokryły już całą Polskę. Teraz wystarczy mała pandemia by przymusowo wszczepić chipa RFiD i wszyscy jesteście śledzeni. Tak. Uwielbiany telefon komórkowy, wypasiony z bajerami, wprowadza nas w ślepą uliczkę bez wyjścia, a w zasadzie z jedną bramą z napisem RFiD. Gdzie w tym wszystkim Jezus z Nazaretu? Wyśmiany napisami na murach "Jezus przyjdzie w trampkach"...a w sercu. Tam powinien być, a my powinniśmy zrozumieć, że jedyną drogą w wyzsze sfery nie jest RFiD czy komórka tylko miłość. Najwyzsze i najcenniejsze ludzkie uczucie jakie posiadamy.

0
0
Portret użytkownika Damian Michalewicz

Pierniczenie o Szopenie. Czy

Pierniczenie o Szopenie. Czy katolikowi prawdziwość albo nieprawdziwość całunu pomoże być bardziej idealnym katolikiem? Na rany Chrystusa! Może tak się walczy o to, bo Jezus ma wrócić, a to jest jego latający dywan?
Nie żebym krytykował religie, bo akurat Jezus to mój ziomal. Tylko to trochę irytujące. Gdyby znaleziono nocnik, klocki lego, albo sandała Chrystusa, byłyby te same szopki. A przecież to tylko przedmiot, który nie ma innych właściwości, niż tworzenie spekulacji i skupiania na sobie zbytecznej uwagi.

0
0
Portret użytkownika pulsar

"Profesor Giulio Fanti, (...)

"Profesor Giulio Fanti, (...) zapewnia, że płótno, z którego wykonano całun powstał w czasach Jezusa Chrystusa.  A nawet wcześniej około 300 lat przed jego narodzeniem.  Górna granica błędu to 4 wiek naszej ery. (...) Naukowcy sugerują, że można wierzyć w wyniki mniej więcej z 95 procentową skutecznością."

Czyli mamy rozpiętość ok 700 lat,.... ładna mi dokładność 95% !
Ciekawe kto finansował te badania, - zapewne Kościół Katolicki, a wtedy wyniki nie są pewnie i prawdziwe.

W myśl Prawa Mojżeszowego dotknięcie zwłok powodowało siedmiodniową nieczystość ceremonialną, toteż Żydzi zwykle bielili groby, aby przechodnie łatwo je zauważyli (Mt 23:27).
Wprawdzie przepis ten miał przede wszystkim zwrócić uwagę na to, że śmierć jest następstwem grzechu i niedoskonałości, jednak był też pożyteczny z innych względów — podnosił poziom higieny i zapobiegał szerzeniu się chorób. Uchylających się od ustalonej w Prawie procedury oczyszczenia karano śmiercią (Lb 19:11-20; por. Pwt 21:22, 23). Sposób, w jaki Biblia nakazywała traktować zwłoki, prowadzi do oczywistego wniosku, że Izraelici nie praktykowali ani nie tolerowali kultu zmarłych. Tak samo czynili też pierwsi chrześcijanie. (nie mylić z obecnym chrześcijaństwem rzymskim, powstałym dopiero w IV wieku, w skutek fuzji nauk pogańskich z naukami apostołów Jezusa)
Ponadto kult wizerunków uważano za bałwochwalstwo, więc ów całun nie byłby nigdy czczony przez pierwszych chrześcijan czy żydów. (Wyjścia 20:4, 5; Psalm 115:4-8; Izajasza 42:8; 1 Jana 5:21)

0
0
Portret użytkownika jaa

po pierwsze to chyba powinni

po pierwsze to chyba powinni ustalić datę utworzenia płótna i to nie na podstawie jesdnej czy dwóch próbek ale co najmniej sześciu z sześciu częsci płótna. Powinny być jednakowe a przynajmniej zbieżne. Wtedy mogą, w zależności od uzyskanej daty rozważać dalsze możliwości. To, że niektórzy ludzie umieją medytować i być może w czasie medytacji osiągać różne stany energetyczne to być może prawda i być może całun tego dowodzi. Ale też należy rozważyć wpływ tego, że, jak chce Biblia, Jezus był najpierw wysmarowany olejkami i czymś tam jeszcze. Później, być może pod wpływem emocji lub odpowiedniego napięcia wewnętrznego, doszło do jakiegoś "naładowania"powierzchni ciała lub nawet całego ciała jakimś rodzajem energii. Nie jest niczym niezwykłym to, że ludzie emanują energiami - jeżeli kierują się złością, gniewem lub jeszcze cięższymi emocjami to emanują odpowiednią energią, a jeżeli kierują się milością, tolerancją, wybaczeniem to emanują innymi rodzajami energii - łatwo to wyczuć. Ale trzeba by też wyjaśnić to czy ktoś był w ten całun owinięty czy nie bo też są różne teorie. Czyli trzeba zrobić kopię i na niej sprawdzić czy mógł nim być ktoś owinięty. Bo to, że jest wizerunek to jedno, a to co było powodem jego powstania to drugie. Może to nie ciało było owinięte tylko jakaś rzeźba? Ponadto w którymś z progamów paranaukowych było o tym, że takie całuny robiono i to w sporej ilości gdzieś w Turcji albo w okolicy. I, że nie jest to jakaś wielka sprawa.

0
-1
Portret użytkownika leo

Trudno dać wiarę jednemu

Trudno dać wiarę jednemu ośrodkowi badawczemu, który opublikował wynik przekreślający trzy niezależne ekspertyzy. To mi wygląda na ekspertyzę życzeniową, choć nie ukrywam, że cieszyłbym się, gdyby płótno pochodziło z czasów Jezusa.

1
0
Portret użytkownika TiqsiW.

Całun jest autentyczny ale

Całun jest autentyczny ale nie ma dowodu,ze całun był tego Jezusa o ktorym mowisz.:)
polecam film pt.,,Cała prawda o Jezusie,,
Pewne jest tylko to,ze była jakaś wazna postac w tamtych czasach o imieniu Jezus i nic więcej.A reszta jest dopisana:)Z resztą w tamtych czasach w co 2 rodzinie byl czlowiek z imieniem Jezus bo to bardzo popularne imie było.:)Pokazywali nawet inne grobowce w innych miejscach co było wygrawerowane na grobowcach imię Maria Jezus.Wiec nawet tak naprawde nie wiadomo gdzie autentycznie Jezus sie urodził.i gdzie go pochowano.:)
 
 

0
-1
Portret użytkownika suri

No tak, tutaj w Hiszpani co

No tak, tutaj w Hiszpani co 4-ty ma na imie Jesus(wymawiaj Hesus), tylko nie ma dopinki Chrystus....., tak ze popularne imie jest od wiekow

0
0
Portret użytkownika jaa

żeby stwierdzić, że całun

żeby stwierdzić, że całun jesy prawdziwy nie trzeba być naukowcem. Całun siłą rzeczy jesy prawdziwy bo istnieje. A wszytko co istnieje jest prawdziwe. Nawet jeżeli nie pochodzi sprzed dwóch tysięcy lat to też jest prawdziwy. Pytanie jest czy prawdziwa jest teza o tym, że to Jezus był nim owinięty czy też ktos inny czy może nikt.

1
0
Portret użytkownika devoratus

Jeżeli "nikt" - to nie jest

Jeżeli "nikt" - to nie jest to "całun".
Istnieje kawałek płótna - natomiast "bycie całunem", to już kwestia jego historii...

0
0
Portret użytkownika Homo sapiens

Jeżeli przyjąć do wiadomości

Jeżeli przyjąć do wiadomości te wszystkie filmy i zdjęcia zrobione przez satelity obserwujące słońce a pokazujące nam "statki kosmiczne" lub statki miedzy wymiarowe o wielkości planety ziemia lub wielkości kilku planet to już samo to jest czymś co umysł odrzuca bo nasza ziemska technologia jest na poziomie "mechanicznym" i dopiero rozwija technikę informatyczną, czyli nasz poziom technologiczny nie pozwala nam przyjąć że coś takiego jak statek galaktyczny wielkości tysięcy kilometrów średnicy może istnieć ! Skoro takie konstrukcje są i przemierzają czas, przestrzeń i inne wymiary to zmartwych wstanie Jezusa też wydaje się wielu niemożliwe ! Bo ludzie żyjący w danej epoce mają umysł "nastawiony" na daną rzeczywistość i nie są w stanie przejść do świadomości gdzie zmartwych wstanie jest możliwe,  to pociąga za sobą wiele problemów natury psychologicznej dla tych co wierzą w "przypadek kosmiczny" zwany życiem ! Jeżeli zaakceptuje się, że mogą latać statki wielkości kilku tysięcy kilometrów to trzeba by zaakceptować to, iż takie istoty mają możliwość stwarzania światów ! Terraformowanie jest tylko możliwe na filmach Sci-fi, ale nie naprawdę... tak sobie ludzie zindoktrynowani przez materializm to tłumaczą. Zmartwychwstanie pociąga za sobą także wiele innych trudności..., dla materialistów  zaakceptowanie Stwórcy, Nieba, Ducha Świętego i tego wszystkiego co się nazywa historią ludzkości opisaną w Biblii jest czymś niemożliwym, nie mogą także zaakceptować historii , którą Brian Foerster nam odkrywa w postaci wykopalisk istot ze zwiąsku Synów Boga z córkami człowieczymi ! Może mogli by to zaakceptować ale ludzkość musiałaby się zmienić, wtedy gdy inni by to akceptowali oni by byli skłonni też....
Zmartwychwstanie się dokonało i jest cudem, cuda można tłumaczyć na różne sposoby, dla materialisty naukowego z zacięciem fantasty będzie to technika, technologia istot pozaziemskich, dla wierzącego będzie to moc Boska oraz tajemnica Niebios...
 

 



 

1
-2

Los dał ludziom odwagę znoszenia cierpień.-Rzeczą człowieka jest walczyć, a rzeczą nieba – dać zwycięstwo.

Portret użytkownika Endor

Całun to autentyk, a do tego

Całun to autentyk, a do tego dochodzi ten obraz nie ręką ludzką uczyniony !
Całun z Manoppello (wł. Volto Santo di Manoppello) – relikwia chrześcijańska, która znajduje się w sanktuarium w miasteczku Manoppello we Włoszech.

Volto Santo, co po włosku znaczy Święte Oblicze, jest tkaniną o wymiarach 17 cm (szerokość) x 24 cm (długość), która od 1638 roku przechowywana i wystawiana jest w kapucyńskim kościele Sanctuario di
 
Volto Santo w obustronnie oszklonej monstrancji. Materiał, na którym znajduje się wizerunek, to bisior, który charakteryzuje się tym, że nie da się na nim nałożyć pigmentu (a więc także malować). Prawdopodobnie całun z Manoppello przedstawia Jezusa Chrystusa.

Na tkaninie uwieczniony jest wizerunek twarzy długowłosego mężczyzny ze złamanym nosem i częściowo wyrwaną brodą. Twarz można zobaczyć w identyczny sposób po obu stronach tkaniny. Dominuje kolor brązowy, usta są w tonacji lekko czerwonej. Na płótnie nie wykryto żadnych śladów farb czy barwników.

Jednym z argumentów przemawiających za oryginalnością całunu może być nałożenie na siebie wizerunku z Manoppello z negatywem twarzy z Całunu Turyńskiego - zgadzają się wówczas proporcje twarzy a nawet układ ran. Autorką tego zestawienia jest siostra Blandina Paschalis Schlömer z Manoppello. Argumentacja taka zakłada jednak, że Całun Turyński jest rzeczywistym płótnem grobowym Chrystusa, czego jak dotąd nie udało się potwierdzić.
Ten wizerunek Jezusa jest archetypem licznych wizerunków przedstawianych od wielu wieków przez malarzy. Wzorował się na nim między innymi Tycjan. Skąd artyści o nim wiedzieli?
 
Obraz ten nie był tajemnicą. Znali go wielcy twórcy, między innymi Dante, który pisze o nim w „Boskiej komedii”. Był to obraz znany tym wszystkim, którzy przybywali do bazyliki św. Piotra, a traktowano go  jako matkę wszystkich innych ikon Jezusa. Widzieli go malarze ikon ze Sieny, widział go autor mozaiki w kościele w Konstantynopolu, jak również Dürer czy Rafael. Jednak ci malarze przedstawiali tylko pewne aspekty tego wizerunku, nie oddali wszystkiego, ponieważ na tym obrazie wszystkie pojedyncze aspekty łączą się, tworząc jedność.


 
 
http://www.calun.pl/

1
0

Bóg stworzył nieskończone ilości istot rozumnych o różnych szczeblach bytowania. Choć rozumem nie można dowieść istnienia Aniołów, to jednak można wskazać na odpowiedniość ich istnienia.

Portret użytkownika baca

wszystko gra Mendor tylko mam

wszystko gra Mendor tylko mam małą sprawę - skoro ten z dwunastego wieku po Chrystusie Smile zbawiciel jest autentyczny to pewnie do nas już tu jedzie - skoro  to tak a ja widzisz jutro wybieram się na poważnego żubra to jakby zbawiciel mnie akurat szukał to bądź tak miły i przekaż mu żeby kroczył śmiało szlakiem pustych butelek po bacy...

0
0
Portret użytkownika heddon

słabe

słabe

0
0
Portret użytkownika Endor

Baco nic nie mogę ci

Baco nic nie mogę ci odpowiedzieć prócz tego, bo to jest wielką tajemnicą, którą muszę szanować i się nad nią zastanawiać ! Nad tobą też świeci słońce... Smile
Mt 5,43-48
Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. 44 A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; 45 tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. 46 Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? 47 I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? 48 Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski.

0
0

Bóg stworzył nieskończone ilości istot rozumnych o różnych szczeblach bytowania. Choć rozumem nie można dowieść istnienia Aniołów, to jednak można wskazać na odpowiedniość ich istnienia.

Portret użytkownika pokarm

cóż za wspaniały, wiele

cóż za wspaniały, wiele wnoszący komentarz.
To miało być śmieszne, czy co?
Możesz sobie darować tego typu komentarze, zostaw je sobie dla swoich koleżków spod budki z piwem.

0
0
Portret użytkownika Kolejar

To nie tak z tymi badaniami

To nie tak z tymi badaniami C-14 z 1988! Błąd wcale nie wynikał bezpośrednio z opalenia i zalania wodą w czasie pożaru. Owszem, w wyniku pożaru płótno uległo uszkodzeniom i było naprawiane (bardzo precyzyjnie cerowane) przez zakonnice. Pech chciał, że w 1988 nieszczęśliwie pobrano próbki z cerowanego rogu płótna. Były one badane w trzech niezależnych labortoriach i w każdym z nich uzyskano inny wynik. Dopiero latach 2000 udało się ustalić, że próbki z 1988 były mieszanką włókien oryginalnych oraz tych z okresu pożaru - każda w nieco innych proporcjach i stąd różnice w datowaniach.
Kościół zgodził się na powtórne badanie C-14, jednak w międzyczasie całun został spryskany środkiem grzybobójczym, co wg technologii z początku lat 2000 uniemożliwiało uzyskanie wiarygodnego wyniku. Jednak, jak widać, problem udało się wreszcie pokonać i mamy wynik!
Inną sprawą jest całkowicie niejasna metoda utworzenia wizerunku. Wiadomo, że przebarwienia są spowodowane zmianami w strukturze celulozy, a nie efektem efektem użycia jakiegoś barwnika. Do dziś nie udało się ustalić, co mogłoby spowodować takie zmiany w celulozie - dzisiejsze technologie nie umożliwiają sporządzenia podobnego wizerunku. Zastanawiające jest również to, że "krwawe ślady" na płótnie z całą pewnością zawierają ślady osocza krwi.
Warto zwrócić uwagę, iż bardzo podobne problemy sprawia wizerunek Matki Boskiej z Gwadelupy. Natura wizerunku jest identyczna, jak w prypadku całunu turyńskiego! Płótno wystawione przez setki lat dla wiernych, więc przechowywane w bardzo złych warunkach, w niewyjaśniony sposób nie ulega rozpadowi, co powinno dawno nastąpić w przypadku tej starej i bardzo nietrwałej, indiańskiej tkaniny. Wstrząsjące za to są wyniki analiz optycznych wizerunku - wszystko wskazuje, iż powstał on metodą "fotograficzną".
Pozostaje pytanie o okoliczności powstania tych wizerunków - czy wykonali je kosmici z UFO? Ale, czy warto mnożyć byty? Czy sensownych wyjaśnień nie udziela po prostu... religia chrzścijańska.

1
-1
Portret użytkownika adonim85

nic prostszego - z tego co

nic prostszego - z tego co czytałem to jet to poprostu 'nałożony' cyfrowy hologram pewnej wybranej osoby (Jezus czy nie to niewiem). Inaczej tłumacząc - jest to odbicie wizerunku tej osoby ale "przekonwertowane' za pomocą bardzo zaawansowanej techniki (jakis typ laseru ?). Tak przynajmniej wynika z przekazów Andromedan.

1
-1
Portret użytkownika adrem

Obraz raczej powstał z

Obraz raczej powstał z naświetlenia energią wydobywająca się z osoby zawiniętej.
Coś do tego moze mieć wysokospinowe złoto i ciało świetliste.
Jesli tak, to osoba w płótnie nie była martwa, bo umrzeć już nie mogła.

0
0
Portret użytkownika Terenia z Torunia

... tak przynajmniej wynika z

... tak przynajmniej wynika z przekazó­w Andromedan - i wszystko jasne.... przekazów Andromedan......

0
-1

Skomentuj