Spontaniczne samospalenie ludzi nowe, interesujące fakty

Kategorie: 

internet

Zjawisko spontanicznego samospalenia jest tak przerażające, że przypomina najgorszy horror. Człowiek bez żadnego uprzedzenia nagle samoistnie zaczyna spalać się na popiół i nic nie jest w stanie tego procesu powstrzymać.  To zjawisko jest prawdziwe. Człowiek samoistnie potrafi stanąć w płomieniach i tylko w bardzo nielicznych przypadkach udało się kogoś uratować. Oto garść przypadków jakich pełno w sieci.

 

W marcu 1908 roku znaleziono szczątki Wilhelminy Dewar w łóżku. Przy tym pościel, jak i pozostałe  przedmioty w pomieszczeniu, pozostały zupełnie nienaruszone. Zmieniła się w popiół nie naruszając w ogóle przedmiotów znajdujących się wokół. Jasna strona jest taka że Wilhelmina zmarła we własnym łóżku. W czerwcu 1951 roku na skutek spontanicznego samozapłonu zginęła Mary Reeser z Saint Petersburga na Florydzie. Oprócz niej spłonął tylko częściowo fotel, w którym siedziała.

 

W lipcu tego samego roku spłonęła natomiast  wdowa Mary Hardy Reeser z St. Petersburga na Florydzie. Po „gorącej wdówce” pozostały tylko: czaszka oraz stopa z pantoflem. Szczątki znaleziono w osmalonym kręgu o średnicy około 120 cm. Poza nim nic nie było nawet nadpalone. Po roku śledztwa i bezskutecznych analiz okoliczności zajścia, sprawę uznano za niewyjaśnioną.

 

We wrześniu 1952 roku Glen Denney z Luizjany chciał popełnić samobójstwo. Na poważnie podszedł do zadania. Najpierw przeciął sobie tętnice na nogach a potem żeby nie było to tamto pochlastał jeszcze żyły na przegubach. Jednak kiedy znaleziono jego umęczone życiem ciało, stało ono w ogniu. Poza nim w pomieszczeniu nie zapaliły się inne przedmioty. Po badaniach nie odnaleziono żadnych substancji łatwopalnych w jego pobliżu wykluczając podpalenie. Trudno zresztą byłoby mu się czymś podpalić mając tryskającą na wszystkie strony krew z poprzecinanych tętnic.

 

W 1966 roku w tajemniczych okolicznościach spalił się emerytowany lekarz, J. Irving Bentley. Gdy został znaleziony w swoim domu w Pensylwanii, w jego pokoju policja zobaczyła tylko biały popiół i dolną część lewej nogi. W styczniu 1980 spłonął emeryt Henry Thomas. Pozostawił po sobie stopy w skarpetkach i zwęgloną czaszkę. Reszta emeryta przemieniła się garść śnieżnobiałego popiołu. Nie licząc fotela w którym siedział nic więcej nie nosiło śladów ognia.

Ciekawe, prawda?

Nikt nic nie wie, nikt niczego nie widział.

Do czasu...

We wrześniu 1982 roku, bowiem niejaka Jean Saffin wcinając posiłek razem z ojcem nagle stanęła w płomieniach. Tuż przed spłonięciem ojciec zauważył silny rozbłysk jasnego światła a kilkanaście sekund po tym było już po wszystkim. Ojciec próbował ją ratować i mocno poparzył sobie dłonie. Potem zeznał jeszcze, że na twarzy córki przez cały czas widoczny był spokój i nawet kiedy zauważyła płomienie nie próbowała się ratować.

 

W styczniu 1998 roku stanął w ogniu mały Adaś  we wsi Mąchocice koło Kielc. Kielce to tak w ogóle jest nasz krajowy „punkt zapalny” a więc trochę więcej będzie o tym akurat przypadku. Otóż matka naszego chłopca, po długim biciu się z myślami, postanowiła zrobić sobie z córką babski wieczór czyli pranie. A jak doskonale wiadomo z chłopcem w takich przypadkach to tylko samo utrapienie. Toteż małego zaniosła do dziecinnego pokoju na piętrze, tam ukołysała no i chłopiec szybko zapadł w sen. Matka razem z córką udały się zatem do kuchni rozpocząć kobiecą imprezę. Tam matka włączyła w końcu tę cholerną pralkę i rozpoczęła pranie. Było kilka minut po trzeciej, kiedy poczuła nieprzyjemny zapach.

 

W pierwszym odruchu pomyślała, że na strychu doszło do zwarcia instalacji elektrycznej. Postanowiła ratować syna. Jeszcze wbiegając po schodach spostrzegła dym, który wydobywał się przez szparę w drzwiach prowadzących do pokoju małego. Z największym wysiłkiem udało jej się otworzyć drzwi, co nie było łatwe, gdyż klamka była bardzo gorąca i parzyła w dłonie. Kiedy wreszcie wpadła do środka ujrzała kłęby gryzącego dymu. Spojrzała na łóżeczko, na którym leżał jej syn i dostrzegła, że z ciała chłopca wydobywały się płomienie.

 

Ogień przypominał płomień palnika spawalniczego. Matka Adasia w pierwszym odruchu próbowała zdusić go kocem, (płomień a nie Adasia, gdyż kocykiem załatwiła dziecko zupełnie inna mama ), ale kiedy to nic nie dało, rzuciła się do kuchni po wodę. Niestety zamarudziła i było już za późno. Jej krzyk zaalarmował sąsiadów, którzy zawiadomili straż pożarną i policję. W śledztwie pod uwagę wzięto kilka hipotez. Pierwsza zakładała, że w pokoju wybuchł pożar, od którego zajęło się ciało dziecka. Dziwne było jednak to, że żadne sprzęty w pokoju nie były nadpalone, a mimo tego od panującej wewnątrz wysokiej temperatury stopiła się plastikowa butelka, która na stoliku obok łóżka.

 

Druga hipoteza była przerażająca, ale... także uznano ją za wiarygodną - matka przez przypadek mogła zabić dziecko, a potem starała się zatrzeć ślady przy pomocy ognia. Jeszcze inna hipoteza mówiła o zwarciu w poduszce elektrycznej, na której leżał chłopiec. W trakcie dochodzenia nie znaleziono nawet najmniejszego śladu potwierdzającego tę wersje wydarzeń, a stan psychiczny matki i jej zeznania przemawiały za tym, że w tym domu doszło do czegoś, co przypominało kolejny odcinek serialu Archiwum X. Strażacy byli zdumieni, nie mogli uwierzyć, że w środku człowieka może rozpocząć się samorzutnie proces, który polega na całkowitym lub częściowym samospaleniu. Sprawa trafiła do prokuratury. Ściany były pokryte lepkim tłustym osadem a żaden mebel nie zapalił się od tego dziwnego ognia. Nawet pościel, na której leżał chłopiec, była jedynie lekko okopcona. Na pytanie: co tam się stało? prokurator jedynie bezradnie rozkładał ręce.

 

W lipcu 2002 w szpitalu w Kladnie pod czeską Pragą przeprowadzano akurat operację przepukliny 32-letniej pacjentki, gdy nagle ciało kobiety zapaliło się z nieznanych przyczyn. Pacjentka zaczęła płonąć na stole operacyjnym wkrótce po uśpieniu jej przez anestezjologa. Operację natychmiast przerwano, kobitę jakoś ugaszono i z bardzo ciężkimi poparzeniami przewieziono do specjalistycznego szpitala w Pradze.

 

W październiku 2008 roku w Nagpur w Indiach młoda kobieta samotnie poddawała się medytacji. Najwyraźniej nawiązała kontakt z jakimś bogiem, bo pewnym czasie stanęła w płomieniach. Policyjnie dochodzenie i zebrane dowody również i w tym przypadku wykluczyły zabójstwo lub samobójstwo.

Skoro zatem istnieją spontaniczne samozapłony ludzi jest nieuniknione i jednocześnie przykre, że mamy niejako od ręki także do czynienia z czymś tak kuriozalnym jak poronione hipotezy wszystkich samozwańczych „spontanicznych samozapłonologów” Smile

Oto one, oraz od razu, (dla czystej formalności) powody, dlaczego te „wyjaśnienia” są debilne:

- samozapłon wywołują pioruny kuliste, które w „pewnych warunkach działają jak kuchenka mikrofalowa” – to oczywiste brednie, gdyż pioruny kuliste nie wyrządzają ludziom krzywdy i to nawet kiedy się je dotknie gołą dłonią.

- jest to skutek złego stanu fizycznego o raz psychicznego ofiar – to także jest bez sensu, gdyż gdyby takie były właśnie przyczyny tego fascynującego zjawiska, to większość populacji trzeciego świata stanęłaby w płomieniach.

- powodem jest nasycenie do przesytu organizmu... alkoholem – no w tym przypadku niewątpliwie spłonęłaby znaczna część dworcowych meneli nawet nie wspominając o zacnych mieszkańcach Europy Wschodniej.

- jest to samozapłon naturalnych gazów wytwarzanych przez ludzki organizm na przykład metanu – to również jest kretynizm, ponieważ jeśli nikt jeszcze nie podpalał swoich własnych pierdów zapalniczką, zawsze może ten idiotyczny wariant obejrzeć na milionach filmów z jewtuba.

- samozapłon jest zaprogramowany w kodzie DNA. W naszym kodzie życia jest fragment zawierający mechanizm „autodestrukcji człowieka”, który samoczynnie spala się na popiół. Voila! Czasami wystarczy kilka sprzyjających okoliczności, aby ten fragment kodu się uaktywnił i dokonał przemiany ludzkiego ciała w łatwopalną pochodnię. – skoro taki jest „program” DNA to chyba należałoby w końcu zrobić rewolucję w branży pogrzebowej. Po co palić zwłoki w krematorium lub grzebać w kosztownych trumnach i jeszcze opłacać do tego wszystkiego klechę i orkiestrę, kiedy wystarczyłoby „uruchomić program”?

- samozapłon następuje podczas silnych zmian pola magnetycznego, bla, bla, bla – to także są brednie, bo gdyby tak było spaliłaby się na popiół cała załoga CERN oraz innych akceleratorów wykorzystujących ekstremalnie silne pola magnetyczne.

- najciekawszą, (z poronionych), hipotez przedstawił natomiast niejaki dr Hu z Oak Ridge National Labolatory. Dr Hu pracował nad reakcją katalityczną przebiegającą w nanoskali, gdzie wykorzystał mikroskopijne cząstki platyny oraz metanol i włókna bawełny. Eksperymenty odbywały się bez udziału zewnętrznego źródła zapłonu, mimo to, gdy składniki znajdowały się w określonych proporcjach, dochodziło do niezwykle silnej reakcji - na niewielkiej powierzchni temperatura rosła jak w hutniczym piecu.  Wszystkie organizmy, zarówno zwierzęta, jak też rośliny, czy bakterie, w ramach procesów fizjologicznych uzyskują energię z reakcji utleniania. Na ogół proces przebiega bez szkody dla komórek - „Nasze wewnętrzne silniki są skuteczne tylko w 20 %” - twierdzi dr Hu. – „Jeśli jednak z pewnych powodów wytworzone zostaną w środowisku określone związki, to przy udziale tlenku azotu z powietrza, komórki zwiększają nagle swoją wydajność. Powstaje lokalnie bardzo wysoka temperatura.

Naukowiec ten twierdzi jeszcze, że jest oczywiście w stanie kontrolować tę reakcję poprzez niewielkie zmiany składu powietrza w pomieszczeniu, no ale my przecież nie będziemy się sugerować tym co „myśli” ktoś pokroju dra Hu’ja.

Dlaczego?

Nam, bowiem chodzi o bezdyskusyjne, czyli stricte racjonalne i maksymalnie logiczne rozwiązanie zjawiska, zamiast mętnego, akademickiego bełkotu, prawda?

Nam chodzi po prostu o dowód. Dowód w sądowym znaczeniu lub naukowym – czyli możliwym w dowolnym momencie do ponownego odtworzenia, gdyż tylko takie działanie spełnia warunek bycia naukowym dowodem. Dowód musi spełniać definicję dowodu, ok? Inaczej nigdy nie będzie dowodem.

Gdyby więc dr Hu rzeczywiście coś odkrył i rzeczywiście mógł to kontrolować to byłby... dowód, no tak czy nie?

Skoro jednak tego dowodu nie ma jest to tylko kolejny bełkot szaleńca lub inaczej mówiąc kolejna niedorzeczna hipoteza.

A zatem jest ciekawy temat, zagadka taka że makówka się przegrzewa, neurony w bani krążą jak oszalałe i zderzają się szukając rozwiązania a mimo to... nie dochodzi do samozapłonu Smile

No więc pora na kolejny etap - pozbierajmy na spokojnie do kupy tak ciekawe sprawy jak: objawy. Brzmi jak objawienie no ale nie sugerujmy się pochopnie zabobonem. Oto zatem charakterystyczne dla spontanicznego samozapłonu symptomy:

- ogień bardzo nieznacznie rozprzestrzenia się poza ciało człowieka

- zjawisko ma niesamowicie wysoką temperaturę

- występuje wielka nagłość oraz intensywność żaru

- gęsty, gryzący dym

- tłusty osad na ścianach, sprzętach i sufitach

- jasne płomienie wydobywające się z wnętrza człowieka

- brak jakichkolwiek prób ratowania się ofiar lub oznak niepokoju na widok ognia - zero paniki, krzyków i tak dalej

- wytworzona zostaje tak wysoka temperatura, że szkielet spala się na popiół w ciągu najwyżej paru minut

- brak zapłonu przedmiotów leżących obok jak również bielizny lub ubrań ofiar czyli nie rozprzestrzenienie się pożaru

- częste stopienie sprzętów oddalonych nawet o pięć metrów ale nigdy ich spalenie

- biały popiół

Zagadka jest o tyle nurtująca bo przecież doskonale wiadomo, że w każdym krematorium potrzeba do całkowitego spalenia ciała kilku ładnych godzin oraz temperatury około 1400 - 1500 stopni Celsjusza, co notabene było w zupełnie innej sprawie niepodważalnym argumentem na to, że niemożliwe jest nawet teoretycznie spalenie 6 milionów żydów w kilkudziesięciu nawet non stop pracujących krematoriach i to przy założeniu, że pracowały od pierwszego do ostatniego dnia wojny Smile

Dlaczego tak dużo czasu potrzeba do sfajczenia człowieka?

Ponieważ my ludzie składamy się głównie z wody, jest tego około 50 – 60 litrów u normalnego człowieka, no więc wydawałoby się, że jesteśmy niepalni. Okazuje się jednak, że są rzeczy na niebie i ziemi, jak mawiał Fredek Kiepski „o których nawet fizjologom się nie śniło”.

Oficjalny werdykt, oficjalnej nauki?

„Sprawa samozapłonów ludzi jest jednym z niepodważalnych dowodów na to, że istnieją zjawiska, wobec których nauka jest bezradna. Nawet nieśmiałe próby wytłumaczenia tego fenomenu spełzają na niczym, gdyż tego typu dziwactwo przerasta naszą wyobraźnię.

Jak to jest, że zwykły człowiek jest w stanie zapalić się bez żadnego powodu? Buntujemy się, intuicyjnie wyczuwamy jakiś podstęp wymyślony przez hieny dziennikarskie, ale... nic z tego - to zjawisko jest realne. Potwierdzają je dokumenty policyjne, akta prokuratur, zeznania ludzi ze straży pożarnej nie wspominając już o relacjach naocznych świadków.

Zagadka aż nam łeb rozrywa, no więc jedziemy dalej.

Spontaniczny samozapłon nie jest nowym zjawiskiem. Pierwszy spisany raport z takiego wydarzenia pochodzi z roku 1663, kiedy to duński anatom Thomas Bartholin opisał przypadek pewnej Paryżanki, która spłonęła podczas snu. Wypchany sianem materac pozostał przy tym zupełnie nienaruszony.

Im bliżej jednak naszych czasów tym częstotliwość spontanicznych samozapłonów jest większa.

Jakie jest zatem prawdziwe rozwiązanie?

Hmm... odpowiedzią są jak zwykle starzy, dobrzy neandertalczycy. Neandertale wraz ze swoją nieśmiertelną ideą zniszczenia wszelkimi sposobami ludzkości. Spontaniczne samospalenie to taka sama metoda na wyniszczenie Homo Sapiens jak każda inna. Na ten trop naprowadził mnie fakt nieistnienia ani jednego przypadku spontanicznego samospalenia neandertalczyka. Palą się wszyscy: Hindusi, Amerykanie, Anglosasi, Polacy ale... nie ony.

Innymi słowy, wbrew powszechnej, obiegowej opinii, neandertalczycy... bardzo niechętnie się palą.

Palą jedynie głupa, a nie palą się akurat do tego zadania.

Kiedyś truli na małą skalę, teraz robią to na gigantyczną. Koronnym dowodem na to, że to ich wyłączna sprawka są między innymi... opryski chemiczne. Każdy kto interesuje się chemitralami wie doskonale, że głównym składnikiem smug jest aluminium. Aluminium rozdrobnione do postaci nanocząstek.

Dlaczego akurat nanocząstek?

Ponieważ ma to bardzo ścisły związek z... bromem.

Brom, bowiem jak doskonale wiadomo jest dodawany podstępnie do naszej żywności. Robią to producenci napojów gazowanych, robią piekarnie i robią mleczarnie. Brom trafia do naszych organizmów z trzech ważnych powodów. Po pierwsze, ma otępić intelektualnie populację Homo Sapiens, po drugie, zmniejszyć w niej popęd płciowy a więc tym samym przyrost naturalny i w końcu po trzecie, odkładać się w ludzkim mózgu w oczekiwaniu na składnik numer dwa – aluminium.

Gdyby aluminium pochodzące z oprysków chemicznych nie było w postaci nanocząstek nie mogłoby pokonać bariery krew-mózg, która normalnie chroni mózg przed dostępem ciężkich metali.

Aluminium jest jednak rozdrobnione więc pokonuje barierę i dociera do naszych mózgów. O tym natomiast co się dzieje, kiedy się spotka aluminium z bromem, przy odpowiednich proporcjach i zasobach obydwu składników pokaże wam ten oto film:

http://www.youtube.com/watch?v=ocYaC4av4tk

I ten właśnie film jest według mnie rozwiązaniem zagadki „spontanicznych samozapłonów”.

Podejrzewam że wkrótce tych przypadków zacznie się przytrafiać więcej. Są bowiem rejony Ameryki oraz Europy już dziś nasączone nanocząsteczkowym aluminium dwanaście tysięcy razy bardziej niż to dopuszczają normy. W tych rejonach świata nawet kora drzew błyszczy na biało – tyle jest już tego aluminium w glebie. A kiedy będzie go jeszcze więcej... wystarczy zwiększyć jeszcze nieco bardziej zawartość bromu w żywności i... zagłada gotowa.

To tyle moich przemyśleń, pozdrowionka i dobranoc.

 

 

Ocena: 

3
Średnio: 3 (1 vote)


Komentarze

Portret użytkownika 85r

Po tygodniowej kuracj srebrem

Po tygodniowej kuracj srebrem koloidalnym zaczeło mi być niewyobrażalnie ciepło, doszło do tego że w nocy bałem sie zasnąc bo myślałem że dojdzie do samozapłonu. Całe ciepło szło od nóg.
Pamiętam że podobnie ciepło mi było w wieku szkolnym i wtedy przeciesz mnie szczepiono szczepionkami które jak teraz się okazuje mają rtęc która też jest metalem.
A jak wiadomo koloidy są to układy o dużym stopniu rozdrobnienia Więc ta teoria Bacy chyba została potwierdzona.
Koloidy metali w odpowiedniej ilości mogą wywoływać samospalenie.
Więc jeśli ktoś się często szczepi, pije sreberko koloidalne to jest mocno na samospalenie narażony.
 
Brom - niemetal; bardzo aktywny chemicznie, reaguje bezpośrednio z większością metali
http://www.sciaga.pl/tekst/6483-7-brom
 

0
0
Portret użytkownika pasjonat

Sa 2 przypadki samozapłonu

Sa 2 przypadki samozapłonu ktory powstrzymano jeden podczas kąpieli i 2 na plazy.

0
0

Myślę, więc jestem...

Portret użytkownika pasjonat

No coz lekka lektura z cala

No coz lekka lektura z cala masa ukierunkowan stosowanych zawsze przez autora. Dopoki nie zostawisz tzw zakonczenia otwartego nigdy nie bedzie mozna tego brac serio.
Brom i alu ? i 1/miliard sie zapala ?
Kiedys czytalem wyklad pewnego doktorka - znajomego Einsteina ktory twierdzil ze samozaplony to napotkanie w swoim wymiarze siebie z innego wymiaru. Dotkniecie powoduje zaplon. Brzmi to podobnie co wykladnia autora.

0
0

Myślę, więc jestem...

Portret użytkownika dwarf

ja tez jestem za kundali ,

ja tez jestem za kundali , czakramy ciala rozgrzewaja sie do max i inicjuja zaplon , ale dlaczego to nie wiem, ciekawe ilu joginow czy amatorow zmienilo stan skupienia przez proby ..
takze jogini uwazac z Energia nie ma zartow.

0
0
Portret użytkownika bardziej_swiadom

Brawo baca, brdzo dobry

Brawo baca, brdzo dobry artykuł! kiedyś interesowałm sie trochę tym tematem i myślę, że artykuł jest jak najbardziej ok. Kiedyś rozmawiając z brdzo mądrym człowiekiem usłyszałm taką tezę, że to może mieć coś wwspólnego z naszą tajemniczą mocą podświadomości nie wiem czemu tak mało a raczej embrionalnie piszę się o tym na tym portalu. Czytałam dużo książek i wielokrotnie nadziałam się na informacje w której mowa o tym, że dusza ludzka już może mieć dość przebywania w naszym wymirze przez co może zgotować nam takie niespodzianki. Jeszcze raz szacun dla bacy!

0
0
Portret użytkownika musch

`wszystko super tylko jakby

`wszystko super tylko jakby nie bylo artykul (z reszta nie tylko ten autorstwa bacy) opiera sie na informacjach z "jew tube" .............

0
0
Portret użytkownika Dius

     A znacie tego chłopaczka

     A znacie tego chłopaczka "Dynamo" ? taką 'magię' robi że się w głowie nie mieści, ma 32 lata jak się nie mylę. Potrafi rękę rozgrzać do 'czerwoności' i odcisnąć ją na szkle. Podobno takie i inne rzeczy co on robi , to np. Mnisi z tybetu uczą się robić całe zycie  Smile
     Ciekawa sprawa ;] pokazywałem filmy o nim moim znajomym itd. jeden koleżka mi powiedział iż on podpisał 'pakt' z Diabłem, uśmialem się, to prawie jak Bob Dylan : ]
 

0
0
Portret użytkownika pawel

mozliwe ze podpisal pakt z

mozliwe ze podpisal pakt z diablem Wink jestes lemingiem bo nie potrafisz wyszukac ani obalic Wink to sa tylko sztuczki u nas niema magi poki nie spodobasz sie Bogom Wink

0
0
Portret użytkownika Dius

Widzę że ironia ci jest obca

Widzę że ironia ci jest obca , ale co ja tam leming mogę wiedzieć ;]
ps. widać synku, że nie widziałes jego filmów, więc skąd możesz wiedzieć że to sztuczki, Jesteś taki mądry "nie leming" to obal to heh

0
0
Portret użytkownika spacepol

Cztając ten artykół, cały

Cztając ten artykół, cały czas miałem jakieś dziwne uczucie, że pisał go jakiś  / ... /
Idę ja na początek do autora i o dziwo "baca"!
No cóż, artykół może by i był ciekawy ale / ... /  który go wymóżdżył i napisał, niestety nie da się go czytać.

0
0
Portret użytkownika kejm

Staram się z dystansem

Staram się z dystansem podchodzić do teori spiskowych, dlatego na początek zapytam. Czy ktoś z tu obecnych pracuje w piekarni,czy mleczarni i jest świadkiem dodawania bromu do żywności?

0
0
Portret użytkownika Zenek

Wystarczy, że w komponentach

Wystarczy, że w komponentach będzie i nawet nie wiesz kiedy sam dosypiesz do masy. Myślisz iż ludzie sypiący "sól wypadową" do potraw wiedzieli że to nie jest prawdziwa tylko trująca sól? W piekarni jest TAK SAMO. Etykietka i receptura rządzi i zaufanie do sanepidu, że robi to co ma w statucie czyli BADA ŻYWNOŚĆ a nie bierze łapówy za przymykanie oczu na "trujące dodatki".

0
0
Portret użytkownika arbuz

Samoloty opryskują też

Samoloty opryskują też Straszną Rodzinkę R. Chyba, że nie oddychają powietrzem.
Zjawisko jest bardzo ciekawe. Samoloty nie latały a samospalenia były. Niekonsekwencja.
Wytłumaczenie musi być inne.
 
 

0
0
Portret użytkownika Łukasz_inny

Taaaa 1908 samospalenie a

Taaaa 1908 samospalenie a 1903 pierwszt lot wright'ów, więc pierwsze rozpylaczew zaczęli montować w samolotach kiedy ? 1905 - naciągane trochę...

0
0
Portret użytkownika Juszka1980OGL

Kurczę takich tekstó w necie

Kurczę takich tekstó w necie jest pęłno a jeden z nich jest niemal identyczny z tym co napisał baca
http://infra.org.pl/wiat-tajemnic/zjawiska-niezwyke/700-zjawisko-samospalenia
ps baca napisał: Zagadka jest o tyle nurtująca bo przecież doskonale wiadomo, że w każdym krematorium potrzeba do całkowitego spalenia ciała kilku ładnych godzin oraz temperatury około 1400 - 1500 stopni Celsjusza, co notabene było w zupełnie innej sprawie niepodważalnym argumentem na to, że niemożliwe jest nawet teoretycznie spalenie 6 milionów żydów w kilkudziesięciu nawet non stop pracujących krematoriach i to przy założeniu, że pracowały od pierwszego do ostatniego dnia wojny Smileczy ten usmiech na końcu to pochwała wojny?? jak z takiej tragedi można się cieszyć??straszne jest to jak jesteś zaślepionył: 
po drugie dlaczego ludzi nazywasz neardeltańczykami??? czyżby twoja samoocena w ten sposób się podbudowywała?? to naprawdę współczuję ci tak niskeij samooceny.
po trzecie nie ma żadnych fizycznych dowodów na rozpylanie aluminium w atmosferze, a smugi za samolotami zaden pseudo naukowiec czy też naukowiec uważający za chemtrails istnieje nie potrafi wytłumaczyć jak to jest możliwe ze zwykle smugi znikają a te niby chemiczne mogą długo zawisać w powietrzu. Oczywiście zaraz skoczy dziesieć osób z dowodami z yt czy stron paranaukowych ale nigdzie nie ma tam dlaczego smugi chemiczne mają siędłuzej utrzymywać od zwykłych. Powtórze jeszcze raz nigdzie bo nie ma takiej możliwości

0
0
Portret użytkownika musch

poniewaz zawieraja metale

poniewaz zawieraja metale ciezkie..........
P.S. mialelem kiedys ESCORTA z 1980 wersja 1.3 GL fajnie szedl ale zgnil)

0
0
Portret użytkownika endrej

Noo brawo baca! Brakuje tylko

Noo brawo baca! Brakuje tylko nazistów i ich UFO oczywiście .  Co trzeba mieć w głwie aby takie bzdety pisac...

1
0
Portret użytkownika Teosia

W 2009 roku znaleziono w

W 2009 roku znaleziono w sąsiednim mieszkaniu 27- katka ( sąsiada) leżącego na dywanie spalonego jakby od środka. Dywan nie był tknięty wysoką temperaturą, śladów po gościach nie znaleziono. Śledztwo po 3 miesiącach z braku dowodów i poszlak zakończono. Do dziś rodzina nie może się z tym faktem pogodzić.

0
0
Portret użytkownika Angel

Podobno przedwcześnie

Podobno przedwcześnie obudzone Kundalini może doprowadzić w skrajnych przypadkach do samozapłonu

1
-1
Portret użytkownika ArDoR

I to jest jedyne

I to jest jedyne wytłumaczenie tego zjawiska... aktywowanie Kundalini. Na uwagę zasługuje też to że nikt nie walczy z płomieniami, biernie się im poddaje - bo w tym czasie jest w stanie ekstazy duchowej, nirwany.Przemianom podlegają tylko komórki danej osoby a nie materia wokół, dlatego spala się tylko ciało (ewentualnie ubrania, które są świadkiem energetycznym osoby, czyli będąc powinowate energetycznie też mogą uledz spaleniu).
Nogi nie ulegają spaleniu, gdyż są poza obszarem działania głównych czakramów, są poniżej czakramu podstawy, więc nie dociera do nich energia transformacji (dlatego konieczne jest siedzenie w pozycji lotosu w czasie medytacji, gdyż nogi nie były by objęte tą energią i efekt byłby niepełny)

Nie można jednak wykluczyć udziału osób trzecich w tym zjawisku, bo ktoś lub coś, może ten efekt inicjować. Może ma na niego wpływ jakaś substancja, albo energia. Dlatego do czasu zakończenia śledztwa, wszystkie wątki są prawdopodobne.

0
-1
Portret użytkownika Ja

Coś może być na rzeczy, w

Coś może być na rzeczy, w dawnych wierzeniach słowiańskich osoby które doznaja pełnego oświecenia i przeżywaja właściwie swoje życie zamieniają się w "światło" a ciało ulega spaleniu i pozostaje kupka popiołu. Ale nie sądzę aby wszystkie te przypadki były tego typu, raczej upatruję działania osób trzecich.

0
-1
Portret użytkownika pulsar

Najgłupszy artykuł jaki

Najgłupszy artykuł jaki czytałem !!!!!!! Smile
Mieszkam od urodzenia w mieście gdzie przez przez ponad 55 lat istniała Huta Aluminium i to w samym centrum miasta, więc narażenie na skażenie pyłami aluminium jest tu bardzo duże i jakoś nikt w mieście nie dokonał samospalenia.
Baca - bajkopisarz z Ciebie.
Widocznie walka z żydami resztki rozumu Ci zjadła - hahahaha Smile

0
0
Portret użytkownika baca

Nie wiem czy śmiać sie z

Nie wiem czy śmiać sie z Ciebie czy płakać - pewnie do dzis kochasz aluminium i zawijasz kanapki w aluminiowa blache, jako że Młodego Hutnika i Tygodnik Piecowego już przestał sie ukazywać Smile
powien Ci tyle ze ja tez mieszkalem tuz przy wielkich zakladach chemicznych - wiesz jakie melismy czysciutkie powietrze?
jak w uzdrowisku! - to wszystko dzieki kominom fabrycznym, ktore byly tak wysokie ze caly syf przelatywal nad naszym miastem i opadal kilkaset km dalej...
 
 

0
0
Portret użytkownika VIXEN

Witaj Baca , gratuluje

Witaj Baca , gratuluje swietnego artykułu i odwaznej odkrywczej mysli
chemtrails i geoinzynieria zajmuja mnie od dawna , ale to co przedstawiles jest 
bardzo interesujace .Pozdrawiam

0
0
Portret użytkownika ale_o_co_chodzi

Ciekawy artykuł, ale naiwność

Ciekawy artykuł, ale naiwność Bacy mnie poraża.
Nie wierzy w kosmitów, nie wierzy w zaswiaty, a to błąd Smile
 
Myslę, że kluczowymi są informacjami są:
- skład ciała człowieka tj. głównie woda
- płomienie są jasnoniebieskie jak z palnika oraz to, że zasięg palenia jest niewielki...
- czarna smolista substancja wokół
 
Niebieskim płomieniem pali się wodór wytwarzając przy tym bardzo wysoką temperaturę około 2000 stopni
 
Gdyby ciało człowieka mozna było poddać zjawisku podobnemu do elektrolizy, to otrzymalibyśmy wodór i tlen. Jesli panujące przy okazji warunki umożliwiałyby zapłon tak wytworzonego wodoru, to mielibyśmy sytuacje, w której woda z ciała człowieka by sie rozkładała i w ten sposób opuszczała ciało (komórki), a następnie już na jego zewnątrz (komórek) by się paliła dając niebieski płomień. Temperatura wysoka temperatura powodowałaby "przypalanie" stałych składników tj. np. tłuszczy, które by sie zmieniały w substancje smoliste odparowywujace i następnie skraplające się na róznych przedmiotach otoczenia, Substancje stałe takie jak kości składające sie głównie z fosforanu wapnia rozkładałyby sie w tej temperaturze do tlenku wapnia czyli wypalałyby sie na biały proszek, który widać po samospaleniu.
 
Do wyjasnienia pozostaje mały wpływ działania wysokiej temperatury na otoczenia tj. to że przedmioty dookoła się zazwyczaj nie zapalają chociaż działa na nie wysoka temperatura... może ktośz forumowiczów uzupełni brak w tej koncepcji Smile
 
Tak więc Baca, wyjasnienie może być trywialne chociaż nie do końca zrozumiałe dla Sapiensów, bo nie znamy jeszcze reakcji takich jak zimna fuzja, której kosmci używaja do tworzenia róznych substancji o jakich nam się nawet nie śniło, przeczytasz o tym np. w książce białym kruku "UFO z Plejad"
 
to tyle, pozdrawiam ale_o_co_chodzi, miłośnik SF przekonany o istnieniu wyrzszych od Sapiensa form Inteligencji.

0
0
Portret użytkownika forest

"Do wyjasnienia pozostaje

"Do wyjasnienia pozostaje mały wpływ działania wysokiej temperatury na otoczenia tj. to że przedmioty dookoła się zazwyczaj nie zapalają chociaż działa na nie wysoka temperatura... może ktośz forumowiczów uzupełni brak w tej koncepcji :)"
Żeby coś się spaliło potrzebny jest tlen.
Jeśli osoba się spala a proces zachodzący zasysa tlen z otoczenia,
powoduje to jednocześnie duszenie ognia poza spalanym obiektem z braku tlenu.

0
0
Portret użytkownika pulsar

To że skład ciała to głównie

To że skład ciała to głównie woda - nie oznacza to że rozbije sie on na tlen i wodór, gdyż do tego procesu potrzeba energii. Nawet jak by do tego doszło to czysty wodór spala się w atmosferze niewidocznym bladoniebieskim płomieniem, a nie płomieniem o nadwyraz widocznym kolorze niebieskim. Owszem, wodór spala się na niebieski kolor, ale w związkach miedzi.
Ta teria to lipa.

0
0
Portret użytkownika rob

ciekawe podejscie do tematu a

ciekawe podejscie do tematu ale zepsułeś końcówkę ,bzdurami o bromie
szowinistycznym uogólnieniem przypadku z Kielc i antyżydowskim sarkazmem .
Ale dobrze się czytało .

0
0
Portret użytkownika d0_0b

Baca, tak swoją drogą ...

Baca, tak swoją drogą ... piwo to Ty lubisz ... a czy pijasz (kupujesz) piwo w puszkach czy ZAWSZE butelkowe ?? Bo jeżeli (chociażby sporadycznie) pijesz piwo PUSZKOWE to sam faszerujesz się aluminium.
 

0
0

... i Śmierć nie będzie miała Władzy.

Portret użytkownika czlowiek

Witam wszystkich.

Witam wszystkich. Najciekawsze jest to ze ci ludzie wogule nie prubowali sie ratowac, Takt jakby nie czuli bulu albo poddali sie temu zjawisku. Hm moze czlowiek Sam wpada w taki trans, nie no malo prawdopodobne. Na to wychodzi ze czlowiek nie ma na to wplywu, a skoro nie ma wplywu to musial ktos im w tym pomoc. Pozdrowienia i przepraszam za bledy nie jestem juz w Tym tak dobry

0
0

Wszystkim jest energia, nawet masą...a nawet przede wszystkim...

Portret użytkownika 85r

Baca dobrze wykombinował że

Baca dobrze wykombinował że przyrost tych samozapłonów to wynik tego że nas faszerują g.......m o wszelakim zastosowaniu do eksterminacji ludzi. Najgorsze że ludzie już przestali całkowicie protestować poddali się i wychodzą na ulicę tylko jak im internet blokują np ACTA. To znaczy że świat realny mało kogo już obchodzi, tylko wirtualny ehh.

0
0
Portret użytkownika HauMiau

Hmm... O ile, powodem

Hmm...
O ile, powodem samospalenia Wilhelminy Dewar w 1908 r., mogą być bracia Wright, rozsiewający aluminium w postaci nanocząstek, w trakcie eksperymentów z lataniem. To winnych samospalenia Paryżanki w 1663 r., które opisał duński anatom Thomas Bartholin, trzeba by szukać wśród okolicznych wiedźm, latających na miotłach i strugających aluminium nad głowami mieszkańców Paryża. Jakąś poszlaką może być fakt, że odkrycia aluminium dokonał również pewien Duńczyk - Hans Oersted. Wprawdzie uczynił to ponad 160 lat później (1825 r.), ale jest to trop, którego nie wolno zlekceważyć. Jednocześnie należałoby zbadać, w jakim celu i w jakich ilościach, obydwie Panie żarły Brom. Bo o spożywanie bromku potasu, który szybko i skutecznie blokuje produkcję testosteronu, raczej ich nie podejrzewam Wink

1
-1
Portret użytkownika Robaczkowa

Dawniej choroby weneryczne

Dawniej choroby weneryczne leczono wcierkami - wcieraniem w zaatakowane okolice rtęci. A potem gdy pojawiały się kłopoty zwiazane z akumulowaniem rtęci w organiźmie wypłukiwano go wodami mineralnymi bogatymi w brom. Wiele stosowanych obecnie w wodolecznictwie wód mineralnych ma bardzo dużo bromu. Też niektóre odmiany naturalnej kopalnej soli. Jeszcze dwadzieścia lat temu alergie nagminnie leczono bromem. Sama nieświadoma problemu przeszłam podobną kurację. Musiałam ją przerwać, bo byłam tak ogłupiona, że nie radziłam sobie w pracy. Dawano też brom w więzieniach czy w wojsku. A garnki aluminiowe i sztućce z aluminium jeszcze dwadzieścia parę lat temu były uznawane za bezpieczne i super nowoczesne. Jadanie kwaśnych potraw z takich naczyń powoduje kumulację glinu w organiźmie. Ale zdecydowanie najwięcej glinu gromadziły osoby chore na wrzody żołądka. Piły one jeszcze do niedawna ogromne ilości preparatu zawierającego związek glinu.  Dawniej może nawet więcej ludzi niż dzisiaj było zatrutych i glinem i bromem.

0
0
Portret użytkownika ezbig

Teoria ciekawa, ale czy taki

Teoria ciekawa, ale czy taki samozapłon wywołany czynikami zewnętrznymi - czy to działaniem "neandertalczyków", czy pod wpływem fali stojącej lub jakiegoś innego czynnika fizycznego - byłby bezpbolesny dla ofiary? Jednak ludzie ulegający samospaleniu, nie zachwują się jak podpaleni benzyną. Z relacji świadków nie wyglądają na cierpiących. Chyba że jest to szok i powstaje naturalne znieczulenie.

0
0
Portret użytkownika Angelus Maximus Rex

baca... Kurde... to jest

baca... Kurde... to jest genialna koncepcja. Nigdy nie wpadłbym na to. Jestem pod wrażeniem drogi Kolego... - pozdrawiam

0
0
Portret użytkownika Robaczkowa

Tak sobie jeszcze myślę Baco

Tak sobie jeszcze myślę Baco o tej twojej teorii z aluminium i bromem. Z tym aluminium rzeczywiście może być coś na rzeczy. Kiedyś czytałam sporo o takich dziwnych sprawach. Zauważyłam, że ludzie obserwujący samospalenia wspominali o tym, że płomień wychodzący z ciała był wyraźnie niebieski. Co więc może nadać niebieski kolor płomienia. W reakcji aluminium z kwasem solnym w obecności chlorku miedzi dochodzi do powstawania wodoru i obserwuje się właśnie typowo niebieski kolor płomienia. Podobno niektórzy (o ile dobrze pamiętam) zaobserwowali, że płomień widać w okolicy żołądka. Soki żołądkowe zawierają właśnie kwas solny. Trzeba by było sprawdzić gdzie ten glin magazynuje się w naszym organiźmie poza mózgiem oczywiście, bo nie mam zielonego pojęcia. Co by tu nie gdybać - wszystkie te teorie wydają się makabryczne! 

0
0
Portret użytkownika gostek

Najlepsze jest zdjęcie

Najlepsze jest zdjęcie samospalonej kobiety leżącej na palenisku w kominku.

1
0
Portret użytkownika Robaczkowa

Ja bym się Baco trochę cykała

Ja bym się Baco trochę cykała na twoim miejscu. Jod też bardzo intensywnie reaguje z aluminium! To fakt ale oczywiście żartuję. Ale teoretycznie mogłoby chodzić równie dobrze jak o  brom - o jakikolwiek inny chlorowiec. I analogicznie poza aluminium trzeba brać pod uwagę też inne metale głównie potas. Niewątpliwie to jakiś proces spalania, utleniania. Ja wcale też bym nie wyśmiewała takiej opcji, że każdy z nas ma możliwość samodestrukcji swojego organizmu w odpowiednich warunkach. Zaawansowani jogini często unicestwiali się w podobny sposób (schodząc z tego świata) pozostawiając po sobie kupkę prochu, czasami włosy. Świadkowie obserwowali jasne światło. Może te artefakty nazywane całunami są właśnie pozostałością po zejściu z tego świata w podobny sposób. Co ciekawe te stare opowieści dotyczyły ludzi, którzy się wyróżniali (jakby to głupio nie zabrzmiało) duchowo. Może właśnie medytacja, określony stan umysłu może wywoływać podobne zjawiska. Co dziwne ludzie, o których Ty pisałeś też wykazywali się spokojem, nie wpadali w panikę, jedna z nich medytowała. Może też (przypadkiem lub celowo) wpadli w jakiś określony stan umysłu. Może to zjawisko ma coś wspólnego z tym co na wschodzie nazywają ,,ogniem kundalini"?  

0
0
Portret użytkownika MONSTER

Dobry artykuł. Pewnikiem jest

Dobry artykuł. Pewnikiem jest że przyczyną jest reakcja chemiczna która powoduje dodatkowo inne reakcje chemiczne. Napewno woda w naszym organiżmie też odgrywa w samospaleniach jakąś rolę. Nie jestem chemikiem więc trudno powiedzieć.

0
0
Portret użytkownika Lord_J

Ponieważ my ludzie składamy

Ponieważ my ludzie składamy się głównie z wody, jest tego około 50 – 60 litrów u normalnego człowieka, no więc wydawałoby się, że jesteśmy niepalni.
 
I właśnie to zdanie jest wg. mnie kluczowe. Więc pozbierajmy fakty jeszcze raz. Do tego co wymienił baca należałoby dodać, że samozapłon zaczyna się od wnętrzności, czyli brzucha. Samozapłon jest także zjawiskiem rzadkim i dotyczy zarówno dzieci, jak i osób dorosłych. Pytanie, czy woda może się palić? Oczywiście i to w temperaturze 1648 stopni C, pod warunkiem że jest słona. Wykazał to John Kanzius który pracując nad sposobem zwalczania raka opracował metodę najtańszego w świecie pozyskiwania energii… ze słonej wody – a wszystko dzięki wykorzystaniu odpowiedniego promieniowania. Za pomocą fal radiowych zapalił słoną wodę. Człowiek zawiera w sobie trochę soli. O falach stojących też pewnie wszyscy słyszeli. Fale te mogą się generować zupełnie niespodziewanie w różnych miejscach i ośrodkach. Człowiek trafiający w pole oddziaływania takich fal o odpowiedniej częstotliwości i amplitudzie może się zapalić jak pochodnia i zapali się od wewnątrz. Jak widać na zdjęciach nogi przeważnie nie są już spalone bowiem wychodzą poza granicę odziaływania tych fal.
Czy tak jest? Nie wiem. Tak jak baca, tylko spekuluję.

0
0
Portret użytkownika nanashi

Przypomnę że HAARP jest w

Przypomnę że HAARP jest w stanie takie fale stworzyć. Swietna broń, można w popiół obrócić całą armię.

1
-1
Portret użytkownika pako1205

Coś,jak potężna wiązka

Coś,jak potężna wiązka mikrofalowa,ale odwrotnie niż w mikrofalówce,tzn. wiązka zostaje bardzo szybko "przemieszczana",skanuje pewien obszar z taką mocą i prędkością,że wrażenie jest takie,jak spalenie całości.Coś na wzór linii rysowanych na ekranie monitora,dające w efekcie świecenie całego ekranu.

0
0

Strony

Skomentuj