Wandalowie - nasi przodkowie, pogromcy Rzymu!

źródło: Internet

Powszechne przekonanie o kolebce Wandalów jest sytuowane na europejskiej północy – w Skandynawii lub północnej Jutlandii. Wynika przede wszystkim z ogólnego przekonania o skandynawskiej genezie Germanów oraz z pewnych przesłanek archeologicznych i nazewniczych. Żadne jednak źródło nie jednoznacznie nie stwierdza, że Wandalowie przybyli z tych terenów. Jednym z najważniejszych argumentów używanych przez zwolenników jutlandzkiej genezy Wandalów (a więc kultury przeworskiej) jest identyczność zarysów dużych budynków mieszkalnych, odkrytych w Siedliskach nad Odrą i w Kraghede. Sytuacja nie jest jednak taka oczywista, ponieważ Wandalowie wcale Germanami być nie musieli. Prof. Andrzej Kokowski, archeolog z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w swoich badaniach udowodnił, że znaleziska z obszaru północnej

 

Polski są starsze co najmniej o kilka pokoleń od tych z Danii i Szwecji. Świadczy to ewidentnie o tym że to ziemie Polski są kolebką tego ludu. Kim więc byli i skąd pochodzili? Istnieje taka możliwość że była to mieszanka plemion o różnym pochodzniu. Ale również prawdopodobnym wydaje się że mogli być praojcami Słowian. Ciała zmarłych palili na stosie, bo wierzyli, że to jedyny sposób, aby dusza została uwolniona i mogła poszybować w zaświaty. Wszystkie prochy z paleniska składano do grobu w popielnicach wraz z uzbrojeniem i wartościowymi przedmiotami, jakimi się otaczali za życia. Często wśród spalonych szczątków ludzkich natrafia się na kości zwierząt i ptaków. Być może to ślady jakichś wierzeń plemiennych, a może po prostu prowiant na ostatnią drogę. W grobach znaleziono też fragmenty kilkunastu różnych naczyń. Prof. Kokowski podejrzewa, że to pozostałość po pożegnalnej uczcie.

 

Między Rzymem a Wandalami przez prawie dwa wieki – od I wieku n.e. do końca II wieku n.e. – panował względny pokój, bo imperium i dzisiejsze ziemie Polski łączył szlak bursztynowy, którego strzegły właśnie wandalskie plemiona. Nie jest to jednak teoria akceptowana przez wszystkich historyków. Osobiście skłaniam się za argumentami tej drugiej grupy naukowców, którzy podważają istnienie bursztynowego szlaku. Jednakże kiedy Imperium Rzymskie zaczęło słabnąć wskutek wewnętrznego rozkładu i naporu plemion germańskich z całej Europy tj. pod koniec IV wieku nad Wisłę zaczęły docierać wieści o wspaniałych miastach w ciepłych krajach południa, które można łatwo posiąść.

 

Prawdopodobnie to skłoniło plemiona wandalskie do wyruszenia w długą podróż, a nie zagrożenie ze strony Hunów. Św. Hieronim w jednym z listów z 396 roku napisał: „Od przeszło dwudziestu lat leje się krew rzymska(...) pustoszą, szarpią, rabują: Goci, Sarmaci, Kwadowie, Alanowie, Hunowie, Wandalowie, Markomanowie”. Przytoczony cytat sugeruję że wymienione ludy mogły ze sobą współpracować w plądrowaniu terytorium Rzymu. Największego wyczynu dokonali Hasdingowie, odłam Wandalów z dzisiejszej centralnej Polski, który sprzymierzył się z sarmackim plemieniem Alanów. W noc sylwestrową roku 406 Wandalowie, Alanowie i Swebowie przeprawili się przez, najprawdopodobniej zamarznięty, Ren, w pobliżu Moguncji i Wormacji.

 

Prawie trzy lata, od stycznia 407 r. do października roku 409 barbarzyńcy łupili Galię. Na terenach galijskich barbarzyńscy najeźdźcy pozostali zdani wyłącznie na siebie, bez możliwości stałego uzupełniania składu poprzez przyłączanie i wchłanianie różnych plemion. To jednak dopiero początek ich podbojów. Należy zadać pytanie, dlaczego Wandalowie-Alanowie-Swebowie zrezygnowali z Galii i postanowili migrować dalej. Niebezpośrednią wskazówką są wzmianki m.in. o nieudanym oblężeniu Tuluzy: prawdopodobnie opór prawowitych mieszkańców Galii był silniejszy, niż oddają to źródła.

 

Poza tym historiografia francuska zwraca uwagę na to, że decyzja o opuszczeniu Galii została podjęta w kilka tygodni po żniwach 409 roku. Być może wypadły one na tyle niepomyślnie, że nie były w stanie utrzymać przy życiu takich mas najeźdźców. Nie chcąc ryzykować głodnej zimy w spustoszonym kraju prawdopodobnie postanowili udać się do niezniszczonej wojnami Hiszpanii. Wandalowie-Hasdingowie i Swebowie ruszyli w stronę Galicji, przyciągani być może tamtejszymi kopalniami złota. Pierwsi zajęli wschodnią Galicję, drudzy zachodnią. Tu najeźdźcy postanowili się w końcu osiedlić – świadczy o tym dokonany w roku 411 lub 412 podział zdobycznych terytoriów.

 

Poza wspomnianymi Hasdingami i Swebami: Wandalowie-Sillingowie otrzymali Betykę, a Alanowie Luzytanię i Carthaginensis. Prowincja Tarraconensis pozostała w ręku Rzymian. Pomiędzy Wandalami a Swebami wybuchła wkrótce wojna. W pomoc Swebom przybyli Rzymianie, którzy uważali Wandalów za groźniejszych rywali w walce o Półwysep Iberyjski. Ich ówczesny przywódca Guntaryk poprowadził ich do urodzajnej Betyki, co rozwścieczyło Rzymian. W roku 422 skierowano przeciwko barbarzyńcom znaczne siły pod dowództwem Castinusa. Wojska rzymskie zostały jednak rozgromione, co spowodowało że już nie tylko Betyka, ale i prowincja Carhaginensis znalazły się pod panowaniem Guntaryka.

 

Twoja ocena: Nic Ocena: 4.6 (15 głosów)