Za dwa miesiące będzie koniec świata albo poczatek nowego

Kategorie: 

Źródło: scc.losrios.edu

Już mniej niż dwa miesiące pozostały do hipotetycznego końca świata. Jako główną przyczynę jego wystąpienia wskazuje się na przewidywani Majów. Rok 2012 stał się wręcz popkulturowym symbolem a magiczna data 21 grudnia 2012 znana jest chyba przez wszystkich.

 

 

Podstawowe stwierdzenie brzmi, że dwudziestego pierwszego grudnia tego roku kończy się kalendarz Majów.  Wraz z nim, według sceptyków, na Ziemię spadnie kataklizm, który zniszczy naszą cywilizację.  Niektórzy, na przykład, że organizatorzy festiwalu na Łotwie, który odbędzie się w dniu 21 grudnia, nabyli specjalne ubezpieczenie, które gwarantuje odszkodowanie w przypadku "zerwania kontinuum, z którego można dostać się do równoległych światów."

 

Lamowie tybetańscy nie ukrywają faktu, że ryzyko poważnego wydarzenia pod koniec grudnia jest dość duże.  Astrolodzy zwracają uwagę, że planety systemu linii w rzędzie, co jest przypadkiem szczególnym.  Gdy nadejdzie ten dzień, Ziemia zacznie przechodzić przez galaktyczny równik. Według niektórych teorii jest to specjalny obszar, w którym wygaszona jest cała energia. Panuje tam ciemność, dlatego przelot przez ten obszar może spowodować słynne trzy dni ciemności powracające zawsze przy przekazach na temat końca świata.

 

Co się stanie potem pozostaje zagadką. Katastrofiści wierzą, że czeka nas przebiegunowanie i wielki ogólnoświatowy potop, który jest zjawiskiem cyklicznym. Niedawno naukowcy bułgarscy odkryli, że Morze Czarne powstało właśnie w wyniku globalnego potopu. Gdyby założyć, że wiedza Majów została im przekazana można zaryzykować twierdzenie, że kalendarz Majów wskazuje na symboliczną datę stanowiącą punkt zwrotny, początek nowego cyklu. Tym nowym początkiem może być próba przetrwania i odtworzenia cywilizacji. Być może działo się to już w przeszłości wielokrotnie.

 

Są i tacy, którzy twierdzą, że w grudniu tego roku nie będzie żadnego końca świata tylko raczej początek nowego. Tutaj kluczowe wydaje się pytanie czy na naszej planecie wszystko zostanie po staremu, czy tez jak chcą niektórzy Ziemia a z nią my, przeniesie się do następnego poziomu rozwoju i przeniesie się do czegoś, co umownie nazywane jest czwartą gęstością. Jest to pojęcie na tyle abstrakcyjne, że możemy tylko przyjąć, że jest to czterowymiarowy świat, którego nie jesteśmy w stanie pojąć.

 

Wielkie odliczanie trwa a werble zmian zaczynają grać coraz szybciej i głośniej. Czy magiczna data 21 grudnia 2012 to coś więcej niż kolejny dzień z kalendarza? Przekonamy się już za mniej niż dwa miesiące.

 

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen


Komentarze

Portret użytkownika Elżbieta

Dodam do wcześniejszej mojej

Dodam do wcześniejszej mojej wypowiedzi, że zmiany na świcie następują, niektórzy zmieniają się na lepsze i budzą się do innego wyższego poziomu życia, inni zaś popadają w martwotę jeszcze bardziej przywiązując się do świata materialnego i lenistwa. Tak nasilają się energie dobra i zła, że przecież widać to wokół nas, na w nas. Nasila się w człowieku wszystko co wewnątrz siebie skrywa, wszystko się ujawnia w czynach i słowach dobrych lub złych...Można wyczuć ciśnienie,energię które na nas wpływa.
A żeby móc, być może, wejść na inny poziom duchowy, do którego przechodzi świat, należy porzucić wszystko to, co człowiek "osiągnął" przez dziesiątki lat, zmienić całe nasze myślenie, porzucić stare ideały, dogmaty, wiarę, wszystko to co stworzył rozum człowieka...zmienić całkowicie tok myślenia, oddać się własnym przeżyciom, sumieniu, odczuwaniu. Stać się zupełną jednostką w poszukiwaniu Prawd i sensu bytu. Po prostu przestać żyć według reguł i poglądów dyktowanych przez innych ludzi. Każdy z nas odczuwa, ma w sobie siłę, aby żyć jako jednostka w społeczeństwie, potrafimy badać, obserwować, kochać i każdy inaczej, każdy na swój sposób, i można zauważyć że mimo reguł, wiar i zasad jakie obowiązują w świecie ówczesnego człowieka, każdy z nas mimo tego, że religie, ludzie, politycy i  wodzowie dyktują nam jak mamy żyć, zastraszając nas, każdy z nas jednak głęboko w sercu ma własne odczucia, a poglądy każdego z nas mimo wszystko też są ukrywane często, ale są indywidualne, inne od toku myślenia i uczuć innych ludzi i nikt tego nie zmieni, to właśnie dar od Boga. Mamy żyć w miłości, w społeczeństwie, tworzymy jedną wielką rodzinę, ale każdy z osobna. I wtedy tak naprawdę żyjemy, gdy pozwolimy duchowi zapanować nad rozumem, porzucając poglądy nasuwane przez ludzi,gdy podążymy własną drogą badań i odczuwania. Gdy pozwolimy sobie i innym bliźnim na to by sami decydowali o swoim życiu, by sami badali stworzenie i życie, byśmy sami prawdziwie życie przeżywali poprzez nieustanne dążenie do poznania. Przecież naukowcy, politycy, władze, całe systemy i cywilizacje okazują się wielką porażką człowieka. Tylko się wystarczy przyjrzeć...to skoro ci co dyktują nam jak mamy żyć, narzucając prawa, obowiązki, systemy i swoją wolę są mylni i ich światopoglądy kruche jak uschnięte rośliny, czemu nie możemy myśleć jako jednostka? Tworzyć indywidualnie, nie narzucając przy tym swojej woli innym, którzy poszukują tak jak my? Wszyscy mamy do tego prawo, wszyscy potrafimy i mamy taki obowiązek. I człowiek po to robi błędy, aby się na nich uczyć, dochodzi w życiu do poznania, po to by znów doznać kolejnych poznań...poznawać stworzenie możemy całe życie, a i tak go nie zrozumiemy do końca. Każdy indywidualnie może poznawać, inni dojdą wyżej inni niżej w poznaniu, każdy tam gdzie sobie sam zapracuje, każdy tam gdzie jest wytyczona jego granica poznania. Człowiek musi pogodzić się z tym, że nie pojmie w pełni Boga i wiedzy całej, bo jest tylko stworzeniem Bożym, nie może stawiać siebie na równi z Bogiem...Boga możemy czuć w stworzeniu, poznawać Go, ale nigdy nie staniemy na równi z Nim, ani wyżej...
Nie pozwólmy się zastraszać i podporządkować ponownie innym, jeśli już budzimy się, zaczynamy tęsknić za Prawdą i Miłością, gdy dostrzegamy martwotę i niechęć do tego co stworzył dotychczas człowiek. Prośmy  Boga o siłę, aby nie ominęła nas szansa wejścia na nowy poziom.
Jesteśmy rozleniwieni, uśpieni, to hańba człowieka, grzech ogromny, chodzimy jak zombi. Ale nie obwiniajmy o to innych, władz krajów, kościołów, przecież my też mamy tyle winy co oni...Daliśmy się uśpić. Teraz jest czas gdy ciężko się obudzić, bo przylgnęliśmy do wygody, lenistwa duchowego i świata materialnego.
Do tej pory byliśmy podporządkowani, ale ludzie budzą się ze starego świata, który dobiega końca, do nowego na wyższym poziomie duchowym, gdzie nie będzie miejsca dla dyrygujących, nadchodzi czas wolności jednostek! Czas prawdziwego życia, w którym ludzie nie będą tacy znieczuleni. Już nie potrafimy okazywać uczuć prawdziwie, bo to niby drętwe, zacofane, niemodne...Nadchodzi czas gdy ludzie przestaną być więźniami ludzi i przez nas samych, stworzonego sztucznego świata.
Dziękuję Boże za Prawdę i możliwość poznawania!
Życzę wszystkim ludziom zmiany na lepsze, życzę by się obudzili i przeszli na nowy poziom duchowy. Życzę ludziom prawdziwego życia według woli Boga.

 

0
0
Portret użytkownika Elżbieta

Dodam do wcześniejszej mojej

Dodam do wcześniejszej mojej wypowiedzi, że zmiany na świcie następują, niektórzy zmieniają się na lepsze i budzą się do innego wyższego poziomu życia, inni zaś popadają w martwotę jeszcze bardziej przywiązując się do świata materialnego i lenistwa. Tak nasilają się energie dobra i zła, że przecież widać to wokół nas, na w nas. Nasila się w człowieku wszystko co wewnątrz siebie skrywa, wszystko się ujawnia w czynach i słowach dobrych lub złych...Można wyczuć ciśnienie,energię które na nas wpływa.
A żeby móc, być może, wejść na inny poziom duchowy, do którego przechodzi świat, należy porzucić wszystko to, co człowiek "osiągnął" przez dziesiątki lat, zmienić całe nasze myślenie, porzucić stare ideały, dogmaty, wiarę, wszystko to co stworzył rozum człowieka...zmienić całkowicie tok myślenia, oddać się własnym przeżyciom, sumieniu, odczuwaniu. Stać się zupełną jednostką w poszukiwaniu Prawd i sensu bytu. Po prostu przestać żyć według reguł i poglądów dyktowanych przez innych ludzi. Każdy z nas odczuwa, ma w sobie siłę, aby żyć jako jednostka w społeczeństwie, potrafimy badać, obserwować, kochać i każdy inaczej, każdy na swój sposób, i można zauważyć że mimo reguł, wiar i zasad jakie obowiązują w świecie ówczesnego człowieka, każdy z nas mimo tego, że religie, ludzie, politycy i  wodzowie dyktują nam jak mamy żyć, zastraszając nas, każdy z nas jednak głęboko w sercu ma własne odczucia, a poglądy każdego z nas mimo wszystko też są ukrywane często, ale są indywidualne, inne od toku myślenia i uczuć innych ludzi i nikt tego nie zmieni, to właśnie dar od Boga. Mamy żyć w miłości, w społeczeństwie, tworzymy jedną wielką rodzinę, ale każdy z osobna. I wtedy tak naprawdę żyjemy, gdy pozwolimy duchowi zapanować nad rozumem, porzucając poglądy nasuwane przez ludzi,gdy podążymy własną drogą badań i odczuwania. Gdy pozwolimy sobie i innym bliźnim na to by sami decydowali o swoim życiu, by sami badali stworzenie i życie, byśmy sami prawdziwie życie przeżywali poprzez nieustanne dążenie do poznania. Przecież naukowcy, politycy, władze, całe systemy i cywilizacje okazują się wielką porażką człowieka. Tylko się wystarczy przyjrzeć...to skoro ci co dyktują nam jak mamy żyć, narzucając prawa, obowiązki, systemy i swoją wolę są mylni i ich światopoglądy kruche jak uschnięte rośliny, czemu nie możemy myśleć jako jednostka? Tworzyć indywidualnie, nie narzucając przy tym swojej woli innym, którzy poszukują tak jak my? Wszyscy mamy do tego prawo, wszyscy potrafimy i mamy taki obowiązek. I człowiek po to robi błędy, aby się na nich uczyć, dochodzi w życiu do poznania, po to by znów doznać kolejnych poznań...poznawać stworzenie możemy całe życie, a i tak go nie zrozumiemy do końca. Każdy indywidualnie może poznawać, inni dojdą wyżej inni niżej w poznaniu, każdy tam gdzie sobie sam zapracuje, każdy tam gdzie jest wytyczona jego granica poznania. Człowiek musi pogodzić się z tym, że nie pojmie w pełni Boga i wiedzy całej, bo jest tylko stworzeniem Bożym, nie może stawiać siebie na równi z Bogiem...Boga możemy czuć w stworzeniu, poznawać Go, ale nigdy nie staniemy na równi z Nim, ani wyżej...
Nie pozwólmy się zastraszać i podporządkować ponownie innym, jeśli już budzimy się, zaczynamy tęsknić za Prawdą i Miłością, gdy dostrzegamy martwotę i niechęć do tego co stworzył dotychczas człowiek. Prośmy  Boga o siłę, aby nie ominęła nas szansa wejścia na nowy poziom.
Jesteśmy rozleniwieni, uśpieni, to hańba człowieka, grzech ogromny, chodzimy jak zombi. Ale nie obwiniajmy o to innych, władz krajów, kościołów, przecież my też mamy tyle winy co oni...Daliśmy się uśpić. Teraz jest czas gdy ciężko się obudzić, bo przylgnęliśmy do wygody, lenistwa duchowego i świata materialnego.
Do tej pory byliśmy podporządkowani, ale ludzie budzą się ze starego świata, który dobiega końca, do nowego na wyższym poziomie duchowym, gdzie nie będzie miejsca dla dyrygujących, nadchodzi czas wolności jednostek! Czas prawdziwego życia, w którym ludzie nie będą tacy znieczuleni. Już nie potrafimy okazywać uczuć prawdziwie, bo to niby drętwe, zacofane, niemodne...Nadchodzi czas gdy ludzie przestaną być więźniami ludzi i przez nas samych, stworzonego sztucznego świata.
Dziękuję Boże za Prawdę i możliwość poznawania!
Życzę wszystkim ludziom zmiany na lepsze, życzę by się obudzili i przeszli na nowy poziom duchowy. Życzę ludziom prawdziwego życia według woli Boga.
 

0
0
Portret użytkownika Elżbieta

WSZYSTKIM KTÓRZY SIĘ BUDZĄ,

WSZYSTKIM KTÓRZY SIĘ BUDZĄ, WSZYSTKIM KTÓRZY POSZUKUJĄ PRAWDY I BOGA
 
Od dziecka czułam, że nie pasuje mi ten świat i jak ludzie się traktują, jako bardzo mała dziewczynka wątpiłam w idealność rodziców, kościoła itp...Widywałam duchy, tak . Gdy miałam kilka lat, może 3-5, pamiętam do dziś, często ale nie zawsze czułam obecność "kogoś" i nie było to przyjemne uczucie, więc nie twierdzę do dziś,że były to zawsze dobre duchy, choć te również gościły wokół mojej osoby...Będąc już w wieku dojrzewania, gdy chodziłam do kościoła, choć nie ciągnęło mnie tam...pomimo, że czułam ogromną tęsknotę już wtedy za Bogiem( gdy było mi źle, zawsze prosiłam aby Zabrał mnie do siebie, bo tu mi źle, mam wrażenie, że tęskniłam do miejsca do którego tak naprawdę tęsknił mój duch, który dzięki wrażliwośći i uczuciowości, której nigdy nie skrywałam, miał możliwość panować nad moim rozumem-nie tak jak to teraz wygląda u nas ludzi że najpierw rozum potem miłość i duch, a Bóg to wogóle na końcu....wracając więc do mojego ducha po prostu miał kontakt z moim ciałem i potrafił powoli budzić mnie z tej agonii duchowej, która być może zawładnęłaby całkowicie moim ciałem i uśpiła mnie do końca życia, tak że duch by starcił całkowitą łączność z ciałem, gdyby nie właśnie siła wewnętrzna i próba znalezienia logiki w tym całym świecie, jakże wtedy dziwnym i nieprzyjaznym dla nostolatki, któremu pozwalałam i staram się pozwalać panować nad moim rozumem...).
 
Więc najpierw jako dziecko miotał mną stach przed nieznanymi istotami które widywałam, słyszałam, czułam, śniłam o nich... a potem niezrozumienie ze strony bliskich, z resztą sama nie rozumiałm i nie rozumniem taj znieczulicy społecznej....
 
Następnie pojawiły się sny, a pierwszym z nich był sen, w którym wchodzę po schodach na strych i mówię do mamy która była za mną- mamo musimy posprzątać bo Pan Bóg do mnie przychodzi, i zobaczyłam pudła, wyjmowałam z nich obrazki z Jezusem i Maryją, krzyżyki...a dajej podchodząc zobaczyłam wannę, w której leżała piękna czerwona szata-i obudziłam się Smile
 
Od tego właśnie snu zaczęły się kolejne, prorocze i takie w których nawiedzały mnie duchy...aż do momentu gdy zaczęłam miewać sny z Jesusem, a także Maryją.
 
Powinnam teraz podkreślić, że zawsze gdy chodziłam do kościoła, łzy same cisnęły mi się do powiek! Nie rozumiałam i nie podzielałam zdania, i czułam to w sercu, że Bóg wcale nie chciał, aby Jego syn został ukrzyżowany, czego też nie chciał sam Chrystus(sam mówi podczas modlitwy, żeby Bóg zabrał ten kielich, ale jeśli taka wola Boga niech się tak stanie- w tych słowach udowadnia według mnie nie to, że Bóg nie chce śmierci Slowa Bożego, które posłał ludziom na ziemię w ciele Syna swego, ale Chrystus po prostu -jak ja kiedyś będąc młoda i zabłąkana w świecie-oddaje się całkowicie pod opiekę Boga podkreślając, że do końca służy Bogu i tylko Bogu i tylko do Ojca swego się zwróci w najdotkliwszej sytuacji, bo tylko Bóg jest w stanie pomóc przezwycieżyć słabości-a strach był wtedy słabością Chrystusa, strach i pewnie nie chciał umierać w taki sposób, przecież Jezus skoro jest Synem Boga i ma w sobie Jego cząstkę, nie zrozumie bestialstwa i nienawiści, bo Bóg jest Miłością, a ta nie zna złego...).
 
Także przestałam powoli wierzyć w to co mówi kościól, który ma na swoim koncie od stuleci niecne występki, otacza się złotem,bogactwem,mordował dla swoich korzyści,ludzie a zwłaszcza kobiety który,ch dusze widocznie w tamtych czasach po prostu budziły się, miały prorocze sny i wizje, które szkodziły władzy kościelnej po prostu mordowano i palono na stosach! aferami pedofilstwa, alhoholem, hazardem,sam ustanawia sakramenty, posty(zmieniają je aby dopasować je do teraźniejszych czasów? :/) ustanawiają świętych z ludzi, którzy nigdy nimi nie byli i nie są, bo nie są nieskaziteli i idealni, jak można człowieka, istotę mylną, tak daleką ideałowi, która ma w sobie zarówno dobro, jak i zło,porównać do Boga!TYLKO BÓG JEST ŚWIĘTY i Nieskazitelny i do Boga tylko należy się Modlić. Każą się do nich modlić, każą się modlić do bożków w złotych ramkach, do rzeźb, pomników, nie do Boga Żywego! Kazali modlić się do Maryi matki ziemskiej Jesusa, a przecież my mamy i powinniśmy tylko Jednemu Bogu pokłon oddawać-Bogu miłości, którego nie ma w Kościele, ani w obrazie! Każą się modlić do Jezusa a on sam 2000lat temu nauczył nas modlitwy do Tego którego MAMY sie modlić "Ojcze nasz któryś jest w niebie, święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja, jak w niebie tak i na ziemi, chleba naszego powszedniego daj nam dziiaj i odpuść nam nasze winy jak i my odpuszczamy naszym winowajcom i nie wódź nas na pokuszenie ale nas zbaw ode złego". Jezus nauczył nas modlitwy abyśmy pokłaon oddawali tylko Bogu, nie jemu, pokazał poprzez podarowanie nam modlitwy "Ojcze nasz..." że mamy się modlić tylko i wyłącznie do Boga, sam mówił natomiast często, że przyszedł na świat służyć Bogu, i sam oddawał pokłon Bogu!
 
Wracając do kościoła, nie dawałam sobie rady z moimi snami, a zawłaszcza z duchami które mnie odwiedzały...bałam sie(za każdym jednak razem, nawet we śnie,gdy pojawiał się zły duch, nawet demon, odmawiałam modlitwę"Ojcze nasz..."i gdy mówiłam amen, albo się od razu budziłam bądź duch znikał,ponieważ sny były bardzo rzeczywiste). W snach zaczęłam w wieku 16 -17 lat widywać Jezusa, pierwszy sen to taki, gdy idę do kościoła i nagle dostrzegam na ścianie wiszący krzyż a na nim umierający Chrystus, twarz zakryta mokrymi z deszczu włosami, głowa opuszcona, a ja zaczęłam płakać i myśleć co my ludzie zrobiliśmy?przecież widzę żę on nie chce wcale umierać!widzę jak cierpi!wszystko czuła a sen mimo że mam 26 lat pamiętam jak do dziś.Kolejne sny gdy idę do kościoła wchodzę, okazuje się że jestem w jaskini, unosi się jakby czerwony kurz a na miejscu ołtarza leży ogromny krzyż na nim Chrystus, a mnichy w kapturach wbijające gwoździe w stopy Chrystusa. On zaczyna krzyczeć, ja zaczynam płakać, uciekam z jaskini, znów jestem przed kościołem, podchodzi do mnie mnich, podnoszę głowę i widzę okropna jakby małpią? twarz który mówi do mnie strasznym głosem : "i czego się boisz? hahhahhah" i odchodzi, ja się budzę...Jeszcze jeden sen gdy jestem na wycieczce klasowej w jakiejś komnacie, wisi tam półka, dwie z desek a na nich obrazki kościelne, kwiety,po prawej stronie komnaty są drzwi jak w zamku starym, wielka klamka, idę tam choć kogoś tam czuję i się boję, są moi znajomi, znikają , ja chęcę wybiec ale drzwi sie zamykają, ktoś podchodzi, ja go nie widzę, mówi :"Elu poznasz mnie po zapachu" i sypie mi pyłkiem w oczy, potem psika zapacham,ja mówię: "Panie Jezu ten zapach jest twój!", wtedy już nie odczuwam strachu, siedzę Jezusowi na kolanach, ale nadal go nie widzę, pytam: "Panie Jezu czy zawsze będziesz przy mnie?", "tak"-odpowiada, "i zawsze będziesz moim przyjacielem"-pytam, "tak zawsze, ale jeszcze nikomu o tym nie mów". Wychodzę okazuje się,że z łazienki u babci, w kuchni szklanki same się przesuwają, szafki otwierają, na krześle siedzi ciocia króta naprzemian z wujkiem zamienia się ciałami migotając i powtarzają ze zdziwieniem :"nie wierzę, nie wierzę". W snach Jesus nie pokazywał mi twarzy, chyba że była wykuta z kamienia i zaczynała się poruszać...Ale był sen gdy wracam do domu, jest już widno, ale lekka mgła jak to rano, wchodzę przez bramę i zamykam ją trzskając lewą ręką, nawet się nie odwracając za siebie, ale furtka wraca do dłoni, to ponownie robie zamach i puszczam furtkę, ta znów wraca, gdy chcę się odwrócić nagle ktoś łapie mnie za rękę między łokciem, a ramieniem, mężczyzna, patrzę a na wyskokości moich oczu widzę stopy w powietrzu unoszące się, wystające spod białej szaty błyszczącej bielą nie do opisania,stopy nie mają ran, ale wiem że to Jezus, padam na kolana, Jezus kuca przy mnie, przytula i całuje w usta...ja mówię: "Panie Jezu, ale ja cię kocham inna miłością" pierwszy raz widzę jego twarz,on uśmiecha się, spogląda w prawo i mówi uśmiechnięty :"Ty jeszcze nie wiesz co cię czeka", a ja się budzę.Było jeszcze kilka takich snów,ale przejdę do takiego, w którym leżę na łóżku, widzę miskę,podchodzę myję twarz i tak jakbym w wzwolnionym tempie ujrzała 3 razy przemywającego sobie wodą, twarz Jesusa. Odwracam się w lewo i widzę posąg maryi i on zaczyna się ruszać i uśmiechać do mnie.
Zdażyło mi się, obudzić gdy ktoś głaskał mnie po ramieniu, otworzyć oczy w nocy i zobaczyć ducha,słyszeć kogoś kroki. Raz z nocy obudziłam się i jie mogłam zasnąć czułam jak któs się na mnie patrzy i jest obok mnie, poczułam mrowienie rąk, nóg, dziwne odcinanie się mojego mózgu od ciała?nie potrafię wytłumaczyć, ale z pewnością nie potrafiłam powiedzieć słowa, ruszyć palcami, miałam wrażenie że krzyczę imiona bliskich(nie spałam sama) by mi pomogli, słyszałam swóje głos...ale właśnie ta energia, tej istoty której nie zobaczyłam,przesunęła mnie w dół wzdłuż łóżka jekieś kilka centymetrów-czułam jak włosy zostają na górze ciało suwa się ku końcu łóżka i zaraz wróciłam z powrotem na miejce poduszki, ale usłyszałam męsko-damski głos istoty która stała obok łóżka, powiedziała 3 razy-"Przyjdzie do ciebie Jezus..." i wraz z jej odejściem ja mogłam znów się poruszyć.
 
Przejdę do opisania kilku snów dotyczących wydaje mi się tych czasów. Wtedy nie zawracałam sobie głowy szperaniem po stronach internetowych w poszukiwaniu dni ostatecznych w tych czasach, interesowała mnie apokalipsa, czułam że chcę poznać znaki apokalipsy z biblii.
 
Śnił mi się cały układ słoneczny, planety usawione w linii prostej i jakaś planeta która pojawia się w układzie słonecznym i porusza się dziwnie w układzie.
Śnił mi się ogromna planeta ognista która doslownie omija się z ziemią ocierając się tuż przede mną.
Śniły mi się kilkakrotnie rozbijające się samoloty, jeden pamiętam z ludźmi w których rozmawiałam z chłopcem i mówił, że lecieli do Indii lub z?
Śnił ni się Polski samolot, który rozbija się, w pierszym śnie niekontrolowanie jakby lecieł na niskiej wysokości nad jeziorem i na łące koło lasu się dozbija na kawałki, w drugim rozbija się na polu kolo granicy(miedzy) też niekontrolowanie z wielką siła uderza w dól.Dokładnie widzę że to Polski samolot.
Śnila mi się ziemia, ja stoję na kuli ziemskiej, ona jest jakby mniejsza pod stopami,za moimi plecami Jezus, ziemia kręci się w przeciwnym kierunku i widzę minione stulecia dokładnie ludzi, rodzię ubraną w jakiąś średniowieczną odzież,
Śni mi się szaro czerwone niebo, na nim wszystkie maszyny lotnicze jakie człowiek skonstruował począwszy od wielkiego sterowca, kończąc na sprzęcie wojskowym, wszystkie w jednym miejscu nierucgome, jakby czas się zatrzymał.
Śniły mi się trąby powietrzne w Polsce.
Śniły mi się trąby powietrzne na wybrzeżu Wielkiej Brytanii chyba.
Śniło mi się ogromne trzęsienie ziemi, skały, nic nie było prawie widać bo w powietrzu unosił się czerwonawy pył, skały pękały a z nich uchodziły dusze zmarłych.
Śniło mi się że stoję na brzegu ogromnego morza, chyba na zachodniej Polskiej granicy i wiem że tak była Wielka Brytania.
Śni mi się ogromne trzęsienie ziemi, biegnę w stronę rodzinnego domu od strony lasu, ziemia pęka między moimi nogami, wpadam, czuję strach.
Śniły mi się statki kosmiczne latające zimą.
Śniła mi się walka dobra ze złem-obraz nie do opisania.
 
Muszę podkreślić, że opisane sny pamiętam jak do dziś, a miały miejsce w latach 2000 i późniejszych. Całkowicie przewróciły moje życie, zaczęłam je spisywać, analizować, bezskutecznie z resztą i teraz może i część zrozumiałam, lecz z całą pewnością nie ostatecznie. Odeszłam od wiary kościołowi, starciłam także wiarę w państwo, bo jestem zakochana w Polsce ale rozczarowana polityką i naszym postępowaniem...dlaczego naszym?bo rzadne z nas nie jest ideałem bez winy, kumulujemy i wysyłamy złą negatywną energię, tworzymy konflikty, zamiast się miłować. Świat może być piękny, to my ludzie jesteśmy jego zmorą...
Jedyną osobą, która mówi dla mnie PRAWDĘ jest Jezus Chrystus.On daje nam Słowo Boże, które było na początku i będzie na wieki nie zmienione-nawet przez człowieka-jak biblia, dlatego Jezus jest dla mnie jedyną osobą która niesie Słowo Prawdy bo pochodzi Ona od Boga przez syna Jezusa. Tylko z ust Jezusa, który jest bramą do życia, możemy usłyszeć Prawdę. Powrócę do tych słow pod koniec mojej wypowiedzi.Ja zaczęłam bać się Boga, ale jednocześnie Go kochać i pokladać tylko w nim wszystkie nadzieje.Nie słucham już innych ludzi, gdy czytam wypowiedzi i spekulacje innych na temat politylki, i innych czy na temat apokalipsy, po prosu olewam to ponieważ nie chcę stracić tego malutkiego Poznania do którego dzięki prośbom i wysłuchaniu przez Boga doszłam.Otworzyły mi się oczy, ale muszę być cały czas czujna, słuchać serca i sumienia, bo zło knuje by znów uśpić ducha.
 
Jakieś 4 lata temu, obserwowałam na internecie co dzieję się na ziemi...Ludzie tego nie widzą, śpią, niektórzy nie chcą się obudzić, niektórzy boją się uwierzyć, może ja też...
Ale na ziemi Bóg przez przyrodę pokazuje już swą moc i ludzką nieudolność wobec Boga, człowiek myślali że stoi na najwyższym poziomie rozwoju...lecz niektórzy z nas już widzą że cały ten rozwój techniczny, gospodarka, polityka, religie,egzystencja czlowieka to wszystko to tylko obraz jednego wielkiego upadku ludziekgo! Człowiek nie zrobił nic przytecznego. Zepsuł wszystko od łańsucha pokarmowego, świata przyrody, kończąc na swoim wyglądzie i zachowaniu. Zasiał zło i negatywną energię, zamiast cieszyć się życiem i każdą chwilą poświęcaną Bogu...zatraca się w błyskotkach jakie rzuca szatan w błyskotkach tego świata!
Jesteśmy zastraszani przez tyranów politycznych i bogaczy, którzy żyją innym życiem, my nawet nie wiemy o ich wielkich występkch wobec ludzkości...możemy je czasem zaobserwować w życiu codziennym jak nas usypiają na swoją korzyść swoimi produktami ,techniką, tonami niezdrowej żywności, chemią która niszczy środowisko.Banki, spekucacje. Upadająca UE którą ratują chyba dla swoich korzyści...Wojny za wschodzie, co niby dla pokoju i walce z terroryzmem? Zawsze kosztem śpiochów chodzi o ich portfele i interesy...katastrofa smoleńska i samolot rozwalony na kawałki wraz z ludźmi z wysokości 50m? kpina co wciskają nam ludziom! Ufo? Napewno nie jesteśmy sami we wszechświecie. Nie wiem co myśleć o tych statkach z Ufo? Kryzys? Ale dla kogo? Przecież nie dla tych pieniężnych gigantów, którzy na tym zarabiają! Media kłamią, korupcja, nawet mundurówce nie wierzę , bo na marszu niepodległości za kiboli byli w maskach przebrani! Podburzali prawicę.
Ja już jestem czujna i nie wierzę w te bzdety i tym ludziom! Naukowcy co rusz zmieniają tezy! Nie mają wytłumaczenia bo brak w tym wszystkim Boga! Człoweik chciałby za dużo! Chciałby być nad Bogiem. Przekonuje się jednak że to Bóg jest idealny i należy się Go bać.
Człowiek zapomniał o Bogu ale Bóg mu o Sobie przypomina przez naturę:)
 
Boję się apokalipsy, ale z drugiej strony może zostaną ci dobrzy tu na ziemi i człowiek nie zdoła zniszczyć pięknego dzieła stworzenia. Przecież czlowiek ma chyba też zadanie uczestniczyć w budowie stworzenia?
 
Na koniec chciałabym wrócić tak jak wspomniałam wcześniej do snów o Jezusie. Otórz nie wiem do końca co myśleć o nich, ale ożywiły mnie, zmusiły do szukania i doprowadziły do Jezusa Chrystusa z Polski, który żyje pośród nas. Ponownie ludzie jak 2000lat temu szydzą z Niego, ale ja z Nim rozmawiałam przez telefon, otrzymałam od Jezusa "Przesłanie Świętego Graala" i "Przesłanie Miłośći w świetle Prawdy".

0
0
Portret użytkownika paula2807

Napisałaś to wszystko tak

Napisałaś to wszystko tak zadziwiająco podobnie do moich odczuć, zachowań , snów , toku myślenia i spostrzegania świata ,że po prostu jestem w szoku ... Wiele z tych rzeczy ,które wymieniłaś działy się w moim życiu bądź śniłam o podobnych rzeczach .. Fakt faktem ,że mi Jezus nie śnił sie tak często jak Tobie ale jednak śnił kilka razy i pamiętam dokładnie szczegóły .. mało tego podobnie jak Ty bywałam w "transie" (czy nie wiem jak to nazwać ) podczas którego czułam czyjąś obecność w nocy, czułam ,że mam otwarte oczy , próbowałam wołać o pomoc , nie mogłam oddychać tak jak gdyby ktoś mnie "dusił" ale nic nie mogłam zrobić, byłam całkowicie "sparaliżowana" .. a na końcu kończyło się zawsze przebudzeniem, zapaleniem światła , modlitwą i po jakimś czasie wszystko wracało do normy tylko nie do końca mam pewność czy rzeczywiście wstawałam i zapalałam to światło czy to ten swoisty"trans" i "sen" .. również śniłam często o spadających samolotach , często bywałam na pokładzie a potem dziwnym trafem upadek na ziemię  widziałam będąc na ZIEMI  z jakiejś tam odległości większej lub mniejszej.. Sniła mi się też kilka razy ogromna powódź , ludzie poruszający się łódkami  ale co ciekawe śniło mi się ,że wyczekiwałam końca.. widze ogromną planetę zbliżającą się i nagle wszystko znika ale na koniec snu mówię: żyjemy! to jakiś cud. Mierwałam sny kiedyś bardzo często teraz już nie miewam w ,których coś mnie "ciągnie" na zewnatrz .. by otworzyć drzwi .. otwieram i nagle czyjaś ręka zamyka mi przed oczami te drzwi , nie pozwala otworzyć.. albo jak na mój rodzinny dom napadają jacyś ludzie , przestępcy , strzelają ale ja zawsze wychodzę z tego cało. Nie pamiętam snu i nie było raczej takiego w ,którym bym zginęła, przeważnie mogłam uciekać i za każdym razem przetrwałam .. ale to chyba dobrze Wink Miewałąm też koszmary , chaotyczne sny z czarnymi postaciami , czułam wówczas potężne zło ale zawsze uciekałam od tego zła i ratowało mnie światło takie dzięki któremu odczuwałam ulgę ,że zło przeminęło.. o jakiś istotach pozaziemskich też sniłam wielokrotnie ..i mam takie wewnętrzne wrażenie ,że jeżeli "coś się kiedys stanie" to te istoty mnie uratują .. może to i głupie ale tylko piszę o swoich odczuciach Smile ja nie wiem czasem zastanawiałam się czy nie zwariowałam , że może za dużo się naoglądałam filmów sc fiction , horrorów itp ale zastanawiające jest to ,że np Ty przeżyłąś lub odczułaś podobne rzeczy.. niesamowite. Osobiście też czuję silną więź z Bogiem , czuję jego miłość , pomoc chociaż nigdy go nie widziałam i to jesdt piękne .. wiesz może gdyby rzeczywiście sie coś wydarzyło już nie bawem ludzkość zawróciłaby ze złej drogi na dobrą, obudziłaby swoje wnętrza i w wierze i miłości naprawiłaby świat .. większość ludzi w to nie wierzy , śmieje się i szykanuje wizję "końca świata" . Ja osobiście czuję ,że "coś "się wydarzy ale wnetrze podpowiada iż wszystko dobrze się skończy i ocaleję. Jak to sie mówi cos sie konczy a cos zaczyna więc szczerze wierzę w to ,że ten SWIAT , który naprawdę mógłby byc piękny , pełen miłości dla siebie samych, Boga i bliźniego odrodzi się i nastąpi NOWY PORZĄDEK. Może te nasze sny i przeczucia nie  byłysą bez przyczyny.. już niebawem się okaże. Pozdrawiam Cię i cieszy mnie fakt ,że znalazłam Ciebie tutaj i mogłam dzięki temu opisać też moje wrażenia Smile

0
0
Portret użytkownika ariel

a ciękawe czy bierzecie pod

a ciękawe czy bierzecie pod uwage, ze wlasnie dokladnie chodzi o to by jak najwiecej ludzi wierzylo w te date 21 grudnia 2012. przciez im wiecej ludzi w to wierzy tym wieksza szansa ze cos zqistnieje, sami twierdzicie, ze iluminaci tworza paradygmaty z wyprzedzniem na stulecia.
- data na kalendarzu majow nie jest do konca potwierdzona
- prawie co miesiac jakies duze meteory lataja blisko ziemi
- noetyka udowodnila, ze 11 wrzesnia wystapily zaburzenia losowosci na skale swiatowa
- 21 grudnia plus trzy dni ciemnosci daje 24 grudni, czyli swieto przyjscia boga slonce, w kosciele katolickim jest to pokazywwne wiernym pod nazwa bozenarodzenie

0
0
Portret użytkownika RaV

Co będzie 21 12 2012? Po

Co będzie 21 12 2012? Po prostu wybudzimy się z dotychczasowej hipnozy, by natychmiast obudzić się w kolejnej... a czy to takie ważne, skoro i tak żyjemy iluzją? Tylko że tak na prawdę, to do końca nie wiemy, kto w naszym imieniu ma te iluzje?

0
0
Portret użytkownika RaV-myślenie ma przyszłość

Nigdy sie nic nie wydzrzy, bo

Nigdy sie nic nie wydzrzy, bo niby dla czego teraz lub za naszych wnuków albo prawnuków? A nawet jeśli już, to dopiero za jakieś parę tysięcy lat. Z tym że... nawet i za tych pare tysięcy lat będą tacy, którzy myśleli będą tak, jak ja teraz a po nich następni i następni... więc, dlatego nic się nie wydarzy.

1
0
Portret użytkownika Angelus Maximus Rex

...Niestety, nie mogę się z

...Niestety, nie mogę się z Tobą zgodzić...Wydarzy się o ile dalej tabuny norkowych gryzoni będą wierzyć w kosmiczne, czy ezoteryczne przemiany Wszechświata...
 Elity wiedzą o tym i stąd trwa szczególnie nachalna propaganda tych "przemian"!
 Jak na razie to zjawisko sprzyjaich planom...

0
0
Portret użytkownika devoratus

Teraz ja tak samo mogę

Teraz ja tak samo mogę napisać Tobie, że wiem z cała pewnością, że te "ezoteryczne przemiany wszechświata nastąpią" - tylko nie mogę tego udowodnić...

0
0
Portret użytkownika conrado6743

Nic nie wydarzy się tego 22

Nic nie wydarzy się tego 22 grudnia przynajmniej zaden koniec końców. Po pierwsze małe szanse, że dobrze odczytaliśmy ten kalendarz Majów, ale ok pobawmy sie że wszystko ładnie rozpykaliśmy. Problem polega na tym, że o jednym zapominamy. NarodzinyChrystusa! Badacze już od kilkunastu lat oficjalnie przyjmują , że nastąpił błąd w obliczeniach, Chrystus mógł urodzić się około 4-7 lat wcześniej niż przyjmujemy aktualną datę. Wniosek także kalendarz Majów w takim kładzie powinien skończyć sie o te 7lat wczesniej, a wiec juz mamy to za sobą;p radze pomyslec nad nowym koncem swiata bo karawana musi jechac dalej. ;p

0
0
Portret użytkownika rimka

Wszyscy chcą widzieć, że coś

Wszyscy chcą widzieć, że coś się wydarzy z "nieba", a jeśli wydarzy się coś z "ziemi" za sprawą ludzi? Jeśli te wszystkie przepowiednie itp. dotyczą zmiany jaka zajdzie, ale w człowieku? Co jeśli wybuchnie 3 wojna światowa - co jest zdecydowanie bliższe niż kataklizm z "góry". Co, jeśli później będzie na ziemi tak jak w filmie Equlibrium, albo jeszcze gorzej? My, szaracy, którzy nie mamy miliardów na koncie bankowym nic nie wiemy. Nie wiemy co robią laboratoria, jaką technikę w nich osiągnięto. My nic nie wiemy. Ktoś kiedyś za czyjeś pieniądze przetłumaczył kalendarz - może to była czysta manipulacja? Jeśli jakiś na prawdę zły człowiek, ludzie, mają dostęp do najnowszych broni i technologii? Ktoś mi kiedyś powiedział, że niczego się nie boi bardziej niż drugiego człowieka. Zauważyliście jak bardzo ludzie są źli wobec innych, nawet wobec swoich rodzin? Jak bardzo jesteśmy przez media "znieczulani" na ludzkie krzywdy? Chodzi mi o to, że my, ludzie, jesteśmy bardzo okrótni wobec siebie nawzajem, wiec nie nalezy sie spodziewac kataklizmow z "gory" tylko od drugich ludzi, zwlaszcza tych ktorzy maja pieniadze. Jeszcze kilkanascie lat temu byla taka gazeta faktor x czy cos w ten desen, napisali tam, ze Aids zostal wychodowany w laboratorium amerykanskim. Po kilkunastu latach ten temat wraca, ale juz we wszystkich mediach. Wszelkiego rodzaju odkrycia, nawet glupiej bizuterii zrobionej przez neandertalczyka, sa oglaszane po kilkunastu latach od faktycznego odkrycia. Dlaczego? Ja wychodze z zalozenia, ze jestesmy wszyscy kontrolowani przez grupe trzymajaca wladze, czyli tych ktorzy maja kase i chca rzadzic innymi. Może inne cywilizacje właśnie chciały nam to przekazać, że zniszczyć ludzkość, może tylko człowiek?

0
-1
Portret użytkownika mega

Panie "Janusz".Nie masz

Panie "Janusz".Nie masz uzasadnienia dla oprysków? Obejrzyj DLACZEGO ŚWIAT JEST SPRYSKIWANY.Zrozumiesz,że nikt nie chce Cię otruć w jednej chwili ,tylko zatruć -a to duża różnica.Oddasz całe swoje oszczędności na leczenie siebie i bliskich zanim polegniesz.A i od GMO nie uciekniesz przy tym toku myslenia.Już teraz płacisz słono ,za rzeczy ,które w dzieciństwie miałeś od przyrody gratis. Gratulacje dla tych ,którzy patrzą tylko pod nogi i nie potrafią wznieść wzroku nakilka dni i rozsądnie analizować zjawiska.

0
0
Portret użytkownika janusz

 Jeśli to do mnie,a chyba

 Jeśli to do mnie,a chyba tak,to wskaż mi w którym miejscu mej wypowiedzi jest cokolwiek o opryskach ?. Może sam zaczął byś robić to czego wymagasz od innych,czyli myśleć i właściwie kojarżyć.Pozdrawiam.

1
0
Portret użytkownika anomandaris

  Erich von Daniken, na swoim

 
Erich von Daniken, na swoim wystąpieniu podczas tegorocznego Polconu we Wrocławiu, wyraźnie zaprzeczył plotkom o rzekomym końcu świata. Kończy się kalendarz Majów ale to nie oznacza, że będzie koniec świata. Gdy nam się skończy kalendarz to mamy Sylwestra i Nowy Rok. U Majów ma być tak samo - majowski Sylwester i Nowy Rok. Smile

0
-1
Portret użytkownika devoratus

Ale jeśli nie naszykujesz na

Ale jeśli nie naszykujesz na zimową porę ciepłych gaci - to będziesz odłamywał sople z jajek...
 
Nasza "zima" to też w pewnym sensie katastrofa, dla roślin i małych stworzeń, które masowo wymierają, by odrodzić się na wiosnę...

0
0
Portret użytkownika ja

wg kalendarza

wg kalendarza Chrześcijańskiego rok 2012 faktycznie już minął, gdyż mich przy obliczaniu od narodzin Jezusa Chrystusa pomylił się o 6-7 lat ( zobacz Biblia 1000 – lecia PP, tablice chronologiczne na końcu) i tego błędu do dzisiaj nikt nie poprawił!

W 2006–7 roku nasze Słonce przeszło przez Równik Galaktyczny. Po uwzględnieniu poprawki w datowaniu wypadło to w roku 2012, który już minął i faktycznie jest już 2014-15 rok.
 
http://www.swiatpl.com/home/art.php?id=3855 do poczytania

0
-1
Portret użytkownika dog

W swojej nowej książce Darek

W swojej nowej książce Darek Sugier pyta takiego jednego , ponoć zorientowanego w temacie , a imię jego Jezus : Co to będzie w związku ze zmianami na ziemi -jakaś apokalipsa czy co? Na co on śmiejąc się : chyba EPOKA LIPCA RACZEJ....
P.S.
Książka za free do pobrania za zgodą autora tu  http://bit.ly/RDXkSn

1
-1
Portret użytkownika Wojox

Jedno jest pewne. Coś z z

Jedno jest pewne. Coś z z magnetosferą się dzieje. Obserwuję "odlatujące" ptaki z Anglii. Dałem w cudzysłów bo ptaki świrują po niebie. Nie jestem ornitologiem. Ale zdaje się że raczej nie trenują wcześniej. Dziś dwa potężne klucze gęsi lub innych o 8.00 rano leciały na południe jak mniemam, ale już dwie godziny później te same ptaki wracały nad moim miejscem pracy spowrotem. Aż zdębiałem. Ptaki są po prostu oszukiwane i kluczą w kółko od jakiś 3 tygodni.

0
0
Portret użytkownika samten

Bardzo proszę autora tekstu o

Bardzo proszę autora tekstu o wiecej informacji na temat Lamów Tybetańskich i ich opini w tym temacie. Dotychczas przesłanie noworoczne J.Ś XVII Karmapy Ogjena Trinle Dordże i jego wcześniejsze słowa o Kagju Mynlam ,gdzie stwierdza że trwają korzystne warunki do istnienia świata , to jedyne dwa teksty z tej tradycji kulturowej które znam nt. Ich wydźwiek odbieram jako pozytywny jednak okoliczności mogły się zmienić... Z góry dziękuję.

0
0
Portret użytkownika Roobaczkowa

 Jeżeli już piszesz o Lamach!

 Jeżeli już piszesz o Lamach! Mam chyba nieco podobne myśli. Mnie zawsze dziwiło to, że według starych podań tybetańskich XIV Dalajlama ( nie wiem czy poprawnie zapisałam) miał być ostatni. Tybetańczycy o tym od dawna wiedzieli. To też potwierdzają ksiażki pisane teraz o Dalajlamie, też te autoryzowane. Dlaczego ostatni?  Rozumiem że Chiny niszczą naród Tybetański ale Dalajlama żyje od dawna na uchodźctwie z całą swoją ,,świtą" i zdumiewająco dobrze sobie radzi.Doprowadził do tego, ze opinia światowa jest przychylna Tybetańczykom, a wroga (w tym względzie) Chinom za niszczenie kultury tego kraju. Dlaczego nie miałby się narodzić ( mam na myśli dokładnie -inkarnować, tak jak to się działo do tej pory i być odszukany) jego kolejny następca - XV np. w Indiach. Tak by było bardzo wygodnie! Cała potrzebna ,,infrastruktura" już istnieje.  Wydaje się, że teraz istnienie duchowego przywódcy (nawet na obczyźnie) jest bardziej potrzebne niż kiedykolwiek. Ponieważ te podania o tylko 14 dalajlamach są stare, wydaje mi się, że chodzi o coś więcej niż tylko o zagrożenie ze strony Chin. Może Tybetańczycy wiedzą coś o czym my nie wiemy?  Rok temu XIV Dalajlama zapowiedział, że kolejny przywódca powinien być wybrany już w drodze demokratycznych wyborów ale czy o to rzeczywiście chodziło w dawnych przekazach? Dlaczego ten nowy nie może być tak jak zawsze kolejną inkarnacją poprzedniego w tym przypadku XIV-go Dalajlamy? Czy XIV gdzieś się wybiera? Czy nie ma zamiaru już inkarnować na Ziemi? Nigdzie nie znalazłam na to pytanie odpowiedzi. Może kolejny dalajlama już nie będzie z jakiejś przyczyny potrzebny? To bardzo przypomina przepowiednie o ilości i ,,ksywkach" wszystkich kolejnych papieży autorstwa św. Malachiasza. Według niego po Benedykcie XVI (,,Chwała Oliwki") ma być już tylko jeden papież (,,Piotr Rzymianin"). Czy będziemy mieli do czynienia z ogólnoświatowym  końcem epoki przywódców religijnych? Czy ktoś będzie tych przywódców ścigał, tępił? A może realia tak się zmienią, że nie bedą oni już potrzebni? Dla mnie te zbieżności są bardzo dziwne. 

0
0
Portret użytkownika promień

A może w końcu Dalajlama i

A może w końcu Dalajlama i inni zostali oświeceni i doszłi do wniosku, że ta cała ich religia to fikcja, jedna wielka ściema. Powinien pojawić się prawdziwy przywódca, który pomoże im stanać na nogi, a nie tkwić w ciemności. Trzeba dać ludziom pracę, bezpieczeństwo, a oni tego nie umieją zrobić.

0
0
Portret użytkownika devoratus

A może tak byś sam

A może tak byś sam wyszedł/wyszła z mroku ignorancji i głupoty - zanim zaczniesz wypisywać monstrualne bzdety?
 
Wyśmiewasz Dalaj Lamę - a nawet nie masz pojęcia, że krytykowany przez Ciebie Buddyzm nie jest i nigdy nie był "religią" - jak wypisujesz.
 
"Powinien pojawić się prawdziwy przywódca"
To jest piękne zdanie, w stylu "niech ktoś wreszcie coś z tym zrobi"...
 

0
0
Portret użytkownika Roobaczkowa

Dokładnie! Buddyzm nie mówi o

Dokładnie! Buddyzm nie mówi o Bogu tylko o dobrym życiu tu i teraz.  Nie jest religią (w dosłownym pojęciu), bo nie dotyczy wiary. Gdy buddyści kłaniają się przed figurami Buddy nie oddają pokłonu jakiemuś bożkowi. Figurki symbolizują madrego-oświeconego człowieka. Oddaje się pokłon ludzkiej mądrości - godności i do niej się  samemu dąży. To tak jakby na powitanie skłonić się przed innym człowiekiem. Spokojnie można być katolikiem i wypełniać w życiu zasady buddyzmu. Nie łamie się nawet zasady ,,nie będziesz miał innnych bogów przede Mną". I jak można robić coś złego skupiając się na tym by nie krzywdzić innnych. To tak jak katolickie ,, nie rób innnemu co tobie nie miłe". O reinkarnacji wspomina się rzadko i bez szczegółów. Kiedyś chrześcijanie też w nią wierzyli. Dla mnie Dalajlama to prawdziwy autorytet moralny jakich mało. Zawsze kulturalny, uśmiechniety, błyskotliwy, nie ściemnia, nie wywyższa się. Jeżeli czegoś nie wie to bez skrępowania o tym mówi. Nie wiem co możnaby mu zarzucić. Nigdy nawet nie słyszałam, by popełnił jakąś gafę.

0
0
Portret użytkownika Shizu

  Czy ma ktoś film z polskimi

 

Czy ma ktoś film z polskimi napisami  Science Or Superstition lub same napisy do tego filmu prosze o pomoc.
 
 

 

0
0
Portret użytkownika shavy

Ok gosciu bo widze, ze

Ok gosciu bo widze, ze wszystkich tym meczysz, sciagasz program o nazwie napiprojekt ktory automatycznie wyszukuje napisy do kazdego filmu w najwiekszej bazie napisow w polsce, wchodzisz na stronke thepiratebay.se i sciagasz sobie film. Powodzenia

0
0
Portret użytkownika Shizu

Czy ma ktoś film z polskimi

Czy ma ktoś film z polskimi napisami  Science Or Superstition lub same napisy do tego filmu prosze o pomoc.

0
0
Portret użytkownika ja

a mi się wydaje, że skoro w

a mi się wydaje, że skoro w trakcie przejścia przez równik zanika cała energia, to nasze słoneczko poprostu zgaśnie! no przecież większość was wierzy w to, że jest elektryczne a nie atomowe Smile znika energia, znika źródło zasilania słoneczka. jeśli słoneczko zgaśnie, to jaka panuje temperatura w kosmosie? no właśnie! to kto teraz zada pytanie: a będzie zimno? moja odpowiedź: jak cholera!! tutaj pojawia się w mojej hostorii wątek o 'prawdziwej epoce lodowcowej"... po wyjściu z równika ma się znowu pojawić energia, czyli słoneczko znowu załapie Biggrin teraz poja się moje pytania: z jaką energią? no właśnie - cholera go wie! i to będzie odpowiedź do naszej zagadki o innym wymiarze. myślę, że tak naprawdę mamy dwie możliwości:
a:) krok w tył;
b) krok w przód.
ad. a)
jeśli okaze się, że energia jest mniejsza od, nazwijmy to dzisiejszej, to cofniemy się w rozwoju.
ad b)
 energia jest ileśtam wyższa (na to liczę i w kościach to czuję) więc nasze czerepy ruszą z kopyta (po 3-dniowym resecie - jak bateria do biosa w kompie - możecie się domyśleć jak mogą nasze głowy zareagować na inne pole magnetyczne.. napewno mózgi przyśpieszą, a my odkryjemy nowe zmysły. może jeden, a może kilka. no chyba że...
 
...i o ten właśnie moment się najbardziej obawiam. a co jeśli dzisiejszy haarp, to tylko końcowe testy systemu, który ruszy pełną parą, już po przejścli planety przez równik? przecież nie mamy bladego pojęcia jakiej energii się spodziewać, jakiej częstotliwości, czy wreszczie GĘSTOŚCI! tak naprawdę tylko gdybamy. i wtedy ci wszyscy szczwani i przebiegli kombinatorzy dzisiejszej cywilizacji zaserwują nam TOTAL REMOTE CONTROL. ale oni też nie mają zielonego pojęcia co zastaniemy za równikiem. tyle że już od dawna mają latające konserwy zwane ufo i czysto hipotetycznie mogli tam być, za równikiem i wywąchać czym to pachnie (użyłem słowa 'pachnie', ponieważ od zawsze wiem, że TO akurat bardzo dobrze pachnie). także czysto hipotetycznie nasze szczwane cywilizacyjne lisy mogą przeczekać w swoich lśniących fruwających konserwach cały cykl przejścia ziemi przez równik gdzieć w kosmicznej przestrzeni, bycząc się jajami do góry i knując, jak dojechać tych, którzy przeżyją swoje 3 dni epoki lodowcowej, zduszeni gdzieś głęboko w bunkrach pod ziemią czy zwykłych zjadaczy chleba, na tyle zaradnych by przetrwać.
moja historia ewoluuje:
szczwaniaki wracają zadowoleni po 3 dniach wakacji na innej planecie. ale nie wypuszczają od razu tych co przetrwali (jakkolwiek byli wybrani, by dostać się do bunkrów). trzymają ich dłuuuugi czas, robią pranie mózgów, pozbawiają wszelkiego poczucia wartości, czyli poprostu zmieniają myślące istoty w totalne bezumysłowe zobie, wtedy ich wypuszczają. i niespodzianka! nad bunkrami powstały, przez te lata siedzenia jak szczury pod ziemią  ogromne fabryki. każdy bunkier będzie zapleczem logistyczno-pracowniczym do innego rodzaju kolejnej fabryki. a przetrwańcy będą szczęściarzami jeśli szczwane lisy w ogóle pozwolą im oglądać słońce. lisiory będą kontrolować swoje marionetki haarpem włączonym 24/7 a sami ukryją swoje popaprane łby pod kaskami elektromagnetycznymi osłaniającymi i chore mózgi...
...i tam myśl od dawna mi się obija o zwoje mózgowe... 
 
...a przecież nic nie biorę. te myśli same przychodzą po tym co obserwuję na codzień choćby w telewizji :/

0
0
Portret użytkownika normalny?!

Cyt.: "...a przecież nic nie

Cyt.: "...a przecież nic nie biorę. te myśli same przychodzą po tym co obserwuję na codzień choćby w telewizji :/" - sam sobie odpowiedziałeś skąd te myśli ci niby same przychodzą do głowy matołku !!! Wyłącz TV - włącz się sam i nie ograniczaj tym,co starają Ci się codziennie wpoić inni !!!
Cyt.: "...i tam myśl od dawna mi się obija o zwoje mózgowe..." - gdybyś osobiście doskonalił proces tzw.zdrowomyślenia,TWOJE myśli powstawałyby dzięki wytworzonej w ten sposób sieci neuronów - zamiast tych zasłyszanych we wszelkiego rodzaju mediach i obijających się w Twej głowie  !!!  pzdr.
PS.Zastanawiałeś się kiedyś,dlaczego to MILCZENIE jest przysłowiowym ZŁOTEM ?! Biggrin

0
0
Portret użytkownika ja

telewizję oglądam wyrywkowo,

telewizję oglądam wyrywkowo, materialy w stylu 'entertainment' omijam z daleka Smile przeważnie oglądam wiadomości, fakty, itp... raczej w celu analizy i porównania poszczególnych treści a nie przyswajania newsów, rozumiem politykę tuskową, żydostwo ogólne, mind remote controlling Wink i wszystkie inne tematy który tak zawzięcie tutaj wyczytujesz. na temat psychologii czy podświadomości m ogłbym Ci zrobić wykład. możemy pogadać o religiach, czy polityce jeśli chcesz. i każdego leminga wywącham na kilometr... oraz twierdzę że większość z was napisałoby dokładnie to samo co ja... tyle ode mmie :]

0
0
Portret użytkownika MonaLisa von Rembrand

Nie przejmuj się tak, JA,

Nie przejmuj się tak, JA, myślisz bardzo wyjątkowo, i pięknie jest, że nie boisz się śmiało wyrażać swoje myśli, swoje odczucia! To jest najważniejsze. Mi się podoba twój wyjątkowy tok myślenia, czytałam gdzieś szczególnie twoje wypowiedzi z zachwytem.
I jeszcze jedno. Skoro nie masz dużo minusów przy wypowiedziach i nie masz wiele negatywnych odzewów na swoje poglądy - to znaczy, że wiele osób jest po twojej stronie! Popatrz na podaną liczbę osób, którzy oglądali tą stronę, a więc - i przeczytali twoje myśli!
Ważne jest - myśleć w innych kategoriach, ani żeli tylko "co jeść?" i "gdzie kasę zdobyć?".
Pozdrawiam! Pisz dalej w tym duchu, śmiało! Nasze myśli są wszystkie dobre i ważne, sa wyjątkowe, jak każdy z nas!

0
0
Portret użytkownika kbk

Naprawdę takie myśli

Naprawdę takie myśli przychodzą Ci po obejrzeniu M jak Miłość?

0
0
Portret użytkownika zio

Nie bedzie konca swiata bo

Nie bedzie konca swiata bo tusk obiecał ze wyciagnie Polske z kryzysu do 2014 roku:)

0
0
Portret użytkownika Jimmyee

Moim zdaniem nastąpi

Moim zdaniem nastąpi wzniesienie do czwartego wymiaru, a ten wymiar zauważymy dopiero wtedy, gdy duża aktywność słoneczna spowoduje u nas zmianę percepcji. Znajdziemy się wszyscy dodatkowo w niewidzialnej przestrzeni i będziemy ją odczuwać przez fakt, że będziemy w stanie porozumiewać się telepatycznie. Wg mnie czwartym wymiarem będzie myśl Blum 3

0
0
Portret użytkownika Angelus Maximus Rex

Absolutnie się z Tobą

Absolutnie się z Tobą zgadzam... Nasze dusze ulecą do czwartego wymiaru, a tu na Ziemi... rozszarpią nas kruki i wrony...

0
0
Portret użytkownika kam

no tu dobrze to

no tu dobrze to rozkminiles... czwartym wymiarem bedzie mysl. 

0
0
Portret użytkownika ano

no to nazwi to po imieniu a

no to nazwi to po imieniu a nie   kombi9nuj slownie poprostu  bedziemy widziec  tamten 2 swiat  co jest rownoznaczne ze smiercia wiec poprostu  umrzemy i juz  i niema co kombinowac   
 
a  odemnie :  ze  ziemia nie wejdzie w zaden inny wymiar i my tez nie wejdziemy w zaden  4  wymiat
no chyba ci  kturzy umra
 
pozostanie na tym jakim jest poniewaz  nalezy   do takiego  rorzezenia materi a nie innego  i takim  pozostanie  az do momentu   rozwalenia jej  na  kawalki
 sorry za bledy nie chcialo mi sie poprawiac
 
toz ci nawpychali durnowatych pomyslow  do tej glowki teraz  chodzisz i prubujesz zarazac innych
 

0
0
Portret użytkownika tomek_f

Mam pytanie czysto

Mam pytanie czysto techniczne: wg jakiej strefy czasowej będzie koniec świata? Przecież gdy u nas będzie 21 grudnia to w Australii będzie już 22. a w USA jeszcze 20 - czy jakoś tak.

0
0
Portret użytkownika Nn

Nie według strefy czasowej

Nie według strefy czasowej tylko według czasu ogólnoświatowego godz. 11.11 - czyli moment kiedy słońce osiągnie ten moment przesilenia zimowego, w każdym kraju będzie to inna godzina, tu liczymy czas słoneczny, a nie ustalony dla stref geograficznych na ziemi.

0
0
Portret użytkownika jez

21.12.2012 należy traktować

21.12.2012 należy traktować jako 'chłyt martetingowy' ponieważ:
- do tej pory nie ma pewności, że właśnie tego dnia 'kończy się' kalendarz majów (jest pełno informacji nt błędów w obliczeniach)
- jak dla mnie niemożliwościowe jest aby przejście ziemi przez równik galaktyczny nastąpiło w dniu przesilenia zimowego.
dlatego uważam, że ten dzień pod względem kosmicznych / globalnych wydarzeń będzie taki sam jak 20 czy 22 grudnia. 
Pewien jestem natomiast, że znajdzie się nie jedna grupa oszołomów, która będzie robiła zadymy / zamach / zbiorowe samobójstwa. Być może nawet przygotują jakieś fajerwerki Smile

0
0
Portret użytkownika Ludziwit

Najpierw 12te wrota, 12.12.12

Najpierw 12te wrota, 12.12.12 kiedy otworzą się portale.  21go pozornie nic się nie zdarzy, ale za to 30go trzymajcie się mocno...
Nie straszę. Nie wolno nakręcać spirali strachu.,bo jest pokarmem niskich energii. Nawet jeśli niedługo utracicie swoje ciała fizyczne,  pamiętajcie że to tylko opakowanie.  Paza tym wy sami wybraliście sobie ten wielki czas przemiany Ziemi, jako okazję do wcielenia i duchowego skoku w rozwoju...

1
-1
Portret użytkownika Nn

Spróbujmy podejść do tego

Spróbujmy podejść do tego racjonalnie, ale nie negować od razu i mówić, że nic się nie wydarzy, że to niemozliwe. Osobiście uważam, że COŚ będzie się działo. Piszę COŚ, ponieważ nikt z nas, nawet naukowcy nie wie co. Jeżeli przy przejściu przez równik galaktyczny nasz układ słoneczny zostanie potraktowany jakąś potęzną dawką energii to z pewnością jakoś to wpłynie na słońce i planety. Jak? tego właśnie nie wiadomo. Niekoniecznie odczujemy skutki natyhmiast. A jeśli brać pod uwagę "przepowiednie" czy też jakies wyliczenia w kalendarzach czy to Majów, Egipcjan, Azteków... tak oni tez o tym pisali, czy ksiegę I-Cing to zadajmy sobie pytanie - COŚ jednak musi w tym być, skoro tak wiele ludów umieściło opis tego momentu w swoich przekazach. Nie wydaje mi się, aby wiele cywilizacji, które teoretycznie nie znały się i nie miały ze sobą nic wspólnego, ot tak zajmowały się skomplikowanymi obliczeniami, bo nie mieli nic lepszego do roboty. Skoro się tym zajmowali to musieli mieć jakiś powód. A to czy zmiany będą na gorsze czy na lepsze, być może się przekonamy. Nie wiem dlaczego wszyscy, albo większosć ludzi karmi się tragicznymi wizjami. A jeśli ta energia ma wszystko zmienić, przeniknąć cały układ słoneczny, w tym ziemię, to na co komu schrony, bunkry itd.
Urodziliśmy się i zyjemy w tym czasie, o którym tysiące lat temu pisano. I cokolwiek się stanie, jest to moment wyjątkowy. Przyszło nam być tu i teraz i choćby nie wiem co nie zmienimy tego. jedyne co możemy zrobić to w miarę spokojnie przyjąć to co będzie się działo i poddać się temu będąc jednocześnie dobrej myśli i ufając, że tak własnie musi być. Skoro Galaktyka i Wszechświat działa w ten sposób, to jakiś Wyższy Umysł właśnie tak to ułożył i jest tego jakiś cel. Wszystko dzieje się po coś i z jakiegos powodu.

0
0
Portret użytkownika janusz

 Pomijam już fakt kalendarza

 Pomijam już fakt kalendarza Majów,itp.,to rzecz na bardzo długie wywody,ale samo przejscie przez równik galaktyczny ,czyli mówiąc obrazowo przez płaszczyznę największego zagęszczenia materii w Galaktyce jest rzeczą wielce kontrowersyjną.Nikt ale to nikt nie zna rozkładu masy w Galaktyce.Jeśli nawet byśmy żałożyli hipotetycznie że ktoś kiedyś taką wiedzę komuś na Ziemi przekazał to i tak niewiele by to dało bo gwiazdy,gromady gwiazd,obłoki pyłu i gazu a może jeszcze inne obiekty itp.podlegają raz ruchowi chaotycznemu a dwa ruchowi własnemu które to ruchy są niestety nie do przewidzenia.Bywa przecież,tego dowodzą obserwację,że całe rzesze gwiazd są wyrzucane z ramion Drogi Mlecznej,dochodzi do explozji gwiazd,do formowania się nowych,obłoki gazu i pyłu międzygwiazdowego podlegają to kurczeniu się to expansji.Niebagatelną rolę odgrywa również jądro naszej Galaktyki w którym to i w jego okolicach dochodzi do wielu,o nieznanej nam jeszcze naturze ,procesów generujących ogromne energie,zapewne kosztem jego masy,zgodnie z znaną zależnoscią o równoważnosci masy i energii.Biorąc pod uwagę że wlasnie w jadrze jest skupione gro masy naszej galaktyki a dodatkowo że znajduje się w nim gigantyczna czarna dziura pożerająca gwiazdy staje się chyba rzeczą oczywistą że ten rozkład masy odniesiony do całej Galaktyki podlega zmianom na tyle istotnym że nie sposób umiejscowić położenia równika galaktycznego na stałe,on cały czas ulega jakimś przesunięciom,niemożliwym do sprecyzowania ,toteż próba przypisania temu hipotetycznemu przejscu,też tutaj nie wiadomo jak to sprecyzować i jak rozumieć to przejscie z powodów posiadania przez Słońce dużych własnych wymiarów,jakiegoś konkretnego dnia jest rzeczą zupełnie niedorzeczną.Dodatkowo zmiana rozkładu masy w Galaktyce będzie wpływać przecież na zmianę orbity Układu Słonecznego w jego wędrówce wokól centrum galaktycznego.Drugą sprawą jest przypuszczenie że temu przejsciu ,w samym sobie wątpliwemu,ma towarzyszyć jakieś bliżej nie sprecyzowane doładowanie energetyczne,czy coś w tym rodzaju.Niby skąd ta energia miała by się wziąść ? .Skoro by obie połówki Galaktyki były w jakiś sposób przeciwnie spolaryzowane czy coś w tym rodzaju to już dawno by się ona rozpadła,a przecież istnieje i to długo.
 Ja powiem szczerże sam pragnę zmian i mam taką cichą nadzieję,może to być faktycznie tylko nadzieja,że do nich dojdzie,wszakże nie pokładam jej w wszechobecnie lansowanych w internecie i książkach scenariuszach.Myślę że tutaj zbyt wiele osób podpieło się pod temat i zbija na tym całkiem nie małe kokosy.Równiez takie beznamiętne powielanie często zupełnie bezsensownych scenariuszy,bez analizy własnej,nie przysłuża się sprawie.
 Każde pokolenie żyło w tym przeświadczeniu że to za jego dni życia dojdzie do jakiegoś epokowego wydarżenia i to ono będzie w nim uczestniczyć,my tutaj nie jesteśmy jakimś wyjątkiem.Może odpowiedż na nurtujące nasz pytania i sposób finalizacji tych zmian tkwi w nas samych,tylko my nie umiemy do tego dotrzeć?? .Może to chciały nam przekazać cywilizacje które dawno już przemineły ?.Być może że zbliża się dogodny czas do próby ich realizacji  i to stąd cała ta historia z tą datą ? .Ja tego nie wiem,natomiast z mojego punktu widzenia wiązanie nadziei z jakimiś tam bliżej niesprecyzowanymi przejsciami galaktycznymi,koniunkcjami ,polaryzacjami itp.jest wielkim nieporozumieniem bo to się ma nijak do stanu faktycznego dotyczącego tych pojęć.Pozdrawiam.
 

0
0
Portret użytkownika rwlkp

Wg informacji podanych na

Wg informacji podanych na stronie internetowej z dziedziny astronomii oraz w wielu pismach, w 2004 roku nasze Słońce wraz z całym układem planetarnym przeszło przez Równik Galaktyczny i zmierza w kierunku gwiazdozbioru Byka. Ta informacja zelektryzowała mnie bardziej niż cokolwiek innego w tym czasie. Zatelefonowałam do znajomego astronoma pana Marka S. w Planetarium Akademii Morskiej w Gdyni, aby upewnić się czy to jest prawda. Potwierdził i dodał, że przejście przez równik galaktyczny naszego Układu Słonecznego zdarza się bardzo rzadko, raz na miliony lat!!
 
Skoro raz na miliony lat to jak starozytni zapisywali ten cykl wez mi powiedz?

0
0
Portret użytkownika Angelus Maximus Rex

...założę się o wszystko co

...założę się o wszystko co mam, że ów "znajomy astronom" siedział z tobą w tej samej ławce w podstawówówce...
A później spędził jakiś czas w odosobnieniu...
 Z zadanego pytania na koncu postu wynika twoje osłupienie...
 Najbardziej idiotyczne określenie "równik galaktyczny"... stoi w sprzeczności z układami gwiezdnymi widocznymi od wielu tysięcy lat niemal w tym samym miejscu...
 Zmiany o których wspominam są skutkiem rozszerzania się Wszechświata a ni krążenia wokół centrum galaktyki!!!
 Nigdy Ziemia ne przetnie tego kretyńskiego "równika" bo to wymysł chorej wyobraźni chorych ludzi...i bajek dla głupich i ciemnych ludzi...
 Natomiast wypatrując iluzji... z pewnością ją otrzymacie...
Elity już liczą ile trmien potrzeba a ile miejsc w obozach odosobnienia...

0
0
Portret użytkownika promień

Oj Asik się nie denerwuj.

Oj Asik się nie denerwuj. Tutaj wypowiadają się różni ludzie, naukowcy, pseudonaukowcy, zainteresowani, zaangażowani, niezaangażowani, nawiedzeni, z kompleksami, cisi obserwatorzy, każdy chciałby coś powiedzieć. NASA na przykład otwiera się na wszystkich obywateli, bo właśnie czasami zwykli ludzie mogą wpaść na jakiś ciekawy pomysł o którym naukowcom się nie śniło. Majowie nam namieszali /zresztą inne przepowiednie też/ i niektórzy ludzie o tym myślą. Jeżeli masz trzeźwy umysł i podchodzisz do tego z dystansem i optymistycznie to bierz tylko to co ci odpowiada. Pogódź się z tym, że ludziom, różne rzeczy chodzą po głowie. Jak się nic nie stanie w grudniu tego roku, to i tak wyjdziemy bogatsi o jakieś nowe doświadczenie. Może będziemy śmiać się z siebie, może płakać z radości, że jeszcze żyjemy. Może tu jeszcze wrócimy, może nie. Może niektórzy nabiorą dystansu. Będziemy mieli o czym mysleć. Myślę, że będziemy inni. Ludzie lubią dyskutować i wypowiedzieć sie o tym co im chodzi po głowie. Myślę,  że jest tu ciekawie. Poznajemy ludzi, jacy są, czym się interesują. Niektórych ludzi obchodzi los tej ziemi, niektórzy się angażują inni się tylko przyglądają, jeszcze inni podkręcają atmosferę i patrzą co się dzieje  śmiejąc się. Ten portal skupia wyjątkowych ludzi, inni żyją normalnym życiem i nie mają pojęcia o czym my tu mówimy, lub co się dzieje na ziemi. Wczoraj słyszałam jak Panie w sklepie mówiły, że mają napady gorąca i że to dziwne, ja też czułam to, ale zaraz sobie pomyślałam, że pewnie nasze słoneczko daje nam o sobie znać, czasami dobrze jest wiedzieć. No i proszę mieliśmy X. Nie jestem naukowcem, ale dzięki temu portalowi wiem więcej. I mogę też się wypowiedzieć, chociaż nie jestem naukowcem. Szanujmy się nawzajem i akceptujmy tę swoją inność. Jak ktoś czasami nam kubeł zimnej wody na głowę wyleje bo się ktoś zagalopował to też dobrze. Co mniej odważni wolą się nie wychylać, żeby sie nie ośmieszyć, ale pewnie nie jedna osoba chętnie by coś tu jeszcze dorzuciła. Byle nie dać się zwariować.

0
0
Portret użytkownika Roobaczkowa

Promyku! Młody jesteś to o

Promyku! Młody jesteś to o tym pewno jeszcze nie czytałeś. Napady gorąca to najważniejszy objaw zbliżającej się menopauzy. Istniały od zawsze jak Świat długi i szeroki. Te panie w sklepie to pewno były ,,tak około pięćdziesiątki"?

0
0

Strony

Skomentuj