Grudzień 2017

Przepowiednie Baby Wangi na 2018 rok! Co nas czeka?

Zyskująca ostatnio na popularności bułgarska jasnowidzka znana szerszym kręgom jako Baba Vanga, zmarła przeszło 21 lat temu. Na przestrzeni swojej kariery jako medium przewidziała ona między innymi wydarzenia z 11 września 2001 r., tsunami z 2004, powstanie Państwa Islamskiego, a nawet to, że 44 prezydent USA będzie Afroamerykaninem. Jednak część z jej przepowiedni dotyczyło o wiele odleglejszej przeszłości. Nic w tym więc dziwnego, że przepowiadała ona również o współczesnych nam czasach w tym nadchodzacym wkrótce roku 2018.

Warto przypomnieć, że darem jasnowidzenia tej kobiety interesowało się kilka służb wywiadowczych. Jak głosiła plotka, dzięki wstawiennictwu KGB, już od 1967 roku była ona na stałej liście płac bułgarskiego wywiadu, jako urzędnik z pensją 200 lewów miesięcznie. Na dodatek, amerykańscy wojskowi bali się jej do tego stopnia, że podobno planowano nawet operację jej porwania. Zarzucano jej między innymi unicestwienie bułgarskiej siatki wywiadowczej Stanów Zjednoczonych.

Zazwyczaj jej przepowiednie spełniały się w około 85 % i obejmowały szerokie spektrum czasowe. Niektórzy sugerują, że nie myliła się ona wcale, ale my nie jesteśmy tego świadomi. Przykładowo, niektórzy utrzymują, że zapowiadany przez nią na 2016 rok upadek Europy może dotyczyć nie tyle rzeczywistego unicestwienia państwowości na naszym kontynencie, co raczej podziału powstałym w wyniku zdarzeń takich jak Brexit, wojna na Ukrainie czy kryzys migracyjny.

Przepowiednie na 2018 rok nie są aż tak mroczne, ale dotyczą dwóch bardzo istotnych rzeczy. Przedewszystkim, w nadchodzącym roku Chiny zostaną największym mocarstwem świata, detronizując pod tym względem Stany Zjednoczone. Biorąc pod uwagę, że już teraz są one pierwszą gospodarką świata, taki rozwój wypadków jest bardzo prawdopodobny. Jest to o tyle fascynująca predykcja, że za czasów życia Wangi, nic nie wskazywało na tak gwałtowny rozwój Państwa Środka.

Poza tym bułgarka twierdziła, że w przyszłym roku dojdzie do odkrycia nowej formy energii, która zostanie zaobserwowana na Wenus. Jest to dość enigmatyczna przepowiednia, ponieważ zgodnie z oficjalnymi informacjami, żadna z ziemskich agencji kosmicznych nie ma zamiaru badać tej planety. Jeśli doszłoby więc do jakichś odkryć, to najprawdopodobniej będą one wynikiem jakiegoś tajnego projektu bądź jakiegoś niezwykłego zjawiska o którym dowiemy się dopiero w przyszłości.

Należy nadmienić, że bezpośrednio wiąże się to z jej przepowiednią na 2028 rok. Jak twierdziła, ludzkość wtedy poleci na Wenus w poszukiwaniu odkrytych w 2018 źródeł energii. Jeśli jej przewidywania się sprawdzą, to czekają nas ciężkie czasy bo już w 2033 roku wzrosną światowe poziomy wody, z powodu topnienia lodowców, a w 10 lat później Europa zmieni się całkowicie w islamski kalifat, ze stolicą w Rzymie. O tym jak precyzyjne były jej przepowiednie przekonamy się już sami.




Czy Jezus Chrystus był istotą pozaziemską?

Niezależni eksperci coraz częściej koncentrują się na niezwykłych faktach związanych z pochodzeniem Jezusa Chrystusa. Zdaniem części z nich, nie należy wykluczać, że gwiazda Betlejemska, która pojawiła się w dniu narodzin Zbawiciela, mogła być obcym statkiem kosmicznym, a sam Jezus Chrystus jest przedstawicielem cywilizacji pozaziemskiej.

 

Według opowieści biblijnej, gwiazda betlejemska doprowadziła mędrców do miejsca narodzin Jezusa Chrystusa. Dzisiaj wiemy już, że żadna gwiazda nie jest na tyle szybka, aby zmienić pozycję na niebie i pojawiać się znikąd. Z tego może wynikać, że mędrcy rzeczywiście widzieli UFO, które doprowadziło ich do Zbawiciela.

Według wypowiedzi ufologów, samo życie Jezusa Chrystusa i cały świat chrześcijański jest nierozerwalnie związany ze zjawiskami, które mają pozaziemskie pochodzenie. Ponadto, w Egipcie odkryto starożytne pisma, które są obecnie przechowywane w bibliotece w Nowym Jorku i w Morgan Museum oraz University of Pennsylvania, które potwierdzają założenie ufologów, że Jezus Chrystus jest przedstawicielem obcej cywilizacji.

 

 




Pod Wrocławiem odkryto kręgi będące polskim Stonehenge sprzed 7000 lat!

Mało kto zdaje sobię sprawę z odkrycia poczynionego w okolicach Oławy przed paroma miesiącami. Badacze z Uniwersytetu Wrocławskiego, natrafili tam na pozostałości starożytnej konstrukcji. To co dla niektórych wyglądało jak zwyczajne kręgi w zbożu stanowiło kontur dawnej budowli sprzed 7000 lat.

Drewniano ziemną konstrukcję wznieśli ludzie nie znający jeszcze metalu używając prostych narzędzi kamiennych. Archeolodzy szacują, że budowlę wzniesiono około 4900-4600 lat p.n.e. Zarys konstrukcji jest bardzo wyrazny i naukowcy byli w stanie określić jej pierwotny kształt bez przeprowadzenia prac ziemnych. Budowla składa się z podwójnego systemu rowów. Po wewnętrznej stronie rowów znajdowała się centralna część obiektu, składająca się z potrójnej palisady.


Rekonstrukcja neolitycznego rondla z Künzing-Unternberg w Niemczech

Do wnętrza obiektu prowadziły cztery regularnie rozmieszczone bramy. Według dr Mirosława Furmanka z Uniwersytetu Wrocławskiego jest to tak zwany rondel, a więc typ konstrukcji bardzo rzadko spotykanej w naszym kraju. Do tej pory w Polsce odkryto tylko trzy podobne struktury: w Wenecji pod Biskupinem, w Bodzowie koło Głogowa, a w ostatnich miesiącach  pod Chojną w okolicach Szczecina. Są to najstarsze przykłady monumentalnej architektury w Europie, określane najczęściej mianem centrów ceremonialnych lub świątyń.

Archeolodzy ustalili też wstępnie funkcję odkrytej budowli. Najprawdopodobniej za palisadą odbywały się różne obrzędy i rytuały. Miejsca takie przyczyniały się do wzmacniania tożsamości i integracji grupowej, przekazywania wartości i wzorców zachowań oraz utrwalania pamięci społecznej. Naukowcy nie wykluczają także, że cały kompleks był jednym wielkim kalendarzem,  a wejścia do kompleksu pełniły też funkcję związaną z obserwacjami astronomicznymi.

Archeolodzy zapowiedzieli już dalsze badania konstrukcji, na razie z wykorzystaniem metod nieinwazyjnych, m.in. geofizycznych (np. z zastosowaniem georadaru), dzięki którym bez czasochłonnych i kosztownych wykopalisk uzyskają dodatkowe informacje na temat całej konstrukcji. Warto nadmienić, że jest to kolejny przykład na wyjątkowość nieznanych dziejów naszych przodków. Nie tylko byli oni w stanie tworzyć monumentalne konstrukcje, ale ślady ich działań pozostały widoczne nawet po 7 tysiącach lat.

 

 




Podróżnik w czasie twierdzi, że Stany Zjednoczone zostaną zalane!

Alfred Bielek, to amerykański naukowiec który w pierwszej połowie XX wieku, ściśle współpracował z amerykańskimi siłami zbrojnymi. Dzisiaj znany jest on głównie jako uczestnik słynnego eksperymentu Filadelfia oraz rzekomy podróżnik w czasie. Jednak kim tak naprawdę był ten człowiek?

Zacznijmy od odrobiny kontekstu. Eksperyment Filadelfia to nazwa rzekomego amerykańskiego tajnego projektu prowadzonego w latach czterdziestych przez Marynarkę Wojenną Stanów Zjednoczonych. Został podobno przeprowadzony 28 października 1943 roku, a jego celem miało być uzyskanie niewidzialności okrętu USS Eldrige. Liczne spekulacje na temat istoty tego eksperymentu biorą się stąd, że zaangażowano w jego przygotowanie największych specjalistów w zakresie fizyki, takich jak Einstein czy Tesla. Jego celem było zbadanie właściwości tak zwanego "jednobiegunowego pola magnetycznego".

Skutki okazały się jednak zaskakujące. Eksperyment zakończył się niepowodzeniem, a większość załogi zginęła. Alfred Bielek aka Edward Cameron twierdzi, że wraz ze swoim bratem, Duncanem Cameronem wyskoczyli z okrętu próbując dopłynąć do brzegu. Jednak zamiast wskoczyć do wody znaleźli się w czymś, co nazwali chmurami, po czym stracili przytomność. Bielek twierdzi, że ocknął się w szpitalu ze śladami poparzeń na skutek promieniowania jonizującego.

Nie wiadomo dokładnie gdzie ani kiedy się znalazł, ale z jego słów wynikało, że trafił do przyszłości, do roku 2137. Opowiadał o niezwykłych technikach leczenia jego poparzeń jakie stosowano. Miały to być jakieś specjalne urządzenia wibrujące i sprzęt emitujący światło. Jego kuracja trwała 6 tygodni. W tym czasie dowiedział się, że na Ziemi po 2025 roku nastąpiły znaczne zmiany klimatyczne, które zapoczątkowały wiele zmian geograficznych. Linia brzegowa zupełnie się zmieniła i była uderzająco inna od tej jaką znamy obecnie. Jego zdaniem odpowiadało za to podwyższenie się poziomu wody w oceanach.

Poziom morza wzrósł tak bardzo, że z Florydy prawie nic nie zostało, a Atlanta leżała praktycznie nad oceanem. Twierdził też, że Wielkie Jeziora stały się jednym wielkim morzem śródlądowym. Jego zdaniem infrastruktura USA została niemal zupełnie zniszczona. Narody, takie jak Amerykanie czy Kanadyjczycy praktycznie przestały istnieć. To jednak nie wszystko, ponieważ opowieść Bieleka staje się jeszcze dziwniejsza. Jak twierdzi, niedługo potem został on przeniesiony w jeszcze odleglejszą przyszłość do roku 2749 gdzie rzekomo przebywał przez dwa lata. Jak twierdził, dopiero tam spotkał swojego brata i wraz z nim został przeniesiony do 2013 roku a następnie powrócił do 1983.

Jego opowieści o świecie w XXVIII wieku brzmią intrygująco. Przykładowo, oświadczył że widział tam latające i pływające miasta nad którymi to władzę sprawuje jakaś forma sztucznej inteligencji. Coś jak wielka struktura krystaliczna, z którą komunikacja odbywa się za pomocą telepatii. Strukturę społeczną żyjących tam ludzi nazwał rodzajem socjalizmu bez pieniędzy i chciwości. Każdy miał tam odpowiednio dużo produktów niezbędnych do życia, ale ludzie różnili się w zachowaniu.

Mężczyzna twierdzi, że w międzyczasie na Ziemi doszło do III wojny światowej, która radykalnie zmniejszyła populację, do około 300 milionów mieszkańców. Bielek jeszcze na początku 1990 roku dowodził, że New World Order stopniowo będzie opanowywać planetę i w pewnym momencie tajne stowarzyszenia sprowokują wielką wojnę pomiędzy USA i sprzymierzonymi Rosją i Chinami. Opisywał też apokaliptyczne skutki starcia, którego to konsekwencją było zniszczenie wielu amerykańskich miast.

Alfred Bielek zmarł w październiku 2011 roku więc już chyba nigdy nie dowiemy się, czy był rzeczywistym podróżnikiem w czasie czy raczej zwykłym oszustem. Faktem jest jednak to, że mimo iż jego opowieści brzmią niesamowicie to wykazują się dużą spójnością. A zatem jeśli rzeczywiście kłamał, to robił to niesamowicie dobrze. Kwestia prawdziwości jego zeznań na zawsze pozostanie przyczyną wielu sporów choć jeśli do 2025 linia brzegowa Stanów Zjednoczonych nie ulegnie znaczącym zmianom odpowiedź na to pytanie nasuwa się chyba sama. No chyba, że wierzymy w teorię wieloświata...

 




W Nowy Rok do Ziemi zbliży się kometa, o której wspomniał Nostradamus

W 2015 r. NASA uruchomiła dwa teleskopy ATLAS na Hawajach. Od tego czasu urządzenia namierzyły wiele obiektów kosmicznych, które wcześniej nie były znane ludziom. Z pewnością należy do nich Kometa Heinze C/2017 T1.

 

Naukowcy uważają, że kometa niedawno weszła do naszego układu słonecznego, pozostawiając chmurę Oorta. W 2017 r. Obiekt kosmiczny zbliżył się wystarczająco blisko do Słońca, w wyniku czego powstały smugi gazów, powstających podczas ogrzewania. Właśnie to pozwoliło wykryć kometę.

 

Heinze C/2017 T1 znajdzie się jak najbliżej Ziemi w dniach od 04 do 08 stycznia 2018. Zdaniem naukowców, kolizje z naszą planetą w żadnym wypadku nie mogą wystąpić, więc nie ma się czym martwić. Jednak niektórzy sugerują, że Heinze jest tą samą kometą, o której mówił Nostradamus. W proroctwie donoszono, że obiekt niebiański będzie zwiastunem straszliwej eksterminacji ludzi i zwierząt. Prawdą jest też, że znaczenie prognozy nie jest w pełni zrozumiałe.

 

 




Naukowcom udało się zrekonstruować twarz Peruwiańskiej Królowej sprzed 1200 lat

Naukowcy z National Geographic zrekonstruowali twarz królowej. Archeolodzy Miłosz Giersz i Oscar Nilsson przyjrzeli się konstrukcji czaszki i wykorzystali zbiory danych do oszacowania grubości mięśni i miąższu kości. Jej twarz została następnie zbudowana wokół modelu czaszki wydrukowanego w 3D.

Kobieta, znana jako Królowa Huarmey, w chwili śmierci miała 60 lat. Jej szczątki znaleziono w grobowcu El Castillo de Huarmey, położonym na wybrzeżu Peru, w 2012 roku. Nilsson używał zdjęć rdzennych Andów żyjących w pobliżu grobowca jako odniesienia. Po 220 godzinach pracy udało mu się odtworzyć prawdopodobny wygląd kobiety. Naukowiec użył nawet prawdziwych włosów starszej kobiety, przeznaczonych na perukę, by zrekonstruować fryzurę.

„Pierwsze kroki są bardziej naukowy, to głównie gromadzenie danych. Stopniowo proces przeradza się w bardziej artystyczne działanie, w którym muszę dodać od coś ludzkiego, czyli iskierki życia.” –powiedział Nilsson dla National Geographic. „W przeciwnym razie rzeźba wyglądałby jak manekin.”

Grób królowej znajdował się w miejscu, które było kiedyś świątynnym kompleksem kultury Wari. Plemię żyło tam przez stulecia przed wprowadzeniem się Inków. W grobowcu pochowano 58 wysoko urodzonych osób, w tym cztery królowe lub księżniczki.

Istnieje kilka przesłanek, mówiących o tym, że królowa Huarmey była ważną osobistością. Została ona pochowana w swojej prywatnej komnacie, otoczona luksusowymi dobrami, w tym ceremonialnym toporem i srebrnym kielichem.

Jej szkielet sugerował, że większość życia spędziła siedząc, prawdopodobnie tkając. Kobiecie brakowało niektórych zębów, a próchnica podpowiadała, że ​​regularnie wypijała słodki napój zwany chicha, przeznaczony jedynie dla ówczesnych elit.

 

Rekonstrukcję jej twarzy można oglądać w Narodowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie.

 

 




Halo słoneczne nad Chile zostało uznane za "boży znak"

Mieszkańcy chilijskiego miasta Santiago byli świadkami pojawienia się na niebie tajemniczego zjawiska, które wielu odczytało, jako „Boży znak". Świadkowie zarejestrowali zdarzenie kamerami, aparatami oraz telefonami i opublikowali je w Internecie.

Na nagraniach widać, jak na tle niebieskiego nieba pojawia się jasny dysk słoneczny, z którego wychodzi ścieżka światła prowadząca wprost do niebios. Dla komentatorów i wielu wiernych to ważny znak oraz dowód na to, że niebo jest przed nami otwarte. Ktoś inny wyraził odważny pogląd, że zbliża się trzęsienie ziemi.

 

Jednak eksperci twierdzą, że nie ma nic mistycznego w tym niezwykłym obrazie. Jest to zwykła słoneczna aureola, która ma zdolność przyjmowania różnych form. To zjawisko atmosferyczne jest możliwe pod warunkiem czystego nieba i suchego powietrza z zawieszonymi kryształkami lodu. To dzięki nim załamują się promienie słoneczne i pojawiają się takie dziwne formy. Chile słynie z korzystnych warunków dla halo słonecznego. Często występuje tam sucha pogoda i czyste niebo. Wielu astronomów wyraża pogląd, iż z tego powodu warto budować duże obserwatoria właśnie na terenie tego kraju.

 

 




W Chinach rozkwitły mistyczne kwiaty udumbara. Czy to znak, że nadchodzi czas globalnych zmian?

Według buddyjskiej legendy, rośliny udumbara kwitną raz na trzy tysiące lat. To wyjaśnia, dlaczego nikt nie widział ich wcześniej. Jednak od kilku lat rośliny kwitną, zachwycając mieszkańców Chin.

Same kwiaty mają mikroskopijny rozmiar, jednak gdy kwitną, znacznie zwiększają swój rozmiar. Ponadto są skłonne do wydzielania zapachu - wytwarzają przyjemny słodki aromat. Artysta Chen Guodong opisuje kwitnienie w następujący sposób: „To cud! Takie małe kwiaty, które wytwarzają boski zapach. Przyjemny aromat szybko rozprzestrzenia się po całym domu, przynosząc prawdziwą przyjemność".

 

Wielu Chińczyków znalazło w domu mistyczne kwiaty. Rośliny pojawiły się także w klasztorach i instytucjach publicznych. Jeśli na poważnie brać wierzenia, kwitnienie kwiatów jest zapowiedzią ważnych wydarzeń. Być może pojawi się nowy Budda lub inny przywódca, który będzie mógł zmienić ten świat na lepsze. W starożytnych pismach wspomniano, że nowy Król będzie sprawiedliwy i miłosierny, a wszyscy będą równi.

 

 




Alex Jones ujawnia sensacyjne badania genetyków w temacie starożytnych Egipcjan. Okazało się, że byli biali!

Na podstawie badań ustalono, że początki cywilizacji egipskiej sięgają zjednoczenia regionu Nilu, Egiptu Górnego i Dolnego, jednak mało wiadomo kto pierwszy zasiedlał te tereny tuż po globalnej katastrofie. Wiemy, że kataklizm miał miejsce około roku 3500 p.n.e. Ewolucyjna nauka akademicka uważa religię za cechę charakterystyczną, wyróżniającą Egipt na tle innych cywilizacji starożytnego Bliskiego Wschodu. Jej motyw przewodni, tak jak w chrześcijaństwie, to wiara w życie po śmierci. W Egipcie pierwszych faraonów istniała potężna kasta kapłanów, największa w tamtym regione, jeśli nie największa w ogóle, to bardzo podobna sytuacja do świętej Polski.

Nasz wspaniały uduchowiony Naród również ma największą ilość kapłanów ze wszystkich państw, są to wybitni rodacy, mający związek z Bogiem Jezusem, z Niebiańskimi Intelektami. Mówi się i pisze o starożytnych Egipcjanach, jakoby mieli prowadzić prace budowlane potężnych grobowców, które do dziś dnia są jednymi z najbardziej wartościowych źródeł poznania historii, kultury i umysłowości tzw. "starożytnych Egipcjan". Jednak i to nie jest zgodne, albo nie do końca, z odkryciami zakazanej archeologii.

 

Tak zwane "potężne grobowce" okazują się być niezwykle tajemniczymi budowlami, które często uznaje się za pozostałość, nierozpoznanej do tej pory, magicznej technologii, lub wiedzy pochodzącej z innego wymiaru/o innym wymiarze. Podejrzewa się, że megalityczne struktury mogły służyć do kontaktu z Niebiosami, a nawet jako wytwornice nieznanych energii - pola siłowego Ziemi/z Ziemi. Musimy dodatkowo wspomnieć, że część z tych "systemów" w jakimś stopniu nadal działa !

Istnieje spora grupa megalitomaniaków, wierząca, na podstawie prac badawczych, iż znaczna część budowli, tych najlepiej wykonanych, pochodzi sprzed globalnej katastrofy (sprzed potopu Noego). Należy wspomnieć o ciągle sporej liczbie nieodkopanych "egipskich" budowli. Szacuje się, że może ich być ogromna liczba. Prehistoryczny "Egipt" w większej części ciągle jest zasypany, wierzy się, nie bez podstaw (georadary/satelity), że jest go więcej pod piaskami, niż odsłoniętego ! Jak państwo pamiętają z artykułu pt.: "Zakazana geologia to zakazana planetarna pamięć", piaski Sahary to pozostałość olbrzymiego słodkowodnego zbiornika, prawdopodobnie przedpotopowego. Czyżby na jego brzegu, albo gdzieś dalej, w centrum, istniała wyspa - wzniesienie - płaskowyż, na którym wznoszono machiny piramid ? Może to o niej wspominał Platon, może to właśnie ona była siedzibą cywilizacji posiadającej Vimany ?

Prezentujemy tu państwu sensacyjne wyniki badań genetyków, wynika z nich, że pierwsi "Egipcjanie" zamieszkujący tamte tereny byli ludzmi białymi - Europejczykami. Alex Jones sądzi, że tymi samymi, którzy zakładali cywilizację hinduską. Na podstawie dostępnych danych, można założyć, iż na początku rasa starożytnych białych była tą, która zapoczątkowała na planecie Ziemi najwyższą sztukę zbiorowego życia, to nie murzyni, czy inne rasy, miały w sobie najwyższych lotów umysłowość, bądz duchową wiedzę. Pierwsza ludzkość była wegeterianami, to musiało odbić się na sztuce, kulturze i duchowości, także po potopie. Badania genetyków potwierdzają również i to - mumie pierwszych "Egipcjan", synowie Noego, zamieszkujący ówczesny Egipt świadomie i celowo wyłączali z diety mięso !

Kto wie, może tuż po lądowaniu Arki syna Lamecha działały jeszcze jakieś urządzenia sprzed potopu ? Poważna literatura z zakresu archeologii, zwłaszcza tej zakazanej, wspomina o znaleziskach jakichś szczątków urządzeń (Patrz prace Petriego Flindersa). Mieli je odkryć i zatrzymać dla wtajemniczonych pierwsi odkrywcy terenów z Gizy. Warto pamiętać, że obszar płaskowyżu, gdzie znajdują się największe budowle megalityczne tej planety, jest w skrytości badany przez globalne elity. Potwierdzają to przecieki i ślady nielegalnych prac wykopaliskowych ! Zakazana archeologia jest domeną nie tylko samozwańczych badaczy, ale i globalnych elit, które wiedzę o przedpotopowej super cywilizacji Viman trzymają przed nami w tajemnicy.

Tłumaczony tu film z udziałem Alexa Jonesa, pokazuje to o czym wszyscy megalitomaniacy podejrzewają od dłuższego czasu. Pierwsze cywilizacje/cywilizacja, tuż po potopie, brała swoje zródło  z czystych genetycznie ludzi - ośmiu wybrańców Boga YHWH. Uratowanych, między innymi, ze względu na ich niezanieczyszczoną informację genetyczną. Czy byli niebieskookimi blondynami ? Tego nie wiemy, ale któryś z synów Noego takim prawdopodobnie był.

Oprócz wykopalisk, dodatkowym pewnym zródłem wiedzy o starożytnym Egipcie jest Biblia. Micraim to hebrajska nazwa Egiptu. Jest to rzeczownik w liczbie mnogiej, używany w odniesieniu zarówno do Górnego jak i Dolnego Egiptu. Jej odpowiednik pojawia się w Listach z Amarna miṣri, i języku ugaryckim mṣrm oraz akadyjskim Muṣru. Według Księgi Rodzaju (Rdz 10,6) imię Micraim nosił drugi syn Chama, sam Cham to jeden z synów Noego, stąd uważa się, że pierwsi Egipcjanie byli potomstwem syna Chama.

Materiał genetyczny opisywany przez Alexa Jonesa, pochodzący z egipskich mumii dostarcza nam informacji o wyglądzie Micraimitów, byli typowymi białymi europejczykami, co najllepiej oddają dwa posągi o niebiesko-szarych zrenicach Rahotep i Nofret. Należy podkreślić, uznaje się je za najwcześniejsze postacie/posągi odnalezione w Egipcie. Jak widać ich wygląd jest wyglądem typowego europejczyka. Rahotep to wielki kapłan z Heliopolis, członek rodziny panującej - syn Snofru, brat przyrodni Cheopsa. Natomiast Nofret to jego żona, która urodziła mu 3 synów i 3 córki.

Zakazana archeologia jest nieocenioną kopalnią wiedzy o zaginionej ludzkości, jest prawdziwą "Pamięcią Totalną" - "Total Recall'em". Niestety ktoś nie chce byśmy sobie przypomnieli ! Do rewelacji Alexa Jonesa dochodzą dane z badań genetyków, które w dniu 21/12/2017, w filmie "Paracas Elongated Skulls: They Were Not 100% Native American" ujawnił Brien Foerster. Wynika z nich, że "ludzie" wielkoczaszkowi z Paracas i okolic, nie byli rdzennymi Indianami ! Przybyli na te tereny spoza Ameryki, gdzieś w odległej przeszłości. Jeśli państwo śledzicie zakazaną archeologię, to wiecie o pracach L.A. Marzulliego.

Ten wybitny Amerykanin uważa istoty wielkoczaszkowe jako uciekinierów z terenów, na które wkraczał pod wodzą Mojżesza Naród Wybrany. Mieli zostać przepędzeni i udać się do Ameryki. Zakazana globalna pamięć ma nam o wiele więcej do zaoferowania. Ktoś w dalekiej przeszłości mógł posiadać latające statki powietrzne, wiedzę o innych wymiarach, mechanice kwantowej, przyszłosci, o budowie człowieka i kosmosie, to wszystko jest gdzieś zakodowane. Spora część tej wiedzy znajduje się w duchowej pamięci Biblii, tak bardzo niedocenianej przez "nowoczesną" ludzkość XXI wieku.

Alex Jones ujawnia prawdę o starożytnych Egipcjanach  - byli biali !

 

 




Izaak Newton nie tylko odkrył prawo ciążenia, ale też przewidział Apokalipsę

Jakie przewidywania dotyczących końca świata w ostatnich latach nie zostały ujawnione i nie są znane ludzkości? Większość zainteresowanych jest zgodna, że Apokalipsa nastąpi nieoczekiwanie, na przykład po uderzeniu ogromnego meteorytu w Ziemię. W przeszłości tworzono różne scenariusze na ten temat. Pielęgnowano pamięć o prorokach i starcach, a i dzisiaj także kreowane są teorie, że ludzkość zbliża się do końca świata.

 

Obecnie naukowców frapują pytania dotyczące newtonowskich teorii. I nie dlatego, że ocierają się one niekiedy o science fiction i są dalekie od praktyki. Nie zapominajcie, że fizyk Isaac Newton przez długi czas był członkiem najbardziej tajemniczej organizacji - loży masońskiej i zawsze ukrywał swoją przynależność, a także przeszłość.

Sir Izaak Newton - drzeworyt

W swoich wnioskach opierał się przeważnie na naukach zawartych w Biblii i twierdził, że data końca świata jest zakodowana w Piśmie. Wskazuje na rok na 2060, chociaż wielu ekspertów mówi dziś o 2020 roku. Kwestie Apokalipsy, ukryte w ręcznie pisanych tekstach Newtona, leżały przez długi czas na półkach bibliotek w Jerozolimie i nie było do nich dostępu.

Zgodnie z teorią słynnego fizyka, po raz ostatni śmiertelna zmiana biegunów magnetycznych miała miejsce około 12 400 lat temu, co odpowiada chronologii współczesnej historii Atlantydy. Jak wskazują jego obliczenia, po 2025 r. rozpocznie się ruch płyt litosferycznych, a to może oznaczać, że za trzydzieści lat nastąpi nowa runda zapaści magnetycznej.