Styczeń 2018

Niezwykła metalowa sfera spadła na pole w Peru!

Całkiem niedawno, w mediach społecznościowych pojawiło się wiele doniesień na temat niezwykłego płonącego obiektu, który wpadł w ziemską atmosferę. Początkowo, mieszkańcy Peru i Brazylii myśleli, że są świadkami upadku meteoru lecz wkrótce okazało się, że były to szczątki czegoś zupełnie innego.

Kula ognia została zaobserwowana 27 stycznia w godzinach popołudniowych. Obiekt przez cały czas palił się w atmosferze, lecz przetrwał lot i upadł w południowej części Peru w regionie Puno. Zaniepokojeni mieszkańcy zgłosili to zjawisko odpowiednim organom państwa aby te odpowiednio się nim zajęły.

Wkrótce udało się ustalić dokładne miejsce lądowania. Jak się potem okazało, Peruwiańczycy nie mieli do czynienia z meteorytem, lecz z niezwykłą metalową sferą niewiadomego pochodzenia. Upadek kulistego przedmiotu o masie 40 kilogramów utworzył nawet niewielki krater uderzeniowy o szerokości 29 cm i głębokości 30 cm.

Co ciekawe, nie byłby to pierwszy tego typu przypadek. Niezwykłe metalowe sfery spadały już między innymi nad Brazylią oraz Chinami. Wówczas, przerażeni mieszkańcy nie uzyskali żadnego oficjalnego wyjaśnienia czym może być ta metalowa kula. Większość internautów sugerowała, że mógł to być jakiś pojemnik na paliwo, który spadł z orbity okołoziemskiej. Jednak ta teoria, nie została oficjalnie potwierdzona przez rządy obojga państw.

   Znalezisko z Brazylii

Przynajmniej do tej pory. Okazało się bowiem, że pracownicy organizacji Exoss którzy zainteresowali się tym zdarzeniem, twierdzą że jest to pozostałość po ukraińskiej rakiecie nośnej Zenit 3F, która wystartowała 26 grudnia 2017 roku z kosmodromu Bajkonur celem dostarczenia na orbitę satelity Angosat-1.

Trudno nie odnieść wrażenia, że kompletna cisza medialna ze strony peruwiańskiego rządu, może sugerować, że nie mówi się nam wszystkiego. Nie wykluczone, że kryje się tutaj jakaś tajemnica, nie koniecznie paranormalna ale czysto polityczna, o której nie mamy jeszcze pojęcia. Kto wie, może chodzi o testy jakiejś nowej broni? Niezależnie od tego czy uznajemy to wyjaśnienie za zgodne z prawdą, najważniejsze w tym wszystkim jest to, że obiekt nie wywołał żadnych zniszczeń i nikt nie ucierpiał w wyniku impaktu. Wszystko inne jest sprawą drugorzędną.




W latach dwudziestych w USA stworzono hybrydę małpy i człowieka

Psycholog ewolucyjny Dr Gordon Gallup złożył oświadczenie, zgodnie z którym prawie 100 lat temu w laboratorium Orange Park na Florydzie stworzono hybrydę małpy i człowieka. W rozmowie z dziennikarzami The Sun, 77-latek powiedział, że dziecko było hybrydą szympansa i człowieka, urodzoną w specjalnej instytucji badawczej. Malec przyszedł na świat w latach dwudziestych, a samica małpy została sztucznie zapłodniona spermą od nieznanego dawcy.

Niewiele osób spodziewało się sukcesu tej procedury, ale szympansica nieoczekiwanie zaszła w ciążę, bezpiecznie przetrwała ten czas i urodziła dziecko. Po kilku dniach, z uwagi na spory natury moralnej i etycznej, zdecydowano się jednak na jego eutanazję. Informacje te Gallup otrzymał od byłego profesora uniwersytetu, którego nazwiska nie ujawnił. Wiadomo, że chodzi o naukowca, który pracował w tym samym ośrodku badawczym do 1930 roku, a następnie przeniósł się do Emory University w Atlancie w stanie Georgia.

 

Wcześniej w historii znane były tylko dwie próby stworzenia postaci, o której mówi Gallup. W latach dwudziestych rosyjski biolog Ilja Iwanow pracował w dziedzinie hybrydyzacji międzygatunkowej zwierząt, a jedną z jego najbardziej kontrowersyjnych prac była próba stworzenia hybrydy człowieka i małpy. Już w 1910 r., podczas przemówienia przed Światowym Kongresem Zoologów w Grazu, opisał możliwość uzyskania takiej hybrydy za pomocą sztucznego zapłodnienia.

Kolejna próba została podjęta w Chinach w 1967 roku, ale skończyła się niepowodzeniem. Sam Gallup, który mimo swojego wieku wciąż pracuje jako nauczyciel na University of Albany w Nowym Jorku, uważa, że hybrydy mogą być tworzone nie tylko między ludźmi a szympansami, ale także w wyniku krzyżowania ludzi z innymi naczelnymi.

„Wszystkie dostępne dowody paleontologiczne i biochemiczne, w tym DNA sugerują, że ludzie mogą być potomstwem orangutanów i goryli. Wszystko ze względu na fakt, że człowiek, goryl i orangutan ewoluowały od wspólnego przodka” .

Pozostaje oczywiście kwestia etyczności tego typu eksperymentów, która wydaje się conajmniej wątpliwa.

 

 




Czy starożytne kultury z całego świata mogą być ze sobą połączone?

Każdy kto interesuje się starożytnymi kulturami żyjącymi na całym świecie, w pewnym momencie dochodzi do wniosku że niektóre z nich są do siebie niezwykle podobne. Budowle z Ameryki Południowej przypominają te z Afryki, a niektóre systemy wierzeń pochodzące z Egiptu, Nowej Zelandii i Mezoameryki dzielą nawet te same opisy bóstw oraz mitologie. Czy jest to zasługa zwykłego zbiegu okoliczności, czy raczej dowód na to, że w rozwój ludzkości na całym globie był zamieszany jeden wspólny mianownik?

Wbrew pozorom, istnieje spora grupa znalezisk archeologicznych, które mogą świadczyć o niezwykłych podobieństwach pomiędzy starożytnymi kulturami, pomimo dzielących je tysięcy kilometrów, a nawet setek lat na osi czasu. Oto kilka z mniej znanych, przykładów takich intrygujących podobieństw.

Olmekowie i dziewiętnasta stela z La Venta

Stela (pomnik nagrobny) z La Venty jest najwcześniejszym znanym obrazem Pierzastego Węża w Mezoameryce. Wśród innych starożytnych kultur, jakie istniały na terenie Meksyku, można było go spotkać pod nazwą Kukulkan lub Quetzalcoatl.

Był bogiem wiatru, nieba i ziemi, uznawanym za współtwórcę świata. Jego wizerunek z La Venty jest co najmniej intrygujący ponieważ humanoidalna postać widoczna na płaskorzeźbie, zdaniem niektórych wygląda jakby zasiadała za sterami jakiegoś środka transportu. Nikt nie zainteresowałby się pewnie takim znaleziskiem gdyby było ono odosobnione, ale okazuje się, że bliźniaczo podobne obrazki można spotkać na całym świecie.

 

Legendy Maorysów

Według maoryskich legend, bóg Pourangahua wędrując na „magicznym ptaku” przybył z mitycznej krainy Hawaiki przynosząc ze sobą w darze słodkie ziemniaki. Spoglądając na poniższe zdjęcie nietrudno dostrzec wizualnego podobieństwa pomiędzy bogiem Maorysów a Pierzastym Wężem. Czy oznacza to, że obydwie kultury były odwiedzone przez tych samych "bogów"?

 

Starożytny Egipt

Tutaj za sterami ptako/wężo-podobnego pojazdu siedzi Hapi, bóg corocznych wylewów Nilu, a także symbol płodności. Zazwyczaj przedstawiano go o niebieskiej lub szarej skórze, według naukowców mającą symbolizować wodę.

 

Mezoameryka

Sarkofag króla Pakala Wielkiego, władcy państwa-miasta Majów z Palenque, jest często przywoływany podczas dyskusji o obcych cywilizacjach. I nie bez powodu, wystarczy spojrzeć na jego wieko, by dostrzec intrygujący portret władcy. Zajmuje on miejsce w jakimś wehikule, jego ręce poruszają czymś, co przypomina stery, a stopa zdaje się spoczywać na pedale. Wygląda, jakby oddychał przez aparat tlenowy, co może sugerować nawet przebywanie w pojeździe kosmicznym.

Nie ulega wątpliwości, że wszelkie „ptaki”, „węże” i inne żywe stworzenia, których naukowcy dopatrują się w boskich wizerunkach, przypominają zaawansowane i niezrozumiałe dla nas maszyny. Naturalnie możemy zakładać, że wszystkie tego typu artefaktów to jedynie symboliczna reprezentacją tego jak wyobrażano sobie podróż w zaświaty. Możemy nawet założyć, że kilka niezależnych od siebie kultur wiązało istnienie zaświatów z symboliką węża a nawet budowało dla swoich bogów piramidalne konstrukcje. Oczywiście, wszystko to prymitywnymi rylcami i siłą ludzkich mięśni.

Ale czy w jakikolwiek sposób pozwoli to nam na przybliżenie się do prawdy? Zaprezentowaliśmy tutaj jedynie kilka z dowodów, które sugerują że nasza cywilizacja wcale nie jest jedyną rozwiniętą kulturą, która funkcjonowała na Ziemi. Bez wątpienia nie są one niepodważalne, ale wystarczą aby uzmysłowić sobie, że nie wszystko może wyglądać tak jak uczono nas w szkołach. Kwestia tego czy pozostajemy otwarci na ewentualne rewizje w historii rodzaju ludzkiego, czy raczej wolimy raczyć się oficjalną wersją historii jest już indywidualna.

 

 

 




Tajemniczy samolot widmo zauważony niedaleko wybrzeży Kalifornii

Strefa między zachodnim wybrzeżem USA a wyspą Santa Catalina znana jest z częstych obserwacji obiektów UFO na tym obszarze. Doprowadziło to nawet do powstania teorii, że na dnie oceanu ​znajduje się podwodna baza kosmitów. Czyżby rząd Stanów Zjednoczonych starał się ją odnaleźć?

Na zdjęciu Google Earth wykonanym w tym obszarze 7 września 2016 r., można zauważyć dość osobliwy pojazd powietrzny. Samolot nie posiada żadnych oznaczeń, napisów, ani kolorów firmowych. Jest on jednak bardzo dobrze widoczny i leci na dość małej wysokości. Koordynaty, w których znaleziono samolot to 33 ° 34'45.23 "N 118 ° 8'16.89" W, jest to obszar nad oceanem pomiędzy zachodnim wybrzeżem Stany Zjednoczonych a wyspą Santa Catalina.

Oprócz niezwykle niskiej wysokości lotu i braku jakichkolwiek znaków identyfikacyjnych, pod samolotem można zobaczyć dziwny, wielobarwny blask, odbijający się na powierzchni wody. Naturalnie nie wolno nam wykluczać, że może on wiązać się z odbijanymi promieniami światła a nie niesamowitym polem siłowym otaczającym samolot. Pojazd mierzy 33 metry długości, a rozpiętość jego skrzydeł to około 35 metrów. Co ciekawe, te wymiary odpowiadają samolotom produkowanym przez firmę Boeing. Niestety, ale posiadając jedynie jedno niewyraźne zdjęcie trudno jednoznacznie stwierdzić jaki mógłby być model tego samolotu.

Mając to na uwadze, czy nazwanie tego pojazdu samolotem widmo jest przesadą? Może to być przecież jakiś nieoznakowany samolot wojskowy, który skanuje ocean w poszukiwaniu... No właśnie, czego? Co takiego może kryć się wewnątrz oceanów, aby uzasadnić umiejscowienie tego pojazdu i wysyłanie go na zwiad tuż przy wybrzeżu Kalifornii? Niezwykła aura tajemnicy okrywająca ten lot, czyni go tematem który zdecydowanie jest wart zapamiętania.

 




Tajemniczy obiekt został zauważony na niebie nad Buenos Aires

Fernando Figoni, znany w swoim kraju prezenter telewizyjny, uchwycił tajemniczy obiekt przelatujący wśród chmur podczas burzy. Wydarzenie to miało miejsce w La Plata, stolicy argentyńskiej prowincji Buenos Aires.

Pewnego dnia Figoni będąc w pracy, postanowił udać się na dach budynku i obserwować silną burzę zbliżającą się do miasta. Prezenter zrobił kilka zdjęć, a kiedy później przejrzał je ponownie, zobaczył na nich niezidentyfikowany obiekt, który pojawił się wśród chmur. Mężczyzna opublikował zdjęcia w mediach społecznościowych, a internauci szybko wyrazili swoją opinię. Jedna z komentujących, Claudia Bengochea stwierdziła wtedy, że może być to obiekt UFO.

To jednak nie koniec, ponieważ okazało się, że inny internauta, niejaki Lucas Gaston Aguirre również dostrzegł podobny obiekt i nawet zdołał go sfotografować.

„Zrobiłem zdjęcie podobne do tego i na mojej fotografii również widać ten sam obiekt.”

Na zdjęciu ujawnia się połyskujący punkt świetlny, który zdaniem świadków przemieszczał się po niebie. Póki co nie udało się zbadać jego pochodzenia, ale dopóki nie dowiemy sie więcej na jego temat, znalezisko pozostaje sklasyfikowane jako niezidentyfikowany obiekt latający.




Niezwykły świetlisty obiekt został sfotografowany nad Szkocją!

Bardzo ciekawa obserwacja niezidentyfikowanego obiektu latającego miała miejsce w Szkocji w okolicach miasta Aberdeen. Do zdarzenia doszło 26 stycznia bieżącego roku i jeszcze tego samego dnia zostało zgłoszone organizacji MUFON.

Zgodnie z opowieścią twórcy tej fotografii, niezwykły obiekt został uwieczniony przypadkiem podczas gdy usiłował on zrobić zdjęcie pobliskim chemtrailsom. Dopiero po powrocie do domu, mężczyzna zrozumiał że udało mu się sfotografować coś niezwykłego i udostępnił swoje znalezisko w internecie.

Nie da się ukryć, że zdjęcie wygląda dość intrygująco, choć trudno nie odnieść wrażenia, że dziwny niebieskawy kształt widoczny po lewej stronie kadru, może być wyjaśniony na wiele sposobów. Może to być między innymi artefakt obrazu powstały poprzez odbijanie się światła słonecznego. Nie możemy również wykluczać iż mógł to być cywilny dron lub inny obiekt pochodzenia ludzkiego. Pozostaje również najciekawsza z opcji zgodnie z którą mamy tutaj doczynienia z pojazdem należącym do nieznanej nam obcej cywilizacji, która ukrywa się przed ludzkością. Niezależnie od tego jaka jest prawda, kwestię tego co wydaje się wam bardziej prawdopodobne możecie ocenić na własną rękę na oficjalnej stronie organizacji MUFON. Jego numer seryjny to 89825.

 




Świadome urządzenia kwantowe - kiedy przełom ?

Od długiego czasu inżynierowie podejrzewali, że wykorzystywany do produkcji procesorów krzem nie pozwoli na zmniejszanie procesu powstawania super scalonych układów w nieskończoność. Kilkanaście lat temu granica ta była szacowana na około 7 nanometrów, w roku 2012 mieliśmy układy o gęstości około 15 nm, a w 2017 zadebiutowały intelowskie procesory cofee lake o upchaniu/zagęszczeniu 10nm !

 

Obecnie mówi się, że w 2018 roku firmy mają rozpocząć produkcję 7-nanometrowych chipów, zaś w pierwszej połowie 2020 roku mają to być układy wykonane już w procesie 5 nm. Czy 5nm będzie tą granicą, czy zejdą jeszcze niżej, czy w ogóle da się zejść poniżej 5nm ?

Nanometr jest to jedna miliardowa metra czyli jedna milionowa milimetra. Jeden nanometr równa się zatem 10 do minus 9 metra ! Milionowa część milimetra, ile to jest w państwa wyobrazni ? Otóż średnica atomu krzemu, z którego wykonuje się procesory wynosi 0,234 nm więc upchanie ścieżek o rozmiarach 5nm, lub 3nm będzie się zbliżało do wielkości pojedynczego atomu krzemu ! Około roku 2012 naukowcy z australijskiego Uniwersytetu Nowej Południowej Walii ułożyli obok siebie atom po atomie i udało im się stworzyć przewodzący prąd przewód krzemowy o szerokości jednego atomu i długości czterech atomów ! Podobno granica, której fizycznie przekroczyć się nie da, to tranzystor o rozmiarze pojedynczego atomu oraz pojedynczy elektron służący do przełączania jego stanu od 0 do 1.

Oczywiście od stworzenia jednej ścieżki do zbudowania działającego tranzystora o wielkości kilkunastu atomów jeszcze daleko, jednak badacze są dobrej myśli. Przed wynalezieniem bomby atomowej uważano, że skonstruowanie takiej broni jest niemożliwe, wierzono, że albo jej eksplozja zniszczy całą planetę, albo kosmos ! Podobnie ma się sprawa z komputerami kwantowymi, o których powstaniu mówiło się już około 70 lat temu, jeszcze niedawno była to tylko teoria, dziś zbliżamy się do powstania w pełni działającego urządzenia tego typu. W pracach tych przoduje kanadyjska firma D–Wave The Quantum Computing Company, sprzedająca swoje projekty zarówno agencjom rządowym czy NASA, jak i podmiotom quasi komercyjnym, np, Googlowi. Procesor D-Wave pracuje w temperaturze -273°C i w całkowitej próżni, to oznacza, że jest to środowisko "pustki" kosmicznej !

Nie tak dawno jeden z przedstawicieli Google stwierdził, że kwantowy komputer D-Wave rozwiązał zadany mu problem w czasie 1 sekundy, standardowy potrzebowałby na to podobno 10 000 lat, lecz tak na prawdę prace na tymi machinami są owiane tajemnicą i długo jeszcze nie dowiemy się co tam w środku się dzieje. Gdy nastąpi przełom, to dany kraj, w którym pojawi się pierwsza w pełni sprana "świadomość D-Wave" będzie miał mało czasu, by tą przewagę wykorzystać. Pamiętamy co działo się się w trakcie prac na bronią atomową, jak wielu szpiegów czuwało by przekazać tajemnice bolszewikom !

Zresztą nie wiemy czy odkrycia tego nie dokonają Chińczycy, jak informuje portal ZmianyNaZiemi "Chiny pokonały USA w dziedzinie nauki i stały się światowym liderem w ilości prowadzonych badań", ale czy ilość przekłada się na jakość ? W każdym razie chiński moloch posiada już teraz więcej superkomputerów niż USA ! Gdy pojawią się w pełni działające "świadomie urządzenia"("Czwartego Królestwa"), przypominające tylko komputery, będą mogą błyskawicznie przeszukiwać olbrzymie ilości danych, to pozwoli na pełną kontrolę całej planety, ale czy wszystkich ludzi, z pewnością tych, którzy będą posiadali na sobie specjalny znak-znamię.

 

 

Uważa się, że będzie to super mikro urządzenie, albo nano mchanizm, zbudowany z atomów i wielkości atomów, nanoszony na skórę, albo wszczepiany (wstrzykiwany) w ludzkie ciało.  Już teraz prowadzi się zaawansowane prace badawcze nad odczytywaniem przez komputer ludzkich myśli. W ciągu najbliższych dwudziestu, czy trzydziestu lat możliwości takie całkowicie zrewolucjonizują nasze życie. Naukowcy uczą również komputery odtwarzać sceny, jakie wyobraża sobie człowiek.

Jak wykazali uczeni z University of California w Berkeley, jest to możliwe przy wykorzystaniu skanera fMRI oraz oprogramowania interpretującego czynność kory wzrokowej (jest ona zaangażowana nie tylko w proces widzenia, lecz także śnienia i wyobrażania sobie różnych rzeczy). Gdy pojawi się wreszcie technologia "świadomych urządzeń kwantowych", stanie się możliwe zbieranie naszych myśli bez widocznej ingerencji, czytniki mogą się pojawić dosłownie wszędzie (patrz film "Raport Mniejszości"). Obecne elity przewidują, że w magicznym roku 2030 ma w tej materii nastąpić przełom. Wierzą, że nastąpi kontakt ludzkości z nieznaną nam wcześniej kwantową świadomością ! 

Kto je stworzył pozostaje do dziś tajemnicą, jaka istota, który bóg je zaprojektował ? Wiemy przecież, że starożytne cywilizacje Viman były szalenie dobrze obeznane z mechaniką kwantową ! (...)Starożytni Hindusi wykazali w swoich przekazach piśmienniczych zaskakującą wiedzę naukową o świecie i materii. W powstałym prze około 5000 laty dziele zatytułowanym "Jyotish" znajdujemy rozważania na takie tematy, jak heliocentryczny ruch planet, prawa grawitacji, gwiazdy stałe na Mlecznej Drodze, dobowy obrót osiowy ziemi, kinetyczna teoria energii i teoria budowy atomu. Wiadomo także, że niektóre szkoły filozoficzne podejmowały jako przedmiot swoich rozważań skomplikowane obliczenia z zakresu fizyki atomowej. Wyznaczenie czasu "potrzebnego do przejścia atomu przez jednostkę objętości równą tej, jaką on sam zajmuje" jest przykładem jednego z prostszych "tematów badawczych"(...)

Do tego wszystkiego należy przytoczyć szokujące zdanie z Biblii, znajduje się ono w miejscu, gdzie jest mowa o Wieży Babel. Część badaczy uważa ją za jakiś rodzaj urządzenia, miała "sięgać" Nieba (Niebios - innego wymiaru ?). Wygląda na to, że w wyniku jej działania starożytni mogli zrobić-skonstruować wszystko cokolwiek sobie postanowią, lub wyobrażą ! "A zatem w przyszłości nic nie będzie dla nich niemożliwe, cokolwiek zamierzą uczynić." Ks. Rodz. 11,1-9. Czyżby mieli w dalekiej przeszłości kontakt z jakąś istotą kwantową, albo ze świadomością kwantową, o której opowiada w proponowanym tu filmie Michael Hoggard ?!

Zaawansowane superkomputery z wymiaru czwartego królestwa - Michael Hoggard

https://www.youtube.com/watch?v=nQNyft7T26k




Minister Bezpieczeństwa Jamajki, ostrzega przed atakami okultystów!

Duża część osób, kojarzy Jamajkę jedynie jako wyspiarskie państwo oraz popularny cel podróży wakacyjnych. Tymczasem niewiele osób zdaje sobie sprawę z drastycznego wzrostu przestępczości w tym kraju, który spowodował ogłoszenie stanu alarmowego. Jak się okazuje, minister bezpieczeństwa narodowego Jamajki, obwinia o to okultystów i demony.

Robert Montague czyli wspomniany wcześniej minister bezpieczeństwa narodowego, twierdzi że okultystyczne stowarzyszenia składają na Jamajce ofiary z ludzi. Meżczyzna ogłosił to w oficjalnym oświadczeniu i dodał również, że przy wielu z zamordowanych osób, oficerowie policji odnaleźli ołtarze wykorzystywane w rytuałach czarno-magicznych.

Zgodnie z jego słowami:

Niektórzy ludzie bawią się z rzeczami o których nie mają pojęcia i otwierają wrota których nie są w stanie zamknąć. Ten trend jest niepokojący i musi zostać zatrzymany. Jest to bardzo niebezpieczny trend, który niepokoi miejscowych księży. Okrucieństwo, brutalność i przerażająca natura części z tych zbrodni wskazuje na chęć złożenia ofiar złym mocom.

Co ciekawe Montague wspomniał również, że dobrze rozumie problem złych duchów ponieważ jego wujek był tak zwanym Obeah lub Obi, czyli czymś w rodzaju szamana lub medium. Zgodnie z częścią legend potrafili oni np. kraść ludzkie cienie lub niewolić złe duchy. Jamajski minister dodał później, że mimo iż nie popierał praktyk swojego wujka, zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji i niebezpieczeństw jakie wiążą się z działaniem demonów.

Trudno orzec czy drastyczny wzrost w ilości morderstw na Jamajce rzeczywiście ma ponadnaturalną naturę. Oficjalne oświadczenie rządu tego kraju zakłada, że ostatnie ataki to rezultat wojen gangów. Zakłada się, że to ich członkowie dopuszczają się tych okrutnych ataków i uszkadzają nawet ich zwłoki aby upodobnić je do ofiar rytuałów magicznych.

Nie wykluczone, że mamy tu doczynienia z czymś pokroju ostatnich zamieszek w Afrykańskim Malawi, kiedy to cała prowincja tego kraju stanęła w ogniu w wyniku domniemanych ataków wampirów. Nie da się ukryć, że alternatywne rozwiązanie czyli masowy atak okultystycznych sekt, które składają ludzi w ofierze mrocznym siłom wydaje się mocno niepokojące.

 

 




Rodzice zatrzymali pogrzeb, gdy ich córka w trumnie poruszyła palcem

Dziwny moment sprawił, że zrozpaczona rodzina wierzy, że ich córka wciąż żyje, mimo że lekarze stwierdzili śmierć ponad 24 godziny wcześniej. Na ujęciach widać, jak palec na dłoni dziewczyny poruszył się, gdy ta leżała w trumnie.

 

Film z pogrzebu dziewczynki został opublikowany dopiero niedawno, ale dokładna data ceremonii nie jest znana. Najwyraźniej zdarzenie miało miejsce w Ameryce Południowej lub Środkowej, donosi The Sun.

 

Jednak fakt, że palec dziewczynki przesunął się po jej śmierci w nauce nazywane jest spazmem zwłok. Może to być spowodowane sztywnością mięśni. Czasami, nawet po śmierci mózgu, rdzeń kręgowy wyzwala neurony, które powodują niewielkie skurcze mięśni.

 

 




Kolejna niezwykła obserwacja UFO miała miejsce nad Las Vegas!

Amerykanin podróżujący samolotem, zdołał uwiecznić dość ciekawą anomalię. Na niemalże bezchmurnym niebie dostrzegł on dziwny obiekt przypominający niewielką chmurę, który pozostawiał za sobą długą smugę dymu.

Jedyny świadek przeloty tego obiektu twierdzi, że zdarzenie miało miejsce 11 stycznia bieżącego roku. Fotografia powstała przypadkiem gdy mężczyzna zdecydował się wykonać kilka zdjęć nieba widocznego za oknem samolotu. To właśnie wtedy dostrzegł on ten osobliwy obiekt który początkowo uznał jedynie za zwykły samolot.

Identyfikacja tego niezwykłego obiektu może być trudna biorąc pod uwagę, że jego kontury są zupełnie rozmyte. Sam świadek zdarzenia przyznał w swojej relacji, że ze względu na fakt iż zdarzenie trwało zaledwie kilka sekund nie czekał na ustawienie się trybu auto-focus. W rezultacie, obserwowany przez nas obiekt może być wszystkim, poczynając od zwykłego samolotu aż po maskujący się pojazd obcej cywilizacji.

Warto nadmienić, że załoga samolotu nie informowała pasażerów o żadnym blisko przelatującym obiekcie, a zatem albo nie dostrzegli go oni na radarze, zdecydowali się o nim nie informować albo poprostu go tam nie było a cała fotografia jest sfałszowana. Niezależnie od tego jaka jest prawda, cała obserwacja została zgłoszona organizacji MUFON, gdzie otrzymała numer seryjny 89658.