Czerwiec 2018

Kolejna niezwykła teoria odnośnie całunu Turyńskiego!

Włoski badacz, Giuseppe Maria Catalano twierdzi iż odkrył kolejny zaskakujący fakt dotyczący jednego z najbardziej tajemniczych chrześcijańskich artefaktów. Mowa tu oczywiście o Całunie turyńskim. Niezwykłym obrazie wypalonym w płótnie, który zdaniem wielu osób przedstawia sylwetkę Jezusa Chrystusa.

Tak zwany Całun Turyński, jest płótnem o długości 437 cm i szerokość 111 cm. Od jakiegoś czasu jest on przechowywany Turynie, w katedrze św. Jana Chrzciciela. Na płótnie znajdują się dwa negatywy  okaleczonego ludzkiego ciała odciśniętego od przodu i od tyłu. Niektórzy uważają, że wizerunek zawinięty w płótno to Nowo Testamentalny Jezus, który jakimś sposobem nadrukował się na tkanine. Tymczasem sceptycy podejrzewają, że Całun jest bardzo dobrym średniowiecznym fałszerstwem stworzonym w celach zarobkowych. A znajdujący się na nim wizerunek uzyskano sztucznie, poprzez morderstwo.

Na przestrzeni lat, poszczególne ekipy badawcze przedstawiały dowody na poparcie swojego zdania. Często wykluczające się wzajemnie, co ostatecznie doprowadzało do utrzymania się aury tajemniczości tego reliktu. Tymczasem, ponowna publikacja wyników badania tego płótna przeprowadzonego jeszcze w 2008 roku przez International Institute for Advanced Studies of Space Representation Sciences w Palermo zyskała ostatnio wiele zainteresowania. Zdaniem badaczy z tej instytucji, Całun, zawiera ślady ruchu zmarłego w nim człowieka. Co może sugerować iż opowieści o zmartwychwstaniu i biblijnym pochodzeniu relikwii zyskują właśnie istotny argument.

 

Catalano twierdzi, że obydwie dłonie oraz jedna ze stóp Jezusa lub w każdym razie postaci z Całunu, poruszały się podczas nanoszenia obrazu na płótno. Pojawia sie jednak pytanie! Czy był to ruch powracającego do życia Jezusa, czy też odruch bezwarunkowy zmarłego niedawno sobowtóra? Ruch zarejestrowany przez całun zdaje się na tyle subtelny, że trudno byłoby stwierdzić jaka może być prawda.

Niektórzy sugerują, że ustawienie dłoni dostrzeżone przez Giuseppe Catalano przypomina gest błogosławieństwa znany między innymi ze starożytnych ikon, między innymi tej znanej jako Chrystus Pantokrator. Takie ułożenie dłoni może jednak świadczyć zarówno o autentyczności Całunu jako obiektu pochodzącego od biblijnego zbawcy jak i o skrupulatności z jaką pracowali potencjalni fabrykatorzy relikwii.

Niestety ale pomimo tylu lat eksperymentów i tylu specjalistów zajmujących się badaniem tego płótna  orzeczenie czegokolwiek w kwestii autentyczności całunu turyńskiego nadal budzi kontrowersje. Nauka w dalszym ciągu nie potrafi wyjaśnić pochodzenia wizerunku na całunie, więc chyba lepiej dla niektórych, aby zdyskredytować ten artefakt, jako fałszerstwo, ponieważ przyjęcie innych rozwiązań albo mocno podbuduje podstawy wiary Chrześcijan lub wręcz przeciwnie nada bardziej techniczny wymiar procesom opisywanym, jako boskie, magiczne, niewyjaśnione. Szczególnie jeśli mamy doczynienia z czymś tak trudnym do wyjaśnienia dla naukowców jak zmartwychwstanie.

 




Raport Pentagonu na temat kontaktu z UFO dostarcza kolejnych dziwnych informacji

W grudniu zeszłego roku New York Times opublikował wyniki śledztwa w sprawie śledzenia przez wojsko USA domniemanego UFO. FIlm wydany przez Pentagon pokazuje pilotów marynarki wojennej śledzących ruchy dziwnie zachowującego się obiektu. Obecnie ekipa prasowa z Las Vegas uzyskała raport wojskowy, który oferuje jeszcze więcej szczegółów na temat tej obserwacji.

 

Incydent ten miał miejsce w 2004 u wybrzeży Kalifornii. Raport wyjaśnia szczegółowo, w jaki sposób lotniskowiec zaobserwował tajemniczego  NOLa, który poruszał się po niebie w niecodzienny sposób. Obserwacje te rozpoczęły się 10 listopada 2004 r. i trwały przez kilka kolejnych dni. Obiekt pojawiał się na radarach lotniskowca przez krótki czas, zatrzymywał się w powietrzu, a następnie odlatywał z dużą prędkością.

Zdezorientowana tym faktem załoga postanowiła zbadać sprawę. Kiedy obiekt pojawił się ponownie kilka dni później, dwa samoloty F/A-18F zostały wysłane, aby sprawdzić co kryje się na niebie. Rezultatem jest słynny film przedstawiający NOLa w kształcie „tic-taca” wykonującego gwałtowne manewry w powietrzu.

 

W nowym raporcie obiekt jest opisany jako „jednolicie gładki, biały, nie posiadający krawędzi”. Raport mówi również, że obiekt miał niecałe 15 metrów długości. Dla porównania, myśliwce F/A-18 mierzą około 17 metrów długości, co oznacza, że ​​tajemniczy pojazd może pomieścić jedną lub więcej osób o wielkości człowieka.

Przez kilka dni, kiedy obiekt pojawiał się i znikał, wojsko twierdzi, że mógł po prostu znikać z ludzkiego pola widzenia. Jego szybkie zejście z 60 000 stóp do zaledwie 50 stóp przed zniknięciem może świadczyć o tym, że był on zdolny do działania również pod wodą. Sprawa cały czas pozostaje niewyjaśniona oraz otacza ją aura tajemniczości. Być może z biegiem czasu dowiemy się kolejnych informacji na temat tego incydentu, albo zostanie on utajniony jak setki innych.

 

 




NWO – to dzieje się naprawdę

Dużo się ostatnio słyszy i czyta o tzw. Nowym Porządku Świata (czyli NWO z ang. New World Order), który to światowe elity próbują zaprowadzić na świecie. Jego ostateczny cel to stworzenie jednego światowego rządu, który niepodzielnie będzie rządził duszami i ciałami wszystkich ludzi. Jednymi ze środków, które ku temu mają prowadzić są globalizacja, laicyzacja społeczeństwa oraz dążenie do wykorzenienia obecnie panujących religii aby zastąpić je jedną globalną wiarą. W co? Zwolennicy tej teorii najczęściej wskazują na Lucyfera. Kto za tym stoi? Również powołując się na fanów teorii spiskowych oczywiście masoni.

 

Większość ludzi jest zbyt zajęta pracą, kredytem, Trudnymi Sprawami i wakacjami Ryśka na Maderze, żeby w ogóle dopuścić do siebie myśl, że świat wcale nie działa tak jak im to pokazuje telewizja. Wprowadzanie NWO już się zaczęło, za naszego życia. Ile to potrwa i czym zostanie przypieczętowane? Podejrzewać można najgorsze ale w tym krótkim artykule chce otworzyć oczy osobom, które po prostu nie wierzą w nic innego niż to co mieli napisane w szkolnych podręcznikach.

 

Do stworzenia globalnego rządu posłuży im najpewniej gospodarka. Sterowane odgórnie kryzysy, wzajemne strasznie obywateli jakimś reżimem i fakt, że coraz mniej ludzi zdrowych na umyśle interesuje się polityką. Dlatego twórcy NWO w zaciszu mogli rozpocząć projekt budowy swojej światowej stolicy(?). Astana w Kazachstanie. Polecam lekturę na ten temat, tylko nie na Wikipedii. Jej przebudowa z zaściankowego prowincjonalnego miasteczka zaczęła się w latach 90. Obecnie miasto jest naszpikowane tajemniczą symboliką i piramidami. Jeden z przykładów na zdjęciu poniżej:

Ten park znajduje się nieopodal centrum miasta i chyba nie trudno jest zauważyć, że najczęściej parki jakie znamy nie zawierają tak jawnych symboli religijnych i masońskich jak widoczna tu na dole ośmioramienna gwiazda ( Gwiazda Isztar , nr.1), przedstawienie (jak mniemam) Lucyfera i Diany pod nr 2, i Oko Chorusa pod nr 3. Z rozszyfrowaniem pozostałych i tego w kole po środku mam problem. Może ktoś coś wie więcej na ten temat?

 

Nie wdając się w dalsze szczegóły miasta Astana (Satana?) zachęcam do własnej lektury. Polecam także spojrzeć jeszcze na inną ciekawostkę z Kazachstanu, około 20km na Wschód od mieściny Lisakowsk:

 

 

Jednak równie ważne dla liderów NWO oprócz władzy gospodarczo- materialnej jest władza duchowa. Wprowadzenie jednej religii musi najpierw poprzedzić zniszczenie lub osłabienie tych już istniejących. A ten proces się zaczął wraz z laicyzacją życia społecznego. Jest to coś przed czym ostrzega św. Jan w Apokalipsie:

„14 Ale mam nieco przeciw tobie,
bo masz tam takich, co się trzymają nauki Balaama
11,
który pouczył Balaka, jak podsunąć synom Izraela sposobność do grzechu
przez spożycie ofiar składanych bożkom i uprawianie rozpusty.
15 Tak i ty także masz takich, co się trzymają podobnie nauki nikolaitów.”

Zwróćmy uwagę na owych „nikolaitów”. Zajrzyjmy do najszybszego źródła „informacji” (akurat w tym wypadku pomocnej), czyli do Wikipedii:

Nikolaici – chrześcijańska herezja gnostycka z I wieku głosząca nieskrępowaną swobodę obyczajów.

Czy to nie przypomina obecnego tzw. postępowego Zachodu? Wręcz namawiania przez władze i różne organizacje do tego typu praktyk przy całkowitym milczeniu Kościoła.

Kolejny przykład na niszczenie podwalin pod religie to teoretycznie zupełnie przypadkowa inwazja (bo tak to trzeba nazwać) ludności z krajów muzułmańskich na Europę. Zderzenie ze sobą dwóch największych religii tego rejonu, pokaże wkrótce światu, że wyznawanie jednej i drugiej mija się z celem. Jak to się dalej potoczy, nie wiem, ale nie wydaje mi się, że to nie jest przypadkowe. Zwłaszcza, że natężenie działań największego kraju masońskiego jakim jest USA w tym rejonie (czyli I wojna w Zatoce Perskiej i dalsze pochodne konflikty) zbiegły się z początkiem budowy kazachskiej Astany.

 

Mówi się w tym temacie, że wszyscy, a przynajmniej najważniejsi, przywódcy duchowi świata są zaangażowani w budowę NWO. Nie byłem przekonany aż do momentu gdy natrafiłem na to co przedstawię Wam poniżej. Po pierwsze w owej Astanie odbył się tzw. „Kongres Przywódców Tradycyjnych Religii Świata”. Słyszeliście coś na ten temat tak jak to się trąbi w mediach do oporu o różnych szczytach G7, G8 itd. itp.? Bo ja nie. Trudno to nawet wygooglować. No i sama nazwa kongresu – Religii Tradycyjnych. Znaczy, że nadchodzi nowa?

https://gloria.tv/video/g4k9EVhkV8by4k8d8MzdHdpUe

 

Po drugie dnia 14 czerwca 2017 przywódcy religijni świata udostępnili oficjalne nagranie, w którym wspólnie nawołują do poznawania innych religii i do szukania nie różnic a podobieństw bo to (jak powiedział w nagraniu papież Franciszek) „rozwinęło go duchowo”. W sumie fajnie, czemu nie. W tych czasach pełnych konfliktów idea wydaje się być dobra. Ale pojawiło się jedno ale. Poniżej link do filmu:Zauważyliście coś? Zróbcie stopklatkę w dowolnym momencie i zwróćcie uwagę na tapetę za plecami przemawiających. Jakieś bazgroły co nie? A teraz wybaczcie za Painta, ale w moim wieku już nie nauczę się obsługi lepszego programu.

 

Tak, to ten bazgroł z tapety z filmu. A na nim pozaznaczane kolejno:

- na czerwono – tzw. Gwiazda Dawida, przedstawiać nie trzeba.

- czarne ramiona tworzące w środku romb – czyżby masoński Cyrkiel i Węgielnica? Gdy dodamy do tego rombu zielone koło znajdujące się w środku mamy symbol Wszechwidzącego Oka Chorusa.

- niebieski sześciokąt dookoła – symbol kabalistycznego Tiferetu, jednej z sefir, czyli sfer emanacji Boga i jego poznania. Sam Tiferet oznacza między innymi „Szalom” – Pokój. Ten sam kształt mają też masońskie pierścienie.

Jaki jest więc przekaz tego filmu? My tu jesteśmy, wy nas czcicie od dawna, więc teraz my powoli będziemy wam mówić kogo zaczniecie czcić naprawdę i jak. Zaczniemy od tego, że jak widzicie, nasi bogowie nie są ze sobą skonfliktowani, nasze różnice w interpretacji naszych pism świętych są nieważne. Bądźcie grzeczni a wkrótce pokażemy wam waszego nowego(?), prawdziwego boga.

Do niedawna sam nie byłem przekonany czy cały ten hałas wokół NWO i masonerii rzeczywiście ma jakiś sens. Ale po obejrzeniu tego filmu i w zasadzie po rozkodowaniu go, nie mam już więcej wątpliwości, że to się dzieje naprawdę. A Wy?

 

 




Czy nowoczesna ludzkość stanie się jak bogowie ?

Wszyscy zainteresowani duchowością, albo odmiennymi stanami świadomości słyszeli o takim zjawisku jak "Eksteroryzacja" - "OBE", inaczej wychodzenie świadomości-duszy z ciała. Wieloletnie badania nad tym stanem prowadził m.in. Robert A. Monroe, który sam podróżował do innych wymiarów. Znane są również przypadki przeżycia przez pacjentów opuszczenia ciała fizycznego podczas operacji chirurgicznych. Osoby takie potrafią opisać przebieg operacji, twierdząc o samych sobie będących świadomością poza własnym białkowym "mieszkaniem". 

 

Możemy założyć, z dużą dozą prawdopodobieństwa, że w przyszłości opracuje się jakąś metodę szybkiego "porzucania" biologiczny chciał(List św. Judy 1:6), co doprowadzi do zbiorowych podróży astralnych-innowymiarowych-kosmicznych. Są też tacy, którzy przewidują, że powstaną niezwykle zaawansowane bioniczne ciała, zdolne do przyjęcia w siebie świadomości osoby opuszczającej biologiczną konstrukcję białkową wymiaru kosmosu planet i gwiazd. Tego typu nadchodzące zaawansowane urządzenia("mieszkania") nazwano "Surogatami" ("W domu Ojca mego jest mieszkań wiele" Jana 14:2).

Jeśli do tego dodamy możliwość sterowania materialnej technologii za pomocą myśli-duszy, to możemy szybko przejść do świata określanego przez futurystów jako "Wiek maszyn duchowych" (proszę sprawdzić wcześniej poruszany temat "pojazdów astralnych"). Termin "Wiek Maszyn Duchowych" pochodzi z książki o tym samym tytule (ang.: "The Age of Spiritual Machines"), publikacja miała miejsce w roku 1999. Jej autorem jest amerykański Żyd Ray Kurzweil, bardzo znana postać środowiska transhumanistów. Kurzweil propaguje silną wiarę w rychłe powstanie prawdziwej Sztucznej (duchowej) Inteligencji, uważa również, że już niedługo powstaną różnorodne formy "duchowych maszyn" (roboty, cyborgi i inne ustrojstwa bioinżynierii połączonej z biologią sysntetyczną, itp.), i co należy podkreślić: o wiele bardziej inteligentne niż człowiek.

Jak przystało na czołowego transhumanistę, jego wiara opiera się na ewolucji, której kolejnym etapem jest osiągnięcie przez ludzkość "Technologicznej osobliwości" (ang. singularity - stopienie się człowieczeństwa z innymi formami inteligencji, kimkolwiek, lub czymkolwiek się okażą !). Generalizując, "nowoczesnego" Amerykanina można określić jako gorliwego wyznawcę religii ufonautycznej, jego poglądy mówią nam o przesiąknięciu silną wiarą w tak zaawansowaną technologię, iż trudną do odróżnienia od magii, w rzeczywistości nie różniącą się w wielu aspektach od tego czym dysponują ufo istoty, część badaczy podejrzewa, iż same będące ciałami bionicznymi(ew. surogatami), właśnie w nich mają "zamieszkiwać" jakieś bliżej nierozpoznane duchy("...i aniołów, tych, którzy nie zachowali swojej godności, ale opuścili własne mieszkanie, spętanych wiekuistymi więzami zatrzymał w ciemnościach na sąd wielkiego dnia..." Judy 1:6).

Kurzweil opętany "postępem" Nowego Wspaniałego Świata ubiera wszystkie wynalazki w ładne ciuszki, rozgłaszając zbawienny wpływ przyszłych zaawansowanych technologii w przyszłej trans medycynie, zdolnej leczyć i przedłużać "ludzkie życie" w nieskończoność (post ludzkość w post ludzkich ciałach ma zostać zjednoczona z kwantową inteligencją, posiadającą moce nieograniczone). Stworzył nawet własne przyszłe prawa, które są w opozycji do II Prawa Termodynamiki, mówiącego o samoistnym zwiększaniu się entropii, czyli zmniejszaniu się uporządkowania, np: ludzkie ciała starzeją się i po czasie rozpadają, żydowski naukowiec uważa, że poprzez zastosowanie niezwykle zaawansowanej kwantowej inteligencji, nowych energii i programowanej-shakowanej materii zahamujemy proces umierania ostatecznie, by na końcu przenieść nasze dusze-świadomość do nowych biologiczno elektronicznych "duchowych maszyn". Jako zagorzały ewolucjonista wierzy, że świadomość "przedmiotów" może się pojawić znikąd i wszędzie, a człowiek jako "istota złożona" ma moc MANIFESTOWANIA się w innych "mediach" i innych "czasach"(czasoprzestrzeniach?). Uważa także, że doświadczane przez człowieka świadome istnienie ma jakiś inny wymiar 'duchowy', tak jak nadchodzących w pełni świadomych urządzeń, stąd wspomniana nazwa "Wiek Duchowych Maszyn". Amerykanin przewiduje, że około roku 2020 komputery domowe osiągną możliwości jakie posiadają obecnie nasze mózgi, oczywiście jak przystało na czołowego ideologa NWO, jest przekonany by na pewnym "etapie rozwoju"(dewolucji - dopisek redakcji) wprowadzać domózgowe czipy, albo połączyć-podłączyć ludzkie mózgi z mega komputerem, co w jego mniemaniu pozwolić ma na "zgrywanie" (upload-owanie) naszych umysłów(jazni) na inne "nośniki świadomości", zapewnia jednocześnie, że nie stara się tworzyć "nowego mózgu" istniejącego osobno, bez przytwierdzonego do niego jakiegoś ciała(kto wie co się wyprawia w podziemnych bazach ?!).

Kurzweil żywi silną ufność w powstanie (zaprogramowanej-shakowanej materii) inteligentnych molekuł-samo replikujących się substancji, a te(ta) mają pozwolić na samo powstającą żywność, samo składającą się odzież, czy samo powstające budynki, zauważa jednak w tym niebezpieczeństwo, taki wynalazek może wymknąć się spod kontroli i pochłonąć całą planetę, niekontrolowana tworząca się i replikująca się "inteligentna masa" pożarła by materię planety i wszystkie żywe istnienia. Wreszcie w jego najdalszych planach jest stworzenie ciał energetycznych-astralnych-duchowych połączonych jednocześnie z możliwościami nanotechnologii, co w Biblii jest to w jakimś stopniu wspomniane i określone jako "pochwycenie(rapture) i przemiana" „…nie wszyscy pomrzemy, lecz wszyscy będziemy odmienieni. W jednym momencie, w mgnieniu oka, na dźwięk ostatniej trąby – zabrzmi bowiem trąba – umarli powstaną nienaruszeni, a my będziemy odmienieni…” (1 List św. Pawła do Koryntian 15:51-52).

Kurzweilowe ciała energetyczno-nanotechnologiczne mają mieć formę niematerialnej chmury, z możliwością przekształceń-morfingu, czy materializacji i przybierania jakiegokolwiek kształtu czy funkcji (czysty ufologizm ! - dopisek red.). "Ciekawą" wizją jaką promuje jest możliwość bezprzewodowego podłączenia ludzkich mózgów (ich pochwycenia?) do super kwantowej inteligencji nadkomputera, byłby to dwukanałowy przekaz obrazów myślowych-poleceń bezpośrednio do świadomości tranhumanistycznego delikwenta(podobne rzeczy mają miejsce na pokładach statków UFO !). Wszystkie wymienione wynalazki, jest tego więcej, zdaniem Kurzweila, osiągnęły już inne cywilizacje kosmiczne, jeżeli takie istnieją, w co nie wątpi amerykański Żyd.

Jeżeli ten znany światowy ideolog był wychowywany w duchu hebrajskich opowieści, lub bezpośrednio miał kontakt z zaawansowanymi naukami rabinów, to nie jest dziwne, że wierzy w przekazanie ludzkości tak cudownych technologii (przekazanie ! - Thule-Vrill). Otóż wszystko to ma, albo może mieć związek z biblijnym Golemem (hebr. ‏גולם‎), to jest istoty utworzonej z gliny na kształt człowieka, ale pozbawionej duszy. Słowo "golem" w Biblii pojawia się tylko raz w Psalmach 135:15-17, który to werset tradycja żydowska wkłada w usta Adama.

W tym miejscu bywa ono tłumaczone jako embrion, ale prawdopodobnie oznacza coś bezkształtnego, pozbawionego formy ! W średniowieczu utożsamiano je z greckim pojęciem bezkształtnej materii – η ὕλη (hyle) ! (istoty hylemorficznej, która zamieszkała w nowym "mieszkaniu" ?) Część tradycji żydowskiej traktuje również Adama przed obdarzeniem go bożym tchnieniem jako golema ! Tworzenie nowego (transhumanistycznego) golema przez ludzi nauki i okultyzmu wiąże się z powtarzaniem procesu bożej kreacji za pomocą zaawansowanej technologii i/lub magii.

Pierwsze przekazy o golemie utworzonym przez człowieka zawiera Talmud. Później na stałe praktyki te związane były z magicznym wykorzystaniem traktatu Sefer Jecira i odtworzeniem podanej tam struktury boskiej kreacji. Nie jest wykluczone, a właściwie wielu podejrzewa, że mit o Golemie wraz z wizją Nabuchodonozora ze starotestamentowej Księgi Daniela 2,32-35 i 43, może się ziścić w niedalekiej przyszłości, kiedy to jakieś istoty będą mieszać poprzez ludzkie nasienie "żelazo z gliną", produkując nowe golemy - mieszkania dla duchowych bytów ?

Kurzweilowe wizje mogą się w sporym stopniu ziścić, już teraz cała armia naukowców i okultystó pracuje nad wszystkim tym co tu było wymienione. W opinii technokratów ludzkość ma się zamienić i wreszcie przemienić w nowe formy istnienia (nie mylić z nowymi formami życia). Większość biblistów uważa, że proces ten rozpoczął się już w Ogrodzie Eden, gdzie Nachasz obiecał ludzkości: "otworzą się oczy wasze; a będziecie jako bogowie" przekład Biblia Gdańska Ks. Rodzaju 3:4

Czy nowoczesna ludzkość stanie się jak bo(r)gowie - część II bioniki bogów

Czy w Polsce również będzie miała miejsce inwazja Obcych - M. Hoggard

 

 




Czy szamani i czarna magia zapewnią Senegalowi sukces na Mundialu w Rosji?

Być może polska reprezentacja w piłce nożnej, grająca jutro mecz  z reprezentacją Senegalu w trakcie trwającego właśnie Mundialu w Rosji, będzie musiała nie tylko stawić czoła piłkarzom, ale też szamanom, których wynajęła senegalska federacja. 

 

 

Jak wiadomo Afryka jest kontynentem, na którym nadal panuje czarna magia. Ludzie wierzą tam na przykład w to, że za rozmaite problemy odpowiadają gobliny. Albinosów tnie się na kawałki na amulety, a szamani są traktowani zupełnie poważnie. 

Z ich usług korzysta bardzo wiele osób, a nawet niektóre afrykańskie instytucje czy firmy. W Afryce właściwie normą jest, że szamanów zatrudniają narodowe federacje piłkarskie. Rywale biało-czerwonych, aby udanie wypaść na mundialu w Rosji, również zatrudnili szamanów. 

 

Jak wynika z informacji prasowych, Senegalczycy zapłacili za odpowiednie uroki i powodzenie drużyny. Podobno kosztowało to kilka tysięcy euro. O dziwnym upodobaniu do czarnej magii wielokrotnie wspominał trener Henryk Kasperczak, który w latach 2006-2008 prowadził właśnie reprezentację Senegalu. 

W jednym z wywiadów dla hiszpańskich mediów Kasperczak opisał dziwny rytuał z kurczakiem, którego szamani smażyli gdy ten jeszcze żył. Potem zebrano jego popiół w celu zrobienia z niego specjalnej maści, którą gracze przed meczami wcierają sobie w kolana i kostki niczym magiczny eliksir mocy. 

 

Niekiedy szamani mogą rzucić klątwę. Gdy federacja piłkarska Wybrzeża Kości Słoniowej nie zapłaciła za ich usługi, przeklęli drużynę. Zespołowi tak nie szło w rozgrywkach, że postanowiono uregulować należność wynoszącą 2000 dolarów i nagle reprezentacja WKS znowu zaczęła świecić triumfy. 

 

Jednak dla szamanów, ich skuteczność niekiedy bywa ryzykowna. Senegalczycy tak im wierzą, że potrafią obwiniać ich również o porażki. Gdy w 2008 roku podczas Pucharu Narodów Afryki, Senegal odpadł jeszcze w fazie grupowej wiele osób miało pretensje do szamanów, że przewidywali sukces reprezentacji. Potem tłumaczyli oni, że wszystkiemu winny jest bramkarz, który założył bluzę w innym kolorze niż powinien.

Miejmy nadzieję, że magia rodem z czarnego lądu nie będzie w stanie w jakikolwiek sposób wpłynąć na mundialowe spotkania Senegalu. Po prostu niech wygra lepszy, a szamani stosownie do rezultatu i tak będą górą, bo jakoś to wytłumaczą, a przecież i tak już dobrze na tym zarobili.

 

 




Kolejny niesamowity krąg w zbożu w hrabstwie Wiltshire!

Kolejny fascynujący krąg w zbożu został odkryty na polu w wiosce Winterbourne Stoke w hrabstwie Wiltshire. Formacja w dużej mierze przypomina inne tego typu rysunki w tym regionie. Co może oznaczać, że albo jest to dzieło tych samych ludzi, albo ktoś usiłuje nam coś przekazać.

Zdarzenie zostało zgłoszone wczoraj, 17 czerwca 2018 roku. Ta niezwykła formacja to kolejny z serii piktogramów niewiadomego pochodzenia. Widać tu zresztą wyraźne podobieństwa pomiędzy rysunkami z 10 i 4 czerwca br.

Widać to wyraźnie choćby na przykładzie liczby okręgów rozrysowanych naokoło wewnętrznej figury. W piktogramie z 4 czerwca wewnętrzna figura była siedmioramienną gwiazdą i tyle samo okręgów znajdowało się na zewnątrz. O wiele mniej skomplikowany kształt z 10 czerwca składał się z trójramiennej gwiazdy oraz trzech okręgów wpisanych wewnątrz dużego koła. A tymczasem piktogram z wczoraj posiada coś co przypomina pięć płatków kwiata oraz pięć okręgów na zewnątrz.

Oczywiście podobieństwa pomiędzy poszczególnymi z nich nie muszą oznaczać iż mamy tu doczynienia z jakimś komunikatem, ale wiele wskazuje na to, że autor wszystkich trzech kręgów w zbożu, to ta sama osoba lub przynajmniej że były one tworzone tymi samymi metodami. Niestety, era gdy autentyczność kręgów w zbożu była do zweryfikowania jednym rzutem oka minęła bezpowrotnie.

Powiedzenie czegokolwiek więcej na temat tych piktogramów będzie już czystą spekulacją. Niemniej jednak stopnień skomplikowania poszczególnych rysunków, zdecydowanie powinien budzić nasze zainteresowanie i skłaniać nas do refleksjii. Kwestia tego czy jest to dzieło człowieka czy też jakiejś nieznanej nam siły pozostaje jednak bez odpowiedzi.




Obiekt UFO został zaobserwowany nad rezydencją premiera Indii!

Indyjskie służby zarejestrowały niedawno niezidentyfikowany obiekt latający, który pojawił się nad rezydencją premiera tego kraju Narendra Modi'ego. Zgodnie z historią opisaną przez Hindustan Times, służby bezpieczeństwa zajmujące się ochroną premiera, starały się zidentyfikować ten nieznany obiekt we współpracy z indyjskimi siłami powietrznymi, a nawet pracownikami okolicznego lotniska w Delhi. Ich wysiłki okazały się jednak bezowocne.

Zdarzenie miało mieć miejsce 7 czerwca br. Wieczorową porą, jeden z pracowników dostrzegł okrągły obiekt przelatujący nad rezydencją premiera. Zdaniem jednego ze świadków przypominał on nieco kulę. Do tej pory nie ma pewności co tak naprawde pojawiło się nad domem premiera Indii, jednak w badanie tego zdarzenia zaangażowane są liczne służby cywilne i wojskowe.

Dependra Pathak, rzecznik prasowy policji w regionie Delhi, przyznał w wywiadzie, że zdarzenie rzeczywiście miało miejsce a w ochronę domu premiera zaangażowano kilka dodatkowych patroli policji. Pathak odmówił podania dodatkowych danych z racji na "kwestie bezpieczeństwa". Można to rozumieć w dwojaki sposób, ale przynajmniej na ten moment wiele wskazuje na to iż indyjskie służby nie mają pojęcia co takiego pojawiło się nad rezydencją premiera. Czy był to więc jedynie dron? Czy może coś więcej?

Cała ta historia nasuwa skojarzenia do serii zdarzeń z ubiegłego wieku mających miejsce nad Waszyngtonem. Wtedy to, od 12 do 29 lipca 1952 roku doszło do licznych obserwacji niezidentyfikowanych obiektów latających które przelatywały nad stolicą Stanów Zjednoczonych. Najbardziej nagłośnione obserwacje miały miejsce w weekendy, w dniach 19-20 lipca oraz 26-27 lipca.

Niezwykłe obiekty nad Waszyngtonem były nie tylko zaobserwowane na niebie, ale także zarejestrowane przez radary wojskowe, co przyczyniło się do wszczęcia alarmu przez amerykańskie wojsko. Wydarzenia z 1952 roku stały się głównym tematem gazet w całych Stanach Zjednoczonych. Do dziś należą one do najbardziej znanych, udokumentowanych i wciąż nierozwiązanych przypadków obserwacji UFO w historii ludzkości.

Reakcja obywateli na zdarzenia znad rezydencji premiera Narendra Modi'ego wydaje się dość prześmiewcza. Większość z nich bagatelizuje ten problem uznając iż ten niezidentyfikowany dotąd obiekt był jedynie cywilnym dronem. Niektórzy żartują sobie nawet, że kosmici stale obserwują ich premiera. Prawda jest jednak taka, że nikt nie może mieć pewności że był to jedynie cywilny dron, a nie np. wojskowy pojazd należący do jakiejś grupy terrorystycznej lub czemu nie, statek obcej cywilizacji lub coś jeszcze innego co zdaje się trudne do wyjaśnienia.

Pojawienie się tak enigmatycznego obiektu nad szczególnie wrażliwym obszarem państwa takim jak miejsce zamieszkania prezesa rady ministrów wywołało więc zrozumiałe zamieszanie. Pytanie brzmi, czy kiedykolwiek dowiemy się co takiego pojawiło się nad rezydencją premiera Indii? Na ostateczną odpowiedź w kwestii zjawiska znad Waszyngtonu, czekamy już przecież prawie 70 lat, a wiele wskazuje na to, że również i w tym przypadku o ile wojsko dowie się prawdy, to opinia publiczna może nigdy jej nie poznać.

 

 




Już niedługo ma dojść do końca świata! Czy zapowiedź ze stycznia zbliża się ku spełnieniu?

Zapewne mało kto pamięta, że jeszcze na początku stycznia bieżącego roku pojawiła się kolejna zapowiedź końca świata. Mężczyzna posługujący się własną interpretacją fragmentów z Apokalipsy świętego Jana twierdzi, że nadejście biblijnej Bestii będzie miało miejsce już za dziewięć dni.

Twórca tej osobliwej historii to niejaki Mathieu Jean-Marc Joseph Rodrigue, który uważa że klucz do tajemnic końca świata znajduje się w Biblii. Interesujące nas fragmenty pochodzące z Apokalipsy św. Jana:

A dano jej usta mówiące wielkie rzeczy i bluźnierstwa,
i dano jej możność przetrwania czterdziestu dwu miesięcy
Tu jest [potrzebna] mądrość. Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy: liczba to bowiem człowieka. A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć.

Korzystając z powyższych zdań z Apokalipsy św.Jana, Mathieu Rodrigue określił, że koniec świata nastąpi 24 czerwca 2018 roku. Zarówno w styczniu jak i wówczas żaden z portali internetowych piszących na ten temat, nie pojęcia o tym pojęcia w jaki sposób dotarł on do takich rezultatów.

Biorąc pod uwagę iż w samym 2017 mieliśmy doczynienia z blisko sześcioma zapowiedziami końca świata, fakt iż ten trend przetrwał nawet do obecnego roku nie powinien nikogo zaskakiwać. Faktyczne zainteresowanie tego typu tematami jest całkiem spore, a biorąc pod uwagę, że ten konkretny koniec świata ma nadejść na 3 dni przed najdłuższym zaćmieniem Księżyca od 100 lat, nie wykluczone że również zdoła on zyskać uwagę szerszej publiczności.

Przed ponad pięcioma miesiącami zasugerowałem iż z racji niewielkiej ilości informacji na temat metody badania tych cytatów, najprawdopodobniej mamy doczynienia z oszustem lub szaleńcem. Szczególnie biorąc pod uwagę mieszane informacje na temat należącego do niego profilu na facebooku gdzie rzekomo udowadniał on swoje tezy bazując na analizie amerykańskiego dolara oraz tablicy okresowej pierwiastków.

Prawda jest taka, że jedynym sposobem na potwierdzenie tej interpretacji Apokalipsy jest cierpliwe oczekiwanie na nadejście 24 czerwca. Najprawdopodobniej, tak jak w wielu poprzednich przypadkach nie wydarzy się wtedy zupełnie nic. Ale jeżeli rzeczywiście doszłoby do jakichś katastrofalnych zdarzeń, to przynajmniej będziemy na nie mentalnie przygotowani. Na odpowiedź na tą  zagadkę przyjdzie nam jeszcze nieco poczekać.

 

 

 




Czy sztuczna inteligencja zniszczyła pozaziemskie cywilizacje? A co z nami?

Poszukiwanie pozaziemskiego życia w kosmosie jest jednym z głównych zadań dzisiejszej astronomii. Niestety, ale od rozpoczęcia się epoki podboju przestrzeni kosmicznej, nie natrafiliśmy na żadne ślady pozaziemskiego życia, które okazałyby się większe niż bakterie. Tymczasem okazuje się iż odpowiedź na tą zagadkę może być bardziej niepokojąca niż zdawałoby się większości z nas.

 

Rosyjski fizyk teoretyczny Alexander Berezin, pracownik Narodowego Uniwersytetu Badawczego Technologii Elektronicznej, uważa że niezwykła cisza i brak jakichkolwiek śladów obcych cywilizacji może świadczyć o ich unicestwieniu przez sztuczną inteligencję. Naukowiec uważa, że jego teoria tłumaczy między innymi słynny paradoks Fermiego. Genialnego fizyka, który twierdził, że wielkość i wiek Wszechświata sugeruje, iż w przeszłości musiało istnieć wiele zaawansowanych cywilizacji pozaziemskich, na których to ślad nie przyszło nam jednak trafić.

Dokładne szczegóły jego teorii zostaną opublikowane w specjalnej pracy naukowej, która niestety nie doczekała się jeszcze emisji ani recenzji. Szczęśliwie dla nas, Dr. Berezin wypowiedział się na ten temat w wywiadzie dla portalu Daily Mail. W wielce skróconej formie, badacz zakłada, że o ile ludzkość posiądzie technologię do odbywania podróży kosmicznych na duże odległości najprawdopodobniej podzieli ona los innych potencjalnych obcych ras i doprowadzi do unicestwienia życia na innych planetach w poszukiwaniu zasobów cennych minerałów. I ostatecznie padnie ofiarą stworzonej przez siebie sztucznej inteligencji, która uzna ludzi za zagrożenie i podejmie się anihilacji rodzaju ludzkiego oraz rozpocznie długi proces przejmowania kontroli nad kolejnymi ciałami niebieskimi.

Alternatywa prezentowana przez Berezina nie jest o wiele przyjemniejsza. Zakłada on bowiem, że nawet jeżeli przyjęlibyśmy inną taktyke i nie zdołali wytworzyć technologii do podróży pomiędzy układami planetarnymi, to w takim wypadku prędzej czy później i tak padniemy ofiarą jakiejś zaawansowanej cywilizacji lub wytworzonej przez nią sztucznej inteligencji. Reasumując, jeżeli nie zostaniemy agresorami to czeka nas scenariusz rodem z Wojny Światów albo serii Terminator.

Odpowiedź na paradoks Fermiego proponowana przez Alexandra Berezina jest więc czymś w rodzaju smutnej refleksji zgodnie z którą to chęć przetrwania doprowadzi do ostatecznego upadku inteligentnych cywilizacji. Należy jednak pamiętać iż jest to jedynie jedna z wielu hipotez powstałych w celu odnalezienia odpowiedzi na ten paradoks. W pewnym sensie opiera się ona na coraz popularniejszych obawach w kwestii rozwoju sztucznej inteligencji i globalizmu. I najpewniej dlatego wydaje się iż jest ona tak niepokojąco prawdopodobna.

 




W Chinach złowiono zmutowaną rybę z głową gołębia

W chińskiej prowincji Guizhou znajdującej się w południowo-zachodnich Chinach miejscowi rybacy złowili bardzo dziwną rybę. Jeden z nich sfilmował swój niezwykły połów, czym zainteresował wielu użytkowników sieci Internet.

 

Na opublikowanych materiałach widać, jak na ziemi leży dziwna, duża ryba z głową przypominającą gołębicę. Jednak podobieństwo do gołębia jest tylko jednym. Niektórzy sugerują, że głowa tego mutanta jest bardzo podobna do głowy delfina. 

Oszołomieni gapie zaczęli fotografować rzadkie stworzenia smartfonami, gdy to dusiło się bez wody. Nietypowa ryba nie wyglądała na chorego osobnika. Być może nie jest to dziwaczna anomalia w rozwoju ryb. Głowa tej istoty jest tak dziwna, że powstaje wrażenie, że może to być wynik jakichś eksperymentów genetycznych.

Sądząc po kształcie zwierzęcego ciała, Chińczyk złapał jakąś odmianę karasia - rybę słodkowodną z rodziny karpiowatych. Jednak na dokładne sprawdzenie pochodzenia mutanta nie ma szans. Chińczyk zlitował się nad losem ryby i uwolnił ją z powrotem do rzeki.