Lipiec 2018

W Irlandii odnaleziono nowe kamienne kręgi i znaleziska archeologiczne!

Bardzo ciekawe znalezisko archeologiczne miało miejsce w Irlandii. Z powodu trwającej tam obecnie suszy, zdjęcia jednego z miejscowych pól ujawniły kontur starożytnego monumentu przypominającego nieco słynny Stonehenge. Z tą różnicą, że jest od niego o wiele starszy. Niedługo potem lokalne władze podjęły własne badania, które doprowadziły ich do dość zaskakujących rezultatów.

 

To niezwykłe odkrycie zostało ogłoszone przez czasopismo Irish Times. Zgodnie z ujęciami uchwyconymi z przelatującego w tej okolicy drona, jedno z pól w Irlandii skrywało okrągłą konstrukcję megalityczną o średnicy około 200 metrów. Szacuje się, iż powstała ona około 2500 lat p.n.e na obszarze znanym dziś jako Boyne Valley. To jednak nie wszystko, ponieważ w blisko tydzień po odnalezieniu pierwszego z nowych kręgów, zlecone przez rząd badania tego obszaru natrafiły na kolejne niezwykłe znaleziska.

Źródło: Ciara Wilkinson/Anthony Murphy

Dron który dokonał pierwszego z serii odkryć należał do historyka i pisarza Anthon'ego Murphy-ego. Mężczyzna utrzymuje iż badał ten obszar już od wielu lat, jednak po raz pierwszy natrafił na coś tak niezwykłego. Głównym powodem dla odnalezienia tych dawnych megalitów jest trwająca obecnie na tym terenie susza, która zdaniem służb meteorologicznych Wielkiej Brytanii jest największa od 1910 roku. Murphy twierdzi, że tak wyraźny kontur tej budowli zawdzięczamy pozostałościom wilgoci pozostałych na miejscu dawnego kręgu. Z powodu ich obecności, rośliny w tych miejscach stają się bardziej żywe i zielone od tych znajdujących się w ich okolicy, co z kolei tworzy tak niezwykły efekt.

Źródło: Ciara Wilkinson/Anthony Murphy

Kolejny krąg został znaleziony po badaniach zleconych przez irlandzkie Ministerstwo Kultury niejako w reakcji na poprzednie znalezisko. Okazało się iż był to strzał w dziesiątke, który doprowadził badaczy do kolejnych kręgów. Co ciekawe wszystkie dotychczasowe znaleziska znajdują się bardzo blisko innego kręgu tego typu znanego jako Newgrange i pochodzącego z okolic 3000 lat p.n.e. Zgodnie z obecną wiedzą, odnalezione kręgi są o około 500 lat młodsze od niego. Choć w dalszym ciągu są one starsze od Stonehenge a nawet egipskich piramid. Eksperci szacują iż zbudowano je pod koniec epoki neolitycznej lub na samym początku epoki brązu.

Źródło: Irlandzkie Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa

Prawdziwy cel istnienia takich kamiennych kręgów, jest w dalszym ciągu nieznany dzisiejszej nauce. Archeolodzy spekulują iż tego typu budowle pełniły pewnie rolę sakralną co jest jednak jedynie najpopularniejszą z teorii. Istnieje wiele rozmaitych koncepcji co do funkcji spełnianej przez te kamienne kręgi, ale trudno o jakikolwiek ostateczny dowód w tej sprawie. Choć biorąc pod uwagę iż tamtejsze ministerstwo kultury ogłosiło już wiele innych znalezisk archeologicznych w tym obszarze, nie wykluczone iż już wkrótce poznamy więcej faktów na temat ich twórców, co ostatecznie może doprowadzić nas do prawdy na ich temat.

 




Nowoodkryte narzędzia z Chin rzucają nowe światło na historię ludzkości!

Świat paleoantropologów wrze, a stare teorie umierają. Po wielu latach wykopalisk w Chinach grupa archeologów dokonała przełomowego odkrycia. Znalezione antyczne narzędzia zdają się udowadniać, że ludzkość opuściła Afrykę i przybyła do Azji znacznie wcześniej, niż było to wcześniej zakładane!

Wykopaliska w Shangchen, prowadzone przez Zhaoyu Zhu zaowocowały unikatowym znaleziskiem - różnego typu antycznymi narzędziami, jak odpowiednik młotka, szpachelki, a możliwe, że także broni. Co ciekawe, większość wykonano z kwarcytu i kwarcu, których duże nagromadzenie jest ponad 5 kilometrów dalej, w górach Quinling.

Przedmioty zostały stworzone prawdopodobnie nawet ponad 2 miliony lat temu. Jest to wyjątkowo istotne, gdyż poprzedni najstarszy ślad człowieka poza Afryką został odkryty w Gruzji, będąc dodatkowo ponad 270 tysięcy lat młodszy! Jak uważa Gerrit van den Bergh, naukowiec z Uniwersytetu Wollongong, podobnych odkryć może być więcej, jednak większość funduszy skierowanych jest na poszukiwania w Afryce. Trudno powiedzieć, ile jeszcze nie wiemy.

 

Pojawienie się nowych informacji daje nam cenną lekcję. Nauka nie może być osadzona stabilnie na starych teoriach, gdyż zawsze może pojawić się coś, co wywróci ją do góry nogami. Choć w tym przypadku kwestionowało się jedynie moment wyjścia z Afryki, ile innych teorii oraz hipotez może okazać się jeszcze nieprawidłowych? A ile dowodów zostało zignorowanych, gdyż wynikające z nich zmiany w nauce byłyby zbyt kontrowersyjne?

 

 




Nieznane humanoidalne stworzenie wyłowione z oceanu na wybrzeżu Chin

W ubiegłym tygodniu w sieci pojawiło się nagranie, na którym widać dziwną istotę, wyłowioną z oceanu, która swoim kształtem przypomina człowieka. Zdarzenie to miało miejsce w Chinach.

Na filmie widać stworzenie, które ma spłaszczony korpus, głowę oraz kończyny. Mężczyzna, który wyłowił je z morza, pokazuje na filmie, że jest ono żywe i porusza swoimi odnóżami.

 

Tajemnicza kreatura może być zmutowanym stworzeniem morskim – gąbką lub rozgwiazdą. Kształt stworzenia zdecydowanie przypomina spłaszczony ludzki korpus, jednak jego struktura jest wyraźnie gąbczasta i porowata.

Obecnie nie wiadomo czym dokładnie jest dziwne stworzenie. Być może to nowa forma życia lub konsekwencja mutacji genetycznych.

 

 




Afrykański szaman zginął testując amulet przeciwko broni palnej

W Nigerii zabito szamana, który zdecydował się przetestować amulet, który miał rzekomo oddalać wystrzelone pociski. Niestety próba zakończyła się dla niego tragicznie.

 

Aby zademonstrować skuteczność swojej magii, 26-letni czarownik Chinaka Adoezuwe umieścić na swojej szyi amulet, który sam wykonał. Potem aby przekonać kupującego podał mu broń i kazał do siebie strzelić. Amulet nie zadziałał, a szaman został zabity. Niedoszły kupiec narobił sobie poważnych problemów i został aresztowany. Według lokalnej policji jest podejrzewany o morderstwo.

Okazuje się, że w Afryce nie jest to pierwszy przypadek śmierci ludzi, którzy próbowali zweryfikować skuteczność popularnych nigeryjskich amuletów i eliksirów rzekomo chroniących przed pociskami. Mimo przypadków śmiertelnych, wiara w magiczne sposoby ochrony przed bronią palną, w zadziwiający sposób nie maleje. 

 

 

 




Tajemnica latających dywanów legenda czy opisy antycznych viman?

Wczytując się w legendy z całego świata znaleźć można nawiązania do latających dywanów. Potężne, magiczne przedmioty, zdolne transportować setki wojowników, a także razić z nieba za pomocą ognia i piorunów. Na myśl mogą przyjść tutaj hinduskie vimany, czyli jedne z najstarszych wzmianek o odpowiedniku dzisiejszych statków kosmicznych. Jak wiele rzeczy mają ze sobą wspólnego?

 

Według księgi, podobne urządzenie posiadał Król Salomon. Latający dywan władcy izreala mógł zmieścić nawet 40 000 żołnierzy. Więcej - miał mieć sześćdziesiąt mil długości i szerokości, przemierzał ogromne odległości w ciągu minut. Według Nicholas Rourke, opowieści o potężnym władcy mieli nawet tybetańczycy, których rzekomo odwiedził! Król Salomon posiadał wiele innych zdolności.Wedłuch innych podań, mógł nawet rozumieć mowę ptaków, wszystko dzięki prezencie od Boga

Jednak oprócz zdolności transportu, latające dywany  pełniły także funkcję potężnej broni. Istnieją opowieści o Fraatesie IV, królu Partów, walczącym z Antiochem VIII. Fraates podczas decydującej bitwy przeleciał na "latającym dywanie" i zaatakował wrogów "ogniem i błyskawicami". Później zobaczyć go można było zobaczyć wysoko nad swoimi triumfującymi żołnierzami.

 

Gdy porównamy te opisy z legendami hinduskimi, nietrudno o znalezienie podobieństw. W Vimanach "bogowie" mogli przemierzać całą planetę, a nawet podróżować w kosmosie. Czy wszystkie te urządzenia mogły pochodzić od jednej, obcej rasy? Opowieści te są do siebie zbyt podobne, by mogły być tylko wymysłem starożytnych autorów, chcących pokazać nieskończoną potęgę swoich władców.

 

 




Czy wojsko amerykańskie testuje obcą technologię?

W sieci pojawiło się interesujące wideo, które może posłużyć jako dowód na to, że amerykańskie wojsko przeprowadza testy obcej technologii.

Film zamieszczony w serwisie YouTube pochodzi z kamery znajdującej się wewnątrz samochodu, poruszającego się wówczas po jednej z autostrad nieopodal strefy 51 w stanie Nevada. Kierowca ku swojemu zdziwieniu zauważył, że jadąca przed nim ciężarówka przewozi obiekt przypominający latający spodek.

Internauci różnie interpretują udokumentowaną sytuację. Niektórzy wierzą, że "kosmiczny" obiekt był transportowany do strefy 51 na szczegółowe badania, inni zaś twierdzą, że nie mogło to mieć nic wspólnego z prawdziwym UFO, ponieważ wówczas spodek nie byłby pokazywany publicznie, lecz trzymany w ścisłej tajemnicy. Pojawiają się również opinie, że mógł to być potencjalny eksponat na jednej z wystaw lub część scenografii planu filmowego.

Jakie jest wasze zdanie na temat tej niecodziennej sytuacji? Podzielcie się swoimi opiniami w komentarzach.

 

 




Monte Alban, niezwykły megalityczny kompleks na szczycie spłaszczonej góry

Spośród wszystkich starożytnych kompleksów znajdujących się na terenie Ameryki Południowej jednym z ciekawszych wydaje się być ten ze szczytu góry Monte Alban. Leżące tam megalityczne miasto zbudowane jeszcze w okolicach 500 roku p.n.e zostało bowiem postawione na sztucznie spłaczonej powierzchni, która sprawia wrażenie jakby ktoś dosłownie usunął fragment samej góry.

Monte Alban to góra oraz stanowisko archeologiczne leżące na terenie dzisiejszego Meksyku i uważane za jedno z najbardziej wpływowych miast Mezoameryki. Istniało ono nieprzerwanie przez ponad tysiąc lat, aż do momentu gdy w okolicach VIII wieku n.e zostało zupełnie opuszczone z bliżej nieokreślonej przyczyny.

Jakby nie patrzeć, opuszczenie miasta którego budowa wymagała od ich przodków dosłownego spłaszczenia ogromnej połaci góry wydaje się trudne do uzasadnienia. A skoro mowa już o tej dość kluczowej kwestii, warto zadać sobie kilka pytań. Przedewszystkim, po co podjęli się oni tak mozolnego zadania oraz jakiej użyli do tego technologii? Trudno byłoby chyba uwierzyć, ze góra została spłaszczona z użyciem jakichś prymitywnych narzędzi. Choć nie wykluczone iż przy korzystnych warunkach atmosferycznych i wykorzystując odpowiednią liczbę robotników, nawet tak kolosalny projekt mogłby teoretycznie dojść do skutku.

Archeolodzy nie są obecnie pewni co do sposóbu w jaki doszło do spłaszczenia góry, lub budowy tego niezwykłego kompleksu, ale znamy chociaż jego budowniczych. Uważa się iż odpowiedzialnymi za jego powstanie byli przedstawiciele dawnego Imperium Zapotec. Monte Alban, miało stanowić stolicę dla ich państwa oraz być domem dla ponad 35 tysięcy mieszkańców, którzy mieszkali głównie na okolicznych półkach skalnych i poświęcali się tam rolnictwu.

Co ciekawe, uważa się iż w okolicach 4 wieku n.e to niezwykłe miasto mogło wpaść pod kontrolę innego słynnego kompleksu z tamtej epoki czyli Teotihuacan. Naukowcy wiążą ten związek głównie z odnalezionymi tam piramidalnymi strukturami oraz obserwatoriami astronomicznymi które mocno przypominają te znane z Tiwanako. Chodzi tu głównie o budowle zwane przez nich budynkami J i P, które służyły do obserwacji nieba, określania pór roku i nadzorowania cyklu rolniczego.

Budynek J

Szczególnie istotne z punktu widzenia archeologii są jednak odnajdywane na tym obszarze kamienne tablice, pokryte jakimś rodzajem tekstu hieroglificznego, który w odróżnieniu do znanych odmian takiego pisma, nie przedstawia żadnych zwierząt lub ludzi a zamiast tego przedstawia cyfry. A więc teoretycznie mamy tu doczynienia z pierwszym w historii językiem cyfrowym. Zdaniem naukowców, treści tablic stanowią upamiętnienie ważnych dla miasta momentów historycznych.

Najciekawsze w tym wszystkim jest jednak to, że niektóre z nich ważą nawet do dziesięciu ton. Biorąc pod uwagę iż w dalszym ciągu nie wiemy w jaki sposób ówcześni ludzie przetransportowali je na szczyt tej góry, dawna historia tego miasta ma prawo budzić kontrowersje. Jest to zarazem kolejny z wielu starożytnych kompleksów, który wymyka się naszemu zrozumieniu i powielanej przez nas wizji dawnych cywilizacji.

 




Klątwa zabójczej marynarki

Do niezwykle zaskakujących zdarzeń doszło w Zimbabwe. Jedna z rodzin zamieszkujących ten afrykański kraj twierdzi, że opętana przez złego ducha marynarka doprowadziła do śmierci dwudziestu osób.

Dramat rodzinny został zapoczątkowany, gdy męzczyżna o imieniu Mutsiyabako spowodował śmierć innej osoby. Od tej pory był prześladowany przez ducha swojej ofiary. Męzczyżna próbował pozbyć się klątwy za pomocą różnych egzorcyzmów. Jeden z rytuałów z niewiadomych powodów był skupiony wokół marynarki. Okazało się, że Mutsiyabako był całkiem kompetentnym egzorcystą, jako że (jak pokazała przyszłość) prawdopodobnie udało mu się zamknąć złego ducha wewnątrz elementu garderoby.

Mężczyzna jak gdyby nigdy nic podarował marynarkę swojemu bratu. Niedługo później okazało się, że nie było to najroztropniejsze posunięcie, ponieważ brat zginął w niewyjaśnionych okolicznościach. Nie podejrzewająca niczego rodzina trzymała marynarkę przez wiele następnych lat. Dziwić mogła lekceważąca i mało domyślna postawa Mutsiyabako, który nie próbował w żaden sposób pozbyć się przeklętego ubrania. Wraz z upływem czasu, coraz więcej członków rodziny umierało w zagadkowych okolicznościach. 

 

W ostatnich latach doszło do przełomu, jako że duch pierwszej ofiary klątwy przejął kontrolę nad jednym z dzieci i z jego pomocą zdołał przekazać rodzinie prawdę o zabójczej marynarce. Przerażona familia błyskawicznie skontaktowała się z miejscowym egzorcystą, który nakazał Mutsiyabako zniszczyć ubranie, pochłaniające ludzkie życiorysy niczym czarna dziura w przestrzeni kosmicznej.

 

Mężczyzna doszedł jednak do innego wniosku i postanowił ucieć jak najdalej w nadziei, że to rozwiąże wszystkie jego problemy. Zdesperowana i bojąca się o własne życie rodzina zwróciła się do lokalnych władz, aby znaleźli i aresztowali Mutsiyabako, aby poniósł konsekwencje swoich czynów i uporządkował bałagan, który spowodował w życiu swoich bliskich. Czas pokaże, czy familia ostatecznie uwolni się od złego ducha.

 

 




Grobowiec giganta odnaleziony podczas wykopalisk w Egipcie!

Bardzo ciekawe znalezisko archeologiczne zostało poczynione w egipskiej Aleksandrii. Naukowcy, natrafili tam bowiem na ogromny czarny sarkofag zawierający w sobie szczątki humanoida, który za życia mógł pochwalić się wzrostem przekraczającym 2,5 metra. Mamy tu więc doczynienia ze znaleziskiem, które stanowi potencjalny dowód na istnienie olbrzymich humanoidów znanych w biblii jako Nefilim.

Zdaniem archeologów, ten prawie 3 metrowy sarkofag pochodzi najpóźniej z III wieku p.n.e. czyli tak zwanej epoki ptolemejskiej zapoczątkowanej po śmierci Aleksandra Wielkiego. Sarkfag został odnaleziony pod blisko 5 metrową warstwą ziemi i najprawdopodobniej, leżał w tym miejscu przez kilka tysięcy lat. Egipskie ministerstwo Starożytności już teraz uznało to znalezisko za największy sarkofag kiedykolwiek odkryty w Aleksandrii.


Źródło: Egipskie Ministerstwo Starożytności

Poza sarkofagiem natrafiono również na olbrzymie popiersie wykonane z alabastru, które najpewniej przedstawia zmarłego giganta. Nie byłby to zresztą jedyny znany w historii przypadek egipskiego giganta. Zgodnie z zapiskami, żyjący prawie 3 tysiące lat p.n.e król drugiej dynastii Egiptu. Co prawda nigdy nie odnaleziono jego szczątków, ale zgodnie z zapiskami odnalezionymi przez Flindersa Petrie'go Chasechemui mierzył około 5 łokci i trzech dłoni czyli przeliczając to na nasze jednostki od 2,4 do 2,6 metra wzrostu.

Źródło: Egipskie Ministerstwo Starożytności

Znalezisko z Aleksandrii zdecydowanie różni się jednak od tego z grobowca króla Chasechemui. Głównie ze względu na fakt, że podczas gdy odnaleziono sarkofag i ciało, nie mamy pojęcia do kogo one należą. Wiadomo jedynie tyle że to niezwykłe znalezisko zostało objęte ochroną Egipskiego rządu, który zleca odpowiednie badania tego artefaktu. Mając to na uwadzę, najpewniej minie jeszcze sporo czasu nim poznamy prawdę na temat tego kto został pochowany w tym sarkofagu. Choć fakt iż grobowiec został zaplombowany a jego właściciel mógł sobie pozwolić na tak drogi pochówek, sugeruje iż mamy doczynienia z kimś zamożnym.




Nowe ustalenia w sprawie zamachu na Kennedy'ego

22 listopada 1963 roku miał miejsce słynny zamach na Johna F. Kennedy'ego. Istnieje niezliczona ilość tzw. teorii spiskowych, które mają wyjaśniać motywy tej zbrodni. Pojawiają się również teorie co do tożsamości sprawców.

Największa ich ilość prowadzi do tajnych grup "trzymających władzę" w USA. Oczywiście owe "grupy trzymające władzę", czy to w opinii polskojęzycznego mainstreamu, czy amerykańskiego nie istnieją, to są wymysły ludzi niepoważnych i nie powinniśmy się nimi zajmować. Mamy dalej śnić o "dobrej państwowości" i poświęcać się dla bliżej nieokreślonej "wspaniałej elity", harując od rana do wieczora !

Okazuje się, że po ponad 55 latach udało się ustalić "polityczne albo duchowe personalia" sprawców mordu z Dallas ! Stany Zjednoczone to państwo które od swojego zarania jest nakierowane na tworzenie państwowości okultystycznej, nigdzie indziej tak mocno nie obserwuje się tajemnej symboliki jak w USA ! To państwo jest nią tak mocno nasączone, że nie można się obrócić, żeby nie ujrzeć ich magicznych znaków.

 

Dzięki pracy znanego w Polsce pastora Hoggarda udało się odtajnić dane w temacie zdarzenia z Dealey Plaza w Dallas, strzelców było co najmniej trzech, mieli za zadanie nie tylko uśmiercić J.F.K, ale dać wyrazne przesłanie tym wszystkim, którzy rozumieją sekretny język symboli tajnych zrzeszeń. Oto decydujące 4 minuty wykładu amerykańskiego parioty Michaela Hoggarda.

 

Sprawcy zamachu na Kennedyego ujawnieni - i ich tajemnicze rytuały