Lipiec 2018

Eskadra obiektów UFO została uwieczniona nad Los Angeles

Bardzo ciekawa obserwacja zjawiska UFO miała miejsce podczas cywilnego lotu tuż przed próbą lodowania na lotnisku w Los Angeles. Nieświadomy z początku świadek zdarzenia, zdołał uwiecznić trzy niezidentyfikowane obiekty latające lecące równolegle z samolotem.

Zgodnie z opowieścią świadka, z początku nie był pewny czy miał doczynienia z prawdziwymi obiektami, czy może raczej odbiciem świateł samolotu. Dopiero po czasie, gdy obiekty UFO zaczęły zmieniać położenie względem siebie nawzajem, mężczyzna był pewny że jest świadkiem czegoś niezwykłego.

Obiekty unosiły się w okolicy samolotu przez około 5-6 minut. Biorąc pod uwagę fakt iż utrzymywały prędkość cywilnego lotu powietrznego, musiały utrzymywać prędkość co najmniej 800 km/h. O ile więc nie mamy tu doczynienia z jakimś niezwykłym błędem matrycy aparatu lub jakimś zjawiskiem naturalnym, zdarzenie z nad Los Angeles zdecydowanie wygląda interesująco.




Naukowcy odkryli, że Wielka Piramida skupia energię elektromagnetyczną

Tak zwana Wielka Piramida w Gizie, to jeden z najbardziej niesamowitych monumentów na świecie. Do tej pory, naukowcy utrzymywali iż jest to olbrzymi grobowiec co było traktowane jako swoisty dogmat, pomimo nie odnalezienia w niej żadnej mumii ani napisów naskalnych które mogłyby na to wskazywać. Tymczasem teraz, okazuje się iż Wielka Piramida potrafi skupiać promienie elektromagnetyczne.

To niecodzienne odkrycie zostało ujawnione w pracy badawczej opublikowanej w czasopiśmie naukowym Journal of Applied Physics. Oto co o samym badaniu powiedział jeden z jego koordynatorów Dr. Andrey Evlyukhin:

"Egipskie piramidy od zawsze skupiały na sobie dużo uwagi. My jako naukowcy również zainteresowaliśmy się tą budowlą dlatego zdecydowaliśmy sprawdzić czy Wielka Piramida może zachować się jak cząstka rezonująca z falami radiowymi[...] Ze względu na brak informacji na temat fizycznych właściwości piramidy, musielismy skorzystać z kilku wstępnych założeń. Przykładowo, uznaliśmy że w jej wnętrzu nie ma żadnych nieznanych wgłębień a jej budulcem to zwyczajny wapień, równomiernie rozłożony wewnątrz i na zewnątrz piramidy. Korzystając z tych założeń, doszliśmy do interesujących rezultatów, które mają istotne i co ważniejsze praktyczne implikacje"

Naukowcy poddali Wielką piramidę działaniu kilku rodzajów elektromagnetycznego promieniowania. I ku zaskoczeniu wszystkich, okazało się iż piramida weszła z nimi w reakcję. Oznacza to, że ten ogromny kamienny monument zachował się zupełnie jak pudło rezonansowe. Czyli mechanizm, którego głównym zadaniem jest przyciąganie oraz wzmacnianie fali radiowych. Wielokrotne analizy tego obiektu dowiodły ponad wszelką wątpliwość, że Wielka Piramida jest w stanie koncentrować energię elektromagnetyczną wewnątrz swoich ukrytych komnat.

Badacze byli w stanie uwiecznić do zjawisko i przedstawić elektryczne i magnetyczne pole emitowanę przez piramidę. Następnie wykonali oni specjalny model, który umożliwił im określenie w jaki sposób energia jest przetwarzana przez Wielką Piramidę. Okazało się, że większość pól elektromagnetycznych koncentrowała się w wewnętrznych komnatach obiektu oraz pod jego powierzchnią. 


Szczególnie ciekawie prezentuje się sposób w jaki piramida przetwarza energię. Okazuje się, że na początku Wielka Piramida akumuluje energię wewnątrz "komnaty królewskiej" a dopiero potem przesyła ją do niższych poziomów, gdzie znajdują się pozostałe z czterech odkrytych dotąd komnat. To nowe odkrycie po raz kolejny narusza dominującą wersję zdarzeń na temat celu istnienia Wielkiej Piramidy w Gizie.

Nie wykluczone iż natrafienie na mechanizm zdolny do przetwarzania ładunków elektromagnetycznych sprawi że środowisko naukowe nieco przychylniej spojrzy się na teorie zgodnie z którymi nie jest ona wcale grobowcem, ale czymś zupełnie innym. Warto w tym miejscu wspomnieć o innych budowlach o podobnych właściwościach czyli kontrowersyjnych piramidach z Bośni. Jednym z bardziej istotnych znalezisk związanych z tymi domniemanymi piramidami jest właśnie obserwacja emisji strumienia energii z ich czubka.

Jest to około 4 metrowy promień o częstotliwości 28 kHz, pochodzący ze środka jednej z piramid.  Zjawisko to obserwowało niezależnie czterech naukowców choć ostatecznie nie zostało ono zaakceptowane przez środowisko naukowe. Dr Osmanagich znalazca i główny propagator idei istnienia piramid w Bośni sugeruje, że ten promień energii mógł stanowić podstawowy cel dla budowy piramid.  Mężczyzna uważa iż piramidy mogły stanowić niewyczerpane źródło czystej energii dla starożytnych mieszkańców Bośni.  

Teoria ta nie jest zresztą niczym nowym a jednym z jej pierwszych propagatorów był autor książki "Elektrownia Giza" Christopher Dunn, który opublikował ją już w 1998 roku. Nie wykluczone więc, że biorąc pod uwagę najnowsze dowody, rzeczywiście jest to jakaś starożytna maszyna lub coś czego natury poprostu jeszcze nie znamy. Znajdą się zapewne i tacy, którzy stwierdzą że jest to poprostu przypadek, ale stwierdzą że badanie było przeprowadzone w sposób nieprawidłowy. O tym jaka jest prawda, dowiemy się już w nadchodzących latach.

 




Epos o Gilgameszu, niesamowity tekst skrywający tajemnice Sumeru

Mity starożytnego Sumeru opowiadają o wielu niesamowitych zdarzeniach i mitycznych bogach. Niestety po upadku tej cywilizacji, wiele z jej legend przepadło bezpowrotnie, a te historie które znamy pochodzą często nie od samych Sumerów a Akadyjczyków, którzy przyszli na ich tereny. To właśnie za ich sprawą dane nam jest poznać jedną z najciekawszych postaci tej kultury czyli niejakiego Gilgamesza. Bohatera najstarszego eposu w historii ludzkości i najstarszego herosa w całej literaturze.

Zgodnie z legendami o jego życiu Gilgamesz między innymi obalił rządy króla Aggi z Kisz zbudował mury miasta Uruk aby ochronić jego mieszkańców, razem ze swoim towarzyszem Enkidu zwyciężył w walce z demonem Huwawa, niebiańskim Bykiem zesłanym przez boginię Isztar, a nawet o jego śmierci i podróżach po podziemnym świecie. Postać Gilgamesza jest więc koronnym przykładem mitycznego herosa, którego genealogia łączy się z bóstwami. Zgodnie z sumeryjską Listą Królów, sam Gilgamesz był bowiem dzieckiem bogini Nunsun i kapłana o imieniu Lillah. Jest to o tyle ciekawe, że sama Ninsun była córką bóstw Anu i Uras czyli dwóch z czołowych postaci w sumeryjskim panteonie.

Fragment reliefu przedstawiającego boginię Ninsun

Epos miał zostać spisany w okolicach 2500 roku p.n.e. na serii glinianych tabliczek. Co ciekawe opisują one nie tylko heroiczny okres w życiu Gilgamesza ale również przypisuje mu liczne wady takie jak okrucieństwo względem swoich wrogów oraz pożądanie zamężnych kobiet. Co w pewnym sensie różni się od dwuwymiarowych postaci znanych między innymi z odległej o 1500 lat Iliady i Odysei.

Dodatkowo, epos zawiera w sobie inną bardzo ciekawą przypowieść, której to głównym tematem jest historia o Potopie. Jej bohaterem nie jest jednak sam Gilgamesz a niejaki Utnapisztim. Wybraniec boga Ea(czyli odpowiednika sumeryjskiego Enkiego) który dostał zadanie w postaci zbudowania czegoś na kształt biblijnej Arki oraz przechowania na niej swojej rodziny, dobytku oraz roślin i zwierząt wszystkich gatunków. Co ciekawe zgodnie z wersją mitu zawartą w eposie, przyczyną do wywołania Potopu miało być przeludnienie świata, które cyt. "zagrażało spokojowi bogów" co zdecydowanie odbiega od chrześcijańskiej wersji tego mitu.

Niedługo po zalaniu Ziemi, arka zatrzymała się na górze Nisir, a po siedmiu dniach Utnapisztim wypuścił gołębia aby ten odnalazł ląd. Tutaj epos znowu różni się od Biblii ponieważ w odróżnieniu do znanej nam wersji historii gołąb nie podołał zadaniu i dopiero po wysłaniu kruka, ląd został ostatecznie odnaleziony. Na koniec po przybiciu do lądu Utnapisztim uwolnił wszystkie zwierzęta, zasadziło rośliny i złożył ofiarę bogom w wyniku czego wraz z żoną zostali oni nagrodzeni nieśmiertelnością.

 

Cała treść eposu jest przesiąknięta wieloma symbolami i opisami, które przy odpowiedniej interpretacji mogą brzmieć znajomo. Jednym z lepszych przykładów jest zbudowany z gliny i wody włochaty towarzysz Gilgamesza, Enkidu. Niezwykła istota, której to opis w dużej mierze przypomina stworzenie człowieka w Biblii. Enkidu pomógł Gilgameszowi w pokonaniu wspomnianego wcześniej demona oraz towarzyszył mu przez wiele lat aż w końcu umarł co zmotywowało Gilgamesza do poszukiwania nieśmiertelności.

To jednak nie wszystko ponieważ opis pokonanego przez nich demona, w pewnym sensie przypomina opowieści o rasie gigantów.

To wojownik – jego zęby są zębami smoka,
jego twarz – twarzą lwa,
jego ryk jest jak nacierająca woda potopu!

Zgodnie z opisem Enkidu, był on ogromnym humanoidem o strasznej twarzy i długich włosach. Jego dłonie miały być również uzbrojone w pazury a sam demon pełnił funkcję strażnika. Podobno był on również chroniony przez siedem magicznych cedrów, które zostały jednak zniszczone przez Gilgamesza, a sam Huwawa został zabity po stoczeniu walki z Gilgameszem. Dodając do tego historie o długożytności poszczególnych "ludzkich" postaci w eposie oraz ich niezwykłe koneksje rodzinne trudno nie dojść do wniosku że pod warstwą mitów i symboliki kryje się drugie dno. Nie wykluczone, że jego poznanie mogłoby udzielić nam wiele odpowiedzi na temat historii rodzaju ludzkiego, ale na ten moment są to jedynie niepoparte przez nic spekulacje.

 




Odnaleziono niezwykle jasną kometę przypominającą obiekt Oumuamua!

Jednym z najciekawszych wydarzeń roku 2017 było przybycie pierwszego obiektu międzygwiezdnego, uważanego najpierw za kometę, potem asteroidę, a przez niektórych nawet za obcy statek kosmiczny. Okazuje się iż 2018 rok może poszczycić się bardzo podobnym zdarzeniem w postaci komety C/2017 S3, która również miała przybyć spoza naszego układu słonecznego.

Głównym powodem dla stawienia takiej tezy jest dość ekscentryczna orbita tego obiektu. Jej nachylenie względem naszego układu to 99 stopni co zdecydowanie zmniejsza prawdopodobieństwo tego iż jest ona "mieszkańcem" naszego systemu gwiezdnego. Obiekt został odnaleziony 2 lipca 2018 roku.

Sugeruje się iż ta niezwykła chmura przybyła od nas ze strony obłoku Oorta. Sądząc po ciągnącej się za nią chmurze pyłu, najpewniej nigdy nie doświadczyła ona zbliżenia z żadną gwiazdą. Obecnie znajdujący się na jej powierzchni lód pęka od promieni słonecznych co skutkuje niezwykłymi zjawiskami świetlnymi, które zwróciły na siebię uwagę astronomów.

Szacuje się iż ten enigmatyczny obiekt, zbliży się do słońca i przetnie orbitę Merkurego we wrześniu. A następnie po wystrzeleniu przez grawitację słońca powróci na skraj naszego układu Słonecznego. Na ten moment obiekt nie zyskał takiego zainteresowania jak wspomniany na początku Oumuamua.




Trwająca na Wyspach Brytyjskich susza ujawniła kolejne starożytne osady!

Całkiem niedawno, informowaliśmy o kilku nowych znaleziskach archeologicznych z Irlandii. Tymczasem okazuje się, że w międzyczasie, archeolodzy pracujący w brytyjskiej Walii, natrafili na kilkaset pozostałości po dawnych strukturach i kamiennych kręgach. Nowe odkrycia, po raz kolejny zawdzięczamy trwającej w tym obszarze suszy.

Seria znalezisk rozpoczęła się od zdjęcia jednego z miejscowych pól wykonanego cywilnym dronem. Fotografie, ujawniły kontur starożytnego monumentu przypominającego nieco słynny Stonehenge. Z tą różnicą, że zdaniem badaczy był on od niego o wiele starszy. Niedługo potem lokalne władze podjęły własne badania, które doprowadziły ich do odkrycia kolejnych formacji na innych polach.

Głównym powodem dla odnalezienia tych dawnych megalitów jest trwająca w Wielkiej Brytanii i Irlandii, susza która zdaniem służb meteorologicznych pobija dotychczasowy rekord z 1910 roku. Zdaniem archeologów, wyraźny kontur dawnych budowli na tym obszarze zawdzięczamy osadzającym się na kamieniach pozostałościom wilgoci. Z powodu ich obecności, rośliny w tych miejscach stają się bardziej żywe i zielone od tych znajdujących się w ich okolicy, co z kolei tworzy tak niezwykły efekt.


Źródło: Ciara Wilkinson/Anthony Murphy

Ze względu na spore zainteresowanie tym tematem, Królewska Komisja ds Starożytności i historycznych monumentów Walii stworzyła specjalną mapę z oznaczeniem wszystkich nowo odkrytych lokacji. Na obecną chwilę mapa zawiera aż 230 miejsc, w których natrafiono na nowe niezwykłe pozostałości po dawnych mieszkańcach tego obszaru.

Zresztą to i tak nie wszystko, ponieważ wiele z potwierdzonych stanowisk zostało wykluczonych z mapki ze względu na fakt iż leżą na prywatnej posesji. Pracownicy komisji nie podali ich do oficjalnej wiadomości aby uniknąć sytuacji w których zainteresowani tą kwestią ludzie masowo wtargnęliby na czyjeś pole.

Zgodnie z przekazami medialnymi, trwająca obecnie fala upałów ujawniła ślady wielu starożytnych konstrukcji. Mowa tu nie tyle o kamiennych kręgach ale dawnych osadach żyjących tam ludzi. Natrafiono tam nawet na ślady wioski pochodzącej jeszcze z epoki Brązu. Susza przyczyniła się również do pomocy w badaniach półwyspu Llyn gdzie odnaleziono masywny cmentarz z epoki Brązu oraz wiele zwierzęcych zagród z epoki Żelaza.

 




Boskie miasto Dwarka - mit czy rzeczywistość?

Historia starożytnych Indii skrywa wiele enigmatycznych elementów. Latające pojazdy, bogowie, przybysze z innych planet, zapisane w źródłach historycznych. Jednym z nich jest Dwarka, znane też jako Dvārakā - "Brama do Nieba", zbudowane przez boga. Ale w przeciwieństwie do innych zaginionych miejsc, istnieją twarde dowody na istnienie Dwarki!

Dvārakā istnieje opisana w kilku tekstach, m.in. Mahabharacie, wielkiej hinduskiej epopei. Według nich, legendarne miasto zbudował Kryszna, gdy jego wcześniejszą posiadłość wielokrotnie atakował tyran Jarasanda. Nowe miejsce stworzono na wyspie, z pomocą innych bóstw. Dostępne tylko drogą morską, piękne i szybko zamieszkane, zostało zaatakowane przez innego króla, Salvę, z pomocą "latających pojazdów, siejących piorunami". Mimo zwycięstwa boga, opuścił on to miejsce, które zostało w końcu pochłonięte przez ocean.

W przeciwieństwie do innych licznych historii o starożytnych miastach, ta jednak posiada pewne dowody. W Indiach już teraz istnieje nowoczesne miasto o tej samej nazwie, jest także jednym z czterech niezwykle ważnych celów hinduskich pielgrzymek. Część jego reputacji pochodzi właśnie od antycznego, legendarnego "brata" - który prawdopodobnie istniał nieopodal! W pobliskiej zatoce kambajskiej archeolodzy znaleźli fragmenty ceramiki, budynków i ludzkich kości, mających nawet 9500 lat.

Biorąc pod uwagę, że inne najstarsze znaleziska w tym miejscu są nawet o połowę młodsze wydaje się potwierdzać istnienie boskiego miasta Dwarka. Jednak udowodnienie tej teorii to także kolejny dowód i szansa na znalezienie starożytnych viman i innych niesamowitych artefaktów z czasów starożytnych Indii.

 

 




Rabini z całego świata ogłaszają narodziny Mesjasza. Czy to już czasy ostateczne?

Rabini twierdzą, że Mesjasz narodził się 22 lipca 2018 r., co zdaniem wyznawców Judaizmu oznacza, że obecny świat wkracza w ostatni etap czasów ostatecznych. Rabin Chaim Kanievsky, jeden z czołowych żydowskich uczonych na świecie, wierzy, że „zbawca” narodził się kilka dni temu.

Świat czekają wielkie zmiany. Przepowiednia mówi o końcu świata oraz „wstąpieniu do Królestwa Bożego”. Rabin powiedział, że uważa obecną rosnącą niechęć do duchownych za jeden z elementów przepowiedni.

Kanievsky dodał również, że jest przekonany, że Mesjasz narodził się 22 lipca, na podstawie lektury starożytnych tekstów oraz ponieważ w dniu tym odbywa się żydowskie święto Tisza be-Aw. Jest to dzień upamiętniający rocznicę zburzenia Pierwszej i Drugiej Świątyni Jerozolimskiej.

Rabin Kaniewski powiedział: „Wydaje mi się, że mędrcy chcieli nam przekazać, że nawet kiedy świątynia zostaje zniszczona, zawsze następuje jakieś zadośćuczynienie. Uważam, że Mesjasz rzeczywiście istnieje i żyje pośród nas. Przechodzi z jednego ciała do drugiego w każdym pokoleniu.”

Rabin Hillel Weiss twierdzi, że decyzja prezydenta USA Donalda Trumpa o przeniesieniu amerykańskiej ambasady z Tel Awiwu do Jerozolimy jest częścią mesjańskiego proroctwa. Z kolei inny rabin, Pinchas Winston powiedział, że trwające napięcia między Iranem a Izraelem to „biblijny, proroczy kryzys”.

Rabin Kanievsky dodaje, że obecna sytuacja, to „cisza przed burzą”. Znaki pojawiają się powoli, jednak wszystko wskazuje na to, że to czas nadejścia ogromnych zmian na świecie.

 

 




Latający humanoid na meksykańskim niebie?

Nad Meksykiem pojawił się tajemniczy obiekt, który według niektórych może być latającym humanoidem. Pojawiają się też bardziej oryginalne teorie, jakoby na filmie była widoczna zła wiedźma.

W sieci pojawiło się wideo, na którym zarejestrowano dziwny obiekt poruszający się pośród chmur. Internauci nie próżnowali i wykorzystując swoją wyobraźnię, przedstawili kilka teorii na temat niecodziennego zjawiska, którego doświadczyli mieszkańcy Meksyku.

 

Grupa kreatywniejszych obserwatorów stwierdziła, że na filmie widać czarownicę lub inną osobę blisko związaną z czarną magią. Swoją tezę tłumaczą wyglądem tajemniczego obiektu, który przypomina wiedźmę ze względu na pelerynę oraz kapelusz. Znalazło się też oczywiście grono osób, które bez wahania uznało, że mieszkańcy Meksyku mieli do czynienia z humanoidalną postacią, prawdopodobnie związaną z obcą cywilizacją.

 

Nie można jednak zapomnieć o drugiej stronie barykady, a więc o sceptykach, którzy są przekonani, że niesamowity obiekt to zwykły balon, który przez ludzką nieopatrzność wzbił się wysoko w powietrze. Jak widać, opinii nie brakuje. Jakie jest wasze zdanie? Podzielcie się nim w komentarzu.

 

 

 




Zapomniany rywal Atlantydy - Hiperborea

W historii ludzkiej cywilizacji spotkać możemy wiele przykładów Terra Incognita. Naukowcy i żądni przygód odkrywcy od lat szukali różnych legendarnych lokacji, które dzięki swojej popularności przetrwały do dziś, często pojawiając się w kulturze. Atlantyda, Góry Księżycowe, Shangri-La pobudzały wyobraźnię człowieka. W zapomnienie wpadła natomiast niesamowita kraina, alternatywna siedziba bogów - grecka Hiperborea.

Hiperborea miała być cywilizacją konkurujacą z Atlantydą, skrytą za nieprzeniknioną drogą, nie do przebycia ani pieszo, ani okrętem. Kwitnąca tam cywilizacja miała być najpotężniejsza na świecie, a jej mieszkańcy byli nieśmiertelni i funkcjonowali obok bogów. Zgodnie z podaniami, rządzili nimi kapłani Apollo, a sam bóg przybywał tam raz na 19 lat. Rozwijała się tam technika, kultura, a słońce zachodziło  tam tylko na godzinę każdego dnia. Podobno to właśnie stamtąd pochodził z sam Pitagoras.

Potencjalna lokalizacja tajemniczej krainy już w starożytności wzbudzała wiele ożywionych dyskusji. Hekatajos z Miletu umieścił ją na za Górami Ryfejskimi (dzisiejszymi Sudetami) - takie umiejscowienie boskiej cywilizacji pasowałoby do teorii o starożytnych Lechitach. Zgadzałaby się z tym rownież nazwa - Hiperboreanie mieszkali "ponad Boreaszem", wiatrem północnym, którego ojczyzną jest Tracja.

Inne podania twierdzą, że leżałą ona za Oceanem Północnym, na wyspach bieguna północnego, gdy teren ten wciąż miał być ciepły i życzliwy dla człowieka. Zdecydowana większość naukowców powątpiewa w istnienie Hiperborei, podczas gdy inni uznają ją za faktyczny Ogród Edenu, z którego wywodzi się całe życie na Ziemi. Co ciekawe, badania prowadzone niezależnie przez naukowców ze Skandynawii, USA i Rosji udowodniły, że 30–15 tys. lat temu klimat w Euroazji Północnej oraz w Arktyce był zbliżony do warunków śródziemnomorskich, a zatem niezależnie od jej dokładnej lokalizacji, Hiperborea mogłą faktycznie istnieć!

 

Zgodnie z podaniami, mieszkańcy tej krainy czyli Hiperborejczycy, prowadzili beztroskie i szczęśliwe życie, wolne od chorób i cierpień, a nasyciwszy się nim, odbierali je sobie skacząc ze skały w morze. Mając to na uwadzę, trudno jest się dziwić, że zarówno legendy o Hiperborei jak i Atlantydzie i innych zaginionych lądach, skutecznie skłócają ze sobą badaczy. Uznanie istnienia rozwiniętej cywilizacji, która mogła istnieć przed tysiącami lat, stoi w zupełnej sprzeczności do obecnych prawideł nauki, zgodnie z którymi ludzka cywilizacja żyła wówczas w jaskiniach. No chyba, że uznamy iż opowieści o niezwykle wysokim wzroście mieszkańców Hiperborei to nie symbolika, ale kolejny dowód na istnienie mitycznej rasy gigantów. Czy zatem Hiperborea istniała naprawdę? Nie wykluczone, że przy obecnym podejściu do starożytnych źródeł możemy nigdy nie poznać odpowiedzi na to pytanie.

 

 

 




Pierwsze UFO na Księżycu widziano już w XVII wieku

Tajemnicze zjawiska od wieków wyjaśniane były przez siły nadnaturalne. Zmiany pogodowe, zaćmienia mogły być wynikiem gniewu bóstw lub duchów. Wraz z nadejściem renesansu coraz częściej ludzie szukali wyjaśnienia naukowego. Jednym z efektów zmiany tego nastawienia było odkrycie enigmatycznego obiektu na Księżycu, i to już w roku 1668.

 

Znaleziska dokonał proboszcz Cotton Mather, żyjący w Nowej Anglii. Podczas obserwacji księżyca za pomocą teleskopu zobaczył on dziwne, szybko poruszające się światło. Godna podziwu jest jednak jego postawa - zamiast wyjaśniać tajemniczy fakt wizją od Boga, uznał je za nowe, astronomiczne, niewyjaśnione zjawisko i postanowił zadać pytania, czym mogło ono być.

Co ciekawe, informacja o tym odkryciu została zapisana w katalogu NASA dotyczącym zjawisk na Księżycu. Odkrycia dokonać miało "kilku nowoanglików" 26 listopada 1668 roku. Ponadto obserwowana była rzekomo "ciemna strona" naszego satelity. Było to czwarte wydarzenie w historii tego archiwum NASA.

 

Dzisiaj nie sposób określić, co dokładnie widział kapłan. Jego teleskop mógł być zepsuty, brudny - choć nie wydaje się to prawdopodobne, biorąc pod uwagę innych świadków. Możliwe też jest, że zobaczył zjawisko, które dzisiaj zostało wielokrotnie zaobserwowane i wyjaśnione. Jednakże w obliczu częstych współczesnych obserwacji UFO, czy mogło to być jedno z pierwszych tego typu zaraportowanych spotkań? Pozostają nam jedynie domysły.