Październik 2018

Duchy na fotografii rodzinnej zszokowały rodzinę z Anglii

Angielka, Jane Cunningham , która wybrała się na spacer z córką i wnuczką, postanowiła zrobić im zdjęcie. Gdy potem je przeglądała okazało się, że oprócz jej rodziny, w tle widać dwie dziewczyny, które wyraźnie nosiły ubrania z innej epoki. Kobieta twierdzi, że przypadkiem uchwyciła duchy.

Niezwykła obserwacja została wykonana w Muzeum Dzieciństwa we wschodnim Londynie. Dziwne sylwetki w tle zauważyła dopiero po powrocie do domu. Gdy to ujrzała postanowiła ponownie bardziej przyjrzeć się zdjęciom zrobionym za pomocą jej telefonu komórkowego. Wstępna analiza sprawiła, że kobieta uwierzyła, iż w tle są dwie małe dziewczynki, które wyglądają przez okno i patrzą bezpośrednio w obiektyw.

"Moja córka poprosiła o zrobienie jej zdjęcia i dopiero po kilku godzinach zorientowaliśmy się, że na zdjęciu są jacyś ci dziwni ludzie. Był to bardzo deszczowy dzień, nikogo nie było na ulicy, a na dodatek te dwie dziewczyny były ubrane w stroje z innej epoki" - twierdzi Jane Cunningham. 

Na jeszcze innym zdjęciu, 53-letnia kobieta twierdzi, że zauważyła sylwetkę czaszki, która. jej zdaniem, wskazuje, że martwe dziewczyny były kiedyś poddawane torturom. Jak twierdzi Brytyjka, sprawdziła historię budynku, w którym znajduje się muzeum i w XVII wieku był tam epizod, gdy do skończenia jego budowy zmuszano młode dziewczyny, które były tam więzione. 

 

 




Góra Ślęża – legendy, Obcy i Słowianie

Na temat tajemnic związanych z Górą Ślężą napisano już niemało. Ten najwyższy szczyt Masywu Ślęży wznoszący się na wysokość 717,5 m .n.p.m. i leżący na południowy- zachód od Wrocławia obok miejscowości Sobótka, od dawna fascynuje nie tylko turystów, historyków i radiestetów ale także odkrywców zapomnianego świata.

Miejsce kultu Celtów i dawnych Słowian, ogromne skalne bloki porozrzucane po całym zboczu, zalane podziemia i tajemnicze rzeźby, to wszystko tworzy wokół Góry Ślęży otoczkę mistycyzmu, pod którą każdy zainteresowany czymś więcej niż Trudnymi Sprawami pragnie zajrzeć głębiej.

 

Dochodzą do tego także ludowe podania i legendy dotyczące samej góry oraz tego co niegdyś na niej było. Właśnie na takie legendy chciałbym zwrócić uwagę w poniższym artykule. Tajemnic Ślęży na pewno nie rozwiążę a zapewne wręcz dołożę kolejne znaki zapytania.

 

Jedna z owych legend opowiada o powstaniu Góry Ślęży. Według tej opowieści wcześniej było na jej miejscu wejście do piekieł. Pewnego dnia diabły, które stamtąd wyszły usiadły na pobliskim szczycie Raduni i zaczęły obrzucać się kamieniami ze znajdującymi się nieopodal aniołami.

 

Walka miała trwać cały dzień i noc aż z kamieni tych usypali Ślężę. Diabłom odcięto powrót do piekieł i wściekłe rozbiegły się po świecie. Legenda mówi, że za każdym razem gdy jest burza i pioruny uderzają w szczyt to są właśnie owe diabły, które próbują wrócić do świata podziemi.

 

Tyle mówi nam stara ludowa legenda. Ale co my możemy z niej wyczytać? Jeżeli pójdziemy tokiem rozumowania takich ludzi jak sławny Erich von Daeniken i przyjmiemy teorię o paelokontaktach możemy zamiast diabłów i aniołów mieć dwie skłócone grupy przybyszów (z innego świata? Z innej planety? Z innego czasu?).

 

Inny autor tego nurtu, Zecharia Sitchin, w swojej książce pt. „Dwunasta Planeta” w sposób ciekawy, i przede wszystkim logiczny, dochodzi do wniosku, iż światy podziemne występujące praktycznie w każdej religii (Piekło, Hades, Szeol, itp. itd.) to mogły być po prostu potężne kopalnie założone przez kolonizatorów Ziemi. Tak samo jak z Piekła, z pracy w kopalni się nie wracało.

 

Wysłani tam ludzie-robotnicy schodząc do podziemi widzieli światło dzienne po raz ostatni. Tak samo jak wykorzystywane później przez nas do prac w kopalniach konie, które tam ślepły i padały od ciężkiej pracy. Jednak w początkowym okresie kolonizacji naszej planety, według sumeryjskich przekazów, tę pracę dla bogów  wykonywali pomniejsi bogowie, bezimienni.

 

Jako cała masa pracująca dla tych głównych, nazwanych bóstw (jak Enlil, Enki czy Isztar) byli oni określeni wspólnym mianem Anunnaki. Pewnego dnia jednak zbuntowali się oni przeciwko warunkom pracy. W obliczu sytuacji, w której wszystkie kopalnie miały stanąć, bogowie stworzyli niewolnika, człowieka, aby wyręczył Anunnaki w ich obowiązkach. To oczywiście taka sama legenda jak ta o diabłach na Ślęży, ale czy na pewno?

 

Pisma starożytnego Sumeru i Akadu przetrwały w niezmienionej formie tysiące lat. Co do naszej rodzimej spuścizny było jednak z goła inaczej. Jak wiemy  historię piszą zwycięscy a mistrzem w tym był Rzym. Rzym i jego następcy czyli Kościół Katolicki i Święte Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego.

 

Prawdziwa spisana historia ludów Słowiańskich została zastąpiona obowiązującą do dzisiaj wersją i wymazana tak samo jak to później zrobili Europejczycy z mieszkańcami Ameryki Południowej. Jednak ludowe legendy nie tak łatwo wymazać gdyż na tzw. „ciemny lud” elity żyjące w pałacach i na zamkach nie miały przez wiele lat tak bezpośredniego wpływu. Dlatego osobiście uważam, że w każdej legendzie jest nie tylko ziarnko prawdy, ale cała miarka ziaren.

 

Czy możliwe, że na Ślęży istniała jeszcze w czasach przedpotopowych kopalnia obcych? I że opisana w legendzie walka była w rzeczywistości buntem pracujących tam Anunnakich? W rejonie Gór Sowich istnieje wiele kopalni, w których wydobywało się złoto i uran a w samej Sobótce nieopodal Ślęży wydobywano niegdyś magnezyt, służący m.in. jako surowiec do produkcji materiałów ogniotrwałych.

 

Taka kopalnia na pewno musiała mieć jakieś widoczne zabudowania. Spostrzegawczy turysta jest w stanie ślady takowej konstrukcji kamiennej dostrzec wspinając się na szczyt czerwonym szlakiem prowadzącym ze wsi Sulistrowiczki.

 

Przedpotopowe techniki obróbki kamienia, podobne jak te wykorzystywane na całym świecie do budowy piramid i innych megalitycznych, konstrukcji a następnie zapomniane na długie stulecia, są zauważalne na niektórych leżących wokół zbocza głazach. Poniżej kilka przykładów jak to starożytni „cięli i obrabiali” kamienie żelaznymi scyzorykami:

 

 

 O tym skąd pomysł o przedpotopowym pochodzeniu kamiennych konstrukcji pisałem wcześniej w artykule „Czy datowanie megalitów ma jakikolwiek sens?”. Ponadto na ten temat również wypowiada się Biblia przy okazji przypowieści o wieży Babel:

 

„1 Mieszkańcy całej ziemi mieli jedną mowę, czyli jednakowe słowa. 2 A gdy wędrowali ze wschodu, napotkali równinę w kraju Szinear i tam zamieszkali.
3 I mówili jeden do drugiego: «Chodźcie, wyrabiajmy cegłę i wypalmy ją w ogniu». A gdy już mieli cegłę zamiast kamieni i smołę zamiast zaprawy murarskiej,(…)”

 

  Można z tego wywnioskować, że ludność po Potopie zarzuciła w krótkim czasie technologię budowania z kamienia, zatem musiała to być umiejętność wcześniejsza niż to co proponują nam historycy. Trudniej jest wszak obrobić kamień niż uformować i wypalić glinę. Spójrzmy też jak wyglądają resztki kamiennego muru pochodzącego z resztek XIV-sto wiecznego zamku. Tutaj technika „obróbki” kamienia dalece odstaje od tego co widzieliśmy przed chwilą.

 

  Wracając do tematu ewentualnej kopalni obcych na Górze Ślęża i jej konstrukcji, istotnym elementem układanki jest fakt, iż ilość tego typu kamieni zwiększa się w miarę zbliżania się do szczytu. Na nim natomiast widnieją resztki wałów kamiennych z widocznym przejściem – bramą.

 

 

  Gdyby rzeczywiście była tam niegdyś kamienna konstrukcja i jeśli doszłoby do walki pomiędzy zwaśnionymi stronami przybyszów to można sobie wyobrazić silną eksplozję, która rozsadziła budowlę i porozrzucała jej elementy dookoła na dużym obszarze. Także urobek z kopalni zapewne poszybował wysoko w górę tworząc jej widoczny do dzisiaj krajobraz. Na zastosowanie tam zaawansowanej technologicznie broni wskazuje fragment ludowej legendy wiążący diabły z walącymi w górę piorunami.

  Inna lokalna legenda może też być śladem po bytności pewnego rodzaju sił wyższych na Ślęży. Według niej pewien chłopak wybrał się na górę aby zdobyć dla śmiertelnie chorej matki cudowną wodę ze źródełka. Był jednak pewien haczyk. Jeżeli czegokolwiek by się po drodze wystraszył zamieni się w kamień. Przestraszyć chłopca próbowały przeróżne straszydła i potwory jednak on się nie zląkł. Dotarł do źródła, zaczerpnął wody i wracając kropił nią innych nieszczęśników zamienionych w głazy przywracając im ludzką postać.

  Ponownie powołując się na „Dwunastą Planetę” Sitchina nasuwa się pytanie, czy owa magiczna woda nie była tzw. wodą życia, z którą często przedstawiano sumeryjskie bóstwa wespół z tzw. chlebem życia? Były to również elementy powszechne w innych religiach. Czym mogły być potwory i czego strzegły? Jeżeli była tam kopalnia, a wydobywany surowiec (złoto? Uran? Magnezyt?) był cenny to oczywistym się wydało, że zarządcy tej placówki zadbali o ty by teren był niedostępny dla osób postronnych. W związku z tym mogliśmy mieć wieki temu na tych ziemiach własnych Anunnakich i ślad ich pobytu odbity w kamieniu i legendach.

  Oczywiście powyższe rozważania nie dadzą odpowiedzi na pytania i tajemnice związane z Górą Ślężą jednakże chciałem zwrócić uwagę na możliwy przebieg wydarzeń, które zawarte zostały w ludowych opowiadaniach jak także i na fakt, że takie podania i legendy zasługują na coś więcej niż tylko na miano bajek.

 




Niezidentyfikowany obiekt latający ukazał się nad Warszawą

Tajemniczy obiekt pojawił się we wtorek po południu nad Warszawą. Mieszkańcy zastanawiają się, czym tak naprawdę był jasny świetlisty punkt, który ukazał się na niebie.

Nagranie zamieszczone w serwisie YouTube zostało zarejestrowane we wtorek przed godziną 18 na warszawskiej dzielnicy Bielany. Autorka filmu stwierdziła, że obiekt poruszał się jednostajnie, miał postrzępione brzegi i świecił tak jasno, jak słońce.

Geneza zjawiska pozostaje nieznana, lecz niezidentyfikowany obiekt swoim kształtem może zdecydowanie przypominać latający spodek. Autorka filmu uważa z kolei, że tajemnicze światło mogło być w rzeczywistości meteorytem. Jak zawsze, opinie internautów na temat niecodziennego zjawiska są skrajnie różne. Począwszy od inwazji UFO na Warszawę, a skończywszy na zwykłym sflaczałym balonie.

Jakie jest wasze zdanie na temat zjawiska? Dajcie znać w komentarzach.

 

 




W Izraelu dziwna mgła pokryła Wzgórze Świątynne. Rabini spodziewają się strasznych krwawych wydarzeń

Ostatnio, na znanym forum Godlike Productions, ludzie zaczęli omawiać niezwykłe zjawisko. Chodzi o nagłe pojawienie się gęstej mgły na Wzgórzu Świątynnym. Ich zdaniem, to co się stało, jest znakiem dla Izraela.

Sama anomalia została zauważona przez grupę Żydów w szóstym dniu święta Sukkot, kiedy modlili się na Górze Oliwnej. Nagle wszyscy zobaczyli gęstą mgłę, unoszącą się z ziemi. Po pewnym czasie święte miejsce było całkowicie pokryte mgłą.

 

Ludzie obserwowali zjawisko naturalne przez około półtorej godziny, po czym  ono zniknęło. Wielu mieszkańców nie odczuwa strachu. Rabini zastanawiali się nad tym, czy widzieli zły znak, co może oznaczać zbliżanie się krwawych wydarzeń. Sama służba, zwana Hoshanna Rabbah, trwa siedem dni, a w chwili pojawienia się mgły właśnie się kończyła.




Na pustyni w Mauretanii znaleziono skamieniałego "smoka"

Tak zwani wirtualni archeolodzy dokonali kolejnego ciekawego odkrycia w serwisie Google Maps. Ich uwagę przykuł dziwny skalisty obszar na pustyni w Mauretanii, na którym widać pewne znajome zarysy. Obraz skojarzył się naukowcom z kształtem smoka.

 

Skamienielina składa się z głowy z ogromnym oczodołem i z torsu. Długość zmarłego stworzenia wynosi 9,5 km. Eksperci zasugerowali, że żywe cielsko mogło osiągnąć wagę kilkudziesięciu ton.

 

Teraz badacze próbują znaleźć prawdziwe starożytne odniesienia do smoków. Być może legendy o latających gadach nie są fikcją. Według ekspertów, odkrycie może być dowodem na istnienie smoków i raz na zawsze ukrócić pytania dotyczące tych stworzeń. Warto zauważyć, że w tym roku, po drugiej stronie Afryki, znaleziono również szczątki smoka, choć naukowcy zakwestionowali ich autentyczność.




Potencjalny ślad po upadku UFO odkryty w amerykańskim stanie Nevada

Internauta poszukujący śladów po dawnej historii dotyczącej domniemanego upadku obiektów UFO, przeglądał zdjęcia satelitarne amerykańskiego stanu Nevada. Korzystając z dobrodziejstw aplikacji Google Maps natrafił on na dość interesującą formację ziemną, przypominającą do złudu trójkąt.

Samo znalezisko jest o tyle ciekawe, że w okolicy tej dziwnej formacji znajduje się kilka innych obiektów sprawiających wrażenie instalacji elektrycznych i systemów odprowadzania wody. Nie byłoby w tym pewnie nic dziwnego, gdyby nie podejrzanie duża ilość tych konstrukcji, które sprawiają wrażenie jakby zasilały jakąś średniej wielkości placówkę naukową a nie niewielkie opustoszałe ranczo.

Wnioskując po mapach firmy Google, trójkątny kształt, jest obecny na tej pustyni przynajmniej od 1994 roku i wiele wskazuje że znajdował się tam dużo dłużej. Dominujące obecnie teorie wiążą istnienie tego odbarwienia na pustynnej ziemi z jakimś przypadkiem upadku obiektu UFO, co wydaje się dość zastanawiające biorąc pod uwagę, że boki tego trójkąta mierzą po 1 kilometr każdy.

Czy mógłby to zatem być jakiś ogromny statek obcych który z jakiejś przyczyny rozbił się na pustyni w stanie Nevada? Obserwacje trójkątnych obiektów UFO nie są wcale niczym nowym, ale wiele wskazuje na to, że narazie najlepsze na co nas stać to spekulacje na ten temat. Należałoby przy tym nadmienić, że szczegółowe zgłoszenie na temat okoliczności, w których odkryto ten niezwykły obiekt zostało wysłane do organizacji MUFON gdzie otrzymało numer seryjny 95617.

 




Tajemnica Diabelskiego Kotła – czy wodospad prowadzi do piekła?

Czy wodospad Devil's Kettle (Diabelski Kocioł) w amerykańskim stanie Minnesota prowadzi aż do samego piekła? Niektórzy przychylają się do tej tezy w związku z brakiem racjonalnego wytłumaczenia...

Zlokalizowany około 2 km od ujścia rzeki Brule, wodospad Devil's Kettle, wpływa bezpośrednio do kotła erozyjnego, w którym woda oraz jej zawartość znikają w mętnej głębi. Tajemnicze zjawisko doprowadziło do pojawienia się teorii, wedle których wodospad może spływać aż do samego piekła lub innego podziemnego świata.

 

Warto zwrócić uwagę na fakt, że wiele starożytnych kultur (od Indian aż po Sumerów) opowiadało o istnieniu podziemnych światów. Na Wyspach Brytyjskich popularne jest plemię Tuatha De Danann, którego przywódczyni miała sprawować władzę nad światem podziemnym. Nie można wykluczyć, że geneza powstania Diabelskiego Kotła jest ściśle powiązana z jedną ze starożytnych cywilizacji.

 

Na przestrzeni lat wielu naukowców próbowało racjonalnie wytłumaczyć zagadkę i wrzucano do wodospadu różne przedmioty, w tym urządzenia GPS, aby zlokalizować położenie wody, wpadającej do Diabelskiego Kotła. Nie uzyskano jednak jednoznacznej odpowiedzi, która rozwiałaby wszelkie wątpliwości...

 

 




Spektakularne fenomeny świetlne widziane w Chinach i Francji!

Niebo nad Francją i Chinami stało się niedawno sceną dla dość niezwykłego i równie niepokojącego spektaklu. Okazuje się, że w internecie pojawiły się nagrania ogromnych świetlistych obiektów widzianych oraz zarejestrowanych na filmie w obydwu krajach. Nie da się ukryć, że obserwowane na nich fenomeny wyglądają spektakularnie.

 

Podczas gdy obserwacje z Chin i Francji zdecydowanie różnią się od siebie, to dość niewielki odstęp pomiędzy tymi niezwykłymi zjawiskami ma prawo budzić pewną dozę konsternacji. Zacznijmy może od zjawiska z Chin, które miało mieć miejsce 11 października 2018 roku. Otóż, mieszkańcy miasta Beijing umiejscowionego w prowincji Shanxi oraz ogólnie rozumianej Środkowej Mongolii, wręcz zalali social media zdjęciami i filmami z tego zdarzenia.

To co widzieli można porównać jedynie do niezwykłych efektów świetlnych widzianych nad Kalifornią po przelocie rakiety firmy Space X. W zasadzie, zjawisko z Chin wygląda na tyle podobnie do niego, że już teraz zaproponowano teorię zgodnie z którą, ten dziwny efekt świetlny został wywołany testami naddźwiękowego pojazdu o kryptonimie DF-ZF, którego istnienie zostało niedawno potwierdzone przez rząd Chin. Biorąc pod uwagę, że wspomniany samolot ma znajdować się w jednostce w Taiyuan, cała ta teoria ma logiczny sens. Warto nadmienić, że data obserwacji z Chin pokrywa się z dniem nieudanego wylotu rosyjskiej rakiety Sojuz co ma prawo rodzić różnego rodzaju teorie spiskowe.


Obserwacja znad Kalifornii po przelocie rakiety Falcon-9

Tymczasem zdarzenie z Francji miało miejsce w miejscowości Saint-Pol-de-Léon zlokalizowanej na północy tego kraju. Co ciekawe, obserwacje mającego tam miejsce fenomenu świetlnego zawdzięczamy transmisji na żywo, która przez kilkanaście godzin przedstawiała statyczny zielonkawy obiekt, który nie poruszał się ani nie odbijał na powierzchni znajdującej się pod nim wody.

Już sam ten fakt rodzi pytanie czy nie był to aby zwyczajny błąd kamery, z tym że zdaniem osób obserwujących ten stream, krąg światła pojawił się ponownie już następnej nocy. Jak narazie, nie ma jednak żadnych dowodów, na jakiekolwiek inne obserwacje tego fenomenu ani nawet ewentualnych zeznań naocznych świadków tego zdarzenia. Choć z tego co widziałem, grupa osób zainteresowanych tą obserwacją stale czuwa nad livestreamem, a więc już wkrótce możemy mieć więcej fotografii z tego zdarzenia.

To dość niezwykłe, że te dwa dość spektakularne zjawiska nastąpiły zaledwie kilka dni po sobie. Nawet jeśli uznamy, że ich zajście można wyjaśnić w sposób logiczny, to ich nagromadzenie jest zwykłym przypadkiem, to cała ta sprawa rodzi wiele pytań odnośnie tego, co zaczyna się dziać z naszym niebem. Wojskowe eksperymenty oraz ściśle tajne projekty, to wyjaśnienia które funkcjonują już od wielu dekad, ale dla szerokiego grona osób, przestały one już być satysfakcjonujące. Ogromne zainteresowanie tego typu obserwacjami dowodzi ponad wszelką wątpliwość, że coraz więcej ludzi patrzy się na nocne niebo i po wielokroć, nie może się nadziwić temu co widzi.




We Włoszech znaleziono szkielet dziecięcego "Wampira z Lugnano"

Archeolodzy odkryli we Włoszech szkielet 10-letniego dziecka z kamieniem umieszczonym w ustach. Naukowcy sugerują, że ci, którzy pochowali dziecko (prawdopodobnie zmarłe w V wieku podczas śmiertelnej epidemii malarii) obawiali się, że zmartwychstanie i rozprzestrzeni chorobę na żyjących. 

Niemal każda kultura na Ziemi ma swoją wersję mitu o wampirach. W chińskim folklorze znana jest postać jiangshi, a więc odrodzone na nowo zwłoki, które powstają z grobu, aby polować na żywych. Podobne potwory są obecne w kulturze rosyjskiej, albańskiej, indyjskiej czy greckiej. W średniowieczu mieszkańcy rosyjskich wsi często wbijali kołki w ciała umarłych, tak aby nie mogli ponownie powstać.

Zespół archeologów z University of Arizona oraz Stanford University dokonał zaskakującego odkrycia podczas przeszukiwania terenu we Włoszech znanego jako La Necropoli dei Bambini (Cmentarz dzieci). Powszechnie uważało się, że cmentarz był przeznaczony wyłącznie dla niemowląt i dzieci, które zmarły w wyniku epidemii malarii. Jednak, ich ostatnie odkrycie sprawiło, że naukowcy zaczęli ponownie zastanawiać się nad tym założeniem.


Źródło: David Picked (Stanford University)

Opierając się na otwartej pozycji szczęki dziecka, badacze doszli do wniosku, że skała została celowo umieszczona w jego ustach, ponieważ nie nastąpiłoby to naturalnie, gdy ciało uległo rozkładowi. Najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem jest teoria, wedle której miejscowi chcieli się upewnić, że martwe dziecko nie powstanie z grobu.

 

Warto wspomnieć, że w wyniku wcześniejszych wykopalisk na tym terenie, znaleziono różne przedmioty związane z ówczesną magią, takie jak: krucze szpony, kości ropuchy czy brązowe kotły wypełnione popiołem. Archeolodzy zdawali sobie sprawę z faktu, że Rzymianie byli zdolni do wszystkiego, aby powstrzymać zło przed ponownym wydostaniem się do świata żywych. Niemniej jednak najnowsze odkrycie nie jest czymś powszechnym dla tej kultury, szczególnie biorąc pod uwagę, że żadna z pozostałych czaszek wykopanych na Cmentarzu dzieci, nie miała kamienia włożonego do ust.


Źródło: David Picked (Stanford University)

Należałoby również przypomnieć, że podobne sytuacje zdarzały się już w przeszłości, chociażby w 2009 roku, gdy znaleziono szczątki XVI-wiecznej kobiety, która została pochowana z... cegłą w ustach. Dzięki temu zdarzeniu została nazwana Wampirem z Wenecji. Zespół archeologów planuje powrócić na Cmentarz dzieci w lecie przyszłego roku, aby dokończyć prace wykopaliskowe i być może znaleźć więcej szkieletów dziecięcych wampirów.

 

 




Czy rosyjscy sataniści stoją za śmiercią dwójki kobiet z Jekaterynburga?

Bardzo niepokojąca sytuacja, miała miejsce całkiem niedawno na terytorium Federacji Rosyjskiej. Dwie mieszkanki Jekaterynburga, padły ofiarą morderstwa, które jest wiązane z satanistycznymi rytuałami. Kobiety, miały zostać napadnięte w miejscowym punkcie widokowym, przez grupę postaci w białych szatach noszących ze sobą pochodnie.

Ta nowa teoria odnośnie sprawców tego morderstwa, jest wspierana przez nagranie wideo z kamery CCTV, które zostało udostępnione przez miejscowego mundurowego, niejakiego Valentina Degteryova. Sam film nie pokazuje niestety zbyt wiele, a biorąc pod uwagę późną porę w której był wykonywany, jakość nagrania, również nie powala. Wyraźnie widać na nim jednak grupę ludzi którzy odchodzą od rozpalonego przez siebie ogniaska oraz wędrują drogą w okolicy miejsca zdarzenia, oświetlając ją sobie pochodniami.

Zdaniem Degteryova góra Uktus, to miejsce znane między innymi z istnienia tam nigdyś pogańskiej świątyni, a więc najprawdopodobniej mamy tu doczynienia z dawną świętą górą, która jeśli wierzyć doniesieniom stała się miejscem odbywania satanistycznych praktyk. Czy jednak możemy mieć pewność że to właśnie grupa dziwnie ubranych postaci jest odpowiedzialna za morderstwo tych dwóch kobiet? Alternatywna teoria zakłada, że dobór ofiar wcale nie był przypadkowy i że tak naprawdę było to zabójstwo na zlecenie, którego głównym celem była jedna z zamordowanych kobiet Ksenia Soltanova.

Okazuje się bowiem, że jeszcze za życia, pracowała ona dla firmy Sberbank, czyli największego banku w Rosji, a na kilka dni przed śmiercią wdała się w gorącą kłótnie z jednym ze swoich klientów. Co ciekawe, mniej więcej w tym samym czasie jej dział był obiektem firmowego śledztwa. Można więc powiedzieć, że doniesienia o satanistycznej sekcie operującej w okolicy miejsca zbrodni, mają odwrócić uwagę od faktycznych przyczyn tego zajścia. Nie wykluczone, że prawda na temat tego zdarzenia, nigdy nie ujrzy światła dziennego.