Listopad 2018

Mityczna chupacabra była widziana przez mieszkańców rosyjskiej wsi

„We wsi Bekowo, w rejonie Belowsky, widziano chupacabrę" - pisze Komsomolskaja Prawda, powołując się na mieszkańców, którzy widzieli mityczną bestię. Według mieszkańców wioski chupacabra żyje na brzegu rzeki Mały Baczat, która przepływa przez wieś. Potwór objawia się tylko w ciemności i spotkać go można tylko nocą.

 

Według mieszkanki okolicy o imieniu Nadieżda, ona i dwóch innych wieśniaków, nastolatka i starszy człowiek, widzieli mityczną bestię. Jeden z nich wracał do domu przez ten sam most, kiedy chupacabra wyskoczyła na jezdnię, a drugi spotkał dziwadło kilka kilometrów od rzeki na polu.

„Mieszkam na ulicy Zarecznaja, aby się tam dostać, muszą przejść przez most. To przeprawa, przez którą trzeba przespacerować, aby znaleźć się na przystanku transportu publicznego. Po raz kolejny szłam do domu późno w nocy. Weszłam na most, a ta istota wyskoczyła zza krzaków. Jej ciało było jak u strusia, a głowa jak u konia. Gdy to zobaczyłam, wrzasnęłam i uciekłam. Na szczęście chupacabra mnie nie dopadła"- opowiada mieszkanka Nadieżda.

Plotki o pojawieniu się chupacabry szybko rozprzestrzeniły się po wiosce. Przerażeni rodzice obecnie wychodzą na spotkanie swoich dzieci, które kończą lekcje w szkołach. Teraz o zmroku ludzie zawsze zamykają, a niektórzy nawet barykadują, drzwi wejściowe do swoich domów.

 

Istota o ciele strusia i głowie konia kojarzy się mieszkańcom wsi Bekowo z kobietą szamanem z Górnego Ałtaju. Szamanka ostatnie lata spędziła w wyżej wymienionej miejscowości. Mieszkała w jednym z domów, świadcząc odpłatnie usługi związane z medycyną ludową, pozbywaniem się złych duchów i uroków. Dotychczas nikomu nie udało się sfotografować bekowej chupacabry.

 

 

Czy wideo pochodzące z Kanady jest dowodem na istnienie Wielkiej Stopy?

Wideo zarejestrowane w Kanadzie ukazuje tajemnicze stworzenie, które przez niektórych jest uważane za legendarną, mityczną Wielką Stopę.

Materiał opublikowany w serwisie YouTube został zarejestrowany w kanadyjskiej prowincji Saskatchewan. Na filmie można zauważyć dużą, ciemną postać, poruszającą się obok dużego krzaka nieopodal drogi. Jakość wideo nagranego telefonem komórkowym pozostawia dużo do życzenia, lecz mimo wszystko łatwo się zorientować, że mamy do czynienia z czymś niezwykłym.

Początkowo sylwetka bestii może sugerować, że na filmie widać niedźwiedzia, lecz ta opinia zostaje zakwestiowana, gdy stworzenie stoi wyprostowane. Warto zwrócić uwagę, że przez krótką chwilę dostrzec można ramię zwierzęcia, które kształtem przypomina kultową postać Wielkiej Stopy, zarejestrowaną w 1967 r. przez Rogera Pattersona i Roberta Gimlina.

Niezadowalająca jakość materiału z Kanady mimo wszystko pozostawia szerokie pole do własnej interpretacji. Użytkownicy są podzieleni – jedni podejrzewają, że stworzenie to faktycznie legendarna kryptyda człekokształtna; inni zaś upierają się, że zarejestrowano zwykłe zwierzę, np. niedźwiedzia. Jakie jest wasze zdanie po obejrzeniu filmu? Dajcie znać w komentarzach.

 

Płaska Czy Kulista - Prawdziwy Kształt Ziemi

Na dobry początek jest doskonała wiadomość - artykuł umożliwia uzyskanie absolutnie prawdziwej odpowiedzi na pytanie: czy Ziemia jest płaska czy kulista. Każdy kto w jakąś teorię wątpi, będzie mógł uzyskać wreszcie całkowitą pewność jak naprawdę sprawy stoją z kształtem Ziemi. Obiecuję. Obiecuję też, że do samego końca będę trzymał w niepewności. Tym, którzy teraz przeskoczą sobie na koniec tekstu, również obiecuję, że na skróty w żaden sposób nic nie uzyskają. Nie ma rady, trzeba przeczytać całość, aby zdobyć odpowiedź na pytanie: czy Ziemia jest płaska czy kulista.

Prawdziwy kształt Ziemi jeszcze do niedawna nie niepokoił nikogo, lecz od kilku lat spędza sen z powiek wszystkim miłośnikom teorii spiskowych. Stało się tak od chwili pojawienia się teorii płaskiej Ziemi, która wywróciła do góry nogami wszystko to, co było wiadome i nie podlegające dyskusji. Otóż każdy ogarnięty mieszkaniec planety wiedział, że Ziemia jest okrągła jak piłka a na jej spodzie skaczą do góry nogami jakieś kangury. Nikomu by nawet do głowy nie przyszło nie wierzyć w kangury. Aż tu nagle…

 

Płaska ziemia spadła na ludzkość nieoczekiwanie jak ci wszyscy emigranci. Nie było problemu i nagle jest. A oprócz tego, cholernie szybko on ewoluuje. Płaska Ziemia momentalnie podzieliła jednolite wcześniej społeczeństwo. To może wydawać się śmieszne ale tak nie jest jak to dowodzi przykład z religią. Kiedy wszyscy wierzyli w zasadzie w to samo, czyli w całą plejadę rozmaitych bóstw, nie było żadnego problemu przyadoptować do boskiego towarzystwa jeszcze paru półboziów z jakiejś pustyni. Takich śmiesznych, co to nie pracują w szabas lub niedzielę a są tak wszechmocni że… nie widać tego co stworzyli. Szybko jednak to co niewinne i śmieszne zaczęło powodować niekończące się wojny religijne – trwające zresztą do dziś – i dlatego uważam, że sprawa płaskiej Ziemi również ma na celu te złowieszcze cele. To co dziś wydaje się śmieszną teoryjką powodującą pukanie się w łeb, za kilkadziesiąt lub kilkaset lat może być śmiertelnie poważną przyczyną krwawych wojen.

Nieprawdopodobne?

Przecież narody mające mnóstwo srogich bogów (które to, uwaga, uwaga… trzymały ich w ryzach) zaczęły się na poważnie mordować dopiero po przyjęciu w boskie grono bogów… miłosiernych. Takich filantropijnych: oddających za friko życie, wino, organy do transplantacji i chyba jeszcze krew.

Dalej nieprawdopodobne?

Ależ Ziemia jest. Każdy przecież stąpa po niej własnymi nogami. Boga natomiast nikt jeszcze nigdy na oczy nie widział żadnego, a przecież mordują się w jego imieniu milionami. Czy zatem za Ziemię, która jest bezsporna, nie mieliby?

No właśnie.

Parę słów zatem o naukowej, bacologicznej klasyfikacji tego zjawiska, jakim są teorie na temat kształtu naszej planety.

Kuloziemcy wierzą, że Ziemia jest kulą posiadającą skaczące odwrotnie kangury. Udowodnił im to jezuita Kopernik, który był kobietą. W ferworze spiskowych dociekań kuloziemcy zdążyli się podzielić na tych, którzy wierzą w Ziemię pustą i pełną. Z tych od pustej natomiast nie wiadomo nawet kiedy wyewoluował odłam reformatorów wierzący, że żyjemy wewnątrz Ziemi. Tam też skaczą do góry nogami kangury więc przynajmniej w tym kuloziemcy są zgodni. Niezgodni są natomiast w dwóch kolejnych frakcjach – tej, która twierdzi, że Ziemia się nie kręci tylko niebo oraz tej, która uważa że to nieboskłon się obraca ogłupiając ludzi i kangury.

Płaskoziemcy natomiast wierzą, że żyją po tej samej stronie co kangury i nawet myśli do siebie nie dopuszczają, że mogły by one skakać nogami do góry. Oni również intensywnie mutują i bardzo szybko podzielili się na odłamy, z których jeden uważa że żyje pod kloszem kopuły a drugi że nie. Ponadto płaskoziemcy podzieleni są również na punkcie obrotów Ziemi – część myśli że się obraca niebo, a cześć że tylko oni i kangury.

Jak widać bardzo szybko narodził się szereg nieznanych wcześniej na tej planecie problemów. Ale to nie koniec, bowiem ich osobliwe krzyżówki rodzą takie rzeczy, o których nawet fizjologom się nie śniło. Jest tak, bo nawet nie wiadomo kiedy z połączenia kloszardowych płaskoziemców i wewnętrznych kuloziemców wyrodziła się nagle grupa, która twardo stoi na stanowisku, że Ziemia jest wklęsła.

I chyba dla przyrodniczej równowagi ze starych dobrych kuloziemców wytworzyli cię ci, którzy dadzą się pokroić, że Ziemia jest kulą która niesłychanie szybko rośnie  - od dinozaurów do czasów obecnych dwukrotnie – no i ten wzrost masy pozabijał wielkie gady.

Płaskoziemcy natomiast zupełnie inaczej wyjaśnili nam zagładę dinozaurów.

Haha, ze śmiechu aż się dupa robi płaska.

Jak widać zamieszało się na polu kształtu Ziemi ale bez paniki, bacologii po raz kolejny udało się temat ogarnąć i to przed wybuchem pierwszej wojny planetarnej spowodowanej kształtem Ziemi. To doprawdy niebywałe ale udało się w końcu uzyskać dowód idealny. Jest on bezsporny, nie budzący cienia wątpliwości, tak tani i prosty do wykonania, że każdy – nawet najbiedniejszy mieszkaniec planety – może go uzyskać niezliczoną ilość razy. Eksperyment, jaki opracowała bacologia jest po prostu bezkonkurencyjny, czyli światowej rangi. No i daje on wreszcie wszystkim upragniony dowód w przeciwieństwie do wszystkich innych „dowodów”, jakimi bombardowana jest niewinna ludzkość.

Tych pseudodowodów bowiem jest co niemiara vide poniższa „fotografia”, na której doskonale widać pełne zaćmienie Księżyca płaskoziemców.

Płaskoziemcy nie wyjaśnili jeszcze czym się żywią te biedne słonie deptające żółwia ale kiedyś na pewno nam to „udowodnią” w równie spektakularny sposób.

Kuloziemcy nie są dużo lepsi, jeśli chodzi o materiał „dowodowy”. Oto jak próbują nam swój koncept „udowodnić”.

O tym jak ciężko było zdobyć prawdziwy dowód prawdziwego kształtu Ziemi świadczą najlepiej coraz to kosztowniejsze eksperymenty finansowane przez płasko i kuloziemców mające na celu dowieść ich założeń. Mierzone są oceany superdokładnymi niwelatorami. Nabywane są kamery i lunety z niebywałymi zoomami. Robione są zbiórki pieniędzy na coraz to nowe i kosztowniejsze eksperymenty. Wystrzeliwane są wreszcie w kosmos rakiety, ludzie, balony… i?

I wszystko na nic, bowiem każdy jeden natchniony eksperyment jest natychmiast dyskredytowany przez przeciwne ugrupowanie.

Kulistą Ziemię kuloziemców zarejestrowaną z kosmosu płaskoziemcy wyśmiewają argumentując jej krzywiznę zniekształceniem kamery typu rybie oko.

Co do kamerek rybie oko w tym momencie obszerniej wypowiem się bo jestem ekspertem również i  w tej dziedzinie. Mam taką w samochodzie i cholerstwo dobre jest. Pokazuje to, czego kosmonautom nigdy nie dane było zobaczyć: sygnalizację na skrzyżowaniach, znaki drogowe, milicjantów i całą resztę patologii znajdującą się za dachem lub bocznymi słupkami. Moja kamerka rybie oko pokazuje mi auta z lewej i prawej nawet jak stoję pół metra przed nimi, prawidłowo - dwoma kołami na przejściu dla pieszych. Ona ich wszystkich widzi a ja nigdy nawet nie podejrzewałem, że tam jest jakieś życie. Jacyś emeryci, dzieci, psy, kupa rowerów, listonosze, pielęgniarki… do czasu kamerki istnienia tego planktonu nawet nie podejrzewałem. Oni są jak roztocza – kompletnie niewidoczne gołym okiem i jest przerażające po raz pierwszy ich wszystkich nagle zobaczyć. Okropne to i nieco straszne. Ale można się przyzwyczaić. Nie wiem jak ta rybna kamerka to robi, że ich wszystkich wyłapuje ale robi to i to jest najważniejsze. Fakt, że te auta, drzewa lub budynki leżące nieco dalej od centrum kadru są poprzechylane ale tym się zajmuje jakieś oprogramowanie, które to z grubsza prostuje, bo docelowo na ekranie te wygięcia nie są już tragiczne. Kamerka rybie oko jest tak dobra że mi nawet niewidzialne gołym okiem UFO kilka razy zarejestrowała. Na niebie go nie było widać, można było gały do bólu wytrzeszczać a ona je rejestrowała kiedy się bardzo szybko na niebie przemieszczało. Te UFO śledziło mój pojazd już kilkanaście razy. Żadne manewry nie pomagały żeby je gdzieś zgubić. Jak nieoczekiwanie gdzieś skręcałem UFO niesamowicie wręcz przyśpieszało. Czar prysł po umyciu szyby z robactwa no ale do umycia UFO było jak malowane – to dlatego bo kamerka ma jakiś myk z ostrością, że wsio rejestruje bardzo wyraźne – tak samo dobrze widać odległe samochody jak robactwo rozmlaśnięte centymetr przed obiektywem. Doświadczenie uczy, że muchy robią najlepsze UFO – w środku są intensywnie czarne i bardzo na tle nieba kontrastowe – z ćmy natomiast i pszczół nie ma żadnego pożytku – wewnątrz są zbyt pastelowe. Kamerka posiada okrutny kąt widzenia, niemal 180 stopni, czyli rejestruje praktycznie wszystko z góry na dół i od lewej do prawej. Poza tym ma spory wyświetlacz i rozjaśnia sprawy. Przy blasku księżyca w zasadzie można bez świateł prowadzić.

Tak że kamerka rybie oko robi robotę i zakrzywia czasoprzestrzeń – jest to potwierdzone – ale przecież coś za coś. Ona bowiem za to… aż połowę widzialnego wszechświata pokazuje – czyli wszystko to co jest z przodu. To z kolei rodzi interesujący wniosek: w tej sytuacji ona powinna z orbity zarejestrować… pół Ziemi, czyli w praktyce od bieguna do bieguna, gdyby rzecz jasna wisiała nad równikiem. Całą półkulę planety powinna zarejestrować, przy założeniu że Ziemia jest kulą. Gdyby zaś Ziemia była płaska, kamerka powinna ją zarejestrować całą, czyli górną lub dolną stronę tego kosmicznego naleśnika. W tym przypadku wystarczy tylko, że znajdzie się nad nim.

Czy zatem zarejestrowała?

No tego akurat nie wiadomo, bowiem zawsze na tych zdjęciach z kosmosu są jakieś cholerne chmury, które przesłaniają. Artyści plastycy z NASA tyle tych chmur zawsze nawklejają, że niczego potem nie widać. To oczywiście dyskwalifikuje eksperyment. Kolejną sprawą, która go dyskwalifikuje jest niepewność co do pochodzenia zdjęć z orbity. Równie dobrze bowiem mogą one być wyprodukowane w kosmosie, jak w studio filmowym lub na jakimś strychu namalowane przez zdolnego rysownika od fotorealistycznych obrazów. Kuloziemcy wiec i ich guru NASA nie są w stanie tym samym zaoferować sceptycznemu światu bezspornych dowodów na temat kształtu Ziemi.

Oto parę guzik wartych pseudodowodów z oficjalnych materiałów NASA.

Jak widać w latach siedemdziesiątych Stany Zjednoczone Arfoameryki były szczupłe i mizerne aż żal było patrzeć, ale tak dobrze potem żarły, że do roku 2012 roztyły się i ogarnęły ćwierć planety. Przypominam, że to oficjalne „zdjęcia” z NASA. W roku 2012 natomiast Ameryka chyba miała jakiś większy kryzys związany z rozwolnieniem albo nagły atak anoreksji, bowiem nagle w 2013 znowu się zrobiła szczupła.

Jak widać niezły chłam usiłuje wcisnąć nam tu NASA. Oni nawet sobie trudu zbytnio nie zadają aby te obrazki ręcznie malować – chmurki kopiuja i wklejają przy pomocy fotoszopa – totalnie na chama.

Cóż za porażka, no bo czyż nie?

Kolejna sprawa nie do udowodnienia przez kuloziemskie NASA to dowód na kulistość Księżyca. Jemu bowiem nawet od nas można zrobić fotografie i to bez kamerek rybie oko ale on no masz… się nie obraca. A to pech. No i nie wiadomo jak sprawy stoją, bo równie dobrze może on być kulisty jak i płaski i tak samo wyglądać na fotografiach. Jak się pomyśli, że w całym bezkresnym wszechświecie w którym wszystko wiruje jak córka sołtysa na karuzeli, nie kręci się tylko Księżyc to cholera bierze człowieka, bo akurat to bardzo pomocne byłyby w kwestii dowodu. No nic, jak pech to pech a te jak wiadomo chodzą parami – i chyba dlatego Gwiazda Polarna także stoi nieruchomo.

NASA zatem jest bezradna, bo tak samo może nam tu barwnie opowiadać o kulistej jak i płaskiej Ziemi i dokładnie tymi samymi fotografiami „dowodzić” obydwu wersji, bowiem to tylko kwestia wolnej woli „narratora” snującego opowieści.

Taka jest niestety brutalna prawda, a googlarka i jutub są w stanie dostarczyć miliony, jeśli nie miliardy, kolejnych pseudodowodów. „Dowodów”, których żaden zwykły śmiertelnik ani nie może obalić ani potwierdzić. „Dowody” zaś, które trzeba na wiarę przyjmować to gówno a nie dowody. To są co najwyżej dogmaty i są tak odległe od dowodów naukowych jak Ziemia od Księżyca.

Ech… zamiast psioczyć na dewiantów z NASA, lepiej zakosztować Żubra i coś zajarać…

Płaskoziemcy też w zakresie „dowodów” nie próżnują. Robią coraz potężniejsze zrzutki i wystrzeliwują coraz wyżej rakiety. Oni na serio pragną hen wysoko posłać kamerkę nie rybie oko i udowodnić, że Ziemia się nie zakrzywia. Wystrzelili tam nawet jakiegoś dzielnego amerykańskiego ochotnika ale za wysoko koleś nie poleciał.

https://www.youtube.com/watch?v=iwku5Alsi04

Desperado nie dowiódł niestety płaskiej Ziemi ale przynajmniej on się zrobił bardziej płaski niż przed doświadczeniem. Sukces połowiczny się dokonał.

Pełnym sukcesem natomiast zakończyła się tak śmiała, że zuchwała płaskoziemska ekspedycja dostarczenia Jezusowi poziomicy po to, aby on z niebiesich wysokości własnoręcznie sprawdził jak to jest z tym horyzontem, czyli prosty on, czy się zakrzywia. No i w ten nieco skomplikowany sposób mamy kolejny „dowód” godny lepszej sprawy.

Jak widać obie grupy dostarczają nieziemskiej rozrywki w poszukiwaniu swoich „dowodów”, co bardzo ale to bardzo umila czas czekającym na uzyskanie prawidłowej odpowiedzi.

W międzyczasie z ortodoksyjnych kuloziemców wyewoluowała mniejszość, która twierdzi, że Ziemia jest okrągła ale za to z dziurą w środku więc wygląda jak amerykański pączek. Grupa Obwarzanek jednakże jeszcze nie jest zbyt liczebna więc pominiemy jej niedorozwój w dalszych rozważaniach. Oni nawet kamerki rybie oko jeszcze się nie dorobili i nikogo nigdzie nie wystrzelili błądząc wyłącznie w teoretycznych rozważaniach. Jak coś z Grupy Donut sensownego w przyszłości wypączkuje, np. koalicja z płaską ale wklęsłą ziemią, na której skaczą banderowcy a nie kangury, to się za to wezmę, a póki są całkowicie nieszkodliwie obłąkani, nie warto poświęcać czasu na coś, co być może obumrze śmiercią naturalną.

W przypadku płaskoziemców głównego nurtu googlarka i jutub również pękają od nieprzeliczonej rzeszy „dowodów” na potwierdzenie ich teorii. Są to miliardy „dowodów”, których rzecz jasna nikt normalny nie da rady przeprowadzić, bo albo kosztują masę pieniędzy, albo kupę zachodu, albo są tak skomplikowane pod kątem technicznym, że poza śmiertelniczym zasięgiem. Innymi słowy, znowu mamy wymagające wiary dogmaty, czyli bełkot. I to taki bełkot, który z miesiąca na miesiąc robi się coraz bardziej nawiedzony i skomplikowany. Nawet do źródeł biblijnych sięgnęli płaskoziemcy w poszukiwaniu dowodów na płaską Ziemię, zapominając całkowicie o tym, że nie udało się jeszcze nikomu udowodnić prawdziwości biblii. Płaskoziemcom nie przeszkadza na przykład, że biblijna Ewa nie mając córek do pomocy, sama jedna napłodziła taką kupę żydów, że Ziemia musiałaby się pod ich ciężarem zapaść i wpaść do otchłani. Jedna, jedyna Ewa zaludniła płaską Ziemię mając do pomocy tylko Adama i nieślubnego syna. Na mój gust jej przepracowane krocze musiało dymić jak kocioł parowy.

Miłośnicy płaskiej i kulistej Ziemi wiedzą najlepiej ile miliardów jest „dowodów” na każdą z ich teorii i nie ma tu najmniejszego sensu ich wszystkich przytaczać. Są to fora mające miliony wątków, mega długie filmy i tysiące nawiedzonych krzykaczy.

Miliony pobożnych, teoretyczno życzeniowych „dowodów” i ani jednego, którego nie można naukowo podważyć.

Zamiast tego bajzlu poznajmy zatem prawdziwy dowód, jakiego jeszcze nie widział ten świat. Dowód, prosty, jasny, zrozumiały, niepodważalny i bezsporny. Dowód, który bezinteresownie opracowała i podarowała ludzkości bacologia po to, aby jak już wiele razy w przeszłości wyjaśnić niewyjaśnione i zamknąć temat.

Jako ostatni żyjący nauczyciel ludzkości mam po prostu obowiązek podzielić się za darmo Wiedzą. No może jeden z ostatnich, bo przecież żyje jeszcze gdzieś w puszczy białowieskiej Pan Kononowicz ze swoim pradawnym swetrem uplecionym z bizoniego włosia.

https://www.youtube.com/watch?v=v7kIOkSTpeQ

Eksperyment jaki opracowałem aby w ostatniej chwili uratować świat od wojny planetarnej, jest maksymalnie tani – wręcz darmowy – i niesłychanie prosty do wykonania. Wszystko co nam potrzeba to odrobinka wyobraźni przestrzennej, czyli 3D i wówczas cała jego prostota zadziała bezbłędnie udzielając nie budzącej wątpliwości odpowiedzi. Odpowiedzi, na którą od długich lat bezskutecznie wszyscy czekają.

Kobiety zatem uprasza się aby poszły do kuchni i zrobiły coś do jedzenia. Bo, jako że niewiasty nie odróżniają kończyny prawej od lewej ich dalszy pobyt jest i tak bezcelowy. O ile po wieloletnim treningu prawo i lewo kobieta jest w stanie z grubsza ogarnąć, to jak dochodzi kierunkowskaz poruszający się w górę i dół, niewiasty gubią się rozpaczliwie nie potrafiąc tych dwóch spraw przestrzennie skoordynować i prawidłowo ogarnąć. Niestety ale zawsze jak jeżdżę pojazdem, które prowadzi kobieta muszę trzy razy zaklęcia rzucać przed każdym manewrem:

- Daj teraz w lewo.

- W twoje lewo.

- W twoje drugie lewo, kuźwa!

I właśnie dlatego nawet na morzu kobietom nie pozwala się prowadzić statków, bowiem zamiast bezpiecznie skręcić w prawo lub lewo co druga natychmiast skręciłaby w dół. Masakra.

Tak to niestety wygląda w prawdziwym trójwymiarowym świecie i dlatego kobiety żyjące w świecie (jak kotlet schabowy) dwuwymiarowym, nigdy tego eksperymentu swoim rozumkiem nie ogarną. Aby więc od intensywnego myślenia nie dostały zmarszczek i udaru dobrze jest je zaprosić do kuchni. Wniosków bowiem sensownych i tak z ich strony nie będzie ale przynajmniej będzie jedzone. Pomyślałem jak widać o wszystkim – nawet o przedłużeniu pięknym kobietom młodości oraz urody.

A teraz upragniony eksperyment, który przyniesie prawdziwy dowód na to, czy Ziemia jest kulista czy płaska.

Chwila jest podniosła, bowiem to jeden z tych małych kroków bacologii, które okazują się później wielkim skokiem dla ludzkości. Jak nie wiadomo co robić w tym uroczystym momencie uprzejmie przypominam: silni mężczyźni mogą zapalić papierosa, a kobiety powinny przytulić mocno niemowlęta.

Zaczynamy.

Najpierw zignorujmy kształt Ziemi wbity nam do głowy przez jednych i drugich krętaczy. Zachowajmy na tym polu zupełnie czysty umysł. Wyrzucamy z głowy raz na zawsze te wszystkie lipne fotki NASA, słonie, żółwie i całą resztę inwentarza.

Co zatem naprawdę wiemy o Ziemi oprócz dogmatów?

Otóż wiemy tylko tyle, że żyją na niej ludzie. Nawet sporo. No i kangury. Tyle wiemy na pewno, no bo czyż nie?

Kolejną sprawą wiadomą jest ta, że i ludzie i kangury żyją w stadach. I w związku z tym ludzie budują sobie na całej Ziemi… miasta. Miasta są – to jest bezsporne i powszechnie wiadome. W każdym mieście na Ziemi są natomiast sprawy, które nam niesłychanie ułatwiają eksperyment. Chodzi o ulice oraz kamerki na przykład internetowe. W przypadku braku gdzieś kamerek internetowych są do dyspozycji kamerki w telefonie, czyli miliardy kamerek, jakie noszą przy sobie ci wszyscy miastowi.

Ziemia może być jak wiemy płaska lub kulista – jako ludzie z otwartym umysłem dajemy sprawiedliwie każdej wersji sprawiedliwą szansę - tak więc potrzebujemy jeszcze tylko jednej sprawy, która jest bezsporna i nie koliduje z niczym. Taką sprawą jest oczywiście północna i południowa półkula w przypadku planety kulistej, lub północna i południowa część naleśnika, w przypadku planety płaskiej. Północ i południe występuje bowiem w każdym przypadku. Wyglądają tylko nieco inaczej, bo w przypadku płaskiej Ziemi kangury będą skakać owszem pod równikiem ale nie nogami do góry.

Każde miasto posiada ulice. W każdym więc można znaleźć ulicę biegnącą z północy na południe. W czasach googlarki pokazującej całą planetę jest niezwykle proste przejrzeć plany dowolnych miast na Ziemi. Wszystko co należy zrobić to wytypować kilka leżących na północ od równika. Mogą to być na przykład Nowy Jork, Paryż, Warszawa, Moskwa, Londyn lub dowolne inne, bo chodzi nam tylko o to aby one z grubsza leżały na tej samej wysokości geograficznej. Następne w tych miastach należy wyszukać ulice biegnące z północy na południe i przy pomocy kamerki internetowej lub telefonicznej sprawdzić czy one aby na pewno biegną z północy na południe – czyli upewnić się że googlarka nam tu nie wciska jakiejś ściemy. Prosty kompas może nam udzielić na ten temat nie budzącej wątpliwości odpowiedzi, czyli skontrolować obrazki z googla. A jak nie kompas to symulator kompasu w formie aplikacji udzieli nam tej odpowiedzi.

I teraz wyrusza do boju nasza męska trójwymiarowa wyobraźnia. Co bowiem powstanie za bryła geometryczna po przedłużeniu linii wyznaczonych przez igły kompasu w każdym ze sprawdzonych miast?

Otóż powstanie stożek przypominający z tymi przedłużonymi liniami śmieszny słomkowy kapelusik Chińczyka. Te wszystkie linie wyznaczające północ-południe po zebraniu ich razem wytworzą nam piękny stożek zbiegający się gdzieś nad biegunem – w przypadku rzecz jasna jeśli Ziemia jest kulista. Jeśli zaś jest ona płaska te linie wyznaczone przez kompas dadzą nam zupełnie inny obraz sytuacji – to też będzie coś jakby kapelusik Chińczyka, tyle że potraktowany walcem drogowym. Będzie to figura płaska przypominająca słoneczko z rozchodzącymi się wokoło promieniami.

Czy mój eksperyment był prosty?

No ba. Prostszego wręcz nie sposób sobie chyba nawet wyobrazić.

Wielu teraz pewnie zarzuci, że ten eksperyment niczego nie dowodzi, bo po zrzutowaniu na płaszczyznę, np. mapę, kształt Ziemi będzie w obu przypadkach identyczny, no bo czyż nie otrzymamy identycznego „słoneczka”, kiedy spojrzymy na nasz trójwymiarowy stożek od strony bieguna?

Tak to prawda, to będzie obraz identyczny ale bacologia i to przewidziała i… ?

… i rozszerzyła nasz eksperyment na drugą półkulę, jeśli rzecz jasna są półkule na tej planecie. Jak nie ma tych półkul no to jest przestrzeń za równikiem i ta przestrzeń również jest pełna ludzi kangurów i miasteczek.

I właśnie tam, na południu należy powtórzyć nasz eksperyment z liniami magnetycznymi północ południe w leżących mniej więcej tak samo wysoko geograficznie miastach - a to już nam da niepodważalny dowód na temat kształtu Ziemi, Szanowni Panowie.

I PANIE! – (dałem trochę głośniej żeby było słychać w kuchni).

Wnioski pokontrolne.

1. Jeśli Ziemia jest kulista, na półkuli południowej utworzy się nam drugi kapelusz Chińczyka tyle że stojący jak kangury na głowie. Najważniejsza sprawa – nasze linie magnetyczne biegnące z północy na południe będą się zbiegać gdzieś pod biegunem. Te, które się rozbiegały na północy.

2. W przypadku natomiast płaskiej Ziemi już tak słodko nie będzie. Nasze linie magnetyczne będą kontynuować rozbieganie się uzyskane na części północnej.

Nadążamy?

Nawet po zrzutowaniu na płaszczyznę, np. mapę powstanie zupełnie inny obraz sytuacji. Całkowicie odmienny. Powtórzmy zatem aby się zapamiętało: jeśli rozbiegające się na północy linie na południu się zbiegają Ziemia jest kulą i ma dwa bliźniaczo podobne bieguny. Jeśli zaś rozbiegające się na północy linie na południu dalej się rozbiegają Ziemia jest płaska i ma tylko biegun północny. Zamiast bieguna południowego będzie miała gigantyczny pierścień na obrzeżu dysku, który robi tam za biegun południowy. I to jest koniec eksperymentu.

To było naprawdę genialne.

I w ten prosty sposób zrozpaczony świat fanów teorii spiskowych pozna wreszcie jak jest naprawdę w kolejnej kwestii.

Jaka jest zatem ta nasza umęczona Ziemia?

Niestety, nie mogę tego powiedzieć wprost, ponieważ obiecałem trzymać wszystkich do samego końca w niepewności.

Jest przecież oczywiste, że nie wolno nikogo uszczęśliwiać na siłę. Tak więc tylko ci, którzy naprawdę pragną wiedzieć jaka jest Ziemia powinni otrzymać tę odpowiedź, bo pozostałym i tak do pełni szczęścia wystarcza wiara w jedną lub drugą wersję pełną dogmatów.

Ci, którzy pragną odpowiedzi naukowej wiedzą już co i jak i to jest najważniejsze. Światełko zostało rzucone na kolejne niewyjaśnione wcześniej zjawisko i na tym moja rola się kończy.

Miłego eksperymentowania.

Seria okaleczeń zwierząt w amerykańskim stanie Kentucky

Funkcjonariusze organów ścigania w hrabstwie Monroe w amerykańskim stanie Kentucky wystosowali oficjalne ostrzeżenie w kierunku mieszkańców regionu. Wszystko to, z powodu ataków niezidentyfikowanego stworzenia, które spowodowało śmierć kilkudziesięciu sztuk bydła. Ten niepokojący proceder trwa aż od września bieżącego roku. Zgodnie z przekazami medialnymi, wszystkie zabite zwierzęta przejawiały ślady pazurów na ich ciele, a niektóre zostały częściowo zjedzone.

 

Eksperci z organizacji Kentucky Fish and Wildlife nie wierzą w to, że okaleczenia zwierząt są dziełem jakiegoś dzikiego drapieżnika. W tym samym czasie, szeryf z hrabstwa Monroe, Dale Ford przedstawił fotografię uwieczniającą stworzenie przypominające wielkiego kota, które zostało sfotografowane z użyciem fotopułapki. Zdjęcie zostało opublikowane w lokalnych punktach informacyjnych wraz z ostrzeżeniem dla lokalnych mieszkańców, aby dokładnie obserwowali swoje zwierzęta domowe, gospodarcze, a przedewszystkim małe dzieci.

Biorąc pod uwagę fotografię przedstawiającą te tajemnicze stworzenie, najpewniej nie mamy tu doczynienia z przypadkiem działalności mitycznej czupakabry a raczej kolejnym drapieżnikiem, wyrzuconego ze swojego naturalnego siedliska w poszukiwaniu pożywienia.

Z drugiej strony, kto wie, czy obraz z kamery faktycznie uwiecznia winnego ataków, a nie jakieś inne bogu ducha winne stworzenie. Nie można przecież wykluczać, że  szeryf Dale Ford usiłuje w ten sposób uspokoić opinię publiczną, obwiniając o ataki nieuchwytnego dzikiego drapieżnika przemierzającego okolicę, podczas gdy prawda na temat zachodzących tam zdarzeń, w dalszym ciągu pozostaje nieznana.

 

Mężczyzna upadł z wysokości 4000 metrów i cudem przeżył

Niesamowita historia przydarzyła się Chrisowi Köberleinowi (42 lata). Mieszkańcowi Kolonii udało się przeżyć skok z wysokości czterech kilometrów. Nie, ten Niemiec nie jest samobójcą - po prostu Chris nie miał sprawnego spadochronu.

 

Po wylądowaniu mężczyzna usłyszał, jak łamie mu się kręgosłup, a po chwili zobaczył nogę znajdującą się w nietypowej pozycji. Sam Chris skakał w swoim życiu ponad 600 razy z wysokości, więc kolejny skok miał być tylko formalnością.

 

Z mężczyzną skakali dwaj przyjaciele. Po wszystkim cała trójka miała udać się do sauny, ale z uwagi na zajście plany musiały zostać zmienione. Chris tłumaczy, że jego spadochron zawiódł…

 

Chris leciał z prędkością 120 km / h. Nad ziemią część spadochronu otworzyła się, ale wadliwie. Mężczyzna był w panice, zdając sobie sprawę, że za chwilę skończy się jego ziemski żywot.

Po „wylądowaniu" Chris pozostał przytomny, co już należy uznać za rzecz niebywałą. W wyniku zdarzenia Niemiec złamał kręgosłup i nogę, a mimo to po trzech miesiącach zdołał opuścić szpital i to na własnych nogach. Jak racjonalnie wytłumaczyć, to co się stało? Jak to możliwie, że Chris przeżył?  

 

 

Naukowiec odkrył amazońskiego pajęczaka, który wygląda jak głowa królika

Natura nie przestaje nas zaskakiwać. Naukowiec sfotografował osobliwego pajęczaka podczas pobytu w amazońskim lesie deszczowym w Ekwadorze. 

Odkryty przez Andreasa Kaya pajęczak wygląda, jakby nosił na plecach głowę wilka lub królika. Niektórzy dopatrują się również podobieństwa do psa. W powiększeniu pajęczak może wyglądać na groźną bestię, lecz tak naprawdę jest miniaturowych rozmiarów.

Dziwaczne stworzenie należy do gatunku pajęczaków kosarzy króliczków (Metagryne bicolumnata). Szacuje się, że na całym świecie istnieje ponad 6650 różnych gatunków kosarzy. 

Kay przyjrzał się bliżej pajęczakowi i jest przekonany, że jego amazoński przyjaciel nie posiada gruczołów jadu i jest absolutnie nieszkodliwy dla człowieka. Naukowiec uważa, że kosarze pojawiły się na Ziemi co najmniej 400 milionów lat temu, jeszcze przed dinozaurami.

Badacze nie są do końca pewni, skąd wzięła się tajemnicza królicza głowa na ciele pajęczaka. Kay sugeruje, że stworzenie mogło wyewoluować dodatkową ciemną masę, gdyż unikalny kształt ciała może potencjalnie odstraszać drapieżniki. Hipoteza naukowca nie została jednak w żaden sposób potwierdzona.

Naukowcy informują o zbliżającąej się do Ziemi "komecie śmierci"

Asteroida 2015 TB145 zbliży się do Ziemi dzisiaj 11 listopada. Obiekt o niezwykłym kształcie znajdzie się najbliżej naszej planety w odległości 38 milionów kilometrów. 

 

Według ekspertów NASA, Ta dziwna asteroida jest właściwie martwą kometą. Z powodu kształtu, przypominającego ludzką czaszkę, ciało niebieskie zostało nazwane "kometą śmierci". 

 

Asteroid 2015 TB145 został zauważony w 2015 roku, kiedy przelatywał w odległości około pół miliona kilometrów od Ziemi. To właśnie wtedy astrofizycy zdołali zrobić kilka zdjęć za pomocą obserwatoriów radarowych. 

Obecne zbliżenie tej asteroidy nie stanowi zagrożenia dla Ziemi ze względu na niewielkie rozmiary 2015 TB145 jak i dużą odległość perygeum. Następnym razem "kometa śmierci" zbliży się do Ziemi nie wcześniej niż w 2082 roku.

 

 

Znak przyjścia Mesjasza- wąż wypełzł ze szczeliny w Ścianie Płaczu i pogonił gołębia

Film z wężem atakującym gołębia został nakręcony i opublikowany na YouTube przez izraelskich blogerów. Breaking Israel News donosi się, że jeden z twórców internetowych napisał: „Uzależnienie od zła, uosobione przez węża w Edenie, ożywi dni przed Mesjaszem”.

 

Autorzy artykułu przypominają, że symbol gołębia, zastraszonego przez węża, przypomina nam, że ludzie żyją w niebezpiecznym czasie. Wąż wyszedł ze szczeliny między starożytnymi kamieniami w Ścianie Płaczu, rzucając strach na zgromadzonych ludzi i zaczął polować na gołębia. Dla Żydów to czytelny znak, że wkrótce na świecie stanie się coś niedobrego.

 

Izraelczycy obawiają się, że przepowiednie starożytnych mędrców zaczynają się spełniać. Na filmie widać człowieka, który wchodzi po drabinie na Ścianę Płaczu, aby zdjąć gada przed zdumionym tłumem. W innym serwisie internetowym napisano, że Izrael jest czasem nazywany gołąbkiem w literaturze żydowskiej.

 

„Tak jak gołębica jest bezpieczna, szukając schronienia wśród kamieni na Wzgórzu Świątynnym, tak Żydzi są chronieni przykazaniami Tory. Kiedy gołąb oddala się od kamieni Ściany lub Żydzi odchodzą od Tory, są w niebezpieczeństwie. Żyjemy naprawdę w niebezpiecznych czasach, które bezpośrednio poprzedzają przyjście Mesjasza”.

 

 

Kto i dlaczego zamurował tysiące zębów w ścianie starego domu w USA?

W ubiegłym tygodniu robotnicy amerykańskiego miasta Valdosta w Georgii byli zdumieni, gdy odkryli nagle setki ludzkich zębów w ścianie podczas renowacji jednego ze starych budynków. Co najmniej tysiąc kłów, siekaczy, zębów trzonowych i przedtrzonowców zamurowano w ścianie na drugim piętrze domu.

 

Naoczni świadkowie byli nie tylko zaskoczeni, ale także przerażeni takim znaleziskiem. A co, jeśli jakiś maniak mieszka gdzieś w pobliżu, wyrywa zęby swoim ofiarom i potajemnie przechowując te trofea ww. obiekcie? Robotnicy natychmiast wezwali policję. WDRB 41 Louisville News

 

Po przybyciu na wezwanie funkcjonariusze organów ścigania zabrali ze sobą wszystkie zęby i rozpoczęli dochodzenie. Na szczęście ograniczyło się ono do studiowania historii obiektu. Okazało się, że na początku ubiegłego stulecia pracował tam dentysta.

 

Najwyraźniej to właśnie ten stomatolog ukrył w ścianie usunięte zęby swoich pacjentów. Ale dlaczego to zrobił? Czy naprawdę był zbyt leniwy, aby pozbyć się odpadów medycznych, tak jak robi to wielu innych lekarzy? A może w tym wszystkim jest jakaś tajemnica?

Wkrótce przedstawiciele organów ścigania ustalili, że na początku ubiegłego stulecia w Georgi pracowało kilku innych dentystów, którzy, jak się okazało, również zbierali zęby swoich pacjentów i ukrywali je w bardzo nietypowych miejscach. Na przykład jeden z lekarzy deponował je w szybie wentylacyjnym, a drugi wypełnił zębami pustą szufladę biurka.

Jest mało prawdopodobne, aby w tamtych czasach (a nawet w dowolnym czasie) mogło to być powszechną praktyką wśród dentystów. Zdumiewające jest jednak to, że kolekcjonerzy zębów, żyli w bliskiej odległości od siebie i raczej na pewno się nie znali, więc nie mogli dzielić się doświadczeniami na temat pasji, obejmującej gromadzenie zębów.

 

Ogólnie rzecz biorąc, tajemnica nie zostanie rozwiązana, ponieważ dentyści już nie żyją i nie można ich zapytać, co skłoniło ich do tak dziwnych zachowań.

 

 

Czy Polaków gromadzi się na wojnę w wielkim dniu ?

Marsz Niepodległości jest uroczystością Polaków, nie jest imprezą rządową, tak jak by niektórzy tego chcieli. Ważne by rząd ochraniał takie święto, bo jest to właśnie święto nasze, jedyne tak duże, które po blietzkriegu z roku 1992 i następującym po nim rozbiorze, się ostało. Ostatnia wielka przegrana PiSowców, to sytuacja straszliwie niebezpieczna i dołująca. Warszawę oddano Sorosowi, a Gdańsk proniemieckiej szajce z "wielokontowcem" na jej czele, nie wspominając politycznej mafi z Łodzi.

Świat medialny psychomanipulacyjnych rozgłośni TV, gazet papierowych oraz całej reszty zagranicznej agentury (Nowego MkUltra) zamierza nas, jako społeczeństwo, tak przeflancować, że spora część polskojęzycznej ludności zamieni się z czasem w nowy gatunek europejskiego/światowego humanoida, jeśli nie powstrzymamy filantropowsko bolszewickiej zarazy, to i pojawią się humanoidzi LGBTQ (w internecie niektórzy zaczęli dodawać do ostatniej "Q" trzy litery "rwy"...), a przecież na horyzoncie widać inżynierię genetyczną, tzw. "nowoczesność ostateczną", mającą się rozprawić z niedobitkami polskiej cywilizacji człowieczej. "Nowoczesność Ostateczna" wśród Nowych Hitlerowców NWO jest tym samym, czym była z niemieckiego Wunderwaffe, oznaczająca zaawansowaną technologicznie tajną (ostateczną) broń o wielkiej sile, która będzie w stanie przechylić szalę zwycięstwa na stronę przegrywającej na wszystkich frontach III Rzeszy.

Jesteśmy obecnie światkami duchowej walki na wielu frontach, w USA, do niedawna bastionie cywilizacji chrześcijańskiej, trwa przerażająca bitwa z hordami okultysty "osiemnastomiliarderowca". Nawet jeśli Trump pozostanie prezydentem jeszcze 4 lata, to co się stanie z Polską po zakończeniu jego kadencji ? Przecież PiS istnieje tylko dzięki resztkom amerykańskiej chrześcijańskiej prawicy ! Gdyby władzę odzyskali lucyferiańscy ludożercy "Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć." 1 List św. Piotra 5:8, to obecne jeszcze "wolno" wdrażane w Polsce "NWO plus" przyspieszy do niebywałych prędkości. Wówczas zaczną nas "gromadzić..., zabiorą nam dusze i skierują do walki, obyśmy nie walczyli po stronie "ropuch" ! Tego właśnie musimy uniknąć !

To co możemy zrobić, co jeszcze możemy, to się jednoczyć. Niestety PiS cierpi i nie może znieść myśli, że ktoś z chrześcijańskiej prawicy mógłby się dostać do Sejmu. Gdyby zebrać wszystkie polsko i chrześcijańsko duchowe siły razem, to znaczy ONR, Ruch Narodowy, Korwina, może dużą częsć widzów "WRealu24", Kukiza, albo to co z niego pozostało, to mamy szansę na 7% do 9%, a to jest dużo. Czy znajdzie się w Polakach - chrześcijanach moc i chęci do chwilowej jedności ? Musimy się konsolidować, choćby tylko by przedrzeć się do Sejmu. Jeśli PiS się wyczerpie, albo rozleci, to "krążący opętańcy pożrą nas" w mgnieniu oka. Cała maszyneria jest już przygotowana, dochodzą jakieś informacje o "bezimiennym projekcie ustawy o zatrudnieniu obcokrajowców w polskiej policji". Tak samo bezimiennej jak ustawa 10666. W tej sytuacji wszyscy katolicy powinni chwycić za różaniec, jak o tym wspaniale opowiada pan Dybowski, to jest prawdziwa siła, która czyni cuda !

Na przestrzeni wieków Polacy stawiali opór, była to walka fizyczna i duchowa, jednak tym razem, zwłaszcza po roku 1992, atak polskojęzycznej okultystycznej ekipy od tajemnic - "Nierządnicy oddział polski", na nasze umysły, jest chyba najbardziej bezlitosny, w pierwszym etapie, tuż po okultystycznym Blitzkriegu z roku 92, mieliśmy przygotowania do ostatatecznego rozparcelowania państwa i przejęcia ludzkich "psyche" - ""strzeż się i pilnuj swojej duszy" - hebr. néfesz [נֶפֶשׁ] i gr. psyché [ψυχή]". Gdyby dodać do tego wcześniejszą, wydaje się zwiadowczą, wizytę "duchów nieczystych jakby ropuch", prawdopodobnie tych z Apokalipsy 16:13-14, to sprawa nabiera rumieńców ! Polska kolejny raz okazuje się być centrum świata, wizytacja "jakby ropuch" może takie założenie potwierdzać, przynajmniej tak to wygląda z perspektywy biblijno-ufologicznej, tak to można odbierać.

Mało kto wie, że część polityków jest mocno nimi zainteresowana, a nawet silnie wierzy w nich. Przecież "nowoczesne, postępowe, poważne, poważane i dostojne" światowe elity są z nimi w kontakcie, dla zaznajominonych z tematem to oczywistość. Kto wyśmiewa takie rzekome "teorie" jest prostackim ignorantem, a w najwyższych sferach, tych najbardziej wtajemniczonych, tych z "Nierządnicy", nazywa się takie osoby "PROFANAMI" ! „A na jej czole wypisane imię — tajemnica: ,,Wielki Babilon. Macierz nierządnic i obrzydliwości ziemi”. I ujrzałem Niewiastę pijaną krwią świętych i krwią świadków Jezusa, a widząc ją, zdumiałem się wielce.” (Apokalipsa 17,3-6).

Polska została w pewnym sensie wywyższona, (prawdopodobnie) objawiły się nam istoty z Apokalipsy św. Jana ! Nie przypominam sobie ufonautów("potworaków" jak o nich mówił Wolski), którzy by bardziej odpowiadali biblijnemu rysopisowi, niż ci z roku 1978, kiedy "wzięli na pokład" rolnika Jana Wolskiego. Coś w tym musi być, można to odbierać na różne sposoby, albo jako ważny znak "a są to duchy czyniące znaki - demony, które wychodzą ku królom całej zamieszkanej ziemi, by ich zgromadzić na wojnę w wielkim dniu wszechmogącego Boga." Apokalipsa 16:14 Zresztą jak pamiętacie nawet pachniały odpowiednio do opisu z Apokalipsy: Świadek (Jan Wolski) stwierdził, że w pojeździe czuł ostry zapach , którym przesiąkła jego odzież. (zapach ten emanował z jego jesionki jeszcze kilka dni po incydencie). Badany człowiek (Jan Wolski) nie rozpoznał zapachu , stwierdził jednak,że kojarzył mu się z …siarką. Dodał także ,że zataił ten fakt przed swoją żoną , gdyż miewała ona częste bóle głowy i obawiał się ,że zapach jesionki mógłby spowodować u niej ból głowy. lub…że ona mogłaby tak uważać.

Jeśli przypadek Jana Wolskiego i istot "jakby ropuch", może przyczynić się do jeszcze większej wiary w Słowo Boga Wszechmogącego, w Biblię, to dlaczego nie mielibyśmy tego przyjąć do wiadomości ? Odrzucanie tak niebywałych znaków wydaje się błędem, natomiast powinny one nas skłonić do jeszcze większej modlitwy, do jeszcze większego zawierzenia siebie i Polski Jezusowi Chrystusowi, jedynemu Zbawicielowi ! Jemu niech będzie chwała na wieki wieków ! Amen.

Duchowe istoty z innego wymiaru "najdalszej północy" w oparciu o biblijną archeologię

https://youtu.be/m3Md8tyLkR4

Plany opetańców z Nowego Towarzystwa Vril a sprawa Polska

https://www.youtube.com/watch?v=1zU7lTkJ5g4

Wielka rewolucja ufonautyczna towarzystwa Vril od filantropów - Polska kolejny raz najechana

https://www.youtube.com/watch?v=LE0ikIZWPRg