Listopad 2018

Mieszkańcy Indii, już od roku doświadczają ataków nieznanego stworzenia

Wschodnie prowincje Indii, już blisko rok zmagają się z napaściami nieznanej istoty, która atakuje tamtejsze zwierzęta hodowlane oraz pozbawia je narządów wewnętrznych. Co więcej, to nieznane dalej stworzenie czyni to z niemalże chirurgiczną precyzją i z jakiejś niejasnej przyczyny nie pożera całych zwierząt, ale jedynie wybrane organy. Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że na początku tego miesiąca, stworzenie po raz pierwszy zaatakowało ludzi.

Wspomniany atak na ludzi, miał miejsce w okolicach 2 rano, 3 listopada 2018 roku. Zwierze, zaatakowało kilkunastu pracowników jednej z plantacji trzciny cukrowej. Z racji temperatury, wielu z nich zdecydowało się spać na świeżym powietrzu i to najpewniej dlatego zostali potraktowani jako łatwa zdobycz. Bestia, zaatakowała pod osłoną nocy i raniła wszystkich obecnych tam mężczyzn. Jeden z nich, został nawet przewieziony do szpitala po odniesieniu silnego uszkodzenia głowy i otrzymał 45 szwów.

Wszystkie osoby poszkodowane, zostały przewiezione do okolicznego szpitala Sassoon w miejscowości Pune. Miejscowe władze podejrzewają, że to niezidentyfikowane zwierze, może być leopardem lub hieną, jednak żadne z zeznań świadków nie potwierdziło tej hipotezy. Jedyne z czym zgadzają się wszyscy świadkowie to fakt, że zwierze było dużo większe od psa, co niestety nie daje dużego pola do manewru. Wersja z leopardem traci na znaczeniu, również dlatego, że najbliższa do miejsca zdarzenia dżungla znajduje się w odległości 12 kilometrów. Podczas gdy nie wyklucza to wcale takiego wyjaśnienia, to zdecydowanie zmniejsza jego prawdopodobieństwo. To samo tyczy się uznania tego zwierzęcia za hienę, ponieważ zazwyczaj nie atakują one śpiących grup ludzi i to na dodatek w pojedynkę.

Warto przypomnieć, że do tej pory ofiarą tego nieznanego stwora padały między innymi owce, kaczki, psy oraz koty. Najnowsze zgłoszenie jego aktywności pochodzi jeszcze z 26 listopada i wiele wskazuje na to, że seria ataków na zwierzęta we wschodnich Indiach, nie chyli się ku końcowi. Jedyny trop w tej sprawie, to odnalezione na kilku miejscach zdarzenia 7 centymetrowe ślady łap, które do tej pory nie zostały jeszcze dopasowane do któregokolwiek z drapieżników, żyjących w tamtym obszarze. A co za tym idzie, koszmar żyjących tam ludzi trwać będzie dalej. Żadne zwierze ani nawet człowiek nie jest bezpieczny dopóki lokalne władze nie zdołają złapać tej nieznanej istoty. Czy jest to więc jakiś dziki kot, duży pies czy też mityczna chupacabra? Nie wykluczone, że nigdy się o tym nie przekonamy.

 


Czy chiński badacz jest w posiadaniu "czaszki obcego"?

Entuzjasta UFO, który nabył tajemniczą czaszkę od prywatnego kolekcjonera, jest przekonany, że przedmiot nie może pochodzić od człowieka lub żadnego innego ziemskiego stworzenia, ponieważ ma "dwie odrębne warstwy".

Li Jianmin, chiński autor powieści science-fiction i samozwańczy badacz UFO, ujawnił, że jest w posiadaniu czaszki obcego. 55-latek zaprezentował swoje odkrycie podczas wystawy w Pekinie.

 

Podejrzana czaszka jest brązowa i ma prawie 16 cm średnicy. Li twierdzi, że przedmiot, w przeciwieństwie do ludzkich czaszek, ma dwie odrębne warstwy, co jednoznacznie wskazuje na pozaziemskie pochodzenie znaleziska.

Li przyznał, że kupił czaszkę od prywatnego kolekcjonera, który z kolei nabył ją wcześniej od ulicznego sprzedawcy w Mongolii Wewnętrznej. W ciągu czterech miesięcy Li stworzył 103-stronicowe badanie, potwierdzające pochodzenie obiektu. Autor przeprowadził spektroskopię Ramana, technikę analizy drgań molekularnych i użył mikroskopu sił atomowych, aby porównać swoje znalezisko z innymi czaszkami, które rzekomo mogłyby pochodzić od obcych.

 

Powyższe metody nie dostarczają jednak jednoznacznych dowodów, że czaszka przybyła na Ziemię z kosmosu. Taką odpowiedź mogłaby dać wypróbowana analiza DNA, lecz Li jeszcze jej nie przeprowadził ze względu na wygórowane koszty (około 14 tysięcy dolarów). 

 

Li Jianmin spotkał się z dużą krytyką chińskich mediów, które uważają, że autor powieści sci-fi ma wybujałą fantazję, lecz on uparcie obstaje przy swoim i jest przekonany o kosmicznym pochodzeniu czaszki.

 

 


„Natura nie mogła stworzyć takiej anomalii" - naukowcy odkryli tajemnicze ruiny na Antarktydzie

Naukowcy pod przywództwem Josepha White'a odkryli tajemnicze ruiny na Antarktydzie. Relacja o szczegółach odkrycia została zaprezentowana szerszej publiczności w programie pn. Ancient aliens, wyemitowanym na kanale History Channel.

 

Eksperci przeanalizowali zdjęcia z obszaru Shackletona, wykonane z powietrza i zwrócili uwagę na kwadratowy przedmiot, ukryty w lodzie. Natura nie mogła stworzyć takiej anomalii, dlatego zasugerowano możliwość kosmicznej interwencji lub po prostu wizyty obcych.

 

Autorzy programu Ancient aliens nadal przekonują widzów, że piramidy antarktyczne, chińskie, egipskie i indyjskie są ze sobą powiązane. Według ufologów, wykorzystywane są one przez obce cywilizacje poprzez emitowanie sygnałów. Obcy otrzymują w ten sposób informacje o wydarzeniach naziemnych.

 

Warto przypomnieć, że naukowcy wcześniej odkryli tajemniczą anomalię, która istnieje na dnie Bałtyku. Obiekt o okrągłym kształcie znaleziono w 2011 roku na głębokości 100 m. Jego długość wynosi 70 m, a wysokość ok. 8 m. Kształt konstrukcji przypomina Sokół Millennium (ang. Millennium Falcon) z popularnej Sagi pt. Gwiezdne wojny.


Kolumbijskie miasto wprowadziło godzinę policyjną, aby przeciwdziałać opętaniom!

Burmistrz kolumbijskiego miasta Parajito ogłosił wprowadzenie godziny policyjnej, podczas której nieletni w wieku poniżej 17 lat nie będą mogli samodzielnie przebywać w miejscach publicznych. Działanie ma na celu rzekomą ochronę młodzieży przed złymi duchami, rozprzestrzeniającymi się poprzez popularną aplikację WhatsApp.

<--break->

Od początku zeszłego tygodnia władze Parajito odnotowały co najmniej 14 przypadków dziwnych zachowań nastolatków, takich jak m.in. groźby zeskakiwania z mostów, okaleczenia, drgawki, omdlenia czy niewyjaśnione zmiany w ich głosach. Podobnie jak większość młodych ludzi, wszystkie ofiary korzystały z popularnej aplikacji do przesyłania wiadomości WhatsApp. W związku z tym pojawiły się pogłoski, że złe duchy, rozprzestrzeniają się przy pomocy aplikacji i są odpowiedzialne za nietypowe zachowania nastolatków.

Aby chronić młodzież przed wpływem tychże duchów, burmistrz Inocencio Perez zdecydował o wprowadzeniu godziny policyjnej, podczas której nieletni w wieku poniżej 17 lat, mogą opuścić swój dom tylko pod nadzorem rodziców lub prawnych opiekunów. Dopóki sytuacja nie wróci do normy, nastolatkom nie wolno samodzielnie wychodzić z domu od godziny 19 wieczorem do 5 rano.  Natomiast rodzice, których dzieci podczas godziny policyjnej zostaną przyłapane na zewnątrz bez opiekunów, zapłacą za wysokie grzywny.

Burmistrz dodał, że zdaje sobie sprawę z tego, iż jego decyzja nie spotka się z ciepłym przyjęciem ze strony młodzieży, lecz zaznaczył, że robi to tylko po to, aby zapewnić im bezpieczeństwo. Nadal nie tłumaczy to w jaki sposób ustanowienie godziny policyjnej ma pomóc w walce ze złymi duchami, które rzekomo kryją się w rzeczonej aplikacji. Najpewniej, władzom miasta chodzi o zminimalizowanie ryzyka faktycznego zranienia się młodzieży. I w myśl zasady, że lepiej zapobiegać niż leczyć, zadecydowali o uziemieniu wszystkich, jak leci. Z tym że nadal nie udziela nam to odpowiedzi na pytanie, co tak naprawde wpływa na zachowanie nastolatków? Zwykłe dojrzewanie czy też coś ponadnaturalnego?

 


Świniokoza przeraziła przesądnych wieśniaków na Filipinach

Zmutowane koźlęta urodziły się w gospodarstwie w filipińskiej prowincji Sultan - Kudarat. Informacje o zdarzaniu opisano w Daily Mirror.

 

Dwie kozy urodziły się w wyniku cesarskiego cięcia. Zwierzęta żyły krótko. Padły zaraz po przyjściu na świat. Jedno z koźląt było bez sierści i według rolnika wyglądało jak skrzyżowanie świni z człowiekiem.

„Nikt nie wie, co to jest, ale to nie koza" - mówi. „To przerażające. Zastanawiamy się, jak to się mogło wydarzyć i czy czasem potwór nie przyniesie nam nieszczęścia?”

Według dr Agapity Salces z Uniwersytetu Filipińskiego dziwny gatunek stworzeń jest spowodowany mutacją genetyczną. Jej możliwą przyczyną może być gorączka doliny Rift (RVF, wet. enzootyczne zapalenie wątroby), która jest przenoszona przez komary. W lipcu ogłoszono, że w Chinach urodziła się zmutowana świnia o ryju przypominający ludzką twarz. Zwierzę zmarło dwa dni później.

 

 


Astronomowie odkryli kolejną migającą gwiazdę! Czy to kolejna sfera Dysona?

Astronomowie z brazylijskiego Uniwersytetu Federalnego Santa Catarina w Florianópolis zidentyfikowali gwiazdę, która raz zyskuje, a raz traci na jasności. Jej dziwne i nieprzewidywalne zachowanie zaskoczyło badaczy.

Nowy obiekt, który otrzymał nazwę VVV-WIT-07, to najprawdopodobniej gwiazda, lecz nikt nie potrafi wyjaśnić jej nietypowego zachowania. Pod tym względem przypomina nam słynną gwiazdę Tabby, znaną również jako KIC 8462852. Okazuje się, że odkryliśmy kolejną gwiazdę, która w tajemniczy dla nas sposób stale zmienia swoją jasność.

VVV-WIT-07 została odkryta z pomocą teleskopu optycznego VISTA w Chile, który należy do Europejskiego Obserwatorium Południowego (ESO). Astronomowie poszukiwali supernowych w Drodze Mlecznej i przypadkiem natknęli się na dziwną gwiazdę. Na przestrzeni lat 2010-2018, VVV-WIT-07 raz traciła, raz zyskiwała na jasności. Spadek jasności wynosił momentami aż 80%.

Obecnie znamy tylko kilka takich dziwnych gwiazd. Przykładowo obiekt KIC 8462852 w niektórych momentach tracił maksymalnie około 20% jasności. Natomiast gwiazda J1407 potrafiła ściemnieć nawet o 95%. Migające gwiazdy prawdopodobnie otoczone są dużą ilością pyłu, który skutecznie blokuje światło, choć nie brakuje też zwolenników istnienia gigantycznej megastruktury, zwanej sferą Dysona, która może być dziełem obcej cywilizacji.

 


Naukowcy twierdzą, że Sodoma i Gomora zostały zniszczone przez eksplozję meteorytu

Opublikowana niedawno praca naukowa przedstawiona podczas konferencji naukowej w Denver opisuje kulisy niezwykłej eksplozji mającej miejsce niemalże 3700 lat temu na Bliskim Wschodzie, która zniszczyła wszelkie ślady funkcjonującej tam niegdyś cywilizacji. Ślady tego wydarzenia, zostały odkryte w pobliżu ruin biblijnej Sodomy i Gomory, dzięki czemu badacze są niemalże pewni, że znają prawdziwą przyczynę jej unicestwienia.

Multidyscyplinarny zespół naukowców odpowiedzialnych za te nową teorię przedstawił swoje wyniki podczas konferencji American Schools of Oriental Research mającej miejsce w Denver. Zgodnie z wypowiedzią jednego z archeologów, Phillipa Silvia ich badanie polegało na analizie gleby zlokalizowanej na okrągłej równinie położonej na północ od morza Martwego, znanej jako Środkowy Ghor (nie mylić z prowincją Ghor w Afganistanie). Jest to dość szczególne miejsce, ponieważ zgodnie z obecną wiedzą, to właśnie tam znajdowały się miasta Sodoma i Gomora.

Formacja geologiczna nad Morzem Martwym, zwana „Żoną Lota”

Okazało się, że próbki gleby i minerałów pobrane z obszaru 25 kilometrów średnicy od centrum Środkowego Ghoru przejawiały ślady natychmiastowego skrystalizowania. Coś takiego może mieć miejsce jedynie w wypadku nastania ogromnych temperatur takich jak te w przypadku eksplozji meteorytu. Badacze, twierdzą więc, że Sodoma, Gomora i żona Lota padli ofiarą takiej eksplozji, która niemalże natychmiastowo spopieliła wszystko w promieniu kilku kilometrów.

Wykopaliska wykazały, że badany przez nich obszar, należący obecnie do terytorium Jordanii był zamieszkiwany przez blisko 2500 lat zanim doszło do wykrytej anihilacji 65 tysięcy ludzi. Uważa się, że ze względu na zdarzenie, które miało wtedy miejsce, Morze Martwe nagle zatopiło ten obszar i uczyniło go niezdatnym do zamieszkania przez ponad 700 lat. Archeolodzy nie podpierają się oczywiście jedynie wynikami badań gleby, ale również i faktycznymi pozostałościami po tamtej epoce. Na miejscu, natrafili oni liczne pozostałości po glinianych naczyniach stopionych na szkło czy też fragmentach minerałów wbitych w ich powierzchnię przez niezwykle silne podmuchy wiatru.

Oto jak samo badanie podsumował jeden z jego autorów: 

W artykule badamy liczne linie dowodów, które wspólnie sugerują zaistnienie podobnego do katastrofy tunguskiej, kosmicznego zdarzenia, które starło całą te cywilizację z powierzchni Ziemi. Wliczając w to miasto-państwo z okresu środkowej epoki brązu zbudowane przez Tall el-Hammam - w Środkowym Ghorze (okrągłej równinie o średnicy 25 km na północ od Morza Martwego) ca. 1700 pne lub 3 700 lat wcześniej (3,7 kJ). Opierając się na dowodach archeologicznych, potrzeba było co najmniej 600 lat, aby gleba zdołała wystarczająco wyzdrowieć ze zniszczeń i zanieczyszczenia gleby, zanim kolejna cywilizacja mogła ponownie osiedlić się na tym obszarze.

Pojawia się jednak istotny problem. Podczas gdy teraz mamy niejako pewność, że jakiś niespodziewany kataklizm faktycznie unicestwił miasta położone w Środkowym Ghorze, nadal nie możemy mieć pewności czy chodziło tu o wybuch meteorytu. Faktycznie, biorąc pod uwagę opisywany w biblii deszcz siarki, który miał spaść na obydwa te miasta, można chyba uznać, że jest to najbardziej prawdopodobna z tez.

Ale jeśli uznamy że ta część biblii jest zgodna z prawdą to co na temat dwóch aniołów, którzy mieli rzekomo stać za zaistnieniem tego kataklizmu. Nie wspominając już, że miał on mieć miejsce jako objaw gniewu boskiego. Czy zatem, podobnie jak i przy innych przypadkach starożytnych tekstów które okazały się być zgodne z prawą, uznamy że tylko część z zawartych w księdze Rodzaju informacji jest prawdziwa? A co jeśli los Sodomy i Gomory nie był dziełem przypadku tylko jakiegoś faktycznego planu?

 


Znani astronauci z NASA twierdzili, że zaawansowane cywilizacje pozaziemskie istnieją i odwiedzają naszą planetę

Mimo braku oficjalnych dowodów na istnienie życia pozaziemskiego, liczni astronauci, którzy odbyli w przeszłosci misje kosmiczne, twierdzą, że są pewni iż obcy istnieją i wielokrotnie pojawili się na Ziemi i w jej okolicy.

Nieżyjący już astronauta Edgar Mitchell brał udział na przykład w misji na Księżyc w 1971 roku. Po wystąpieniu z czynnej służby w agencji kosmicznej twierdził wielokrotnie, że wieleokrotnie obserwowano niezidentyfikowane obiekty. Jego zdaniem byli to przybysze z innych planet.

 

Mitchell zapewniał, że NOLe są prawdziwe, a głowy największych państw są od dawna w kontakcie z obcymi, lecz informacje te są objęte ściśłą tajemnicą. Księzycowy lunonauta uważał, że władze celowo starają się ukryć ten fakt przed resztą obywateli. Astronauta zapewniał również, że słynny incydent w Roswell rzeczywiście był katastrofa UFO, jednak politycy starają się to ukrywać od wielu lat.

Edgar Mitchell - źródło: NASA

Edgar Mitchell twierdził równiez również, że to obcy powstrzymali detonacje niektórych bomb atomowych w trakcie zimnej wojny. Według niego Watykan pozostaje w kontakcie z istotami pozaziemskimi i wiele razy poprosił ich o interwencje.

 

Kolejny kosmonauta, który przychyla się do takich sensacyjnych teorii to Deke Slayton. Uczestniczył on w Programie Mercury – pilotażowym programie kosmicznym skupiającym się na wysłaniu człowieka w kosmos. Uważał on, że w 1951 roku udało mu się zaobserwować na orbice okołoziemskiej coś co do swej śmierci uważał za statek kosmiczny obcych.

W Projekcie Mercury pracował również inny astronauta Gordon Cooper. Mężczyzna ten przyznał, że był świadkiem obserwacji UFO długo zanim trafił do NASA. Twierdził, że do obserwacji doszło w  1951 roku podczas jego pobytu w Niemczech.

Gordon Cooper - Źródło: NASA

Ale to nie wszystko. Astronautą, który również potwierdza, że zaobserwował obcy statek kosmiczny jest Brian O’Leary. Był on związany z projektem NASA, który skupiał się na wysłaniu człowieka na Marsa. Projekt został jednak anulowany, a potem został naukowcem związanym z Cornell University i współpracującym z założycielem SETI, Carlem Saganem. O’Leary znany był z poglądów, wedle których przedstawiciele obcych cywilizacji, od dawna pojawiają się na Ziemi i obserwują nas. Wspierał tym samym teorię Ziemi jako rezerwatu.

Mimo licznych obserwacji i doniesień na temat istnienie życia pozaziemskiego nie zostało oni dotąd potwierdzone ponad wszelką wątpliwość. Naukowcy wciąż poszukują sygnałów z kosmosu oraz prowadzą jego obserwacje próbując odnaleźć dowody na to, że nie jesteśmy sami we Wszechświecie.

 

 

 

 


Odkryto kolejne wejście do tajnej sieci tuneli pod Florydą!

Prace konstrukcyjne przeprowadzane w leżącym na Florydzie mieście Tampa, ujawniły wejście do tajemniczej sieci tuneli ciągnącej się pod metropolią. Zdaniem historyków, którzy zdawali sobie sprawę z ich istnienia już od dawna, jest to istny podziemny labirynt stworzony w bliżej nieznanym celu.

 

Kompleks podziemi pod miastem Tampa, ma pochodzić jeszcze z wczesnych lat XIX wieku. Jest to jednak jedynie spekulacja, ponieważ ponowne odkrycie tych tuneli, miało miejsce dopiero w 2000 roku i jak dotąd nie natrafiono jeszcze na jakiekolwiek dokumenty na jego temat. Tuż po odkryciu, spekulowano iż jest to pozostałość po dawnym systemie odprowadzania wody co jednak nie ma zbyt wiele sensu, gdy spojrzy się na podłogi tuneli, które są zupełnie płaskie.


Źródło: Fox 13

Alternatywne teorie, zakładały że brak danych na temat twórców tuneli może sugerować, iż stanowiły one przykrywkę dla jakiejś nielegalnej działalności. Na przykład, przemytu towarów lub nawet prostytucji, która miała być powszechna we wczesnych latach istnienia tego miasta, podczas rewolucji przemysłowej. Ewentualnie, mogły one również służyć podczas amerykańskiej prohibicji, co nie daje nam jednak żadnej odpowiedzi co do ich pierwotnego celu.


Źródło: Fox 13

W tym miejscu, należy więc chyba postawić pytanie. Po co ktokolwiek miałby budować sieć tuneli, które byłyby w stanie pomieścić całe wagony towarowe i na dodatek robić to wszystko w pełnej konspiracji? Gdzie podziały się jakiekolwiek doniesienia lub dokumenty na temat prowadzonych pod miastem prac budowlanych? I chyba co najważniejsze, dlaczego część z tuneli została celowo zaplombowana? Jak widać na tym przykładzie, nie wszystkie niezwykłe historie muszą dotyczyć zjawisk UFO lub duchów. A część z nich jest poprostu na tyle tajemnicza, że siłą rzeczy chcemy poznać prawdę na jej temat. Kwestia tego czy w przyszłości dowiemy się jeszcze czegoś na temat tuneli z miasta Tampa, pozostaje nieznana.

 

 


Papież nakazał kardynałom przygotować się na najgorsze

Papież Franciszek, przemawiając do społeczeństwa w zeszły poniedziałek, wygłosił długą przemowę o zagrożeniu wojną nuklearną i wywołanych przez człowieka zmianach klimatu dla ludzkości, o czym niemal natychmiast pisały wszystkie gazety. Nikt jednak nie powiedział, że zaraz potem odbyło się kolejne spotkanie w Pałacu Apostolskim, gdzie Papież przemawiał wyłącznie do kardynałów i najbardziej zaufanych biskupów. Na tym zbiorowym spotkaniu Papież powiedział, że „wszyscy musimy modlić się o uwolnienie od Niszczyciela (Nibiru)".

 

Nie określając dokładnej daty, papież powiedział, że „mamy bardzo mało czasu" i że Nibiru gwałtownie przyspiesza swój ruch, stopniowo zbliżając się do położenia między Ziemią a Słońcem. Kiedy nastanie ta straszna chwila, katolicy „zmierzą się z Dniem Sądu". Dziwne, że sporo grupa komentatorów nie przywiązuje dużej wagi do tego przesłania.

W ostatnich dniach ujawniono wiarygodne wiadomości o Nibiru, które zbiegły się w czasie. Jedna z telepatycznych wiadomości dotarła do pewnego duchownego, który był tak przestraszony tym, co usłyszał, że natychmiast rzucił się w wir pracy, aby nieść objawienie masom - tak jak mu kazano. Według kaznodziei, w dającej się przewidzieć przyszłości, sama struktura czasoprzestrzeni zacznie się zmieniać, pokazując ludziom niewypowiedziane wizje i doprowadzając wielu do szaleństwa.

 

I znowu wszystko dzieje się na tle dziwnego załamania indeksów giełdowych i nie mniej dziwnego ruchu militarnego na świecie, gdzie politycy stworzyli co najmniej pięć punktów napięcia, w których trzecia wojna światowa może wybuchnąć w każdej chwili. I jak wielu nibirologów wierzy, że stanie się to w momencie pojawienia się Nibiru. Warto przypomnieć i zwrócić uwagę, że wcześniej mieliśmy do czynienia z wielkim pożarami Grecji, wokół których działy się dziwne rzeczy. Obecnie podobna sytuacja ma miejsce przy okazji katastrofy w Kalifornii.

 

W oparciu o powyższe, radzimy zwrócić szczególną uwagę na trzy ostrzeżenia dotyczące Nibiru. Nie jest faktem, że zobaczymy Nibiru, ale może ukazać się nam coś podobnego do Nibiru - technologie satelitarne pozwalają na takie sztuczki. Mogą też pokazać nam coś innego, na przykład lądowanie kosmitów. Świat zdecydowanie przygotowuje premierę bardzo dużego spektaklu, który może podnieść kurtynę w dowolnym momencie.